netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

umarłam

290 odpowiedzi26 625 wyświetleńzałożony przez umieram, 27.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 291 ]

66

Odp: umarłam

Jesli dasz mu drugą szansę, to tak, powinnaś zaufać i uwierzyć.
Nie ma co wpadać wtedy w paranoję.
Dałaś szansę, to dałaś szansę - i to tak na 100%... Musisz wybaczyć i zapomnieć.
co nie znaczy, że masz być głupia i naiwna... o nie...

I - jak dla mnie - taką szansę można dac tylko jeden jedyny raz.

67

Odp: umarłam
Zorija napisał/a:

Jesli dasz mu drugą szansę, to tak, powinnaś zaufać i uwierzyć.
Nie ma co wpadać wtedy w paranoję.
Dałaś szansę, to dałaś szansę - i to tak na 100%... Musisz wybaczyć i zapomnieć.
co nie znaczy, że masz być głupia i naiwna... o nie...

I - jak dla mnie - taką szansę można dac tylko jeden jedyny raz.


a emocje? zazdrość? żal? to minie? da się to w sobie zwalczyć? ja dostaję wewnątrz szału nawet jak jadą razem do adwokata.

68

Odp: umarłam
umieram napisał/a:
Zorija napisał/a:
umieram napisał/a:

widząc ich stosunek do siebie od bardzo dawna cieżko uwierzyć mi w zdradę emocjonalną. ale chyba tego boję się najbardziej.

No to przestań się bać.
Ty też musisz zaufać i uwierzyć. Bo tak, to będziesz się ciągle miotać.
Zrobił błąd, żałuje, zachowała się po gówniarsku, ale nie ma w tym uczuć... tylko "prawa fizyki" wink
Masz prawo do żalu i rozczarowania, większej nieufności, ale nie rób z siebie wiekszej cierpiętnicy niż to warte.


Powiedz mi tylko proszę, myślisz że po tym wszystkim można stworzyć szczęśliwy związek? odbudować zaufanie? nie chcę stać się zazdrosną wariatką bojącą się każdego jego wyjścia z domu. Nie chce być do końca życia jego katem obwiniającym go o jego błędy, bo to gorsze niż bycie bez niego.

Wtrącę się. Ja Tobie odpowiem z mojego doświadczenia sprzed lat. Po zdradzie. Nie można stworzyć szczęśliwego związku. Można sie starać, tłumaczyć. Ale nie da sie zapomnieć. No chyba, że to tylko ja taka zołzowato pamiętliwa jestem.

We wszystkim będziesz dopatrywała sie drugiego dna. Ja sie nie pomyliłam. Niestety. A może stety...

69

Odp: umarłam
Sponi napisał/a:
umieram napisał/a:
Zorija napisał/a:

No to przestań się bać.
Ty też musisz zaufać i uwierzyć. Bo tak, to będziesz się ciągle miotać.
Zrobił błąd, żałuje, zachowała się po gówniarsku, ale nie ma w tym uczuć... tylko "prawa fizyki" wink
Masz prawo do żalu i rozczarowania, większej nieufności, ale nie rób z siebie wiekszej cierpiętnicy niż to warte.


Powiedz mi tylko proszę, myślisz że po tym wszystkim można stworzyć szczęśliwy związek? odbudować zaufanie? nie chcę stać się zazdrosną wariatką bojącą się każdego jego wyjścia z domu. Nie chce być do końca życia jego katem obwiniającym go o jego błędy, bo to gorsze niż bycie bez niego.

Wtrącę się. Ja Tobie odpowiem z mojego doświadczenia sprzed lat. Po zdradzie. Nie można stworzyć szczęśliwego związku. Można sie starać, tłumaczyć. Ale nie da sie zapomnieć. No chyba, że to tylko ja taka zołzowato pamiętliwa jestem.

We wszystkim będziesz dopatrywała sie drugiego dna. Ja sie nie pomyliłam. Niestety. A może stety...

I tego się boję najbardziej. Boję się że zniszczę i sobie i jemu życie.

70 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-28 13:03:31)

Odp: umarłam

Bardzo dobrze, że masz w sobie te emocje smile
Bez nich nie byłabyś człowiekiem smile
Powiedz mu o nich i poproś o wsparcie. Niech Cię (jesli tego potrzebujesz to nawet non-stop) pociesza, zapewnia o swoich uczuciach, przekonuje... to już jego rola i nie bój się o to prosić!

Coś Ci powiem. Mój jm odszedł do kochanki. Ale JESTEM PEWNA, że gdybym dowiedziała się gdzie mieszka (a zobiłabym to, gdybym chciała, bez problemu)... przyszłabym do niego któregoś wieczoru... niespodziewanie... z winem... i z prośbą, żebyśmy porozmawiali o dzieciach i takich tam... i zapewniłabym go na wstepie, że chcę już tylko przyjaźni, nie chcę niczego więcej, zrozumiałam, że nasze małżeństwo się skończyło, bo nie zadbaliśmy o nie i takie tam inne srutututu....
a znam go dobrze! JA GO ZNAM najlepiej...
to uwierz mi, uwiodłabym go w ciągu 2 godzin....

Kobiety to potrafią! daję Ci słowo.

71

Odp: umarłam
Zorija napisał/a:

Bardzo dobrze, że masz w sobie te emocje smile
Bez nich nie byłabyś człowiekiem smile
Powiedz mu o nich i poproś o wsparcie. Niech Cię (jesli tego potrzebujesz to nawet non-stop) pociesza, zapewnia o swoich uczuciach, przekonuje... to już jego rola i nie bój się o to prosić!

