netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Nie żyję byle jak!

971 odpowiedzi82 331 wyświetleńzałożony przez Eileen, 27.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Nie żyję byle jak!

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 972 ]

521

Odp: Nie żyję byle jak!
Ludmiłaa napisał/a:
cslady napisał/a:

Ludmiłaa, ale czego tu zazdrościć? Każdy ma swoje życie i zapewne jest z tego życia zadowolony. Np. ja bardzo się cieszę, że już mam za sobą etap dochodzenia do czegoś, bo dla mnie to nie było jakieś super życie. Nie chciałabym się cofnąć o te 3 lata i zamienić z Kammiś. No ale na początku każdy musi przez to przejść. Wszystko sprowadza się tak naprawdę do tego, że nie każdy musi mieć dziecko. Nie będzie miał pustego życia tylko dlatego, że tego dziecka nie ma. Tak samo nie każda osoba musi robić karierę. Nie będzie miała nudnego życia tylko dlatego, że zajmuje się dziećmi w domu. Dla mnie to są oczywistości, więc zupełnie nie rozumiem czemu z tego zrobiła się taka dyskusja. Jeśli ktoś nie rozumie oczywistości, to będzie zarzucał zawiść: albo w stosunku do osób robiących karierę albo w stosunku do osób mających dzieci (tak, w drugą stronę to też działa).

Cslady. Ja nie mowie o Tobie. Ale zauważcie, ten watek ciekawie się zaczął. I na początku same fajne ciekawe osoby się w nim wypowiadały.
I tu zaczyna się zazdrość. Bo nagle zleciały się osoby z równoległych kafejek, o przeciwnej tematyce czyli tradycyjnym nudnym życiu, i tradycyjnie nudnych i oklepanych problemach. I nie dostosowały się do tematu, nie pochwaliły się, nie zaskoczyły niczym oryginalnym, tylko przyszyły po to, żeby torpedować dyskusję naparzając w dyskutujących, którym niezwykle zazdroszczą.

Ludmiła to dlaczego tak często piszesz w tych nudnych kafejkach?
zaglądasz tam, jesteś w temacie?:)

522

Odp: Nie żyję byle jak!

A ja byłam na kijkach z mężem i zaraz kładziemy syna spać.
A potem będę napieprzać w Destiny na konsoli pod kocykiem.

Wiem, nudy. Ale ja lubię moje życie. Lubię sobie sprawiać drobne przyjemności.

523

Odp: Nie żyję byle jak!

A mnie już nudzi skupianie się na pracy. Tzn. nie twierdzę, że jeśli ktoś całe życie się na niej skupia, to się nudzi. Po prostu dla mnie to już powoli przestało działać.

524

Odp: Nie żyję byle jak!
cslady napisał/a:

A mnie już nudzi skupianie się na pracy. Tzn. nie twierdzę, że jeśli ktoś całe życie się na niej skupia, to się nudzi. Po prostu dla mnie to już powoli przestało działać.

Cslady - chyba to za wcześnie na wypalenie zawodowe? wink
Ja się w pracy nie nudzę, co nie znaczy że czasem nie mam dość. Ale mam tyle różnych innych zajęć, że to wystarcza za odskocznię. Ty zresztą chyba też masz?

525 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-09-14 20:51:40)

Odp: Nie żyję byle jak!

Nie, nie. smile Raczej chodzi o to, że przestało mi to wystarczać i chcę więcej. Patrzę na moich kuzynów, którzy już mają dzieci i trochę im zazdroszczę, choć mam świadomość, że to na co dzień nie wygląda tak idealnie kolorowo jak na zjazdach rodzinnych. Kiedyś wystarczała mi adrenalina, rozwijanie się, a teraz myślę powoli właśnie o tych nudnych dzieciach. Choć jeszcze nie czuję się tak w pełni gotowa, bo jakoś nigdy nie wyobrażałam sobie siebie jako idealnej matki. No ale myślę, że dojrzewam do tego. A pracy nie chcę rzucać, jedynie ograniczyć na pewien czas. Zresztą mam to szczęście, że mogę sobie bardzo elastycznie dysponować moim czasem. Niezależność finansowa jest dla mnie chyba nawet nieco mniej ważna niż niezależność czasowa i brak konieczności odwalania roboty codziennie w stałych porach. Chociaż to tylko moje upodobania, bo sporo ludzi woli regularny, normowany czas pracy.

526

Odp: Nie żyję byle jak!
cslady napisał/a:

Nie, nie. smile Raczej chodzi o to, że przestało mi to wystarczać i chcę więcej. Patrzę na moich kuzynów, którzy już mają dzieci i trochę im zazdroszczę,
Kiedyś wystarczała mi adrenalina, rozwijanie się, a teraz myślę powoli właśnie o tych nudnych dzieciach.
Choć jeszcze nie czuję się tak w pełni gotowa, bo jakoś nigdy nie wyobrażałam sobie siebie jako idealnej matki.
No ale myślę, że dojrzewam do tego. A pracy nie chcę rzucać, jedynie ograniczyć na pewien czas. Zresztą mam to szczęście, że mogę sobie bardzo elastycznie dysponować moim czasem. Niezależność finansowa jest dla mnie chyba nawet nieco mniej ważna niż niezależność czasowa i brak konieczności odwalania roboty codziennie w stałych porach. Chociaż to tylko moje upodobania, bo sporo ludzi woli regularny, normowany czas pracy.

Cslady - bo w pewnym czasie przestaje wystarczać adrenalina wink I to zarówno adrenalina związana z pracą, jak i ta związana z innymi zajęciami.
Z tego co kojarzę, to masz udany związek, więc takie myślenie jest naturalne.
Nie pamiętam ile masz lat? Ja pierwsze dziecko urodziłam dopiero koło trzydziestki. Tyle czasu zajęło mi dojrzewanie do tej decyzji, okrzepnięcie w pracy zawodowej i co tu kryć - chęć czegoś więcej.
Skoro Twoja sytuacja pozwala Ci na stabilność finansową, niezależność czasową, to masz idealne warunki.
Ja nigdy nie miałam normowanego czasu pracy i też sobie to bardzo cenię.

P.S.
Nie ma idealnych matek wink

527 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-09-14 21:38:00)

Odp: Nie żyję byle jak!

Nie wiem czy zawsze przestaje wystarczać. Nie generalizowałabym aż tak. Ja raczej nie mam instynktu macierzyńskiego jako takiego, bo nie czuję tego, co opisują inne kobiety. Na tę decyzję składa się raczej wiele pojedynczych powodów, m.in. te wymienione przez Ciebie. Skoro mam fajny związek i stabilną sytuację, to dlaczego się tym nie podzielić? Nie uważam też, że nasz kraj jest zły i że dzieci będą musiały emigrować. Widzę jak moi rodzice patrzą zazdrośnie na swoje rodzeństwo, które już doczekało się wnuków. A wiem, że dziadkami będą świetnymi. No i przede wszystkim chodzi o partnera, bo gdybym miała choć 1% wątpliwości co do niego, to bym się nie zdecydowała. Wiadomo, boję się trochę, że moja praca na tym ucierpi. I nie chodzi mi tu o pieniądze czy jakieś awanse, bo to jest bez znaczenia. Raczej boję się tego, że wypadnę z obiegu. big_smile Ale partner mnie tutaj zapewnia, że jeśli tylko tym się martwię, to nie mam czym, bo on mi załatwi tyle zleceń ile będę chciała, jeśli jakimś cudem sama nie dam rady. Wiem też, że będzie mi pomagał i wspierał niezależnie od tego, kiedy będę chciała wrócić do pracy i na jakich zasadach. Na plus jest też to, że on nigdy nie namawiał mnie na dziecko. Ja nie twierdzę, że to coś złego, gdy mężczyzna chce dziecka i głośno o tym mówi, ale mnie by to płoszyło i czułabym nacisk. Na szczęście tego nie ma. big_smile No i odkryłam, że o dziwo dzieci mnie lubią i chcą spędzać ze mną czas. Jeśli dodać do siebie te wszystkie czynniki, to w sumie nie ma powodu, bym tego dziecka nie miała. Chciałabym mieć taką dużą rodzinę jak miał mój tata. Wszyscy są ze sobą bardzo zżyci i traktują się jak przyjaciół, a nie jak rodzinę do zdjęć. Nie ukrywam też, że kiedy patrzyłam jak ludzie umierają, to mam gdzieś taki strach, że rodzice się już starzeją, a mój partner w każdej chwili może zachorować albo mieć wypadek. Absolutnie nie chcę dzieci po to, by mi na starość dotrzymywały towarzystwa czy żeby do nich codziennie wydzwaniać, ale miła jest świadomość, że ma się na świecie dużo osób do kochania. big_smile

Mam 26 lat, więc w sumie do 30-stki niedaleko. Pewnie też gdzieś w jej okolicach dojrzeję do decyzji, bo przez najbliższy rok jeszcze muszę podomykać różne sprawy na spokojnie, a też wątpię, bym zaszła w ciążę w ciągu miesiąca po odstawieniu antykoncepcji. Może to być dłuższa przeprawa. Tak jeszcze nawiązując do tematu dzieci, to wczoraj przez przypadek nauczyłam dzieciaki kilku słówek z francuskiego, bo mnie o nie dopytywały. Przed chwilą usłyszałam, że opowiadały w przedszkolu o tym, co u mnie robiły i czego się nauczyły. I to było jakoś dziwnie miłe. big_smile

528 Ostatnio edytowany przez luc (2015-09-14 21:54:59)

Odp: Nie żyję byle jak!
cslady napisał/a:

Nie wiem czy zawsze przestaje wystarczać. Nie generalizowałabym aż tak.

