netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 488 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 41 42 43 44 45 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 731 do 2 795 z 3 618 ]

2 731

Odp: ja, on i ten trzeci

W sumie jak teraz poczytałam sobie o nerwicy to nie mam żadnych wątpliwości:

'Nerwica – przyczyny

Jakie są przyczyny nerwicy? Etiologia zaburzeń nerwicowych jest niezwykle złożona. Bardzo często zdarza się tak, że za jej rozwój u danego pacjenta odpowiedzialne jest wystąpienie kilku czynników sprawczych jednocześnie. Do najczęściej spotykanych czynników leżących u podłoża nerwic zaliczamy:
•    konflikty wewnętrzne, czyli sprzeczności występujące pomiędzy pragnieniami, dążeniami oraz wartościami, które wyznajemy. Są to sytuacje, z którymi nie umiemy sobie poradzić, problemy, których nie potrafimy rozwiązać. Z istnienia takiego konfliktu pacjenci często nie zdają sobie sprawy, nie uświadamiają go sobie, w wielu przypadkach jest tu bardzo pomocna rozmowa z kimś doświadczonym, na przykład psychologiem,
•    stres, traumatyczne przeżycia (zarówno z dzieciństwa, jak i dotyczące obecnego życia) – u osób wrażliwych mogą one potęgować objawy nerwicy lub nawet je wyzwalać. Do grupy tej zaliczamy zarówno stres związany ze stratą ważnych dla nas osób, ze strata pracy, zmianą miejsca zamieszkania, jak i uczestniczenie w wydarzeniach, które są silnie nacechowane negatywnymi emocjami – na przykład klęski żywiołowe, wypadki drogowe,
•    brak wsparcia ze strony najbliższych – zaliczamy tutaj nie tylko brak pomocy w radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami spotykającymi nas niemal każdego dnia, ale także brak opieki rodziców nad dziećmi, zwłaszcza tymi najmłodszymi,
•    zbyt wysokie wymagania stawiane przed pacjentem, obciążanie go zadaniami, z którymi sobie nie radzi, co sprawia, że dana osoba żyje pod ciągła presją i kosztem swojego zdrowia psychicznego stara się spełniać powierzone jej role,
•    współistniejące zaburzenia lękowe.

Nerwica – objawy

Zaburzenia nerwicowe są bardzo różnorodną grupą schorzeń pod względem symptomatologii. Niemalże każdy objaw chorobowy występujący u pacjenta można tłumaczyć obecnością u niego nerwicy. Do objawów często zgłaszanych przez pacjentów, które w znaczny sposób utrudniają im funkcjonowanie w codziennym życiu zaliczamy:
•    odczuwanie lęku (nerwica lękowa), nieraz o bardzo dużym nasileniu – częste są napady lęku pojawiające się bez uchwytnej przyczyny; nierzadkie są także fobie, czyli odczuwanie irracjonalnego strachu, którego nie umiem zignorować, w sytuacjach, które u innych osób nie powodują takich objawów; niektórzy pacjenci mówią także o stałym, towarzyszącym im każdego dnia uczuciu niepokoju, z którym nie potrafią sobie poradzić, a które niekorzystnie wpływa na ich funkcjonowanie i relacje międzyludzkie,
•    zaburzenia nastroju – przygnębienie, chwiejność emocjonalna, częstsze występowanie frustracji i złości,
•    problemy ze snem – najczęściej są to trudności z zasypianiem, aż do bezsenności włącznie,
•    problemy ze skupieniem uwagi, jej znaczna rozpraszalność, do których dołączają zaburzenia pamięci oraz brak motywacji i chęci do działania,
•    zachowania obsesyjne – na przykład irracjonalna dbałość o szczegóły, konieczność powtarzania pewnych czynności wielokrotnie w ciągu dnia, ale również natrętne myśli, których nie umiemy od siebie odgoić,
•    nieprawidłowości dotyczące pracy organizmu – głównie są to niewyjaśnione zaburzenia wzroku, słuchy, bóle o różnorodnej lokalizacji (najczęściej są to bóle głowy, brzucha, oraz te zlokalizowane w klatce piersiowej), zawroty głowy, kołatania serca, duszność i problemy z oddychaniem, zaburzenia seksualne (w tym zaburzenia erekcji),
•    uderzenia gorąca, nadmierne pocenie się dłoni.


Przyczyny wystąpiły właściwie wszystkie, objawy prawie wszystkie.
Czasem jednak trzeba się poddać i jasno powiedzieć 'sama sobie nie dam rady'. Już jednak mniej więcej od świąt dojrzewałam do świadomości, że źle ze mną i potrzebuje fachowej pomocy. Dzięki, że mi to uświadomiliście.

2 732 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-02-07 20:19:57)

Odp: ja, on i ten trzeci

Oho, doktor Google postawił diagnozę big_smile
Jak dobrze Roxann, że opanowałaś w błyskawicznym tempie język włoski w stopniu pozwalającym na swobodny kontakt z psychiatrą big_smile

2 733

Odp: ja, on i ten trzeci

Daruj sobie Summerko, nie poszłam do psychologa tylko do psychiatry. No raczej muszę znać język skoro wyjechałam i tu mieszkam od ok. pół roku. Wyartykułowanie "objawów" to nie eseje jakie pisałam tu na forum.
Chyba naturalne, że poczytałam sobie w google o chorobie, którą u mnie podejrzewa? Zresztą nie mam ochoty gadać…

2 734 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-02-07 21:26:51)

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie zgadzam się Horses. Uważam, że kobiece "czary", flirt z jej strony, uwodzenie, krążenia wokół wybranego przez nią faceta jest o wiele silniejsze (choć może być subtelniejsze) niż ze strony mężczyzny. To tak ogólnie. Zdaje się, że psychologia to potwierdza.
W tej konkretnej historii - mężczyzna dodatkowo bardzo jasno się określił. I zrobił to od samego początku - potrzebna mu była tzw. "dupa" na boku. Nie miał najmniejszego zamiaru robić niczego więcej, co wiemy od samej Roxann.
Że wyznawał jej miłość, prawił komplementy i szeptał czułe słówka? No co Ty Horses, nie mów, że Ty tego nie rozumiesz? Bo że Roxann to już wiemy. A co miał jej mówić? "Zależy mi tylko na tym, żeby cię zaliczyć tyle razy, ile mi się uda?". Mówił to, co standardowo mówi się do kochanki - czyli to, co kochanka chce usłyszeć. Bo wtedy jest łatwa.
Więc tłumaczenie Roxann (jej opowieści o tym, że myślała, iż spotkała miłość swojego życia, która to co najmniej rzuci dla niej rodzinę, a ta tymczasem zrobiła żonie kolejne dziecko) i Twoja jej obrona (tłumaczenie czego Roxann oczekiwała i jak prezio ją wykorzystał, omotał i oszukał) są zwyczajnie mocno naciągane.

Za to owszem, uważam, że Roksann ma cały czas problem z preziem, jego żoną, a nawet z dzieckiem... i tak, to dokładnie ONA nie odpuszcza.

Co do mojego eksa, ciągle tu wyciąganego - zgadzam się, że mój punkt widzenia zawsze będzie różny od punktu widzenia kochanek. Nic na to nie poradzę. Pytanie tylko, czy ma to związek z "moją" historią? Bo ja wiem? niekoniecznie Horses...

2 735

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorija, ty masz naprawdę problemy z czytaniem ze zrozumieniem albo pamięcią. Albo wypowiadasz się do wątku albo snujesz swoje życzeniowe fantazje?? On określił się „jasno” jak to mówisz jakoś tak wiosną ub roku. Znaliśmy się wcześniej ok. 3l. Nie na żadnym początku. Na początku to ja nawet nie wiedziałam o istnieniu jego żony i dzieci. Ja wiem, że interpretujesz pod siebie. Ale chociaż nie wymyślaj.. btw to śmieszne zarzucasz mi fantazje a sama co robisz? No wiadomo znów sądzisz po sobie.
Nikt Cię nie zmusza do czytania czy wierzenia w to co piszę. Tak jak Summerkę. Ta to już w ogóle się zachowuje, jakby wszystkie rozumy pozjadała – nieomylna, bez skazy. Mam wrażenie że gdyby ktoś przyszedł i powiedział, że skręcił kostkę na nierównej powierzchni to by go wyśmiała mówiąc, że ona nawet po lodzie potrafi w szpikach biegać.
To dopiero musi mieć kobieta problemy!

2 736

Odp: ja, on i ten trzeci

Roksann, lecz się, serio. I to ostro.

2 737

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, podobno lekarz zabronił Ci pisać na forum.

2 738

Odp: ja, on i ten trzeci

Moim zdaniem polował i to równo. Czarował i nie odpuszczał. Jak prawdziwy facet, kiedy poluje, pokazywał atuty, prężył muskuły;)
Tylko, że polował na kochankę, a nie na żonę.

