nie wiem nawet jak zacząć pisać. co zrobić. nic nie wiem.
zakochałam się tak jak w bajce, wszystko miało być jak w bajce, ale.... zawsze jest ALE... oboje byliśmy zajęci. Chcieliśmy być fer, nie budować nic na kłamstwie. nie dotknęliśmy się nawet dopóki każde z nas nie zdecydowało się na zakończenie naszych związków. Powiedziałam mężowi że odchodzę, że kocham kogoś, był spokojny, on też nigdy nie żywił jakiś ogromnych emocji do mnie - to była po prostu sprawnie działająca maszyna - ja, on i nasza córka. Rozstaliśmy się normalnie złożył pozew. Mój ukochany też powiedział żonie że odchodzi, i tam nie było tak kolorowo, ale też do przeżycia. tylko... zanim się wyprowadził okazało się że z nią spał, że ona jest w ciąży. że będą mieć dziecko poczęte w czasie gdy mówił że mnie kocha. oboje mówią że to był raz, ale co zmienia ilość? kocham go i nie wiem co robić. on walczy żebym wróciła. mówi że to była pomyłka. że przez ponad rok spali ze sobą raz. ona mówi to samo, ale wiem że cieszy sie ze zaszla w ciaze. swiat mi sie zawalił. cały. nie dlatego że mam być sama. wolałabym umrzeć niż czuć to wszystko.
Podobne tematy
nie doradze Ci bo czuje sie dokładnie tak samo jak Ty tylko u mnie jest inna sytuacja, łączę sie z Tobą w bólu chciała bym Ci coś napisać ale moge tylko tyle rób to co Ci serce podpowiada, wiem że jest rozdarte ale sama musisz wziąć sie w garść i zdecydować co bedzie dla Ciebie najlepsze.. pozdrawiam
3 2015-08-27 19:18:24 Ostatnio edytowany przez Tamarka81 (2015-08-27 19:19:00)
Jakby to powiedzieć . Karma dotknie wszystkich budujących swoje ,, szczęście " na nieszczęściu innych.
Jak widać - to było Twoje odczycie, że obydwa związki były zakończone. Następnym razem pomyśl 2 razy. Za siebie i za niego.
nie wiem nawet jak zacząć pisać. co zrobić. nic nie wiem.
zakochałam się tak jak w bajce, wszystko miało być jak w bajce, ale.... zawsze jest ALE... oboje byliśmy zajęci. Chcieliśmy być fer, nie budować nic na kłamstwie. nie dotknęliśmy się nawet dopóki każde z nas nie zdecydowało się na zakończenie naszych związków. Powiedziałam mężowi że odchodzę, że kocham kogoś, był spokojny, on też nigdy nie żywił jakiś ogromnych emocji do mnie - to była po prostu sprawnie działająca maszyna - ja, on i nasza córka. Rozstaliśmy się normalnie złożył pozew. Mój ukochany też powiedział żonie że odchodzi, i tam nie było tak kolorowo, ale też do przeżycia. tylko... zanim się wyprowadził okazało się że z nią spał, że ona jest w ciąży. że będą mieć dziecko poczęte w czasie gdy mówił że mnie kocha. oboje mówią że to był raz, ale co zmienia ilość? kocham go i nie wiem co robić. on walczy żebym wróciła. mówi że to była pomyłka. że przez ponad rok spali ze sobą raz. ona mówi to samo, ale wiem że cieszy sie ze zaszla w ciaze. swiat mi sie zawalił. cały. nie dlatego że mam być sama. wolałabym umrzeć niż czuć to wszystko.
ale skąd mam wiedzieć co dla mnie jest najlepsze? mnie już nie ma... chce tylko cofnąć czas i odzyskać to co mieliśmy.
"Nie tak miało być.
Robimy plany a po drodze przytrafia się życie.
Na tym polega życie."
Pierwsza scena z "Czasu zemsty"
To bolesne, gdy osoba, którą obdarzamy miłością i zaufaniem, zdradza.
Źle ulokowane uczucia szybko przeradzają się z euforii w cierpienie.
Nie umrzesz.
Przeżyjesz jak inni zdradzeni.
Ale pozbędziesz się złudzeń.
Życie bez złudzeń to prawdziwe życie, nie bajka, wyjdź z bezpiecznego azylu...
też myśle tak samo jak Ty że mnie już nie ma, czasu nie cofniesz też bym chciała cofnąć ale nic z tego.. Nikt Ci nie powie co jest dla Ciebie najlepsze sama musisz do tego dojść, wiem że cieżko że boli ale tylko Ty możeesz odpowiedzieć sobie na to pytanie sama..
kocham go. wszystko w nim. mogliśmy rozmawiać o każdej rzeczy. mogliśmy wszystko. i nie wiem dlaczego tak się stało. myślałam, że pierwszy raz w życiu będę szczęśliwa. chcę mu wybaczyć, ale strasznie się boję. czuję jakbym umarła w środku.
u mnie było dokładnie tak samo, też byłam pewna ze bede szcześliwa i co nagle wszystko sie zawalilo, tez chce mu wybaczyc ale tez sie boje, ja juz od kilku dni czuje pustke, nic nie czuje, rozumiem Cie bo wiem dokładnie to znaczy..
9 2015-08-27 19:45:36 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-08-27 19:47:14)
kocham go. wszystko w nim. mogliśmy rozmawiać o każdej rzeczy. mogliśmy wszystko. i nie wiem dlaczego tak się stało. myślałam, że pierwszy raz w życiu będę szczęśliwa. chcę mu wybaczyć, ale strasznie się boję. czuję jakbym umarła w środku.
