Tak koncertowo spierdzielić sprawę
.*
*Teraz sobie kpię sam z siebie i ze swojej ignorancji psychologicznej.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Blokada fizyczności i rozpad związku
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Tak koncertowo spierdzielić sprawę
.*
*Teraz sobie kpię sam z siebie i ze swojej ignorancji psychologicznej.
Podobne tematy
Aurora.. Wszystko fajnie, tylko moim skromnym zdaniem zabawa w psychoanalityka dziewczyny, a którą autor spotykał się raptem 2 m-ce i wkręcanie się w meandry jej psychiki to chyba już lekka przesada?
Jakiego znowu psychoanalityka? Ja jeszcze nic nie napisałam o przyczynach takiego powolnego wchodzenia w relację. Nie mam wystarczających danych. Jest tylko szereg słów, które czytam inaczej niż Ty, patrząc z perspektywy osoby, która nie buduje relacji na chemii i na dwumiesięcznych terminach, w których powinno dojść do "czegoś", bo tak orzekło Forum internetowe . A już dorabiania całej tej słownej otoczki deprecjonującej tę dziewczynę, której najwyraźniej zależało na Truhijo i wyzywanie jej, jakie miało tu miejsce, jest właśnie takim sądem a prori, Elle.
Zwróciłaś uwagę jak enigmatycznie Autor wątku opisuje powody takiego zachowania dziewczyny? Co on tak naprawdę wie, dlaczego tak się zachowywała? Czego się o niej przez te dwa miesiące jako OSOBIE dowiedział? Dlaczego nie drążył tematu, tylko skwitował " to się rozpadnie bez seksu"?
Truhijo: Myslę, że łatwiej ci tak myśleć niz dopuścic przykrą mozliwość, że ona naprawdę nie była zainteresowana aż tak..
Aurora, ja tylko uważam, że skoro on ja przepraszał wielokrotnie i proponował rozmowę, to gdyby tylko o to chodziło i też miałaby dużo emocji względem niego to nie wytrzymała by tej ciszy i niewidzenia się.. Tylko tyle.
Nie twierdzę, że pozjadałam rozumy i że nie istnieje jakiś % szansy, że ona ma jakąś wielką traumę, ale to już są tylko dociekania.. Troszkę takie "na osłodę" faktów, które sa twarde - jej niechęć do rozmowy, troszkę to dziecinne.
Auroro, zupełna nadinterpretacja i dopowiadanie sobie rzeczy. Ale odpuszczam.
Burzowy napisał/a:@Aurora To co piszesz przeważnie miałoby rację bytu. W sumie to prawie zawsze. Tylko mnie ten przypadek tak nurtuje, że tu MUSI być coś jeszcze.
Bingo!
Jest i to wiele... Byłam takim "przypadkiem". Jest drugie dno tego wszystkiego, ale Autor musiałby wykonać potężną pracę, aby zechcieć pojąć racje tej dziewczyny...
Tu nie ma winy autora raczej i nie chodzi o zwykły brak zainteresowania. Jestem na 99% pewien. Jak się okaże, że niby było inaczej to zamilczę. Obstawiam, że po prostu z tą kobietką dzieję się coś smutnego psychicznie lub fizycznie...
Tu się mogę zgodzić.. na pewno ona ma jakieś problemy natury psychicznej, które autor "przejął", bo ma ku temu najwyraźniej predyspozycje.
Wzięłabym pod refleksję "syndrom misjonarza".. Spośród tylu kobiet, to osoba z dużymi problemami spowodowała, że poczuł chemię..
A pamiętajmy, że dopóki "śpimy" chemia = w 99% przyciąganie na zasadzie wzorców.
Czasem mnie dziwi, że rozmawiając tym samym językiem, ludzie się nie rozumieją. Tłumaczę to sobie właśnie tym, że nasze doświadczenia są odmienne, co innego nas ukształtowało, na czymś innym zostaliśmy wychowani, ci, których nazywamy autorytetami pochodzą z obcych sobie światów, co innego jest dla nas w życiu ważne, co innego jest wartością, coś innego rozumiemy pod pojęciem dziewictwa, czystości, oddania się drugiemu człowiekowi...
Dlatego nie rozumiem języka, którym się posługujecie, a Wy kompletnie nie rozumiecie moich słów. Trudno. Pojęcie teorii strun jest jeszcze bardziej skomplikowane ;-)))
EDIT: Jakkolwiek, życzę Ci powodzenia, Truhijo i (tak jak i sobie) rozwijania umiejętności prześwietlenia wszystkich motywów, którymi kierujesz się nawiązując relację z drugim człowiekiem.
Aurorka, sądzę, że zrozumieliśmy. Może powodem nieporozumień jest fakt, że podchodzisz do tematu emocjonalnie mocno, co zrozumiałe pod pewnymi względami - jednak z dystansu to nie ma powodu by nadawać tej rozmowie kierunku, który by nas aż tak podzielił.
W pewnym momencie nie zauważyłaś, że Truhijo i Ty mówicie to samo..
Nie, nie, mesjasz się włączył później ![]()
Nie, nie, mesjasz się włączył później
I wypaczył spojrzenie na cały kontekst, włączył "koktajl emocji" i mamy skutki ![]()
Opłakane skutki ![]()
Choć emocje włączyły mi się już wcześniej, gdy do mnie dotarło, że "to takiej jak ona szukałem!". Potem super pikowanie, a później jeb w dół, bo nerwy puściły
.
Najgorsza jest ta diagnoza, że "po miesiącu powinna dać szansę", jeżeli coś czuje, kiedy wystraszenie się zelżało. No, ale zobaczymy.
Wedle życzenia ![]()
widocznie jest w tych dołujących emocjach coś, co Twoja świadomość chce podtrzymywać..
Ja też jestem fanką dołujących emocji:P
Tak się do nich przywiązuję, że nie mogę puścić:P
Edit. Truhijo- podkreślam ironię wypowiedzi:)
Aczkolwiek jakby się zastanowić na poziomie podświadomości, to coś jest na rzeczy..
Ja nie jestem, hahaha! Joke miesiąca ;-).
Spoko, za pół roku zaczniesz powoli rozumieć "wycieczkę" jaką zafundował Ci mózg
I iluzję tego wszystkiego, co teraz wydaje Ci się "gra o wszystko" .
