netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 491 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 38 39 40 41 42 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 536 do 2 600 z 3 618 ]

2 536

Odp: ja, on i ten trzeci

Hm.
Rozumiem. Taki jest Twój odbiór tego wszystkiego co się dzieje.
Zgadzam się, że po części masz uzasadnione ku temu powody - jego wiadomości i mały teatrzyk jednego widza.

Ale na drugiej szali MUSISZ wreszcie Roxann położyć i swój rozum, i swój rozsądek i swoje doświadczenie życiowe.
Mało to wokoło takich przypadków widzimy ? Nie tylko w celebryckich sferach ludzi, którzy są na świeczniku w brukowcach.
W bliższych czy dalszych kręgach prywatnych, czy zawodowych takich historii ciągle jest na pęczki.

Piszesz, że patrzysz na niego jak na obcego faceta.
Że od romansu dawno się odcięłaś.
Że emocji z tym związanych brak.
Że odchorowałaś.

To co tak naprawdę Cię obchodzi, jak on się zachowuje, ilu dzieci się spodziewa ?
Z założenia - kierując się Twoimi własnymi słowami - powinnaś mieć wyrypane jak stąd do księżyca na to, jakimi słowami on swojego potomka wita na świecie, jak się o ciąży żony wyraża.
Powinno Ci to zgoła swobodnie zwisać czy on się w najlepsze, czy w najgorsze bawi.

Jakie to ma znaczenie dla Ciebie, czy on się opamiętał i przestaje się koorwić, czy to tylko gra pod publiczkę.

Tak sobie się zastanawiam ... wink jakbym miała wywalone na jakiegoś faceta, z którym łączyła mnie jakaś łóżkowa historia, to cóż by mnie jego dzieci / wnuki / psy obchodziły ?

Dla mnie Roxann, jako dla człowieka o małym rozumku, możliwości tutaj są dwie.
Jeśli piszesz szczerze o tym, że zupełnie się z tego człowieka wyleczyłaś to jestem skłonna w to uwierzyć.
Jednak w takim wypadku nie obchodzi Cię nawet tyle, ile brudu za paznokciem jego zachowanie, jego maile, jego telefony, wiadomości i próby kontaktu.
Zostawiasz przeszłość za sobą, było co było.
Masz pracę w nowym miejscu, fajnego faceta i gucio Cię tam wzrusza, że były kochanek będzie miał dziecko i jak się o tej sytuacji wyraża, bo - od dawna masz to w doopiu.

Nie ma dla mnie w takiej sytuacji miejsca na oburzenie faktem, że on się brzydko o ciąży swojej małżonki wypowiada.

Natomiast myślę, że jesteś już wystarczająco dużą dziewczynką, żeby nie dać się nabierać na teksty typu, jaka to dla niego ważna jesteś big_smile
Nie rozbieraj goowna na atomy Roxann, bo nawet jeśli tego dokonasz, to i tak się okaże, że to tylko goowno ...

2 537 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-15 14:42:33)

Odp: ja, on i ten trzeci
IsaBella77 napisał/a:

Masz pracę w nowym miejscu, fajnego faceta i gucio Cię tam wzrusza, że były kochanek będzie miał dziecko i jak się o tej sytuacji wyraża, bo - od dawna masz to w doopiu.

Nie ma dla mnie w takiej sytuacji miejsca na oburzenie faktem, że on się brzydko o ciąży swojej małżonki wypowiada.

Jak podrywał inne na moich oczach, przeżyłam. Jakoś nie biadoliłam. Ot napisałam tu o tym ale raczej byłam 'dumna' z tego, że mnie to nie poruszyło, a on stał się jeszcze bardziej żałosny w moich oczach.
Inaczej z informacją o ciąży.. to w jaki sposób mi ją przekazał. No ja mam być winna tej ciąży bo go olałam? To całe jego "gdybyś mnie nie olała, wcale się nie cieszę itd". Nawet jeśli to bzdury, to jak on może tak pisać, myśleć? To przecież nie jest zacięcie maszynką do golenia tylko dziecko. Odpowiedzialność na całe życie. Jakby się poczuła żona czytając te jego wiadomości do mnie? Mnie (tej niby pozbawionej empatii) one wyprowadziły z równowagi, że przez 3 dni nie mogłam w nocy spać. a co dopiero żonę. A on sobie nic z tego nie robi. Zamiast Sylwestra spędzać z ciężarną żoną to wymyka się pijany na imprezę. Flirtuje z innymi kobietami. No nie!

Edit: gdyby nawet mnie poinformował o ciąży ale powiedział, że zaczyna nowe życie, nawrócił, cieszy na nowe. Ok. Nawet jakieś pozytywne emocje by we mnie wzbudził. Ale te teksty, że gdybym go nie olała to by ciąży nie było .. cios poniżej pasa... Ja wiem, że on może tak tylko mówić, wiem że jest kłamcą, ale jak tak można???

2 538

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
horses napisał/a:

Summerko, proszę czytaj to co piszę. Nikogo nie głaszczę po główce, mam tylko odmienne spojrzenie na pewne sprawy.
Na samoocenę autorki, na trudność w wychodzeniu z toksycznych relacjio raz na tego pana.
Nie uważam, że jego zainteresowanie wynika wyłącznie z tego, że Roxann była najlepszym materacem ( jak tu niektóre osoby ją określają),
jaki miał. To moim zdaniem bardziej skomplikowane. Wchodzą w grę także jakieś uczucia.
Zdrady, kłamstw nigdy nie popierałam, uwazam, że od takich relacji trzeba uciekać
i również mam spore wątpliwości co  do tego wątku. Do jego prawdziwości i do celu w jakim został założony.
Gdyby nie to, że ja takich prezesów znam, to uznałabym, że to na 100 % mistyfikacja, a tak uważam, że tylko na 50 % wink
Tacy latający po świecie prezesowie, pół życia na delegacji... to jest specyficzna grupa.

Horses
Oczywiście, ty możesz mieć prawo do swojej oceny sytuacji, ale ja to już nie i w swojej ocenie sytuacji muszę się mylić big_smile
Czywiście, ty wiesz lepiej niż ja, jak wyglądała relacja Roxann że starym prykiem i co kierowało nią i nim big_smile
Oczywiście, twoje pozorne oburzenie i odrzucanie zdrady, które nijak się ma się do przytakiwania Roxann, to nie jest tylko próba uwiarygodnienia ciebie big_smile
Oczywiście, oczywiście, oczywiście.


EDIT:
V,
Wydaje mi się, że ja wciąż piszę w tym wątku, bo jest mi ten temat szczególnie bliski. Swego czasu odeszłam z korporacji i rozpoczęłam własny biznes, bo miałam dosyć wciąż śliniących się na mnie podtatusiałych prezesików z nadętym ego. Myślę, że normalne dziewczyny mają "pod górkę" z powodu takich łatwych i zakompleksionych prowincjuszek jak Roxann, którym wystarczy szepnąć kilka kłamstw do ucha, przysłać kwiatki i ona już leży i czeka gotowa. Potem normalne dziewczyny muszą sobie radzić z tymi facetami, przywykłymi do tego, że im się ulega.

Summerko,
chyba nie zauważyłaś, że ja Ci nie odbieram prawa do posiadania własnego zdania.
Również nigdy nie napisałam, że moja ocena tej relacji jest słuszniejsza od Twojej.
Jedynie przedstawiam swoje zdanie i staram się je argumentować.
No wybacz takie mam i w sumie w podobnych wątkach podobnie piszę.
Nie musisz tego akceptować. Mi to nie przeszkadza. Możesz mnie oceniać jak chcesz.
Weź tylko pod uwagę, że ja Ciebie nigdzie nie oceniałam i nigdy nie deprecjonowałam Twojej osoby.

2 539 Ostatnio edytowany przez memo331 (2017-01-15 16:17:06)

Odp: ja, on i ten trzeci

smile

2 540 Ostatnio edytowany przez memo331 (2017-01-15 16:15:51)

Odp: ja, on i ten trzeci
memo331 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Edit: gdyby nawet mnie poinformował o ciąży ale powiedział, że zaczyna nowe życie, nawrócił, cieszy na nowe. Ok. Nawet jakieś pozytywne emocje by we mnie wzbudził. Ale te teksty, że gdybym go nie olała to by ciąży nie było .. cios poniżej pasa... Ja wiem, że on może tak tylko mówić, wiem że jest kłamcą, ale jak tak można???

Można, Roxan. Człowiek, który tworzy sobie z życia kloakę, lubi pływać w goownie i żaden domestos nie pomoże wink I nie do końca rozumiem, dlaczego był to dla Ciebie "cios poniżej pasa"???Skoro spłodził z żoną dziecko, to raczej sypiał z nią dość regularnie, raczej więc nie miałaś wyłączności jaką próbował Ci wmówić. Nie wyobrażam bowiem sobie, że po dwóch latach posuchy facet "dopada" żony i robi jej dziecko, chociaż "wcale tego nie chce" i "wcale się z tego nie cieszy".
Zgadzam się z tym co napisała IsaBella77. Ty chyba nie zamknęłaś jeszcze rozdziału "prezes" swojej głowie. Nie chcę się tu wymądrzać, przeprowadzać analiz Ciebie i sytuacji na jakimkolwiek poziomie. Inni byli przede mną wink Po prostu szkoda Cię dziewczyno. Jesteś młoda, niegłupia, ładna nawet wink "Prezio" bardzo szybko pozbawiłby Cię piedestału, na który wcześniej Cię wyniósł. I to nie przy pierwszej, nowszej przygodzie. Przy pierwszym, lepszym obowiązku, który narzucałby mu jakąś rutynę w waszym związku. Ciesz się, że nie zaszłaś z nim w ciąże. Jaki statut mógłby zaoferować Tobie i waszemu dziecku? Po jakimś czasie Ty byś zgorzkniała, a on znów szukał "odmiany" w innej "instytucji". Spadłaś więc ostatecznie na przysłowiowe "cztery łapy". Ciesz się tym faktem i nie baw w rozwiązywanie quizów z jego życia.
EDIT: Pomimo prostych przekazów i jasnych dowodów, ciągle gdzieś tam myślisz, że On nie może być taki jakby wynikało z kontekstu. Błąd, który popełnia wiele z nas smile

2 541

Odp: ja, on i ten trzeci

Ja nie wnikam gdzie i jak z żoną.. tylko dałby mi w końcu spokój i nie wmawiał ze ta ciąża to moja wina.

2 542 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2017-01-15 16:41:37)

Odp: ja, on i ten trzeci

Ależ on Ci tego nie wmawia !
On tylko napomknął, licząc na to, że to jego gadanie durnot przyniesie jakiś efekt, to wszystko.
Przecież nie bombarduje Cię wiadomościami czy telefonami w których bezustannie wtyka, że to Twoja wina, to Twoja wina, to Twoja wina ...
Nie ma tu żadnego wmawiania oprócz jego idiotycznej odpowiedzi na Twoje gratulacje.

Ciąża - o ile nie pochodzi z gwałtu - nie jest niczyja winą.
Jest to bardziej lub mniej, ale świadome działanie dwojga ludzi.

To jego gadanie, to są tylko bzdety, które np. mnie - wleciałyby jednym uchem, a wyleciały drugim i nawet nie zauważyłabym że przechodzą mi przez głowę, nie mówiąc o zatrzymaniu się tam.
Nie rozumiem, dlaczego on podrywający Twoje koleżanki był dla Ciebie żałosny, a on spodziewający się dziecka ze swoją żoną jest już oburzający ?!
Przecież to ta sama kategoria wydarzeń - życie Twojego byłego kochanka, nic więcej.
Równie dobrze może być on spodziewający się wnuków.
On mający hemoroidy.
On mający nowy romans.
On kupujący nowy samochód.
On uczestniczący w rodzinnym porodzie wspólnie z żoną.
On robiący zakupy, otrzymujący mandat za nieprzepisową jazdę ... no jak rany - jak się od gościa odcięłaś, to co Cię jego życie interesuje ?

Jeśli mogłabym Ci coś radzić - to w takim wypadku całkowite i definitywne ucięcie kontaktów potrafi mieć wpływ zbawienny i wręcz terapeutyczny, leczniczy.

