Mysle ze najlepiej bedzie wogole nie komentowac wpisow Roxann nawet gdyby napisala ze zona Prezesa urodzi kosmite a on sam postanowil zmienic plec. Wiem ze sama bylam w tym "niekomentowaniu" niekonsekwentna ale zrozumialam ze osoby takie jak Roxann- narcystyczne potrzebuja jak powietrza atencji innych, nawet tej negatywnej. Sam fakt ze jej osoba wzbudza emocje ja jara. Nie ma wiec co dawac dalej pozywki tej pani nawet sarkastycznymi komentarzami. Zapewne Bet i Horses beda ja dalec klepac po pleckach i pocieszac...i dobrze. Skoro w realnym zyciu nie ma zywej duszy, ktorej by sie mogla zwierzyc i podzielic swoimi sprawami to niech chociaz w internecie ma dziewczyna jakies wsparcie od obcych osob.
2 861 2017-03-08 20:38:59
Podobne tematy
2 862 2017-03-08 20:50:22 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-08 20:54:20)
Jak widzisz może coś ze mnie będzie, bo szybko się uczę- cytować.
Brawo ty ![]()
Powtorzę, że dla mnie to nie jest wątek o zdradzie, bo to zagadnienie średnio mnie interesuje. Ale właśnie wychodzenie z takiej sytuacji, rozwalenie emocjonalne, nieradzenie sobie itp to mnie skłoniło do udzielania się tutaj, bo to jest mi/ był mi kiedyś bliski temat.
Rozumiem, z tym, że nieświadomie podtrzymujesz opary iluzji u zaburzonej osoby ![]()
2 863 2017-03-08 20:54:02
Mysle ze najlepiej bedzie wogole nie komentowac wpisow Roxann
Ale czy ktoś każe?
Mnie osobiście wpisy Zoriji i Summerki naprawdę bawią. Ta ich nieporadność i nieudolność bronienia własnych racji i brak konsekwencji... szczególnie w kontekście, że zarzucały mi słabość.
Ja nie mam potrzeby kontynuowania wątku.
2 864 2017-03-08 20:56:28
Widać.
2 865 2017-03-08 21:00:17
Widać.
<żółwik> ![]()
2 866 2017-03-08 21:08:34
Widać.
Wątku w sensie tematu. Ale nie zmienia to faktu, że czytając niektóre wpisy można mieć ubaw. już pomijając rewelacje pań S i Z.. zarzut przechwałki, że mieszkam na San Escobar...
Genialne! ![]()
2 867 2017-03-08 22:01:54 Ostatnio edytowany przez Teufel (2017-03-08 22:04:29)
Teufel napisał/a:Roxann napisał/a:Teufel, stąpasz po kruchym lodzie ;)
A dlaczego? ,bo nie rozumiem.
Bo był już tu kiedyś taki śmiałek płci męskiej, co się z sympatią do mojej osoby nie krył i został tu przez szanowne panie delikatnie mówiąc zbluzgany :) Bo wiesz, takich jak ja nie można lubić - w końcu jestem zło wcielone :P Każdego sprowadzam na złą drogę itp. itd. :D
No ale widzę, że Cię oszczędzono ;)
Roxann ja za długo żyję ,żebym się dziewczyn bał. Mówisz "zło wcielone", to powiem tak ,to wolę to "zło wcielone " od "wcielonej świętości" bo to zło można próbować naprawiać , świętości niestety nie. Zajrzyj od czasu do czasu na maila.
2 868 2017-03-08 22:10:31 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-08 22:13:36)
Roxann ja za długo żyję ,żebym się dziewczyn bał. Mówisz "zło wcielone", to powiem tak ,to wolę to "zło wcielone " od "wcielonej świętości" bo to zło można próbować naprawiać , świętości niestety nie. Zajrzyj od czasu do czasu na maila.
Ten mail był tylko dla forum więc o nim zapomniałam ![]()
Ale pozwól, że tu odpowiem, bo mam faceta - nie wybieram się do Polski do czerwca.
2 869 2017-03-08 22:13:10 Ostatnio edytowany przez Teufel (2017-03-08 22:14:15)
Teufel napisał/a:Roxann ja za długo żyję ,żebym się dziewczyn bał. Mówisz "zło wcielone", to powiem tak ,to wolę to "zło wcielone " od "wcielonej świętości" bo to zło można próbować naprawiać , świętości niestety nie. Zajrzyj od czasu do czasu na maila.
Ten mail był tylko dla forum więc o nim zapomniałam
Coś Ci wcześniej napisałem.
2 870 2017-03-08 22:20:40
Teufel napisał/a:Roxann ja za długo żyję ,żebym się dziewczyn bał. Mówisz "zło wcielone", to powiem tak ,to wolę to "zło wcielone " od "wcielonej świętości" bo to zło można próbować naprawiać , świętości niestety nie. Zajrzyj od czasu do czasu na maila.
Ten mail był tylko dla forum więc o nim zapomniałam
Ale pozwól, że tu odpowiem, bo mam faceta - nie wybieram się do Polski do czerwca.
Ale Roxann ja nie zamierzam starać się o Twoje względy,broń Boże . No teraz to Cię jeszcze bardziej lubię,ale mi ego podbudowałaś . Łał.
2 871 2017-03-08 22:26:22
Oj, Teufel, herbata z cytryna jak najbardziej
kawa już nie, bo się źle kojarzy
Nie no też się z tego śmieję.. ![]()
2 872 2017-03-08 22:32:56
I nie zmienia to również faktu, że przykre jest to, że poza wpisami innych Użytkowników na forum to nic Cię nie bawi, śmieszy, denerwuje etc.
To znaczy, że dość nudne życie prowadzisz na tym swoim San Escobar. Non stop na forum, non stop bezsensowne sprzeczki/zaczepki i non stop szukanie uwagi innych.
Prze*rane. Szczerze Ci współczuję.
2 873 2017-03-08 22:40:41
Nataluszek napisał/a:Widać.
Wątku w sensie tematu. Ale nie zmienia to faktu, że czytając niektóre wpisy można mieć ubaw. już pomijając rewelacje pań S i Z.. zarzut przechwałki, że mieszkam na San Escobar...
Genialne!
Roxann, nie strugaj głupszej niż jesteś. Dobrze wiesz, że Twoje przechwałki, których się tu ktoś czepił, dotyczą nie żadnego Escobar, tylko tego jak to, rzekomo, trzeba znać języki, żeby się dogadać z Twoim psychologiem. To jest żałosne i z tego natrząsają się uczestnicy forum. Podkreślanie tego faktu przez Ciebie świadczy o Twoich kompleksach.
2 874 2017-03-08 22:44:05
I nie zmienia to również faktu, że przykre jest to, że poza wpisami innych Użytkowników na forum to nic Cię nie bawi, śmieszy, denerwuje etc.
To znaczy, że dość nudne życie prowadzisz na tym swoim San Escobar. Non stop na forum, non stop bezsensowne sprzeczki/zaczepki i non stop szukanie uwagi innych.Prze*rane. Szczerze Ci współczuję.
Kolejne pobożne życzenie. ![]()
Ale ok, kto broni? Ja czytając posty tak samo bawię jak oglądając kolejne "Ucho prezesa"..
Pozdrawiam z San Escobar ![]()
2 875 2017-03-08 22:53:23
Roxann, nie strugaj głupszej niż jesteś. Dobrze wiesz, że Twoje przechwałki, których się tu ktoś czepił, dotyczą nie żadnego Escobar, tylko tego jak to, rzekomo, trzeba znać języki, żeby się dogadać z Twoim psychologiem. To jest żałosne i z tego natrząsają się uczestnicy forum. Podkreślanie tego faktu przez Ciebie świadczy o Twoich kompleksach.
K.wa, jakie przechwałki? Na wyjeździe jestem już od no wielu miesięcy.. No wiadomo, że lekarz nie mówi po polsku... a tu ktoś mi wyskakuje z zrzutami to mówię, że ok gadaj z nim tylko że po angielsku, włosku lub hiszpańsku.. gdzie tu przechwałki? No ten facet nie zna polskiego.
Ale znając poziom tak, lepiej przyznać, że mieszkam na San Escobar i tylko tym językiem posługuję... ![]()
2 876 2017-03-08 23:01:29
Yhy.
2 877 2017-03-08 23:06:21
Teufel napisał/a:Roxann ja za długo żyję ,żebym się dziewczyn bał. Mówisz "zło wcielone", to powiem tak ,to wolę to "zło wcielone " od "wcielonej świętości" bo to zło można próbować naprawiać , świętości niestety nie. Zajrzyj od czasu do czasu na maila.
Ten mail był tylko dla forum więc o nim zapomniałam
Ale pozwól, że tu odpowiem, bo mam faceta - nie wybieram się do Polski do czerwca.
Roxann, ja tam tez lubie sobie Ciebie poczytac, ale moze napisz jak uklada Ci sie z nowym partnerem
. Moze zamknij ten watek, zeby sie z ,,koniem" nie kopac
. Lubisz pisac, lubisz rozmawiac, jest dzial Moje zycie na emigracji, zacznij sie tam udzielac, pisz jak Ci sie tam zyje, moze ktos skorzysta z Twoich doswiadczen, innych niz tych tutaj. Bo tu juz zostalo wszystko powiedziane.
Nie ma sensu wieczne udowadnianie, ze czarne jest czarne, a biale jest biale, chociaz wiem, ze mnie samego szlag by trafil, gdyby ktos mi sie za wszelka cene udowadnial, ze jego prawda jest prawdziwsza od mojej.
Zamknij przeszlosc za soba i zyj terazniejszoscia.
2 878 2017-03-08 23:16:02
Roxann napisał/a:Teufel napisał/a:Roxann ja za długo żyję ,żebym się dziewczyn bał. Mówisz "zło wcielone", to powiem tak ,to wolę to "zło wcielone " od "wcielonej świętości" bo to zło można próbować naprawiać , świętości niestety nie. Zajrzyj od czasu do czasu na maila.
