Ja osobiście spotkałabym się z tą kobietą.
3 186 2017-12-29 00:04:28 Ostatnio edytowany przez Oli123 (2017-12-29 00:05:04)
Podobne tematy
3 187 2017-12-29 00:08:28
Hm.
Ja tam już wiem, co napiszesz za tydzień / dwa, jak i za trzy miesiące i za pół roku.
Teraz wystarczy tylko poczekać ![]()
3 188 2017-12-29 15:03:20
Ja osobiście spotkałabym się z tą kobietą.
Ja osobiście wolałbym wiedzieć kto to jest, skąd zna moje dane personalne i w jakim celu mielibyśmy się spotkać.
Pomijam na razie, że kompletnie nie wierzę w tą historyjkę, a przynajmniej od pewnego momentu trąci już tanią szmirą.
Jakieś 20 stron temu nazad do tyłu jeszcze jakoś szło to czytać, ale teraz to już są kpiny z inteligencji czytelników, sorry ![]()
3 189 2017-12-29 15:15:44
Oli123 napisał/a:Ja osobiście spotkałabym się z tą kobietą.
Ja osobiście wolałbym wiedzieć kto to jest, skąd zna moje dane personalne i w jakim celu mielibyśmy się spotkać.
Pomijam na razie, że kompletnie nie wierzę w tą historyjkę, a przynajmniej od pewnego momentu trąci już tanią szmirą.
Jakieś 20 stron temu nazad do tyłu jeszcze jakoś szło to czytać, ale teraz to już są kpiny z inteligencji czytelników, sorry
A ja myślę, że Oli123, to Autorka.
3 190 2017-12-29 15:36:10
A ja myślę, że dzięki naszym komentarzom ten wątek będzie żył wiecznie.
3 191 2017-12-29 15:43:48
Oli123 napisał/a:Ja osobiście spotkałabym się z tą kobietą.
Ja osobiście wolałbym wiedzieć kto to jest, skąd zna moje dane personalne i w jakim celu mielibyśmy się spotkać.
Pomijam na razie, że kompletnie nie wierzę w tą historyjkę, a przynajmniej od pewnego momentu trąci już tanią szmirą.
Jakieś 20 stron temu nazad do tyłu jeszcze jakoś szło to czytać, ale teraz to już są kpiny z inteligencji czytelników, sorry
Dlaczego, bo nie potoczyło jak ktoś sobie zakładał? Ja też nie przewidziałam takiego obrotu sprawy, tzn przede wszystkim dziecka.
Te 20 stron temu pisałam na bieżąco, opisywałam emocje tu i teraz. Może dlatego byłam bardziej "wiarygodna". Teraz emocji co do Z już dawno nie mam, żyję swoim życiem. Niestety czasem muszę go widywać. Ale nie rozmawiamy nawet ze sobą? To nazywasz kpiną z inteligencji czytelników?
ósemka, nie, Oli123 nie jest mną.
IsaBella77, czyżby? Skoro ja sama nie wiem... ale z 2 strony jakbym z tą kobietą spotkała, to może masz i rację. Dlatego podjęłam decyzję, że z nią nie spotkam. Nie chcę. Po co? Ja mam swoje życie i nie chcę do tego wracać. W ogóle bez sensu...
Nawet jak przeczytała nasze maile... sprzed roku... to ja wiem co w nich pisałam i nie było z mojej strony tam nic co by sugerowało, że mam coś do niego... jeśli już to z 2 strony. On nie chciał zerwania kontaktu. Niech do innych kobiet pisze, bo romansował przez ost rok na pewno...
3 192 2017-12-29 15:45:29
Widać niektórym się w święta nudzi i klepią banialuki w necie zamiast wyjść na spacer powietrza świeżego złapać.
O ile pierwsze kilka rozdziałów tej netnoweli jakoś z przymrużeniem oka jeszcze w miarę się czytało
parskając tylko śmiechem w niektórych momentach (najbardziej lubię te kawałki jak on lata za nią po całym świecie na konferencje
i siedzi taki smutny przy tym stoliku... no ku*wa zajadów ze śmiechu już dostawałem jak ona taki biedny, a ona bezwzględna i nieczuła)
o tyle już tak od momentu jak się dowiedziała o ciąży żony, to wszystko jest tak naciągane i nudne jak flaki w oleju, że zwyczajnie mdli.
Mdli chyba nie tylko mnie, bo wątek umarł i spadł na chyba trzecią stronę wyszukiwarki tematów, no to teraz mamy tajemniczego maila
i budowanie napięcia kto to może być, skąd się dowiedział, iść na spotkanie czy nie iść... rozkminy na kolejne 20 stron co najmniej.
Nudy.
3 193 2017-12-29 16:02:31
Widać niektórym się w święta nudzi i klepią banialuki w necie zamiast wyjść na spacer powietrza świeżego złapać.
O ile pierwsze kilka rozdziałów tej netnoweli jakoś z przymrużeniem oka jeszcze w miarę się czytało
parskając tylko śmiechem w niektórych momentach (najbardziej lubię te kawałki jak on lata za nią po całym świecie na konferencje
i siedzi taki smutny przy tym stoliku... no ku*wa zajadów ze śmiechu już dostawałem jak ona taki biedny, a ona bezwzględna i nieczuła)
o tyle już tak od momentu jak się dowiedziała o ciąży żony, to wszystko jest tak naciągane i nudne jak flaki w oleju, że zwyczajnie mdli.
Mdli chyba nie tylko mnie, bo wątek umarł i spadł na chyba trzecią stronę wyszukiwarki tematów, no to teraz mamy tajemniczego maila
i budowanie napięcia kto to może być, skąd się dowiedział, iść na spotkanie czy nie iść... rozkminy na kolejne 20 stron co najmniej.
Nudy.
Mo drogi, po pierwsze nie musisz czytać, po drugie ja tu nie dawałam gwarancji sensacji non stop. Życie.. nie film... tak u mnie potoczyło akurat. Że Ci się nudzi i wątek spada.. wiesz gdzie mam
Piszę czasem by się wygadać.. też by pokazać jak moja "historia" romansu zakończyła... Inne mogą inaczej...
3 194 2017-12-29 16:11:27 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-12-29 16:16:42)
A ja myślę, że dzięki naszym komentarzom ten wątek będzie żył wiecznie.
Czy żył... dużo się udzielacie, a potem i tak nie wiadomo jak jakaś historia skończyła, że jak przestał ktoś pisać, znaczy posłuchał rad i już żyje szczęśliwie... Ja opisałam tu swoją historię.. i z przyzwoitości i szacunku do osób które mnie wspierały piszę co jakiś czas co i jak... u mnie potoczyło...
Tu już nie ma wątku ja on itd. Nawet o Z nie chcę gadać...
Niestety mimo że romans był już 3l temu wciąż to za mną ciągnie.. ![]()
3 195 2017-12-29 16:16:55
Jak się z nią nie spotkasz, to będziesz sobie wiercila dziurę w mózgu z niewiedzy. Zobaczysz.
3 196 2017-12-29 16:18:35
Nawet jak przeczytała nasze maile... sprzed roku...
Jeśli on istnieje w rzeczywistości i faktycznie jest jakimś prezesem czy tam kimś, to przez ten rok czasu musiał otrzymać jakiś milion maili.
Ja nie jestem nikim ważnym, a każdego dnia dostaję ich około 20-30 co rocznie daje jakieś 10.000 wiadomości plus minus pińcet.
10.000 maili, przez które trzeba się przekopać, żeby trafić na wiadomości sprzed roku i wśród kolejnych 10.000 odnaleźć właśnie te.
Czyli żeby natrafić na twój ślad, ktoś by musiał mieć nieograniczony dostęp do laptopa twojego kochasia przez jakieś trzy miesiące,
żeby przeczytać 20.000 maili i spośród nich wyłuskać te potencjalnie wskazujące na to, że łączy was cokolwiek poza sprawami służbowymi.
Już w tym momencie brzmi to wszystko wręcz niedorzecznie, a teraz należy ten wynik pomnożyć przez X razy, żeby uzyskać zbliżony do tego
co na swoje skrzynki pocztowe dostają kierownicy, dyrektorzy, prezesi czy właściciele obojętnie czego, choćby budy z hot dogami pod dworcem.
