netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 475 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 46 47 48 49 50 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 056 do 3 120 z 3 618 ]

3 056

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:
Roxann napisał/a:

Dla mnie akurat jej zachowanie w tym wątku jest ŻAŁOSNE. Biedne, zakompleksione dziewczę z przerośniętym ego.

Pominę milczeniem takie zachowanie. Dla mnie to jest forum, Twój temat mnie zaciekawił i go podczytuję, też się trochę udzielam.
Kibicuję Ci. Jednak nie spalam się tutaj, nie żyję forumowymi emocjami. Jeśli przez to wydaję się nudna, to trudno.
Nie mam czasu, ani potrzeby wchodzić na ten temat( mojej nudy)  w żadne dyskusje. Zawsze można mnie zignorować.

Widzisz Horses, Ty nie masz potrzeby wdawania się w pyskówki czy udowadniania kto lepszy, czyja racja itd. A ją to irytuje bo brak reakcji jest dla niej nie do zniesienia, co pokazała w ostatnich postach. Raz została zignorowana, drugi raz, to ją krew zalała. Ile razy już stosowała podobne prowokacje będąc przekonana, że przyniosą jedyny słuszny oczekiwany przez nią efekt? Jak dotąd żaden nie przyniósł. big_smile Ani zarzuty, że jestem trollem, ani że wymyślam jakieś rzeczy (bo to nie zgadza się z tym co wyczytała w książkach czy bardziej z jej widzimisię) ani że pisze sama ze sobą itd. A to oznacza, że nie ma racji. . I tylko się kompromituje kolejnymi wpisami.  Nie może odpuścić, no bo jak? Dla takiej osoby jak ona to wręcz jak policzek.Musiała więc znów coś wymyślić (po raz kolejny wracając jak bumerang), a skoro tak jak twierdziła wcześniej, tylko czekam, aż ktoś przytaknie i podejmie temat tej „wielkiej miłości” do prezia…  i zaczynam wałkować w kółko jedno i to samo, to prowokacja pod tytułem: „tak naprawdę to wiem, że on cię kocha” , musiała przynieść wymarzony efekt (odbudowę ego, przekonanie o nieomylności). Już, już witała się  gąską i znów się nie udało. Jeden, drugi, trzeci post … już prawie orgazmu dostała wierząc w swój sukces, a tu lipa. Musiała więc w końcu Ciebie zaczepić,  a kiedy nie dałaś się sprowokować, już w chwili desperacji chociaż nazawała Cię nudną. No bo jak mogłaś ją zignorować??? Na szczęście chociaż Cyngi była pod ręka, to sobie przy okazji gadania o kulinariach nie omieszkała przemycić, jaka to chudzina z niej pomimo podjadanych kalorycznych smakołyków. Chociaż tak połechtała sobie ego. Czyż nie jest to ŻAŁOSNE?!

No to Summerko, jaką teraz prowokację wymyślisz by w końcu wyszło na twoje? Czekam z ‘wypiekami’ big_smile Co prawda nie jest to brownie tak genialne jakie ty robisz, tylko ciasteczka owsiane, ale zapewne skutecznie umila mi czekanie aż wrócisz jak bumerang z kolejnymi swoimi złotymi myślami big_smile No wykaż się większą ynteligencją w końcu big_smile Woila, włala, wiola!!  Wybierz co chcesz big_smile

Ja pierdziu, ale Ty dziewczyno masz nasrane w tej swojej małej główce. Wcale mnie nie dziwi, że stałaś się toaletową cichodajką jakiegoś znudzonego fagasa.
Piszesz, że ignorujesz Summerkę a wciąż do niej piszesz, wciąż do niej nawiązujesz. Wygląda na to, że teraz Summerka stała się Twoją obsesją. Nie potrafisz przejść nad żadnym jej słowem obojętnie. To chore.
Dziewczyno, idź do lekarza. Ale tak poważnie.

3 057

Odp: ja, on i ten trzeci
dobrakobieta90 napisał/a:

Piszesz, że ignorujesz Summerkę a wciąż do niej piszesz, wciąż do niej nawiązujesz. Wygląda na to, że teraz Summerka stała się Twoją obsesją. Nie potrafisz przejść nad żadnym jej słowem obojętnie. To chore.

dobrakobieta90, oddech! wink Już lepiej?! tongue Zauważ, że ów kobieta pisze w moim wątku, ja jej nie prześladuję gdzie się tylko pojawi, co napisze. Ile razy ostentacyjnie stąd wychodziła po czym wracała jak bumerang z nowymi rewelacjami? Kto tu z kim ma problem? Jeżeli ja mam z niej bekę i ona ze mnie ok. Tylko jak się już na taką yntelygentą kreuje, to chociażby była konsekwentna. Ja chociaż pisze w swoim wątku,  a ona pod byle pretekstem wraca by podbudować swoje ego. Jak dla mnie bardzo nieudolnie. Zdecydowanie większy mam szacunek do np. Horses, która traktuje forum jak forum, można się wypowiedzieć, przedstawić swoje zdanie, ale pyskówki bez sensu (tak wiem to podobno według summerki moje 2 wcielenie – czy to nie jakaś chora obsesja?).
No po co? Ale Summersa to narcyza i musi być po jej myśli, musi być w centrum i mieć ostatnie zdanie i nie może przeżyć kiedy tak nie jest. To jest dopiero chore. Mnie jej wpisy ogólnie bawią. Tak się gimnastykuje biedna i nic. Tak się zarzeka, że tu nie wróci, a nie przepuści okazji. No nie wyszło po jej myśli z niczym. Współczuję, bo musi teraz obgryzać paznokcie jakby tu się odgryźć i pozostać yntelygentą, wszystko wiedząca itd. itd…. Naprawdę mnie ta postać bawi, a raczej śmieszy – dlatego powiedziałam, że jest dla mnie żałosna. Bo jest.

3 058 Ostatnio edytowany przez Łezka05 (2017-03-23 22:02:48)

Odp: ja, on i ten trzeci

Tak mi teraz przyszło na myśl, że może ten wątek powoduje jakieś emocje w Tobie, że go kontynuujesz. Nie masz już jako takich emocji z prezesem, więc teraz masz ten wątek... Nakręcasz sobie emocje, których brak może odczuwasz. Przecież tu tyle emocji, a i czasem o prezesie możesz napisać. Totalny związki emocjonalne tu widzę - raczej substytut, ale to tylko moje spostrzeżenia, do których mam prawo.
Widzę, w różnych postach złość, radość, ekscytacje... Dużo emocji, ale czy jest to dobre dla wszystkich w to zaangażowanych, a przede wszystkim dla Ciebie Roxann?

3 059 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2017-03-23 22:06:30)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
dobrakobieta90 napisał/a:

Piszesz, że ignorujesz Summerkę a wciąż do niej piszesz, wciąż do niej nawiązujesz. Wygląda na to, że teraz Summerka stała się Twoją obsesją. Nie potrafisz przejść nad żadnym jej słowem obojętnie. To chore.

dobrakobieta90, oddech! wink Już lepiej?! tongue Zauważ, że ów kobieta pisze w moim wątku, ja jej nie prześladuję gdzie się tylko pojawi, co napisze. Ile razy ostentacyjnie stąd wychodziła po czym wracała jak bumerang z nowymi rewelacjami? Kto tu z kim ma problem? Jeżeli ja mam z niej bekę i ona ze mnie ok. Tylko jak się już na taką yntelygentą kreuje, to chociażby była konsekwentna. Ja chociaż pisze w swoim wątku,  a ona pod byle pretekstem wraca by podbudować swoje ego. Jak dla mnie bardzo nieudolnie. Zdecydowanie większy mam szacunek do np. Horses, która traktuje forum jak forum, można się wypowiedzieć, przedstawić swoje zdanie, ale pyskówki bez sensu (tak wiem to podobno według summerki moje 2 wcielenie – czy to nie jakaś chora obsesja?).
No po co? Ale Summersa to narcyza i musi być po jej myśli, musi być w centrum i mieć ostatnie zdanie i nie może przeżyć kiedy tak nie jest. To jest dopiero chore. Mnie jej wpisy ogólnie bawią. Tak się gimnastykuje biedna i nic. Tak się zarzeka, że tu nie wróci, a nie przepuści okazji. No nie wyszło po jej myśli z niczym. Współczuję, bo musi teraz obgryzać paznokcie jakby tu się odgryźć i pozostać yntelygentą, wszystko wiedząca itd. itd…. Naprawdę mnie ta postać bawi, a raczej śmieszy – dlatego powiedziałam, że jest dla mnie żałosna. Bo jest.

