netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

103 odpowiedzi17 640 wyświetleńzałożony przez Maja1977, 12.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

66 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-19 11:26:40)

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
dziewczynaaa31 napisał/a:

...... powinnam odejsc wiem. Ale jak sie zabrac za to? Mam isc do prawnika? Zlozyc pozew? Ale dlaczego ja skoro to jemu sie znudzila rodzina? ....

bo jemu wygodnie tak jak jest.

dziewczynaaa31 napisał/a:

...Jeszcze przed rozwodem jestesmy ale codziennie mi powtarza ze bylam bledem jego zycia. Wyzywa mnie, rani....

Nagrywaj, proszę Cię nagrywaj. Po jakimś czasie złóz pozew z orzekaniem i duuuużżżymi alimentami. Mieszkanie weź na siebie i spłacaj z alimentów. Oczywiście przy uznaniu jako winnego, występujesz o alimenty na siebie. Zbieraj dowody.

dziewczynaaa31 napisał/a:

... twierdzi ze to bylo platniczne uczucie, bez seksu itd. I ze juz zakonczyli. ...

uwierzyłaś ?

dziewczynaaa31 napisał/a:

...Jestem jak w matni... on mnie nie kocha, wiem to i czuje. Nie chce ze mna nawet rozmawiać,jak probowalam cos naprawiac to mowi ze denerwuje ho ze jestem mila, nie cierpi mnie. Za co? ...

...za wszystko, bo chciałby być wolny a nie jest. Zrozum, ze nie masz szans z nowa niunią i nie dlatego, ze jest ładniejsza czy lepsza ale tak to już jest.

67

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

ja teraz tez już to widzę, że ta osoba którą się stał, to nie mój mąż to nie osoba w której 12 lat temu się zakochałam. To dziwny twór, który rani, kłamie i myśli tylko o sobie. Ja przez 3 tygodnie żyłam nadzieją że wróci, że mamy dziecko, że będziemy się starać naprawić. Ale jak facet jest zafiksowany na niunię to nie da się zrobić nic absolutnie nic żeby to naprawić a ty przezywasz katorgę każdego dnia. Poszłam do psychologa, na drugim spotkaniu powiedziała mi że zrobiłam progres bo wreszcie się wkurzyłam. Bardzo powoli zaczynam myśleć o sobie, to wszystko okrutnie boli ale damy radę. Kobiety są silne, silniejsze od facetów. Masz dziecko, które będzie Cie kochało bezgraniczna miłością i to jest skarb, masz dla kogo żyć a faceta trzeba wyrzucić z domu, odczekać chwilę moim zdaniem aż mózg będzie w stanie wszystko racjonalnie przeanalizować i wtedy rozwód

68

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Bullet on chce sie dogadac. Twierdzi ze bedzie placil raty za mieszkanie w zamian za alimenty. Niby mowi wszystko tak sensownie.  Najchetniej usiadllby ze mna przy kawie i spokojnie sie dogadal. Ale ja tak nie potrafie. On tak lekko do tego podchodzi. Jakby to bylo oddanie butow do reklamacji. On ma firme, wysokie dochody. Zalozyl to przed ślubem, czuje sie panem i wladca. Mowi ze jak zazne z nim wojne to zostane z niczym. I namawia na to zebysmy sie dogadali. Mowi ze pomoze mi ze wszystkim, z dzieckiem itd. Za chwile wybucha i mowi ze mnie nienawidzi. Oj ile razy dziennie on robi afere. Za wszystko. Bo zle stoje a on idzie, bo dziecko placze, wymieniac bez konca moge. Jestesmy po slubie trzy lata, razem w sumie od jakis 13.
Nagrywac klotnie? Dyktafonem? O tom mowisz?

69

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Eliza ja z nim rozmawialam zeby naprawiac, tlumaczylam ze kazde malzenstwo ma jakies kryzysy, ze przetrwamy itd. On mowi ze on nie potrafi. Ze sie nie nadaje na meza. Ze wkurza go nawet to jak jestem mila. Wszystko go we mnie wkurza. Opisalam swoja historie tez... tak chciałabym mu dokopac. Za wszystko. Za to ze skazuje nasze dziecko na zycie w rodzinie po rozwodzie. Za to ze tak mnie namawial na to zebysmy byli razem. Mielismy przerwe kilka lat temu, przed slubem. Ja wtedy ukladalam sobie zycie na nowo, on sie pojawial i nie dawal spokoju tak walczyl. A teraz tak to przekresla wszystko.

70 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-19 11:48:54)

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
dziewczynaaa31 napisał/a:

Eliza ja z nim rozmawialam zeby naprawiac, tlumaczylam ze kazde malzenstwo ma jakies kryzysy, ze przetrwamy itd. On mowi ze on nie potrafi. Ze sie nie nadaje na meza. Ze wkurza go nawet to jak jestem mila. Wszystko go we mnie wkurza. ....

bo jest inna, wg niego lepsza.

dziewczynaaa31 napisał/a:

...Nagrywac klotnie? Dyktafonem? O tom mowisz?

napisałaś, ze Cię wyzywa, więc to nagraj, nie musisz tego wykorzystać ale w sytuacji skrajnej w przyszłości .... jesteś pewna, że nie zmieni zdania ? Zwróć uwagę, że takie zachowanie występuje u zdradzacza, jeśli nie zawsze, to bardzo często.
W przyszłości jeśli nie będziesz miała dowodów, odtworzenie nie będzie możliwe. Mając dowody ustawisz się na innym poziomie.