Coś Ci powiem. Mój jm odszedł do kochanki. Ale JESTEM PEWNA, że gdybym dowiedziała się gdzie mieszka (a zobiłabym to, gdybym chciała, bez problemu)... przyszła bym do niego któregoś wieczoru... niespodziewanie... z winem... i z prośbą, żebyśmy porozmawiali o dziecich i takich tam... i zapewniłabym go na wstepie, że chcę już tylko przyjaźni, nie chcę niczego więcej, zrozumiałam, że nasze małżeństwo się skończyło, bo nie zadbaliśmy o nie i takie tam inne srutututu....
a znam go dobrze! JA GO ZNAM najlepiej...
to uwierz mi, uwiodłabym go w ciągu 2 godzin....

Kobiety to potrafią! daję Ci słowo.

wiec jeżeli to będzie jego dziecko i bedzie je odwiedzał to wtedy mam mieć zawał za każdym razem smile?
Przekonuje  mnie o swoich uczuciach, każdego dnia. Stara się. ale ja sobie z tym ciężko radze. Czuję się od niej gorsza, nie wiem czy to dobre słowo, ale myślę że rozumiesz o co mi chodzi.

72 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-28 13:10:18)

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

I tego się boję najbardziej. Boję się że zniszczę i sobie i jemu życie.

Bo tak się stanie. Zadręczysz i siebie i jego. Gdy dojdziesz do punktu, w którym stwierdzisz, że nie dajesz już rady, że to ponad Twoje sily, odpuścisz. I wtedy usłyszysz: mogłaś mi to powiedzieć na początku. Zmarnowałem przez ciebie tyle czasu.

Po rozstaniach nie chodzi o to, kto co komu może. I jak udowodnić swoją przewagę choćby emocjonalną. Chodzi o pójście do przodu. Mimo wszystko. Po co komu cokolwiek udowadniać. Sobie udowodnij, że jesteś warta coś więcej jak życie w ciągłej niepewności. Bo teraz już wiesz, że to nie życie. To Umieranie Trollątko (wybacz, ale nie wierzę w Twoją prawdziwość. Traktuję ten wątek jak badania umysłu i zachowań ludzkich).

73 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-08-28 13:06:50)

Odp: umarłam
Zorija napisał/a:

Coś Ci powiem. Mój jm odszedł do kochanki. Ale JESTEM PEWNA, że gdybym dowiedziała się gdzie mieszka (a zobiłabym to, gdybym chciała, bez problemu)... przyszłabym do niego któregoś wieczoru... niespodziewanie... z winem... i z prośbą, żebyśmy porozmawiali o dzieciach i takich tam... i zapewniłabym go na wstepie, że chcę już tylko przyjaźni, nie chcę niczego więcej, zrozumiałam, że nasze małżeństwo się skończyło, bo nie zadbaliśmy o nie i takie tam inne srutututu....
a znam go dobrze! JA GO ZNAM najlepiej...
to uwierz mi, uwiodłabym go w ciągu 2 godzin....

Kobiety to potrafią! daję Ci słowo.

Zorija,
Tylko jak to świadczy o facecie, który daje się "nabrać" na takie gierki?
Uważasz, że warto z takim iść przez życie?
Jak ktoś taki zachowa się w kryzysie?

74

Odp: umarłam

Ustal zasady - spotkania z dzieckiem tylko na neutralnym gruncie... możesz być wtedy przy nich...

Bedziesz się czuła gorsza dopóki nie wybaczysz i nie zapomnisz
Albo nie zerwiesz tego układu.
Wg mnie - tylko taki masz wybór.

75

Odp: umarłam
Sponi napisał/a:
umieram napisał/a:

I tego się boję najbardziej. Boję się że zniszczę i sobie i jemu życie.

Bo tak się stanie. Zadręczysz i siebie i jego. Gdy dojdziesz do punktu, w którym stwierdzisz, że nie dajesz już rady, że to ponad Twoje sily, odpuścisz. I wtedy usłyszysz: mogłaś mi to powiedzieć na początku. Zmarnowałem przez ciebie tyle czasu.


nie chcę go skrzywdzić. Kocham go. Chcę żeby był szczęśliwy, żeby każdego dnia się uśmiechał. nie chcę zazdrości, kłótni, awantur. nie chcę stać się kimś z kim sama nie chciałabym być.

76

Odp: umarłam

Zmierzch, to było po alkoholu i z własną żoną.......
Nie wiem... może się mylę.... ale wg mnie jedną szansę powinien dostać każdy, szczególnie jeśli jest mu wstyd, żałuje i bardzo o tą szansę prosi.

77

Odp: umarłam

Sponi, zbytnio generalizujesz...

Nie raz zdarza sie tak, że mężczyzna wraca do kobiety, nie po takich zdradach... I udaje im się zacząć od nowa... a czasem jest to nowe nawet lepsze od tego, co było kiedyś.

Nie twierdzę, że zawsze. To są raczej wyjątki. Ale zdarzają się.

78

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

nie chcę go skrzywdzić. Kocham go. Chcę żeby był szczęśliwy, żeby każdego dnia się uśmiechał. nie chcę zazdrości, kłótni, awantur. nie chcę stać się kimś z kim sama nie chciałabym być.

To zostaw go w spokoju. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty?

