Może dlatego /wyciąg z regulaminu/:
"Samowolne powroty /zbanowanych/ będą banowane" /co za nowomowa! swoją drogą/
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chciałem wczoraj popełnić samobójstwo
Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Może dlatego /wyciąg z regulaminu/:
"Samowolne powroty /zbanowanych/ będą banowane" /co za nowomowa! swoją drogą/
Podobne tematy
weronka44 napisał/a:Może dlatego /wyciąg z regulaminu/:
"Samowolne powroty /zbanowanych/ będą banowane" /co za nowomowa! swoją drogą/
Witajcie w moim pewnie znów chwilowym wcieleniu... Tu pterek
Nic mi nie jest... żyję. Póki mnie nie odstrzelą - bede wracać... Weronko, moje powroty były/są i będą samowolne bo nie mam szansy u moderacji... Kiedys sporo pisywałem jako kosmiczny nick. Dostałem bana. Za co? Poczytaj moje bazgraniny kiedys w wolnej chwili - wątpię abyś znalazła podstawy do bana. A jednak dostałem... Po wielu próbach uzyskania info doczekałem się: ban za całokształt. I zgłupiałem... I jeszcze jedno najwazniejsze: ban bezterminowy. Cóż mi wówczas pozostało? Ano to, ze rejestrowałem się na jakiś czas, do kolejnego bana. Owszem, robiłem to i robię z premedytacją. Ale cóz począć, skoro nikomu nie chce się zweryfikować ZASADNOSCI tego pierwszego, wobec kosmicznego bana... I tak to sie juz ciągnie od poczatku tego roku. Pisałem jako kow-nor, XCL, ktokogo, pod psędonimę i innymi nickami. Raz mogłem naszkodzić jednym wpisem i ...trach, ban! Innym razem mogłem "obrażać innych" dłuzej... Przyznam, ze jako pterek długo szkodziłem jak sami widzicie
Ale mnie to juz ryra... Nie mam nic do stracenia, a skoro tak "profęsjonalnie" podchodzi do stałych, kilkuletnich i dojrzałych użytkowników nasz "mąderacja" - będę sie bawić w tą partyzantkę. Jako pterek w jakis sposób sie obnazyłem i zdradziłem wczoraj, w sprawie Sponiewieranej, gdy ja zbanowano... Ale zrobniłem to swiadomie, jak ...kamikadze
Sumując: zyję, mam sie dobrze i tworzę dalszy ciąg listy moich nicków
Pozdrawiam wszystkich pozytywnie myslacych
Pa!
Witaj, Pterku - Pitku ;-))
Nie mam zwyczaju kląć (rodzice nigdy mi nie pozwalali ;-), ale w tej sytuacji mam ochotę "rzucić soczystym mięskiem"...
Powstrzymam się jednak, bo sama ostatnio śpiewam "Do zbanowania jeden krok", bo pozwoliłam sobie na publiczną krytykę wobec jednej z Moderatorek za wykasowanie postu Bulleta broniącego mężnie Pani Baronowej i otrzymałam coś w rodzaju "ofuknięcia/ ofucknięcia" ;-))). Nie wiem, ile tu jeszcze pobędę. Cieszę się, że mogłam tu poznać tyle ciekawych, mądrych i serdecznych Osób i doświadczyć wiele dobrego w bardzo trudnym dla mnie czasie.
Dopóki jednak tu jestem, możesz liczyć na moje wsparcie oraz, jako że dysponuję pewną wiedzą na temat paleofauny mezozoiku i innych er geologicznych, jestem gotowa służyć Ci w doborze nicków dla Twoich kolejnych netowych inkarnacji ;-)))
Pozdrawiam z całą serdecznością,
ab
Aurora, jesteś cudem.
Aurora, jesteś cudem.
Mietku,
Nie wiem doprawdy czemu zawdzięczam Twój tak sympatyczny wpis. Dziękuję Ci jednak za taką serdeczność.
Cudem jest każdy z nas. Wyjątkowy, niepowtarzalny i w jednym jedynym egzemplarzu ;-)
aurora, a nie szkoda ci tych emocji, które tu wkładasz? Przecież on w ogóle nie czyta takich porad, bo ma totalnie gdzieś.
Mnie też nie szkoda. One wręcz napędzają mnie do tego by iść do przodu. Dreptać po nierównej nawierzchni. Potykać się o kamienie, wpadać w dołki, uwalniać z pnączy, które z natury być może chwytają się się mnie, bo traktują jak podporę do tego by wspiąć się wyżej. i wyżej. Ku słońcu a nie wiedzą, że tym samym blokują mnie. Bo tez mam takie pragnienia.
Moim zdaniem to troll, albo człowiek, który spożywa nie to co idzie na zdrowie.Szkoda mi tych osób, które tak się starają tu pomóc i płacą za to własną psychiką ( Sponiewieranej wyraźnie to zaszkodziło ).
Mylisz sie Zbytdelikatna. Bigstar w niczym mi nie zaszkodził. Powiem więcej. Jemu nawet przez głowę jeszcze teraz nie przeszłaby myśl, że sprawia, iż dzięki niemu między innymi powstaję z martwych.
Myślący logiczniej po prostu się wycofali.I to nie my jesteśmy prowokatorami tylko ten człowiek.24 strony ględzenia i coraz większej agresji tego kogoś, jakby to naprawdę było coś warte. Może ktoś inny potrzebuje tu pomocy i za tę całą naszą energię byłby wdzięczny.Naprawdę szkoda czasu.
Nigdy na nikogo nie szkoda czasu. Nigdy... Bo jaki sens miałaby egzystencja każdego z nas z osobna. I Ty... I ja... I wszyscy tu na forum są kimś wyjątkowym. Warto pochylić się nad każdym...
BigStar jest prawdziwy. W swoim bólu. Nawet w tym, że nie potrafi jeszcze mówić. Wkrótce dotrze do niego, że by uwolnić się z demonów przeszłości, o istnieniu których jeszcze kilka dni temu nie miał pojęcia, musi się z nimi zmierzyć.
Właśnie nałożył buty po to by przejść raz jeszcze przebytą wcześniej drogę. Tym razem w tej wędrówce będzie musiał wszystkiemu się przyglądać. Nie zamykać oczu, kiedy dostrzeże potwora. Strach można pokonać. Potrafi być motorem do działania.
Wciąż czuję się sponiewieraną. Może biegłam zbyt szybko i nie zwracałam uwagi na zadane mi kiedyś razy, po których zostały rany. Goją się, ale widać potrzebują więcej czasu.
Jest mi bardzo przykro, bo swoją osobą naraziłam kilka osób na kłopoty. Pterodaktyla, bo odsłonił swoje prawdziwe oblicze próbując mnie wesprzeć. Emde, bo wstawił się za mną... Wiecie, że nigdy wcześniej tego nie doświadczyłam?
Pochlipię sobie cichutko. Tak by nikt nie słyszał. Bo nikt takich osób nie darzy sympatią. I zajmę się lizaniem ran... Jak ten pogryziony we wsi pies...
Czuję się jak kopciuch, ale uniżenie najgłębszym pokłonem składam najczystsze podziękowania. W moich oczach jest uśmiech...
Sponiewierana z całym szacunkiem, ale robisz coś z tą swoją egzaltacją, jakaś psychoterapia na przykład? Przecież to cię wykończy.
A i ludzi będzie do ciebie zrażać.