71

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
elza19 napisał/a:

ja teraz tez już to widzę, że ta osoba którą się stał, to nie mój mąż to nie osoba w której 12 lat temu się zakochałam. To dziwny twór, który rani, kłamie i myśli tylko o sobie. Ja przez 3 tygodnie żyłam nadzieją że wróci, że mamy dziecko, że będziemy się starać naprawić. Ale jak facet jest zafiksowany na niunię to nie da się zrobić nic absolutnie nic żeby to naprawić a ty przezywasz katorgę każdego dnia. Poszłam do psychologa, na drugim spotkaniu powiedziała mi że zrobiłam progres bo wreszcie się wkurzyłam. Bardzo powoli zaczynam myśleć o sobie, to wszystko okrutnie boli ale damy radę. Kobiety są silne, silniejsze od facetów. Masz dziecko, które będzie Cie kochało bezgraniczna miłością i to jest skarb, masz dla kogo żyć a faceta trzeba wyrzucić z domu, odczekać chwilę moim zdaniem aż mózg będzie w stanie wszystko racjonalnie przeanalizować i wtedy rozwód

Dokładnie. Osób, które pokochalysmy już nie. Zostały osoby, które ranią i niszczą. Dla których jak się okazuje, przebyte lata nic nie znaczą.
Ja na szczęście jestem już po rozwodzie. Nawet nie walczył, podkulil ogon i tyle. Bolało ale przeszłam przez to. Podbudowalo mnie, że mimo, że mamy rozwód bez orzekania to sędzia w podsumowaniu powiedziała, że ewidentną przyczyną naszego rozwodu jest zdrada byłego...

72

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
dziewczynaaa31 napisał/a:

Dziewczyny przechodze to samo. Jeszcze przed rozwodem jestesmy ale codziennie mi powtarza ze bylam bledem jego zycia. Wyzywa mnie, rani. Tez poznal kogos chociaz twierdzi ze to bylo platniczne uczucie, bez seksu itd. I ze juz zakonczyli. Nie wiem co mam robic. Mamy 10 miesieczna corke, kredyt na mieszkanie... powinnam odejsc wiem. Ale jak sie zabrac za to? Mam isc do prawnika? Zlozyc pozew? Ale dlaczego ja skoro to jemu sie znudzila rodzina? Jestem jak w matni... on mnie nie kocha, wiem to i czuje. Nie chce ze mna nawet rozmawiać,jak probowalam cos naprawiac to mowi ze denerwuje ho ze jestem mila, nie cierpi mnie. Za co? Siedze w domu, wychowuje dziecko, calymi dniami same we dwie.


Znam ten ból, ale przejdziesz przez to.
Wizyta u prawnika nie zaszkodzi. Od jakiego czasu tak jest? Może jest jeszcze szansa na dogadania się?
Wiesz ja się przejechalam, ale niektórzy potrafią się podnieść z kryzysu.  Pytanie czy mu ufasz, czy, go kochasz, czego oczekujesz?
U mnie jak przestałam ufać wszystko padło. Nie było odwrotu choć walczyłem. Teraz wiem, że na próżno. Więc odpowiedź sobie jak jest u Ciebie i wtedy możesz ruszyć z miejsca. Łatwo nie będzie, musisz się na to przygotować. Ale ja już wiem, że lepiej być samej niż pozwolić ranić się i być oklamywaną każdego dnia.

73

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Niestety, to jest straszne uczucie kiedy najbliższa i najważniejsza osoba, przyjaciel, mąż , człowiek ktoremu ufałas i byłaś z nim tyle lat wbija Ci szpile w samo serce.
Ja jestem ponad rok po rozstaniu, zostałam sama z 3 dzieci, bez pracy ...
strasznie dlugo sie podnosiłam ale dałam rade.
Musisz być bardzo silna.
Rozumiem Cie doskonale gdy piszesz o samotnosci, o tym ze nie wyobrażasz sobie innego faceta obok.
Tez tak mam caly czas a to juz ponad rok..
Jeszcze teraz mam czasem gorsze dni/ noce
Pomimo wielu obowiazkow, przyjaciol, i pasji brakuje mi kogos obok.
Ale musimy byc twarde bo nie mamy wyjscia !!! ;-)
powodzenia

74

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
vanillasky napisał/a:

Niestety, to jest straszne uczucie kiedy najbliższa i najważniejsza osoba, przyjaciel, mąż , człowiek ktoremu ufałas i byłaś z nim tyle lat wbija Ci szpile w samo serce.
Ja jestem ponad rok po rozstaniu, zostałam sama z 3 dzieci, bez pracy ...
strasznie dlugo sie podnosiłam ale dałam rade.
Musisz być bardzo silna.
Rozumiem Cie doskonale gdy piszesz o samotnosci, o tym ze nie wyobrażasz sobie innego faceta obok.
Tez tak mam caly czas a to juz ponad rok..
Jeszcze teraz mam czasem gorsze dni/ noce
Pomimo wielu obowiazkow, przyjaciol, i pasji brakuje mi kogos obok.
Ale musimy byc twarde bo nie mamy wyjscia !!! ;-)
powodzenia

A jak radzisz sobie z takimi gorszymi momentami? Mnie się wydawało, że wylałam już tyle łez i zrozumiałam jak mnie skrzywdził, że nie będę już ryczeć... A jednak... Najgorsze, że ja płacze jeszcze czasem, przeżywam to, a były żyje sobie z panną szczęśliwie, nie poświęcając mnie ani jednej myśli... Nie chce już myśleć o nim, przeżywać tego wszystkiego ale nie ma guzika - WYŁĄCZ... tongue
Wiem, że JESTEŚMY twarde i damy sobie radę, tyle że tak jak piszesz brakuje kogoś obok. Mnie najbardziej brakuje bliskości i czułości drugiej osoby. Tego, że ktoś przytuli i powie - przejdziemy przez to RAZEM...