To Ty jesteś żałosna Roxann. Tyle Ci już to osób napisało, że chyba straciłaś rachubę.
Ja też nie wierzę, że mogłabyś być wykształconą, inteligentną i ambitną kobietą, jak się tutaj reklamujesz.
Nie wierzę, bo jaka mądra kobieta wdałaby się w romans ze starym facetem, który ma żonę, gromadkę dzieci i kolejne w drodze i mówi jej bezpośrednio, że może być tylko do kopulowania, gdy on będzie miał wolną chwilę?
Nie wierzę, bo nawet po takim poniżeniu, jakie zgotował Ci Twój kochanek mówiąc, że odpowiadasz mu tylko jako dziewczyna do łóżka, bo on ma w domu prawdziwą kobietę, swoją żonę, to szanująca się kobieta szybko przestałaby zawracać sobie głowę takim prostakiem. Ale nie Ty, bo nie jesteś szanującą siebie kobietą.
Nie wierzę, że kobieta, która ma udane życie prywatne i absorbującą pracę mogłaby całymi dniami ślęczeć na forum.

Na marginesie, przeczytałam wątek, żeby znależć słowa Summerki, że tu nie wróci, o których pisałaś wiele razy. I wyszło, że znowu kłamałaś, bo nic takiego ona nie pisała. Ty jesteś zwykłą kłamczuchą. Zmyślasz na potęgę. Koloryzujesz. Wymyślasz coś i myślisz, że jak powtórzysz to wiele razy to stanie się prawdą. Jesteś smutną, zazdrosną i zawistną dziewczyną, której nikt nie kocha inie chce. I to mnie wcale nie dziwi, bo zobacz, jakie reakcje wywołujesz na tym forum. Tak samo jest w Twoim pustym życiu. Nie masz co robić całymi dniami to się spełniasz na forum w beznadziejnym wątku, w którym analizujesz związek, którego nawet nie było. Prawdziwe są tylko Twoje urojenia.

Żal mi Ciebie dziewczyno, bo masz poważne zaburzenia, żyjesz w alternatywnej rzeczywistości. Powinnaś poszujać czym prędzej pomocy psychiatrycznej. Jestem kolejną osobą, która Ci o tym pisze, weź to sobie do serca.

3 060

Odp: ja, on i ten trzeci
dobrakobieta90 napisał/a:

To Ty jesteś żałosna Roxann. Tyle Ci już to osób napisało, że chyba straciłaś rachubę.
Ja też nie wierzę, że mogłabyś być wykształconą, inteligentną i ambitną kobietą, jak się tutaj reklamujesz.
Nie wierzę, bo jaka mądra kobieta wdałaby się w romans ze starym facetem, który ma żonę, gromadkę dzieci i kolejne w drodze i mówi jej bezpośrednio, że może być tylko do kopulowania, gdy on będzie miał wolną chwilę?
Nie wierzę, bo nawet po takim poniżeniu, jakie zgotował Ci Twój kochanek mówiąc, że odpowiadasz mu tylko jako dziewczyna do łóżka, bo on ma w domu prawdziwą kobietę, swoją żonę, to szanująca się kobieta szybko przestałaby zawracać sobie głowę takim prostakiem. Ale nie Ty, bo nie jesteś szanującą siebie kobietą.
Nie wierzę, że kobieta, która ma udane życie prywatne i absorbującą pracę mogłaby całymi dniami ślęczeć na forum.

Na marginesie, przeczytałam wątek, żeby znależć słowa Summerki, że tu nie wróci, o których pisałaś wiele razy. I wyszło, że znowu kłamałaś, bo nic takiego ona nie pisała. Ty jesteś zwykłą kłamczuchą. Zmyślasz na potęgę. Koloryzujesz. Wymyślasz coś i myślisz, że jak powtórzysz to wiele razy to stanie się prawdą. Jesteś smutną, zazdrosną i zawistną dziewczyną, której nikt nie kocha inie chce. I to mnie wcale nie dziwi, bo zobacz, jakie reakcje wywołujesz na tym forum. Tak samo jest w Twoim pustym życiu. Nie masz co robić całymi dniami to się spełniasz na forum w beznadziejnym wątku, w którym analizujesz związek, którego nawet nie było. Prawdziwe są tylko Twoje urojenia.

Żal mi Ciebie dziewczyno, bo masz poważne zaburzenia, żyjesz w alternatywnej rzeczywistości. Powinnaś poszujać czym prędzej pomocy psychiatrycznej. Jestem kolejną osobą, która Ci o tym pisze, weź to sobie do serca.

Pogadaj z Summerką, może znajdziecie wspólny język, choć podejrzewam że za mało yntelygentna jesteś. big_smile
Ja nie mam ochoty odpowiadać na takie dyrdymały!
Summerka, pamiętaj, I am your fan big_smile

3 061

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
dobrakobieta90 napisał/a:

To Ty jesteś żałosna Roxann. Tyle Ci już to osób napisało, że chyba straciłaś rachubę.
Ja też nie wierzę, że mogłabyś być wykształconą, inteligentną i ambitną kobietą, jak się tutaj reklamujesz.
Nie wierzę, bo jaka mądra kobieta wdałaby się w romans ze starym facetem, który ma żonę, gromadkę dzieci i kolejne w drodze i mówi jej bezpośrednio, że może być tylko do kopulowania, gdy on będzie miał wolną chwilę?
Nie wierzę, bo nawet po takim poniżeniu, jakie zgotował Ci Twój kochanek mówiąc, że odpowiadasz mu tylko jako dziewczyna do łóżka, bo on ma w domu prawdziwą kobietę, swoją żonę, to szanująca się kobieta szybko przestałaby zawracać sobie głowę takim prostakiem. Ale nie Ty, bo nie jesteś szanującą siebie kobietą.
Nie wierzę, że kobieta, która ma udane życie prywatne i absorbującą pracę mogłaby całymi dniami ślęczeć na forum.

Na marginesie, przeczytałam wątek, żeby znależć słowa Summerki, że tu nie wróci, o których pisałaś wiele razy. I wyszło, że znowu kłamałaś, bo nic takiego ona nie pisała. Ty jesteś zwykłą kłamczuchą. Zmyślasz na potęgę. Koloryzujesz. Wymyślasz coś i myślisz, że jak powtórzysz to wiele razy to stanie się prawdą. Jesteś smutną, zazdrosną i zawistną dziewczyną, której nikt nie kocha inie chce. I to mnie wcale nie dziwi, bo zobacz, jakie reakcje wywołujesz na tym forum. Tak samo jest w Twoim pustym życiu. Nie masz co robić całymi dniami to się spełniasz na forum w beznadziejnym wątku, w którym analizujesz związek, którego nawet nie było. Prawdziwe są tylko Twoje urojenia.

Żal mi Ciebie dziewczyno, bo masz poważne zaburzenia, żyjesz w alternatywnej rzeczywistości. Powinnaś poszujać czym prędzej pomocy psychiatrycznej. Jestem kolejną osobą, która Ci o tym pisze, weź to sobie do serca.

Pogadaj z Summerką, może znajdziecie wspólny język, choć podejrzewam że za mało yntelygentna jesteś. big_smile
Ja nie mam ochoty odpowiadać na takie dyrdymały!
Summerka, pamiętaj, I am your fan big_smile

Roksia jest odporna na wszelką wiedzę :-)

3 062

Odp: ja, on i ten trzeci

Akurat wiedza jest jej do niczego nie potrzebna. Potrzebna jest uwaga, a tę dostarczają zarówno pozytywne jak i negatywne posty. Łapiecie się na pozytywne i negatywne haczyki...

3 063

Odp: ja, on i ten trzeci
Łezka05 napisał/a:

Tak mi teraz przyszło na myśl, że może ten wątek powoduje jakieś emocje w Tobie, że go kontynuujesz. Nie masz już jako takich emocji z prezesem, więc teraz masz ten wątek... Nakręcasz sobie emocje, których brak może odczuwasz. Przecież tu tyle emocji, a i czasem o prezesie możesz napisać. Totalny związki emocjonalne tu widzę - raczej substytut, ale to tylko moje spostrzeżenia, do których mam prawo.
Widzę, w różnych postach złość, radość, ekscytacje... Dużo emocji, ale czy jest to dobre dla wszystkich w to zaangażowanych, a przede wszystkim dla Ciebie Roxann?