Napisałam tamten post, ponieważ wyglądało to tak jak wyglądało, to co wyprawiał Big, właśnie na trolling albo jeszcze gorzej.Na szczęście po moim poście jakoś się ogarnął,mam nadzieję.Wielu z nas tutaj przeżyło bardzo podobne scenariusze życiowe, wielu o wiele gorsze, ale sory - niewielu zachowywało się z tego powodu jak Big, dlatego tym bardziej wyglądało to na prowokację.I szczerze powiem - nadal nie wierzę, że to była prawda.No ale może się mylę. BigStar nie odzywa się, więc nic nie wiemy.
Nie wiem co należy robić w takich przypadkach jak Biga. Wydaje mi się, że on potrzebuje pomocy, ale "my" czyli forumowicze możemy sobie z tym nie poradzić. Jeśli rzeczywiście usiłował popełnić samobójstwo to nie można tego tak zostawić. Powinien znajdować się pod odpowiednią opieką. Nie wiadomo czy nie będzie chciał znowu targnąć się na swoje życie. Nie jestem pewna czy takie sprawy nie zgłasza się na policję.
Big potrzebuje natychmiastowej fachowej pomocy.
dziś jest pierwszy dzień mojego życia , NOWEGO życia.
Aby na pewno?
No cóż, otworzyliśmy Ci oczy, spadły różowe okulary i zobaczyłeś przerażający obraz kobiety wyzbytej z jakichkolwiek uczuć..
Mam nadzieję, że więcej Enterprise type nie przyjdzie Ci do głowy kasować i jedynie jego anielski orszak poniósł do nieba.
.ok.?
Teraz wstań kolan i pora mozolnie odbudowywać to co zostało w Tobie zdemolowane.
Wiarę w siebie, w swoje poczucie wartości..
Aby znowu zobaczyć ten piękny świat jaki jest dookoła Ciebie...
To mozolna praca ale małymi z początku kroczkami będziesz stawać coraz pewniej na ziemi..
To tak jak nauka jazdy na łyżworolkach..
Początkowo chwiejnie, niepewnie..
Co jakiś czas zalicza się glebę ale przecież wstajesz... Nie poddajesz się i coraz pewniej zaczynasz jechać..
Coraz szybciej...
Upadki bolą ale przecież nie poddajesz się...
Tak to będzie Big wyglądał Twój powrót do życia...
Ty mnie tutaj Bogiem nie tytułuj chłopaku bo nie chciej abym został Zeusem gromowładnym..
Wtedy dopiero byś miał terapię wstrząsową
Jakakolwiek głupia myśl i od razu piorun by leciał w Twoją stronę... ![]()
A tak na poważnie, tak jak napisała Bet, bez fachowej pomocy tam na miejscu ta nauka chodzenia po tym nowym, nieznanym Ci świecie będzie ciężka..
Naprawdę nie ma się czego wstydzić. Nawet jak nie będziesz dawał rady to wspomóc się odpowiednio dobranymi lekami
Aby na pewno?
No cóż, otworzyliśmy Ci oczy, spadły różowe okulary i zobaczyłeś przerażający obraz kobiety wyzbytej z jakichkolwiek uczuć..
Mam nadzieję, że więcej Enterprise type nie przyjdzie Ci do głowy kasować i jedynie jego anielski orszak poniósł do nieba..ok.?
Teraz wstań kolan i pora mozolnie odbudowywać to co zostało w Tobie zdemolowane.
Wiarę w siebie, w swoje poczucie wartości..
Aby znowu zobaczyć ten piękny świat jaki jest dookoła Ciebie...
To mozolna praca ale małymi z początku kroczkami będziesz stawać coraz pewniej na ziemi..
To tak jak nauka jazdy na łyżworolkach..
Początkowo chwiejnie, niepewnie..
Co jakiś czas zalicza się glebę ale przecież wstajesz... Nie poddajesz się i coraz pewniej zaczynasz jechać..
Coraz szybciej...
Upadki bolą ale przecież nie poddajesz się...
Tak to będzie Big wyglądał Twój powrót do życia...Ty mnie tutaj Bogiem nie tytułuj chłopaku bo nie chciej abym został Zeusem gromowładnym..
Wtedy dopiero byś miał terapię wstrząsową![]()
Jakakolwiek głupia myśl i od razu piorun by leciał w Twoją stronę...A tak na poważnie, tak jak napisała Bet, bez fachowej pomocy tam na miejscu ta nauka chodzenia po tym nowym, nieznanym Ci świecie będzie ciężka..
Naprawdę nie ma się czego wstydzić. Nawet jak nie będziesz dawał rady to wspomóc się odpowiednio dobranymi lekami
TAK , wyzbytej. Własnie dzis byłem po taka pomoc , tym razem u specjalisty , ktory zaproponował mi terapie i na nią przystałem tylko od tego moge zacząć , nie ma drugiej opcji ... Dzis jak siedziałem na przystanku i patrzyłem na to co sie dzieje zdałem sobie sprawe . Ze nie tylko z uczuć zostałem okradziony ale też z kazdego hobby , marzenia ktore było skutecznie wybijane mi z głowy. Dziś wiem ze nie miałem prawa nawet marzyć...tak skutecznie wysysana była ze mnie radość a to co mi sie nią wydawało było niczym.
Spotkałem sie ze znajomymi , widzieli ze wygladam jak zbity pies , pokrótce opowiedziałem co sie stało - zapanowała grobowa cisza , by po chwili ktoś powiedział , chłopie k...wa ty jesteś niezniszczalny ! Moze After miałeś racje , moze kiedy to ja bede u góry .... W kazdym razie musze w To wierzyć i odbudowć sie jak wspomniany przez Ciebie Fenix.
Brawo BigStar, jestem z Ciebie dumna. Będzie dobrze:):)
Big, mozolnie, powolutku podniesiesz się.
Niejeden z tutaj piszących zdawałoby się był w czarnej dupie... W sytuacji patrząc z jego perspektywy bez wyjścia..
Jak moje posty uważnie czytałeś, to wiesz co na tym forum robię.
Piszę po to aby odwrócić rolę.
By ofiary zdrady stały się drapieżnikami. Aby wyrównać szansę i pozbawić zdrajców ich przewagi.
Aby to co zdrajcy uważają za swoją siłę obrócić przeciwko nim..
Naprawdę Big nie ma przesady w powiedzeniu:
Co nas nie zabije od razu to nas na pewno wzmocni..
Tylko trzeba tym razem tą bolesną lekcję solidnie odrobić i zrozumieć, że żadna kobieta nie może być ważniejsza od Ciebie samego..
Żyć wg zasady: daję od siebie dokładnie tyle, ile otrzymuję..
Że nie jest ważne co Ty czujesz do kogoś ale znacznie ważniejsze jest to co ten ktoś czuje do Ciebie.
A ośrodek myślenia ma się zawsze znajdować pomiędzy Twoimi uszami a nie obsuwać się do tego co masz między nogami..., zrozumiano?
Wyjdziesz Big z tego syfu silny jakim nigdy nie byłeś. Ale musisz mocno nad sobą pracować.
Wtedy takie larwy jak ona w starciu z Tobą nie będą miały najmniejszych szans...
O ile w ogóle będą miały szansę zbliżyć się do Ciebie na odległość kontaktu ![]()
Najważniejsze, że wreszcie trzeźwo myślisz.
Mussuka z tego co pisze wynika, że jest silną dziewczyną z charakterem.