75

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
Maja1977 napisał/a:

....wylałam już tyle łez i zrozumiałam jak mnie skrzywdził, że nie będę już ryczeć... A jednak... Najgorsze, że ja płacze jeszcze czasem, przeżywam to, a były żyje sobie z panną szczęśliwie, nie poświęcając mnie ani jednej myśli... Nie chce już myśleć o nim, przeżywać tego wszystkiego ale nie ma guzika - WYŁĄCZ... tongue....

Twojego j. męża już nie ma, on nie istnieje. Jakaś ciemna istota przywłaszczyła sobie jego powłokę cielesną i w niej zamieszkała. Mężowi powinnaś zrobić symboliczny pogrzeb.
Rozumiem co czujesz. U mnie minęło już wiele miesięcy ale tez łapię się na tym .... choć już rzadziej.

76

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
bullet napisał/a:

Twojego j. męża już nie ma, on nie istnieje. Jakaś ciemna istota przywłaszczyła sobie jego powłokę cielesną i w niej zamieszkała. Mężowi powinnaś zrobić symboliczny pogrzeb.
Rozumiem co czujesz. U mnie minęło już wiele miesięcy ale tez łapię się na tym .... choć już rzadziej.

Pogrzeb - o tym nie pomyślałam. Ale to dobry pomysł. smile Oczywiście symboliczny, żeby nie było że planuje cosik.... tongue
Mnie jeszcze dołują jego rzeczy, których nie zabrał z "naszego" mieszkania... Myślę, że on w dalszym ciągu traktuje mnie jak wyjście awaryjne, jakby coś tam nie poszło... W końcu całe życie wyciągałam go z kłopotów, rozwiązywałam problemy...

77

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

ja pochowałam z widocznych miejsc wszystkie jego rzeczy, wyrzuciłam kubek, upchałam gdzieś poduszki głęboko w szafie, pochowałam zdjęcia - wiem..jeszcze nie zniszczyłam a pochowałam ale to pierwszy krok
mój mąż jest bardzo zdziwiony faktem, ze ja gdzieś wychodzę, że mam jakieś plany o których on nie wie. Sądził, ze będę tak płakać kolejne tygodnie i tylko czekać aż się napuka na boku i wróci. Wiecie mam chociaż tą wspaniałą satysfakcję widzieć jak jest wybity z rytmu. Teściowa stoi za mną murem, generalnie cała rodzina się od niego odwróciła został sam ze swoją niunią i dobrze. Ja schudłam (3 tygodnie niejedzenia i płaczu zrobiły swoje), zakładam ładną kieckę, maluje się i wychodzę. Ból jest, ogromny, ale póki co zagłuszam go. Jeździłam wczoraj na rowerze po całym mieście, wiatr we włosach, piękna Warszawa i ja sama i było mi dobrze. czułam się szczęśliwa ze sobą.
Próbował wczoraj mnie przytulić, powiedział tak ostatni raz na pożegnanie, nie zgodziłam się..ale calą sobą chciałam być przytulona, tak jak pisze Maja tej bliskości będzie brakowało, oj bardzo.

78

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
elza19 napisał/a:

ja pochowałam z widocznych miejsc wszystkie jego rzeczy, wyrzuciłam kubek, upchałam gdzieś poduszki głęboko w szafie, pochowałam zdjęcia - wiem..jeszcze nie zniszczyłam a pochowałam ale to pierwszy krok
mój mąż jest bardzo zdziwiony faktem, ze ja gdzieś wychodzę, że mam jakieś plany o których on nie wie. Sądził, ze będę tak płakać kolejne tygodnie i tylko czekać aż się napuka na boku i wróci. Wiecie mam chociaż tą wspaniałą satysfakcję widzieć jak jest wybity z rytmu. Teściowa stoi za mną murem, generalnie cała rodzina się od niego odwróciła został sam ze swoją niunią i dobrze. Ja schudłam (3 tygodnie niejedzenia i płaczu zrobiły swoje), zakładam ładną kieckę, maluje się i wychodzę. Ból jest, ogromny, ale póki co zagłuszam go. Jeździłam wczoraj na rowerze po całym mieście, wiatr we włosach, piękna Warszawa i ja sama i było mi dobrze. czułam się szczęśliwa ze sobą.
Próbował wczoraj mnie przytulić, powiedział tak ostatni raz na pożegnanie, nie zgodziłam się..ale calą sobą chciałam być przytulona, tak jak pisze Maja tej bliskości będzie brakowało, oj bardzo.

Byłego w ogóle nie interesuje co robię... Był moment kiedy podczas naszego spotkania powiedział - tęsknię i te łezki w oczach.... Dla mnie to już gra. Nie wierzę w ani jedne jego słowo... Nie mniej jednak w chwilach rozpaczy czepiam się tych wspomnień - że jemu tez jest źle. Potem tłumacze sobie - oj głupia, to kolejny jego akt w przedstawieniu, kolejna próba zobaczenia ile jeszcze może się posunąć. Wiem, że to paskudne uczucia, ale czasem tak mam. Nie jestem idealna... I wcale nie chce być. smile

