netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Chce rozwodu! Pomóżcie.

217 odpowiedzi18 683 wyświetleniazałożony przez Anitka1988, 11.07.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chce rozwodu! Pomóżcie.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 218 ]

66 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-07-12 14:25:02)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Jaka walka jak on nie chce walczyć bo jemu dobrze. Może czas nie gotować nie prać niech sam wszystko robi a ty znajdź pracę. On ie ma prawa zostać w domu jeśli dom jest twój.
A może artagnan to jej mąż i tylko kombinuje jak tu zyskać....
Warto prześledzić jego wpisy i zbadać IP.
Zamknij firmę pracuj by nie być stratną.

67

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
Paweło napisał/a:

A może artagnan to jej mąż i tylko kombinuje jak tu zyskać....
Warto prześledzić jego wpisy i zbadać IP.

Dokładnie to pomyślałam. Tak zachowują się i myślą przemocowcy.

68 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-07-12 14:30:21)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Stalking właściwie cyberstalking też jest karalny smile

69 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-07-12 14:33:17)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

To co przed ślubem jest tylko twoje!
Artagnan znowu doradza, hehe. A swoją drogą to dziśo odkryłam że ty facet jesteś:)

70

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

O mnie mówisz ja jej radze dobrze jego zachowanie podchodzi pod cyberstaliking jeśli ją śledzi.

71

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

No właśnie. Mąż stosuje BIERNĄ PRZEMOC PSYCHICZNĄ.
Pora założyć mu niebieską kartę.
Jak ten cham śmie postępować ze swoją żoną.
Ona mu gotuje. Czasem spóźni się o 15 minut, a on zaraz jej wypomina że nawet obiadu nie potrafi ugotować, nawet wodę na herbatę przypali.....................

Gdybym miał taką żonę to bym wył.................. z bólu i rozpaczy, albo bym pogonił.

Żona nie traktuje męża jako partnera, więc sama zeszła do roli kuchty i popychadła.
Nie chce jej się iść do pracy, więc siedzi w domu.
Ona nic ze sobą nie robi tylko jęczy na forum jaki to ten cham jest wredny.

A nie zastanawia was że ona tak siedzi przy tym kompie i nic ją nie interesuje że pora wyjść na spacer, zjeść lody, popalać się.
Przecież jest lato.
A ona siedzi i jak świstak wali w t klawiaturę i patrzy się tępo w ten ekran.
Może jakiś książe na białym koniu....................

Albo może mąż czy nie mąż......................

72 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-07-12 14:49:59)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Może jednak masz tą żonę.... Bo próbujesz coś udowodnić nie mając żadnych przesłanek. To on nie chce by szła do pracy. Ciekawe czy to samo byś napisał gdyby pozamieniać osoby taki eksperyment...

73

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Artagnan,  a nie mógłbyś swojej frustracji wyładować gdzieś indziej ? Może posprzątaj w domu, drewna narąb, z dziećmi w piłę pograj albo idź na te lody zamiast przy kompie siedzieć. Przepraszam ale przynudzasz okropnie i w sumie mało na temat.

74

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

artagnan - Jak chcesz to mogę pisać jak to było cudownie przed ślubem, jak się wtedy bardzo kochaliśmy i byliśmy wpatrzeni w siebie. Jakim mój mąż był czułym i kochającym mężczyzną, który może nie zawsze ale miał czas na to by ze mną pobyć, i że dzień ślubu był najpiękniejszy w moim życiu. Tylko co to zmienia? Od tych pięknych wspomnień ani mój mąż nie zmieni swojego zachowania wobec mnie ani ja nie stracę tej resztki szacunku która mi pozostała.
No właśnie po co on jest ze mną skoro jestem taka zła? Jakieś pomysły? Na dziecko go nie złapałam, podziać też ma się gdzie, więc...?

75

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Anitko, nie czytaj wypocin tego gościa Artagnana i mu sie nie tlumacz, tylko wyślij go na lody.

Napisałaś, ze mieszkanie właściwie jest twoje i twojego ojca, czyli jak to jest w rzeczywistości?
Meldunek meza nie ma żadnego znaczenia i nie daje mu żadnych praw do nieswojego mieszkania,
po rozwodzie po prostu zmienisz zamki i tyle. Ale jeżeli mieszkanie jest rownież twojego ojca,
to moze mały kłopot, jeżeli on sie na to nie zgodzi.
Musisz to koniecznie ustalić, mieć dokładny plan działania, zeby raz na zawsze pozbyć sie meza ze swojego życia.

Powodzenia!

76

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Wiecie że nawet nie przyszło mi do głowy że mój mąż wszedłby na to forum. Dzisiaj wyjątkowo jest w pracy a tam nie ma dostępu ani do laptopa ani internetu więc to raczej nie on.

Dom jest zapisany na mnie i mojego tatę (napisałam że właściwie bo wcześniej pisałam jest mój a jest mój i mojego taty).
Tata jest bardzo konserwatywny jeśli chodzi o sprawy małżeństwa i fakt faktem nie podoba mu się zachowanie mojego męża ale uważa że związek małżeński to świętość którą trzeba za wszelką cenę ratować. Sęk w tym że nie chce się mieszać bo uważa że to sprawa między mną i moim mężem a osoby trzecie (nawet bardzo bliskie) nie mają prawa się mieszać więc i on się tylko temu wszystkiemu przygląda szczerze mając nadzieję że jak się pojawi wnuk to się wszystko zmieni. Ale ja w to nie wierze.

Na razie mój plan wygląda tak: znaleźć pracę (co może być trudne bo wbrew jego woli i on nie będzie mi tego ułatwiał), potem przestać mu gotować, prać (bo jak to zrobię wcześniej to mnie całkiem odetnie od jakichkolwiek pieniędzy, nawet na życie i nawet chusteczek higienicznych sobie nie kupię) a potem złożyć pozew. Nie wiem czy to dobry plan:/ (w sensie kolejności)

77

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
artagnan napisał/a:

No właśnie. Mąż stosuje BIERNĄ PRZEMOC PSYCHICZNĄ.
Pora założyć mu niebieską kartę.
Jak ten cham śmie postępować ze swoją żoną.
Ona mu gotuje. Czasem spóźni się o 15 minut, a on zaraz jej wypomina że nawet obiadu nie potrafi ugotować, nawet wodę na herbatę przypali.....................

Gdybym miał taką żonę to bym wył.................. z bólu i rozpaczy, albo bym pogonił.

Żona nie traktuje męża jako partnera, więc sama zeszła do roli kuchty i popychadła.
Nie chce jej się iść do pracy, więc siedzi w domu.
Ona nic ze sobą nie robi tylko jęczy na forum jaki to ten cham jest wredny.

A nie zastanawia was że ona tak siedzi przy tym kompie i nic ją nie interesuje że pora wyjść na spacer, zjeść lody, popalać się.
Przecież jest lato.
A ona siedzi i jak świstak wali w t klawiaturę i patrzy się tępo w ten ekran.
Może jakiś książe na białym koniu....................

Albo może mąż czy nie mąż......................

Artagnan co zatem Ty robisz przy kompie cały dzien w niedzielę? Bo idąc Twoim tropem " rozumowania " należy przypuszczać że Twoje super małżeństwo to też niezła sciema i Twoje pobożne życzenia a nie rzeczywistość skoro ją już zdarzyłam zjeść obiad i pojechać z mężem nad wodę a Ty tu wciąż zolc wylewasz na forum  zamiast spijac sobie miod z dzubkow z małżonką wink Tak to faktycznie mnie zastanawia big_smile

78

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Anitko, nie wiem, chyba dobry, Ty sama znasz najlepiej swojego meza i wiesz, na co go stać.
Jak zaczniesz pracować, nie oddawaj ani grosza mężowi, jak ostatnio (tak chyba pisałaś), najwyżej sama będziesz sobie kupować jedzenie, dasz radę.
Tym, ze maz sie nie zgadza na rozwod sie wcale nie przejmuj, sąd orzeka rozwod, a nie malzonek,
On tu do powiedzenia za duzo mieć chyba nie będzie.
Nikt Cię nie zmusi do mieszkania z jakimś popaprańcem, który nie moze 15 minut na obiad poczekać.

Na prawdę nie masz dostępu do pieniędzy?
Przecież sa wspólne, jestes żona, a nie służącą.
Koniecznie idź do pracy, jakiejkolwiek i zamknij ta dziwna działalność.
Po co ona mężowi potrzebna, bo nie rozumiem?

79 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-07-12 17:56:29)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
Anitka1988 napisał/a:

artagnan - Volver ma rację. Skoro to niby ja jestem taka zła - pazerna na pieniądze i manipulatorka to dlaczego to mąż ode mnie nie odejdzie? Tak mnie kocha że mną tylko pomiata zamiast spakować walizki i uciekać.

To akurat nietrafiony argument, bo na razie to Ty się żalisz i też od niego nie odeszłaś smile

W każdym razie, mąż traktuje Cię źle i strzał, który go otrzeźwi, albo zakończy ten związek wskazany. Jeśli chcesz rozwodu musisz udowodnić, że nie ma seksu, uczuć i związku ekonomicznego. Czyli:
1. zamykasz firmę i idziesz do pracy;
2. przestajesz od pana brać kasę i przestajesz mu prać, gotować itd. itp.
3. wynosisz się ze spaniem ze wspólnego wyrka.

Po 3 miesiącach możesz zakładać sprawę o rozwód, zanim odbędzie się rozprawa będzie pół roku od rozpadu więzi i rozwód będzie możliwy.

80

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Jakie wy kobiety jesteście pokręcone. Jak się znalazł facet na forum to zaraz jakiś sfrustrowany szowinista któremu życie z żoną nie wyszło........