Nie napisałaś jak długo są razem. Przecież cokolwiek musiał do niej czuć gdy się z nią wiązał. Może za wcześnie na jego rozstanie. Może w jakimś sensie gdzieś głęboko miał wyrzuty, że ją zostawia. Może czuł żal, że się nie udało. Może...

79

Odp: umarłam
Sponi napisał/a:
umieram napisał/a:

nie chcę go skrzywdzić. Kocham go. Chcę żeby był szczęśliwy, żeby każdego dnia się uśmiechał. nie chcę zazdrości, kłótni, awantur. nie chcę stać się kimś z kim sama nie chciałabym być.

To zostaw go w spokoju. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty?

Nie napisałaś jak długo są razem. Przecież cokolwiek musiał do niej czuć gdy się z nią wiązał. Może za wcześnie na jego rozstanie. Może w jakimś sensie gdzieś głęboko miał wyrzuty, że ją zostawia. Może czuł żal, że się nie udało. Może...


oni razem? 12 lat.

80 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-28 13:20:55)

Odp: umarłam
Zorija napisał/a:

Sponi, zbytnio generalizujesz...

Nie raz zdarza sie tak, że mężczyzna wraca do kobiety, nie po takich zdradach... I udaje im się zacząć od nowa... a czasem jest to nowe nawet lepsze od tego, co było kiedyś.

Nie twierdzę, że zawsze. To są raczej wyjątki. Ale zdarzają się.

Owszem, możesz mieć rację. Ale próbuję dziewczynie rozruszyć mózg, bo póki co ma jakąś zaćmę. I tu powiedziałabym, że Autorka zna swojego wybranka najlepiej. Ale nie powiem, bo... spał z żoną za jej plecami, a przyjaciel nie zadaje takiego bólu. Prawda Umieram?


12 lat... To wiele. A jak długo wy ze sobą ?

81

Odp: umarłam

prawda

82

Odp: umarłam

ile się znamy? od kiedy się zakochaliśmy? kiedy zdecydowaliśmy się być razem? znamy się 4 lata, od roku wiemy że chcemy być razem, od paru miesięcy nie mamy nic.

83 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-28 13:26:15)

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

ile się znamy? od kiedy się zakochaliśmy? kiedy zdecydowaliśmy się być razem? znamy się 4 lata, od roku wiemy że chcemy być razem, od paru miesięcy nie mamy nic.

Autorko, jeśli jesteś prawdziwa i to wszystko co piszesz również... Wytłumacz mi zatem co robił przez ten rok? Jakie kroki podjął? Przecież nie mieli dzieci. Nie wspomniałaś o tym bynajmniej.

I co znaczy, że nie macie nic?

84

Odp: umarłam

robił to co ja, pozew, podział majątku, rozmowy z rodziną. zamykanie starych spraw. a że nie mamy nic? straciłam grunt pod nogami, budowaliśmy coś i to runęło. czar prysł. a co mamy? całkiem niejasną sytuacje. może to wydaje się proste wybacz, albo nie wybaczaj. ale to tak boli że czasem cieżko złapać oddech

85

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

robił to co ja, pozew, podział majątku,

Jezu... Wiem, upierdliwa ze mnie zołza... Jaki podział majątku? Oddał jej ponoć wszystko.

umieram napisał/a:

rozmowy z rodziną.

Że co? Radził sie rodziny? Bo ja juz nie wiem. Czy radził sie żony?

umieram napisał/a:

straciłam grunt pod nogami, budowaliśmy coś i to runęło. czar prysł. a co mamy? całkiem niejasną sytuacje.

No, straciłaś do niego zaufanie. Nie dziwię się, że czar prysł. Przespał się z żoną. Może dobrze, że wtedy był pod wpływem alkoholu. Bo kiedy dowiedziałabyś się, że stać go na takie zajście.

umieram napisał/a:

może to wydaje się proste wybacz, albo nie wybaczaj. ale to tak boli że czasem cieżko złapać oddech

Nie mam czego Tobie wybaczać. Tego, że masz jasność sytuacji przed oczyma a nie dostrzegasz sensu? Nie buntuję Ciebie przeciwko wybrankowi. Oddal się od tej sytuacji trochę a dostrzeżesz więcej.

86 Ostatnio edytowany przez umieram (2015-08-28 13:49:35)

Odp: umarłam
Sponi napisał/a:
umieram napisał/a:

robił to co ja, pozew, podział majątku,

Jezu... Wiem, upierdliwa ze mnie zołza... Jaki podział majątku? Oddał jej ponoć wszystko.

a myślisz że oddając cokolwiek nie potrzeba na to dokumentów smile

umieram napisał/a:

rozmowy z rodziną.

Że co? Radził sie rodziny? Bo ja juz nie wiem. Czy radził sie żony?

rozmowy z rodzicami

umieram napisał/a:

straciłam grunt pod nogami, budowaliśmy coś i to runęło. czar prysł. a co mamy? całkiem niejasną sytuacje.

No, straciłaś do niego zaufanie. Nie dziwię się, że czar prysł. Przespał się z żoną. Może dobrze, że wtedy był pod wpływem alkoholu. Bo kiedy dowiedziałabyś się, że stać go na takie zajście.

umieram napisał/a:

może to wydaje się proste wybacz, albo nie wybaczaj. ale to tak boli że czasem cieżko złapać oddech

Nie mam czego Tobie wybaczać. Tego, że masz jasność sytuacji przed oczyma a nie dostrzegasz sensu? Nie buntuję Ciebie przeciwko wybrankowi. Oddal się od tej sytuacji trochę a dostrzeżesz więcej.

może masz racje

87

Odp: umarłam

Wchodzisz w moje posty smile
Wiem, jestem zołza do kwadratu smile Rok czasu przekazywać dokumenty wink Oj tam, przesadzasz....