Kto przy zdrowych zmysłach uwierzy w to, że jakaś durna baba (jak sama ją określasz na poprzednich stronach) byłaby zdolna do takiego wyczynu
i to akurat teraz, kiedy twój wątek przysycha pod warstwą mułu, który już zdążył go przykryć od czasu ostatniej aktywności forumowiczów.
Wcale bym się nie zdziwił, gdyby ta historia od początku była zmyślona przez jakąś podrzędną pracownicę hurtowni papieru do drukarek,
która całymi dniami siedzi w oknie i rozmyśla o biurowym romansie z prezesem, zamiast się zająć robotą, za którą otrzymuje wynagrodzenie.
Wyjazdy, delegacje, konferencje, wielki świat, luksusowe hotele, wystawne bankiety, zakochany prezes który nie chce się odczepić i ona...
Law Story dla ubogich
Weź to wszystko przepisz, zredaguj i wydaj w formie opowiadania, to przynajmniej jakiś hajs do kieszeni wpadnie,
a nie klepanie za darmochę na jakimś internetowym forum, gdzie dawno wszystkim się przeżarło i już sama ze sobą musisz nawijać ![]()
3 197 2017-12-29 16:27:15
Jak się z nią nie spotkasz, to będziesz sobie wiercila dziurę w mózgu z niewiedzy. Zobaczysz.
Cyngi, mówisz poważnie? Po co? Gdyby ta sytuacja była 3l temu to tak, ale nie teraz. Podejrzewam, że żona w końcu się zorientowała i ma dość. No on jakiś czas te,u mówił mojej koleżance że dziecko nie może ograniczać. Więc chce żyć jak żył. Jego żona też po 40-stce. Chciałaby wsparcia... A jak widziałam go na ost konferencjach to bawił do końca obracając to jedną to drugą.
Przemyślałam, i nie chcę z nią rozmawiać. Nie teraz kiedy mam inne życie i z Z od roku nie gadam.
3 198 2017-12-29 16:28:52 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-12-29 16:31:01)
Roxann napisał/a:Nawet jak przeczytała nasze maile... sprzed roku...
Jeśli on istnieje w rzeczywistości i faktycznie jest jakimś prezesem czy tam kimś, to przez ten rok czasu musiał otrzymać jakiś milion maili.
Ja nie jestem nikim ważnym, a każdego dnia dostaję ich około 20-30 co rocznie daje jakieś 10.000 wiadomości plus minus pińcet.
10.000 maili, przez które trzeba się przekopać, żeby trafić na wiadomości sprzed roku i wśród kolejnych 10.000 odnaleźć właśnie te.
Czyli żeby natrafić na twój ślad, ktoś by musiał mieć nieograniczony dostęp do laptopa twojego kochasia przez jakieś trzy miesiące,
żeby przeczytać 20.000 maili i spośród nich wyłuskać te potencjalnie wskazujące na to, że łączy was cokolwiek poza sprawami służbowymi.
Już w tym momencie brzmi to wszystko wręcz niedorzecznie, a teraz należy ten wynik pomnożyć przez X razy, żeby uzyskać zbliżony do tego
co na swoje skrzynki pocztowe dostają kierownicy, dyrektorzy, prezesi czy właściciele obojętnie czego, choćby budy z hot dogami pod dworcem.
Kto przy zdrowych zmysłach uwierzy w to, że jakaś durna baba (jak sama ją określasz na poprzednich stronach) byłaby zdolna do takiego wyczynu
i to akurat teraz, kiedy twój wątek przysycha pod warstwą mułu, który już zdążył go przykryć od czasu ostatniej aktywności forumowiczów.
Wcale bym się nie zdziwił, gdyby ta historia od początku była zmyślona przez jakąś podrzędną pracownicę hurtowni papieru do drukarek,
która całymi dniami siedzi w oknie i rozmyśla o biurowym romansie z prezesem, zamiast się zająć robotą, za którą otrzymuje wynagrodzenie.
Wyjazdy, delegacje, konferencje, wielki świat, luksusowe hotele, wystawne bankiety, zakochany prezes który nie chce się odczepić i ona...
Law Story dla ubogichWeź to wszystko przepisz, zredaguj i wydaj w formie opowiadania, to przynajmniej jakiś hajs do kieszeni wpadnie,
a nie klepanie za darmochę na jakimś internetowym forum, gdzie dawno wszystkim się przeżarło i już sama ze sobą musisz nawijać
Nie skomentuję... bo nie ma co...
Ale pozdrawiam.. że przebrnąłeś przez tak niewiarygodny wątek
Uwierz, takie historie się zdarzają...
3 199 2017-12-29 16:29:02
Cyngli napisał/a:Jak się z nią nie spotkasz, to będziesz sobie wiercila dziurę w mózgu z niewiedzy. Zobaczysz.
Cyngi, mówisz poważnie? Po co? Gdyby ta sytuacja była 3l temu to tak, ale nie teraz. Podejrzewam, że żona w końcu się zorientowała i ma dość. No on jakiś czas te,u mówił mojej koleżance że dziecko nie może ograniczać. Więc chce żyć jak żył. Jego żona też po 40-stce. Chciałaby wsparcia... A jak widziałam go na ost konferencjach to bawił do końca obracając to jedną to drugą.
Przemyślałam, i nie chcę z nią rozmawiać. Nie teraz kiedy mam inne życie i z Z od roku nie gadam.
Tchórzysz po prostu.
Ja bym się spotkała.
3 200 2017-12-29 16:32:29
Roxann napisał/a:Cyngli napisał/a:Jak się z nią nie spotkasz, to będziesz sobie wiercila dziurę w mózgu z niewiedzy. Zobaczysz.
Cyngi, mówisz poważnie? Po co? Gdyby ta sytuacja była 3l temu to tak, ale nie teraz. Podejrzewam, że żona w końcu się zorientowała i ma dość. No on jakiś czas te,u mówił mojej koleżance że dziecko nie może ograniczać. Więc chce żyć jak żył. Jego żona też po 40-stce. Chciałaby wsparcia... A jak widziałam go na ost konferencjach to bawił do końca obracając to jedną to drugą.
Przemyślałam, i nie chcę z nią rozmawiać. Nie teraz kiedy mam inne życie i z Z od roku nie gadam.Tchórzysz po prostu.
Ja bym się spotkała.
I co byś powiedziała?
Naprawdę byś spotkała? Znając moją historię?
3 201 2017-12-29 16:35:28
Cyngli napisał/a:Roxann napisał/a:Cyngi, mówisz poważnie? Po co? Gdyby ta sytuacja była 3l temu to tak, ale nie teraz. Podejrzewam, że żona w końcu się zorientowała i ma dość. No on jakiś czas te,u mówił mojej koleżance że dziecko nie może ograniczać. Więc chce żyć jak żył. Jego żona też po 40-stce. Chciałaby wsparcia... A jak widziałam go na ost konferencjach to bawił do końca obracając to jedną to drugą.
Przemyślałam, i nie chcę z nią rozmawiać. Nie teraz kiedy mam inne życie i z Z od roku nie gadam.Tchórzysz po prostu.
Ja bym się spotkała.I co byś powiedziała?
Naprawdę byś spotkała? Znając moją historię?
Jasne, że tak.
Skoro romans jest już przeszłością, to nie ma się czego obawiać.
Co bym powiedziała? To zależy od tego, co ona by powiedziała. Nie znasz tak naprawdę celu tego spotkania.
Spotkałabym się z tą kobietą - z czystej ciekawości.
3 202 2017-12-29 16:41:12 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-12-29 16:43:15)
Roxann napisał/a:Cyngli napisał/a:Tchórzysz po prostu.
Ja bym się spotkała.I co byś powiedziała?
Naprawdę byś spotkała? Znając moją historię?Jasne, że tak.
Skoro romans jest już przeszłością, to nie ma się czego obawiać.
Co bym powiedziała? To zależy od tego, co ona by powiedziała. Nie znasz tak naprawdę celu tego spotkania.
Spotkałabym się z tą kobietą - z czystej ciekawości.
Niby tak. Podejrzewam jednak że zorientowała, że on ją zdradza.
U mnie nie ma tej czystej ciekawości...
I nie chcę brać w tym udziału.. kiedy nasz romans był 3l temu...