Piszę jawnym otwartym tekstem. Przedstawiam swój punkt widzenia.
Anita 1988 (pewnie rok urodzenia) Nie przejawia jakiejkolwiek empatii. Nie robi żadnego ruchu aby coś zmienić w swoim życiu.
Wszystko opiera na istnieniu, byciu w cieniu męża.
Pisze bzdety jak to jej mąż nie pozwala zamknąć niedochodowego interesu.
Jak jej wydziela każdy grosz i rozlicz z rachunków.

O seksie nie wspomnę.
Jak go nie ma to i dzieci nie ma. A dlaczego nie ma dzieci ?
Pewnie żona się zabezpiecza, bo mąż jej każe..........

Kobiety naiwne, jak kobieta chce mieć dziecko to zachodzi w ciążę.
Wtedy na świecie pojawia się dzidziuś.
To jak w dzieciństwie, dziewczynki bawiąc się lalkami wiedzą już od małego jaki będzie ślub i ta reszta.

Ktoś tu napisał wcześniej że kobieta po ślubie chce żeby mąż się zmienił na jej obraz i zadowolenie.
A mężczyzna marzy, żeby kobieta się po ślubie nie zmieniła.

I tu leży cały problem.
Według mnie takie panie które chcą zmienić męża zawsze maj w tle rozwód i co dalej ?

Dla mnie taka osoba która ciągle stęka ale nic nie robi, sama jest sobie winna.
Dlaczego to facet ma się ciągle o coś starać, dlaczego to on ma się zmieniać.
Dlaczego to on ma walczyć o związek.

Przecież te sfeminizowane panie chciały mieć równouprawnienie.
Chciały decydować o swoim życiu.
Więc w ramach tej feminizacji panowie mają stać się bezwolnymi maszynkami do robienia pieniędzy,
zaprogramowanymi robotami do robienia dzieci i seksu według ściśle zaprogramowanych zaleceń i upodobań.
A tak w ogóle to na pstryknięcie palcami mają znikać gdy przestają się podobać, a na ich miejsce mają się pojawiać nowe modele..................

Powtarzam jeszcze raz t5a kobieta ma za dobrze i z nudów w głowie jej się przewraca.
Przemocy nie ma żadnej, poza tą którą ona sama stosuje.

A te paniusie z magla co jej tak faktorują same są nie lepsze.

Moja żona mówi że to są pustaki. Cokolwiek to znaczy..............

81

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Oddawać mu pieniędzy nie będę i wtedy też nie oddawałam choć słyszałam że mogę wydać na to a na tamto już nie. I suma sumarum wychodziło tak że jak wydałam na coś co mój mąż wskazał jako rzecz niedopuszczalną np torebkę za 30 zł to potem jak pieniądze mi się skończyły to słyszałam że nie dostanę od niego np na kosmetyk bo przecież kupiłam sobie torebkę to i kosmetyk mogłam (mimo że wtedy nie był mi potrzebny bo miałam jeszcze poprzednie opakowanie). A ja nie jestem typem chomika który kupuje na zapas.

Dostęp do pieniędzy teoretycznie mam ale tylko teoretycznie. Wiem gdzie chowa pieniądze ale on prawie codziennie je liczy i doskonale wie ile gdzie ma. Jak kiedyś się pomylił w liczeniu i wyszło mu że brakuje 10 zł to zostałam wyzwana od złodziejki. Dla niego nie ma że wspólnota - jest on i jego pieniądze a po drugiej stronie ja.

Mąż sobie wymyślił że będzie biznesmanem roku i skoro ja mam otwartą firmę to nie mogę jej zamknąć bo on będzie po kolei wdrażał swoje pomysły "na moje konto" a pomysłów mam tysiąc na minutę: a to restauracja, a to szkółka krzewów, a to szwalnia, a to założy firmę przewozową - swoją drogą to ma niezły rozstrzał i najgorsze jest chyba to że on chce zająć się jedną rzeczą ale wszystkimi. I skoro ja mam firmę, jego zdaniem, to po co ma otwierać swoją.

82 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-07-12 17:48:02)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
artagnan napisał/a:

Jakie wy kobiety jesteście pokręcone. Jak się znalazł facet na forum to zaraz jakiś sfrustrowany szowinista któremu życie z żoną nie wyszło........

Piszę jawnym otwartym tekstem. Przedstawiam swój punkt widzenia.
Anita 1988 (pewnie rok urodzenia) Nie przejawia jakiejkolwiek empatii. Nie robi żadnego ruchu aby coś zmienić w swoim życiu.
Wszystko opiera na istnieniu, byciu w cieniu męża.
Pisze bzdety jak to jej mąż nie pozwala zamknąć niedochodowego interesu.
Jak jej wydziela każdy grosz i rozlicz z rachunków.

O seksie nie wspomnę.
Jak go nie ma to i dzieci nie ma. A dlaczego nie ma dzieci ?
Pewnie żona się zabezpiecza, bo mąż jej każe..........

Kobiety naiwne, jak kobieta chce mieć dziecko to zachodzi w ciążę.
Wtedy na świecie pojawia się dzidziuś.
To jak w dzieciństwie, dziewczynki bawiąc się lalkami wiedzą już od małego jaki będzie ślub i ta reszta.

Ktoś tu napisał wcześniej że kobieta po ślubie chce żeby mąż się zmienił na jej obraz i zadowolenie.
A mężczyzna marzy, żeby kobieta się po ślubie nie zmieniła.

I tu leży cały problem.
Według mnie takie panie które chcą zmienić męża zawsze maj w tle rozwód i co dalej ?

Dla mnie taka osoba która ciągle stęka ale nic nie robi, sama jest sobie winna.
Dlaczego to facet ma się ciągle o coś starać, dlaczego to on ma się zmieniać.
Dlaczego to on ma walczyć o związek.

Przecież te sfeminizowane panie chciały mieć równouprawnienie.
Chciały decydować o swoim życiu.
Więc w ramach tej feminizacji panowie mają stać się bezwolnymi maszynkami do robienia pieniędzy,
zaprogramowanymi robotami do robienia dzieci i seksu według ściśle zaprogramowanych zaleceń i upodobań.
A tak w ogóle to na pstryknięcie palcami mają znikać gdy przestają się podobać, a na ich miejsce mają się pojawiać nowe modele..................

Powtarzam jeszcze raz t5a kobieta ma za dobrze i z nudów w głowie jej się przewraca.
Przemocy nie ma żadnej, poza tą którą ona sama stosuje.

A te paniusie z magla co jej tak faktorują same są nie lepsze
Moja żona mówi że to są pustaki. Cokolwiek to znaczy..............

Zdanie Twoje a juz szczegolnie Twojej żony akurat mnie nie interesuje wiec daruj sobie te nieistotne bzdety wink a co do bycia pokreconym to Ty pierwszy uzyles argumentu że ktoś kto siedzi na forum zamiast iść na lody i się opalac jest dziwny a ją tylko odbiłam piłeczkę do Ciebie bo sam tu siedzisz smile To zresztą ostatnia moj post w tym temacie i jakakolwiek polemika z Tobą bo jednak preferuje dyskusje z ludźmi reprezentującymi pewien poziom w rozmowie. Zegnam smile

83

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Jak za dobrze po jego zachowaniu widać iż jednak nie. Zabranianie pracy zmiana zachowania po czasie gdy JEMU opadły motylki. Ona wyraźnie pisała iż nie ma innego chłopa jak nie wierzysz to się nie udzielaj chyba że masz dowody. . Jakoś Bigstar-owi wierzyłeś... Jesteś stronniczy i tyle.Pytam się jeszcze raz gdyby zamienić płcie a tekst zostawić czy byś tez bronił tej kobiety.
Przecież on wyraźnie pisze że walczyła o związek a on maił to gdzieś. Chyba nie wiesz co to znaczy równouprawnienie. Był tu facet który chciał się rozwieść bo żona brzydziła się seksu analnego.

84

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

artagnan

Ty przedstawiasz obiektywnie? Na moje oko tylko ulewasz sobie jad...

85

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

artagnan powiem to tak. Dla twojej ciekawości to mój mąż się zabezpiecza - stosując prezerwatywy i zanim doszedł zawsze sprawdzał czy nie pękła albo się nie zsunęła. Raz jak nam pękła to zaprowadził mnie do szpitala po tabletkę wczesnoporonną tak na wszelki wypadek, żeby czasem nic z tego nie było. Od jakiegoś czasu można powiedzieć że głównie stosujemy najpewniejszą metodę antykoncepcji która jest zawsze w 100% pewna a mianowicie szklanka zimnej wody zamiast. Jeśli już od wielkiego dzwonu jest ten seks to zawsze z prezerwatywą i sprawdzaniem czy wszystko jest jak być powinno.
Reszty komentować nie będę bo masz tak zamknięty umysł że szok - przeczytałeś pierwszy fragment z tego co piszę i trzymasz się go rękami i nogami próbując jednocześnie obrócić kota ogonem.
Jeśli temat cię irytuje bo mam dość takiego traktowania przez własnego męża to nie musisz się tu wypowiadać.

86

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Jego ksywa od początku mnie denerwowała ponieważ kojarzyła mi się z najbardziej znienawidzoną postacią z jednym z 3 muszkieterów. Który był porywczy, najpierw działał potem myślał nie darował żadnej zniewagi a tym bardziej zdrady choć sam często romansował na boku żonie Konstancji wmawiał iż ją nadal kocha. Na starość staje się wypaloną zgredom który wszędzie widzi niesprawiedliwość rozpustę no może poza sobą...

87

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

artagnan w jednym jednak jest bardzo podobny do mojego męża - winę widzi we wszystkich innych oprócz siebie. Żona powinna być posłuszna mężowi i cały czas wpatrzona w niego bez względu na to co zrobi - jakby mąż bił żonę bo "zupa była za słona" to pewnie by powiedział że to wina żony bo jest kiepską kucharką. I tak samo jak mój mąż uważa że to że chce być szanowana przez swojego męża i mam dość pomiatania sobą jest oznaką tego że mi się w dupie poprzewracało. Mogłabym współczuć jego żonie takiego męża ale pewnie w rzeczywistości jest inaczej - siedzi pod pantoflem a tutaj wylewa swoje przekonania których w domu powiedzieć nie może bo by dostał po twarzy.