2 543

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ja nie wnikam gdzie i jak z żoną.. tylko dałby mi w końcu spokój i nie wmawiał ze ta ciąża to moja wina.

Podtrzymując z nim kontakt, TY sama nie chcesz sobie dać spokoju. To dziecko, to ani Twoja wina ani zasługa. On po "dziecięcemu" zrzuca winę z siebie.  Żona nie jest winna faktu, że ją zapłodnił. A ktoś tu winny musi być. Więc padło na Ciebie niestety smile Roxann, znów dajesz się nabierać na te same triki.

2 544

Odp: ja, on i ten trzeci

memo
Ty przecież tak samo wierzysz w głodne kawałki swojego męża, mimo, że wiesz, że są niewiele warte...

2 545

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

memo
Ty przecież tak samo wierzysz w głodne kawałki swojego męża, mimo, że wiesz, że są niewiele warte...

to jakaś sprzeczność tongue
wierzyć w coś, o czym przecież WIEMY, że jest nieprawdą...
albo wierzymy i łykamy, albo wiemy, że to bzdury, zdecyduj się jak Memo w końcu ma tongue

2 546 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-01-15 17:45:03)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Inaczej z informacją o ciąży.. to w jaki sposób mi ją przekazał. No ja mam być winna tej ciąży bo go olałam? To całe jego "gdybyś mnie nie olała, wcale się nie cieszę itd". Nawet jeśli to bzdury, to jak on może tak pisać, myśleć? To przecież nie jest zacięcie maszynką do golenia tylko dziecko. Odpowiedzialność na całe życie. Jakby się poczuła żona czytając te jego wiadomości do mnie? Mnie (tej niby pozbawionej empatii) one wyprowadziły z równowagi, że przez 3 dni nie mogłam w nocy spać. a co dopiero żonę. A on sobie nic z tego nie robi. Zamiast Sylwestra spędzać z ciężarną żoną to wymyka się pijany na imprezę. Flirtuje z innymi kobietami. No nie!

Roxann, ale co ciebie obchodzi z kim on flirtuje?? Co ciebie obchodzi czy spędza sylwestra z ciężarną żoną?
Skąd i jakie masz w ogóle prawo do takiego świętego oburzenia?
Szczególnie ty, jego kochanka, która się z ową żoną zupełnie nie liczyła. Ani tym bardziej z dziećmi.

Serio... ja bym się na miejscu prezia bała... Roxi odjechała... i to mocno... jej mega urażone ego połączone z kompleksami i zaburzeniami na razie robi z prezia winnego (jak on mógł!!; ja brałam w tym udział? ooo, już nie pamiętam), a za chwilę każe go ukarać (tak być nie może!! trzeba ratować żonę i dzieci przed tym strasznym kłamcą).

edit - i Roxi, twój romans nie skończył się 2 lata temu. Masz naprawdę poważne problemy z pamięcią. Jakoś jesienią, na pożegnanie, bzyknęliście się, nie przypominasz nic sobie?

2 547

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:
Xymena napisał/a:

memo
Ty przecież tak samo wierzysz w głodne kawałki swojego męża, mimo, że wiesz, że są niewiele warte...

to jakaś sprzeczność tongue
wierzyć w coś, o czym przecież WIEMY, że jest nieprawdą...
albo wierzymy i łykamy, albo wiemy, że to bzdury, zdecyduj się jak Memo w końcu ma tongue

Dokładnie Zorijasmile
Xymena oczywiście, że zdaję sobie sprawę, że są to "głodne kawałki". Właśnie dlatego wypowiedziałam się "w te słowa" do Roxann smile Zachowanie "prezia" również jest mi jakby znajome smile

2 548

Odp: ja, on i ten trzeci

Niczym się to nie różni. Ty się zastanawiasz i ona się zastanawia, co facet ma na myśli. A oni lawirują, byle nie musieć zmierzyć się z problemem.

2 549

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Niczym się to nie różni. Ty się zastanawiasz i ona się zastanawia, co facet ma na myśli. A oni lawirują, byle nie musieć zmierzyć się z problemem.

Widzisz, tylko że w obu przypadkach to nie faceci mają problem a ich mniej lub bardziej formalne partnerki.
W przypadku Roxi "prezio" robi swoje, czyli posuwa baz zobowiązań młode dupy, a w przypadku Memo, mąż pod przykryciem wspólnych biznesów, romansuje ze swoja koleżanką. Oni nie mają problemów ze swoimi wyborami, to Panie maja problem z zaakceptowaniem tych wyborów.  I o ile Roxi nie ma nic do powiedzenia o tyle dziwi mnie postawa Memo.

2 550 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-17 23:07:45)

Odp: ja, on i ten trzeci

Znów przebyłam z nim rozmowę. Tak się składa, że znów będziemy brać udział w projekcie, tym razem międzynarodowym. Powiedziałam co o nim myślę o jego zachowaniu i jak ma jeszcze czelność do mnie się odzywać. Przecież nie tylko ja jestem „osobą do kontaktu”. Nie chcę i tyle by to uszanował.  Na co on, że mylę się i że stworzyłam narrację i mielę ją w kółko (ha! o czymś podobnym pisała Summerka.. tzn o mojej narracji ;P). On dalej o przyjaźni, ja że tej przyjaźni nie ma i nie będzie.  I że nie chce go więcej widzieć. On, że przecież i tak będziemy się widywać.. (na pewno pod koniec lutego i na początku czerwca) i że powinnam być profesjonalna. Ja no ok., ale już mamy wzór po ostatniej konferencji – nie zamieniliśmy ze sobą nic prócz „cześć”. Najgorsze, że właśnie się okazało że już pod koniec lutego się zobaczymy. Ja tam będę jako ekspert a on jako partner/patronat. Ja się nigdy od niego nie uwolnię, choćbym wyjechała na koniec świata. sad To jakiś koszmar!


Edit: no i końcu zdecydowałam się opowiedzieć o tym swojemu facetowi. Widziałam, że nie wie co się ze mną dzieje ostatnimi czasy. W sumie czasem lepiej poczekać na odpowiednią chwilę. wcześniej go nie znał, ale teraz po Sylwestrze już kojarzył o kogo chodzi. Powiedziałam mu, ze nie daje mi spokoju, że jest w związku teraz spodziewa dziecka (choć jakoś przez gardło mi nie przeszło by powiedzieć, że jak się spotykaliśmy to już miał 2-kę), ale on nie pytał, więc nie wybiegałam.. pokazałam mu wiadomości wszystkie z ostatniego czasu (ja akurat tam nie mam sobie nic do zarzucenia więc zrobiłam to z czystym sumieniem). On przyjął to w miarę spokojnie i powiedział, że domyślał się że o niego chodzi tylko nie wiedział dokładnie o co. No ale już mnie trochę zna więc nie naciskał, bo wiedział, że ajk będę gotowa na rozmowę, to ją sama zacznę. I że docenia, że mu powiedziałam. A potem, żebym się nim nie przejmowała, robiła swoje i nie zwracała na niego uwagi, a jak muszę z nim mieć kontakt to odpisywała tylko to co muszę. Na wszelkie inne wiadomości bardziej prywatne nie odpisywała. Powiedziałam, że ok., że bałam się tej rozmowy, że może pomyśleć to i tamto i że bardzo się ciesze że tak do tego podchodzi i żeby nie miał wątpliwości dałam mu hasło do skrzynki mailowej służbowej. On powiedział, że mi ufa i nie potrzebuje ale i tak mu go podałam. No cud nie człowiek mi się trafił...

2 551

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, w czym Ty KONKRETNIE masz problem ?
Nie chcesz z nim pracować ? - Zmień robotę !
Nie chcesz zmieniać roboty ? - Przyjmij za pewnik, że będziesz musiała się z nim od czasu do czasu kontaktować na gruncie służbowym.
Po prostu - on jest Twoim współpracownikiem i czasem będziecie ze sobą pracować.

To nie jest żaden koszmar, co Ty dziewczyno wymyślasz.
Gość w żaden sposób Cię nie nęka, nie wydzwania do Ciebie, nie wypisuje, nie łazi za Tobą, co Ty sobie wkręcasz ?
Przykład z ostatniej konferencji, gdzie powiedział Ci tylko "cześć" jest bardzo trafny i pełni oddaje obraz sytuacji.
Wtedy też po raz enty oznajmiałaś mu, że to koniec kontaktów między Wami i że nie chcesz się z nim przyjaźnić.
On się zachowuje stosownie do tego, a Ty teraz biadolisz, że Ci się na szyję nie rzucił, czy że nie rozmawiał z Tobą ?
To czego tak naprawdę chcesz ?

Kochaś w jednym ma 100% racji.
Jesteś totalnie nieprofesjonalna. Powierzają Wam współpracę w ramach jednego projektu, a Ty wyjeżdżasz współpracownikowi z prywatnymi pretensjami ?
Przecież to jest totalnie nie na miejscu.
To jest Twoja praca za wykonywanie której otrzymujesz wynagrodzenie.
Jeśli nie chcesz uczestniczyć w projekcie, to poproś o wykluczenie Ciebie z niego.
Jeśli chcesz w projekcie pozostać, to trzymaj buzię na kłódkę i ciesz się, że Kochaś potrafi zachować się na tyle profesjonalnie, żeby grzecznie mówić Ci cześć.

Doprawdy. Nie musisz wszędzie robić widowiska i areny dla Twoich popisów odnośnie nieudanego romansu.
Ile Ty masz lat kobito ?
Jakby mi moja 22 letnia córka takie pierdoły smęciła, to jeszcze by kijem w tyłek dostała.

2 552

Odp: ja, on i ten trzeci

68 stron zmyślonych
projekty międzynarodowe ha ha

2 553

Odp: ja, on i ten trzeci

Sama się zastanawiam, co to za robota?
Może to Roxan jest projektem, bo ten jej upór w temacie kochanka jest niezrozumiały.

2 554 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-18 15:21:08)

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie będę podawała dokładnie gdzie pracuję i co robię na forum... ale podam przykład takiego forum akurat na czasie, które też jest projektem, tzn Forum ekonomiczne, które będzie u nas w Rzeszowie w styczniu. Są eksperci, są partnerzy, patronaty itd. Może nie w każdej ale w wielu branżach są podobne kongresy, konferencje. Też międzynarodowe. Projektami mogą też być inwestycje, jakieś fuzje, akcja marketingowa, programy promocyjne, targi itd. Przy tym pracuje wiele podmiotów, firm, czy ekspertów wykonujących na zlecenie analizy czy ekspertyzy, czasem administracja, ambasady, media itd. Zależny od 'projektu'. Przecież nie mówię tu o projekcie sukni wieczorowej...
Dlaczego znam daty z wyprzedzeniem - bo takie rzeczy organizuje się z dużym wyprzedzeniem. Czasem projekt jest rozłożony na lata.

Przecież pisałam wcześniej, że nie pracuję z 'preziem' w jednej firmie, tylko nasze kompetencje się uzupełniają, przez co często razem bierzemy udział w jakichś projektach, czy przetargach jako konsorcjum. Wiadomo, że do współpracy wybiera się sprawdzonych partnerów. Poza tym co próbowała mi wytknąć Summerka z tą moja praca za granica wyraźnie napisałam, że przeniosłam się do oddziału firmy, więc jakby niewiele się pod względem kontaktów zmieniło, tylko zasięg większy. A wiadomo, że jak masz gdzieś "kogoś" tym łatwiej o współpracę czy nowe kontakty, możliwości. Myślisz, czemu 'prezio' tak jeździ po świecie? Dla przyjemności? Szuka możliwości, partnerów do wspólnego biznesu. Rozpoznaje rynki. A jak coś się coś z tego wykluje, to potem zbiera zespół, partnerów, wykonawców itd. I zaczyna się nowy projekt/inwestycja. Nie wiem co w tym takiego dziwnego...

2 555

Odp: ja, on i ten trzeci

W Twojej pracy nie ma nic dziwnego.
Oprócz może tego - że pozwalasz sobie na zatrważający nieprofesjonalizm.
Osobiście nie zatrudniałabym długo kogoś z takim podejściem .... myślę, że możesz mówić o sporym szczęściu, że nadal masz tę pracę i że jest Ci dana ciągle perspektywa rozwoju zawodowego i finansowego.

