netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Blokada fizyczności i rozpad związku

475 odpowiedzi17 782 wyświetleniazałożony przez Truhijo01, 09.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Blokada fizyczności i rozpad związku

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 476 ]

131

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Truhijo, skoro kluczem do zdobycia kobiety jest zdominowanie jej, podporządkowanie, to jak na takich zasadach buduje się dalej związek? Co dalej? Przedstaw mi swoją wizję.

Na tych samych. A że jest to na dłuższą metę reprodukcja patologicznych stosunków społecznych i że cierpią niewinni? Nie neguję tego, ani nawet przez moment ta wizja mi emocjonalnie nie odpowiada,a le to nie ja ustaliłem darwinizm jako podstawę stosunków między płciowych. W tym związku (?) robiłem wszystko wbrew temu, co teraz piszę, chcę wierzyć, że taka Ordo byłaby zachwycona moimi manierami, oddaniem, troską i szczerością planów. To druga strona zachowała się tak, że "trzeba zostać draniem". Potem cierpią na tym takie wymierające osobniki, jak Ordo, co nie zrobiłaby (nie zrobiłaby?) fajnemu facetowi czegoś takiego. Moja "niewydymka" bez doświadczeń związkowych możliwe, że nawet nie ogarnia dlaczego tak postąpiła, tylko się wystraszyła i znikamy.
W tej dyskusji wychodziłem początkowo z perspektywy umiarkowanie altruistycznej, tak samo traktowałem wybrankę w praktyce związku, miałem sobie za złe, że nacisnąłem na nią, a to taki kruchy króliczek... Teraz włączył mi się egoizm płciowy i przekonanie o konieczności walki z przeciwnikiem. No bo jak inaczej? Nie można być sobą, nie wolno okazać uczuć, słabości, przywiązania, szczerego pragnienia kochania takiej osoby. No to co innego można robić? To, co mnie teraz dobiło, to to, że moja "ex" była tak próżna i oszukańcza. Miała możliwości powiedzieć mi prawdę, zastanowilibyśmy się wtedy, czy być przyjaciółmi czy nie. Jak ją pytałem, czy mnie serio chce to przytakiwała głową z dużym zaangażowaniem i obawą w oczkach. Zero wątpliwości, w głosie też słyszałem, że np. się boi bym nie odszedł. I teraz wychodzi, że to było wszystko kłamstwa, gra próżnego tchórza. Teraz nie chcę jej już znać i, wbrew temu co sugerowano wcześniej, nie będę na nią czekać 5 lat, ani nawet pół roku.

Więc mówię Ci, uspokój się. Dziewczyna nie ma żadnego doświadczenia. Myślę, że ona pobędzie sobie jeszcze w kliku takich niby-związkach i w końcu zrozumie, że szuka tych cech, które Ty masz... Odjąwszy mizoginizm. Na razie jest jak dziecko, być może nie zrobi nic głupiego z powodu tego zakorzenionego strachu, myślę, że nie zrobi. W każdym razie jeszcze nie wie czego chce. Wszystko na to wskazuje, że ona nie wie czego chce i boi się zobowiązań.
Czy warto być draniem? Zależy w jakim środowisku. Ja lubię niszczyć psychicznie drani, tylko dlatego, że oni chcą zniszczyć mnie i jest to swego rodzaju wyzwanie psychologiczne. Pamiętaj, że każdy ma swojego naturalnego wroga. Ale jak chcesz, to proszę. Przy odrobinie szczęścia na siebie nie wpadniemy.
Mimo wszystko ostudź emocje i pohamuj urażoną dumę, bo nie mają wiele wspólnego z prawidłowym postrzeganiem rzeczywistości.

132 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-10 00:20:15)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Ona sie spotyka z facetami " truhijopodobnymi" i dlatego zaden jej nie zdobyl.
To przeciez logiczne, nie?

Nie, ona na randki nie chodzi, nie uwierzę w to. Zdaję sobie sprawę, że musisz polegać na moim, czysto subiektywnym, poglądzie, ale, uwierz, ona nie umie podrywać, peszy się, nie wychodzą jej najprostsze randkowe zachowania, widzi że facet ją podrywa i nie wie co robić, ale tego chce! To, co zobaczyłem od razu, na pierwszym spotkaniu, to brak wyrobienia w takich spotkaniach. Mimo, że jestem zjebem, co chce szczerze kochać kobietę (muszę tę potrzebę zdusić), widziałem jak jej zachowanie odbiegało od zachowania innych kobiet na randkach. To jest ta subtelna gra mowy ciała i umiejętności. I nie, na tym spotkaniu była bardzo zainteresowana i zaangażowana. Sama zaproponowała kolejne spotkanie "jutro". Więc na tym etapie można mi chyba wierzyć, że narkotyk miłosny jeszcze mnie nie otumanił.
Jej nie podrywają ani buraki, ani trujille. Te jej "doświadczenia" to kilka były, coś okazyjnego, żadna tam norma. Nawet kiedyś mi szczerze nie przyznała, że "ją nikt nie podrywał" poza może dwoma (?) sytuacjami. 25-letnią kobietę! I że szybko przerosło to w FZ "jakoś tak".

No, juz nie przesadzaj...
W tym wieku na pewno byla na dyskotece, weselu, koloniach, obozie harcerskim, szkole, ma jakichs sasiadow, znajomych...

Jest otoczona facetami- nie zyjemy w afryce.
Moze ona nie zauwazala/nie dawala sie zauwazyc, nie chciala...
Ale na pewno nie raz byla zaczepiana przez roznych facetow.

PS- a skad wy sie w ogole znacie- jesli mozna?

133 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-10 00:25:47)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Skonczyloby sie.....przyjaznia.

Nie wiesz tego. Ok, zaprzeczę teraz moim emocjonalnym wywodom, ale z faktu że były emocjonalne, to mam do nich luźny stosunek, bardziej stawiałem prowokacyjnie problem niż rozwiązanie, w które wierzę. Już coś podobnego na dniach napisałem, potem się tłumaczyłem tak jak teraz. Spotkałem się z wyrozumiałością xD.

To co piszesz to rozumowanie indykcyjne, czyli logicznie zawodne. Nie ma takiej sytuacji w życiu społecznym, która zawsze daje ten sam efekt.

potem bys zaczal opowiadac o jakiejs dziewicy co ja poznales, a ona taka niesmials- co ja ci moge doradzic???

Żadnych dziewic! A kysz! Prędzej opowiedziałbym ci o tej wybitnie inteligentnej kobiecie, która jest taka jakiej szukam od 10 lat. Poza tym, ja lubię też starsze, poniżej 25 NIE SCHODZĘ. 19tki np. w ogóle mnie nie kręcą, umysłowo mnie odpychają. Zgoda, są wyjątki, teraz celowo generalizuje na potrzeby wpisu.


I jestem pod wrażeniem, że wszystko to pada 'z ust' faceta. Szapoba.

Można rozwinąć?
Rozstaliśmy się 3 sierpnia. Dzień przed moimi urodzinami hmm.


W tym wieku na pewno byla na dyskotece, weselu, koloniach, obozie harcerskim, szkole, ma jakichs sasiadow, znajomych...

Nie lubi dyskotek i tańca w klubach, była w knajpach w męskim gronie, ale - jeżeli jej wierzymy, a chyba musimy - wszyscy ją traktują jak kumpla, a nie potencjalną randkę. Też nie znam wszystkiego, ale, serio, wydaje mi się, że raczej mam rację. Ok, nie stwierdzimy tego, czy mówiła prawdę. Tylko że... może to się do czegoś przyda: jak ją pierwszy raz zapytałem czy była w związku to powiedziała, ze nie chce powiedzieć i była tym pytaniem speszona tak jakbym ją nakrył na czymś. Później przyznała, że nie (domyśliłem się wcześniej). Więc zakładam, ze jednak mówiła mi prawdę. Z mimiki wynikało, że jej to ciążyło.

134

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Skonczyloby sie.....przyjaznia.

Nie wiesz tego. Ok, zaprzeczę teraz moim emocjonalnym wywodom, ale z faktu że były emocjonalne, to mam do nich luźny stosunek, bardziej stawiałem prowokacyjnie problem niż rozwiązanie, w które wierzę. Już coś podobnego na dniach napisałem, potem się tłumaczyłem tak jak teraz. Spotkałem się z wyrozumiałością xD.

To co piszesz to rozumowanie indykcyjne, czyli logicznie zawodne. Nie ma takiej sytuacji w życiu społecznym, która zawsze daje ten sam efekt.

potem bys zaczal opowiadac o jakiejs dziewicy co ja poznales, a ona taka niesmials- co ja ci moge doradzic???

Żadnych dziewic! A kysz! Prędzej opowiedziałbym ci o tej wybitnie inteligentnej kobiecie, która jest taka jakiej szukam od 10 lat. Poza tym, ja lubię też starsze, poniżej 25 NIE SCHODZĘ. 19tki np. w ogóle mnie nie kręcą, umysłowo mnie odpychają. Zgoda, są wyjątki, teraz celowo generalizuje na potrzeby wpisu.


I jestem pod wrażeniem, że wszystko to pada 'z ust' faceta. Szapoba.

Można rozwinąć?
Rozstaliśmy się 3 sierpnia. Dzień przed moimi urodzinami hmm.

Truhijo...ja mialam cala galerie przyjaciol " truhijopodobnych"
Ale nie mam do nich zalu...