88

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
artagnan napisał/a:

A te paniusie z magla co jej tak faktorują same są nie lepsze.

Moja żona mówi że to są pustaki. Cokolwiek to znaczy..............

Rozkoszne smile
Pytanie zasadnicze brzmi : Co Cię tak ciągnie do tego magla z pustakami, że wciąż tu wracasz ? Czyżbyś wielbicielem betonu był ?

89

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

"""Chce rozwodu! Pomóżcie."""
Przecież już wszystko zostało napisane co, jak gdzie i do kogo.
Pozew, 600 zł, i biuro podawcze w sądzie rejonowym.
Jaka jeszcze pomoc jest potrzebna ?
Wymiana zamków, spakowanie rzeczy męża i wystawienie za bramę.
Koniec i oczekiwanie przez 4 do 6 miesięcy.

Dla ciekawości anegdotka:

Pytanie - Ile czasu trwa stosunek seksualny ?
Odpowiedź ok 6 do 10 sek. Reszta to t.zw pier........lenie.

I tak jest z tym tematem.

90

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

artagnan nie rozumiesz tego po co założyłam ten temat - jakbyś czytał uważnie to zauważyłbyś że pytałam o to czy mam szansę na uzyskanie rozwodu mimo że nie mam dowodów na to że mnie tak traktował (bo pomysł rozwodu to nie moja fanaberia chyba że fanaberią nazwiesz to że nie chce być dłużej traktowana jak śmieć) i czy w ogóle mam szansę uwolnić się od niego i jeśli tak to od czego mam zacząć i co zrobić. Dopiero teraz zaczynam widzieć jaką wodę z mózgu próbował mi zrobić wmawiając że nikt mi nie uwierzy, że jestem beznadziejna i nie dam sobie rady i że nie uzyskam rozwodu.

A co do twojej anegdoty: jednak współczuje twojej żonie i to nie tylko twoich możliwości ale tego jak podchodzisz nie tylko do tematu seksu ale do życia w ogóle (choć jak już pisałam, pewnie siedzisz pod pantoflem a w necie masz szansę na przedstawienie swoich poglądów).

91

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
Paweło napisał/a:

Jego ksywa od początku mnie denerwowała ponieważ kojarzyła mi się z najbardziej znienawidzoną postacią z jednym z 3 muszkieterów. Który był porywczy, najpierw działał potem myślał nie darował żadnej zniewagi a tym bardziej zdrady choć sam często romansował na boku żonie Konstancji wmawiał iż ją nadal kocha. Na starość staje się wypaloną zgredom który wszędzie widzi niesprawiedliwość rozpustę no może poza sobą...

Pragnę zauważyć że Aleksander Dumas w książce "Trzej muszkieterowie" nic nie pisał o ślubie d'Artagnana z Konstancją Bonacieux
Została ona porwana jeszcze jako panna przez milady byłą żonę Atosa i później przez nią zamordowana..........
Tak więc opisując wątek d'Artagnana z takim samym pietyzmem tłumaczysz wątek Anity.

Jk trudno coś wywnioskować to najlepiej zmyślać.
Gdy się nie zna faktów, łatwo coś walnąć jak martwe ciele ogonem.
Ale kobiety tak mają, gdy czegoś nie wiedzą to sobie dopowiedzą.

Na głupotę nie ma lekarstwa. Kiedyś było. Topiono takie czarownice z kołem młyńskim na szyi, albo palono je na stosie.
A za czasów starożytnych kamienowano.
Szkoda, bo to były dobre metody..........

92

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
artagnan napisał/a:

Na głupotę nie ma lekarstwa. Kiedyś było. Topiono takie czarownice z kołem młyńskim na szyi, albo palono je na stosie.
A za czasów starożytnych kamienowano.
Szkoda, bo to były dobre metody..........

big_smile big_smile big_smile
Dziękuję, że dzięki Tobie tak wybornie się bawię w tym niestety dość smutnym  wątku... Jesteś uroczy !

93

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Nie jestem kobietą mizoginie chciałbym zauważyć big_smile

94 Ostatnio edytowany przez Anitka1988 (2015-07-12 20:21:12)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

I na jakiej podstawie twierdzisz że zmyślam? Nie znasz mnie, mojego męża, nie masz zielonego pojęcia jak miedzy nami jest - i właśnie dlatego przedstawiam jak to wygląda. Mówię o tym dlaczego mi tak źle i dlaczego postanowiłam odejść - tobie najwyraźniej przeszkadza to że mówię o tym bo przecież powinnam siedzieć cicho jak mysz pod miotłą i cieszyć się że mam męża tyrana. Ups... przecież twoim zdaniem to on jest cacany i trzeba by go w ramkę wstawić i podziwiać jako wzór męża żonom a mnie powinno się powiesić albo utopić za to że mam jakieś poczucie własnej wartości. I masz rację na głupotę nie ma lekarstwa tyle że to tacy mężczyźni jak ty powinni być kamienowani (a przynajmniej powinni być sami) żeby nie wmawiali innym mężczyznom że są bogami a kobiety to podłe pomioty które trzeba tępić i temperować.

P.S. Co do palenia na stosie czarownic to na śmierć w taki sposób skazywano kobiety które mimo wszystko chciały się uczyć - potrafiły czytać i pisać; skazywano je za to bo w tamtych czasach kobiecie nie wolno było mieć takich umiejętności i robili to mężczyźni którzy widzieli zagrożenie ze strony kobiet - że okażą się mądrzejsze od nich i będą chciały ustanawiać i walczyć o swoje prawa. Poczytaj trochę o czymś jeśli chcesz się na jakiś temat wypowiadać.
A jeśli według ciebie ja jestem czarownicą bo chce walczyć o siebie to mogę jedynie podziękować za komplement bo widać mąż nie wyprał mi całkiem mózgu.

95

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
Anitka1988 napisał/a:

artagnan nie rozumiesz tego po co założyłam ten temat - jakbyś czytał uważnie to zauważyłbyś że pytałam o to czy mam szansę na uzyskanie rozwodu mimo że nie mam dowodów na to że mnie tak traktował (bo pomysł rozwodu to nie moja fanaberia chyba że fanaberią nazwiesz to że nie chce być dłużej traktowana jak śmieć) i czy w ogóle mam szansę uwolnić się od niego i jeśli tak to od czego mam zacząć i co zrobić. Dopiero teraz zaczynam widzieć jaką wodę z mózgu próbował mi zrobić wmawiając że nikt mi nie uwierzy, że jestem beznadziejna i nie dam sobie rady i że nie uzyskam rozwodu.

A co do twojej anegdoty: jednak współczuje twojej żonie i to nie tylko twoich możliwości ale tego jak podchodzisz nie tylko do tematu seksu ale do życia w ogóle (choć jak już pisałam, pewnie siedzisz pod pantoflem a w necie masz szansę na przedstawienie swoich poglądów).

Pytanie wątku było o co innego. Ale skoro teraz zadajesz inne pytanie to odpowiem.
Każda nawet najgorsza kreatura uzyska rozwód w sądzie w Polsce jeżeli nie przejawia woli bycia w związku małżeńskim i nie przejawia żadnej woli w naprawę chorego układu.
Z treści jak ą sama wpisałaś opisując swojego męża jak również używając określeń o nim (epitety) uważam że w tym małżeństwie są dwie chore psychicznie istoty.
Nie stanowią zagrożenia dla otoczenia jak również dla siebie nawzajem.
Ale są dla siebie po prostu upierdliwe.
Gdyby komuś zależało na odnalezieniu źródła tej sytuacji pewnie skierowałby tę parę na kurację dla par uzależnionych od toksyki związku, ale w dzisiejszych czasach przy lawinowo postępującej ilości wniosków o rozwód sądy nie rozpatrują tematu wnikliwie, tylko przy zgodności stron go udzielają.
Sądy są znudzone praniem brudów ogłupiałych par w ich obecności i po ostatecznym pytaniu o wyrażeniu zgody i trwaniu w tym postanowieniu przyklepują zasądzenie rozwodu z ulgą że koszmar rozprawy się skończył.

Więc jeżeli twój mąż na rozprawie nie będzie ci robił w poprzek to rozwód masz jak w banku.

Przy próbie wnoszenia o rozwód z orzekaniem o winie sprawa może przeciągnąć się nawet do 2 lat. Ot tak dla zdrowotności żeby żonie dokopać, albo żeby mężowi zrobić na złość.
Czas na rozprawę to ok 30 minut. Ale sędzia załatwia top w 15, 20 i resztę czasu do następnej rozprawy ma na wypicie kawy i wypalenie papierosa.

Dla ciemnej masy podpowiedź.
Lepiej uzgodnić przed rozprawą co jak i gdzie i komu ile żeby na rozprawie nie było przeciągania drutu kolczastego.
Ale takie załatwianie sprawy obce jest osobom wnoszącym o rozwód.
Bo łatwiej się rozejść i zburzyć ustalone składanie przysięgi, niż wspólnie ciągnąc ten wózek nazywany małżeństwem.

Ale jak widać pan Bóg dał nam nie tylko wolną wolę, ale pozwolił nam też na bycie głupimi.
A głupców nie sieją, sami się rodzą i głupcami umierają.

Ludzie mądrzy potrafią się cieszyć z byle czego i z byle czego potrafią zrobić złote cacko, którego inni (głupcy) im zazdroszczą.

96

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

artagnan, kiedy masz wizytę u specjalisty?

97 Ostatnio edytowany przez Anitka1988 (2015-07-12 20:28:51)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

artagnan, cieszyć się z byle czego potrafią własnie głupcy - mądrzy potrafią docenić to co mają.

