netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 471 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 3 618 ]

521

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, wybacz, ale ja już nie mogę czytać tych bzdur co Ty wypisujesz. Co Ty w ogóle robisz? Czego Ty od niego oczekujesz? Bo oczekujesz czegoś, prawda? To co tu wypisujesz to tylko przykrywka dla Twoich prawdziwych powodów dla których nadal kontynuujesz tę znajomość. On nie będzie Twoim przyjacielem, zrozum to w końcu. Jesteś opcją zapasową.
Nigdy nie napisałaś jak długo trwał Wasz romans. Podejrzewam że bardzo krótko, dlatego nie miałaś okazji przekonać się kim on naprawdę jest, kochasz się w obrazie, nie w człowieku. Ale to wszystko już zostało tu powiedziane.
Moje wnioski są następujące:
- Ty chcesz żeby on się do Ciebie odzywał
- Ty chcesz żeby odszedł od żony (lub żona go wyrzuciła, wszystko jedno)
- Ty chcesz żeby Ci w końcu wyznał że tylko Ciebie kocha i tylko z Tobą chce być
- Ty wcale nie chcesz zmian
Bo gdybyś chciała, to byś go zablokowała w telefonie przynajmniej, urwałabyś kontakt. Powiedziałabyś uprzejmie i stanowczo że układasz sobie życie na nowo i nie życzysz sobie kontaktów i prosisz żeby to uszanował. A Ty to ciągniesz bo ciągle zaklinasz rzeczywistość.
Tylko że TE marzenia nie są do spełnienia.
Obudź się w końcu.

522

Odp: ja, on i ten trzeci

no to niech on sobie myśli dalej...a ty masz podstawę do tego coby uciąć z nim kontakt...wykasuj jego numer...i inne formy do kontaktowania się...i nawet nie patrz w jego stronę...

523 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-05 14:14:04)

Odp: ja, on i ten trzeci

Ivy, teraz to ja już tylko oczekuję czy też oczekiwałam od niego prawdy, jakakolwiek by nie była. Czułam się gotowa na taką szczerą rozmowę. Wcześniej troszkę od niej uciekałam starając się zaklinać rzeczywistość. Czekałam na odpowiedni moment i wczoraj pod pretekstem jego smsów, chciałam sprowokować  go do tego. I wyszło mi i nie wyszło. Z jednej strony wyrzuciłam w końcu z siebie co myślę o nim, o jego zachowaniu ale z drugiej strony nic  nowego z niego nie wyciągnęłam. Nie przewidziałam jego reakcji. Liczyłam się z tym, że się obrazi, ale brałam pod uwagę 2 opcje: że zacznie się tłumaczyć (i wszystko sobie w końcu szczerze wyjaśnimy), albo urwie ze mną natychmiast kontakt. Jedna i druga sytuacja by mnie satysfakcjonowała, bo wszystko byłoby już jasne. A on tylko powiedział, że nie chce NA RAZIE ze mną rozmawiać, że potrzebuje czasu by wszystko przemyśleć i że go tym co powiedziałam dotknęłam itd. Mam jednak nadzieję, że po tym przemyśleniu sytuacja się jednak rozwiąże.
Po co to robię? Dla siebie, by za jakiś czas znów nie wracać z sentymentami do niego i nie żałować, że zostawiłam tą sprawę znów nie zamkniętą, bez szczerej rozmowy. Naprawdę wystarczyłoby mi, gdyby powiedział chociażby „bardzo cię lubię bla bla, ale nie mogę zostawić żony bo…”. Cokolwiek, bym mogła postawić z czystym sumieniem na nim kreskę i nigdy już do tego, choćby myślami, wracać. Wcześniej nie miałam jak zacząć takiej rozmowy, bo tak jak pisałam wcześniej, wszystko co mówił o uczuciu do mnie było w czasie przeszłym, w czasie teraźniejszym były tylko deklaracje chęci przyjaźni ze mną, "normalizacji" relacji, więc bez sensu była wtedy taka rozmowa. Czekałam więc na taki moment jak wczoraj, kiedy pisząc że tęskni użył czasu teraźniejszego, co dało mi pretekst do rozpoczęcia takiej rozmowy.

Co do tego ile nasz romans trwał – 6-7 msc. Więc i krótko i długo, zależy jak na to spojrzeć.

524

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

on tylko powiedział, że nie chce NA RAZIE ze mną rozmawiać, że potrzebuje czasu by wszystko przemyśleć i że go tym co powiedziałam dotknęłam i

Jednak nie mógł sobie darować manipulacji i wtłaczania Cię w poczucie winy.
To Ty JEGO dotknęłaś, bo śmiałaś mu powiedzieć o swoich uczuciach.. no patrzcie państwo.

Było siedzieć cicho i nie "urażać" Pańcia, a tak to zepsułaś mu humor i ma chwilową impotencję w Twoim kierunku.


Ja serio nie wiem, z której strony on taki cudowny..

525

Odp: ja, on i ten trzeci

Na to wygląda. W końcu chyba musiał być przekonany, że jestem nim na tyle zafascynowana, a on jest na tyle dobry w manipulowaniu mnie,  że nie dostrzegam tej całej otoczki. A nawet jak dostrzegam, to wolę zjeść chociaż kawałek tortu, może nawet zadowolę się okruchami, niż patrzeć z boku jak inni konsumują. W końcu żadne inne ‘ciacho’ tak dobrze nie smakuje. O czym miałam się okazję przekonać hmm
A ja mu śmiałam powiedzieć, że ten idealny tort odbija mi się czkawką i na samą myśl, że inni go dotykają swoimi paluchami przyprawia mnie o odruch wymiotny.

526

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle
A może też jest tak, że choć nie radzi sobie z tą sytuacją, to obiektywnie jest fajnym facetem?

527

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Elle
A może też jest tak, że choć nie radzi sobie z tą sytuacją, to obiektywnie jest fajnym facetem?

U mnie "fajność" nie idzie w parze z podwójnym życiem, sorry.. hmm  Może jest 'fajny' w sensie wizualnym, ale charakter i zasady to ma gówno warte.

Roxann, to tym bardziej nie powiedziałaś mu nic o czym by nie wiedział. Niech nie symuluje zaskoczenia.
Zresztą, ja mam wrażenie, że dla niego każdy pretekst dobry żeby mieć pretekst do tego żeby utrzymywać ten stan zawieszenia między wami a Ciebie na haku.

528

Odp: ja, on i ten trzeci

Xymena,
facet, który notorycznie zdradza ( przeczytaj, jak mu to obrączka nie przeszkadza) może być fajnym facetem?
Ok, może być fajnym pracownikiem, kolegą do zabawy, kochankiem, bratem, sąsiadem, ale partnerem to chyba jest żadnym.
Roxann,
dobrze się stało. Chcesz rozmowy, a nie słodkich smsków, które tylko mieszają Ci w głowie, a w gruncie rzeczy ich wartość jest
równa ich cenie, czyli obecnie może grosz za jednego, jeśli w ogóle...