Nie twierdzę, że zawsze przestaje wystarczać wink
Nie twierdzę też, że gdy przestaje wystarczać, to każdy kieruje się w kierunku posiadania dzieci. Ale często tak właśnie jest. Tak jak piszesz, gdy związek jest udany, to powstaje chęć dzielenia się (znów, nie twierdzę, że zawsze wink).

cslady napisał/a:

Ja raczej nie mam instynktu macierzyńskiego jako takiego, bo nie czuję tego, co opisują inne kobiety.

To akurat nic dziwnego. Częściej instynkt się budzi gdy już dziecko jest na świecie.

cslady napisał/a:

Wiadomo, boję się trochę, że moja praca na tym ucierpi. I nie chodzi mi tu o pieniądze czy jakieś awanse, bo to jest bez znaczenia. Raczej boję się tego, że wypadnę z obiegu. big_smile Ale partner mnie tutaj zapewnia, że jeśli tylko tym się martwię, to nie mam czym, bo on mi załatwi tyle zleceń ile będę chciała, jeśli jakimś cudem sama nie dam rady. Wiem też, że będzie mi pomagał i wspierał niezależnie od tego, kiedy będę chciała wrócić do pracy i na jakich zasadach.

Przy dużym samozaparciu, nie wypada się z obiegu. Pewne rzeczy odwlekają się w czasie (to oczywiste).
Jeszcze przy takim wsparciu od partnera jakie masz.

cslady napisał/a:

wczoraj przez przypadek nauczyłam dzieciaki kilku słówek z francuskiego, bo mnie o nie dopytywały. Przed chwilą usłyszałam, że opowiadały w przedszkolu o tym, co u mnie robiły i czego się nauczyły. I to było jakoś dziwnie miłe. big_smile

smile



Mając 26 lat, to jeszcze dzieci nie były mi w głowie wink
W każdym razie nie w taki skonkretyzowany sposób. Co najwyżej jako melodia dalekiej przyszłości.

529

Odp: Nie żyję byle jak!

Pomocnikgargamela - mozesz pisac off topy jestes ostatnia osoba do ktorej mialabym pretensje tongue
Masz racje - nikt kto mysli przyszlosciowo nie zdecyduje sie na dzieci w czasie aplikacji ani zaraz po niej. Sporo aplikantek nie decyduje sie na stale zwiazki - przynajmniej duza czesc tych ktorych znam. Ale ludziom latwo oceniac swoja miara...jak ktos konczy edukacje w wieku 18 lat to ciezko zeby ocenil zycie kogos kto konczy edukacje w wieku 27 lat i na ten koniec ma do zdania wrecz wycienczajacy egzamin zawodowy (przynajmniej tak opisywal moj facet - tyle godzin kazusow i stresu jest wycienczajace).
Czepianie sie do mojej diety jest idiotyczne z tego wzgledu ze ja nikogo na wegetarianizm nie namawiam i nie interesuje mnie kto je mieso a kto nie, wiec dlaczego ja mialabym chodzic na "kompromis" i jesc, to nie wiem (swoja droga to zaden kompromis - kompromis jest dla mnie wtedy kiedy idziemy do knajpy gdzie mozna zjesc i mieso i potrawy bez niego).
Tak, moj facet nie moze miec dzieci. Mial zreszta z tego powody spore kompleksy - nie dlatego ze chce je miec tylko dlatego ze nie wiem...nie czul sie jak facet? Cos w tym stylu. Wiec jakby to poczytal ze zycie bez dzieci jest puste, ubogie etc. to by mu wesolo nie bylo.

Martain - a co ja sie bede spinac dlatego, ze komus sie nie podoba bo cos napisalam? Po co? Niech sie inni gremialnie spinaja wink

530

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:

A wieczor sobie "zapcham"  z facetem - wiesz jak milo spedza sie czas wiedzac ze absolutnie nikt wam nie przeszkodzi przez caly weekend i ze w niedziele mozecie spac do poludnia? No wlasnie.

Ale nie musisz mieć do tego weekendu.Przecież sama pisałaś,że możesz czytać do piątej nad ranem a potem spać do południa.Owszem,tak mogą robić studenci.
Ludzie pracujący-niekoniecznie.Nawet jak nie mają dzieci.
Ja dziecka nie miałam baardzo długo.Kiedy znudziło mnie zycie małżeńskie  mniej wiecej takie jak to Twoje studenckie,kiedy po prostu dojrzałam do naszej małej,nudnej stabilizacji okazało się,że jestem w ciąży.
Nikt mnie w domu nie trzymał gdy dziecko było małe,wręcz mąż mnie wypychał na spotkania z koleżankami.Nieraz słyszałam testy,że jak mam małe dziecko powinnam w domu z nim siedzieć a nie włóczyć się po knajpach.Jeździliśmy z mężem na narty gdy córka miała parę miesiecy  zostawiwszy ją z babcią.
Dzięki temu do domu wracałam zadowolona,wypoczęta i uwielbiałam spędzać czas z córką.Zresztą ja spędzałam go produktywnie.Bawiłam się z nią Domanem,grałam jej na skrzypcach,śpiewałyśmy.Z tego zapewne powodu moje dziecko potrafiło bezbłędnie zanucić kążdy zagrany przeze mnie dźwięk mając lat 2,5.Kiedy dobiegała lat pięciu przeczytała w przychodni szyld: profesjonalna opieka stomatologiczna:)
Nigdy nie uważałam,że moje przebywanie z dzieckiem w domu to nudna robota,Kiedy poszłam do pracy nieraz za tym tęskniłam.

531 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-09-15 10:23:06)

Odp: Nie żyję byle jak!
pomocnikgargamela napisał/a:

Ludzie, jesteście wszyscy tak płytcy, jak talerz obiadowy (bynajmniej nie głęboki!).

No pan za to panie Gargamel wykazuje sie takim porownaniem glebia wazy do zupy:) No to zaczynamy...

pomocnikgargamela napisał/a:

Po pierwsze - co Was obchodzi, czy ktoś ma dzieci? Co Wam do tego?

prosze to pytanie skierowac do panny kammis, bo to zdaje sie jest JEJ wielka bolaczka. Tylko w przeciwnym kierunku.


pomocnikgargamela napisał/a:

Ja też nie mam i czyni mnie to gorszym w porównaniu do innych? W czym? Może nie mam ich dlatego, że wiem że póki co nie zapewnię im tego wszystkiego, co chciałbym zapewnić? Może ich nie mam, bo w głowie siedzi mi że mam przed sobą 2 ciężkie lata kariery, mające wpływ na moje dalsze życie, ale i życie dzieci? Może nie mam dzieci, bo jeszcze do tego nie dojrzałem? Być może to się lada chwila zmieni. A może nie. A być może nie mogę mieć dzieci, a to co piszecie jest dla innych cholernie bolesne? Co Wam do tego i jakim prawem oceniacie?

nie masz, Twoj wybor i ok. Ale czy to daje Tobie albo kammis prawo negatywnego oceniania innych osob POSIADAJACYCH te dzieci i malo tego - dumnych i szczesliwych z tego faktu? Nie sadze i skoro tego nie robisz to nikt i Ciebie ocenial nie bedzie. Natomiast kammis, a i nie ona jedna, ma tu swoja gwardie przeciez:) notorycznie wypowiada sie o matkach i zonach jak o niemalze pustych gakotlukach marnujacych swoje zycie na bachory i zycie domowe zamiast robienia kariery i oddawania sie pasjom, niezliczonym zreszta. No to kto mieczem wojuje...


pomocnikgargamela napisał/a:

Po drugie - jeden lubi imprezy, drugi lubi kanapę. Jeden woli wyjechać na weekend, drugi woli iść na rower pojeździć po okolicy. Co Wam do tego, jak kto spędza czas?

podobnie jak wyzej - to samo pytanie prosze skieruj do kammis i tej gwardii przybocznej. Co komu do tego, ze ktos lubi na kanapie wieczory spedzac? Kto ten watek w kierunku krytyki innych pociagnal? Co kogo obchodzi za czyje pieniadze kobieta sobie kiecke kupuje?


pomocnikgargamela napisał/a:

Idźcie ciekawie spędzić swój czas, zamiast go tracić na głupie ocenianie i pisanie "według mnie marnujesz życie, bo..." - Wy marnujecie życie. Bo tak dalece, jak ktoś jest szczęśliwy, to swojego życia nie marnuje. A Wy pisząc głupoty "ja to bym zrobił tak..." - marnujecie swój czas, bo nic to nie zmieni, a Wam ubędzie kilku minut.

drogi zloty, rzecz  w tym wlasnie, ze to te same osoby, co ponoc maja fascynujacy zywot caly czas tu wracaja i nawracaja innych. Mnie by nawet czasu w weekend szkoda bylo na takie pierdoly, jakie tu w ostatnia sobote i niedziele powypisywano. I masz racje - szczesliwa osoba nie marnuje zycia. Nawet jesli szczescie daje jej kupka dzieci i serial w telewizji.


pomocnikgargamela napisał/a:

Po trzecie - jeśli ktoś mnie irytuje (a są na forum takie osoby) to staram się go olewać. Dopóki bardzo mi na odcisk nie nadepnie, to udaję że tych osób nie widzę. Co więc Wam po dziewczynie, która napisze że robi to, a to albo spędza czas tak, a tak?! Usiedliście na jednej osobie wszyscy, na szybko przejrzałem 3 strony i nie widzę NIC INNEGO, jak nagonka i bardzo wysoce niemerytoryczna dyskusja na temat jednej osoby. To prawda, że nadmierne pisanie o swoim życiu prywatnym wystawia niejako na jego ocenę, ale ludzie - trochę kultury i przyzwoitości.