To co odbierałeś jako jej atak było wiadrem zimnej wody na Twój rozgrzany umysł..
Abyś wreszcie zaczął logicznie myśleć ..
Myśleć nie o niej, nie o zemście na niej ale wyłącznie o sobie i jak się podnieść..
Masz marzenia, swoje hobby?
To właśnie teraz pora je powoli zacząć realizować. Choćby wydawałoby się to Tobie czystą abstrakcją, wyznacz sobie je jako cel i konsekwentnie do ich zrealizowania zmierzaj.
Nawet jak niewielka część z tego co lubisz ma szansę na realizację, warto zmierzać do ich spełnienia.
Tak jak pisałem: Gdyby wszystko o czym zamarzymy się spełniło, życie stałoby się nudne Big, prawda?
A póki co, jako że na niedobór adrenaliny narzekać nie możesz,
, to najważniejsze dla Ciebie jest odzyskanie spokoju..
Będziesz, będziesz Big jeszcze triumfować..
Tylko musisz teraz solidnie, z pomocą naszą i fachowca nad odbudową siebie popracować..A wiara w odrodzenie, w to że to się uda to połowa sukcesu .
Rozejrzyj się dookoła. Słońce jak wschodziło, tak nadal wschodzi. Ludzie jak chodzili tak nadal chodzą...
Nadejdzie taki dzień jak u mnie. Że ktoś Ci pomoże lub sam do tego dojdziesz,
Spojrzysz w lustro i powiesz: K***A, po co i przez kogo jak się tak męczyłem?
Przecież świat dookoła jest cudowny i pełen pięknych, mądrych kobiet... ![]()
Tego Ci z całego serca Big życzę i wiem, że ten moment nadejdzie...
A pierwszy krok na tej drodze zrobiłeś..
Trzymam kciuki, abyś czasem z obranej drogi przypadkiem nie zboczył..
Uważaj, wtedy burza to będzie pikuś w porównaniu z tym co Ci Zeus gromowładny może zafundować.. ![]()
Ja muszę kończyć , ale na pewno na dyżurne aniołki możesz liczyć ![]()
Aha, jeszcze jedno. Pora odnowić zerwane kontakty ze znajomymi, przyjaźnie, które przez nią straciłeś...
Dobrze napisane After, tylko to co dla nas jest oczywiste, dla niego w tej chwili to Himalaje nie do przejścia. Pewnie trudno mu uwierzyć, że będzie dobrze, kiedyś. Na razie to typowy rollercoaster góra-dół.
Wyjdziesz Big z tego syfu silny jakim nigdy nie byłeś..
After , w chwili gdy poczuje ze trace siły , Twoje Słowa bede powtarzał jak mantrę.
Żyć wg zasady: daję od siebie dokładnie tyle, ile otrzymuję..
Że nie jest ważne co Ty czujesz do kogoś ale znacznie ważniejsze jest to co ten ktoś czuje do Ciebie.
Eeee... z calym szacunkiem After, ale ja nie do konca sie z takim podejsciem do milosci zgadzam. To mi bardziej pasuje na uklad partnerski w biznesie niz na szczere uczucie. Ja jak kocham to kocham i nie mierze ani waze ile daje a ile dostaje. Czasem wiecej daje, czasem mniej, ale to sie dzieje naturalnie i nie przeszkadza mi. W granicach rozsadku.
Jakos nigdy nie zdarzylo mi sie oslepnac i zatracic calkowicie swoje ja w procesie kochania. Pewne czujniki mam zawsze wlaczone i one sygnalizuja "drobne awarie" w zwiazku, na ktore reaguje natychmiast. I albo awaria da sie naprawic albo jest to takie multifunction, po ktorym czujniki wylapuja kolejne i wreszcie przy ktoryms z kolei wlaczonym swiatelku, kiedy wiem, ze z tej machiny nie da sie juz nic wycisnac, zegnam sie i tyle. Zwiazek na sile i wbrew sobie nie ma najmniejszego sensu.
Aha - jeszcze jedno - nigdy nie mow na zawsze. I nie zakladaj, ze skoro Tobie ktos odpowiada i jestes nim zafascynowany, to w druga strone musi dziac sie identycznie. Milosc i zwiazki, to nie matematyka. Znaku = nie da sie wstawic miedzy dwoje ludzi. Dobrze miec swiadomosc, ze nie musimy spelniac oczekiwan drugiej osoby i on/ona MA swiete prawo od nas tez odejsc. Ode mnie tez odchodzili mezczyzni, konczylo sie roznie, placzem albo trzasnieciem drzwiami, ale nawet w najwiekszej swojej zlosci nie przyszlo mi do glowy wieszac na nich psy, tylko dlatego, ze przestali mnie kochac, albo nigdy nie zaczeli. Za sam brak uczucia nie mozna nikogo winic ani karac.
Inna sprawa sa dzieci czy finanse - tu nie ma miejsca na sentymenty. I w najgoretszym amoku milosnym te dwie sprawy nigdy nie moga zejsc z planu pierwszego. Milosc miloscia, ale rozsadek trzeba zachowac.
Moze gdyby Bigs na "chlodno" spojrzal czasem z boku na swoj zwiazek, mialby czas juz duzo wczesniej zareagowac i cos zmienic. Ja nie uznaje powiedzenia, ze milosc jest slepa. To nie milosc, tylko niektorzy ludzie.
After napisał/a:Żyć wg zasady: daję od siebie dokładnie tyle, ile otrzymuję..
Że nie jest ważne co Ty czujesz do kogoś ale znacznie ważniejsze jest to co ten ktoś czuje do Ciebie.Eeee... z calym szacunkiem After, ale ja nie do konca sie z takim podejsciem do milosci zgadzam. To mi bardziej pasuje na uklad partnerski w biznesie niz na szczere uczucie. Ja jak kocham to kocham i nie mierze ani waze ile daje a ile dostaje. Czasem wiecej daje, czasem mniej, ale to sie dzieje naturalnie i nie przeszkadza mi. W granicach rozsadku.
Jakos nigdy nie zdarzylo mi sie oslepnac i zatracic calkowicie swoje ja w procesie kochania. Pewne czujniki mam zawsze wlaczone i one sygnalizuja "drobne awarie" w zwiazku, na ktore reaguje natychmiast. I albo awaria da sie naprawic albo jest to takie multifunction, po ktorym czujniki wylapuja kolejne i wreszcie przy ktoryms z kolei wlaczonym swiatelku, kiedy wiem, ze z tej machiny nie da sie juz nic wycisnac, zegnam sie i tyle. Zwiazek na sile i wbrew sobie nie ma najmniejszego sensu.Aha - jeszcze jedno - nigdy nie mow na zawsze. I nie zakladaj, ze skoro Tobie ktos odpowiada i jestes nim zafascynowany, to w druga strone musi dziac sie identycznie. Milosc i zwiazki, to nie matematyka. Znaku = nie da sie wstawic miedzy dwoje ludzi. Dobrze miec swiadomosc, ze nie musimy spelniac oczekiwan drugiej osoby i on/ona MA swiete prawo od nas tez odejsc. Ode mnie tez odchodzili mezczyzni, konczylo sie roznie, placzem albo trzasnieciem drzwiami, ale nawet w najwiekszej swojej zlosci nie przyszlo mi do glowy wieszac na nich psy, tylko dlatego, ze przestali mnie kochac, albo nigdy nie zaczeli. Za sam brak uczucia nie mozna nikogo winic ani karac.