2 739

Odp: ja, on i ten trzeci
Cyngli napisał/a:

Roxann, podobno lekarz zabronił Ci pisać na forum.

Celna uwaga. Słuchaj lekarza Roxann, bo na marne to wszystko pójdzie.

2 740

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Roxann, podobno lekarz zabronił Ci pisać na forum.

Celna uwaga. Słuchaj lekarza Roxann, bo na marne to wszystko pójdzie.

Fakt, po przyjściu do domu wiadomo, że poczytałam w necie o nerwicy. Weszłam na forum przeczytałam, że mi życzycie powodzenia - miłe.
Tym postem z google chciałam zakończyć wątek, ale jak przeczytałam Summerkę i Zorije to znów mnie k..ca czy nerwica wzięła.

2 741

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Roxann, podobno lekarz zabronił Ci pisać na forum.

Celna uwaga. Słuchaj lekarza Roxann, bo na marne to wszystko pójdzie.

Fakt, po przyjściu do domu wiadomo, że poczytałam w necie o nerwicy. Weszłam na forum przeczytałam, że mi życzycie powodzenia - miłe.
Tym postem z google chciałam zakończyć wątek, ale jak przeczytałam Summerkę i Zorije to znów mnie k..ca czy nerwica wzięła.

Oj biedna ty biedna Roxann big_smile
Już miałaś zakończyć, już po raz setny miałaś skończyć, a tu zawsze coś, ktoś przeszkadza big_smile
Może przyjdzie taki czas, że będziesz mogła sama decydować o swoim życiu.

2 742 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-02-07 22:20:54)

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko radze i Tobie wybrać do psychiatry .. ile razy pisałaś, że znikasz z tego wątku? taka podobno twarda jesteś i asertywna. Czyż to nie są podobne fobie? Wciąż wracasz i wracasz.. a mogłaś zwyczajnie ominąć. wink Lecz się wink Może kiedyś spotkamy w poczekalni.. Widzisz, ja już do tego dojrzałam. Ty wciąż nie.

Edit: Skoro obie jesteśmy 'narcyzami' a mi 1,5 roku zajęło by odkryć problem w sobie.. a Ty wciąż w zaparte.. to przed Tobą jeszcze dłuższa droga - współczuję.

2 743

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Byłam dziś w końcu u specjalisty. Najprawdopodobniej mam nerwicę (obsesja, depresja to jej wypadkowe).
Zaczynam leczenie i uciekam z forum. Mam zakaz wink

Chyba słuszny ten zakaz ,bo się uzależniłaś i nie potrafisz odpuscić sad

2 744

Odp: ja, on i ten trzeci
wrobelkarolina napisał/a:
Roxann napisał/a:

Byłam dziś w końcu u specjalisty. Najprawdopodobniej mam nerwicę (obsesja, depresja to jej wypadkowe).
Zaczynam leczenie i uciekam z forum. Mam zakaz wink

Chyba słuszny ten zakaz ,bo się uzależniłaś i nie potrafisz odpuscić sad

Generalnie, jeśli Roxann wystąpiłaby do moderacji z prośbą, której podstawą jest jej stan zdrowia i uzależnienie od forum, o zamknięcie wątku, to wydaje mi się, że nie byłoby problemu.
Ale do tego trzeba odrobiny chęci wink

2 745

Odp: ja, on i ten trzeci

Kochani administratorzy z własnej chęci i ze względu na inne osoby tu się udzielające (dla ich dobra psychicznego) bardzo proszę o zamknięcie tego wątku.
Myślę, że temat wyczerpał, a też to może będzie terapia i przestrogą dla innych.
Dziękuję.


PS. Najbardziej tym co mnie wspierali i skłonili do pomocy fachowej. Niech i inni z tego skorzystają.

2 746

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Kochani administratorzy z własnej chęci i ze względu na inne osoby tu się udzielające (dla ich dobra psychicznego) bardzo proszę o zamknięcie tego wątku.
Myślę, że temat wyczerpał, a też to może będzie terapia i przestrogą dla innych.
Dziękuję.


PS. Najbardziej tym co mnie wspierali i skłonili do pomocy fachowej. Niech i inni z tego skorzystają.

Chyba musisz maila wysłać czy zaraportować.
A najlepiej zacznij żyć w realnym świecie.

2 747

Odp: ja, on i ten trzeci

No bardzo byłam przychylna terapii ale teraz już nie wiem, po kolejnej wizycie mam wrażenie, że cierpię na wszystkie chory tego świata od wspomnianej nerwicy, po bordeline i kilka innych których nie umiem przetłumaczyć. No wiadomo, że w obcym języku nie opisze się wszystkiego w szczegółach jak we własnym. A tu k..wa ‘tylko’ niby mój ex ma dziecko z własną żoną!  Litości…

2 748

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

No bardzo byłam przychylna terapii ale teraz już nie wiem, po kolejnej wizycie mam wrażenie, że cierpię na wszystkie chory tego świata od wspomnianej nerwicy, po bordeline i kilka innych których nie umiem przetłumaczyć. No wiadomo, że w obcym języku nie opisze się wszystkiego w szczegółach jak we własnym. A tu k..wa ‘tylko’ niby mój ex ma dziecko z własną żoną!  Litości…

To może Roxan nie zamykaj tego wątku, może się dasz przekonać?

2 749

Odp: ja, on i ten trzeci

Zaczyna się...

2 750

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann ... to już pierdylion powtórek z tej odwiecznej tutaj rozrywki.

Nic w tym dziwnego, że w jakimś tam małżeństwie przyjdzie na świat dziecko. To naturalne i normalne i bardzo często się zdarza.
Nawet jeśli szanowny małżonek od czasu do czasu bzyka koleżanki z pracy.

Naprawdę masz poważne kłopoty z rownowaga psychiczną ...

2 751

Odp: ja, on i ten trzeci

No ok Roxann ex to świr i gnój. Roxann przecież on miał i ma żonę. Miał już dwójkę dzieci, teraz będzie miał kolejne. Jaka to różnica. Ja tego nie rozumiem.
To co tamte dzieci to się nie liczyły?

2 752

Odp: ja, on i ten trzeci
Cyngli napisał/a:

Zaczyna się...

Yep. Show must go on!

Obrazek dodany przez użytkowniczkę


big_smile

I ta dziołcha miała czelność zarzucić mi, że bym jej sieczki z mózgu nie zrobił... w sumie racja, puzli* nie lubię układać tongue


(tak roksi, nie ma czego zbierać. Ale historyja mega big_smile )

2 753

Odp: ja, on i ten trzeci

Tia.. ja wiem, że on mi zrobił sieczkę z mózgu ale.. tyle czasu poświęciłam jemu, by zrozumieć Jego! Myślałam, że to wystarczy. W końcu nikt nie chce myśleć, że to w nim leży problem. O nim już wszystko wiem, teraz czas na mnie.. Trochę mnie przeraziły pierwsze wizyty u specjalisty bo nigdy nie myślałam, że to ja mam z czymś problem.. łatwiej winę zwalić na wszystko dokoła. Nie wiem czy to przez niego czy to głębiej siedzi. Rezygnować z leczenia nie będę, choć podchodzę do tego z dystansem. Tym bardziej, że w obcym języku. Nawet jak się niby dobrze zna, to jednak nie swój własny ani ja do końca nie potrafię przekazać tego co chcę ani specjalistycznych rzeczy zrozumieć. Czytam o tym o czym rozmawiamy nie tylko po polsku. I nie sądzę, że jestem borderline. Nerwicę, a przynajmniej jej objawy na pewno miałam, ale raczej to kwestia ostatnich wydarzeń niż przewlekłej choroby. Tzn tak mi się wydaje. Teraz, jak mój facet wrócił, jestem już spokojniejsza. Teraz zamierzam już tylko skupić na sobie. Ktoś wcześniej mi zarzucił niskie poczucie własnej wartości.. nigdy takiego nie miałam, o zawsze byłam ta najładniejsza i najmądrzejsza.. jeżeli już pan żonaty mi je odebrał..  końcu niby kochał.. a upatrzył jako kochankę.. Zresztą nie chcę o tym gadać. Mam faceta, mam lekarza i mam nadzieję że wszystko będzie dobrze.