Optymistka z Ciebie
.
Za pół roku "chemia" zacznie schodzić.. Zawsze kiedy nie było szansy na "drugie podejście", które konfrontuje z prawdą mózg opowiada nam niestworzone historie by odwlec to zderzenie w czasie ile sie da i uciec od bólu rozczarowania.
Gdy brakuje tej konfrontacji proces może potrwać dłużej.
Jednak biorąc pod uwagę staż tej znajomości i brak seksu - to wkręcenie jest niepokojące
Po prostu brakowało Ci "tych" emocji od dłuższego czasu, a kiedy wreszcie je wygenerowałeś to haj powoduje, że wydaje Ci się, że tylko kolejna jego działka Cię uratuje i wyrwie z tego stanu .. ale tak nie jest. Pomógłby tylko dystans.
widze, że nic do ciebie nie trafia, a co więcej - jesteś przekonany, że to się da jeszcze naprawic - widze po skrajnościach w jakie popadasz z postu na post
Opłakane skutki
Choć emocje włączyły mi się już wcześniej, gdy do mnie dotarło, że "to takiej jak ona szukałem!". Potem super pikowanie, a później jeb w dół, bo nerwy puściły.
Najgorsza jest ta diagnoza, że "po miesiącu powinna dać szansę", jeżeli coś czuje, kiedy wystraszenie się zelżało. No, ale zobaczymy.
Chyba że wystraszenie nie zelżało.
Albo chęć nie urosła.
A może to nie 'ta której szukałeś'.
Itp., itd.
Bo mnie wkręciły inne aspekty, dość rzadkie i dlatego tak nie mogę odżałować. Pewnie będzie jeszcze długo trzymało, ale forum już zaśmiecać swoim pieprzeniem nie będę.
I jak się człek zafiksuje i uprze, to kaplica;)
Aurorka, sądzę, że zrozumieliśmy. Może powodem nieporozumień jest fakt, że podchodzisz do tematu emocjonalnie mocno, co zrozumiałe pod pewnymi względami - jednak z dystansu to nie ma powodu by nadawać tej rozmowie kierunku, który by nas aż tak podzielił.
W pewnym momencie nie zauważyłaś, że Truhijo i Ty mówicie to samo..
Nie bardzo się rozumiemy, Elle. Nie pierwszy raz zresztą ;-)))
Powiem więcej, w "widzeniu" tego przypadku dzieli nas przepaść a moja emocjonalność, czy jej brak nie ma tu nic do rzeczy.
Truhijo za nic nie pojął żadnego z moich wpisów i dlatego mnie wywalił.
Niech się zatem okopuje na swej pozycji. Ja na jego historię patrzę zupełnie inaczej...
Jakie to aspekty? Bo to że jest dziwna to pisałeś..ale konkretnie?
Aurora, miej litość o 2 w nocy xD.
Jakie to aspekty? Bo to że jest dziwna to pisałeś..ale konkretnie?
A to już będzie moja słodka tajemnica. Mam pewien kanon cech kobiety, które jeżeli ta je posiada, to lecę jak ćma do żarówki. Niedostępność fizyczna do nich nie należy.
No to szczęściara
normalnie niedostepnośc fiz. by zdyskwalifikowała jednak u każdego zdrowego mężczyzny albo skończyłaby się zdradą w końcu. chyba, że oboje aseksualni.
Ja mogę poczekać, tylko zafiksowałem się po jednej jej wypowiedzi i po braku pocałunków przez 2 m-ce. Seks nie jest najważniejszy, ale kiedyś przyjść jednak musi.
Jak dla mnie Truhijo podchodzi do tematu bardzo świadomie i schematy w podświadomości, bawienie się w "misjonarza" w tej relacji odgrywa niewielką rolę. Wygląda na to, że ujęła go światopoglądem, zainteresowaniami, postrzeganiem świata czy czymś podobnym.
Truhijo, jak dla mnie powinieneś spróbować jeszcze raz, wyciągając naukę z wcześniejszych błędów. A nuż się uda. Jak się nie powiedzie i okaże się, że te problemy są nie do przeskoczenia, to wtedy odpuść, ale popełniłeś wcześniej kilka błędów i możesz spróbować jeszcze raz, już ich nie popełniając.
Czekam na te rewolucyjne wnioski
a póki co mówię pas, bo nic oprócz bicia piany się nie wydarza.
Aurora, miej litość o 2 w nocy xD.
Litość, to nie jest dobre uczucie. Zdecydowanie wolę miłosierdzie ;-))) I to Ci mogę ofiarować. O 2.00 w nocy i o każdej innej porze.
Popełniłam błąd szukając Twego wątku, o którym wzmiankowały piszące tu Osoby, a drugi, że nie przestałam pisać, gdy mnie o to poprosiłeś. Przepraszam.
Za moje odmienne poglądy, które Cię tak ubodły, przeprosić jednak nie mogę.
Shirow, you made my night. Thanx ![]()
Dobra, zamykamy dyskusję, bo zaraz przybędzie masa innych osób, a już wystarczy dywagacji, nieporozumień i wróżenia z fusów.
Proszę bardzo.
Czytam wątek od początku i do takich wniosków właśnie doszłam. My z zewnątrz tego raczej nie rozgryziemy, bo to nie jest sytuacja tak schematyczna jak z pozoru wygląda i jedyne co Ci pozostaje, to spróbować.
Dodam tylko, że ten wątek powinna przeczytać każda dziewczyna/kobieta, która ma jakiekolwiek wątpliwości odnośnie tego co "spieprzyła", co powiedziała, czego nie powiedziała, co powinna zrobić inaczej, od której strony kufla pic piwo z nim itp. itd.
Ten wątek pokazuje to co ja zawsze powtarzam: Gdy mężczyźnie naprawdę zależy to kobieta może popełniać błąd na błędzie, faux pas i kolejne, może nie być boginią seksu, ...dalej dalej by wymieniać, a on nie odpuści łatwo.
I takich mężczyzn sobie życzmy ![]()
Tylko oby nie musieli walić głowa w ścianę i trafili na kogoś, kto choć w małym stopniu odwzajemnia.