Nie odpowiedziałaś na żadne z zadanych przeze mnie pytań, czy zagadnień.
Rozumiem, że celowo ?

2 556 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-18 17:47:08)

Odp: ja, on i ten trzeci
IsaBella77 napisał/a:

W Twojej pracy nie ma nic dziwnego.
Oprócz może tego - że pozwalasz sobie na zatrważający nieprofesjonalizm.
Osobiście nie zatrudniałabym długo kogoś z takim podejściem .... myślę, że możesz mówić o sporym szczęściu, że nadal masz tę pracę i że jest Ci dana ciągle perspektywa rozwoju zawodowego i finansowego.

Nie odpowiedziałaś na żadne z zadanych przeze mnie pytań, czy zagadnień.
Rozumiem, że celowo ?

Ja potrafię rozdzielić pracę od życia prywatnego w pracy. Jestem profesjonalna. Dla mnie to nie problem. Jak się na czymś skupiam, odcinam.. ale prywatne problemy to inna sprawa.. ja nie mam z kim o tym pogadać, dlatego być może tu jest aż nadmiar emocji.
Poza tym ja bardzo lubię swoją pracę. To mnie nakręca.. ale są też sprawy które bolą, o których tu piszę.

Uznałam, że tamte pytania były retoryczne albo (tylko) do przemyślenia..

Edit: odpowiedziałam oli nie by się tłumaczyć, tylko z szacunku dla osób które tu piszą i zarzucają trollowanie... gdyby tak było raczej redakcja dawno by ten wątek zamknęła.. poza tym nie uważam że jest on aż tak oderwany od rzeczywistości jak co poniektórzy uważają.. No jak komuś abstrakcją jest międzynarodowy projekt..i jaka to może być praca.. to o czym my mówimy...

2 557

Odp: ja, on i ten trzeci

dziwne jest ze tak o tym mówisz, tłumaczysz, po co i czy to jest profesjonalne?
tak dziwne ze pewnie wyssane z palca

dobrze ze masz ta prace bo jak widać tylko ją i forum netkobiety a tak ani koleżanki, ani faceta, ani dzieci
PUSTKA

2 558 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-18 18:36:48)

Odp: ja, on i ten trzeci
Ola_la napisał/a:

dziwne jest ze tak o tym mówisz, tłumaczysz, po co i czy to jest profesjonalne?
tak dziwne ze pewnie wyssane z palca

dobrze ze masz ta prace bo jak widać tylko ją i forum netkobiety a tak ani koleżanki, ani faceta, ani dzieci
PUSTKA

A ty swoje kompleksy i brak wyobraźni wink
Niesamowity jad z ciebie bije.. na każdym kroku.. myślisz, że jak komuś dowalisz, to Ci przybędzie? Mnie akurat twoje komentarze ni ziębią ni grzeją.. bo sama sobą nic nie reprezentujesz, tzn tą cytowaną "PUSTKĘ".
Możesz się gimnastykować, wymyślać epitety, ale to na nic.. No chyba, że ci to pomaga, proszę bardzo. Mi to forum też w jakimś stopniu pomaga.. Każdy ma prawo coś z niego wynieść dla siebie. Dlatego ja tu nikogo nie obrażam.. bo jaki w tym sens? Anonimowe osoby? Ja rozumiem, że są tu różne osoby, tak jak pisała Summerka, też zdradzone, ale nikt nie każe czytać mojego wątku. wypowiadać w nim. Sam tytuł mówi, o czym on jest. Ja tu czytam dożo wątków ale też selekcjonuję. Nie wyżywam na żonkach zdradzanych by sobie podnieść samoocenę. Nigdy żadnej nie ublizyłam dla własnej satysfakcji co najwyżej wypowiedziałam jak ze swojej strony to widzę i to bardzo zachowawczo. Ale Ty nie widzisz różnicy..  Myślisz, że napiszesz "materac" i już jest 1:0 dla ciebie. Ja się w żadną grę nie bawię. Fakt z tego trochę blog powstał.. ale to mój wątek i nic ci do niego.. Nie pasuje? Są inne też w innych działach.

No ale jak projekt międzynarodowy to dla Ciebie abstrakcja to o czym mamy mówić? Myślisz, że osoby mające ciekawą pracę, stanowisko nie mogą się wplątać w jakieś beznadziejne historie miłosne...tak jak Summerka że to tylko "głupie gąski z prowincji nie mające nic do zaoferowania poza ciałem".. Widzisz, ona spasowała bo nie miała argumentów. Ja znam swoją wartość, inteligencję, romans z 'preziem' nic nie ma do tego.. ot rozbił mnie emocjonalnie, to tyle.

2 559

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Ola_la napisał/a:

dziwne jest ze tak o tym mówisz, tłumaczysz, po co i czy to jest profesjonalne?
tak dziwne ze pewnie wyssane z palca

dobrze ze masz ta prace bo jak widać tylko ją i forum netkobiety a tak ani koleżanki, ani faceta, ani dzieci
PUSTKA

A ty swoje kompleksy i brak wyobraźni wink
Niesamowity jad z ciebie bije.. na każdym kroku.. myślisz, że jak komuś dowalisz, to Ci przybędzie? Mnie akurat twoje komentarze ni ziębią ni grzeją.. bo sama sobą nic nie reprezentujesz, tzn tą cytowaną "PUSTKĘ".
Możesz się gimnastykować, wymyślać epitety, ale to na nic.. No chyba, że ci to pomaga, proszę bardzo. Mi to forum też w jakimś stopniu pomaga.. Każdy ma prawo coś z niego wynieść dla siebie. Dlatego ja tu nikogo nie obrażam.. bo jaki w tym sens? Anonimowe osoby? Ja rozumiem, że są tu różne osoby, tak jak pisała Summerka, też zdradzone, ale nikt nie każe czytać mojego wątku. wypowiadać w nim. Sam tytuł mówi, o czym on jest. Ja tu czytam dożo wątków ale też selekcjonuję. Nie wyżywam na żonkach zdradzanych by sobie podnieść samoocenę. Nigdy żadnej nie ublizyłam dla własnej satysfakcji co najwyżej wypowiedziałam jak ze swojej strony to widzę i to bardzo zachowawczo. Ale Ty nie widzisz różnicy..  Myślisz, że napiszesz "materac" i już jest 1:0 dla ciebie. Ja się w żadną grę nie bawię. Fakt z tego trochę blog powstał.. ale to mój wątek i nic ci do niego.. Nie pasuje? Są inne też w innych działach.

No ale jak projekt międzynarodowy to dla Ciebie abstrakcja to o czym mamy mówić? Myślisz, że osoby mające ciekawą pracę, stanowisko nie mogą się wplątać w jakieś beznadziejne historie miłosne...tak jak Summerka że to tylko "głupie gąski z prowincji nie mające nic do zaoferowania poza ciałem".. Widzisz, ona spasowała bo nie miała argumentów. Ja znam swoją wartość, inteligencję, romans z 'preziem' nic nie ma do tego.. ot rozbił mnie emocjonalnie, to tyle.

Roxann dla mnie takimi jak ta wypowiedziami celowo probujesz podsycac swoj watek i przez to m.in. tez watpie w prawdziwosc Twej opowiesci. Sama piszesz ze kazdy ma prawo chciec lub nie wypowiadac sie w tym czy innym watku. Dlaczego wiec stwierdzasz ze summerka przestala pisac w Twoim bo zabraklo jej argumentow? Moze poprostu to co miala napisac to juz napisala i ja znudzilo dalsze sledzenie Twoich "dramatow" bo ma ciekawsze rzeczy do roboty? A Ty w ktoryms z kolei juz poscie wracasz do jej osoby mimo ze sie juz nie wypowiada. Jakbys widziala ze konwersacja umiera i na sile probowala prowokowac do dalszych komentarzy by tylko temat nie padl.

2 560 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-18 19:36:57)

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

Roxann dla mnie takimi jak ta wypowiedziami celowo probujesz podsycac swoj watek i przez to m.in. tez watpie w prawdziwosc Twej opowiesci. Sama piszesz ze kazdy ma prawo chciec lub nie wypowiadac sie w tym czy innym watku. Dlaczego wiec stwierdzasz ze summerka przestala pisac w Twoim bo zabraklo jej argumentow? Moze poprostu to co miala napisac to juz napisala i ja znudzilo dalsze sledzenie Twoich "dramatow" bo ma ciekawsze rzeczy do roboty? A Ty w ktoryms z kolei juz poscie wracasz do jej osoby mimo ze sie juz nie wypowiada. Jakbys widziala ze konwersacja umiera i na sile probowala prowokowac do dalszych komentarzy by tylko temat nie padl.

Dlaczego? Bo Summerka akurat nie jest głupia osobą ale się pomyliła co do mnie i myślała, że jestem "głupia gąską" co wszystko łyknie... co by pasowało do jej światopoglądu tu prezentowanego. No nie udało się, choć tak się starała, wyszukiwała. Tak czy inaczej mam do niej szacunek, bo coś sobą reprezentuje. Zrezygnowała, ok. Co miała zrobić jak sama się zbłaźniła niby szykując na mnie haczyk czy nazywając tak a nie inaczej. Pokory trochę nikomu nie zaszkodzi wink

Edit: dlatego pomimo tego faktu wypowiedzi summerki mogę cytować czy odnosić, bo to ogólnie mądra osoba.. czy zgadzam czy nie inna sprawa.. co innego Ola.. ale niech se poużywa, może jej ulży wink

2 561 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-01-18 19:37:44)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Roxann dla mnie takimi jak ta wypowiedziami celowo probujesz podsycac swoj watek i przez to m.in. tez watpie w prawdziwosc Twej opowiesci. Sama piszesz ze kazdy ma prawo chciec lub nie wypowiadac sie w tym czy innym watku. Dlaczego wiec stwierdzasz ze summerka przestala pisac w Twoim bo zabraklo jej argumentow? Moze poprostu to co miala napisac to juz napisala i ja znudzilo dalsze sledzenie Twoich "dramatow" bo ma ciekawsze rzeczy do roboty? A Ty w ktoryms z kolei juz poscie wracasz do jej osoby mimo ze sie juz nie wypowiada. Jakbys widziala ze konwersacja umiera i na sile probowala prowokowac do dalszych komentarzy by tylko temat nie padl.

Dlaczego? Bo Summerka akurat nie jest głupia osobą ale się pomyliła co do mnie i myślała, że jestem "głupia gąską" co wszystko łyknie... co by pasowało do jej światopoglądu tu prezentowanego. No nie udało się, choć tak się starała, wyszukiwała. Tak czy inaczej mam do niej szacunek, bo coś sobą reprezentuje. Zrezygnowała, ok. Co miała zrobić jak sama się zbłaźniła niby szykując na mnie haczyk czy nazywając tak a nie inaczej. Pokory trochę nikomu nie zaszkodzi wink

I robisz to dalej. Obrazasz ja zeby sklonic na sile do komentarza wink. A moze uznala ze Ty blaznisz sie juz na tyle ze nie warto z Toba dyskutowac bo nic nie dotrze?
Edit: naprawde Roxann przydalaby sie jakas wizyta u specjalisty bo Ty zyjesz w przekonaniu ze kazdy zyje tylko Toba i Twym zyciem. Prezes na Ciebie czyha, summerka (obca osoba z forum) szuka na Ciebie haczyka? Kto jeszcze?

2 562

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

I robisz to dalej. Obrazasz ja zeby sklonic na sile do komentarza wink. A moze uznala ze Ty blaznisz sie juz na tyle ze nie warto z Toba dyskutowac bo nic nie dotrze?

to juz pozostawię bez komentarza.. kto i co.. ja mam do niej szacunek i domyślam się dlaczego 'odeszła".. nie tęsknię wink ale fakt nie miała już argumentów.. a tak bardzo próbowała.. ma prawo myśleć inaczej

2 563

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

I robisz to dalej. Obrazasz ja zeby sklonic na sile do komentarza wink. A moze uznala ze Ty blaznisz sie juz na tyle ze nie warto z Toba dyskutowac bo nic nie dotrze?

to juz pozostawię bez komentarza.. kto i co.. ja mam do niej szacunek i domyślam się dlaczego 'odeszła".. nie tęsknię wink ale fakt nie miała już argumentów.. a tak bardzo próbowała.. ma prawo myśleć inaczej

Wiesz z tym ze jej braklo argumentow to sie zgodze bo do Ciebie zadne nie docieraja i tak. Musi chyba sporo wody uplynac zanim pewne rzeczy zrozumiesz, do pewnych wnioskow sama dojdziesz i wtedy  to co Ci tu pisano zobaczysz w innym swietle. Zycze Ci zebys tego oswiecenia doznala jak najszybciej, dla wlasnego dobra.