529

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Nie przewidziałam jego reakcji. Liczyłam się z tym, że się obrazi, ale brałam pod uwagę 2 opcje: że zacznie się tłumaczyć (i wszystko sobie w końcu szczerze wyjaśnimy), albo urwie ze mną natychmiast kontakt. Jedna i druga sytuacja by mnie satysfakcjonowała, bo wszystko byłoby już jasne. A on tylko powiedział, że nie chce NA RAZIE ze mną rozmawiać, że potrzebuje czasu by wszystko przemyśleć i że go tym co powiedziałam dotknęłam itd. Mam jednak nadzieję, że po tym przemyśleniu sytuacja się jednak rozwiąże.
Po co to robię? Dla siebie, by za jakiś czas znów nie wracać z sentymentami do niego i nie żałować, że zostawiłam tą sprawę znów nie zamkniętą, bez szczerej rozmowy. Naprawdę wystarczyłoby mi, gdyby powiedział chociażby „bardzo cię lubię bla bla, ale nie mogę zostawić żony bo…”.

Błąd, błąd, błąd.
Widzisz teraz? ON zacznie się tłumaczyć, ON urwie kontakt... Nie Roxann, to TY powinnaś urwać kontakt, bez oczekiwania na tłumaczenie. On nic sobie nie ma zamiaru przemyśliwać. On nic nie ma zamiaru Ci wyjaśniać, nie rozumiesz tego? Dlaczego on ma się Tobie tłumaczyć, coś Ci wyjaśniać? Nie jesteście w związku, nigdy nie byliście. Osobą której on się tłumaczy i z którą rozmawia jest żona. Ty jesteś tylko zabawką. I na dodatek świetnie się sprawdzasz w tej roli, on z Tobą robi co chce a Ty później rozkminiasz każde jego słowo, czas przeszły, czas teraźniejszy... nie widzisz jakie to głupie?
Mówię Ci z własnego doświadczenia i z doświadczenia innych - jak Ty z nim całkowicie nie zerwiesz to on będzie się za Tobą ciągnął jak smród po gaciach a TY nigdy sobie nie ułożysz życia. To Ty masz mu powiedzieć że to koniec, nie on Tobie.
Dobrze że zaczęłaś dostrzegać pewne rzeczy, ale jak będziesz nadal trzymać jego numer w odwodzie to to się nigdy nie skończy, a wylezie w najmniej spodziewanym momencie. Wyobraź sobie że poznałaś kogoś w kim się zakochałaś, że planujecie ślub itepe, a tu nagle dostajesz od niego smsa "Kotku, tęsknię za Tobą, tak bardzo mi cię brakuje". Owszem wytłumaczyć to się może i wytłumaczysz, ale co zepsujesz tego już nie naprawisz.

530

Odp: ja, on i ten trzeci

Przepraszam, że się odrobinę wtrącę. Spoglądając Elle na Twoje wypowiedzi w różnych wątkach, własne tematy robisz wrażenie osóbki pewnej siebie, swoich przekonań. W życiu nie spodziewałbym się takiego rozdwojenia . Zbyt marzycielski ideał faceta , jakiś magnes na tych niewłaściwych? Strach przed takim "zwykłym" ?

531

Odp: ja, on i ten trzeci

ona tego chce i nikt i nic tego nie zmieni...pajac robi z na co mu się tylko podoba...a ta naiwna teraz analizuje nie wiadomo po co...obraził się to kij mu w mrowisko...niech spada tam gdzie jego miejsce

532

Odp: ja, on i ten trzeci

Napisałaś " Tylko ja nie wiedzie czemu pielęgnuję w pamięci ten jego "idealny" obraz. "

Bo przy nim zaznałaś największych emocji. Zauroczenia, fascynacji, euforii.  Dopóki nie poczujesz czegoś podobnego z inną osobą, dopóty będzie to do Ciebie wracać. Na dodatek dręczy Cię konflikt wewnętrzny o charakterze "jak ktoś tak zajebisty, przy którym tak się czułam, mógł okazać się takim dupkiem?" smile Powiem Ci, że znam kilka osób z "telewizora", których na pewno byś skojarzyła, co na scenie i publicznie tacy wspaniali, oczytani, kochający mężowie, a prywatnie dupczą małolaty po klubach, widziałem na własne oczy smile także nie bądź zdziwiona, że pozornie fajni faceci mogą być totalnymi prostakami.

Odpowiedz mi jeszcze, jak po tym wszystkim jak Cię okłamywał, możesz łudzić się, że dojdzie między wami do "szczerej rozmowy"? Skąd pewność, że kolejny raz nie okłamie?

533

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Przepraszam, że się odrobinę wtrącę. Spoglądając Elle na Twoje wypowiedzi w różnych wątkach, własne tematy robisz wrażenie osóbki pewnej siebie, swoich przekonań. W życiu nie spodziewałbym się takiego rozdwojenia . Zbyt marzycielski ideał faceta , jakiś magnes na tych niewłaściwych? Strach przed takim "zwykłym" ?

Nie. Może bardziej prozaicznie: "Zwykli" się mną chyba nie interesują. Zwykli w sensie 'normalni', o normalnych poglądach, potrzebach, itp.
A jeśli już się taki trafiał raz na kilka lat, to kompletnie nie był w moim guście.

534

Odp: ja, on i ten trzeci
alexich napisał/a:

Odpowiedz mi jeszcze, jak po tym wszystkim jak Cię okłamywał, możesz łudzić się, że dojdzie między wami do "szczerej rozmowy"? Skąd pewność, że kolejny raz nie okłamie?

Alexich, pisałam o tym wcześniej, że ja nie mam poczucia, że on mnie okłamał, ponieważ On mi nigdy nie mówił, że nie jest żonaty, ani nic mi nie obiecywał w związku ze wspólną przyszłością. I tu jest właśnie ten "konflikt wewnętrzny" o którym wspomniałeś - w końcu on zawsze był wobec mnie bardzo miły, życzliwy, pomocny itepe. Zawsze trzymał za mnie kciuki, motywował jak mógł, pomagał. Troszczył się o mnie, jak byłam chora, kiedy wyjeżdżałam odwoził mnie na lotnisko. Zawsze pytał jak się czuję, interesował tym co robię itd. Nawet teraz jak mu wyrzuciłam trochę niezbyt miłych słów, zachował zimną krew. Mógł przecież odpłacić mi pięknym za nadobne. Dlatego tak trudno było mi go sobie obrzydzić i wyobrazić go w roli zdradzającego męża. Czytałam wiele wątków o zdradzie, by jakoś to zrozumieć, wyobrazić go na miejscu "bohaterów" tych opowieści. I nijak mi to nie wychodziło. No ale tak jak sam napisałeś, nawet tacy fajni z pozoru faceci, mogą być zwykłymi prostakami.