Chcesz mieć faceta, który porzuca ciężarną żonę?
Gratuluję <sarkastyczne>.
No tak,facet "zdradził"cię z żoną,straszne. A tak z ciekawości - ona usprawiedliwiała się przed tobą z tej ciąży?
zbytdelikatna ona tłumaczyła się nie tylko mnie. to długa historia. z reszta to nie istotne. masz racje. nic w tym strasznego. przecież ona ma papier, ma ślub. ja jestem nikim. chciałam tyllko w jakiś sposób, nie wiem. tylko móc z kims porozmawiać z kimkolwiek. niepotrzebnie zajęłam wasz czas. przepraszam
Przeczekaj na razie ten czas i nie podejmuj pochopnych decyzji. Życie bardzo często nie układa się tak jakbyśmy chcieli. Ta sytuacja prędzej czy później się wyklaruje. Skoro on walczy o ciebie, to zapewne mu zależy. Poproś o czas jeśli go potrzebujesz, ale nie zamykaj się całkowicie. Oni teraz będą musieli dogadać się co dalej z dzieckiem, a on z tobą.
nie wiem nawet jak zacząć pisać. co zrobić. nic nie wiem.
zakochałam się tak jak w bajce, wszystko miało być jak w bajce, ale.... zawsze jest ALE... oboje byliśmy zajęci. Chcieliśmy być fer, nie budować nic na kłamstwie. nie dotknęliśmy się nawet dopóki każde z nas nie zdecydowało się na zakończenie naszych związków. Powiedziałam mężowi że odchodzę, że kocham kogoś, był spokojny, on też nigdy nie żywił jakiś ogromnych emocji do mnie - to była po prostu sprawnie działająca maszyna - ja, on i nasza córka. Rozstaliśmy się normalnie złożył pozew. Mój ukochany też powiedział żonie że odchodzi, i tam nie było tak kolorowo, ale też do przeżycia. tylko... zanim się wyprowadził okazało się że z nią spał, że ona jest w ciąży. że będą mieć dziecko poczęte w czasie gdy mówił że mnie kocha. oboje mówią że to był raz, ale co zmienia ilość? kocham go i nie wiem co robić. on walczy żebym wróciła. mówi że to była pomyłka. że przez ponad rok spali ze sobą raz. ona mówi to samo, ale wiem że cieszy sie ze zaszla w ciaze. swiat mi sie zawalił. cały. nie dlatego że mam być sama. wolałabym umrzeć niż czuć to wszystko.
Cierpisz... ale pomyśl o nim.
Tak naprawde to on ma przewalone na całej linii.
Ostatecznie Ty zostajesz wolna WOLNA nie samotna, z nieograniczonymi możliwościami na ułożenie sobie życia,
on będzie musiał zostać z kobieta, której nie chce, której z dużym prawdopodobieństwem nie kocha.
Latami bedzie toczył walkę o to, żeby podswiadomie nie obwiniać dziecka za to, że tak potoczyło sie jego zycie.
Ty zrobisz co zechcesz, jego czekają poród rodzinny, pieluchy, nieprzespane noce, zmęczenie, rosnące zobowiązania finansowe, szara codzienność z kimś na kogoś być może nie będzie mógł patrzeć.
To on bedzie cierpiał kiedy ty juz zapomnisz.
(((((((((((
Jesli go kochasz pomysl o tym co go czeka ![]()
No a miało być tak pięknie...
Mąż faktycznie tak łagodnie zareagował czy po prostu usprawiedliwiasz samą siebie?
Jesteś pewna, że Twój "ukochany" od roku nie uprawiał z żoną seksu i, że stało się to tylko raz, akurat przed jego wyprowadzką? Obawiam się, że nie. A wiesz to wiele zmienia bo po prostu Cię oszukiwał a Ty oszukałaś samą siebie rozwalając swoją rodzinę.
Twoja córka zostaje z mężem?
zbytdelikatna ona tłumaczyła się nie tylko mnie. to długa historia. z reszta to nie istotne. masz racje. nic w tym strasznego. przecież ona ma papier, ma ślub. ja jestem nikim. chciałam tyllko w jakiś sposób, nie wiem. tylko móc z kims porozmawiać z kimkolwiek. niepotrzebnie zajęłam wasz czas. przepraszam
Autorko - chciałam coś budującego napisać, ale sory nie nie wymyśliłam..........pyknąć zonę na pożegnanie..??' niepojęte. trochę to śmierdzi, albo złośliwość losu
Czekaj, zobaczysz co będzie działo się dalej, przecież życie się toczy. Wcale nie umarłaś:)
Jak dla mnie to dziwne, że ze sobą spali, skoro sprawy były już wyjaśnione ( w dodatku bez zabezpieczenia), brak odpowiedzialności, rozumu albo jakichkolwiek zasad.