Wbrew wszystkiemu, dziewczyna miała szczęście trafić na kogoś, kto patrzy na jej brak doświadczenia z wielka wyrozumiałościa i założę się, że przekona się o tym w najbliższym czasie - gdy ktoś szybko ją "wyleczy" z myślenia, że wszyscy będą tak wyrozumiali..
MrSpock napisał/a:Chciałbym być z dziewczyną, która nie potrzebowałaby seksu pod warunkiem że ona byłaby normalna, bo wydaje mi się że ta dziewczyna nie była normalna. Jej prezenty i inne zachowania nie świadczą o zaangażowaniu a jedynie sposób prowadzenia rozmowy. Prawdopodobnie udawała cały czas naśladując zachowanie innych ludzi z tymi prezentami. Robiła to automatycznie. Być może jakbyś nie naciskał na seks, to mógłbyś się z nią dłużej spotykać ale ona by ci nie dała przyjaźni bo nie potrafi tych uczuć przejawiać. To jest zachowanie zdarzające się coraz częściej i przypomina "as if personality". Pozorna uczuciowość.
Możesz rozwinąć to pogrubione?
Po prostu nie wierzę w to, że seks tworzy więź między ludźmi. Rozmowa tworzy o wiele większą więź. Seks wyzwala silne emocje i może na poziomie podświadomym wywoływać zniechęcenie i wręcz uczucia negatywne do drugiej osoby. Miłość z niewielką ilością seksu albo brakiem seksu ale z bardzo dobrymi relacjami, spędzaniem czasu ze sobą, daje bardzo dużą satysfakcję. Seks tak naprawdę jest potrzebny ludziom bo jesteśmy od niego uzależnieni. Nie robimy go bo chcemy podnieść jakość naszego życia, tylko dlatego, bo czujemy nieodpartą potrzebę jak do zapalenia papierosa, żeby się uspokoić. Najlepsze relacje z dziewczynami miałem w okresie gdy nie miałem z nimi seksu, gdy łączyła nas miłość platoniczna.
Próbuj, Truhijo, próbuj. Widocznie nie walnąłeś jeszcze głową w dno i jakbyś teraz rozpoczął wynurzanie z tego szamba to byś się cały czas zastanawiał co to by było jakbyś zanurkował jeszcze z metr głębiej, przebił się z gówna w którym tkwisz do krainy szczęśliwości, w której mógłbyś się wreszcie Stopić w Jedność z Wybranką Swojego Serca.
Tylko obiecaj mi jedno, bo ty masz taki trochę tragiczno-romantyczny rys osobowości. Jak cię dziewczyna zrani (np. ty będziesz ją nadal bezskutecznie oblegać, a jakiś bedboj weźmie ją szturmem po pijaku na imprezie) to nie tragizuj, nie ciskaj się i nie obrażaj się na ród niewieści. Potraktuj to jako lekcję, że oprócz dawania trzeba też wymagać. A oblegać to można mięsny za komuny (nie pamiętasz bo młody jesteś) a nie kobietę. Kobieta powinna szparko rozwierać odrzwia swojej bramy przed nacierającym rycerzem i wołać "mój ci on".
A moze ona nie jest juz dziewica i nie wie jak Ci o tym powiedziec.
No to szczęściara
normalnie niedostepnośc fiz. by zdyskwalifikowała jednak u każdego zdrowego mężczyzny albo skończyłaby się zdradą w końcu. chyba, że oboje aseksualni.
A Ty znowu swoje. Masz swój światopogląd i swoje doświadczenia i wg Ciebie absolutnie każdy powinien postępować w sposób tak wyrachowany jak Ty. Trochę słabe...
@Shirow - dokładnie
Powodzenia autorze, fajnie gdyby jednak się udało.
Elle88 napisał/a:No to szczęściara
normalnie niedostepnośc fiz. by zdyskwalifikowała jednak u każdego zdrowego mężczyzny albo skończyłaby się zdradą w końcu. chyba, że oboje aseksualni.
A Ty znowu swoje. Masz swój światopogląd i swoje doświadczenia i wg Ciebie absolutnie każdy powinien postępować w sposób tak wyrachowany jak Ty. Trochę słabe...
@Shirow - dokładnie
Powodzenia autorze, fajnie gdyby jednak się udało.
Ja już tego nie będę komentować.
Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem - nie mój problem.
Shirow mądrze piszesz, seks tak właśnie działa gdy uprawiany jest bez Miłości.
Ale jeśli ktoś go w ogóle nie chce uprawiać to ta miłość może przestać mieć rys damsko- męskiej i przerodzić się w siostrzano-braterską.. Dlatego nie ma sensu iść w skrajności.
No, już, już. Pozwólcie wątkowi spaść w dół
.
Zrobiono kiedyś eksperyment, w którym poproszono mężczyzn, aby przeszli przez długi wiszący na linach most nad rzeką, na końcu którego stała kobieta i przekazywała ankietę z pytaniami, na które udzielali odpowiedzi.
Okazało się, że mężczyźni, którzy pokonywali most, oceniali kobietę jako dużo bardziej atrakcyjnią niż ci panowi, którzy, aby otrzymać ankietę nie musieli pokonywać żadnych trudności.
Truhijo01, dałeś się złapać na "podświadomy lep" ![]()
Zrobiono kiedyś eksperyment, w którym poproszono mężczyzn, aby przeszli przez długi wiszący na linach most nad rzeką, na końcu którego stała kobieta i przekazywała ankietę z pytaniami, na które udzielali odpowiedzi.
Okazało się, że mężczyźni, którzy pokonywali most, oceniali kobietę jako dużo bardziej atrakcyjnią niż ci panowi, którzy, aby otrzymać ankietę nie musieli pokonywać żadnych trudności.
Truhijo01, dałeś się złapać na "podświadomy lep"
O, a pod tym się podpisuję ![]()
Człowiek przestaje gloryfikować określone cechy u jednej osoby w momencie gdy pozna kilka innych w podobnym typie. Ktoś, kto się fiksuje: a) albo nie ma opcji b) albo nie chce mu się szukać c) albo j/w: jego podświadomość łaknie trudności po drodze, a wszystko co przychodzi "gładko i łatwo" odbiera jako mniej wartościowe lub bezwartościowe
Nie zdziwiłabym się też gdyby ta dziewczyna już dawno o sprawie zapomniała - a Truhijo prawie pracę doktorska o niej napisze ![]()
I nie mówię tego złośliwie, ja kiedyś tak zerwałam z jednym znajomym po 3 m-cach spotykania się właśnie - powód: nudził mnie, nie było między nami relacji k-m, tylko bardziej kolega koleżanka właśnie.. on przez cały miesiąc ponad kombinował i w końcu się odezwał, a ja od momentu zerwania ani jednego dnia nie myślałam o nim.