2 754

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Tia.. ja wiem, że on mi zrobił sieczkę z mózgu ale.. tyle czasu poświęciłam jemu, by zrozumieć Jego! Myślałam, że to wystarczy. W końcu nikt nie chce myśleć, że to w nim leży problem. O nim już wszystko wiem, teraz czas na mnie.. Trochę mnie przeraziły pierwsze wizyty u specjalisty bo nigdy nie myślałam, że to ja mam z czymś problem.. łatwiej winę zwalić na wszystko dokoła. Nie wiem czy to przez niego czy to głębiej siedzi. Rezygnować z leczenia nie będę, choć podchodzę do tego z dystansem. Tym bardziej, że w obcym języku. Nawet jak się niby dobrze zna, to jednak nie swój własny ani ja do końca nie potrafię przekazać tego co chcę ani specjalistycznych rzeczy zrozumieć. Czytam o tym o czym rozmawiamy nie tylko po polsku. I nie sądzę, że jestem borderline. Nerwicę, a przynajmniej jej objawy na pewno miałam, ale raczej to kwestia ostatnich wydarzeń niż przewlekłej choroby. Tzn tak mi się wydaje. Teraz, jak mój facet wrócił, jestem już spokojniejsza. Teraz zamierzam już tylko skupić na sobie. Ktoś wcześniej mi zarzucił niskie poczucie własnej wartości.. nigdy takiego nie miałam, o zawsze byłam ta najładniejsza i najmądrzejsza.. jeżeli już pan żonaty mi je odebrał..  końcu niby kochał.. a upatrzył jako kochankę.. Zresztą nie chcę o tym gadać. Mam faceta, mam lekarza i mam nadzieję że wszystko będzie dobrze.

Wybacz Roksi, ale Ty nie masz zadnej rzeczy z tych wymienionych sad. Faceta jesli masz to tylko in moment, terapeute kiepskiej jakosci, bo by Cie tu nie bylo, a nadzieje, ze bedzie dobrze, to masz w poboznych zyczeniach.
Roxann, walkujesz ten temat tyle czasu, po co? Piszesz, ze pan prezesik zajal ipes tam czasu w Twoim zyciu. Ile znaczy te kilka lat w porownaniu do dramatow ludzi, ktorzy byli w zwiazkach po kilkanascie lat, gdzie sa dzieci, zobowiazania?
Zobacz jak te osoby pisza, jak sie zachowuja. Nikt nie walkuje tematu, nie rozwaza postepowania exow w nieskonczonosc. Czytaja pewnie forum, ja tez czytam, codzienni tu zagladam, ale nie ciagne wlasnego watku, co mialem napisac, to napisalem. I tyle. Nie potrzebuje juz wsparcia, bo sam sobie rade daje. I uwierz mi, gdybym opisal co sie wydarzylo od mojego pierwszego postu do dzisiaj, to moj watek pekl by we szwach. Ale mi tego nie trzeba. Mam wlasne zycie. Wlasne, rozumiesz? Tobie tez tego zycze.

2 755

Odp: ja, on i ten trzeci

Piotrze, wiem, że przeżywałam prezia jak mrówka okres, ale muszę się z Tobą zgodzić w jednej kwestii, że o ile początkowo forum mi pomogło, tak potem wałkowanie tego tylko bardziej niepotrzebnie to przeciągało. Powinnam była przestać tu pisać pól roku temu, kiedy właściwie wszystko zostało wyjaśnione a ja zaczęłam nowe życie. Wracanie do tego było moim błędem.  Teraz już nie mam ochoty pisać ani o nim ani o sobie. Uspokoiłam się, zdystansowałam. Czy mam złego lekarza? Trudno powiedzieć. Wiem jednak, że tu jako takiej terapii nie przejdę – mimo wszystko bariera językowa. Niby znam biegle, ale to nie to samo. Mimo to cieszę się, że tam trafiłam bo to dało mi ‘kopa’. Piszesz, że inni mają trudniej bo rodzina, dzieci itd.  a ja myślę, że właśnie to dodaje im siły i dlatego nie skupiają się (jak ja) na wałkowaniu jednego co gnębi, tylko walczą o siebie i dzieci. Nie mają czasu na takie ‘pierdoły’. Ja w sumie teraz nawet nie wiem gdzie miałam problem. Chyba sama go szukałam. Zresztą nie chce mi się nawet do tego wracać. Życie jest zbyt piękne a ja (jeszcze tongue ) młoda by tracić czas na takie osoby jak on. wink Coś musiałam zrozumieć, przerobić i tyle. Nie żałuję, że tu napisałam, choć potem więcej mi to złego przyniosło niż dobrego ale nie przez osoby tu piszące, tylko dlatego, że ja sama ‘wciąż tym żyłam’ zupełnie niepotrzebnie. Wiem, ze to banał, ale myślę, że wyszłam z tego silniejsza, bardziej świadoma. Wiele tu dostałam cennych rad i uwag, które sobie zakodowałam w głowie. Wiele rzeczy mi tu uświadomiono. Teraz skupiam się na pracy (również nad sobą) i nad tym by budować zdrowe relacje, zdrowy związek. Nie mam już potrzeby by tu się udzielać, tym bardziej ten wątek kontynuować.

2 756

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Nie mam już potrzeby by tu się udzielać, tym bardziej ten wątek kontynuować.

Jasne. To nawet widać.

2 757

Odp: ja, on i ten trzeci

Pierwsze spotkanie z panem żonatym po tamtym wydarzeniu już za mną. Nie denerwowałam się, choć siedział w 1 rzędzie kiedy miałam wystąpienie. Traktowałam go jak powietrze. On też już nie podrywał koleżanki.  Zauważyłam nawet że się unikają. Ciekawe? W zasadzie siedział jak zbity pies. Jakby cała energia, powietrze z niego uszło. Nawet w pewnym momencie zrobiło mi się go szkoda, bo został na kolacji sam przy stoliku. Najpierw z kimś tam zagadał, ale potem siedział sam patrząc przed siebie, bo ludzie z którymi usiadł szybko się rozeszli. Ja też nie miałam ochoty tam długo siedzieć i się ulotniłam. Tego dnia nie zamieniliśmy ze sobą słowa. Następnego dnia podszedł do mnie i pogratulował wystąpienia. Podziękowałam. Zaprosił na kawę. Odmówiłam. Zapytał dlaczego nie? Powiedziałam, że nie mam ochoty udawać, że wciąż się lubimy i szanujemy. Na co on swoje, że jest moim przyjacielem i zawsze będzie mi życzliwy (to jego ulubione zdanie które powtarza jak mantrę). Ja: byś odpuścił w końcu, nie mamy o czym rozmawiać. Na co on nagle z wyrzutem, że nie chcę go znać bo mi się to już nie kalkuluje? Powiedziałam by darował sobie złośliwości i zostawił mnie w spokoju. W końcu ja się w jego życie nie mieszam. On: nie chcesz, szkoda.. I tak się ‘pożegnaliśmy’. Potem jakby nigdy nic wysłał mi maila z zapytaniem (ad spraw  zawodowych). Ja mu odesłałam linka z powiedzmy odpowiedzią i wskazałam osobę do kontaktu, zaznaczając by sam z nią się kontaktował i mnie już o nic nie pytał. Na co on? Ale czemu nie? Zrobiłabyś dobry uczynek. Pomogłabyś wrogowi, to się liczy x4.  Nie odpisałam już.

2 758

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, jeśli pielęgnujemy urazy, to w nich tkwimy i tylko wtedy, gdy uda nam się przebaczyć, uwalniamy się od nich.
Uraza, krzywda, zranienie, głębokie rozczarowanie, żal, które pozostają w nas i od których nie możemy się uwolnić, dają o sobie co jakiś czas znać i nie pozwalają, by nasze życie mogło osiągnąć harmonię. Jeśli związane z nimi emocje nie osłabną, pojawia się głęboki uraz.
Trwając w takiej postawie, ułatwiamy złym uczuciom zagnieżdżenie się na stałe w naszej psychice i dopóki będą one istnieć w nas, nie będzie w nim miejsca na prawdziwe szczęście.
Zostaw  w końcu przeszłość w spokoju. Nie musisz lubić swojego wroga, ale nie powinnaś już więcej o nim myśleć. Spróbuj odciąć się od tego człowieka.
Świat nie jest sprawiedliwy i życie ma swoją cenę. Czasu nie da się cofnąć. Ale możesz zatroszczyć się o to, by Twoje życie nie wyrzuciło cię ze swych torów.

2 759

Odp: ja, on i ten trzeci

Bla, bla, bla.

Detoks nie działa, jak widać.