te 3 strony powstaly glownie dzieki czynnemu udzialowi owej biednej zaszczutej dziewczyny. Ja osobiscie popelnilam jakies 2, 3 posty wczoraj na ten temat. Na wiecej czasu by mi bylo szkoda. Zreszta panie gargamel - ona tak naprawde lubi zwracac uwage na siebie, nie zauwazyles tego jeszcze?:) Zignoruj ja przez pare dni a zobaczysz jak znowu wyskoczy z jakas blyskotliwa uwaga na temat kiepskiego zycia innych i swojego pelnego..? no wlasnie nie wiem czego..



pomocnikgargamela napisał/a:

Po czwarte - przed przystąpieniem do tego punktu przeczytajcie powyższe. Już? Więc dalsza argumentacja, dlaczego Wasze doczepianie się do czyjejś diety jest... idiotyczne? - jest niepotrzebne.

akurat co kto sobie do brzucha pakuje najmniej mnie w moim nudnym zyciu interesuje. Jak dla mnie kammis moze od dzis nawet trocinami sie zywic, jej zdrowie, jej apetyt i jej sprawa. Tak samo jak jadlospis innych osob jest tylko i wylacznie ICH sprawa, nie sprawa kammisiow i innych wegow. Zaraz sobie kanapke z soczystym plastrem szynki wrabie na lunch:) na zlosc "putinowi":))


pomocnikgargamela napisał/a:

Po piąte - zawodowe i profesjonalne hodowle zwierząt mówicie, że są złe, a sami kupujecie zwierzęta z pseudo-hodowli gdzie krzyżowane są zwierzęta genetycznie do tego nienadające się. Dzięki temu wpływacie na przyrost pseudo-hodowców, którzy widzą łatwą kasę w skrzyżowaniu dwóch zwierząt, a co za tym idzie rodzą się szczenięta wymagające szczególnie wysokiej opieki ze względu na ich wady genetyczne. A co z takim najczęściej robią ludzie? Oddają do schroniska albo wyrzucają na ulice, bo przecież po co płacić kilka tysięcy na wyleczenie czworonoga, skoro za 200 złotych można kupić następnego.

Guzik prawda, mam od ponad roku jamnibradora chyba, bo czysty jamnik to on na pewno nie jest i w zyciu bym go nie zamienila ani nie oddala. Poza tym okazuje sie, ze ta krzyzowka dobrze mu na zdrowie zrobila, bo i skacze wyzej i biega szybciej i z kregoslupem nie bedzie mial problemow tak jak typowy czystej rasy jamnik. Z tym, ze to chyba nie byla swiadoma krzyzowka a wpadka mamy:) Puszczalska taka jakas musiala byc.

pomocnikgargamela napisał/a:

Jedyne co rozumiem, to rozmowy o dzieciach. Bo mimo wszystko to wielki skarb i szczęście. Ale uwagi powinny sprowadzać się wyłącznie do takiej uwagi, a nie dyskusji i zarzutów, że kto nie chce mieć dzieci jest infantylny. Zwłaszcza, że Mędrcy umknęło Wam zdaje się, że nie wszyscy (np. partner Kammiś) mogą je mieć.

powtorze sie, kto nie moze czy nie chce niech to bedzie jego wybor albo koniecznosc. Ale niech nie potepia jednoczesnie innych decydujacych sie swiadomie (albo i nie) na ten, jak to ladnie ujales "wielki skarb i szczescie". Bo to wlasnie jest dla wielu rodzicow skarb i szczescie, rowniez dla tej nierozgarnietej kolezanki kammis, co to matury nie zdala i w ciaze zaszla i teraz tylko o swoim zasmarkanym dzieckiu opowiadac potrafi. Tak panie gargamel - troche kultury i przyzwoitosci by sie przydalo, zeby tak nie gardzic wyborami innych.

A co do smutnego zycia, jakie "kracze" kammisiowi, to nie tyle brak dzieci mialam na mysli ile jej ogolny swiatopoglad i nastawienie do ludzi. Sa bezdzietni szczesliwi ludzie ale zgorzknialych i wynioslych egocentrykow niewielu widzialam zadowolonych i radosnych.

532

Odp: Nie żyję byle jak!
gojka102 napisał/a:
kammiś napisał/a:

A wieczor sobie "zapcham"  z facetem - wiesz jak milo spedza sie czas wiedzac ze absolutnie nikt wam nie przeszkodzi przez caly weekend i ze w niedziele mozecie spac do poludnia? No wlasnie.

Ale nie musisz mieć do tego weekendu.Przecież sama pisałaś,że możesz czytać do piątej nad ranem a potem spać do południa.Owszem,tak mogą robić studenci.
Ludzie pracujący-niekoniecznie.Nawet jak nie mają dzieci.
Ja dziecka nie miałam baardzo długo.Kiedy znudziło mnie zycie małżeńskie  mniej wiecej takie jak to Twoje studenckie,kiedy po prostu dojrzałam do naszej małej,nudnej stabilizacji okazało się,że jestem w ciąży.
Nikt mnie w domu nie trzymał gdy dziecko było małe,wręcz mąż mnie wypychał na spotkania z koleżankami.Nieraz słyszałam testy,że jak mam małe dziecko powinnam w domu z nim siedzieć a nie włóczyć się po knajpach.Jeździliśmy z mężem na narty gdy córka miała parę miesiecy  zostawiwszy ją z babcią.
Dzięki temu do domu wracałam zadowolona,wypoczęta i uwielbiałam spędzać czas z córką.Zresztą ja spędzałam go produktywnie.Bawiłam się z nią Domanem,grałam jej na skrzypcach,śpiewałyśmy.Z tego zapewne powodu moje dziecko potrafiło bezbłędnie zanucić kążdy zagrany przeze mnie dźwięk mając lat 2,5.Kiedy dobiegała lat pięciu przeczytała w przychodni szyld: profesjonalna opieka stomatologiczna:)
Nigdy nie uważałam,że moje przebywanie z dzieckiem w domu to nudna robota,Kiedy poszłam do pracy nieraz za tym tęskniłam.

No jak ktos pracuje w tygodniu to jaka to przeszkoda zeby spal w niedziele do 12? tongue
Jak bylam na stazu w PE to pracowalam codziennie od 9 do 17. Jakos nie widzialam przeszkody zeby w niedziele wylegiwac sie do poludnia wink

533 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-15 10:33:03)

Odp: Nie żyję byle jak!
Mussuka napisał/a:
pomocnikgargamela napisał/a:

Ludzie, jesteście wszyscy tak płytcy, jak talerz obiadowy (bynajmniej nie głęboki!).

No pan za to panie Gargamel wykazuje sie takim porownaniem glebia wazy do zupy:) No to zaczynamy...

pomocnikgargamela napisał/a:

Po pierwsze - co Was obchodzi, czy ktoś ma dzieci? Co Wam do tego?

prosze to pytanie skierowac do panny kammis, bo to zdaje sie jest JEJ wielka bolaczka. Tylko w przeciwnym kierunku.


pomocnikgargamela napisał/a:

Ja też nie mam i czyni mnie to gorszym w porównaniu do innych? W czym? Może nie mam ich dlatego, że wiem że póki co nie zapewnię im tego wszystkiego, co chciałbym zapewnić? Może ich nie mam, bo w głowie siedzi mi że mam przed sobą 2 ciężkie lata kariery, mające wpływ na moje dalsze życie, ale i życie dzieci? Może nie mam dzieci, bo jeszcze do tego nie dojrzałem? Być może to się lada chwila zmieni. A może nie. A być może nie mogę mieć dzieci, a to co piszecie jest dla innych cholernie bolesne? Co Wam do tego i jakim prawem oceniacie?

nie masz, Twoj wybor i ok. Ale czy to daje Tobie albo kammis prawo negatywnego oceniania innych osob POSIADAJACYCH te dzieci i malo tego - dumnych i szczesliwych z tego faktu? Nie sadze i skoro tego nie robisz to nikt i Ciebie ocenial nie bedzie. Natomiast kammis, a i nie ona jedna, ma tu swoja gwardie przeciez:) notorycznie wypowiada sie o matkach i zonach jao o pustych gakotlukach marnujacych swoje zycie na bachory i zycie domowe zamiast robienia kariery i oddawania sie pasjom, niezliczonym zreszta. No to kto mieczem wojuje...


pomocnikgargamela napisał/a:

Po drugie - jeden lubi imprezy, drugi lubi kanapę. Jeden woli wyjechać na weekend, drugi woli iść na rower pojeździć po okolicy. Co Wam do tego, jak kto spędza czas?

podobnie jak wyzej - to samo pyutanie do kammis i tej gwardii przybocznej. Co komu do tego, ze ktos lubi na kanapie wieczory spedzac? Kto ten watek w kierunku krytyki innych pociagnal?


pomocnikgargamela napisał/a:

Idźcie ciekawie spędzić swój czas, zamiast go tracić na głupie ocenianie i pisanie "według mnie marnujesz życie, bo..." - Wy marnujecie życie. Bo tak dalece, jak ktoś jest szczęśliwy, to swojego życia nie marnuje. A Wy pisząc głupoty "ja to bym zrobił tak..." - marnujecie swój czas, bo nic to nie zmieni, a Wam ubędzie kilku minut.