Nie chcę wtrącać... mi na nim nie zależy
3 203 2017-12-29 16:44:58 Ostatnio edytowany przez jjbp (2017-12-29 16:48:37)
A ja uważam że spotkanie się z nią byłoby najglupszym wyjściem w tej sytuacji. W jakimkolwiek celu ta kobieta chciałaby się spotkać - ci ludzie i ta sytuacja powinny być dla Roxann już dawno bez znaczenia. Czasem bezcelowa ciekawością można się sparzyć. Ja bym nie ryzykowala własnego spokoju ducha dla czystej ciekawości. Z czystej ciekawości to można iść na wycieczkę krajoznawcza albo poczytać legendy miejskie w internecie a nie ryzykować od nowa że nam stare sprawy będą truc teraźniejszość
3 204 2017-12-29 16:49:32
A ja uważam że spotkanie się z nią byłoby najglupszym wyjściem w tej sytuacji. W jakimkolwiek celu ta kobieta chciałaby się spotkać - ci ludzie i ta sytuacja powinny być dla Roxann już dawno bez znaczenia. Czasem bezcelowa ciekawością można się sparzyć. Ja bym nie ryzykowala własnego spokoju ducha dla czystej ciekawości. Z czystej ciekawości to można iść na wycieczkę krajoznawcza albo poczytać legendy miejskie w internecie a nie ryzykować od nowa że nam stare sprawy będą truc teraźniejszość
Też tak uważam, dzięki :*
3 205 2017-12-29 16:49:44
Gdyby Roxann miała tzw. spokój ducha, to by olała ten wątek, tego maila i nie robiła z niego kolejnej sensacji.
Uważam, że spotkanie z tą kobietą może właśnie zapewnić jej spokój ducha i calkowicie pomóc zamknąć tamten etap.
3 206 2017-12-29 16:52:02
Uważam, że spotkanie z tą kobietą może właśnie zapewnić jej spokój ducha i calkowicie pomóc zamknąć tamten etap.
Albo obudzić w niej stare uczucia, sprawić że będzie analizować jeszcze bardziej, wciągnąć ja w cudze sprawy itd.
Ryzyko 50/50. Czy warto podejmować to nie wiem.
3 207 2017-12-29 17:06:19
Cyngli napisał/a:Uważam, że spotkanie z tą kobietą może właśnie zapewnić jej spokój ducha i calkowicie pomóc zamknąć tamten etap.
Albo obudzić w niej stare uczucia, sprawić że będzie analizować jeszcze bardziej, wciągnąć ja w cudze sprawy itd.
Ryzyko 50/50. Czy warto podejmować to nie wiem.
Już starych uczuć nie ma..dziecko wszelkie zabrało..
Ot tak mówić mogłabym rywalizować z kobietą, ale nie z dzieckiem... No nie i tyle...
Dlatego nie chcę nawet spotkania.
Jeśli ona wyczuła, że ją zdradza, niech załatwiają to miedzy sobą. Ja nie chce.
3 208 2017-12-29 17:11:49
Przekonywać i namawiać nie będę. Ale z góry wiem, jaki się syf zrobi w Twojej głowie znowu.
3 209 2017-12-29 18:33:05
Nie skomentuję... bo nie ma co...
Ale pozdrawiam.. że przebrnąłeś przez tak niewiarygodny wątek![]()
Uwierz, takie historie się zdarzają...
Spoko, wierzę ![]()
3 210 2017-12-29 18:45:46
Tchórzysz po prostu.
Ja bym się spotkała.
Przecież gdyby się spotkała, to by nie było o czym pisać, a tak to przez następne 20-30 stron będzie rozważać czy powinna,
przepisując jeszcze ze 20 razy to co już zostało 20 razy napisane, wy będziecie ją namawiać, a ona dalej będzie rozważać.
W międzyczasie kochanek dostanie zawału, jego żona odkryje że ma raka, oboje spłoną w pożarze, Roxan będzie główną podejrzaną,
a na koniec i tak się okaże, że akurat w tym czasie wszyscy byli na zakupach w Lidlu i nikomu nic się stało, no a tak przy okazji...
to romans dawno skończony, już go nie kocham, nic dla mnie nie znaczy, jego głupia żona to przy mnie kocmołuch, bla bla bla
3 211 2017-12-29 19:09:47
Cyngli napisał/a:Tchórzysz po prostu.
Ja bym się spotkała.Przecież gdyby się spotkała, to by nie było o czym pisać, a tak to przez następne 20-30 stron będzie rozważać czy powinna,
przepisując jeszcze ze 20 razy to co już zostało 20 razy napisane, wy będziecie ją namawiać, a ona dalej będzie rozważać.
W międzyczasie kochanek dostanie zawału, jego żona odkryje że ma raka, oboje spłoną w pożarze, Roxan będzie główną podejrzaną,
a na koniec i tak się okaże, że akurat w tym czasie wszyscy byli na zakupach w Lidlu i nikomu nic się stało, no a tak przy okazji...
to romans dawno skończony, już go nie kocham, nic dla mnie nie znaczy, jego głupia żona to przy mnie kocmołuch, bla bla bla
Ja wiem, że to nieładnie, ale prawie zrobiłam w gacie że śmiechu;-D
3 212 2017-12-29 20:26:17
Przecież gdyby się spotkała, to by nie było o czym pisać, a tak to przez następne 20-30 stron będzie rozważać czy powinna,
przepisując jeszcze ze 20 razy to co już zostało 20 razy napisane, wy będziecie ją namawiać, a ona dalej będzie rozważać.
W międzyczasie kochanek dostanie zawału, jego żona odkryje że ma raka, oboje spłoną w pożarze, Roxan będzie główną podejrzaną,
a na koniec i tak się okaże, że akurat w tym czasie wszyscy byli na zakupach w Lidlu i nikomu nic się stało, no a tak przy okazji...
to romans dawno skończony, już go nie kocham, nic dla mnie nie znaczy, jego głupia żona to przy mnie kocmołuch, bla bla bla
Tak
cicho, tera będzie następująco:
- po kilku tygodniach biadolenia okaże się, że Roxann przypadkowo ma kąferencję w ojczyźnie i nie może odmówić wzięcia w niej udziału
- do spotkania dojdzie i okaże się, że to rzeczywiście żona prezia
- która to żona prezia porażona wyższością Roxann we każdym względzie, podda tyły, zabierze też ze sobą uprzykrzone bachory i zrezygnuje z alimentów
- prezio najdalej po kilku tygodniach zjawi się we biurze, lub na wycieraczce Roxann z wiadrem goździków i oznajmi, iż zamknął wszystkie swoje sprawy w Polszy, i w tak zwanym międzyczasie kupił sobie już od Kluneya pałac nad jeziorem Como i zbudował italiańską karierę i dalej jest preziem
- a na koniec będzie the end i wszyscy żyli długo i szczęśliwie
Okres czasu jaki przewiduję na rozwinięcie powyższej akcji, to około 5 miesięcy, zobaczycie w maju będzie już po wszystkim ![]()
3 213 2017-12-29 21:19:53 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2017-12-29 21:30:32)
Okres czasu jaki przewiduję na rozwinięcie powyższej akcji, to około 5 miesięcy, zobaczycie w maju będzie już po wszystkim
Przypuszczam, że jednak trochę dłużej, bo Roxann opisze jeszcze tutaj cały proces rejestracji i przebiegu siedemnastu hiper-ważnych konferencji na skalę europolską, podczas których - dla przypomnienia - jej prezio Z(yzio) zawsze spóźniony, zdoła ją wytropić pośród miliona uczestników i prelegentów, by zasiąść jak pisze Roxia:"centralnie za moimi plecami"...
Znana całemu Forum skromność Roxann nie pozwala jej dodać, iż Zyzio robi to z całą pewnością tylko po to, by móc przynajmniej muskać jej pukle i odurzać się wonią Jungle L'Élephant by Kenzo podarowanym jej przez nowego chłopaka z okazji Międzynarodowych Dni Wiatru.