2 760

Odp: ja, on i ten trzeci

ósemka, nie chcę zaczynać kontynuacji wątku, ale ja się z ta sytuacją pogodziłam, to on uważa że jest moim wrogiem. Ja go za wroga nie uważam, po prostu nie chcę mieć z nim do czynienia. Umawiać na kawki, gadać jakby nigdy nic bo nie mam na to ochoty. Niestety będziemy się widywać. Jesteśmy poważnymi ludźmi i musimy zachować pozory. Pewnie i ja się zmieniłam, kiedyś byłam duszą towarzystwa, lubiłam bawić tańczyć.. teraz sama się zwinęłam przed 23, choć kolacja i tańce trwały do 3-ciej. On też nie tańczył, choć zawsze był królem parkietu. Wszystko się zmienia. Wiem, że powinnam go olać i w sumie tak jest ale no widzę go ostatnio raz na 2 miesiące. Wiele się w tym czasie wydarzyło. No siłą rzeczy go obserwuję. Szczególnie że za każdym razem dostarczał mi mega „atrakcji’.. a to w postaci podrywania koleżanki na moich oczach a potem spektakularnym powiadomieniu że spodziewa dziecka. Teraz jak pisałam nie przypominał siebie, zawsze pełen energii, w centrum.. jakby nagle zgasł. Wręcz nie do poznania. Ale może dlatego że znów zostanie ojcem więc się uspokoił. I chwała mu za to. Tylko po co chce ze mną przyjaźnić? Po co mi wyrzuca, że nie chcę go znać bo przestało mi się to kalkulować? Mi?? No k..wa. Gdyby rok temu wrócił i rozwiódł, pewnie bym chciała z nim być. Ale nie po tym co się wydarzyło i teraz jeszcze dziecko.. Jaka tu moja kalkulacja?? Sam się już gubi w zeznaniach..

2 761

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

ósemka, nie chcę zaczynać kontynuacji wątku

Stwierdziła Roxann po wcześniejszym napisaniu dwóch kilometrowych postów, wciąż o jednym i tym samym.

Roxann, Ty sobie sama robisz krzywdę.
A tego wątku nie jesteś w stanie zamknąć, jesteś uzależniona od pisania i myślenia o tym facecie. To już jest najzwyczajniejsza obsesja.

Twój lekarz wie, że olałaś zakaz pisania na forum?

2 762

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

ósemka, nie chcę zaczynać kontynuacji wątku, ale ja się z ta sytuacją pogodziłam, to on uważa że jest moim wrogiem. Ja go za wroga nie uważam, po prostu nie chcę mieć z nim do czynienia. Umawiać na kawki, gadać jakby nigdy nic bo nie mam na to ochoty. Niestety będziemy się widywać. Jesteśmy poważnymi ludźmi i musimy zachować pozory. Pewnie i ja się zmieniłam, kiedyś byłam duszą towarzystwa, lubiłam bawić tańczyć.. teraz sama się zwinęłam przed 23, choć kolacja i tańce trwały do 3-ciej. On też nie tańczył, choć zawsze był królem parkietu. Wszystko się zmienia. Wiem, że powinnam go olać i w sumie tak jest ale no widzę go ostatnio raz na 2 miesiące. Wiele się w tym czasie wydarzyło. No siłą rzeczy go obserwuję. Szczególnie że za każdym razem dostarczał mi mega „atrakcji’.. a to w postaci podrywania koleżanki na moich oczach a potem spektakularnym powiadomieniu że spodziewa dziecka. Teraz jak pisałam nie przypominał siebie, zawsze pełen energii, w centrum.. jakby nagle zgasł. Wręcz nie do poznania. Ale może dlatego że znów zostanie ojcem więc się uspokoił. I chwała mu za to. Tylko po co chce ze mną przyjaźnić? Po co mi wyrzuca, że nie chcę go znać bo przestało mi się to kalkulować? Mi?? No k..wa. Gdyby rok temu wrócił i rozwiódł, pewnie bym chciała z nim być. Ale nie po tym co się wydarzyło i teraz jeszcze dziecko.. Jaka tu moja kalkulacja?? Sam się już gubi w zeznaniach..

Roxann, a ja Cię lubię, lubi Cię czytać, no i Ci bardzo kibicuje.

2 763

Odp: ja, on i ten trzeci
Cyngli napisał/a:
Roxann napisał/a:

ósemka, nie chcę zaczynać kontynuacji wątku

Stwierdziła Roxann po wcześniejszym napisaniu dwóch kilometrowych postów, wciąż o jednym i tym samym.

Roxann, Ty sobie sama robisz krzywdę.
A tego wątku nie jesteś w stanie zamknąć, jesteś uzależniona od pisania i myślenia o tym facecie. To już jest najzwyczajniejsza obsesja.

Twój lekarz wie, że olałaś zakaz pisania na forum?

Wiesz Cyngi to nie chodziło o tego faceta – ja sobie z nim poradziłam emocjonalnie.. to co mnie wtedy zabolało to ciąża i dziecko.. No jednak poznałam go przez te 4 lata. On zawsze codzienność uważał za „be”. Czas kiedy rodziły się dzieci uważał za najgorszy i kiedy trochę podrosły wrócił do kariery. Skoro wtedy się nie odnalazł teraz tym bardziej. Jak dla mnie on popada w depresję. To nie jest ten sam człowiek. Ale szkoda patrzeć jak z faceta zawsze pełnego energii życie uchodzi…

2 764

Odp: ja, on i ten trzeci

Jakbyś sobie poradziła emocjonalnie, to byś nie musiała każdej jego najmniejszej reakcji opisywać i go żałować.

Sama siebie oszukujesz.
I nie odpowiedziałaś na moje pytanie.

2 765

Odp: ja, on i ten trzeci
Teufel napisał/a:

Roxann, a ja Cię lubię, lubi Cię czytać, no i Ci bardzo kibicuje.

Dziękuję, to rzadkie na forum smile

2 766

Odp: ja, on i ten trzeci
Cyngli napisał/a:

Jakbyś sobie poradziła emocjonalnie, to byś nie musiała każdej jego najmniejszej reakcji opisywać i go żałować.

Sama siebie oszukujesz.
I nie odpowiedziałaś na moje pytanie.

Oj Cyngi, po prostu szkoda mi go bo widzę, że on ma problem..

2 767

Odp: ja, on i ten trzeci

Współczucie, litość..
Znam je. Patrzyłam na niego, on mina cierpiętnika, czasem nawet łzy w ochach i nawet zdarzyło mi się zapłakać nad jego losem. Ktoś mi przypomniał jak on litości nie miał wobec innych. Jaki okrutny potrafi być.
Roxann jest wina to jest i kara. Tak w życiu jest. Ty mu krzywdy nie wyrządziłaś, on swojej żonie z pewnością tak. Nie zamartwiaj się jego losem, zresztą nie wiesz na ile to jest gra w celu uzyskania pożądanego efektu.
Dobrze trafił. Już ci go szkoda.

2 768

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Jakbyś sobie poradziła emocjonalnie, to byś nie musiała każdej jego najmniejszej reakcji opisywać i go żałować.

Sama siebie oszukujesz.
I nie odpowiedziałaś na moje pytanie.

Oj Cyngi, po prostu szkoda mi go bo widzę, że on ma problem..

Ja tu jestem, bo szkoda mi Ciebie.

2 769

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Jakbyś sobie poradziła emocjonalnie, to byś nie musiała każdej jego najmniejszej reakcji opisywać i go żałować.

Sama siebie oszukujesz.
I nie odpowiedziałaś na moje pytanie.

Oj Cyngi, po prostu szkoda mi go bo widzę, że on ma problem..

Roxann, doprawdy ?
Mało to dokoła ludzi z prawdziwymi problemami ?
Mało sierot, bezdomnych zwierząt ? Ciężko chorych ludzi, terminalnych hospicjów ?
Doprawdy, szkoda Ci wyłącznie faceta w średnim wieku, którego żona jest z nim w trzeciej ciąży ?

Wymyśl coś lepszego Roxann, proszę.
Stać Cię naprawdę na więcej.

Jeśli doskwiera Ci niedostatek zwykłego bliźniego, to uwierz - jest na świecie pierdylion przypadków ludzi w prawdziwych kłopotach.
Na pewno osobiście znasz choć kilku takich. To jest prawdziwy problem, na który możesz skierować swoje współczucie i szczegółową analizę ...

2 770 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-02-27 12:16:57)

Odp: ja, on i ten trzeci

Zle z Toba Roxann i piszę to powaznie. Tak sie zafiksowalas na punkcie zonatego ze wykorzystasz doslownie kazdy pretekst by o nim pisac. Niedawno pisalas bo go kochalas, potem bo byl case study, dzis bo jest Ci go zal. Co bedzie dalej? Rozkminianie czy poradzi sobie z kariera i trojka dzieci? Analizowanie czy wykonal juz badania profilaktyczne prostaty?
Roxann jest z Toba zle bo nie widzisz jak sie w tym zapetlilas i pograzylas. Nie zal Ci Twojego faceta ktory jest systematycznie zdradzany przez Ciebie emocjonalnie (co z tego ze o tym nie wie ? fakt jest faktem) zamiast byc centrum Twojego zycia uczuciowego. Nie zal Ci siebie samej ze marnujesz zycie myslac o starym lovelasie.... zal Ci starego lovelasa, ze juz mu sil brak i wigoru do romansowania, ze przygasl.Na Twoim miejscu, jesli terapia tam nie daje efektow rzucilabym robote bez zastanowienia i wracala do kraju leczyc sie solidnie u fachowca ktoremu zaufam i z ktorym bede chciala wspolpracowac. Kariera to nie wszystko a z problemami psychicznymi dlugo jej i tak nie pociagniesz.
A czytac Ciebie tez lubie ale nie wiem czy to chwalebna motywacja bo ja Ciebie czytam tak jak sie czasem czyta o patologii, o czyms czego czlowiek sam nie doswiadczyl i dziekuje w duchu Bogu ze to jego nie dotyczy, kiwajac jednoczesnie  z niedowierzaniem glowa ze ktos inny sie moze tak pograzyc w bagnie.

