netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 464 wyświetleniazałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 3 618 ]

261

Odp: ja, on i ten trzeci

to po co mówi ci o braku seksu z żoną, w jakim celu?

262

Odp: ja, on i ten trzeci
Ola_la napisał/a:

masz lat 18 czy ile? bo piszesz jak nastolatka

dzięki za komplement wink to prawie tak jak usłyszeć od ekspedientki w sklepie "poproszę o dowód", albo w kasie biletowej, czy ze studencką zniżką wink

Ola_la napisał/a:

to po co mówi ci o braku seksu z żoną, w jakim celu?

To ja sama dodałam że z żoną (w domyśle). Ot tak sobie gadaliśmy o tym i o tamtym, o pracy, stresującej itd. wtedy wspomniał o seksie, że ... na co nawet odpowiedziałam, że w takim razie jest nieszkodliwy pod tym względem itd. To była rozmowa ogólna.. a nie jego zwierzenia, jak mu źle z żoną, że nie sypiają, że go nie kręci itd. Wiem, że tu na forum, te teksty jak mantrę się powtarza i wszystko wrzuca do jednego worka.

263

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Ola_la napisał/a:

masz lat 18 czy ile? bo piszesz jak nastolatka

dzięki za komplement wink to prawie tak jak usłyszeć od ekspedientki w sklepie "poproszę o dowód", albo w kasie biletowej, czy ze studencką zniżką wink

Jasne... A jak na Ciebie plują, to też się cieszysz, że deszczyk pada?

To nie był komplement. Przestań samą siebie oszukiwać i dorośnij. Już czas.

264 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-03-19 13:55:35)

Odp: ja, on i ten trzeci
Cyngli napisał/a:

Jasne... A jak na Ciebie plują, to też się cieszysz, że deszczyk pada?

To nie był komplement. Przestań samą siebie oszukiwać i dorośnij. Już czas.

Sarkazm za sarkazm, tylko w lekkim wydaniu, szkoda, że nie zauważyłaś smile

265

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Jasne... A jak na Ciebie plują, to też się cieszysz, że deszczyk pada?

To nie był komplement. Przestań samą siebie oszukiwać i dorośnij. Już czas.

Sarkazm za sarkazm, tylko w lekkim wydaniu, szkoda, że nie zauważyłaś smile

Szkoda by była, gdyby krowa do studni wpadła.
Ty się swoim życiem zajmij.
Jak je naprowadzić na normalne tory.

Stać Cię na więcej.

266

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Ola_la napisał/a:

masz lat 18 czy ile? bo piszesz jak nastolatka

dzięki za komplement wink to prawie tak jak usłyszeć od ekspedientki w sklepie "poproszę o dowód", albo w kasie biletowej, czy ze studencką zniżką wink

Ola_la napisał/a:

to po co mówi ci o braku seksu z żoną, w jakim celu?

To ja sama dodałam że z żoną (w domyśle). Ot tak sobie gadaliśmy o tym i o tamtym, o pracy, stresującej itd. wtedy wspomniał o seksie, że ... na co nawet odpowiedziałam, że w takim razie jest nieszkodliwy pod tym względem itd. To była rozmowa ogólna.. a nie jego zwierzenia, jak mu źle z żoną, że nie sypiają, że go nie kręci itd. Wiem, że tu na forum, te teksty jak mantrę się powtarza i wszystko wrzuca do jednego worka.

to taki sam komplement jak usłyszeć od żonatego ze chce sie z toba przespac
wiekszosc kobieta uzna to za zniewage a ty sie cieszysz

267

Odp: ja, on i ten trzeci
Ola_la napisał/a:

to taki sam komplement jak usłyszeć od żonatego ze chce sie z toba przespac
wiekszosc kobieta uzna to za zniewage a ty sie cieszysz

Coś jeszcze?

268

Odp: ja, on i ten trzeci
Cyngli napisał/a:

Ty się swoim życiem zajmij.
Jak je naprowadzić na normalne tory.

Stać Cię na więcej.

A co ja robię?
Chyba (zresztą tak tu też radzą), pierwsze to zakończyć, czy unormować poprzednie relacje.
Wiele osób mi mówiło, że nie udało mi się ostatnio bo wciąż w głowie miałam tamtego, nie do końca wyjaśnioną sytuację. Bo ciągle był/wracał w myślach, marzeniach. Teraz sytuacja jest już inna, bo w końcu po latach porozmawialiśmy ze sobą.. nie wiem czy spowszedniał, ale na pewno już jest inaczej. Poprawnie i zachowawczo.
Ja traktuje to jak odrobioną lekcję.

269

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Ty się swoim życiem zajmij.
Jak je naprowadzić na normalne tory.

Stać Cię na więcej.

A co ja robię?
Chyba (zresztą tak tu też radzą), pierwsze to zakończyć, czy unormować poprzednie relacje.
Wiele osób mi mówiło, że nie udało mi się ostatnio bo wciąż w głowie miałam tamtego, nie do końca wyjaśnioną sytuację. Bo ciągle był/wracał w myślach, marzeniach. Teraz sytuacja jest już inna, bo w końcu po latach porozmawialiśmy ze sobą.. nie wiem czy spowszedniał, ale na pewno już jest inaczej. Poprawnie i zachowawczo.
Ja traktuje to jak odrobioną lekcję.

Moim zdaniem stoisz w miejscu.
Inaczej byś tu nie wracała, bo i po co.

270 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-03-19 17:48:55)

Odp: ja, on i ten trzeci
Cyngli napisał/a:

Moim zdaniem stoisz w miejscu.
Inaczej byś tu nie wracała, bo i po co.

Tu, czyli gdzie? Na forum? Tak patrząc, stoisz od 2012 r. w miejscu...

271 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-03-19 18:14:12)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Moim zdaniem stoisz w miejscu.
Inaczej byś tu nie wracała, bo i po co.

Tu, czyli gdzie? Na forum? Tak patrząc, stoisz od 2012 r. w miejscu...

Miałam raczej na myśli ostatnie posty w Twoim wątku. NIE ZMIENIŁO SIĘ NIC.
Roxann, dalej kręci Cię fakt, że żonaty facet pisze do Ciebie bzdety.
Dalej podnosisz sobie tym samoocenę. Dla mnie to oznacza problem nierozwiązany, stąd wniosek, że stoisz w miejscu.
Dlaczego nie popracujesz nad poczuciem własnej wartości, dlaczego nie zainteresujesz się tym, dlaczego kręci Cię zajęty facet?

Jak myślisz, czego on od Ciebie chce? Pogadać o motylkach? Zacznij się szanować, błagam.

272

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxane:
Widze dużo nieścisłości.

Po 1:
Piszesz ze on powiedział ze mu nie staje z żoną. Później sie dowiadujemy ze tak nie powiedział, tylko że o to mu chodziło... Nie sądzę

Po 2
Piszęsz ze nie że masz to za sobą itd.

Nie obraź sie, ale ja widze kobietę, która bardzo lubi seks<za bardzo>? I znalazła odpowiedniego samca do takiej formy aktywności, więc łączy was namietnośći i dopasowanie.