79

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Maja, spakuj te rzeczy i wystaw za próg... a jego o tym powiadom...
Ja tak dokładnie zrobiłam. Mój też zabierał tylko to co mu było potrzebne, wpadał kiedy chciał po coś tam następnego... a dom traktował jak przechowalnię reszty...
Spakowałam; była niezła góra smile
Napisałam bardzo miłego sms-a, że pomogłam mu się z tym uporać... Nawet podziękował! I najważniejsze - nie miał już pretekstów, żeby wpadać kiedy on chciał... bo coś tam pilnie musiał zabrać. A ile miejsca mi się w szafach zrobiło! tongue Zagospodarowałyśmy z córką w 3 dni tongue tongue

80

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
Zorija napisał/a:

Maja, spakuj te rzeczy i wystaw za próg... a jego o tym powiadom...
Ja tak dokładnie zrobiłam. Mój też zabierał tylko to co mu było potrzebne, wpadał kiedy chciał po coś tam następnego... a dom traktował jak przechowalnię reszty...
Spakowałam; była niezła góra smile
Napisałam bardzo miłego sms-a, że pomogłam mu się z tym uporać... Nawet podziękował! I najważniejsze - nie miał już pretekstów, żeby wpadać kiedy on chciał... bo coś tam pilnie musiał zabrać. A ile miejsca mi się w szafach zrobiło! tongue Zagospodarowałyśmy z córką w 3 dni tongue tongue


Rzeczy to pół biedy, ale są jeszcze meble... Miał zabrać nie zabiera... Ale masz rację. Skoro on stoi pod tym względem w miejscu ja muszę zrobić pierwszy krok. Zobaczymy co będzie...

81

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
Zorija napisał/a:

Maja, spakuj te rzeczy i wystaw za próg... a jego o tym powiadom...
Ja tak dokładnie zrobiłam. Mój też zabierał tylko to co mu było potrzebne, wpadał kiedy chciał po coś tam następnego... a dom traktował jak przechowalnię reszty...
Spakowałam; była niezła góra smile
Napisałam bardzo miłego sms-a, że pomogłam mu się z tym uporać... Nawet podziękował! I najważniejsze - nie miał już pretekstów, żeby wpadać kiedy on chciał... bo coś tam pilnie musiał zabrać. A ile miejsca mi się w szafach zrobiło! tongue Zagospodarowałyśmy z córką w 3 dni tongue tongue


u mnie bylo to samo
pelno rzeczy zostawil i wpadal
po kurtke zimowa, buty, zegarek.....
spakowalam do workow od smieci i kazalam przyjechac po to...
i oddac klucz
z fochem oddal
co do samotnosci to tak juz jest, ze bedac ze soba wlasciwie od zawsze w doroslym zyciu (u mnie od 20 r. ż) nie umiemy byc same i dlatego z tym nam tak ciezko...
co innego moje kolezanki , ktore byly w kilkuletnich zwiazkach, latwiej im ogarnac samotnosc....

82

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
Maja1977 napisał/a:

A jak radzisz sobie z takimi gorszymi momentami? Mnie się wydawało, że wylałam już tyle łez i zrozumiałam jak mnie skrzywdził, że nie będę już ryczeć... A jednak... Najgorsze, że ja płacze jeszcze czasem, przeżywam to, a były żyje sobie z panną szczęśliwie, nie poświęcając mnie ani jednej myśli... Nie chce już myśleć o nim, przeżywać tego wszystkiego ale nie ma guzika - WYŁĄCZ... tongue
Wiem, że JESTEŚMY twarde i damy sobie radę, tyle że tak jak piszesz brakuje kogoś obok. Mnie najbardziej brakuje bliskości i czułości drugiej osoby. Tego, że ktoś przytuli i powie - przejdziemy przez to RAZEM...


w gorszych momentach porycze sobie w poduszke
a rano z przyklejonym usmiechem ide do roboty

u mnie jeszcze ex chcial wracac kilka razy, teraz tez zreszta niby chce
ale to wszystko juz zaszlo za daleko
musialby ze 2 lata czolgac sie pod moimi drzwiami zebym wogole zaczela myslec na ten temat...;-)

83

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
vanillasky napisał/a:

w gorszych momentach porycze sobie w poduszke
a rano z przyklejonym usmiechem ide do roboty

u mnie jeszcze ex chcial wracac kilka razy, teraz tez zreszta niby chce
ale to wszystko juz zaszlo za daleko
musialby ze 2 lata czolgac sie pod moimi drzwiami zebym wogole zaczela myslec na ten temat...;-)

Ja też czasem ryczę i wiem, że nie ma sensu dociekać - dlaczego....
Ale kurcze i tak to robię... tongue
Myślę, że nie ryczę tyle nad nim tylko bardziej nad sobą... Że siebie nie szanowałam, że pozwalałam się tak traktować, że mimo całej miłości ja zostałam sama dalej z całym majdanem na głowie, a on se używa życia z panną...
To cholernie niesprawiedliwe, ale wiem, wiem.... Życie to nie bajka.... tongue

84

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Cześć dziewczyny. Dzisiaj tu sie zalogowałam i czytam. Jesteście trochę dalej- ja tydzień temu sie dowiedziałam o zdradach męża (temat: zdrady z prostytutkami, seksoholizm..). Wasze historie nie napawają optymizmem, widać że potrzeba duuzo czasu żeby dojść do siebie. Też się boję jak będzie dalej, czy ma sens coś naprawiać, męczy mnie świadomość że tak jak u was facet szybko się pocieszy i zapomni o nas z dziećmi.