A mój mąż nie potrafi docenić tego co ma (że ma wyprane, ugotowane i posprzątane oraz tego że miał u boku kobietę która oddała by za niego wszystko) a ja nie potrafię się cieszyć z tego że czasem nie słyszę od niego wyzwiska i pretensji więc jak widać mój mąż nie jest tak mądry a ja nie jestem aż tak głupia.

98

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
Dorula napisał/a:

artagnan, kiedy masz wizytę u specjalisty?

On nie pójdzie do specjalisty bo to przecież on jeden na świecie jest normalny a to cała reszta jest popaprana :]

99

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Do Aniki jeszcze w sprawie seksu.
Ja osobiści do seksu przywiązuję szczególną uwagę. Jako Hetero 1000 % uważam że gra wstępna prowadząca do orgazmu jest jak najbardziej wskazana. Potem męczące zapasy we dwoje (pot się leje na potęgę) aż do omdlenia jej w jego ramionach.
Na koniec czuły pocałunek w jej rozchylone usta i tulenie jej w ramionach aż do jej zaśnięcia.

Większość mi znanych panów używa metody na królika ( 4 ruchy i głowa do poduchy )..............
No ale każdy wybiera to co lubi, albo na co go stać.
W seksie uważam że jeśli tylko facet jest w stanie sprostać wymogom sytuacji powinien więcej dawać niż brać.
Bo w sumie poza paroma kroplami spermy która  się z niego wydostanie więcej z fizycznych występów nic nie wypływa.
A miałem taką znajomą która twierdziła wręcz że facet może mieć małego i krótkiego, byle język miał obrotny.

Pozdrawiam i zegnam, ponieważ uważam że ja osobiście udzieliłem swojej odpowiedzi detalicznie i hurtowo.

100

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

artagnan, tylko jak ma być gra wstępna skoro po pierwsze on nie ma czasu bo jest ciągle zajęty a po drugie jak ja mam mieć ochotę na grę wstępną gdy ciągle słyszę wyzwiska? Taki jesteś mądry w tym temacie to wyzwij swoją żonę że jest głupia, nienormalna, pier... nięta, że jest do niczego i niczego nie potrafi zrobić jak należy a potem idź do niej i zacznij robić swoją grę wstępną - ciekawe jak chętnie rozłoży ci nogi.
Taki seks jak to o czym teraz piszesz miałam przez ok 10 miesięcy po ślubie - potem był już seks bez gry wstępnej a obecnie zaczyna się od tekstu: "pokochamy się?" bo po tekście: "dasz dupy?" sory ale jakoś nie miałam ochoty na nic.

artagnan, również cię żegnam i nie będę ukrywać nadziei na to że w tym temacie nie będziesz już wygłaszał swoich szowinistycznych wywodów.

101

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
artagnan napisał/a:

...
Gdy się nie zna faktów, łatwo coś walnąć jak martwe ciele ogonem.
Ale kobiety tak mają, gdy czegoś nie wiedzą to sobie dopowiedzą.
Na głupotę nie ma lekarstwa. Kiedyś było. Topiono takie czarownice z kołem młyńskim na szyi, albo palono je na stosie.
A za czasów starożytnych kamienowano.
Szkoda, bo to były dobre metody........
...
Każda nawet najgorsza kreatura uzyska rozwód w sądzie w Polsce jeżeli nie przejawia woli bycia w związku małżeńskim i nie przejawia żadnej woli w naprawę chorego układu.
Z treści jak ą sama wpisałaś opisując swojego męża jak również używając określeń o nim (epitety) uważam że w tym małżeństwie są dwie chore psychicznie istoty.
...
Sądy są znudzone praniem brudów ogłupiałych par...
...
Dla ciemnej masy podpowiedź.
...
Bo łatwiej się rozejść i zburzyć ustalone składanie przysięgi, niż wspólnie ciągnąc ten wózek nazywany małżeństwem.
Ale jak widać pan Bóg dał nam nie tylko wolną wolę, ale pozwolił nam też na bycie głupimi.
A głupców nie sieją, sami się rodzą i głupcami umierają.
Ludzie mądrzy potrafią się cieszyć z byle czego i z byle czego potrafią zrobić złote cacko, którego inni (głupcy) im zazdroszczą.

Jedziesz po bandzie aż skry lecą i oślepiają... Ja zaniemówiłem. Masz chyba jakis cholerny problem. I nie wiem jaką kobietą jest Twoja małzonka, ale skoro to wszystko co tu piszesz to Twoje poglady i przemyslenia jest pewnie kobietą ....zakneblowaną, zawiązana w dywan i zataszczona do piwnicy. Normalna kobieta z kims o takich pogladach, o takim podejściu i tak tendencyjnym podejściu do ewidentnie jednoznacznych sytuacji w związku ...nie mogłaby byc chyba big_smile
Jestem ...porażony smile

102

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

A że tak powiem wracając do tematu głównego i po części do ostatniego posta artagnana to co mam zrobić w sytuacji gdy mąż będzie chciał seksu a ja nie (bo ja nie chce już od dawna ale czasem że tak powiem nie mam za bardzo wyboru bo słyszę że nie dostanę pieniędzy na nic, nawet na tampony)? Tu też jest duży problem. W ogóle to jest tak że jak on czegoś chce a ja nie to jest szantaż z jego strony o pieniądze: nie da mi na to czy na tamto. A do póki nie znajdę pracy i nie dostanę wypłaty (a wypłatę dostaje się z dołu a nie z góry) to nadal jestem zależna od niego. Jeśli pranie czy gotowanie mu nie jest dla mnie większym problemem (jak się usamodzielnie finansowo to poprostu przestanę to robić) to seks jest problemem. Fakt nie ma tego zbyt często bo średnio raz na półtora, dwa miesiące ale jednak a ja nie mam pewności że znajdę pracę od razu.

103 Ostatnio edytowany przez pterodaktyl (2015-07-12 23:29:39)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
Anitka1988 napisał/a:

...co mam zrobić w sytuacji gdy mąż będzie chciał seksu a ja nie (...nie mam za bardzo wyboru bo słyszę że nie dostanę pieniędzy...)?  ...jest tak że jak on czegoś chce a ja nie to jest szantaż z jego strony o pieniądze: nie da mi na to czy na tamto. A do póki nie znajdę pracy i nie dostanę wypłaty... to nadal jestem zależna od niego...

Czyli dochodzi tu jeszcze szantaż, wymuszanie... Mam nadzieję, że wypowiedza sie tu osoby, które były przed podobnymi dylematami... Ja miewam poglądy często nazbyt radykalne - wiec niekoniecznie moje słowa zasługuja na uwagę.
Myslę, że mozesz małzonkowi - w przypływie jego "ochoty" - oznajmić, ze jego zachowanie wobec Ciebie jest ponizające i odbiera Ci całkowicie chęć na bliskość z takim oprawca psychicznym. Jest to niby "obowiązek małżeński" (dziwne okreslenie...), ale skoro inne obowiazki są przez niego całkowicie lekceważone (szacunek do współmałzonka, dbałość o zgodne życie ...i inne ideały małżeństwa) i czujesz się przez niego niszczona i upokarzana - nie masz ochoty na zmuszanie sie do czegoś, co nie jest w takich okolicznosciach żadna przyjemnoscią. I nie będziesz sie zmuszać. Uważam, ze Twoje negatywne odczucia i brak "ochoty" na blizsze relacje z takim człowiekiem jest całkowicie naturalnym odruchem. Seks jest dopełnieniem, zwieńczeniem dobrych relacji, taką "wisienką na torcie" - jesli związek jest udany - sprawia radość... Jesli kuleje, jest zatruwajacy i wyniszczający - mało kto jest w stanie przemóc się do tego z taką osobą. Pomijam tu osoby traktujace to tak samo mechanicznie jak czyszczenie zębów - bo nie o takim seksie tu mowa...
Myslę, ze - o ile normalne rozmowy i próby porozumienia, uswiadomienia mu spełzły na niczym (bo z nim jest wszystko w porzadku) - o tyle taki argument w tych okolicznosciach może troche nim wstrząsnąć i z uwagi na rosnące "cisnienie" smotywowac do zastanowienia nad swoim postepowaniem.
Fakt, dochodzi tu ryzyko konsekwencji finansowych (czego mozna sie spodziewać), ale to bedzie juz chyba tylko "dobiciem ostatniego gwoździa do trumny" przez małzonka, bo poswiadczy, jaki ma stosunek do własnej zony... Przedmiotowy. To juz zalezy od Ciebie jak postapisz, ale dobrze byłoby mieć jakies finansowe wsparcie (np. od ojca) na jakiś czas na podstawowe potrzeby. Własciwie to mozesz też zagrać ...chorą, wybrac sie do ginekologa (fikcyjnie) i potem wmówić małzonkowi jakąś dolegliwość uniemożliwiajacą "usługi" - ale to bedzie juz cyrk...
Należy sie też spodziewać, ze w przypadku odmowy "usług" i jego ...szlabanu na pieniądze (miałbym rozumieć, ze całość zarobionych pieniędzy zostawi sobie, niczego nie przeznaczy na opłaty, jedzenie i bieżące wydatki?)
...nastąpi juz prawdziwa wojna... Nie orientuje się zbytnio w tej kwestii, ale prawdopodobnie w takiej sytuacji (nie pracujesz, jesteś na jego utrzymaniu, a on nie daje żadnych pieniedzy na wspólnotę) masz podstawy do sądowego zażądania od niego alimentów. Nawet w trakcie formalnego jeszcze małżeństwa. Fakt, też to nie bedzie "od razu", ale jest taka mozliwość. Gdyby taka specyficzna wojna rzeczywiście sie zaczęła, a mieszkanie jest Twoje (Twój ojciec z pewnoscią w obliczu takiej sytuacji stanie za Tobą) - pomimo "zameldowania" masz też prawdopodobnie prawo jako współwłasciciel "wymeldować" małżonka i wywalić ze swojego domu...
Traktuj te moje "porady" jako teoretyzowanie - myslę, że bardziej obeznani w tych sprawach wyrażą swoje zdanie...