drogi zloty, rzecz  w tym wlasnie, ze to te same osoby, co ponoc maja fascynujacy zywot caly czas tu wracaja i nawracaja innych. Mnie by nawet czasu w weekend szkoda bylo na takie pierdoly, jakie tu w ostatnia sobote i niedziele powypisywano. I masz racje - szczesliwa osoba nie marnukje zycia. Nawet jesli szczescie daje jej kupka dziuci i serial w telewizji.


pomocnikgargamela napisał/a:

Po trzecie - jeśli ktoś mnie irytuje (a są na forum takie osoby) to staram się go olewać. Dopóki bardzo mi na odcisk nie nadepnie, to udaję że tych osób nie widzę. Co więc Wam po dziewczynie, która napisze że robi to, a to albo spędza czas tak, a tak?! Usiedliście na jednej osobie wszyscy, na szybko przejrzałem 3 strony i nie widzę NIC INNEGO, jak nagonka i bardzo wysoce niemerytoryczna dyskusja na temat jednej osoby. To prawda, że nadmierne pisanie o swoim życiu prywatnym wystawia niejako na jego ocenę, ale ludzie - trochę kultury i przyzwoitości.

te 3 strony powstaly glownie dzieki czynnemu udzialowi owej biednej zaszczutej dziewczyny. Ja osobiscie popelnilam jakies 2, 3 posty wczoraj na ten temat. Na wiecej czasu by mi bylo szkoda. Zreszta panie gargamel - ona tak naprawde lubi zwracac uwage na siebie, nie zauwazyles tego jeszcze?:) Zignoruj ja przez pare dni a zobaczysz jak znowu wyskoczy z jakas blyskotliwa uwaga na temat kiepskiego zycia innych i swojego pelnego..? no wlasnie nie wiem czego..



pomocnikgargamela napisał/a:

Po czwarte - przed przystąpieniem do tego punktu przeczytajcie powyższe. Już? Więc dalsza argumentacja, dlaczego Wasze doczepianie się do czyjejś diety jest... idiotyczne? - jest niepotrzebne.

akurat co kto sobie do brzucha pakuje najmniej mnie w moim nudnym zyciu interesuje. Jak dla mnie kammis moze od dzis nawet trocinami sie zywic, jej zdrowie, jej apetyt i jej sprawa. Tak samo jak jadlospis innych osob jest tylko i wylacznie ICH sprawa, nie sprawa kammisiow i innych wegow Zaraz sobie kanapke z soczystym plastrem szynki wrabie na lunch:)


pomocnikgargamela napisał/a:

Po piąte - zawodowe i profesjonalne hodowle zwierząt mówicie, że są złe, a sami kupujecie zwierzęta z pseudo-hodowli gdzie krzyżowane są zwierzęta genetycznie do tego nienadające się. Dzięki temu wpływacie na przyrost pseudo-hodowców, którzy widzą łatwą kasę w skrzyżowaniu dwóch zwierząt, a co za tym idzie rodzą się szczenięta wymagające szczególnie wysokiej opieki ze względu na ich wady genetyczne. A co z takim najczęściej robią ludzie? Oddają do schroniska albo wyrzucają na ulice, bo przecież po co płacić kilka tysięcy na wyleczenie czworonoga, skoro za 200 złotych można kupić następnego.

Guzik prawda, mam od ponad roku jamnibradora chyba, bo czysty jamnik to on na pewno nie jest i w zyciu bym go nie zamienila ani nie oddala. Poza tym okazuje sie, ze ta krzyzowka dobrze mu na zdrowie zrobila, bo i skacze wyzej i biega szybciej i z kregoslupem nie bedzie mial problemow tak jak typowy czystej rasy jamnik.

pomocnikgargamela napisał/a:

Jedyne co rozumiem, to rozmowy o dzieciach. Bo mimo wszystko to wielki skarb i szczęście. Ale uwagi powinny sprowadzać się wyłącznie do takiej uwagi, a nie dyskusji i zarzutów, że kto nie chce mieć dzieci jest infantylny. Zwłaszcza, że Mędrcy umknęło Wam zdaje się, że nie wszyscy (np. partner Kammiś) mogą je mieć.

powtorze sie, kto nie moze czy nie chce niech to bedzie jego wybor albo koniecznosc. Ale niech nie potepia jednoczesnie innych decydujacych sie swiadomie (albo i nie) na ten, jak to ladnie ujales "wielki skarb i szczescie". Bo to wlasnie jest dla wielu rodzicow skarb i szczescie, rowniez dla tej nierozgarnietej kolezanki kammis, co to matury nie zdala i w ciaze zaszla i teraz tylko o swoim zasmarkanym dzieckiu opowiadac potrafi. Tak panie gargamel - troche kultury i przyzwoitosci by sie przydalo, zeby tak nie gardzic wyborami innych.

A co do smutnego zycia, jakie "kracze" kammisiowi, to nie tyle brak dzieci mialam na mysli ile jej ogolny swiatopoglad i nastawienie do ludzi. Sa bezdzietni szczesliwi ludzie ale zgorzknialych i wynioslych egocentrykow niewielu widzialam zadowolonych i radosnych.

Bardziej zgorzknialej baby to ja dawno nie widzialam big_smile big_smile big_smile
Osmieszaj sie dalej - zasugerowalas ze ja sie czepiam czyjegos talerza, podczas gdy ja nic o tym nie mowilam (poczytaj). To ktos zaczal temat ze ja powinnam gotowac facetowi mieso, bo tak i juz big_smile nie robi na mnie zadnego wrazenia kto je mieso a kto nie i nigdy tutaj "wege ideologii" nie szerzylam, na co moze wskazywac Twoj komentarz: "Tak samo jak jadlospis innych osob jest tylko i wylacznie ICH sprawa, nie sprawa kammisiow i innych wegow"- w takim razie zacytuj gdzie ja wtracalam sie w to kto jak je. Nigdzie tego nie ma. Cierpisz na ewidentny bol pewnej czesci ciala wink jeszcze odnosisz sie do slow ktore nie padly wink
To niektore osoby chcialy mowic co ja rzekomo powinnam gotowac i komu, wiec do nich skieruj swoje slowa.
Mam gdzies co kto je, ale ludzie bardzo lubia robic afere z tego ze ktos czegos nie je i nawet jak nic o tym nie mowi beda o tym pie**olic od rzeczy big_smile znamy to - odmow zjedzenia kotleta, sluchaj pier**lenia przez godzine, mimo ze sam powiedziales "nie, dziekuje" big_smile

Ja niczyich wyborow nie deprecjonuje. Mowiac - ja nie dalabym sie zamknac sie pieluchami i gromada wrzeszczacych bachorkow mowie JA. Niektorzy to chyba przegapili. Mowiac ze dla mnie to jest beznadziejne zycie, mowie o sobie.


Gargamel jest akurat "glebszy" i inteligentniejszy od panci Mussuki, smiem twierdzic.

Mussuko, od bolu pewnej czesci ciala dostalas rowniez zacmienia umyslu? To Ty wrozylas mi koniec zwiazku bo ktory normalny mezczyzna bedzie chcial byc z kobieta ktora nie chce dzieci i nic nie ugotuje. Twoje slowa, mam cytowac?
Wiec zastanow sie na jakim stanowisku stoisz big_smile

534

Odp: Nie żyję byle jak!

Idźcie się wyzywać na priv, co?

535 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-15 10:37:17)

Odp: Nie żyję byle jak!
Cynicznahipo napisał/a:

Idźcie się wyzywać na priv, co?

Ja po prostu niecierpie kiedy ktos przeinacza moje slowa albo mowi ze ja cos powiedzialam, a nic takiego nigdy nie padlo - potem to idzie dalej jako moje slowa.
I tak wlasnie zostalam wojujaca wegetarianka ktora wtraca sie do cudzego talerza mimo ze sama wspomnialam jedynie o tym ze nie jem miesa i ze mnie brzydzi.
I tak jest tez z wieloma innymi rzeczami.
Nie gotuje = nic nie robie (bo przeciez gotowanie tylko jest do zrobienia big_smile ) i nienawidze wlasnego faceta, nie chce miec dzieci = bede spedzac samotne wieczory w wieku 30 lat, stawiam na edukacje i prace = nie robie kompletnie nic innego i haruje po 20 godzin dziennie.
No...smieszne to jest.
wink

536 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-09-15 10:39:44)

Odp: Nie żyję byle jak!

Pomocniku Gargamela może maści pan zażyjesz:
http://kwejk.pl/obrazek/1816685/masc-na-bol-dupy.html

537

Odp: Nie żyję byle jak!
gojka102 napisał/a:

Pomocniku Gargamela może maści pan zażyjesz:
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Chyba innym by sie przydala wink

538

Odp: Nie żyję byle jak!

Raczej nie. Bo nikt inny się tu nie spina jak pomocnik Gargamela (Klakier?).

539

Odp: Nie żyję byle jak!
Jesiennowiosenna napisał/a:

Swoją drogą, zabiłaś mnie tekstem o tym, że jeśli Twojemu facetowi nie smakują Twoje wege-obiadki to nie musi ich jeść. W moim, najwyraźniej staroświeckim związku, często pytam mojego mężczyznę na co ma ochotę, tak samo jak on pyta mnie, kiedy przychodzi jego pora na gotowanie. Nie ma czegoś takiego, że nie obchodzi nas co woli druga osoba - to się chyba nazywa kompromis? Niby taka drobnostka, ale jednak robi różnicę. Biedny ten Twój facet...

Nigdzie nie napisałam, że masz rezygnować z wegetarianizmu. Mam wiele znajomych wegetarianek. Skrytykowałam tę wypowiedź:

kammiś napisał/a:

Jak mu nie smakuje, to nie jest mój problem.