Roxann, po wieczorku zapoznawczym z zyziową żoną zorganizowanym potajemnie na przedmieściach w barze "Sonia", targana wyrzutami sumienia, chcąc okupić swe winy, w akcie ekspiacji najmie się jeszcze w domu państwa Zyziostwa jako baby-sitter. Posiedzi tam całe lato i wczesną jesień kukając nad dziecięciem, a gdy odlecą już żurawie, wróci do rodzinnej wioski łuskać strąki fasoli, pisać dalsze stroniczki swego sekretnego dzienniczka publikowanego raz po raz na łamach Net Kobiet i wdzięcznie jodłować: https://youtu.be/_LBmUwi6mEo
3 214 2017-12-30 11:11:00 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-12-30 11:12:27)
anderstud napisał/a:Przecież gdyby się spotkała, to by nie było o czym pisać, a tak to przez następne 20-30 stron będzie rozważać czy powinna,
przepisując jeszcze ze 20 razy to co już zostało 20 razy napisane, wy będziecie ją namawiać, a ona dalej będzie rozważać.
W międzyczasie kochanek dostanie zawału, jego żona odkryje że ma raka, oboje spłoną w pożarze, Roxan będzie główną podejrzaną,
a na koniec i tak się okaże, że akurat w tym czasie wszyscy byli na zakupach w Lidlu i nikomu nic się stało, no a tak przy okazji...
to romans dawno skończony, już go nie kocham, nic dla mnie nie znaczy, jego głupia żona to przy mnie kocmołuch, bla bla blaTak
cicho, tera będzie następująco:
- po kilku tygodniach biadolenia okaże się, że Roxann przypadkowo ma kąferencję w ojczyźnie i nie może odmówić wzięcia w niej udziału
- do spotkania dojdzie i okaże się, że to rzeczywiście żona prezia
- która to żona prezia porażona wyższością Roxann we każdym względzie, podda tyły, zabierze też ze sobą uprzykrzone bachory i zrezygnuje z alimentów
- prezio najdalej po kilku tygodniach zjawi się we biurze, lub na wycieraczce Roxann z wiadrem goździków i oznajmi, iż zamknął wszystkie swoje sprawy w Polszy, i w tak zwanym międzyczasie kupił sobie już od Kluneya pałac nad jeziorem Como i zbudował italiańską karierę i dalej jest preziem
- a na koniec będzie the end i wszyscy żyli długo i szczęśliwieOkres czasu jaki przewiduję na rozwinięcie powyższej akcji, to około 5 miesięcy, zobaczycie w maju będzie już po wszystkim
Z jego żoną na pewno nie spotkam bo zwyczajnie nie mam jej nic do powiedzenia. Nie chcę.
Już bardziej bym była skłonna złamać swoją zasadę i jemu powiedzieć, że nie życzę sobie by jego żona do mnie pisała. Zresztą nie mam pewności, że to ona? Może on chciał mi zrobić "kawał", podpuścić? Akurat taką opcję zasugerowała mi koleżanka. W końcu kilka razy zmieniał e-maila, jak go blokowałam...
Szczególnie, że pewnie domyślał się, że na święta przyjadę do domu, Rodziców...
3 215 2017-12-30 13:18:54
Aż dziwne że tam nie przyjechał złotą karetą z zaprzęgiem sześciu białych rumaków w eskorcie policyjnych radiowozów i motocykli na sygnale.
Po całym świecie lata, tyle lat się za Tobą ugania i nic, to naprawdę mógłby się trochę bardziej postarać, a nie tam jakieś głupie maile wysyłać.
Szczególnie, że pewnie domyślał się, że na święta przyjedziesz do domu, Rodziców...
P.S.
Coś wena siada chyba, takie to wszystko wymęczone, czy jeszcze nastąpi jakiś zwrot akcji i zaraz się okaże, że jesteście rodzeństwem...
3 216 2017-12-30 13:52:31
anderstud, dlaczego z uporem maniaka wmawiasz, że jego żona to przy mnie kocmołuch albo, że uważam, że jest głupia itd. Przytocz, jeśli coś takiego napisałam. Powtarzałam wielokrotnie, że jej nie znam, nie widziałam na oczy... osobiście. Tylko jakieś zdjęcia. Jedyne co napisałam to to, że wcześniej była dyrektorem, ale potem poświęciła rodzinie i udziela bardziej charytatywnie teraz. Dlaczego mam mówić, że jest kocmouchem przy mnie? Sądząc po zdjęciach to zadbana, miła z aparycji babka. Choć zupełnie inny „typ urody” niż ja... Inny kolor włosów, ja mam długie ona krótkie... itd.
I jeszcze co do tego, że siedzę w Lidlu na kasie i snuję historie.. o prezesie... Wcale nie uważam, że osoba pracujaca w Lidlu czy Biedronce jest gorsza. To po pierwsze, a po drugie, pisząc o swojej pracy miedzy wierszami, też wspominam jak ona wygląda, na czym polega... Zatem idąc twoim tokiem myślenia, i tak musiałabym znać ten świat będąc choćby kelnerką na takich bankietach. Myślisz, że osoby, które zawodowo coś osiągnęły, nie mają problemów prywatnych? Że skoro radzę sobie w pracy, to w ogóle nie powinno być mnie na forum? Właśnie o to chodzi, że im wyżej tym mniej prawdziwych przyjaciół, osób z kim można o wszystkim pogadać, łatwiej anonimowo na forum. Mi pan Z gdyby chciał mógłby bardzo zaszkodzić. Tzn może już nie teraz... ale te 2l temu. Ja w sumie też mogłam. Z tymże on mi zawodowo, ja mu prywatnie. Ta ciąża choć była dla mnie szokiem, to jednak dała „przewagę” pod tym względem. Zerwałam z nim kontakt mając argument nie do zbicia.
Rok czasu minął i jest mi z tym dobrze że z nim nie rozmawiam, choć wiadomo że wolałabym go też nie widywać. Nie potrzebne mi sytuacje jak pisałam, że zaczepia mnie przy toalecie albo siada do mnie plecami. Traktuję go jak powietrze, ale mimo wszystko czuję dyskomfort.
I jeszcze odniosę do tego, że on taki biedny sam siedzi a ja taka zła itd. To było wtedy jak się dowiedział, że zostanie znów tatą. Widocznie musiał to przetrawić. Na ostatniej konf. Znów był w swoim żywiole, wyrywał wszystkie (prawie) kobiety do tańca... do końca... Tak na tej na której usiadł za mną by „odurzać się wonią Jungle L'Élephant by Kenzo” ![]()
3 217 2017-12-30 15:08:44
@anderstud
Jesteś facetem, więc nic dziwnego, że nie masz okazji obserwować takich męskich manewrów. Ale uwierz, że to możliwe. ![]()
3 218 2017-12-30 22:38:11
Dopoki bedzie widownia dla tego widowiska dopoty "gwiazda" bedzie dawac wystepy.
3 219 2017-12-30 22:41:51
Roxanne
You don't have to put on the red light
Those days are over
You don't have to sell your body to the night
Roxanne
You don't have to wear that dress tonight
Walk the streets for money
You don't care if it's wrong or if it's right
Roxanne
You don't have to put on the red light
I loved you since I knew you
I wouldn't talk down to you
I have to tell you just how I feel
I won't share you with another boy
I know my mind is made up
So put away your make up
Told you once I won't tell you again
It's a bad way
Roxanne
You don't have to put on the red light
Roxanne
You don't have to put on the red light
3 220 2017-12-30 23:52:53
Roxanne
You don't have to put on the red light
Those days are over
You don't have to sell your body to the nightRoxanne
You don't have to wear that dress tonight
Walk the streets for money
You don't care if it's wrong or if it's rightRoxanne
You don't have to put on the red lightI loved you since I knew you
I wouldn't talk down to you
I have to tell you just how I feel
I won't share you with another boy
I know my mind is made up
So put away your make up
Told you once I won't tell you again
It's a bad wayRoxanne
You don't have to put on the red light
Roxanne
You don't have to put on the red light
![]()
A wiesz ze ta piosenka była inspiracją do nicku? Poważnie. .
Tylko inna aranżacja niż ta najbardziej znana. .. tango... akurat wtedy się okazało ze i ja i Z uczyliśmy się kiedyś tańca. .. i zatanczylismy zgodnie ze sztuką. .. inna taka piosenka jest Sway.
Niestety od tańca... tego tanga... się zaczęło. .. ![]()
3 221 2017-12-31 00:41:24
Roxann, tak naprawdę nie dostałaś żadnego maila.
Po prostu po raz kolejny masz przemożną potrzebę publicznego onanizowania się swoim romansem.
Twój ostatni wpis dobitnie to ukazuje.