Ten mail był tylko dla forum więc o nim zapomniałam
Ale pozwól, że tu odpowiem, bo mam faceta - nie wybieram się do Polski do czerwca.Roxann, ja tam tez lubie sobie Ciebie poczytac, ale moze napisz jak uklada Ci sie z nowym partnerem
.
no akurat nie ma dziś jego, ale kurierem dostałam kwiaty.. i pierścionek przewiązany wstążeczką ![]()
2 879 2017-03-09 00:19:20
horses napisał/a:Jak widzisz może coś ze mnie będzie, bo szybko się uczę- cytować.
Brawo ty
horses napisał/a:Powtorzę, że dla mnie to nie jest wątek o zdradzie, bo to zagadnienie średnio mnie interesuje. Ale właśnie wychodzenie z takiej sytuacji, rozwalenie emocjonalne, nieradzenie sobie itp to mnie skłoniło do udzielania się tutaj, bo to jest mi/ był mi kiedyś bliski temat.
Rozumiem, z tym, że nieświadomie podtrzymujesz opary iluzji u zaburzonej osoby
Być może podtrzymuję jakąś iluzję pisząc tu. Szczerze, nie wiem.
Z drugiej strony osoby, które tak bardzo chcą udowodnić swoje racje np to, że Roxann była nic nie znaczącą zabaweczką,
też może podtrzymują jakąś iluzję...... być może swoją własną.
A może wszystko tu jest iluzją, którą razem tworzymy ![]()
2 880 2017-03-09 00:25:39 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2017-03-09 00:26:51)
Roxann, ale Piotr zapytał Cię o to, jak układa Ci się z nowym partnerem ... a Ty odpowiedziałaś na pytanie, które w ogóle nie padło ...
Nie chodzi o to, co dostajesz, co masz, i w ilu językach potrafisz się zrozumiale wypowiedzieć. Co Ci kto kupił, przysłał, czy napisał.
Chodzi o Twoje uczucia, emocje i samopoczucie. Nie rozumiesz, że to nie ma nic wspólnego z tym co dostałaś, w jakim kolorze i ile sztuk ?
Nie kapuję Twojej postawy ...
Czy kwiaty kurierem i pierścionek ze wstążeczką oznaczają, że czujesz się świetnie, a spazm z powodu ciąży małżonki byłego kochanka sprzed zaledwie czterech tygodni bezpowrotnie minął ?
Czy może te kwiaty i pierścionek to tak w kontraście do niedawnego spotkania z Jaśniepanem smutnym i załamanym są podane ? A może w kontraście do maila z życzeniami z okazji dnia kobiet ?
Ni fersztejen, choć od wielu stron próbuję szczerze.
Trylion cennych rad, tylu ludzi tutaj w Twoim wątku pisało i pisze nadal - starając się dać Ci naprawdę pomoc, wsparcie, zrozumienie.
A Ty teraz wpadasz tu z jakimiś durnymi śmichami-chichami z powodu dwóch użytkowniczek, których posty były Ci nie w smak.
I całą cenną resztę traktujesz po prostu zwyczajnym ignorem.
WTF dziewczyno ?
2 881 2017-03-09 07:51:01
Roxann jesteś obrzydliwa jako człowiek, widać to jak na dłoni w tym watku. To jak odnosisz się do ludzi, to jak wspaniale o sobie myślisz, mimo ewidentnie złych rzeczy w twoim zyciu, a najgorsze jest wpiep.... się w czyjas rodzine i szukanie oznak patologii u tej zony, żeby nie wiem co zrobić zniszczyć dzieciom rodzinę ? (pisalas o tym swego czasu), jakbys szukalas haka na ta kobiete rywalke swoja. Zamiast zyc swoim zżyciem realnym, to tylko siedzisz tu i prowadzisz wojne z użytkownikami forum. Czujesz się wtedy lepsza? I jak ma się do tego wczorajszy dzień kobiet, skoro nie zlozylas innym kobietom zyczen a obrazilas tutaj dwie użytkowniczki? Lepiej ci?
2 882 2017-03-09 10:09:43 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-03-09 10:25:07)
Ojej, ale się tu narobiło... ![]()
Roxann przeniosła prywatną rozmowę z maila na forum? Chciała się przed nami pochwalić, pokazać nam? To tak coś jak w 4 klasie podstawówki... Matko.
I dodatkowo od razu zakłada, że gość ją rwie. Matko 2.
I kwiaty z pierścionkiem na nitce dla publicznej wiedzy na koniec tych przepychanek. Matko 3.
Roxann, terapia........... i dystans od forum...
- edit - ale nie dlatego, że ci kazał terapeuta... tylko tak zwyczajnie, dla twojego własnego dobra; widzisz co się dzieje... tu ludzie raczej nie zostawiają suchej nitki na takich głupiutkich i emocjonalnie zapóźnionych dziewczątkach po 30-stce
i po co ci to?
nikt cię nie chce rozumieć, współczuć, zgodzić się na twoją interpretację romansu, rozstrząsać twoich psychicznych chorób których ostatnio się namnożyło
za to piszą co o tobie myślą wprost - nie można im zabronić - ale czy ty naprawdę chcesz to czytać? może lepiej zostań w swoim świecie fantazji........
2 883 2017-03-09 10:20:07
Ojej, ale się tu narobiło...
Roxann przeniosła prywatną rozmowę z maila na forum? Chciała się przed nami pochwalić, pokazać nam? To tak coś jak w 4 klasie podstawówki... Matko.
I dodatkowo od razu zakłada, że gość ją rwie. Matko 2.
I kwiaty z pierścionkiem na nitce dla publicznej wiedzy na koniec tych przepychanek. Matko 3.Roxann, terapia........... i dystans od forum...
![]()
O kurcze, ale narozrabiałem .
2 884 2017-03-09 10:28:11
Oj Zorija, dramatyzujesz.
Nie chciałam odpowiadać na wiadomość mailowo ponieważ no właśnie nie prowadzę prywatnej korespondencji z użytkownikami z forum. Drugi powód taki, że przy odpisywaniu na maila poza forum, mój mail by się wyświetlił czego sobie mogę nie życzyć, bo np. tam jest moje prawdziwe imię itd. I znów coś sobie dopowiadasz
Ale już się do tego przyzwyczaiłam ![]()
2 885 2017-03-09 10:52:59
Oj Zorija, dramatyzujesz.
Nie chciałam odpowiadać na wiadomość mailowo ponieważ no właśnie nie prowadzę prywatnej korespondencji z użytkownikami z forum. Drugi powód taki, że przy odpisywaniu na maila poza forum, mój mail by się wyświetlił czego sobie mogę nie życzyć, bo np. tam jest moje prawdziwe imię itd. I znów coś sobie dopowiadaszAle już się do tego przyzwyczaiłam
Ale Roxann ja podałem majla którego używam na codzień ,no i cóż z tego, no z góry założyłem, że nie będę miał złych intencji.
2 886 2017-03-09 10:57:07
Oj Zorija, dramatyzujesz. Nie chciałam odpowiadać na wiadomość mailowo ponieważ no właśnie nie prowadzę prywatnej korespondencji z użytkownikami z forum
Aby być bardziej wiarygodną powinnaś w takim razie wyłączyć możliwość wysyłania wiadomości poprzez forum
![]()
A tak btw. to przydały by się zwykle PM-ki na forum a nie email. Sprawniej, szybciej, lepiej.
2 887 2017-03-09 11:03:40 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-03-09 11:05:31)
Roxann napisał/a:Oj Zorija, dramatyzujesz.
Nie chciałam odpowiadać na wiadomość mailowo ponieważ no właśnie nie prowadzę prywatnej korespondencji z użytkownikami z forum. Drugi powód taki, że przy odpisywaniu na maila poza forum, mój mail by się wyświetlił czego sobie mogę nie życzyć, bo np. tam jest moje prawdziwe imię itd. I znów coś sobie dopowiadaszAle już się do tego przyzwyczaiłam
Ale Roxann ja podałem majla którego używam na codzień ,no i cóż z tego, no z góry założyłem, że nie będę miał złych intencji.
Sorry Taufel ale teraz to Ty piszesz troszku od rzeczy. Co z tego ze podales prawdziwego maila? Ty moze chcesz go podac a ktos inny nie bo ma inny prog ochrony swojej prywatnosci. No i ze Ty zalozyles brak swoich zlych intencji. Wybacz ale nikt nie jest duchem swietym zeby to z gory wiedziec. A jesli pytasz zajeta i obca kobiete czy bedzie w pl z intencja spotkania to to jest troszke sliskie a przynajmniej ma prawo sie takie wydawac.
Fakt ze Roxann jesli nie zamierza korespondowac z nikim z forum to powinna zablokowac mozliwosc wysylania maili. Bo to jednak nieeeleganckie ze ktos pisze do Ciebie priv a Ty odpowiadasz publicznie.
2 888 2017-03-09 11:06:47 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-09 11:09:39)
Roxann napisał/a:Oj Zorija, dramatyzujesz.
Nie chciałam odpowiadać na wiadomość mailowo ponieważ no właśnie nie prowadzę prywatnej korespondencji z użytkownikami z forum. Drugi powód taki, że przy odpisywaniu na maila poza forum, mój mail by się wyświetlił czego sobie mogę nie życzyć, bo np. tam jest moje prawdziwe imię itd. I znów coś sobie dopowiadaszAle już się do tego przyzwyczaiłam
Ale Roxann ja podałem majla którego używam na codzień ,no i cóż z tego, no z góry założyłem, że nie będę miał złych intencji.