Weź sobie słowa tej kobiety do serca, bo ja też tak to widzę.
Jeśli jesteś prawdziwa to naprawdę postaraj się sobie pomóc. Są specjaliści, rodzina, przyjaciele, którzy pomogą Ci wyjść z tego uzależnienia.
Nie masz o kim rozmyślać. Ten facet, bez względu na to jakie ma uczucia względem Ciebie proponuje Ci jedynie rolę kochanki.
Nie analizuj jego, jego rodziny, bo możesz dojść do zupełnie błędnych wniosków.
Oczywiście mogę się mylić, ale moim zdaniem tu nie o żaden system chodzi. Facet działa w biznesie, angażuje się w rózne związki z kobietami.
To wszystko nie jest stałe, nie jest dane raz na zawsze. Adrenalina adrenaliną- jest super. Ale człowiek potrzebuje tez czegoś stałego.Spokojnej przystani.
Być może jedyną stałą w jego życiu jest własnie jego rodzina, której będzie się trzymał pazurami. Nie możesz ani założyć, ani wykluczyć, że własnie tak jest lub nie jest.
Nie warto tracić czas, zdrowie, urodę. Myślę, że ten temat się wyczerpał.

3 064

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:
Łezka05 napisał/a:

Tak mi teraz przyszło na myśl, że może ten wątek powoduje jakieś emocje w Tobie, że go kontynuujesz. Nie masz już jako takich emocji z prezesem, więc teraz masz ten wątek... Nakręcasz sobie emocje, których brak może odczuwasz. Przecież tu tyle emocji, a i czasem o prezesie możesz napisać. Totalny związki emocjonalne tu widzę - raczej substytut, ale to tylko moje spostrzeżenia, do których mam prawo.
Widzę, w różnych postach złość, radość, ekscytacje... Dużo emocji, ale czy jest to dobre dla wszystkich w to zaangażowanych, a przede wszystkim dla Ciebie Roxann?

Weź sobie słowa tej kobiety do serca, bo ja też tak to widzę.
Jeśli jesteś prawdziwa to naprawdę postaraj się sobie pomóc. Są specjaliści, rodzina, przyjaciele, którzy pomogą Ci wyjść z tego uzależnienia.
Nie masz o kim rozmyślać. Ten facet, bez względu na to jakie ma uczucia względem Ciebie proponuje Ci jedynie rolę kochanki.
Nie analizuj jego, jego rodziny, bo możesz dojść do zupełnie błędnych wniosków.
Oczywiście mogę się mylić, ale moim zdaniem tu nie o żaden system chodzi. Facet działa w biznesie, angażuje się w rózne związki z kobietami.
To wszystko nie jest stałe, nie jest dane raz na zawsze. Adrenalina adrenaliną- jest super. Ale człowiek potrzebuje tez czegoś stałego.Spokojnej przystani.
Być może jedyną stałą w jego życiu jest własnie jego rodzina, której będzie się trzymał pazurami. Nie możesz ani założyć, ani wykluczyć, że własnie tak jest lub nie jest.
Nie warto tracić czas, zdrowie, urodę. Myślę, że ten temat się wyczerpał.

Być może, lubię adrenalinę, albo jestem do niej przyzwyczajona/uzależniona, emocje są u mnie zawsze bardzo silne. Od małego byłam do tego przyzwyczajona. Raz, że w domu miałam częste awantury, wiele negatywnych emocji (gdzie na zewnątrz musiałam udawać, że wszystko ok. – już skrajności), tak poza nim chwytałam się wszystkiego, co mogło je zmienić choć chwilowo na te pozytywne. Lubiłam rywalizację, ten dreszczyk. Brałam udział w konkursach, zawodach sportowych. Uwielbiam nowe wyzwania, rywalizację. Porażki bardzo źle znoszę, przyznaję. Może rzeczywiście brakuje mi tej adrenaliny, emocji. Wcześniej wplątywałam się w toksyczne związki, a one tych emocji dostarczały aż nadto. Teraz mam spokój, którego dawno nie miałam i nie znam tak naprawdę. Od rodziny daleko, mam też mniej delegacji (one wiadomo też nakręcają, szczególnie kiedy się jedzie w nieznane miejsca), wystąpienia też nie często (a to też jakiś stres, emocje), w domu spokojnie, o faceta też jestem spokojna. Czuję się bezpieczna, kochana. Jakoś tak nieswojo wink
Nawet tak sobie myślę, że może to moje „wałkowanie” to tylko chęć powrotu do tych czy jakichś emocji. A wiadomo, że romans wiązał się z wielkimi i skrajnymi. Przecież ja go już nie kocham, nie chciałabym z nim być itd. Co do tego nie mam żadnej wątpliwości. Bardziej przeraża mnie tzw ustatkowane życie, mąż, dzieci. Do właściwie 27 roku życia żyłam w domu pod dyktando despotycznego ojca, którego się bałam. Znosiłam co się działo w domu. Tak naprawdę dopiero kilka lat żyję sama zdana na siebie. Niby mogłam wyprowadzić wcześniej, ale chciałam skończyć dobre studia, wyprowadzając się musiałabym znaleźć pracę, a wtedy nie mogłabym dziennie studiować. Żaden związek mi nie wypalił na dłużej bo przecież do siebie nie zaproszę itd. Przyjęłam więc inną ‘taktykę’/priorytety , studia, praca.. wyprowadzka do innego miasta. No i tam akurat musiałam poznać prezia…:/ No ale teraz jestem nie tylko w innym mieście ale i kraju i jestem z facetem całkiem normalnym… Aż sama w to nie wierzę wink

3 065

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

ANo więc wracając do meritum, ta zona, wredna jędza i stara, to musiała poczuć się zagrożona, bo jak się ma męża w wikipedii, to jak się tak nie poczuć.

Ha, ostatnio odkryłam że Misiewicz jest też w Wikipedii wink Oj jaki to autorytet smile
Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać wink

3 066

Odp: ja, on i ten trzeci

Oooo skończyło się.

3 067 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-05-04 20:26:45)

Odp: ja, on i ten trzeci

Jak widać.
Ja juz z panem Z nie mam ŻADNEGO kontaktu od kilku tygodni. W ogole zapomnialam że istnieje wink
I bardzo dobrze mi z tym. Zyskało na tym moje życie prywatne i zdrowie.
Jak się okazało te wszelkie objawy nerwicy itd. to był efekt tej chorej znajomości.  Po czasie też forum bo jak ktoś wcześniej zauważył wiele tu było emocji skrajnych. Te wszelkie złośliwości tez nie spływały po mnie choć staralam sie je ignorować.
Szkoda że to tyle trwało... No ale jak ktoś tu kiedyś napisał każdy ma swój czas na wychodzenie z 'bagna' emocjonalnego. Mi to zajęlo rok. Wyleczyłam się jednak z jego osoby skutecznie. Tego teraz jestem juz na 100% pewna.

3 068

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann to zamykasz wątek?

3 069

Odp: ja, on i ten trzeci
Teufel napisał/a:

Roxann to zamykasz wątek?

Nie zamyka, tylko reanimuje, jak widać.

3 070

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

No ale jak ktoś tu kiedyś napisał każdy ma swój czas na wychodzenie z 'bagna' emocjonalnego. Mi to zajęlo rok. Wyleczyłam się jednak z jego osoby skutecznie.

Fajna taka personifikacja. Spryciara. smile

3 071

Odp: ja, on i ten trzeci
Cyngli napisał/a:
Teufel napisał/a:

Roxann to zamykasz wątek?

Nie zamyka, tylko reanimuje, jak widać.

Dokładnie.
Za każdym razem kiedy w wątku przycicha - Roxann wyciąga po raz kolejny trupa z szafy.

3 072 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-05-05 18:50:16)

Odp: ja, on i ten trzeci

Jakie wyciągnie trupa?
Jego temat już nie istnieje tak naprawdę od początku roku, kiedy dowiedziałam się o dziecku.
Musiałam to jakoś przetrwić bo o ciąże zaczął obwiniac mnie. Otarłam się o nerwicę.
Obecnie nie mamy żadnego kontaktu i jest ok. On dla mnie przestał istnieć.  O ile kiedyś wcześniej powiedzmy ze balam się jego reakcji tak teraz zupełnie nie. My już nie mamy o czym rozmawiać. Nawet gupie co u ciebie? Jest nie na miejscu. Ja żyję swoim życiem on swoim. Tak jak powinno być. I tyle.