135

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
oldorando napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Może kolejnym razem po prostu weź się za kobiety a nie dziewczynki? Zaoszczędzi Ci to sporo problemów.

Kobieta nie boi się penisa i od razu wie czy go w sobie chce czy nie.

Elle- takie kobiety, nie sa " zaleknione, niesmiale, nie sa kroliczkami-nie sa atrakcyjne.

I nie pisze tego zlosliwie- serio...
Zobacz: iggam wzielo po 2 miesiacach, bo trafila na takiego, co jej powiedzial z marszu, ze sa razem, bez pytania o zdanie
( to byl ten czynnik ktory ja wkrecil- ta stanowczosc)

Truhijo znalazl kogos slabego, zaleknionego...i wzielo go po 2 miesiacach...

No ale są różne targety i każdego co innego kręci i podnieca przecież.

Faceci, którzy podobali się mi - lubili dość pewne siebie i 'nieujarzmione' kobiety i z niektórymi cos tam zaszło, z niektórymi nie wink

Natomiast ja na pewno nie lbuię skrajności: chamów i buraków, ani zbytnio spolegliwych i niedoświadczonych pierdół..

Tak samo mężczyźni: jednych ujmuje nieporadność życiowa i pierdołowatość w relacjach..innych wkurza.
Jedni się w tym zakochają, inni za to kopną w tyłek.

Trzeba się dobrać, nic nowego

136 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-10 00:29:46)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:
oldorando napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Może kolejnym razem po prostu weź się za kobiety a nie dziewczynki? Zaoszczędzi Ci to sporo problemów.

Kobieta nie boi się penisa i od razu wie czy go w sobie chce czy nie.

Elle- takie kobiety, nie sa " zaleknione, niesmiale, nie sa kroliczkami-nie sa atrakcyjne.

I nie pisze tego zlosliwie- serio...
Zobacz: iggam wzielo po 2 miesiacach, bo trafila na takiego, co jej powiedzial z marszu, ze sa razem, bez pytania o zdanie
( to byl ten czynnik ktory ja wkrecil- ta stanowczosc)

Truhijo znalazl kogos slabego, zaleknionego...i wzielo go po 2 miesiacach...

No ale są różne targety i każdego co innego kręci i podnieca przecież.

Faceci, którzy podobali się mi - lubili dość pewne siebie i 'nieujarzmione' kobiety i z niektórymi cos tam zaszło, z niektórymi nie wink

Natomiast ja na pewno nie lbuię skrajności: chamów i buraków, ani zbytnio spolegliwych i niedoświadczonych pierdół..

Tak samo mężczyźni: jednych ujmuje nieporadność życiowa i pierdołowatość w relacjach..innych wkurza.
Jedni się w tym zakochają, inni za to kopną w tyłek.

Trzeba się dobrać, nic nowego

A ja lubie takich opiekunczych...
Ale slabo u mnie kroliczymi oczkami, i z wiankami i zielonymi badylkami.

Przeciez nie bede udawac eterycznej sieroty przez caly zwiazek!
To sie nie da.

( zdarzylam zauwazyc, ze masz inny target , niz ja, ale to dobrze- dobrze dla jakosci rozmow.)

137 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-10 00:35:07)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

A ja lubie takich opiekunczych...
Ale slabo u mnie kroliczymi oczkami, i z wiankami i zielonymi badylkami.

Przeciez nie bede udawac eterycznej sieroty przez caly zwiazek!
To sie nie da.

Ja tez uwielbiam opiekuńczych big_smile ale musi być facet też stanowczy.. wiedzieć kiedy ja mówię nie, bo się przekomarzam i chcę się trochę podrażnić, a kiedy jest NIE takie na serio.
To są właśnie te niuanse, gdzie jak się ludzie naprawdę świetnie dogadują, to to się czyta między wierszami -tak jak z poczuciem humoru. Nie da się go "wytłumaczyć" jak ktoś nie kuma Twojego.

Na pewno nie mogłabym być z facetem, który boi się okazać mi pożądanie i zamiast to robić pitoli i pitoli i dopytuje kiedy i kiedy. To nie znaczy, że ma wszystko olać i domagać się seksu na 3 randce, ale powinien WIEDZIEĆ jak do tego seksu doprowadzić.. tak jak kobieta powinna wiedzieć jak go do tego seksu nakręcić. Niestety, taka prawda.

Ja też mam niewiele z takiej przaśnej, wiecznie wpatrzonej cielęcymi oczkami i zalotnej pipki i ani mi się śni udawać, ale dzięki temu wiem, jaki typ mężczyzn to lubi, a  jakimi nie zawracać sobie gitary w ogole.

138 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-10 00:47:05)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

I jestem pod wrażeniem, że wszystko to pada 'z ust' faceta. Szapoba.

Można rozwinąć?
Rozstaliśmy się 3 sierpnia. Dzień przed moimi urodzinami hmm.

No to tak jak przypuszczałam bardzo świeża sprawa.
I skoro Twoje zaangażowanie było duże- a tak wynika z tego, co piszesz, to trochę czasu minie nim emocje się uleżą. Taki proces żałoby- jedno że za osobą, a drugie, że za własnymi wyobrażeniami, projekcjami jakie na nią rzucaliśmy ( u Ciebie- wspólna przyszłość). Tego nie będzie- to już wiesz, i to boli. I urażone ego boli (ktoś nas nie chce).

Ja wałkuję podobne tematy trzeci tydzień i nadal się rzucam. I nadal szukam winnych. I miewam i takie przemyślenia jak Ty, że skoro po dobroci nie wychodzi, to trzeba zmienić podejście na 'niedobrociowe'. I różne inne...
Kobiety jako te istoty z natury bardziej emocjonalne są skłonne do takich rozważań. Stąd szapoba, że faceci też tak miewają. To podnoszące na duchu;)

Ja z tych rozważań dziś kończę z jedną myślą - że może nie było ani złych intencji, ani żadnych gierek, a skończyło się jak się skończyło, bo ta druga strona się przeliczyła. I po prostu nie może nam czegoś dać- bo tego teraz nie ma. I ani w tym nie ma jej winy, ani naszej.

139

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:

A ja lubie takich opiekunczych...
Ale slabo u mnie kroliczymi oczkami, i z wiankami i zielonymi badylkami.

Przeciez nie bede udawac eterycznej sieroty przez caly zwiazek!
To sie nie da.

Ja tez uwielbiam opiekuńczych big_smile ale musi być facet też stanowczy.. wiedzieć kiedy ja mówię nie, bo się przekomarzam i chcę się trochę podrażnić, a kiedy jest NIE takie na serio.
To są właśnie te niuanse, gdzie jak się ludzie naprawdę świetnie dogadują, to to się czyta między wierszami -tak jak z poczuciem humoru. Nie da się go "wytłumaczyć" jak ktoś nie kuma Twojego.

Na pewno nie mogłabym być z facetem, który boi się okazać mi pożądanie i zamiast to robić pitoli i pitoli i dopytuje kiedy i kiedy. To nie znaczy, że ma wszystko olać i domagać się seksu na 3 randce, ale powinien WIEDZIEĆ jak do tego seksu doprowadzić.. tak jak kobieta powinna wiedzieć jak go do tego seksu nakręcić. Niestety, taka prawda.

Ja też mam niewiele z takiej przaśnej, wiecznie wpatrzonej cielęcymi oczkami i zalotnej pipki i ani mi się śni udawać, ale dzięki temu wiem, jaki typ mężczyzn to lubi, a  jakimi nie zawracać sobie gitary w ogole.

Wiecie co dziewczyny, a mi to aż się zachciało Was poznać.
Po prostu wszystkie barwy tęczy w postaciach:D

140 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-10 00:42:36)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

A może nie było w tym wszystkim żadnych ściem, gier czy udawania.
Może chciała, starała jak potrafiła, ale po prostu cała sytuacja ją przerosła?

Dostała piękny, czekoladowy tort.
Spodobał jej się. Kremu spróbowała- pyszny.
Ugryzła- niebo w gębie.
Aż się okazało, z miarę jedzenia, że całego nie da rady..

No i to jest to, czego tu zabrakło w ferworze dyskusji. Z mojej perspektywy to właśnie tak wyglądało. Że ona faktycznie chciała i dawała wszystko tak jak umiała, ale nie dała rady zaangażować się "jak należy", bo facet chce ją nie tylko troszkę za rączkę potrzymać, wypić piwo i iść do kina. Nagle, trafia się prawdziwy kandydat, z krwi i kości, do związku. I... trzeba byłoby w ten związek wejść, a jak to zrobić, gdy się ma 25 lat, błonkę, zero doświadczenia, niskie poczucie wartości (pewnik!)? Że może musi dopiero przejść przez poziom "gimnazjalny"? Ja w niej zobaczyłem to piękno, którego szukam. Stąd moje zaangażowanie, tak niezrozumiałe dla innych. Dlatego perspektywa, jaką tutejsze panie zaprezentowały, była dla mnie tak szokująca i napędzająca mizoginizm. Ja nie czułem wyrachowania, oszustwa, ciągnięcia ze mnie soków (nawet wprost mi pisała, że nie muszę jej pisać tyle miłych smsów, bo ona to już wie - ten aspekt mi dziś uciekł) - nigdy przez te dwa miesiące. Czułem za to słodką, niewinną, zamknięta w sobie i bardzo nieśmiałą istotkę. Ale na swój sposób mądrą.