104

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Tak sobie czytam tę dyskusję i zastanawiam się po co ona się jeszcze toczy, przecież odpowiedź na zadane pytanie została udzielona przez Artagnana, choć w necie bez żadnego kłopotu dowiesz się jak złożyć wniosek.
A czy naprawdę trzeba pytać ludzi a co jeśli on będzie chciał sexu?? Nie masz własnego kodeksu moralnego który by Ci udzielił odpowiedzi. Ja nigdy nie podłożyłabym się za pieniądze, sa rodzice, przyjaciele znajomi, gdyby było mi aż tak źle znalazłabym sposób. A Ty tymczasem rozkładasz tą sprawę na czynniki pierwsze i prosisz aby Cie przeprowadzić za rączkę... na drugą stronę ulicy a kilku lat to chyba już nie masz?
Dorośnij.

105

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Tatatam tak się wtrace.
Moja zona też miała pretensje że wydzielam jej pieniądze  i kontroluje wydatki, no fakt ja rządziłem kasą w domu, nawet jej wypłatą,  która szła do wspólnego worka. Tyran i despota jednym słowem.
Aż tu kiedyś po jakiejś awanturze dalem jej sie porządzic przez 2 -3 miesiące.  I co?
Pieniędzy się od tego nie rozmnozylo, za to " ubaw " był co nie miara. W lodówce światło i jogurty bo co ona ma kupić, jak To ja zawsze robiłem zakupy? Terminy płatności rachunków i rat były mocno wzgledne, a tak wogule to my mamy jakieś rachunki??? Zapłacić za szkołę i obiady? A to nie darmowe??? Paliwa do auta to nie wlewa się ze studni??? Za to pojawiła się nowa lampa do paznokci i worek kosmetyków. ......
Konkluzja : niektórzy ludzie nie mają głowy do pieniędzy,  otoczenie to widzi i zachowuje się adekwatnie do możliwości w/w osobnika, no tak mają,  dobrzy są w czym innym, np. ładnie śpiewają czy dobrze gotują no ale pieniadze to dla nich abstrakcja.

Ps. bardzo autorko przypominasz mi Jz, tzn. jestem biedna i pokrzywdzona i czekam na księcia co wyratuje mnie z rąk złego smoka, tyle że smok też był kiedyś księciem a w smoka się tak calkiem sam nie zmienil.
Autorefleksji i wspólnej rozmowy z małżonkiem życzę.

106

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
dziewan napisał/a:

...Moja zona też miała pretensje że wydzielam jej pieniądze  i kontroluje wydatki, no fakt ja rządziłem kasą w domu, nawet jej wypłatą,  która szła do wspólnego worka. Tyran i despota jednym słowem...
...Konkluzja : niektórzy ludzie nie mają głowy do pieniędzy..., no tak mają,  dobrzy są w czym innym, np. ładnie śpiewają czy dobrze gotują no ale pieniadze to dla nich abstrakcja.
Ps. bardzo autorko przypominasz mi Jz, tzn. jestem biedna i pokrzywdzona i czekam na księcia co wyratuje mnie z rąk złego smoka, tyle że smok też był kiedyś księciem a w smoka się tak calkiem sam nie zmienil.
Autorefleksji i wspólnej rozmowy z małżonkiem życzę.

To oczywiste, ze nie zawsze kazdy moze dysponować wspólnym funduszem, czy funduszem wypracowanym przez jednego pracującego partnera. Owszem - nie kazdy ma predyspozycje by byc oszczędnym, orientować sie we wszelkich płatnosciach i mieć rozeznanie "co i za ile" kupowac. I podejrzewam, ze Autorka nie miała i nie ma nic przeciwko temu, ze ogónie "kasę" trzyma jej małzonek, tym bardziej, iż to on ja zarabia. Tu problem jest przecież inny: traktowanie Autorki, wyraźna przemoc finansowa i psychiczna. Byc może dziewan nie czytałes całosci dyskusji, bo Twoja wypowiedź nie ma za bardzo związku z sednem problemu. Zamiast sugerować Autorce, ze jest "księżniczką", "biedną i pokrzywdzoną" - odnieś sie do do zachowań jej małzonka, do przemocy, zachowań, ublizania... No chyba, ze uznajesz to wszystko ze strony męża Autorki za ..."normalne" relacje w rodzinie i jako takie nie podlegajace dyskusji - bo jedyne własciwe?

107

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Pterodaktyl, nie zapominaj, ze jest druga strona medalu - czyli małżonek - on nie ma prawa głosu - nie wiemy jak wygląda sytuacja z drugiej strony.
Jakoś tak podskórnie nie wierzę, ze królewicz w żabę się zamienił. Sam z siebie.

108 Ostatnio edytowany przez pterodaktyl (2015-07-13 09:28:13)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
JuliaKaa napisał/a:

Pterodaktyl, nie zapominaj, ze jest druga strona medalu - czyli małżonek - on nie ma prawa głosu - nie wiemy jak wygląda sytuacja z drugiej strony.
Jakoś tak podskórnie nie wierzę, ze królewicz w żabę się zamienił. Sam z siebie.

Wiem, zawsze jest jakaś "druga strona medalu", jednak jesli nawet małzonek Autorki nie jest do końca taki ...zły (jak obecnie wyglada) - sugerujesz, że opisy jego ewidentnie przemocowych zachowań ...są konfabulacjami Autorki? Bo powiedz sama: jaką musiałaby być Autorka ...paskudną żoną, by opisane zachowania jej małżonka potraktować jako zasłużone i w pełni usprawiedliwione? Rozumiałbym to nieszczęsne "wydzielanie" kasy, odmowy, gdy jej "cos się zamarzy" - wówczas mozna nazwać go oszczędnym, nawet i skąpym... Ale zachowania, jakie Autorka nam opisała daleko wykraczają poza ramy oszczędności... Nawet skąpstwa. Jesli mamy rzeczywiście założyć, że Autorka opisując te wszystkie chamskie i toksyczne zachowania męża ...popuszczała tylko wodze fantazji - nie ma co sie tu udzielać, bo tworzyć bajek nie będziemy. Jednak - według mnie - takie (jak opisała) zachowania i relacje są zatrważająco częste - wystarczy przejrzeć Forum - by nie wierzyć, że Autorka związała się z typowym przemocowcem niszczącym ją i traktującym jak "piąte koło u wozu"...
W większości wątków osoba, której cała dyskusja dotyczy - nie ma prawa głosu, często nawet nie jest świadoma, iz jest obiektem "badań". Ale ten fakt nie kwestionuje większości opinii i wniosków, które chyba często są wyjątkowo trafne. Tu też - niestety - mam nadzieję (obawę?), że opisane relacje są prawdziwe...
A wracając do meritum: jeśli małżonek w taki przedmiotowy i upodlający sposób traktuje własną żonę - dlaczego sam nie zakończy tego związku, nie wyprowadzi się nie pomyśli o rozwodzie?
Obstawiam: dlatego, że czuje się w takich relacjach komfortowo, bo jest "panem i właścicielem"...

109

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Pterodaktyl,
Problem niewątpliwie istnieje w życiu Anitki, nikt tego nie neguje ale trzeba go rozwiązać. Na to forum nie ma rozwiązania - chyba, ze ktoś z przedmówców jest adwokatem od rozwodów a nie sądzę. Jeśli Autorka podjęła taką decyzję to należy porozmawiać z adwokatem, on pomoże  napisać wniosek o rozwód po wysłuchaniu całej historii. Zwróci uwagę na ważne aspekty, jak wymagany czas do ustania więzi emocjonalnej, finansowej i innych ważnych szczegółów.
Myślę, ze nie ma sensu podejmować tych decyzji bez konsultacji z adwokatem tak jak autorka robi to teraz. Po rozmowie z nim będzie wiedziała na czym stoi, wtedy razem zdecydują co dalej. Anitka nie potrzebuje adwokata do prowadzenia sprawy, tylko do jednej konsultacji i napisania wniosku, z materiałem który ma obroni się sama. Dlatego myślę, że nie powinna się już dawać prowadzić za rękę forumowiczom a specjalistom. A trochę chce się dawać prowadzić - pytając co z sexem?
Wsparcie forum emocjonalne jest natomiast nieocenione - na pewno pomaga podjąć decyzję i spojrzeć na swój problem z nieco innej strony.
Ale jak z każdym tematem nie można go przegadać bo traci się sedno problemu. A to jego (problem) trzeba rozwiązać.

110

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
JuliaKaa napisał/a:

Pterodaktyl, nie zapominaj, ze jest druga strona medalu - czyli małżonek - on nie ma prawa głosu - nie wiemy jak wygląda sytuacja z drugiej strony.
Jakoś tak podskórnie nie wierzę, ze królewicz w żabę się zamienił. Sam z siebie.

Niestety, ale taka logika w przypadku przemocowców nie ma racji bytu. Kiedy jest normalne małżeństwo i zdarzają się kryzysy, to czasami jedno lub drugie przyłoży się więcej/mniej do kryzysu.

Ale tutaj. Każdy kto miał do czynienia z przemocowcem, był w toksycznym związku, od razu wyczuje, na podstawie opisu autorki, z kim mamy do czynienia.