Szkoda, że nie najwyraźniej nie przeczytałaś (lub nie zrozumiałaś) mojej wypowiedzi.

540

Odp: Nie żyję byle jak!
Jesiennowiosenna napisał/a:
Jesiennowiosenna napisał/a:

Swoją drogą, zabiłaś mnie tekstem o tym, że jeśli Twojemu facetowi nie smakują Twoje wege-obiadki to nie musi ich jeść. W moim, najwyraźniej staroświeckim związku, często pytam mojego mężczyznę na co ma ochotę, tak samo jak on pyta mnie, kiedy przychodzi jego pora na gotowanie. Nie ma czegoś takiego, że nie obchodzi nas co woli druga osoba - to się chyba nazywa kompromis? Niby taka drobnostka, ale jednak robi różnicę. Biedny ten Twój facet...

Nigdzie nie napisałam, że masz rezygnować z wegetarianizmu. Mam wiele znajomych wegetarianek. Skrytykowałam tę wypowiedź:

kammiś napisał/a:

Jak mu nie smakuje, to nie jest mój problem.

Szkoda, że nie najwyraźniej nie przeczytałaś (lub nie zrozumiałaś) mojej wypowiedzi.


A to jest WASZ problem?
Nie sadze wink
Jak widac mu pasuje skoro nie protestuje.

541

Odp: Nie żyję byle jak!

Mój mąż nie je mięsa.Córka nie je pszenicy i mleka koziego.Ja jestem diabetykiem.Jak nic trzy obiadki,w najlepszym wypadku -dwa.
Daję radę:) Nie będę mężowi piec gęsi przecież smile
Jak ja robię obiad to taki,żeby każdy zjadł z chęcią.

542

Odp: Nie żyję byle jak!

Być może. Krytykowałam brak empatii.

543

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:

Raczej nie. Bo nikt inny się tu nie spina jak pomocnik Gargamela (Klakier?).

A ja go lubie , bo nieglupi facet sie wydaje.


Po prostu niektorzy maja ewidentny bol d*** z racji tego ze ktos nie uzna tego ze ich dziecko jest wazniejsze od czegos tam. A dla mnie nie jest i nie bedzie. I tego ze ktos nie uznaje ze jego fitness, praca czy studia sa jakosciowo gorsze od ich rodzicielstwa. Nie uznam nigdy ze to ze ktos cos potrzebuje dla swojego dziecka (dla mnie obcego) jest wazniejsze od moich potrzeb. Robcie sobie dla swoich dzieci wszystko ale nie wymagajcie ze ktos przyzna ze to jest lepsze czy wazniejsze niz praca zawodowa czy nawet wyspanie sie poludnia albo pojscie na impreze bo dla kogos nie jest i juz. Wielkie halo wink

544

Odp: Nie żyję byle jak!

No mnie też to dziwi. Nie w tym sensie, że trzeba gotować mężczyźnie oddzielny obiad albo specjalnie robić mu mięso. Ja tam rozumiem, że kogoś może to brzydzić. No ale takie ujęcie sprawy "to nie mój problem" nie świadczy moim zdaniem o miłości. Też nie zrobiłabym wszystkiego dla mojego partnera, ale nigdy nie powiedziałabym, że to nie jest mój problem. Gdyby on tak powiedział o mnie w jakimś kontekście, to byłabym nim rozczarowana.

545

Odp: Nie żyję byle jak!
Ludmiłaa napisał/a:

No ale zazdrośnicy masakra!!!!!
Moim zdaniem, ta cala nagonka to nic innego jak ,,kompleks Kammiś''
Kammiś to poniekąd niespełnione marzenia wielu osób.
I dziwić się, że potem mówią, że bogaty biednego nie uszanuje. A niby za co ma szanować, jak ten biedny by oczy wydrapał, że ktoś ma lepiej?

A tak na marginesie ta macie racje, że zazdrościcie i żałujcie Kammiś na dobre Wam wyjdzie,  schudniecie na bank
Bo podobno żal d... ściska lol lol lol

Wiesz coś o tym bo Tobie pewnie nieraz ścisnął,co ?:)

546

Odp: Nie żyję byle jak!
gojka102 napisał/a:

Mój mąż nie je mięsa.Córka nie je pszenicy i mleka koziego.Ja jestem diabetykiem.Jak nic trzy obiadki,w najlepszym wypadku -dwa.
Daję radę:) Nie będę mężowi piec gęsi przecież smile
Jak ja robię obiad to taki,żeby każdy zjadł z chęcią.


TY.
Ja nie. A tutaj przedstawia sie to jako moj obowiazek. Niewazne ze wczoraj mialam wazny  dla mnie deadline, obiad byc powinien, nie???
Wlasnie. Takie myslenie big_smile
A facetom niby raczki poucinalo big_smile

547

Odp: Nie żyję byle jak!
cslady napisał/a:

(...) No ale takie ujęcie sprawy "to nie mój problem" nie świadczy moim zdaniem o miłości. Też nie zrobiłabym wszystkiego dla mojego partnera, ale nigdy nie powiedziałabym, że to nie jest mój problem. Gdyby on tak powiedział o mnie w jakimś kontekście, to byłabym nim rozczarowana.

Dokładnie o to mi chodzi.

548

Odp: Nie żyję byle jak!

Kammiś, przecież zrobienie np. kotleta mielonego to jest 15 minut. Wraz z usmażeniem.
Więc nie naginaj w drugą stronę bez sensu.
Nie chcesz gotować, to nie gotujesz. Nie musisz się tłumaczyć, ale ściemniać, że nie masz na to czasu też nie musisz.

549

Odp: Nie żyję byle jak!
cslady napisał/a:

No mnie też to dziwi. Nie w tym sensie, że trzeba gotować mężczyźnie oddzielny obiad albo specjalnie robić mu mięso. Ja tam rozumiem, że kogoś może to brzydzić. No ale takie ujęcie sprawy "to nie mój problem" nie świadczy moim zdaniem o miłości. Też nie zrobiłabym wszystkiego dla mojego p artnera, ale nigdy nie powiedziałabym, że to nie jest mój problem. Gdyby on tak powiedział o mnie w jakimś kontekście, to byłabym nim rozczarowana.

Tylko ze, Cslady, ja tak mowie jedynie odnosnie gotowania. Nie rozumiem dlaczego robi sie z tego tak wazny aspekt zycia, bo rzekomo to kobieta ma gotowac facetowi. Nie kazdy musi. Nie mowie mu tego jak ma problem albo inna prosbe. Zreszta on zanim ze mna zamieszkal wie jaki mam stosunek do gotowania, wiec chyba wiedzial co robi? Jedynie tu na forum robi sie z mojej postawy wielkie halo big_smile a glowny zainteresowany ma to gleboko w....bo jak chce to sam gotuje lepiej niz ja albo sobie zamowi, jak w sobote jakies steki w srodku nocy big_smile

550 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2015-09-15 10:57:49)

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:

Tylko ze, Cslady, ja tak mowie jedynie odnosnie gotowania. Nie rozumiem dlaczego robi sie z tego tak wazny aspekt zycia, bo rzekomo to kobieta ma gotowac facetowi. Nie kazdy musi. Nie mowie mu tego jak ma problem albo inna prosbe. Zreszta on zanim ze mna zamieszkal wie jaki mam stosunek do gotowania, wiec chyba wiedzial co robi? Jedynie tu na forum robi sie z mojej postawy wielkie halo big_smile a glowny zainteresowany ma to gleboko w....bo jak chce to sam gotuje lepiej niz ja albo sobie zamowi, jak w sobote jakies steki w srodku nocy big_smile

Jest to taki sam aspekt życia jak każdy inny. Gdybyś była facetem, miałabym takie same zdanie o Twoim podejściu. Gdybyś odnosiła się do jakiejkolwiek innej czynności, prania, prasowania, sprzątania - tak samo.

I chyba nie do końca zdajesz sobie sprawę, że to nie o to nieszczęsne gotowanie się rozbija - gotować nie każdy musi lubić - tylko o Twoje podejście.

551 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-09-15 11:09:56)

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:

Tylko ze, Cslady, ja tak mowie jedynie odnosnie gotowania. Nie rozumiem dlaczego robi sie z tego tak wazny aspekt zycia, bo rzekomo to kobieta ma gotowac facetowi. Nie kazdy musi. Nie mowie mu tego jak ma problem albo inna prosbe. Zreszta on zanim ze mna zamieszkal wie jaki mam stosunek do gotowania, wiec chyba wiedzial co robi? Jedynie tu na forum robi sie z mojej postawy wielkie halo big_smile a glowny zainteresowany ma to gleboko w....bo jak chce to sam gotuje lepiej niz ja albo sobie zamowi, jak w sobote jakies steki w srodku nocy big_smile

Nie, nie chodzi mi o to, że gotowanie jest ważne. Chodzi mi o to w kontekście czegokolwiek. Chodzi o podejście. No nie wiem jaki inny przykład podać, byś zrozumiała. Np. ja nie lubię szukać mieszkań do kupienia. Ostatnio szukałam sama sobie i strasznie mnie to irytowało. Nienawidzę przeglądania ogłoszeń, mam taką awersję jak mało do czego. A mój partner poprosił mnie, bym pomogła mu szukać kawalerki do kupienia, bo chce to zrobić bez pośredników. Myślałam, że coś mnie trafi. No przykro mi, nie pomogę mu, bo nie mam ochoty znowu się z tym użerać. Mieszkanie też nie będzie formalnie moje (no chyba, że kupione po ślubie wchodzi jakoś do wspólnego majątku), więc jest mi ono obojętne. A mimo tego nie powiedziałabym (ba, nie pomyślałabym nawet), że to nie jest moja sprawa. W moim odczuciu to byłoby hmm... nielojalne? No ale mnie tam jest obojętne jak sobie żyjecie we dwójkę. Tym, że facet Cię nie zostawił to bym się jeszcze tak nie przechwalała, bo jesteście razem tylko rok. Na Twoim miejscu po prostu przemyślałabym swoje zachowanie (ja to robię cały czas mimo wieloletniego związku), bo pewnego dnia możesz się obudzić z ręką w nocniku, a facetowi może się znudzić takie zachowanie. To tylko dobra rada, nie krytyka.