85

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Ja mam znowu gorszy dzień. Pozwoliłam żeby znów namieszal mi w głowie. Opowiadał jaki jest załamany zagubiony nie wie co zrobić i potrzebuje czasu tak bardzo. Cierpi bla bla bla. Potem że jak jest z nią to myśli o mnie - tekst stulecia. Pacan jeden.  Teraz ja zastanawiam się co on z nią teraz robi. Jezu jakbym chciała być już za parę miesięcy żeby to tak nie bolało. Tą piekielna niesprawiedliwość skoro tak bardzo spieprzyli to Czemu my musimy tak cierpieć

86

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Oj boli boli masakrycznie u mnie juz zaraz 8 mcy a czuje sie jkaby wczoraj, w maju zlozyl pozew. W grudniu rozprawa, porzucil rodzine i sie bawi, byl dwa dni temu  wswoim mieszkanku po dokumenty dobrzez ze mnie nie bylo ,ale corka widziala drania rozmawial z nia jakby nic sie nie stalo a przez kilka mcy nie odzywal sie do niej wzial co trzeba wyszedl. Placze mniej ale  wsrodku taka rana strach dziwn euczucie niedowierzanie ,,,

87

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Franiu231 jak ja Cie rozumiem ta rana w środku ciągle jest. Mój mąż zniknął w marcu . Czy oni zdają sobie z tego sprawę ile bólu sprawiają najbliższym? JA poprosiłam o rozmowę moje męża jeszcze w marcu upokorzyłam się prosząc żeby do nas wrócił że  możemy  jeszcze wszystko naprawić , a to jego słowa :do was ma wrócić ha ha do was?" Ta radość w jego twarzy , wydaje mi się że on się czul dumny z tego że ma kochankę, do tej pory nie mogę tego zrozumić

88

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
elza19 napisał/a:

Ja mam znowu gorszy dzień. Pozwoliłam żeby znów namieszal mi w głowie. Opowiadał jaki jest załamany zagubiony nie wie co zrobić i potrzebuje czasu tak bardzo. Cierpi bla bla bla. Potem że jak jest z nią to myśli o mnie - tekst stulecia. Pacan jeden.  Teraz ja zastanawiam się co on z nią teraz robi. Jezu jakbym chciała być już za parę miesięcy żeby to tak nie bolało. Tą piekielna niesprawiedliwość skoro tak bardzo spieprzyli to Czemu my musimy tak cierpieć


Elza mam nadzieję, że zły dzień poszedł w niepamięć.
Życie bywa niesprawiedliwe i im prędzej przyjmie się to do wiadomości ( bo zrozumieć trudno tongue ) tym będzie nam łatwiej.
Ja teraz mam lepszy okres. Dół poszedł w niepamięć. Mój "symboliczny pogrzeb" pomógł w tym. Pożegnałam byłego. Wiem, że nie będziemy razem. Łezka się w oko zakręciła, mimo wszystko...  Ale nic na to nie poradzę.
Także głowa do góry. Ból mija...

89

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
Frania231 napisał/a:

Oj boli boli masakrycznie u mnie juz zaraz 8 mcy a czuje sie jkaby wczoraj, w maju zlozyl pozew. W grudniu rozprawa, porzucil rodzine i sie bawi, byl dwa dni temu  wswoim mieszkanku po dokumenty dobrzez ze mnie nie bylo ,ale corka widziala drania rozmawial z nia jakby nic sie nie stalo a przez kilka mcy nie odzywal sie do niej wzial co trzeba wyszedl. Placze mniej ale  wsrodku taka rana strach dziwn euczucie niedowierzanie ,,,

Musisz się trzymać. Jeszcze nie raz były Cię zaskoczy, i nie mówię tu o pozytywach. Ale musimy się nie poddawać. Musimy być silne. Zostałyśmy same, w sumie ja byłam sama od dawna, a mimo to damy radę. Popłaczemy sobie jeszcze czasem, a potem ból ustanie.
Pisz jak będziesz miała taką potrzebę. smile

90 Ostatnio edytowany przez Maja1977 (2015-08-25 12:08:38)

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
samotna2015 napisał/a:

Franiu231 jak ja Cie rozumiem ta rana w środku ciągle jest. Mój mąż zniknął w marcu . Czy oni zdają sobie z tego sprawę ile bólu sprawiają najbliższym? JA poprosiłam o rozmowę moje męża jeszcze w marcu upokorzyłam się prosząc żeby do nas wrócił że  możemy  jeszcze wszystko naprawić , a to jego słowa :do was ma wrócić ha ha do was?" Ta radość w jego twarzy , wydaje mi się że on się czul dumny z tego że ma kochankę, do tej pory nie mogę tego zrozumić

Samotna nie staraj się zrozumieć męża, bo to niewykonalne... Niepotrzebnie zatruwamy się myślami i pytaniami - dlaczego?
Musimy się pogodzić z tym co się stało. Wiadomo, że na początku wali się cały świat. Dla mnie najgorsze było dopuszczenie do siebie myśli, że on już mnie nie kocha i nie chce ze mną być...  I że tak naprawdę byłam samotna przez ostatnie lata. I że mimo prosiłam, żebrałam wręćz o jego miłość on miał mnie gdzieś. Nie szukał ze mną bliskości, niczego nie chciał ze mną robić, nawet głupia rozmowa nie wchodziła w grę.... Żyliśmy w jednym mieszkaniu i to wszystko...A pamiętam jeszcze jak to było jak czułam się kochana... Walczyłam, kochałam.. Wszystko na próżno... Wczoraj pożegnałam go... Polały się mam nadzieję ( oj głupia jestem, wiem tongue ) łzy.
On odszedł na zawsze. Zaczynam oficjalnie życie bez niego. Nie walczył o nas, o mnie. Wybrał. Wybrał życie beze mnie...
Boli już mniej... Już nie płaczę jak to piszę... Myślę, że jakaś część mnie zawsze będzie go kochać, mimo wszystko. Jakaś część mojego serca zawsze będzie do niego należeć, mimo wszystko...
Także głowa do góry. Wiem, że trudno w uwierzyć ale kiedyś ból minie.... smile

91

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Maju 1977 czy mogła byś mi zdradzić w jaki sposób pożegnałaś byłego? Może mi też by to pomogło????????????????????????

