netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 478 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 44 45 46 47 48 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 926 do 2 990 z 3 618 ]

2 926

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Powtorze Roxann bo masz zaniki pamieci serio.
Ty poplynelas a nie poplynelabys. Spalas z nim calkiem niedawno halloooo! Wiedzac juz 3 lata o zonie. Tego nie wymazesz i nie zaprzeczysz temu wiec przestan prosze pisac ze to sie 3 lata temu skonczylo bo serio sie osmieszasz.

No i? Masz z tym jakiś problem, bo ja nie. Ot seks na pożegnanie. Wtedy nie byłam z nikim. Obecnego faceta nie zdradziłam i nie zdradzę.. choć miałam okazję.. w końcu pan prezio był 'pod ręką'. Dla mnie to nic nie znaczący epizod.

No i to że ściemniasz. Nic nowego.

Dla prezia też to był pewnie nic nieznaczący epizod. Trzy lata temu była seria takich epizodów.
No i super. Coś was łączy. Tylko o czym jest te 77 stron wątku?

2 927

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Powtorze Roxann bo masz zaniki pamieci serio.
Ty poplynelas a nie poplynelabys. Spalas z nim calkiem niedawno halloooo! Wiedzac juz 3 lata o zonie. Tego nie wymazesz i nie zaprzeczysz temu wiec przestan prosze pisac ze to sie 3 lata temu skonczylo bo serio sie osmieszasz.

No i? Masz z tym jakiś problem, bo ja nie. Ot seks na pożegnanie. Wtedy nie byłam z nikim. Obecnego faceta nie zdradziłam i nie zdradzę.. choć miałam okazję.. w końcu pan prezio był 'pod ręką'. Dla mnie to nic nie znaczący epizod.

No i to że ściemniasz. Nic nowego.

Dla prezia też to był pewnie nic nieznaczący epizod. Trzy lata temu była seria takich epizodów.
No i super. Coś was łączy. Tylko o czym jest te 77 stron wątku?

O preziu... ktory miejmy nadzieje istnieje nie tylko w wyobrazni Roksy.

2 928

Odp: ja, on i ten trzeci
Harvey napisał/a:
Zorija napisał/a:
Roxann napisał/a:

No i? Masz z tym jakiś problem, bo ja nie. Ot seks na pożegnanie. Wtedy nie byłam z nikim. Obecnego faceta nie zdradziłam i nie zdradzę.. choć miałam okazję.. w końcu pan prezio był 'pod ręką'. Dla mnie to nic nie znaczący epizod.

No i to że ściemniasz. Nic nowego.

Dla prezia też to był pewnie nic nieznaczący epizod. Trzy lata temu była seria takich epizodów.
No i super. Coś was łączy. Tylko o czym jest te 77 stron wątku?

O preziu... ktory miejmy nadzieje istnieje nie tylko w wyobrazni Roksy.

Aha big_smile
Biedny gość... taki..... hmmmmm.... przewałkowany tongue

2 929

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:
Harvey napisał/a:
Zorija napisał/a:

No i to że ściemniasz. Nic nowego.

Dla prezia też to był pewnie nic nieznaczący epizod. Trzy lata temu była seria takich epizodów.
No i super. Coś was łączy. Tylko o czym jest te 77 stron wątku?

O preziu... ktory miejmy nadzieje istnieje nie tylko w wyobrazni Roksy.

Aha big_smile
Biedny gość... taki..... hmmmmm.... przewałkowany tongue

Mu to kalafiorem wisi, chyba ze do przewalkowania nastawi sie Riksi, wtedy chetnie powalkuje cosik wink

2 930

Odp: ja, on i ten trzeci
Harvey napisał/a:

Mu to kalafiorem wisi, chyba ze do przewalkowania nastawi sie Riksi, wtedy chetnie powalkuje cosik wink

Zależy.
Nie wiemy jak to tam jest w realu.
Cytuję Roksię ze strony 77 smile :

Poza tym on mi kiedyś, w sumie nie tak dawno nawet przyznał, że skutecznie wyleczyłam go z romansów.

Jak na gościa, którego obdarza się "ignorancją" tongue i z którym się nie rozmawia, ustawia te "zapory" w postaci pracowników "do kontaktu" to dość osobiste wyznanie. Pewnie powiedziane mimochodem między jedną ważną rozmową o projekcie a drugą.
Dla mnie mocno dwuznaczne tongue Wymolestowany prezio, hehehehe

2 931

Odp: ja, on i ten trzeci

Odnosnie cytatu.... Sam bym sie wyleczyl z kochanek bedac osaczony w ten sposob jak to robi Roksi. Co za duzo to nie zdrowo wink

2 932

Odp: ja, on i ten trzeci

Jestem pewna, że większość faktów tej historii jest wyssana z palca. Spójrzcie choćby na tempo nowej relacji Roxann. Już się zaręczyła! I to na dodatek pierścionek przyszedł przewiązany kokardką. Jak romantico. Znam masę signielek, ślicznych, mądrych i z super karierą. Jakoś żadnej się nie udało znaleźć tak szybko narzeczonego. A propos, powiedz Roxann jakiejże to narodowości jest Twój luby? Pozazdrościmy trochę tongue Poza tym słusznie zwróciła uwagę summerka - osoba na takim stanowisku nie ma czasu i sposobności przesiadywać na forum. Mam niemal pewność, że jesteś kłamczuchą Roxann, ubarwiasz swoją historię, żeby poczuć się lepszą. Jedno w co wierzę, to że miałaś romans z żonatym i strasznie Cię to pokiereszowało, nie możesz sobie poradzić z tym, że marzenia prysły jak bańka mydlana. Z jakiegoś powodu nie chcesz o nim zapomnieć i zająć się swoim prawdziwym życiem. Z jednej strony Twoja osoba budzi we mnie odrazę (sposób pisania o żonie, agresja wobec niektórych uczestników forum), a z drugiej ogarnia mnie litość i współczucie. Musi Ci być bardzo ciężko. Jeśli faktycznie jest w Twoim życiu teraz jakiś mężczyzna to jest to jedynie ersatz. Ty jeszcze długo nie będzie gotowa na nowy związek. Krzywdzisz jego i siebie.

2 933

Odp: ja, on i ten trzeci
Harvey napisał/a:

Odnosnie cytatu.... Sam bym sie wyleczyl z kochanek bedac osaczony w ten sposob jak to robi Roksi. Co za duzo to nie zdrowo wink

smile:):)
Nie sądziłam, że mój watek przyniesie takie efekty wink
Jeżeli tak, to te „żonki” zamiast do mnie z „gębą” to powinny dziękować, a do tego wątku odsyłać swoich mężów, jako do lektury obowiązkowej big_smile:D:D
A się uśmiałam wink

2 934

Odp: ja, on i ten trzeci
rezolutna napisał/a:

Jestem pewna, że większość faktów tej historii jest wyssana z palca. Spójrzcie choćby na tempo nowej relacji Roxann. Już się zaręczyła! I to na dodatek pierścionek przyszedł przewiązany kokardką. Jak romantico. Znam masę signielek, ślicznych, mądrych i z super karierą. Jakoś żadnej się nie udało znaleźć tak szybko narzeczonego. A propos, powiedz Roxann jakiejże to narodowości jest Twój luby? Pozazdrościmy trochę tongue Poza tym słusznie zwróciła uwagę summerka - osoba na takim stanowisku nie ma czasu i sposobności przesiadywać na forum. Mam niemal pewność, że jesteś kłamczuchą Roxann, ubarwiasz swoją historię, żeby poczuć się lepszą. Jedno w co wierzę, to że miałaś romans z żonatym i strasznie Cię to pokiereszowało, nie możesz sobie poradzić z tym, że marzenia prysły jak bańka mydlana. Z jakiegoś powodu nie chcesz o nim zapomnieć i zająć się swoim prawdziwym życiem. Z jednej strony Twoja osoba budzi we mnie odrazę (sposób pisania o żonie, agresja wobec niektórych uczestników forum), a z drugiej ogarnia mnie litość i współczucie. Musi Ci być bardzo ciężko. Jeśli faktycznie jest w Twoim życiu teraz jakiś mężczyzna to jest to jedynie ersatz. Ty jeszcze długo nie będzie gotowa na nowy związek. Krzywdzisz jego i siebie.