Inna sprawa sa dzieci czy finanse - tu nie ma miejsca na sentymenty. I w najgoretszym amoku milosnym te dwie sprawy nigdy nie moga zejsc z planu pierwszego. Milosc miloscia, ale rozsadek trzeba zachowac.
Moze gdyby Bigs na "chlodno" spojrzal czasem z boku na swoj zwiazek, mialby czas juz duzo wczesniej zareagowac i cos zmienic. Ja nie uznaje powiedzenia, ze milosc jest slepa. To nie milosc, tylko niektorzy ludzie.
Takie to mocno "ograniczone" do czubka własnego nosa.
Żal, że niektórzy nie rozumieją, że ludzie mogą się PIĘKNIE RÓŻNIĆ.
łatwo krytykować postawę innych i chełpić się swoimi "najlepszymi" poglądami, ale zalecam Mussuko przestawienie się z nadawania (wniosek po przeczytaniu wielu twoich postów) na odbiór, a można dowiedzieć się mnóstwa ciekawego.
Mussuka napisał/a:After napisał/a:Żyć wg zasady: daję od siebie dokładnie tyle, ile otrzymuję..
Że nie jest ważne co Ty czujesz do kogoś ale znacznie ważniejsze jest to co ten ktoś czuje do Ciebie.Eeee... z calym szacunkiem After, ale ja nie do konca sie z takim podejsciem do milosci zgadzam. To mi bardziej pasuje na uklad partnerski w biznesie niz na szczere uczucie. Ja jak kocham to kocham i nie mierze ani waze ile daje a ile dostaje. Czasem wiecej daje, czasem mniej, ale to sie dzieje naturalnie i nie przeszkadza mi. W granicach rozsadku.
Jakos nigdy nie zdarzylo mi sie oslepnac i zatracic calkowicie swoje ja w procesie kochania. Pewne czujniki mam zawsze wlaczone i one sygnalizuja "drobne awarie" w zwiazku, na ktore reaguje natychmiast. I albo awaria da sie naprawic albo jest to takie multifunction, po ktorym czujniki wylapuja kolejne i wreszcie przy ktoryms z kolei wlaczonym swiatelku, kiedy wiem, ze z tej machiny nie da sie juz nic wycisnac, zegnam sie i tyle. Zwiazek na sile i wbrew sobie nie ma najmniejszego sensu.Aha - jeszcze jedno - nigdy nie mow na zawsze. I nie zakladaj, ze skoro Tobie ktos odpowiada i jestes nim zafascynowany, to w druga strone musi dziac sie identycznie. Milosc i zwiazki, to nie matematyka. Znaku = nie da sie wstawic miedzy dwoje ludzi. Dobrze miec swiadomosc, ze nie musimy spelniac oczekiwan drugiej osoby i on/ona MA swiete prawo od nas tez odejsc. Ode mnie tez odchodzili mezczyzni, konczylo sie roznie, placzem albo trzasnieciem drzwiami, ale nawet w najwiekszej swojej zlosci nie przyszlo mi do glowy wieszac na nich psy, tylko dlatego, ze przestali mnie kochac, albo nigdy nie zaczeli. Za sam brak uczucia nie mozna nikogo winic ani karac.
Inna sprawa sa dzieci czy finanse - tu nie ma miejsca na sentymenty. I w najgoretszym amoku milosnym te dwie sprawy nigdy nie moga zejsc z planu pierwszego. Milosc miloscia, ale rozsadek trzeba zachowac.
Moze gdyby Bigs na "chlodno" spojrzal czasem z boku na swoj zwiazek, mialby czas juz duzo wczesniej zareagowac i cos zmienic. Ja nie uznaje powiedzenia, ze milosc jest slepa. To nie milosc, tylko niektorzy ludzie.
Takie to mocno "ograniczone" do czubka własnego nosa.
Żal, że niektórzy nie rozumieją, że ludzie mogą się PIĘKNIE RÓŻNIĆ.
łatwo krytykować postawę innych i chełpić się swoimi "najlepszymi" poglądami, ale zalecam Mussuko przestawienie się z nadawania (wniosek po przeczytaniu wielu twoich postów) na odbiór, a można dowiedzieć się mnóstwa ciekawego.
i wzajemnie. kazdy ma prawo miec WLASNE poglady, nie zawsze samarytansko-chrzescijanskie. Az tak Cie wciaga lektura moich chelpliwych postow? A tak nawiasem, gdzie tu jest jakas krytyka ukryta???
After napisał/a:Żyć wg zasady: daję od siebie dokładnie tyle, ile otrzymuję..
Że nie jest ważne co Ty czujesz do kogoś ale znacznie ważniejsze jest to co ten ktoś czuje do Ciebie.Akurat mysl Aftera w tym wypadku poszybowała dalej niż Horyzont tego wątku , nie skupił sie tylko na pojeciu miłości
kiedy wiem, ze z tej machiny nie da sie juz nic wycisnac, zegnam sie i tyle. Zwiazek na sile i wbrew sobie nie ma najmniejszego sensu
...
Ode mnie tez odchodzili mezczyzni, konczylo sie roznie, placzem albo trzasnieciem drzwiami, ale nawet w najwiekszej swojej zlosci nie przyszlo mi do glowy wieszac na nich psy, tylko dlatego, ze przestali mnie kochac, albo nigdy nie zaczeli. Za sam brak uczucia nie mozna nikogo winic ani karac.
To mi raczej pasuje na układ.
Moze gdyby Bigs na "chlodno" spojrzal czasem z boku na swoj zwiazek, mialby czas juz duzo wczesniej zareagowac i cos zmienic. Ja nie uznaje powiedzenia, ze milosc jest slepa. To nie milosc, tylko niektorzy ludzie.
Bigs mało tego ze od tej tresury oslepł to i słuch stracił.
Jeszcze czuje sie jak bym był na smyczy ciągnięty.Ale mały kroczek zrobiłem ....
Hej Big, jak się czujesz dzisiaj? Mam nadzieję, że chociaż trochę lepiej:)
Hej Big, jak się czujesz dzisiaj? Mam nadzieję, że chociaż trochę lepiej:)
Hello , jak bym z wojny wrócił.Jutro mam spotkanie z Panami Mylycjantami , to sie moze dowiem coś ciekawego na swój temat.
Mocno poobijany jesteś, co? Cieszę się, że wraca Ci świadomość, że w ogóle wracasz ,,Ty ". Ale jeszcze troszku tej drogi przed Tobą jest...:)
samobójstwo to tchórzostwo
to żadna odwaga
odwaga to żyć i brać odpowiedzialność za swoje życie
SAMOBÓJSTWO TO TCHÓRZOSTWO !? teraz pomyśl ile odwagi trzeba mieć by ze sobą skończyc...
O sobie to się raczej dowiesz niewiele.
Natomiast być może uzyskasz kilka bezcennych informacji z zakresu prawa o ruchu drogowym.
Postaraj się je zapamiętać i wykorzystać w praktyce. ![]()
mariola856 napisał/a:samobójstwo to tchórzostwo
to żadna odwaga
odwaga to żyć i brać odpowiedzialność za swoje życieSAMOBÓJSTWO TO TCHÓRZOSTWO !? teraz pomyśl ile odwagi trzeba mieć by ze sobą skończyc...