92

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
samotna2015 napisał/a:

Maju 1977 czy mogła byś mi zdradzić w jaki sposób pożegnałaś byłego? Może mi też by to pomogło????????????????????????

Samotna przepraszam, że dopiero teraz.
Odprawiłam symboliczny pogrzeb. Wiedziałam, że będziemy się widzieć i starałam się przygotować do tego. Serce i uczucia "zamknęłam",  królować miał rozum. Nie obyło się bez potknięć, ale rozum dał radę. Patrzyłam i słuchałam co mówi. Co z tego, że mówił kocham cię...  Spytałam czy ma zaległe pieniądze, oczywiście nie. Potem rozmawialiśmy spokojnie. On co chwila sprawdzał komórkę. Mogliśmy spędzić razem cały wieczór ale on bardzo szybko wyszedł. Do niej.... Wiesz niby człowiek wie. Ale naprawdę musiałam dopuścić rozum do głosu żeby zrozumieć. To było pożegnanie. Jak zamknęły się za nim drzwi to łzy poleciały. Jednak odruch serca.... Ale rozum mówił - to już dawno było skończone, wiedziałaś że przestał cie kochać, że jest z inną, że nie można wierzyć jego słowom więc patrzyłaś na czyny. A czyny są takie - gdyby chciał to by był z tobą i walczył o ciebie. On już wybrał, a ciebie chce jeszcze traktować jak wyjście awaryjne.
To było moje duże zwycięstwo rozumu nad emocjami i tego że nie dałam się sprowokować. Wiem, że nie mam już o co walczyć. Pożegnałam miłość swojego życia.... Kogoś kogo kochałam nad życie a kto w ostatnim czasie mnie tylko krzywdził....
Myślę, że każda z nas dojdzie do takiego etapu. Kiedyś już zabraknie łez, a uczucia staną się wspomnieniami, które nie będą nas już ranić.

93

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Tak będę czekać na ten czas

94

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
majkaszpilka napisał/a:
Maja1977 napisał/a:
Liza2014 napisał/a:

czy okres żalu minie? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK- czy będzie Ci ciężko? - OCZYWIŚCIE,ŻE TAK; - czy będziesz myśleć i wspominać? - OCZYWIŚCIE, ŻE TAK; czy będziesz płakać..? - OCZYWIŚCIE,ŻE TAK - jesteś przecież normalną,osobą. jak długo to potrwa..?? NIE MA JEDNOZNACZNEJ ODPOWIEDZI. Ja zaczęłam wychodzić na prostą, gdy udało mi się powracające pytanie ..DLACZEGO..? zamienić na stwierdzenie .." TRUDNO - TAK SIĘ STAŁO, MUSZE ŻYĆ DALEJ"

Staram się żyć dalej. Wychodzę z domu, spotykam się z przyjaciółmi. Robię rzeczy o których marzyłam a których nie robiłam bo spełniałam zachcianki byłego....
Ja po prostu chciałabym żeby to poczucie krzywdy zniknęło... Może jestem dziwna ale nie mam do niego żalu że kogoś pokochał. Tylko o to że przez trzy lata oszukiwał mnie, oklamywał, niszczy mnie i moje poczucie własnej wartości. Że okazał się tak podłym człowiekiem, tchórzem po prostu. Czasem zastanawiam się czy to też nie żal, że sama przez tyle czasu pozwoliłam się ranić. Że moja intuicja podpowiadają mi, że to wszystko fałsz. A ja głupia wierzyłam jak on mówił, że to wszystko tylko mi się wydaje...
Ale mam nadzieję, że kiedyś wyjdę całkiem na prostą.:-)

Maju...imienniczko moja...
Wyjdziesz z tego,kążda wychodzi...komunał-czas.Wiadomo,że boli...kurcze,jestem koorewsko empatyczna jezeli chodzi o takie coś,czyżby dlatego,że sama to miałam?? lol
A czy warto zaufać ponownie?WARTO!...

Ja zadaje sobie takie pytanie Dlaczego juz od roku ,i nie znam odpowiedzi odszedl prawie bez slowa ,czy czas tu cos zmieni ,moze troche zmiejszy bol ,,ale wspomienia mnie zabijaja ,,,,

95

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
samotna2015 napisał/a:

Tak będę czekać na ten czas

kazdy ma nadzieje ze spotka go wreszcie cos dobrego ,,,bo ile moze byc zle caly czas,,,,w zyciu balans musi byc ....

96

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
zranionabardzo napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:
Maja1977 napisał/a:

Staram się żyć dalej. Wychodzę z domu, spotykam się z przyjaciółmi. Robię rzeczy o których marzyłam a których nie robiłam bo spełniałam zachcianki byłego....
Ja po prostu chciałabym żeby to poczucie krzywdy zniknęło... Może jestem dziwna ale nie mam do niego żalu że kogoś pokochał. Tylko o to że przez trzy lata oszukiwał mnie, oklamywał, niszczy mnie i moje poczucie własnej wartości. Że okazał się tak podłym człowiekiem, tchórzem po prostu. Czasem zastanawiam się czy to też nie żal, że sama przez tyle czasu pozwoliłam się ranić. Że moja intuicja podpowiadają mi, że to wszystko fałsz. A ja głupia wierzyłam jak on mówił, że to wszystko tylko mi się wydaje...
Ale mam nadzieję, że kiedyś wyjdę całkiem na prostą.:-)

Maju...imienniczko moja...
Wyjdziesz z tego,kążda wychodzi...komunał-czas.Wiadomo,że boli...kurcze,jestem koorewsko empatyczna jezeli chodzi o takie coś,czyżby dlatego,że sama to miałam?? lol
A czy warto zaufać ponownie?WARTO!...