Rezolutna, nie musisz wierzyć, nikt ci nie każe. Ja na pewno nie zamierzam się tłumaczyć Summerce, która i tak wie lepiej. To, że ona czegoś nie potrafiła, coś jej nie wyszło, nie znaczy, że u innej osoby musi być tak samo.

Co do obecnego faceta, celowo o nim nie pisze, bo to nie o nim watek i nie mam takiej potrzeby. On mi się oświadczył już w święta, tylko zna mój stosunek do małżeństwa (ja nie chcę brać ślubu).

2 935

Odp: ja, on i ten trzeci

Pałka, zapałka, dwa kije! Kto wierzy w Prezia, ten kryje...

2 936

Odp: ja, on i ten trzeci

,,Co do obecnego faceta, celowo o nim nie pisze, bo to nie o nim watek i nie mam takiej potrzeby. On mi się oświadczył już w święta, tylko zna mój stosunek do małżeństwa (ja nie chcę brać ślubu).,,
wierze, bo się boisz ze znajdziesz się taka naiwna gaska co się przyczepi do twojego meza
czyli sama się skrzywdzilas wdając się w romans, zniszczylas swoja wiare w związek, wierność i tego, ze ktoś może trzymać się zasad w swoim zyciu
ty nie umialas, prezes nie umial, ale to nie znaczy ze wszyscy tak zyja

2 937 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-11 17:26:38)

Odp: ja, on i ten trzeci

Ola, po postu papierek nie jest mi do niczego potrzebny. Poza tym jak można komuś przysięgać miłość do śmierci? Rozumiem, że para może chcieć wziąć ślub kościelny by czuć jakieś „zewnętrzne” wsparcie, błogosławieństwo dla związku. Tyle że ono już na samym początku w wielu wypadkach jest kłamstwem. Ile par pobiera się rzeczywiście z miłości? Ile osób traktuje ślub jako zwykłą gwarancję, zaklepanie kogoś czy wręcz szantaż? Być może mi się odmieni, kiedy zdecyduję się na dziecko, ale na pewno nie w danej sytuacji, kiedy jesteśmy tylko we dwoje. Dla mnie takim „zaklepaniem” – deklaracją uczucia i chęci bycia razem -- są/były zaręczyny. Nie potrzebuję ciągnąć go przed ołtarz by mi przy świadkach przysięgał, że mnie kocha i nie zdradzi do końca życia. Czy to już samo w sobie nie brzmi śmiesznie, irracjonalne? Może rzeczywiście ten romans zmienił moje myślenie, ale właśnie co do nieco romantycznej czy idealistycznej miłości. Swojego czasu uważałam, że prezio to miłość mego życia, tzw. druga połówka. No i co z nią się stało? Człowiek zwykle zakochuje się kilka razy w życiu. Teraz też myślę, że kocham. To uczucie jest jednak zupełnie inne niż do prezia kiedyś. Ja się już chyba też boję tak polecieć ‘na ślepo’… Jestem dużo bardziej ostrożna, zupełnie inaczej podchodzę do związków/relacji. Nie stawiam na pierwszym miejscu ‘chemii’, motylków ale charakter człowieka to czy można mu ufać, na nim polegać. Zanim weszłam w ten związek, obserwowałam go, jego relacje z innymi ludźmi itd. Miałam tu kilku adoratorów, jeden nawet może i był przystojniejszy, bardziej przebojowy, ale to już mnie nie kręci. Z obecnym jestem już prawie pół roku. Nie ma fajerwerków, ale daje mi spokój, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, którego potrzebuję. Jest po prostu dobrym, bardzo inteligentnym, zrównoważonym facetem. W życiu bym go nie zdradziła bo nie mogłabym mu potem spojrzeć w oczy. Nie zasługuje na to. Zresztą, nie wiem czy ja na niego zasługuję. Nie zmienia to jednak faktu, że nie chcę deklaracji w postaci ślubu. Zresztą, waham się cały czas czy wracać czy nie wracać do Polski. Już byłam zdecydowana, ale teraz już mam coraz więcej argumentów przeciw. Mimo wszystko pan prezio wciąż mi mącił w życiu. Teraz, kiedy dziecko w drodze, dużo się zmieniło. Ja też się stałam bardziej oschła i już nie przebieram w słowach. Nie piszę już tu o każdym jego ruchu, wiadomości bo znów będzie, że się tym nakręcam itd. On nie ma już argumentu, że dzieci za małe. Nie ma już argumentu, że z żoną prócz dzieci (już nastoletnich) nic nie łączy – nie ma żadnego argumentu! Za to ja mam jeden podstawowy – dziecko w drodze. To o czym w ogóle mamy mówić? Jakie kocham, jakie tęsknię itd. Aż krew człowieka zalewa. Ja może i przez niego nabawiam się nerwicy, ale on ma też duże problemy ze sobą. Niemniej jednak i tak jakoś w miarę z tego (romansu) wyszliśmy bo mogło powstać naprawdę pogorzelisko. Nie warto.

2 938

Odp: ja, on i ten trzeci

Masiakla , jakby to moje dziecko powiedziało.

2 939

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ola, po postu papierek nie jest mi do niczego potrzebny. Poza tym jak można komuś przysięgać miłość do śmierci? Rozumiem, że para może chcieć wziąć ślub kościelny by czuć jakieś „zewnętrzne” wsparcie, błogosławieństwo dla związku. Tyle że ono już na samym początku w wielu wypadkach jest kłamstwem. Ile par pobiera się rzeczywiście z miłości? Ile osób traktuje ślub jako zwykłą gwarancję, zaklepanie kogoś czy wręcz szantaż? Być może mi się odmieni, kiedy zdecyduję się na dziecko, ale na pewno nie w danej sytuacji, kiedy jesteśmy tylko we dwoje. Dla mnie takim „zaklepaniem” – deklaracją uczucia i chęci bycia razem -- są/były zaręczyny. Nie potrzebuję ciągnąć go przed ołtarz by mi przy świadkach przysięgał, że mnie kocha i nie zdradzi do końca życia. Czy to już samo w sobie nie brzmi śmiesznie, irracjonalne? Może rzeczywiście ten romans zmienił moje myślenie, ale właśnie co do nieco romantycznej czy idealistycznej miłości. Swojego czasu uważałam, że prezio to miłość mego życia, tzw. druga połówka. No i co z nią się stało? Człowiek zwykle zakochuje się kilka razy w życiu. Teraz też myślę, że kocham. To uczucie jest jednak zupełnie inne niż do prezia kiedyś. Ja się już chyba też boję tak polecieć ‘na ślepo’… Jestem dużo bardziej ostrożna, zupełnie inaczej podchodzę do związków/relacji. Nie stawiam na pierwszym miejscu ‘chemii’, motylków ale charakter człowieka to czy można mu ufać, na nim polegać. Zanim weszłam w ten związek, obserwowałam go, jego relacje z innymi ludźmi itd. Miałam tu kilku adoratorów, jeden nawet może i był przystojniejszy, bardziej przebojowy, ale to już mnie nie kręci. Z obecnym jestem już prawie pół roku. Nie ma fajerwerków, ale daje mi spokój, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, którego potrzebuję. Jest po prostu dobrym, bardzo inteligentnym, zrównoważonym facetem. W życiu bym go nie zdradziła bo nie mogłabym mu potem spojrzeć w oczy. Nie zasługuje na to. Zresztą, nie wiem czy ja na niego zasługuję. Nie zmienia to jednak faktu, że nie chcę deklaracji w postaci ślubu. Zresztą, waham się cały czas czy wracać czy nie wracać do Polski. Już byłam zdecydowana, ale teraz już mam coraz więcej argumentów przeciw. Mimo wszystko pan prezio wciąż mi mącił w życiu. Teraz, kiedy dziecko w drodze, dużo się zmieniło. Ja też się stałam bardziej oschła i już nie przebieram w słowach. Nie piszę już tu o każdym jego ruchu, wiadomości bo znów będzie, że się tym nakręcam itd. On nie ma już argumentu, że dzieci za małe. Nie ma już argumentu, że z żoną prócz dzieci (już nastoletnich) nic nie łączy – nie ma żadnego argumentu! Za to ja mam jeden podstawowy – dziecko w drodze. To o czym w ogóle mamy mówić? Jakie kocham, jakie tęsknię itd. Aż krew człowieka zalewa. Ja może i przez niego nabawiam się nerwicy, ale on ma też duże problemy ze sobą. Niemniej jednak i tak jakoś w miarę z tego (romansu) wyszliśmy bo mogło powstać naprawdę pogorzelisko. Nie warto.