535

Odp: ja, on i ten trzeci

A myślałby kto , że dana postawa daje gwarancję szczęścia. Prędzej zmniejsza szansę na wtopę. Zapytałem, bo byłem/jestem Twoim przeciwieństwem.

536 Ostatnio edytowany przez ivy71 (2016-05-05 16:21:39)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Alexich, pisałam o tym wcześniej, że ja nie mam poczucia, że on mnie okłamał, ponieważ On mi nigdy nie mówił, że nie jest żonaty, ani nic mi nie obiecywał w związku ze wspólną przyszłością. I tu jest właśnie ten "konflikt wewnętrzny" o którym wspomniałeś - w końcu on zawsze był wobec mnie bardzo miły, życzliwy, pomocny itepe. Zawsze trzymał za mnie kciuki, motywował jak mógł, pomagał. Troszczył się o mnie, jak byłam chora, kiedy wyjeżdżałam odwoził mnie na lotnisko. Zawsze pytał jak się czuję, interesował tym co robię itd. Nawet teraz jak mu wyrzuciłam trochę niezbyt miłych słów, zachował zimną krew. Mógł przecież odpłacić mi pięknym za nadobne. Dlatego tak trudno było mi go sobie obrzydzić i wyobrazić go w roli zdradzającego męża. Czytałam wiele wątków o zdradzie, by jakoś to zrozumieć, wyobrazić go na miejscu "bohaterów" tych opowieści. I nijak mi to nie wychodziło. No ale tak jak sam napisałeś, nawet tacy fajni z pozoru faceci, mogą być zwykłymi prostakami.

Roxann, co Ty piszesz? Nie masz poczucia że Cię okłamał? To przypomnij sobie jak się poczułaś gdy się dowiedziałaś że jest żonaty...

Życzliwy, pomocny itepe. A jaki miał być, dałabyś d*py nieżyczliwemu chamowi?

537

Odp: ja, on i ten trzeci
ivy71 napisał/a:

Nie Roxann, to TY powinnaś urwać kontakt, bez oczekiwania na tłumaczenie.

Ivy, ja tak zrobiłam te 4 lata temu. Urwałam kontakt, jak nie zaprzeczył, że ma żonę. Nie chciałam nawet słuchać jego wyjaśnień. Totalnie się od niego odcięłam prosząc tylko, by uszanował, że nie chcę mieć z nim żadnego kontaktu. I on to zrobił. 
Tylko co z tego, kiedy jak pojawił się kryzys w poprzednim związku, zaczęłam coraz bardziej intensywnie o nim myśleć, analizować jego zachowanie wtedy i potem jak go od czasu do czasu widziałam. Zaczęłam żałować, że wtedy nie porozmawialiśmy szczerze. Idealizować go. Do tego doszły nasze spotkania w tym roku i jego wyznania. Totalnie się pogubiłam.
Nie chcę powtórki, a jak widać nawet po "nowej" znajomości z mundurowym, znów zaczęłam robić to samo - porównywać go do niego. Wiem, że to głupie. Dlatego uznałam, że bez szczerej rozmowy, nie pójdę dalej.

538

Odp: ja, on i ten trzeci

Jak się pogubiłaś, to się odnajdź kobieto.
Weź faceta na rozmowę i niech powie, o co chodzi !

539

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Nie chcę powtórki, a jak widać nawet po "nowej" znajomości z mundurowym, znów zaczęłam robić to samo - porównywać go do niego. Wiem, że to głupie. Dlatego uznałam, że bez szczerej rozmowy, nie pójdę dalej.

Właśnie. Prawdopodobnie gdyby się pan wspaniały nie pojawił na Twoim horyzoncie to byś o nim wcale nie myślała, a Ty zobaczyłaś światełko w tunelu i za nim poszłaś.
Oczywiście że jak uważasz że jest to Ci potrzebne to z nim porozmawiaj, ale ja Ci gwarantuję że nic z tej rozmowy nie wyniknie. On Ci nadal żadnych deklaracji nie złoży, nadal nic nie wyjaśni, tylko obróci kota ogonem i nadal nic nie będziesz wiedziała. Znam z autopsji. To niestety nie wyjątek, to standard.

540

Odp: ja, on i ten trzeci

Nawet jeśli on jej nie wyjaśni, to przynajmniej Roxann powinna mu szczerze powiedzieć jak widzi tą, sytuację, że albo rybki, albo akwarium, i że chce, żeby się do tego zastosował.

541

Odp: ja, on i ten trzeci
ivy71 napisał/a:

Roxann, co Ty piszesz? Nie masz poczucia że Cię okłamał? To przypomnij sobie jak się poczułaś gdy się dowiedziałaś że jest żonaty...

Życzliwy, pomocny itepe. A jaki miał być, dałabyś d*py nieżyczliwemu chamowi?

Nie wiem jak to wytłumaczyć, mam wewnętrzną potrzebę by go sobie obrzydzić raz na zawsze, ale muszę mieć ku temu "namacalne" powody, dowody. Póki co wszystko się rozchodzi "tylko" o to że jest żonaty - jednak to jakby tylko zmiana statusu, bo dalej jest wobec mnie taki jaki był, ogólnie to też jakby ten sam człowiek. Ja mam świadomość, co za tą zmianą statusu się kryje, wszelkimi siłami próbuję to sobie wyobrazić i przyjąć do wiadomości  ale... myślę, że dlatego idzie mi to tak trudno, bo niestety nie widziałam go z żona, nie chwalił mi się, że wyjeżdża z nią na wakacje, nie powiedział mi, że od niej nie odejdzie (tak jak ten "twój"). Ty to wiedziałaś, widziałaś, a i tak miałaś rozterki. Ten "mój" nigdy nie mówił o swoim małżeństwie, żonie ani dobrze ani źle - bo wcale. Nawet podczas ostatniej rozmowy. A miałam nadzieję, że cokolwiek powie. To mnie najbardziej wkurza i nie daje spokoju.

542 Ostatnio edytowany przez ivy71 (2016-05-05 16:53:13)

Odp: ja, on i ten trzeci

Oczywiście że Ci nic nie powie. A co ma Ci opowiadać? Przecież to nie Twoja sprawa.
W ogóle to po tym co Ty piszesz to ja sobie nawet nie usiłuję wyobrażać jak ta Wasza rozmowa wygląda. Ty o nic nie pytasz, pomimo tego że szukasz odpowiedzi... Pytajcie aż znajdziecie, znasz to?
Nie pytasz bo boisz się usłyszeć prawdę. A on nie opowiada bo wie że jak coś powie to będzie koniec. Taka ciuciubabka, z której nic nie wynika.

