Wiecie co,jest taka rzymska maksyma. Chcącemu nie dzieje się krzywda. I myślę Roxann, że ona odzwierciedla Twoją sytuację.
2 991 2017-03-17 22:41:48 Ostatnio edytowany przez Teufel (2017-03-17 22:44:50)
Podobne tematy
2 992 2017-03-18 10:02:22 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-18 11:02:50)
Teufel, ja nie czuję już na sobie krzywdy. Może trochę na początku czułam się oszukana czy zawiedziona, ale potem mając jasną sytuację biorę całkowitą odpowiedzialność za swoje czyny, decyzje. Moim głównym problemem było to by się odkochać, przestać go idealizować, zrozumieć dlaczego tak głupio popłynęłam, dlaczego nie mogłam się odciąć emocjonalnie itd. Myślę, że to mi się udało. Wkurza mnie tylko jego bezrefleksyjność, że nic do niego nie dociera nawet teraz. Tak wiem podobne zarzuty były i pod moim adresem. ![]()
Wkurza mnie, bo on uważa, że to tylko i wyłącznie moja duma rozwala naszą znajomość niepotrzebnie. Przecież byliśmy takim zgranym ‘timem’. On nie rozumie, że ja nie chcę mieć z nim żadnego kontaktu, nie chcę go znać itd. A ja już mam dość wciąż powtarzać, by się ze mną nie kontaktował bo ja sobie tego nie życzę dlatego w końcu wybuchnę łam i powiedziałam ‘sp…j”. Może teraz dotrze.
U Ivy raz wystarczyło, że temu swojemu powiedziała, że nie życzy sobie kontaktu i poskutkowało. Ja nie mogę jednak go zablokować w służbowych kontaktach. W prywatnych dawno to zrobiłam. Owszem, mogłam teraz nie odpisywać, ale nie miałam ochoty go widzieć, z nim rozmawiać. A znając go pewnie by przylazł. Inna rzecz kiedy widujemy się na konferencji, wtedy nie musze z nim rozmawiać, mogę unikać, co robię. Ale on chciał wpaść do mnie do pracy. Tu sytuacja jest inna. Jakbym musiała to pewnie zachowałabym zimną krew, pozory, kurtuazję. Tylko po co? Nie po to wycofałam się z jego projektu, który realizuje z nami by go widywać. Ja wiem, że łatwo napisać urwij kontakt, nie odpisuj itd. Wcześniej przyznaję, że obchodziłam się z nim trochę jak z jajkiem, ale w zaistniałych okolicznościach i ja nie przebieram już w słowach. Mam jeden podstawowy argument nie do obalenia. A on się zachowuje jakby nic się nie stało… ot sytuacja się zmieniła, co zrobić... niepotrzebnie dramatyzuję..
Edit: może rzeczywiście zachowuję się nieprofesjonalnie, bo razem w pracy byliśmy naprawdę zgranym ‘timem’, uzupełnialiśmy się, myśleliśmy podobnie, byliśmy dla siebie wsparciem. Ja mu wiele zawdzięczam i on mi. Tylko ja już nie potrafiłabym z nim współpracować. Tamte czasy minęły bezpowrotnie. Ja wiem, że on nakręcał ten projekt tu dlatego, że ja tu jestem i będziemy znów razem współpracować a ja się wycofałam. On uważa to za foch czy urażoną dumę, że sama sobie tym szkodzę. W końcu razem (zawodowo) moglibyśmy wiele osiągnąć bo nasze kompetencje się uzupełniają idealnie. Dla niego nic się nie stało.. a dla mnie.. no cóż ![]()
2 993 2017-03-20 23:12:42 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-20 23:28:20)
Obejrzałam sobie film "Sztuka kochania". Od razu poruszył mnie romans Wisłockiej. Właściwie każdy jego etap. Od niby obojętności, przez jego staranie o względy, szukanie sytuacji, namiętny romans, po uczucie 'wykorzystania', żalu.. przeplatanego z "miłością?" , widok go z żoną i dzieckiem po odjechanie bez pożegnania .. i jego "ale mnie chyba nie zostawisz?" I jej " czy o kimś takim można zapomnieć?". W końcu jej omdlenie na wieść o jego śmierci. Emocje nawet w filmie nie biorą się znikąd. Jakże dla mnie były znane? ![]()
2 994 2017-03-21 05:42:16
Roxann, nawet nie zauważyłaś, że rozmawiasz już sama ze sobą ?
I ciągle robisz to w swoim starym stylu ... teraz też znowu próbujesz zarzucić wędkę, ale od ostatniego wpisu nikt się nie złapał.
Czy niepokoi Cię to tak bardzo, że uciekasz się już do podciagania filmu pod swoje głębokie problemy emocjonalne, tylko po to, żeby znowu przyciągnąć publiczność ... ?
2 995 2017-03-21 08:52:59
A ja dzisiaj na śniadanie zjadłam jogurt naturalny gęsty i dużego banana.
Wypiłam też kawę rozpuszczalną z odrobiną mleka.
2 996 2017-03-21 12:48:59
Wkurza mnie, bo on uważa, że to tylko i wyłącznie moja duma rozwala naszą znajomość niepotrzebnie. Przecież byliśmy takim zgranym ‘timem’. On nie rozumie, że ja nie chcę mieć z nim żadnego kontaktu, nie chcę go znać itd. A ja już mam dość wciąż powtarzać, by się ze mną nie kontaktował bo ja sobie tego nie życzę dlatego w końcu wybuchnę łam i powiedziałam ‘sp…j”. Może teraz dotrze.
U Ivy raz wystarczyło, że temu swojemu powiedziała, że nie życzy sobie kontaktu i poskutkowało. Ja nie mogę jednak go zablokować w służbowych kontaktach. W prywatnych dawno to zrobiłam.
Całego cytatu nie przytaczam bo nie warto. Ale skoro moje imię padło to się odezwę. Czytasz ze zrozumieniem Roxann? To przeczytaj jeszcze raz. Nie, jeden raz nie poskutkowało. Odzywał się niejednokrotnie. Dopiero jak mu pokazałam że rzeczywiście nie chcę kontaktu, odczepił się. Twoje tłumaczenia "nie mogę go zablokować" zostaw dla siebie. Możesz, tylko nie chcesz i taka prawda jest. Na wiadomość czy może Cię zobaczyć, zamiast odpisywać "Dlaczego?" trzeba było nic nie odpisywać. Tak jak napisała Cyngli parę postów wyżej - Jakbyś nie chciała kontaktu, to byś nie odpisywała. Odpisując na wiadomości nie dot. pracy, sama ten kontakt podtrzymujesz. Proste.
Do Ciebie po prostu nic nie dociera i jeszcze próbujesz nas wszystkich przekonać o swojej racji. W każdym poście okłamujesz nas i samą siebie. Naprawdę tak Ci zależy żeby ten temat był kontynuowany? Mnie też zaczyna się wydawać że to wszystko jest wymyślone. Dopiero się zaczęłaś spotykac z facetem, a już się zaręczyłaś, a w dodatku ciągle wspominasz swojego kochanka. Czy jest tu z nami lekarz???
2 997 2017-03-21 12:51:38
Podobno jest i podobno odradza Roxann pisanie na forum ![]()
2 998 2017-03-21 13:30:44
Mniejsza z tym, czy jesteś prawdziwa itp.
Widać w Twoim zachowaniu brak konsekwencji i mam na myśli zakończenie pisania tutaj, słuchanie porad lekarza i skupienie się na obecnym związku.
Ludzie, którzy są niekonsekwentni często przekazują mylne komunikaty i nie mam na myśli jedynie słowa mówionego, czy pisanego.
Być może to jest źródłem zachowania pana prezesa.
Wiesz, uśmiech delikatny przy przywitaniu na konferencji może być sygnałem aby zaprosić na kawę. Powłóczyste spojrzenie przez salę w kierunku jego stolika,
zatrzymanie wzroku na jego osobie przez parę sekund. To wszystko są pewne sygnały. Podziękowanie za życzenia z ikonką uśmiechu na końcu smsa, również.
To jest sygnałem w tej waszej sytuacji. Takie małe gesty nabierają znaczenia.
Coś nie chce mi się wierzyć, że rozsądny, silny psychicznie facet będzie tak długo narzucał się kobiecie, czyli poniżał się, bez jakiejś przyczyny.
2 999 2017-03-21 14:17:41
Po ostatniej wymianie zdań napisał, że już się do mnie nigdy nie odezwie. Także mam nadzieję, że jego temat definitywnie już zamknięty.
Może rzeczywiście nie byłam zbyt stanowcza. W końcu nie bez powodu kilka msc temu pisał: „Oj ‘Roxann’ nadal jesteś w moich szponach”. Pewnie myślał, że to tylko mój foch czy jak to ostatnio określił: „moja duma nie pozwala mi dalej się z nim przyjaźnić”, że mi przejdzie i będzie jak dawniej. W końcu sytuacja dla niego idealna, daleko od domu, tu bywa coraz częściej itd. Jak nie za pierwszym razem to może za trzecim umówię się z nim na kawę. Jak nie dobrowolnie to chociaż pod pretekstem pomocy wrogowi.
Jak widać trzeba było łaciną pojechać..
3 000 2017-03-21 14:41:56
Po ostatniej wymianie zdań napisał, że już się do mnie nigdy nie odezwie. Także mam nadzieję, że jego temat definitywnie już zamknięty.
Może rzeczywiście nie byłam zbyt stanowcza. W końcu nie bez powodu kilka msc temu pisał: „Oj ‘Roxann’ nadal jesteś w moich szponach”. Pewnie myślał, że to tylko mój foch czy jak to ostatnio określił: „moja duma nie pozwala mi dalej się z nim przyjaźnić”, że mi przejdzie i będzie jak dawniej. W końcu sytuacja dla niego idealna, daleko od domu, tu bywa coraz częściej itd. Jak nie za pierwszym razem to może za trzecim umówię się z nim na kawę. Jak nie dobrowolnie to chociaż pod pretekstem pomocy wrogowi.
Jak widać trzeba było łaciną pojechać..
Ale nie chodzi mi o to co było kiedyś. Czy byłaś w szponach, czy nie. Przecież go kochałaś. Chodzi mi jedynie o koniec relacji.
Są ludzie, którzy potrzebują jasnych komunikatów. Koniec to koniec,
a nie trochę koniec, ale porozmawiajmy o tym jak podle jest zdradzać, albo co czujemy itp. i jeszcze na pożegnanie pójdziemy do łóżka.
Tacy ludzie nawet najbardziej gorzką pigułkę przełkną, ale takie niejednoznaczne zachowanie , to już nie.
Chcą coś zrozumieć, wyjaśnić, ewentualnie takie zachowanie traktują, że jednak nie było końca.
Prędzej, czy później to i tak dadzą sobie spokój, bo głupka z siebie nie będą robić. Po prostu się wkurzą i odejdą.
Oczywiście piszę według siebie i nie wiem, czy on to tak odbiera.
Tak, czy inaczej życzę konsekwencji .
3 001 2017-03-21 14:58:58
On podczas ostatniej rozmowy odniósł się do pojęcia syndromu sztokholmskiego, próbując mnie przekonać, że wciąż go kocham itd. Kiedyś rzeczywiście bałam się jego reakcji, agresji nieobliczalności. Zresztą pisałam tu o tym kiedyś.Teraz już nie boję.
Jak widać pojęcie jest mu dobrze znane… ![]()
3 002 2017-03-21 15:19:23 Ostatnio edytowany przez horses (2017-03-21 15:41:47)
On podczas ostatniej rozmowy odniósł się do pojęcia syndromu sztokholmskiego, próbując mnie przekonać, że wciąż go kocham itd. Kiedyś rzeczywiście bałam się jego reakcji, agresji nieobliczalności. Zresztą pisałam tu o tym kiedyś.Teraz już nie boję.
Jak widać pojęcie jest mu dobrze znane…
Szczerze, to miał rację, że wciąż go kochałaś. Jakiej nieobliczalności, no wybacz, facet z Tobą jak z jajkiem. A to pojęcie jest każdemu znane- syndrom sztokholmski..