Ale to on ci mówi że tęskni i kocha ??

2 940

Odp: ja, on i ten trzeci
Betsy80 napisał/a:

Masiakla , jakby to moje dziecko powiedziało.

No mój partner coraz częściej podejmuje te temat. Z jednej strony chcę dziecka, ale z drugiej jak?
Instynkt znów mi się pojawił. Byłam ostatnio u znajomych na parapetówie... usłyszałam, że  córka mnie od razu zaakceptowała (pierwszy raz ich dzieci widziałam), co jest niebywałe. I syn i córka do mnie bardzo przylegli i nie chcieli iść spać. Potem pytali o 'ciocię' co bardzo miłe.
Nie mogę się jednak zdecydować na własne...

2 941

Odp: ja, on i ten trzeci
sonieczka123 napisał/a:

Ale to on ci mówi że tęskni i kocha ??

Ja już nie chcę mówić co myśli i mówi, bo w sytuacji kiedy spodziewa dziecka jest delikatnie mówiąc nie na miejscu.

2 942

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Betsy80 napisał/a:

Masiakla , jakby to moje dziecko powiedziało.

No mój partner coraz częściej podejmuje te temat. Z jednej strony chcę dziecka, ale z drugiej jak?
Instynkt znów mi się pojawił. Byłam ostatnio u znajomych na parapetówie... usłyszałam, że  córka mnie od razu zaakceptowała (pierwszy raz ich dzieci widziałam), co jest niebywałe. I syn i córka do mnie bardzo przylegli i nie chcieli iść spać. Potem pytali o 'ciocię' co bardzo miłe.
Nie mogę się jednak zdecydować na własne...

Napiszę tak - najpierw o swoje zdrowie psychiczne zadbaj, a potem planuj dzieci.
Wiem, co piszę - bo zrobiłam odwrotnie i było mi bardzo ciężko.

2 943

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Betsy80 napisał/a:

Masiakla , jakby to moje dziecko powiedziało.

No mój partner coraz częściej podejmuje te temat. Z jednej strony chcę dziecka, ale z drugiej jak?
Instynkt znów mi się pojawił. Byłam ostatnio u znajomych na parapetówie... usłyszałam, że  córka mnie od razu zaakceptowała (pierwszy raz ich dzieci widziałam), co jest niebywałe. I syn i córka do mnie bardzo przylegli i nie chcieli iść spać. Potem pytali o 'ciocię' co bardzo miłe.
Nie mogę się jednak zdecydować na własne...

Z ręką na sercu przyznaję, że mam zamiłowanie do absurdu. Dlatego ta desperacka i absurdalna odpowiedź, a jednocześnie próba zarzucenia kolejnego haczyka chwyta mnie za serce big_smile
Co smutne jednak haczyk ponownie zadziałał...

2 944

Odp: ja, on i ten trzeci
Klio napisał/a:
Roxann napisał/a:
Betsy80 napisał/a:

Masiakla , jakby to moje dziecko powiedziało.

No mój partner coraz częściej podejmuje te temat. Z jednej strony chcę dziecka, ale z drugiej jak?
Instynkt znów mi się pojawił. Byłam ostatnio u znajomych na parapetówie... usłyszałam, że  córka mnie od razu zaakceptowała (pierwszy raz ich dzieci widziałam), co jest niebywałe. I syn i córka do mnie bardzo przylegli i nie chcieli iść spać. Potem pytali o 'ciocię' co bardzo miłe.
Nie mogę się jednak zdecydować na własne...

Z ręką na sercu przyznaję, że mam zamiłowanie do absurdu. Dlatego ta desperacka i absurdalna odpowiedź, a jednocześnie próba zarzucenia kolejnego haczyka chwyta mnie za serce big_smile
Co smutne jednak haczyk ponownie zadziałał...

Klio, pójdziesz ze mną na piwo albo chociaż na kawę? Nie, że na randkę, broń Boże big_smile

2 945

Odp: ja, on i ten trzeci

Haha! Czyżbym chwytała za serce? big_smile

2 946 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-03-12 20:57:41)

Odp: ja, on i ten trzeci
Klio napisał/a:

Haha! Czyżbym chwytała za serce? big_smile

Nie no, za serce, to byłaby randka i ewentualnie kolejny absurdalny wątek na forum big_smile Ale coś czuję, że na piwie z Tobą i zamiłowaniem do absurdu byłoby zarąbiście big_smile

A poważnie, to chciałam dać znać, że się zgadzam z Twoim postem - Ty pewnie kumasz, ale niektórzy mogą nie zrozumieć, więc wyjaśniam tongue

2 947

Odp: ja, on i ten trzeci
santapietruszka napisał/a:

Nie no, za serce, to byłaby randka i ewentualnie kolejny absurdalny wątek na forum big_smile

No i w takim wątku to ja rozumiem, że można by było nawalić choćby i 100 stron big_smile


santapietruszka napisał/a:

Ale coś czuję, że na piwie z Tobą i zamiłowaniem do absurdu byłoby zarąbiście big_smile

Też mam takie przeczucie co do Ciebie Santa, także zdrówko już dziś wieczorem. Przy czym ja to bardziej dobre winko niż piwo. smile

2 948

Odp: ja, on i ten trzeci
Klio napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Nie no, za serce, to byłaby randka i ewentualnie kolejny absurdalny wątek na forum big_smile

No i w takim wątku to ja rozumiem, że można by było nawalić choćby i 100 stron big_smile


santapietruszka napisał/a:

Ale coś czuję, że na piwie z Tobą i zamiłowaniem do absurdu byłoby zarąbiście big_smile

Też mam takie przeczucie co do Ciebie Santa, także zdrówko już dziś wieczorem. Przy czym ja to bardziej dobre winko niż piwo. smile

Hm, wino byś musiała pić z daleka ode mnie, bo mi wino śmierdzi... proponuję zatem kompromis - Ty kupisz wódkę, ja kupię wódkę... big_smile

Zawsze zostaje facet najlepszy na kobiece zmartwienia - Jack Daniels, jakoś ogarniemy big_smile big_smile big_smile

2 949

Odp: ja, on i ten trzeci
santapietruszka napisał/a:

Hm, wino byś musiała pić z daleka ode mnie, bo mi wino śmierdzi...