Teufel, bardzo Cię przepraszam, ale dopiero teraz zauważyłam skąd to nieporozumienie. Nie sprawdzałam wcześniej tej poczty (zapomniałam, że mam włączoną tą opcję) i pomyliłam twój wpis z innym, w którym było zaproszenie na herbatę kiedy będę w Polsce - dlatego moja odpowiedź wyglądała tak jak wyglądała. Jak najbardziej twój mail był bardzo neutralny ![]()
Jeszcze raz przepraszam za pomyłkę.
2 889 2017-03-09 11:14:05
Roxann a czy twój obecny facet wie, że miałaś romans z jakimś tam prezesem z którym cały czas nie zerwałaś w sumie kontaktów?
W pytaniu nie ma agresji, ciekawość ^^
2 890 2017-03-09 11:17:49 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-03-09 11:19:01)
Niech już moderacja zamknie ten burdel na kółkach, temat już dawno został wyczerpany, teraz zostają już tylko słowne przepychanki. Niestety, Roxann działa na sporą część forumowiczów jak płachta na byka, co jestem w stanie zrozumieć.
------------------
Wuwuś, na bank nie wie.
2 891 2017-03-09 11:19:49
Roxann a czy twój obecny facet wie, że miałaś romans z jakimś tam prezesem z którym cały czas nie zerwałaś w sumie kontaktów?
![]()
W pytaniu nie ma agresji, ciekawość ^^
Wie, nawet wie o kogo dokładnie chodzi. Widział/poznał go. Czytał nawet wiadomości od niego... I wie jaki mam/miałam z nim 'problem'.
To tylko tu co poniektóre osoby dorabiają ideologie jakobym obecnego faceta co najmniej emocjonalnie zdradzała.
2 892 2017-03-09 11:32:58 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-09 11:34:01)
Dajcie już spokój. Przecież tu większość opowieści Roxann jest wyssanych z palca.
Jeśli ktokolwiek na jakimś w miarę odpowiedzialnym stanowisku pracował w korporacji to wie, że nie ma czasu i często nawet technicznych możliwości na spędzanie całych dni na forum. Dlatego trzymajcie dystans. To są bajeczki zakompleksionej dziewczynki, której się marzą różne historie, i czytając je pamiętajcie, jak puste musi być jej życie w rzeczywistości, że musi chwilę ekscytacji przeżywać na forum.
2 893 2017-03-09 13:54:52
To tylko tu co poniektóre osoby dorabiają ideologie jakobym obecnego faceta co najmniej emocjonalnie zdradzała.
Bo to właśnie robisz.
Myślisz o tamtym, analizujesz, kombinujesz.
To nie jest fair wobec obecnego partnera.
2 894 2017-03-09 14:11:13
Ciekawe, który to już wątek "kochanki" ma zostać zamknięty? Właściwie na każdym podobny scenariusz.
Nie wiem czy historia jest prawdziwa czy nie, ale emocje które wywołuje niestety tak. Żałosny obraz. Wmawianie autorce zaburzeń, braku inteligencji i zajadłość, zaciekłość i ściema. Jak przekupy na targu.
Summerka pisząc o bajeczkach zakompleksionej dziewczynki to chyba ma siebie na myśli.
Zorija zdaje się w ramach terapii musi nawrzucać Roxann w zastępstwie nieodstępnej kochanki męża.
Słabo wierzę w to, że Roxann była kochanką. Nie pasuje mi do "rysu" kochanki. A jeśli nią była to nie rozumiem jak udało jej się to wyprzeć ze świadomości. Spotykać z Preziem tak jakby był wolny. Nad tym bym się zatrzymała na dłużej, bo taki schemat może się powtórzyć w innych sytuacjach życiowych.
2 895 2017-03-09 14:30:23 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2017-03-09 14:32:33)
Ciekawe, który to już wątek "kochanki" ma zostać zamknięty? Właściwie na każdym podobny scenariusz.
Nie wiem czy historia jest prawdziwa czy nie, ale emocje które wywołuje niestety tak. Żałosny obraz. Wmawianie autorce zaburzeń, braku inteligencji i zajadłość, zaciekłość i ściema. Jak przekupy na targu.
Summerka pisząc o bajeczkach zakompleksionej dziewczynki to chyba ma siebie na myśli.
Zorija zdaje się w ramach terapii musi nawrzucać Roxann w zastępstwie nieodstępnej kochanki męża.
Słabo wierzę w to, że Roxann była kochanką. Nie pasuje mi do "rysu" kochanki. A jeśli nią była to nie rozumiem jak udało jej się to wyprzeć ze świadomości. Spotykać z Preziem tak jakby był wolny. Nad tym bym się zatrzymała na dłużej, bo taki schemat może się powtórzyć w innych sytuacjach życiowych.
Następna, która wpada tutaj i zajadle krzyczy jak przekupa i jeszcze innych poucza ![]()
Zajmij się kobieto lepiej wychowywaniem swoich dzieci a nie wychowywaniem przez pouczanie, krytykowanie i obrzucanie błotem innych na forum.
Akurat sobie cenię posty Zoriji, chociaż przyznaję, że ma ona temperament i cięty język, ale przynajmniej widać charyzmę i życiowe wartości, w przeciwieństwie do rozlazłej i bez krztyny życiowych celów Roxann. Chyba że uznamy za jej życiowy cel biurowy romans.
Podobnie Summerka, ma sporą wiedzę i chyba jest z branży, ale szkoda, że nie opisała swojej historii, bo jestem jej bardzo ciekawa, stąd zresztą absurdalne są dywagacje bet o jej bajeczkach na forum.
2 896 2017-03-09 14:30:57
Bet, zaraz Roxann Ci odpowie. Ja już nawet wiem co ![]()
Kolejnych kilkadziesiąt stron się zapowiada
Lecimy dalej z rozkminami i analizami - wszelkie gesty, słowa i pierdnięcia można po raz kolejny przerobić, czemu nie.
I udowodnicie sobie we dwie (a przepraszam trzy), że Roxann to żadna tam kochanka, tylko zbałamucona, oszukana, niewinna dziewoja, co to ją zły prezio dorwał za biurkiem
A teraz jest smutny, bo wiadomo....... itd itp itd itp lecimyyyyyyyy
2 897 2017-03-09 14:39:19 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-09 14:47:12)
Ehhhh bet, rozumiem, że trudno jest dopuścić do świadomości fakt, że dajesz się wodzić za nos sprzedawczyni z budki z odzieżą, która gdy się nudzi to wrzuca na forum newsy ku twojej uciesze i możesz wtedy wykorzystywać swoją życiową mądrość doradzając zagubionej podstarzałej dzidzi, jak żyć. To się nazywa reguła zaangażowania ![]()
2 898 2017-03-09 15:02:16 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2017-03-09 15:04:59)
Ehhhh bet, rozumiem, że trudno jest dopuścić do świadomości fakt, że dajesz się wodzić za nos sprzedawczyni z budki z odzieżą, która gdy się nudzi to wrzuca na forum newsy ku twojej uciesze i możesz wtedy wykorzystywać swoją życiową mądrość doradzając zagubionej podstarzałej dzidzi, jak żyć. To się nazywa reguła zaangażowania
Może bet w ten sposób próbuje rozmawiać z kochanką swojego mężą? Może myśli, że dialog z inną kochanką pozwoli jej uporać się z żalem do kochanki swojego męża? Nasunęła mi się tak po tym jak Roxann twierdziłą, że Zorija odreagowuje na niej złość na kochankę swojego męża. Zdrowsze wydaje mi się to, co robi Zorija, bo jest prawdziwsze, niż ta sztuczność, którą wyczuwa się w bet
2 899 2017-03-09 15:03:51
Jasne, że kochanki to sprytne dziewuchy. Potrafią się na romansie ustawić. Bez romansu też pewnie by się im to udało tylko byłoby trudniej.
Niestety z tego co zauważyłam za romans się "płaci". Ci zdradzający faceci wiedzą o co w tym wszystkim chodzi i kochanka ma swoje miejsce w ich życiu. Boczny tor.
Roxann nie jest biedna ani zbałamucona. Co chciała to z romansu wyciągnęła. Trafnie zauważył to Prezio i jej wypomniał.
Są zyski ale także koszty. Roxann chciałaby tych kosztów bycia kochanką uniknąć. Jak widać nie da się.
To jest wspólne dla każdego wątku kochanki. Jednak w dalszym ciągu nie stanowi żadnej przestrogi dla kolejnej ochoczo pakującej się w taki układ.
Na własne życzenie...
2 900 2017-03-09 15:08:24
Jasne, że kochanki to sprytne dziewuchy. Potrafią się na romansie ustawić. Bez romansu też pewnie by się im to udało tylko byłoby trudniej.
Niestety z tego co zauważyłam za romans się "płaci". Ci zdradzający faceci wiedzą o co w tym wszystkim chodzi i kochanka ma swoje miejsce w ich życiu. Boczny tor.
Roxann nie jest biedna ani zbałamucona. Co chciała to z romansu wyciągnęła. Trafnie zauważył to Prezio i jej wypomniał.
Są zyski ale także koszty. Roxann chciałaby tych kosztów bycia kochanką uniknąć. Jak widać nie da się.
To jest wspólne dla każdego wątku kochanki. Jednak w dalszym ciągu nie stanowi żadnej przestrogi dla kolejnej ochoczo pakującej się w taki układ.
Na własne życzenie...
A jakie są koszty bycia kochanką?
Puściła się parę razy z facetem, który ma deficyty i potrzebuje potwierdzenia swojej atrakcyjności albo nudził się w związku i tyle. Była czasoumilaczem dla niego, ale przynajmniej ona ma teraz o czym rozmyślać, jej życie nabrało sensu, bo ma co wspominać i o czym marzyć
2 901 2017-03-09 15:24:16
Dobrakobieto nie mam potrzeby rozmowy z kochanką mojego męża. Co chciałam to jej już powiedziałam i wystarczy. Życie pisze niewiarygodne scenariusze i to co wydaje nam się tragedią okazuje się z czasem dla nas bardzo dobre.