3 073

Odp: ja, on i ten trzeci

Jak nigdy tym razem zgodze sie z Roxann. Nie wiem kto tu widzi wyciaganie trupa z szafy. Ktos napisal posta ze koniec historii,  Roxann potwierdzila i tyle. Gdzie tu nowe watki i reanimacja?
Sprawa zakonczona i oby tak zostalo.

3 074

Odp: ja, on i ten trzeci

W mojej opinii to tylko kolejne zarzucanie wędki, żeby złapać chętnych do dalszego roztrząsania sytuacji.
Takich definitywnych końców historii z kochasiem było tu już bez mała z 15 ...
I oznajmianie o tym było równie stanowcze.

3 075

Odp: ja, on i ten trzeci

Nawet jesli to dywagacje na ten temat sa tylko łykaniem przynety. Ja zakladam ze koniec tematu i ..koniec.

3 076 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-05-05 21:30:38)

Odp: ja, on i ten trzeci

Nawet jakbym chciała cos podrzucić dla aktywowania trupa to nie mam bo i nie mam z panem Z żadnego kontaktu.
Znajomość się skończyła na dobre

Edit.  Wcześniej miał jakieś  argumenty... te jego słowa mogły się wydawać szczere ...ale nie kiedy dziecko w drodze. Co on mi miał powiedzieć? Prócz tego ze gdybym go nie olalam to i dziecka by nie bylo? Jak mógł tak mówić? Niech sobie żyje szczęśliwie. Ja nie chce mieć z nim nic wspólnego.

3 077

Odp: ja, on i ten trzeci

To Roxann zamykasz wątek, czy nie?

3 078

Odp: ja, on i ten trzeci
Teufel napisał/a:

To Roxann zamykasz wątek, czy nie?

Ja nie mam możliwości zamkniecia wątku. To zależy od moderatorów.
Ja mogę jedynie stwierdzić że wykaraskałam się z tego emocjonalnego bagna w czym pomogła mi ciąża jego żony. Nie jestem jednak msciwa i nie życzę mu/im źle. Zresztą,  on stał się dla mnie obcą osobą więc nie interesuje mnie co u niego.
Nawet mogę powiedzieć, że z perspektywy czasu cieszę się z takiego obrotu sprawy bo to raz i na dobre zakończyło naszą znajomość. Tak jak pisałam wcześniej teraz nawet niby zwykle "co u ciebie?" nie wchodzi w grę bo mnie nie interesuje co u niego i nie chce by go interesowało co u mnie. 
Mam tylko troszkę żal do siebie, że to tak długo trwało. Że przez kogoś takiego jak on nabawiłam się nerwicy. Na szczęście po urwaniu kontaktu objawy minęły.  Na forum też coraz rzadziej wpadam. Czasem coś przeczytam. Nie jest mi to już potrzebne.
Ja chyba przeszlam przez wszystkie etapy od ślepego zauroczenia po emocjonlne uzależnienie po próby obrzydzenia, wręcz wstrętu po obojętność. A jak on sobie radzi mnie już nie obchodzi.

3 079

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Teufel napisał/a:

To Roxann zamykasz wątek, czy nie?

Ja nie mam możliwości zamkniecia wątku. To zależy od moderatorów.
( bla, bla, bla ...)

Masz możliwość zamknięcia wątku.
Wystarczy napisać do moderatorów w tej sprawie.

3 080

Odp: ja, on i ten trzeci

Gratuluję obojętności. W niektórych sytuacjach to wręcz błogosławione uczucie smile

3 081 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-05-08 20:20:46)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Gratuluję obojętności. W niektórych sytuacjach to wręcz błogosławione uczucie smile

To prawda i nie tylko w stosunku do niego ale też niektórych forumowiczek.
Tak mnie dziś refleksja naszła jak przeczytałam oficjalne potwierdzenie związku Rysia i Joany.  Ten 'moj' też lata temu był w polityce z tymże nie aż na takim świeczniku jak Ryś.  I też przepisał wszystko na żonę stąd m.in. ta niechęć do rozwodu.  Potem został biznesmenem czyli kolejność odwrotna.  Smiesznie bo na studiach pd mialam zajęcia z Rysiem. Za Balcerowicza. Może też dlatego byłam ciekawa jak się ich sytuacja rozwinie. Od początku niemalże było wiadomo że mają romans. W tle 5 dzieci.  I co? To kobieta pierwsza zdecydowala o rozwodzie i pierwsza poinformowała o związku. Ryś jakby dalej świętuje 6 króli  wink Bez jaj i nie wiem czego jeszcze.
A ten 'mój' zafundował sibie 3 dziecko po nastu latach jak go olałam. Super. To są mężczyźni. Normalnie brak słów hmm
"Władza" odbija.

3 082

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, znowu Ci się rzut obsesji zaczyna.
I 3, 2, 1 ..... start ...

3 083

Odp: ja, on i ten trzeci
IsaBella77 napisał/a:

Roxann, znowu Ci się rzut obsesji zaczyna.
I 3, 2, 1 ..... start ...

Co do obsesji polecam Summerke wink
Ja nie dorastam do pięt wink

3 084 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2017-05-08 21:47:44)

Odp: ja, on i ten trzeci

??
Co to wnosi nowego do wątku ?
I jak to się ma do Twoich kolejnych zapewnień o tym, jak bardzo jesteś uleczona i jak bardzo łun Ci kalafiorem zwisa ... ?
Zwyczajnie głupie są takie prowokacje, nie rozumiem dlaczego to robisz, skoro z drugiej strony deklarujesz, że wszystko u Ciebie cudownie ...

3 085 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-05-08 22:00:16)

Odp: ja, on i ten trzeci

Akurat nie pisałam o sobie tylko o Rusiu. Wcześniej już o nim wspominalam. Tak się składa że miałam z nim zajęcia i znam go jakis tam... i  ciekawa bylam jak on ten romans rozwiąże. No bez jaj.. Wszystko Joana za niego załatwiła.

Ps. Tak Ryś miał zajęcia na studiach za Balcerowicza. Tak sie składa że byłam jego studentką.

3 086

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, albo leki które przyjmujesz Ci szkodzą, albo spróbuj ograniczać alkohol, czy inne czasoumilacze przed pisaniem postów ?
Bo bredzisz, jak w malignie.

3 087

Odp: ja, on i ten trzeci

Reanimacja tematu?
Isa Bella - to ma bardzo dużo wspólnego - jej Misiu-Rysiu nie związał sie z nia pomimo romansu ,a Joany Misiu-Rysiu tak i to wszystko zasługa kobiety więc pewnie sie nam Roxann zastanawia jak by to było gdyby i ona była taka odważna tongue
To tyle w temacie "zwisa mi łun kalafiorem" wink

3 088

Odp: ja, on i ten trzeci

Mmmm... odgrzewane kotlety z rana...

3 089

Odp: ja, on i ten trzeci
IsaBella77 napisał/a:

Roxann, albo leki które przyjmujesz Ci szkodzą, albo spróbuj ograniczać alkohol, czy inne czasoumilacze przed pisaniem postów ?
Bo bredzisz, jak w malignie.

Nie przyjmuje żadnych leków prócz witamin A alkoholu w ogóle nie piję.
Ciekawe bo jak się wydał romans 'na szczycie' to i tu były kąsliwe komentarze.  Teraz jak się do tego przynali i drugie bierze rozwód to już nie pasi. A 'razem' mają 5 dzieci.  Hipokryzja?
Napisałam o tym bo zwyczajnie byłam ciekawa jak to rozwiązą głowónie przez to z Pana R poznałam zanim stał się osobą publiczną.
I obiektywnie stwierdziłam ze pani J wzięła na siebie ciężar tłumaczenia i konsekwencji.
Jej nie znam więc się nie będę wypowiadać.