A poza tym, przeczytaj siebie. Kilka lat temu dowiedziałaś się że ma żonę i z nim skończyłaś. Bo był ŻONATY.
Teraz jest już "tylko" żonaty. No tak, taka błahostka maleńka przecież, wystarczy dmuchnąć... Ech...

Aha. Jeszcze jedno. Przedstawiasz moją sytuację. Wiesz dlaczego ja wiedziałam gdzie on jechał i z kim? Bo zażądałam jasnej odpowiedzi. Jeśli nie może być ze mną to dlaczego. Oczywiście że się tłumaczył, że nie powiedział wprost że zostaje z żoną, zawsze było "na razie muszę to i to", ale jak już pisałam, to standard. A ja przynajmniej wiedziałam na czym stoję.

543

Odp: ja, on i ten trzeci

Ivy ma rację.
Jak chcesz się z tym zmierzyć, to w razie rozmowy zadaj konkretne pytania.

544

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Ivy ma rację.
Jak chcesz się z tym zmierzyć, to w razie rozmowy zadaj konkretne pytania.

Ok skoro Roksann nie wie o co pytać Pana Idealnego to teraz robimy listę konkretnych pytań dla niej, które wkoncu spowodują że Roxi wkoncu sobie obrzydzi Onego i wkoncu dotrze do niej że to zwykły cham i prostak w skrócie zwykły dupczyciel naiwniaczek

545

Odp: ja, on i ten trzeci
ivy71 napisał/a:

Oczywiście że Ci nic nie powie. A co ma Ci opowiadać? Przecież to nie Twoja sprawa.
W ogóle to po tym co Ty piszesz to ja sobie nawet nie usiłuję wyobrażać jak ta Wasza rozmowa wygląda. Ty o nic nie pytasz, pomimo tego że szukasz odpowiedzi... Pytajcie aż znajdziecie, znasz to?
Nie pytasz bo boisz się usłyszeć prawdę. A on nie opowiada bo wie że jak coś powie to będzie koniec. Taka ciuciubabka, z której nic nie wynika.

A poza tym, przeczytaj siebie. Kilka lat temu dowiedziałaś się że ma żonę i z nim skończyłaś. Bo był ŻONATY.
Teraz jest już "tylko" żonaty. No tak, taka błahostka maleńka przecież, wystarczy dmuchnąć... Ech...

Ivy, zostawmy już tamten romans. Wiem, że zrobiłam błąd, że od razu nie zapytam czy się nie dowiedziałam. Teraz jednak do wczoraj nie miałam powodu/pretekstu by zacząć rozmowę na ten temat. On chciał się ze mną spotkać, bo chciał "naprawić" nasze relacje na stopie koleżeńskiej, zważywszy, że i tak będziemy się od czasu do czasu spotykać, choćby zawodowo. Niby miły gest, jak sam powiedział, że chociażby względu na sentyment, głupio, żebyśmy się "unikali". No jak miałam wtedy zacząć poważną rozmowę o "nas" czy o jego małżeństwie?? Poza sentymentami, które wyartykułował, nie było żadnej sytuacji, która by taką rozmowę mogła sprowokować. Nie składał mi dwuznacznych propozycji, nie szukał bliskości, nie próbował dać mi choćby buziaka w policzek na pożegnanie, czy trzymać za rękę. A to, że patrzył na mnie "maślanymi oczami" czy powiedział komplement, to jakby inna sprawa i pewnie jakbym wtedy zaczęła ten temat drążyć, to by mnie zbył mówiąc, że tak mi się tylko wydaje, że on znów coś ode mnie chce. Zresztą i tak powiedział, przy innej okazji (ew jechania razem na konferencję) że mogę być pewna że z jego strony mi nic nie grozi i że nie ma złych intencji. Dlatego właśnie dopiero wczorajsze smsy, a właściwie z 3 dni (bo nie miałam ze sobą telefonu), dały mi powód do takiej rozmowy. Może gdyby nie ten mój wyjazd, to, że byłam poza "zasięgiem", że nie wiedział, co się dzieje i zaczął panikować (z 10 smsów, jeszcze więcej nieodebranych połączeń), to by dalej nic się nie zadziało. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się żadnego odzewu z jego strony w tym czasie, bo po co miałby pisać będąc (jak można by było się spodziewać) na wyjeździjcie majówkowym z żoną?!

546

Odp: ja, on i ten trzeci

A dlaczego nie? Przecież Cię to gnębi, a skąd on ma o tym wiedzieć? Prorok czy co?
Gdybyś mu jasno i wyraźnie powiedziała: Słuchaj, nie możemy kontynuować tej znajomości w żaden sposób, bo źle się z tym czuję i nie chcę wracać do przeszłości, a jak się ze mną kontaktujesz to czuję się jeszcze gorzej..., gdybyś mu powiedziała że Ci z tym źle, wtedy on by miał jakąś świadomość jak to na Ciebie działa, a tak to wszystko pozostaje w strefie domysłów.
No ale po co, prawda? Boisz się usłyszeć prawdę. Boisz się że jak mu cokolwiek powiesz to będzie koniec. A Ty tego końca nie chcesz, bo skoro się zaczęło od nowa to chyba to coś znaczy.

Roxann, nawet nie masz pojęcia jak pokręcone są Twoje wypowiedzi tutaj na forum. Chcę ale nie chcę. Tak ale nie. Zrobiłam błąd ale nie chcę go naprawić. Żyjesz ciągle nadzieją. Szkoda mi Ciebie.

547

Odp: ja, on i ten trzeci

Ivy, ja to mu mówiłam, ale jak grochem o ścianę. On zaraz do mnie: przestań się wygłupiać, przecież nic takiego nie robię. Bo niby co złego w tym, że chce mnie odwieźć, czy wypić kawę na mieście rozmawiając o pracy czy na inne (nie prywatne) tematy. Jesteśmy też partnerami biznesowymi i powinnam potrafić się "zachować". W końcu tyle lat minęło...
Nie Ivy, nie boje się, czekałam tylko na odpowiedni moment, by nie zrobić falstartu bez sensu. I wczoraj po przeczytanych od niego smsach się odważyłam. No i co? Nic od niego nie usłyszałam, poza tym co napisałam wyżej hmm

548

Odp: ja, on i ten trzeci

Pokaż te smsy jego żonie. Podejrzewam że szybko przestalibyście być partnerami biznesowymi :-)

549

Odp: ja, on i ten trzeci
ivy71 napisał/a:

Pokaż te smsy jego żonie. Podejrzewam że szybko przestalibyście być partnerami biznesowymi :-)

Z pewnością big_smile Tyle, że nic o niej nie wiem, poza tym, że jest, widnieje jako "status". hmm