Tak to działa gdy ktoś zrywa i powodem jest brak pociągu fizycznego, a druga osoba się obwinia.
Nie czytałam innych wypowiedzi poza głównym postem, ale istnieją 2 wyjścia:
1. Nie podniecałeś jej i myśl o kontakcie z Tobą napawała ją obrzydzeniem, jednak trzymała Cię jako koło zapasowe, bo miała dość samotności.
2. Jest jednak aseksualna mimo deklaracji.
Nie czytałam innych wypowiedzi poza głównym postem, ale istnieją 2 wyjścia:
1. Nie podniecałeś jej i myśl o kontakcie z Tobą napawała ją obrzydzeniem, jednak trzymała Cię jako koło zapasowe, bo miała dość samotności.
2. Jest jednak aseksualna mimo deklaracji.
Niestety w przypadku jednostronnego zauroczenia najprostsze (najprawdziwsze) odpowiedzi nigdy nie wystarczą.
Przeczytałam w końcu na spokojnie 1go posta i jestem niemal pewna, że autor jej nie podniecał. Seks to inna bajka.. ale ona się plątała strasznie w zeznaniach: "przy czymś tam się otwiera..przy czymś nie..pocałunki tez nie, bo coś tam".. a my tutaj kreślimy jej portret psychologiczny skomplikowany na miarę Einsteina ![]()
Poznaję te wszystkie wymówki i sygnały nie wprost - brak jakiejkolwiek seksualnej relacji (pocałunki, dodtyk, nie mowiąc o bliskości bez pełnego stosunku - przecież jest milion sposobów) = yy..WRONG
Komentarz na bazie jednego postu, bez znajomości szczegółów i niuansów, to średnia analiza.
Ale już dobra, nie ciągnijmy tego dalej. Chyba poproszę o zamknięcie wątku.
Burzowy napisał/a:Elle88 napisał/a:No to szczęściara
normalnie niedostepnośc fiz. by zdyskwalifikowała jednak u każdego zdrowego mężczyzny albo skończyłaby się zdradą w końcu. chyba, że oboje aseksualni.
A Ty znowu swoje. Masz swój światopogląd i swoje doświadczenia i wg Ciebie absolutnie każdy powinien postępować w sposób tak wyrachowany jak Ty. Trochę słabe...
@Shirow - dokładnie
Powodzenia autorze, fajnie gdyby jednak się udało.
Ja już tego nie będę komentować.
Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem - nie mój problem.Shirow mądrze piszesz, seks tak właśnie działa gdy uprawiany jest bez Miłości.
Ale jeśli ktoś go w ogóle nie chce uprawiać to ta miłość może przestać mieć rys damsko- męskiej i przerodzić się w siostrzano-braterską.. Dlatego nie ma sensu iść w skrajności.
k
Nie, po prostu obracasz się widocznie ciągle w tym samym gronie i wszystko sprowadzasz do tego samego. A tu zobacz, ludzie są różni.
A że ona nie odczuwała podniecenia to JASNE. Przecież rozchodzi się o to DLACZEGO. Ja stawiam, że ona nie byłaby go w stanie poczuć jaki autor by nie był.
Komentarz na bazie jednego postu, bez znajomości szczegółów i niuansów, to średnia analiza.
Ale już dobra, nie ciągnijmy tego dalej. Chyba poproszę o zamknięcie wątku.
Truhijo, zlituj się nad sobą i wyjdź z tej koleiny myślowej, w której "spieprzyłeś" tym, że chciałeś dorosłą kobietę pocałować.. Spotkasz jeszcze wiele kobiet, które tez czytają książki i wypowiadają się stosując zdania podrzędnie złożone, noszą ubrania w stylu vintage itp.
Ołtarzyk i piedestał to nie jest sposób na radzenie sobie z rozstaniem.
Burzowy : no to zgadzamy się co do jednego. A z tym, czy ona tak ma tylko w stosunku do Autora to można się wypowiedzieć kiedy - jak ktoś wyżej napisał, spotka gościa, przy którym jej hormony zaczną szalec i prześpi się z nim w zaskakująco krótkim czasie.
znajoma, o której wspominałam w innym wątku chyba w wieku 28 lat (!!) miała swój pierwszy raz z kimś kogo poznała przez neta z innego kraju, a kto wpadł na kilka dni na wymianę (i dla niego "kisiła" swoj skarb tyle lat
) Oczywiście była wielka love (po 1 randce z finałem
) i przeżywała to 2 lata !! Gośc, który przez sekunde o niej powaznie nie myślał, jego argumentem było to, że wg niej był zabójczo przystojny.
Dodam, że dziewczyna była po trudnych studiach (nie jednych), z niezła pracą.. Po prostu czekała na "księcia" a książę wg jej marzeń był hiszpanem, całą resztę - charakter, osobowośc, jego zaangażowanie dośpiewała sobie gdy spojrzała mu głęboko w oczka ![]()
W pobudce z tego snu wariata nie pomógł jej nawet fakt, że gośc po kilku dniach wyjechał (po nocy z nią potem już tylko raz się widzieli, mimo że był kilka dni na miejscu) do siebie i nigdy nie chciał się z nią więcej spotkać.
Ona do końca wierzyła, nawet po roku braku kontaktu, że kiedyś ją w końcu do siebie zaprosi. Oczywiście czekając na nią na lotnisku klęknąwszy na 1 kolanko z pierścionkiem wielkości swojej głowy..
Klasyka.
Wiesz, różnie może być. Jedni kiszą bo czekają na kogoś odpowiedniego, jedni coś tam... może ona miała już dość? Ale skoro 2 lata to przeżywała... to faktycznie ciężki przypadek i "trudny" materiał na żonę. Takiego przypadku jeszcze nie znałem.