552

Odp: Nie żyję byle jak!
Cynicznahipo napisał/a:

Kammiś, przecież zrobienie np. kotleta mielonego to jest 15 minut. Wraz z usmażeniem.
Więc nie naginaj w drugą stronę bez sensu.
Nie chcesz gotować, to nie gotujesz. Nie musisz się tłumaczyć, ale ściemniać, że nie masz na to czasu też nie musisz.

Ale ja nie uwazam ze nie mam czasu robic konkretnie miesa. Nie zrozumialas mnie. Napisalam ze wczoraj nie mialam czasu W OGOLE gotowac. Mialam deadline do polnocy na wyslanie tekstu i KAZDA minuta byla dla mnie cenna. SOBIE SAMEJ tez nic nie ugotowalam. Ciezko zebym robila obiad "bo facet", skoro sama jadlam na obiad platki z zimnym mlekiem, byle szybciej.
A miesa nie robie bo mnie BRZYDZI. jak lekarz mi kazal jesc to tez nie robilam tylko jadlam na miescie albo robil moj facet. Nie bede robic i dotykac czegos na czego sam widok mam odruch wymiotny bo uwazam ze to jest bez sensu.

553 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-09-15 11:12:19)

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Kammiś, przecież zrobienie np. kotleta mielonego to jest 15 minut. Wraz z usmażeniem.
Więc nie naginaj w drugą stronę bez sensu.
Nie chcesz gotować, to nie gotujesz. Nie musisz się tłumaczyć, ale ściemniać, że nie masz na to czasu też nie musisz.

Ale ja nie uwazam ze nie mam czasu robic konkretnie miesa. Nie zrozumialas mnie. Napisalam ze wczoraj nie mialam czasu W OGOLE gotowac. Mialam deadline do polnocy na wyslanie tekstu i KAZDA minuta byla dla mnie cenna. SOBIE SAMEJ tez nic nie ugotowalam. Ciezko zebym robila obiad "bo facet", skoro sama jadlam na obiad platki z zimnym mlekiem, byle szybciej.
A miesa nie robie bo mnie BRZYDZI. jak lekarz mi kazal jesc to tez nie robilam tylko jadlam na miescie albo robil moj facet. Nie bede robic i dotykac czegos na czego sam widok mam odruch wymiotny bo uwazam ze to jest bez sensu.

Ale te kotlety to był tylko PRZYKŁAD.

554 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-15 11:16:06)

Odp: Nie żyję byle jak!
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Kammiś, przecież zrobienie np. kotleta mielonego to jest 15 minut. Wraz z usmażeniem.
Więc nie naginaj w drugą stronę bez sensu.
Nie chcesz gotować, to nie gotujesz. Nie musisz się tłumaczyć, ale ściemniać, że nie masz na to czasu też nie musisz.

Ale ja nie uwazam ze nie mam czasu robic konkretnie miesa. Nie zrozumialas mnie. Napisalam ze wczoraj nie mialam czasu W OGOLE gotowac. Mialam deadline do polnocy na wyslanie tekstu i KAZDA minuta byla dla mnie cenna. SOBIE SAMEJ tez nic nie ugotowalam. Ciezko zebym robila obiad "bo facet", skoro sama jadlam na obiad platki z zimnym mlekiem, byle szybciej.
A miesa nie robie bo mnie BRZYDZI. jak lekarz mi kazal jesc to tez nie robilam tylko jadlam na miescie albo robil moj facet. Nie bede robic i dotykac czegos na czego sam widok mam odruch wymiotny bo uwazam ze to jest bez sensu.

Ale te kotlety to był tylko PRZYKŁAD.

Ok wink
Ja za to dzisiaj juz posprzatalam.
A gotowac mi sie nie chce wiec kupilam rybe wedzona. Dla niego tez. wink
I dla kota big_smile

555

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Mój mąż nie je mięsa.Córka nie je pszenicy i mleka koziego.Ja jestem diabetykiem.Jak nic trzy obiadki,w najlepszym wypadku -dwa.
Daję radę:) Nie będę mężowi piec gęsi przecież smile
Jak ja robię obiad to taki,żeby każdy zjadł z chęcią.


TY.
Ja nie. A tutaj przedstawia sie to jako moj obowiazek. Niewazne ze wczoraj mialam wazny  dla mnie deadline, obiad byc powinien, nie???
Wlasnie. Takie myslenie big_smile
A facetom niby raczki poucinalo big_smile

Nie poucinało.Mąż pracuje wiecej niż ja.Ale jak on robi obiad to dla mnie z mięsem.Proste.
To żaden Twój obowiązek jesli sama się utrzymujesz.

556

Odp: Nie żyję byle jak!
gojka102 napisał/a:
kammiś napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Mój mąż nie je mięsa.Córka nie je pszenicy i mleka koziego.Ja jestem diabetykiem.Jak nic trzy obiadki,w najlepszym wypadku -dwa.
Daję radę:) Nie będę mężowi piec gęsi przecież smile
Jak ja robię obiad to taki,żeby każdy zjadł z chęcią.


TY.
Ja nie. A tutaj przedstawia sie to jako moj obowiazek. Niewazne ze wczoraj mialam wazny  dla mnie deadline, obiad byc powinien, nie???
Wlasnie. Takie myslenie big_smile
A facetom niby raczki poucinalo big_smile

Nie poucinało.Mąż pracuje wiecej niż ja.Ale jak on robi obiad to dla mnie z mięsem.Proste.
To żaden Twój obowiązek jesli sama się utrzymujesz.

Facet nie lozy na moje utrzymanie i nigdy nie bedzie tego robil wink
Pracuje, mam kase z uczelni, ojciec daje mi kase jako ze jestem studentka.
Facet nie ma w moje utrzymanie zadnego wkladu, co wiecej - mieszkamy w moim mieszkaniu (chociaz to moja decyzja ze wzgledu na mojego kota - staruszka).

557

Odp: Nie żyję byle jak!

Kammiś-sorry im dłużej Cię czytam tym bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu,że jesteś trollem.
Miałaś deadline do pólnocy a Twoje posty są z godzin:
11.32
11.34
13.06
13.09
13.17
13.21
13.30
13.33
13.36
13.41
13.57
14.01
14.20
14.26
14.56
15.52
oraz 23.46
Od 13 do 15 siedziałaś na forum po prostu.Więc nie ściemniaj,że z powodu deadline'u nie robiłas obiadu ?:)
Mi to się nawet nie chce wierzyć,że Ty studiujesz.Moim zdaniem jesteś bezrobotną absolwentką liceum mieszkajacą na zadupiu na garnuszku rodziców smile

558

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:
gojka102 napisał/a:
kammiś napisał/a:

TY.
Ja nie. A tutaj przedstawia sie to jako moj obowiazek. Niewazne ze wczoraj mialam wazny  dla mnie deadline, obiad byc powinien, nie???
Wlasnie. Takie myslenie big_smile
A facetom niby raczki poucinalo big_smile

Nie poucinało.Mąż pracuje wiecej niż ja.Ale jak on robi obiad to dla mnie z mięsem.Proste.
To żaden Twój obowiązek jesli sama się utrzymujesz.

Facet nie lozy na moje utrzymanie i nigdy nie bedzie tego robil wink
Pracuje, mam kase z uczelni, ojciec daje mi kase jako ze jestem studentka.
Facet nie ma w moje utrzymanie zadnego wkladu, co wiecej - mieszkamy w moim mieszkaniu (chociaz to moja decyzja ze wzgledu na mojego kota - staruszka).

Taaa.pracujesz i studiujesz smile
No chyba,że praca to trolling na forum smile

559

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:
Martainn napisał/a:

Raczej nie. Bo nikt inny się tu nie spina jak pomocnik Gargamela (Klakier?).

A ja go lubie , bo nieglupi facet sie wydaje.


Po prostu niektorzy maja ewidentny bol d*** z racji tego ze ktos nie uzna tego ze ich dziecko jest wazniejsze od czegos tam. A dla mnie nie jest i nie bedzie. I tego ze ktos nie uznaje ze jego fitness, praca czy studia sa jakosciowo gorsze od ich rodzicielstwa. Nie uznam nigdy ze to ze ktos cos potrzebuje dla swojego dziecka (dla mnie obcego) jest wazniejsze od moich potrzeb. Robcie sobie dla swoich dzieci wszystko ale nie wymagajcie ze ktos przyzna ze to jest lepsze czy wazniejsze niz praca zawodowa czy nawet wyspanie sie poludnia albo pojscie na impreze bo dla kogos nie jest i juz. Wielkie halo wink

a ktos Ci karze doceniac inne dzieci albo samej zostac matka? Nie, nikt. Nawet dla ludzkosci lepiej bedzie jak nie nie zostaniesz, takie moje prywatne zdanie. Natomiast to TY  sama wyszukujesz stale samych negatywow dotyczacych normalnie funkcjonujacych rodzin, gdzie jest zona, maz czy inaczej matka, ojciec i dzieci i gdzie poswieca sie czas na przygotowanie wspolnych posilkow i gdzie w ogole wiele rzeczy robi sie wspolnie w trojke albo czworke, a moze i w 10-tke. Chcesz to sobie lez jak koala do gory ... caly dzien i mysl o swoich zaletach i kupie wolnego czasu dla SIEBIE, ale nie ponizaj i nie gardz jawnie innymi. Bo to "nudne" wg. Ciebie zycie wielu ludzi satysfakcjonuje i to nierzadko bardziej niz Twoje.
Czy to jest dla Ciebie, osoby "wyksztalconej" wystarczajaco jasno napisane?