Widzisz, też tak miałam! Dopóki nie skończyłam liceum i nie przestałam pić na wagarach wina marki wino lol
Teraz już nie śmierdzi, ale i wino już nie takiej marki big_smile

santapietruszka napisał/a:

Zawsze zostaje facet najlepszy na kobiece zmartwienia - Jack Daniels, jakoś ogarniemy big_smile big_smile big_smile

No i to jest rozwiązanie. Ze sztuki kompromisu powinnyśmy dawać jakieś korepetycje czy cuś... big_smile

2 950

Odp: ja, on i ten trzeci
Klio napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Zawsze zostaje facet najlepszy na kobiece zmartwienia - Jack Daniels, jakoś ogarniemy big_smile big_smile big_smile

No i to jest rozwiązanie. Ze sztuki kompromisu powinnyśmy dawać jakieś korepetycje czy cuś... big_smile

Czyli jesteśmy umówione na trójkąta big_smile

2 951

Odp: ja, on i ten trzeci
santapietruszka napisał/a:

Czyli jesteśmy umówione na trójkąta big_smile

Siur big_smile
Przy czym pozwolę sobie zauważyć, że taki wątek to dopiero by zrobił karierę... Bez kozery powiem, że to by było pincet stron big_smile

2 952

Odp: ja, on i ten trzeci

Też bym się napiła wódki! Adoptujcie mnie :-P

2 953

Odp: ja, on i ten trzeci
Cyngli napisał/a:

Też bym się napiła wódki! Adoptujcie mnie :-P

Tatuś JD musi się zgodzić tongue Najlepiej, żebyś przywiozła własnego big_smile

2 954 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2017-03-14 02:50:11)

Odp: ja, on i ten trzeci
Naprędce napisał/a:

Zagadnienie reakcji i emocji użytkowników forum, wobec takich a nie innych zachowań/słów autorów (lub/i słów innych użytkowników) jest dla mnie ciekawy sam w sobie. Był poruszany w jakimś odrębnym temacie?

Nie ukrywam, że wątek Roxann pobudza moje "kosmki i kubki" ironiczne. Tylko dlatego tu bywam.
Ten wątek, to według mnie uczta głupoty, a jego Autorka funduje czytelnikom wielkie żarcie (żart-po-żarcie). Przychodzę tu więc "pofagocytować" ; -)

Nie pamiętam, niestety, czy powstał odrębny wątek dotyczący rozmaitości reakcji gawiedzi na "publikacje" takie, jakie od czasu do czasu wydziela z siebie Roxann, ale według mnie jest to ten sam typ osobowości, co niejaka Kroteczka i Anastacjaa, które w historii tego Forum zapisały się jako twórczynie równie monumentalnych, osiemdziesięciostronicowych dzieł epistolarnych, w których ukazują światu swe betonowe konstrukcje myślowe. Mimo setek różnych w charakterze postów będących reakcją Forumowiczów na opisywane przez nie historie, owe niewiasty pozostają więźniarkami własnych, żelazem durnoty zbrojonych myśli.
Dożywotnimi więźniarkami, sądząc po kolejnych wpisach Roxann...

Jednocześnie narcystyczny ekshibicjonizm wyżej wymienionych, odziera je z aury kobiecości. Nie ma w nich już żadnej tajemnicy.
Każdym kolejnym wpisem, same z siebie robią pośmiewisko, a ich wątki zamieniają się wówczas w igrzyska drwiny...

---
I ja śledzę Pańskie słowa, Naprędce ; -)
Nie od dziś...
Do twarzy Panu z nimi, nawet wówczas, gdy dźwiga Pan na swych barkach ciężkie sprzęty gospodarstwa domowego ; -)))
Czasem skręcam się z zazdrości (ale i uciechy) z powodu Pańskiej retoryki i tym, jak zmyślnie doprowadza Pan do absurdu sens wypowiedzi Pańskich adwersarzy. Jak to jest możliwe, by w XXI wieku uchował się w tak doskonałym stanie uczeń Szkoły Ateńskiej??? ; -)))

2 955

Odp: ja, on i ten trzeci
aurora borealis napisał/a:

I ja śledzę Pańskie słowa, Naprędce ; -)
Nie od dziś...
Do twarzy Panu z nimi, nawet wówczas, gdy dźwiga Pan na swych barkach ciężkie sprzęty gospodarstwa domowego ; -)))

Moja skromna pralka robi międzywątkową karierę big_smile Dziękuję, Naprędce, będę miała sławną pralkę big_smile

2 956

Odp: ja, on i ten trzeci

Jest w tym wątku coś takiego, że pomimo calego absurdu i fantazji autorki, czasem się zagląda i traktuje jak lekturę pamiętnika wariata. Coś w tym stylu.
Jeszcze chyba żadnemu trollowi na tym forum nie udalo się ciągnąć wątku przez  prawie 80 stron. Więc jeśli jest to dla kogoś miarą sukcesu, to tak - osiągnął.
Czyta się z zażenowaniem ..ale się czyta smile
Zawsze te najbardziej prymitywne artykuly w prasie mają największą ilość odbiorców.
Roxann - idzie wiosna. Wyjdź ze swojego wyimaginowanego świata. Zrób coś dla siebie, dla nas zrobilaś sporo, rozrywka na tyle stron.
Wylecz glowę, czy cokolwiek innego jeszcze. Nie żal Ci życia i czasu?

2 957

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie jestem nowa na forum , bo czytam je od dawna , jednak pierwszy raz się wypowiadam.  Historia Roxan nie wydaje mi się żadnym trolowaniem ( może jest trochę ubarwiana szczegółami - w końcu teraz wszystko mus być atrakcyjne ) . Wierzę tej kobiecie , i żal mi jej , może dlatego że sama kiedyś zmarnowałam sobie życie wdając się w romans całkiem świadomie  , wiedziałam że mam męża , on żonę ... teraz ponoszę konsekwencje - nie mam już męża , nie mam szczęśliwej rodziny którą zawsze chciałam tworzyć , mam spraną psychikę a w głowie tylko tego mojego jedynego pana idealnego .... Dlatego wiem po części co czuje Roxan - tak mi się wydaje - dlatego może jednak nie powinno się jej tutaj tak bardzo potępiać . Kobieta popłynęła w/g mnie w tym związku totalnie , i nadal mieli to w swojej głowie , nadal analizuje każdy gest spojrzenie słowo itp... Sama sobie wyrządziła szkodę , i tak naprawdę ponosi już swoją karę , myślę , że dodatkowe nabijanie się z Roxi i Prezia nie jest potrzebne ... Może po prostu potrzebuje się wygadać - a nie ma komu

2 958

Odp: ja, on i ten trzeci
joanna197202 napisał/a:

Nie jestem nowa na forum , bo czytam je od dawna , jednak pierwszy raz się wypowiadam.  Historia Roxan nie wydaje mi się żadnym trolowaniem ( może jest trochę ubarwiana szczegółami - w końcu teraz wszystko mus być atrakcyjne ) . Wierzę tej kobiecie , i żal mi jej , może dlatego że sama kiedyś zmarnowałam sobie życie wdając się w romans całkiem świadomie  , wiedziałam że mam męża , on żonę ... teraz ponoszę konsekwencje - nie mam już męża , nie mam szczęśliwej rodziny którą zawsze chciałam tworzyć , mam spraną psychikę a w głowie tylko tego mojego jedynego pana idealnego .... Dlatego wiem po części co czuje Roxan - tak mi się wydaje - dlatego może jednak nie powinno się jej tutaj tak bardzo potępiać . Kobieta popłynęła w/g mnie w tym związku totalnie , i nadal mieli to w swojej głowie , nadal analizuje każdy gest spojrzenie słowo itp... Sama sobie wyrządziła szkodę , i tak naprawdę ponosi już swoją karę , myślę , że dodatkowe nabijanie się z Roxi i Prezia nie jest potrzebne ... Może po prostu potrzebuje się wygadać - a nie ma komu

Hej Roxann big_smile
Co ty tu jeszcze wymyślisz big_smile

2 959

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko nie mam możliwości udowodnienia Ci , że nie jestem Roxan - więc ok masz prawo tak myśleć . Natomiast napisałam to co napisałam , bo po prostu potrafię się niestety wczuć w sytuację Roxan . I też niestety wiem , że wychodzenie z takiego bagna jest ciężkie i trudne , a czasami mam wrażenie niemożliwe ... ale to tylko moje zdanie

2 960 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-15 14:03:52)

Odp: ja, on i ten trzeci
joanna197202 napisał/a:

Summerko nie mam możliwości udowodnienia Ci , że nie jestem Roxan - więc ok masz prawo tak myśleć . Natomiast napisałam to co napisałam , bo po prostu potrafię się niestety wczuć w sytuację Roxan . I też niestety wiem , że wychodzenie z takiego bagna jest ciężkie i trudne , a czasami mam wrażenie niemożliwe ... ale to tylko moje zdanie

Ah, jakież to, co napisałaś jest głębokie, zupełnie w stylu Roxann big_smile. I akurat w wątku puszczalskiej musisz wyrazić swoją empatię. Tyle tu prawdziwie zranionych, nieszczęśliwych ludzi, przeżywających źyciowe tragedie, ale ty solidaryzujesz się że zwykłą biurową cichodajką. Hm...