W zajętych facetach po prostu nie należy lokować uczuć. Może spròbuj odbudować Twoją rodzinę?
nie wiem nawet jak zacząć pisać. co zrobić. nic nie wiem.
zakochałam się tak jak w bajce, wszystko miało być jak w bajce, ale.... zawsze jest ALE... oboje byliśmy zajęci. Chcieliśmy być fer, nie budować nic na kłamstwie. nie dotknęliśmy się nawet dopóki każde z nas nie zdecydowało się na zakończenie naszych związków. Powiedziałam mężowi że odchodzę, że kocham kogoś, był spokojny, on też nigdy nie żywił jakiś ogromnych emocji do mnie - to była po prostu sprawnie działająca maszyna - ja, on i nasza córka. Rozstaliśmy się normalnie złożył pozew. Mój ukochany też powiedział żonie że odchodzi, i tam nie było tak kolorowo, ale też do przeżycia. tylko... zanim się wyprowadził okazało się że z nią spał, że ona jest w ciąży. że będą mieć dziecko poczęte w czasie gdy mówił że mnie kocha. oboje mówią że to był raz, ale co zmienia ilość? kocham go i nie wiem co robić. on walczy żebym wróciła. mówi że to była pomyłka. że przez ponad rok spali ze sobą raz. ona mówi to samo, ale wiem że cieszy sie ze zaszla w ciaze. swiat mi sie zawalił. cały. nie dlatego że mam być sama. wolałabym umrzeć niż czuć to wszystko.
Miałam coś napisać ale co to da.To tylko wytluszcze druk.
Autorko, nie ma co się obrażać, tylko trzeba zacząć myśleć logicznie.Ten twój ideał okłamał cię podwójnie.Po pierwsze sypiał z żoną i być może wcale nie zamierzał od niej odchodzić ( a raczej na pewno ), ty się pospieszyłaś z rozwodem, po drugie - nikt nie powiedział, że z powodu dziecka on MUSI tkwić przy żonie, skoro nic ich już nie łączy.Krótko mówiąc - zrobił cię na szaro, tak jak wcześniej własną małżonkę. I jeszcze do tego pewnie robi z siebie ofiarę złego losu. Pomyśl logicznie, daj emocjom miłosnym chwilowy urlop i spróbuj na tę sytuację spojrzeć obiektywnie. Jakie wnioski?
20 2015-08-28 08:14:01 Ostatnio edytowany przez umieram (2015-08-28 08:16:39)
ja się nie obrażam, to nie to. czasem tylko trudno wszystko poskładać w całość. Nie wierze że nie chciał odejść od żony, bo już wszystko było zorganizowane, jego rodzice wiedzieli, ona ze mną rozmawiała. To nie było na zasadzie że on mi coś powiedział i wierzę w jego wersje. Nie robił z siebie ofiary, nie mówił że jego żona jest zła. Ona powiedziała że jest w ciąży, ale że to nie jego dziecko i wtedy on powiedział mi że spał z nią i że sam nie wie teraz co zrobić, że to był jeden raz. ona chce nadal rozwodu, ale sprawa toczy się nie o to co posiadają bo on oddał jej wszystko, ale ona chce alimentów na siebie i rozmawiała z jego matką mówiła dokładnie jak to było. z tym że z sobą nie sypiali to mam pewność z resztą jego mama była tam długi czas i wie że nawet nie spali w jednym pokoju. jest milion różnych faktów. i tu nie chodzi o to ile razy z kimś sypiasz. ja wiem że można na to patrzeć że budowaliśmy coś na krzywdzie innych, ale kochałam i czułam się kochana. swojego małżeństwa nie chcę ratować, mam z mężem dobre stosunki, przyjaźnimy się. Moja córka odwiedza go w weekendy. Mój mąż ma już kogoś i nawet gdyby był wolny to nigdy nie było miedzy nami chemii. Chciałabym myśleć logicznie ale jedyne na co teraz mnie stać to spanie i płacz.
i ja nie pośpieszyłam się z rozwodem. Ten rozwód powinnam była wziąć pare lat temu zamiast tkwić w związku który przypominał układ z współlokatorem. Mój mąż odżył, nawet w sądzie powiedział, że jest szczęśliwszy i że nie czuje już presji udawania rodziny.
To ja już nic nie rozumiem, skoro żona sama twierdzi, że to nie jego dziecko, to tym bardziej nie ma problemu.A to, że chce na siebie alimenty, to wcale nie jest takie oczywiste,że sąd je przyzna.Strasznie zagmatwana ta sprawa, ale dlaczego nie możecie być razem,nie rozumiem.
możemy być razem, ale on z nią spał. Rozwodzi się miał budować ze mną życie i z nią spał. Ona mówi że to nie jego dziecko, ale wiem że liczy na to że jego, bo mówiła to jego mamie, że zniszczy nam życie.
No spał,mój małż.też ze mną spał, gdy układał sobie życie z inną niby na poważnie.Tylko,że ja jeszcze nic nie wiedziałam, niestety, bo do dziś brzydzę się czegoś takiego,że on po tamtej do mnie.A tu można by powiedzieć, że żona chciała go zatrzymać tym dzieckiem.Ale po co chciałaby rozwodu i po co mówiłaby że to nie jego dziecko?
Nie pytaj mnie proszę o to czego chce jego żona, bo ja nie umiem tego kompletnie zrozumieć. W ogóle. Niczego. Raz mówi jedno, na drugi dzień drugie. Idzie do prawnika z nim piszą pozew, później ona wysyła inny pozew. Opowiada ludziom różne rzeczy, inne rodzicom inne znajomym. Ja mam totatly metlik w głowie. nie wiem co zrobić dalej. nie wiem czy kiedykolwiek bede umiała mu wybaczyć, czy jest sens próbować.
25 2015-08-28 08:50:07 Ostatnio edytowany przez lifrinat (2015-08-28 08:50:39)
Ale w taki razie już o co chodzi? O to, że czujesz się zdradzona, bo spał z inną? Skoro ona twierdzi, że dziecko nie jest jego, to co będą robić? Będą testy DNA? Co masz zamiar zrobić?
będą testy. Tak dokładnie o to chodzi, że dość mieliśmy problemów. Układania życia na nowo od nowa, że nie mieliśmy czystego startu, zamykaliśmy mnóstwo rozdziałów. I nie rozumiem jak mógł to zrobić.
będą testy. Tak dokładnie o to chodzi, że dość mieliśmy problemów. Układania życia na nowo od nowa, że nie mieliśmy czystego startu, zamykaliśmy mnóstwo rozdziałów. I nie rozumiem jak mógł to zrobić.