2 564

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxi, reprezentujesz poziom gimbazy... to już wiadomo od dawna, a jeszcze teraz dowaliłaś tymi przechwałkami (hihihi, dawaj dalej, rzucicsz nas wszystkich tutaj na kolana)... jakiego to masz cud-miód chłopa, jakie kontrakty zagraniczne, stanowiska eksperckie, projekty międzynarodowe ("jak ktoś nie wie co to jest projekt międzynarodowy, to o czym tu mówić" - niezły tekst, hehehehe).

Więc wybacz Roxi, ale nie każdy jest w stanie do twojego poziomu dorównać. Albo nie chce tongue Tu wg mnie tkwi cała tajemnica dotycząca Summerki tongue Zresztą ona sama ci to na pożegnanie napisała.
Uwierz, nie każdy ma "umiejętności" (:P big_smile) do dywagacji na poziomie, który pokazujesz. W sumie, to najtrafniej odpowiada ci Aurora big_smile Myślę, że trafia w 1000% smile smile Idealne dopasowanie smile smile

2 565

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Roxi, reprezentujesz poziom gimbazy... to już wiadomo od dawna, a jeszcze teraz dowaliłaś tymi przechwałkami (hihihi, dawaj dalej, rzucicsz nas wszystkich tutaj na kolana)... jakiego to masz cud-miód chłopa, jakie kontrakty zagraniczne, stanowiska eksperckie, projekty międzynarodowe ("jak ktoś nie wie co to jest projekt międzynarodowy, to o czym tu mówić" - niezły tekst, hehehehe).

Więc wybacz Roxi, ale nie każdy jest w stanie do twojego poziomu dorównać. Albo nie chce tongue Tu wg mnie tkwi cała tajemnica dotycząca Summerki tongue Zresztą ona sama ci to na pożegnanie napisała.
Uwierz, nie każdy ma "umiejętności" (:P big_smile) do dywagacji na poziomie, który pokazujesz. W sumie, to najtrafniej odpowiada ci Aurora big_smile Myślę, że trafia w 1000% smile smile Idealne dopasowanie smile smile

Tyle się napociłaś a ja ci tylko odpowiem ":)".. bo tu nie ma co komentować..  ja nie bawię w gierki personalne.. nie chcesz, nie czytaj, proste? wink

2 566 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2017-01-19 00:24:02)

Odp: ja, on i ten trzeci

Tyle wątpliwości a wątek nadal żyje.  Ja chyba czytałam ze dwa wątki o bardzo podobnej konstrukcji psychologiczno-słowtwórczej. Cechowały się tym samym - słowotok niekontrolowany,  dziwne zgrzyty w dopasowaniu pojawiających się faktów,  niesamowite zwroty akcji przy zwalnianiu pędzącego pendolino zainteresowania, totalna odporność na argumenty- racje wszelakie - najprawdziwsze prawdy czy próby logicznego, dostępnego dla każdego w odbiorze wytlumaczenia błędów w pojmowaniu tematu. Skrajna indolencja w rozumieniu adwersarzy negujacych postawę autora/ki posta za to łapanie w lot tych z przyklaskiem. W jednym przykładzie zdaje się okazało się, że to ta sama osoba. Uwierzcie mi  (może ktoś pamięta) schemat bliźniaczo podobny. Może to jakieś zjawisko? Ja aż przecieram oczy ze zdumienia.

2 567 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-01-19 09:49:18)

Odp: ja, on i ten trzeci

Świetne podsumowanie Karolcia.

Mnie jeszcze tak przyszło na myśl - w sprawie tego cud-miód nowego faceta Roxi. Co to za mężczyzna, który godzi się na to, by jego luba wzdychała do starego dzida. Byli razem na sylwestrze czy gdzieś tam, a ona znów poleciała do dziada (jego zostawiła?). O dziadzie cały czas myśli, pisze. O nowym nic. Toż nowy musie to czuć. Ale się godzi. Widać tak mu wyszło, że jest korzystniej. Może lepiej udawać, że jest ok, niż zostać pogonionym. Słabe sad I niemęskie totalnie.
Po drugie - co to za mężczyzna, u którego boku Roxi MUSI wracać mentalnie do starego dziada. Tzn. że w konfrontacji z nim dziad prezentuje się na tyle lepiej, że Roxię dalej ciągnie. Nowy, u boku, dostępny na co dzień, a jednak na tyle nieudolny? niesprawny? nieatrakcyjny? w tej czy innej dziedzinie, że dziad wygrywa w każdej konkurencji.

Nie piszę tego ze złośliwości. Myślę sobie tylko, że Roxi też musi to widzieć, słyszeć i czuć tongue
I dlatego wraca do działa w myślach, mowie i pragnieniach tongue
W ten sposób robi się tzw. błędne koło... z którego Roxi nie wyrwie się nigdy... a to dziwne, bo taka, uwaga cytuję: piekna, wspaniała, ustawiona zawodowo, obrotna, znająca się na projektach międzynarodowych i uczestnicząca w nich jako ekspert, sprytna, inteligentna itd.itp. dziołcha już dawno powinna znaleźć sobie jakiegoś młodego, sprawnego, przystojnego, obrotnego w łóżku, no wiecie, z tymi bicepsami i kaloryferem, w godzinach pracy garniturem i złotym zegarkiem omega (na mechanizm sprężynowy koniecznie, nie żadna elektronika), znającego te najróżniejsze sztuczki pościelowe (co nawet dziad nie zna, bo to nie z jego czasów tongue) mena big_smile
I było by po kłopocie, a i wątek by nie był potrzebny smile

Dlaczego nie znajduje?
I dlaczego może liczyć tylko na starego, zużytego dziada z drugiej ręki? I to też liczyć tylko w ograniczonym wymiarze, czyli wtedy, gdy dziad potrzebuje wiadomo czego?
Pytanie retoryczne.

2 568 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-01-19 10:55:58)

Odp: ja, on i ten trzeci

No dobra, przeanalizujmy wątpliwości wielu osób, dotyczące tego czy wątek jest prawdziwy, czy też jest wytworem trolla big_smile

Otóż, wg mnie, podstawowe fakty oraz występujące tu postacie dramatu są prawdziwe smile
Gdyby Roxi fantazjowała, dorobiła by sobie do swojej historii o wiele ciekawsze zwroty akcji smile

Co zatem powoduje w nas zgrzyt? Tarcie? Co się nie zgadza, nie układa w całość, nie trzyma zwyczajnie tak zwanej kupy??

Przede wszystkim to, że taka oto piękna, młoda, wykształcona i światowa Roxannna może być jednocześnie tak infantylna, i tak ślinić się do starego oblecha, zdradzacza i kurwiarza, tylko dlatego, że jest "preziem".

Sama osoba prezia jest - wg mnie oczywiście - prawdziwa. To stary obleśny wyga, na stanowisku, ustawiony, bogaty i wpływowy, poklepujący bezkarnie po pupkach młode dziołchy z kadr, typu Roxi.

Skoro już ten wątek fantazjowaniem żyje, to pozwólcie, że i ja teraz popuszczę wodzów mojej fantazji i dopiszę tu troszkę inną wersję owej historii (a może to wcale nie będzie dalekie od prawdy, kto to wie? smile

Wyobraźmy sobie zatem, że Roxi, upierdliwa kochanka (a może nawet to określenie to za dużo... o prawdziwe kochanki się dba, inwestuje się w nie, no wiecie, mieszkanie, samochodzik, wyjście do opery; tu raczej mamy do czynienia z zupełnie przypadkową okazją) - wracając, upierdliwa dziunia do przelecenia po pijaku zaczyna coś tak bełkotać o uczuciach i rozwodzie. Trzeba ją wysłać za granicę - najlepiej POWIATU smile Albo - bezpieczniej - za granicę województwa smile [to znów punkcick, który nam się nie zgadzał - ktoś, kto wyjeżdża do pięknej, ciepłej, bogatej kulturalnie, mozzarellą, parmeziano regiano i prossiutto płynącej Italii nie żyje forum dla zdradzonych; no ale ten zza granicy powiatu już tak, jak najbardziej smile]
Owa laska to ekspert --->> znany w środowisku i ceniony --->> od parzenia kawy; ewentualnie od dbania o wystrój sali konferencyjnej przed ważnymi spotkaniami, rezerwację miejsc hotelowych lub coś innego w ten deseń. Nie w kij dmuchał! na tym trzeba się znać! to nie pierwsza lepsza osoba (tak zwany nie-ekspert) sobie z tym poradzi [dlaczego to się nie zgadzało? bo prawidziwy ekspert zwyczajnie musi mieć trochę oleju w głowie i być co nieco bardziej rozgranięty; plus samoocena wynikająca z pozycji zawodowej też nie jest bez znaczenia; a tu ani widu tego, ani słychu; ubóstwo i bida z nędzą].
itd. itp. już nie chce mi się pisać, każdy sam dopisze sobie resztę.

I co?
zaczyna grać?? smile tongue
Tak!!
W końcu składa się w kupę smile
Nie dziwota, że żaden wymoczek z "zagranicy 50 km dalej" Roxi nie zaspokoi, bo nawet nie doskoczy do kolan prezia. Roxia może jedynie nim gardzić, a on jedynie będzie jej uwidaczniał różnicę.... pokazywał ten wąwóz nie do przebycia, tą szparę nie do zasypania... więc przegra prawie że natychmiast. W ogóle nie miał szans.
Nie dziwota, że Roxia nie przestaje myśleć o preziu i szansie jaką oczami wyobraźni już widziała.

I jedno w opowieści Roxi się zgadza - w jej oczach prezio to ktoś WYJĄTKOWY i NIEZWYKŁY. I komu się taki KTOŚ trafił? Nie nam, hehehe, nie koleżankom Roxi z obsługi faxu i segregowania listów na odpowiednich kupkach - tylko jej!! smile Padajcie narody!!! smile

2 569 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2017-01-19 10:52:21)

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorija i otóż to :-)

Ja podejdę do tego nieco filozoficzno - emocjonalnie.

patrząc na 68 stron (w tym przypadku) można zauważyć zaangażowanie oraz płynięcię mnóstwa energii od osób próbujących przebić pancerz autorki postu. każdy z piszących (według mnie) w dobrej wierze stara się w sposób jak najbardziej przejrzysty, obrazowy przekazać swoje doświadczenie czy też własną filozofię życiową.  jedni głaszczą, inni szokują, jeszcze inni próbują potrząsać i na przemian wszystkie te formy przenikają się, ewoluują i zamieniają się miejscami. a wszystko po to by ukazać absurd myśleniowo-życzeniowy autorki. a cała ta energia odbija się jak piłka pimpongowa od muru i leci w próżnię. rodzi to różne emocje od złości po rezygnaję i poczucie bezsilności a autorka postu niczym wielki, ciężki, niepohamowany walec nadal realizuje siebie w temacie przejeżdżając i ugniatając wszystko to co odbiega bądź zagraża kontynuowania tematu. wszak rozwiązanie, zrozumienie tematu będzie się wiązać z pewną niechcianą konsekwencją, której nieprzyjemną konforntację będzie mieć autorka postu mianowicie zamknięciem tematu. patrząc na 68 stron ja nie widzę chęci rozwiązania czegokolwiek. ja widzę wylewającą się osobowość a celem postu jest pisanie dla pisania. wszyscy skupili się nie na tym na czym tak naprawdę autorce zależy. Roxann nie potrzebuje wsparcia i pomocy w zrozumieniu. Roxann potrzbuje widowni i oklasków. potrzebuje jak widać na 68 stronach atencji i wałkowania tych samych treści by istnieć jak najintensywniej i najokazalej w przestrzeni medialnej. takie wnioski wyciągnełam ja. czy słuszne nie mam pojęcia.

ps. smutnym było by gdyby jednak okazało się, że Roxann to kolejny "twór" żerujący na energii ludzi życzliwych. taki cyber wampir emocjonalny w tych naszych nowych techonologicznie zaawansowanych czasach.