I jest przystojny. To na to lecisz
smile

273

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann ja rozumiem, ze ok fajnie ze po wszystkim możecie pogadać bez spin i pretensji tylko ze spotykanie sie z nim to kuszenie losu i wiesz o tym doskonale. Ten facet jest tak naprawdę mega słaby...będąc na Twoim miejscu wolałabym już chyba żeby wyłożył kawę na ławę ze z żona mu wygodnie tylko nudnawo i już szału ni ma bo rutyna dopadła i w życiu i w seksie a Ty to ponowny powiew świeżości, fajna laska i krew w żyłach buzuje także gdybys chciała i była zainteresowana to on bardzo chętnie. Brzmiałoby strasznie ale przynajmniej byłoby szczere a to co on Ci w tej chwili funduje to czysta manipulacja. Z żona mu nie staje (czytaj sa teraz białym małżeństwem wink ), myśli o Tobie, zamyśla się, zagubiony jest jak 5 latek, wymyka mu sie w knajpie przypadkowo "moja dziewczyna"(żebys widziała ze w sercu to on jest z Tobą a nie z żoną i bezwiednie mu sie to nawet wymyka wink ) To wszystko ma dać wrazenie, ze on by bardzo chciał tylko bidulek ma związane ręce wiec tak jakoś wychodzi ze może Ci tylko zaoferować niezobowiązujący sex na boku. Pytanie teraz na ile chcesz udawać ze kupujesz tą bajeczkę i wsiąknąć ponownie w ten układ a na ile chcesz żyć w uczciwości i prawdzie nie tyle przed nim czy jego żona tylko przed sama sobą i dobrowolnie zgodzić się na role zwykłej boczniary do bzykania na boku lub tez określić jasno ze mimo wyjaśnionych zaszłości nie widzisz sensu i możliwości dalszej znajomosci i kontaktu wogole.

274

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
Trzymaj ten dystanas.
A co ma być, to będzie.
Albo nie wink

275

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Roxann
Trzymaj ten dystanas.
A co ma być, to będzie.
Albo nie wink

Okaże się, jak to będzie. Może już się wcale nie zobaczymy?
A jak się zobaczymy i on na żywioł coś będzie próbował, to tylko potwierdzi się to co sugerujecie. Wtedy już opcja całkowitego urwania kontaktu, bez uprzejmości i sentymentów będzie wchodziła w grę.

276

Odp: ja, on i ten trzeci

Znów mam chyba doła sad niby wszystko dobrze, wiosna dodaje energii, ale jakoś tak źle na duszy.
Dowiedziałam się, że za miesiąc znów się spotkamy w pracy - 3 dni na wyjeździe. Impreza jest bardzo duża, przewinie się kilka tys. osób, ale mimo wszystko. Oboje jesteśmy uwzględnieni w programie, tyle że on pierwszego a ja trzeciego dnia. Także on też wie, że na pewno będę...

277

Odp: ja, on i ten trzeci

A wydawało się z Twoich wpisów w wątku Spensa, że już to przepracowałas. Tak mi się jednak wydawało, że starasz się sama siebie przekonać, a nas przy okazji. Cóż, może nie będzie tak źle. W końcu nie będziecie sam na sam, będzie masę ludzi i jakoś zginiesz w tłumie. A może on faktycznie odszedł od żony i robi się obok niego miejsce? Chciałabyś tego?

278

Odp: ja, on i ten trzeci

Rezolutna, to co pisałam i tu i w wątku Spensa, to może brzmiało jak przekonywanie siebie, szczególnie że od 2-3 mc targały mną różne, czasem skrane emocje, ale ja rzeczywiście tak myślę/myślałam. Ogólnie wydaje mi się, że to przerobiłam i jest, było dobrze jak go nie widziałam, nie miałam kontaktu. Zresztą nawet w poście wyżej napisałam, że może już się nie zobaczymy. Jakiś tam żarty były na 1 kwietnia i potem 2 tyg. spokoju...do wczoraj, kiedy dostaliśmy dokładny plan imprezy. od razu dostałam od niego wiadomość z pytaniem jak to sobie zorganizowałam (w sensie dojazd i pobyt tam). Odpisałam bez zastanowienia, że przyjeżdżam tylko na 3 dzień i tego samego dnia wracam, choć tak naprawdę jeszcze nie wiem jak to będzie. Odpisałam tak odruchowo.
A to chyba oznacza, że dalej mam z nim problem hmm

279

Odp: ja, on i ten trzeci

No masz, masz ;-)  A co gdyby okazało się, że się rozwodzi?

280

Odp: ja, on i ten trzeci
rezolutna napisał/a:

A co gdyby okazało się, że się rozwodzi?

W sumie nic. Przecież nie przeze mnie.

281

Odp: ja, on i ten trzeci

Ale robi się dla Ciebie miejsce.

282

Odp: ja, on i ten trzeci

rezolutna, ja nie wiem dokładnie jaka jest jego sytuacja, ale też nie chcę dopytywać wspólnych znajomych czy tym bardziej jego. Nie zamierzam się z nim już spotkać prywatnie. Niestety zawodowo będziemy się spotykać a wolałabym go już nie widywać. Stresuje mnie sam fakt. Na razie wygląda to niestety tak, że ja go unikam o ile jest to możliwe. Jak wiedziałam, że gdzieś będzie, to tam nie szłam. Jak powiedział, że będzie pod moją pracą o tej i o tej, specjalnie wyszłam wcześniej, by się na niego nie natknąć itd.
A znając go pewnie będzie naciskał, żebyśmy razem wracali, albo gdzieś razem się wybrali i tak jak ostatnio, jak odmówię, to zacznie mówić, żebym się nie wygłupiała, że przecież on nic nie robi, że z jego strony mi nic nie grozi itd. Fakt faktem zachował się wtedy bez zarzutu. Ale jakoś to i tak "normalne" nie jest.

283

Odp: ja, on i ten trzeci

No to pozostaje Ci konsekwentnie trzymać go na dystans, jeśli już naprawdę nie chcesz z nim nigdy, bez względu na okoliczności (np. gdyby się rozwiodl) być. Przecież do niczego nie może Cię zmusić. A Ty się mu nie musisz tłumaczyć.

284

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

A znając go pewnie będzie naciskał, żebyśmy razem wracali, albo gdzieś razem się wybrali i tak jak ostatnio, jak odmówię, to zacznie mówić, żebym się nie wygłupiała, że przecież on nic nie robi, że z jego strony mi nic nie grozi itd. Fakt faktem zachował się wtedy bez zarzutu. Ale jakoś to i tak "normalne" nie jest.

No, bo normalnie nie jest.
Nie chcesz się dowiadywać o stan jego związku. I dobrze.
Bo to on winien przedstawić fakty, które uzasadnią zawracanie Ci dupy.
Przyjaźni bowiem, nie można narzucać. Zwłaszcza, gdy było się kochankami wcześniej.
To takie proste przecież.
A oboje wiecie, że owa "przyjaźń", którą on proponuje, to pic na wodę.

Ps. Miałem już się nie odzywać, ale nie wytrzymałem. smile

285

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

No, bo normalnie nie jest.
Nie chcesz się dowiadywać o stan jego związku. I dobrze.
Bo to on winien przedstawić fakty, które uzasadnią zawracanie Ci dupy.
Przyjaźni bowiem, nie można narzucać. Zwłaszcza, gdy było się kochankami wcześniej.
To takie proste przecież.
A oboje wiecie, że owa "przyjaźń", którą on proponuje, to pic na wodę.