Niestety, nie zawsze jest tak jak chcemy i nie zawsze mamy czyste starty - ze wszystkim. Jeśli opłaczesz ten moment, zdradzone nadzieje i oczekiwania, to powstaniesz i zaczniecie od początku. Nie poddawaj się ponieważ rzeczywistość zawsze robi nam pstryczki w nosa. Jeśli historia jest prawdziwa, to on też bardzo to przeżywa. Też mu pewnie ciężko. Wez odpowiedzialność za kawałek tej historii i nie pogrążaj się zbytnio w bólu i żalu. Wtedy powinno się wam udać, bo będziecie umieli sobie współczuć i działać razem.
Dziękuję. Wiem że on bardzo cierpi i wiem jak ciężko było mu powiedzieć mi co zrobił. wiem też jak ciężkie jest dla niego to że jeżeli to jego dziecko to chce wziąć za to pełną odpowiedzialność i boi się czy ja to wytrzymam. najgorsze jest to że przez te miliony wersji i ciągłe gmatwanie jego zony ani ja ani on nie wiemy o co chodzi. złożyła papiery rozwodowe mówiła że to nie jego dziecko nagle zaczęła dzwonić że go kocha że z nikim innym nie spała i że on ma wrócić. chciałabym żeby to zniknęło. żeby było jak wcześniej. jestem psychicznie wykończona. i wiem że niezbyt składnie przekazuję myśli.
Dzień dobry Umieram...
Po pierwsze nie umierasz. Siedzisz na kanapie w pokoju, bo czujesz, że wszyscy Ciebie zostawili. A Ty chciałaś wszystko poukładać tak, żeby było dobrze. By nikogo nie skrzywdzić.
Powiesz, gdzie on teraz jest? Ten Twój wybranek?
I dziwnie nie składam faktów co do Twojego męża bo najpierw piszesz...
Powiedziałam mężowi że odchodzę, że kocham kogoś, był spokojny, on też nigdy nie żywił jakiś ogromnych emocji do mnie - to była po prostu sprawnie działająca maszyna - ja, on i nasza córka. Rozstaliśmy się normalnie złożył pozew
by potem napisać...
mam z mężem dobre stosunki, przyjaźnimy się. Moja córka odwiedza go w weekendy.Mój mąż ma już kogoś...
Czy to tylko kwestia Twoich wpisów a wszystko rozeszło się w czasie?
Wygląda na to, ze kobitka przemyslałam sparwy lub/i ktos jej doradził, że lepiej mieć "parobka" niz nie mieć.
Sama z małym dzieckiem, pewnie dotarło do niej, że będzie ciężko, dlatego zmieniła zdanie i chce go zatrzymać.
Puść go. Nawet jak zostanie z tobą nigdy nie będziesz pewna czy z nią nie sypia odwiedziając dziecko.
Dzień dobry Umieram...
Po pierwsze nie umierasz. Siedzisz na kanapie w pokoju, bo czujesz, że wszyscy Ciebie zostawili. A Ty chciałaś wszystko poukładać tak, żeby było dobrze. By nikogo nie skrzywdzić.
Powiesz, gdzie on teraz jest? Ten Twój wybranek?I dziwnie nie składam faktów co do Twojego męża bo najpierw piszesz...
umieram napisał/a:Powiedziałam mężowi że odchodzę, że kocham kogoś, był spokojny, on też nigdy nie żywił jakiś ogromnych emocji do mnie - to była po prostu sprawnie działająca maszyna - ja, on i nasza córka. Rozstaliśmy się normalnie złożył pozew
by potem napisać...
umieram napisał/a:mam z mężem dobre stosunki, przyjaźnimy się. Moja córka odwiedza go w weekendy.Mój mąż ma już kogoś...
Czy to tylko kwestia Twoich wpisów a wszystko rozeszło się w czasie?
No tak rozstaliśmy się z mężem normalnie, rozmawiamy normalnie, on się z kimś spotyka. mój wybranek? gdzie jest? nie wiem. w pracy? szamocze się z rozwodem z żoną, z notariuszami.
Wygląda na to, ze kobitka przemyslałam sparwy lub/i ktos jej doradził, że lepiej mieć "parobka" niz nie mieć.
Sama z małym dzieckiem, pewnie dotarło do niej, że będzie ciężko, dlatego zmieniła zdanie i chce go zatrzymać.
Puść go. Nawet jak zostanie z tobą nigdy nie będziesz pewna czy z nią nie sypia odwiedziając dziecko.
to wydawałoby się najlogiczniejsze i zapewne najrozsądniejsze, ale ja go kocham. przez całe życie nigdy nie spotkałam nikogo kto był by dla mnie tak ważny. kto byłby najlepszym przyjacielem, najprzystojniejszy mężczyzną, najweselszym kompanem, całym światem. Dlatego to tak boli. Bo do mojego obrazu jego osoby totalnie to nie pasuje. nic nie składa się w całość.
33 2015-08-28 10:46:37 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-28 10:51:15)
No tak rozstaliśmy się z mężem normalnie, rozmawiamy normalnie, on się z kimś spotyka. mój wybranek? gdzie jest? nie wiem. w pracy? szamocze się z rozwodem z żoną, z notariuszami.