Gdzie się spotkaliśmy? Na korytarzu, na uczelni, czekając ze sprawą urzędową. Akurat korytarz pusty i trzeba było czekać. Pogadałem i zaprosiłem big_smile.

141

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

A może nie było w tym wszystkim żadnych ściem, gier czy udawania.
Może chciała, starała jak potrafiła, ale po prostu cała sytuacja ją przerosła?

Dostała piękny, czekoladowy tort.
Spodobał jej się. Kremu spróbowała- pyszny.
Ugryzła- niebo w gębie.
Aż się okazało, z miarę jedzenia, że całego nie da rady..

No i to jest to, czego tu zabrakło w ferworze dyskusji. Z mojej perspektywy to właśnie tak wyglądało. Że ona faktycznie chciała i dawała wszystko tak jak umiała, ale nie dała rady zaangażować się "jak należy", bo facet chce ją nie tylko troszkę za rączkę potrzymać, wypić piwo i iść do kina. Nagle, trafia się prawdziwy kandydat, z krwi i kości, do związku. I... trzeba byłoby w ten związek wejść, a jak to zrobić, gdy się ma 25 lat, błonkę, zero doświadczenia, niskie poczucie wartości (pewnik!)? Że może musi dopiero przejść przez poziom "gimnazjalny"? Ja w niej zobaczyłem to piękno, którego szukam. Stąd moje zaangażowanie, tak niezrozumiałe dla innych. Dlatego jaką tutejsze panie zaprezentowały była dla mnie tak szokująca i napędzająca mizoginizm. Ja nie czułem wyrachowania, oszustwa, ciągnięcia ze mnie soków (nawet wprost mi pisała, że nie muszę jej pisać tyle miłych smsów, bo ona to już wie - ten aspekt mi dziś uciekł) - nigdy przez te dwa miesiące. Czułem za to słodką, niewinną, zamknięta w sobie i bardzo nieśmiałą istotkę. Ale na swój sposób mądrą.

Gdzie się spotkaliśmy? Na korytarzu, na uczelni, czekając ze sprawą urzędową. Akurat korytarz pusty i trzeba było czekać. Pogadałem i zaprosiłem big_smile.

To ja mogę napisać z całą pewnością jedno- rozumiem. Rozumiem bo miałam podobnie.
I jak już wspominałam- też analizuję.

I może przyjmij, że ona taka jest. Ty spróbowałeś, dałeś z siebie wszystko- i to piękne jest! Ale ona nie była w stanie tego wszystkiego przyjąć i ogarnąć.
Po prostu- z jakiś powodów, bez znaczenia w sumie jakich- nie była w stanie sprostać Twoim oczekiwaniom.
I jak to do niej dotarło, to Ci powiedziała. Powiedziała też na co ją stać (przyjaźń).
I tak to wygląda. Nie ma tu podtekstów. Po prostu mijacie się gdzieś.
A Ty- chcąc nie chcąc- musisz się uporać ze swoim zaangażowaniem.

142 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-10 00:49:18)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Dobra- nic nie powiem, bo nie chce cie nakrecac....

Tak, jak napisala ad rem- musisz sie z tym uporac- niezaleznie od przyczyn...

Pociesz sie, ze to 2 miesiace tylko...

143 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-10 00:57:22)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
oldorando napisał/a:

Dobra- nic nie powiem, bo nie chce cie nakrecac....

:DD

Oldo- nie ma co dolewać, jak miska pełna...

I true z tymi miesiącami.
Im dalej w las i późniejszy spadek z chmur, tym tyłek mocniej boli...

144

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

I jak to do niej dotarło, to Ci powiedziała. Powiedziała też na co ją stać (przyjaźń).
I tak to wygląda. Nie ma tu podtekstów. Po prostu mijacie się gdzieś.

I to trochę też tak wyglądało wtedy na ławce w parku. Nagle zmieniła nastawienie. Z osoby, co się bała, że przez seks się rozejdziemy, sama zerwała, bo przeraziło ją moje zaangażowanie, "którego nie może odwzajemnić". To się stało w ciągu - nie wiem - pół godziny, godziny? Nie powiem, bo nie patrzyłem na zegarek.
I nie brzmi to już tak socjaldarwinowsko. Ale boli dalej, że nie wyszło z nią. Ja byłem skłonny jej pomóc i być wsparciem.

145

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Swoją drogą to pocieszające, że są tacy mężczyźni jak autor. Z takim podejściem. Inna sprawa, że wybierają albo suki albo nieogarnięte totalnie laski, które im robią z mózgownicy siekę.

Ale jako, że jestem zdecydowana zwolenniczką podejścia, że nic nie dzieje się "samo", tj. bez naszych intencji i przypadkiem, to pytanie czy autor wyciągnie wnioski i dostrzeże jakiś wspólny powtarzający się wzorzec w swoich wyborach.

Jeśli nie to za jakiś czas, jak się nieco uzdrowi, zaangażuje się uczuciowo w podobna kupę.. Oczywiście "przypadkiem".

146

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

I jak to do niej dotarło, to Ci powiedziała. Powiedziała też na co ją stać (przyjaźń).
I tak to wygląda. Nie ma tu podtekstów. Po prostu mijacie się gdzieś.

I to trochę też tak wyglądało wtedy na ławce w parku. Nagle zmieniła nastawienie. Z osoby, co się bała, że przez seks się rozejdziemy, sama zerwała, bo przeraziło ją moje zaangażowanie, "którego nie może odwzajemnić". To się stało w ciągu - nie wiem - pół godziny, godziny? Nie powiem, bo nie patrzyłem na zegarek.
I nie brzmi to już tak socjaldarwinowsko. Ale boli dalej, że nie wyszło z nią. Ja byłem skłonny jej pomóc i być wsparciem.

Tylko jak jej pomożesz się zaangażować? Tu trzeba samemu.
No boli- pewnie że boli- jak cholera.
Ale ponoć kiedyś przechodzi...tak słyszałam..(choć nie! z autopsji też wiem:)

147

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:

Swoją drogą to pocieszające, że są tacy mężczyźni jak autor.
Jeśli nie to za jakiś czas, jak się nieco uzdrowi, zaangażuje się uczuciowo w podobna kupę.. Oczywiście "przypadkiem".


Też mnie to podnosi na duchu!:)

Bądźmy dobrej myśli. Ludzie myślący wyciągają (czasem) wnioski, więc i autor ma szansę:)

148

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

I jak to do niej dotarło, to Ci powiedziała. Powiedziała też na co ją stać (przyjaźń).
I tak to wygląda. Nie ma tu podtekstów. Po prostu mijacie się gdzieś.

I to trochę też tak wyglądało wtedy na ławce w parku. Nagle zmieniła nastawienie. Z osoby, co się bała, że przez seks się rozejdziemy, sama zerwała, bo przeraziło ją moje zaangażowanie, "którego nie może odwzajemnić". To się stało w ciągu - nie wiem - pół godziny, godziny? Nie powiem, bo nie patrzyłem na zegarek.
I nie brzmi to już tak socjaldarwinowsko. Ale boli dalej, że nie wyszło z nią. Ja byłem skłonny jej pomóc i być wsparciem.

Ludzie maja rozmaite, czasem nieprawdopodobne kompleksy i fobie...

Ja jej nie wybielam, bo przez 2 mce, to mogla powiedziec wprost.
- sluchaj, zlozylam sluby czystosci w intencji topniejacych lodowcow!
-molestowal mnie w dziecinstwie swiety mikolaj, i teraz sie podniecam tylko na boze narodzenie
- wstydze sie, bo mam " tam" rude wlosy...

A ona " palila glaba" - kolokwialnie mowiac.
Nawet jesli sie ma jakies leki- to sie o tym rozmawia. Przeciez autor nie zastosowal " srodkow szantazu bezposredniego"

149 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-10 00:58:25)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Napisałem jej smsa. Z przeprosinami. Bo napisałem jej dziś coś emocjonalnego. A teraz jakoś do mnie dociera bardziej perspektywa,że ona faktycznie nie umiała nic więcej, choć chciała. Że jej zaangażowanie było szczere, ale nie umie kochać na poważnie, nie zaznała tego wcześniej i się pogubiła między "apetytem" a "możliwościami". Że jest jednak tchórzliwa ("największa z ułomności ludzkich" Bułhakow) i nie chciała czegoś, co jej się pierwszy raz trafiło, stracić.

I to jest równie smutne, jak wersja darwinowska. Ale jakoś dziwnie kojące odn. "rodzaju kobiecego" w ogólności, a tej dziewczyny w szczególności.

150

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:

Swoją drogą to pocieszające, że są tacy mężczyźni jak autor. Z takim podejściem. Inna sprawa, że wybierają albo suki albo nieogarnięte totalnie laski, które im robią z mózgownicy siekę.

Ale jako, że jestem zdecydowana zwolenniczką podejścia, że nic nie dzieje się "samo", tj. bez naszych intencji i przypadkiem, to pytanie czy autor wyciągnie wnioski i dostrzeże jakiś wspólny powtarzający się wzorzec w swoich wyborach.

Jeśli nie to za jakiś czas, jak się nieco uzdrowi, zaangażuje się uczuciowo w podobna kupę.. Oczywiście "przypadkiem".