Przyznam szczerze, że teraz uśmiech pojawił się na mojej twarzy smile Ze mnie samej się śmieję, wiesz...

I co takiego rodzice mu doradzili? Strach się bać, bo chyba kiepsko im wychodziło skoro sypiał z żoną. Przepraszam, spał.

88

Odp: umarłam

nie przekazywać dokumenty, ale załatwianie notarialne wielu spraw, w tym kredyt hipoteczny. z resztą co za różnica. sama podsumowałaś wszystko ostatnim akapitem. szukam sensu tam gdzie go nie ma. chce walczyć o coś co nie istnieje. i nie ma tu co tłumaczyć. po prostu nie wiem co robić, bo przepaść między tym czego chcę a co powinnam jest ogromna. a problemów w całej tej sprawie są jeszcze tysiące. a co do jego rodziców to wiem że przeżyli ogromny szok, bo najpierw zaakceptowali jego decyzje i mnie, a później on zrobił co zrobił i samie nie wiedzą co myśleć. Są na niego potwornie źli.

89

Odp: umarłam
aurora borealis napisał/a:

Ty umierasz, Umieram?

A co czuje teraz jego żona, gdy wie, że jest w ciąży ze zdrajcą?
Co czuje to dziecko, którego okoliczności powołania do życia od samego początku są beznadziejne, a które jako istota już teraz odbiera?
Co czuje Twoja Córka widząc "oczadziałą" durnym uczuciem matkę?

Wybacz, ale odstawiasz tu na Forum jakąś antyczną tragedię ze sobą w roli głównej. "Umierasz" na oczach setek czytających ten wątek zapominając, że prawdziwy dramat rozgrywa się zupełnie gdzieś indziej, a Ty sama do tego swojego "umierania" przyłożyłaś rękę, nogę i nie napiszę co jeszcze, z powodu gimnazjalistów, którzy czasami podczytują takie wątki, jak Twój ;-)


Sorrki,ale ta Twoja historia zalatuje na odległość.Do tego gubisz się w tym, co sama mówisz.
Zastanawiam się tylko,dlaczego nie zaangażowałaś do tej "tragedii" jeszcze jakiś wujków,ciotek,co najmniej jednej babci i jakiś kuzynek. Opowiastka zapewne zyskałaby na "wartości".A komentujący tu użytkownicy, płakali by razem z Tobą i chętne dawali rady,jak masz sobie biedna poradzić...
A weź babo teraz odpowiedzialność na siebie i innych(przypominam o dziecku jakie masz),a nie siedzisz i użalasz się nad własną...no właśnie czym?

90 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-28 14:07:26)

Odp: umarłam

Nie wyłączysz uczuć. Powiedz tylko czy wiesz co powinnaś była zrobić w tej sytuacji...

umieram napisał/a:

co do jego rodziców to wiem że przeżyli ogromny szok, bo najpierw zaakceptowali jego decyzje i mnie, a później on zrobił co zrobił i samie nie wiedzą co myśleć. Są na niego potwornie źli.

Widzisz sama. Wszyscy układaja mu życie. Łącznie z Tobą.

91

Odp: umarłam

nie układają mu życia, mówią co myślą. Ja nie układam mu życia.  a co powinnam była zrobić? odejść i nie wracać.

92

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

nie układają mu życia, mówią co myślą. Ja nie układam mu życia.  a co powinnam była zrobić? odejść i nie wracać.

Autorko...
Sama podsunęłaś mi kolejną wątpliwość. Skoro on taki nieszczęśliwy i do tego radził sie rodziców rok cały, to dlaczego nie pomyślał o tym by sie do nich sprowadzić? Przecież chłop powinien od czegoś zacząć? Czy może czekał aż Ty podejmiesz jakieś kroki?

A właśnie? Jeszcze jedno. Dlaczego nie mieli wcześniej dzieci? Tylko mi nie mów, że tak zdecydowali, bo sie pochlastam.

93 Ostatnio edytowany przez umieram (2015-08-28 14:18:36)

Odp: umarłam

Mieli córkę, sprowadził się do brata. później ze swoją matką był tam w tamtym domu. to wszystko jest tak zagmatwane że można by książkę napisać. wiekszości rzeczy z perspektywy czasu sama nie rozumiem. a Twoje pytania dają mi inny pogląd na tą sprawę. Skupiłam się tylkko na jednym, a tu jest tego więcej.

94 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-28 14:22:09)

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

Mieli córkę, sprowadził się do brata.

Ożeż Ty Obrazek dodany przez użytkowniczkę Aleś przygotowana na moje pytania pani dziennikarko Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Nic nie pisałaś o dzieciach wcześniej. Jakby ich nie było. Ani Twojej córki ani jego...

Sprowadził się do brata? Kiedy? Następnego dnia po tej nocy? A dlaczego nie do Ciebie?

Nie mów, że córka....

95

Odp: umarłam

nie córka. ja mieszkam w jednym domu z rodzicami. nie po tamtej nocy tylko przed nią. z resztą co to wszystko ma za znaczenie.

96

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

nie córka. ja mieszkam w jednym domu z rodzicami. nie po tamtej nocy tylko przed nią. z resztą co to wszystko ma za znaczenie.