2 570

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

No dobra, przeanalizujmy wątpliwości wielu osób, dotyczące tego czy wątek jest prawdziwy, czy też jest wytworem trolla big_smile

Otóż, wg mnie, podstawowe fakty oraz występujące tu postacie dramatu są prawdziwe smile
Gdyby Roxi fantazjowała, dorobiła by sobie do swojej historii o wiele ciekawsze zwroty akcji smile

Co zatem powoduje w nas zgrzyt? Tarcie? Co się nie zgadza, nie układa w całość, nie trzyma zwyczajnie tak zwanej kupy??

Przede wszystkim to, że taka oto piękna, młoda, wykształcona i światowa Roxannna może być jednocześnie tak infantylna, i tak ślinić się do starego oblecha, zdradzacza i kurwiarza, tylko dlatego, że jest "preziem".

Sama osoba prezia jest - wg mnie oczywiście - prawdziwa. To stary obleśny wyga, na stanowisku, ustawiony, bogaty i wpływowy, poklepujący bezkarnie po pupkach młode dziołchy z kadr, typu Roxi.

Skoro już ten wątek fantazjowaniem żyje, to pozwólcie, że i ja teraz popuszczę wodzów mojej fantazji i dopiszę tu troszkę inną wersję owej historii (a może to wcale nie będzie dalekie od prawdy, kto to wie? smile

Wyobraźmy sobie zatem, że Roxi, upierdliwa kochanka (a może nawet to określenie to za dużo... o prawdziwe kochanki się dba, inwestuje się w nie, no wiecie, mieszkanie, samochodzik, wyjście do opery; tu raczej mamy do czynienia z zupełnie przypadkową okazją) - wracając, upierdliwa dziunia do przelecenia po pijaku zaczyna coś tak bełkotać o uczuciach i rozwodzie. Trzeba ją wysłać za granicę - najlepiej POWIATU smile
Owa laska to ekspert --->> znany w środowisku i ceniony --->> od parzenia kawy; ewentualnie od dbania o wystrój sali konferencyjnej przed ważnymi spotkaniami, rezerwację miejsc hotelowych lub coś innego w ten deseń. Nie w kij dmuchał! na tym trzeba się znać! to nie pierwsza lepsza osoba (tak zwany nie-ekspert) sobie z tym poradzi.
itd. itp. już nie chce mi się pisać, każdy sam dopisze sobie resztę.

I co?
zaczyna grać?? smile tongue
Tak!!
W końcu składa się w kupę smile
Nie dziwota, że żaden wymoczek z "zagranicy" Roxi nie zaspokoi, bo nawet nie doskoczy do kolan prezia. Roxia może jedynie nim gardzić, a on jedynie będzie jej uwidaczniał różnicę.... pokazywał ten wąwóz nie do przebycia, tą szparę nie do zasypania... więc przegra prawie że natychmiast. W ogóle nie miał szans.
Nie dziwota, że Roxia nie przestaje myśleć o preziu i szansie jaką oczami wyobraźni już widziała.

I jedno w opowieści Roxi się zgadza - w jej oczach prezio to ktoś WYJĄTKOWY i NIEZWYKŁY. I komu się taki KTOŚ trafił? Nie nam, hehehe, nie koleżankom Roxi z obsługi faxu i segregowania listów na odpowiednich kupkach - tylko jej!! smile Padajcie narody!!! smile


hahahahahaha to otóż to było do wcześniejszego posta.

Zorija bomba :-D uśmiałam się do łez. dziękuję :-))))))) super wyobraźnia ;-)

2 571

Odp: ja, on i ten trzeci

Karolcia - big_smile tongue

Zauważcie drodzy forum-czytacze, jeszcze kilka małych faktów, zupełnie niespójnych i brakujących tą jakże piękną i wzruszającą historię (a Ty Głowna Bohaterko popraw się! dla dobra dzieła!!).

Otóż - nasza Roxi, opisująca nam z dokładnością protokołu sądowego swoje życie --->>> ani razu nie zająknęła się na temat tego, że odwiedziła niezwykłą Bolonię, podziwiała skrzywioną wieżę, czy światowe działa sztuki we florenckich kościołach i muzeach. Och, tyle szczegółów na temat jej cudownego i niezwykłego życia, a te uleciały?? Nic nie wspomniała, tak nawet mimochodem? przy okazji?? czyżby nie było się czym pochwalić?

A o swoim nowym Kazku co nam opowiedziała? Wszak człek to poznany za tymi "granicami", więc też pewnie jakiś ekspert albo co najmniej główny specjalista tongue O preziu wiemy wszystko, o jego wcześniejszych karierach politycznych, historii publikowanej, aczkolwiek urwanej w pewnym momencie w wikipedii, rodzinie, wyglądzie... a Kazik co? nic?????????? jak to? czyżby nie było się czym pochwalić po raz wtóry?

I jeszcze - to co nam Roxia TYLE RAZY POWTARZAŁA  a do nas głąbów NIE DOCIERAŁO - ona i prezio nie pracują w jednej firmie. Pracują w innych smile Co nie zmienia faktu, że prezio odwiedzał ją "za granicami", 2000 km od domu --->>> jak?? nooooo, służbowo smile tongue Toż normalnym jest, że dwie zupełnie oddzielne firmy mają obok siebie biura - w tym samym mieście, na tej samej ulicy i tym samym piętrze 2000 km stąd smile tak się składa nie raz i nie dwa tongue

2 572

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorija, wcale nie piszesz złośliwie wink Tylko po co? By sama poczuć lepiej? I Ty mi zarzucasz fantazjowanie, czy niespójność? Przecież sama preinaczaz to co piszę i sama w to wierzysz tak jak z obecnym facetem i tym, że poleciałam na Sylwestrze do prezia. Przecież pisałam, że z imprezy wyszłam. Ale widocznie Ty tam byłaś i widziałaś, że było inaczej i teraz to będziesz wałkować, żeby stanęło na twoim. Tak jak i innych wymysłów. Wiem, że dla ciebie twoja wersja jest bardziej do przełknięcia, ale mylisz się. Ile razy próbowano mnie łapać za słówka, przeinaczać, by było po nich i to się nie udało. Jak masz się poczuć lepiej, twierdząc, że jestem od obsługi ksero, to przecież ci nie zabronię. Mogę nawet być od formy sprzątającej po takich eventach. Wtedy dopiero historia nabierze rumieńców.
Trudno ci uwierzyć w moją historię, bo tobie nie pasuje. Wciąż piszesz, że wzdycham za preziem, choć tak nie jest. Ale ty wiesz lepiej.

2 573

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Karolcia - big_smile tongue

Zauważcie drodzy forum-czytacze, jeszcze kilka małych faktów, zupełnie niespójnych i brakujących tą jakże piękną i wzruszającą historię (a Ty Głowna Bohaterko popraw się! dla dobra dzieła!!).

Otóż - nasza Roxi, opisująca nam z dokładnością protokołu sądowego swoje życie --->>> ani razu nie zająknęła się na temat tego, że odwiedziła niezwykłą Bolonię, podziwiała skrzywioną wieżę, czy światowe działa sztuki we florenckich kościołach i muzeach. Och, tyle szczegółów na temat jej cudownego i niezwykłego życia, a te uleciały?? Nic nie wspomniała, tak nawet mimochodem? przy okazji?? czyżby nie było się czym pochwalić?

A o swoim nowym Kazku co nam opowiedziała? Wszak człek to poznany za tymi "granicami", więc też pewnie jakiś ekspert albo co najmniej główny specjalista tongue O preziu wiemy wszystko, o jego wcześniejszych karierach politycznych, historii publikowanej, aczkolwiek urwanej w pewnym momencie w wikipedii, rodzinie, wyglądzie... a Kazik co? nic?????????? jak to? czyżby nie było się czym pochwalić po raz wtóry?

I jeszcze - to co nam Roxia TYLE RAZY POWTARZAŁA  a do nas głąbów NIE DOCIERAŁO - ona i prezio nie pracują w jednej firmie. Pracują w innych smile Co nie zmienia faktu, że prezio odwiedzał ją "za granicami", 2000 km od domu --->>> jak?? nooooo, służbowo smile tongue Toż normalnym jest, że dwie zupełnie oddzielne firmy mają obok siebie biura - w tym samym mieście, na tej samej ulicy i tym samym piętrze 2000 km stąd smile tak się składa nie raz i nie dwa tongue

Zorija, bo zwyczajnie wątek ten tych faktów nie dotyczy. Tak jak mi zrzucano, że piszę tylko "ja, ja, ja" ale czyj to watek. Ja nie prowadzę tu bloga, to nie jest istagram. Nie mam potrzeby by opisywać tu gdzie byłam co widziała, co jest poza wątkiem. tak samo o nowym facecie. Opisuję tu problem relacji ja-prezio. A nie ja w "Bolonii" czy "mój nowy związek".

2 574

Odp: ja, on i ten trzeci

Ależ Roxi, nie bądź taką skromnisią smile Wiemy o tobie wszystko. Opisałaś mam siebie z każdej możliwej (pozytywnej, bo tylko takie masz tongue) strony.
No dobra, to skoro ci to akurat dotychczas umknęło. To wiesz, tak dla odpoczynku od prezia - rzuć coś na temat swoich cudownych przeżyć z ostatnich miesięcy. Co cię urzekło w Rzymie? Jakie wrażenie zrobił Neapol? Wchodziłaś na Wezuwiusza? Byłaś w Pompejach? Pływałaś po kanałach Wenecji? Zdradź jakiś malutki, niezwykły szczegół na który zwróciłaś uwagę. Byle nie z przewodników! tongue Co z kuchni właskiej rzuciło cię na kolana? Jak obraz sprawił, że siedziałaś przed nim 3 godzin nie mogąc się ruszyć... może rzeźba?
Bo wiesz, tak się składa, że ja Włochy znam na wylot i od podszewki od 3 dziesiątek lat już. To chętnie wymienię się jakimś smaczkiem na ich temat. Do samej Sycylii smile Ale może być też północ... Mediolan na przykład. Co ty na to? Chętnie pogawędzę na temat mojego najukochańszego kraju na świecie.

ps. mówię też do włosku; a tobie jak idzie nauka języka? rozumiem, że pracując tam musisz go znać...

2 575

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorija, nie sprowokujesz mnie… bo widzę, że przemawia przez ciebie tylko i wyłącznie złośliwość.
Zastanawiam się co cię najbardziej „boli” czy nie pasuje w moim wątku, że musisz interpretować po swojemu czy wymyślać, historię by stał się dla ciebie strawny? To, że suma summarum spadłam na 4 łapy. Że nie było żadnego skandalu obyczajowego, że to nie ja jestem z nim w ciąży tylko żona? Że to ją będzie dalej zdradzał, nie mnie? Że koniecznie muszę być głupią gąską od ksera? Nie jestem kochanką twego (ex) męża.. wyluzuj… bo twoje negatywne emocje aż przez ekran czuć tongue

2 576

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
Najbardziej boli tutejsze koleżanki to, że mogłoby chodzić nie o seks, ale o uczucie.
Specjalnie dla nich zacytuję wypowiedź faceta:
"Najlepszy scenariusz byłby wówczas gdybyśmy mogli byc z ta ktora kochamy ale nie zawsze tak jest.Czesto z powodu wyrzutów sumienia,powinności,dzieci ,nalegań/w rożnej postaci/żon zostajemy w związkach ,ktore najczęściej i tak sa juz fikcja ,jeszcze przed zdrada.Potem zwykle samo zycie to weryfikuje ale często jest juz za pozno."