2 771

Odp: ja, on i ten trzeci

Co do pracy to już podjęłam decyzję, że wracam po roku czyli jeszcze kilka miesięcy tu zostanę. Początkowo myślałam, że zostanę tu co najmniej 3 lata albo wcale nie wrócę, ale w takim przypadku nie mam raczej wyboru. Zdrowie jest teraz dla mnie najważniejsze. Bagatelizowałam to dotąd (no bo jak, ja mam jakieś problemy na tle psychicznym??), ale sama się wystraszyłam na początku stycznia, kiedy zaczęłam czuć kołatanie i ból w klatce, mieć problemy z tętnem itd. Pewnie na to od dłuższego czasu 'pracowałam' a ta ciąża to była tylko taka kropelka.

2 772

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

[...]a ta ciąża to była tylko taka kropelka.

"Zazdrość to najczęściej sobie świadczone odszkodowanie za bezsilność wobec cudzego sukcesu."

Wypłacasz je sobie tak hojnie, że aż się od tego nadmiaru pochorowałaś...

2 773

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Co do pracy to już podjęłam decyzję, że wracam po roku czyli jeszcze kilka miesięcy tu zostanę. Początkowo myślałam, że zostanę tu co najmniej 3 lata albo wcale nie wrócę, ale w takim przypadku nie mam raczej wyboru. Zdrowie jest teraz dla mnie najważniejsze. Bagatelizowałam to dotąd (no bo jak, ja mam jakieś problemy na tle psychicznym??), ale sama się wystraszyłam na początku stycznia, kiedy zaczęłam czuć kołatanie i ból w klatce, mieć problemy z tętnem itd. Pewnie na to od dłuższego czasu 'pracowałam' a ta ciąża to była tylko taka kropelka.

Roxann, to nie była kropelka, to była kropla, która przepełniła czarę - a twoje samopoczucie tylko o tym świadczy. Żeby sobie pomóc, musisz zacząć angażować się w swój świat - nie w jego. Jego, w Twoim -  już nie powinno istnieć.

2 774

Odp: ja, on i ten trzeci

Aurora borealis, z całym szacunkiem, ale naprawdę uważasz, ze można czegokolwiek zazdrościć? Skoro facet nawet jeśli tylko mówi, ale mówi, że nie cieszy się? Że gdyby inna go nie olała to by dziecka nie było. Tak mówi szczęśliwy ojciec oczekujący swojego dziecka? Ba! Z osoby pełnej energii, duszy towarzystwa zamienia w przygnębionego facet stroniącego od towarzystwa, popijającego alkohol patrząc w dal. …
No super. Naprawdę zazdroszczę! hmm

2 775

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Aurora borealis, z całym szacunkiem, ale naprawdę uważasz, ze można czegokolwiek zazdrościć? Skoro facet nawet jeśli tylko mówi, ale mówi, że nie cieszy się? Że gdyby inna go nie olała to by dziecka nie było. Tak mówi szczęśliwy ojciec oczekujący swojego dziecka? Ba! Z osoby pełnej energii, duszy towarzystwa zamienia w przygnębionego facet stroniącego od towarzystwa, popijającego alkohol patrząc w dal. …
No super. Naprawdę zazdroszczę! hmm

Ty już nawet nie potrafisz żyć swoim własnym życiem... Masakra.

2 776

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Że gdyby inna go nie olała to by dziecka nie było.

Gdyby kto go nie olał? Uściślisz? Wybacz, zgubiłam się

2 777

Odp: ja, on i ten trzeci

Jemu nie ma czego zazdrościć. Łajdactwa, tego że jest kłamcą i człowiekiem bez uczuć, do tego skłonnym do nałogów? 
Jego żona ma do d... męża, jego dzieci mają beznadziejnego ojca, ale kobiecie do szczęścia nie zawsze jest niezbędny taki facet jak on. Tak samo dzieciom. Tak bywa Roxann.
Empatyczna w stosunku do jego żony jak i dzieci nie byłaś kiedy z nim flirtowałaś i sypiałaś. 
Użalasz się nad swoim zdrowiem psychicznym, nad nim, nad jego żoną i biednym nienarodzonym dzieckiem.
Facet umie grać i manipulować bez skrupułów ludźmi, jego żona sobie poradzi, dzieci z tego co piszesz mają wspaniałą matkę a więc są i będą otoczone miłością. A ty łazisz po specjalistach.
Masz u boku mężczyznę, który być może cię kocha, z którym mogłabyś stworzyć rodzinę, masz satysfakcjonującą pracę, jesteś zdrowa, młoda...
Czego chcieć więcej? Masz wszystko, wszystko przed tobą.
A ten cię teraz bierze na litość, gra dzieckiem. Zamiast cieszyć się tym co masz, każdą chwilą, zamartwiasz się problemami, których nie ma. Niepotrzebnie lamentujesz.
On jest dorosłym człowiekiem i sam ma zadbać o siebie i swoją rodzinę, a nie rozckliwiać się nad sobą.
Czy obwiniać kogokolwiek, że spłodził swojej żonie dziecko.

2 778

Odp: ja, on i ten trzeci

Istnieje też taka możliwość, że facet wyglądał jak cień, bo może go głowa bolała,a może ząb, a może wtopił w interesach lub cokolwiek innego....
może mieć jakieś tam ludzkie problemy lub być w gorszej formie. Jak każdy czasami. Nie wszystko musi dotyczyć Ciebie.
Nie chcę Ci dokuczyć, ale inaczej tego nie potrafię wyrazić- odczep się od jego żony, dzieci.... po prostu wyjdzie to wszystkim na dobre,
a przede wszystkim Tobie. Odczep się psychicznie, fizycznie w sensie nie sprawdzaj, nie szukaj na necie.
Uznaj, że to nie Twoja sprawa, bo tak też jest. No i trochę nie wypada.
Nie zmienisz toku myślenia, to nadal będziesz w tym tkwiła.

2 779 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-02-28 14:28:15)

Odp: ja, on i ten trzeci

Horses, no już bez przesady piszesz tak jakbym co najmniej prześladowała jego rodzinę. Podczas kiedy to dawno temu próbowałam znaleźć jakieś info o nim (ale to było ponad 3 l temu) i niewiele wtedy znalazłam. Około roku temu trafiłam na fb na jego dzieci, z kolei ostatnio ona (żona) wyskoczyła mi na fb jako osoba, którą mogę znać. Z czystej ciekawości obejrzałam jej profil, tym bardziej, że jak dotąd była dla mnie mniej lub bardziej nieokreśloną postacią, która gdzieś tam istnieje. Nie mam z nią kontaktu, nie widziałam jej osobiście. Nie śledzę jej poczynań. I nie czuję takiej potrzeby. Zaspokoiłam swoją ciekawość i tyle. Zresztą nawet nie obchodzi mnie co on robi w Polsce, jakie ma problemy. Gdyby sam nie poinformował mnie o ciąży to pewnie bym nie wiedziała o tym, może nawet nigdy bym się nie dowiedziała. No bo skąd?
Po prostu lepiej mi kiedy go nie widzę, nie mam kontaktu. I to nawet nie o to chodzi, że wciąż coś do niego czuję. Na pewno już nie „miłość”, też nie nienawiść. Zawód i niesmak? Trudno to nazwać. I dziwi mnie to, że on jakby nigdy nic proponuje kawę czy przynajmniej próbuje normalnie rozmawiać. Ja z kolei nie mam najmniejszej ochoty prowadzić z nim jakiejkolwiek dyskusji nawet na temat pogody. Jak już go widzę to siłą rzeczy zwracam uwagę jak się zachowuje, z kim rozmawia ale też nie jakoś obsesyjnie – to się dzieje raczej naturalne. Nie mam jednak ochoty do niego podejść, wręcz przeciwnie. Kiedyś na sam widok uśmiech nie schodził nam z twarzy, mogliśmy gadać non stop, przekomarzać się, opowiadać co nam się przytrafiło itd. Teraz mnie nie interesuje co on ma do powiedzenia, jaka go przygoda spotkała, nie śmieszą mnie jego żarty. Zresztą jak już coś powie to tylko wywołuje to u mnie niepotrzebne zdenerwowanie, tak jak wtedy o ciąży, czy jak teraz, że nie chcę go znać bo to już mi się nie kalkuluje czy nieudolna próba rozładowania napiętej atmosfery "żartem" o dobrym uczynku, pomocy wrogowi itd.
Nie chcę widzieć jak podrywa koleżanki ani jak siedzi sam przy stoliku popijając alkohol. Po prostu chciałabym by stał się dla mnie a ja dla niego powietrzem, duchem. Nawet na terapii sobie rozmawialiśmy, że muszę się pogodzić z tym, że pan Z nie jest już tym człowiekiem, którego poznałam, pokochałam. Tamten człowiek już nie istnieje. Ten, którego teraz widzę, jest mi tak naprawdę obcą osobą, której już nie darzę nawet sympatią jakąkolwiek. No i właśnie tak się przy nim czuję. Tak jakby ta moja irytacja wynikała z tego, że on się zmienił, albo ktoś mi go podmienił, a nie bo ja przejrzałam na oczy i przestałam go idealizować, żyć w iluzji itd. wink