Dzis moge powiedziec ze ten proces odkładanie we mnie, trwał naście miesięcy. Moze jak bym wczesniej opisał swoja historie tu, ktos wybyłby mi sam fakt bycia z ..... ale ja nie napisałem.Nie mogłem zostawić kogoś ze wzg na przeszłość raz ze miało pojawić się dziecko , dwa poprostu nie mogłem tak postąpić.Całą wine wziąłem na siebie - jak to mowią kto ma miekie serce powienien miec twarda dupe. Czy jestem poobijany , mysle ze wyssany , wytrawiony. Ale pocieszam sie wypowiedziami Aftera ![]()
dziś jest pierwszy dzień mojego życia , NOWEGO życia.
Licząc od ..... to już jest 10.
Skoro czujesz się, jakbyś wrócił z wojny, to... można zrobić powstanie ;-))) powstanie z gruzów.
Fajnie, że jesteś Big!
PS Masz może kontakt ze Sponi?
Bigs mało tego ze od tej tresury oslepł to i słuch stracił.
no to wprost zapytam: a czyja to wina? Jej, tej podlej (w swietle Twoich jedynie zeznan poki co) czy Twoja wlasna? Ze pozwoliles sie tresowac i na smyczy prowadzac. Sorry Bigs, ale za to mozesz miec pretensje jedynie do siebie samego. Bo jesli uklad byl, jaki tu opisales barwnie i wielokrotnie, to miales czas i szanse sam z niegowyjsc a nie dac sie na tej smyczy ciagnac.
Wiesz, ja rozumiem, ze sa uklady (czyli zwiazki), z ktorych tak latwo nie da sie wyjsc, bo dzieci, bo mieszkanie, finanse, rodzina, itp. ale Ty nie byles kajdanami do tej kobiety przypiety. W kazdej chwili mogles odejsc ale nie chciales. Bo byles slepy i gluchy - jak sam trafnie zauwazyles. A to juz jest tylko Twoja dolegliwosc i nie win za to nikogo innego.
Napisales, ze moje zwiazki przypominaja Ci bardziej uklad - a czym wedlug Ciebie jest zwiazek partnerskie jesli nie ukladem dwojga ludzi? Opartym na uczuciu ale i wzajemnym zrozumieniu, wspieraniu, zaufaniu, szacunku i przyjazni?
BigStar napisał/a:Bigs mało tego ze od tej tresury oslepł to i słuch stracił.
no to wprost zapytam: a czyja to wina? Jej, tej podlej (w swietle Twoich jedynie zeznan poki co) czy Twoja wlasna? Ze pozwoliles sie tresowac i na smyczy prowadzac. Sorry Bigs, ale za to mozesz miec pretensje jedynie do siebie samego. Bo jesli uklad byl, jaki tu opisales barwnie i wielokrotnie, to miales czas i szanse sam z niegowyjsc a nie dac sie na tej smyczy ciagnac.
Wiesz, ja rozumiem, ze sa uklady (czyli zwiazki), z ktorych tak latwo nie da sie wyjsc, bo dzieci, bo mieszkanie, finanse, rodzina, itp. ale Ty nie byles kajdanami do tej kobiety przypiety. W kazdej chwili mogles odejsc ale nie chciales. Bo byles slepy i gluchy - jak sam trafnie zauwazyles. A to juz jest tylko Twoja dolegliwosc i nie win za to nikogo innego.
Napisales, ze moje zwiazki przypominaja Ci bardziej uklad - a czym wedlug Ciebie jest zwiazek partnerskie jesli nie ukladem dwojga ludzi? Opartym na uczuciu ale i wzajemnym zrozumieniu, wspieraniu, zaufaniu, szacunku i przyjazni?
Ty rozumiesz ? podobnie jak pojedzony - głodnego , bogaty - biednego , widomy - ślepca. Skoro piszesz ze nie da sie tak łatwo wyjsc bo to czy tamto , a jeszcze nie daj Bóg miłość ( propos w Twoim bogatym słowniku jest takie słowo w ogóle ? )
Miłego Dnia.
Mussuka napisał/a:BigStar napisał/a:Bigs mało tego ze od tej tresury oslepł to i słuch stracił.
no to wprost zapytam: a czyja to wina? Jej, tej podlej (w swietle Twoich jedynie zeznan poki co) czy Twoja wlasna? Ze pozwoliles sie tresowac i na smyczy prowadzac. Sorry Bigs, ale za to mozesz miec pretensje jedynie do siebie samego. Bo jesli uklad byl, jaki tu opisales barwnie i wielokrotnie, to miales czas i szanse sam z niegowyjsc a nie dac sie na tej smyczy ciagnac.
Wiesz, ja rozumiem, ze sa uklady (czyli zwiazki), z ktorych tak latwo nie da sie wyjsc, bo dzieci, bo mieszkanie, finanse, rodzina, itp. ale Ty nie byles kajdanami do tej kobiety przypiety. W kazdej chwili mogles odejsc ale nie chciales. Bo byles slepy i gluchy - jak sam trafnie zauwazyles. A to juz jest tylko Twoja dolegliwosc i nie win za to nikogo innego.
Napisales, ze moje zwiazki przypominaja Ci bardziej uklad - a czym wedlug Ciebie jest zwiazek partnerskie jesli nie ukladem dwojga ludzi? Opartym na uczuciu ale i wzajemnym zrozumieniu, wspieraniu, zaufaniu, szacunku i przyjazni?
Ty rozumiesz ? podobnie jak pojedzony - głodnego , bogaty - biednego , widomy - ślepca. Skoro piszesz ze nie da sie tak łatwo wyjsc bo to czy tamto , a jeszcze nie daj Bóg miłość ( propos w Twoim bogatym słowniku jest takie słowo w ogóle ? )
Miłego Dnia.
wiesz, zupelnie nie rozumiem Twojej (i nie tylko Twojej) agresji wobec tego co napisalam. Czy ja Cie gdzies obrazam? Moze nie bylam, na szczescie , nigdy zaslepiona totalnie "miloscia" ale czy to znaczy, ze nie umiem kochac i nie kochalam? Czy trzeba od razu jakis dramat przezyc, zeby moc o Wielkim Uczuciu pisac? Ludzie twardo stojacy na ziemii nie kochaja, tak?
OK, Tobie tez w takim razie zycze milego dnia, bo faktycznie innym jezykiem piszemy.
BigStar napisał/a:Mussuka napisał/a:no to wprost zapytam: a czyja to wina? Jej, tej podlej (w swietle Twoich jedynie zeznan poki co) czy Twoja wlasna? Ze pozwoliles sie tresowac i na smyczy prowadzac. Sorry Bigs, ale za to mozesz miec pretensje jedynie do siebie samego. Bo jesli uklad byl, jaki tu opisales barwnie i wielokrotnie, to miales czas i szanse sam z niegowyjsc a nie dac sie na tej smyczy ciagnac.
Wiesz, ja rozumiem, ze sa uklady (czyli zwiazki), z ktorych tak latwo nie da sie wyjsc, bo dzieci, bo mieszkanie, finanse, rodzina, itp. ale Ty nie byles kajdanami do tej kobiety przypiety. W kazdej chwili mogles odejsc ale nie chciales. Bo byles slepy i gluchy - jak sam trafnie zauwazyles. A to juz jest tylko Twoja dolegliwosc i nie win za to nikogo innego.
Napisales, ze moje zwiazki przypominaja Ci bardziej uklad - a czym wedlug Ciebie jest zwiazek partnerskie jesli nie ukladem dwojga ludzi? Opartym na uczuciu ale i wzajemnym zrozumieniu, wspieraniu, zaufaniu, szacunku i przyjazni?