Takie osoby trudno logicznie zrozumieć, na początku NIGDY nie są tacy, bo wiedzą, czego od nich się społecznie oczekuje. W związku, w domowym zaciszu dopiero ukazuje się prawda. Tacy ludzie po prostu noszą w sobie złą energię, mają pozaburzane pewne odruchy, reakcje emocjonalne. Próba ich zrozumienia kończy się zawsze schizofrenią. Należy w pewnym momencie po prostu powiedzieć dość, dopuścić do głosu swoją intuicję (ona od razu wie, że coś z tym panem jest nie halo) i uciekać. Nie ma opcji na zmianę takich typów osobowości. Ludzie po prostu chcą żyć w obopólnym szacunku, w zdrowych relacjach.  Z nimi się nie da i nie da się też zrozumieć dlaczego tak źle postępują. Trzeba się z tym pogodzić i odejść.

111

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
JuliaKaa napisał/a:

Pterodaktyl, nie zapominaj, ze jest druga strona medalu - czyli małżonek - on nie ma prawa głosu - nie wiemy jak wygląda sytuacja z drugiej strony.
Jakoś tak podskórnie nie wierzę, ze królewicz w żabę się zamienił. Sam z siebie.

W pełni się zgadzam a od siebie dodam że nigdzie nie napisałem że małżonek autorki jest dobry i milutki.
Owszem z opisu wydaje się być dupkiem a nawet być może przemocowcem (sytuacja z weselem). Ale po przeczytaniu CAŁEGO wątku odniosłem takie a nie inne wrażenie,  jeśli chodzi o osobę autorki (seks za pieniądze to prostytucja) czyli tu problem, tam problem a Ja biedna niewinna lillija.

112

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Anitko,
Jestem w szoku. Pisałam wcześniej, zaledwie jednego posta, zadając pytania (które tak naprawdę to Ty sama sobie powinnaś zadać) między innymi o to czy jesteś gotowa żyć na własny rachunek. Twierdziłaś, że tak, że problemem jest to że mieszkasz z mężem pod jednym dachem i on nie będzie się chciał wyprowadzić. A teraz pytasz obcych ludzi o to czy uprawiać z nim seks, bo jak nie to on Ci nie da pieniędzy (nie zapłaci). No jestem w szoku, czy Ty dziewczyno masz choć odrobinę szacunku do samej siebie.

113

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

No i teraz widać dlaczego z tym seksem jest tak kulawo.
Mąż chce współżyć z żoną, ale żona nie dopuszcza męża do źródełka i na tej płaszczyźnie można wysnuć wniosek, że skoro ona tak się zachowuje to czy może być odpowiedzialną matką ?
I pewnie n tym tle są opory męża co do posiadania dzieci.
Ale Anit jako kobiet zawsze opacznie przedstawi ten problem.
Piszecie że mąż to przemocowiec. W polskim języku istnieje określenie "człowiek stosujący przemoc" .
"PRZEMOCOWIEC" to słowo używane po "polskiemu" a nie po POLSKU.
Nauczcie się używać polszczyzny, a nie zwulgaryzowanych określeń bliskoznacznych.

Mąż nie stosuje przemocy. On stoi n stanowisku obrony dóbr materialnych.
Dla Anity 5 miesięcy bezrobocia to pryszcz. Dla jej męża to zmuszanie się aby żyć o suchym pysku.

Czy naprawdę nie widzicie hipokryzji w jej postępowaniu ?
Sam tytuł "CHCĘ ROZWODU - POMÓŻCIE" świadczy o premedytacji w jej działaniu.
Ona nie walczy o zachowanie małżeństwa. Ona zrobi wszystko żeby je zniszczyć.
A wiele osób w tym samym tonie popiera ją.

Nie rozumiem jak osoby które zostały zranione zdradą i biciem mogą przejść tak na spokojnie nad stosowaniem przez Anitę przemocy w stosunku do męża.
Przecież wy sami mogliście odczuć na własnym życiu jak to jest gdy partner was zdradzi. Gdy was bije, gdy odbiera wam człowieczeństwo.
Czysta HIPOKRYZJA.
Bronicie osoby która niszczy coś co kiedyś było małżeństwem.
Leń, obibok, wyzyskiwacz. Oto kim jest Anita. Rozlazła młoda kobieta której nie chce się nic. Nawet poszukać czegoś na własną rękę. Pracy, informacji w necie, rozwiązania problemów życiowych.

Są poradnie dla kobiet i mężczyzn którzy nie radzą sobie w życiu ze sobą z partnerem.
Ludzie którzy mają problemy emocjonalne.
Ale ta paniusia wykorzystuje nawet forumowiczów do zaangażowania się w jej sprawy.
Wyjmijcie te gorące kasztany własnymi rękoma.
Ona je zje jak ostygną, a wy będziecie mieć poparzone ręce.

114

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
artagnan napisał/a:

No i teraz widać dlaczego z tym seksem jest tak kulawo.
Mąż chce współżyć z żoną, ale żona nie dopuszcza męża do źródełka i na tej płaszczyźnie można wysnuć wniosek, że skoro ona tak się zachowuje to czy może być odpowiedzialną matką ?
I pewnie n tym tle są opory męża co do posiadania dzieci.
Ale Anit jako kobiet zawsze opacznie przedstawi ten problem.

Dlaczego nie jesteś w stanie dopuścić innej chronologii? Może jego zachowania, słowna agresja, chamstwo ...zniechęciły Autorkę do bliższych kontaktów? Bo według mnie tak właśnie było i jest...

artagnan napisał/a:

Piszecie że mąż to przemocowiec. W polskim języku istnieje określenie "człowiek stosujący przemoc" .
"PRZEMOCOWIEC" to słowo używane po "polskiemu" a nie po POLSKU.
Nauczcie się używać polszczyzny, a nie zwulgaryzowanych określeń bliskoznacznych.

Wielkie dzięki za poprawienie mej kalecznej polszczyzny...:D Jak chcesz - mnozemy sie pobawić w wytykanie, tylko cóz to da prócz bicia piany i wzajemnej agresji, Mistrzu? big_smile

artagnan napisał/a:

Mąż nie stosuje przemocy. On stoi n stanowisku obrony dóbr materialnych.

To sie nazywa ...semantyka i relatywizmem - jesli oceniac Twoje spojrzenie. Z równym powodzeniem mozna zatem twierdzić, że obiwszy komus ryło robiło mu się intensywny masaż twarzy, czyz nie? big_smile

artagnan napisał/a:

Dla Anity 5 miesięcy bezrobocia to pryszcz. Dla jej męża to zmuszanie się aby żyć o suchym pysku.
Czy naprawdę nie widzicie hipokryzji w jej postępowaniu ?

Nie wiem jak inne osoby, ale ową "hipokryzję" widzę w Twoim sposobie analizy sytuacji Autorki...

artagnan napisał/a:

Sam tytuł "CHCĘ ROZWODU - POMÓŻCIE" świadczy o premedytacji w jej działaniu.
Ona nie walczy o zachowanie małżeństwa. Ona zrobi wszystko żeby je zniszczyć.
A wiele osób w tym samym tonie popiera ją.

Owszem, i wcale jej sie nie dziwię: mając męża PRZEMOCOWCA (:)) trudno chcieć dalej żyć w takiej psychozie...

artagnan napisał/a:

Nie rozumiem jak osoby które zostały zranione zdradą i biciem mogą przejść tak na spokojnie nad stosowaniem przez Anitę przemocy w stosunku do męża.

Ha ha ha big_smile

artagnan napisał/a:

Przecież wy sami mogliście odczuć na własnym życiu jak to jest gdy partner was zdradzi. Gdy was bije, gdy odbiera wam człowieczeństwo.
Czysta HIPOKRYZJA.
Bronicie osoby która niszczy coś co kiedyś było małżeństwem.
Leń, obibok, wyzyskiwacz. Oto kim jest Anita. Rozlazła młoda kobieta której nie chce się nic. Nawet poszukać czegoś na własną rękę. Pracy, informacji w necie, rozwiązania problemów życiowych.

Są poradnie dla kobiet i mężczyzn którzy nie radzą sobie w życiu ze sobą z partnerem.
Ludzie którzy mają problemy emocjonalne.
Ale ta paniusia wykorzystuje nawet forumowiczów do zaangażowania się w jej sprawy.
Wyjmijcie te gorące kasztany własnymi rękoma.
Ona je zje jak ostygną, a wy będziecie mieć poparzone ręce.

Ech...

115

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Nie wszystko co ludzie mówią jest kłamstwem,
Ale nie wszystko co ludzie mówią jest prawdą.
Dlatego istnieje domniemanie NIEWINNOŚCI.

116

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
Tasiemka72 napisał/a:

Anitko,
Jestem w szoku. Pisałam wcześniej, zaledwie jednego posta, zadając pytania (które tak naprawdę to Ty sama sobie powinnaś zadać) między innymi o to czy jesteś gotowa żyć na własny rachunek. Twierdziłaś, że tak, że problemem jest to że mieszkasz z mężem pod jednym dachem i on nie będzie się chciał wyprowadzić. A teraz pytasz obcych ludzi o to czy uprawiać z nim seks, bo jak nie to on Ci nie da pieniędzy (nie zapłaci). No jestem w szoku, czy Ty dziewczyno masz choć odrobinę szacunku do samej siebie.

Mnie też się to rzuciło w oczy. Jak jest mąż to nie ma na nic pieniędzy, a jak by się wyprowadził to by miała za co żyć.
Co do męża, to widać, że nie ma szacunku do autorki, ale trochę na własne życzenie. No i ta cała firma, która nie przynosi dochodów, czemu jej nie zlikwidujesz? Piszesz, że jemu jest potrzebna, więc powiedz mu, żeby sobie sam zakładał swoją, a ty idź do pracy. Nie będziesz wtedy zależna od nikogo i będziesz sobie mogła kupić czy sukienkę, czy kosmetyki. Mnie się wydaje że te 5 miesięcy bezrobocia pokazały twojemu mężowi, że gdyby coś mu się stało (choroba, kolejne bezrobocie) to on na tobie nie może polegać.
No ale ty chcesz rozwodu więc nie widzę problemu. składasz pozew i czekasz na rozprawę. dlaczego masz z nim sypiać skoro go już nie kochasz.
Nie wiem dlaczego ale to bronienie się przed seksem daje mi do myślenia, że może być jakaś trzecia osoba.