Ja zadaje sobie takie pytanie Dlaczego juz od roku ,i nie znam odpowiedzi odszedl prawie bez slowa ,czy czas tu cos zmieni ,moze troche zmiejszy bol ,,ale wspomienia mnie zabijaja ,,,,


Zraniona wspomnienia to przeszłość. Spróbuj oddzielić emocje.
Wiem, że to bardzo trudne. Ja na początku mimo zdrady i całej sytuacji miałam nadzieję, że były jednak mnie kocha, że będzie walczył o nas. Ale tak się nie stało... Walczył o swój tyłek i pannę. Potem to odwieczne pytanie - dlaczego? Dlaczego to, dlaczego tamto, dlaczego on tak powiedział, zrobił... Wierz mi, że nie warto. Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Myślę, że nawet były nie byłby w stanie odpowiedzieć. Dlatego przestań pytać. Zostawił Cię, odszedł to są fakty. A dlaczego - przestał kochać. Myślę, że to jedyna odpowiedź której warto się trzymać, jeśli nie potrafisz na razie nie pytać.
Mnie bardzo pomaga wyrzucanie z siebie emocji. Czasem pisze, czasem krzyczę, czasem płaczę... Emocje tłumione tkwią w nas i zabierają energię od środka.
Zraniona na logikę, chociaż wiem że w przypadku bólu i poczucia krzywdy logika się wyłącza. Ale spróbujmy: wspomnienia Cię zabijają. Jakie wspomnienia? Wtedy kiedy było dobrze, bo chyba nie tęsknisz za tym co było później?

97

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Ciekawe dlaczego własnie tak się dzieje, że na początku był bół cierpienie trauma. mój Jm odszedł bez słowa nie odzywał się już 7 mcy w maju złożył pozew rozprawa grudzień to było coś strasznego, już mniej, ale boli codziennie gdzieś kapnie łza.... a teraz przychodzą te dobre wspomnienia tylko dobre i tęsknota za nimi. Czemu się nie pamięta tych złych- tego, że odszedł, że wyzywał mnie zranił moją córkę która cierpiała, chciałabym go przytulić, ale to tylko wyobraźnia tak działa on nas nie kochał, ktos kto kocha nie zostawia rodziny bez słowa nie wszczyna eksmisji... Boże mam dosyć tego bólu tyle razy cierpiałam przez niego, nie ufam przez to ludziom i nie wiem czy chcem być jeszcze z mężczyzną przez niego

98

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
Frania231 napisał/a:

Ciekawe dlaczego własnie tak się dzieje, że na początku był bół cierpienie trauma. mój Jm odszedł bez słowa nie odzywał się już 7 mcy w maju złożył pozew rozprawa grudzień to było coś strasznego, już mniej, ale boli codziennie gdzieś kapnie łza.... a teraz przychodzą te dobre wspomnienia tylko dobre i tęsknota za nimi. Czemu się nie pamięta tych złych- tego, że odszedł, że wyzywał mnie zranił moją córkę która cierpiała, chciałabym go przytulić, ale to tylko wyobraźnia tak działa on nas nie kochał, ktos kto kocha nie zostawia rodziny bez słowa nie wszczyna eksmisji... Boże mam dosyć tego bólu tyle razy cierpiałam przez niego, nie ufam przez to ludziom i nie wiem czy chcem być jeszcze z mężczyzną przez niego

Hej. Zastanawiałam się co u Ciebie. smile

Nie pamiętasz złych chwil i je wypierasz żeby nie cierpieć... Ale przypominając sobie te dobre, żałujesz znowu że już minęły. To takie błędne koło, w którym znajduję się każda z nas. To etap, który trzeba pokonać.
Na pewno będzie nam ciężko znowu zaufać. Ale pewnie zaufamy tylko z pewną dozą ostrożności.
Jak tam córcia? Coś się wyjaśniło z mieszkaniem?

99

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
Maja1977 napisał/a:
Frania231 napisał/a:

Ciekawe dlaczego własnie tak się dzieje, że na początku był bół cierpienie trauma. mój Jm odszedł bez słowa nie odzywał się już 7 mcy w maju złożył pozew rozprawa grudzień to było coś strasznego, już mniej, ale boli codziennie gdzieś kapnie łza.... a teraz przychodzą te dobre wspomnienia tylko dobre i tęsknota za nimi. Czemu się nie pamięta tych złych- tego, że odszedł, że wyzywał mnie zranił moją córkę która cierpiała, chciałabym go przytulić, ale to tylko wyobraźnia tak działa on nas nie kochał, ktos kto kocha nie zostawia rodziny bez słowa nie wszczyna eksmisji... Boże mam dosyć tego bólu tyle razy cierpiałam przez niego, nie ufam przez to ludziom i nie wiem czy chcem być jeszcze z mężczyzną przez niego

Hej. Zastanawiałam się co u Ciebie. smile

Nie pamiętasz złych chwil i je wypierasz żeby nie cierpieć... Ale przypominając sobie te dobre, żałujesz znowu że już minęły. To takie błędne koło, w którym znajduję się każda z nas. To etap, który trzeba pokonać.
Na pewno będzie nam ciężko znowu zaufać. Ale pewnie zaufamy tylko z pewną dozą ostrożności.
Jak tam córcia? Coś się wyjaśniło z mieszkaniem?