Próby porownywania sytuacji są jednak bezsensowne bo pani J wzięła rozwód mająć 3 dzieci.  Do tego będąc osobą publiczną.
Można by było porównywać gdyby pan R chcąc odwrócić uwagę żony od tego co się dzieje zrobił jej kolejne dziecko.  Też mają 2 dzieci już dość sporych.
Tak się składa, że ja teraz mam naprawdę ubaw z tego 'mego' pana Z. I piszę to naprawdę poważnie. Igrał, igrał. .To ma smile

3 090

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan ,  o Ty się zajmujesz zdradami Ryska i Aski ???
Poświęcili dla tego romasu swoje życie rodzinne i polityczne.
Stali się pośmiewiskiem w kabarecie, tracą funkcje w partii i słupki w sondażach .
Można by powiedzieć ze zawiedli nie tylko swoje rodziny ale i kolegów / koleżanki partyjne , wyborcow.

Zobaczymy co z ich wielkiej miłości zostanie kiedy będą zbliżały się wybory.

Lepiej skup się na sobie, minęły lata świetlne a Ty dalej rozmyslasz o byłym kochanku.
Było minęło , liczy się tu i teraz.
Obecny facet a nie były kochanek i romans z tabloidów .

3 091

Odp: ja, on i ten trzeci

Secondo, jak wspomniałam to nie jest dla mnie jakiś romans tabloidowy bo Rysia mialam okazję poznać kilka l temu.  Byłam ciekawa jak to rozwiążą będąc na świeczniku. Partia i polityka to zupełnie inna kwestia.
To nie ma nic wspólnego z moim panem Z.

3 092

Odp: ja, on i ten trzeci

Jesli znacie się dobrze i jesteście - jak sugerujesz - bliskimi znajomymi, to dość nieładnie jest pisać o jego prywatnych sprawach tutaj, nie uważasz ?
A jeśli znacie się tylko w relacji wykładowca-studentka, to takie luźne dywagacje, to raczej temat na nowy wątek w kafejkowych ploteczkach.
Bo jeśli z "Twoim" Panem Z. nie ma to nic wspólnego, to po co to tu wlepiać te plotki w tym wątku, skoro nie ma to odniesienia do niczego ?

3 093

Odp: ja, on i ten trzeci
IsaBella77 napisał/a:

Jesli znacie się dobrze i jesteście - jak sugerujesz - bliskimi znajomymi, to dość nieładnie jest pisać o jego prywatnych sprawach tutaj, nie uważasz ?
A jeśli znacie się tylko w relacji wykładowca-studentka, to takie luźne dywagacje, to raczej temat na nowy wątek w kafejkowych ploteczkach.
Bo jeśli z "Twoim" Panem Z. nie ma to nic wspólnego, to po co to tu wlepiać te plotki w tym wątku, skoro nie ma to odniesienia do niczego ?

Jakie plotki? Pani J sama związek i sprawy rozwodowe potwierdziła. Poza tym oboje są osobami publicznymi, więc nie wiem w czym widzisz problem.
Na forum mamy historie osób anonimowych, przedstawianych z punktu widzenia jednej osoby (autora) stąd opinie są często bardzo subiektywne, oparte na własnych doświadczeniach. Próbuje się często na siłę przeforsować swoje racje uznając je jako jedyne słuszne.
Nie chciałabym porównywać obu historii, ale powiedzmy że ta sporawa jest wszystkim znana w podobnym stopniu i każdy może sobie na tej podstawie wyrobić jakieś opinie. A myślę, że to historia jakich wiele.
I choć by się zaklinało rzeczywistość nie wiem jak, ludzie bardzo rzadko odchodzą od swoich partnerów, nie mając innej (nie mówię, że na pewno lepszej) alternatywy. Podejmują jednak zwykle ten krok dopiero wtedy, kiedy wszystko wychodzi na jaw i nie mają wyboru. Zdecydowanie wygodniejsze (szczególnie dla facetów) jest granie na 2 fronty.
To taka moja reelekcja, która mi się nasunęła już podczas czytania forum, a teraz tylko się potwierdziła.

3 094 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-05-10 12:28:22)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann po pierwsze nie uzywaj slow ktorych znaczenia nie rozumiesz. Reelekcja?  Wybrali Cie ponownie na krolowa balu? tongue
Po drugie... faktycznie Ty wciaz sie w tym taplasz. Pod pretekstem jakiejs innej historii rozkminiasz wciaz te same smuty z wlasnego zycia ze zonaty  to zawsze to i tamto. Po co Ci to? Nie szkoda zycia na analizowanie  roznych schematow? Masz faceta, zyj z nim, mysl o nim i ciesz sie tym. A innych oswiecac swoimi spostrzezeniami nt szablonowych zachowan zonatych zdradzaczy naprawde nie musisz bo kazdy ma swoj rozum, poza tym ludzie maja to do siebie ze najczesciej musza cos przezyc na wlasnej skorze by sie przekonac/ zrozumiec wiec Twoja ewentualna misja jest naprawde zbedna.

3 095

Odp: ja, on i ten trzeci

feniks35, jeżeli czegoś w życiu doświadczyliśmy, co bardzo dużo nas kosztowało, siłą rzeczy potem zwracamy uwagę na podobne historie. Patrzymy na nie jednak z zupełnie innej perspektywy - nie 'aktora', tylko widza. To nie jest dla mnie taplanie się w błocie, tylko przechodzenie obok takiego bajora i patrzenie jak inni się w nim zatracają. Ja nie oceniam tych ludzi, bo to ich życie ale wtedy odczuwam pewną ulgę i satysfakcję, że sama z podobnego bagna się wydostałam i mam nadzieję, że nigdy więcej się w nim już nie znajdę. I masz rację, że człowiek uczy na własnych błędach. Niestety albo stety z boku wszystko inaczej wygląda.


*refleksja miało być

3 096

Odp: ja, on i ten trzeci

Ale po co ?
Jaki masz w tym cel ?
Case study i zaspokojenie ciekawości już miałaś.
Potłuczoną doopę po upadku z siódmej chmurki już miałaś.
Porównania i podobne przypadki też już miałaś, nie tylko na forum, ale i w realnym świecie również.
Po co Ci więc powroty do tego jak to określasz - bajora ? Bez sensu kompletnie.

3 097

Odp: ja, on i ten trzeci
IsaBella77 napisał/a:

Ale po co ?
Jaki masz w tym cel ?
Case study i zaspokojenie ciekawości już miałaś.
Potłuczoną doopę po upadku z siódmej chmurki już miałaś.
Porównania i podobne przypadki też już miałaś, nie tylko na forum, ale i w realnym świecie również.
Po co Ci więc powroty do tego jak to określasz - bajora ? Bez sensu kompletnie.

Jak to po co? Bo Roxann wbrew temu co twierdzi to wciaz boli. Dlatego analizuje podobne sytuacje by sie upewnic ze jej relacji z preziem naprawde nie dalo rady uratowac gdyz kazdy zdradzacz zostaje przy zonie a nawet jak odchodzi to tylko dlatego ze sie wydalo. Ta swiadomosc ja uspakaja i zniecheca zeby dalej karmic sie mrzonkami o happy endzie z preziem. A przy tym daje ukojenie jej ego ze wcale "nie przegrala  z zona" tylko to tak zawsze musi wygladac wiec nie ma co tracic wysokiej samooceny. Gdyby naprawde sie wyleczyla z calej tej historii to by nie chciala o tym myslec nawet w kategoriach ciekawostki tak jak nie mysli sie o bylych ktorzy sa nam kompletnie obojetni ani nie doszukuje sie ich wspolnych cech z innymi osobami.

3 098 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-05-10 15:45:43)

Odp: ja, on i ten trzeci

Fenix, to chyba naturalne, że pojawiały się we mnie wątpliwości czy oby na pewno postąpiłam właściwie, najlepiej jak w danej sytuacji mogłam, jak powinnam? Już pomijam sam romans (stało się czasu nie cofnę), ale mówię o tym co się działo przez ostatni rok. W końcu każde inne zachowania/decyzje mogły spowodować zupełnie inny rozwój wydarzeń począwszy od mego wyjazdu po ciążę.
Nawet nie chodzi o to, że to mnie jakoś boli, ale masz rację, że te podobne historie interesują mnie też dlatego, bo dodatkowo utwierdzają mnie w słuszności mojego postępowania. A przecież nie postąpiłam szablonowo, nie poinformowałam małżonki o romansie. To od samego początku do końca nie wchodziło w grę co wielokrotnie tu podkreślałam (choć może z perspektywy czasu wolałaby wiedzieć, zanim zdecydowała się na kolejne dziecko).
To nie jest tak, że ja wszystkich swoich decyzji byłam w 100% pewna. Na bieżąco, często pod wpływem emocji, wybierałam rozwiązania, które wydawały mi się właściwe.
Teraz, kiedy mam głowę wolną od pana Z, kiedy emocjonalnie się wyciszyłam, zaleczyłam siniaki po upadku z tej siódmej chmurki tongue mam czas na spokojnie się zastanowić czego tak naprawdę chcę, co dalej itd. Wiele rzeczy, decyzji które wcześniej podejmowałam były spowodowane czy też w jakimś stopniu związane z moją relacją z panem Z. Mam tu na myśli głównie wyjazd. Nie chcę już nigdy mieć takiego odczucia, że robię coś przez kogoś, nie chcę już nigdy czuć tak fatalnego emocjonalnego uzależnienia.
A teraz? Jeżeli tu zostanę (planowałam jakiś czas temu wracać po roku a jakby nie patrzeć już on niedługo mija), to zrobię to ze względu na obecnego faceta, bo on nie widzi siebie w Warszawie... itd. itd. 
Jak widać życie to ciągłe trudne decyzje... a ja nie chcę popełnić kolejnego błędu.