560

Odp: Nie żyję byle jak!
gojka102 napisał/a:

Kammiś-sorry im dłużej Cię czytam tym bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu,że jesteś trollem.
Miałaś deadline do pólnocy a Twoje posty są z godzin:
11.32
11.34
13.06
13.09
13.17
13.21
13.30
13.33
13.36
13.41
13.57
14.01
14.20
14.26
14.56
15.52
oraz 23.46
Od 13 do 15 siedziałaś na forum po prostu.Więc nie ściemniaj,że z powodu deadline'u nie robiłas obiadu ?:)
Mi to się nawet nie chce wierzyć,że Ty studiujesz.Moim zdaniem jesteś bezrobotną absolwentką liceum mieszkajacą na zadupiu na garnuszku rodziców smile

Był tu kiedyś jakiś koleś i podał jej dane osobowe. I twierdził, że ją zna i że jest oszustką.
Zaczynam przychylać się do tego, że jednak miał rację.

561 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-15 11:52:51)

Odp: Nie żyję byle jak!
gojka102 napisał/a:

Kammiś-sorry im dłużej Cię czytam tym bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu,że jesteś trollem.
Miałaś deadline do pólnocy a Twoje posty są z godzin:
11.32
11.34
13.06
13.09
13.17
13.21
13.30
13.33
13.36
13.41
13.57
14.01
14.20
14.26
14.56
15.52
oraz 23.46
Od 13 do 15 siedziałaś na forum po prostu.Więc nie ściemniaj,że z powodu deadline'u nie robiłas obiadu ?:)
Mi to się nawet nie chce wierzyć,że Ty studiujesz.Moim zdaniem jesteś bezrobotną absolwentką liceum mieszkajacą na zadupiu na garnuszku rodziców smile

Do 15, jak zauwazylas wink jak sie dostalo po poludniu maila, ze sie malo cos poprawic to sie poprawialo.
A mysl sobie co chcesz, mnie to wisi big_smile

Kazdy sadzi wedlug siebie big_smile to ze ktos zakonczyl edukacje po liceum nie znaczy ze jest to norma big_smile
Na utrzymaniu rodzicow czesciowo jestem, ale nie mieszkam z nimi.
A jak "se" nie wierzysz ze studiuje to "se" nie wierz, akurat nie z Toba o tematyce moich studiow rozmawiac bede (raczej z Gargamelem albo Martainnem).

562

Odp: Nie żyję byle jak!

Klockiem do układanki jest też,moim zdaniem ten nieszczęsny adres mailowy-cudem taki sam jak Kammis w ogłoszeniu dotyczącym pomocy przy pisaniu prac smile

563 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-09-15 11:53:18)

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Kammiś-sorry im dłużej Cię czytam tym bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu,że jesteś trollem.
Miałaś deadline do pólnocy a Twoje posty są z godzin:
11.32
11.34
13.06
13.09
13.17
13.21
13.30
13.33
13.36
13.41
13.57
14.01
14.20
14.26
14.56
15.52
oraz 23.46
Od 13 do 15 siedziałaś na forum po prostu.Więc nie ściemniaj,że z powodu deadline'u nie robiłas obiadu ?:)
Mi to się nawet nie chce wierzyć,że Ty studiujesz.Moim zdaniem jesteś bezrobotną absolwentką liceum mieszkajacą na zadupiu na garnuszku rodziców smile

Do 15, jak zauwazylas wink jak sie dostalo po poludniu maila, ze sie malo cos poprawic to sie poprawialo.
A mysl sobie co chcesz, mnie to wisi big_smile

No prepraszam,do 16 prawie:).Pewnie w tych chwilach gdy postów nie pisałaś byłaś na zajęciach,no nie? I pewnie teraz też jesteś,piszesz na smartfonie pod stolikiem smile
dobra,wracam do mojego nudnego realu,którego nikt mi nie zazdrości smile

564 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-15 12:02:20)

Odp: Nie żyję byle jak!
gojka102 napisał/a:
kammiś napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Kammiś-sorry im dłużej Cię czytam tym bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu,że jesteś trollem.
Miałaś deadline do pólnocy a Twoje posty są z godzin:
11.32
11.34
13.06
13.09
13.17
13.21
13.30
13.33
13.36
13.41
13.57
14.01
14.20
14.26
14.56
15.52
oraz 23.46
Od 13 do 15 siedziałaś na forum po prostu.Więc nie ściemniaj,że z powodu deadline'u nie robiłas obiadu ?:)
Mi to się nawet nie chce wierzyć,że Ty studiujesz.Moim zdaniem jesteś bezrobotną absolwentką liceum mieszkajacą na zadupiu na garnuszku rodziców smile

Do 15, jak zauwazylas wink jak sie dostalo po poludniu maila, ze sie malo cos poprawic to sie poprawialo.
A mysl sobie co chcesz, mnie to wisi big_smile

No prepraszam,do 16 prawie:).Pewnie w tych chwilach gdy postów nie pisałaś byłaś na zajęciach,no nie? I pewnie teraz też jesteś,piszesz na smartfonie pod stolikiem smile
dobra,wracam do mojego nudnego realu,którego nikt mi nie zazdrości smile

Ahahahahaha big_smile
Jakich zajeciach, kobitko? Widac ze sie nie studiowalo.
Studenci zaczynaja zajecia od PAZDZIERNIKA, jasnie oswiecona. A mamy wrzesien big_smile
Jak nie wierzysz - sprawdz w necie kiedy zaczyna sie rok akademicki w CALEJ POLSCE big_smile

Zaprzeczasz sama sobie - jakbym miala pisac prace, to znaczy tez ze studiuje, bo skad by taki pomysl? Absolwetka liceum hurtowo produkuje magistrow?
Zdecyduj sie big_smile
Znow mam ubaw big_smile

Uwielbiam z Was "łacha ciagnac", wpuszczac w maliny i patrzec jak glowkujecie kto pisze i czy pisze prawde. To jest tak zabawne ze idzie pasc na podloge i zsikac sie ze smiechu jak dzieciak w pieluche big_smile
Wyprowadzam Was w pole 150 razy, tak jak pana z Aneta J. - specjalnie zalozylam na fb falszywe konto bez zdjecia i z nazwiskiem ktore znalazl, niech sie dzieciak cieszy big_smile
Swoja droga az smieszne ze uwierzyl w konto bez zdjecia i jakichkolwiek danych big_smile

565

Odp: Nie żyję byle jak!

Na uczelni, na której uczyłam angielskiego studenci zaoczni studenci prawa i administracji zaczynali od września.Na wiecej Cię nie typuję.wybacz:)

566 Ostatnio edytowany przez MarcoPolo80 (2015-09-15 12:00:50)

Odp: Nie żyję byle jak!

No to jak to jest, że wpisując twoje imię i nazwisko internet nie widzi ani jednego artykułu, ani jednego sprawozdania z konferencji, ani nawet członkowstwa w kole naukowym? A wpisując innego użytkownika tego forum wyskakuje tych stron kilkanaście z informacjami nawet jak był studentem wiele lat temu? Już ci to pytanie zadałem ale odpowiedzi jakoś nie było Anetko. Andrzeja pozdrów. Powiedz, że wpadnę do niego w tygodniu.

567

Odp: Nie żyję byle jak!

W necie dużo można znaleźć.Siedzisz tu cały dzień to kto wie,możeś Ty absolwentka z aspiracjami.

568

Odp: Nie żyję byle jak!
MarcoPolo80 napisał/a:

No to jak to jest, że wpisując twoje imię i nazwisko internet nie widzi ani jednego artykułu, ani jednego sprawozdania z konferencji, ani nawet członkowstwa w kole naukowym? A wpisując innego użytkownika tego forum wyskakuje tych stron kilkanaście z informacjami nawet jak był studentem wiele lat temu? Już ci to pytanie zadałem ale odpowiedzi jakoś nie było Anetko. Andrzeja pozdrów. Powiedz, że wpadnę do niego w tygodniu.

Bo ona pisze incognito smile

569

Odp: Nie żyję byle jak!
gojka102 napisał/a:

Na uczelni, na której uczyłam angielskiego studenci zaoczni studenci prawa i administracji zaczynali od września.Na wiecej Cię nie typuję.wybacz:)

No to masz problem big_smile
Jak widac matura wytypowala mnie na wiecej big_smile
Ja Ciebie typuje na zula spod sklepu wink

570

Odp: Nie żyję byle jak!
gojka102 napisał/a:

W necie dużo można znaleźć.Siedzisz tu cały dzień to kto wie,możeś Ty absolwentka z aspiracjami.