2 577 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-01-19 14:05:47)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Zorija, nie sprowokujesz mnie… bo widzę, że przemawia przez ciebie tylko i wyłącznie złośliwość.
Zastanawiam się co cię najbardziej „boli” czy nie pasuje w moim wątku, że musisz interpretować po swojemu czy wymyślać, historię by stał się dla ciebie strawny? To, że suma summarum spadłam na 4 łapy. Że nie było żadnego skandalu obyczajowego, że to nie ja jestem z nim w ciąży tylko żona? Że to ją będzie dalej zdradzał, nie mnie? Że koniecznie muszę być głupią gąską od ksera? Nie jestem kochanką twego (ex) męża.. wyluzuj… bo twoje negatywne emocje aż przez ekran czuć tongue


hihi

skandal obyczajowy tongue kobito, zejdź na ziemię smile

nie wiesz czy żonę będzie zdradzał czy nie smile to twoje pobożne życzenia smile tego własnie jej życzysz, żeby poczuć się lepiej smile
ale nie musi tak być; może nowe dziecko odbuduje ich więź, co Roxann, zdarza się, prawda? może wróci miłość, może już wróciła, a jej efektem jest to dziecko smile
i nie pisz tylko, że ty wiesz lepiej, plissssss
bo już wykazałaś dobitnie, że nic o tym gościu nie wiesz, smutne sad

a pogadać chciałam tylko o pięknym kraju, nie prowokować; no ale z Pcimia Dolnego trudno orientować się co słychać gdzieś zupełnie indziej; i nie, nie jest to złośliwość - jedynie pokazanie, że jesteś straszną kłamczuchą i robisz z ludzi, którzy tu piszą głąbów, żeby - tak jak napisała Karolcia - mieć widownię i poklask (tym samym leczyć swoje kompleksy); ale my do tego nie służymy, kiedyś miarka się zwyczajnie przebiera

2 578 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-01-19 14:06:50)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Roxann
Najbardziej boli tutejsze koleżanki to, że mogłoby chodzić nie o seks, ale o uczucie.
Specjalnie dla nich zacytuję wypowiedź faceta:
"Najlepszy scenariusz byłby wówczas gdybyśmy mogli byc z ta ktora kochamy ale nie zawsze tak jest.Czesto z powodu wyrzutów sumienia,powinności,dzieci ,nalegań/w rożnej postaci/żon zostajemy w związkach ,ktore najczęściej i tak sa juz fikcja ,jeszcze przed zdrada.Potem zwykle samo zycie to weryfikuje ale często jest juz za pozno."

mogło chodzić (o uczucie) ale nie chodziło sad
cóż bywa...

nie cytuj Xymenta facetów, którzy zdradzali żony, bo oni z definicji są w tej kwestii raczej mało wiarygodni, zgodzisz się z tym chyba?
najlepszym przykładem tego, jak kłamią, ściemniają i dostosowują teorie do swoich potrzeb jest sam pan prezio - czy to nie on nie spał z żoną i nic go już z nią nie łączyło?? smile

2 579

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Roxann
Najbardziej boli tutejsze koleżanki to, że mogłoby chodzić nie o seks, ale o uczucie.
Specjalnie dla nich zacytuję wypowiedź faceta:
"Najlepszy scenariusz byłby wówczas gdybyśmy mogli byc z ta ktora kochamy ale nie zawsze tak jest.Czesto z powodu wyrzutów sumienia,powinności,dzieci ,nalegań/w rożnej postaci/żon zostajemy w związkach ,ktore najczęściej i tak sa juz fikcja ,jeszcze przed zdrada.Potem zwykle samo zycie to weryfikuje ale często jest juz za pozno."

Pewnie, że ze strony prezesa w relacji z Roxann może nie chodzić wyłącznie o seks.
Tylko, że to jeszcze nie oznacza, że w relacji z zoną chodzi wyłącznie o szeroko rozumianą powinność względem dzieci i współmałżonka.
To wie tylko on. On wie dlaczego podjął taką decyzję, no i trzeba się z nią pogodzić autorce.

2 580 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-19 14:47:10)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Roxann
Najbardziej boli tutejsze koleżanki to, że mogłoby chodzić nie o seks, ale o uczucie.
Specjalnie dla nich zacytuję wypowiedź faceta:
"Najlepszy scenariusz byłby wówczas gdybyśmy mogli byc z ta ktora kochamy ale nie zawsze tak jest.Czesto z powodu wyrzutów sumienia,powinności,dzieci ,nalegań/w rożnej postaci/żon zostajemy w związkach ,ktore najczęściej i tak sa juz fikcja ,jeszcze przed zdrada.Potem zwykle samo zycie to weryfikuje ale często jest juz za pozno."

Xymena, wszystko się zgadza.
Przecież to oczywiste, że w relacji z kochanką nie chodzi tylko o seks.
Zawsze chodzi o EMOCJE, o oderwanie od codzienności i rutyny, o to, żeby się coś działo
Z tym, że wybór osoby dostarczającej emocji jest dość przypadkowy. Przeważnie wystarczy, że ona wyśle komunikat zapraszający, jest chętna i już ... wprowadza dreszczyk emocji i odmianę od monotonii wink
Z tego zresztą powodu związki z kochankami kończą się, gdy tylko dopadnie je codzienność lub dowie się żona big_smile
Ale zawsze kochanka to tylko przedmiot, który zaspakaja potrzebę emocji a jej potrzeby, no cóż, nikogo to specjalnie nie obchodzi.

2 581

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Roxann
Najbardziej boli tutejsze koleżanki to, że mogłoby chodzić nie o seks, ale o uczucie.
Specjalnie dla nich zacytuję wypowiedź faceta:
"Najlepszy scenariusz byłby wówczas gdybyśmy mogli byc z ta ktora kochamy ale nie zawsze tak jest.Czesto z powodu wyrzutów sumienia,powinności,dzieci ,nalegań/w rożnej postaci/żon zostajemy w związkach ,ktore najczęściej i tak sa juz fikcja ,jeszcze przed zdrada.Potem zwykle samo zycie to weryfikuje ale często jest juz za pozno."

Nie traktujmy facetów przedmiotowo i nie wychodźmy z założenia, że nie potrafią podejmować trudnych decyzji
Facet jeśli się zakocha, to odchodzi od żony, i mamy na tym forum kilkadziesiąt takich przypadków ( z moim byłym mężem na czele )
Powiem więcej facet nawet jak się zauroczy to odchodzi od żony, bo oni mają wyostrzony zmysł posiadania, chyba że "kochanka" spełnia wyłącznie rolę wygódki i godzi się na romans bez konsekwencji, co miało miejsce w tym opisywanym przez Roxi przypadku..

2 582 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-19 15:08:31)

Odp: ja, on i ten trzeci
takata napisał/a:

Nie traktujmy facetów przedmiotowo i nie wychodźmy z założenia, że nie potrafią podejmować trudnych decyzji
Facet jeśli się zakocha, to odchodzi od żony, i mamy na tym forum kilkadziesiąt takich przypadków ( z moim byłym mężem na czele )
Powiem więcej facet nawet jak się zauroczy to odchodzi od żony, bo oni mają wyostrzony zmysł posiadania, chyba że "kochanka" spełnia wyłącznie rolę wygódki i godzi się na romans bez konsekwencji, co miało miejsce w tym opisywanym przez Roxi przypadku..

I powiedz takata, czy związek twojego męża z kochanką wytrzymuje próbę codzienności? Ile trw(ł)?
Statystyki mówią, że związki powstałe w skutek promiskuityzmu to statystycznie 5% (tj. 5% zdrad kończy się związkiem z kochankiem), ale więcej niż 90% z nich rozpada się zanim upłynie 5 lat.

2 583

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerka nie trwa
Mój były maż próbuje wrócić do rodziny, chodził na terapie, twierdzi że był idiotą i takie tam..
Zobaczymy co z tego będzie..

2 584

Odp: ja, on i ten trzeci
takata napisał/a:

Summerka nie trwa
Mój były maż próbuje wrócić do rodziny, chodził na terapie, twierdzi że był idiotą i takie tam..
Zobaczymy co z tego będzie..

O to widzę, że rozumek poszedł w siną dal, a wrócił rozum wink

Wysłałam uśmieszek, ale tak naprawdę smutne to wszystko, bo tak łatwo przez poszukiwanie wrażeń i emocji, spaprać życie sobie i kilku bliskim osobom sad

2 585

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie ufam mu jak psu ale to chyba normalne.
Dziś wie spieprzył życie nie tylko nam ale przede wszystkim sobie.

Prezio jak widać ma więcej rozumku, bo posuwa tak, żeby nie skrzywdzić bliskich i nie wyjść na alimenciarza i dupka.
Tylko Roxi trochę żal, bo to gówno będzie się za nią ciągnęło długi czas.
Już dziś wstydzi się powiedzieć swojemu nowemu partnerowi, ze miała romans z facetem, który miał 2 dzieci, ograniczyła tą informacje tylko do tego świeżo poczętego..
No cóż czasem każdemu przyda się taki życiowy "wpierdol.." aby zacząć być w pogoni za rozumem..

2 586 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-19 15:30:45)

Odp: ja, on i ten trzeci
takata napisał/a:

Nie ufam mu jak psu ale to chyba normalne.
Dziś wie spieprzył życie nie tylko nam ale przede wszystkim sobie.

Prezio jak widać ma więcej rozumku, bo posuwa tak, żeby nie skrzywdzić bliskich i nie wyjść na alimenciarza i dupka.
Tylko Roxi trochę żal, bo to gówno będzie się za nią ciągnęło długi czas.
Już dziś wstydzi się powiedzieć swojemu nowemu partnerowi, ze miała romans z facetem, który miał 2 dzieci, ograniczyła tą informacje tylko do tego świeżo poczętego..
No cóż czasem każdemu przyda się taki życiowy "wpierdol.." aby zacząć być w pogoni za rozumem..

Nie wiem, ale mam wrażenie, że twój były mąż tak był zaabsorbowany sobą i swoimi emocjami, że nawet nie zauważył, jaką krzywdę tobie wyrządził.
Czy on już czuje i wie, jak bardzo ciebie poturbował czy tylko zorientował się, że dupa na boku nie jest warta tego, żeby rozbijać rodzinę? To ogromna różnica wrócić na łono rodziny, gdzie miło i bezpiecznie, a zrozumieć, że skrzywdziło się kogoś, kto mu ufał.

Myślę, że stary pryk vel prezio to zupełnie inny typ człowieka niż twój ex. Stary dziad jest pozbawiony możliwości przeżywania głębszych uczuć. To nie ktoś kim targają namiętności. Raczej wyrachowany facet, który dobrze wie, jak z tłumu wybierać "głupie gąski" aby wycisnąć z nich to, czego chce.

2 587

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
takata napisał/a:

Nie ufam mu jak psu ale to chyba normalne.
Dziś wie spieprzył życie nie tylko nam ale przede wszystkim sobie.

Prezio jak widać ma więcej rozumku, bo posuwa tak, żeby nie skrzywdzić bliskich i nie wyjść na alimenciarza i dupka.
Tylko Roxi trochę żal, bo to gówno będzie się za nią ciągnęło długi czas.
Już dziś wstydzi się powiedzieć swojemu nowemu partnerowi, ze miała romans z facetem, który miał 2 dzieci, ograniczyła tą informacje tylko do tego świeżo poczętego..
No cóż czasem każdemu przyda się taki życiowy "wpierdol.." aby zacząć być w pogoni za rozumem..

Nie wiem, ale mam wrażenie, że twój były mąż tak był zaabsorbowany sobą i swoimi emocjami, że nawet nie zauważył, jaką krzywdę tobie wyrządził.
Czy on już czuje i wie, jak bardzo ciebie poturbował czy tylko zorientował się, że dupa na boku nie jest warta tego, żeby rozbijać rodzinę? To ogromna różnica wrócić na łono rodziny, gdzie miło i bezpiecznie, a zrozumieć, że skrzywdziło się kogoś, kto mu ufał.

Summerka, świetne spostrzeżenie. Warto o tej różnicy pamiętać. Ze swojego doświadczenia - ja chyba nigdy nie miałabym pewności, że chodzi o mnie a nie o wygodę czy jakieś inne własne korzyści...
Zastanawiam się też nad tym, czy kobiety zdradzone, po rozstaniach z mężem naprawdę (po pewnym czasie oczywiście) nie dostrzegają korzyści takiej sytuacji? Przecież osoba, którą stać na zdradę i inne tego typu numery najczęściej ma też kilka innych "cech". Rozumiem, w związku czasem się o tym nie myśli, pomija... dla dobra rodziny, dzieci itd. (tu Xymena mogłaby się popisać).
Ale już później, po otrząśnięciu się z traumy takie "uwolnienie" powinno nas wzmocnić i oczyścić. Pod warunkiem oczywiście, że tego chcemy.Świat jest pełen możliwości i szans...ja bym dupkowi nigdy nie dała drugiej szansy. Nie chcę też mieć z nim nic wspólnego - żadnych kontaktów, przyjaźni, spotkań, rozmów (o które on zabiegał).

