netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 461 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 3 618 ]

196 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-17 20:54:13)

Odp: ja, on i ten trzeci
ICoTuZrobic napisał/a:

po co tracić na takiego kolesia czas?? no ale najwyraźniej chciałabyś patrząc po 6 stronach wątku yikes

W tym problem, że wątek sam w sobie nie dotyczył jego, tylko mego poprzedniego związku i tego że jak już w nim naprawdę źle było, to zaczęłam myśleć o tamtym.. nie mając z nim praktycznie kontaktu - ot wspomnienia, sentymenty.. Problem się pojawił, kiedy jak już z tamtym zerwałam on się odezwał i zaproponował niby "przyjacielską" kawę.. a potem mi zaczął mówić,że przez te lata nie zapomniał o mnie itd. hmm

Ale masz rację, że gdyby powiedział wprost, że chce romansu, to nici, a tak pewnie próbuje zagrać na uczuciach.. a nóż coś ugra. hmm
Słabe to bardzo.

197

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
zadawaj proste pytania...
pytaj, po co to pisze
pytaj, jakie są jego intencje
pytaj, o co mu chodzi

198

Odp: ja, on i ten trzeci

"a potem mi zaczął mówić,że przez te lata nie zapomniał o mnie "

O taaaak smile Roxann, litości, wszystkie jego chwyty, które tu opisujesz, WSZYSTKIE, to typowe chwyty zdradzacza żeby Cię zatrzymać w rezerwie. Obudź się dziewczyno i zacznij zwracać uwagę na czyny a nie na słowa. Mają rację Ci, którzy piszą, że jakby tylko chciał, to by od żony odszedł. Łykasz te jego brednie jak pelikan. On o tym doskonale wie. Dlatego mimo iż nic wartościowego nie zamierza Ci dać, tu film jakiś poleci, za chwilę znowu zrobi jakąś gimnazjalną wrzutkę. Wszystko po to żebyś o nim myślała smile Nie wiem co widzisz w tym palancie ale może zamiast zadawać sobie w kółko pytanie "dlaczego on to robi" zadaj sobie w końcu to właściwe. A mianowicie: "dlaczego ja mu na to pozwalam?".

199 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-17 20:59:35)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Roxann
zadawaj proste pytania...
pytaj, po co to pisze
pytaj, jakie są jego intencje
pytaj, o co mu chodzi

Zapytałam, to mi odpowiedział, że ma do mnie sentyment, ze mnie lubi, że chciałby się ze mną przyjaźnić. W końcu takie piękne chwile przeżyliśmy razem i bez senu żebyśmy się do siebie nie odzywali i ogólnie, że bardzo się cieszy, że spotkałam się z nim na te kawie.
Dlatego napisałam, że może wyolbrzymiam. Ale naprawdę niepotrzebnie mówił o niespełnionej miłości, że mu się śnię itd. bo to wskazuje, że jednak chce romansu.. ale co do tego pewności nie mam. A może jestem przewrażliwiona?

200

Odp: ja, on i ten trzeci

No to mu powiedz, że przyjaźń nie polega na flircie.

201 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-17 21:19:45)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

No to mu powiedz, że przyjaźń nie polega na flircie.

To on mi odpowie, ale przecież to nie jest flirt, przecież nic mi nie proponuje itd. że tak "przyjaciele" rozmawiają.
I ogólnie, że to miłe mieć takie wspomnienia.

202

Odp: ja, on i ten trzeci

No mała, bezbronna dziewczynka, której przyczepil się upośledzony emocjonalnie książę, a ona może powinna go spuscić na drzewo, jednak za duża to dla niej satysfakcja. A jeszcze że ciacho...

Jesteś wyrachowana. Masz w nosie to, co zrobilaś tamtej kobiecie, tamtemu dziecku.
Lecisz na skrzydlach swoich romantycznych uniesień, czy może wspomnień o nich. Facet jest zerem, jest do bólu żenujący a Ty bylaś latwa. Tak, typowa kochanka, nic nadzwyczajnego.
Imponuje Ci, że takie dno nadal się Tobą zachwyca? Powinnaś czuć się zażenowana, to by przynajmniej oznaczało, że wyciagnęlaś wnioski.
A Ty jeszcze idziesz z nim na kawę, powspominać stare, " chlubne" dzieje.
Jak Ty mu nie ulegniesz to znajdzie inną " romantyczkę".
Zajmij się swoim życiem kobieto, on się nie zmieni. A Ty masz może jeszcze szansę nikogo nie krzywdzić. Pamiętaj, życie bywa przewrotne,odbiera zaplatę.