2 961

Odp: ja, on i ten trzeci
joanna197202 napisał/a:

Nie jestem nowa na forum , bo czytam je od dawna , jednak pierwszy raz się wypowiadam.  Historia Roxan nie wydaje mi się żadnym trolowaniem ( może jest trochę ubarwiana szczegółami - w końcu teraz wszystko mus być atrakcyjne ) . Wierzę tej kobiecie , i żal mi jej , może dlatego że sama kiedyś zmarnowałam sobie życie wdając się w romans całkiem świadomie  , wiedziałam że mam męża , on żonę ... teraz ponoszę konsekwencje - nie mam już męża , nie mam szczęśliwej rodziny którą zawsze chciałam tworzyć , mam spraną psychikę a w głowie tylko tego mojego jedynego pana idealnego .... Dlatego wiem po części co czuje Roxan - tak mi się wydaje - dlatego może jednak nie powinno się jej tutaj tak bardzo potępiać . Kobieta popłynęła w/g mnie w tym związku totalnie , i nadal mieli to w swojej głowie , nadal analizuje każdy gest spojrzenie słowo itp... Sama sobie wyrządziła szkodę , i tak naprawdę ponosi już swoją karę , myślę , że dodatkowe nabijanie się z Roxi i Prezia nie jest potrzebne ... Może po prostu potrzebuje się wygadać - a nie ma komu

Tak, jasne big_smile big_smile big_smile

2 962

Odp: ja, on i ten trzeci

I właśnie dlatego zawsze jedynie czytałam forum a nie udzielałam się w nim .

Czy to wątek puszczalskiej ... nie to wątek takiej jak ja głupiej i naiwnej dziewczyny , kobiety - niestety bliski mi z powodu podobnych przeżyć co zaznaczyłam na początku .

Napisałam jedynie , że nie ma się co dziewczyny czepiać - bo naprawdę jestem pewna że jeżeli jej historia jest prawdziwa ( a wiem , że takie się zdarzają ) , to ona sama sobie wyrządziła cholerną krzywdę , i uwierz mi dostaje po dupie za to ... Możesz mi nie wierzyć ale jest coś takiego jak ból wewnętrzny , zawiedzione nadzieje i strata - która kurde boli i nie przestaje .... Dlatego tylko się tu wypowiedziałam ( taka mądrość życiowa )  ... co widzę było błędem

2 963 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-15 14:24:08)

Odp: ja, on i ten trzeci
joanna197202 napisał/a:

I właśnie dlatego zawsze jedynie czytałam forum a nie udzielałam się w nim .

Czy to wątek puszczalskiej ... nie to wątek takiej jak ja głupiej i naiwnej dziewczyny , kobiety - niestety bliski mi z powodu podobnych przeżyć co zaznaczyłam na początku .

Napisałam jedynie , że nie ma się co dziewczyny czepiać - bo naprawdę jestem pewna że jeżeli jej historia jest prawdziwa ( a wiem , że takie się zdarzają ) , to ona sama sobie wyrządziła cholerną krzywdę , i uwierz mi dostaje po dupie za to ... Możesz mi nie wierzyć ale jest coś takiego jak ból wewnętrzny , zawiedzione nadzieje i strata - która kurde boli i nie przestaje .... Dlatego tylko się tu wypowiedziałam ( taka mądrość życiowa )  ... co widzę było błędem

To pewne, że podobne historie się zdarzają. Ostatecznie trolle czerpią inspiracje z życia big_smile
Zauważ tylko, że w życiu ludzie przeżywają róźne emocje, mają wahania i wątpliwości, ale nie ten tutejszy troll, który wciąż o tym samym, co już można liczyć w latach. Trochę taki zakuty leb, który jest charakterystyczny dla trolli, którzy wcale nie chcą wyciągać wniosków, ale chcą budzić emocje, więc pomijają wartościowe rady i koncentrują się na tych pozwalających im ciągnąć swoją opowieść. Wszystko tylko kiedyś się kończy, bo ile można w kółko wałkować temat faceta, którzy korzystał z wdzięków chętnej koleżanki big_smile

Skoro masz podobne doświadczenia, to mam nadzieję, że jesteś jednak bardziej pojętna i refleksyjna, bo inaczej zacznę myśleć, że wszystkie kochanki (jest tu jeszcze Xymena) mają oprócz emocjonalnego defekt poznawczy.

2 964 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-03-15 15:24:49)

Odp: ja, on i ten trzeci
joanna197202 napisał/a:

może jest trochę ubarwiana szczegółami - w końcu teraz wszystko mus być atrakcyjne

Roxann, sami do tego dawno doszliśmy tongue No "troszkę" ubarwiłaś tongue

joanna197202 napisał/a:

wiedziałam że mam męża

o! tongue
nie zapodział się nigdzie??


joanna197202 napisał/a:

Może po prostu potrzebuje się wygadać

To jeszcze się nie wygadała? Ależ ona już tu wszystkich zamordowała swoim gadaniem... w kółko tego samego...
i jeszcze potrzeba?


joanna197202 napisał/a:

Czy to wątek puszczalskiej ... nie to wątek takiej jak ja głupiej i naiwnej dziewczyny

Owszem, to wątek puszczalskiej. Czyli takiej, która puszczała się z żonatym szefem.
Co nie stoi wcale w sprzeczności z głupotą.


joanna197202 napisał/a:

jest coś takiego jak ból wewnętrzny , zawiedzione nadzieje i strata

Nadzieje na co? Wytłumaczysz?
Strata czego?
W całej tej historii wszystko od początku było jasne - prezio nie zostawiał złudzeń, tym bardziej nie robił nadziei. Co w związku z tym można było stracić, skoro nic się nie zyskało?
Czy to, że przespał się z dziewczątkiem z działu kadr oznaczało, że rzuci dla niej wszystko? Czy oznaczało tylko tyle, że wykorzystał sytuację? Może niech się dziewczątko nad tym zastanowi i przestanie tu w kółko bredzić o zmarnowanych szansach i nadziejach.

edit. dziewczątko weszło w romans świadomie - wiedziało co czyni i jakie są konsekwencje - to czemu teraz tak rozpacza przez 80 stron i robi z siebie główną pokrzywdzoną?
nasze działania mają swoje konsekwencje, to normalne
trzeba je ponosić; dodatkowo dobrze by było uczyć się na własnych doświadczeniach i mądrzeć; ale to nie ten wątek

2 965

Odp: ja, on i ten trzeci

Dziewczyny dajcie spokoj. Czy to Roxann czy nie ona to analizowanie tego i komentowanie jest dawaniem nadal wody na ten młyn. Jak zapadnie tu cisza to i Roxi sie zmeczy pisaniem sama do siebie lub o sobie w innej osobie. Juz dawno wiadomo ze to sciana do ktorej nic nie trafia. Szkoda wiec sarkazmu ironii tlumaczenia czy czegokolwiek innego bo tylko spalic sie mozna a ona i tak nie zrozumie albo uda ze nie zauwazyla komentarza i pominie milczeniem. Bez sensu.