Ps. Miałem już się nie odzywać, ale nie wytrzymałem. smile

wink
Dokładnie się z Tobą zgadzam, że ta jego "przyjaźń" to pic na wodę, bo chyba jest na tyle świadomy, że coś takiego nie istnieje, szczególnie pomiędzy dwojgiem ludzi, których coś łączyło.
Z jednej strony fajnie, że sobie wszystko wyjaśniliśmy, że jak się spotkaliśmy to potrafiliśmy ze sobą normalnie rozmawiać itd., ale jak dla mnie w tym momencie sprawa jest zakończona i nie mam potrzeby by tą naszą nową - przyjacielską relację rozwijać. Odzyskałam wewnętrzną równowagę, zdystansowałam do niego, ale mimo wszystko spotkania z nim, nawet w pracy, mnie stresują. Nie umiem odpowiedzieć dlaczego. Być może dlatego, że się muszę tłumaczyć z tego, że go unikam a on przecież nic nie robi. Wtedy (bez sensu zresztą) czuję się tak, jakbym to ja coś wymyślała i szukała dziury w całym, bo przecież "to tylko kawa", albo "przecież i tak jadę w twoją stronę" itd. I rzeczywiście w jego zachowaniu nie ma nic czego mogłabym się przyczepić. Więc pod tym względem rzeczywiście przesadzam, obiektywnie rzecz biorąc, bo jednak mam obawy, że ta jego zachowawczość, poprawność, życzliwość itd. nie jest taka do końca "czysta" i bezinteresowna.

286

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Excop napisał/a:

No, bo normalnie nie jest.
Nie chcesz się dowiadywać o stan jego związku. I dobrze.
Bo to on winien przedstawić fakty, które uzasadnią zawracanie Ci dupy.
Przyjaźni bowiem, nie można narzucać. Zwłaszcza, gdy było się kochankami wcześniej.
To takie proste przecież.
A oboje wiecie, że owa "przyjaźń", którą on proponuje, to pic na wodę.

Ps. Miałem już się nie odzywać, ale nie wytrzymałem. smile

wink
Dokładnie się z Tobą zgadzam, że ta jego "przyjaźń" to pic na wodę, bo chyba jest na tyle świadomy, że coś takiego nie istnieje, szczególnie pomiędzy dwojgiem ludzi, których coś łączyło.
Z jednej strony fajnie, że sobie wszystko wyjaśniliśmy, że jak się spotkaliśmy to potrafiliśmy ze sobą normalnie rozmawiać itd., ale jak dla mnie w tym momencie sprawa jest zakończona i nie mam potrzeby by tą naszą nową - przyjacielską relację rozwijać. Odzyskałam wewnętrzną równowagę, zdystansowałam do niego, ale mimo wszystko spotkania z nim, nawet w pracy, mnie stresują. Nie umiem odpowiedzieć dlaczego. Być może dlatego, że się muszę tłumaczyć z tego, że go unikam a on przecież nic nie robi. Wtedy (bez sensu zresztą) czuję się tak, jakbym to ja coś wymyślała i szukała dziury w całym, bo przecież "to tylko kawa", albo "przecież i tak jadę w twoją stronę" itd. I rzeczywiście w jego zachowaniu nie ma nic czego mogłabym się przyczepić. Więc pod tym względem rzeczywiście przesadzam, obiektywnie rzecz biorąc, bo jednak mam obawy, że ta jego zachowawczość, poprawność, życzliwość itd. nie jest taka do końca "czysta" i bezinteresowna.

Hej Roksi
No pewnie że nie jest, bo facet zawsze chce przeleciec laskę:P I już. zadne tam mowy  o duszy i kwiatkach.

287 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-04-15 14:57:47)

Odp: ja, on i ten trzeci

W dodatku laskę onieśmieloną... nieśmiałą...
której trzęsą się rączki w restauracji...
która nie wie co powiedzieć - zalega martwa cisza... zarówno w restauracji, jak i w samochodzie...
która pyta z przejęciem: "ach... dlaczego tak powiedziałeś?" (powiedział: moja dziewczyna - co samo w sobie nic nie znaczy, był tam z dziewczyną i tak to nazwał, ale dla Roxann to jednak znaczyło, i to wiele, a facet natychmiast to wyłapał)...

Jeśli to jest przystojny, pewny siebie, inteligentny (na swój sposób) facet, to wie dobrze, co jej tam w serduszku gra...
i jak tego nie wykorzystać?? się pytam (powiedzonko Majki, pasujące idealnie)
byłoby marnotrawstwo! szkoda! żeby się zmarnowało...

288

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

W dodatku laskę onieśmieloną... nieśmiałą...
której trzęsą się rączki w restauracji...
która nie wie co powiedzieć - zalega martwa cisza... zarówno w restauracji, jak i w samochodzie...
która pyta z przejęciem: "ach... dlaczego tak powiedziałeś?" (powiedział: moja dziewczyna - co samo w sobie nic nie znaczy, był tam z dziewczyną i tak to nazwał, ale dla Roxann to jednak znaczyło, i to wiele, a facet natychmiast to wyłapał)...

Jeśli to jest przystojny, pewny siebie, inteligentny (na swój sposób) facet, to wie dobrze, co jej tam w serduszku gra...
i jak tego nie wykorzystać?? się pytam (powiedzonko Majki, pasujące idealnie)
byłoby marnotrawstwo! szkoda! żeby się zmarnowało...

Buehehehhehehe.. doooobreee
Sorry Roksan, ale dopiszę ciąg dalszy:

Przy żonie mu nie staje, to nie co seks z Tobą...
<rozumienie roksan które "wywnioskowała">
Nie chcę się pytać jego znajomych o jego sytuacji<a tak naprawe jak by nie był  z żoną to byś poleciała na dobry seksik>

Przepraszam roksan lubie Cię, ale tak to właśnie wygląda:) Nie słysząłam żebyś pisała jaki on jest dobry człowiek, jak on pomaga w wolontariacie, jest przystojny, a mój były miał brzuch, a mu nie stawał, a tamtemu stawał tylko przy mnie... itd itp.

Piszesz Roksi że nie wiesz dlaczego się przy nim stresujesz...
Może dlatego że w międzyczasie poprawiasz włosy i smarujesz szybko usta błyszczykiem aby wygladać perfekt i załapać się na Jego spojrzenie?

Może czas przyznać że tak naprawdę go chcesz i pragniesz?
Ale że dla Niego to tylko seks?
Nawiasem mówiąc, wielka uroda czasami  przeszkadza w znalezieniu miłości. Poważnie. I obnoszenie się z nią. <Wow, na widok bluzki Roksi w restauracji>...

No Roksi jak może być ze inteligentna osoba nie widzi ze facet w niej widzi tylko mięcho?

Prawda jest taka że Ty lecisz na niego on leci na ciebie a miłości w tym nie ma tylko sam seks i pożądanie.