203

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
Nie chodzi o to co odpowie, ale o to, że takimi pytaniami wyznaczasz granice.

204

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Roxann
Nie chodzi o to co odpowie, ale o to, że takimi pytaniami wyznaczasz granice.

Widzisz, Xymeno, miałem rację. Chodzi między innymi, o te granice. Gość widzi, że Roxann jest podatna na czułe słówka. I wcale nie zapomniała.
"Przyjaźń", to ten okres, w którym opór Autorki ma się roztopić, jak szron ma trawie po wschodzie słońca.

205

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Xymena napisał/a:

Roxann
zadawaj proste pytania...
pytaj, po co to pisze
pytaj, jakie są jego intencje
pytaj, o co mu chodzi

Zapytałam, to mi odpowiedział, że ma do mnie sentyment, ze mnie lubi, że chciałby się ze mną przyjaźnić. W końcu takie piękne chwile przeżyliśmy razem i bez senu żebyśmy się do siebie nie odzywali i ogólnie, że bardzo się cieszy, że spotkałam się z nim na te kawie.
Dlatego napisałam, że może wyolbrzymiam. Ale naprawdę niepotrzebnie mówił o niespełnionej miłości, że mu się śnię itd. bo to wskazuje, że jednak chce romansu.. ale co do tego pewności nie mam. A może jestem przewrażliwiona?

Roxann tak na otrzeźwienie  może przeczytaj sobie wątek kobiet kochających za bardzo http://www.netkobiety.pl/t17705.html

206

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:
Xymena napisał/a:

Roxann
Nie chodzi o to co odpowie, ale o to, że takimi pytaniami wyznaczasz granice.

Widzisz, Xymeno, miałem rację. Chodzi między innymi, o te granice. Gość widzi, że Roxann jest podatna na czułe słówka. I wcale nie zapomniała.
"Przyjaźń", to ten okres, w którym opór Autorki ma się roztopić, jak szron ma trawie po wschodzie słońca.

W końcu nie wytrzymałam i mu napisałam, że powinien przestać do mnie pisać, że przyjaźń to zły pomysł itd., bo sam chyba by się nie zorientował, że nie odpisuję, bo nie chcę i sam powinien dać spokój.
To mi odpisał, że mnie nie rozumie.

207

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Excop napisał/a:
Xymena napisał/a:

Roxann
Nie chodzi o to co odpowie, ale o to, że takimi pytaniami wyznaczasz granice.

Widzisz, Xymeno, miałem rację. Chodzi między innymi, o te granice. Gość widzi, że Roxann jest podatna na czułe słówka. I wcale nie zapomniała.
"Przyjaźń", to ten okres, w którym opór Autorki ma się roztopić, jak szron ma trawie po wschodzie słońca.

W końcu nie wytrzymałam i mu napisałam, że powinien przestać do mnie pisać, że przyjaźń to zły pomysł itd., bo sam chyba by się nie zorientował, że nie odpisuję, bo nie chcę i sam powinien dać spokój.
To mi odpisał, że mnie nie rozumie.

Roxann .
Przestań się cackać, ze sobą a przede wszystkim z nim.
Przyjaźń to zly pomysł ?
Jaka przyjaźń ... na litość boską?

Brak Ci stanowczości. Zamiast odpisać " czlowieku, zadbaj o swoją rodzinę , proszę się więcej ze mną nie kontaktować" to Ty się bawisz w uprzejmości i nie dziw się, że on Ciebie nie rozumie!!!
Koniec to koniec.