550

Odp: ja, on i ten trzeci

A tak w ogóle, to naprawdę czuję ulgę, że wyrzuciłam to wszystko JEMU, a nie tylko tu na forum. Nawet jeśli nic TERAZ z tego za bardzo nie wniknęło. Poczułam jednak wielką ulgę. Tzn nie chodzi o to, ze czekam aż on to wszystko przemyśli i wróci z wyznaniami miłości i gotowością budowania ze mną przyszłości, ale o zwykła szczerość. Ja wcale nie uważam, że go obraziłam, powiedziałam mu po prostu dobitnie prawdę o jego ogólnym zakłamaniu. Jeśli rzeczywiście to go dotknęło i to sobie przemyli to może (nawet w małżeństwie) zacznie coś z sobą robić, naprawiać. Choć mam obawy, że tak tylko powiedział, bo nie chciał się tłumaczyć. I że ogólnie go to nie obruszyło tak naprawdę. A to jego "dotknęło mnie to co powiedziałaś" tyczyło się tylko tego, że był przekonany, że znów mnie urobi a ja się "zbuntowałam".  Teraz jego taktyka już nie ma sensu.

551

Odp: ja, on i ten trzeci

Zgadzam się ze wszystkim, co pisze Ivy71.

Od siebie dodam, że przykładasz rękę do cudzego nieszczęścia.Jak nie Ty, to będzie inna - wiadomo.
Zastanów się trochę nad sobą, te miałkie tłumaczenia, rozkładanie jego " myśli i czynów"na czynniki pierwsze, słabo się robi.
Wszystko to już było - standard.
No pokaż te smsy jego żonie, może razem pójdziecie na kawę? Może wspólnie, we trójkę otworzycie biznes? Przecież to " nic złego", że po waszym romansie takie zostały sentymenty, no nie?
Powiedzieć Ci, co on zrobiłby, gdybyż poinformowała jego małżonkę? Spieprzałby od Ciebie gdzie pieprz rośnie, powiedziałby jej, że byłas łatwa, namolna, że ciągle wydzwaniałaś, że tak go kusiłaś, aż dopięłaś swego, że nic nigdy nie znaczyłaś ( bo to jest niestety prawda) i że byłaś tak w ogóle beznadziejna w łóżku i głupia...
Tak, właśnie tak.
Niny jesteś dorosła, a piszesz jak zagubiona piętnastolatka. Miej jakiś honor kobieto.

552

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, "trochę" naciągany ten argument, że potrzebujesz go sobie obrzydzić żeby zamknąć ten rozdział.
Prawda jest taka, że możesz to zakończyć dosłownie w każdej chwili, kiedy uznasz że tego chcesz.

Tak samo jak Twoje zdziwienie i rodzaj podziwu dla niego, że nie "nawrzucał" Ci za Twoją szczerość.. Serio?
A cóż on mógłby Ci nawrzucać i zarzucać w momencie gdy to ON bawił się Tobą i Twoimi uczuciami, Ciebie trzymał na haku,, nie Ty jego. Co miał Ci powiedzieć, o co się wkurzać na Ciebie?
Dobrze o tym wiesz..

Oszuści nigdy nie palą za sobą mostów.
Uczciwy facet, któremu zależało by na Tobie jako Człowieku, z ciężkim 'sercem' pozwoliłby Ci odejść na dobre, wiedząc, że nie jest w stanie niczego Ci zaoferować ponad okazjonalne pukanko. A on ma w nosie to, że czekasz - o to mu chodzi. I jeszcze Cię podkręca świadomie żebyś czekała nadal.

Jakich Ty słów od niego potrzebujesz, skoro działanie mówi wszystko?

553

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Roxann, "trochę" naciągany ten argument, że potrzebujesz go sobie obrzydzić żeby zamknąć ten rozdział.
Prawda jest taka, że możesz to zakończyć dosłownie w każdej chwili, kiedy uznasz że tego chcesz.

Tak samo jak Twoje zdziwienie i rodzaj podziwu dla niego, że nie "nawrzucał" Ci za Twoją szczerość.. Serio?
A cóż on mógłby Ci nawrzucać i zarzucać w momencie gdy to ON bawił się Tobą i Twoimi uczuciami, Ciebie trzymał na haku,, nie Ty jego. Co miał Ci powiedzieć, o co się wkurzać na Ciebie?
Dobrze o tym wiesz..

Oszuści nigdy nie palą za sobą mostów.
Uczciwy facet, któremu zależało by na Tobie jako Człowieku, z ciężkim 'sercem' pozwoliłby Ci odejść na dobre, wiedząc, że nie jest w stanie niczego Ci zaoferować ponad okazjonalne pukanko. A on ma w nosie to, że czekasz - o to mu chodzi. I jeszcze Cię podkręca świadomie żebyś czekała nadal.

Jakich Ty słów od niego potrzebujesz, skoro działanie mówi wszystko?

Mnie argumenty już się skończyły, by Roxann zrozumiała, że ona rządzi swoim postępowaniem, a nie "urażony" małżonek innej pani. smile

554

Odp: ja, on i ten trzeci

@excop Bo na to już logicznych argumentów nie ma. Różni ludzie mają różne dziwne potrzeby, Roxann ma wielką potrzebę rozmowy z nim - ok, ale mnie się już wydaje, że jedyną osobą, która wierzy, że coś to zakończy jest ona sama tongue

Fakt faktem świat byłby nudny gdyby ludzie kierowali się tylko logiką, ale tutaj już trochę mi się jej szkoda robi. Skoro dla niej wielomiesięczna zdrada żony nie jest równoznaczna z kłamstwem, to już naprawdę nic tylko rozłożyć ręce w geście bezradności.

A pan żonaty? Doskonale widzi, że autorka na niego leci, więc zwęszył okazję do powtórki sprzed lat. Bo przecież ta propozycja kawy, odwiezienia do domu, to tylko przyjacielski gest ze strony kolegi z pracy... smile

555

Odp: ja, on i ten trzeci

A ja niestety rozumiem Roxann. Po prostu trudno pogodzić się z faktem, że mężczyzna może wybrać tkwienie w nieudanym związku i nie ma odwagi, żeby coś zmienić.
Mimo, że racjonalnie wiadomo jakie względy o tym decydują, to emocjonalnie trudno to zaakceptować.

556

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

A tak w ogóle, to naprawdę czuję ulgę, że wyrzuciłam to wszystko JEMU, a nie tylko tu na forum. Nawet jeśli nic TERAZ z tego za bardzo nie wniknęło. Poczułam jednak wielką ulgę. Tzn nie chodzi o to, ze czekam aż on to wszystko przemyśli i wróci z wyznaniami miłości i gotowością budowania ze mną przyszłości, ale o zwykła szczerość. Ja wcale nie uważam, że go obraziłam, powiedziałam mu po prostu dobitnie prawdę o jego ogólnym zakłamaniu. Jeśli rzeczywiście to go dotknęło i to sobie przemyli to może (nawet w małżeństwie) zacznie coś z sobą robić, naprawiać. Choć mam obawy, że tak tylko powiedział, bo nie chciał się tłumaczyć. I że ogólnie go to nie obruszyło tak naprawdę. A to jego "dotknęło mnie to co powiedziałaś" tyczyło się tylko tego, że był przekonany, że znów mnie urobi a ja się "zbuntowałam".  Teraz jego taktyka już nie ma sensu.