NOooo, I O TO MI TU CALY CZAS CHODZI

151

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Napisałem jej smsa. Z przeprosinami. Bo napisałem jej dziś coś emocjonalnego. A teraz jakoś do mnie dociera bardziej perspektywa,że ona faktycznie nie umiała nic więcej, choć chciała. Że jej zaangażowanie było szczere, ale nie umie kochać na poważnie, nie zaznała tego wcześniej i się pogubiła między "apetytem" a "możliwościami". Że jest jednak tchórzliwa ("największa z ułomności ludzkich" Bułhakow) i nie chciała czegoś, co jej się pierwszy raz trafiło, stracić.

I to jest równie smutne, jak wersja darwinowska. Ale jakoś dziwnie kojące odn. "rodzaju kobiecego" w ogólności, a tej dziewczyny w szczególności.

Truhijo...bo ja za chwile nie wytrzymam!!!

Ja wszystko rozumiem, serio, tolerancyjna jestem jak cholera!!!
Ale reglamentowac komus trzymanie za raczke w wieku 25 lat!!!
Nie usiasc facetowi na kolanach?
Toz w ogolniaku na wycieczkach szkolnych chlopcy biora kolezanki na kolana w tramwaju.
Nie objac, nie przytulic " na misia"
Toz nawet przyjaciolki sie czasem tak obejmuja....


Sory- ja tego nie kupuje.

152

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

No nic nie zrobisz oldo..

Ja kiedyś kiedyś, będąc mloda siksą - pierwszy rok studiów jakos..Miałam takiego adoratora jak autor (do dziś go pamiętam i ciepło wspominam smile

ale , że wówczas moja gotowość do bycia z mężczyzną była na poziomie "drożdżówki dopiero wkładanej do pieca", to nawet nie dałam mu szansy na randkę.. a chłopak już dosłownie w towarzystwie pytał co ma zrobić żebym się z nim k.wa umówiła.. I wszyscy znajomi wiedzieli o co chodzi i że on cos do mnie teges, tylko nie ja.

Moja świadomośc siebie jako kobiety wtedy była na poziomie dno i 10m mułu big_smile

To był jeden z niewielu facetów, który chyba naprawdę mnie lubił.."za mnie i dla mnie".
Potem już były to relacje, gdzie jednak fizycznośc była na 1szym albo jednym z pierwszych miejsc i nie byłam tak blisko mentalnie z kims i nie czułam się przy nikim tak bezpiecznie.

Czasem zastanawiam się co by było gdybym wtedy była bardziej gotowa.. to był naprawdę uroczy facet.
Teraz jest chyba po ślubie tongue Oczywiście życzę mu jak najlepiej.

Tylko do czego zmierzam.. Mężczyźni, poki nie zostaną odrzuceni po raz pierwszy przez wazną dla nich kobietę, sa naprawdę cudownie delikatni i pełni uroku w tych swoich 'podchodach'. Fajnie, że niektórym to zostaje na później, warto to pielęgnować.

153 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-10 01:11:20)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Na kolanach usiadła akurat tongue.

Tylko do czego zmierzam.. Mężczyźni, poki nie zostaną odrzuceni po raz pierwszy przez wazną dla nich kobietę, sa naprawdę cudownie delikatni i pełni uroku w tych swoich 'podchodach'. Fajnie, że niektórym to zostaje na później, warto to pielęgnować

Starałem się zachować moje maniery po każdej nieudanej relacji. Dopiero teraz mam takie załamanie, czy nie jestem idiotą tak postępując.

154

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Napisałem jej smsa. Z przeprosinami. Bo napisałem jej dziś coś emocjonalnego. A teraz jakoś do mnie dociera bardziej perspektywa,że ona faktycznie nie umiała nic więcej, choć chciała. Że jej zaangażowanie było szczere, ale nie umie kochać na poważnie, nie zaznała tego wcześniej i się pogubiła między "apetytem" a "możliwościami". Że jest jednak tchórzliwa ("największa z ułomności ludzkich" Bułhakow) i nie chciała czegoś, co jej się pierwszy raz trafiło, stracić.

I to jest równie smutne, jak wersja darwinowska. Ale jakoś dziwnie kojące odn. "rodzaju kobiecego" w ogólności, a tej dziewczyny w szczególności.

To Wy macie kontakt?
Rada- nie pisz do niej pod wpływem emocji;)

Ja sobie myślę tak - rzadko znamy motywacje innych ludzi.
W tym przypadku możemy przyjąć dwie opcje ( w dużym uproszczeniu):
1. laska bajerowała, oszukiwała, manipulowała i bawiła się cudzymi uczuciami; zaangażowanie autora miło łechtało jej ego i tym sposobem budowała sobie poczucie własnej wartości. A w środku była wyrachowaną s**ą. -> Autor zakończy z odczuciami, iż został wykorzystany i potraktowany jak śmieć, że się straszliwie pomylił w jej ocenie. I skoro ona tak pojechała, to on też będzie teraz traktował innych tak samo.
2. laska była szczera, inwestowała w tą relację tyle ile potrafiła, chciała, próbowała, była i jest osobą taką, jak autor ją postrzega-> oczekiwania wzrosły, nie dało się ich zamieść pod dywan i doszła do wniosku, że nie potrafi im sprostać, nie nadąża, no nie ma po prostu wystarczających zasobów ( a nie sposób dać czegoś, czego się nie ma) i zakomunikowała to dość jasno, nie skrzywdziła go z premedytacją-> Autor zakończy z poczuciem, że próbował stworzyć fajny związek z wartościową osobą, z którą po prostu nie wyszło- nie byli kompatybilni, nie spotkali się we wspólnym punkcie.

Odczucia na koniec skrajnie różne. Ja osobiście wybieram bramkę nr 2..

155

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

Tylko do czego zmierzam.. Mężczyźni, poki nie zostaną odrzuceni po raz pierwszy przez wazną dla nich kobietę, sa naprawdę cudownie delikatni i pełni uroku w tych swoich 'podchodach'. Fajnie, że niektórym to zostaje na później, warto to pielęgnować

Starałem się zachować moje maniery po każdej nieudanej relacji. Dopiero teraz mam takie załamanie, czy nie jestem idiotą tak postępując.

Bo to jedyna relacja, gdzie byłeś/jesteś naprawdę zaangażowany.. Najwyraźniej inne zakończenia tak Cię nie ruszały.

156

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
oldorando napisał/a:

Toz w ogolniaku na wycieczkach szkolnych chlopcy biora kolezanki na kolana w tramwaju.

Sory- ja tego nie kupuje.

No to może ona jest w tej kwestii na poziomie liceum, albo ma zahamowania jakiejkolwiek natury.
Kurde, to ma najmniejsze znaczenie w tej kwestii obecnie.
Bo oni już nie będą chodzić za rączkę, ani siadać na kolanach, ani całować, o dalej nie mówię.
Zostaje kwestia z czym autor skończy.
(Jak dla mnie).

A co zrobi ona- czy się bzyknie z pierwszym z brzegu, czy zostanie dziewicą po grób, to już jej sprawa.

157 Ostatnio edytowany przez Truhijo01 (2015-08-10 01:22:17)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Jako osoba, która wie najlepiej w ogóle o czym mówimy tongue, też bliżej mi do nr 2. Byłem kiedyś z kobietą wyrachowaną i jędzowatą. Zupełne przeciwieństwo w mowie ciała, zachowaniu, głosie. Mimo że się zakochałem w tej obecnej mojej "niedostępnej", to do końca czułem że coś nie gra, obserwowałem jej reakcje i zachowania. Czyli docierały do mnie bodźce. I ja to traktowałem jako coś a la nr 2, z tą różnicą, ze uznałem, że się zbytnio pospieszyłem.
Ad rem, dzięki za zapodanie tej nowej perspektywy.

Najwyraźniej inne zakończenia tak Cię nie ruszały.

Jedno ruszyło podobnie, a nawet bardziej jeżeli chodzi o ekspresję. Na szczęście podczas okresu "świrowania" okazało się, że osoba ta była przeze mnie totalnie wyidealizowana, wyobrażona i jej realny charakter był wręcz przeciwieństwem moim marzeń, tylko ja nie dopuszczałem do siebie faktów. Wtedy, gdy pewna rzecz do mnie dotarła - z miejsca oprzytomniałem, jakbym w łeb dostał. Jedna znajoma mi to dość dobrze wyperswadowała. Zrozumiałem, że nie straciłem żadnej cudownej istoty. Teraz jest jednak inaczej - obecna "ukochana" jest wartościowa mimo wszystko, nie zrobiła NIC takiego, jak ta o której wspominam tutaj.

158

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Ja się też wkręciłam i zaczęłam myśleć: 'pomyliłam się', 'ktoś mnie oszukał, nabił w butelkę, zabawił się mną'.
I kończenie z takim uczuciem jest bardzo przykre. Mocno podkręcające samą przykrość kończenia.
Tyle, że przecież byłam tam, widziałam reakcje, spędziłam z tym człowiekiem jakiś czas. I ani przez chwilę nie wyczułabym gry? Bo zaślepiło mnie zupełnie? Nie wydaje mi się.

A nawet jeśli- to po co sobie dokładać.
Lepiej zostać z dobrymi wspomnieniami, niż żalami. (szczególnie gdy nie był krzywd i traum w samej relacji).
I z przyjęciem że po prostu- nie jest nam po drodze.

159

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Ad rem, masz racje..
Chapeau bas.....