208

Odp: ja, on i ten trzeci

Ja uważam tak jak Betsy.
Facet nie rozumie bo facet to jest bardzo proste narzędzie i jemu trzeba jak krowie na rowie. Więc nie "uważam że nie powinieneś do mnie pisać", że "przyjaźń to zły pomysł" ale: "Przestań do mnie pisać, to jest mój ostatni tekst do ciebie, nie będę się przyjaźniła z żonatym facetem. Żegnam." czy coś w tym stylu. Koniecznie z kropką na końcu.
I przestań Roxann modlić się do tego ołtarza wspomnień, to co było minęło i już nie powróci. Wiadomo że co z oczu to i z serca, dlatego też stanowczo namawiam żebyś nie pozwoliła na żaden kontakt. I dobrze jakby Cię przestało interesować co on sobie pomyśli bo to już nie Twoja sprawa.
Widzisz, ja też myślałam że brak kontaktu jest niemożliwy bo byliśmy w tej samej grupę przyjaciół. I co? Na moje szczęście on sam się z tej grupy "wypisał", a czy za namową żony czy sam do tego doszedł to mnie już nie interesuje, ważne że go nie muszę widywać.
U Ciebie jest inaczej bo żona nie wie (albo i wie, pewności mieć nie możesz) więc to Ty musisz uciąć kontakty. A z drugiej strony, tak sobie teraz myślę, dobrze by było chyba dla Ciebie jakby się dowiedziała, wtedy on już na pewno przestałby pisać do Ciebie.
Ja widzę że robisz powolne postępy i trzymam kciuki żebyś w końcu wyszła z tej chorej sytuacji. Jeżeli uważasz że znienawidzenie go bardziej Ci pomoże to go znienawidź. Wyjdź na chwilę z roli kochanki i zacznij sobie wyobrażać że to Ciebie zdradza. Wyobraź sobie jak każdego wieczoru kiedy wychodził od Ciebie szedł do łóżka z inną kobietą, jak całował ją, pieścił, szeptał te same słówka co Tobie. A potem ta kobieta robiła mu śniadanie, którego Ty nie mogłaś mu zrobić, chodziła z nim na zakupy na które Ty nie mogłaś pójść, jak opalali się razem na plaży na której Ty nie mogłaś się z nim opalać... Na mnie to działa najbardziej. Miłość miłością ale zdrada (nawet wyobrażona) to coś czego ja osobiście wybaczyć nie mogę. Pamiętam że w tym ostatnim smsie kiedy kazałam mu się nie kontaktować już nigdy, napisałam coś o cyckach jego żony. Coś w stylu że niech się lepiej nimi zajmie, byłam pijana i pisałam w złości ale wtedy wszystko z siebie wyrzuciłam. I teraz za każdym razem jak sobie o nim pomyślę to staje mi przed oczami obraz jak on się kocha z żoną. Wiem, to tylko wyobraźnia, ale pomaga. Może i Ty w taki sposób będziesz mogła znienawidzić tego swojego.

209

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, to co robi ten facet jest bardzo nie w porządku. Bawi się Tobą, ale to Ty na to pozwalasz. Zastanów się czy chcesz tak żyć. Odpowiedz sobie szczerze na pytanie czy umiesz się z nim tylko przyjaźnić. Załóżmy, że on naprawdę już nie myśli o romansie (w co szczerze wątpię, bo zachowuje się jednoznacznie). Potrafisz sobie w głowie wyłączyć guziczek "pożądam"  na "to tylko kolega"?  Jestem pewna, że nie. Powiedzmy, że nie wdasz się znowu w romans z nim, na co masz wielką ochotę. I będziecie utrzymywać stosunki przyjacielskie.  Oficjalnie to się tak będzie nazywać, ale on dalej będzie Ci wysyłał budzące wspomnienia linki i nawiązywał do tego, co Was łączyło. Po co Ci to? Chcesz tak żyć, wiecznie tęsknić, nie dać sobie i żadnemu nowemu facetowi szansy na stworzenie związku? Niestety, jedyna rada to urwać z nim kontakt. Jeśli to zupełnie niemożliwe, bo łączą Was sprawy służbowe, to ograniczyć się do wymiany suchych, oficjalnych maili.

210 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-18 18:39:32)

Odp: ja, on i ten trzeci
ivy71 napisał/a:

Ja widzę że robisz powolne postępy i trzymam kciuki żebyś w końcu wyszła z tej chorej sytuacji.