,,czekam aż on to wszystko przemyśli i wróci z wyznaniami miłości i gotowością budowania ze mną przyszłości,,
i to by było na tyle w temacie
cala twoja taktyka: nie naciskasz a może sam zrozumie ze jesteś jego miłością życia
dlatego jesteś sama żeby on nie obrazil się przez przypadek ze masz kogos
a lata lecą
spytaj go czy chciałby mieć z tobą dziecku na bank odczepi się i zamilknie

tu się do tego nie przyznasz ale choć sama przed sobą przyznaj ze jest tak jak mowie
w sumie to normalne i ludzkie
wcześniej ciebie nie oburzylo ze ciebie oszukal i ma zone i teraz tez nie bardzo
chodzi ci tylko o to żeby z nia zerwal
tylko nie zrobil tego do tej pory wiec już nie zrobi

Xymena a skad wiesz ze związek tego żonatego jest nieudany? Może on jest zadowolony z życia, ma żone, ma Roxan.

557 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-05-06 06:57:36)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

A ja niestety rozumiem Roxann. Po prostu trudno pogodzić się z faktem, że mężczyzna może wybrać tkwienie w nieudanym związku i nie ma odwagi, żeby coś zmienić.
Mimo, że racjonalnie wiadomo jakie względy o tym decydują, to emocjonalnie trudno to zaakceptować.

Tym bardziej jednak, Roxann powinna trzymać się z dala od tchórza.
Co z niego za męzczyzna w takim razie?
Do okazjonalnego, odlotowego seksu, bajeru i fizjonomii może i był wart zachodu, póki nie ujwnił garbu zobowiązań wobec innej. A teraz?
Czy cokolwiek się zmieniło od czasu zakończenia gorącego romansu?

558

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

A ja niestety rozumiem Roxann. Po prostu trudno pogodzić się z faktem, że mężczyzna może wybrać tkwienie w nieudanym związku i nie ma odwagi, żeby coś zmienić.
Mimo, że racjonalnie wiadomo jakie względy o tym decydują, to emocjonalnie trudno to zaakceptować.

Założę się, że jego żona nie ma pojęcia, że ich związek jest aż tak nieudany wink

559 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-06 09:34:19)

Odp: ja, on i ten trzeci

Wychodzi na to że niektóre kobiety chcą takich misiów uratować dla siebie;)
A im w to graj, bo mogą przebierać w kobietach mając żonę. Pewnie nieżle się zdziwił men Roxan gdy zobaczył ze az tak ja ruszyła wiadomość o zonie. A przecież nie powinna się złościć. Widać ze od początku jej na poważnie nie traktował.

560

Odp: ja, on i ten trzeci

Dziś dostałam wiadomość od Pana żonatego o treści: „Nie będę się na ciebie długo gniewał… chociaż zasługujesz… W następnym tygodniu wylatuję do Chin i chciałbym mieć spokojną głowę. Wcześniej chciałbym się z tobą spotkać i omówić kilka spraw”.

561

Odp: ja, on i ten trzeci

Napisz mu, że omówisz z nim wszystko jak już będzie wolny.

562

Odp: ja, on i ten trzeci
cb napisał/a:

Napisz mu, że omówisz z nim wszystko jak już będzie wolny.

Obawiam się jednak, że on chce porozmawiać ze mną o pracy (jedzie tam do Chin w sprawach służbowych) i będzie chciał unikać tematów prywatnych, pod właśnie pretekstem, że chce mieć spokojną głowę i to nie czas na takie rozmowy. Choć może się mylę.

563

Odp: ja, on i ten trzeci

To zapewne nigdy nie jest czas na takie rozmowy.
Czy Ty z nim kiedyś rozmawiałaś o jego żonie?

564

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan czy ty się go boisz, nie wiem urazic czy żeby nie pomyślał sobie o tobie źle? On jakoś nie ma takich rozkmin. O zonę go nie spytasz, o was go nie spytasz. Czy on az tak ci imponuje ze obchodzisz się z nim jak z jajkiem?

565 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-06 10:31:57)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Dziś dostałam wiadomość od Pana żonatego o treści: „Nie będę się na ciebie długo gniewał… chociaż zasługujesz… W następnym tygodniu wylatuję do Chin i chciałbym mieć spokojną głowę. Wcześniej chciałbym się z tobą spotkać i omówić kilka spraw”.

O ku.. ale tekst.
Roxann, przecież on Cię traktuje jak 'córkę', którą się strofuje.

Ja myślałam, że Ty mimo wszystko się szanujesz trochę, że on Cię naprawdę "jak księżniczkę" traktuje, a nie niepełnosprytną..

Macie relację w stylu: Pan -uległa. Nie żartuję.
Roxi, masz uległą rolę w tej relacji, czy chcesz to przyznać czy nie.
Słabo hmm

566

Odp: ja, on i ten trzeci
Ola_la napisał/a:

Roxan czy ty się go boisz, nie wiem urazic czy żeby nie pomyślał sobie o tobie źle? On jakoś nie ma takich rozkmin. O zonę go nie spytasz, o was go nie spytasz. Czy on az tak ci imponuje ze obchodzisz się z nim jak z jajkiem?

Spytałam podczas ostatniej rozmowy, ale nie uzyskałam żadnej odpowiedzi. Mam wrażenie, że to jego niby obrażenie się, to był tylko pretekst by uciąć niewygodną rozmowę. Teraz, jak jestem mu potrzebna, bo akurat mam doświadczenie we współpracy z Chinami, to raptem mu już gniew minął. hmm

567 Ostatnio edytowany przez cb (2016-05-06 10:39:00)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Ola_la napisał/a:

Roxan czy ty się go boisz, nie wiem urazic czy żeby nie pomyślał sobie o tobie źle? On jakoś nie ma takich rozkmin. O zonę go nie spytasz, o was go nie spytasz. Czy on az tak ci imponuje ze obchodzisz się z nim jak z jajkiem?

Spytałam podczas ostatniej rozmowy, ale nie uzyskałam żadnej odpowiedzi. Mam wrażenie, że to jego niby obrażenie się, to był tylko pretekst by uciąć niewygodną rozmowę. Teraz, jak jestem mu potrzebna, bo akurat mam doświadczenie we współpracy z Chinami, to raptem mu już gniew minął. hmm

I dochodzimy do przyczyn, z jakich chce się z Tobą spotkać. Szkoda, że tego wcześniej nie napisałaś. Nie spotykaj się z nim. On i tak nie doceni Twojej pomocy, tylko wszelkie zasługi przypisze sobie.