Nie zrozumiałaś mnie po prostu.
Wchodzę i czytam i widzę, że Ty znowu emocje tutaj roztrząsasz, to pomyślałam, że masz problem z konsekwencją i może z tego wynikają jego próby kontaktu.
Dajesz sprzeczne komunikaty. Z jednej strony nie chcesz kontaktu, ale nie ucinasz rozmów. Z drugiej on nic Ciebie nie obchodzi, ale doskonale wiedziałas co robi na konferencji- musiałaś patrzeć. Z jednej strony nie chcesz być kochanką, z drugiej idziesz z nim do łóżka. Tego jest więcej.
To wcale nie oznacza, że facet jest świetny, tylko oznacza, że wciąż nie rozumiesz i że nie jesteś taka bez winy.
O ile tak jest, tez nie chcę niczego wmawiać.
edit po Twoim wpisie na temat filmu wyraźnie widać, że Ty żyć bez emocji związanych z tym romansem nie umiesz. A to oznacza, że świadomie lub nie możesz wręcz prowokować dalszy rozwój wydarzeń.
3 003 2017-03-21 17:16:46
edit po Twoim wpisie na temat filmu wyraźnie widać, że Ty żyć bez emocji związanych z tym romansem nie umiesz. A to oznacza, że świadomie lub nie możesz wręcz prowokować dalszy rozwój wydarzeń.
Jedna od kilku miesięcy ciągnie flaka pod tytułem: "to już przeszłość" i nakręca wątek,
a druga od miesięcy przekonuje się, że ta pierwsza robi to celowo, prowadzi grę i trolluje tutaj ile wlezie... i nakręca wątek gdy tylko przycicha.
Eh, dziewczyny - jesteście siebie warte
Bawcie się dobrze ![]()
Dla pozostałych, Cyngi, IsaBelii - dajcie spokój kobiety, nie karmcie trolla....
3 004 2017-03-21 17:48:25
horses napisał/a:edit po Twoim wpisie na temat filmu wyraźnie widać, że Ty żyć bez emocji związanych z tym romansem nie umiesz. A to oznacza, że świadomie lub nie możesz wręcz prowokować dalszy rozwój wydarzeń.
Jedna od kilku miesięcy ciągnie flaka pod tytułem: "to już przeszłość" i nakręca wątek,
a druga od miesięcy przekonuje się, że ta pierwsza robi to celowo, prowadzi grę i trolluje tutaj ile wlezie... i nakręca wątek gdy tylko przycicha.
Eh, dziewczyny - jesteście siebie warte
![]()
Bawcie się dobrzeDla pozostałych, Cyngi, IsaBelii - dajcie spokój kobiety, nie karmcie trolla....
nawet jeśli to troll, BOT, produkt marketingowy... to karmimy go wszystkie wspólnie
i to z własnej nieprzymuszonej woli ![]()
3 005 2017-03-21 18:32:21 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-03-21 18:33:18)
Trzech synów matka miała, dwóch słynęło z mądrości, a trzeci co był głupi poszedł do łączności...ti ta ta ti ti ta ta...
P.S Na obiad miałam grzybową z makaronem i kompot.
3 006 2017-03-21 19:47:52 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-21 19:52:03)
Roxann napisał/a:On podczas ostatniej rozmowy odniósł się do pojęcia syndromu sztokholmskiego, próbując mnie przekonać, że wciąż go kocham itd. Kiedyś rzeczywiście bałam się jego reakcji, agresji nieobliczalności. Zresztą pisałam tu o tym kiedyś.Teraz już nie boję.
Jak widać pojęcie jest mu dobrze znane…Szczerze, to miał rację, że wciąż go kochałaś. Jakiej nieobliczalności, no wybacz, facet z Tobą jak z jajkiem. A to pojęcie jest każdemu znane- syndrom sztokholmski..
Nie zrozumiałaś mnie po prostu.
Wchodzę i czytam i widzę, że Ty znowu emocje tutaj roztrząsasz, to pomyślałam, że masz problem z konsekwencją i może z tego wynikają jego próby kontaktu.
Dajesz sprzeczne komunikaty. Z jednej strony nie chcesz kontaktu, ale nie ucinasz rozmów. Z drugiej on nic Ciebie nie obchodzi, ale doskonale wiedziałas co robi na konferencji- musiałaś patrzeć. Z jednej strony nie chcesz być kochanką, z drugiej idziesz z nim do łóżka. Tego jest więcej.
To wcale nie oznacza, że facet jest świetny, tylko oznacza, że wciąż nie rozumiesz i że nie jesteś taka bez winy.
O ile tak jest, tez nie chcę niczego wmawiać.
edit po Twoim wpisie na temat filmu wyraźnie widać, że Ty żyć bez emocji związanych z tym romansem nie umiesz. A to oznacza, że świadomie lub nie możesz wręcz prowokować dalszy rozwój wydarzeń.
Horses, on być może zaczął obchodzić się ze mną jak z jakiem, ale dopiero kiedy zaczął się orientować, że ja nie żartuję i wyrwałam się z jego szponów.
Inn rzecz, że wcale mu nie przeszkadza to, że żona jest w ciąży. On nie zamierza zmieniać swojego trybu życia. Podejrzewam, że nawet powieka by mu nie drgnęła przed zdradą. Ot sytuacja się zmieniła, co zrobić. Tak jakby to w ogóle go nie dotyczyło. Jedyny jego problem to moja chora duma (nie jego rodzina czy mój facet). On być może w wielu miejscach ma kogoś. To jest wygodne, wychodzi z domu, jedzie w jakąś delegację – wiadomo obowiązki, stres, a tu już na samą myśl, że się z kimś spotka, że będą motylki go nakręca. Potem wraca do domu i jest super mężem i tatą. Przecież kobieta, jeszcze 40+ nie decydowała by się na 3 dziecko, gdyby miała tego świadomość. On natomiast nie potrzebuje nic zmieniać, bo małżeństwo nie jest dla niego przeszkodą do romansów, ani romanse przeszkodą dla małżeństwa.
Chociaż z drugiej strony skoro tak dobrze jest mu znany syndrom sztokholmski, pod który chciał i naszą relację podciągnąć, i znając jego charakter, to nie trudno się domyślić, jakie być może związki tworzy. Ze mną też pewnie myślał, że się uda. Był nawet moment kiedy czułam lęk, że mi będzie szkodził, że się nie uwolnię, że jest mściwy i mi nie daruje itd. Kompletnie chore uczucie. Teraz on już nie ma takiego wpływu i kontroli nade mną bo już nie ma więzi emocjonalnej (z mojej strony).
Tak jak czytałam wiele historii o zdradach, o tym jak zdradzone żony przeżywają zdradę emocjonalną, smsy… to „zaangażowanie”, że mąż przestał je kochać czy kocha inną itd., tak sobie myślę, że ja tu, w nim, żadnych prawdziwych emocji i uczuć nie widzę. Żadnych. Ani do mnie ani do żony. Jedyne egoizm i uzależnienie od adrenaliny, seksu. Czy to, że żonę zdradza oznacza, że jej nie kocha? Oczywiście po swojemu. Przecież chroni ją przed jego „zawodowym” życiem, zapewnia byt jej i dzieciom na wysokim poziomie itd.
My kobiety często utożsamiamy miłość z wiernością. Ile było tu wątków, kiedy kobiety pisały, że mąż zdradził, ale w sumie oprócz tego, to nie ma się do czego przyczepić. Mąż czuły, ojciec wzorowy, seks udany… Osobiście nie wypowiadam się w wątkach zdradzonych, albo rzadko, ale zawsze mnie zastanawiała bezstronność, że zdrada=brak miłości=rozwód. Takie osoby jak pan żonaty istnieją i jest ich na pewno wiele. Jak je rozpoznać, jak sobie z nimi radzić. Oczywiście zawsze można zostawić, rozwieść a potem narzekać jaki to ch….
Tak się zastanawiam, że też jeszcze żadna się nie wkurzyła i nie postanowiła donieść. No ale facet wie co robi, trzyma rodzinę z dala, w ogóle o niej nie rozmawia, co wręcz dziwne, bo często faceci sobie w żartach plotkują o swoich żonach, partnerkach, albo że ich dziecko to czy tamto. Znam go ok. 4l i ani razu słowem o nich nie wspomniał, nawet w towarzystwie. Nawet z wikipedii zniknęła informacja o stanie cywilnym. Nie robi tak ktoś dla kogo romans jest czymś nowym, popełnia błędy, tylko ktoś, kto dokładnie wie jak sobie takie życie zorganizować.
Na ciężki przypadek trafiłam ![]()
ale podobno i ja takim jestem ![]()
3 007 2017-03-21 19:53:23
Teraz on już nie ma takiego wpływu i kontroli nade mną bo już nie ma więzi emocjonalnej (z mojej strony).
Właśnie widać.
3 008 2017-03-21 20:56:32 Ostatnio edytowany przez horses (2017-03-21 21:07:35)
horses napisał/a:Roxann napisał/a:On podczas ostatniej rozmowy odniósł się do pojęcia syndromu sztokholmskiego, próbując mnie przekonać, że wciąż go kocham itd. Kiedyś rzeczywiście bałam się jego reakcji, agresji nieobliczalności. Zresztą pisałam tu o tym kiedyś.Teraz już nie boję.
Jak widać pojęcie jest mu dobrze znane…Szczerze, to miał rację, że wciąż go kochałaś. Jakiej nieobliczalności, no wybacz, facet z Tobą jak z jajkiem. A to pojęcie jest każdemu znane- syndrom sztokholmski..
Nie zrozumiałaś mnie po prostu.
Wchodzę i czytam i widzę, że Ty znowu emocje tutaj roztrząsasz, to pomyślałam, że masz problem z konsekwencją i może z tego wynikają jego próby kontaktu.
Dajesz sprzeczne komunikaty. Z jednej strony nie chcesz kontaktu, ale nie ucinasz rozmów. Z drugiej on nic Ciebie nie obchodzi, ale doskonale wiedziałas co robi na konferencji- musiałaś patrzeć. Z jednej strony nie chcesz być kochanką, z drugiej idziesz z nim do łóżka. Tego jest więcej.
To wcale nie oznacza, że facet jest świetny, tylko oznacza, że wciąż nie rozumiesz i że nie jesteś taka bez winy.
O ile tak jest, tez nie chcę niczego wmawiać.
edit po Twoim wpisie na temat filmu wyraźnie widać, że Ty żyć bez emocji związanych z tym romansem nie umiesz. A to oznacza, że świadomie lub nie możesz wręcz prowokować dalszy rozwój wydarzeń.Horses, on być może zaczął obchodzić się ze mną jak z jakiem, ale dopiero kiedy zaczął się orientować, że ja nie żartuję i wyrwałam się z jego szponów.
Inn rzecz, że wcale mu nie przeszkadza to, że żona jest w ciąży. On nie zamierza zmieniać swojego trybu życia. Podejrzewam, że nawet powieka by mu nie drgnęła przed zdradą. Ot sytuacja się zmieniła, co zrobić. Tak jakby to w ogóle go nie dotyczyło. Jedyny jego problem to moja chora duma (nie jego rodzina czy mój facet). On być może w wielu miejscach ma kogoś. To jest wygodne, wychodzi z domu, jedzie w jakąś delegację – wiadomo obowiązki, stres, a tu już na samą myśl, że się z kimś spotka, że będą motylki go nakręca. Potem wraca do domu i jest super mężem i tatą. Przecież kobieta, jeszcze 40+ nie decydowała by się na 3 dziecko, gdyby miała tego świadomość. On natomiast nie potrzebuje nic zmieniać, bo małżeństwo nie jest dla niego przeszkodą do romansów, ani romanse przeszkodą dla małżeństwa.