Tak, myślę, że powoli wychodzę z tego całego zamieszania czy zmieszania po tej kawie. Sama nie wiem skąd u mnie  aż takie emocje się pojawiły, ale wydaje mi się, że właśnie dlatego, że po tych latach nagle usłyszałam, że był we mnie zakochany i że aż taki  sentyment ma do mnie. Zupełnie się tego nie spodziewałam, bo przez ten czas zachowywał się bardzo w porządku, nie mieszał, nie nękał, przy sporadycznym kontakcie był zawsze miły i uprzejmy ale też zdystansowany, stąd te wyznania wprowadziły mnie w aż taką konsternację.   
Nie pomyślałam zupełnie, że może chcieć wrócić do tego co było, dlatego nie rozumiałam po co mi to mówi, ale gdyby chciał tylko "przyjaźni', nawet gdyby to była prawda, to powinien zachować to dla siebie.
No ale w ostatnich smsach jednak przegiął i w jego czyste intencje już nie uwierzę. Nie pisze się takich rzeczy do koleżanki, nawet jeśli kiedyś z nią go coś łączyło.
Także z jednej strony żałuję, że dałam się namówić na tą kawę, a z drugiej nawet trochę cieszę bo teraz kiedy jestem sama, pewnie dalej bym wracała do tych naszych wspomnień z sentymentem, czy każdego kolejnego porównywała z nim. Teraz chcę o tym zapomnieć, odciąć raz na zawsze bo już wiem, że te niby piękne chwile, nawet jeśli było uczucie, nic tak naprawdę nie znaczyły i nie miały żadnej wartości, wręcz przeciwnie. Gupia, młoda, naiwna dałam się zbałamucić hmm Teraz jestem o te kilka lat starsza i powinnam wyciągnąć lekcje, być bardziej rozważna i nie popełnić już podobnego błędu. I tego się trzymam wink

211

Odp: ja, on i ten trzeci
rezolutna napisał/a:

Odpowiedz sobie szczerze na pytanie czy umiesz się z nim tylko przyjaźnić.

Przed spotkaniem na kawie, myślałam, że tak, w końcu już tyle czasu minęło... ale teraz wiem, że nie.

212

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann od samego początku kiedy go poznałaś to wiedziałaś, ze przyjazn z tym żonatym dla ciebie nie jest możliwa. Podświadomie zaprogramowałaś się na miłośc do niego, a powodów znalazłaś wiele. Także nawet gdy twój romans z nim zakończyłaś, to jednak on dalej trwał i ci wszyscy biedni faceci nie mieli przy nim żadnych szans. To twój ideał, wzbudza w tobie emocje, twoje poządanie, bo karmisz się jego atencją, jego uwagą, analizujesz każde jego słowo, każdy jego gest w twoją stronę. To jest toksyczne dla ciebie i donikąd to ciebie doprowadziło, bo nie ma w tym przyszłości. Ty to wiesz, ale pomimo racjonalizacji, pociąga cię on, ekscytujesz się  przebywaniem w jego towarzystwie, nie masz skrupułów, wyrzutów sumienia, że jesteś jego zabawką, pretekstem zdrady żony bo on jest pewien tego co do niego czujesz. Dzięki tobie on mógł realizować swoje fantazje pozamałżeńskie, i widocznie tego mu brak skoro znowu ciebie zaczepia.
Wiesz co możesz zrobić, ale to jest dla ciebie bardzo trudne bo musiałabyś zmusić się do zupełnego zerwania kontaktu, niewidzenia się z nim i zmianą pracy.
Jeżeli nie chcesz zmarnować sobie życia- jeżeli chcesz żyć szcześliwa, to wiesz ze nie możesz kontynuować tej znajomości, zmienić może środowisko, poznawać wolnych facetów których nie będziesz porównywać z tym "ideałem" bo niestety zdradzając żonę pokazał, ze nigdy nim nie był bo to facet bez zasad.
Czy takiego meża chciałabyś który oszukuje, ma podwójne standardy...
Roxan zrób sobie prezent i wyświadcz mu przysługę, bo chyba chcesz być  i życ z meżczyzną który nie robi tylko nadziei, ale wspiera, jest partnerem i przyjacielem.

213

Odp: ja, on i ten trzeci

Niby tak, ale na szczęście nie pracujemy razem ani nie mamy blisko do siebie, jednak, nawet chcąc czy nie widujemy się i mamy ze sobą do czynienia, ale rzadko.
Nie wiem jak to będzie...