2 966

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko wnioski owszem wyciąga się nawet na całe dalsze życie , ale powiem Ci ma się to nijak do wracania myślami , rozpatrywania i roztrząsania - może to ten defekt emocjonalny , w który na pewno wyposażone są kochanki . Może właśnie dlatego Roxan ciągle coś nowego pisze - bo tkwi w tym - i akurat to rozumie ( wiem oczywiście że nie jest to dobre ,ale tak jest )
Ciągle chodziło mi tylko o to że naprawdę ta kobieta dziewczyna Roxan dostaje za swoje - uwierz mi na słowo , wiec chyba publiczne kopanie jej jeszcze bardziej nie ma sensu

2 967 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-15 16:52:03)

Odp: ja, on i ten trzeci
joanna197202 napisał/a:

może to ten defekt emocjonalny , w który na pewno wyposażone są kochanki .

Oj Roxann, nie odpuszczasz big_smile
Dobre chociaż to, że dostrzegasz u siebie i u sobie-podobnych defekt emocjonalny. Zgadzam się, że na pewno kochanki są w takowy wyposażone.

2 968

Odp: ja, on i ten trzeci

Ok Summmerko , nie zamierzam udowadniać , że nie jestem wielbłądem smile
Chciałam się wypowiedzieć - wypowiedziałam się ... zostałam odebrana jako inna osoba ok .
Wiesz co mnie odróżnia od Roxan - powinnaś zauważyć - Ona ciągle zarzeka się , że w tym nie tkwi - ja twierdzę że tkwi cały czas - a swoją diagnozę stawiam przez pryzmat własnej osoby ...

2 969

Odp: ja, on i ten trzeci

Przepraszam, że się wtrącam, ale skoro uważacie, że ta cała historia to wymysł to dlaczego wciąż ciągniecie ten temat? Czyżby nie o to chodziło ''autorce'', by ten temat ciągnął się w nieskończoność wzorem Mody na sukces?

2 970

Odp: ja, on i ten trzeci
Foks napisał/a:

Przepraszam, że się wtrącam, ale skoro uważacie, że ta cała historia to wymysł to dlaczego wciąż ciągniecie ten temat? Czyżby nie o to chodziło ''autorce'', by ten temat ciągnął się w nieskończoność wzorem Mody na sukces?

Już nikt nie wierzy w fantazje Roxann, ale co to szkodzi, żeby pisać.

2 971 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-03-15 17:31:15)

Odp: ja, on i ten trzeci
joanna197202 napisał/a:

Ok Summmerko , nie zamierzam udowadniać , że nie jestem wielbłądem smile
Chciałam się wypowiedzieć - wypowiedziałam się ... zostałam odebrana jako inna osoba ok .
Wiesz co mnie odróżnia od Roxan - powinnaś zauważyć - Ona ciągle zarzeka się , że w tym nie tkwi - ja twierdzę że tkwi cały czas - a swoją diagnozę stawiam przez pryzmat własnej osoby ...

Joanno, ja ci odpowiem co cię nie różni od Roxann (i dlaczego najprawdopodobniej jesteś nią tongue).

Nie różni cię to, że skupiasz się tylko i wyłącznie na swojej osobie i swojej krzywdzie.
A gdzie krzywda innych?
Gdzie twój mąż? wasze dzieci? żona twojego kochanka? ich dzieci?

Każdy normalny (inny niż Roxann), opisując nawet pokrótce swoją historię, tak jak ty to zrobiłaś napisałby coś w tym stylu - napieprzyłam w swoim życiu, zraniłam bliskie mi osoby, i sama też dostałam po głowie...
Albo - swoim postępowaniem skrzywdziłam nie tylko siebie, ale też wiele innych osób / swojego męza... etc.

Tak napisałaby każda zdradzająca (i czująca po tym rozczarowanie, gorycz 0 jak niby ty), żona.
Każda, z wyjątkiem fikcyjnej big_smile albo Roksann, którą właśnie po tym rozpoznajemy - ona działa NIEZWYKLE wybiórczo tongue Czyli skupia się TYLKO I WYŁĄCZNIE  na tym, co jest jej wygodne.

Innymi słowy Joanno - pisząc o swojej niedoli, niespełnionych marzeniach, zrujnowanym życiu - nie zająknęłaś się ani słowem o choćby jednej innej osobie niż ty.

2 972

Odp: ja, on i ten trzeci

Widzisz Zorija na to akurat chętnie odpowiem .

Nie zamierzam tutaj opisywać swojej historii - choć tak jak napisałam weszłam świadomie w romans - i tak jestem tą wredną babą która rozwaliła życie kilku osobom .
Myślisz , że nie boli mnie krzywda moich dzieci i świadomość tego co im zrobiłam , wiesz często myślę jak spapraną psychikę mają i jak to wpłynie na ich dorosłe życie .
Widzę stres w oczach mojego syna w konkretnych sytuacjach , mam w głowie słowa córki że ją zawiodłam . Tego nie naprawię , mogę starać się im to jakoś wynagrodzić , ale nie naprawie niestety .
Mąż - temat zamknięty i nie będę w żaden sposób tego poruszać .
Żona mojego kochanka - Zorijo wiem w jakiej sytuacji byłaś , i znam z forum Twoje nastawienie - ale napiszę Ci szczerze co myślałam - wtedy akurat tej Żony nie było , Ona dla mnie nie istniała , wtedy liczyłam się ja , nie wiem czy każda kochanka tak ma , ale nie myślałam kompletnie o tamtej kobiecie . Teraz wiem jak wielki był to dla niej cios ( wiem to od niej tak na marginesie ) , nie wiem czy do końca się po tym podniosła , czasami ją widuje - wygląda strasznie ( nie piszę tego żeby sobie poprawić humor , w żaden sposób ) , to co się stało odcisnęło się na psychice nas wszystkich i jest widoczne na wszystkich czterech twarzach . Tak i źle się z tym czuje ... bo kiedyś dawno temu moje nastawienie było inne
Jego dzieci - na szczęście ona nic nie wiedzą - a Żona jest na tyle mądrą kobietą że uchroni je przed tą wiedzą ...
Nie pisałam o innych osobach bo nie chce opowiadać swojej historii - nie w obawie przed atakiem innych osób , po prostu nie czuję potrzeby opowiadać o tym publicznie .