Chociaż z drugiej strony skoro tak dobrze jest mu znany syndrom sztokholmski, pod który chciał i naszą relację podciągnąć, i znając jego charakter, to nie trudno się domyślić, jakie być może związki tworzy. Ze mną też pewnie myślał, że się uda. Był nawet moment kiedy czułam lęk, że mi będzie szkodził, że się nie uwolnię, że jest mściwy i mi nie daruje itd. Kompletnie chore uczucie. Teraz on już nie ma takiego wpływu i kontroli nade mną bo już nie ma więzi emocjonalnej (z mojej strony).
Tak jak czytałam wiele historii o zdradach, o tym jak zdradzone żony przeżywają zdradę emocjonalną, smsy… to „zaangażowanie”, że mąż przestał je kochać czy kocha inną itd., tak sobie myślę, że ja tu, w nim, żadnych prawdziwych emocji i uczuć nie widzę. Żadnych. Ani do mnie ani do żony. Jedyne egoizm i uzależnienie od adrenaliny, seksu. Czy to, że żonę zdradza oznacza, że jej nie kocha? Oczywiście po swojemu. Przecież chroni ją przed jego „zawodowym” życiem, zapewnia byt jej i dzieciom na wysokim poziomie itd.
My kobiety często utożsamiamy miłość z wiernością. Ile było tu wątków, kiedy kobiety pisały, że mąż zdradził, ale w sumie oprócz tego, to nie ma się do czego przyczepić. Mąż czuły, ojciec wzorowy, seks udany… Osobiście nie wypowiadam się w wątkach zdradzonych, albo rzadko, ale zawsze mnie zastanawiała bezstronność, że zdrada=brak miłości=rozwód. Takie osoby jak pan żonaty istnieją i jest ich na pewno wiele. Jak je rozpoznać, jak sobie z nimi radzić. Oczywiście zawsze można zostawić, rozwieść a potem narzekać jaki to ch….
Tak się zastanawiam, że też jeszcze żadna się nie wkurzyła i nie postanowiła donieść. No ale facet wie co robi, trzyma rodzinę z dala, w ogóle o niej nie rozmawia, co wręcz dziwne, bo często faceci sobie w żartach plotkują o swoich żonach, partnerkach, albo że ich dziecko to czy tamto. Znam go ok. 4l i ani razu słowem o nich nie wspomniał, nawet w towarzystwie. Nawet z wikipedii zniknęła informacja o stanie cywilnym. Nie robi tak ktoś dla kogo romans jest czymś nowym, popełnia błędy, tylko ktoś, kto dokładnie wie jak sobie takie życie zorganizować.
Na ciężki przypadek trafiłam
ale podobno i ja takim jestem
No facet jest jaki jest. Co tu analizować!? Po co? Książkę o nim piszesz;)
Chcesz się z nim przyjaźnić, to się z nim przyjaźnij. Da się przy byciu konsekwentnym.
Chcesz mieć z nim romans, to miej.
Chcesz się rozstać, to się rozstań. Konsekwentnie unikaj kontaktu.
Jedynie sugeruję abyś się chwilę zastanowiła, czy przypadkiem sama nie prowokujesz jego prób kontaktu. Czy nie dajesz sprzecznych komunikatów.
Czytając co tu piszesz uważam, że chyba brak Ci konsekwencji. To nawet nie zarzut, tylko spostrzeżenie. I powodzenia, nie ma co tu więcej dodawać ![]()
Edit analizę charakteru, patrzenia na życie, przekonań, to się stosuje na początku związku, kiedy się ludzie poznają i na tej podstawie decyduje się co dalej
3 009 2017-03-21 21:42:28
No facet jest jaki jest. Co tu analizować!? Po co? Książkę o nim piszesz;)
No toż przecież scenariusz do filmu ![]()
Poza tym jestem podobno od podbijania frekwencji na forum ![]()
A tak poważnie, znów masz chyba rację (tak wiem współpracujemy ze sobą dla dobra forum
). No ale prawda taka, że przez to, że wcześniej się go trochę obawiałam, jego reakcji, to nie byłam zbyt stanowcza. Dyplomacją nic nie wskórałam, bo on nie brał tego na poważnie. Wciąż myślał, że jest panem sytuacji. Tylko trzeba przeczekać mój foch. I tu znów się odwołam do tego co ostatnio obejrzałam, ale już nie filmu
tylko "Ucha...". wiem, że to satyra, ale.. no taka prawda na spokojnie to z silniejszą osobowością, zawsze będzie się miało poczucie, że ten ktoś mnie przerasta. Nie mogę sobie z nim poradzić itd. Ale wystarczy stanowczy, zdecydowany ton i sytuacja się zmienia. Szczególnie, kiedy ktoś się tego kompletnie nie spodziewa. Nie sądzę, że pan prezio się jeszcze do mnie odezwie
I dobrze.
3 010 2017-03-21 22:40:03
Roxann napisał/a:Teraz on już nie ma takiego wpływu i kontroli nade mną bo już nie ma więzi emocjonalnej (z mojej strony).
Właśnie widać.
Ale co widać? Przecież nawet na kawę nie chcę się z nim umówić. To co napisałam w poście powyżej, on jest dla mnie zagadką, nawet nie jako on – ale ot człowiek. Już nie chcę się powtarzać, ale ile osób pisało, że mąż super, nic nie skazywało a tu nagle – zdrada. W takich przypadkach najczęściej osoba trzecia donosiła. Ile osób żyje w takich związkach nie mając świadomości co współmałżonek wyprawia? Czy ta wiedza im potrzebna? Był tu ciekawy wątek o zdradzie i wiele osób przyznało, że skok w bok jednorazowy by wybaczyły bo tam nie ma zaangażowania uczuciowego. Ale co kiedy facet zdradza z jedną i pomimo smsów, telefonów, tak naprawdę go to nie rusza, bo nic go nie rusza? Jest w delegacji jest z nią, jest z w domu, jest z żoną i wciąż daje 100% siebie. Ja jestem skłonna powiedzieć, że ten ‘mój prezio” nie ma żadnych uczuć, poukładał sobie życie jak chciał. Jest dom, rodzina, praca, romanse. Wszystko ogarnia. Osoba pozbawiona uczuć się nie zastanawia co druga myśli, on robi swoje, by jemu było dobrze. Pomieszałam jego plany, jak mi nie przykro
Zapewne nie będzie długo szukał pocieszenia.
PS. Zrobiłaś mi ochotę na grzybową, wieki nie jadłam. ![]()
3 011 2017-03-22 10:50:37
Widać po tym wątku, że nie wyleczyłaś się z Prezia. Come on, piszesz tu takie elaboraty na jego temat, że to od razu widać.
3 012 2017-03-22 11:52:16 Ostatnio edytowany przez horses (2017-03-22 11:54:09)
horses napisał/a:No facet jest jaki jest. Co tu analizować!? Po co? Książkę o nim piszesz;)
No toż przecież scenariusz do filmu
Poza tym jestem podobno od podbijania frekwencji na forumA tak poważnie, znów masz chyba rację (tak wiem współpracujemy ze sobą dla dobra forum
). No ale prawda taka, że przez to, że wcześniej się go trochę obawiałam, jego reakcji, to nie byłam zbyt stanowcza. Dyplomacją nic nie wskórałam, bo on nie brał tego na poważnie. Wciąż myślał, że jest panem sytuacji. Tylko trzeba przeczekać mój foch. I tu znów się odwołam do tego co ostatnio obejrzałam, ale już nie filmu
tylko "Ucha...". wiem, że to satyra, ale.. no taka prawda na spokojnie to z silniejszą osobowością, zawsze będzie się miało poczucie, że ten ktoś mnie przerasta. Nie mogę sobie z nim poradzić itd. Ale wystarczy stanowczy, zdecydowany ton i sytuacja się zmienia. Szczególnie, kiedy ktoś się tego kompletnie nie spodziewa. Nie sądzę, że pan prezio się jeszcze do mnie odezwie
I dobrze.
Szczerze, to myślę, że brak Twojej stanowczości w odmawianiu nie wynikał ze strachu. Moim zdaniem on wynikał z tlącej się nadziei na związek z tym człowiekiem. Dopiero ta ciąża Ci ją odebrała i dlatego tak bardzo ten fakt przeżyłaś. Tak mi się wydaje. I znowu powtórzę, że to nie zarzut, bo sama nie wiem jak bym się czuła w takiej sytuacji.
Słuchaj się lekarza, naprawdę szkoda życia.
3 013 2017-03-22 22:02:41
Horses, być może, ale nie jest to takie jednoznaczne. Miałam nadzieje na związek ale rok temu, kiedy po prawie 2 latach ani ja o nim nie zapomniałam ani on o mnie i zaraz się zjawił, kiedy rozstałam się z ex prawiąc komplementy i tworząc otoczkę niespełnionej miłości. Choć chyba nie takiej niespełnionej skoro romans był
Wtedy wierzyłam, że nie bez powodu to się dzieje, że oboje za sobą tęskniliśmy, czekaliśmy na odpowiedni moment i niby się pojawił. Gdyby wtedy mi powiedział, że się rozwodzi czy rozwiódł, to pewnie bym chciała z nim być ale nie po tym co się później wydarzyło. Przejrzałam na oczy, przycisnęłam do muru i się dowiedziałam tego czego (nie)chciałam. Po tym wszystkim (nawet i bez wiadomości o ciąży) nie potrafiłabym z nim być, zaufać itd. Także ogólnie dobrze, że tak się sprawy potoczyły. Teraz to ja już nie mam żadnej wątpliwości. Wszystko tak bardzo emocjonalnie odbierałam, przeżywałam bo byłam w nim zakochana. Teraz już nie jestem, to mija. Czasem tylko, już tak po ludzku, patrząc na tą całą sytuację jakiś bunt we mnie się pojawia. Po co to było (między nami) po co to dziecko? Jednak wszystko już sobie wytłumaczyłam, przerobiłam. Teraz jest mi lżej. Jestem pewna, że nakręcając projekt liczył, że nasz romans znów się rozkręci, ale sytuacja się zmieniła. Wcześniej, jeszcze w wakacje, próbował ze mną flirtować, ale teraz jak? Kiedy dziecko w drodze. Wcześniej przebąkiwał, że dzieci już nastoletnie, niedługo dorosłe, wtedy możemy coś myśleć. Teraz już nie ma takiego argumentu. To też widać w jego zachowaniu. Na poprzedniej konferencji pod koniec ub roku „błyszczał”, był duszą towarzystwa, flirtował z koleżanką z pracy, niby by zbudzić we mnie zazdrość. Na ostatniej pod koniec lutego – jak inny człowiek, stroniący od towarzystwa, siedzący sam przy stoliku, popijający alkohol. No cóż, sypiając z żoną musiał się z tym liczyć.
Wcześniej pisałam, że jako zdradzający miał idealnie wszystko przemyślane. Ale i ktoś taki popełnia „błąd” wcześniej czy później. Przecież mógł mi nie mówić o ciąży. Ja sama na pewno bym się nie dowiedziała, ale widać dla niego to był szok, że ‘musiał’ się ze mną podzielić. Właściwie chyba tego samego dnia kiedy się dowiedział. Potem ten pożal się… Sylwester. Zarzutów, że to przeze mnie nie przyjmuję. No ale widocznie musiał na kogoś zwalić, albo jakoś wytłumaczyć przede mną. Żałosne.
No i tak jak pisałaś, tu już nie ma nic do dodania. Sytuacja się ‘sama wyklarowała’. Oby dla dobra wszystkich.
3 014 2017-03-22 22:22:06
Skoro nie ma już nic do dodania - to po co ciągle o nim mielisz i mielisz i mielisz ?
Nawet jeśli brakuje odpowiedzi, to mielisz sama ze sobą i tą mielonkę dopasowujesz do utworów, do filmów, do innych bzdetów.
I później zaczynasz mielić na nowo.
Po co ?
3 015 2017-03-22 22:25:19
Skoro nie ma już nic do dodania - to po co ciągle o nim mielisz i mielisz i mielisz ?
Nawet jeśli brakuje odpowiedzi, to mielisz sama ze sobą i tą mielonkę dopasowujesz do utworów, do filmów, do innych bzdetów.
I później zaczynasz mielić na nowo.
Po co ?