3 222 2017-12-31 02:44:48
Może ustalcie jakaś wspólna wersje bo co osoba to inna "teoria"...
Dobra, niech Wam będzie... pan Z nie istnieje, nie było żadnego romansu...
Teraz lepiej?
3 223 2017-12-31 02:46:07
Pan Z istnieje, ale to Ty wysłałaś do jego żony maila ![]()
3 224 2017-12-31 12:54:13 Ostatnio edytowany przez anderstud (2017-12-31 14:44:57)
@anderstud
Jesteś facetem, więc nic dziwnego, że nie masz okazji obserwować takich męskich manewrów. Ale uwierz, że to możliwe.
Jestem facetem i znam całą masę innych facetów, słyszałem setki podobnych historii z pierwszej ręki bez ściemniania i ubarwiania,
więc myślę mam chyba dość dobre podstawy, żeby opowieści Roxan umieścić na półce między bajkami czyli tam gdzie ich miejsce
Jeśli ten romans faktycznie miał miejsce, to sprowadzał się jedynie do niezobowiązującego pukania chętnej panienki, która gdy tylko przestała być chętna,
została zastąpiona inną i na tym jej rola w życiu Pana Z. się kończy. Usuwa jej numer i zapomina. Koniec. Tak to się w skrócie u nas facetów odbywa.
A tutaj mamy romansidło na prawie sto stron drobnym maczkiem, pełne bzdetów rodem z Harlekina przeplatane zwrotami akcji niczym w M jak Miłość,
a że już prawie nikogo to nie rusza, no to teraz mamy strzał z grubej rury i stopniowanie napięcia co będzie dalej - pójdzie na spotkanie czy nie pójdzie...
Tak jak mówię, gdyby Roxan napisała, że Pan Z. wynajął prywatny samolot, orkiestrę Państwowej Straży Pożarnej oraz chór Poznańskich Słowików
i padł na kolana błagając, żeby zechciała z nim polecieć na sylwestra do Nowego Jorku na przykład czy gdziekolwiek indziej, na Księżyc chociażby,
to byłoby to tak samo prawdopodobne jak cała reszta tej historii, ze szczególnym uwzględnieniem nieprzemijającego zainteresowania Pana Z.
sfochowaną księżniczką, która od iluś lat, nie wiem trzech czy ilu tam, dzielnie się opiera jego staraniom o w sumie nie wiadomo co. Ach tak, zapomniałem,
przecież nasza bohaterka pod każdym względem przyćmiewa wszystkie inne kobiety żyjące na Ziemi, dlatego Pan Z. tak za nią szaleje i nie odpuszcza.
W rzeczywistości, tej prawdziwej nie wirtualnej, żonaty facet który dostał to czego chciał, oczywiście będzie przejawiał jakieś tam zainteresowanie,
może nawet zaangażowanie w relację z kochanką, nie twierdzę że takie rzeczy nie mają miejsca, ale jeśli ten koleś jest faktycznie jakimś tam prezesem,
ma jakiś tam wygląd i przebojowy styl bycia, to w momencie kiedy kochanka zaczyna strzelać fochy lub komplikować sprawy albo znudzi mu się zwyczajnie,
zostaje wystrzelona w kosmos, na jej miejsce błyskawicznie wskakuje następna i świat kręci się dalej. Żaden normalny facet, nie będzie się uganiał latami
i wzdychał do jakiejś tam panienki, którą już kiedyś miał kiedy tylko chciał, a która teraz robi jakieś problemy i wielkie halo z nie wiadomo w sumie czego.
Takie laski wymienia się na inne, mniej problemowe, a czytając tutaj o tym całym Panu Z. to ja sam bym się z nim bzyknął, gdybym nie był akurat zajęty
Tak więc podsumowując - wszystko ładnie pięknie i nawet byłoby możliwe do strawienia, gdyby nie te fragmenty w których autorka za bardzo odlatuje
i traci samokontrolę wypisując już takie dyrdymały, że chyba sam George Clooney i Scarlett Johanson zgodziliby się za darmo zagrać Prezia i Roxann ![]()
Jeśli mogę coś zasugerować, to żeby nie stracić ostatnich czytelników tej przejmującej Love Story teraz można wpleść wątek jakiejś strasznej choroby
a w kolejnym rozdziale przydałaby się jeszcze śmierć kogoś bliskiego lub chociaż śpiączka czy coś, żeby George i Scarlett, o przepraszam Pan Z. i Roxann
mogli się do siebie ponownie zbliżyć w bólu i cierpieniu, a czytelnicy dostaną białej gorączki czekając w napięciu na nowe odcinki. Wystarczy przysiąść,
trochę pokombinować i można spokojnie to ciągnąć przez kolejne trzy lata i następne sto stron. Sam nie mogę się doczekać co też dzisiaj się wydarzy...
Edit.
Z nudów zajrzałem na pierwszą stronę tego tematu i faktycznie to się ciągnie już prawie trzy lata. Masakra.
Jednak moją uwagę przykuł inny aspekt, a mianowicie taki, jak z czasem ewoluował styl pisania autorki oraz tematyka wątku.
Na samym początku mamy klasyczną historię opisaną w krótkich zwięzłych wypowiedziach bez silenia się na podkreślanie dramaturgii wydarzeń,
ot po prostu i zwyczajnie nowy facet nie jest w łóżku tak sprawny jak poprzedni, nie kręci autorki tak jak tamten, a wyglądem nawet go nie przypomina.
Kompletnie o czym innym i jakby zupełnie kto inny to pisał. Jedyny wspólny mianownik, to wtrącanie co i rusz "mimochodem" paru słów na temat tego
jaka to ja jestem atrakcyjna, inteligentna i mega seksowna, mam świetną pracę bla bla bla i takie tam pierdy na podregulowanie samopoczucia. Nudy.
Z czasem aktualny partner oraz problemy dotyczące jego osoby, schodzą gdzieś na dalszy plan, a wszystkie reflektory kierują się na eks fagasa Pana Z.
zaś nasza biedna Roxann z nudnej szarej myszki, dosłownie na naszych oczach przepoczwarza się w kobietę sukcesu bywającą w wielkim świecie,
a banalna historyjka o dupie maryni zmienia się w hollywodzki tasiemiec na miarę co najmniej Mody na Sukces, którego końca nie widać. No brawo ![]()
3 225 2017-12-31 14:38:54 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-12-31 14:46:47)
anderstud, to co tu napisałeś to jest męski punkt widzenia. Znasz jak mówisz podobne historie z pierwszej ręki. Ok. Nie twierdzę, że tak nie jest, potwierdzają to też rożne wątki tu na forum. Jednak, jak zauważyłeś zapewne, faceci często lubią się przechwalać takimi rzeczami...ubarwiać... do czasu. Popatrz jak się nagle zmienia ich narracja kiedy tracą grunt pod nogami - romans wyda czy zdarzy nieplanowana ciąża itd. Pan Z też stracił „energię” na jakiś czas i raczył alkoholem... Akurat to się zbiegło z wiadomością o dziecku, ale powód mógł być inny. Nie rozmawiałam z nim o tym...
I dlatego co do jednej kwestii się z Tobą zgodzę: o ile przytaczam tu pewne fakty, tak moja ich interpretacja mogła się rozmijać z intencjami pana Z. Ty tą sytuację widzisz inaczej, bo nie rozkminiasz jak kobiety (jak ja
). Być może Z myśli jak Ty, a może nie... Zresztą, Ty też nadinterpretowujesz moje słowa. Pomijasz pewne rzeczy, albo dokładasz jak Ci bardziej pasuje. Przecież sama już jakiś czas temu napisałam, że podrywa inne laski i to nawet przy mnie. Także nie siedzi i nie płacze po mnie
Poza tym o romansie nie było mowy odkąd przyznał, że ma żonę. Inna rzecz, że się przyjaźniliśmy. Problem jednak był taki, że ja się w nim zakochałam, więc dla mnie ta przyjaźń to były tortury. Zresztą nie chcę do tego wracać, bo to by było opisywanie wątku od początku
Niemniej jednak, jak twarda bym wtedy nie była, nie ma opcji by facet nie zauważył, że się w nim zakochałam. Zresztą nawet rok temu mi napisał, tuż przed tym jak przestaliśmy gadać ze sobą, że wie, że był obiektem moich westchnień, i nadal by był gdyby nie moja duma itd. Także (i tu być może moja nadinterpretacja) jego zaczepki odbierałam jako chęć przekonania się czy wciąż coś do niego czuję i ew wykorzystania tego...