Dobrakobieto szczęście daje nie tylko facet u boku. Jak ma się w życiu cele, pasje i miłość to nie ma miejsca na żal i inne destrukcyjne uczucia.
Nawet jeśli się pojawią to na krótką chwilę i są przeganiane przez inne miłe doznania dające radość i chęć do życia.
2 902 2017-03-09 22:18:05 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-09 22:25:30)
Ciekawe, który to już wątek "kochanki" ma zostać zamknięty? Właściwie na każdym podobny scenariusz.
Nie wiem czy historia jest prawdziwa czy nie, ale emocje które wywołuje niestety tak. Żałosny obraz. Wmawianie autorce zaburzeń, braku inteligencji i zajadłość, zaciekłość i ściema. Jak przekupy na targu.
Summerka pisząc o bajeczkach zakompleksionej dziewczynki to chyba ma siebie na myśli.
Zorija zdaje się w ramach terapii musi nawrzucać Roxann w zastępstwie nieodstępnej kochanki męża.
Słabo wierzę w to, że Roxann była kochanką. Nie pasuje mi do "rysu" kochanki. A jeśli nią była to nie rozumiem jak udało jej się to wyprzeć ze świadomości. Spotykać z Preziem tak jakby był wolny. Nad tym bym się zatrzymała na dłużej, bo taki schemat może się powtórzyć w innych sytuacjach życiowych.
Bet, mi się osobiście wydaje, że co poniektóre osoby nie mogą przepuścić sytuacji by się wyżyć, bo tym same leczą swoje kompleksy i frustracje. Prawdę powiedziawszy wcale się nie dziwię, że np. Zoriję zostawił mąż. Kto by wytrzymał z taką wredną babą? Summerka jako samozwańczy przedstawiciel tych ‘normalnych’ obwinia łatwe laski za swoje niepowodzenia, podczas gdy sama swoją nieomylnością (oczywiście tylko i wyłącznie w swoim mniemaniu) i arogancją budzi delikatnie mówiąc głównie irytację. No przecież nigdy nie przyznają, że po prostu mają wredny charakter. Za to jakie poruszenie, że JA mogę odpowiedzieć na złośliwości? Ano mogę
Od razu wielka konsternacja, no jak?? Mam tylko ‘słuchać’ i bić w pierś do końca dni. Tak naprawdę to co i w jaki sposób ktoś pisze, świadczy o nim samym. To co komuś zarzuca, jego samego definiuje (przykład Summerki).
Boli, że nie jestem taka jakby sobie życzyły, że historia nie potoczyła się po ich myśli i w zasadzie to poza jakimiś tam utraconymi marzeniami związanymi z preziem, koniecznością odkochania i pogodzenia z sytuacją, to jakichś większych konsekwencji tego romansu nie poniosłam. Mało tego, skorzystałam zawodowo, mam nowego faceta itd. No, być nie może!
Prawda taka, że gdyby tak się stało, że prezio by odszedł od żony, to pewnie miałabym przechlapane, bo nie potrafiłabym mu zaufać i ta ‘miłość’ pewnie szybko by się skończyła. A tak? Mam o tyle satysfakcję, że sama to przerwałam, że się ‘uwolniłam’. Ciężko było ale warto. No i tak ogólnie rzecz biorąc wszystko powiedzmy się dobrze skończyło. Rodzina nie rozbita, dziecko w drodze. Ja układam sobie życie z kimś innym. Nie mam i nigdy nie miałam zamiaru mącić mu w małżeństwie za jego plecami, robić scen z jakiejś chorej zemsty itp.
Jak już nie ma się do czego przyczepić, to zawsze jakiś temat zastępczy znajdą, by dalej móc się powyzywać. Wtedy zaczyna się łapanie za słówka, jakieś dorabianie ideologii itd. To jest dopiero chore
Skoro już teraz prawie 3 l temu miałam romans, to nie ma znaczenia… wciąż jestem tą „kochanką” i nie mam prawa być szczęśliwa z kimś innym, realizować zawodowo. Nie mam prawa nie czuć do jego żony wrogości, do niego żalu. Nie mam prawa martwić, że ma jakieś problemy, bo zaczął pić. Na pewno siedzę i zacieram ręce. ![]()
I jeszcze jedna rzecz – nie ja jestem stroną aktywną, zabiegającą o kontakt. Nie ja chcę ‘przyjaźni’. Mało tego, mój facet wcale nie uważa, że zdradzam go choćby emocjonalnie, bo sam czytał (za moją prośbą) jego maile, naszą korespondencję. W końcu skoro byłam ‘kochanką’ to nie sługuję na miłość, nie stać mnie na bycie wierną i fair wobec faceta z którym jestem. W końcu jestem tak zdemoralizowana i „łatwa”, że pewnie puszczam się z każdym preziem i budzę tylko postrach wśród takich „normalnych” dziewczyn jak Summerka.
Każdy może popełnić błąd, wyciągnąć wnioski na przyszłość. Ważne jednak jakim jest człowiekiem. Moja definicja ‘normalności’ odbiega od tej Summerki. Na pewno nie jest jej głównym wyznacznikiem to, czy zdradził/wdał w romans, tylko co sobą reprezentuje. Nie twierdzę, że jestem ‘normalna’ czy idealna, ale staram się uczyć na błędach i być coraz lepszym człowiekiem. Ja osobiście nie uważam tamtego epizodu za romans i bycie kochanką, bo na taki układ nigdy bym się nie godziła i nie zgodziłam kiedy sytuacja była jasna. Inna rzecz, że wtedy nie chciałam tego wiedzieć, żyłam chwilą, uczuciem.. przez te kilka miesięcy. Do poważnej rozmowy. Mam za to płacić całe życie? Jakiś absurd! Poza tym on mi kiedyś, w sumie nie tak dawno nawet przyznał, że skutecznie wyleczyłam go z romansów. Może tak miało być? Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. I ja tego się będę trzymać… bez względu co ktoś sobie o tym myśli ![]()
2 903 2017-03-09 22:21:08
Tak naprawdę to co i w jaki sposób ktoś pisze, świadczy o nim samym. To co komuś zarzuca, jego samego definiuje
Tak, dokładnie ![]()
P.S. Nie porzucił mnie żaden mąż ![]()
2 904 2017-03-09 22:36:16
Roxann, daj obecnemu partnerowi poczytać ten wątek i wtedy niech się wypowie, czy nie ma zdrady emocjonalnej i czy jesteś wobec niego fair.
2 905 2017-03-09 22:51:48 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-09 22:52:26)
Roxann, daj obecnemu partnerowi poczytać ten wątek i wtedy niech się wypowie, czy nie ma zdrady emocjonalnej i czy jesteś wobec niego fair.
Cyngi, zdradę emocjonalną wmawiają tu tylko co poniektóre osoby, które (nie wiem dlaczego) wciąż myślą, że wzdycham za preziem. Ja go już nie kocham, co nie znaczy, że życzę źle. Niech mu się wiedzie byle z dala ode mnie.
Nie zauważyłaś, że niektóre rzeczy są przez pewne osoby na tyle często powtarzane, że wręcz stają się prawdą obowiązującą? Trochę jak z "prawdą Smoleńską" - sensacja choć absurdalna lepiej się sprzedaje i żyje dłużej. A tu żadnej sensacji nie ma ![]()
2 906 2017-03-10 09:20:59
Tak tylko dl scislosci. Romans Twoj Roxi nie skonczyl sie 3 lata temu bo nie dalej jak pol roku temu spalas z preziem. Jakze wybiorcza masz pamiec.
2 907 2017-03-10 09:43:42
Roxann, kochasz czy nie, dalej jest centrum Twojego wszechświata do tego stopnia, że placzesz na wieść o ciąży jego żony i martwi Cię jego złe samopoczucie.
To jest CHORE.
2 908 2017-03-10 10:57:47
Wydaje mi się, że Roxann jest jeszcze trochę pod urokiem tego mężczyzny.
A urok może byc miłosny bądź seksualny. Stawiam na ten drugi.
O dobrym kochanku też trudno zapomnieć, o doznaniach które się z nim miało ![]()
I nie sądzę, że pożądanie nią kieruje, nic nie czuje do obecnego itp. Tylko jeszcze trochę jest pod urokiem.
I każdy kontakt z jego strony jej o tym przypomina, nawet niewinny sms ![]()
Nie upieram się, że tak ma, ale myślę, że może tak mieć.
2 909 2017-03-10 12:14:11 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-10 12:16:13)
Wydaje mi się, że Roxann jest jeszcze trochę pod urokiem tego mężczyzny.
A urok może byc miłosny bądź seksualny. Stawiam na ten drugi.
O dobrym kochanku też trudno zapomnieć, o doznaniach które się z nim miało
I nie sądzę, że pożądanie nią kieruje, nic nie czuje do obecnego itp. Tylko jeszcze trochę jest pod urokiem.
I każdy kontakt z jego strony jej o tym przypomina, nawet niewinny smsNie upieram się, że tak ma, ale myślę, że może tak mieć.
Kto idzie na zakład, że za chwilę przyleci tu Roxann i WYKORZYSTA haczyk i wędkę, którą zarzuciła horses?
Zaraz się zacznie przytakiwanie na posta horses, że tak było i cała opowieść o tym, jakie PONOĆ przeżywała ekscytacje na służbowym biurku ![]()
I niech ktoś mi powie później, że te dwie nie "współpracują" że sobą. Horses ma tu jasno określoną rolę - podrzuca tematy do rozwijania wynurzeń Roxann. Prześledźcie sobie wstecz, że tak to dokładnie działało.
2 910 2017-03-10 12:57:09
horses napisał/a:Wydaje mi się, że Roxann jest jeszcze trochę pod urokiem tego mężczyzny.
A urok może byc miłosny bądź seksualny. Stawiam na ten drugi.