2 780

Odp: ja, on i ten trzeci

Odczep się od rodziny - w sensie : nie analizuj, nie osądzaj,
nie twórz teorii na podstawie niewielkiej ilości informacji z internetu lub słów faceta, który mówiąc delikatnie czasami mija się z prawdą,
lub przedstawia fakty w subiektywny i  korzystny dla siebie sposób.
Po pierwsze to brak danych na poprawne wnioski, po drugie nadal wtedy w tym tkwisz. Szkoda czasu i nerwów!

2 781

Odp: ja, on i ten trzeci

Horses, masz rację. Ja popełniłam ten błąd, że wkręciłam się w świat iluzji, manipulacji? przez ograniczone możliwości oceny i weryfikacji rzeczywistej sytuacji. Bynajmniej się nie bronię. No ale tak było, że z racji tego, że on ciągle w delegacjach, kontakt był głównie telefoniczny, z tymże niemal non stop. Opisywał mi wszystko gdzie jest, spotkania, wysyłał zdjęcia. Codziennie dzwonił. Jak już się spotkaliśmy to korzystaliśmy z tego czasu na 200% stęsknieni? wiedząc, że mamy mało czasu dla siebie i wtedy nie dlatego bo to ‘tylko’ zwykły romans ze zdradą w tle, ale dlatego bo taki mamy tryb życia. 
Przeczytam tu wiele wątków zdradzonych i zdradzających – na początku zwykle jest otumanienie, brak rozsądnego myślenia, motylki itd. Zwykle trwa to ok. pół roku zanim zapali się pierwsza czerwona lampka z różnego powodu.
Teraz np. moja koleżanka tu poznana (nie ta od mego żonatego), nagle poczuła miętę do prezesa. On (już chyba standard), żonaty i dzieciaty, ona wolna. I nie jest jakąś naiwną sekretareczką, tylko menagerem – atrakcyjna, zadbana.  Sama jak z boku ich obserwowałam, to widziałam, że jest między nimi chemia, która powoli wymyka się spod kontroli. Z tymże to był tylko? niewinny flirt. Na jednej z imprez mi się zwierzyła, ja mówię, ale X on jest żonaty, będziesz cierpieć. Na co ona, ale dlaczego mam sobie odbierać tą przyjemność? Wiesz jak miło mi się teraz chodzi do pracy? Faktycznie wypromieniała. Ciągle uśmiechnięta. W końcu nic się nie dzieje. Zresztą on jest prezesem na region ona ‘tylko’ menagerem działu, nie jest w zarządzie… poza tym on ma rodzinę na miejscu. Raczej nie zaryzykowałby romansu. Więc niby wszystko ok. Tylko do niej mówię, ok. ale po co się nakręcasz? A ona swoje.. np. wiesz, zapytałam dziś, kiedy mogę się z nim spotkać bo mam sprawę.. a on odpowiedział słowami piosenki „Hello! Is it me you're looking for? I can see it in your eyes. I can see it in your smile.” Itd. No szkoda mi jej było, bo no właśnie sądząc po sobie widzę w jakie bagno się pakuje. I wtedy właśnie jak z jasnego nieba … pojawiła się w pracy żona z dzieckiem malutkim. Ona zobaczyła jak on się z nim bawi itd. I to jej wystarczyło. I widzę, że nie jest to chwilowe, że naprawdę ja to poruszyło i dało do myślenia. Na szczęście to się stało zanim do czegoś doszło. Ale.. wtedy sobie pomyślałam, że może gdybym ja wcześniej (po)znała jego rodzinę, nie była ona takim tabu, to bym w to bagno nie weszła?  No ale nie ma co myśleć co by było gdyby..

2 782

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, ale co konkretnie z tej sytuacji wkręcenia koleżanki w dzieciatego przełożonego dla Ciebie wynika ?
Ty nadal jesteś tam, gdzie byłaś X lat temu.
Ciągle racjonalizujesz, wymyślasz, usprawiedliwiasz, roztrząsasz, doszukujesz się - robisz to za każdym wpisem tu, więc pozostaje się tylko domyślać jak bardzo mielisz to w czasie rzeczywistym.

Nie miej mi za złe, ale to co opisałaś odnośnie profilu Żony Twojego byłego kochanka - było wszystkim innym, niż tylko zerknięciem na jej profil z ciekawości.
To była wnikliwa analiza jej wyglądu, jej przeszłości zawodowej, jej zaangażowań społecznych. Prześledziłaś jej aktywności związane z edukacją dzieci, oceniłaś jej urodę, styl, poziom za(nie)dbania.
Wydałaś opinię odnośnie jej zahukania i rezygnacji z kariery zawodowej.
Poświęciłaś na to wszystko sporo czasu, emocji, zaangażowania.
To nie jest zwykła ciekawośc i zerknięcie na chwilkę na czyjś profil ...

2 783

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann,
to prawda, że żyłaś w iluzji i niestety sama ją sobie stworzyłaś. Nikt inny oprócz Ciebie,
bo ten facet, co by mu nie zarzucać grał z Tobą w otwarte karty- nie ukrywał, że ma rodzinę, nie obiecywał, że się rozwiedzie.
Niestety masz do tego tendencję- do tworzenia iluzji. Choćby ostatni przykład- źle wyglądał... już zaczęłaś snuć teorie, a prawda pewnie jest inna i prozaiczna.
Inny przykład, że nie wiedziałaś, że jest żonaty. Coś wiedziałaś, coś Ci nie grało, ale wolałaś stworzyć iluzję, ze to normalny związek.
Tych przykładów jest tu sporo. Chocby cała kwestia zwiazana z rodziną, żoną. Nie wiesz tak naprawdę, ale wnioski wyciągasz.
Naprawdę powodzenia, słuchaj lekarza i postaraj się dojśc ze sobą do ładu.

2 784 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-01 14:39:29)

Odp: ja, on i ten trzeci

IsaBella77, przesadzasz. To, że się do niej odniosłam to była tylko i wyłącznie 'opinia' na podstawie bardzo szczątkowych informacji znalezionych w necie. W końcu wystarczy wpisać czyjeś imię, nazwisko. O nim jest pełno informacji, ale zawodowych. O jego żonie znalazłam tylko jakieś sprzed nastu lat kiedy widniała w KRS jako dyrektor pewnej organizacji kierowała jakimś projektem itd. Potem dyrektorem już był on. No i dopiero ze strony fb obejrzałam zdjęcia przez linki do stron szkoły dzieci, fundacji czy jakiegoś stowarzyszenia itd. Myślę, że całe 15-20 min mi to zajęło.
Zgadzam się, że to są szczątki informacji, ale w pewnym stopniu zaspokoiły moją ciekawość. Ja nie muszę o niej wszystkiego wiedzieć. To mi wystarczy - po prostu byłam ciekawa kim ona jest i jak wygląda. Po prostu. Cieczko było myśleć, odnosić się do kogoś, kogo nie byłam sobie nawet w stanie wyobrazić. Teraz jego rodzina jest dla mnie nie tylko jakimś 'tworem' który gdzieś tam istnieje i jest chowany przed światem, ale osobami z krwi i kości. Ktoś może woli nie wiedzieć, mi z tą wiedzą jest po prostu lepiej. I nie chodzi tu o ocenę jej osoby czy porównanie do mnie - tylko spersonalizowanie. Nie znam jej przecież osobiście i mogłam, jak zaznaczała horses, wyciągnąć mylne wnioski, opinie, teorie. Ale one są tylko i wyłącznie dla mnie. Do zrozumienia pewnych rzeczy, poskładania wszystkiego. A że ze zdjęć wynika, że to całkiem fajna, ciepła kobieta, to ja wolę o niej tak myśleć (nie chcę tego weryfikować), o tym, że dzieci tam mają się całkiem dobrze, że krzywda im się nie dzieje, nie ma patologii itd. Z takim wyobrażeniem zamknąć sprawę jego i jego rodziny. Dla siebie bo dzięki temu jeszcze większego dystansu do niego nabrałam. Łatwiej mi odciąć. Nie mam ochoty z nim nawet rozmawiać, irytuje mnie. Itd. Pojawia mi się wtedy przed oczami obraz żony i dzieci i mam ochotę go walnąć w łeb. I uważam, ze to właściwa reakcja wink