3 099

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Fenix, to chyba naturalne, że pojawiały się we mnie wątpliwości czy oby na pewno postąpiłam właściwie, najlepiej jak w danej sytuacji mogłam, jak powinnam? Już pomijam sam romans (stało się czasu nie cofnę), ale mówię o tym co się działo przez ostatni rok. W końcu każde inne zachowania/decyzje mogły spowodować zupełnie inny rozwój wydarzeń począwszy od mego wyjazdu po ciążę.
Nawet nie chodzi o to, że to mnie jakoś boli, ale masz rację, że te podobne historie interesują mnie też dlatego, bo dodatkowo utwierdzają mnie w słuszności mojego postępowania. A przecież nie postąpiłam szablonowo, nie poinformowałam małżonki o romansie. To od samego początku do końca nie wchodziło w grę co wielokrotnie tu podkreślałam (choć może z perspektywy czasu wolałaby wiedzieć, zanim zdecydowała się na kolejne dziecko).
To nie jest tak, że ja wszystkich swoich decyzji byłam w 100% pewna. Na bieżąco, często pod wpływem emocji, wybierałam rozwiązania, które wydawały mi się właściwe.
Teraz, kiedy mam głowę wolną od pana Z, kiedy emocjonalnie się wyciszyłam, zaleczyłam siniaki po upadku z tej siódmej chmurki tongue mam czas na spokojnie się zastanowić czego tak naprawdę chcę, co dalej itd. Wiele rzeczy, decyzji które wcześniej podejmowałam były spowodowane czy też w jakimś stopniu związane z moją relacją z panem Z. Mam tu na myśli głównie wyjazd. Nie chcę już nigdy mieć takiego odczucia, że robię coś przez kogoś, nie chcę już nigdy czuć tak fatalnego emocjonalnego uzależnienia.
A teraz? Jeżeli tu zostanę (planowałam jakiś czas temu wracać po roku a jakby nie patrzeć już on niedługo mija), to zrobię to ze względu na obecnego faceta, bo on nie widzi siebie w Warszawie... itd. itd. 
Jak widać życie to ciągłe trudne decyzje... a ja nie chcę popełnić kolejnego błędu.

No to mysl o tym co robic, czy wracac czy nie ale w odniesieniu do partnera i tylko do niego.  Po co wplatac na sile w to doswiadcznia z preziem. To inny czlowiek i inna ZAMKNIETA juz historia. Idac tym tropem do konca zycia mozesz mielic ten watek pod roznymi katami. Czy dobrze zrobilas nie informujac zony? Czy kiedys sie to nie wyda i nie bedziesz miala problemow? Czy przez wasze rozstanie on nie popadnie w alkoholizm i  nie zejdzie na marskosc watroby osieracajac 3 dzieci,  czy bedzie Ci to wybaczone w niebie itd....Zlituj sie kobito. To sie skonczylo. Idz dalej i zyj. Bez prezia w zyciu, glowie, sercu i wspomnieniach.

3 100 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-05-10 18:48:14)

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

Idac tym tropem do konca zycia mozesz mielic ten watek pod roznymi. Czy   nie informujac zony? Czy kiedys sie to nie wyda i nie bedziesz miala problemow? Czy przez wasze rozstanie on nie popadnie w alkoholizm i  nie zejdzie na marskosc watroby osieracajac 3 dzieci,  czy bedzie Ci to wybaczone w niebie itd....Zlituj sie kobito.

smile
Az się uśmiałam... ale coś w tym jest wink
Jak widać siedzi mi to na sumieniu...
Niby głupia zwykła przyjaźń na początku. ..a takie konsekwencje. hmm
Nie planowałam ani romansu ani że będę docelowo mieszkać poza PL. Jeżeli teraz zostanę to pewnie zdecyduję się na założenie tu rodziny (choć tak się wzbraniałam).
A wyjazd miał być tylko 'ucieczką', wyrwanien z tej tosycznej znajomości z panem Z.
Sama się dziwię, że pomimo tej emocjonalnej huśtawki, odnalazłam się tu bez problemu. Myślę że wciąż byłam na 'haju'...stres, adrenalina... to wbrew pozorom też mobilizuje. Przyplacilan to jednak (prawie?) nerwicą. Na szczęście w porę trafilam do lekarza i objawy minęły. Pewnie ta wiadomość o dziecku też pomogła... z jednej strony wtedy wystąpiły największe problemy z tętnem itp. ale z drugiej strony to definitywnie zakończyło moją znajomość z panem Z.
Teraz mam spokój którego dawno mi brakowało. Aż się trochę nieswojo czuję. wink

Czasem tu wchodzę... ale jakoś juże nie potrafię czytać nowych historii. Raz, że mam wrażenie, że to już było,  a dwa te emocje już są za mną.  Może czasem ciekawi mnie jak się dana historia zakończy bo one bywają przeróżne pomimo utartych schematów.  I to zarówno po stronie zdradzonych jak i zdradzajacuch jak i kochanków. Pod tym względem akurat nie dziwię się Summerce, która przypisywała mi autorswo każdego kolejnego wątku o romansie. Ja też mam czasem odczucie że wątki tworzą te same osoby bo one podobne są do siebie. Te same emocje dylematy itd. W moim wątku to zostało przewałkowane w każdą stronę. Różnica jedyne taka, że chyba jako jedyny dotrwał do końca. Zwykle 'kochanki' po pierwszej fali hejtu rezygnują z forum. Nie wiadomo jak się ich historie potoczyły, jak z tego wyszły. 
Mój romans nie wyszedł na jaw, nie odczułam wiec konsekwencji tego w realu ale tu zmierzyłam się z ocenami i falami hejtu. Mi to jednak do końca nie przeszkadzało bo ja będąc w ślepej uliczce wiedziałam, że potrzebuję pomocy. Od co najmniej roku wiedziałam że chce się z tego bagna uwolnić. Tu pomiędzy tymi zlosliwosciami dostałam wiele cennych rad i wskazówek.  Niestety to nie działa tak, że jak ktoś ci przemówi do rozsądku w chwili 'amoku' jakim jest zakochanie, emocjonalne uzależnienie to nagle tą osobę oświeci i po sprawie. Wychodzenie z tego to jest proces. Ciągła huśtawka emocjonalna. Osobie patrzącej z boku wszystko wydaje się proste. Teraz i dla mnie te kilkadziesiąt stron wałkowania wydaje się 'chore'. Nauczyło mnie jednak wiele. O sobie i o ludziach.