O dobrym kochanku też trudno zapomnieć, o doznaniach które się z nim miało
I nie sądzę, że pożądanie nią kieruje, nic nie czuje do obecnego itp. Tylko jeszcze trochę jest pod urokiem.
I każdy kontakt z jego strony jej o tym przypomina, nawet niewinny smsNie upieram się, że tak ma, ale myślę, że może tak mieć.
Kto idzie na zakład, że za chwilę przyleci tu Roxann i WYKORZYSTA haczyk i wędkę, którą zarzuciła horses?
Zaraz się zacznie przytakiwanie na posta horses, że tak było i cała opowieść o tym, jakie PONOĆ przeżywała ekscytacje na służbowym biurkuI niech ktoś mi powie później, że te dwie nie "współpracują" że sobą. Horses ma tu jasno określoną rolę - podrzuca tematy do rozwijania wynurzeń Roxann. Prześledźcie sobie wstecz, że tak to dokładnie działało.
Napisałam Ci przecież, że to co interesuje mnie w tym wątku to proces jakiegoś wychodzenia z tej sytuacji.
Podczytuję i widzę, że żadnego procesu nie ma, albo jest bardzo mozolny.
Więc tak jak inni ( również Ty) wyraziłam swoją opinię dlaczego tak jest- moim zdaniem.
Tu nie ma drugiego dna, ale skoro nie wierzysz to nic na to nie poradzę.
Postaraj się może ignorować moje posty, będzie milej nam obu.
2 911 2017-03-10 13:17:08 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-10 13:19:11)
summerka88 napisał/a:horses napisał/a:Wydaje mi się, że Roxann jest jeszcze trochę pod urokiem tego mężczyzny.
A urok może byc miłosny bądź seksualny. Stawiam na ten drugi.
O dobrym kochanku też trudno zapomnieć, o doznaniach które się z nim miało
I nie sądzę, że pożądanie nią kieruje, nic nie czuje do obecnego itp. Tylko jeszcze trochę jest pod urokiem.
I każdy kontakt z jego strony jej o tym przypomina, nawet niewinny smsNie upieram się, że tak ma, ale myślę, że może tak mieć.
Kto idzie na zakład, że za chwilę przyleci tu Roxann i WYKORZYSTA haczyk i wędkę, którą zarzuciła horses?
Zaraz się zacznie przytakiwanie na posta horses, że tak było i cała opowieść o tym, jakie PONOĆ przeżywała ekscytacje na służbowym biurkuI niech ktoś mi powie później, że te dwie nie "współpracują" że sobą. Horses ma tu jasno określoną rolę - podrzuca tematy do rozwijania wynurzeń Roxann. Prześledźcie sobie wstecz, że tak to dokładnie działało.
Napisałam Ci przecież, że to co interesuje mnie w tym wątku to proces jakiegoś wychodzenia z tej sytuacji.
Podczytuję i widzę, że żadnego procesu nie ma, albo jest bardzo mozolny.
Więc tak jak inni ( również Ty) wyraziłam swoją opinię dlaczego tak jest- moim zdaniem.
Tu nie ma drugiego dna, ale skoro nie wierzysz to nic na to nie poradzę.
Postaraj się może ignorować moje posty, będzie milej nam obu.
Wiesz horses, twoje deklarowane intencje mają się nijak do tego, co piszesz. Jest niespójność i niekonsekwencja w tym, co prezentujesz jako swoje rzekome intencje a rzeczywistym wydźwiękiem twoich słów. Krążysz w kółko, wracasz do minionych treści, powtarzasz się, zarzucasz wędkę, prowokujesz wynurzenia Roxann. Wszystko to razem wygląda jakbyś współpracowała z Roxann i dawała jej pretekst do ciągłego opowiadania o swoim romansie, podstarzałym kochanku, jego żonie, jego dzieciach. To stało się już dawno do bólu przewidywalne i zwyczajnie nudne, czasem wręcz irytujące, żenująco infantylne lub nawet komiczne.
2 912 2017-03-10 13:38:07
horses napisał/a:summerka88 napisał/a:Kto idzie na zakład, że za chwilę przyleci tu Roxann i WYKORZYSTA haczyk i wędkę, którą zarzuciła horses?
Zaraz się zacznie przytakiwanie na posta horses, że tak było i cała opowieść o tym, jakie PONOĆ przeżywała ekscytacje na służbowym biurkuI niech ktoś mi powie później, że te dwie nie "współpracują" że sobą. Horses ma tu jasno określoną rolę - podrzuca tematy do rozwijania wynurzeń Roxann. Prześledźcie sobie wstecz, że tak to dokładnie działało.
Napisałam Ci przecież, że to co interesuje mnie w tym wątku to proces jakiegoś wychodzenia z tej sytuacji.
Podczytuję i widzę, że żadnego procesu nie ma, albo jest bardzo mozolny.
Więc tak jak inni ( również Ty) wyraziłam swoją opinię dlaczego tak jest- moim zdaniem.
Tu nie ma drugiego dna, ale skoro nie wierzysz to nic na to nie poradzę.
Postaraj się może ignorować moje posty, będzie milej nam obu.Wiesz horses, twoje deklarowane intencje mają się nijak do tego, co piszesz. Jest niespójność i niekonsekwencja w tym, co prezentujesz jako swoje rzekome intencje a rzeczywistym wydźwiękiem twoich słów. Krążysz w kółko, wracasz do minionych treści, powtarzasz się, zarzucasz wędkę, prowokujesz wynurzenia Roxann. Wszystko to razem wygląda jakbyś współpracowała z Roxann i dawała jej pretekst do ciągłego opowiadania o swoim romansie, podstarzałym kochanku, jego żonie, jego dzieciach. To stało się już dawno do bólu przewidywalne i zwyczajnie nudne, czasem wręcz irytujące, żenująco infantylne lub nawet komiczne.
Być może moje wpisy to powodują, ale naprawdę nie mogę brać odpowiedzialności za Roxann.
Zastanawia mnie dlaczego tu jesteś, co wyciągasz z tego wątku.
Ja tu jestem bo otworzył mi trochę oczy i kibicuję autorce.
Zrozumiałam, że jeśli nie mogę dać drugiej osobie tego co potrzebuje, to nie powinnam dać jej w zamian czegoś innego,
bo ona tego nie oczekuje i tylko ją krzywdzę. A moje najlepsze intencje nie mają tu żadnego znaczenia. Trzeba zniknąć i dać o sobie zapomnieć.
Zrozumiałam, że nawet nieświadomie kogos skrzywdziłam i dlaczego tez ja nieraz czułam się przez kogoś innego skrzywdzona mimo, że w gruncie rzeczy nie miałam tej osobie nic do zarzucenia.
I nie nie chodzi o romanse z żonatymi, bo na tym kwestia relacji międzyludzkich się nie kończy.
Nie wiem co Tobie daje ten wątek, ale naprawdę już przestań mnie atakować, bo mylisz się co do swoich przypuszczeń.
2 913 2017-03-10 14:08:26 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-03-10 14:21:08)
Napisałam Ci przecież, że to co interesuje mnie w tym wątku to proces jakiegoś wychodzenia z tej sytuacji.
Podczytuję i widzę, że żadnego procesu nie ma, albo jest bardzo mozolny.
No to odpowiedz sobie Horses na podstawowe pytanie, dlaczego tego procesu nie ma albo jest taki mozolny?
Odpowiedź jest prosta i nie mów, że jej nie znasz. Roxann nie chce z tego wyjść. Chce w tym tkwić. To jest jej jedyne życie. Ona się tym zwyczajnie masturbuje i podnieca każdego dnia (już seks, nawet ten mega, niepotrzebny).
A czego jej tylko potrzeba do szczęścia?
WIDOWNI Horses.
I ją tutaj ma.
I robi z ludzi (sorry, ale takich ja Ty) głupa, deklarując, zaklinając i zarzekając że to koniec, a robiąc dalej swoje i chwaląc się tu tym, że pan prezio do niej mrugnął trzy razy w piątek a raz w sobotę na nią kiwnął i przysłał jej życzenia na dzień kobiet, co przecież, jak wszyscy wiemy, oznacza że ją kocha i pragnie (a nie żonę, bo ta jest do garów).
Do tego te wszystkie przechwałki jaka to jestem intelygentna, ambitna, piękna i urocza.
Ona Cię wykorzystuje Horses, nie widzisz tego, serio?
Snuje tą ABSOLUTNIE FIKCYJNĄ opowieść i karmi się Twoim zainteresowaniem i podziwem.
A ja zgadzam się z Summerką - to prosta dziołcha ze sklepu, lub coś w tym stylu - zobacz jak pisze, co z jej gramatyką, jakie błędy robi. Zobacz, jaka jest ułomna i pusta. To jest - jak dla mnie - niemożliwe, żeby te dwie rzeczy szły w parze ![]()
Mnie tu "zmusza" do pisania tylko jeden wątek całej tej historii - żona prezia. Tylko wtedy się tu uaktywniam, bo tego nie mogę zdzierżyć
![]()
Ja, Horses, szczerze współczują tej kobiecie, że trafiła w swoim życiu na taką dwójkę - swojego męża i naszą Roksię, która w ogóle śmie ją śledzić, analizować, zastanawiać się, czy jest dobrą czy niedobrą żoną, itd, itp.
Jasne, że to wynika z moich własnych doświadczeń.
Ale nie tak, jak wiele osób, z Roksią na czele tu pisze - że chcę się odegrać na swojej kochance i w zastępstwie atakuję biedną Roksann.
Tłumaczyłam to już kiedyś i teraz mi się zwyczajnie nie chciało - ale powiem to jeszcze raz teraz. U mnie bilans zysków i strat ewidentnie wyszedł na plus. Bardzo dużo zyskałam. Niewiele straciłam.
Co do "mojej" kochanki - jedyne nad czym się czasami (ale bardzo rzadko) zastanawiam, to nad tym, czy kiedykolwiek uwolni się od tego durnia... czy przejrzy na oczy... i czy będzie miała tyle odwagi i siły...