Daj spokój Iza. Niech sobie Roxann popisze z sobą (znaczy horses
)
3 016 2017-03-22 22:35:40 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-03-22 22:36:15)
i tak jak pisałaś, tu już nie ma nic do dodania
Alleluja!!
[tak swoją drogą... co tam się musi dziać w realu... jeśli ten Kazik od zaręczyn jest prawdziwy, to chłopu nie wróżę, że długo pociągnie... ja pierd//lę, chyba psychiatryki przepełnione, czy jak?]
3 017 2017-03-22 22:55:07 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-22 22:57:37)
Summarko, czy przy tych wszystkich przeczytanych mądrych podręcznikach zastanowiłaś się jaki masz problem z samą sobą? A przy okazji z moja osobą. Jak nie wyszła krucjata „nie piszcie” to nagle każda wypowiadająca się osoba w twoim mniemaniu to moje 2 wcielenie, by sobie ze sobą pogadać. Ja domyślam się dlaczego tak jest w końcu dobrze pamiętam, że zalogowałaś się na forum by wypowiedzieć w moim wątku, pamiętam tez co pisałaś. To, że uważasz się za alfę i omegę, nie znaczy, że taka jesteś i że inni cię tak postrzegają. Twoje zachowanie w moim wątku dokładnie pokazuje jaka jesteś, nie dasz rady sama, to trzeba wszystkich nastawić przeciwko. Kobieto! Nie jesteś pępkiem świata ani wyrocznią, nie wszystko się dzieje tak jak byś chciała, nie jestem taka jakbyś chciała, moja historia nie ułożył się jakbyś chciała, ani Horsens ani inne osoby nie są moim kolejnym wcieleniem. Radzę weź głęboki oddech bo tu już pod jakąś chorą obsesję podchodzi. Wyluzuj kobieto!
A, Zorija wróciła. Możecie sobie pogadać (tzn idąc twoim tokiem myślenia sama/(e) ze sobą..)
Nie będę przeszkadzać. Wolia! ![]()
3 018 2017-03-22 23:07:12
Summarko, czy przy tych wszystkich przeczytanych mądrych podręcznikach zastanowiłaś się jaki masz problem z samą sobą? A przy okazji z moja osobą. Jak nie wyszła krucjata „nie piszcie” to nagle każda wypowiadająca się osoba w twoim mniemaniu to moje 2 wcielenie, by sobie ze sobą pogadać. Ja domyślam się dlaczego tak jest w końcu dobrze pamiętam, że zalogowałaś się na forum by wypowiedzieć w moim wątku, pamiętam tez co pisałaś. To, że uważasz się za alfę i omegę, nie znaczy, że taka jesteś i że inni cię tak postrzegają. Twoje zachowanie w moim wątku dokładnie pokazuje jaka jesteś, nie dasz rady sama, to trzeba wszystkich nastawić przeciwko. Kobieto! Nie jesteś pępkiem świata ani wyrocznią, nie wszystko się dzieje tak jak byś chciała, nie jestem taka jakbyś chciała, moja historia nie ułożył się jakbyś chciała, ani Horsens ani inne osoby nie są moim kolejnym wcieleniem. Radzę weź głęboki oddech bo tu już pod jakąś chorą obsesję podchodzi. Wyluzuj kobieto!
A, Zorija wróciła. Możecie sobie pogadać (tzn idąc twoim tokiem myślenia sama/(e) ze sobą..)
Nie będę przeszkadzać. Wolia!
voila?
![]()
można też: wuala... albo włala.... jeden pies ![]()
Viola też ładnie ![]()
3 019 2017-03-22 23:34:25
Roxann napisał/a:Wolia!
voila?
można też: wuala... albo włala.... jeden pies
Viola też ładnie
Hahaha...
. Miało być tak "sfiatowo" a tu wyszła wiocha jak zwykle ![]()
3 020 2017-03-22 23:44:49
A tak szczerze to myślę, że pan prezio-żonkiś cię kocha i tęskni i stąd to wszystko, że nie chce odpuścić, tylko wciąż pisze i pisze te sms-y i proponuje te kawy. W końcu gdzie jego żona. Po czterdziestce? Gdzie jej do ciebie, siedzi w domu, kariery nie robi, na pewno brzydka i jędza. No to ja sie pytam, gdzie jej do ciebie, po trzydziestce zaledwie i z karierą w zagranicznych projektach, co to nawet nie każdy wie co to takiego, i w dodatku ładna. Ja to ci powiem tak szczerze, że sie temu preziowi-żonkosiowi nie dziwię. No bo gdzie taka żona do kochanki. Ach, pardą, to przez zagalopowanie, bo przecież ja wcale cię nie uważam za kochankę, a romans, to wiadomo, trzy lata temu się skończył. No więc wracając do meritum, ta zona, wredna jędza i stara, to musiała poczuć się zagrożona, bo jak się ma męża w wikipedii, to jak się tak nie poczuć. I w dodatku prezio. I ona, żeby on jej nie uciekł do młódki po trzydziestce na ten przykład i z karierą, to mu na złość i specjalnie dziurkę zrobiła w wiadomo czym i sie zapłodniła. Tak, bo tego inaczej nie idzie nazwać, jak tylko tak, że się sama własnoręcznie (bez mała) zapłodniła. No co to ty się teraz dziwisz, że on pije i smutny przystoliku sam siedzi i wzdycha za tobą? Ja mu sie wcale nie dziwię, robiła go w dziecko i ciebie tym sposobem wykiwała, suka jedna. Ale coś ci powiem na pociesznie, ty sie niczym nie martw! Serio. Bo co prawda dziecko w drodze, ztymże on już znów chce do ciebie, już sie z tym pogodził i sama przeciez widzisz że to już wróciło do normy, czyli że on cie dalej uwodzi i za tobą szaleje i ciebie tylko chce. A po drugie to, kobieto, w ogóle się nie przejmuj, bo 20 lat minie jak piorun w stodołę strzelił i prezio-żonkiś będzie twój jak anem w paciezu. Tylko, wiadomo, ty go nie będziesz chciała, bo kto by chciał takiego zdradzacza. Ale tak czy tak twój ci on. Tylko cierpliwości. A, i jeszcze dobra rada, szukaj jakiegoś rezerwowego forum, bo to jest kiepskie i 20 lat może nie przetrwać. To żebys miała gdzie pisać. I nie przejmuj się Summerką bo ona ma z pewnością PROBLEMY, ooooooo, nie takie jak twoje, nie takie, gdziej tam twoim do niej. Super że się jej nie dałaś, bo ona myslała, że ty jesteś słaba i sobie nie poradzisz a ty ją wpędziłaś w szach i mat i ona teraz nie wie co ci odpowiedzieć, chociaż uważa się, że jest alfą i omega i tyleeee książek przeczytała. No, powodzenia. Powodzenia. Trzymaj się i powodzenia.
3 021 2017-03-23 00:45:07
Horses, być może, ale nie jest to takie jednoznaczne. Miałam nadzieje na związek ale rok temu, kiedy po prawie 2 latach ani ja o nim nie zapomniałam ani on o mnie i zaraz się zjawił, kiedy rozstałam się z ex prawiąc komplementy i tworząc otoczkę niespełnionej miłości. Choć chyba nie takiej niespełnionej skoro romans był
Wtedy wierzyłam, że nie bez powodu to się dzieje, że oboje za sobą tęskniliśmy, czekaliśmy na odpowiedni moment i niby się pojawił. Gdyby wtedy mi powiedział, że się rozwodzi czy rozwiódł, to pewnie bym chciała z nim być ale nie po tym co się później wydarzyło. Przejrzałam na oczy, przycisnęłam do muru i się dowiedziałam tego czego (nie)chciałam. Po tym wszystkim (nawet i bez wiadomości o ciąży) nie potrafiłabym z nim być, zaufać itd. Także ogólnie dobrze, że tak się sprawy potoczyły. Teraz to ja już nie mam żadnej wątpliwości. Wszystko tak bardzo emocjonalnie odbierałam, przeżywałam bo byłam w nim zakochana. Teraz już nie jestem, to mija. Czasem tylko, już tak po ludzku, patrząc na tą całą sytuację jakiś bunt we mnie się pojawia. Po co to było (między nami) po co to dziecko? Jednak wszystko już sobie wytłumaczyłam, przerobiłam. Teraz jest mi lżej. Jestem pewna, że nakręcając projekt liczył, że nasz romans znów się rozkręci, ale sytuacja się zmieniła. Wcześniej, jeszcze w wakacje, próbował ze mną flirtować, ale teraz jak? Kiedy dziecko w drodze. Wcześniej przebąkiwał, że dzieci już nastoletnie, niedługo dorosłe, wtedy możemy coś myśleć. Teraz już nie ma takiego argumentu. To też widać w jego zachowaniu. Na poprzedniej konferencji pod koniec ub roku „błyszczał”, był duszą towarzystwa, flirtował z koleżanką z pracy, niby by zbudzić we mnie zazdrość. Na ostatniej pod koniec lutego – jak inny człowiek, stroniący od towarzystwa, siedzący sam przy stoliku, popijający alkohol. No cóż, sypiając z żoną musiał się z tym liczyć.
Wcześniej pisałam, że jako zdradzający miał idealnie wszystko przemyślane. Ale i ktoś taki popełnia „błąd” wcześniej czy później. Przecież mógł mi nie mówić o ciąży. Ja sama na pewno bym się nie dowiedziała, ale widać dla niego to był szok, że ‘musiał’ się ze mną podzielić. Właściwie chyba tego samego dnia kiedy się dowiedział. Potem ten pożal się… Sylwester. Zarzutów, że to przeze mnie nie przyjmuję. No ale widocznie musiał na kogoś zwalić, albo jakoś wytłumaczyć przede mną. Żałosne.
No i tak jak pisałaś, tu już nie ma nic do dodania. Sytuacja się ‘sama wyklarowała’. Oby dla dobra wszystkich.
Ty zarzutów, że to przez ciebie absolutnie nie przyjmuj. Jaki przez ciebie. No chyba jednak nie. Jak sypiał z żoną to musiał sie liczyć, że dziurkę zrobi. Ztymże błąd może popełnić każdym nawet prezio. No a dlaczego się z tobą podzielił i tu praktycznie że prawie od razu, jeśli nie tego samego dnia? Szok szokiem ale czy to jest wytłumaczenie? Ja bym obstawiała, że żal mu cztery litery ścisnął, że ty się uniesiesz dumą i będziesz strzelała focha i nie będziesz chciała, no wiesz, tam w toalecie. Albo chociaż nie będziesz chciała tak łatwo. No ale to jasne, co on sobie w końcu wyobrazał. Jak dzieci były duże to i była nadzieja, a jak są małe, albo nawet można powiedzieć jeszcze całkiem małe to jak. Żałosne na amen. No nic, jutro napiszę więcej. Jak coś to pisz. Pozdrawiam i powodzenia.