Ty rozumiesz ? podobnie jak pojedzony - głodnego , bogaty - biednego , widomy - ślepca. Skoro piszesz ze nie da sie tak łatwo wyjsc bo to czy tamto , a jeszcze nie daj Bóg miłość ( propos w Twoim bogatym słowniku jest takie słowo w ogóle ? )
Miłego Dnia.
wiesz, zupelnie nie rozumiem Twojej (i nie tylko Twojej) agresji wobec tego co napisalam. Czy ja Cie gdzies obrazam? Moze nie bylam, na szczescie , nigdy zaslepiona totalnie "miloscia" ale czy to znaczy, ze nie umiem kochac i nie kochalam? Czy trzeba od razu jakis dramat przezyc, zeby moc o Wielkim Uczuciu pisac? Ludzie twardo stojacy na ziemii nie kochaja, tak?
OK, Tobie tez w takim razie zycze milego dnia, bo faktycznie innym jezykiem piszemy.
Ale ja jestem nadzwyczaj spokojny , nie widze powodu byś sie obruszała , a skoro tak jest wiec pewnie coś w tym musi być. Tłumacze Ci jak komuś dobremu , nie mozesz rozumieć bo nigdy nie byłaś na moim miejscu.A porównaniem w/w osób chciałem Ci tylko uzmysłowić coś.
Biedna Mussuka
a ja rozumiem Twoją postawę, miłość miłością, ale żeby się dać zjeść i na koniec chcieć mieć czołówkę z tirem, to już jest a little crazy.
No ale Mussuczko są na świecie romantyczne, czyt. niedojrzałe, dusze, które potrzebują skrajnych uniesień, aby czuć, że żyją.
Biedna Mussuka
a ja rozumiem Twoją postawę, miłość miłością, ale żeby się dać zjeść i na koniec chcieć mieć czołówkę z tirem, to już jest a little crazy.
No ale Mussuczko są na świecie romantyczne, czyt. niedojrzałe, dusze, które potrzebują skrajnych uniesień, aby czuć, że żyją.
Ferdek ujął by to tak ....są rzeczy które się fizjologom nie śniły. Amen
Taki mały off top..
Mussuka
Wczoraj było....
........ ale ja nie do konca sie z takim podejsciem do milosci zgadzam. To mi bardziej pasuje na uklad partnerski w biznesie niz na szczere uczucie. Ja jak kocham to kocham i nie mierze ani waze ile daje a ile dostaje. Czasem wiecej daje, czasem mniej, ale to sie dzieje naturalnie i nie przeszkadza mi. W granicach rozsadku.
Dzisiaj :
Napisales, ze moje zwiazki przypominaja Ci bardziej uklad - a czym wedlug Ciebie jest zwiazek partnerskie jesli nie ukladem dwojga ludzi? Opartym na uczuciu ale i wzajemnym zrozumieniu, wspieraniu, zaufaniu, szacunku i przyjazni?]
Ale wracam do Ciebie Big..
No cóż, jak sam tego doswiadczasz, powrót do rzeczywistości, wyjście z tego miłosnego amoku i zobaczenie prawdziwego oblicza, a nie wyimaginowanego obrazu questy, zobaczenie świata takim jakim jest naprawdę, to zderzenie między obrazem karmionym uczuciem, a realnym światem jest bardzo bolesne..
To co jest w tej chwili najważniejsze, to to, abyś już nie zakładał tych różowych okularów..
Masz i tak wiele szczęścia w tym nieszczęściu, że nie było trzeba robić zbiórki na wieńce...
Teraz pora przestać użalac się nad sobą, tylko ostro wziąć się za siebie...
Pewno, że jeszcze będzie ciężko. Ale nikt nie obiecywał, że będzie się nam żyło lekko, łatwo i przyjemnie. Że zawsze będzie z górki.
Dopóki Big widzisz, słyszysz i oddychasz - możesz wszystko. Nie ma takiej sytuacji, z której nie można wyjść...
Życie jest nieprzewidywalne i jeśli tylko czegoś naprawdę chcemy, da się to od niego wyrwać..
Wiesz dlaczego mi się udało. Bo niby czemu miało sie nie udać?
Tylko, że ja ostro pracowałem nad sobą mimo totalnego doła, upodlenia i braku wiary w siebie, mimo początkowego poczucia wartości sprowadzonej niemal do zera..
Zmieniłem wszystko, całe to swoje podejście do świata....
Po prostu dojrzałem,
Jestem teraz kimś zupelnie innym i cholernie lubię to kim jestem.
Jak czasem mi się ta cała akcja przypomni,to uświadamiam sobie, jak potężnego kopa dostałem i to, że jestem takim jakim powiniennem być, byłem zawsze tylko to było gdzieś tam schowane i dopiero ekstremalna sytuacja mnie wyzwoliła,...
Tylko ciężką pracą nad sobą i pozbyciem się złudzeń sprawisz, że życie będzie piekne, co non stop przy każdym poście staram się młotkiem do głowy wbijać.
Trzeba tylko skumać, że pozbycie się złudzeń i zakłamanej wpojonej wizji rzeczywistości to pierwszy krok do wyzwolenia i do tego żeby wreszcie być drapieżnikiem a nie ofiarą.
Zamiast tego wielu z tego forum zawiesza się na tych złudzniach, jakby nic innego poza nimi nie było bo one takie piękne, wzniosłe, romantyczne,i takie szlachetne jakby nic poza nimi nie było,
A przecież poza nimi jest kawał zajebistego świata. Przyjmij rzeczywistość taką jaką jest a zacznie onapracowac na Ciebie.
Zajęcie się sobą i swoim życiem POD SIEBIE to ABSOLUTNA PODSTAWA ŻEBY COKOLWIEK ZDZIAŁAC I NORMALNIE ŻYĆ!!!
W moim wypadku to było jak skok Felixa Baumgartnera ![]()
Nie udało sie dogadać z Pania Pr. wiec czeka mnie SR.
Taki mały off top..
Mussuka
Wczoraj było............ ale ja nie do konca sie z takim podejsciem do milosci zgadzam. To mi bardziej pasuje na uklad partnerski w biznesie niz na szczere uczucie. Ja jak kocham to kocham i nie mierze ani waze ile daje a ile dostaje. Czasem wiecej daje, czasem mniej, ale to sie dzieje naturalnie i nie przeszkadza mi. W granicach rozsadku.
Dzisiaj :
Napisales, ze moje zwiazki przypominaja Ci bardziej uklad - a czym wedlug Ciebie jest zwiazek partnerskie jesli nie ukladem dwojga ludzi? Opartym na uczuciu ale i wzajemnym zrozumieniu, wspieraniu, zaufaniu, szacunku i przyjazni?]
Ok, powtorzylo sie jedynie slowo uklad, poniewaz Bigs tak rozumie to co pisalam o swoich zwiazkach. Ale ja nie odnosilam sie we wczorajszym porownianiu do "zawartosci" zwiazku tylko do pomiarow, ze ma byc po zawsze po rowno.
Jesli ja kocham Cie TAAAK mocno, to Ty tez powinienies kochac mnie TAAAK ani tylko TAK mocno. Bo inaczej ja jestem stratna. Tak zrozumialam Twoje slowa w poprzednim poscie, kiedy pisales, ze wazne jest zeby nie dac wiecej niz dostajesz.