2 973

Odp: ja, on i ten trzeci

Oj kobiety, naprawdę aż mnie przeraziło to co przeczytałam. Nawet już nie śmieszy. Summerko, ty naprawdę masz wielkie problemy ze sobą, co wyrażasz m.in. poprzez jakąś chorą fobią na punkcie mojej postaci i tego wątku. To jest naprawdę chore! Jak nie udało ci się z tym trollem, to wymyślasz inne rzeczy – a to, że Horses ze mną współpracuje, a to że piszę sama ze sobą… Kobieto! Ogarnij się! Bo to już zaczyna podchodzić pod jakąś obsesję. Nie możesz przeżyć, że wątku nie zamknięto ale z drugiej strony wciąż wracasz jak bumerang i setny raz powtarzasz te same swoje złote myśli (brednie), za każdym razem wytykając mi, że wałkuję jedno i to samo.
Moja sytuacja się zmieniła, jego sytuacja się zmieniła, wszystko się zmieniło, emocji takich jak przed rokiem dawno już nie ma. Ty i Zorija jednak w dalszym ciągu ciągniecie wątek romansu, jakby wciąż trwał. Boli, że nie jesteś(cie) dla mnie wyrocznią ani autorytetem żadnym, że czytam wasze posty wręcz z politowaniem. O ile Zoriję jeszcze rozumiem, bo wylewa tu swoje frustracje przy każdej możliwej okazji, bo nie może się pogodzić ze swoją sytuacją. Tak ciebie nie bardzo. .. ale też nie czuję takiej potrzeby. To co nazywasz murem czy ścianą, to nic innego, jak tylko twoja życzeniowość i próba leczenia swoich kompleksów. Myślisz, że jak setny raz powtórzysz, że 2+2=5 to ja w końcu w to uwierzę? Moje „nowe” posty uparcie nazywasz rzucaniem przynęty tylko po to by watek się rozwijał. Zauważ jednak, że takich postów w ciągu ostatnich miesięcy było zaledwie kilka – 3 czy 4 (flirt z koleżanką, Sylwester i informacja o ciąży). Napisałam o tym, by „uzupełnić” wątek o to jak się dalej sprawy potoczyły. To, że zaczynało się znów wałkowanie od początku, roztrząsanie tego co już dawno za mną, nie mam wpływu. Może trochę głupio robiłam, że starałam wyjaśnić, ale pop prostu wkurzało mnie to, że niektóre osoby (z Zoriją na czele) przeinaczały fakty, by ubarwić historię, szukały sensacji. Pisałam już wielokrotnie – żadnej sensacji tu nie ma – romans zakończony bez skandalu, zemsty… A to, że zajęło mi sporo czasu by się odkochać, to inna rzecz. Ważne, że się w końcu udało. To, że komuś to nie pasuje, jego problem smile
Także Summerko możesz sobie spokojnie walić w ten wyimaginowany mur i tak tego nie zmienisz. Chyba, że lubisz taki ekshibicjonizm, przy okazji rzucając coraz to bardziej wymyślnymi epitetami wink Powodzenia! W sumie się już nie dziwię, że z twoją głową coś nie tak – ileż można? Zaczynam podejrzewać, że nie możesz przeżyć, że z tego wyszłam bez większych konsekwencji, kiedy ty pomimo swojej mądrości i nieomylności, dalej w tym swoim świecie frustracji siedzisz. Mało tego, mam wrażenie, że coraz bardziej się w nim pogrążasz...

2 974

Odp: ja, on i ten trzeci
joanna197202 napisał/a:

Widzisz Zorija na to akurat chętnie odpowiem .

Nie zamierzam tutaj opisywać swojej historii - choć tak jak napisałam weszłam świadomie w romans - i tak jestem tą wredną babą która rozwaliła życie kilku osobom .
Myślisz , że nie boli mnie krzywda moich dzieci i świadomość tego co im zrobiłam , wiesz często myślę jak spapraną psychikę mają i jak to wpłynie na ich dorosłe życie .
Widzę stres w oczach mojego syna w konkretnych sytuacjach , mam w głowie słowa córki że ją zawiodłam . Tego nie naprawię , mogę starać się im to jakoś wynagrodzić , ale nie naprawie niestety .
Mąż - temat zamknięty i nie będę w żaden sposób tego poruszać .
Żona mojego kochanka - Zorijo wiem w jakiej sytuacji byłaś , i znam z forum Twoje nastawienie - ale napiszę Ci szczerze co myślałam - wtedy akurat tej Żony nie było , Ona dla mnie nie istniała , wtedy liczyłam się ja , nie wiem czy każda kochanka tak ma , ale nie myślałam kompletnie o tamtej kobiecie . Teraz wiem jak wielki był to dla niej cios ( wiem to od niej tak na marginesie ) , nie wiem czy do końca się po tym podniosła , czasami ją widuje - wygląda strasznie ( nie piszę tego żeby sobie poprawić humor , w żaden sposób ) , to co się stało odcisnęło się na psychice nas wszystkich i jest widoczne na wszystkich czterech twarzach . Tak i źle się z tym czuje ... bo kiedyś dawno temu moje nastawienie było inne
Jego dzieci - na szczęście ona nic nie wiedzą - a Żona jest na tyle mądrą kobietą że uchroni je przed tą wiedzą ...
Nie pisałam o innych osobach bo nie chce opowiadać swojej historii - nie w obawie przed atakiem innych osób , po prostu nie czuję potrzeby opowiadać o tym publicznie .

ok Joanno, rozumiem.
Ale jednak twoja sytuacja jest całkiem inna od sytuacji Roxann. I twoje rozumienie całej tej sprawy chyba też. Dlatego ja ci wierzę i współczuję i przepraszam za zbyt pochopną ocenę.

2 975 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-15 18:26:51)

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:
joanna197202 napisał/a:

...

ok Joanno, rozumiem.
Ale jednak twoja sytuacja jest całkiem inna od sytuacji Roxann. I twoje rozumienie całej tej sprawy chyba też. Dlatego ja ci wierzę i współczuję i przepraszam za zbyt pochopną ocenę.

Zorija, dobra dusza z ciebie smile
Pamiętaj, że to nagła żałość nad losem Roxann, która nieco sobie (z konieczności, bo takie czasy wink ) ubarwia rzeczywistość, sprowokowało Joannę do napisania postu w umierającym wątku. I do tego nie chce ona opisywać swojej historii a faktycznie pisze o niej od pierwszego postu coraz więcej. Eh...śmierdzi yikes

2 976

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko  powtórzę  po raz kolejny  nie zamierzam  opisywać  swojej  historii  , napisałam odrobinę  w odpowiedzi  na pytania Zorijii  . A co do żalu  nad  Roxan  - ja po prostu potrafię  postawić się w jej sytuacji tylko  tyle  . Powtórzę  ostatni raz , według mnie  oczywiście  ona już za swoje dostała  i to w największej  mierze  od samej siebie. ..  Ale to Moje wrażenie  oparte  na  własnym doświadczeniu  ...

Zorija czy jestem  inna od Roxan nie wiem , mianownik  mamy wspólny  , a reszta  nie wiem . Wiem  tylko ze wspomnienia i rozpamiętywanie przeszłości towarzyszy  mi od kilku długich  lat i to po części  jest moją karą ....

2 977

Odp: ja, on i ten trzeci

Joanna, nie wiem i nie wnikam dlaczego wdałaś się w romans mając dzieci, rodzinę (ja jej nie miałam). Po prostu do szaleństwa zakochałam, popłynęłam.. nie myśląc o niczym dosłownie. Przejechałam się. Ok. Nie skończyło się na rozbitej rodzinie, ba nawet niebawem się powiększy.
Mój związek w który weszłam zaraz po co prawda nie przetrwał, ale nie zdradziłam tamtego faceta, odeszłam. Musiałam się (jedynie?) uporać z ‘chorym’ uczuciem do tamtego faceta i jego idealizowaniem. Nie mam na sumieniu swoich dzieci, które mi mówią, że ich zawiodłam, ani jego żony, która to przeżyła bardzo, że jej to widać po twarzy. Ja po wyjaśnieniu sobie sytuacji, zostawiłam decyzję jemu. Podjął jaką podjął. Ok. Nie zamierzałam się mścić itd. Zresztą, uczucie uczuciem (wiadomo zaślepia), ale przy dzieciach sama nie wiem czy bym go chciała. Nawet po rozwodzie. Więc dobrze, ze wyszło jak wyszło. Tak ogólnie. Rodzina ocalona, niedługo powiększy. My pewnie i tak nie bylibyśmy razem. Pogorzelisko zupełnie niepotrzebne. Teraz jest już normalnie. Jak powinno.
Także, jak wspomniałaś, mianownik mamy wspólny, ale okoliczności zupełnie różne.

2 978 Ostatnio edytowany przez laskanebeska (2017-03-15 19:20:46)

Odp: ja, on i ten trzeci

To dłuższe niż "Moda na Sukces"
I chyba nawet głupsze.

JPRD co za bzdury...
Kto to czyta?
Nie szkoda Wam czasu dziewczyny?