Edit: Horses, ale trafiłaś z tą iluzją o jego rodzinie, w momencie kiedy właśnie napisałam, że na podstawie kilku szczątkowych sytuacji stworzyłam jej obraz, który mi odpowiada - być może iluzję, ale na ten czas chcę w nią wierzyć. I już jego problemami nie zajmować. Znów efekt wyparcia hmm Bo co bo jakby było tam źle?
Tworzę jak widać iluzję na własne życzenie by się uchronić przed negatywnymi rzeczami, dodatkowymi problemami. hmm  Tak jak właśnie wypierałam podejrzenia na samym początku, że może być żonaty... wolałam się skupiać na faktach, które o tym jakby przeczą (w moim rozumowaniu), niż tymi które za tym świadczą, odwlekają w czasie konfrontacje w postaci jednego prostego pytania do niego. hmm Niestety taka prawda.

2 785

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann,
sama tworzysz iluzję i naprawdę powinnaś coś z tym zrobić.
Myslę, że ten facet nie musiał Tobą manipulować, czy Ciebie oszukiwać.
Jakoś w mojej ocenie zachował się wobec Ciebie dość przyzwoicie.
Miałaś dane i dokonałaś wyboru.
Piszę tak, bo ja akurat znam takich, co mówią, że już za chwilę się rozwiodą, a ta chwila trwa wieki... i dziewczyny czekają.

2 786 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-01 15:50:43)

Odp: ja, on i ten trzeci

Niestety wiem, że mam takie skłonności. Jednak właściwie od dzieciństwa żyłam w iluzji kochającej się rodziny, wypierałam złe rzeczy, wszystko jednak odbywało się w 4 ścianach i nie miało prawa wyjść na zewnątrz. Nawet tu uparcie broniłam na początku że moje dzieciństwo to była sielanka. Tak naprawdę nie tylko maskę z pana żonatego tu mi zdjęliście ale i z prawdziwych relacji w rodzinie. Sama widzę że to powielam. Wiele razy płakałam, nie miałam siły dlatego często uciekałam do „swego” świata, który sama sobie tworzyłam… wypierałam pewne rzeczy skupiając na tych które chciałam pielęgnować. Ucieczką też była dla mnie nauka (teraz praca)  – wtedy człowiek się wyłącza i nie myśli o problemach – to akurat opanowałam do perfekcji – to tak propos tego, że jak ja mogę przy takiej niedojrzałości emocjonalnej pracować zawodowo. Zawsze się dobrze uczyłam. W sumie nie miałam wyboru. wink
Z żonatym było podobnie, skupiałam się na kilku gestach słowach.. i tworzyłam na ich podstawie idealny świat w którym dobrze się czułam. Jak było coś nie tak, to sobie to jakoś po swojemu wytłumaczyłam, by nie wprowadzać zamętu. No i jeszcze jedna rzecz – on był pierwszą osobą po mojej wyprowadzce z domu, którą poznałam i której zaufałam. Moje związki nigdy nie były normalne. Jak byłam w domu to wiadomo dlaczego – zawsze pozostawiałam pewien dystans, bo się bałam, żeby 2 osoba dowiedziała o pewnych rzeczach. Nie mogłam jej zaprosić do domu. Pewnie dlatego początkowo znajomość z żonatym wydawała mi się normalna. Myślałam , że przy odpowiednim mężczyźnie z dala od domu się to zmieni, że znajdę miłość i ułożę życie takie/tak jak ja chcę. A powtórzyłam schemat. hmm Eh, szkoda gadać.
Ja już wiem gdzie tkwi mój problem, w zasadzie to terapeuta w pierwszej części swojej roboty został wyręczony, ale pozostaje druga – chyba trudniejsza – jak uporać się z tymi problemami, nauczyć się budować zdrowe relacje. Żyć świadomie.

EDIT: Nie pisałam o tym wcześniej bo nawet nie potrafiłam, nie chciałam o tym myśleć, a co dopiero się tym dzielić. Pomijając nerwicę i inne rzeczy, specjalista w zasadzie od początku pokierował rozmowę tak, że wyciągną ze mnie pewne rzeczy z przeszłości mówiąc, że tu leży mój główny problem - DDA (taką diagnozę ostatecznie dostałam). I że w tym kierunku powinnam się leczyć i też radził mi odbyć terapię w Polsce i radził nie bagatelizować, bo mam to głęboko zakorzenione i wyparte ze świadomości (w końcu ponad 20 l nad tym 'pracowałam'), ale jednak podświadomie to te schematy mną kierują - to "oprogramowanie" o którym wspominała Elle - gdybym nie zaklinała rzeczywistości, pewnie szybciej bym do tego doszła.

2 787

Odp: ja, on i ten trzeci

Wobec tego pozostaje mi życzyć Tobie wyjścia z tego bagna, samej lub z pomocą lekarza.
Może trzymaj się tego szlabanu na pisanie tutaj. Komuś trzeba zaufać.

2 788 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-01 16:28:41)

Odp: ja, on i ten trzeci

No popatrzcie znowu to samo big_smile

Już dawno dawno temu pisałam, że jak wątek przygasa to wraca z nowymi newsami lub analizami Roxann a zaraz za nią horses i zaczyna się przytakiwanie dwóch papużek big_smile

summerka88 dnia 2017-01-20 napisał/a:

Za chwilę pojawi się wróżka chrzestna Roxann w postaci horses i będą sobie tutaj dalej słodko przytakiwać, ciągnąć wątek na siłę, aż się ktoś włączy i pociągnie temat dalej. I tak dalej, ...

Nie wiem czy śmiać się czy płakać. Roxann po raz kilkudziesiętny to samo, po czym horses znów to samo. Lubicie tak się powtarzać w nieskończoność? Czy po prostu nie macie nic lepszego do roboty? big_smile tongue

2 789

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

No popatrzcie znowu to samo big_smile

Już dawno dawno temu pisałam, że jak wątek przygasa to wraca z nowymi newsami lub analizami Roxann a zaraz za nią horses i zaczyna się przytakiwanie dwóch papużek big_smile

summerka88 dnia 2017-01-20 napisał/a:

Za chwilę pojawi się wróżka chrzestna Roxann w postaci horses i będą sobie tutaj dalej słodko przytakiwać, ciągnąć wątek na siłę, aż się ktoś włączy i pociągnie temat dalej. I tak dalej, ...

Nie wiem czy śmiać się czy płakać. Roxann po raz kilkudziesiętny to samo, po czym horses znów to samo. Lubicie tak się powtarzać w nieskończoność? Czy po prostu nie macie nic lepszego do roboty? big_smile tongue

A to jakiś problem, że piszę? Jeśli to Ciebie drażni to nie czytaj.

2 790 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-01 17:10:59)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:
summerka88 napisał/a:

No popatrzcie znowu to samo big_smile

Już dawno dawno temu pisałam, że jak wątek przygasa to wraca z nowymi newsami lub analizami Roxann a zaraz za nią horses i zaczyna się przytakiwanie dwóch papużek big_smile

summerka88 dnia 2017-01-20 napisał/a:

Za chwilę pojawi się wróżka chrzestna Roxann w postaci horses i będą sobie tutaj dalej słodko przytakiwać, ciągnąć wątek na siłę, aż się ktoś włączy i pociągnie temat dalej. I tak dalej, ...

Nie wiem czy śmiać się czy płakać. Roxann po raz kilkudziesiętny to samo, po czym horses znów to samo. Lubicie tak się powtarzać w nieskończoność? Czy po prostu nie macie nic lepszego do roboty? big_smile tongue

A to jakiś problem, że piszę? Jeśli to Ciebie drażni to nie czytaj.