To jak u diaska znalazł się z nią w łóżku?

97

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

sprowadził się do brata. później ze swoją matką był tam w tamtym domu. .

98

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

sprowadził się do brata. później ze swoją matką był tam w tamtym domu. .

Niech mnie kule... I zrobił to (spał z żoną) podczas gdy za ścianą była osoba, która go wspierała w jego decyzjach Obrazek dodany przez użytkowniczkę
To teraz zastanów się co rodzice mu radzili.
No nie. Pochlastam sie za chwilę...

99

Odp: umarłam
Sponi napisał/a:
umieram napisał/a:

sprowadził się do brata. później ze swoją matką był tam w tamtym domu. .

Niech mnie kule... I zrobił to (spał z żoną) podczas gdy za ścianą była osoba, która go wspierała w jego decyzjach Obrazek dodany przez użytkowniczkę
To teraz zastanów się co rodzice mu radzili.
No nie. Pochlastam sie za chwilę...


nie było tam jego matki, jego matka była u jego brata, on też był u brata, ale wrócił wcześniej. jak jego matka wróciła do domu to on był w innym pokoju a jego żona w innym. Jego mama kompletnie nic nie wiedziała ani nie podejrzewała że do czegokolwiek doszło.

100

Odp: umarłam
umieram napisał/a:
Sponi napisał/a:
umieram napisał/a:

sprowadził się do brata. później ze swoją matką był tam w tamtym domu. .

Niech mnie kule... I zrobił to (spał z żoną) podczas gdy za ścianą była osoba, która go wspierała w jego decyzjach Obrazek dodany przez użytkowniczkę
To teraz zastanów się co rodzice mu radzili.
No nie. Pochlastam sie za chwilę...


nie było tam jego matki, jego matka była u jego brata, on też był u brata, ale wrócił wcześniej. jak jego matka wróciła do domu to on był w innym pokoju a jego żona w innym. Jego mama kompletnie nic nie wiedziała ani nie podejrzewała że do czegokolwiek doszło.

No dobrze. To teraz pytanie. Na co były te wszystkie rozmowy z rodziną?
A to co wytłuściłam to co to ma być?

101

Odp: umarłam

rozmowy były bo on jest silnie związany z rodzicami a wszystko co miał miał dzięki ich pomocy wiec chciał mieć z nimi jasną sytuacje. a to co wytłuściłaś dotyczy tego że jego brat miał urodziny i oni tam byli on poszedł się położyć, a jego mama jeszcze siedziała z rodziną.

102

Odp: umarłam

Niezły galimatias:(. Typowe, była okazja, dawali to wziął. A konsekwencje....? No jakoś to będzie. Ty masz złamane serce ale w tamtej rodzinie to dopiero się dzieje:(

103

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

rozmowy były bo on jest silnie związany z rodzicami a wszystko co miał miał dzięki ich pomocy wiec chciał mieć z nimi jasną sytuacje. a to co wytłuściłaś dotyczy tego że jego brat miał urodziny i oni tam byli on poszedł się położyć, a jego mama jeszcze siedziała z rodziną.

Kręcisz... Kręcisz. To się wyprowadził czy nie? Bo ja już się pogubiłam.
A może on tak z wdzięczności albo z zaleceń rodziców, którym tak wiele zawdzięcza próbował ostatni raz ratować związek?

104

Odp: umarłam

nie kręce, to historia jest pokręcona, pisałam Ci wyżej. Z resztą co to ma dla Ciebie za znaczenie? bo nie za bardzo rozumiem, co za różnica?

105 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-28 15:00:02)

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

nie kręce, to historia jest pokręcona, pisałam Ci wyżej. Z resztą co to ma dla Ciebie za znaczenie? bo nie za bardzo rozumiem, co za różnica?

Żeby była jasność. Dla mnie żadnego znaczenia, bo to nie ja siedzę i użalam się nad sobą. Ty znalazłaś się w sytuacji, z której nie potrafisz wyjść . Albo nie chcesz.

Piszesz najpierw, że wybranek się wyprowadził do brata, potem, że wrócił do tamtego domu. Kręcimy sie w kółko.
Za plecami Twoimi (wbrew wcześniejszym deklaracjom) idzie do łóżka ze swoją żoną, której nie kocha, bo chce ułożyć sobie życie z Tobą. Powiedz sama jak to rozumieć. Gdzie w nim jakaś chęć wyjścia z całej tej sytuacji?

Powiem Tobie jedno. Gdyby był Ciebie pewien i jednocześnie zabić dałby się za uczucia, które żywi do Ciebie, nic by go nie powstrzymało, żeby już dawno z tym coś zrobić. Mówię choćby o ostatnim roku a nie o czterech ostatnich latach.

106

Odp: umarłam

Gdyny ta sytuacja była jasna i prosta nie pisałabym na forum i nie zamartwiała się co zrobić....

107 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-28 15:07:22)

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

Gdyny ta sytuacja była jasna i prosta nie pisałabym na forum i nie zamartwiała się co zrobić....

Nie jest jasna i dla niego. Stąd jest tak jak jest. Ty tu, on tam.
Pomyślałaś przez chwilę o nim? O jego uczuciach względem Ciebie? Tych wewnątrz? Nie mówię o zapewnianiu Ciebie słownie jak jesteś ważna? Nie przeszło Tobie przez głowę, że on może się wahać? Patrząc na Ciebie? Na sposób w jaki rozeszłaś się z mężem? 4 lata... Tyle w związku bez uczuć. Przecież to też jemu daje do myślenia. Bo mnie na pewno by dało...