Pomyślałbym, że może ona jest np super nieśmiała i z serii "jacy to faceci źli i myślą tylko o jednym" a jednocześnie czekała na jakiegoś goryla:P. Tylko, że mając te 25 lat chyba troszkę w główce już by się jej poukładało, co?
@Truhijo biedny jesteś, my tu jak wygłodniałe sępy Cię otoczyliśmy;) Może nie czytaj tego tematu więcej:P
Elle, moja droga, ależ ja tu już nic nie piszę, tylko chcę by ludzie przestali komentować po przeczytaniu kilku postów.
Pobiczuję się, pomęczę, a potem coś się wydarzy i przestanę. Albo pozytywnie z nią albo pozytywnie z inną. Chyba. Miło by było. na razie napisze tak dyplomatycznie.
I żeby nie było - doceniam zaangażowanie i chęć wsparcia.
Burzowy, dokładnie. Wygłodniałe
.
Elle, moja droga, ależ ja tu już nic nie piszę, tylko chcę by ludzie przestali komentować po przeczytaniu kilku postów.
Pobiczuję się, pomęczę, a potem coś się wydarzy i przestanę. Albo pozytywnie z nią albo pozytywnie z inną. Chyba. Miło by było. na razie napisze tak dyplomatycznie.I żeby nie było - doceniam zaangażowanie i chęć wsparcia.
Truhijo, innymi słowy: chcesz żebyśmy nie pisali ze sobą - a rozwinęła nam się poboczna dyskusja, bo nie piszemy tego, co chciałbyś przeczytać?
Nie spodziewałam się takiego podejścia..Troszkę to słabe.
Wiesz, różnie może być. Jedni kiszą bo czekają na kogoś odpowiedniego, jedni coś tam... może ona miała już dość? Ale skoro 2 lata to przeżywała... to faktycznie ciężki przypadek i "trudny" materiał na żonę. Takiego przypadku jeszcze nie znałem.
Pomyślałbym, że może ona jest np super nieśmiała i z serii "jacy to faceci źli i myślą tylko o jednym" a jednocześnie czekała na jakiegoś goryla:P. Tylko, że mając te 25 lat chyba troszkę w główce już by się jej poukładało, co?
@Truhijo biedny jesteś, my tu jak wygłodniałe sępy Cię otoczyliśmy;) Może nie czytaj tego tematu więcej:P
Ona była własnie z takich co to główkę nosza wysoko z jednej strony, a z drugiej potworne kompleksy -bo to zawsze idzie u takich pannic w parze.
Studia i prace mają po to by zadowolic tatę, mame, babcie, wszystkich wokół, ale same nic o sobie ani o tym czego chcą nie wiedzą.
Do tego "film" w głowie o pięknym rycerzu, który do końca życia będzie doceniał fakt, że mógł dokonać "uroczystego wsadu"
i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. A ona czyta te mądre książki i o nich tak opowiado i opowiado..a wszyscy bijo brawo, a dzieci same się robio..itd itd. ![]()
Sorki, ale taki ckliwy infantylny romantyzm u dorosłych (by nie powiedzieć mocno dojrzałych już )osób mnie zawsze śmieszy..
Mnie nie śmieszy, bo jest w pewien sposób piękny. O ile ktoś nie niszczy go w tak głupi i naiwny sposób jak Twoja koleżanka. No gorzej zrobić nie mogła;)
Mówię Ci, że są przykłady, gdzie nie ma żadnych kompleksów. Co prawda to będzie tak 1 na 100 tysięcy, ale będzie;P
Burzowy napisał/a:Wiesz, różnie może być. Jedni kiszą bo czekają na kogoś odpowiedniego, jedni coś tam... może ona miała już dość? Ale skoro 2 lata to przeżywała... to faktycznie ciężki przypadek i "trudny" materiał na żonę. Takiego przypadku jeszcze nie znałem.
Pomyślałbym, że może ona jest np super nieśmiała i z serii "jacy to faceci źli i myślą tylko o jednym" a jednocześnie czekała na jakiegoś goryla:P. Tylko, że mając te 25 lat chyba troszkę w główce już by się jej poukładało, co?
@Truhijo biedny jesteś, my tu jak wygłodniałe sępy Cię otoczyliśmy;) Może nie czytaj tego tematu więcej:P
Ona była własnie z takich co to główkę nosza wysoko z jednej strony, a z drugiej potworne kompleksy -bo to zawsze idzie u takich pannic w parze.
Studia i prace mają po to by zadowolic tatę, mame, babcie, wszystkich wokół, ale same nic o sobie ani o tym czego chcą nie wiedzą.Do tego "film" w głowie o pięknym rycerzu, który do końca życia będzie doceniał fakt, że mógł dokonać "uroczystego wsadu"
i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. A ona czyta te mądre książki i o nich tak opowiado i opowiado..a wszyscy bijo brawo, a dzieci same się robio..itd itd.
Sorki, ale taki ckliwy infantylny romantyzm u dorosłych (by nie powiedzieć mocno dojrzałych już )osób mnie zawsze śmieszy..
Jak dla mnie to nie tak. Jej pewnie bardzo nie zależy, żeby być z kimkolwiek, a jak już z kimś, to takim, który zrozumie i poczeka. Raczej nie rzuci się teraz na "badboya", bo już trochę latek ma. Poznała Truhijo, była z nim w "związku", ale ją spłoszył, więc teraz on będzie jej wyznacznikiem. Będzie szukała takiego drugiego, z wyjęciem tego, że on będzie musiał umieć czekać i nie naciskać.
Elle, najzwyczajniej od 2 stron pisze się tutaj to samo i nic nowego. Już przyjąłem do wiadomości, jakie macie zdanie. Brzytwa Ockhama.
Przede wszystkim, musicie też mieć świadomość, że "Wasze zdanie" też ma ograniczoną wartość eksplanacyjną czy prognostyczną, ponieważ opieracie się jedynie na tym, co przedstawiłem, nie znacie tej osoby z charakteru i tak naprawdę wszyscy tutaj "terapeutycznie" spekulujemy. Idealny przykład nadinterpretacji i spekulacji:
Ona była własnie z takich co to główkę nosza wysoko z jednej strony, a z drugiej potworne kompleksy -bo to zawsze idzie u takich pannic w parze.