289

Odp: ja, on i ten trzeci

Kasajka skłamałabym, gdybym powiedziała, że on mi się nie podoba fizycznie. Jest bardzo w moim typie, poza tym wspomnienia mamy jakie mamy a one gdzieś tam w głowie wciąż są. Nie chcę jednak z nim iść do łóżka, bo wiem, że będę bardzo tego żałowała. Po prostu nie warto. Nie chcę też kusić losu, dlatego po tamtym spotkaniu w restauracji zaczęłam go unikać.
No nic nie poradzę, że mi ręce wtedy drżały. Stresuje mnie, czuję się przy nim niezręcznie. Czy onieśmiela? Raczej do nieśmiałych osób nie należę.
A co do tego, że nie chce pytać jak tam u niego… W zasadzie nie mamy wielu wspólnych znajomych z którymi wiem, że on zna się bliżej prywatnie. Po prostu obawiam się, że zostanie to odebrane wiadomo jak i zaraz będą pewnie dociekania, dlaczego mnie to interesuje. A jak dojdzie do niego (to tylko go utwierdzi, że mam do niego wciąż słabość) a jak jeszcze dojdzie do jego żony, to już można przewidzieć co by się działo.  Wątek Spensa dał mi dużo do myślenia i potraktowałam go jako przestrogę. Nie po to zakopaliśmy topór, by teraz wywoływać burzę.
Może rzeczywiście nie jestem w jego oczach przekonywująca i chce tylko uśpić moją czujność. Skoro raz dałam się odwieść, to i drugi raz mnie przekona. W końcu zachowywał się nienagannie, więc teoretycznie nie mam powodu, by go unikać, czy mu nie wierzyć. Mam wręcz wrażenie, że tym unikaniem go i tłumaczeniem, że nie, bo… tylko sama się pogrążam. Bo przecież on nic nie zrobił, więc o co mi chodzi?  Tak jak wtedy z tym podwiezieniem… powiedział bym się nie wygłupiała, że i tak jedzie w moją stronę, że przecież sytuację mamy wyjaśnioną, że nie potrzebnie się go obawiam itd. On wtedy po spotkaniu kilka razy powtarzał, że nie rozumie czemu go unikam, że co on takiego zrobił?? Z tej „mojej dziewczyny” też się wytłumaczył. A nawet przeprosił, jak powiedziałam, że nie życzę sobie by tak mówił.
Także z jego strony teraz to wygląda tak, że ja mam jakieś dziwne urojenia i obiekcje, zupełnie bezpodstawne na ten czas.  hmm

290 Ostatnio edytowany przez Screwdriver (2016-04-15 17:55:13)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxxan...proste...gdybyś go nie kochała, nie byłoby tu takiej zawiłej dyskusji i tylu postów. Twoje serce nie daje się oszukać rozumowaniem i klepaniem w klawiaturę. Gdyby nie było miłości, nie byłoby chęci dystansu i unikania go. Bo gdybyś go nie kochała, mogłabyś go mijać na ulicy bez mrugnięcia okiem i to z szerokim uśmiechem na twarzy smile
Miłość musi przestać między Wami istnieć, inaczej ciągle będą kłopoty...branie tego na rozum nic nie da.

291

Odp: ja, on i ten trzeci
Screwdriver napisał/a:

Roxxan...proste...gdybyś go nie kochała, nie byłoby tu takiej zawiłej dyskusji i tylu postów. Twoje serce nie daje się oszukać rozumowaniem i klepaniem w klawiaturę. Gdyby nie było miłości, nie byłoby chęci dystansu i unikania go. Bo gdybyś go nie kochała, mogłabyś go mijać na ulicy bez mrugnięcia okiem i to z szerokim uśmiechem na twarzy smile
Miłość musi przestać między Wami istnieć, inaczej ciągle będą kłopoty...branie tego na rozum nic nie da.

No to pojechałeś, Śrubokręt big_smile
Gdzie Ty tu widzisz kochanie, miłość, porywy serca to ja naprawdę nie wiem big_smile
Mi tu bardziej pasuje zwyczajnie ludzkie pożądanie, proste instynkty, kompleksy, samotność,...

292

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorjia odpuść...nie jesteś jego żoną, dla ciebie każdy, kto kogoś kocha, jest tu wrogiem.
Kasajka miłość musi bazować na namiętności, inaczej to żadna miłość. Facet nie widzi w niej mięcha, tylko atrakcyjną dla niego kobietę, w której jak sam twierdzi się zakochał. Tyle, że to dla Roxann niewiele zmienia, bo faceci są dalecy od podejmowania decyzji tylko z powodu uczuć.
Przynajmniej mężczyźni wypowiadają się tu rozsądnie.
Roxann, postawiłabym w tym wypadku na szczerość. Gdyby znowu zapytał czemu go unikasz, to powiedziałabym, że jest ci przykro, że tak się sprawy potoczyły, że był dla ciebie ważny i skoro nie możecie być razem, to nie chcesz do tego wracać i o tym myśleć. I powiedz, że liczysz, że ci w tym pomoże i ograniczy kontakty z tobą jedynie do tych nieuniknionych.

293

Odp: ja, on i ten trzeci

Pożądanie to też miłość...miłość ciała...

294

Odp: ja, on i ten trzeci
Screwdriver napisał/a:

Pożądanie to też miłość...miłość ciała...

A chyba że tak wink
W mojej definicji miłości oprócz bliskości fizycznej, duuuuuże znacznie ma jeszcze bliskość emocjonalna.

295

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Roxann, postawiłabym w tym wypadku na szczerość. Gdyby znowu zapytał czemu go unikasz, to powiedziałabym, że jest ci przykro, że tak się sprawy potoczyły, że był dla ciebie ważny i skoro nie możecie być razem, to nie chcesz do tego wracać i o tym myśleć. I powiedz, że liczysz, że ci w tym pomoże i ograniczy kontakty z tobą jedynie do tych nieuniknionych.

Xymena, nie wiem czy to dobry pomysł, ale może rzeczywiście pora schować dumę w kieszeń i przyznać się, dlaczego nie chcę się z nim spotykać, nawet jeśli zachowuje się bez zarzutu. W końcu prawie 4 lata minęły od tamtego romansu a kilka msc temu w końcu udało się nam porozmawiać i unormować relacje. Chociaż za kwestię honoru uznałam, że nigdy nie przyznam się mu do tego, że byłam w nim zakochana, że wciąż mam do niego słabość. Chociaż pewnie on to i tak widzi (chociażby te drżące dłonie). Nawet te jego wyznania mnie do tego nie skłoniły. Zresztą on też używał za każdym razem czasu przeszłego.
Gdyby on coś próbował, to sytuacja byłaby jasna, ja miałabym argument a on nie miał wymówki. A tak? Nie, bo ma taki krawat jak kilka lat temu? big_smile No bez sensu. Rzeczywiście to trochę teraz wygląda tak, że ja coś sobie ubzdurałam. On już zaczął planować, że za miesiąc z tamtej delegacji razem wrócimy i nie widzi w tym żadnego problemu. A ja znowu się zachowuję histerycznie… bez (jego zdaniem) powodu.

296

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, to naturalne, że nie chcemy się przyznać, bo traktujemy to jako swoją słabość i boimy się odrzucenia. Ale w tej sytuacji to w sumie bez sensu, bo przecież możesz jedynie zyskać w jego oczach, jeśli dowie się, że dla ciebie nie był tylko facetem do seksu. Przecież ty też lepiej się poczułaś, gdy on ci to powiedział. Dzięki temu zrozumie czemu chcesz ograniczyć wasz kontakt. Teraz myśli pewnie, że ciągle podejrzewasz, że będzie cię nakłaniał do romansu. Naprawdę myślę, że warto czasem postawić na szczerość.

297

Odp: ja, on i ten trzeci

To Xymena nie byłaby raczej żadna szczerość, tylko kontynuacja gry, w której Roxann trwa. Dziewczyna musiałby najpierw być szczera sama ze sobą. Koncepcja, że faceci są dalecy od podejmowania decyzji tylko z powodu uczuć nie tylko jest nieprawdziwa ale i mąci takiej "zakochanej" w głowie. Nie są wcale bardziej dalecy w tym zakresie od kobiet, kwestia tylko tego o jakie uczucie chodzi...