108

Odp: umarłam

ja z mężem byłam 10 lat, od dawna zastanawialiśmy się nad rozwodem, ale obojgu nam było wygodnie. To nie był normalny związek, a swego rodzaju układ. o moim małżeństwie o jego całej historii on wiedział i rozumiał to bardzo dobrze. a co do jego uczuć względem mnie tych wewnątrz, zastanawiam się nad tym każdego dnia. nad swoimi też. Byłam wczoraj w bardzo złym stanie psychicznym napisałam tutaj. zbieram się powoli do kupy. poznałam szereg różnych opinii. i na pewno w jakiś sposób okażą się pomocne i dadzą mi inne spojrzenie na całą tą sprawę i zobaczę co pokaże czas. nie opisuje tu każdego szczegółu i może dlatego historia nie jest zbyt spójna, ale niektóre sprawy są za bardzo nasze aby je upubliczniać.

109 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-28 15:25:58)

Odp: umarłam

Przykro mi, ale nie potrafię na sto procent uznać, że jesteś prawdziwa. Choć wiem, że w życiu różne sytuacje się zdarzają. I bywa tak, że przechodzi to najśmielszą wyobraźnię.

Zwróciłam uwagę na Twoje małżeństwo właśnie po to byś spojrzała na siebie jego oczyma. Na Twoje podejście do życia: wygoda, zobojętnienie. Przecież w ten sposób mogłaś dać mu odczuć, że w razie gdyby się coś działo znowu udasz, że nie słyszysz... Mógł pójść dalej w przyszłość i zastanowić się co może być kiedyś. Gdy będzie z Tobą... Bo życie jest pokręcone przecież.

Można się zbierać do podjęcia jakichś decyzji. Ja to wiem. Przychodzi jednak moment, że albo w lewo albo w prawo. Ale nie zastój. Bo to oznacza dla mnie niezdecydowanie. Niepewność samą w sobie.

110

Odp: umarłam

racja, niezdecydowanie jest najgorsze. I wiesz ja chyba wolę spróbować nawet jak się sparzę niż całe życie żałować że minęło mnie coś pięknego. Chyba tak. nooo. dziekuję wam dziewczyny. Wszystkim. Naprawdę i bardzo dziekuję Sponi i Zoriji smile

111

Odp: umarłam
Zorija napisał/a:

Poczekaj...
złap dystans...
pomyśl... jesli jego żona to sprytna kobieta, która w dodatku zna go od wielu lat bardzo dobrze... zna jego słabe strony... wie, jak go podjeść...
to mogło tak być, że zwyczajnie na niego zapolowała... i jej się udało.

Tam nie musiało być już żadnych uczuć... uwierz mi, kobiety są bardzo przebiegłe i cwane...
Nie przekreślaj go tak od razu.
Pamiętaj - jeden raz zawsze można wybaczyć. Jesteśmy ludźmi! I popełniamy błędy! Więcej! taki błąd może wzmocnić Wasz związek, bo on już wie, czym grozi zbyt lekkomyśle postępowanie i być może teraz będzie się bardziej pilnował!

Co do jego żony - kobieta ewidentnie kręci i miota się. Więc byc może dobrze wie, że to nie jego dziecko... i próbuje coś ugrać... albo chociaż napsuć Wam nerwów.
A może wcale nie jest w tej ciąży?

Poczekaj. Wyluzuj. Zobaczysz, co czas przyniesie. A jego jeszcze nie przekreślaj. Może on teraz potrzebuje szczególnie Twojego wsparcia. Pomyśl tez o nim.

edit: zanim przeczytałam i napisałam, pojawiły się kolejne wpisy...
no więc sama widzisz... alkohol... biedna, pokrzywdzona żona... ale wystarczająco sprytna. Moim zdaniem - walcz o swoje.

Zorija - na poważnie to wszystko piszesz? wink

112 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-28 15:36:01)

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

racja, niezdecydowanie jest najgorsze. I wiesz ja chyba wolę spróbować nawet jak się sparzę niż całe życie żałować że minęło mnie coś pięknego. Chyba tak. nooo. dziekuję wam dziewczyny. Wszystkim. Naprawdę i bardzo dziekuję Sponi i Zoriji smile


Że też taka nieufna jestem. No tak.Coś muszę z tym zrobić wreszcie Obrazek dodany przez użytkowniczkę Zbliża sie koniec pracy Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Ale fajnie sie pisało nie Obrazek dodany przez użytkowniczkę Nikt nikogo nie obrażał Obrazek dodany przez użytkowniczkę Brawo nam smile

Autorko moja droga...
Źle mnie zrozumiałaś. Podniosłabym się. Otarła łzy i powiedziała: kochasz? zależy ci na mnie? to zrób porządek ze swoim zyciem i wtedy do mnie przyjdź. Z ciuchami spakowanymi w torbie. Sam namieszałeś, sam napraw.

113

Odp: umarłam

ale bedziesz tu jeszcze?  nie rozumiem?  myślisz że to zła decyzja żeby próbować? a jeżeli to naprawdę jest to? takie jedyne w życiu?

114

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

ale bedziesz tu jeszcze?  nie rozumiem?  myślisz że to zła decyzja żeby próbować? a jeżeli to naprawdę jest to? takie jedyne w życiu?