Bo ja bym nie miała ![]()
Tkwiłabym w tym do końca życia. W tym gównie. Od którego teraz jestem zwyczajnie wolna. A fakt, że uświadomiłam sobie w czym tkwiłam dopiero "po fakcie" opisuje dość dobrze psychologia.
I nie, nie muszę się wyżywać na "swojej" kochance. Zrobiła mi przysługę.
Owszem, było źle. Byłam w rozpaczy. Ale już dawno nie jestem. Jest mi lepiej, niż było kiedykolwiek.
Jeszcze w dawnych czasach mój eks (jako mąż) zarzucał mi, że nie potrafię ukrywać swoich emocji. I to prawda. Jak bolało, to bolało. Jak przestało - to tak jest. Ja nie kręcę i nie oszukuję siebie i innych, jak nasza Autorka. Nie muszę więc odreagowywać, naprawdę.
Rozśmieszyło mnie też to, że Roksann się tu deklarowała, że nie pisze w moim wątku.
Hehehe. Roksann, bo mojego wątku już nie ma
Nie ma go ani w realu, ani na forum. Nie istnieje ![]()
Ale jak chce, to proszę, odnajdź go gdzieś w archiwum i pisz, na zdrowie
![]()
Wracając jednak do zony prezia, która jest "motorem" mojego udzielania się tutaj i to owszem, pełna zgoda, pod wpływem MOICH WŁASNYCH, OSOBISTYCH ZŁYCH DOŚWIADCZEŃ.
Niestety, ale "dzięki" własnie tym moim doświadczeniem ja wiem, jakie to było trudne.
I cholernie, niesamowicie, bardzo jej WSPÓŁCZUJĘ. Tym bardziej, że jest teraz w ciąży.
Czy Roksann jej zagraża? Ja obawiam się, że tak.
Bo już wiele razy pisała, że ona nie z tych, co by żonie doniosły - to znaczy, że o tym myślała!
Do tego ta jej obsesja... zalatująca na odległość poważną chorobą psychiczną...
Horses, ja nie wiem, jaka ta żona jest. Może puszcza się tak samo jak jej mąż, może to jędza. Nie wiem. Ale tak czy inaczej, to nie moja, ani nie Roksann sprawa!! A już najgorsze co mogłoby ją spotkać, to dowiedzieć się o tym wszystkim z ust takiego pustaka jak Roksi. Wyobrażasz to sobie? Bo ja nie. To musiałoby być dla niej zwyczajnie straszne.
To mnie Horses rusza.
Że takie zero MOŻE NAMIESZAĆ W ŻYCIU TEJ KOBIETY i jej DZIECI.
I to naprawdę namieszać.
Nie każdej kobiecie udaje się z czegoś takiego wyjść. Czasem te doświadczenia oddziałują na - umówmy się - niewinne osoby - do końca ich życia. Dzieci to potencjalne DDRR, kobita może mieć taką depresję, że się przez dwa miesiące nie podniesie z łóżka. O takich przypadkach opowiadała mi moja psychiatra. A ona jest w ciąży! Będzie kolejny maluch na świecie.
A Roksann - ta mała, głupia, pusta biurowa cichodajka się tu bawi... rozstrząsa, analizuje i snuje fantazje na temat tego, jaka to ONA!! jest biedna, pokrzywdzona i nieszczęśliwa.
I wciąga w to osoby takie jak Ty, udzielające jej wsparcia. Smutne. Odwrócone całkowicie. Zakłamane. I temu ja się tu przeciwstawiam. Sorry, ale nie potrafię inaczej.
2 914 2017-03-10 14:23:19 Ostatnio edytowany przez horses (2017-03-10 14:25:10)
horses napisał/a:Napisałam Ci przecież, że to co interesuje mnie w tym wątku to proces jakiegoś wychodzenia z tej sytuacji.
Podczytuję i widzę, że żadnego procesu nie ma, albo jest bardzo mozolny.No to odpowiedz sobie Horses na podstawowe pytanie, dlaczego tego procesu nie ma albo jest taki mozolny?
Odpowiedź jest prosta i nie mów, że jej nie znasz. Roxann nie chce z tego wyjść. Chce w tym tkwić. To jest jej jedyne życie. Ona się tym zwyczajnie masturbuje i podnieca każdego dnia (już seks, nawet ten mega, niepotrzebny).
A czego jej tylko potrzeba do szczęścia?
WIDOWNI Horses.
I ją tutaj ma.
I robi z ludzi (sorry, ale takich ja Ty) głupa, deklarując, zaklinając i zarzekając że to koniec, a robiąc dalej swoje i chwaląc się tu tym, że pan prezio do niej mrugnął trzy razy w piątek a raz w sobotę na nią kiwnął i przysłał jej życzenia na dzień kobiet, co przecież, jak wszyscy wiemy, oznacza że ją kocha i pragnie (a nie żonę, bo ta jest do garów).
Do tego te wszystkie przechwałki jaka to jestem intelygentna, ambina, piękna i urocza.
Ona Cię wykorzystuje Horses, nie widzisz tego, serio?
Snuje tą fikcyjną opowieść i karmi się Twoim zainteresowaniem i podziwem.
A ja zgadzam się z Summerką - to prosta dziołch ze sklepu, lub coś w tym stylu - zobacz jak pisze, co z jej gramatyką, jakie błędy robi. Zobacz, jaka jest ułomna i pusta. To jest - jak dla mnie - niemożliwe, żeby te dwie rzeczy szły w parzeMnie tu zmusza do pisania tylko jeden wątek - żona prezia. Tylko wtedy się tu uaktywniam, bo tego nie mogę zdzierżyć
Ja Horses szczerze współczują tej kobiecie, że trafiła w swoim życiu na taką dwójkę - swojego męża i naszą Roksię, która w ogóle śmie ją śledzić, analizować, zastanawiać się, czy jest dobrą czy niedobrą żoną.Jasne, że to wynika z moich własnych doświadczeń.
Ale nie tak, jak wiele osób, z Roksią na czele tu pisze - że chcę sie odegrać na swojej kochance i w zastępstwie atakuję biedną Roksann.
Tłumaczyłam to już kiedyś i teraz mi się zwyczajnie nie chciało - ale powiem to jeszcze raz teraz. U mnie bilans zysków i strat ewidentnie wyszedł na plus. Bardzo dużo zyskałam. Niewiele straciłam.
Co do "mojej" kochanki - jedyne nad czym się czasami (ale bardzo rzadko) zastanawiam, to nad tym, czy kiedykolwiek uwolni się od tego durnia... czy przejrzy na oczy... i czy będzie miała tyle odwagi i siły...
Bo ja bym nie miała
Tkwiłabym w tym do końca życia. W tym gównie. Od którego teraz jestem zwyczajnie wolna. A fakt, że uświadomiłam sobie w czym tkwiłam dopiero "po fakcie" opisuje dość dobrze psychologia.
I nie, nie muszę się wyżywać na "swojej" kochance. Zrobiła mi przysługę.
Owszem, było źle. Byłam w rozpaczy. Ale już dawno nie jestem. Jest mi lepiej, niż było kiedykolwiek.
Jeszcze w dawnych czasach mój eks (jako mąż) zarzucał mi, że nie potrafię ukrywać swoich emocji. I to prawda. Jak bolało, to bolało. Jak przestało - to tak jest. Ja nie kręcę i nie oszukuję siebie i innych, jak nasza Autorka. Nie musze więc odreagowywać, naprawdę.Rozśmieszyło mnie też to, że Roksann się tu deklarowała, że nie pisze w moim wątku.
Hehehe. Roksann, bo mojego wątku już nie maNie ma go ani w realu, ani na forum. Nie istnieje
Ale jak chce, to proszę, odnajdź go gdzieś w archiwum i pisz, na zdrowie![]()
Wracając do zony prezia, która jest "motorem" mojego udzielania się tutaj.
Nietatety, ale "dzięki" własnym doświadczeniem ja wiem, jakie to było trudne.
I cholernie, niesamowicie, bardzo jej WSPÓŁCZUJĘ. Tym bardziej, że jest teraz w ciąży.
Czy Roksann jej zagraża? Ja obowiam się, że tak.
Bo już wiele razy pisała, że ona nie z tych, co by żonie doniosły - to znaczy, że o tym myslała!
Do tego ta jej obsesja... zalatująca na odległość poważną chorobą psychiczną...Horses, ja nie wiem, jaka ta żona jest. Może puszcza się tak samo jak jej mąż, może to jędza. Nie wiem. Ale tak czy inaczej, to nie moja, ani nie Roksann sprawa!! A już najgorsze co mogłoby ją spotkać, to dowiedzieć się o tym wszystkim z ust takiego pustaka jak Roksi. Wyobrażasz to sobie? Bo ja nie. To musiałoby być dla niej zwyczajnie straszne.
Zorijo, nawet jeśli mnie wykorzystuje, to niech wykorzystuje. Na zdrowie!
Napisałam wcześniej dlaczego podczytuje i piszę, jakie mam wnioski.
Sam romans to mnie naprawdę mało interesuje, ale jak wyjść z sytuacji, kiedy dwoje chce czego innego to już tak.
Czego nie robić, co robić. Widzisz ja wyciągnęłam wnioski na inny temat. Widocznie tego potrzebowałam.
Zony jest mi po ludzku żal. Żal mi jest też dzieci. Ogólnie dzieci, których tatusiowie się ewakulowali.
Wiem z jakim bagażem nieufności, tymczasowości bycia z kimś wchodzą w życie.
Może przez to są bardziej pragmatyczne, nie tak romantyczne, ale kurcze jednak szkoda.