Potrzebowałem sie wygadać i wątek już ten cel spełnił. Jaki jest sens mówić w kółko to samo?
Tylko się nie obrażajcie.
Mnie nie śmieszy, bo jest w pewien sposób piękny. O ile ktoś nie niszczy go w tak głupi i naiwny sposób jak Twoja koleżanka. No gorzej zrobić nie mogła;)
Mówię Ci, że są przykłady, gdzie nie ma żadnych kompleksów. Co prawda to będzie tak 1 na 100 tysięcy, ale będzie;P
Widzisz, chodzi o to, ze w 99% takich przypadków są albo kompleksy albo innego typu blokady, które przykrywają kompleksy. Bo gdybyś mógł porozmawiac tak szczerze i od serca (jakby zza kulis) z tymi dziewczynami, pwoiedziałyby Ci, że nie są ani dumną z tego lekko "przeterminowanego skarbu" i postrzegają go raczej w kategoriach problemu i że coś ich w życiu ominęło, więc kolejna przykrywkę , którą wykształcają jest wstyd. Po wstydzie, żeby go czymś przykryć i normalnie funkcjonować przychodzi fałszywa duma z bycia dziewicą..itd. itd.
A źródło tych wszystkich przykrywek jest z reguły właśnie takie, że chciałyby mieć to już za sobą..ale: 1) kiedyś o tym nie myślały, bo też i nie miały powodu -nie spotkały nikogo kto by obudził w nich seksualność, pomimo że trafiali się kawalerowie 2) mają tak silne ugruntowane przekonania i blokady, że nawet jak jest chęć zdobycia w końcu tego doświadczenia to wmawiają sobie, że to musi mieć niewiadomo jaką oprawe i Aniołowie mają grać na harfach co najmniej, gdy to się w końcu stanie.. więc z reguły końcvzy się na obejrzeniu kolejnej komedii romantycznej
3) to połączenie 2 poprzednich punktów plus przekonanie, że musi to byc zywy odlew Adonisa i juz nieważne jaki będzie z charakteru, oby tylko wzbudził "te" emocje
Co do urody tych dziewczyn to nie spotkałam się jeszcze z tym by sam fakt posiadania dziewictwa jakoś specjalnie korelował z przymiotami urody.. Znałam kobiety, które były ładne, przeciętne i te niespecjalnie.
To panowie lubią sobie do tego dorabiac ideologię - naturalnie panowie z syndromem "rycerza" ![]()
Potrzebowałem sie wygadać i wątek już ten cel spełnił. Jaki jest sens mówić w kółko to samo?
Tylko się nie obrażajcie.
No ok, to przecież nie musisz się ustosunkowywać do każdego naszego posta..Ale skoro wywiązała się dyskusja to zamykanie nam ust tylko dlatego, że jestes zakochany jest chyba lekko nie fair? ![]()
o tych dziewicach to sobie gadajcie do woli ![]()
Widzisz, chodzi o to, ze w 99% takich przypadków są albo kompleksy albo innego typu blokady, które przykrywają kompleksy. Bo gdybyś mógł porozmawiac tak szczerze i od serca (jakby zza kulis) z tymi dziewczynami, pwoiedziałyby Ci, że nie są ani dumną z tego lekko "przeterminowanego skarbu" i postrzegają go raczej w kategoriach problemu i że coś ich w życiu ominęło, więc kolejna przykrywkę , którą wykształcają jest wstyd. Po wstydzie, żeby go czymś przykryć i normalnie funkcjonować przychodzi fałszywa duma z bycia dziewicą..itd. itd.
Jeżeli się tym faktem stresują, to tylko i wyłącznie przez głupie przejmowanie się presją społeczną i zdaniem innych. Gdyby nie to, ludzie zachowywaliby się zupełnie inaczej.
To panowie lubią sobie do tego dorabiac ideologię - naturalnie panowie z syndromem "rycerza"
No tak, wiele rzeczy karmi nas takim obrazem. Sam wiem jaki byłem kiedyś.
Korelacji z wyglądem nie ma w przypadku dziewictwa. Inna sprawa, że te panie posiadające najmniej klasy przeważnie nie są jakieś super urodziwe;).
Korelacji z wyglądem nie ma w przypadku dziewictwa. Inna sprawa, że te panie posiadające najmniej klasy przeważnie nie są jakieś super urodziwe;).
Myślę, że dokładnie tak samo - brak korelacji z wyglądem/urodą.
Znam naprawdę brzydkie wręcz kobiety, które są bardzo rozwiązłe - i miewają przystojnych nawet facetów. Wiesz dlaczego? Pewnie wiesz ![]()
I znam dziewice albo "cnotki", ale te z reguły na przystojniaków nie trafiają, a jeśli już to z kompleksami na tle męskości -jeśli mowa o związku albo trafiają na typowych "wziął i zaliczył" -jak historia opisana powyżej.
Bo między dziewicą a kobietą rozwiązłą jest jeszcze sporo przestrzeni na bycie po prostu 'normalną'
Nie znam mężczyzny o dużej pewności siebie, co do swoich umiejętności i potrzeb seksualnych, który zakochałby się w dziewicy. No, może nie tyle sam fakt by przeszkadzał, co jej "twardogłowie" i nieprzejednanie w swojej wkrętce na dorabianie ideologii do seksu.
I powiem Ci więcej - taka osoba jest po prostu trudna we współżyciu (nie mam na myśli seksu) - zobacz jak ta dziewczyna z wątku się "komunikuje"?
Bycie razem nie polega tylko na intelektualnych dyskusjach o poziomie wody w Gangesie
najważniejsza jest codzienność, na którą składa się też (dla niektórych niestety
) seks..
Napisał ktoś w tym wątku autorowi,że dziewczyna jest po prostu aseksualna?
Napisał ktoś w tym wątku autorowi,że dziewczyna jest po prostu aseksualna?
Jasne. Był taki trop.