298

Odp: ja, on i ten trzeci

Xymena, myślę, że on i tak to wie. Nasza znajomość zaczęła się całkiem normalnie. Nie mówię, że to była miłość od pierwszego wejrzenia, ale od razu wpadliśmy sobie w oko i od razu umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Wszystko niby toczyło się tak jak powinno, coraz częstsze spotkania, czułości, prezenty, wspólne wyjścia itd. Dlatego tym bardziej byłam w szoku, kiedy dowiedziałam się że ma żonę. No jak to możliwe?? Przecież razem wychodziliśmy, trzymał mnie w miejscach publicznych za rękę!! Kiedy zapytałam go dlaczego mi nie powiedział, odpowiedział :„bo nie pytałaś”. Jak to usłyszałam, to myślałam, że go uduszę. Wtedy nie mieliśmy już nawet o czym rozmawiać. Nie chciałam. Odcięłam się.  Ale jednak urażona duma, wściekłość i na niego i na siebie została. Po tych kilku latach tamte emocje opadły. Przez ten czas spotykałam go raz na jakiś czas służbowo, zawsze zachowywał się bardzo kulturalnie, zawsze był wobec mnie uprzejmy, choć zwykle te jego uprzejmości sprowadzały się do kilku ogólnych zdań. Czułam jego wzrok na sobie, szukał kontaktu, był blisko, choć zachowywał dystans. Nigdy jednak nie wracaliśmy do tego co było. On wiedział, że mam kogoś. Nie mieszał, nie nękał. Dopiero teraz odezwał się do mnie prosząc o spotkanie i rozmowę.
Nie wiem, może rzeczywiście głupio mu było i chciał się wytłumaczyć, przeprosić, żebyśmy się nie unikali, nie chowali urazy itd. Wydawało mi się, że to dobry pomysł i miło z jego strony, ale teraz mam wątpliwości, bo co innego wyjaśnić sobie pewne rzeczy, a co innego chcieć zacieśniać więź.  Na rozmowę byłam gotowa, nawet jakieś tam „wybaczenie” po latach, ale na tą przyjaźń nie.
Nie zależy mi też na tym by zyskiwać w jego oczach szczerym wyznaniem, że to znaczyło dla mnie cos więcej, bo przy tej całej otoczce, szybciej bym mu wygarnęła, jak mógł mi w taki paskudny sposób kłamać? Ale chyba już nie chcę do tego wracać. Zresztą znając go to by mi powiedział, że on wcale nie kłamał, że był ze mną szczery, w końcu to co do mnie czuł było prawdziwe, nie udawał, ot taki szczegół zapomniał powiedzieć, ze ma żonę.. ale ja nie pytałam.  Przecież zawsze był mi życzliwy, życzył dobrze, nie mieszał mi w związku itd. No wiec czego ja się czepiam?? wink

299

Odp: ja, on i ten trzeci

Eh, gdybym to ja wiedziała, co tak naprawdę mu w głowie siedzi… w zasadzie są 3 opcje:
1.    Chce powrotu do romansu i tylko mnie urabia, by uśpić czujność (niby najbardziej prawdopodobna, to jednak w naszej sytuacji, zupełnie bez sensu i trochę nie chce mi się w to wierzyć, że mógłby zrobić w tym kierunku jakiś krok, nie teraz).
2.    Rzeczywiście chciał się pogodzić, unormować sytuacje, bo to jednak było niezręczne takie suche uprzejmości, niby wszystko ok., a jednak było czuć napięcie i pewien dyskomfort. Tzn raczej z mojej strony, bo jak tylko miałam okazję to nie odmówiłam sobie przyjemności by przemycić jakiś sarkazm, ot tak niby przypadkiem. wink
3.    Przez te lata mogło coś się zmienić w jego życiu, ale nie chce od razu o tym mówić, woli najpierw się zaprzyjaźnić, być po prostu blisko. W końcu co z tego, że ta chemia, jak widać, wciąż między nami jest, skoro nie ma zaufania… nie tak łatwo je odzyskać. Czasem to już nie jest możliwe.
Wciąż mam nadzieję, że właściwa jest opcja 2. I wszystko by było fajnie, gdyby nie to, że ja nie potrafię się z nim przyjaźnić. Stresuje mnie ta sytuacja, niezręcznie się czuję i tego niestety nie przeskoczę. Tym bardziej, że on to nasze pogodzenie się uznał za coś przełomowego i bezwzględnie obowiązującego i nie przyjmuje w ogóle do wiadomości, że mielibyśmy się znów unikać. A moje argumenty uważa za absurdalne i kompletnie bezpodstawne.

300

Odp: ja, on i ten trzeci

Co innego się domyślać, a co innego usłyszeć, wtedy nie można udawać, że się nie wie o co chodzi.
Uważam, że tym zamknęłabyś mu pole do działania. A tak to właśnie ciągła gra w podchody.
Jak masz siły, to graj.

301

Odp: ja, on i ten trzeci

Niby to się wydawało nie możliwe, a dziś usłyszałam z ust innego, ostatnio poznanego faceta, że nie może się na niczym skupić bo myśli o mnie, czy to zauroczenie? Ja też powoli 'odpływam"...
PS,. nie jest żonaty, wiem już teraz na 100% wink

302

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

PS,. nie jest żonaty, wiem już teraz na 100% wink

A wiesz, Roxann, że korciło mnie w wątku Ivy, by zapytać, czy sprawdziłaś, czy Twoja nowa, obiecująca znajomość nie ma czasem "garbu" zobowiązań podobnych tamtemu? Powstrzymałem się, bo byłoby to niezbyt eleganckie jednak.
Brawo za refleks. big_smile

303

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:
Roxann napisał/a:

PS,. nie jest żonaty, wiem już teraz na 100% wink

A wiesz, Roxann, że korciło mnie w wątku Ivy, by zapytać, czy sprawdziłaś, czy Twoja nowa, obiecująca znajomość nie ma czasem "garbu" zobowiązań podobnych tamtemu? Powstrzymałem się, bo byłoby to niezbyt eleganckie jednak.
Brawo za refleks. big_smile

Nie no po tamtej akcji że niby nie zapytałam, teraz to już mój priorytet na początku by sprawdzić, czy się dowiedzieć.. wink

304

Odp: ja, on i ten trzeci

Co jest z tymi facetami? A może ze mną coś nie tak…?
Jak nie w jedną to w drugą stronę.. hmm
Od  zaledwie 1,5 tygodnia! spotykam się z nowym facetem…  właściwie od pierwszego spotkania widziałam, że bardzo mu się spodobałam. Niby fajnie, bo On też mnie zainteresował. Tyle że ja już się czuję osaczona, kontrolowana. Niby dorosły (kilka lat starszy ode mnie), poważny facet (pracujący w służbach), a zaczyna się zachowywać histerycznie, kiedy np. nie odbiorę telefonu, czy od razu nie odpiszę.
On już najchętniej by ze mną zamieszkał, miał dzieci i nie wiem co jeszcze.. chyba najchętniej by mnie wyposażył w gps, albo wynajął ochronę.. by wiedzieć, gdzie jestem i co robię. Nie wiem, może to zboczenie zawodowe, ale bez przesady… Ja wiem, że miło dostać sms na dzień dobry, jak ktoś się interesuje troszczy, ale… jak nie odpowiadałam 2 h to już wielce zestresowany.. żebym następnym razem mu dawała znać, kiedy i ile nie będę mogła rozmawiać.
Jak mu mówię, że przesadza itd. to do niego nie dociera…  hmm