160

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Truhijo, poważnie, nie możesz mieć wontów do wszystkich kobiet o to, że dziewczyna, którą wybrałeś sam i dobrowolnie, nie przystawała do Twoich oczekiwań i, że nie wyszło tak jak Ty byś chciał. Widziałeś problemy?- widziałeś. Wlazłeś w to?- wlazłeś. Pretensje możesz mieć tylko do siebie.

Na przyszłość radzę się nie kierować nastawieniem: "jakoś to będzie", "ona się zmieni" i szukać kobiety, która bardziej pasuje do Ciebie.

161

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Truhijo,

jak samopoczucie?
Odmelduj się.

162

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Mam ochotę przytulić autora, bo rozumiem i współczuję.
To, że chcesz się mścić, to reakcja emocjonalna na zranienie, ale sam chyba wiesz, że jest to bez sensu. Koncentrujesz się na unieszczęsliwianiu innych, a nie uszczęsliwianiu siebie, co Cię nie uszczęśliwi, bo nie ma prawa.  Z sensem jest natomiast wciągnięcie wniosków.
Są teorie o manipulacji i o jej zlęknieniu. Myślę, że to jednak bez znaczenia, bo czy babka uciekla, bo Cie nie chciała, czy uciekła, bo się zlękła, to efekt ten sam. Niczego to nie zmienia. Warto byłoby ogarnąć ten język ciała o którym tak opowiadasz i od teraz się takimi pannami nie interesować. Znerwicowane i manipulantki nie są dobrym targetem, więc teraz łatwiej je rozpoznasz i się nie będziesz angażował, jak Cię będą zwodzić.

Znam dobrze jedną pannę, która jest w tym wieku prawie i sądzę, że zachowuje się podobnie sądząc po jej opowieściach. Jest znerwicowana, poblokowana i w związku z tym opowiada facetom farmazony i daje im połzielone światło. I też wierzy w rzeczy, o których Elle z oldorando opowiadają - że utraci szacunek jak się z kimś prześpi plus ma jakieś coś ala manię wyższości i manię niższości razem w związku z tym. Ona wie, że się do związku nie nadaje (bo się związków i facetów w gruncie rzeczy  panicznie boi), ale lubi adorację, więc udaje głupią przed sobą i innymi, zabawnie ich podpuszczając. Tak, siebie też oszukuje. 

Spotkałeś 3 takie, co miały fajne dla Ciebie cechy. Jeśli nie leżysz na łożu śmierci, to spotkasz spokojnie 3 kolejne, ale już mądrzejszy. Może jedna kolejna wystarczy. Jeśli oczywiście ogarniesz wnioski z tej sytuacji. Pocierpisz, ale Ci przejdzie, a będziesz mądrzejszy o cały ten ból. Oczywiście jak skusisz się na głęboką samoanalizę i nie przegniesz w drugą stronę w reakcji na nią. Elle się w życiu ponacinała na ludziach, ale zobacz, że teraz robi za forumowego mistrza Yodę z poprawą gramatyką. Oldo też przebyło mądrości po tym, jak się na różnych panach przejechała. Prywatnie miałam nie tak dużo negatywnych doświadczeń, ale bardzo z przytupem i po czasie jestem za nie wdzięczna, bo jestem po nich o lata mądrzejsza. Sam na pewno nauczyłeś się boleśnie czegoś, co uchroniło Cię przed możliwie gorszym dziadostwem.

Nie koncentruj się na tym, co z nią. Wiem, że ciężko, naprawdę diablo wiem, że ciężko, bo ja też wszystko muszę wiedzieć. Przyjmij najprostsze rozwiązanie jej zachowania, zgodnie z Brzytwą Ockhama będzie ono najprawdziwsze. Nie pisz, nie dociekaj, nie miej nadziei, że wróci. Jesteś fajnym facetem, wszystkie Ci to tu powtarzamy bez farmazonów, bezpośrednio. Nie szukaj winnych, czasami ich nie ma (Polecam Ci piosenkę Katie Meluy "Flood" jako dobry hymn na taką niepogodę uczuciową). Wszystko boli, bycie dupkiem też, a że jeszcze nie byłeś, to możesz o tym nie wiedzieć. Mądrość boli głównie podczas jej nabywania, a potem już jest lepiej, bo można z niej korzystać. Warto więc z nią inwestować zamiast się odgrażać zemstami na boguduchawinnych innych babkach.

Teraz jesteś obolały, to jasne, ale to nie potrwa wiecznie, jeśli się w swoim żalu nie będziesz taplać. Spotkałeś te 3 fajne, więc one istnieją, to jest już dobra wiadomość. Może da się mieć jakieś przesłanki w jakich okolicznościach je spotkałeś i wiedzieć gdzie znaleźc ich więcej. A nuż 4ta będzie już tą najlepsza możliwą, a ta pierdołowata napędziła zmianę w Twoim życiu, która Cię do niej doprowadziła? A jak nie czwarta, to może piąta, szósta albo siódma, którą spotkasz. Nie zabijaj w sobie nadziei, ale nie obiecuj sobie za dużo.

I nie poblokuj/nerwicuj się tak jak ona, bo nawet jak jakaś świetna babka się na horyzoncie pojawi, to możesz sobie strzelić w stopę.

163 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-11 15:16:11)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Czarnaczarna,

Żeby jeszcze tak nie było chęci poukładania wszystkich klocków na miejsce, i jednak dociekania co, jak i dlaczego...

Ja mam jakąś niekontrolowaną potrzebę wyjaśniania co niejasne, zamknięcia tego typu spraw. Postawienia kropki nad i..

164

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Truhijo01 napisał/a:

związku chciała i zdawała sobie sprawę, że bez fizyczności ani rusz.
"Daj mi czas [na fizyczność]"

Moze ona ma jakies powazne powody, ktore spowodowaly u niej zahamowania seksualne?
Wiele kobiet bylo molestowanych w dziecinstwie, np..
Moze miala dawno temu jakies nieprzyjemne przezycia, ktore sprawily, ze unika kontaktu fizycznego z mezczyzna?
Ktos taki potrzebuje bardzo wiele czasu, zeby zaufac i otworzyc sie na kontakt fizyczny.

Nie twierdze, ze tak moglo byc na 100% - wspomnialam o takiej mozliwosci, bo nie padla w tej dyskusji.

165 Ostatnio edytowany przez Czarnaczarna (2015-08-11 16:22:43)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Cóż, rozumiem Cię jak nikt, naprawdę.

Miałam historię z panem, bo się skradał po pierdołowatemu i jakoś się to powoli rozwijało, aż nie zrobiłam okropnej rzeczy, choć obiektywnie nie była aż taka okropna (szczególnie patrząc na ten temat), tylko w kontekście i oprawie. On stwierdził potem, że spoko, a ja wreszcie wiedziałam na czym stoję (a raczej po raz pierwszy tak myślałam), buzi buzi, po czym gdy ja sądziłam, że własnie wiem, że on jednak ma jakieś zamiary, on mnie zaczął unikać i się nie odzywać. Dodał do tego udawanie męczennika na tablicy na fejsie (ach, jak kogos poznasz, to jesteś skazany na ból i cierpienie). Unikał mnie jak ognia, ale przychodził w miejsca gdzie jestem, częściej niż kiedykolwiek dotąd bywał. Nie chciał ze mną rozmawiać, ale zaczepiał. Użalał się naszej wspólnej dobrej znajomej i prosił by ze mną pogadała, po czym odrzucał wszystkie sugestie i zwodził ją, że ze mną pogada. Udawał niedostępnego na fb, ale podrzucał info o nowym odcinku serialu, który oglądaliśmy. Udawał, że się nie znamy, a potem na spotkaniach towarzyskich nie odstępował mnie na krok i nawiązywał do naszych hermetycznych żartów. Flirtował z jakimiś babkami, ale podczas tego gapił się w moim kierunku, a nie w kierunku tych babek. Odmawiał pomocy przy przeprowadzce, ale nadskakiwał chwilę później. Udawał wiecznie zajętego, a potem żartobliwie miał pretensje, że go nie zaprosiłam jak było cośtam. I masa innych. Kilka miesięcy takich dziwnych cyrków z przerwami na wyjazd, a że ja głupia, naiwna i z poczucie winy (bo po raz pierwszy nie byłam fair w swojej ocenie), próbowałam gościa zrozumieć. Szukałam logiki, gdzie jej po prostu nie było. I swojej winy.

Lol

Nie wiem, czy to jest dobra/mądra strategia, ale u mnie z tym problemem podziałała. Dorwałam podstępem młodzieńca po żegnaniu koleżanki, która wyjeżdżała na stałe i się sporo towarzystwa zebrało. By mi powiedział o co chodzi. W miejscu publicznym, trochę na uboczu, by było dyskretnie, udając, że jestem upita bardziej niż byłam (więc nieobliczalna), ten też pod koniec wieczora w barze, więc też wstawiony. Miał ograniczone pole do ucieczki, więc co nieco wydukał, ale tez nie za wiele. Ale przyjęłam, że cokolwiek powie biorę to za jego prawdziwą motywacje i nie analizuję.