Z tymże u mnie w tym czasie wiele się zmieniło. Fakt, zawsze on wzbudzał we mnie silne emocje, czy to miłość, czy nienawiść czy (już teraz) obrzydzenie... Całe szczęście rzadko go widuję, ale mimo wszystko jego obecność wzbudza we mnie dyskomfort. No ale dlaczego mam np. wychodzić wcześniej z kolacji tylko dlatego, że on jest, ale z drugiej str nie mam ochoty patrzeć jak wyrywa laski. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że chce mi utrzeć nosa. Tak jak powiedziałeś, to facet kończy, jak mu nie pasuje (kobieta myśli podobnie... no tak już jest, że kto kończy ma przewagę). Także urażona męska duma... tak ja to widzę. Ty możesz inaczej.
A sensacja by była wtedy jakby się okazało, że jesteś panem Z i robisz sobie na forum reklamę:
„... a czytając tutaj o tym całym Panu Z. to ja sam bym się z nim bzyknął...„ ![]()
3 226 2017-12-31 15:07:37
Edit.
Z nudów zajrzałem na pierwszą stronę tego tematu i faktycznie to się ciągnie już prawie trzy lata. Masakra.
Jednak moją uwagę przykuł inny aspekt, a mianowicie taki, jak z czasem ewoluował styl pisania autorki oraz tematyka wątku.
Na samym początku mamy klasyczną historię opisaną w krótkich zwięzłych wypowiedziach bez silenia się na podkreślanie dramaturgii wydarzeń,
ot po prostu i zwyczajnie nowy facet nie jest w łóżku tak sprawny jak poprzedni, nie kręci autorki tak jak tamten, a wyglądem nawet go nie przypomina.
Kompletnie o czym innym i jakby zupełnie kto inny to pisał. Jedyny wspólny mianownik, to wtrącanie co i rusz "mimochodem" paru słów na temat tego
jaka to ja jestem atrakcyjna, inteligentna i mega seksowna, mam świetną pracę bla bla bla i takie tam pierdy na podregulowanie samopoczucia. Nudy.
Z czasem aktualny partner oraz problemy dotyczące jego osoby, schodzą gdzieś na dalszy plan, a wszystkie reflektory kierują się na eks fagasa Pana Z.
zaś nasza biedna Roxann z nudnej szarej myszki, dosłownie na naszych oczach przepoczwarza się w kobietę sukcesu bywającą w wielkim świecie,
a banalna historyjka o dupie maryni zmienia się w hollywodzki tasiemiec na miarę co najmniej Mody na Sukces, którego końca nie widać. No brawo
Tak gwoli ścisłości, bo już nie mam ochoty się tłumaczyć... Wątek założyłam z innego powodu, z czasem jednak się okazało, że moim problemem jest pan Z. Zresztą o nim już w pierwszym poście napisałam, ale wtedy było już po romansie, kiedy próbowałam ułożyć sobie życie z kimś innym. Jednak wciąż go kochałam. Pracę zmieniłam ponad 5l temu przenosząc się do innego miasta dostając tu świetną propozycję (stąd docinki, że „kwiaciarka” itd.). Wtedy moje życie zawodowe się rozkręciło... 1,5 roku temu znów dostałam propozycję zmiany pracy, z tymże w innym kraju. Ot i tyle całej „nieprawdopodobnej historii”.
3 227 2017-12-31 15:12:28
... tak ja to widzę. Ty możesz inaczej.
Ja to widzę tak, że po tym swoim Preziu związałaś się z jakąś nudną mameją, przy której flaki ci się przewracają
i wracasz ciągle do tego co było, wyjąc po cichu z rozpaczy, że tamto jest już skończone i ostał ci się jeno sznur.
Na pocieszenie zostało ci dostarczanie sobie namiastki tamtych emocji, wspominając jakieś zdarzenia lub wyobrażając inne,
a kiedy wątek Prezia chwycił na forum, to chcąc nie chcąc, żeby podtrzymywać zainteresowanie tematem, to i owo trzeba było ubarwić albo zmyślić.
I wszystko szło dobrze, dopóki nie skończyły się pomysły na ciągnięcie tematu i nie zaczęło się pisanie w kółko macieju to samo,
aż tu nagle jak królik z kapelusza wyskoczyła najpierw ciąża, a niedługo później tajemniczy email. Co będzie następne, wypadek samochodowy?
On będzie leżał w śpiączce, a ty będziesz czuła się winna, bo to do ciebie przecież jechał dwie doby bez odpoczynku, jedzenia i snu?
Litości ![]()
3 228 2017-12-31 15:17:42 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-12-31 15:27:03)
Co do pierwszej części się zgodzę. Za szybko weszłam w nowy związek i facet we wszystkim nie dorównywał panu Z, poza inteligencją i zaradnością. No i był wolny. Można się pogubić... co jest ważniejsze... wygląd, przebojowość, seks... czy stateczność.
Jednak dalsza historia, pomimo, że w nią nie wierzysz jest prawdziwa. Może moje interpretacje na wyrost ale fakty jakie pisałam... sama w tym się nie mogłam odnaleźć...
Szczególnie poprzedni rok... dużo zdrowia i energii mnie kosztował... zaczął od jego wyznań miłości skończył wiadomością o ciąży żony... Ten już był spokojniejszy, też dlatego, że z nim nie rozmawiałam.
A co do maila, to jestem prawie pewna, że to on go napisał. By mnie podpuścić...
3 229 2017-12-31 15:47:07
A co do maila, to jestem prawie pewna, że to on go napisał. By mnie podpuścić...
Ahahahahhahaha...
Na pewno.
3 230 2017-12-31 15:58:30 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-12-31 16:17:24)
Roxann napisał/a:A co do maila, to jestem prawie pewna, że to on go napisał. By mnie podpuścić...
Ahahahahhahaha...
Na pewno.
No nie wiem na pewno, ale bardziej prawdopodobne niż żona...
Jak tu ktoś napisał... odgrzebać maile sprzed ponad roku... przy malutkim dziecku...
To jemu się pewnie nudzi... a już nie wiedział jak zaczepić...
Tym bardziej, że wtedy kiedy powiedziałam, że nie chcę z nim żadnego kontaktu powiedział, że ma nadzieję, że jak emocje miną, to porozmawiamy i wyjaśnimy wszystko sobie...
3 231 2017-12-31 17:39:14
A tak w ogóle denerwuję się bo pewnie znów go dziś spotkam... ![]()
3 232 2017-12-31 17:43:49
A tak w ogóle denerwuję się bo pewnie znów go dziś spotkam...
Taaaak. Wiemy.
Zaraz pewnie napiszesz, że już nic więcej poza obrzydzeniem do niego nie czujesz, a szukasz go wzrokiem jak tylko masz możliwość.
3 233 2018-01-01 17:45:45
A tak w ogóle denerwuję się bo pewnie znów go dziś spotkam...
Niech zgadnę... poleci za tobą do Paryża, bo "na pewno się domyślił" gdzie spędzisz Sylwestra?
I znów wszyscy będą się bawić, a on jeden biedny smutny sam przy stoliku będzie zerkał ukradkiem i powłóczył smętnym wzrokiem...
Ale to już było. Nudy.
3 234 2018-01-01 18:04:18 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-01-01 19:16:52)
Roxann napisał/a:A tak w ogóle denerwuję się bo pewnie znów go dziś spotkam...
Niech zgadnę... poleci za tobą do Paryża, bo "na pewno się domyślił" gdzie spędzisz Sylwestra?
I znów wszyscy będą się bawić, a on jeden biedny smutny sam przy stoliku będzie zerkał ukradkiem i powłóczył smętnym wzrokiem...
Ale to już było. Nudy.
Nie rozumiem jednej rzeczy. Z jednej strony zarzucasz mi 'przekoloryzowanie' historii a z drugiej brak weny, że coś juz było itd.