3 101 Ostatnio edytowany przez Bulka (2017-05-12 23:54:01)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann (swoją drogą bardzo pretensjonalny nick), dobrnęłam w tych mdłych wynurzeniach do 23 str, po czym wskoczyłam na 81 i 82, przewidując, że nic się nie zmieni. I jak zawsze huehuehue miałam rację wink Mam bardzo mało czasu, gdyż będąc znacznie młodszą od Ciebie dałam się nabrać takim śc....rwom ze względu na ich zamiłowanie do kolekcjonowanie atrakcyjnych małomiasteczkowych c..p, którym mamusie wciskały, że świat jest dobry, a ludzie mili i przychylni. Patrząc z perspektywy czasu, mimo iż ładnych kilkanaście lat minęło, nadal jestem okazem do klasera poniekąd, żal mi Ciebie, szczerze. Też uciekałam,.za granicę, tam też to samo, wracałam, tutaj to samo. Świat zszedł na psy. To się nazywa hedonizm, obłuda. Mi dziewoi z prowincji takie sprawy nie mieściły się w głowie, w traumie poszerzyłam horyzonty swojej wyobraźni. A to nic niezwykłego. Chleb powszedni w tych czasach. Jakiś fiut umożliwił Ci to i owo abyś zobowiązana p dawała, a Ty w to idziesz. Mimo wyłuszczenia Ci mechanizmów, do których dochodzlam sama, nadal się rzucasz. Za tą zagramanicą wpadniesz w to samo, albo już wpadłaś, ale masz już świetnie "wyuczony" ten mechanizm zaprzeczania, pod publikę. Jesteś jak Pani do towarzystwa, w zamian za wpływy oddajesz duszę i ciało.
To jak to wszystko przeżywam, odebrało mi zdrowie, mimo iż przez 40lat nawet się nie przeziębiałam, 2x w zyciu jako dziecko brałam antybiotyk i nic więcej. Nie wiem czy będę dłużej żyła. Miałam wszystko, a nawet dużo za dużo dla mnie samej, osiągnięte własnymi siłami. Ale dopuściłam pasożyty do swojego życia. Za kilka dni jeśli wszystko dobrze pójdzie powinnam być po operacji usunięcia nowotworu. Nie wiadomo jakiego. Kobieto, obudź się! oddałabym wszystko co mam, żeby cofnąć się do Twojego wieku i poziomu emocjonalnego! Wybacz, ale jesteś bardzo naiwną, głupią małomiasteczkową piz.... wszystko w Twoich rękach, albo weźmiesz życie w swoje ręce, albo Cię wyruchaj... od tylca bez pytania! To taka puenta 4u.

3 102

Odp: ja, on i ten trzeci

Bulka, pojechałs
Ja nie wdałam się w żadne układy. Znalazłam prace sama a raczej zostałam oddelegowana. Skończyłam 2 kierunki i pd. Ja od nikogo nie jestem zależna. Po prostu się zakochałam w tamtym panu Z. On nie odszedl od żony a nawet splodzil jej kolejne dziecko. I tyle w temacie.
Juz nie chce rozkminiać czy jego słowa ze mnie kocha do ostatniego momentu były szczere. .chyba oczywiste. ..

3 103 Ostatnio edytowany przez Bulka (2017-05-14 00:13:10)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, bardzo chciałabym Tobie powiedzieć, że super babeczka z Ciebie, ale na razie, niestety, prędzej mi kaktus na języku wyrośnie. Jak grochem o ścianę. I tak za dużo swojego cennego czasu Tobie poświęciłam. Albo będziesz dziewoją do klasera, albo z baranka walniesz pustostanem o mur.
Roxann, you don't have to put on the red light.
I told you once, I won't tell u again.
It's a bad way.

3 104

Odp: ja, on i ten trzeci

Hey (światowo huehue) Roxann! Pokroili mnie w "plasterki" i zszyli i jestem alive! I w pionie od zaraz! Dostałam drugie, nieskażone życie, jak w grze kompu. I powiem tak, obyś nie musiała mieć tak traumatycznej drogi do wniosków, już żaden fijut kitu mi nie wciśnie, nawet jeśli mam być zakonnicą 4ever, chwdp im!:) Kobiety mogą wszystko bez fijutów!!!

3 105

Odp: ja, on i ten trzeci

Ech.. jak doszły mnie słuchy mój pan Z się rozwodzi.. jestem na 99% pewna że wyszło to od jego żony. No cóż.. mi wcale go nie szkoda, dziecka tak. Tylko po co to było? Dziecko na ratowanie małżeństwa rzadko kiedy przynosi pożądany efekt. W końcu i żona przejrzała na oczy. Smutna historia...no ale ostatecznie nie z mojej winy ten rozwód... całe szczęście...

3 106

Odp: ja, on i ten trzeci

Niesamowite.

3 107

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ech.. jak doszły mnie słuchy mój pan Z się rozwodzi.. jestem na 99% pewna że wyszło to od jego żony. No cóż.. mi wcale go nie szkoda, dziecka tak. Tylko po co to było? Dziecko na ratowanie małżeństwa rzadko kiedy przynosi pożądany efekt. W końcu i żona przejrzała na oczy. Smutna historia...no ale ostatecznie nie z mojej winy ten rozwód... całe szczęście...

No tylko świstaka jeszcze brakuje.
Ty, Świstak !!! Cho no. Trza coś pozawijac !!!

3 108

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie wierzę w to co piszesz Roxann.

3 109

Odp: ja, on i ten trzeci

Zbliża się termin narodzin tego dziecka.
Prawdopodobnie to jest powodem kolejnej trzęsiawki psychotycznej u Roxann.

3 110

Odp: ja, on i ten trzeci
IsaBella77 napisał/a:

Zbliża się termin narodzin tego dziecka.
Prawdopodobnie to jest powodem kolejnej trzęsiawki psychotycznej u Roxann.

Dziecko już się urodziło.. tak gwoli ścisłości...

3 111

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Nie wierzę w to co piszesz Roxann.

Nie mam tej informacji od niego, nie rozmawiam z nim od stycznia. Słyszałam od osoby trzeciej, ze dziecko już się urodziło i że się rozwodzi (choć wcale o to nie pytałam)... mogą to być plotki choć nie sądzę.
Na pewno nie będę u niego potwierdzać prawdziwości tego..

3 112

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Kochany Pamiętniczku,

Taka pustka w moim życiu. Nic się nie dzieje. Nikt mnie nie kocha i nikt mnie nie chce.
Dlatego dzisiaj wymyśliłam sobie...

3 113 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-08-09 17:12:47)

Odp: ja, on i ten trzeci

Niby po co miałabym coś wymyślać? Nie mam z panem Z kontaktu i nie chcę mieć. Od stycznia nie rozmawiamy ze sobą. 2 msc temu byliśmy na tej samej konferencji i nie zamieniliśmy ani jednego słowa. Nawet cześć sobie nie powiedzieliśmy. Nie miałam ani potrzeby ani ochoty z nim rozmawiać. Rok temu, jeszcze zanim dowiedziałam się o dziecku, zrobiłam wszystko by nie musieć mieć z nim zawodowego kontaktu.
Czasem tu zaglądam, czytam wybrane wątki… i wtedy pojawia mi się w głowie jedna myśl – jak dobrze że już to za mną… Współczuję osobom fatalnego zauroczenia. Często bezmyślności, że albo ryzykują swoje całkiem udane związki/rodziny dla takiej fascynacji albo z zemsty donoszą o zdradzie do współmałżonków wywracając ich życie. Dlatego się cieszę bardzo, że nasz romans się nie wydał. Szczególnie z perspektywy czasu. Nie mam pewności, że on rzeczywiście się rozwodzi ale dla mnie to tak naprawdę nie ma znaczenia… no może tylko takie, że nie przeze mnie.
Zresztą, kiedyś w luźniej rozmowie powiedział mi, że przez 10l był wierny żonie jak pies. Co biorąc pod uwagę ile miało l jego najstarsze dziecko i kiedy mnie poznał świadczyło o tym że przedtem zdradzał ją jakieś 2-3l co najmniej (zakładając, że żona na początku znajomości zaszła w ciążę). Więc nie byłam pierwsza i zapewne nie ostatnia.
Natomiast co do tego, że dziecko już się urodziło mam pewność, bo znajoma z nim rozmawiała na ten temat, gratulowała itd. Nie znam nawet płci. A to chyba jedyna rzecz która powiedzmy jakoś by mnie ciekawiła, bo 2 starszych ma tej samej. Uderzyło mnie jednak od razu to, że powiedział jej, że wszystko zorganizowali, mają nianię itd. (co raczej dziwne że tak od razu) i że dziecko nie może rodziców ograniczać (chyba jego.. ). Ale to było do przewidzenia, że on swego trybu życia nie zmieni.
Szczerze też nie wierzę za bardzo w ten rozwód. Raczej to plotka po tym, że on nie zmienił swego trybu życia i żona się wkurzyła, że nie ma w nim wsparcia (pisałam kiedyś, że w mojej b pracy pracuje żona jego bliskiego przyjaciela, ale nie przyjaźniłyśmy się… obie rodziny się jednak znają i mieszkają niedaleko). Może więc o tym wspomniała… nie wiem.  Ale załatwił nianię… więc o co żona ma się czepiać. Ma przecież pomoc. To w jego stylu.
No i tyle… smutna historia jakby nie było…