Dla mnie nie jest wazne wlasnie ile, ale co wnosi sie do zwiazku. A to chyba jakos spontanicznie przychodzi a nie w wyniku chlodnej kalkulacji. Przeciez mozesz kochac szalenie i calym sercem, ale jesli nie otrzymujesz szacunku w zamian, czy jest warto taki zwiazek kontynuowac? Nawet jesli ta druga osoba zapewnia, ze tez zycie za Ciebie odda, bo tak przeciez mocno kocha? A ja w takim razie wymierzyc te rowna dawke uczuc dawanych i otrzymywanych?
O to mi jedynie chodzilo, mam nadzieje, ze chociaz Ty postarasz sie to zrozumiec.
Baronowo - jest roznica miedzy zdrowym a glupim szalenstwem. I niewiele ma to z romantyzmem wspolnego. Pomijajac to, ze w te petle wciaga sie tez inne osoby, krzywdzac je tak przy okazji. To tez uznajesz za romantyzm. Czy brak odpowiedzialnosci?
Mussuka
Pewnie, że Cię rozumiem... I wiem o co Tobie kaman
Opartym na uczuciu ale i wzajemnym zrozumieniu, wspieraniu, zaufaniu, szacunku i przyjaźni.. .
Dokładnie to jest zawarte w tym co napisałem :tylko tyle daję ile w zamian dostaję i to miałem na myśli
Wiadomo, że ludzie ideałami nie są (bo byśmy się zanudzili na śmierć) ale trzeba pilnować aby jakąś równowagę w tej wzajemności zachować.
Bo :nie liczy się dla mnie to co ja czuję do kogoś, ale to co dana osoba czuje do mnie...
Tak unika się sytuacji, w jakiej ulokował się Big,
nie liczy się to co ja czuję do kogoś, ale to co dana osoba czuje do mnie...
W pewnym sensie czuje sie WOLNY.
Mussuka
Pewnie, że Cię rozumiem... I wiem o co Tobie kamanOpartym na uczuciu ale i wzajemnym zrozumieniu, wspieraniu, zaufaniu, szacunku i przyjaźni.. .
Dokładnie to jest zawarte w tym co napisałem :tylko tyle daję ile w zamian dostaję i to miałem na myśli
Wiadomo, że ludzie ideałami nie są (bo byśmy się zanudzili na śmierć) ale trzeba pilnować aby jakąś równowagę w tej wzajemności zachować.![]()
Bo :nie liczy się dla mnie to co ja czuję do kogoś, ale to co dana osoba czuje do mnie...
Tak unika się sytuacji, w jakiej ulokował się Big,
OK, to jakis konsensus osiagnelismy:). Opacznie zrozumialam to "tyle ile", bo sadzilam, ze naprawde chodzi o jakies wymierne jednostki otrzymanego uczucia, a Ty miales na mysli te wlasnie "zawartosc" zdrowego zwiazku.
I to drugie zdanie tez jest wazne, zreszta chyba podobnie to wczesniej opisalam , tylko nieco dluzej:) To ze ja kocham, nie musi byc rownoznaczne, ze i mnie tak samo kochaja i tego nie mozna nigdy oczekiwac i wymagac. To sie dostanie albo i nie. Jesli sie nie dostaje to chyba nalezy sie wycofac zanim samego sie skrzywdzi.
Dzieki After za zrozumienie moich intencji;)
Ależ nie ma za co dziękować. Najważniejsze, że wszystko wyjaśnione ![]()
Big, co u Ciebie? Radzisz sobie?
Hej Big, co słychać?
Big, co u Ciebie? Radzisz sobie?
Hey After (........................................................)
Co ja p..... jakie migawki ! Żadnych skrupułów NIC ![]()
Witaj Big,
Jeśli Twój mózg jest jak biszkopt, to super, bo to znaczy, że jest bardzo chłonny... ;-)
Widzisz, na każdą rzecz w życiu można patrzeć w dwojaki sposób. Nawet na biszkopty. ;-)))
To, co Ci się przydarzyło, z każdym dniem będzie się stawać coraz bardziej "zewnętrzne", będzie się to działo już nie w Tobie, ale poza Tobą, pod warunkiem, że na to mentalnie pozwolisz. Przyznaj, że obrazy oglądane z dystansu widać lepiej, niż tkwiąc z nosem przy samym płótnie. Dopiero perspektywa pozwala Ci widzieć CAŁOŚĆ, a nie jedynie detale. Wyrzucając z siebie przeszłość, będziesz mógł się poprzyglądać wszystkiemu z różnych stron.
Kiedy pojawiają się takie myśli, obrazy, lęki wyobraź sobie, że je wyrzucasz do jakiegoś kosza. Łap je i wywalaj. Z czasem będziesz miał spokojniejszą głowę, a coraz pełniejszy kosz.
Powodzenia, Big.
Jesteś i to się liczy!
Jego mózg jak biszkopt? Świetnie
A zaczynał jako galareta
Toż to niesamowita poprawa.
Big, mówiłam Tobie: im bliżej jesteś, tym mniej widzisz... Nigdy już do tego obrazu nie podchodź. Obiecaj to sobie. Ty...
Witaj Big,
Przyznaj, że obrazy oglądane z dystansu widać lepiej, niż tkwiąc z nosem przy samym płótnie. Dopiero perspektywa pozwala Ci widzieć CAŁOŚĆ, a nie jedynie detale.
Teraz dopiero widze to co koledzy i koleżanki , rodzina moja i sam Bóg wie kto jeszcze chciał mi pokazać. Jak to w jeden sekundzie potrafi człowiekowi otworzyć oczy , to co widzę to nie , nie..... zostawię to dla siebie nie ze użyłbym wulgaryzmu , ale jest mi poprostu przykro jako człowiekowi .... a ja , no cóż ....
Wreszcie odzyskałam swój nick bo nie mogłam przyłączyć się do dyskusji.
Witaj BiG!.
Poczytałam sobie ten wątek ostatnio choć nie miałam jak się dopisać. Dziś już mogę ![]()
Cieszę się, że znalazłeś tu tylu wspomagających Ci ludzi ale nade wszystko cieszy mnie że odnalazłeś to forum.
Cieszę się że jesteś i cokolwiek by się nie stało życie nie kończy się na jednej jedynej opcji. Sama tego doświadczam ale sama do tego nie doszłam. Szłam przez to forum dwa lata, czasem płacząc, czasem bez nadziei...
Dziś jest inaczej ale żeby tak było sami musimy chcieć to zmienić. Chcieć zmienić siebie i swój punkt widzenia.
Czasem ktoś może nas wziąć za rękę, kawałek poprowadzić, wskazać drogę ale iść musimy sami...
Masz tu doborowe towarzystwo i wszyscy Ci kibicujemy....Będzie lepiej !
aurora borealis napisał/a:Witaj Big,
Przyznaj, że obrazy oglądane z dystansu widać lepiej, niż tkwiąc z nosem przy samym płótnie. Dopiero perspektywa pozwala Ci widzieć CAŁOŚĆ, a nie jedynie detale.
Teraz dopiero widze to co koledzy i koleżanki , rodzina moja i sam Bóg wie kto jeszcze chciał mi pokazać. Jak to w jeden sekundzie potrafi człowiekowi otworzyć oczy , to co widzę to nie , nie..... zostawię to dla siebie nie ze użyłbym wulgaryzmu , ale jest mi poprostu przykro jako człowiekowi .... a ja , no cóż ....