2 915 2017-03-10 18:39:55
Oj Zorija, Zorija… uczepiłaś się jak rzep mnie i tego wątku, że aż to się robi chore. Nie uważasz? Tym bardziej, że zaczynasz wypisywać coraz to większe brednie. Za każdym razem coś rzucasz czy wyrzucasz a potem przeczysz sama sobie. Robisz/reprezentujesz niemal wszystko co mi zarzucasz.
Nagle obruszenie i niby powód dla którego tu jesteś to pojawiające się w moim wątku hasło „żona”. To, że masz problemy z pamięcią, to już wiemy, ale pozwolę sobie przypomnieć, że o ile ja szczątkowo gdzieś o niej wspominałam, wielokrotnie powtarzając, że jej nie znam itd. Ty wyskakiwałaś jak Filip z konopi ze swoimi wywodami co ja NA PEWNO o niej myślę. Wręcz zabraniasz cokolwiek o niej wspomnieć, bo to przyprawia ciebie o jakieś chore palpitacje. I dalej piszesz, że sama tu się ze sobą nie rozliczasz, czy nie wyładowujesz jakich swoich fobii czy frustracji. Domyślam się, że gdzieś podświadomie boli cię, co tamta terapeutka męża o tobie myślała, o czym gadali z mężem bo na pewno nie były to komplementy. Oczywiście teraz temu zaprzeczasz, co jest absolutnie zrozumiałe. Zrozumiałe jest też to, że tak zacięcie wyrażasz swoje zbulwersowanie, że mogę coś o niej powiedzieć, mając jakieś szczątkowe informacje, bo mogę wyciągnąć pochopne, nieprawdziwe wnioski. I tu się zgadzam. Nie rozumiem jednak tego, że w tym całym zacietrzewieniu, sama dajesz sobie prawo do pisania o niej, jej pożyciu seksualnym, jej uczuciach, reakcjach … o jej dzieciach!?? Przecież to jest kompletnie obca osoba o której nie wiesz nic prócz strzępków informacji, które tu przekazałam. Piszesz z wielkim oburzeniem i przekonaniem jaki byłby skutek tego gdyby dowiedziała się o zdradach męża. Jakby to co najmniej był twoja dobra znajoma. Po czym sama przyznajesz, że tobie bez twego jest ci lepiej. Czy to się nie nazywa hipokryzja? Skąd wiesz, czy by nie wolała wiedzieć i przestać żyć w kłamstwie, iluzji? Skąd wiesz, czy nie wolałaby wiedzieć, że mąż ją zdradza, zanim zdecydowała się na kolejne dziecko? Nie rozumiem też twojej irytacji, kiedy mówiłam (w zasadzie od samego początku), że ja tej informacji nie zamierzałam i nie zamierzam jej przekazywać. Zdecyduj się! Bo sama sobie przeczysz. Inna rzecz, że przecież ona mogła zdawać sobie z tego sprawę, ale jej to nie przeszkadzało. Jakie to tak naprawdę ma znaczenie? Bo naprawdę nie rozumiem. Tak samo jak nie rozumiem twojego oburzenia. Przecież ja podałam tylko kilka szczątkowych informacji (bo i więcej nie posiadam i nie mam takiej potrzeby), to Ty każdą z nich roztrząsałaś, ubarwiałaś wmawiając, że ja NA PEWNO tak myślę. Jak dla mnie ewidentnie masz problem z uporaniem się z kochanką twojego ex. To co wypisujesz, to nic innego jak tylko twoje wyobrażenia, czy fakty, co ona o tobie myśli, co zostało jej przez twego męża ‘sprzedane’… podczas gdy sama się z tym nie zgadzasz i czujesz przez to pokrzywdzona czy po prostu cię to wkurza. Dlatego z uporem maniaka próbujesz mi wcisnąć swój życzeniowy tok myślenia ‘kochanki’. Że jego żona to wredne, zaniedbane babsko itd. W sumie też użyłam słowa ‘wredna baba’ z tymże w określeniu nie do niej tylko Ciebie.
No i wszystko się układa w całość… smutne to… bo widać, że się z tym nie pogodziłaś, choć twierdzisz, że jest inaczej.
2 916 2017-03-10 19:14:23
Ło matko bosko
2 917 2017-03-10 19:34:19
Wydaje mi się, że Roxann jest jeszcze trochę pod urokiem tego mężczyzny.
A urok może byc miłosny bądź seksualny. Stawiam na ten drugi.
O dobrym kochanku też trudno zapomnieć, o doznaniach które się z nim miało
I nie sądzę, że pożądanie nią kieruje, nic nie czuje do obecnego itp. Tylko jeszcze trochę jest pod urokiem.
I każdy kontakt z jego strony jej o tym przypomina, nawet niewinny smsNie upieram się, że tak ma, ale myślę, że może tak mieć.
Horses, no taka prawda. Romans był płomienny, zakończył kiedy tak naprę dopiero się rozkręcił. Nie było kłótni, jakichś problemów, prozy dnia codziennego. Zakończyła go potwierdzona informacja „żonaty”. No i weź się odkochaj z dnia na dzień? To jest prawie jak zdrada tylko jeszcze większego kalibru – bo ma nie kogoś na boku, tylko żonę! Przy zdradzie często są problemy, uczucie wypalone, a tak? Człowiek kompletnie zdezorientowany, tym bardziej, że wciąż słyszy ‘kocham nie mogę przestać myśleć’ a z drugiej, że dzieci za małe, że system itd. Ile czasu mi zajęło by go sobie obrzydzić? No nie da się przestać kochać bez tego. Chciałam ułożyć sobie życie z kimś innym, wytrzymałam prawie 2 lata… On wciąż krążył jak satelita. Na początku byłam skoncentrowana na nowym facecie maksymalnie, kiedy pojawiły się problemy, pan prezio zaczął wracać do moich myśli coraz bardziej. Zawsze życzliwy, uśmiechnięty itd. Rozstałam się.. i niedługo czekałam by prezio się uaktywnił. Kawa, komplementy, wyznania o niespełnionej miłości itd. Może dyby nie forum, to bym ‘popłynęła’ ale zaczęłam drążyć temat, stawiać warunki i wyszło co wyszło. Nie było to miłe, ale przynajmniej się odkochałam
Niby historia się powtórzyła, znów mam faceta, znów on krąży, z tymże wszelkie okoliczności się pozmieniały - ja nie X0 tylko X000 km dalej, on oczekuje dziecka a ja się zaręczyłam. Ot taka smutna historia ogólnie, choć chyba dla wszystkich (mam nadzieję) z happy endem.
2 918 2017-03-10 20:02:39 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-03-10 20:04:38)
horses napisał/a:Wydaje mi się, że Roxann jest jeszcze trochę pod urokiem tego mężczyzny.
A urok może byc miłosny bądź seksualny. Stawiam na ten drugi.
O dobrym kochanku też trudno zapomnieć, o doznaniach które się z nim miało
I nie sądzę, że pożądanie nią kieruje, nic nie czuje do obecnego itp. Tylko jeszcze trochę jest pod urokiem.
I każdy kontakt z jego strony jej o tym przypomina, nawet niewinny smsNie upieram się, że tak ma, ale myślę, że może tak mieć.
Horses, no taka prawda. Romans był płomienny, zakończył kiedy tak naprę dopiero się rozkręcił. Nie było kłótni, jakichś problemów, prozy dnia codziennego. Zakończyła go potwierdzona informacja „żonaty”. No i weź się odkochaj z dnia na dzień? To jest prawie jak zdrada tylko jeszcze większego kalibru – bo ma nie kogoś na boku, tylko żonę! Przy zdradzie często są problemy, uczucie wypalone, a tak? Człowiek kompletnie zdezorientowany, tym bardziej, że wciąż słyszy ‘kocham nie mogę przestać myśleć’ a z drugiej, że dzieci za małe, że system itd. Ile czasu mi zajęło by go sobie obrzydzić? No nie da się przestać kochać bez tego. Chciałam ułożyć sobie życie z kimś innym, wytrzymałam prawie 2 lata… On wciąż krążył jak satelita. Na początku byłam skoncentrowana na nowym facecie maksymalnie, kiedy pojawiły się problemy, pan prezio zaczął wracać do moich myśli coraz bardziej. Zawsze życzliwy, uśmiechnięty itd. Rozstałam się.. i niedługo czekałam by prezio się uaktywnił. Kawa, komplementy, wyznania o niespełnionej miłości itd. Może dyby nie forum, to bym ‘popłynęła’ ale zaczęłam drążyć temat, stawiać warunki i wyszło co wyszło. Nie było to miłe, ale przynajmniej się odkochałam
Niby historia się powtórzyła, znów mam faceta, znów on krąży, z tymże wszelkie okoliczności się pozmieniały - ja nie X0 tylko X000 km dalej, on oczekouje dziecka a ja się zaręczyłam. Ot taka smutna historia ogólnie, choć chyba dla wszystkich (mam nadzieję) z happy endem.
Powtorze Roxann bo masz zaniki pamieci serio.
Ty poplynelas a nie poplynelabys. Spalas z nim calkiem niedawno halloooo! Wiedzac juz 3 lata o zonie. Tego nie wymazesz i nie zaprzeczysz temu wiec przestan prosze pisac ze to sie 3 lata temu skonczylo bo serio sie osmieszasz.
2 919 2017-03-10 20:23:10
Powtorze Roxann bo masz zaniki pamieci serio.
Ty poplynelas a nie poplynelabys. Spalas z nim calkiem niedawno halloooo! Wiedzac juz 3 lata o zonie. Tego nie wymazesz i nie zaprzeczysz temu wiec przestan prosze pisac ze to sie 3 lata temu skonczylo bo serio sie osmieszasz.
No i? Masz z tym jakiś problem, bo ja nie. Ot seks na pożegnanie. Wtedy nie byłam z nikim. Obecnego faceta nie zdradziłam i nie zdradzę.. choć miałam okazję.. w końcu pan prezio był 'pod ręką'. Dla mnie to nic nie znaczący epizod.