Mi było to cholernie potrzebne, bo byłam ogłupiała. Potem jeszcze prawie za fraki go zaciągnęłam na pogawędkę i niejako zmusiłam, by stwierdził, że nic ode mnie nie chce. Zależało mi by przestał mi się pokazywać na oczy i mieszać w głowie, bo nie miałam właściwie czasu by jakoś się z niego wyleczyć, bo ten non stop coś ćwiczył co mnie wyprowadzało z równowagi. Powiedziałam mu bez ogródek, że mnie tym krzywdzi i jeśli wiedząc to będzie to kontynuował, to najzwyczajniej w świecie musi przestać być przekonany o swojej porządności. Musiałam jakoś to zakończyć, bo ja lubię jasne końce i początki i no musiałam go jakoś zmusić by zaprzestał tych cyrków. To chyba było ważniejsze. Pomogło, chociaż jak go gdzieś przypadkowo spotykałam, nawet niedawno, mimo 2 lat od tych zdarzeń, zachowywał się podejrzanie.

Wiem, że może to nie brzmi jak klasa sama w sobie, ale mi pomogło. Ale też wiedziałam, że tylko to w moim stanie psychicznym może pomóc.

Bym się zastanowiła na Twoim miejscu, jaka byłaby odpowiedź, która pozwala Ci z dociekania zrezygnować. I czy musisz ja usłyszeć, czy tylko ustalić.



Marisa, nawet jeśli to jest problemem, to ona powinna poszukać pomocy, a nie krzywdzić naokoło ludzi swoim niezdecydowaniem. Nie sądzę, by autor był odpowiedzialny za to molestowanie i nie jest on też psychoterapeutą. Zresztą co tu gdybać, panna powiedziała, że nigdy nie będzie zaangażowana w ten związek. Bym zacytowała klasyka "Jeb...o to jeb...o, na ..uj drażyć temat". Do niczego to nie doprowadzi, oprócz myślenia o babeczce, o której nie powinno się za dużo mysleć.

166 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-11 16:56:35)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Czarna,

w sumie sama się zastanawiam- w kwestii ostatniego zdania.
Po prostu wychodzi, że mocno kogoś przeceniłam- to jedno.
A drugie- zostaję na koniec z poczuciem bylejakości, nieważności wspólnego czasu. I tu mnie boli.

Czyli wiesz- nie dość że ktoś nie potrafi wziąć odpowiedzialności za to, że oswoił(chciał czy nie), to nawet nie stać go na podziękowanie za to co było i pożegnanie...

167 Ostatnio edytowany przez Czarnaczarna (2015-08-11 17:14:24)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

ad rem, toż to klasyka gatunku. Pierwsze o prawda, ale czy to ważne, że kogoś przeceniłaś? Równie dobrze ten ktoś mógł sprytnie udawać kogoś, kim nie jest, a paranoja to nie jest zdrowe zachowanie. Odebrałaś go prosto, bez komplikowania sprawy.
Drugie: chyba panicz nie jest wyznacznikiem ważności tego czasu? Skoro dla Ciebie był ważny, to z jakichś powodów. Czy dlatego, że wierzyłaś w jakąś romantyczną historię? Jeśli faktycznie, to jest to uzasadnione. Czy dla porozumienia? To że przeceniłaś kogoś pod pewnymi względami, nie znaczy, że ten wspólny czas był bylejaki. Była w tym jakaś radość, fascynacja wspólnymi rzeczami. Nawet wypieranie się niczego nie zmienia. Ludzie wypierają się różnych rzeczy, sama też mam niestety jeden przypadek tego na koncie (taka zbrodnia w afekcie).
Nie dajmy się zwariować. Mi powyższy młodzieniec próbował wmówić, że on nie jest ni trochę dwuznaczny i zachowuje się w prządku. Może bym u uwierzyła, gdyby mi stado postronnych niezależnych obserwatorów nie zasugerowało, że może powinnam się nim zainteresować, bo ewidentnie do mnie uderza.

Ed.
Wydawało mi sie, że ktoś się czegoś wypierał, ale zaglądnęłam w wątku i nie widzę. Pochrzaniłam, olej fragment tongue

168 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-11 17:30:13)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Czarnaczarna napisał/a:

ad rem, toż to klasyka gatunku. Pierwsze o prawda, ale czy to ważne, że kogoś przeceniłaś? Równie dobrze ten ktoś mógł sprytnie udawać kogoś, kim nie jest, a paranoja to nie jest zdrowe zachowanie. Odebrałaś go prosto, bez komplikowania sprawy.
Drugie: chyba panicz nie jest wyznacznikiem ważności tego czasu? Skoro dla Ciebie był ważny, to z jakichś powodów. Czy dlatego, że wierzyłaś w jakąś romantyczną historię? Jeśli faktycznie, to jest to uzasadnione. Czy dla porozumienia? To że przeceniłaś kogoś pod pewnymi względami, nie znaczy, że ten wspólny czas był bylejaki. Była w tym jakaś radość, fascynacja wspólnymi rzeczami. Nawet wypieranie się niczego nie zmienia. Ludzie wypierają się różnych rzeczy, sama też mam niestety jeden przypadek tego na koncie (taka zbrodnia w afekcie).
Nie dajmy się zwariować. Mi powyższy młodzieniec próbował wmówić, że on nie jest ni trochę dwuznaczny i zachowuje się w prządku. Może bym u uwierzyła, gdyby mi stado postronnych niezależnych obserwatorów nie zasugerowało, że może powinnam się nim zainteresować, bo ewidentnie do mnie uderza.

No może i klasyka- ale jak to mógł zrobić mój Wyjątek!:P
Kurcze, on mi już takiego syfu w głowie narobił, że nie wiem nic.
Na jedno pytanie dostałam kilka odpowiedzi wzajemnie się wykluczających ( nie, nie za jednym razem).
I nie chce mi się w sumie dalej pytać czy dociekać, bo żadnych konkretów z tego nie ma. On zagubiony jak dziecko we mgle tylko coś duka bez ładu i składu (klasyczna pierdoła).
No ja go bez analiz odbierałam. I jakoś tak przykro, że pomyłka?
A ważność - kurczę, czuję się wykorzystana. I czuję się, jakbym zmarnowała kupę czasu. Bo ja budowałam coś z 2 człowiekiem, a on nudę zabijał..

169 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-11 17:22:26)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Dlatego ta i podobne historie pokazują, jak bardzo trzeba być uważnym i empatycznym kiedy w grę wchodzą jakieś uczucia z drugiej strony - choćby te najmniejsze zalążki.

Ja sama znów złapawszy się na byciu 'gruboskórnym hipopotamem' w momencie, gdy widzę, że ktoś kto się o mnie stara -a trzeba powiedzieć, że robi to wyjątkowo nieudolnie zważywszy na doświadczenie i wiek jakby się mogło wydawać, czym mnie dodatkowo zniechęca.. to zaraz się 'stawiam do pionu' i nie pozwalam sobie na żaden cynizm czy złośliwości, ani nawet delikatne upomnienie w jego kierunku, bo to byłoby po prostu podłe.

Z drugiej strony, tak jak napisała Czarna - tak trudno jest być prostolinijnym i dać jasny sygnał na NIE, kiedy ta druga osoba wysyła dużo mniej lub bardziej niejednoznacznych sygnałów, a przecież nie wypali się z grubej rury: "Ej, nic z tego..przestań się do mnie odzywać."  kiedy ta osoba w zasadzie nic konkretnego nie robi.. choć wiesz o co chodzi, bo nie da się cofnąć czegoś co zostało już powiedziane wcześniej.


Przypominam sobie zawsze wtedy jak ja się czułam kiedy dostałam kosza. I mam więcej zrozumienia i pokory dla reakcji strony, która mi go zapodawała, bo to naprawdę nie jest proste i łatwe żeby zrobić to elegancko.
Ale jedno czego nie wolno robić, to dawać złudne nadzieje, gdy na TEN MOMENT wie się, że kompletnie nie ma się chęci ani możliwości by inwestować uczuciowo w relacje z dana osobą.

170 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-11 17:29:34)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:

Przypominam sobie zawsze wtedy jak ja się czułam kiedy dostałam kosza. I mam więcej zrozumienia i pokory dla reakcji strony, która mi go zapodawała, bo to naprawdę nie jest proste i łatwe żeby zrobić to elegancko.
Ale jedno czego nie wolno robić, to dawać złudne nadzieje, gdy na TEN MOMENT wie się, że kompletnie nie ma się chęci ani możliwości by inwestować uczuciowo w relacje z dana osobą.

I o to chodzi.
Startował do mnie kiedyś żonaty pan, w małżeństwie nieszczęśliwy. I deklarował się że się zakochał biedaczek.
Porozmawialiśmy o realiach- że ja żonatych nie tykam, niezależnie od ich poziomu szczęśliwości i wobec takiego stanu rzeczy należy się pożegnać.
I tak się stało. Gość był dość słaby,  a jednak miał klasę podziękować za jakiś krótki czas rozmów.

Jeśli wiem, że ja nie będę się angażować (niezależnie od powodu), a ktoś mi takie sygnały wysyła (mniej lub bardziej subtelnie)- to nie daję mu nadziei, bo mnie atencja łechce w ego. Nie bawię się ludźmi.

171

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Ad rem....

Dalas mi do myslenia...
O moim egocentryzmie, krytykanctwie, cynizmie, i frustracji...

I o mojej w zwiazku z tym postawie.....

172

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
oldorando napisał/a:

Ad rem....

Dalas mi do myslenia...
O moim egocentryzmie, krytykanctwie, cynizmie, i frustracji...