117

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

pterodaktyl, odmawiam mu bardzo często (pisałam że uprawiamy seks raz na półtora, dwa miesiące a nie że tylko wtedy ma ochotę). Choć zawsze jak odmawiam jest kłótnia aż w końcu przychodzi taki moment gdy on chce i zaczyna się szantaż - i to wtedy ulegam, choć nie chce. Z chorobą to byłby jakiś pomysł ale jest jedno ale... a właściwie dwa: po pierwsze to nie byłoby zbytnio na miejscu szczególnie że inne kobiety naprawdę mają kobiece problemy i cierpią z tego powodu a po drugie to nie mogę chorować cały czas... Wsparcie finansowe od mojego taty mamy cały czas w postaci tego że płaci rachunki za prąd, wodę, kupuje butle gazowe itp. Czasem kupi coś do lodówki.

JuliaKaa, nie ma kilku lat to prawda ale za to ty nigdy nie byłaś w takim układzie z małżonkiem jak ja - nie wiesz jak jest trudno zacząć walczyć o siebie. Mi się udało przejrzeć na oczy i zobaczyć że to jest chory związek, nawet bardzo chory ale nie jest tak łatwo wrócić do "normalności", a przynajmniej mi nie jest łatwo.

dziewan, nie szukam księcia z bajki który by mnie uratował bo wtedy szukałabym romansu a nie porady. Fakt, nie każdy ma umiejętność rozporządzania pieniędzmi ale nie zapominajmy że dotyczy to nie tylko kobiet - choć u facetów przyjmuje raczej inny wymiar - kobiety najczęściej wydają na kosmetyki i ciuchy, faceci albo na alkohol albo na hazard albo na "zabawki dla dużych chłopców" np. w postaci ciągłego ulepszenia swojego ukochanego autka. Mój mąż rachunków nie płaci bo robi to mój tata (choć podatek za jego dom płacą jego rodzice), zapełnia jedynie lodówkę. Mi osobiście kupienie mięsa na obiad i dodatków do niego nie sprawia większych problemów więc chyba raczej nie byłoby takiej sytuacji w której wiatr by hulał w lodówce.
Co do trzymania pieniędzy to fakt że raczej bym wolała skoro a mężem mamy wspólnotę majątkową aby pieniądze były wspólne - tzn żebym miała do nich takie samo prawo i dostęp jak mój mąż i nie musiała się prosić o każdy grosz, ale na opcję mąż trzyma kasę też by chętnie przystała gdybym nie była obrażana i poniżana przez męża oraz traktowana jak służąca.

JuliaKaa, królewiczów takich którzy zmieniają się w potwora jest więcej niż myślisz. Wystarczy spojrzeć na liczbę kobiet bitych przez swoich mężów. Mój mąż mnie nie bije choć czasem zastanawiam się czy tak nie byłoby lepiej - gdyby mnie uderzył to w ogóle nie byłoby tematu bo jak pisałam wcześniej na to bym nie pozwoliła, za bardzo pamiętam jak dziadek bił babcię, i pozew bym złożyła po pierwszym takim incydencie. Czasem tak sobie myślę że może dlatego wybrał inny sposób - wiedział bo zawsze to podkreślałam że bić się nie dam, a w "przyjazny" (jeśli mogę w ten sposób to ująć) sposób zrobił sobie ze mnie służącą, która niestety dla niego od czasu do czasu miała przebłyski świadomości by się postawić (aż w końcu mnie olśniło i powiedziałam sobie dość).

Co do konfabulacji: jaki interes miałabym mieć w tym aby wymyślać taki sposób traktowania? Chyba tylko człowiek nienormalny zrobiłby coś takiego. Ja piszę jak jest u mnie w sumie w dwóch celach: po pierwsze aby uzyskać informację i wsparcie którego nie mam od nikogo i po drugie aby kobiety w podobnej sytuacji jak ja które być może będą jak ja szukać pomocy zobaczyły że nie są same, że nie tylko one były w takiej sytuacji.

JuliaKaa, do momentu rozpoczęcia wątku tutaj żyłam w przekonaniu wmówionym mi przez mojego męża że nie mam po co iść do adwokata czy sądu bo nikt mi nie uwierzy, nikt nie uwierzy w to że tak mnie traktuje. Fakt faktem, czasem zdarzają się "ciche dni" gdy w ogóle się do mnie odzywa, fakt że czasem są dni w których jest dla mnie "miły" tzn nie wyzywa, nie ubliża i nawet pyta czy czegoś mi nie kupić (w sensie jedzenia). Ale bardzo często jest inaczej - najczęściej gdy oboje mamy wolne albo gdy on ma wolne.

lifrinat, masz rację. Mój mąż nie był taki na początku. Zaczęło się wtedy gdy po ślubie stracił pracę, bo trzeba zacisnąć pasa, tylko że potem zaczął pracować a oszczędzanie na mnie się nie skończyło. Do tej pory pamiętam sytuację z której kiedyś się śmiałam (bo uważałam że dostał to na co zasłużył) ale teraz nie widzę w tym nic śmiesznego. Nie pamiętam kiedy dokładnie to było ale jakoś na początku gdy po przerwie w życiu zawodowym znalazł pracę. Mianowicie pojechaliśmy na targowisko na zakupy: on chciał sobie kupić buty i jakąś bluzkę, ja torebkę i spodnie. Chodziliśmy po tym targowisku i zaczepili nas Rumuni handlujący perfumami. Mąż się jakimiś męskimi zainteresował i już miał kupić gdy zaczęli też pokazywać damskie. Chciałam żeby mi jedne kupił na co on stwierdził że po co mi, przecież mam w domu (dodam że on też miał w domu perfumy) i wziął sobie męskie. Śmieszne było to że po kilku dniach atomizer (nie jestem pewna czy to się tak nazywa ale chodzi o ten element którym się psika perfumy) się popsuł i zostały mu perfumy których nie mógł zużyć - żartowałam że to kara za to że mi też nie kupił. Teraz mnie to już nie śmieszy bo widzę że teraz robi tak cały czas - dba o siebie a ja jestem na szarym końcu.

dziewan, tylko że z prostytutką się nie dyskutuje tylko płaci stawkę bo jak nie to zjawia się alfons i klient płaci czy chce czy nie a w moim przypadku i stawka jest zawsze "negocjowana" z jego strony a i żaden alfons się nie pojawia w obronie. Czasem czuje się jak k...rwa ale czuje że nie mam wyboru - to on rządzi a nie ja. I masz rację bo czuje się bezradna, jakbym znalazła się w pułapce bez wyjścia i może to głupie ale czuje że potrzebuje ręki którą będę mogła złapać i która pomoże mi stanąć na nogi - dalej pójdę sama ale najpierw trzeba się podnieść (tą ręką są osoby które powiedzą mi co mogę zrobić, od czego zacząć, które powiedzą że mam szanse iść dalej - a gdzie mam szukać pomocy jeśli nie mam do kogo się zwrócić w realu?)

Tasiemka72, i to prawda bo jestem gotowa zacząć życie od nowa, a przynajmniej bardzo bym tego chciała. A teraz ja zadam ci pytanie: myślałaś że mieszkając z mężem pod jednym dachem on nie chce współżyć? Problem seksu jest poniekąd związany z tym że razem mieszkamy - gdyby się wyprowadził problem seksu by znikł. Dla mnie jest to problem bo z jednej jest moralność która mówi że nie powinnam się na to godzić a z drugiej zależność w której jestem i z której tak bardzo chce się wydostać choć nie jest to dla mnie proste. Kiedyś oglądałam na którymś kanale program o kobietach bitych przez mężów i wydaje mi się (choć mogę się mylić) że ze mną jest trochę podobnie jak z nimi - wiedzą że mąż robi źle, że im to nie pasują, że nie kochają swoich mężów (choć nie wszystkie bo bardzo często obwiniają się za całą tą sytuację) ale nie potrafią - chcą ale nie potrafią. I tak jest ze mną w przypadku seksu - chce odmówić nie zwracając uwagi na szantaż z jego strony ale chyba nie potrafię, chyba za bardzo się boję tego że do póki nie mam własnych pieniędzy to bez jego pieniędzy nie będę miała nawet co do ust włożyć. Może się to wydać przesadzone ale tak czuje od momentu gdy po raz pierwszy na poważnie przeszła mi myśl o rozwodzie pojawiła się obawa że ma rację że nie dam sobie rady. To jest straszne i wiele mnie kosztuje przyznanie tego bo nie chciałbym o tym pisać i tego czuć. Tłumaczę sobie że to dlatego jestem tak nieporadna życiowo że nie widziałam jak się zabrać za rozwód, że zaczęłam szukać pomocy, tego żeby ktoś obcy powiedział mi czy mam szansę uwolnić się z tej sytuacji, że to jest możliwe. I to jest chyba największy problem jaki mam sama ze sobą.

118

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

No i proszę jaka piękna laurka.
Mąż traci pracę będąc jedynym żywicielem, a osoba która powinna mu współczuć (sobie zresztą też) naśmiewa się z niego.
Seks dla męża jest zakazany, ale skoro mówi że nie da pieniędzy no to mu ww ostateczności rozłożę nogi, niech sobie pogmera tylko prezerwatywę niech założy bo dzieci z nim nie chcę mieć.......

A przecież ona tak chciała z nim mieć dzieci, takiego malutkiego dzidziusia......

No żeby ją bił, albo co to wtedy miałaby otwartą bramę i wtedy dopiero on by zobaczył, parę wizyt policji na interwencję, kilka obdukcji lekarskich.....

Ludzie to lubią, ludzie to kupią. Mam męża tyrana, nawet jakiś pterodaktyl mi uwierzył, to może i sąd mi uwierzy.............