568

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

O ku.. ale tekst.
Roxann, przecież on Cię traktuje jak 'córkę', którą się strofuje.

Ja myślałam, że Ty mimo wszystko się szanujesz trochę, że on Cię naprawdę "jak księżniczkę" traktuje, a nie niepełnosprytną..

Macie relację w stylu: Pan -uległa. Nie żartuję.
Roxi, masz uległą rolę w tej relacji, czy chcesz to przyznać czy nie.
Słabo hmm

Elle, on napisał tak oschle po ostatniej rozmowie. Sama zauważyłam ten "ton". No ale jak ma pisać dalej w milusi sposób, po tym co mu powiedziałam? Wspominałam, że jesteśmy też partnerami biznesowymi, dlatego też odebrałam tego smsa nie tyle co strofowanie, tylko "polecenie" służbowe. Krótko, zwięźle, bez zbędnych uprzejmości. W końcu nadal czuje się urażony, tylko nie będzie się gniewał.

569

Odp: ja, on i ten trzeci

A to Wy musicie ze sobą współpracować, jak jesteście partnerami? Nie da się tego uciąć?

570

Odp: ja, on i ten trzeci
cb napisał/a:

A to Wy musicie ze sobą współpracować, jak jesteście partnerami? Nie da się tego uciąć?

Niestety, od czasu do czasu współpracujemy ze sobą, szczególnie jeśli chodzi o zakres, w którym ja się specjalizuję (on ma szersze kompetencje). Ostatnio ta współpraca jest coraz częstsza z rożnych, zewnętrznych przyczyn. Dostajemy też od czasu do czasu zaproszenia na te same wydarzenia, jak to za 3 tygodnie.

571

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
cb napisał/a:

A to Wy musicie ze sobą współpracować, jak jesteście partnerami? Nie da się tego uciąć?

Niestety, od czasu do czasu współpracujemy ze sobą, szczególnie jeśli chodzi o zakres, w którym ja się specjalizuję (on ma szersze kompetencje). Ostatnio ta współpraca jest coraz częstsza z rożnych, zewnętrznych przyczyn. Dostajemy też od czasu do czasu zaproszenia na te same wydarzenia, jak to za 3 tygodnie.

Niezależnie od pobocznych powodów wkręcania Autorki w "odnowienie" znajomości, to Ty,  Roxann, musisz uznać, że "tamto" już skończone.
Dopóki tego nie zrobisz (a dotąd nie zrobiłaś), gówno wyjdzie z Twoich rzekomych starań "ograniczania kontaktów" do sfery służbowej.
On ma szersze kompetencje, Ty mniejsze.
Jednak wychodzi na to, że owe komepencje przyznano mu na wyrost, skoro musi korzystać z pomocy "przyjaciółki", która lepiej poradziłaby sobie z jego projektem.
Ty oczywiście, z radością udzielisz mu pomocy. Boć to...  przyjaciel. smile

572

Odp: ja, on i ten trzeci

Jedno jest pewne: Facet świetnie kontroluje mózg Roxann. Wykorzystał ją jako darmowe pogotowie seksualne (plus miłe dodatki), ma żonę, w pracy nikt nie wie jakim jest gnojem w życiu prywatnym, a autorka rozkminia jego każde słowo, nie potrafi/nie chce się odciąć.

To uzależnienie.

Najgorsze jest to, że nie rozumiesz Roxann, że im więcej rozkminiasz tym bardziej wzmacniasz swoje uzależnienie. Jak alkoholik albo narkoman -całe dnie myślą o działce albo 'szocie wódki', a potem dziwią się, że minęło pół roku, rok, a oni dalej nie są odporni kiedy ktoś zaproponuje "jednego". Ano nie są, bo zamiast się uczciwie leczyć i zmieniać swoje błędne wzorce i podejście, cały czas myśleli o jednym, pracowali jedynie nad "siłą woli". A siła woli to gówniany sposób w takich przyp., bo to trochę jak pies na łańcuchu - pies nie gryzie dopóki łańcuch się nie przetrze albo pies go nie zerwie.

573

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle
Bo rozum to jedno, a uczucia i emocje to drugie.

574 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-06 11:44:49)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Elle
Bo rozum to jedno, a uczucia i emocje to drugie.

Ale rozum, a tak naprawdę - Świadomość czym są emocje i jakie jest ich źródło, są dane człowiekowi po to żeby pod wpływem emocji nie skakać w przepaść na główkę.

Gdyby człowiek miał się w życiu kierować i działać TYLKO pod wpływem emocji i instynktów to można by było zapomnieć o pracy, zarabianiu pieniędzy i wychowywaniu dzieci, bo każdy patrzyłby tylko na to jak się w danej chwili czuje. A emocje potrafią być zmienne z godziny na godzinę.

Poza tym, nie bierzesz pod uwagę, że emocje najczęściej są wynikiem 'odreagowania' jakichś sytuacji i przekonań z przeszłości (często PRZED poznaniem danej osoby i wejściem z nią w relację), przez co wydaje się, że powstają w wyniku kontaktu z nią, a tak nie jest. Ta osoba jest dla tych emocji jedynie KATALIZATOREM.

575

Odp: ja, on i ten trzeci

Myślę, że teraz te nasze stosunki koleżeńskie się same unormują, ale już bez żadnych podtekstów w tle. Póki nie powiedziałam mu o tym co myślę o jego zakłamaniu, mogło mu się wydawać, że znów mnie urobi. Nie śpieszył się, zapewne chciał swoim zachowaniem mnie przekonać, że jego intencje są czyste, bym straciła czujność. Ja byłam jednak przekonana, że to tylko kwestia czasu, aż przestanie się tak pilnować i ważyć słowa, bo to się da wyczuć. Zresztą swojego czasu dość dobrze go poznałam i jego zachowania, reakcje w dużej mierze są dla mnie przewidywalne. Dlatego i ja czekałam na odpowiedni moment by zacząć rozmowę na niewygodne dla niego tematy. Z pewnością teraz  duma munie pozwoli być dla mnie w dalszym ciągu miłym, a już tym bardziej ze mną flirtować. Zresztą już w smsie dzisiejszym da się wyczuć dystans. I dobrze.

576

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, a on docenia Twoja pomoc w sprawach zawodowych i Twoje kompetencje? Potrafi to wprost przyznać?

577 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-06 12:17:16)

Odp: ja, on i ten trzeci
cb napisał/a:

Roxann, a on docenia Twoja pomoc w sprawach zawodowych i Twoje kompetencje? Potrafi to wprost przyznać?