I o mojej w zwiazku z tym postawie.....

Oldo, słońce, ale czym?

173

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Pan Wyjątek przepoczwarzył się w pierdołę, a taka zacna gąsienica z niego była.
Może była, ale potem dostał skrzydeł głupoty i uniósł się na swoich skrzydłach pierdołowatości tam, gdzie go nie spodziewałaś się spotkać.
Nie znałas go pewnie od tej strony, szczególnie jak to tak bardziej na odległość.
Nie żałuj. Rozumiem uczucie wykorzystania, ale żałowanie to już Twój prywantny wybór i warto to sobie darować, bo ani przyjemne, ani do niczego nie prowadzi. Strzelam, że dobrze by było się skupić na tym, że było miło, ale było, a już nie jest, więc wypada zaktualizować bazę danych i ruszyć na poszukiwanie innych gąsienic, które się przepoczwarzą w coś ciekawszego.

Łatwo się mówi, ale nawet jak się ciężko robi, to warto.

174 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-11 17:41:39)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

https://www.youtube.com/watch?v=6KdviedF9iM   z dedykacją dla wszystkich z tego wątku smile


Można zacząć od 02:40 wink

175

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Ojjjj...dlugo by mowic....

W skrocie:

Zadalam sie z dupkiem...( zamiast wyciagnac wnioski, poszlam dalej...)
I zadalam sie d drugim dupkiem....( zamiast wyciagnac wnioski- walczylam do upadlego)
Upadlam...i wstajac, kombinowalam, zeby nie zadac sie z kolejnym dupkiem...
Zaczelam byc bardzo ostrozna, wiec patrzylam na ludzi przez pryzmat wad...( tak, asekurancko)
Co mnie doprowadzilo do tego cynizmu, egocentryzmu, i nieprzystepnosci...

Nie twierdze, ze to zle, ze chronie siebie...( to akurat sluszne)
Ale za swoje bledy odpowiadam ja- nie inni.( i nie powinno to miec wplywu na ocene innych)

Postanowilam popracowac nad empatia, nad pozytywnym postrzeganiem ludzi, ( niezaleznie od mojej defensywnej postawy)
Mysle, ze da sie to pogodzic....tylko nie wiem, jak mi wyjdzie....

176 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-11 18:05:30)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Hehehe:)

Czarna,dzięki za śmiech:)

Rozumiem, że doczytałaś.
A bo taka hipokryzja mi z Wyjątka wylazła- pierniczy jedno, a jak co do czego- to robi drugie.
I nagle z całą jaskrawością widzę, że znów du** nie facet. I jak się robi trudniej to ogon podkulić i dłuuuga. I tyle w kwestii wyjątku.
Co nie zmienia faktu, że mam ochotę wziąć za fraki, posadzić naprzeciwko i podsumować parę spraw (jako że ja średnio pod pierdołę podchodzę..)
Aa, bo liczyłam że on sam się na to zdobędzie, ale... złe kalkulacje to były.

edit.
I nikt mi, kurka wodna, nie chce podpowiedzieć czy to warto czy nie?

177

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Oldo,

jak dla mnie to Ty byś chciała.
Ale tak się boisz, że nawet nie spróbujesz (bo po co, skoro i tak się nie uda).

Też tak myślałam parę lat- aż bardziej chciałam niż się bałam. Zagrałam vabanque. Nie wygrałam.
Bardzo bym chciała wziąć sobie co dobre, zostawić co złe. Być odpowiedzialna za swoje słowa i czyny, a nie ponosić winy za coś, co winą moją nie było. Chyba mam szansę...

178 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-11 17:53:39)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Napisalas mi tu cos takiego:

Nie istotnie zupelnie, czy ta dziewczyna truhijo byla wyrahowana, zablokowana, glupia, czy jaka....
Istotne- dla autora jest to, co on z tej przygody wyniosl...

Jesli wyniesie chec zemsty( jak mu sie wytlumaczy, ze ona byla podla), to zrobi SOBIE na zlosc...
Jesli wyniesie nauczke- to drugi raz mu sie to nie przytrafi...( niezaleznie od tego co nia kierowalo)

Mysle, ze ja powinnam to wziac do siebie...


Ja to widze bardzo wyraznie u siebie- tylko wytlumaczyc wam nie umiem....

179

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Jesli wyniesie chec zemsty( jak mu sie wytlumaczy, ze ona byla podla), to zrobi SOBIE na zlosc...
Jesli wyniesie nauczke- to drugi raz mu sie to nie przytrafi...( niezaleznie od tego co nia kierowalo)

Bingo.

I tu możemy postawić kropkę smile
W kwestii dalszych rozważań, co powinno się w takich sytuacjach robić.


Ale dyskusja jak zwykle pobiegła głębiej i super. big_smile

180

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:

Jesli wyniesie chec zemsty( jak mu sie wytlumaczy, ze ona byla podla), to zrobi SOBIE na zlosc...
Jesli wyniesie nauczke- to drugi raz mu sie to nie przytrafi...( niezaleznie od tego co nia kierowalo)

Bingo.

I tu możemy postawić kropkę smile
W kwestii dalszych rozważań, co powinno się w takich sytuacjach robić.


Ale dyskusja jak zwykle pobiegła głębiej i super. big_smile

Dla mnie to bylo......traumatyczne...:-\
( wnioski z dyskusji, znaczy...)

181 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-11 18:02:52)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Elle, bo dyskusja jak zwykle poleciała bokiem.
Na moim wątku nikt nie chce pisać, to udzielam się na cudzych:P

Oldo, ja czytam Twoje wpisy w różnych miejscach. I myślę sobie często, że niegłupia babeczka jesteś.
Ale też często widzę sporo sprzeczności w wypowiedziach.
I w Tobie te różne własne historie nadal pracują.

No bo jak pisałam, rzadko znamy motywacje innych.
Znamy swoje. Wiemy co nami kierowało i za to możemy wziąć odpowiedzialność.
Za innych nie- bo jak?

On może wynieść dobre wspomnienia, bo miał fajną relację. I laska nie zwodziła go miesiącami czy latami, tylko jasno postawiła sprawę.
A że nie skończyło się to jak w bajkach...cóż...

edit.
Oldo- zabolało? było zaskoczenie?
jeśli tak- to trafiłaś w sedno..

182

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Oldorado, uwierz, że nie jesteś sama ze swoimi lękami i rozkminami.

Chodzi o to, żeby nie ubijać szansy na dobrze rokująca znajomość w zarodku, a nie żeby udawać przed sobą, że tych leków nie ma lub czekać Bóg wie ile, aż "same" znikną i WTEDY to dopiero się wyruszy na łowy, hohoho .. wink


Myślisz, że ja nie jestem ostrożna? Jestem, ale w takim znaczeniu, że obserwuję danego osobnika i często nawet nie muszę si e z nim często spotykać by po sposobie w jaki się odnosi np. pomiędzy spotkaniami czy w ogóle jaki jest 'pomiędzy', kiedy wiadomo -niecierpliwość i nerwy puszczają czasem wink pokazuje to wszystko, co prawdopodobnie by umknęło gdybym "popłynęła" odrazu i poszła w to na szybko. 

Jeśli ufasz sobie to nie czujesz potrzeby by się spieszyć, ale też nie czujesz potrzeby ocenić kogoś po 1 czy 3 spotkaniach, tylko niech to sobie spokojnie płynie.. W ten sposób dałabyś radę przecież? smile

183 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-11 18:15:52)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
ad rem napisał/a:

Elle, bo dyskusja jak zwykle poleciała bokiem.
Na moim wątku nikt nie chce pisać, to udzielam się na cudzych:P

Oldo, ja czytam Twoje wpisy w różnych miejscach. I myślę sobie często, że niegłupia babeczka jesteś.
Ale też często widzę sporo sprzeczności w wypowiedziach.
I w Tobie te różne własne historie nadal pracują.

No bo jak pisałam, rzadko znamy motywacje innych.
Znamy swoje. Wiemy co nami kierowało i za to możemy wziąć odpowiedzialność.
Za innych nie- bo jak?

On może wynieść dobre wspomnienia, bo miał fajną relację. I laska nie zwodziła go miesiącami czy latami, tylko jasno postawiła sprawę.
A że nie skończyło się to jak w bajkach...cóż...

edit.
Oldo- zabolało? było zaskoczenie?
jeśli tak- to trafiłaś w sedno..

Nie, nie zabolalo....dalo do myslenia...i to bardzo..
Wyjasnilo nie wlasciwosc bardzo wielu moich reakcji..

Fakt, ze duzo we mnie sprzecznosci( a przynajmniej wiem, ze tak to wyglada)
To, ze potrafie racjonalnie wytlumaczyc swoje reakcje/zachowania, nie znaczy, ze dla innych nie moga wygladac niespojnie...


Podam przyklad:
Nie dzwonie, nie pisze, do nowo poznanego faceta.
Bo:
Wychodze z zalozenia, ze on tego nie oczekuje.nie zalezy mu na tym.
Wiec milcze.

A czemu ja decyduje o jego oczekiwaniach? Co one mnie w sumie, na tym etapie obchodza?
Przeciez, jesli chce, moge sie odezwac, a jesli mnie oleje, nie przejac sie tym.

To taki przyklad....
Ale sama postawa dotyczy calosci moich reakcji....