214 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-02-19 23:09:34)

Odp: ja, on i ten trzeci

przeczytalam całość i nasuwa sie jeden wniosek
ty lubisz takie klimaty, romyslac rozpamietywac a nawet byc kochanka
pasuja ci jego slowa o ,,wielkiej romantycznej miłości,, do ciebie, to ze jest żonaty (przeszkoda)

nie szkoda ci na to życia? co ci on daje takiego?

215

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Excop, tylko po co on tak robi, po co mi takie rzeczy mówi? By mi miło było, bo tak myśli, cz może wiedząc, że się rozstałam, to znów liczy, że może chociaż jakiś romans?
Widzę w jego oczach fascynacje, jak sprzed kilku lat, to jak na mnie patrzy, zawiesza się itd.
A może to rzeczywiście już tylko sentyment... ale rozbrajają mnie jego słowa, że zawsze mogę na niego liczyć, że zawsze będzie miał do mnie sentyment...itd. mając przy tym minę wręcz zbitego psa... co do niego wręcz nie podobne, bo jest bardzo energicznym, postawnym, pewnym siebie facetem.

zawiesza sie he he
może ma jakis problem?
dorosła kobieta a taka naiwna
wiadomo czego od ciebie chce

216

Odp: ja, on i ten trzeci

Eh, od takich facetów jak widać się trudno uwolnić, jak nie drzwiami to oknem.. dziś niespodziewanie na spotkaniu w pracy pojawił się on.. potem chciał mnie zaprosić "na kawę" po.. odmówiłam. Coś tam zaczął gadać, że nie rozumie itd. Teraz pewnie gdzieś pije.. ale co ja mam się tym przejmować? hmm

217

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie pytam tym razem o radę, ale o jakąś dyskusje, może ktoś coś powie mądrego.. bo sama już zaczynam mieć schizę, że robię z facetów impotentów. Tak jak pisałam, miałam bardzo namiętny romans z żonatym (jak się okazało) mężczyzną, który się skończył jakiś czas temu. Potem poznałam fajnego faceta, który okazał się mieć problem w tej kwestii. Choćbym stawała na głowie, nic. I teraz tamten (od romansu) nagle mi pisze, że odkąd z nim zerwałam to z inną (domyśle żoną) "mu nie staje". Ze niby myśli wciąż o mnie, bla, bla.. Na jego słówka się nie nabieram, ale ta impotencja mnie trochę dobija. Wiem, że też faceci czytają to forum.
Czy tylko ja mam takiego pecha, czy to rzeczywiście jest problem dość powszechny?

218

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, sorry ale musialam sie cofnac do poczatkow Twojego watku zeby zrozumiec o co Ci chodzi. Bo chodzi Ci o to ze zaczelas sie zastanawiac czy to Ty masz takiego pecha ze facetom nie staje, tak? Powiem tak, i przepraszam za dosadnosc - odbilo Ci? Po jakiego grzyba Ty sie w ogole zastanawiasz czy i dlaczego mu nie staje? Przeciez mialas zerwac kontakty!
Poza tym, jak juz chcesz analizowac to on nie napisal mu ze przez Ciebie mu nie staje, a raczej to sa jego "czule slowka" zeby Cie zmiekczyc, zeby Cie zmanipulowac, zebys sie wlasnie zaczela zastanawiac tak jak to juz zaczelas robic. On Ci chce powiedziec ze przy zonie mu nie staje, ale Ty jestes taka piekna i seksowna ze mu od razu stanie jak tylko sie zgodzisz...
Dziewczyno, wez i go wykasuj ze swojego zycia, ale tak naprawde.

219

Odp: ja, on i ten trzeci
ivy71 napisał/a:

Roxann, sorry ale musialam sie cofnac do poczatkow Twojego watku zeby zrozumiec o co Ci chodzi. Bo chodzi Ci o to ze zaczelas sie zastanawiac czy to Ty masz takiego pecha ze facetom nie staje, tak? Powiem tak, i przepraszam za dosadnosc - odbilo Ci? Po jakiego grzyba Ty sie w ogole zastanawiasz czy i dlaczego mu nie staje? Przeciez mialas zerwac kontakty!
Poza tym, jak juz chcesz analizowac to on nie napisal mu ze przez Ciebie mu nie staje, a raczej to sa jego "czule slowka" zeby Cie zmiekczyc, zeby Cie zmanipulowac, zebys sie wlasnie zaczela zastanawiac tak jak to juz zaczelas robic. On Ci chce powiedziec ze przy zonie mu nie staje, ale Ty jestes taka piekna i seksowna ze mu od razu stanie jak tylko sie zgodzisz...
Dziewczyno, wez i go wykasuj ze swojego zycia, ale tak naprawde.