Tak, akurat w tej kwestii ma mnie za może nie tyle autorytet, ale bardzo liczy się z moim zdaniem. Niejednokrotnie powoływał się na mnie, przez co i ja zaczęłam być dostrzegana w środowisku i być zapraszana jako ekspert na różne wydarzenia.
Kiedyś nawet wspomniał, że chciałby mieć mnie za asystentkę, ale się nie zgodziłam. Zostaliśmy więc partnerami.

On też mi wiele razy pomagał zawodowo, podpowiadał, motywował. On ma dużo większe doświadczenie i kontakty. Zawsze mogłam na niego liczyć. Jeśli sam nie potrafił mi pomóc, czy odpowiedzieć na jakieś pytanie, to dawał mi kontakt do innej, bardziej kompetentnej w tej kwestii osoby. Zawsze robił to z wielką ochotą i zaangażowaniem.

578

Odp: ja, on i ten trzeci

A to spoko. Nie tylko docenia, ale i pomaga. Miłe.

To wrócimy jeszcze do tej żony. Jak to jest możliwe, że ona figuruje jako status, ale nie jest zapraszana na jakieś imprezy branżowe, konferencje jako osoba towarzysząca? Nikt "życzliwy" jej nie poinformował o Waszym romansie? Wcześniej pisałaś coś, że bardzo Cię zdziwiło, że ona w ogóle jest, skoro nie krępował się prowadzać z Tobą w miejscach publicznych za rączkę (o ile dobrze pamiętam).

579

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Póki nie powiedziałam mu o tym co myślę o jego zakłamaniu, mogło mu się wydawać, że znów mnie urobi.

A ten wątek nie jest przypadkiem potwierdzeniem, że jednak urobił? tongue tylko o tym nie wie.

580 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-06 12:23:40)

Odp: ja, on i ten trzeci

Cb, nigdy nie widziałam go nigdzie z żoną. Wprawdzie rzadko na takich imprezach branżowych zabiera się osoby towarzyszące. Jeśli już, to jak coś się odbywa w fajnym miejscu, to czasem niektórzy zabierają współmałżonków by sobie pozwiedzali, czy skorzystali ze SPA (dopłata wtedy jest niewielka), ale raczej nie uczestniczą oni w oficjalnych wydarzeniach. W czasie naszego romansu, jak pisałam o trzymaniu za rączki, to było poza pracą, na mieście. Pisałam wcześniej że nie ogarniam tego, że się nie bał, że ktoś nas zobaczy. Dlatego nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

581 Ostatnio edytowany przez horses (2016-05-06 12:29:34)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Jedno jest pewne: Facet świetnie kontroluje mózg Roxann. Wykorzystał ją jako darmowe pogotowie seksualne (plus miłe dodatki), ma żonę, w pracy nikt nie wie jakim jest gnojem w życiu prywatnym, a autorka rozkminia jego każde słowo, nie potrafi/nie chce się odciąć.

To uzależnienie.

Najgorsze jest to, że nie rozumiesz Roxann, że im więcej rozkminiasz tym bardziej wzmacniasz swoje uzależnienie. Jak alkoholik albo narkoman -całe dnie myślą o działce albo 'szocie wódki', a potem dziwią się, że minęło pół roku, rok, a oni dalej nie są odporni kiedy ktoś zaproponuje "jednego". Ano nie są, bo zamiast się uczciwie leczyć i zmieniać swoje błędne wzorce i podejście, cały czas myśleli o jednym, pracowali jedynie nad "siłą woli". A siła woli to gówniany sposób w takich przyp., bo to trochę jak pies na łańcuchu - pies nie gryzie dopóki łańcuch się nie przetrze albo pies go nie zerwie.

A nie uważasz Elle, że tu wchodzi mechanizm promocji?
Facet Roxann promował, pomógł wejść w wielki świat..... więc, czemu ktokolwiek ma być na kogokolwiek złym?
A ona mu głowę żoną zawraca. To się wkurzył.
Pomoc faceta, w jego oczach, urasta czasami do wielkich wymiarów. Wcale nie uwazam, że dziewczyna sama by sobie tak dobrze nie poradziła, ale nie wiem, jak on na to patrzy.

582 Ostatnio edytowany przez cb (2016-05-06 13:01:13)

Odp: ja, on i ten trzeci

No ale tutaj to wygląda tak jakby Roxann on Cię miał trochę w szachu, a Ty nie chcesz się wymiksować z tego układu zawodowego. Mogłabyś pewnie, jakbyś naprawdę chciała? Przecież nie jest Twoim pracodawcą. No i jeszcze te konferencje. Chociaż na początek może by wystarczyło, jakbyś odmówiła spotkań z nim sam na sam? Niech przyjdzie z żoną...

583

Odp: ja, on i ten trzeci

Horses, jakiej tam promocji? Gdyby o to chodziło autorka nie płakała by za nim po nocach i nie rozwalała każdego potencjalnego związku z kimś innym.

Ona traktuje te jego próby pomocy i inicjatywę w tym kierunku jako wyraz tego, że TEŻ mu na niej zależy.

Ale sam mechanizm wykorzystywania swoich środków finansowych, kontaktów i innych narzędzi do pomocy kobiecie, z którą chce się mieć seks albo coś więcej jest stary jak świat.
Mnie "mój" pan też bardzo ochoczo się rzucał z pomocą, choć o to nie prosiłam.
Z tymże ja raczej w tym momencie poczułam jak włącza mi się sygnał ostrzegawczy, nie skorzystałam.

584

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle, oczywiście wiemy, że autorka się zaangażowała i jej o promocję raczej nie chodziło.
Ale nie wiemy, co pan ma na myśli i jak do tego podchodzi.

Elle88 napisał/a:

Horses, jakiej tam promocji? Gdyby o to chodziło autorka nie płakała by za nim po nocach i nie rozwalała każdego potencjalnego związku z kimś innym.

Ona traktuje te jego próby pomocy i inicjatywę w tym kierunku jako wyraz tego, że TEŻ mu na niej zależy.

Ale sam mechanizm wykorzystywania swoich środków finansowych, kontaktów i innych narzędzi do pomocy kobiecie, z którą chce się mieć seks albo coś więcej jest stary jak świat.
Mnie "mój" pan też bardzo ochoczo się rzucał z pomocą, choć o to nie prosiłam.
Z tymże ja raczej w tym momencie poczułam jak włącza mi się sygnał ostrzegawczy, nie skorzystałam.

585

Odp: ja, on i ten trzeci

Ja chyba wiem, trochę się naczytałam tego, co piszą faceci.
Pewnie uważa, że odpowiedzialny facet nie porzuca rodziny z powodu miłości.
Ale mu jej brakuje, więc szuka emocji i uważa zapewne, że nic złego się nie dzieje. No przecież mogą miło spędzić czas. Obupólna przyjemność wink

Posty [ 521 do 585 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026