Doprawdy? Ponoć...
on oddał jej wszystko..
Masz już jakąś zagwozdkę w związku z tym czy znajdziesz kolejne wytłumaczenie?
...kto byłby najlepszym przyjacielem, najprzystojniejszy mężczyzną, najweselszym kompanem, całym światem.
Mówisz o przyjaźni człowieka, który obiecuje Tobie wspólne życie, deklaruje swoje uczucia względem Ciebie i za Twoimi plecami śpi z żoną? Pomyślałaś co byłoby gdyby nie spodziewała się dziecka?
nie rozumiem jaką zagwozdkę? oddał jej dom, auto. Tu nie ma tłumaczeń.
nie rozumiem jaką zagwozdkę? oddał jej dom, auto. Tu nie ma tłumaczeń.
Więc dlaczego piszesz, że szamocze się z notariuszem?
Zresztą... Zadając pytanie gdzie jest teraz miałam na myśli coś innego. Wyprowadził się od żony?
Być może jego żona miała kogoś na boku, z kim sypiała. Było im dobrze, aż w pewnym momencie okazało się że jest w ciąży. Dla kochanka mogło to być wielkie zaskczenie. Początkowo mozliwe że się ucieszył, więc żona Twojego kochanka zaczęła godzić się na rozwód z mężem, licząc że ułozy sobie życie ze swoim kochankiem. Jednak jej kochanek po przemysleniu całej sprawy zaczął się wycofywać z wczesniejszych obietnic, że nie chce z nią tworzyć rodziny. Ona w popłochu zostając sama na lodzie z nienarodzonym jeszcze dzieckiem, zaczęła chwytać się każdej możliwej deski ratunku i stwierdziła, że woli zostać ze swoim mężem (pomimo że się nie kochają) ze strachu przed samotnością. Tzw. lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Taka wersja tłumaczyłaby jej różne wersje wydarzeń.
Mam nadzieje że jasno się wyraziłam
Być może jego żona miała kogoś na boku, z kim sypiała. Było im dobrze, aż w pewnym momencie okazało się że jest w ciąży. Dla kochanka mogło to być wielkie zaskczenie. Początkowo mozliwe że się ucieszył, więc żona Twojego kochanka zaczęła godzić się na rozwód z mężem, licząc że ułozy sobie życie ze swoim kochankiem. Jednak jej kochanek po przemysleniu całej sprawy zaczął się wycofywać z wczesniejszych obietnic, że nie chce z nią tworzyć rodziny. Ona w popłochu zostając sama na lodzie z nienarodzonym jeszcze dzieckiem, zaczęła chwytać się każdej możliwej deski ratunku i stwierdziła, że woli zostać ze swoim mężem (pomimo że się nie kochają) ze strachu przed samotnością. Tzw. lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Taka wersja tłumaczyłaby jej różne wersje wydarzeń.
Mam nadzieje że jasno się wyraziłam
Może też tak być, bo gdzieś leży przyczyna w kruchości ich związku. Niemniej jednak Twój wybranek Autorko przespał się z żoną podczas gdy twierdził, że kocha tylko Ciebie. Z litości? Na pożegnanie? A może z żalu, że ona go zdradzała i odsunęła się od niego?
Być może jego żona miała kogoś na boku, z kim sypiała. Było im dobrze, aż w pewnym momencie okazało się że jest w ciąży. Dla kochanka mogło to być wielkie zaskczenie. Początkowo mozliwe że się ucieszył, więc żona Twojego kochanka zaczęła godzić się na rozwód z mężem, licząc że ułozy sobie życie ze swoim kochankiem. Jednak jej kochanek po przemysleniu całej sprawy zaczął się wycofywać z wczesniejszych obietnic, że nie chce z nią tworzyć rodziny. Ona w popłochu zostając sama na lodzie z nienarodzonym jeszcze dzieckiem, zaczęła chwytać się każdej możliwej deski ratunku i stwierdziła, że woli zostać ze swoim mężem (pomimo że się nie kochają) ze strachu przed samotnością. Tzw. lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Taka wersja tłumaczyłaby jej różne wersje wydarzeń.
Mam nadzieje że jasno się wyraziłam
napisałaś dokładnie to samo co powiedział adwokat. były przesłanki za tym że ona od kilku lat z kimś się spotykała, ale dla mnie to nie stet istotne.
ja najbardziej nie umiem sobie tego wytłumaczyć dlaczego on to zrobił. tłumaczył mi to miliony razy. a i tak czuje jakby cos we mnie umarlo. czuje sie jak calkowite zero. nie umiem patrzec w lustro. czuje sie nikim.
ja najbardziej nie umiem sobie tego wytłumaczyć dlaczego on to zrobił. tłumaczył mi to miliony razy
A powiesz jak to tłumaczył? Bo jestem ciekawa....
czuje sie jak calkowite zero. nie umiem patrzec w lustro. czuje sie nikim.
Że co? Niby dlaczego? Bo tego nie rozumiem najmocniej...
Chyba już trochę przesadzasz. To nie jest tak, że jak ktoś ci powie, że kocha, to nie ma żadnej więzi, np. z żoną. Sama powinnaś wiedzieć jak to jest w małżeństwie, choć może i nie, bo z tego co piszesz to mieliście wypalony związek.