PS i nie zastanawiac sie nad tym, czemu mnie olal, czy chcial mnie okrasc, zbajerowac, itd.
Nie musze tego brac do siebie- przeciez przyczyna moze lezec poza mna.
Za duzo mysle o kims- o jego intencjach, o jego oczekiwaniach, o jego zamiarach...
A po co?

Jedyne co zyskuje to MOJ cynizm i dystans....

184 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-11 18:15:29)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Oldorando,

jeśli dało do myślenia i przyniesie jakąś nową jakość, to fantastycznie:)

Ja nie oceniam Ciebie, ani nie krytykuję. Bardziej staram się zrozumieć.

PS. przyczyna bardzo często leży poza nami.

185 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-11 18:20:24)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
ad rem napisał/a:

Oldorando,

jeśli dało do myślenia i przyniesie jakąś nową jakość, to fantastycznie:)

Ja nie oceniam Ciebie, ani nie krytykuję. Bardziej staram się zrozumieć.

PS. przyczyna bardzo często leży poza nami.


Ad rem- ale ja nie twierdze, ze mnie krytykujesz!!!!
Wrecz przeciwnie- w sposob zamierzony, czy mimochodem, niewazne, bardzo dalas mi do myslenia!!!
( co swiadczy tylko, jaka madra z ciebie dziewczynka!!!!)

Jestem jak ci mizogini tutaj- ktorzy glosza, ze wszystkie kobiety, to, czy tamto....:-(

186

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Oldo, e, niee, nie jest tak źle;)

Raczej robisz podgrupy:D
Ten typ tak- ten inaczej.

187 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-11 18:31:45)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
ad rem napisał/a:

Oldo, e, niee, nie jest tak źle;)

Raczej robisz podgrupy:D
Ten typ tak- ten inaczej.

Nie, nie...to jest inaczej:
Ludzie som rozne( zawsze to powtarzam)
Ale wszyscy maja jedna wspolna ceche:
Nie przywiazuja sie/nie lubia/nie chca oldorando.

Oldorando chciala sie poswiecac, zeby przyciagnac ludzi- i przeinwestowala.

Nabrala przekonania, ze za darmo/bez zysku, nikt oldorando nie polubi.

I , idac za ta mysla, zrobilam sie unikajaca, i ...odpychajaca.

PS dodatkowo dobija czytanie facetow" bylem z nia, i nic z tego nie mialem"
" a wy, kobiety co dajecie od siebie"
" trzeba wymagac od siebie"

I zachowania kobiet- uwieszajacych sie na facetach, ktorzy je olewaja.....

188 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-11 18:32:39)

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
oldorando napisał/a:

Ale wszyscy maja jedna wspolna ceche:
Nie przywiazuja sie/nie lubia/nie chca oldorando.

Już samo to, moja droga, jest poważnym nadużyciem.
Ja wprawdzie nie facet, twór wirtualny, i znam Cię słabo, ale jakoś lubię:)

Ale rozumiem co piszesz.
Teraz pojawia się jedno pytanie- co z tym zrobisz?

PS.
Bo to forum to częściej szkodzi niż pomaga..

189

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Jesli wyniesie chec zemsty( jak mu sie wytlumaczy, ze ona byla podla), to zrobi SOBIE na zlosc...
Jesli wyniesie nauczke- to drugi raz mu sie to nie przytrafi...( niezaleznie od tego co nia kierowalo)

To spójrz choćby na główną (choć fizycznie tutaj nieobecną) bohaterkę tego wątku. Czy ona coś wymiernego "dawała" autorowi?
W zasadzie oprócz towarzystwa, które widać polubił, nic smile Oczywiście idąc tym tokiem myślenia.. bo ani seks, żeby chociaż jakiś fajny, a tu ZERO..żeby chociaż się starała - nic

A mimo to.. Co dowodzi, że nie o 'zyski' i wkupywanie się w łaski chodzi, a po prostu jeśli komuś spasujesz- niezależnie od tego jak dziwna sama dla siebie się wydajesz, to spasujesz i będzie lgnął.

W zasadzie mężczyźnie na początku wystarcza zupełnie do szczęścia wygląd zew. , resztę sobie "dośpiewa" wink
Zadaniem kobiety jest tego pierwszego wrażenia jakoś bardzo nie zepsuć. Oczywiście pod warunkiem, że facet jest tego warty i spełnia jej podstawowe potrzeby.

190

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Jestem jak ci mizogini.

Widza, ze kobiety sa fajne, sa atrakcyjne, i lubia kobiety( bo chca miec kobiete)

Ale nie zastanawiaja sie, co zrobic, zeby to kobiety ichnchcialy- tylko dorabiaja sobie teorie, ze one go nie chca, bo...jest za niski/brzydki/ubogi, itd....

Teraz jak sie taki facet spotka z kobieta, ktorej sie spodoba...to ja wyploszy swoimi przekonaniami, nie tym wzrostem/brzydota....

On przerzuci na nia swoje opory/kompleksy, i ona ucieknie,utwierdzajac go w jego blednych przekonaniach...

191

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Elle88 napisał/a:

Jesli wyniesie chec zemsty( jak mu sie wytlumaczy, ze ona byla podla), to zrobi SOBIE na zlosc...
Jesli wyniesie nauczke- to drugi raz mu sie to nie przytrafi...( niezaleznie od tego co nia kierowalo)

To spójrz choćby na główną (choć fizycznie tutaj nieobecną) bohaterkę tego wątku. Czy ona coś wymiernego "dawała" autorowi?
W zasadzie oprócz towarzystwa, które widać polubił, nic smile Oczywiście idąc tym tokiem myślenia.. bo ani seks, żeby chociaż jakiś fajny, a tu ZERO..żeby chociaż się starała - nic

A mimo to.. Co dowodzi, że nie o 'zyski' i wkupywanie się w łaski chodzi, a po prostu jeśli komuś spasujesz- niezależnie od tego jak dziwna sama dla siebie się wydajesz, to spasujesz i będzie lgnął.

W zasadzie mężczyźnie na początku wystarcza zupełnie do szczęścia wygląd zew. , resztę sobie "dośpiewa" wink
Zadaniem kobiety jest tego pierwszego wrażenia jakoś bardzo nie zepsuć. Oczywiście pod warunkiem, że facet jest tego warty i spełnia jej podstawowe potrzeby.

Duzo mi tez dal, i zazebil sie z tutejszymi rozwazaniami watek " czemu porzadny facet w dzisiejszych czasach jest skazany na samotnosc" w kompleksach...

Ja jestem taka " porzadna kobieta" :-(

192

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Oldo, to chyba normalka, by przesadzić w drugą stronę. Ale jak ogarnęłaś, że przesadziłaś, to już jest kawał nabytej mądrości i jak wiesz, że nie tu, to zawsze bliżej do tego złotego środka big_smile

Ja na przykład ostatnio bardzo nie lubię niektórych kobiet. Ostatnio wkurzają mnie wspołlokatorki, bo one są słodkie niby, a za plecami odwalają cyrki, o których nie śniło się filozofom, szczególnie, jak się wyprowadzają i już podpiszesz im wszystko co im potrzeba. Z satysfakcją zauważyłam, że zmądrzałam i drugi raz się nie dałam nabrać na słodkie oczy. Żebym tylko mojej kolejnej wspołlokatorki za to nie ukrzyżowała, bo jest boguduchawinna jak na razie.

193

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

No to teraz Oldo, wsadź kij w błędne koło.
I rób coś inaczej.

194

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku

Zaczne od forum....

Postaram sie byc mniej cyniczna, zlosliwa, i trudna, zwlaszcza dla tych najtrudniejszych
Z dzialow o zdradach, dla mizoginow, ....

To bedzie wyzwanie.

I to totyczy i kobiet i mezczyzn...
Czarna- jasne, ze nie mozna dawac sie robic w wala, i to cenna nauka.
Ja z ta ostroznoscia przesadzilam. Raczej nie grozi mi, ze mnie ktos wykorzysta.
Musze sie nauczyc myslec, ze nie kazdy podchodzi do mnie z takim zamiarem.
Chodzi o to, zeby nie dac sie wykorzystywac, i polaczyc to z lubieniem ludzi...

195

Odp: Blokada fizyczności i rozpad związku
Czarnaczarna napisał/a:

Oldo, to chyba normalka, by przesadzić w drugą stronę. Ale jak ogarnęłaś, że przesadziłaś, to już jest kawał nabytej mądrości i jak wiesz, że nie tu, to zawsze bliżej do tego złotego środka big_smile

Ja na przykład ostatnio bardzo nie lubię niektórych kobiet. Ostatnio wkurzają mnie wspołlokatorki, bo one są słodkie niby, a za plecami odwalają cyrki, o których nie śniło się filozofom, szczególnie, jak się wyprowadzają i już podpiszesz im wszystko co im potrzeba. Z satysfakcją zauważyłam, że zmądrzałam i drugi raz się nie dałam nabrać na słodkie oczy. Żebym tylko mojej kolejnej wspołlokatorki za to nie ukrzyżowała, bo jest boguduchawinna jak na razie.


O to mi chodzi wlasnie!
Teraz nastepna spozni sie z oplata( np. )
A ty zareagujesz agresywnie- bo juz znasz ten schemat.
A ona moze na prawde bogu ducha winna- ona nie jest tamtymi dziewczynami....

Posty [ 131 do 195 z 476 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Blokada fizyczności i rozpad związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026