W sumie trochę to tak jak piszesz, spróbował jak się dowiedział, że z tamtym mi nie wyszło, teraz też się wycofałam.. nie było żadnych scen bo niby czemu? Jedna kawa? Napisał mi kiedyś wieczorem "dobranoc skarbie' potraktowałam to jako żart, wtedy on że rzadko coś takiego mówi, a jeśli mówi to naprawdę tak myśli..itd. no i słowo po słowie zaczęło się jak to tęskni za mną.. że teraz mu nawet "nie staje", bo to (niby) nie jestem ja. Bez sensu, wiem.

220

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Nie pytam tym razem o radę, ale o jakąś dyskusje, może ktoś coś powie mądrego.. bo sama już zaczynam mieć schizę, że robię z facetów impotentów. Tak jak pisałam, miałam bardzo namiętny romans z żonatym (jak się okazało) mężczyzną, który się skończył jakiś czas temu. Potem poznałam fajnego faceta, który okazał się mieć problem w tej kwestii. Choćbym stawała na głowie, nic. I teraz tamten (od romansu) nagle mi pisze, że odkąd z nim zerwałam to z inną (domyśle żoną) "mu nie staje". Ze niby myśli wciąż o mnie, bla, bla.. Na jego słówka się nie nabieram, ale ta impotencja mnie trochę dobija. Wiem, że też faceci czytają to forum.
Czy tylko ja mam takiego pecha, czy to rzeczywiście jest problem dość powszechny?

Rzeczywiście, Roxann, rady nie są już Tobie potrzebne.
Potrzebujesz po prostu tego samego teraz , co przeżywałaś wtedy.
Dyskusja niczego nie zmieni, póki nie zdecudujesz, że gość to historia i zaczniesz rozglądać się za innymi męźczyznami.
Skoro temu nie staje przy żonie, niech się rozwiedzie i potem dupę zawraca.
Wystarczy byś powiedziała to jedno zdanie, a zapewne Romeo zwinie kitę obrażony.
Ale czy chcesz tak zrobić? Nie wydaje mi się.

221

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
Excop ma rację.
Dokładnie to powinnaś mu powiedzieć.

222 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-03-16 12:36:48)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Roxann
Excop ma rację.
Dokładnie to powinnaś mu powiedzieć.

Powiedziałam. I co on na to? Niby w żartach: "Oj tam, niedługo czeka nas islamizacja i będzie można mieć kilka żon".

A, i jeszcze dodał, że chwile ze mną to jedne z najpieprzniejszych jego wspomnień, że taki ma czasoumilacz - myślenie o tych momentach... itd.

223 Ostatnio edytowany przez ivy71 (2016-03-16 12:39:48)

Odp: ja, on i ten trzeci

A ja wciąż nie rozumiem po co Ty się wdajesz w dyskusje z nim. Powiedz jasno i wyraźnie "Bye bye kochanie, ja nie mam zamiaru być tą drugą, spadaj więc w podskokach. Wróć jak się z żoną rozwiedziesz, a jak będę jeszcze wolna to może pogadamy". Ja tak zrobiłam i mam spokój. I teraz już wiem że "nie pogadamy" bo ja już jestem w zupełnie innym miejscu i z kłamcami dzielić życia nie mam zamiaru.

Uwierz mi, nie ma nic cenniejszego niż święty spokój. I o ile więcej czasu się ma dla siebie, a nie ciągle gapić się na komórkę w nadziei że napisze. Zdrajca, kłamca i oszust. Taki on właśnie jest. Z takim człowiekiem chcesz być? Naprawdę Roxann, zasługujesz na coś lepszego.