Ale jako kobieta - niegdyś dziewica
;) przychylam się do opinii, że chodzi o rozbudzenie seksualności, a dzieje się to gdy mężczyzna naprawdę kobietę podnieca.. Wyglądem - ok, to już coś, ale wiadomo - to mało. Musi działać na jej wyobraźnię, jego dotyk musi być przyjemny, nie może odrzucać - wówczas "dla picu" kobieta może się trochę poopierać, ale doświadczony mężczyzna wie jak ten pozorny opór ominąć i oboje są zadowoleni ![]()
Ale podstawą jest by ten pociąg seksualny jednak zaistniał, a nie bierze się raczej (tzn. TYLKO) z dyskusji akademickich ani pretensji i żali, dlaczego jest jak jest, ani tym bardziej z idealizacji i stawiania na piedestał.
A autor, zapewne zupełnie nieświadomie, popełnił ten zasadniczy błąd -ona to bezbłędnie wyczuła po jego zachowaniu i tekstach i cóż..musiało tak się skończyć.
nikt nie szuka związku z poddanym ![]()
Elle i co ma 25 lat i dotąd nie trafił się taki co by ją rozbudził i podniecił?Przecież Autor napisał,że ona nawet pocałunek czy pieszczoty traktuje jakby nie wiadomo co to było.
Z jednej strony trzeba go zrozumieć,że podchodził do niej jak pies do jeża,bo nie chciał jej stracić i myślał,że w końcu dziewczyna się przełamie.A z drugiej mógł trochę zaryzykować i zastosować nieco inne rozwiązanie czyli nie miziać ją delikatnie po kolanku i to jeszcze najpierw pytając czy może tylko bez żadnych pytań złapać nieco wyżej i spróbować pocałować.Albo by dostał w pysk albo dziewczyna by uległa.Teraz już się tego nie dowie a czasem trzeba spróbować różnych sposobów.W sumie spędzili już ze sobą wystarczającą ilość czasu by zaryzykować zastosowanie takiego 'manewru'.
Elle i co ma 25 lat i dotąd nie trafił się taki co by ją rozbudził i podniecił?Przecież Autor napisał,że ona nawet pocałunek czy pieszczoty traktuje jakby nie wiadomo co to było.
Z jednej strony trzeba go zrozumieć,że podchodził do niej jak pies do jeża,bo nie chciał jej stracić i myślał,że w końcu dziewczyna się przełamie.A z drugiej mógł trochę zaryzykować i zastosować nieco inne rozwiązanie czyli nie miziać ją delikatnie po kolanku i to jeszcze najpierw pytając czy może tylko bez żadnych pytań złapać nieco wyżej i spróbować pocałować.Albo by dostał w pysk albo dziewczyna by uległa.Teraz już się tego nie dowie a czasem trzeba spróbować różnych sposobów.W sumie 'byli' ze sobą 2 miesiące.
Ja bym się TYLKO kryterium wieku nie sugerowała.. Co z tego, że ona ma 25 lat i przez ten czas NIKT się nie trafił. To możliwe i niepokojące - bo zdrowy człowiek chce być blisko z drugim człowiekiem (oczywiście nie z kim popadnie). Tutaj nasuwa się inne/kluczowe pytanie: Dlaczego przez tyle czasu nikt się nie przebił?
Mój pierwszy trop jest oczywiście najbardziej przemawiający na jej korzyć: nie spotkała nikogo kto byłby dla niej na tyle atrakcyjny i ok, zrozumiałe.
Ale jest też ta druga wersja, która gdzieś po drodze umyka, a na którą zwrócił uwagę sam autor wcześniej.. Wyraźnie napisał, że nie jest to typ dziewczyny, którą się "wszystkim" podoba, czyli innymi słowy: jej atrakcyjność polega nie tyle na urodzie, co na czymś charakterystycznym, o czym Truhijo już tu nie pisze i ok ![]()
Prawdopodobnie to co przyciągnęło akurat jego (i jemu podobnych -ta charakterystyczna cecha), może odrzucać innych - w tym tych, którzy podobają się JEJ.
Innymi słowy - dziewczyna może zwyczajnie nie mieć wielkiego powodzenia, delikatnie mówiąc. W innym wypadku byłaby z mężczyznami "obyta", a ona zachowuje się jak 70-letnia Babcia, ewentualnie po prostu dzikie zwierzątko, co mogło by być ujmujące u 16-letniej dziewczyny, ale u kobiety w jej wieku jest swego rodzaju kuriozum.
I powtarzam, żeby nie było nieporozumień : ja do dziewictwa nie mam nic -to jest absolutnie prywatna sprawa i wybór każdego, mnie chodzi o nieumiejętność komunikacji, a raczej komunikacje na poziomie osoby, której rozwój emocjonalny został daleko w tyle za rozwojem intelektualnym, a to już jest niepokojące, jeśli myśli się o kimś w kategoriach związku - tutaj raczej ta druga cecha się bardziej liczy niż tytuły przed nazwiskiem.
Co więcej ten typ inteligencji nie musi mieć wiele wspólnego z "błona między nogami" - ta dziewczyna po prostu nie nabyła podstawowych umiejętności socjalnych i to jest jej (i autora poniekąd) problem, cała reszta z tego wynika.
I dokładnie: Nie powinien w trakcie 'miziania' ją o żadne pozwolenia pytać, bo w tym momencie pokazywał brak pewności tego, co robi, co daje już 2 osoby, które kompletnie nie wiedza jak się do tematu zabrać = kompletna klapa.
Dlatego mówię, że albo ona dorośnie i "zmądrzeje" emocjonalnie, albo trafi na gościa, który nie będzie się z nią cackał i będzie jej się podobał (kto wie, czy właśnie nie głównie przez to
) i ona będzie gotowa w bardzo ale to bardzo krótkim czasie.
'Wcześniej sama mi powiedziała, że nigdy nikt jej nie traktował tak wspaniale, jak ja', i "nie jak dupę do zerżnięcia" (jej słowa)
Czytając pierwszy post nie zwróciłem uwagi na powyższy fragment.
Według mnie taki tekst powinien dać autorowi od razu do myślenia,że ona go nie traktuje jak potencjalnego partnera a bardziej przyjaciela czy kumpla.Tym tekstem tak zadziałała na jego wyobraźnię,że odważył się jedynie złapać ją za rękę czy dotknąć jej kolanka myśląc,że ta jego delikatność i wyjątkowe traktowanie to klucz do sukcesu czy tam pasujący do zamka;)
Opowiem wam pewna historie...w temacie...
Poznalam swego czssu pewna dziewczyne, lat tak pod 30, i tez dziewice.