Kurcze... Zrobisz jak zechcesz. Ty musisz... Nie, tfu. Nic nie musisz. Możesz chcieć. Przejdź jak burza przez próg (to z piosenki smile ) Ja nie żałuję. Byłam burzą smile

115

Odp: umarłam

ja narazie jestem dupa wołowa i ryczek. może też będę burzą :0 w weekend odpocznę z córą. będę zaglądać. Sponi Ty będziesz zaglądać? Mogę Cię zadręczać jak znowu uznam że dobry humor minął?

116

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

ja narazie jestem dupa wołowa i ryczek. może też będę burzą :0 w weekend odpocznę z córą. będę zaglądać. Sponi Ty będziesz zaglądać? Mogę Cię zadręczać jak znowu uznam że dobry humor minął?

Postaram się. Choć zrobiłam sobie ostatnio przerwę. Jeśli nie połamę żadnej z nóżek i łapek, zajrzę smile Pobuszuję na rolkach z Córą. Bo Ona myśli, że jest lepsza ode mnie w te klocki. Ja Jej pokażę Obrazek dodany przez użytkowniczkę

117

Odp: umarłam

big_smile my na rolkach nie jeździmy, ale na rowerach big_smile Dziękuję Ci jeszcze raz.

118

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

big_smile my na rolkach nie jeździmy, ale na rowerach big_smile Dziękuję Ci jeszcze raz.

Ale wysiłek jest smile I będzie. Strzeżcie się ludziska, żebym przypadkiem nikomu na odcisk nie najechała big_smile

119

Odp: umarłam

Umieram, czy możesz proszę wyjaśnić co to znaczy "mieli córkę" ???

120 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-08-28 17:56:22)

Odp: umarłam
Zorija napisał/a:

Nie wiem... może się mylę.... ale wg mnie jedną szansę powinien dostać każdy, szczególnie jeśli jest mu wstyd, żałuje i bardzo o tą szansę prosi.

Hmmm...
W tym konkretnym przypadku mamy faceta, który liczy na kolejna, nie pierwszą szansę i że po raz kolejny zdrada mu się upiecze. Przypominam, że najpierw zdradził żonę z kochanką, a teraz kochankę z żoną.

Pamiętasz Zorija naszą rozmowę z innego wątku o tym, jak czasami w związku czujemy się jak NIC. Brakuje nam ciepła, troski, docenienia, życzliwości. Tkwimy w takim układzie, licząc, że coś samo się zmieni, albo że partner domyśli się lub (gdy jasno przedstawiamy swoją frustrację) zrozumie pewnego dnia i sytuacja ulegnie zmianie, a my staniemy się znowu KIMŚ ważnym i wyjątkowym - po prostu kochanym. No i nasz partner nie jest przecież taki najgorszy, nie zdradza, nie bije,...A czasami bywa nawet całkiem przyjemnie na wspólnych wakacjach raz w roku.

Może kochanek autorki, dopóki jej nie spotkał wiódł dokładnie takie życie niekochanego człowieka (w przypadki autorki mam pewność, że tak właśnie było). I nagle z NICzego stał się dla kogoś KIMŚ. Stał się dla autorki wątku postacią pierwszoplanową, lustrem, w którym mógł się przeglądać. Wszystko, co było dotychczas priorytetowe i istotne poszło w zapomnienie. Zaczął przeprowadzać życiową rewolucję.

I wtedy...

Wtedy, gdy żona się dowiedziała i zacął widzieć w jej oczach i ból, i rozpacz, poczuł się znów przez nią kochany. Poczuł to, co tak bardzo chciał od niej poczuć. Poczuł że jednak jest dla niej kimś ważnym, wyjątkowym, jedynym,...
Wszedł w to, a właściwie w nią, czego skutki są znane.

Jaki mamy bilans słabości tego faceta?
Dwie boleśnie i dogłębnie zranione kobiety i dziecko, które wychowa się bez ojca na codzień, albo z ojcem, czującym, że przegrał swoje życie. Przegrał, bo tak wielka w ńim była potrzeba bycia dla kogoś KIMŚ wyjątkowym. Przegrał, bo jest niedojrzały. Przegrał, bo nie potrafi być lojalny.

Dać temu facetowi szansę?
Ty, Zorija, dałabyś mu szansę?
Jak myślisz, ile on zrozumiał z tego, co uczynił wszystkim uczestnikom tego dramatu?
Jak myślisz, jaka jest szansa, że w obliczu nieuniknionych przyszłych kryzysów w związku, on znowu poczuje się, jak NIC? I co wówczas zrobi?
Życzysz tego umierającej autorce wątku? Nawet jeśli on przeprasza, żałuje konsekwencji i wyraża skruchę.

121

Odp: umarłam

Przestaję się już wypowiadac w tym temacie.

Dalej sądzę, że jeden błąd można wybaczyć.
Nie mniej ta sprawa jest bardziej skomplikowana, niż z początku się wydawało (mnie).
Sam fakt, że to wydarzyło się już kilka miesięcy temu! (co dotarło do mnie dopiero pod koniec dyskusji) i autorka do tej pory się z tym nie uporała... to wg mnie oznacza, że cała historia ma jakieś drugie dno.