Maja1977- Hej smile córka poszła do szkoły narazie jest ok smile ma okres buntu a co do mieszkania narazie cisza mieszkamy nadal u niego.... adwokat moj złożył już odpowiedź na  pozew więc wszystko przed nami... jak dostanie jego adwokat i on moja odpowiedź dostanie szału- orzekanie o winie jego !!!! a co ucb? Pisz jak coś na meila buziaki

100

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Maja1977 jak Ty sie trzymasz? Odezwij sie mnie dzis cos naszło tak mi wstyd że poniżałam się przed nim kuedyś mógł iść skoro 5mcy i rodzina mu się znudziła. Teraz jesień i ta samotność szook przypominają mi się te miłe chwile z nim i tylko miłe....on oszukiwał i zapewne odszedł do innej jest happy a nas tak zranił. Siostrzyczki mu wierzą że to ja byłam ta zła zwariuje taka pustka jest we mnie dzień to rutyna żyje bo żyje to nie to samo...

101

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
Frania231 napisał/a:

Maja1977 jak Ty sie trzymasz? Odezwij sie mnie dzis cos naszło tak mi wstyd że poniżałam się przed nim kuedyś mógł iść skoro 5mcy i rodzina mu się znudziła. Teraz jesień i ta samotność szook przypominają mi się te miłe chwile z nim i tylko miłe....on oszukiwał i zapewne odszedł do innej jest happy a nas tak zranił. Siostrzyczki mu wierzą że to ja byłam ta zła zwariuje taka pustka jest we mnie dzień to rutyna żyje bo żyje to nie to samo...

Frania to minie... Przyjdzie wiosna.:)
Napiszę maila.

102 Ostatnio edytowany przez bartass72 (2015-09-15 11:26:44)

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Ból oczywiście minie z czasem.Czasu w takich tematach niestety nie da się oszukać i on musi upłynąć,żeby ból minął.Nieprzyjemne wspomnienia pozostaną ale już nie będzie bolało.Na złamane serce jest lekarstwo - właśnie upływ czasu oraz nowy,koniecznie LEPSZY od poprzedniego partner.Na to pierwsze nie mamy wpływu,na szukanie drugiego już tak.Powodzenia!

103

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?
bartass72 napisał/a:

Ból oczywiście minie z czasem.Czasu w takich tematach niestety nie da się oszukać i on musi upłynąć,żeby ból minął.Nieprzyjemne wspomnienia pozostaną ale już nie będzie bolało.Na złamane serce jest lekarstwo - właśnie upływ czasu oraz nowy,koniecznie LEPSZY od poprzedniego partner.Na to pierwsze nie mamy wpływu,na szukanie drugiego już tak.Powodzenia!

to prawda bartass72, czas robi swoje... troszkę minęło w moim wypadku, ale czeka mnie sprawa rozwodowa jedna pewnie potem druga zobaczę go i emocje wrócą to będzie straszne... ja go naprwade kochałam mimo wad, wybaczyłam wiele... on się nami bawił mną i moją córką kłamał, że chce mieć rodzinę uciekał od rozmwów porzucił nas bez większgeo powodu ciekaw eoc wymysli na sprawie, że byłam zła bo chciałma rozmawiać ignorował mnie itp co spychicznie mnie wykańczało mimo to walczyłam naiwna... Bony strasznee

104

Odp: Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

cześć dziewczyny, chwilę czasu minęło i tytułowy ból nie minął, ani trochę, był moment ze było lepiej, było stabilnie. Myślałam dam sobie radę, nie płakałam
Dzisiaj znowu płacze w pracy w kiblu. Nie umiem się pozbierać. W środku nocy budzę się i mam przed oczami jego dotykającego ją. Obsesyjnie oglądałam jej zdjęcia w necie - co jest chore, wiem.
W teorii wszystko rozumiem, czas leczy rany czas leczy rany...w praktyce jest dramat. W związku z córeczką widzimy się praktycznie codziennie, trzeba rozmawiać, trzeba zachowywać się normalnie, ona ma dopiero 2,5 roczku, nie może widzieć płaczów i kłótni. Dlaczego teraz on mi się nagle wydaje taki atrakcyjny..jezu...Najgorsze jest to poczucie pustki i bezsensu, że nic mnie już nie cieszy. Chodzę z małą na spacerki, uśmiecham się, bawię ale w głębi duszy wyje. On ułoży sobie życie, laseczka, imprezy a ja tkwię. Staram się zagłuszać ta pustkę, wychodzę, do ludzi..ale szczerze nie trafiłam chyba na jakiś fajnych wszyscy mnie denerwują licytują się anegdotami z pracy, zarobkami, nie ważne czym ale licytacja jest..czasem myślę ze to może ze mną jest coś nie tak, bo to ode mnie zależy czy ja rusze z tego miejsca, z tej debilnej rozpaczy czy nie. Po 13 latach małżeństwa ja już sama nie wie  co ja lubię, co sprawia mi radość..wiem jedno że ostatnio nic. Czuję się jak gałka oczna bez powieki. Wiem że dam radę, wiem że potrafie byc silna ale czasem jak dzis jestem taka wściekła że to mnie spotkało...i mam ochote tylko przeklinać, tak najgorzej, wiązkami całymi

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy ten ból minie? Czy spotka mnie jeszcze coś dobrego?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026