Chlopakow miala 2, takich z ktorymi byla...ale pozostala dziewica. Znalam ja swego czasu dosc dobrze, to moge uzyc jej jako przykladu. To dziewictwo doskwieralo jej mocno, wstydzila sie tego...tylko nie znala takiego, ktorego by chciala. Ci z ktorymi byla, nie pociagali jej kompletnie. Ot, byli, jak to opisala elle- przyjaciolmi w aseksualnej relacji.
Powodzenia nie miala. czemu, nie pojmuje kompletnie, bo dziewczyna i wygledna, i bystra, i taka zadbana/elegancka.
Fakt, ze " nieobyta z facetami". Na ewentualne zaczepki, flirty, podrywy reagowala pewna dezorientacja...takim" ale konkretnie, to o co chodzi???"wreszcie, majac siebie dosc, postanowila pozbyc sie problemu.weszla sobie na jakis portal, i umowila sie z jakims panem na seks- po prostu...facet jej sie nawet nie podobal...komentowala to tak, ze umowila sie ze swoim pasztetem...
( na moj gust, to czula sie w tej sytuacji bardziej pewnie, czula jakas swoista przewage, trudno to wytlumaczyc...)
Facet, ktorego wybrala, mial rzekomo byc nieprzecietnie inteligentny, a okazal sie nieprzecietnie zarozumialy...
Potem dopiero szukala kogos dla siebie- dalej szlo jej kalecznie...nie wiem, jak teraz sobie radzi, ale ile ja znalam, big love nie bylo...
To taka historyjka w temacie...
PS ciagle kogos tu obgaduje...bede sie w piekle smazyc..:-(
Oldo: i dokładnie o to mi chodzi. Ten brak powodzenia jest nigdy nie bez powodu.
I nie musi nim być szpetny wygląd. wystarczy, że dziewczyna ma niskie poczucie wartości + to "przeterminowane" dziewictwo = jeszcze niższe poczucie wartości i wówczas jasne - nie problem umawiać się czy być w "związku" z kimś, kto nie pociąga , bo to zerowe ryzyko odrzucenia. A ci, których ona by chciała nie chcą jej -błędne koło.
Z kolei ci, z którymi była w związku, a nie chciała "im dać" (mówiąc tak kolokwialnie i po męsku
) to im się z kolei wydaje, że "wygrali los na loterii", bo ich wybrała, a tak naprawdę ona z nimi jest z braku lepszych opcji.. Wówczas oni po iluś m-cach lub latach (!!) zachodzą w głowę, co z nimi nie tak - bo już takie pranie mózgu mają, a ona bierze kogoś z ogłoszenia..
Niezła ironia, prawda? ![]()
To samo jest z późnymi prawikami..oni też biorą panie z ogłoszeń często, gdy nie mają powodzenia u płci przeciwnej, a chca pozbyć się dyskomfortu i zdobyć w końcu doświadczenie.
Czyli wracając do początku i wniosków zarazem: Autor ją postawił na piedestał, bo dla niego ona jest "idealna", ale odwrotnie to nie zadziałało -ona jest z nim, bo nie stac ja na kogoś, o kogo jej chodzi.. a komu nie robiłaby takich problemów, a już na pewno nie pociskałaby kitów.
Wracajac do mojej znajomej, i jej powodzenia...
Dziewcze bylo z pewnoscia inteligentniejsze ode mnie( obiektywnie oceniam), wyksztalcona byla, samodzielna byla.
Rodziny nie ma.( zmarla jej) zostala sama. Pracuje na kierowniczym stanowisku, niezle zarabia.
Nie jest gruba, zapuszczona, ani nic takiego...jest tez komunikatywna i wesola.
Kazdy facet z jakim miala okolicznosc nie wychodzil poza wyksztalcenie podstawowe.
( i tu sie zgadzam, ze trudno miec chemie przy idiocie) po prostu z czasem, jak zostala sama zaczela " obnizac poprzeczke"
Brak tego obycia z facetami, to brak flirtu, kokieterii, ona taka konkretna do bolu jest. Zasadnicza, zdecydowana.
Dlatego wybrala faceta z netu, takiego co umial myslec...potem poplynela z rozmaitymi idiotami.
Nie wiem, jak teraz...ostatnie info mialam o niej, jak miala 37 lat. Dodatkowo ona traci kontakt ze znajomymi, bo z jednej strony nie chce byc sama( mieszka sama, nie ma rodziny, i jest bardzo samotna), z drugiej strony ona wstydzi sie tych swoich facetow.
Wstydzi sie tego, ze nie stac ja kogos lepszego.( trudno sie dziwic)
Zupelnie nie potrafie zrozumiec, czemu taka dziewczyna nie moze miec faceta na jakims sensownym poziomie...
Wiesz, to ja też coś opowiem.. Mam znajomą o bardzo podobnym statusie społecznym i finansowym, nie jest wprawdzie dziewica w wieku blisko 40-lat
, jest nawet po kilkuletnim związku zakończonym prawie małżeństwem i wizualnie równiez niczego jej nie brakuje.
Ale taktykę stosuje podobną - nigdy nie wiąże się z mężczyznami, którzy jej sie podobaja naprawdę, ponieważ potwornie boi się odrzucenia i "pochłonięcia" przez nich, a potem cierpienia wiadomo..
Natomiast chętnie i często umawia się z takimi dużo mniej atrakcyjnymi wizualnie- czym nie raz mocno mnie zaskakiwała.. Jeśli zdarzali się atrakcyjniejsi, to -ponieważ się znamy - zdarzało się nam ich "dzielić", ale nie na zasadzie łóżka żeby nie było
tylko początkowe spotkania tak, by każda sobie wybrała i dopasowała i oni również..Natomiast ona na związek z takimi od początku była "na nie", dlatego właśnie.
Z kolei widziałam jej byłych 'facetów na tzw. życie' i - nie obrażając nikogo - nie dałabym się im w policzek pocałować.
Inna sprawa, że byli inteligentni (nie wszyscy, ale spora część).
Także to jest bardzo ciekawe zjawisko, choć mało kto zdaje sobie sprawę, jak przewrotna potrafi byc podświadomość w wyborach partnera.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Blokada fizyczności i rozpad związku
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026