2 588

Odp: ja, on i ten trzeci

Myślę, że to są tak trudne i indywidualne sprawy, ze nie można generalizować.
Oczywiście Summerka masz rację, gdy chuć kierowała jego rozumem to nic nie było ważne jak tylko nowa love i on. Dlatego nie prowadziłam z nim żadnych rozmów ani negocjacji tylko natychmiast spakowałam pana i podałam sprawę o rozwód.
Teraz po 25 latach spędzonych razem patrzę na niego i wydaje mi się że szczerze żałuje i jest szansa, ale jak to będzie to się okaże. Nie planuję, nie pisze scenariuszy, tylko żyję po swojemu bo dziś wiem że to Ja jestem dla siebie najważniejsza..
Każda z nas jest inna, Zorija nie wyobraża sobie żadnych kontaktów ze swoim ex, a dla mnie on zawsze będzie ojcem moich dzieci i pewnie przyjacielem, który mnie zdradził..

2 589

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

hihi

skandal obyczajowy tongue kobito, zejdź na ziemię smile

nie wiesz czy żonę będzie zdradzał czy nie smile to twoje pobożne życzenia smile tego własnie jej życzysz, żeby poczuć się lepiej smile
ale nie musi tak być; może nowe dziecko odbuduje ich więź, co Roxann, zdarza się, prawda? może wróci miłość, może już wróciła, a jej efektem jest to dziecko smile
i nie pisz tylko, że ty wiesz lepiej, plissssss
bo już wykazałaś dobitnie, że nic o tym gościu nie wiesz, smutne sad

a pogadać chciałam tylko o pięknym kraju, nie prowokować; no ale z Pcimia Dolnego trudno orientować się co słychać gdzieś zupełnie indziej; i nie, nie jest to złośliwość - jedynie pokazanie, że jesteś straszną kłamczuchą i robisz z ludzi, którzy tu piszą głąbów, żeby - tak jak napisała Karolcia - mieć widownię i poklask (tym samym leczyć swoje kompleksy); ale my do tego nie służymy, kiedyś miarka się zwyczajnie przebiera

Nie Zorija, to ty na siłę strasz się zrobić ze mnie głupia kłamczuchę poprzez swoje nieudolne prowokacje czy fantazje, jakbyś chciała by było, by ta historia była dla ciebie do przyjęcia. Mało tego nakręcasz się tym jakbyś miała zaraz orgazm dostać. tongue To jest chore. Jaki skandal? Przecież wszystko mogło się wydać, żona mogła przeczytać chociażby jego wiadomości do mnie itd. Co do ich miłości.. ja nie wiem jaki on jest w domu, wiem jaki jest poza nim dlatego wiem, że dalej ją zdradza. I pewnie będzie zdradzał.  To nie jest żadne moe pobożne życzenie - po prostu widzę co się dzieje.

2 590 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-01-19 17:27:40)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Zorija napisał/a:

hihi

skandal obyczajowy tongue kobito, zejdź na ziemię smile

nie wiesz czy żonę będzie zdradzał czy nie smile to twoje pobożne życzenia smile tego własnie jej życzysz, żeby poczuć się lepiej smile
ale nie musi tak być; może nowe dziecko odbuduje ich więź, co Roxann, zdarza się, prawda? może wróci miłość, może już wróciła, a jej efektem jest to dziecko smile
i nie pisz tylko, że ty wiesz lepiej, plissssss
bo już wykazałaś dobitnie, że nic o tym gościu nie wiesz, smutne sad

a pogadać chciałam tylko o pięknym kraju, nie prowokować; no ale z Pcimia Dolnego trudno orientować się co słychać gdzieś zupełnie indziej; i nie, nie jest to złośliwość - jedynie pokazanie, że jesteś straszną kłamczuchą i robisz z ludzi, którzy tu piszą głąbów, żeby - tak jak napisała Karolcia - mieć widownię i poklask (tym samym leczyć swoje kompleksy); ale my do tego nie służymy, kiedyś miarka się zwyczajnie przebiera

Nie Zorija, to ty na siłę strasz się zrobić ze mnie głupia kłamczuchę poprzez swoje nieudolne prowokacje czy fantazje, jakbyś chciała by było, by ta historia była dla ciebie do przyjęcia. Mało tego nakręcasz się tym jakbyś miała zaraz orgazm dostać. tongue To jest chore. Jaki skandal? Przecież wszystko mogło się wydać, żona mogła przeczytać chociażby jego wiadomości do mnie itd. Co do ich miłości.. ja nie wiem jaki on jest w domu, wiem jaki jest poza nim dlatego wiem, że dalej ją zdradza. I pewnie będzie zdradzał.  To nie jest żadne moe pobożne życzenie - po prostu widzę co się dzieje.

Och, daj spokój. Widziałaś też, że nic go z żoną nie łączy i co?
Nie wiesz, czy zdradza ją dalej ani czy będzie zdradzał. Może tak a może nie. Może będzie to robił z każdą chętną a może nie zrobi tego nigdy więcej. Przestań tworzyć.

Skandalu nie będzie, bo to nie ten typ. Sama pisałaś, że się go boisz. On wie, jak się "zabezpieczyć" a ty miałabyś za dużo do stracenia.

Co do "skandalu obyczajowego" zaś big_smile to naoglądałaś się Roxann za dużo telewizji i "przygód" celebrytów tongue

ps. co z tymi Włochami? tongue kiedy wracasz?

2 591

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:
Xymena napisał/a:

Roxann
Najbardziej boli tutejsze koleżanki to, że mogłoby chodzić nie o seks, ale o uczucie.
Specjalnie dla nich zacytuję wypowiedź faceta:
"Najlepszy scenariusz byłby wówczas gdybyśmy mogli byc z ta ktora kochamy ale nie zawsze tak jest.Czesto z powodu wyrzutów sumienia,powinności,dzieci ,nalegań/w rożnej postaci/żon zostajemy w związkach ,ktore najczęściej i tak sa juz fikcja ,jeszcze przed zdrada.Potem zwykle samo zycie to weryfikuje ale często jest juz za pozno."

Pewnie, że ze strony prezesa w relacji z Roxann może nie chodzić wyłącznie o seks.
Tylko, że to jeszcze nie oznacza, że w relacji z zoną chodzi wyłącznie o szeroko rozumianą powinność względem dzieci i współmałżonka.
To wie tylko on. On wie dlaczego podjął taką decyzję, no i trzeba się z nią pogodzić autorce.

To oczywiste, że ona musi się z jego decyzją pogodzić, nie musi jednak godzić się na to, aby on mieszał jej w życiu, co jak widać takie proste nie jest. Dokładnie wiem jak to działa, bo sama mam z takim mało konkretnym zawracaniem głowy do czynienia. Ale pomaga uzmysłowienie sobie faktu, że w takim razie dla niego "ta cała reszta" jest jednak ważniejsza niż ja.
Jeśli chodzi o realcję z żoną w takich przypadkach, to zacytuję innego faceta:
"Przeczytalem wiele postów i powiem wam ze kazda sytuacja jest inna.Jako mezczyzna moge tylko jednoznacznie powiedziec,ze kiedy on zaczyna rozglądać sie za kobietami tzn ze małżeństwo juz nie istnieje ,a tzw zycie rodzinne jest bajka.Staramy sie dbac o dom i dzieci ale tak na prawde tęsknimy za piękna,bezgraniczna miloscia.Ja taka spotkałem bardzo dawno i oboje spieprzylismy to.Bardzo zaluje."

2 592 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-01-19 18:18:43)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:
horses napisał/a:
Xymena napisał/a:

Roxann
Najbardziej boli tutejsze koleżanki to, że mogłoby chodzić nie o seks, ale o uczucie.
Specjalnie dla nich zacytuję wypowiedź faceta:
"Najlepszy scenariusz byłby wówczas gdybyśmy mogli byc z ta ktora kochamy ale nie zawsze tak jest.Czesto z powodu wyrzutów sumienia,powinności,dzieci ,nalegań/w rożnej postaci/żon zostajemy w związkach ,ktore najczęściej i tak sa juz fikcja ,jeszcze przed zdrada.Potem zwykle samo zycie to weryfikuje ale często jest juz za pozno."

Pewnie, że ze strony prezesa w relacji z Roxann może nie chodzić wyłącznie o seks.
Tylko, że to jeszcze nie oznacza, że w relacji z zoną chodzi wyłącznie o szeroko rozumianą powinność względem dzieci i współmałżonka.
To wie tylko on. On wie dlaczego podjął taką decyzję, no i trzeba się z nią pogodzić autorce.

To oczywiste, że ona musi się z jego decyzją pogodzić, nie musi jednak godzić się na to, aby on mieszał jej w życiu, co jak widać takie proste nie jest. Dokładnie wiem jak to działa, bo sama mam z takim mało konkretnym zawracaniem głowy do czynienia. Ale pomaga uzmysłowienie sobie faktu, że w takim razie dla niego "ta cała reszta" jest jednak ważniejsza niż ja.
Jeśli chodzi o realcję z żoną w takich przypadkach, to zacytuję innego faceta:
"Przeczytalem wiele postów i powiem wam ze kazda sytuacja jest inna.Jako mezczyzna moge tylko jednoznacznie powiedziec,ze kiedy on zaczyna rozglądać sie za kobietami tzn ze małżeństwo juz nie istnieje ,a tzw zycie rodzinne jest bajka.Staramy sie dbac o dom i dzieci ale tak na prawde tęsknimy za piękna,bezgraniczna miloscia.Ja taka spotkałem bardzo dawno i oboje spieprzylismy to.Bardzo zaluje."

Rozumiem, że to takie samo-pocieszanie się, stosowane przez niedoszłą kochankę i kochankę, która zdała sobie sprawę, że służy tylko do jednego?
Że co prawda wam się ni udało, ale za to żona ma jeszcze gorzej tongue A rodzina to już tylko fikcja i nic dobrego. Roxi to nawet baaardzo współczuje tej żonie (z mężem której spała) aż płacze i spać po nocach z tego żalu i współczucia dla biedaczki nie mogła. Paranoja nie do ogarnięcia.
Ale wiecie, na pocieszenie - świat jest mega różnorodny a ludzie przepięknie różni - może ta biedna żona też sobie używa na boku za przyzwoleniem prezia-swojego męża... a potem spotykają się w domu, kuchni, sypialni i zdają relacje z łatwych zdobyczy...

2 593

Odp: ja, on i ten trzeci

Zgadzam się, że to nie ten typ i on do tego nie dopuści. Zdradzający zdradzającemu nie równy. Ten potrafi się ustawić i zabezpieczyć. Nie bez powodu rodzinę trzyma daleko od pracy, tego towarzystwa. Czy się rzeczywiście nie układało i nagle zaczęło, czy zawsze było dobrze, jaka w sumie to teraz różnica. I zgadzam się z tym co niektórzy tu piszą, że on nie chce innego związku, nowej rodziny, bo swoją już ma. Potrzebuje emocji, ‘czułości’, fascynacji jego osobą, ale takiej jak za czasów kawalerskich. I co też dla niego bardzo istotne – podporządkowania. I wydaje mi się, że to jest główny powód dla którego nie chce odpuścić… nie jakieś uczucia, bo on ich nie ma. Przez ponad 4 l jak sam określił miał mnie w ‘swoich szponach’. Kontrolował, krążył jak satelita, mącił. Niby jako przyjaciel. Teraz nie może przeżyć, że chcę się od niego totalnie odciąć. I to nie żarty jak mu się chyba wydawało. On, pomimo ciąży, nawet nie myśli by zwolnić. Poza tym to co często podkreślałam, on w domu jest gościem. Żona od niego zależna. Całkiem możliwe, że zaczęła myśleć o pracy skoro już dzieci odchowane. No teraz na pewno do niej nie wróci. Nie każda kobieta potrafi się tak poświęcić i zgodzić na taki podział ról i miejsce w związku. Dla niego z takim charakterem, taka kobieta to może być istny skarb. On robi swoje, rozwija, bawi… mając pewność, że w domu wszystko ok., dzieci zadbane, obiadek czeka itd. Byłby idiotą gdyby chciał to rozwalić dla niepewnej relacji. On nie musi nawet za dużo się starać, przecież nie jest to typ, który codziennie po pracy grzecznie wraca do domu, nie ma więc zbyt dużych przeszkód by sobie romansować w najlepsze bo alibi zawsze się znajdzie – „spotkanie biznesowe, delegacje itd.” Tu nie trzeba być wróżką by wiedzieć, że on z tego nie zrezygnuje. No przecież widzę, chcąc czy nie, jak on się zachowuje.