305

Odp: ja, on i ten trzeci

Ci w służbach często niepewni siebie są, wbrew pozorom wink

Generalnie gość ewidentnie uważa Cię za atrakcyjniejszą od siebie, stąd ta kontrola i osaczenie. Raczej samo z siebie mu nie przejdzie, temat znany.
Może po waszym rozstaniu coś przemyśli, a jak nie to prawdziwy popis histerii dopiero przed Tobą. Ale generalnie dasz radę wink

306

Odp: ja, on i ten trzeci

hej, przepraszam,że ja nie na temat ale dopiero co założyłam tu konto i mam mały problem. Mozecie mi powiedziec jak pisze sie swoje wlasne posty? prosze o odp. smile

307

Odp: ja, on i ten trzeci

Wiem Elle, dużo na ten temat rozmawialiśmy. On kiedy jeszcze brał udział w akcjach, tracił kobiety jedna po drugiej, bo nie wytrzymywały psychicznie stresu (tzn to jego słowa). Teraz już na szczęście nie bierze udziału w akcjach bezpośrednio tylko koordynuje, ale mimo wszystko. Tam, z tego co mówi, to 45% facetów jest po rozwodzie, 30% samych, a pozostała tuż przed rozwodem.
Poza tym sam mi powiedział, że nawet nie marzył o takiej dziewczynie jak ja (choć bóstwem nie jestem) i że mnie nie odpuści.. powiem szczerze, że aż mnie to przerażać zaczęło... czy znów się w coś nie wkopałam... hmm

308 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-04-26 19:36:21)

Odp: ja, on i ten trzeci

Poza tym sam mi powiedział, że nawet nie marzył o takiej dziewczynie jak ja (choć bóstwem nie jestem) i że mnie nie odpuści..

Teraz Ty wyluzuj, Kochana. Niepotrzebnie przywiązujesz taką wagę do tego co facet mówi na samym początku znajomości. Z reguły bredzą i składają tego typu obietnice wink Weź pod uwagę, że na tym etapie gość jest Tobą oczarowany i nie widzi 1 wady. I dobrze. Po prostu nabierz trochę powietrza w płuca i daj temu czas..tak ze 3-4 tyg., potem pojawi się niechybnie 1szy konflikt "z dupy" o cokolwiek, wtedy jego zapał nieco ochłonie wink Trust me.

To taki typ gościa, który szybko się zakochuje, co ma swoje dobre i złe strony oczywiście.

Generalnie, dopóki masz ochotę na seks z nim to się wstrzymaj z ostatecznymi decyzjami i korzystaj. No, chyba że tak Cię wnerwia jego zachowanie, że odechciewa Ci się bliskości, to wtedy go weź na stronę i powiedz. A jak nie to j/w - daj czasowi czas i już wink

309

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle, to nie tak, że się zachłysnęłam tym jaka w jego oczach cudowna jestem, ale już po 1,5 tyg.!!!! zaczęło mnie wkurzać jego osaczenie. Nawet kiedy podczas rozmowy komórka mi padła, to on już się stresował, dlaczego przerwałam, dlaczego jestem poza zasięgiem itd. No istna paranoja!

310

Odp: ja, on i ten trzeci

Spoko, wiem o co Ci chodzi.
Też czasem takich trafiam. Generalnie facet takim zachowaniem strzela sobie w kolano, bo odejmuje sobie atrakcyjności.
1,5 tyg. to słabo, ale bywa gorzej, po 1 randce czy spotkaniu np. wink 

Ale to zazwyczaj nie ma nic wspólnego z daną kobietą, to po prostu jakieś problemy danego faceta (niskie poczucie wartości, bluszczowatość itp. , jedno z drugiego wynika zresztą), dlatego mówię, że to bywa nieszkodliwe, ale raczej nie pomaga nam się w nich zakochać wink
Rzadko zdarza się żeby taki gość zanim mu odpali zdążył zafascynować.. raz mi się tak zdarzyło chyba. Ale nie na długo wink

Trzymam kciuki.

311

Odp: ja, on i ten trzeci

Ale właśnie, to dla mnie nie trzyma się tzw 'kupy". Bo facet jest bardzo atrakcyjny fizycznie, do tego wiadomo, że 'mundur' kręci kobiety dużo bardziej niż garnitur, bo wydaje się, że to twardy facet itd. A tu pojawia się obraz niepewnego siebie, wręcz słabego..  przewrażliwionego.
Niby on mówi, że ma dwie twarze, w pracy jest inny a poza nią inny. Że tak odreagowuje i tego potrzebuje.
Ale jednak to jaki jest wobec mnie nie pasuje mi do jego zawodu i tego że facet ma bron przy sobie.. nie wiem.. większej siły, pewności siebie czy ogólnie ogarnięcia psychicznego bym oczekiwała.

312

Odp: ja, on i ten trzeci

Ale właśnie, to dla mnie nie trzyma się tzw 'kupy". Bo facet jest bardzo atrakcyjny fizycznie, do tego wiadomo, że 'mundur' kręci kobiety dużo bardziej niż garnitur, bo wydaje się, że to twardy facet itd. A tu pojawia się obraz niepewnego siebie, wręcz słabego..  przewrażliwionego.

Też bywałam zdziwiona tym paradoksem. Ale atrakcyjni faceci, podobnie jak atrakcyjne kobiety też mają swoje 'demony' i kompleksy, trudne dzieciństwo, przeszłość ogólnie..
Nie ma co skreślać gościa tylko z tego powodu, że bluszczuje lekko wink Są gorsze zachowania serio.. niektórzy stosują techniki wyższej manipulacji i nie bluszczują wprost, nie pytają wprost, tylko odwalają jakiś numer np i sprawdzają po reakcji gdzie stoją.
To bywa dopiero lipa gdy trzeba znajomość skończyć, bo ktoś do tego stopnia nie panuje nad sobą, a pewnych granic nie wolno pozwolić przekroczyć żeby skały srały wink

I powtarzam Ci - zawód nie ma nic do tego.
Mam w bliskiej rodzinie ludzi na tzw. stanowiskach, jak i znałam takich panów - w środku to był jeden chaos i strach przed "demaskacją" małego chłopca w środku często.

313

Odp: ja, on i ten trzeci

Zgadzam się z Tobą Elle, ale też jestem zaskoczona tym paradoksem. Myślałam, że spotkałam silnego faceta z zasadami.. tzn pewnie zasady ma ale psychicznie wydaje się być słabszy ode mnie wink Mimo, że nosi mundur i bron przy sobie, nawet w cywilu.
Ale może rzeczywiście tacy faceci potrzebują jakiejś odskoczni, odreagowania... ciepła, czułości, kobiety która czeka, kogoś o kogo mogliby się troszczyć itd. I skoro już mnie poznał, a podobno już od dłuższego czasu był sam, to nie chce tego stracić i wręcz "przedabrza" swoim zachowaniem, bym nie miała wątpliwości, że mu zależy, bym nie uciekła...
Btw jak powiedziałam, że lubię czerwone róże, już następnego dnia dostałam kurierem bukiet smile
Nie no jeszcze nie zamierzam rezygnować, choć troszkę się boję.. ale ja zawsze trafiam na "trudne" przypadki... nie wiem czemu takich facetów przyciągam z jednej strony, ale z drugiej właśnie tacy niebanalni mnie interesują hmm

314

Odp: ja, on i ten trzeci

Tak jak mówię - ciesz się tym, póki gość nie popełnił żadnej większej skuchy i nie odreagowuje na Tobie swoich lęków i zaniżonego poczucia wartości.