Ludzie, popatrzcie.
Jakie małpy, taki cyrk.
Kłamstwo, fałsz i obłuda aż cieknie po ekranie monitora.
Któraś pani słusznie zauważyła że jakiś gach musi być w tle....................

Ale ona to lelijka, czysta i niepokalana, mąż ją gwałci.
Co to, tonie. Panną była dzieci miała, pół miasteczka z nią spało, ale takie numery ?

119

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

artagnan, to akurat ty bronisz osoby która zniszczyła to co niej czułam przez traktowanie mnie jak śmiecia. Napisałam ci poprzednio: spróbuj zachowywać się w stosunku do swojej żony tak jak mąż zachowuje się w stosunku do mnie, napewno będzie zachwycona. Swoją drogą to ciekawe ile ona by wytrzymała takie traktowanie.
Leń, obibok, wyzyskiwacz... bo dbam o dom, prowadzę firmę w której pracuje (choć nie przynosi dochodu to jednak codziennie w niej jestem) - to ciekawe co musiałaby robić twoim zdaniem kobieta abyś o niej powiedział pracowita? Określ co musiałaby robić?

Szpileczka, jakby mąż się wyprowadził to owszem nie byłoby pieniędzy ale ja mogłabym bez żadnych przeszkód zacząć wszystko od nowa - spokojnie zamknąć firmę, iść do pracy bez podkładania kłód pod nogi, i nie musiałabym słuchać wyzwisk pod swoim adresem.
Piszesz że na własne życzenie. Możesz rozwinąć? I możesz wierzyć albo nie ale nie ma trzeciej osoby i nigdy nie było.

120

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
artagnan napisał/a:

...Mam męża tyrana, nawet jakiś pterodaktyl mi uwierzył...

big_smile Bo może nie mam takich schiz i zaślepienia, nie patrzę na cudze problemy w tendencyjny sposób podciągając wszystko (nawet wbrew logice) pod własna wizję? Bo może pomimo jakichś "przejść" w życiu nie zatraciłem rozumnego analizowania przedstawianych faktów? Bo może pomimo doświadczeń nadal nie uważam kobiet za podgatunek i daje im takie same prawa do samostanowienia? Wiem, to boli... Przykro mi, ale nie wyznaję zasady - parafrazując klasyków smile - "sam...ica to twój wróg"

121 Ostatnio edytowany przez Anitka1988 (2015-07-13 15:28:31)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

artagnan czy ty w ogóle potrafisz czytać? Napisałam że ta cała sytuacja miała miejsce gdy już znalazł pracę. Wcześniej pisałam że to on chce się zabezpieczać i sprawdza czy czasem guma nie pękła ale to ja nie chce mieć dzieci? Człowieku puknij się w nogi bo w głowę już za późno.
I coraz bardziej zaczyna mi się wydawać że twoja żona to przez ciebie wymyślona postać - że jesteś sam. No chyba że jest głucha, ślepa i upośledzona umysłowo w stopniu znacznym albo głębokim bo nikt normalny by z kimś takim nie wytrzymał.

122 Ostatnio edytowany przez Tasiemka72 (2015-07-13 15:43:38)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Anitko,
To, że mąż chce współżyć, nie oznacza że Ty musisz chcieć i musisz mu to dawać. Piszesz, że mąż nie chce rozwodu, że mówi że Ci go nie da, ale Ty chcesz się rozwieść i zamierzasz swój cel osiągnąć. Przypuszczam, że może być naprawdę trudno pozbyć się go z domu, choć nie jest jego własnością. Jak to zrobić, pewnie doradzi Ci jakiś prawnik. Ale to Ty sama musisz się od niego uniezależnić, w pierwszym rzędzie finansowo. Żeby ruszyć do przodu, w kierunku uwolnienia się od niego musisz znaleźć pracę i na tym się skupić, bo jak inaczej funkcjonować. Nie możesz myśleć, sama o sobie że nie masz innego wyjścia jak seks z kimś kogo nie kochasz, mało tego, kto Ci ubliża i poniża, bo inaczej nie będziesz miała co do garnka włożyć. Wiem, (używam słowa "wiem" bo sama coś tam w życiu przeżyłam ) że możesz czuć się sparaliżowana strachem, ale jeśli chcesz się uwolnić to musisz zacząć działać, nie masz innego wyjścia. To nie będzie proste ani przyjemne, ale nikt nie może zmienić Twojego życia za Ciebie.

123

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

A ja głupi myślałem że z mężem/żoną to się kocha..... ale nie, to się współżyje.
Nawet język już zdradza oddalenie emocjonalne.
Chociaż wbrew bohaterowi powieści Dumas, uważam że zarówno mąż dupek ale i żona nie święta.
Poprostu autorka jest słabym czlowiekiem, pewnie nawet nie złym ale poprostu słabym, co to wsparcia nie da ale sama go potrzebuje.
Decyzje juz podjęła, teraz szuka tylko poparcia dla swojej decyzji.

124

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Tasiemka72, wiem że nikt tego nie zrobi za mnie i wiem że będzie ciężko ale nie wiem jak bardzo.

125

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Do Pterodaktyla i do tych co uważają że ja mam nasrane w głowie i nic nie widzę.
Napiszę anegdotkę którą zasłyszałem od starego chińczyka, a on od swojego pradziadka....

Pewnego razu, późną jesienią na początku listopada mały wróbelek płakał na łące jak to mu źle na świecie i zimno i głodno.
Ćwierkał tak od dłuższego czasu, aż bezmyślna krowa przechodząc obok nasadziła na niego ogromny placek. Zwany potocznie krowim plackiem.
Po jakimś czasie siedząc tak unurzany po szyję poczuł ciepełko i odzyskał wigor.
Więc znowu wydał z siebie, tym razem radosne trele, jak to mu dobrze i ciepło i wygodnie...............

Wstrętna lisica która przechodziła chyłkiem w pobliżu, podbiegła do wróbelka, wyciągnęła go z tego placka, otrząsnęła z gówna i.................zjadła.

Morał z tej bajki wpływ taki:
" Nie każdy kto obrzuci cię gównem jest twoim wrogiem.
I nie każdy kto cię z tego gówna wyciągnie jest twoim przyjacielem."

Wracając do tematu.
Nie każdy mąż jest wrogiem swojej żony,
I nie każdy Pterodaktyl jest twoim przyjacielem.

126

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

dziewan, masz rację jeśli się kocha męża/żonę to się z nią/nim kocha. Ale z kimś kto mnie traktuje jak sługę to może co najwyżej współżyć. I masz rację, jestem słaba a raczej zmęczona i wyczerpana znoszeniem takiego traktowania ale czy to znaczy że jestem śmieciem który zasługuje na takie traktowanie? Czy jak pies jest chory to znaczy że można go kijem okładać?

127

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Pewnie bardzo... Ale kiedy dochodzimy do granic naszej wytrzymałości, to gdzieś tam w środku powstaje właśnie ta decyzja, nie chcę już dłużej tak żyć, muszę to zmienić. Dojrzewanie do tej decyzji nie dzieje się z dnia na dzień i wychodzenie z tego co nas krzywdziło też nie dzieje się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale się da... Naprawdę... choć to najczęściej bardzo trudne, bolesne i wymaga siły.

128 Ostatnio edytowany przez Anitka1988 (2015-07-13 16:02:56)

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

artagnan, tak samo jak nie każdy mężczyzna jest Bogiem a nie każda kobieta złem koniecznym.
Tak samo jak ty nie zawsze masz rację a nie zawsze wszyscy inni się mylą.
Tak samo jak ty nie zawsze mówisz głupoty (choć głównie) a wszyscy inny nie zawsze mówią mądrze (choć głównie).

Choć pewnie i tak nie zrozumiesz tego co napisałam i odwrócisz moje słowa do góry ogonem. To ci wychodzi najlepiej :]

129

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.
Anitka1988 napisał/a:

dziewan, masz rację jeśli się kocha męża/żonę to się z nią/nim kocha. Ale z kimś kto mnie traktuje jak sługę to może co najwyżej współżyć. I masz rację, jestem słaba a raczej zmęczona i wyczerpana znoszeniem takiego traktowania ale czy to znaczy że jestem śmieciem który zasługuje na takie traktowanie? Czy jak pies jest chory to znaczy że można go kijem okładać?

Nie jesteś słaba. Po prostu uprawiasz prostytucję z własnym mężem za pieniądze.
Sama go tego nauczyłaś, że za seks on musi zapłacić.
No bo skoro on może zapłacić jakiejś prostytutce to lepiej nie zapłaci tobie, a ty kupisz sobie za to perfumy............

Dziwne że nie piszesz że za kasę musisz kupić sobie jedzenie, czy jakieś inne potrzebne do życia rzeczy.
Widać że je masz bez żadnych problemów.
Pełna lodówka. No ale kiecka co tydzień to lekka przesada.

Krótko.
Zrobiłaś sobie z męża drania, bo tak z nim postępujesz.
Tu na forum od kilku dni dostałaś na tacy co i jak masz zrobić.
Ale rozlazła i rozmemłana bździągwa chce żeby ktoś za nią pobrudził sobie ręce.
Ktoś ma wezwać siły szybkiego reagowania żeby wyrzucić tego pierdziela z domu.
Potem ktoś ma dać kasę, żeby rozlazła i utuczona bestia mogła znowu na kompie wypisywać na niego paszkwile...

Weź się za robotę, bo z takiego marnowania czasu to tylko pierdolca dostajesz.

130

Odp: Chce rozwodu! Pomóżcie.

Tasiemka72, ja do tego dochodziłam długo i wydaje mi się że za długo. Chce wierzyć w to że to się uda, że zmienię swoje życie, że w końcu będę traktowana z szacunkiem.

Posty [ 66 do 130 z 218 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chce rozwodu! Pomóżcie.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026