3 022 2017-03-23 11:35:06 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-23 13:48:32)
A tak szczerze to myślę, że pan prezio-żonkiś cię kocha i tęskni i stąd to wszystko, że nie chce odpuścić, tylko wciąż pisze i pisze te sms-y i proponuje te kawy. W końcu gdzie jego żona. Po czterdziestce? Gdzie jej do ciebie, siedzi w domu, kariery nie robi, na pewno brzydka i jędza. No to ja sie pytam, gdzie jej do ciebie, po trzydziestce zaledwie i z karierą w zagranicznych projektach, co to nawet nie każdy wie co to takiego, i w dodatku ładna. Ja to ci powiem tak szczerze, że sie temu preziowi-żonkosiowi nie dziwię. No bo gdzie taka żona do kochanki. Ach, pardą, to przez zagalopowanie, bo przecież ja wcale cię nie uważam za kochankę, a romans, to wiadomo, trzy lata temu się skończył. No więc wracając do meritum, ta zona, wredna jędza i stara, to musiała poczuć się zagrożona, bo jak się ma męża w wikipedii, to jak się tak nie poczuć. I w dodatku prezio. I ona, żeby on jej nie uciekł do młódki po trzydziestce na ten przykład i z karierą, to mu na złość i specjalnie dziurkę zrobiła w wiadomo czym i sie zapłodniła. Tak, bo tego inaczej nie idzie nazwać, jak tylko tak, że się sama własnoręcznie (bez mała) zapłodniła. No co to ty się teraz dziwisz, że on pije i smutny przystoliku sam siedzi i wzdycha za tobą? Ja mu sie wcale nie dziwię, robiła go w dziecko i ciebie tym sposobem wykiwała, suka jedna. Ale coś ci powiem na pociesznie, ty sie niczym nie martw! Serio. Bo co prawda dziecko w drodze, ztymże on już znów chce do ciebie, już sie z tym pogodził i sama przeciez widzisz że to już wróciło do normy, czyli że on cie dalej uwodzi i za tobą szaleje i ciebie tylko chce. A po drugie to, kobieto, w ogóle się nie przejmuj, bo 20 lat minie jak piorun w stodołę strzelił i prezio-żonkiś będzie twój jak anem w paciezu. Tylko, wiadomo, ty go nie będziesz chciała, bo kto by chciał takiego zdradzacza. Ale tak czy tak twój ci on. Tylko cierpliwości. A, i jeszcze dobra rada, szukaj jakiegoś rezerwowego forum, bo to jest kiepskie i 20 lat może nie przetrwać. To żebys miała gdzie pisać. I nie przejmuj się Summerką bo ona ma z pewnością PROBLEMY, ooooooo, nie takie jak twoje, nie takie, gdziej tam twoim do niej. Super że się jej nie dałaś, bo ona myslała, że ty jesteś słaba i sobie nie poradzisz a ty ją wpędziłaś w szach i mat i ona teraz nie wie co ci odpowiedzieć, chociaż uważa się, że jest alfą i omega i tyleeee książek przeczytała. No, powodzenia. Powodzenia. Trzymaj się i powodzenia.
Tak, właśnie mnie olśniło. Zorija, dziękuję, że naświetliłaś mi sytuację Roxann, dzięki czemu mam możliwość skorygowania swoich poprzednich wpisów.
Biję się w pierś. Oh...jakże się myliłam. Przecież od razu widać, że Roxann i prezio to jest prawdziwa, głęboka i dojrzała miłość, na drodze której stanęła tylko żona prezia i przedziurkowana przez nią guma, dzięki której tamta kobieta po 40tce po raz kolejny powije preziowi dziecię. Bo gdyby nie ta podła kobieta, to na pewno nic nie stanęłoby na drodze prawdziwej miłości, która tak pięknie kwitła w biurowej toalecie i wielu, wielu biurkach.
Takie to smutne, nie mogę łez powstrzymać. Jak mogłam od razu nie poznać się na jedynej prawdziwej miłości pełnej czułych wyznań, szczerych gestów i czynów, które mówią same za siebie. Bo przecież dzielenie się z ukochaną informacją o ciąży swojej żony to świadectwo prawdziwego uczucia, które łączy Roxann i prezia. Tym bardziej to widać jeśli weźmiemy pod uwagę, że informację o dziecinie, mającej pojawić się w jego pozbawionym miłości (także fizycznej) małżeństwie lotem błyskawicy prezio dostarczył swej oblubienicy. Ile w tym czynie bohaterstwa i żalu, że to nie Roxann powije kolejne prezesiątko. Bo wiadomo, że byłaby matką idealną wg prezia. On już na pewno oczami wyobraźni widział Roxann ponętną z wielkim brzuchem, a później z dzieciną cmoktającą jej cudne piersi. Pewnie wzruszało go to cudne wyobrażenie, a tymczasem to ta stara żona jest w błogostanie (czy tam błogosławionym stanie), który bezwarunkowo Roxann się należał. Ah, oh i eh...
Taka tragiczna historia, a ja tego nie zrozumiałam. Wybacz mi Roxann, taka jestem nieporadna, niepojętna. I tak naprawdę nie przeczytałam tych książek, tylko oglądnęłam okładki. Sama widzisz jak bardzo poważne mam problemy.
3 023 2017-03-23 13:45:47 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-03-23 13:49:34)
Tak, właśnie mnie olśniło. Zorija, dziękuję, że naświetliłaś mi sytuację.
Biję się w pierś. Oh...jakże się myliłam...
Ile w tym czynie bohaterstwa i żalu, że to nie ty powijesz prezesiątko. Bo wiadomo, że ty byłabyś matką idealną dla prezia.
Ja ciebie bardzo proszę Summerko, ty się opamiętaj, ja sobie wypraszam.
Nikogo nie zamierzam powijać. Ani tym bardziej zostawać dla jakiegoś... prezia - matką. Adoptować go mam, czy jak?
Ale abstrahując już od tej adopcji, ale przy temacie pozostając nieco dłużej - to ja temu preziu dramatycznie współczuję. On miłość swojego życia musiał zostawić ze wzgąd na system, uwarunkowania społeczne, genetyczne i etymologiczne oraz wścibskich sąsiadów.
Jakby on się daj bóg urodził w Amazonii lub Papui Nowej Gwinei (najlepiej tak z 60 lat wcześniej) to byłby ze swoją ukochaną ile by chciał a tak to masz - dramat! oboje nieszcześliwi!! chociaż intelygentni!!! (w tej Papui on byłby wodzem plemiennym , i miałby wpis wyryty w korze największego baobabu w przestrzeni 300 km kwadratowych, a ona byłaby główno zarządczynią liściami baobawowymi i wymianą z plemionami zza rzeki w prawo i na ukos; ale bez tych po lewo, bo to wódz by sobie zatrzymał na inne okazje i inne plemianki, żeby móc je obdarowywać).
I on teraz dlatego taki smutny i zamroczony napojami alkoholowymi wszelkiej maści chodzi i niedługo po jego twarzy to będzie widać jak po nowym wcieleniu Roxann.
Kurde no, Summerko. Może ja go jednak do tej swojej gołej piersi przyciągnę, wtulę go w nią, jednym słowem dam mu tego cyca i adoptuję??
3 024 2017-03-23 14:04:05 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-23 14:30:15)
Ale abstrahując już od tej adopcji, ale przy temacie pozostając nieco dłużej - to ja temu preziu dramatycznie współczuję. On miłość swojego życia musiał zostawić ze wzgąd na system, uwarunkowania społeczne, genetyczne i etymologiczne oraz wścibskich sąsiadów.
Jakby on się daj bóg urodził w Amazonii lub Papui Nowej Gwinei (najlepiej tak z 60 lat wcześniej) to byłby ze swoją ukochaną ile by chciał a tak to masz - dramat! oboje nieszcześliwi!! chociaż intelygentni!!! (w tej Papui byliby wodzami plemiennymi , a on miałby wpis wyryty w korze największego baobabu w przestrzeni 300 km kwadratowych).
I on teraz dlatego taki smutny i zamroczony napojami alkoholowymi wszelkiej maści chodzi i niedługo po jego twarzy to będzie widać jak po nowym wcieleniu Roxann.
Kurde no, Summerko. Może ja go jednak do tej swojej gołej piersi przyciągnę, wtulę go w nią, jednym słowem dam mu tego cyca i adoptuję??
Zmodyfikowałam wpis, bo w swej nieporadności przeszłam z osoby trzeciej do pierwszej. Tak, tak, to pokazuje ogrom moich problemów.
Zorija, nie wiem, czy twoja naga, zapewne jednak nie tak bardzo cudna jak Roxann, pierś pomogłaby ukoić smutek, żal i tęsknotę prezia, pogrążonego w rozpaczy po stracie względów u Roxann i znajdującego jedyne ukojenie w alkoholowym otępieniu.
Uważam, że dramat Roxann i prezia, których tragiczna miłość nie znajduje zrozumienia w sztywnych, obłudnych i całkowicie niezrozumiałych zasadach społecznych powinna stać się przedmiotem debaty społecznej. Kto to wymyślił, żeby prezio z uwagi na układy społeczne, rodzinne, kulturowe itd., nie mógł swobodnie używać Roxann i zmuszony był do ukrywania ich wielkiej miłości przed oczami zawistnej opinii publicznej, przed żoną zołzą i gromadką latotorośli. A przecież mogłoby być tak pięknie!
Kto by pomyślał, że taka piękna, mądra, obeznana w świecie i ambitna Roxann musiała teraz cierpieć, bo nie może połączyć się z tym jedynym samcem alfa na świecie, któremu żaden inny nie dorównuje w inteligencji, dojrzałości i...płodności. To jest stan nie do wytrzymania. Ok kilku godzin (jak tylko zrozumiałam dzięki tobie, Zorija, prawdziwy tragizm historii miłości prezia i Roxann) kombinuję co by tu zrobić, źeby tych dwoje najpiękniejszych, najinteligentniejszych, najbardziej ambitnych i zasłużonych obywateli świata, których połączyła jedyna prawdziwa, wielka i niepowtarzalna miłość, mogło być razem. Ale co ja słaba kobieta z przytłaczającymi problemami mogę zrobić? Tylko płakać nad nieszczęsnym losem tych dwojga nieszczęśników i ich wyjątkowego uczucia.
EDIT:
Szczerze, to myślę, że brak Twojej stanowczości w odmawianiu nie wynikał ze strachu. Moim zdaniem on wynikał z tlącej się nadziei na związek z tym człowiekiem. Dopiero ta ciąża Ci ją odebrała i dlatego tak bardzo ten fakt przeżyłaś. Tak mi się wydaje. I znowu powtórzę, że to nie zarzut, bo sama nie wiem jak bym się czuła w takiej sytuacji.
Słuchaj się lekarza, naprawdę szkoda życia.
Horses, wreszcie w mej tępocie zrozumiałam treść twojego przekazu. Ty jedna jedyna na tym forum od początku pojęłaś tragizm miłości prezia i Roxann. O ty, olśniona prawdziwym geniuszem, królowo empatii i zrozumienia dla kochanek, horses, jako pierwsza i ostatnia, od początku do końca utrzymywałaś, że jedyna i prawdziwa miłość Roxann i prezia nie była tylko romansem biurowej chętnej i zakompleksionej dziołchy z prowincji, która stała się łatwym, kolejnym umilaczem trudnych chwil dla prezia w biurowej toalecie. Jesteś od dzisiaj moją alfą i omegą, bo jako jedyna wśród nas dostrzegłaś autentyczność i głębię uczucia łączącego tych dwoje. Jak dobrze, że są takie osoby, jak ty, na ramieniu których może się wesprzeć piękna, ambitna, inteligentna i pożądana przez wszystkich żonatych mężczyzn w biurach na całym świecie, Roxann i znaleźć ukojenie. W przeciwnym wypadku mogłaby tak jak prezio stoczyć się i pić całymi dniami, lecząc w ten sposób smutki. Albo co gorsza tmogłaby zwariować, ześwirować z tej wielkiej, niespełnionej miłości. O dzięki ci wielka horses.