Co ty masz zamiar teraz zrobić? Ale tak z przesłanek racjonalnych?
nie wiem co zrobić. nie mam racjonalnych rozwiązań. żadnych. dałam mu całą siebie - i nie chodzi mi o seks - a on wolał inną, dlatego czuję się nikim. to jak do tego doszło i co on tłumaczył, a co mówiła jego żona jego matce to była ciężka sytuacja, ona naciskała kilka razy, stało się - nie chcę o tym pisać.
chciałabym zasnąć i się nie budzić. nigdy nikt nie był mi tak bliski i nigdy nikt mnie tak nie zranił. chciałabym żeby był szczęśliwy. żeby jego żona miała normalne życie. żeby oni wszyscy jakoś sobie wszystko poukładali.
42 2015-08-28 11:21:56 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-08-28 11:24:19)
Ty umierasz, Umieram?
A co czuje teraz jego żona, gdy wie, że jest w ciąży ze zdrajcą?
Co czuje to dziecko, którego okoliczności powołania do życia od samego początku są beznadziejne, a które jako istota już teraz odbiera?
Co czuje Twoja Córka widząc "oczadziałą" durnym uczuciem matkę?
Wybacz, ale odstawiasz tu na Forum jakąś antyczną tragedię ze sobą w roli głównej. "Umierasz" na oczach setek czytających ten wątek zapominając, że prawdziwy dramat rozgrywa się zupełnie gdzieś indziej, a Ty sama do tego swojego "umierania" przyłożyłaś rękę, nogę i nie napiszę co jeszcze, z powodu gimnazjalistów, którzy czasami podczytują takie wątki, jak Twój ;-)
on wolał inną , dlatego chciałabym zasnąć i się nie budzić
Oho... Coś w ten deseń. Tu kieruj myśli...
nigdy nikt nie był mi tak bliski i nigdy nikt mnie tak nie zranił .
Nieprawda. Ktoś kto chce być dla kogoś bliski nie robi tak jak on.
chciałabym żeby był szczęśliwy. żeby jego żona miała normalne życie. żeby oni wszyscy jakoś sobie wszystko poukładali.
Nie bądź taka wspaniałomyślna, bo pomyślę, że chcesz uchodzić za Teresę Matkę. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty?
Ty umierasz, Umieram?
A co czuje teraz jego żona, gdy wie, że jest w ciąży ze zdrajcą?
Co czuje to dziecko, którego okoliczności powołania do życia od samego początku są beznadziejne, a które jako istota już teraz odbiera?
Co czuje Twoja Córka widząc "oczadziałą" durnym uczuciem matkę?Wybacz, ale odstawiasz tu na Forum jakąś antyczną tragedię ze sobą w roli głównej. "Umierasz" na oczach setek czytających ten wątek zapominając, że prawdziwy dramat rozgrywa się zupełnie gdzieś indziej, a Ty sama do tego swojego "umierania" przyłożyłaś rękę, nogę i nie napiszę co jeszcze, z powodu gimnazjalistów, którzy czasami podczytują takie wątki, jak Twój ;-)
Królowa dramatu jak nic. Trochę jakby troll.
Może być, że troll. Ale w życiu każdego z nas znalazłoby się trochę trollowatości.
tu nie chodzi o wspaniałomyślność. Tylko tyle już jest tego bagna. Ona w ciąży, on nie chce z nią być, ja. Gdyby ona była szczęśliwa to może powiedziałaby jak było naprawdę, o co jej chodzi. Nawet jego mama nie wierzy w ten cały cud poczęcia w tym stresie i całej gmatwaninie.
Ja chciałabym żeby każdy miał normalne życie. Sama też chce mieć.
tu nie chodzi o wspaniałomyślność. Tylko tyle już jest tego bagna. Ona w ciąży, on nie chce z nią być, ja. Gdyby ona była szczęśliwa to może powiedziałaby jak było naprawdę, o co jej chodzi. Nawet jego mama nie wierzy w ten cały cud poczęcia w tym stresie i całej gmatwaninie.
Ja chciałabym żeby każdy miał normalne życie. Sama też chce mieć.
Chcesz mieć normalne życie? To dobrze. Już coś mądrego piszesz...
Z tego co piszesz wychodzi na to, że nie kochałaś męża. Spotkałaś swojego wybranka. Powiedziałaś mężowi. Pomyślałaś przez chwilę, że ten drugi być może pojawił się w Twoim życiu, byś dała wolność mężowi? Bo jakby nie było dopóki nie spotkałaś wybranka, tkwiłaś w związku bez uczuć z wygody?
Przejdzie ci to umieranie.
Ja też niedawno umierałam. Jakoś żyje. Uśmiecham się, cieszę się z drobnych przyjemności i takie tam
co wcale nie oznacza, ze moje problemy się skończyły.
Po prostu człowiek może znieśc więcej niz mu się wydaje... mamy niezwykłe zdolności adaptacyjne ![]()
Cierp ale cały czas pamiętaj, że to faza przejściowa i choćbyś nie wiem jak bardzo chciała ją zatrzymać to ona minie ![]()
Tkwiliśmy w takim papierowym małżeństwie. Faktycznie z wygody. Dałam mężowi wolność i dałam ją sobie. nie wiem tylko co dalej zrobić, bo kochami chciałabym z nim być, ale się strasznie boję, że podejmuję złą decyzje. już sama nie wiem. mam taki mętlik w głowie że cieżko mi napisać coś bo myśli mam milion na sekunde. przepraszam że jestem taka nieskoordynowana w treści.