122

Odp: umarłam

umieram czy ja dobrze zrozumiałam: twój kochanek przespał się po pijaku z żoną, której nie kocha? Myślę teraz o typowo fizycznej stronie tego aspektu, ale chyba musiałby się wypowiedzieć  jakiś facet, czy dają radę postawić "żagle" po alkoholu patrząc na kogoś kogo teoretycznie się nie pożąda.
Gdyby faktycznie cię kochał nie ma takiej opcji, żeby poszedł do łóżka z kimkolwiek. Kochał się z żoną, bo chciał.
I stawiam na to, że to cię najbardziej boli: że już na samym starcie, kiedy planowaliście wspólną przyszłość on pokazuje, że nie można na niego liczyć, że zawodzi w najważniejszym punkcie: zaufaniu. Że nie do końca zgasło uczucie pomiędzy nim i żoną.
A co gdy znów się przydarzy rodzinna impreza, gdzie będą razem? Powiedzmy chrzciny? Znów mu pójdą hamulce?
Strasznie słaby kręgosłup moralny ma ten twój wybranek.
W kwestii formalnej: czy oni mają już papier rozwodowy?

zmierzch otóż to. Nie wiem czy do końca wygasło uczucie między mężem i żoną. Może być tak, że więź między nim zacieśni się po urodzeniu dziecka. Bo dziecko to coś co spala mocno, co łączy na całe życie. Może pomoże im odnaleźć się po tym jak się pogubili. Może stwierdzą, że warto choćby spróbować dla dziecka być ze sobą. Bo skoro nie wygasła między nimi więź fizyczna, to i emocjonalna się odnajdzie?

123

Odp: umarłam
IsaBella77 napisał/a:

Umieram, czy możesz proszę wyjaśnić co to znaczy "mieli córkę" ???

Sugerowałam to najgorsze...

Sponi napisał/a:
umieram napisał/a:

Mieli córkę, sprowadził się do brata.

Nie mów, że córka....

Ale Umieram zaprzeczyła...

umieram napisał/a:

nie córka...

Mogłyśmy się nie zrozumieć? Sprostujesz Umieram?

124 Ostatnio edytowany przez umieram (2015-08-30 17:14:27)

Odp: umarłam

zmierzch wydrukowałam sobie Twoją wypowiedź. Dziękuję Ci za nią. Myślę że masz bardzo dużo racji i mam do Ciebie ogromną prośbę, jeżeli coś przyjdzie Ci do głowy to proszę pisz. Ja to sobie powoli układam w sobie.

Sponi córka jest, pytałaś czy mieli dzieci dlatego napisałam w czasie przeszłym.

125 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-08-30 22:09:43)

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

mam do Ciebie ogromną prośbę, jeżeli coś przyjdzie Ci do głowy to proszę pisz. Ja to sobie powoli układam w sobie.

Napisz, co sobie ułożyłaś a co jeszcze układasz.

126

Odp: umarłam

Myślę, że przede wszystkim muszę zając się sobą. Chcę zmienić parę rzeczy w swoim życiu i skupić się na córce. Jak on wszystko sam poukłada jeżeli nadal będę do niego czuła to co teraz to może spróbujemy od początku. I myślę że to najlepsze wyjście, odpocząć i zająć się sobą. Tu nie chodzi o to jak obecnie wygląda ta sytuacja bo jest klarowna - wiadomo że nic nie wiadomo smile dziwne są ciągłe zawirowania w stylu że to jego czy nie jego dziecko. Dziwne jest to że rozwód miał przebiec bez orzekania a nagle cała wina ma być jego. Dziwne jest to że od dawna wiedzieliśmy że ona kogoś ma i ona wie że wiedzieliśmy, wiec logicznym będzie współwina a upiera się ze nikt nie istniał. Wszystko to jest często tak dalece nielogiczne że najlepiej będzie dla mnie jak się od tego odsunę. Może to podłe, ale sam naważył tego piwa i sam musi je wypić. A ja muszę odpocząć bo całymi dniami myślę o tym bez przerwy i powoli zaczynam wariować.

127 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-31 10:32:26)

Odp: umarłam

Umieram...
To co właśnie napisałaś jest jak najbardziej słuszne. Sam się winien z tym uporać. Bo nie zrobił tego wcześniej. Tyle, że... Czy Ty w tym postanowieniu wytrwasz? Zdaje się, że będzie ciężko.

Zmierzch wykazała się słuszną analizą. Bo faktycznie pełnimy czasem role kładki dla zagubionych osób. Może taki był sens Twojego pojawienia się w jego życiu - by mogli na siebie na nowo spojrzeć, rozebrać na kawałki a potem poskładać. Może obudziłaś pokryte kurzem ich życie.  Może te zawirowania pozwolą im stanąć w prawdzie przed samym sobą.

128

Odp: umarłam

Sponi :* jak weekend?

Tak sobie myślę, że z waszą pomocą, zaglądając tu i analizując to uda mi się w tym wytrwać. Czas pokaże ile we mnie jest z twardziela a ile z meduzy smile

129

Odp: umarłam
umieram napisał/a:

Sponi :* jak weekend?

Bywały lepsze. Wciąż się uczę. Ludzi. Ale daje radę smile
Zaglądaj, bo jest tu wiele osób mądrych doświadczeniem.

130

Odp: umarłam

Zaglądaj, bo jest tu wiele osób mądrych doświadczeniem.

Wiem, i ponadto można poznać inne spojrzenie na każdy temat. Bo sami często zapętlamy się w emocjach i nie dostrzegamy nic wokół poza swoją krzywdą, pragnieniami i zawiedzionymi nadziejami, a świat sięga szerzej, dużo dalej poza granice naszych małych tragedii.

Posty [ 66 do 130 z 291 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026