3 025 2017-03-23 14:47:41
Horses, być może, ale nie jest to takie jednoznaczne. Miałam nadzieje na związek ale rok temu, kiedy po prawie 2 latach ani ja o nim nie zapomniałam ani on o mnie i zaraz się zjawił, kiedy rozstałam się z ex prawiąc komplementy i tworząc otoczkę niespełnionej miłości. Choć chyba nie takiej niespełnionej skoro romans był
Wtedy wierzyłam, że nie bez powodu to się dzieje, że oboje za sobą tęskniliśmy, czekaliśmy na odpowiedni moment i niby się pojawił. Gdyby wtedy mi powiedział, że się rozwodzi czy rozwiódł, to pewnie bym chciała z nim być ale nie po tym co się później wydarzyło. Przejrzałam na oczy, przycisnęłam do muru i się dowiedziałam tego czego (nie)chciałam. Po tym wszystkim (nawet i bez wiadomości o ciąży) nie potrafiłabym z nim być, zaufać itd. Także ogólnie dobrze, że tak się sprawy potoczyły. Teraz to ja już nie mam żadnej wątpliwości. Wszystko tak bardzo emocjonalnie odbierałam, przeżywałam bo byłam w nim zakochana. Teraz już nie jestem, to mija. Czasem tylko, już tak po ludzku, patrząc na tą całą sytuację jakiś bunt we mnie się pojawia. Po co to było (między nami) po co to dziecko? Jednak wszystko już sobie wytłumaczyłam, przerobiłam. Teraz jest mi lżej. Jestem pewna, że nakręcając projekt liczył, że nasz romans znów się rozkręci, ale sytuacja się zmieniła. Wcześniej, jeszcze w wakacje, próbował ze mną flirtować, ale teraz jak? Kiedy dziecko w drodze. Wcześniej przebąkiwał, że dzieci już nastoletnie, niedługo dorosłe, wtedy możemy coś myśleć. Teraz już nie ma takiego argumentu. To też widać w jego zachowaniu. Na poprzedniej konferencji pod koniec ub roku „błyszczał”, był duszą towarzystwa, flirtował z koleżanką z pracy, niby by zbudzić we mnie zazdrość. Na ostatniej pod koniec lutego – jak inny człowiek, stroniący od towarzystwa, siedzący sam przy stoliku, popijający alkohol. No cóż, sypiając z żoną musiał się z tym liczyć.
Wcześniej pisałam, że jako zdradzający miał idealnie wszystko przemyślane. Ale i ktoś taki popełnia „błąd” wcześniej czy później. Przecież mógł mi nie mówić o ciąży. Ja sama na pewno bym się nie dowiedziała, ale widać dla niego to był szok, że ‘musiał’ się ze mną podzielić. Właściwie chyba tego samego dnia kiedy się dowiedział. Potem ten pożal się… Sylwester. Zarzutów, że to przeze mnie nie przyjmuję. No ale widocznie musiał na kogoś zwalić, albo jakoś wytłumaczyć przede mną. Żałosne.
No i tak jak pisałaś, tu już nie ma nic do dodania. Sytuacja się ‘sama wyklarowała’. Oby dla dobra wszystkich.
Ok, rozumiem. W sumie to już przeszłość i nie ma co o tym myśleć.
3 026 2017-03-23 14:48:50
Zorija napisał/a:Ale abstrahując już od tej adopcji, ale przy temacie pozostając nieco dłużej - to ja temu preziu dramatycznie współczuję. On miłość swojego życia musiał zostawić ze wzgąd na system, uwarunkowania społeczne, genetyczne i etymologiczne oraz wścibskich sąsiadów.
Jakby on się daj bóg urodził w Amazonii lub Papui Nowej Gwinei (najlepiej tak z 60 lat wcześniej) to byłby ze swoją ukochaną ile by chciał a tak to masz - dramat! oboje nieszcześliwi!! chociaż intelygentni!!! (w tej Papui byliby wodzami plemiennymi , a on miałby wpis wyryty w korze największego baobabu w przestrzeni 300 km kwadratowych).
I on teraz dlatego taki smutny i zamroczony napojami alkoholowymi wszelkiej maści chodzi i niedługo po jego twarzy to będzie widać jak po nowym wcieleniu Roxann.
Kurde no, Summerko. Może ja go jednak do tej swojej gołej piersi przyciągnę, wtulę go w nią, jednym słowem dam mu tego cyca i adoptuję??Zmodyfikowałam wpis, bo w swej nieporadności przeszłam z osoby trzeciej do pierwszej. Tak, tak, to pokazuje ogrom moich problemów.
Zorija, nie wiem, czy twoja naga, zapewne jednak nie tak bardzo cudna jak Roxann, pierś pomogłaby ukoić smutek, żal i tęsknotę prezia, pogrążonego w rozpaczy po stracie względów u Roxann i znajdującego jedyne ukojenie w alkoholowym otępieniu.
Uważam, że dramat Roxann i prezia, których tragiczna miłość nie znajduje zrozumienia w sztywnych, obłudnych i całkowicie niezrozumiałych zasadach społecznych powinna stać się przedmiotem debaty społecznej. Kto to wymyślił, żeby prezio z uwagi na układy społeczne, rodzinne, kulturowe itd., nie mógł swobodnie używać Roxann i zmuszony był do ukrywania ich wielkiej miłości przed oczami zawistnej opinii publicznej, przed żoną zołzą i gromadką latotorośli. A przecież mogłoby być tak pięknie!
Kto by pomyślał, że taka piękna, mądra, obeznana w świecie i ambitna Roxann musiała teraz cierpieć, bo nie może połączyć się z tym jedynym samcem alfa na świecie, któremu żaden inny nie dorównuje w inteligencji, dojrzałości i...płodności. To jest stan nie do wytrzymania. Ok kilku godzin (jak tylko zrozumiałam dzięki tobie, Zorija, prawdziwy tragizm historii miłości prezia i Roxann) kombinuję co by tu zrobić, źeby tych dwoje najpiękniejszych, najinteligentniejszych, najbardziej ambitnych i zasłużonych obywateli świata, których połączyła jedyna prawdziwa, wielka i niepowtarzalna miłość, mogło być razem. Ale co ja słaba kobieta z przytłaczającymi problemami mogę zrobić? Tylko płakać nad nieszczęsnym losem tych dwojga nieszczęśników i ich wyjątkowego uczucia.EDIT:
horses napisał/a:Szczerze, to myślę, że brak Twojej stanowczości w odmawianiu nie wynikał ze strachu. Moim zdaniem on wynikał z tlącej się nadziei na związek z tym człowiekiem. Dopiero ta ciąża Ci ją odebrała i dlatego tak bardzo ten fakt przeżyłaś. Tak mi się wydaje. I znowu powtórzę, że to nie zarzut, bo sama nie wiem jak bym się czuła w takiej sytuacji.
Słuchaj się lekarza, naprawdę szkoda życia.Horses, wreszcie w mej tępocie zrozumiałam treść twojego przekazu. Ty jedna jedyna na tym forum od początku pojęłaś tragizm miłości prezia i Roxann. O ty, olśniona prawdziwym geniuszem, królowo empatii i zrozumienia dla kochanek, horses, jako pierwsza i ostatnia, od początku do końca utrzymywałaś, że jedyna i prawdziwa miłość Roxann i prezia nie była tylko romansem biurowej chętnej i zakompleksionej dziołchy z prowincji, która stała się łatwym, kolejnym umilaczem trudnych chwil dla prezia w biurowej toalecie. Jesteś od dzisiaj moją alfą i omegą, bo jako jedyna wśród nas dostrzegłaś autentyczność i głębię uczucia łączącego tych dwoje. Jak dobrze, że są takie osoby, jak ty, na ramieniu których może się wesprzeć piękna, ambitna, inteligentna i pożądana przez wszystkich żonatych mężczyzn w biurach na całym świecie, Roxann i znaleźć ukojenie. W przeciwnym wypadku mogłaby tak jak prezio stoczyć się i pić całymi dniami, lecząc w ten sposób smutki. Albo co gorsza tmogłaby zwariować, ześwirować z tej wielkiej, niespełnionej miłości. O dzięki ci wielka horses.
No i co na to mam napisać? Baw się dobrze ![]()
3 027 2017-03-23 15:12:33
No i co na to mam napisać? Baw się dobrze
Jak ja nie reagowałam, spodziewając się, że ze sobą nagada(ją), to zaczepiła Ciebie. No jak nikt nie reaguje?? Toż taka genialna taktyka, prowokacja, a tu nici ![]()
3 028 2017-03-23 15:22:43
horses napisał/a:No i co na to mam napisać? Baw się dobrze
Jak ja nie reagowałam, spodziewając się, że ze sobą nagada(ją), to zaczepiła Ciebie. No jak nikt nie reaguje?? Toż taka genialna taktyka, prowokacja, a tu nici
Ale Roxann, my /ja w dwu-osobach reagujemy tylko na twoje zaproszenie "wiolla". Źle niby?
O!
Jak to?
Ale nic, powiem ci uczciwie i z dobroci serca - zostaw te swoje fochy, bo chłopa szkoda. Prawdziwego chłopa!! a nie to tamto. Z czym trzeba! Nawet wrogowi się tego nie robi.
A z żoną to wiesz sama dobrze jak sobie poradzić. Piszesz już o tym od jakiegoś czasu, tylko jeszcze w czyn nie wprowadziłaś. Weź ją "sprzątnij" i po krzyku.
3 029 2017-03-23 15:42:21 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-03-23 15:42:38)
Lubicie maślane ciastka? Właśnie piekę.
3 030 2017-03-23 15:46:35 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-23 15:49:46)
Lubicie maślane ciastka? Właśnie piekę.
Mniammm mniammm. A kto nie lubi ![]()
Dodajesz wanilię? Opowiedz trochę ![]()
Baw się dobrze
Dzięki Kochana, wreszcie wątek ma aspekt użyteczno-poźyteczny ![]()
3 031 2017-03-23 15:49:20
Cyngli, przez Ciebie jestem gruba
tu kompot do obiadu, tu ciastka ...
3 032 2017-03-23 15:52:11
Cyngli napisał/a:Lubicie maślane ciastka? Właśnie piekę.
Mniammm mniammm. A kto nie lubi
Dodajesz wanilię? Opowiedz trochę
Tak, dodaję cukier waniliowy i trochę olejku. Do drugiej połowy ciasta daję kakao. Jedne są białe, inne brązowe.
Rzadko je piekę, bo to bomba kaloryczna - w przepisie 2 kostki masła.
A tam gruba od razu. Więcej do kochania :-P
3 033 2017-03-23 15:59:56 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-23 16:02:48)
summerka88 napisał/a:Cyngli napisał/a:Lubicie maślane ciastka? Właśnie piekę.
Mniammm mniammm. A kto nie lubi
Dodajesz wanilię? Opowiedz trochęTak, dodaję cukier waniliowy i trochę olejku. Do drugiej połowy ciasta daję kakao. Jedne są białe, inne brązowe.
Rzadko je piekę, bo to bomba kaloryczna - w przepisie 2 kostki masła.A tam gruba od razu. Więcej do kochania :-P
Pewnie, bo kochanego ciała nigdy dość.
Cyngli, smakowicie zapowiadają się twoje ciasteczka. Uwielbiam czekoladowe. Pycha.
Ostatnio zrobiłam brownie bezglutenowe wg Nigelli, z 3 tabliczkami czekolady 70%kakao. Zamiast mąki pszennej używa się mąki migdałowej i tartych włoskich orzechów. Też wymaga się więcej niż kostki masła, więc to także całkiem pokażnych rozmiarów zastrzyk energii. Ale zawsze moźna sobie powiedzieć, że też dawka magnezu i żelaza
![]()
3 034 2017-03-23 16:04:01
Pycha...
Ja ogólnie jestem łasuchem, lubię gotować i piec. Zastanawiam się nad upieczeniem jeszcze rogalików drożdżowych z konfiturą ze śliwek, ale to pewnie dopiero w sobotę.
3 035 2017-03-23 16:11:55 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-23 16:12:10)
Pycha...
Ja ogólnie jestem łasuchem, lubię gotować i piec. Zastanawiam się nad upieczeniem jeszcze rogalików drożdżowych z konfiturą ze śliwek, ale to pewnie dopiero w sobotę.
Fantastycznie ![]()
Rogaliki pewnie będą pyszne, bo to podobna formuła jak pączuszki z powidłami śliwkowymi, które piecze moja teściowa a które ja uwielbiam ![]()
Sama wymyślasz przepisy i kreujesz to, co tworzysz, czy korzystasz z gotowych przepisów. I czy jesteś specjalistką od słodkich wypieków, czy równie dobrze odnajdujesz się w innych daniach?
3 036 2017-03-23 16:18:48
Niektóre przepisy mam z Internetu, często modyfikuję je według potrzeb, ale najwięcej przekazała mi prababcia, babcia i mama.
One wszystkie dobrze piekły i gotowały.