Jeśli jego największą "wadą" okaże się to, że lubi przesadnie dbać o kobietę to mu to wybaczymy wink
Oby to nie okazało się tylko rutynową wstępną strategią, po której następują np. despotyczne rządy wink

Po prostu miej oczy dookoła tyłka, ale bez paranoi i będzie git.

315 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-04-26 22:07:55)

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie no ogólnie facet wręcz idealny - bez problemu zajmuje się domem. Ani gotowanie ani sprzątanie, ani prasownie nie jest mu obce smile
No kilku facetów miałam, ale żaden mi nie powiedział: ja zrobię zakupy, posprzątam i ugotuje a ty idź w tym czasie do fryzjera, kosmetyczki, co chcesz. wink A jest w tym perfekcyjny - wojsko?
Może szukam dziury w całym, ale nigdy też nie miałam takiej kontroli i to po tak krótkim czasie.. I nie chodzi o to że mam coś do ukrycia, tylko po prostu to jest męczące.. bardzo

316

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Nie no ogólnie facet wręcz idealny - bez problemu zajmuje się domem. Ani gotowanie ani sprzątanie, ani prasownie nie jest mu obce smile
No kilku facetów miałam, ale żaden mi nie powiedział: ja zrobię zakupy, posprzątam i ugotuje a ty idź w tym czasie do fryzjera, kosmetyczki, co chcesz. wink A jest w tym perfekcyjny - wojsko?
Może szukam dziury w całym, ale nigdy też nie miałam takiej kontroli i to po tak krótkim czasie.. I nie chodzi o to że mam coś do ukrycia, tylko po prostu to jest męczące.. bardzo

Biorąc pod uwagę krążące po Forum (jak mniemam, nie tylko tutaj) opinie o związkach z "mundurowymi",  nie dziwię się, że zwracasz uwagę na przejawy "obejmowania kontroli" nad Twoim życiem, Roxann.
Niewykluczone, że gość jest z tych "popapranych". Których pełno jednak wszędzie.
Przyznam, że moja partnerka wygarnęła mi jakiś czas temu, że trzymam ją w klatce.
Robię zakupy, gotuję, piorę i sprzątam. I zawsze wiem lepiej.
A ona co ma robić, by czuć , że jest mi potrzebna (oprócz łóżka)?
Wtedy zrozumiałem, że nie należy zawiadywać całością, bo można zagłaskać na śmierć.
Może temu Twojemu też to potrzebne, by zrozumiał? smile

317 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-04-27 06:30:54)

Odp: ja, on i ten trzeci

Skoro gość chce gotować sprzątać i cała reszta (w łóżku pewnie też lubi dawać) to faktycznie może to być rodzaj 'nieświadomej' manipulacji, która ma na celu zyskanie jak największej kontroli. A kto normalny chce odejść od takiego 'ideału?' wink

Tacy mężczyźni są baaardzo sprytni z reguły, bardzo inteligentni. Bo co to za sztuka rozedrzeć mordę i "wymagać" posłuszeństwa i robienia tego co ktoś chce WPROST? Żadna, w dodatku z reguł skutek jest odwrotny.
Sztuką jest 'omotać' ofiarę, to tak zwana "polityka miłości": prezenty, super seks, 'na co masz ochotę, kochanie? Tatuś już to organizuje :*" wink itp. klimaty.. Tak, można popłynąć w to. Trzeba przytomności i czujności, a często doświadczenia żeby się połapać w tym i mieć trochę dystansu. A od takiego "ideału" potem ciężko się odzwyczaić, zwłaszcza gdy panuje moda na pseudo-maczosów, którzy są odpowiednikiem tych od darcia japy i traktowania kobiety 'z buta': "Ja Piękny Pancio, Ty - moja służka." wink
Dlatego oni na tym kontraście tak zyskują, bo tu jest jakby na odwrót - to oni 'służą' w domu kobiece poniekąd.

Jedyne czego bym się trochę obawiała, to czy takich kobiet w jednym czasie nie ma więcej.. Jeśli nie to można popracować nad tą nierównowagą w dawaniu i braniu, raczej warto.
Ale znam niestety przypadki, gdzie taki 'ideał' ma tak wysoki testosteron, że z chęcią "pomaga" i zaspokaja większą ilość pań, co by się zasoby nie marnowały wink Trzeba monitorować sytuację.

Czyli wychodzi na to, czym więcej piszesz, że gość ma skłonność do kontroli także w domu, tyle że używa do tego bardzo subtelnych i wyrafinowanych narzędzi perswazji.

318

Odp: ja, on i ten trzeci

Dokładnie tak. Dziwny przypadek z niego. Też mam lekkie wrażenie, że on chce mnie zmanipulować tyle, że używając zupełnie innych środków, niż zwykle. Tacy faceci to rzeczywiście w obecnych czasach wyjątki. Nie dość, że przystojny i bardzo inteligentny, potrafi wszystkim zająć się sam, to jeszcze kobietę traktuje jak księżniczkę, dba o jej samopoczucie, bezpieczeństwo, rozpieszcza itd. Tyle że z drugiej strony oczekuje totalnego podporządkowania i kontroli. No właśnie i ta kontrola mnie przeraża najbardziej. I zazdrość. Zresztą jedno się łączy z drugim. Mało brakuje, żeby wymagał ode mnie żebym się meldowała co 10 minut. On musi wiedzieć gdzie jestem co robię ile to potrwa itd. Jak się nie odzywam to już jest wielka panika i stres. On mówi, że niby się o mnie martwi itd., ale to jest wręcz paranoiczne. I naprawdę zaczynam się obawiać czy zaraz się nie okaże, że jestem śledzona czy coś w tym stylu… Może przesadzam, ale już się zaczynam „dusić” w tej znajomości. Najgorzej, że do niego nic nie dociera i nie widzi w tym nic złego. Przecież on tyle dla mnie jest w stanie zrobić itd.

319

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie ma 2 takich samych facetów, ale powiem Ci tak: ja wprawdzie nie musiałam się "meldować" co 10 min. ani nie było scen zazdrości - nie wprost, za to okazało się, że pan w obliczu mojego braku aprobaty w stosunku do jego pewnych wyborów zmienił stosunek do mnie o 180 st. w sekundę.. Tzn. nie było chamstwa, ale uciął rozmowę w dość protekcjonalny sposób i poinformował, że on w sytuacji "tego nonsensu" idzie spać. smile

Nie zatrzymywałam go, ale kolejnego dnia kiedy się odezwał jakby nigdy nic, milusio i słodko,  w swoim stylu, już się nie odezwałam.
Poczułam wewnętrzny opór i blokadę przed kontynuacją znajomości z kimś, kto 2 dni temu traktował mnie 'jak księżniczkę', a wystarczyła różnica zdań i nie miał nawet ochoty poznać mojego punktu widzenia, tylko uciął komunikację. Więc ja też ją ucięłam, tylko na stałe.

Dla mnie są rzeczy, których nie tłumaczy się dorosłemu mężczyźnie, dorosłej osobie. Taką rzeczą jest m.in. szacunek i komunikacja z drugim (rzekomo bliskim) człowiekiem. Jeśli ktoś pogwałci te zasady i to w jednym rzucie, to ja zawijam majdan i mnie nie ma.
Kiedyś pewnie próbowałabym wyjaśniać o co mi chodziło, tłumaczyć, martwiłabym się, że taki 'cukiereczek', ideał, takie ciasteczko, że może mi się coś przywdziało, może miał zły dzień, może się zmieni..?
Dziś wiem, że dorosłych mężczyzn się nie wychowuje i tego się trzymam.

