Truhijo, skoro kluczem do zdobycia kobiety jest zdominowanie jej, podporządkowanie, to jak na takich zasadach buduje się dalej związek? Co dalej? Przedstaw mi swoją wizję.
Na tych samych. A że jest to na dłuższą metę reprodukcja patologicznych stosunków społecznych i że cierpią niewinni? Nie neguję tego, ani nawet przez moment ta wizja mi emocjonalnie nie odpowiada,a le to nie ja ustaliłem darwinizm jako podstawę stosunków między płciowych. W tym związku (?) robiłem wszystko wbrew temu, co teraz piszę, chcę wierzyć, że taka Ordo byłaby zachwycona moimi manierami, oddaniem, troską i szczerością planów. To druga strona zachowała się tak, że "trzeba zostać draniem". Potem cierpią na tym takie wymierające osobniki, jak Ordo, co nie zrobiłaby (nie zrobiłaby?) fajnemu facetowi czegoś takiego. Moja "niewydymka" bez doświadczeń związkowych możliwe, że nawet nie ogarnia dlaczego tak postąpiła, tylko się wystraszyła i znikamy.
W tej dyskusji wychodziłem początkowo z perspektywy umiarkowanie altruistycznej, tak samo traktowałem wybrankę w praktyce związku, miałem sobie za złe, że nacisnąłem na nią, a to taki kruchy króliczek... Teraz włączył mi się egoizm płciowy i przekonanie o konieczności walki z przeciwnikiem. No bo jak inaczej? Nie można być sobą, nie wolno okazać uczuć, słabości, przywiązania, szczerego pragnienia kochania takiej osoby. No to co innego można robić? To, co mnie teraz dobiło, to to, że moja "ex" była tak próżna i oszukańcza. Miała możliwości powiedzieć mi prawdę, zastanowilibyśmy się wtedy, czy być przyjaciółmi czy nie. Jak ją pytałem, czy mnie serio chce to przytakiwała głową z dużym zaangażowaniem i obawą w oczkach. Zero wątpliwości, w głosie też słyszałem, że np. się boi bym nie odszedł. I teraz wychodzi, że to było wszystko kłamstwa, gra próżnego tchórza. Teraz nie chcę jej już znać i, wbrew temu co sugerowano wcześniej, nie będę na nią czekać 5 lat, ani nawet pół roku.
Więc mówię Ci, uspokój się. Dziewczyna nie ma żadnego doświadczenia. Myślę, że ona pobędzie sobie jeszcze w kliku takich niby-związkach i w końcu zrozumie, że szuka tych cech, które Ty masz... Odjąwszy mizoginizm. Na razie jest jak dziecko, być może nie zrobi nic głupiego z powodu tego zakorzenionego strachu, myślę, że nie zrobi. W każdym razie jeszcze nie wie czego chce. Wszystko na to wskazuje, że ona nie wie czego chce i boi się zobowiązań.
Czy warto być draniem? Zależy w jakim środowisku. Ja lubię niszczyć psychicznie drani, tylko dlatego, że oni chcą zniszczyć mnie i jest to swego rodzaju wyzwanie psychologiczne. Pamiętaj, że każdy ma swojego naturalnego wroga. Ale jak chcesz, to proszę. Przy odrobinie szczęścia na siebie nie wpadniemy.
Mimo wszystko ostudź emocje i pohamuj urażoną dumę, bo nie mają wiele wspólnego z prawidłowym postrzeganiem rzeczywistości.