3 114

Odp: ja, on i ten trzeci

A po co piszę? Bo forum jest dla nas, dla ludzi, którzy z jednaj strony potrzebowali wsparcia a z drugiej poszerzenia świadomości poza własne doświadczenia. Wsparcia osób które coś posobnego przeżyły czy są mądrzejsi będąc na innym etapie. Nawet w tym moim wątku wiele osób pisało o konsekwencjach takiego romansu w dłuższej perspektywie… owszem to docierało, ale to były słowa.. Tych wątków różnych jest tu tyle, że można było te słowa skonfrontować z tym co ludzi spotyka.. Śledzić ich historie. W tych które najwięcej mi dały nawet się nie wypowiadałam… One były po prostu potwierdzeniem tego co życzliwe osoby mi pisały. To pozwoliło mi spojrzeć na ten problem z różnych perspektyw. I na tej podstawie wyciągnęłam swoje wnioski. Zamykając się w swoim wątku do tego bym nie doszła. Dlatego z innej perspektywy piszę jak to u mnie się potoczyło. Tych perspektyw jest bardzo niewiele… bo zwykle „kochanki” kończą pisać po pierwszym hejcie. Ja nie skończyłam bo wiedziałam, że mam problem i wiele osób mi tu pomogło… oj dużą cierpliwością się wykazując. Dlatego niemiłe komentarze mnie aż tak nie bolały… bo ja wiedziałam po co tu napisałam.
Teraz m.in. dzięki temu jestem poza tym.  Emocjonalnie już nic mnie z nim nie łączy. I to jest wielki sukces zważywszy jak bardzo byłam wkręcona. Zresztą jak chyba każda osoba na etapie zauroczenia..  jeszcze zakazanego. Prawdę powiedziawszy teraz do tej jego (bo już nie naszej) historii podchodzę jak do innej z forum… czegoś uczy, daje wiedzę, ale mnie już bezpośrednio nie dotyczy.
Dlatego napisałam.

3 115

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Emocjonalnie już nic mnie z nim nie łączy..

Taaaaak, na pewno...

3 116

Odp: ja, on i ten trzeci

Sąd bada czy nastąpił trwały rozpad pożycia. Oczywiste jest, że jeśli jest tak małe dziecko to nie. Bierze się też pod uwagę dobro małoletnich dzieci.
Najważniejsze aby jego żona prowadziła swoje niezależne życie. Czerpała z niego ile się da radości. Pan Z... zostawmy jego temat. Może kiedyś "kryzys" mu minie. Bardzo dobrze, że mają nianię do dziecka. Przy trójce dzieci jest bardzo pomocna. Kobieta potrzebuje czasu dla siebie a i w małżeństwie jest lepiej kiedy kobieta jest wypoczęta, zadowolona, realizuje się.  Na pomocy do dziecka i do zajęć domowych nie należy oszczędzać. Zwłaszcza w sytuacji kiedy nie jest to dla kogoś jakiś straszny wydatek.
Także fajnie:) Obojętne czy jego żona wystąpi o rozwód czy nie -najważniejsze jak pokieruje swoim życiem i ile będzie z niego czerpać. 
A jak tam twój związek Roxann? Jest dobrze czy czegoś ci brakuje?

3 117

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

A po co piszę? Bo forum jest dla nas, dla ludzi, którzy z jednaj strony potrzebowali wsparcia a z drugiej poszerzenia świadomości poza własne doświadczenia. Wsparcia osób które coś posobnego przeżyły czy są mądrzejsi będąc na innym etapie. Nawet w tym moim wątku wiele osób pisało o konsekwencjach takiego romansu w dłuższej perspektywie… owszem to docierało, ale to były słowa.. Tych wątków różnych jest tu tyle, że można było te słowa skonfrontować z tym co ludzi spotyka.. Śledzić ich historie. W tych które najwięcej mi dały nawet się nie wypowiadałam… One były po prostu potwierdzeniem tego co życzliwe osoby mi pisały. To pozwoliło mi spojrzeć na ten problem z różnych perspektyw. I na tej podstawie wyciągnęłam swoje wnioski. Zamykając się w swoim wątku do tego bym nie doszła. Dlatego z innej perspektywy piszę jak to u mnie się potoczyło. Tych perspektyw jest bardzo niewiele… bo zwykle „kochanki” kończą pisać po pierwszym hejcie. Ja nie skończyłam bo wiedziałam, że mam problem i wiele osób mi tu pomogło… oj dużą cierpliwością się wykazując. Dlatego niemiłe komentarze mnie aż tak nie bolały… bo ja wiedziałam po co tu napisałam.
Teraz m.in. dzięki temu jestem poza tym.  Emocjonalnie już nic mnie z nim nie łączy. I to jest wielki sukces zważywszy jak bardzo byłam wkręcona. Zresztą jak chyba każda osoba na etapie zauroczenia..  jeszcze zakazanego. Prawdę powiedziawszy teraz do tej jego (bo już nie naszej) historii podchodzę jak do innej z forum… czegoś uczy, daje wiedzę, ale mnie już bezpośrednio nie dotyczy.
Dlatego napisałam.

Nie odbieram tego w taki sposób, w jaki starasz sie to przedstawić.
Nie napisałaś tego w formie przestrogi, dobrej rady, czy logicznego wniosku. A bardziej jak update internetowego dziennika.
Jak ktoś, kto czeka na jakikolwiek news na temat podmiotu lirycznego, na jakikolwiek ochłap.

3 118

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

A jak tam twój związek Roxann? Jest dobrze czy czegoś ci brakuje?

Trudno mi odpowiedzieć. Myślę że na nowo uczę siebie, budowania relacji. Znajomość z panem Z zabiła coś we mnie... pewną naiwność, idealistycze podejście do życia, miłości.  Nie jestem w stanie już chyba tak mocno kogoś pokochać. . Tak bardzo się wkręcić... Ale czy to źle? Już nie bujam w obłokach... nie wierzę że coś tam samo się dzieje... Miłość myliłam z motylkami... To był dla mnie główny wyznacznik jakości związku. ..pozorna bliskość emocjonalna ... za którą kryła się manipulacja. Straciłam przez to nie tylko czujność ale i głowę. . I kilka lat ... sad
Dlatego mam wrażenie, ze teraz dopiero się uczę budowanią zdrowych relacji. Moglabym powiedzieć ze brakuje mi w tym związku tych motylków, adremaliny tego bujania w oblokach... życia ta druga osoba.... Ale co to było?  Iluzja szczęścia, miłości.  A wydawało sie takie piękne i wyjątkowe... Kompletnie nie potrafilam wyczuć ze to byla gra...   
Dlatego trudno mi porownywac ten związek z jakimkolwiek innym...  bo teraz to nie motylki dają mi szczęście. ..
Szczęście daje mi spokój,  bliskość, poczucie bezpieczeństwa ..to, że mogę na tą osobę liczyć, to jak o mnie dba poprzez zwykle codzienne rzeczy...spędzanie razem czasu, rozmowy..  nasze małe 'rytualy'. Szeroko rozumiana "normalnisc" która jest teraz dla mnie tak niezwykła.

3 119

Odp: ja, on i ten trzeci

Skądinąd wiem, że ten "mój" Z nadal zdradza..co  było do przewidzenia. Ludzie się nie zmieniają. Zresztą powiedział mojej koleżance, że dziecko nie może ograniczać. Nie zmienił swego trybu życia. Wciąż jest poza domem i robi karierę. A żona udupiona w domu z małym dzieckiem i oczywiście nianią, którą opłaca dla zabicia wyrzutów...Nie wiem czy planowali czy wpadka (jak on mowił) w końcu 2 dzieci już prawie dorosła.... Nie zazdroszczę żonie...

3 120

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Skądinąd wiem, że ten "mój" Z nadal zdradza..

A Ty zamiast mieć to w dupie, emocjonalnie znowu podchodzisz do tematu i się tym podniecasz jak woźna Dniem Nauczyciela.
I oczywiście zaraz będziesz się zaklinać, że wcale Cię to nie rusza, a do tematu podchodzisz spokojnie jak do sytuacji politycznej w Polsce.
Czas start.

Posty [ 3 056 do 3 120 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 46 47 48 49 50 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026