2 920 2017-03-10 20:36:56
Roxann, nadal darzy go uczuciem, chorym ale uczuciem i nie pogodziła się z jego stratą - nie pogodzi się z nią nigdy. Nawet jak pozostanie z tym obecnym, zawsze tamten będzie gdzieś z tyłu głowy. Związek ich "zakończył" się w fazie wzajemnej fascynacji i właśnie dlatego ma szanse na powrót. Musi tylko Roxann przełknąć gorzką pigułkę w postaci trzeciego dziecka.
2 921 2017-03-10 21:16:20
feniks35 napisał/a:Powtorze Roxann bo masz zaniki pamieci serio.
Ty poplynelas a nie poplynelabys. Spalas z nim calkiem niedawno halloooo! Wiedzac juz 3 lata o zonie. Tego nie wymazesz i nie zaprzeczysz temu wiec przestan prosze pisac ze to sie 3 lata temu skonczylo bo serio sie osmieszasz.No i? Masz z tym jakiś problem, bo ja nie. Ot seks na pożegnanie. Wtedy nie byłam z nikim. Obecnego faceta nie zdradziłam i nie zdradzę.. choć miałam okazję.. w końcu pan prezio był 'pod ręką'. Dla mnie to nic nie znaczący epizod.
To oznacza że Twoja wcześniejsza wypowiedź ( nawet nie jedna) o tym, że jesteś pokrzywdzona jest obłudą. Tak jak to, że żal Ci żony. Do tej pory nawet wierzyłam, że masz problem bo wpakowałaś się nieświadomie w znajomość z żonatym. I co to ma znaczyć, że dla Ciebie to epizod bez znaczenia i nie zdradziłaś faceta, bo byłaś sama? Jak można być takim egoistą? O jego żonie nawet nie pomyślałaś. A już o niej wiedziałaś. Tylko Ty nie zdradziłaś, to jesteś niewinna! Paskudne, perfidne i egoistyczne. Przykre. Dałam się nabrać...
2 922 2017-03-10 21:19:33
horses napisał/a:Wydaje mi się, że Roxann jest jeszcze trochę pod urokiem tego mężczyzny.
A urok może byc miłosny bądź seksualny. Stawiam na ten drugi.
O dobrym kochanku też trudno zapomnieć, o doznaniach które się z nim miało
I nie sądzę, że pożądanie nią kieruje, nic nie czuje do obecnego itp. Tylko jeszcze trochę jest pod urokiem.
I każdy kontakt z jego strony jej o tym przypomina, nawet niewinny smsNie upieram się, że tak ma, ale myślę, że może tak mieć.
Horses, no taka prawda. Romans był płomienny, zakończył kiedy tak naprę dopiero się rozkręcił. Nie było kłótni, jakichś problemów, prozy dnia codziennego. Zakończyła go potwierdzona informacja „żonaty”. No i weź się odkochaj z dnia na dzień? To jest prawie jak zdrada tylko jeszcze większego kalibru – bo ma nie kogoś na boku, tylko żonę! Przy zdradzie często są problemy, uczucie wypalone, a tak? Człowiek kompletnie zdezorientowany, tym bardziej, że wciąż słyszy ‘kocham nie mogę przestać myśleć’ a z drugiej, że dzieci za małe, że system itd. Ile czasu mi zajęło by go sobie obrzydzić? No nie da się przestać kochać bez tego. Chciałam ułożyć sobie życie z kimś innym, wytrzymałam prawie 2 lata… On wciąż krążył jak satelita. Na początku byłam skoncentrowana na nowym facecie maksymalnie, kiedy pojawiły się problemy, pan prezio zaczął wracać do moich myśli coraz bardziej. Zawsze życzliwy, uśmiechnięty itd. Rozstałam się.. i niedługo czekałam by prezio się uaktywnił. Kawa, komplementy, wyznania o niespełnionej miłości itd. Może dyby nie forum, to bym ‘popłynęła’ ale zaczęłam drążyć temat, stawiać warunki i wyszło co wyszło. Nie było to miłe, ale przynajmniej się odkochałam
Niby historia się powtórzyła, znów mam faceta, znów on krąży, z tymże wszelkie okoliczności się pozmieniały - ja nie X0 tylko X000 km dalej, on oczekuje dziecka a ja się zaręczyłam. Ot taka smutna historia ogólnie, choć chyba dla wszystkich (mam nadzieję) z happy endem.
Rozumiem.
Dodam jedynie, już całkiem ogólnie, że są relacje, które trzeba definitywnie zakończyć. Nawet jeśli to bardzo boli i pozostanie pustka.
Właśnie nie krążyć dookoła kogoś lub nie dać krążyć dookoła siebie, nawet jeśli to krążenie wynika jedynie z tęsknoty, z bliskości.
Łatwiej jest przywyknąć do pustki po rozstaniu niż dojśc do siebie po tych nawet niewinnych kontaktach.
2 923 2017-03-10 21:29:04 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-03-10 21:35:18)
feniks35 napisał/a:Powtorze Roxann bo masz zaniki pamieci serio.
Ty poplynelas a nie poplynelabys. Spalas z nim calkiem niedawno halloooo! Wiedzac juz 3 lata o zonie. Tego nie wymazesz i nie zaprzeczysz temu wiec przestan prosze pisac ze to sie 3 lata temu skonczylo bo serio sie osmieszasz.No i? Masz z tym jakiś problem, bo ja nie. Ot seks na pożegnanie. Wtedy nie byłam z nikim. Obecnego faceta nie zdradziłam i nie zdradzę.. choć miałam okazję.. w końcu pan prezio był 'pod ręką'. Dla mnie to nic nie znaczący epizod.
Wystawilas sobie wlasnie swiadectwo Roxann.
Dla mnie wszystko co napiszesz dalej, lzawe zapewienia jakie to okropne i podle wzgledem Ciebie i zony, historyjki ze zostalas przez prezia zdradzona i oszukana beda warte smiechu. Gdybys miala chociaz krztyne klasy i rozumu to zakonczylabys ta farse tu i teraz i przestala robic z siebie ofiare tylko przyznala tak mialam romans, korzysci z niego i z premedytacja siedzialam w tym ukladzie. Nie pasuje mi jednakze ciaza zony prezia wiec sie ewakuuje do planu B- nowego narzeczonego. Sliskiei niskie by to bylo nadal ale mialabym do Ciebie szacunek chociaz za to ze masz odwage byc szczera. A tak w moich oczach i nie tylko w moich jestes zalosna. Sama tego nie widzisz dziewczyno. Jak sie miotasz i zmieniasz zdanie nawet w kwestii kosztow tej relacji. Raz robisz z siebie pokrzywdzona i pokiereszowana dziewczynke, zraniona przez tatusia a potem prezia a raz dumnie i hardo piszesz ze wyszlas z tego calo, nawet z pewnymi korzysciami i sfrustrowane baby nie moga tego przezyc. Pisz co chcesz moja droga. Prawda i tak Cie dopada kazdego dnia, za kazdym razem gdy patrzysz w lustro. Mozesz tutaj tworzyc wizerunek jaki chcesz ale przed prawda i sama soba nie uciekniesz. I to jest Twoja kara.
2 924 2017-03-10 21:35:17
Roxann napisał/a:feniks35 napisał/a:Powtorze Roxann bo masz zaniki pamieci serio.
Ty poplynelas a nie poplynelabys. Spalas z nim calkiem niedawno halloooo! Wiedzac juz 3 lata o zonie. Tego nie wymazesz i nie zaprzeczysz temu wiec przestan prosze pisac ze to sie 3 lata temu skonczylo bo serio sie osmieszasz.No i? Masz z tym jakiś problem, bo ja nie. Ot seks na pożegnanie. Wtedy nie byłam z nikim. Obecnego faceta nie zdradziłam i nie zdradzę.. choć miałam okazję.. w końcu pan prezio był 'pod ręką'. Dla mnie to nic nie znaczący epizod.
Wystawilas sobie wlasnie swiadectwo Roxann.
Dla mnie wszystko co napiszesz dalej, lzawe zapewienia jakie to okropne i podle wzgledem Ciebie i zony, historyjki ze zostalas przez prezia zdradzona i oszukana beda warte smiechu. Gdybys miala chociaz krztyne klasy i rozumu to zakonczylabys ta farse tu i teraz i przestala robic z siebie ofiare tylko przyznala tak mialam romans, korzysci z niego i z premedytacja siedzialam w tym ukladzie. Nie pasuje mi jednakze ciaza zony prezia wiec sie ewakuuje do planu B.
Kobieto, czy Ty dobrze się czujesz?
2 925 2017-03-10 21:38:13
feniks35 napisał/a:Roxann napisał/a:No i? Masz z tym jakiś problem, bo ja nie. Ot seks na pożegnanie. Wtedy nie byłam z nikim. Obecnego faceta nie zdradziłam i nie zdradzę.. choć miałam okazję.. w końcu pan prezio był 'pod ręką'. Dla mnie to nic nie znaczący epizod.
Wystawilas sobie wlasnie swiadectwo Roxann.
Dla mnie wszystko co napiszesz dalej, lzawe zapewienia jakie to okropne i podle wzgledem Ciebie i zony, historyjki ze zostalas przez prezia zdradzona i oszukana beda warte smiechu. Gdybys miala chociaz krztyne klasy i rozumu to zakonczylabys ta farse tu i teraz i przestala robic z siebie ofiare tylko przyznala tak mialam romans, korzysci z niego i z premedytacja siedzialam w tym ukladzie. Nie pasuje mi jednakze ciaza zony prezia wiec sie ewakuuje do planu B.
Kobieto, czy Ty dobrze się czujesz?
Wysmienicie wrecz. Moze dlatego ze moge patrzec na swoje odbicie w lustrze bez wstydu i nie musze sie podpierac pomoca specjalisty i lzawa historia rodzinna zeby jako tako sama ze soba wytrzymac.