No nic nie poradzę że od roku jest u mnie w życiu spokojnie a z panem Z nawet nie rozmawiam. Wiec trudno oczekiwać jakichś sensacji... Widujemy się owszem... ale nie rozmawiamy. Nie jest to komfortowe ale tak jest lepiej. Nie mogę się jeszcze przemoc choć dochodzi do absurdalnych sytuacji. I wiem ze to dziecinne... z obu stron. Ja mijam go jak powietrze, udaje że nie widzę, nie słyszę... On dosiada jakby przypadkiem do mnie do stolika albo siada za mną. Podrywa moja koleżankę itd. Coś na zasadzie kto pierwszy się złamie albo udowodni, pokaże swoje lekceważenie. Niewerbalnie. .. Bez sensu....No ale tak jest.
Edit: Ja z kolei sądząc po twoich atakach i niewybrednych komentarzach, śmiem sądzić, że poprzez nie sam wylewasz swoje frustracje. Czym one są spowodowane, nie wiem, ale albo samemu gdzieś tam marzysz by mieć kochankę, przeżyć romans, ale jakoś nie ma chętnych, albo są i „nie spełniają twoich oczekiwań”.... albo jakaś laska dała się jakiemuś koledze we znaki... albo zwyczajnie nasłuchałeś męskich opowieści o podbojach. Obstawiam to ostatnie. Ilu jednak nawet tu na forum facetów się zaangażowało i nie mogło przeżyć, że laska ich olała itd.
Tu już były przypadki żon, które wchodziły na ten watek by powylewać swoje żale widząc we mnie kochankę swego męża. Wbrew pozorom, to te wypowiedzi nakręcały ten wątek. Teraz już nie ma powodu bo romans dawno skończony, pan Z został z żoną, mają malutkie dziecko. Ja się całkowicie wycofałam, urwałam z nim kontakt. No więc o co chodzi? No chyba o to, że poza tym, że musiałam odkochać, nie poniosłam żadnych konsekwencji. Nie było skandalu ... jeśli nawet to bardzo przeżyłam, to sama bez świadków (poza forum).
No ale przecież tak nie może być? Że w tym wszystkim zachowałam swój honor. Nie uganiałam za nim, nie robiłam scen... W zasadzie jedyną scenę, jaką zrobiłam to było zablokowanie go gdzie się da. Nie było jednak przy tym żadnej awantury, obrażania siebie nawzajem. Póki nie było wątku dziecka, on próbował „namówić” mnie na zwykłą przyjaźń... mówiąc, że jesteśmy dorośli, tyle się znamy, że szkoda znajomości itd. Ale po jego akcji sprzed roku, po tym jak dowiedział, że żona w ciąży, sam już nie miał argumentów... albo inaczej ja zdobyłam nie do podważenia. I tak to się skończyło. Dziwne, co? I jakież nieprawdopodobne...
Teraz patrząc na jego zachowanie, mogę tylko powiedzieć, że dzięki Bogu to nie ja z nim wpadłam...
3 235 2018-01-01 23:00:56
Nie rozumiem jednej rzeczy. Z jednej strony zarzucasz mi 'przekoloryzowanie' historii a z drugiej brak weny, że coś juz było itd.
No ale czego tu nie rozumiesz? Czytając twoje wpisy mam ciągłe deżawju, bo od jakiegoś roku czasu piszesz w kółko to samo.
Zauważyłaś? Każdy wpis w twoim wątku, obojętnie czy czyjś czy twój własny, to jest kolejny pretekst do napisania po raz enty
że ten romans jest zakończony, że to już za tobą, że Prezio nic dla ciebie nie znaczy, że żal ci jego żony, jego dzieci, psa i kota...
Tylko na tej jednej stronie trzy razy napisałaś to samo i przecież tylko po to bajeczka o tajemniczym mailu została wymyślona,
żeby znów po raz tysiąc pięćset sto dziewięćset wałkować od nowa, że skończone, że za tobą, że nie znaczy, że ci żal, że bla bla bla
Nuda panie, nic się nie dzieje, dialogi niedobre, aż chce się wstać i wyjść z kina.
P.S.
Normalny człowiek by usechł z ciekawości czego ten babsztyl może chcieć i już dawno by odpisał na tego maila,
choćby tylko po to, żeby się upewnić czy to ta kobieta i od razu zapytać w jakim celu mielibyśmy się spotkać.
Ty nie zrobiłaś w tej sprawie nic, bo? Bo zabrakło pomysłu jak rozwinąć i dalej pociągnąć ten wątek?
Czy dla dwóch osób na krzyż nie chce ci się skrobać i już tam szykujesz kolejne rewelacje, żeby zebrać odpowiednią widownię?
No to jak w końcu, spotkałaś go dzisiaj czy nie spotkałaś ![]()
3 236 2018-01-01 23:18:30
Oczywiście ze nie napisze czy spotkałam czy nie. ..
No masz inny punkt widzenia myślenia. .. i trwaj przy tym. Ja nie zakładam w moim wątku sensacji wiec tez możesz wynieść ![]()
3 237 2018-01-02 01:03:29
Co też niniejszym czynię, żeby cię nie rozpraszać, bo już masz trzy nowe wątki, email od żony, spotkanie z nią, spotkanie z nim,
teraz już musisz zacząć je ze sobą łączyć, żeby utrzymać tempo akcji no i jako taką spójność całej historii. Do dzieła
Acha i pamiętaj - śmierć, choroby, rozpacz - to zawsze dobrze się sprzedaje.
3 238 2018-01-02 01:57:23
@anderstud
ach te męskie fantazje o dostępnych panienkach...
można się pośmiać ![]()
3 239 2018-01-02 11:39:17
Co też niniejszym czynię, żeby cię nie rozpraszać, bo już masz trzy nowe wątki, email od żony, spotkanie z nią, spotkanie z nim,
teraz już musisz zacząć je ze sobą łączyć, żeby utrzymać tempo akcji no i jako taką spójność całej historii. Do dzieła![]()
Acha i pamiętaj - śmierć, choroby, rozpacz - to zawsze dobrze się sprzedaje.
I ciąża !
Ciąża zawsze świetnie się sprzedaje, niezależnie czyja. Można też tak jak u kardaszianek - zastosować chwyt literacki w postaci ciąży wszystkich zainteresowanych. To pomimo ewidentnej fikcji w tym wątku, powinno jeszcze chwycić i pozwolić spokojnie na kontynuację wymysłów i fantazji przez jakieś 3-4 kolejne strony.
3 240 2018-01-02 12:12:26 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-01-02 16:25:24)
![]()
W sumie... wybierając z 2 opcji czy rozmowa z nią czy z nim, wybiorę tą drugą. A jak zacznę z nim gadać to zapewne będzie chciał wszystko wyjaśnić na osobności, więc wątek ciąży jak najbardziej znów się może pojawić... i pójdzie na obecnego faceta ![]()
Macie jeszcze większe fantazje niż ja ![]()
No to dalej...
Potem pod wpływem emocji, odużenia alkoholowego (w koncu tak reaguje na info o ciąży), przespi się z inną koleżanką.. No i kolejna ciąża.
W międzyczasie wyjdzie na jaw, że żony dziecko nie jest jego... tylko przyjaciela który był zawsze obok, kiedy on "robił kariere". ..itd. itd ![]()
A na koniec cała 6-sta z wszytkimi dziećmi zamieszka w willi po Clooneyach...
Popularnoscią przebijając samych Kardaszianów ![]()
THE END
Sama bym na to nie wpadła ![]()
A tak poważnie skoro ta historia jest tak nieprawdopodobna, sensacyjna i nadaje na ekranizacje
To właściwie wystarczyłoby gdybym ujawniła personalia pana Z a lawina by ruszyła bo jakby nie patrzeć jest osobą publiczną. Teraz jak żyje poza granicami tak szybko by do mnie nie dotarli
I nie musialabym się wysilać ze scenariuszem
Anderstud, nie doceniales mojej pomysłowości ![]()
3 241 2018-01-03 01:19:19
He he, byłem dwukrotnie żonaty i naprawdę trudno mnie czymkolwiek zaskoczyć
Jedno co mnie niezmiennie dziwi, to to, że jeszcze ci się chce, ale jak nie masz co robić z nadmiarem wolnego czasu, to luz ![]()
3 242 2018-01-03 10:20:55
He he, byłem dwukrotnie żonaty i naprawdę trudno mnie czymkolwiek zaskoczyć
Doświadczony, nie znaczy wszystko wiedzący "lepiej". Mnie akurat wcale nie dziwi ton twoich wypowiedzi, rozwód z czegoś się przecież wziął... Nie każda sytuacja jest jednak taka sama.