Oby Twój okazał się mniejszym despotą pod przykrywką 'sługi swojej Księżniczki' wink

320 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-04-27 10:02:45)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan naprawdę nie masz szczęścia do tych facetów. Jak dla mnie to odpuść sobie akurat tego faceta. Naprawdę masz takie wrażenie ze najlepiej by było żeby mógł ciebie kontrolować cały czas? Ufaj swojej intuicji, tym bardziej ze krótko go znasz.

321

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle, przyznam szczerze, że się troszkę obawiam jego reakcji, jak coś pójdzie nie po jego myśli, albo zacznie dostrzegać moje wady. Sam w końcu mówi, że ma 2 twarze, inną w pracy, inną w domu, co zresztą musi być prawdą, bo nie wyobrażam sobie by taki potulny, uległy miś kierował zespołem mundurowych. Co do scen zazdrości… może jako takich mi nie robi, ale widać, że jest strasznie podejrzliwy i niepewny mnie. No ale ja po 1,5 tygodnia nie zamierzam mu wyznawać miłości, przeprowadzać się do niego itd. Staram się studzić jego zapał, proszę by nabrał trochę dystansu ale z marnym skutkiem. On niby mówi, że da mi tyle czasu ile będę potrzebowała, a z drugiej już planuje naszą przyszłość.
I naprawdę się zastanawiam, czy przypadkiem nie lepiej już teraz wiać jak najdalej od niego, zanim jeszcze nie zaczął mnie śledzić wink czy może rzeczywiście przeczekać te 2-3 tygodnie i zobaczyć jak sytuacja się rozwinie. Może po jakimś czasie trochę odpuści…

322

Odp: ja, on i ten trzeci
Ola_la napisał/a:

Naprawdę masz takie wrażenie ze najlepiej by było żeby mógł ciebie kontrolować cały czas? Ufaj swojej intuicji, tym bardziej ze krótko go znasz.

To on tak uważa, nie ja.

323

Odp: ja, on i ten trzeci

Ja poczekałam, z tymże u mnie znajomość trwała z miesiąc (?), plus 'utrudnienie', że gość dojeżdżał z zagranicy. Plany też były niesamowite big_smile włącznie z moją przeprowadzką na inny kontynent i ślubem  - gdzie gość w ogóle nie jest "z tych", lol.

Bajka się skończyła w momencie gdy dostrzegł 1szą moją "Wadę", która wcześniej go ujmowała (jak wszystko zresztą), a polegała na tym, że nie mam uległej osobowości, wbrew pozorom i wbrew temu, że jestem otwarta i wyrozumiała..do czasu. wink
Ten 'czas' nastąpił wg niego w momencie gdy nie poświęcałam mu tyle uwagi ile by chciał i "za karę" chyba spotkał się z inną kobietą smile
Potem jeszcze mi się oberwało, że nie wykazałam się odpowiednią reakcją w postaci wysłuchania co, jak i dlaczego. Ale na to już nie miałam ochoty po fakcie.

A pan też jak najbardziej w pracy typowy - dupek, sam się tym przechwalał, a dla kobiet - 'paź' i sługa, dla wybranych oczywiście.
A potem tzw. "snap" (z ang. 'niespodziewane pierdolnięcie na dekiel')  każdorazowo chyba następował gdy coś nie po jego myśli i podejrzewam, że albo porzucał te kobiety, albo one jego. Chociaż z tego co mówił o Miłościach, nie przygodach, to one jego.
Taka karma wink widocznie niczego się tacy faceci nie uczą.

324

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Ten 'czas' nastąpił wg niego w momencie gdy nie poświęcałam mu tyle uwagi ile by chciał i "za karę" chyba spotkał się z inną kobietą smile

Ha! To i ten mój już mi zaczyna zarzucać wink O innej kobiecie jeszcze nic nie wiem. Chociaż, kto wie?
Problem w tym, że on chce mieć ze mną kontakt non stop, jak mu mówię, że teraz jestem zajęta, to od razu pada pytanie to o której mogę zadzwonić, jak podaję konkretną godzinę, to telefon punktualnie o tej, a jak mówię że nie wiem, to smsy z pytaniem, daj znać, czekam itd. To samo ze spotkaniami. On dobrze widzi, że to już mnie zaczyna denerwować, ale jedyny efekt jaki uzyskałam, to że jak nie odbiorę to nie dzwoni raz za razem i nie wysyła setek smsów, co się dzieje, tylko odczeka cierpliwie z pół h wink Dla mnie to chore, a on mi mówi, ze po prostu lubi ze mną rozmawiać, że chciał usłyszeć choć mój głos, kiedy się nie widzimy itd. 

Elle88 napisał/a:

A pan też jak najbardziej w pracy typowy - dupek, sam się tym przechwalał, a dla kobiet - 'paź' i sługa, dla wybranych oczywiście.
A potem tzw. "snap" (z ang. 'niespodziewane pierdolnięcie na dekiel')  każdorazowo chyba następował gdy coś nie po jego myśli i podejrzewam, że albo porzucał te kobiety, albo one jego. Chociaż z tego co mówił o Miłościach, nie przygodach, to one jego..

Tego mego też kobiety porzucały, a on "biedny" tyle dla nich robił, tyle poświęcał, a one takie złe go nie doceniły... czyżby się szykowała powtórka?

325

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Problem w tym, że on chce mieć ze mną kontakt non stop,

Tak, u mnie było podobnie. Gdyby nie moje zdystansowanie, wisielibyśmy na telefonie często gęsto, z tymże u mnie rozmowy z nim dotyczyły głównie erotyki, tego co on chce jeszcze zrobić, jakie ma plany w tym zakresie i żebym totalnie oddała się w jego ręce w tej materii, bo jest najlepszy wink
Jest dobrym, nie zaprzeczam. Ale wiedziałam, że on chce mnie w sobie rozkochać na maksa, bo wtedy miałby nade mną kontrolę i mógłby robi co chciał, dlatego zdystansowałam się. ON to zauważył i pierwsze co to pytał "Czy już go zastąpiłam". Wtedy pomyślałam sobie pierwszy raz: "o-oou hmm".

Nie zastąpiłam, ale spotykałam się i rozmawiałam z innymi też i bardzo dobrze.
Krótko potem okazało się, że jego 'plany' względem tej znajomości wykraczały "lekko" poza naszą dwójkę.. Chętnie trójkąty: oczywiście Ja, ON i jeszcze ktoś..najchętniej kobieta, wiadomo. Zdążył tylko powiedzieć, że chciałby żebym 'dołączyła', bo on już "swoje zrobił".
Dla mnie 3 osoby to już tłok..a na pewno nie na tym etapie znajomości. W każdym razie, jak widzisz, nie tylko Ty przyciągasz posrańców wink

Choć ja nie jestem bez winy.. w końcu pozwoliłam mu się zbliżyć, zafascynował mnie.
Trzeba patrzeć na 2 strony.
Dobrze, że w porę zauważyłam co jest grane i wycofałam się korzystając z pretekstu.

Tego mego też kobiety porzucały, a on "biedny" tyle dla nich robił, tyle poświęcał

Tak, to też słyszałam: "Ja zawsze daje, a potem jestem kopany w ..." coś tędy.
Podejrzewam, że on owszem - daje, ale nic za darmo i bez oczekiwań. Oczekiwanie nr 1 to posłuszeństwo i spolegliwość. Zgoda na inne kobiety być może, etc.
Dobrze, że Ciebie przynajmniej ten aspekt nie dotyczy.

Posty [ 261 do 325 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026