Ja żadnym mistrzem nie jestem, po prostu mam więcej czasu niż inni, więc mogę sobie pozwolić na stanie przy garach:-)
3 037 2017-03-23 16:22:09
horses napisał/a:No i co na to mam napisać? Baw się dobrze
Jak ja nie reagowałam, spodziewając się, że ze sobą nagada(ją), to zaczepiła Ciebie. No jak nikt nie reaguje?? Toż taka genialna taktyka, prowokacja, a tu nici
W sumie to forum i każdy może mieć własną opinię. Nie ma co się obrażać. Ale to, że Ty wywołujesz emocję to rozumiem, ale, że ja? No, nie spodziewałam się.
Prawie jak jakaś celebrytka;) ................... a może nie jak celebrytka, bo wywołuję politowanie. Nie wiem, nie rozumiem...........
3 038 2017-03-23 16:39:49 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-23 16:40:14)
Roxann napisał/a:horses napisał/a:No i co na to mam napisać? Baw się dobrze
Jak ja nie reagowałam, spodziewając się, że ze sobą nagada(ją), to zaczepiła Ciebie. No jak nikt nie reaguje?? Toż taka genialna taktyka, prowokacja, a tu nici
W sumie to forum i każdy może mieć własną opinię. Nie ma co się obrażać. Ale to, że Ty wywołujesz emocję to rozumiem, ale, że ja? No, nie spodziewałam się.
Prawie jak jakaś celebrytka;) ................... a może nie jak celebrytka, bo wywołuję politowanie. Nie wiem, nie rozumiem...........
No jak się nie spodziewałaś, przecież jesteśmy jedną i tą samą osobą
Intuicji wielkiej Summerki nie oszukasz ![]()
3 039 2017-03-23 16:41:35 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-23 16:58:28)
Niektóre przepisy mam z Internetu, często modyfikuję je według potrzeb, ale najwięcej przekazała mi prababcia, babcia i mama.
One wszystkie dobrze piekły i gotowały.
Ja żadnym mistrzem nie jestem, po prostu mam więcej czasu niż inni, więc mogę sobie pozwolić na stanie przy garach:-)
Ten internet...skarbnica wiedzy
Przepisów jest niezliczona ilość, ale mam swój ulubiony blog kulinarny, z którego zawsze korzystam, gdy jest taka potrzeba. Jednak dobrze mieć w zanadrzu rodzinne przepisy
W sumie to ja mało gotuję na codzień, bo sporo pracuję. Ale jak mam trochę wolnego, to lubię poeksperymentować między innymi w kuchni ![]()
Trochę chciałabym przytyć więc nie ograniczam się przy wyborze potraw a nawet stawiam na potrawy, które nie są dietetyczne, no i nie można zapomnieć, że tłuszcz jest nośnikiem smaku
. Tymczasem jednak tycie słabo mi idzie, więc żeby nabrać trochę ciężkości zaczęłam więcej ćwiczyć z nadzieją, że wkrótce przestanę być wiotka jak trzcina a moje mięśnie dodadzą ciału nieco masywności.
W sumie to forum i każdy może mieć własną opinię. Nie ma co się obrażać. Ale to, że Ty wywołujesz emocję to rozumiem, ale, że ja? No, nie spodziewałam się.
Trochę sobie horses dodajesz
Ty budzisz emocje? Nie ma na tym forum drugiej tak beznamiętnej osoby i to jest właśnie dziwne. Jakbyś była kukłą pozbawioną życia, starą zmęczoną życiem kobietą. Tak ja ciebie tu odbieram, ale może inni widzą w tobie jakąś ekspresję ![]()
EDIT: zabrakło mi wcześniej słowa i podsumowania. Ale już mam ![]()
NUDA
Z nudą mi się kojarzysz horses. I właśnie ta nieznośna dłużyzna, ciągle paplanie o tym samym odbierane było (przynajmniej przeze mnie) jako irytujące. Bo tylko ty mogłaś po raz 123 pisać to samo. Zupełnie jak Roxann. I to was łączy dziewczyny! Obie jesteście zwyczajnie NUDNE ![]()
Na szczęście są na forum inne barwne dziewczyny, z którymi można nawet tutaj pogadać o nowych sprawach i rzeczach. Nawet w tym wątku ![]()
3 040 2017-03-23 17:12:30
Może po prostu olejmy temat Prezia i pogadamy o tym, co lubimy, czego nie lubimy.
Nie ma sensu wzajemnie obrażanie się i pisanie w koło o tym samym.
3 041 2017-03-23 17:22:27 Ostatnio edytowany przez horses (2017-03-23 17:27:35)
horses napisał/a:Roxann napisał/a:Jak ja nie reagowałam, spodziewając się, że ze sobą nagada(ją), to zaczepiła Ciebie. No jak nikt nie reaguje?? Toż taka genialna taktyka, prowokacja, a tu nici
W sumie to forum i każdy może mieć własną opinię. Nie ma co się obrażać. Ale to, że Ty wywołujesz emocję to rozumiem, ale, że ja? No, nie spodziewałam się.
Prawie jak jakaś celebrytka;) ................... a może nie jak celebrytka, bo wywołuję politowanie. Nie wiem, nie rozumiem...........No jak się nie spodziewałaś, przecież jesteśmy jedną i tą samą osobą
![]()
Intuicji wielkiej Summerki nie oszukasz
Jednak nie. Post powyżej o tym mówi. Resztę pozostawię bez komentarza.
Edit oczywiscie post pani S, a nie Cyngli. Choć z postem Cyngli powyżej zgadzam się w 100%.
3 042 2017-03-23 17:26:45 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-23 17:30:09)
Może po prostu olejmy temat Prezia i pogadamy o tym, co lubimy, czego nie lubimy.
Nie ma sensu wzajemnie obrażanie się i pisanie w koło o tym samym.
Jestem zwolenniczką wyrażania emocji zamiast udawania, że ich nie ma. Oczywiście najlepiej trzymać się cywilizowanej formy w ich wyrażaniu i unikać słów uważanych powszechnie za obraźliwe czy obelżywe. Raczej nie mamy kłopotu z ich zdefiniowaniem. Gorzej z określeniami, które dla jednego mają wydźwięk neutralny a dla drugiego mogą być obraźliwe. Należałoby wtedy sprawdzić w słowniku, czy dane określenie ma zabarwienie pejoratywne i jest obraźliwe, czy to tylko w moim odbiorze jest czymś negatywnym, bo np. jestem osobą nadwrażliwą na swoim punkcie i wszelkie wieloznaczne określenia odbieram negatywnie, jako krytykę. Tak jest np. ze słowem "nudny". To jest zresztą świetny test na sprawdzenie, czy ktoś ma lub nie dystans do siebie.
3 043 2017-03-23 17:37:45
Jednak nie. Post powyżej o tym mówi. Resztę pozostawię bez komentarza.
Edit oczywiscie post pani S, a nie Cyngli. Choć z postem Cyngli powyżej zgadzam się w 100%.
Dla mnie akurat jej zachowanie w tym wątku jest ŻAŁOSNE. Biedne, zakompleksione dziewczę z przerośniętym ego.
3 044 2017-03-23 17:43:26
3 045 2017-03-23 17:45:36
horses napisał/a:Jednak nie. Post powyżej o tym mówi. Resztę pozostawię bez komentarza.
Edit oczywiscie post pani S, a nie Cyngli. Choć z postem Cyngli powyżej zgadzam się w 100%.Dla mnie akurat jej zachowanie w tym wątku jest ŻAŁOSNE. Biedne, zakompleksione dziewczę z przerośniętym ego.
Nie wytrzymam. Dobry żart. Roxan najpierw puszcza się z żonatym facetem a później poniżona i puszczona przez niego kantem, nie może tego przeboleć i opisuje swoje zakochanie przez lata na forum. Wciąż tu pisze o sobie używając określeń ambitna, inteligentna, chociaż temat i obsesyjno-kompulsywne nawracanie do niego wyraźnie świadczy o mocnych ograniczeniach. Ta sama Roxan zarzuca innej dziewczynie, o której właściwie nic nie wiadomo, oprócz tego, że jest inteligentna, oczytana, z poczuciem humoru, że ma przerośnięte ego. I kto próbuje żałośnie zmienić swój wizerunek?
3 046 2017-03-23 18:24:58 Ostatnio edytowany przez horses (2017-03-23 18:26:22)
horses napisał/a:Jednak nie. Post powyżej o tym mówi. Resztę pozostawię bez komentarza.
Edit oczywiscie post pani S, a nie Cyngli. Choć z postem Cyngli powyżej zgadzam się w 100%.Dla mnie akurat jej zachowanie w tym wątku jest ŻAŁOSNE. Biedne, zakompleksione dziewczę z przerośniętym ego.
Pominę milczeniem takie zachowanie. Dla mnie to jest forum, Twój temat mnie zaciekawił i go podczytuję, też się trochę udzielam.
Kibicuję Ci. Jednak nie spalam się tutaj, nie żyję forumowymi emocjami. Jeśli przez to wydaję się nudna, to trudno.
Nie mam czasu, ani potrzeby wchodzić na ten temat( mojej nudy) w żadne dyskusje. Zawsze można mnie zignorować.
3 047 2017-03-23 19:18:03
Roxann, jak łatwo przyszło ocenić Ci kogoś innego, podczas gdy Ty wdepłaś w gówno i udajesz, że to miód.
Cyngli- ![]()
3 048 2017-03-23 19:40:35
Roxann napisał/a:horses napisał/a:Jednak nie. Post powyżej o tym mówi. Resztę pozostawię bez komentarza.
Edit oczywiscie post pani S, a nie Cyngli. Choć z postem Cyngli powyżej zgadzam się w 100%.Dla mnie akurat jej zachowanie w tym wątku jest ŻAŁOSNE. Biedne, zakompleksione dziewczę z przerośniętym ego.
Pominę milczeniem takie zachowanie. Dla mnie to jest forum, Twój temat mnie zaciekawił i go podczytuję, też się trochę udzielam.
Kibicuję Ci. Jednak nie spalam się tutaj, nie żyję forumowymi emocjami. Jeśli przez to wydaję się nudna, to trudno.
Nie mam czasu, ani potrzeby wchodzić na ten temat( mojej nudy) w żadne dyskusje. Zawsze można mnie zignorować.
Widzisz Horses, Ty nie masz potrzeby wdawania się w pyskówki czy udowadniania kto lepszy, czyja racja itd. A ją to irytuje bo brak reakcji jest dla niej nie do zniesienia, co pokazała w ostatnich postach. Raz została zignorowana, drugi raz, to ją krew zalała. Ile razy już stosowała podobne prowokacje będąc przekonana, że przyniosą jedyny słuszny oczekiwany przez nią efekt? Jak dotąd żaden nie przyniósł.
Ani zarzuty, że jestem trollem, ani że wymyślam jakieś rzeczy (bo to nie zgadza się z tym co wyczytała w książkach czy bardziej z jej widzimisię) ani że pisze sama ze sobą itd. A to oznacza, że nie ma racji. . I tylko się kompromituje kolejnymi wpisami. Nie może odpuścić, no bo jak? Dla takiej osoby jak ona to wręcz jak policzek.Musiała więc znów coś wymyślić (po raz kolejny wracając jak bumerang), a skoro tak jak twierdziła wcześniej, tylko czekam, aż ktoś przytaknie i podejmie temat tej „wielkiej miłości” do prezia… i zaczynam wałkować w kółko jedno i to samo, to prowokacja pod tytułem: „tak naprawdę to wiem, że on cię kocha” , musiała przynieść wymarzony efekt (odbudowę ego, przekonanie o nieomylności). Już, już witała się gąską i znów się nie udało. Jeden, drugi, trzeci post … już prawie orgazmu dostała wierząc w swój sukces, a tu lipa. Musiała więc w końcu Ciebie zaczepić, a kiedy nie dałaś się sprowokować, już w chwili desperacji chociaż nazawała Cię nudną. No bo jak mogłaś ją zignorować??? Na szczęście chociaż Cyngi była pod ręka, to sobie przy okazji gadania o kulinariach nie omieszkała przemycić, jaka to chudzina z niej pomimo podjadanych kalorycznych smakołyków. Chociaż tak połechtała sobie ego. Czyż nie jest to ŻAŁOSNE?!