Tkwiliśmy w takim papierowym małżeństwie. Faktycznie z wygody. Dałam mężowi wolność i dałam ją sobie. nie wiem tylko co dalej zrobić, bo kochami chciałabym z nim być, ale się strasznie boję, że podejmuję złą decyzje. już sama nie wiem. mam taki mętlik w głowie że cieżko mi napisać coś bo myśli mam milion na sekunde. przepraszam że jestem taka nieskoordynowana w treści.
Ty się naprawdę zakochałaś. A skoro tak, nie myślisz i nie widzisz tak jak należy... Nie tak jak to wygląda. Masz piasek w oczach (zauroczenie) i dlatego Twoje widzenie jest mgielne. Potrwa zanim oczy (tu rozsądek) dojdą do siebie.
Nie umarłaś. I nie umrzesz. Miewają ludzie większe tragedie.
I nie napisałaś jak tłumaczył fakt, że przespał się z żoną. Czekam... Powiesz a ja Tobie do czegoś się przyznam. Nawet jeśli jesteś trollem.
może i miewają większe tragedie. jak tłumaczył? hmm... mówił jak było. był alkohol, on poszedł spać, ona przyszła i skończyło sie jak sie skończyło. ona tłumaczyła to trochę inaczej, że jej się wydawało że słyszała że ją wołał i że ona też ma potrzeby wiec tak wyszło.
może i miewają większe tragedie. jak tłumaczył? hmm... mówił jak było. był alkohol, on poszedł spać, ona przyszła i skończyło sie jak sie skończyło. ona tłumaczyła to trochę inaczej, że jej się wydawało że słyszała że ją wołał i że ona też ma potrzeby wiec tak wyszło.
Bzdury. Jesteś trollem. Ona w ogóle nie musiała sie Tobie tłumaczyć.
nie mi się tłumaczyła, pisałam wcześniej że tłumaczyła jego mamie.
nie mi się tłumaczyła, pisałam wcześniej że tłumaczyła jego mamie.
Taa... A jego mama Tobie. Taki cichy sojusznik co? Bo pewnie widzi, że jego żona to taki chodzący potwór ? A Ty nadawałabyć się na żonę.
Powiedz mu, że też jesteś w ciąży. Tylko mi nie mów, że z nim nie spałaś. Bo w to też nie uwierzę.
nie chodzi o sojuszników. Nie musisz mi w nic wierzyć. Nie jestem w ciąży i nigdy nie będę niezależnie z kim będę spała. Jego żona nie jest potworem. A jego mama jest zwyczajną kobietą która poznałam, która też chciała zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. bo widziała podejście swojego syna do mnie, widziała że się kochamy i zwyczajnie chciała mu pomóc ratować to co jest między nami.
Tak pomyślałam, że ta jego żona wcale nie musi być w ciąży. Są jakieś materialne dowody na to, że ona spodziewa się dziecka? jakieś badania, może brzuszek? w którym ona jest miesiącu ciąży? Może ona po prostu boi się samotności i dlatego ta bajka o dziecku.
...no facet miałby niezły orzech do zgryzienia, jakbyś wyznała, że Ty tez jesteś w ciąży... ![]()
jest w ciąży w 5 miesiącu, jest karta ciąży. są badania.
58 2015-08-28 12:36:09 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-28 12:39:39)
Poczekaj...
złap dystans...
pomyśl... jesli jego żona to sprytna kobieta, która w dodatku zna go od wielu lat bardzo dobrze... zna jego słabe strony... wie, jak go podjeść...
to mogło tak być, że zwyczajnie na niego zapolowała... i jej się udało.
Tam nie musiało być już żadnych uczuć... uwierz mi, kobiety są bardzo przebiegłe i cwane...
Nie przekreślaj go tak od razu.
Pamiętaj - jeden raz zawsze można wybaczyć. Jesteśmy ludźmi! I popełniamy błędy! Więcej! taki błąd może wzmocnić Wasz związek, bo on już wie, czym grozi zbyt lekkomyśle postępowanie i być może teraz będzie się bardziej pilnował!
Co do jego żony - kobieta ewidentnie kręci i miota się. Więc byc może dobrze wie, że to nie jego dziecko... i próbuje coś ugrać... albo chociaż napsuć Wam nerwów.
A może wcale nie jest w tej ciąży?
Poczekaj. Wyluzuj. Zobaczysz, co czas przyniesie. A jego jeszcze nie przekreślaj. Może on teraz potrzebuje szczególnie Twojego wsparcia. Pomyśl tez o nim.
edit: zanim przeczytałam i napisałam, pojawiły się kolejne wpisy...
no więc sama widzisz... alkohol... biedna, pokrzywdzona żona... ale wystarczająco sprytna. Moim zdaniem - walcz o swoje.
Poczekaj...
złap dystans...
pomyśl... jesli jego żona to sprytna kobieta, która w dodatku zna go od wielu lat bardzo dobrze... znaj jego słabe strony... wie, jak go podjeść...
to mogło tak być, że zwyczajnie na niego zapolowała... i jej się udało.Tak nie musiało być już żadnych uczuć... uwierz mi, kobiety są bardzo przebiegłe i cwane...
Nie przekreślaj go tak od razu.
Pamiętaj - jeden raz zawsze można wybaczyć. Jesteśmy ludźmi! I popełniamy błędy! Więcej! taki błąd może wzmocnić Wasz związek, bo on już wie, czym grozi zbyt lekkomyśle postępowanie i być może teraz będzie się bardziej pilnował!Co do jego żony - kobieta ewidentnie kręci i miota się. Więc byc może dobrze wie, że to nie jego dziecko... i próbuje coś ugrać... albo chociaż napsuć Wam nerwów.