P.S.
Normalny człowiek by usechł z ciekawości czego ten babsztyl może chcieć i już dawno by odpisał na tego maila,
choćby tylko po to, żeby się upewnić czy to ta kobieta i od razu zapytać w jakim celu mielibyśmy się spotkać.
Ty nie zrobiłaś w tej sprawie nic, bo? Bo zabrakło pomysłu jak rozwinąć i dalej pociągnąć ten wątek?
Czy dla dwóch osób na krzyż nie chce ci się skrobać i już tam szykujesz kolejne rewelacje, żeby zebrać odpowiednią widownię?
No to jak w końcu, spotkałaś go dzisiaj czy nie spotkałaś
Jak widać, ja nie jestem normalnym człowiekiem, bo nie usycham z ciekawości. Jeżeli to ona napisała dla mnie powody mogą być tylko dwa: 1. Przeczytała nasze wiadomości sprzed roku, albo 2. podejrzewa męża o zdrady i szuka powiernika, osoby, która może coś powiedzieć. W końcu chyba jako żona wie z kim pracował i gdzie wyjeżdża. Nie trudno po nazwisku trafić na moje dane.
No chyba, że to nie ona.
Poza tym przecież powiedziałam, co zamierzam z nim zrobić – najpierw dowiedzieć się czy pan Z coś o nim wie, podejrzewa, o co chodzi? Pani Z to dla mnie obce osoba, także jeżeli jej odpiszę (a wcale nie mam takiego obowiązku), chcę znać sytuację, wersję pana Z. Nie życzę sobie być wciągana w tą sprawę teraz. Poza tym sądząc po wpisach niektórych zdradzonych kobiet choćby w tym wątku, to na takie spotkanie lepiej żebym ochroniarza zabrała ![]()
Tutaj pośpiech jest złym doradcą. Gdybym spotkała się z panią Z nie mówiąc nic panu Z, to jestem przekonana, że stałabym się wrogiem nr 1 ich obojga. Skoro nawet tutaj na forum padały niewybredne komentarze, że sama wysłałam maila do pani Z. Nie chcę się w tym znów babrać. Ja już rok temu wkurzałam się na pana Z, za treści wiadomości, tłumacząc mu, że przecież ktoś może je przeczytać. Pal licho gdyby to było 3l temu, kiedy rzeczywiście coś było na rzeczy, ale nie teraz.
No ale nie wiem czy mogę mu wysłać wiadomość (w końcu pani Z może mieć dostęp), też nie wiem kiedy teraz go zobaczę… no i jak mam z nim porozmawiać, skoro nie gadamy ze sobą
Nie no jakoś to rozwiążę, plus taki, że teraz nie działam pod wpływem emocji i mogę się na spokojnie zastanowić co i jak… Mi nie zależy na ich rozwodzie.. nie chcę wracać do tego co było dawno temu. Dlatego zanim nie skonsultuję się z panem Z, nie spotkam, a nawet nie odpiszę pani Z (nawet jeśli to nie ona).
To, że Ty byś postąpił inaczej, jako „normalny człowiek”, to twoja sprawa. Naczytałam się sporo wątków na forum i nie popełnię podobnych błędów…
3 243 2018-01-03 10:27:21
Ty się lepiej módl, żeby nie chodziło o rozwód i wezwanie Ciebie na świadka.
3 244 2018-01-03 10:39:55
Ty się lepiej módl, żeby nie chodziło o rozwód i wezwanie Ciebie na świadka.
Dlatego m.in nie chcę podejmować pochopnych kroków. Tylko z nim porozmawiać a potem zastanowić.
No ale nasz romans był przed ciążą... więc nie wiem czy ma do tego prawo?
Zresztą nie będę się denerwować na zapas.
3 245 2018-01-03 10:43:30
Cyngli napisał/a:Ty się lepiej módl, żeby nie chodziło o rozwód i wezwanie Ciebie na świadka.
Dlatego m.in nie chcę podejmować pochopnych kroków. Tylko z nim porozmawiać a potem zastanowić.
No ale nasz romans był przed ciążą... więc nie wiem czy ma do tego prawo?
Zresztą nie będę się denerwować na zapas.
Oczywiście, że ma prawo Cię wezwać na świadka, jeśli tylko zechce. A Ty musisz się stawić i mówić prawdę. Wasz romans trwał w trakcie ich małżeństwa i to wystarczy.
Nie życzę Ci tego, bo to nic przyjemnego, ale nie zdziwiłabym się, gdybyś któregoś dnia dostała wezwanie.
3 246 2018-01-03 12:08:57
No nareszcie jakaś akcja.
Na razie mamy punkt pierwszy programu - rozkminę kto wysłał maila. Czyli jednak słuchasz rad wszystkowiedzącego lepiej
Teraz możesz spokojnie wątek maila rozwijać, tylko pamiętaj żeby nie przegiąć i tak za 3-4 tygodnie przejść do kolejnego punktu czyli spotkania.
3-4 tygodnie rozważania czy na nie pójść powinno wystarczyć. W sumie tym jednym mailem kupiłaś sobie jakieś dwa miesiące uwagi,
przez które na pewno wymyślisz jak pociągnąć tą historię (tę?) dalej, bo że na żadne spotkanie się nie wybierasz, to oboje wiemy już dziś
A nie, czekaj czekaj, ożesz ty... spotkanie jednak będzie, ale ona nie dotrze, bo jej samochód wypadnie z drogi i spadnie w przepaść?
W ten prosty sposób gładko przejdziemy do tragedii, która ponownie was (ciebie i pana ładnego znaczy) do siebie zbliży...
Jak ty mnie zaimponowałaś w tym momencie Roxann. Kto by pomyślał, że z kulawego melodramatu jeszcze coś wyciśniesz.
No ale dobra, nie wyprzedzajmy faktów. No więc, kto twoim zdaniem napisał tego maila i w jakim według ciebie celu. Dajesz Roxi ![]()
3 247 2018-01-03 12:16:56 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-01-03 12:31:34)
No ale dobra, nie wyprzedzajmy faktów. No więc, kto twoim zdaniem napisał tego maila i w jakim według ciebie celu. Dajesz Roxi
Dla mnie są 2 opcje. Albo ona albo on... trzeciej nie widzę. Jeśli ona, to jak wyżej, jeśli on - to głupi kawał. Ale jeśli celem była zaczepka i pretekst do rozmowy - to osiągnął cel. On też mnie zna i wiedział, że z panią Z się nie spotkam, tym bardziej teraz.
Ja obstawiam (z 3 złego), albo inaczej - wolałabym żeby to jednak była jego wiadomość.
A z panią Z fakt, nie spotkam się, jeśli nie będę musiała. W ogóle po co? Ja nie mam nic tej kobiecie do powiedzenia...
PS. I o tym mówiłam już wcześniej, tylko nie zauważyłeś próbując mi wmówić swoje wersje... także nie przypisuj sobie zasług za rozbudzenie mojej fantazji... akcji ![]()
3 248 2018-01-03 12:32:41
Roxi, a nie przyszło Ci do głowy, że ona się chce z Tobą spotkać, bo to ONA ma Tobie coś do powiedzenia...?
3 249 2018-01-03 12:36:39
wolałabym żeby to jednak była jego wiadomość.
Czyli jednak oszczędzisz panią żonę i pominiesz wątek tragedii w rodzinie, przechodząc od razu do spotkania z Preziem...
znaczy do rozważania takiej opcji ewentualnie, bo oczywiście że się z nim nie spotkasz, no chyba że na konferencji w Bangkoku...
a właśnie, tak przy okazji, to w tej zagranicznej pracy to ty coś tam robisz w ogóle w sensie pracujesz, że masz tyle czasu na pisanie?
3 250 2018-01-03 12:36:42
Roxi, a nie przyszło Ci do głowy, że ona się chce z Tobą spotkać, bo to ONA ma Tobie coś do powiedzenia...?
Może to nie ładnie, co teraz napiszę, ale mnie nie interesuje co ona ma mi do powiedzenia.
Ja już tu (na forum) miałam przedsmak jak by ew rozmowa z panią Z mogłaby wyglądać. Dziękuję.