No to Summerko, jaką teraz prowokację wymyślisz by w końcu wyszło na twoje? Czekam z ‘wypiekami’
Co prawda nie jest to brownie tak genialne jakie ty robisz, tylko ciasteczka owsiane, ale zapewne skutecznie umila mi czekanie aż wrócisz jak bumerang z kolejnymi swoimi złotymi myślami
No wykaż się większą ynteligencją w końcu
Woila, włala, wiola!! Wybierz co chcesz ![]()
3 049 2017-03-23 19:43:04
O Jezusie nazareński...
Dajcie już spokój.
3 050 2017-03-23 20:17:45 Ostatnio edytowany przez horses (2017-03-23 20:33:03)
horses napisał/a:Roxann napisał/a:Dla mnie akurat jej zachowanie w tym wątku jest ŻAŁOSNE. Biedne, zakompleksione dziewczę z przerośniętym ego.
Pominę milczeniem takie zachowanie. Dla mnie to jest forum, Twój temat mnie zaciekawił i go podczytuję, też się trochę udzielam.
Kibicuję Ci. Jednak nie spalam się tutaj, nie żyję forumowymi emocjami. Jeśli przez to wydaję się nudna, to trudno.
Nie mam czasu, ani potrzeby wchodzić na ten temat( mojej nudy) w żadne dyskusje. Zawsze można mnie zignorować.Widzisz Horses, Ty nie masz potrzeby wdawania się w pyskówki czy udowadniania kto lepszy, czyja racja itd. A ją to irytuje bo brak reakcji jest dla niej nie do zniesienia, co pokazała w ostatnich postach. Raz została zignorowana, drugi raz, to ją krew zalała. Ile razy już stosowała podobne prowokacje będąc przekonana, że przyniosą jedyny słuszny oczekiwany przez nią efekt? Jak dotąd żaden nie przyniósł.
Ani zarzuty, że jestem trollem, ani że wymyślam jakieś rzeczy (bo to nie zgadza się z tym co wyczytała w książkach czy bardziej z jej widzimisię) ani że pisze sama ze sobą itd. A to oznacza, że nie ma racji. . I tylko się kompromituje kolejnymi wpisami. Nie może odpuścić, no bo jak? Dla takiej osoby jak ona to wręcz jak policzek.Musiała więc znów coś wymyślić (po raz kolejny wracając jak bumerang), a skoro tak jak twierdziła wcześniej, tylko czekam, aż ktoś przytaknie i podejmie temat tej „wielkiej miłości” do prezia… i zaczynam wałkować w kółko jedno i to samo, to prowokacja pod tytułem: „tak naprawdę to wiem, że on cię kocha” , musiała przynieść wymarzony efekt (odbudowę ego, przekonanie o nieomylności). Już, już witała się gąską i znów się nie udało. Jeden, drugi, trzeci post … już prawie orgazmu dostała wierząc w swój sukces, a tu lipa. Musiała więc w końcu Ciebie zaczepić, a kiedy nie dałaś się sprowokować, już w chwili desperacji chociaż nazawała Cię nudną. No bo jak mogłaś ją zignorować??? Na szczęście chociaż Cyngi była pod ręka, to sobie przy okazji gadania o kulinariach nie omieszkała przemycić, jaka to chudzina z niej pomimo podjadanych kalorycznych smakołyków. Chociaż tak połechtała sobie ego. Czyż nie jest to ŻAŁOSNE?!
No to Summerko, jaką teraz prowokację wymyślisz by w końcu wyszło na twoje? Czekam z ‘wypiekami’
Co prawda nie jest to brownie tak genialne jakie ty robisz, tylko ciasteczka owsiane, ale zapewne skutecznie umila mi czekanie aż wrócisz jak bumerang z kolejnymi swoimi złotymi myślami
No wykaż się większą ynteligencją w końcu
Woila, włala, wiola!! Wybierz co chcesz
Patrzę na to w następujący sposób.
Jest to forum publiczne i skoro na nim piszę to muszę się liczyć z tym, że ktoś to skomentuje. Dobrze, źle, przychylnie mi, lub nie.
Ja mogę odnieść się do komentarza dotyczącego mojej opinii lub mogę się do tego nie odnosić.
Jeśli zależy mi na wytłumaczeniu mojego spojrzenia na problem lub chcę wejść w jakąś polemikę, to to robię.
W tym przypadku- Summerki nie chcę z nią dyskutować, bo uważam to za bezcelowe. Dla mnie jest to zupełnie bezcelowe.
To samo dotyczy się Ciebie. Moim zdaniem masz prawo pisać w swoim wątku co chcesz i ile chcesz.
Ja mogę wyrazić swoją opinię, ale nie mogę wymagać, że się do niej dostosujesz:)
Jeśli przez moje spojrzenie na te sprawy wydaję się dla kogoś nudna, to trudno. Niestety, nie zmienię się.
Edit Bezcelowe, bo jak ja mam niby udowodnić, że nie jestem Tobą, albo, że jestem szczęśliwą, energiczną kobietą.
Ponadto za dużo tych personalnych do mnie wycieczek. To juz podchodzi pod obrażanie.
3 051 2017-03-23 20:36:38 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-03-23 20:38:24)
horses napisał/a:Roxann napisał/a:Dla mnie akurat jej zachowanie w tym wątku jest ŻAŁOSNE. Biedne, zakompleksione dziewczę z przerośniętym ego.
Pominę milczeniem takie zachowanie. Dla mnie to jest forum, Twój temat mnie zaciekawił i go podczytuję, też się trochę udzielam.
Kibicuję Ci. Jednak nie spalam się tutaj, nie żyję forumowymi emocjami. Jeśli przez to wydaję się nudna, to trudno.
Nie mam czasu, ani potrzeby wchodzić na ten temat( mojej nudy) w żadne dyskusje. Zawsze można mnie zignorować.Widzisz Horses, Ty nie masz potrzeby wdawania się w pyskówki czy udowadniania kto lepszy, czyja racja itd. A ją to irytuje bo brak reakcji jest dla niej nie do zniesienia, co pokazała w ostatnich postach. Raz została zignorowana, drugi raz, to ją krew zalała. Ile razy już stosowała podobne prowokacje będąc przekonana, że przyniosą jedyny słuszny oczekiwany przez nią efekt? Jak dotąd żaden nie przyniósł.
Ani zarzuty, że jestem trollem, ani że wymyślam jakieś rzeczy (bo to nie zgadza się z tym co wyczytała w książkach czy bardziej z jej widzimisię) ani że pisze sama ze sobą itd. A to oznacza, że nie ma racji. . I tylko się kompromituje kolejnymi wpisami. Nie może odpuścić, no bo jak? Dla takiej osoby jak ona to wręcz jak policzek.Musiała więc znów coś wymyślić (po raz kolejny wracając jak bumerang), a skoro tak jak twierdziła wcześniej, tylko czekam, aż ktoś przytaknie i podejmie temat tej „wielkiej miłości” do prezia… i zaczynam wałkować w kółko jedno i to samo, to prowokacja pod tytułem: „tak naprawdę to wiem, że on cię kocha” , musiała przynieść wymarzony efekt (odbudowę ego, przekonanie o nieomylności). Już, już witała się gąską i znów się nie udało. Jeden, drugi, trzeci post … już prawie orgazmu dostała wierząc w swój sukces, a tu lipa. Musiała więc w końcu Ciebie zaczepić, a kiedy nie dałaś się sprowokować, już w chwili desperacji chociaż nazawała Cię nudną. No bo jak mogłaś ją zignorować??? Na szczęście chociaż Cyngi była pod ręka, to sobie przy okazji gadania o kulinariach nie omieszkała przemycić, jaka to chudzina z niej pomimo podjadanych kalorycznych smakołyków. Chociaż tak połechtała sobie ego. Czyż nie jest to ŻAŁOSNE?!
No to Summerko, jaką teraz prowokację wymyślisz by w końcu wyszło na twoje? Czekam z ‘wypiekami’
Co prawda nie jest to brownie tak genialne jakie ty robisz, tylko ciasteczka owsiane, ale zapewne skutecznie umila mi czekanie aż wrócisz jak bumerang z kolejnymi swoimi złotymi myślami
No wykaż się większą ynteligencją w końcu
Woila, włala, wiola!! Wybierz co chcesz
Czy Roxann NAPRAWDĘ myśli, że to była prowokacja?
Niemożliwe. Ja p.............
Ona nie czuje, kiedy ktoś robi sobie z niej zwyczajne jaja i bekę, naprawdę? Czy tylko tak się zgrywa??? Powtórzę - niemożliwe...
Ona potraktowała te słowa o miłości i tęsknocie prezia na serio? Niemożliwe...
Dobra, koniec. Bo to zaraz podpadnie pod znęcanie nad upośledzonymi ![]()
Ja za to, drogie dziewczęcia moje, mam dwie lewe ręce do wszelkich robót kuchennych i w związku z tym w ogóle tam nie wchodzę, bo nie mam po co.
Więc, właśnie z moimi "bachorami" wróciliśmy sobie z bardzo dobrej (w sensie smacznej) vege-knajpki... było jakieś warzywne curry, domowej roboty tortellini ze szpinakiem i fetą, własnego wypieku pita z kotlecikami z brokułów.
Sorry... nie pogadam o gotowaniu, przepisach prababci. Dla mnie taka opcja jest nie do pobicia ![]()
A teraz idę sobie potańczyć - mam lekcję.
Bawcie się dobrze ![]()
3 052 2017-03-23 20:40:19
Zorka, a co tańczysz?
3 053 2017-03-23 20:43:21 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-03-23 20:44:02)
Tango ![]()
3 054 2017-03-23 20:48:41
Roxann gdybyś naprawdę miała gdzieś tego prezesa to byś zakończyła ten temat, a Ty ciągle w tym jesteś... On ciągle jest w Twoim życiu, ja jakbym zakończyła pewien etap w swoim życiu, nie chciałabym wogóle do tego wracać, a Ty wracasz do tego ciągle. Jeden pstryk tego faceta a u Ciebie włączają się takie emocje, że nie potrafisz sobie z nimi poradzić, więc nie opowiadaj, że jesteś ponad to, bo nie jesteś. W głowie masz taki pstryczek a prezio wie, że wystarczy minuta temu poświęcona a Ty to przeżywasz przez kilka godzin lub dni... Zastanawiam się jaki masz cel, w kontynuowaniu tego wątku - niby jesteś ponad to. Co Ci to daje? Zal mi Twojego obecnego faceta, bo ciągle z nim nie jesteś w pełni... Czy on na to zasługuje? Na taką kobietę, która tak przeżywa ciągle jakieś zdarzenia z innym facetem... Krzywdzisz go tym.
3 055 2017-03-23 21:08:54
Roxann gdybyś naprawdę miała gdzieś tego prezesa to byś zakończyła ten temat, a Ty ciągle w tym jesteś... On ciągle jest w Twoim życiu, ja jakbym zakończyła pewien etap w swoim życiu, nie chciałabym wogóle do tego wracać, a Ty wracasz do tego ciągle. Jeden pstryk tego faceta a u Ciebie włączają się takie emocje, że nie potrafisz sobie z nimi poradzić, więc nie opowiadaj, że jesteś ponad to, bo nie jesteś. W głowie masz taki pstryczek a prezio wie, że wystarczy minuta temu poświęcona a Ty to przeżywasz przez kilka godzin lub dni... Zastanawiam się jaki masz cel, w kontynuowaniu tego wątku - niby jesteś ponad to. Co Ci to daje? Zal mi Twojego obecnego faceta, bo ciągle z nim nie jesteś w pełni... Czy on na to zasługuje? Na taką kobietę, która tak przeżywa ciągle jakieś zdarzenia z innym facetem... Krzywdzisz go tym.
Oj, Summerko myślałam, że na więcej Cię stać ![]()
PS. Łezka05, to, żart, nie śmiem obrażać Ciebie, tylko próbuję się dostosować do królowej tego wątku, jej toku myślenia, w końcu taka ynteligentna ![]()