A może wcale nie jest w tej ciąży?Poczekaj. Wyluzuj. Zobaczysz, co czas przyniesie. A jego jeszcze nie przekreślaj. Może on teraz potrzebuje szczególnie Twojego wsparcia. Pomyśl tez o nim.
Myślę o nim, ma moje pełne wsparcie. Dużo rozmawiamy. Ja nie wiem czy ona jest przebiegła czy nie. nie mnie to oceniać.
po urodzeniu dziecka okaże się czy jest jego. tak czy inaczej nie zmieni to faktu że zrobił coś takiego i to na samym początku. Boję się znowu cierpieć. zwyczajnie.
Problem Umieram nie jest w tym czy żona wybranka jest w ciąży czy nie. On się przespał z żoną podczas gdy w tym samym czasie składali sobie pewne obietnice. Powiem więcej wzajemne zobowiązania. Czyżby lekkomyślnie?
61 2015-08-28 12:44:03 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-28 12:45:05)
Wiesz... musisz sama ocenić, czy to była tylko zdrada fizyczna... tym bardziej z byłą żoną! z którą robił to setki razy... bo to, po alkoholu i pijaku zwyczajnie niewiele mogło dla niego znaczyć... zrobił błąd, to prawda, ale to się zdarza...
Czy była to też zdrada emocjonalna - tego bym nie wybaczyła. Tzn. gdyby wynikała ona z tego, że on jednak jeszcze coś tam do niej czuł...
Na to nikt Ci tu nie odpowie. To musisz ocenić sama.
Problem Umieram nie jest w tym czy żona wybranka jest w ciąży czy nie. On się przespał z żoną podczas gdy w tym samym czasie składali sobie pewne obietnice. Powiem więcej wzajemne zobowiązania. Czyżby lekkomyślnie?
dokładnie tak. bo ja nie boję się tej ciąży, tego że dziecko będzie jego. Przecież dziecko niczemu nie jest winne i można je wychować na cudownego człowieka nawet w patchworkowej rodzinie.
Wiesz... musisz sama ocenić, czy to była tylko zdrada fizyczna... tym bardziej z byłą żoną! z którą robił to setki razy... bo to, po alkoholu i pijaku zwyczajnie niewiele mogło dla niego znaczyć... zrobił błąd, to prawda, ale to się zdarza...
Czy była to też zdrada emocjonalna - tego bym nie wybaczyła. Tzn. gdyby wynikała ona z tego, że on jednak jeszcze coś tam do niej czuł...
Na to nikt Ci tu nie odpowie. To musisz ocenić sama.
widząc ich stosunek do siebie od bardzo dawna cieżko uwierzyć mi w zdradę emocjonalną. ale chyba tego boję się najbardziej.
64 2015-08-28 12:49:01 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-28 12:51:21)
Zorija napisał/a:Wiesz... musisz sama ocenić, czy to była tylko zdrada fizyczna... tym bardziej z byłą żoną! z którą robił to setki razy... bo to, po alkoholu i pijaku zwyczajnie niewiele mogło dla niego znaczyć... zrobił błąd, to prawda, ale to się zdarza...
Czy była to też zdrada emocjonalna - tego bym nie wybaczyła. Tzn. gdyby wynikała ona z tego, że on jednak jeszcze coś tam do niej czuł...
Na to nikt Ci tu nie odpowie. To musisz ocenić sama.
widząc ich stosunek do siebie od bardzo dawna cieżko uwierzyć mi w zdradę emocjonalną. ale chyba tego boję się najbardziej.
No to przestań się bać.
Ty też musisz zaufać i uwierzyć. Bo tak, to będziesz się ciągle miotać.
Zrobił błąd, żałuje, zachował się po gówniarsku, ale nie było w tym uczuć... tylko "prawa fizyki" ![]()
Masz prawo do żalu i rozczarowania, większej nieufności, ale nie rób z siebie wiekszej cierpiętnicy niż to warte.
edit: karę i tak poniesie, jak sie okaże, że to jego dziecko
niestety, Ty też dostaniesz rykoszetem...
to by było dla mnie najgorsze...
umieram napisał/a:Zorija napisał/a:Wiesz... musisz sama ocenić, czy to była tylko zdrada fizyczna... tym bardziej z byłą żoną! z którą robił to setki razy... bo to, po alkoholu i pijaku zwyczajnie niewiele mogło dla niego znaczyć... zrobił błąd, to prawda, ale to się zdarza...
Czy była to też zdrada emocjonalna - tego bym nie wybaczyła. Tzn. gdyby wynikała ona z tego, że on jednak jeszcze coś tam do niej czuł...
Na to nikt Ci tu nie odpowie. To musisz ocenić sama.
widząc ich stosunek do siebie od bardzo dawna cieżko uwierzyć mi w zdradę emocjonalną. ale chyba tego boję się najbardziej.
No to przestań się bać.
Ty też musisz zaufać i uwierzyć. Bo tak, to będziesz się ciągle miotać.
Zrobił błąd, żałuje, zachowała się po gówniarsku, ale nie ma w tym uczuć... tylko "prawa fizyki"
Masz prawo do żalu i rozczarowania, większej nieufności, ale nie rób z siebie wiekszej cierpiętnicy niż to warte.
Powiedz mi tylko proszę, myślisz że po tym wszystkim można stworzyć szczęśliwy związek? odbudować zaufanie? nie chcę stać się zazdrosną wariatką bojącą się każdego jego wyjścia z domu. Nie chce być do końca życia jego katem obwiniającym go o jego błędy, bo to gorsze niż bycie bez niego.