Szukaj szukaj.
Pani Anety J. bez ani jednego znajomego na fejsie, jak to Marco Polo znalazl i polknal haczyk, co radosnie obwiescil na forum
big_smile

Lubie smiesznych ludzi wink

571

Odp: Nie żyję byle jak!
MarcoPolo80 napisał/a:

No to jak to jest, że wpisując twoje imię i nazwisko internet nie widzi ani jednego artykułu, ani jednego sprawozdania z konferencji, ani nawet członkowstwa w kole naukowym? A wpisując innego użytkownika tego forum wyskakuje tych stron kilkanaście z informacjami nawet jak był studentem wiele lat temu? Już ci to pytanie zadałem ale odpowiedzi jakoś nie było Anetko. Andrzeja pozdrów. Powiedz, że wpadnę do niego w tygodniu.

Bo ja nie mam na imie Aneta ;D
Zes nie wpadl chlopie na to ze zalozylam falszywe konto na FB wlasnie w takim celu big_smile
Nie dziwi Cie ze nie ma ani jednego znajomego, ani jednego zdjecia, ani jednego postu i tak pozna data dodania konta? No wlasnie big_smile big_smile big_smile
Szukaj dalej big_smile

572

Odp: Nie żyję byle jak!

Pewnie dlatego jedyną osobą która ci wierzy jest niezbyt bystra Ludmiła. Macie ze sobą wiele wspólnego. Na studentkę prawa i córkę znanego prawnika jesteś zbyt infantylna.

573

Odp: Nie żyję byle jak!
MarcoPolo80 napisał/a:

Pewnie dlatego jedyną osobą która ci wierzy jest niezbyt bystra Ludmiła. Macie ze sobą wiele wspólnego. Na studentkę prawa i córkę znanego prawnika jesteś zbyt infantylna.

Moj ojciec nie jest znany wink
Owszem - jestem infantylnym kujonkiem takim samym jak 10 lat wstecz wink
Toz to fakt powszechnie znany big_smile

574

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:

Uwielbiam z Was "łacha ciagnac", wpuszczac w maliny i patrzec jak glowkujecie kto pisze i czy pisze prawde. To jest tak zabawne ze idzie pasc na podloge i zsikac sie ze smiechu jak dzieciak w pieluche big_smile
Wyprowadzam Was w pole 150 razy, tak jak pana z Aneta J. - specjalnie zalozylam na fb falszywe konto bez zdjecia i z nazwiskiem ktore znalazl, niech sie dzieciak cieszy big_smile
Swoja droga az smieszne ze uwierzyl w konto bez zdjecia i jakichkolwiek danych big_smile

swoja droga, to zarowno Twoj styl pisania, Twoja polszczyzna niejednokrotnie prymitywna i gimnazjalno-rynsztokowa, jak i poziom "zabaw" wskazuja na to, ze faktycznie, te podejrzenia co do Twojej tozsamosci nie sa bezpodstawne.

To ma byc poziom przyszlego prawnika?

575

Odp: Nie żyję byle jak!

Kammiś, ja nie wnikam w to, kim jesteś. Nie twierdzę też, że jesteś trollem. Tylko czasami trochę naiwnie zakładasz, że nie można Cię znaleźć. Przecież nazwiska osób, które otrzymują Stypendium Ministra są dostępne bez problemu. Kiedyś możesz sobie naprawdę narobić problemów, ale już Ci to wcześniej pisałam.

576

Odp: Nie żyję byle jak!
Mussuka napisał/a:
kammiś napisał/a:

Uwielbiam z Was "łacha ciagnac", wpuszczac w maliny i patrzec jak glowkujecie kto pisze i czy pisze prawde. To jest tak zabawne ze idzie pasc na podloge i zsikac sie ze smiechu jak dzieciak w pieluche big_smile
Wyprowadzam Was w pole 150 razy, tak jak pana z Aneta J. - specjalnie zalozylam na fb falszywe konto bez zdjecia i z nazwiskiem ktore znalazl, niech sie dzieciak cieszy big_smile
Swoja droga az smieszne ze uwierzyl w konto bez zdjecia i jakichkolwiek danych big_smile

swoja droga, to zarowno Twoj styl pisania, Twoja polszczyzna niejednokrotnie prymitywna i gimnazjalno-rynsztokowa, jak i poziom "zabaw" wskazuja na to, ze faktycznie, te podejrzenia co do Twojej tozsamosci nie sa bezpodstawne.

To ma byc poziom przyszlego prawnika?

Bo ja mam wysilac sie na glupim forum?
Chcesz, moge Ci podeslac 2 strony swojego tekstu. Zobaczysz zupelnie inny jezyk. I mowie serio. Ale pewnie i tak stwierdzisz ze od kogos przepisalam big_smile
Po prostu ja wypowiedzi na forum traktuje jak gadke z kolezanka przez smsy o pierdolach typu paznokcie i kolor kiecki a nie jak miejsce na skladniejsze wypowiedzi bo wisi mi jak mnie tu kto odbiera big_smile

577

Odp: Nie żyję byle jak!
kammiś napisał/a:
MarcoPolo80 napisał/a:

No to jak to jest, że wpisując twoje imię i nazwisko internet nie widzi ani jednego artykułu, ani jednego sprawozdania z konferencji, ani nawet członkowstwa w kole naukowym? A wpisując innego użytkownika tego forum wyskakuje tych stron kilkanaście z informacjami nawet jak był studentem wiele lat temu? Już ci to pytanie zadałem ale odpowiedzi jakoś nie było Anetko. Andrzeja pozdrów. Powiedz, że wpadnę do niego w tygodniu.


Zes nie wpadl chlopie na to ze zalozylam falszywe konto na FB wlasnie w takim celu big_smile

Że też Ci się chciało.

578

Odp: Nie żyję byle jak!
cslady napisał/a:

Kammiś, ja nie wnikam w to, kim jesteś. Nie twierdzę też, że jesteś trollem. Tylko czasami trochę naiwnie zakładasz, że nie można Cię znaleźć. Przecież nazwiska osób, które otrzymują Stypendium Ministra są dostępne bez problemu. Kiedyś możesz sobie naprawdę narobić problemów, ale już Ci to wcześniej pisałam.


Niektorzy zakladaja ze skoro nie wysilam sie w pisaniu na forum to nie wysilam sie w niczym innym.
A dla mnie forum jest ot tak - wejdz i popisz o pierdolach miedzy wypiciem kawy a pojsciem do kibla (to oczywiscie ironia).
Niech szuka, po wszystkich latach stypendiow, ze wszystkich kierunkow i ze wszystkich miast. Jak ktos nie ma lepszego zajecia, prosze bardzo big_smile watpie, ze znajdzie. Ale moge byc Aneta, mnie to nie przeszkadza big_smile

579

Odp: Nie żyję byle jak!

Nie po wszystkich i nie ze wszystkich. Podawałaś takie informacje na forum. Nie będę ich tu powtarzać, bo ktoś faktycznie może sobie poszukać.

580 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-09-15 12:18:50)

Odp: Nie żyję byle jak!

Tylko, że lista jest jedna..... i tych stypendiów nie ma wcale dużo. Dla ogarniętem osoby ze 2 godziny szukania.

581

Odp: Nie żyję byle jak!
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:
MarcoPolo80 napisał/a:

No to jak to jest, że wpisując twoje imię i nazwisko internet nie widzi ani jednego artykułu, ani jednego sprawozdania z konferencji, ani nawet członkowstwa w kole naukowym? A wpisując innego użytkownika tego forum wyskakuje tych stron kilkanaście z informacjami nawet jak był studentem wiele lat temu? Już ci to pytanie zadałem ale odpowiedzi jakoś nie było Anetko. Andrzeja pozdrów. Powiedz, że wpadnę do niego w tygodniu.


Zes nie wpadl chlopie na to ze zalozylam falszywe konto na FB wlasnie w takim celu big_smile

Że też Ci się chciało.

To akurat sekunda. Nic tam nie publikuje. Nawet na nie nie wchodze i nie pamietam hasla big_smile
Moje prawdziwe konto ma setki zdjec, setki wpisow, duzo informacji. A na tamtym to kazdy debil widzi ze to falszywka. Kazdy oprocz Marco Polo big_smile

582

Odp: Nie żyję byle jak!
cslady napisał/a:

Nie po wszystkich i nie ze wszystkich. Podawałaś takie informacje na forum. Nie będę ich tu powtarzać, bo ktoś faktycznie może sobie poszukać.

Lista jest jedna dla wszystkich miast i uczelni i kierunkow wink
A ja nie mam na imie ani Kamila ani Aneta big_smile
A moze klamalam? Przeciez ja caly czas klamie tu na forum big_smile

583

Odp: Nie żyję byle jak!
Martainn napisał/a:

Tylko, że lista jest jedna..... i tych stypendiów nie ma wcale dużo. Dla ogarniętem osoby ze 2 godziny szukania.

Fajne spedzenie 2 godzin, nie ma co big_smile

Ja uciekam, bo mi ibuprom zaczal dzialac i moge brac sie do roboty.
Pozdrawiam wszystkich poszukiwaczy big_smile zwlaszcza Marco Polo big_smile

584

Odp: Nie żyję byle jak!

Kammiś i myślisz, że przeszukać taką listę wg. kierunków to co to za problem? Są wyszukiwarki i filtry i można sobie wyfiltrować dane jakie się chce w kilka sekund, więc nie pisz najlepiej za dużo.

585 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-09-15 12:24:01)

Odp: Nie żyję byle jak!

No cóż. Znalazłem Cię. Za dużo danych podajesz. Przykro mi ale zajęło mi to 2 minuty. Nie martw się. Nikomu nic nie ujawnię. Ja nie z tych.
Powiem tylko tyle. Kammiś nie ściemnia:)

Posty [ 521 do 585 z 972 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Nie żyję byle jak!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026