2 979 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-03-15 19:31:34)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Joanna, nie wiem i nie wnikam dlaczego wdałaś się w romans mając dzieci, rodzinę (ja jej nie miałam). Po prostu do szaleństwa zakochałam, popłynęłam.. nie myśląc o niczym dosłownie. Przejechałam się. Ok. Nie skończyło się na rozbitej rodzinie, ba nawet niebawem się powiększy.
Mój związek w który weszłam zaraz po co prawda nie przetrwał, ale nie zdradziłam tamtego faceta, odeszłam. Musiałam się (jedynie?) uporać z ‘chorym’ uczuciem do tamtego faceta i jego idealizowaniem. Nie mam na sumieniu swoich dzieci, które mi mówią, że ich zawiodłam, ani jego żony, która to przeżyła bardzo, że jej to widać po twarzy. Ja po wyjaśnieniu sobie sytuacji, zostawiłam decyzję jemu. Podjął jaką podjął. Ok. Nie zamierzałam się mścić itd. Zresztą, uczucie uczuciem (wiadomo zaślepia), ale przy dzieciach sama nie wiem czy bym go chciała. Nawet po rozwodzie. Więc dobrze, ze wyszło jak wyszło. Tak ogólnie. Rodzina ocalona, niedługo powiększy. My pewnie i tak nie bylibyśmy razem. Pogorzelisko zupełnie niepotrzebne. Teraz jest już normalnie. Jak powinno.
Także, jak wspomniałaś, mianownik mamy wspólny, ale okoliczności zupełnie różne.


No jednak Summerka, przyznaję Ci rację tongue big_smile
Śmierdzi to mało powiedziane... cuchnie na kilometry tongue big_smile
Oj ta Roksia... no pobija samą siebie.... niesamowite, trudne do uwierzenia, stąd moja (przez chwilę) naiwność...

Laskanebeska - szkoda.

ps. przez moją chwilową "niepoczytalność" pozwoliłam się Roksi kolejny raz wypróżnić, hehehehe... a ona natychmiast/skwapliwie skorzystała z okazji... a niech ma dziewczyna tongue

2 980

Odp: ja, on i ten trzeci
laskanebeska napisał/a:

To dłuższe niż "Moda na Sukces"
I chyba nawet głupsze.

JPRD co za bzdury...
Kto to czyta?

Ty???

laskanebeska napisał/a:

Nie szkoda Wam czasu dziewczyny?

Nie szkoda ci?

2 981 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-15 19:40:49)

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

No jednak Summerka, przyznaję Ci rację tongue big_smile
Śmierdzi to mało powiedziane... cuchnie na kilometry tongue big_smile
Oj ta Roksia... no pobija samą siebie.... niesamowite, trudne do uwierzenia, stąd moja (przez chwilę) naiwność...

Laskanebeska - szkoda.

ps. przez moją chwilową "niepoczytalność" pozwoliłam się Roksi kolejny raz wypróżnić, hehehehe... a ona natychmiast/skwapliwie skorzystała z okazji... a niech ma dziewczyna tongue

"Skończ waść... " aż by się chciało powiedzieć. wink

PS. joanna, miło mi, że napisałaś w moim wątku, ale sama widzisz, że co poniektóre osoby mają większe problemy ze sobą jak my wink
Nie warto się denerwować, można jedynie współczuć. wink Tym bardziej, że uważają za ideały, obrony "moralności" wink Mnie to ogólnie śmieszy... choć czasem nawet przeraża..

2 982

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorija  nie byłaś  naiwna  , ja to ja , Roxi to Roxi  , i tyle  . Jednak  błędem  było  wypowiadanie  się  w tym wątku  ...  po prostu  lubię  rozmawiać  o emocjach  .
Pozdrawiam

2 983

Odp: ja, on i ten trzeci

Znaczy się, że krótki epizod wątku pt. "joanna" już się skończył?? ?? och... sad

2 984

Odp: ja, on i ten trzeci

Eh, my się tu kobiety obrażamy, dogadujemy sobie?! itd. a faceci (tacy jak prezio) mają tylko z tego polewkę.  On i tak spadnie na 4 łapy. We wtorek mi napisał : „no i jestem w twojej firmie.. może cie odwiedzę?” Ja:. ‘”Po cholerę?”. On że widzi, że na siłę próbuję go sobie obrzydzić i żebym tego nie robiła, że owszem sytuacja się zmieniła, cóż zrobić, ale tez były dobre strony naszej znajomości. Ja, że nie widzę żadnych. On, że te motylki fruwające pod sufit, że chociaż będzie co wnukom opowiadać, że się czuło, że żyło… itd. No co to ma być? Pierwszy raz odważyłam się mu powiedzieć: „Sp….j,  nienawidzę cię”. I jestem z tego dumna smile

Naprawdę szkoda zdrowia na takie typy hmm

2 985

Odp: ja, on i ten trzeci

Wiesz co, mialam się już w tym wątku nie wypowiadać, ale co tam.
Z czego Ty jesteś dumna? Widzisz, kilka razy porównywałaś swoją historię do mojej, z tym że ja posłuchałam dobrych rad, a Ty nie. Bo jak się chce zakończyć jakąś relację to się to po prostu robi, a u Ciebie tego nie widać.
Ja opisałam jak wyglądało moje ostatnie "spotkanie". Przypomnę. Najpierw było ignorowanie. Nie odbieranie telefonów, nie odpisywanie na emaile, kasowanie numerów, adresów. W końcu napisałam żeby przez szacunek dla żony więcej się ze mną nie kontaktował. Może to zabrzmiało jak groźba, nie wiem. A potem "spotkanie" wyglądało tak: "Cześć". "Cześć". "Jak się miewasz?" "Dobrze". I koniec gadki. Nie podejmowałam rozmowy, odeszłam, nie zwracałam uwagi. A Ty co robisz?  Nadal flirtujesz, chociaż zaraz zaprzeczysz, że to nie flirt. Analizujesz, rozbijasz gówno na atomy, podniecasz się jak to Ci się ładnie udało go "spławić". Odbijasz tylko piłeczkę. Nic do Ciebie nie dociera.
Chwalisz się zaręczynami, myśląc że zamydlisz komuś oczy. Roxann, ja znam osobiście taką dziewczynę jak Ty. Inna sytuacja, ale psychologicznie to samo. Nic do niej nie dociera, a co jakiś czas tylko podnosi temat i się chwali jaki to już postęp zrobiła. A potem sytuacja się powtarza, a ona płacze i żali się. I tak to trwa już pięć lat. A latka lecą. Obudzicie się obie z palcem w nocniku na starość, ze zmarnowanym życiem, stare i narzekające na wszystko. Ech...

2 986

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie Ivy, zawsze byłam dyplomatyczna wobec niego, bo ogólnie taka jestem taki mam też rodzaj pracy. Miarka się jednak przelała i już nie potrafiłam inaczej. Może te ostatnie rozmowy na forum mnie podbuzowały, ale ja nigdy nie używam łaciny… a teraz poszło… Aż on się zdziwił… „sp….j to sp….j” . Bo żadne nie chcę mieć kontaktu nie docierało. Chyba był w szoku bo powiedział, żebym z jednej strony wyluzowała a z drugiej, że rzeczywiście lepiej żeby nie było kontaktu. i dobrze. Ja nie chcę żadnego, nawet kurtuazyjnego. Może taraz do niego dotrze.

2 987

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, na pomyślny efekt tego na co liczysz- jest szczytem naiwności.

2 988

Odp: ja, on i ten trzeci
ósemka napisał/a:

Roxann, na pomyślny efekt tego na co liczysz- jest szczytem naiwności.

Moja ogólna refleksja jest taka, że kobiety same dla siebie robią wrogów przez takich jak on. A on nie ma skrupułów, uczuć…  Dla niego liczą motylki, by mu było dobrze. I będzie. Bo taki facet zawsze spadnie na 4 łapy.

2 989

Odp: ja, on i ten trzeci

Jakbyś nie chciała kontaktu, to byś nie odpisywała.
Odpisując na wiadomości nie dot. pracy, sama ten kontakt podtrzymujesz. Proste.

2 990

Odp: ja, on i ten trzeci

Wybacz, nie zrozumiałam refleksji, podobnie jak ty mojego przekazu.

Posty [ 2 926 do 2 990 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 44 45 46 47 48 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026