224

Odp: ja, on i ten trzeci

Ale ja nie wiem o co mu chodzi. Tzn. domyślam się, ale kompletnie nie rozumiem jego zachowania. Bardzo spokojnie przyjął moje słowa, że na spotkanie już nie ma co liczyć i dlaczego. Przez kilka dni się nie odzywał. Potem znów zaczął niby ot tak, przesyłając mi coś do przeczytania bardzo ogólnego, związanego z pracą (pracujemy w tej samej branży, ale nie razem), albo coś śmiesznego. Bez żadnych aluzji. I nagle ni stąd ni zowąd wyskoczył z tym "skarbem" (w ten weekend). Dotąd było bardzo spokojnie i poprawnie. A teraz znów mu się na jakieś wynurzenia zebrało. Mam jednak wrażenie, że po prostu chce się wygadać, choć może się mylę. Żadnych propozycji spotkań nie ma z jego strony nie ma i jestem przekonana, że nie będzie. Więc celowe "urabianie" raczej odpada.

225

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Przez kilka dni się nie odzywał. Potem znów zaczął niby ot tak, przesyłając mi coś do przeczytania bardzo ogólnego, związanego z pracą (pracujemy w tej samej branży, ale nie razem), albo coś śmiesznego. Bez żadnych aluzji. I nagle ni stąd ni zowąd wyskoczył z tym "skarbem" (w ten weekend). Dotąd było bardzo spokojnie i poprawnie. A teraz znów mu się na jakieś wynurzenia zebrało. Mam jednak wrażenie, że po prostu chce się wygadać, choć może się mylę. Żadnych propozycji spotkań nie ma z jego strony nie ma i jestem przekonana, że nie będzie. Więc celowe "urabianie" raczej odpada.

Oj, Roxann. Jakaś Ty naiwna. A taka, wydawałoby się, rozsądna.
Skoro masz przekonanie, że żadnych propozycji spotkania z jego strony nie będzie, czym uzasadnisz jego wynurzenia? I własne rozmyślania o tym?
Czyżby znał Ciebie lepiej, niż Ty sama?
Że to Ty wyjdziesz w końcu z propozycją, by podnieść miękką faję?

Poza tym, nie odpowiedziałaś na moją sugestię, że wcale nie chcesz, by przestał Cię uważać za naturalny odpowiednik viagry.

226

Odp: ja, on i ten trzeci

Excop, nie wiem czy jestem naiwna, ale naprawdę nie rozumiem jego zachowania, bo jak dla mnie jest nielogiczne i sprzeczne. Po co wyznaje mi miłość po latach, teraz mówi, że jestem jego skarbem itd.? Oczywiście można sądzić, że wciąż na coś liczy, ale to zostało jasno wyjaśnione i dość dobitnie (w końcu), dlatego jestem pewna, że nic mi już nie zaproponuje, bo wie, jaka będzie moja reakcja - więc się tylko ośmieszy.
Ale może rzeczywiście jest tak jak piszesz, że czeka aż ja w końcu zmięknę i sama mu coś zaproponuje... w końcu wie, że póki co nie mam nikogo, więc na wszelki wypadek przypomina mi o sobie, niby tylko w sentymentach, ale wraca do tamtych chwil, bym i ja może zaczęła je sobie przypominać, jak wspaniale było... bym znów zatęskniła? W końcu jakbym teraz sama wyszła z propozycją, to by oznaczało, że akceptuję sytuację i on tym samym asekuruje się od odpowiedzialności czy późniejszych ewentualnych pretensji... To byłoby straszne!

227

Odp: ja, on i ten trzeci

jestes smieszna i strasznie naiwna...skoro jarają cię jego komentarze typu..."nie staje mi przy żonie tylko przy tobie"...  szkoda gadac, ile ten facet ma lat ? ... a poza tym to on tylko liczy na bzykanko bo zapowiedzial ci ze on zony napewno nie zostawi...wiec po co ty sie w to bawisz??

228

Odp: ja, on i ten trzeci

Dla mnie sprawa jest cholernie prosta. I nie ma się nad czym zastanawiać. Facet ma żonę i do Ciebie pisze, żeby coś osiągnąć. Nieważne w tym momencie czy naprawdę coś do Ciebie czuje, czy nie. Jak to o nim świadczy? Jeśli Cię byłby uczciwy to by się rozwiódł i szukał kogoś innego, a nie na odwrót. Chodzi o zwykła ludzką uczciwość. Nawet, jeśli by się rozwiódł i przybiegł do Ciebie, nie bałabyś się, że może Cię potraktować dokładnie tak, jak swoją obecną żonę?