2 594

Odp: ja, on i ten trzeci

Owszem, jestem łobuzem. Lubie kobiety. Lubię być z nimi. Nie tylko w pracy wink Czy kochałem i koie!cham moje kochanki? Nie wiem. Ale też i nie traktuję seksu jako sportu, czyli im więcej tym lepiej. Abym poszedł do łóżka, partnerka musi mnie czymś zaciekawić, podniecić. Musi mieć to "coś". Oprócz wyglądu musi być jakaś "chemia". Co do żony, też coś jest. Czy to wciąż miłość? Tego też nie wiem. Po prostu tak mnie Matka-Natura skonstruowala

Tez cytat z forum meskiego .

2 595 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-19 18:47:35)

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Roxi to nawet baaardzo współczuje tej żonie (z mężem której spała) aż płacze i spać po nocach z tego żalu i współczucia dla biedaczki nie mogła. Paranoja nie do ogarnięcia.
Ale wiecie, na pocieszenie - świat jest mega różnorodny a ludzie przepięknie różni - może ta biedna żona też sobie używa na boku za przyzwoleniem prezia-swojego męża... a potem spotykają się w domu, kuchni, sypialni i zdają relacje z łatwych zdobyczy...

Nie przeżyjesz, jak nie przekoloryzujesz tongue milion razy pisałam, że ja ego żony nie znam. Trudno było jednak zostać obojętnym na tą całą sytuację, jego zachowanie, to jak on mi tę wiadomość przekazał. Ja zdaję sobie sprawę, że wersja oficjalna jest taka, ze dziecko planowane i ogólnie szczęście wielkie. Dla mnie jednak - wpadka bo go olałam. Ale ty chyba nie rozumiesz różnicy, bo wszystko spłycasz i interpretujesz po swojemu puszczając wodze fantazji..

Edit: idąc twoim tokiem rozumowania, teraz i ja przekoloryzuję i cię zapytam, jakbyś się czuła, gdyby facet, który kiedyś był ci bliski, który wciąż o ciebie zabiega(ł), z którym się pokłóciłaś, nie chciałaś znać.. najpierw ci przedstawił litanię jaka to jesteś niewdzięczna, a on jak głupi stara, ugania… a po miesiącu pisze, że przez ciebie teraz spodziewa się dziecka z inną. Że gdybyś go nie olała, to by było inaczej. Widzisz go pierwszy raz pijanego tak że aż ledwie stoi na nogach. Nie wierzę, że zostałabyś obojętna. Fakt wobec niego tylko politowanie, ale w tle jest tez kobieta w ciąży. Nie pomyślałabyś o niej ze smutkiem, czy nawet współczuciem? Nawet jeśli tam było dobrze i dziecka chcieli, sam fakt, że on był w stanie tak o tej ciąży powiedzieć „wcale się nie cieszę”. Nawet jeśli ta wersja była tylko dla ciebie.
Tu nawet nie chodzi o relację ja-prezio. Tylko całą tą sytuację.

2 596

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:
horses napisał/a:
Xymena napisał/a:

Roxann
Najbardziej boli tutejsze koleżanki to, że mogłoby chodzić nie o seks, ale o uczucie.
Specjalnie dla nich zacytuję wypowiedź faceta:
"Najlepszy scenariusz byłby wówczas gdybyśmy mogli byc z ta ktora kochamy ale nie zawsze tak jest.Czesto z powodu wyrzutów sumienia,powinności,dzieci ,nalegań/w rożnej postaci/żon zostajemy w związkach ,ktore najczęściej i tak sa juz fikcja ,jeszcze przed zdrada.Potem zwykle samo zycie to weryfikuje ale często jest juz za pozno."

Pewnie, że ze strony prezesa w relacji z Roxann może nie chodzić wyłącznie o seks.
Tylko, że to jeszcze nie oznacza, że w relacji z zoną chodzi wyłącznie o szeroko rozumianą powinność względem dzieci i współmałżonka.
To wie tylko on. On wie dlaczego podjął taką decyzję, no i trzeba się z nią pogodzić autorce.

To oczywiste, że ona musi się z jego decyzją pogodzić, nie musi jednak godzić się na to, aby on mieszał jej w życiu, co jak widać takie proste nie jest. Dokładnie wiem jak to działa, bo sama mam z takim mało konkretnym zawracaniem głowy do czynienia. Ale pomaga uzmysłowienie sobie faktu, że w takim razie dla niego "ta cała reszta" jest jednak ważniejsza niż ja.
Jeśli chodzi o realcję z żoną w takich przypadkach, to zacytuję innego faceta:
"Przeczytalem wiele postów i powiem wam ze kazda sytuacja jest inna.Jako mezczyzna moge tylko jednoznacznie powiedziec,ze kiedy on zaczyna rozglądać sie za kobietami tzn ze małżeństwo juz nie istnieje ,a tzw zycie rodzinne jest bajka.Staramy sie dbac o dom i dzieci ale tak na prawde tęsknimy za piękna,bezgraniczna miloscia.Ja taka spotkałem bardzo dawno i oboje spieprzylismy to.Bardzo zaluje."

Xymeno,
myślę, że jest różnie.
Czasami pozostaje się z rodziną ze względu na odpowiedzialność i po czasie okazuje się, że to była dobra decyzja, bo uczucia wróciły,
czasami zostają i żałują..... Nie wiesz też co po czasie sadzą przytaczani przez Ciebie panowie, kiedy ich emocje opadną.

Ale jest jeszcze jeden typ ludzi zdradzających. Oni nie widzą nic złego w swoim postępowaniu, bo żona/ mąż dostają co trzeba i kochanka/ kochanek dostaje co trzeba.
Są na 100% w obu relacjach i uwierz, w każdej ich towarzysze czują się ważni, kochani. Czasami sa to ludzie o dużym popędzie seksualnym, czasami ludzie, którzy lubią życie na wysokich obrotach, czasami to malkontenci. Nie wiem, czy to zaburzenie, czy zepsucie, czy taka natura.
Nie wiem jaki jest prezes. Wiem, że nie chce się rozwieść i to powinno być decydujące dla autorki. Odciąć się psychicznie, bo fizycznie jeśli jakoś razem pracują to kontakt będzie, ale z tego co pisze to naprawdę sporadyczny. Zresztą facet chyba troche odpuścił. Zniknąć nie zniknie, bo przecież nie porzuci pracy.

2 597

Odp: ja, on i ten trzeci

Tak czytałam, właściwie od początku na bieżąco. I przyznam, że bardzo trzymałam za nią kciuki.
Moja sytuacja jest zupełnie inna, bo on mi niczego nie obiecywał, wiedziałam, że jest żonaty. Nakręciłam się najpierw jaki to on przystojny, fajny, atrakcyjny, ale na zasadzie - oj, czemu tacy faceci są zajęci? No a kiedy on tez zwrócił na mnie uwagę, a potem zdarzyła się sytuacja, że byliśmy sami i on mnie boją i pocałował, to kompletnie straciłam głowę. Nie myślałam wtedy wcale, nie mówiąc o konsekwencjach, jego żonie itd.
Ja nie wiem jaka jest u niego sytuacja. Przeszło mi przez myśl, by poruszyć ten temat, tylko po co?


Roxan to nie sa slowa wyrwane z kontekstu .to twoje slowa .Napisane 155 post .To twoje slowa .Ty to napisalas . Nakrecilas sie .Tyle .Wiedzialas .
Odpusc kobieto .Nie twoj problem z kim on bedzie ,czy bedzie zdradzal zone ,czy nie .To ich problem .
Ty zajmij sie nowym partnerem .Wspólczuje mu.Nie jestes gotowa na nowy zwiazek .Nie jestes gotowa .

2 598

Odp: ja, on i ten trzeci
rakija napisał/a:

Roxan to nie sa slowa wyrwane z kontekstu .to twoje slowa .Napisane 155 post .To twoje slowa .Ty to napisalas . Nakrecilas sie .Tyle .Wiedzialas .
Odpusc kobieto .Nie twoj problem z kim on bedzie ,czy bedzie zdradzal zone ,czy nie .To ich problem .
Ty zajmij sie nowym partnerem .Wspólczuje mu.Nie jestes gotowa na nowy zwiazek .Nie jestes gotowa .

Rakija, ja już się przyzwyczaiłam, że tu się łapie za słówka, przeinacza by dopiec czy wyłuskać jaką sensację. Nie każda historia jest taka sama. Co do tego mego pamiętnego postu.. Przecież równie dobrze tak samo mogłabym napisać o sytuacji po imprezie pożegnalnej. Wiem, że to była głupota, ale ... wtedy nie potrafiłam mu się oprzeć - chemia ogromna.. No wiadomo, że nie myślałam wtedy o jego żonie i dzieciach.. o niczym nie myślałam.. Zresztą nie chcę się z tego po raz setny tłumaczyć.

2 599

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann,
czy Ty sie przypadkiem sama nie nakręcasz. Opisałaś ostatnie wasze spotkanie i z niego wynika, że facet odpuszcza a Ty nie.
Zrozumiałam, że to Ty jego "zaatakowałaś" i chiałaś wyjaśnien. On Ci jedynie przedstawił sytuację, że wspólnie bedziecie pracować.
Wyszedł z tego w miare ok sugerując, ze powinniście żyć w przyjaźni w wolnym tłumaczeniu - nie czepiamy się siebie.
Rozumiem, że są w Tobie emocje, jesteś zła, ale wykorzystaj jego wycofanie się z blizszych relacji.
Myslę, że jeśli sama nie będziesz zaczynać poważniejszych rozmów z nim, to to może ułożyć się w sporadyczną relację zawodową,
no może czasem puści oko aby wybadać, czy moze jesteś chętna na romansik, albo tak o dla sprawdzenia, czy jeszcze działa na Ciebie.

2 600

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Roxann,
czy Ty sie przypadkiem sama nie nakręcasz. Opisałaś ostatnie wasze spotkanie i z niego wynika, że facet odpuszcza a Ty nie.
Zrozumiałam, że to Ty jego "zaatakowałaś" i chiałaś wyjaśnien. On Ci jedynie przedstawił sytuację, że wspólnie bedziecie pracować.
Wyszedł z tego w miare ok sugerując, ze powinniście żyć w przyjaźni w wolnym tłumaczeniu - nie czepiamy się siebie.
Rozumiem, że są w Tobie emocje, jesteś zła, ale wykorzystaj jego wycofanie się z blizszych relacji.
Myslę, że jeśli sama nie będziesz zaczynać poważniejszych rozmów z nim, to to może ułożyć się w sporadyczną relację zawodową,
no może czasem puści oko aby wybadać, czy moze jesteś chętna na romansik, albo tak o dla sprawdzenia, czy jeszcze działa na Ciebie.

Nie Horses, a po tej jego akcji z tym przekazaniem informacji o ciąży nie chciałam żadnych wyjaśnień... bo co tu wyjaśniać. Ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego. I nagle się dowiaduję, że znów razem będziemy w projekcie. I on jakby nigdy nic zaczął się ze mną kontaktować - w końcu pracujemy (znów) razem. i to z jakimś triumfem. Ja że nie mam ochoty i że nie jestem jedyną osobą do kontaktu.. na co on żebym przestała się wygłupiać w końcu jesteśmy przyjaciółmi (tzn on tak uważa czy chce). Pod koniec lutego na pewno się spotkamy bo sprawy już klepnięte. Nie mogę się wycofać.

Posty [ 2 536 do 2 600 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 38 39 40 41 42 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026