Śmieszy mnie to i przeraża jednocześnie, jak już wspomniałam powyżej a czego najwyraźniej nie zanotowałaś.
Wiadać, że już tak masz i lubisz wciąż to samo w kółko miętolić. Jak Roxan big_smile, więc sobie tu dalej po raz iluś tam dziesiętny piszcie to samo i słodko przytakujcie big_smile
Z satysfakcją odnotowuję też, że co do was dwóch po raz kolejny się nie pomyliłam big_smile
W sumie jak się okazuje, to są tu nawet zwolennicy twórczości infantylnych babek dobrze po 30tce big_smile, więc nadawajcie big_smile

2 791

Odp: ja, on i ten trzeci

Po co mnie obrażasz? Nie piszę ani o Tobie, ani do Ciebie.
Piszę z autorką tego wątku i na temat problemu opisanego w tym wątku.

2 792 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2017-03-01 17:29:03)

Odp: ja, on i ten trzeci

Bo Wy wszyscy wypowiadający się tu od pewnego momentu jesteście "współuzależnieni" od tego wątku;)
Taka specyficzna- forumowa jednostka "chorobowa" ;)

2 793

Odp: ja, on i ten trzeci
Naprędce napisał/a:

Bo Wy wszyscy wypowiadający się tu od pewnego momentu jesteście "współuzależnieni" od tego wątku;)
Taka specyficzna- forumowa jednostka "chorobowa" wink

A to z pewnością trochę tak smile czasami wątki wciągają, przynajmniej niektóre i niektórych.
Na szczęście współuzależnieni mają możliwość wyboru takiego tematu, który akurat ich interesuje.

2 794 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-03-01 19:05:03)

Odp: ja, on i ten trzeci

Naprędce, a czy nie jest tak, że są tu głównie osoby, które doświadczyły jakichś negatywnych rzeczy. Zdrada to tez upodlenie, jakaś trauma.
Ludzie, choć lubią narzekać, bardzo niechętnie mówią o takich rzeczach. Forum to umożliwia. To nie jest tak, że ja pierwszy raz usłyszałam o DDA, choć rzeczywiście pierwszy raz będąc już w Warszawie. Był to jednak temat, który skutecznie od siebie wypierałam. Zaczynałam nowe życie, „uwolniłam” w jakimś sensie. Moje starsze rodzeństwo szybko uciekło z domu zakładając swoje rodziny – ja zostałam sama i najdłużej w tym siedziałam. Pewnie też chętnie bym szybko wyszła za mąż i przeprowadziła gdzieś do normalnej rodziny. Ale z jednej strony nie miałam takiej możliwości bo choć nie miałam problemów z poznawaniem facetów, to moje związki były raczej krótkotrwałe. Nie potrafiłam się zaangażować tam na miejscu. Dlatego moją jedyną deską ratunku było skończenie dobrej szkoły, nauka jeżyków, by samej sobie stworzyć szansę na inne lepsze życie. Dopóki jednak byłam zależna finansowo od rodziców, nie bardzo miałam alternatywę. Dopiero w wieku 26/27 lat jak zaczęłam pracować, zarabiać na siebie, podjęłam decyzję o wyjeździe do innego miasta. Wtedy pierwszy raz postawiłam się rodzicom. Myślałam, miałam nadzieję, że tu w końcu uda mi się stworzyć prawdziwy związek… i poznałam pana żonatego. Wtedy dziękowałam za to Bogu (o ironio), że moje życie zaczęło w końcu wyglądać tak jak to sobie wymarzyłam. Fajna praca z perspektywami, niezłe pieniądze, kochający facet. Odżyłam i fizycznie i psychicznie.
Tu często pojawiał się watek niskiego poczucia własnej wartości – ja całe życie ‘pracowałam’ na uznanie myślę, że o wiele bardziej niż ktokolwiek nie będący w takiej sytuacji.  Było to o tyle ciężkie, że z tyłu głowy miałam wciąż strach i wstyd, że to zostanie zniwelowane ‘tylko’ dlatego, że ktoś się dowie o piekle jakie mam w domu. Oczywiście to nie było tak, że to było permanentne. Ale zaczęło się (albo od wtedy pamiętam) kiedy miałam ok. 8 lat. Przez te 26/27 l., tylko 2 koleżanki do siebie zaprosiłam, ale i tak wtedy kiedy musiałam, bo miałyśmy coś przygotować, ale cały czas byłam w strachu, że coś się wydarzy. Z facetów, tylko jeden i to tylko raz do mnie przyjechał i więcej już nie po tym jak tata zrobił awanturę. Trudno się mówi o takich rzeczach. W tych całych okolicznościach, złośliwe przytyczki, że byłam ‘kochanką”, to był dla mnie pikuś, choć wiadomo, że nie było to miłe. Ale właśnie może dlatego nie zdecydowałam się wtedy powiedzieć całej prawdy, bo i tak już mi było za wiele. Szczególnie, że jak przyznałam, że byłam bit, że bałam ojca, to pojawiły się złośliwe komentarze, że raz mówiłam, że miałam szczęśliwe dzieciństwo a potem nagle przypomniałam sobie, że jednak nie.   Forum jednak dało mi odwagę mówić o problemach. Nie da ich się cały czas zmiatać pod dywan i udawać, że wszystko jest ok. Wtedy jeszcze bardziej psychika siada.
Kiedyś ktoś zauważył, że wybieram albo trafiam na facetów z defektami: pan żonaty wychował się w rozbitej rodzinie, mój ex był adoptowany – teraz w sumie jest jasne dlaczego akurat z takimi osobami pojawiała się od razu ta nić porozumienia. Obaj bardzo ambitni, inteligentni ale skrzywieni emocjonalnie. Dopiero teraz jest inaczej, ale też już kierowałam się innymi „kryteriami” przy wyborze. I nie wiem co będzie dalej. Długo nad tym myślałam i gdybym wiedziała ile taka terapia potrwa to bym wzięła urlop bezpłatny tylko po to by ją odbyć (choć myślę, że to nie jest kwestia miesiąca czy dwóch – zapomniałam ostatnio zapytać lekarza).  Z drugiej strony on powiedział, że się zorientuje czy nie ma wśród specjalistów Polaka (co wcale nie jest takie niemożliwe). To by rozwiązało sytuację. Mam czas do czerwca. Nie chcę znów wyjeżdżać, ‘uciekać’. Nie chcę stracić tego faceta. Szczególnie, że już jestem w pełni świadoma problemu, potrafię do niego przyznać i czuję, że jestem na dobrej drodze i w  końcu widzę światełko w tunelu.

Edit: Zawsze najbardziej obawiałam się tego, że osoba z którą przyjaźnię czy darzę uczuciem, zmieni do mnie stosunek widząc jaka jest sytuacja w domu. Że taki ‘wzór’ przeniosę czy no właśnie, nie można ze mną niczego ‘budować’. Pisałam kiedyś że środowisko imprez, alkoholu to kompletnie nie mój świat. Brzydzę się ludźmi pijanymi. Sama nie piję. Może dlatego ten stan pana żonatego z Sylwestra przyprawił mnie o taka palpitację. Teraz też pił sam przy stoliku. Tego wszystkiego naprawdę nie da się jednoznacznie wytłumaczyć. Bo bardzo wiele wątków ma na to wpływ. Równie dorze moje problemy na tle nerwowym były spowodowane jego nagłą ciągotą do alkoholu, a nie ciąża albo jedno i drugie.
Ja jestem bardzo wrażliwą osobą.. choć tak wiem kochanka od razu=brak uczuć, empatii...

2 795

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Śmieszy mnie to i przeraża jednocześnie, jak już wspomniałam powyżej a czego najwyraźniej nie zanotowałaś.
Wiadać, że już tak masz i lubisz wciąż to samo w kółko miętolić. Jak Roxan big_smile, więc sobie tu dalej po raz iluś tam dziesiętny piszcie to samo i słodko przytakujcie big_smile
Z satysfakcją odnotowuję też, że co do was dwóch po raz kolejny się nie pomyliłam big_smile
W sumie jak się okazuje, to są tu nawet zwolennicy twórczości infantylnych babek dobrze po 30tce big_smile, więc nadawajcie big_smile

Summerko, mnie z kolei śmieszy i przeraża fakt, że samozwańczy ideał, udziela się na forum w dziale „Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód”. Na dodatek w wątku z którego kilkakrotnie ostentacyjnie wychodził. A niby taka twarda i nieugięta.. tak trudno nie wchodzić, nie czytać, nie komentować? Już nie ma poklasku czy uznania w innych watkach? Zacytuję Ciebie samą „nie masz nic lepszego do roboty?”. Jak na moje oko masz jeszcze większe problemy niż ja. Z tymże na razie szukasz tu dowartościowania i poczucia wyższości… ja przynajmniej założyłam watek by coś z tym zrobić. Mam w sobie pokorę.
Ale dam Ci radę: wiele gimbazy tu pisze – zapewne dla nich będziesz autorytetem:)
Powodzenia! Nie tylko mój watek został wink

Posty [ 2 731 do 2 795 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 41 42 43 44 45 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026