Zobaczysz jeszcze więcej, Big.
Temu również służy terapia, rozmowa z kimś zaufanym, przyjacielem, po to, abyś nauczył się patrzeć na własne życie, weryfikować zachowania, poznać techniki radzenia sobie z trudną przeszłością. Dlatego nie wahaj się opowiadać, pytać, rozmawiać na ten temat.
Renesans... Dlaczego łzy się śmieją kiedy są zbyt duze? Ja tego nie rozumiem. Ciebie pytam bo pan Twardowski raczej już nie wyjaśni mi tego....
Renesans, Sponi, odnalazłyście się wreszcie!
Ufff!
BigStar napisał/a:aurora borealis napisał/a:Witaj Big,
Przyznaj, że obrazy oglądane z dystansu widać lepiej, niż tkwiąc z nosem przy samym płótnie. Dopiero perspektywa pozwala Ci widzieć CAŁOŚĆ, a nie jedynie detale.
Teraz dopiero widze to co koledzy i koleżanki , rodzina moja i sam Bóg wie kto jeszcze chciał mi pokazać. Jak to w jeden sekundzie potrafi człowiekowi otworzyć oczy , to co widzę to nie , nie..... zostawię to dla siebie nie ze użyłbym wulgaryzmu , ale jest mi poprostu przykro jako człowiekowi .... a ja , no cóż ....
Zobaczysz jeszcze więcej, Big.
Temu również służy terapia, rozmowa z kimś zaufanym, przyjacielem, po to, abyś nauczył się patrzeć na własne życie, weryfikować zachowania, poznać techniki radzenia sobie z trudną przeszłością. Dlatego nie wahaj się opowiadać, pytać, rozmawiać na ten temat.
w tym temacie który doprowadził mnie do tego do czego mnie doprowadził nie życze sobie już nic widzieć ! ![]()
Renesans... Dlaczego łzy się śmieją kiedy są zbyt duze? Ja tego nie rozumiem. Ciebie pytam bo pan Twardowski raczej już nie wyjaśni mi tego....
Dla mnie znaczy np tyle że zbyt płaczliwy człowiek może zostać wyśmiany?
Nie wiem bo interpretacja chyba zależy od czytającego.
Dla mnie to ważne słowa które oddają chyba stan mego ducha
Renesans, Sponi, odnalazłyście się wreszcie!
Ufff!
Ja wciąż jestem. Chodzę na paluszkach... Czasem cichutko chlipę pod noskiem. Ale jestem...
aurora borealis napisał/a:Renesans, Sponi, odnalazłyście się wreszcie!
Ufff!Ja wciąż jestem. Chodzę na paluszkach... Czasem cichutko chlipę pod noskiem. Ale jestem...
A ja z tego powodu oddycham z ulgą. Podsuwam pod Twoją śliczną kichawkę najdelikatniejszą chusteczkę, a do tego "Ale jestem" dodaję dalszy ciąg: https://youtu.be/KpBMYjnCLRU
Tym jesteś, Sponi!
Sponiewierana napisał/a:aurora borealis napisał/a:Renesans, Sponi, odnalazłyście się wreszcie!
Ufff!Ja wciąż jestem. Chodzę na paluszkach... Czasem cichutko chlipę pod noskiem. Ale jestem...
A ja z tego powodu oddycham z ulgą. Podsuwam pod Twoją śliczną kichawkę najdelikatniejszą chusteczkę, a do tego "Ale jestem" dodaję dalszy ciąg: https://youtu.be/KpBMYjnCLRU
Tym jesteś, Sponi!
Aurorko, my chyba jesteśmy z bliskich sobie planet:)
To mój wpis z innego forum...Też czuję się "ziarenkiem"
BiG sorry za spam.
A jeśli jestem kroplą deszczu? Przecież zniknę... Kiedyś.
Jestem ukojeniem po nazbyt upalnym dniu. Rozpłynę się w promieniach słońca...
Ale przecież kiedyś powrócę. Z kolejnym deszczem...
Już mi lepiej. Na duszy...
Aurorko, my chyba jesteśmy z bliskich sobie planet:)
Masz w sobie magnes, który przyciąga takie jak ja ;-)))
Największy "magnes" ze wszystkich planet Układu Słonecznego posiada Jowisz. Musimy być zatem z Jowisza ;-))))
Twoje wiadomości mnie zawstydzają, zamiast płakać pół życia trzeba było się uczyć ![]()
A jeśli jestem kroplą deszczu? Przecież zniknę... Kiedyś.
Jestem ukojeniem po nazbyt upalnym dniu. Rozpłynę się w promieniach słońca...Ale przecież kiedyś powrócę. Z kolejnym deszczem...
Już mi lepiej. Na duszy...
Sponi Ty jesteś iskrą i wiatru powiewem.
A jeśli jestem kroplą deszczu? Przecież zniknę... Kiedyś.
Jestem ukojeniem po nazbyt upalnym dniu. Rozpłynę się w promieniach słońca...Ale przecież kiedyś powrócę. Z kolejnym deszczem...
Już mi lepiej. Na duszy...
Odezwę się teraz do Ciebie jak pani Frał - moja ulubiona postać z "Włatców Móch": Czy ty nie wiesz, Drogie Dziecko, co to jest obieg wody w przyrodzie, żeby takie filozoficzne teksty wstawiać? Heraklitem z Efezu mi tu zajeżdża!
Wstydź się, Sponi! Przyjdź jutro z ojcem! ;-)))
Sponiewierana napisał/a:A jeśli jestem kroplą deszczu? Przecież zniknę... Kiedyś.
Jestem ukojeniem po nazbyt upalnym dniu. Rozpłynę się w promieniach słońca...Ale przecież kiedyś powrócę. Z kolejnym deszczem...
Już mi lepiej. Na duszy...Odezwę się teraz do Ciebie jak pani Frał - moja ulubiona postać z "Włatców Móch": Czy ty nie wiesz, Drogie Dziecko, co to jest obieg wody w przyrodzie, żeby takie filozoficzne teksty wstawiać? Heraklitem z Efezu mi tu zajeżdża!
Wstydź się, Sponi! Przyjdź jutro z ojcem! ;-)))
Przecież napisałam, że powrócę z kolejnym deszczem
Więc lekcja przyrody zaliczona
Mój tata nie będzie mi towarzyszył...
Aleśmy się rozsermaniły na podwórku BigStara ![]()
A co tu tak cicho jakby ktos samobója p....... ? ![]()
Proszę, proszę jak Ci się dowcip wyostrzył:) Człowieku czy dotarło do Ciebie ile miałeś szczęścia? Powinieneś swojego Anioła Stróża na duże piwo zaprosić:)
Chyba już lepiej się czujesz, co?
Proszę, proszę jak Ci się dowcip wyostrzył:) Człowieku czy dotarło do Ciebie ile miałeś szczęścia? Powinieneś swojego Anioła Stróża na duże piwo zaprosić:)
Chyba już lepiej się czujesz, co?
To nie Anioł Stróż to... to I. wydarła mnie z piekła gołymi łapskami pazerna baba ![]()
Czyżbyś zaczynał się uśmiechać?
Czyżbyś zaczynał się uśmiechać?
po takich "koktajlach" terapeutycznych to nawet koń by sie uśmiał .... ![]()
No wiesz, niektórzy na prawdę się o Ciebie martwili!
Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chciałem wczoraj popełnić samobójstwo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026