229

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Excop, nie wiem czy jestem naiwna, ale naprawdę nie rozumiem jego zachowania, bo jak dla mnie jest nielogiczne i sprzeczne. Po co wyznaje mi miłość po latach, teraz mówi, że jestem jego skarbem itd.? Oczywiście można sądzić, że wciąż na coś liczy, ale to zostało jasno wyjaśnione i dość dobitnie (w końcu), dlatego jestem pewna, że nic mi już nie zaproponuje, bo wie, jaka będzie moja reakcja - więc się tylko ośmieszy.
Ale może rzeczywiście jest tak jak piszesz, że czeka aż ja w końcu zmięknę i sama mu coś zaproponuje... w końcu wie, że póki co nie mam nikogo, więc na wszelki wypadek przypomina mi o sobie, niby tylko w sentymentach, ale wraca do tamtych chwil, bym i ja może zaczęła je sobie przypominać, jak wspaniale było... bym znów zatęskniła? W końcu jakbym teraz sama wyszła z propozycją, to by oznaczało, że akceptuję sytuację i on tym samym asekuruje się od odpowiedzialności czy późniejszych ewentualnych pretensji... To byłoby straszne!

Jesteś naiwna i doszukujesz się logiki tam gdzie jej nie ma i być nie może, rozkminiasz wynurzenia faceta zamiast się wkurzyć i powiedzieć mu naprawdę co o nim myślisz. Po co Ci to? Napisałaś że wszystko zostało jasno i dobitnie wyjaśnione - jak widać to tylko Ty tak uważasz, on nadal myśli że będzie Cię mógł posuwać bo jest taki super samiec, jeszcze trochę a znowu zaczniesz za nim latać. To jest zwykłe urabianie materiału. Skończ z tym raz na zawsze bo szkoda Twojego życia na takiego dupka.

230

Odp: ja, on i ten trzeci

"nie staje mi przy żonie tylko przy tobie"
czy tylko mi się wydaje, że takie teksty są prostackie?
Raczej do kobiety, na której zależy, to pisze się inaczej, tak bardziej niejednoznacznie, aby jej nie urazić?

231

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

"nie staje mi przy żonie tylko przy tobie"
czy tylko mi się wydaje, że takie teksty są prostackie?
Raczej do kobiety, na której zależy, to pisze się inaczej, tak bardziej niejednoznacznie, aby jej nie urazić?

Wiadomo, że nie powiedział tego tak dosłownie, tylko ja użyłam skrótu myślowego i nie było to powiedziane od tak, tyle wynikało z kontekstu rozmowy, oczywiście zaczęło się od stresującej pracy (skąd ja to znam), a potem, że nie ma nawet ochoty na sex (w domyśle z żoną). Na co ja że to do niego nie podobne, czy coś w tym stylu. Na co on, że mowę o czasach kiedy się spotykaliśmy a teraz jest co innego, że nawet ... itd.

232

Odp: ja, on i ten trzeci

hehe tekst prostacki ale Roksan jest "wielce" rozanielona... świadczą o tym rozkimy na 7 stron... biedny on od kilku lat mu nie staje... Roksan niech uważa na kolejnego impotenta...

233

Odp: ja, on i ten trzeci

ale powiedział, jak powiedział smile
niezły kozak, szczery i bez ogródek daje Ci do zrozumienia, że możecie sobie w tym temacie pomóc.
Nad czym się tu zastanawiać? Jeśli masz ochotę, nie masz skrupułów.... to w to idź.
On i tak wierny nie jest, więc ......

234

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

ale powiedział, jak powiedział smile
niezły kozak, szczery i bez ogródek daje Ci do zrozumienia, że możecie sobie w tym temacie pomóc.
Nad czym się tu zastanawiać? Jeśli masz ochotę, nie masz skrupułów.... to w to idź.
On i tak wierny nie jest, więc ......

A mi nawet przez głowę przeszło, że powiedział to by w jakiś sposób przekonać mnie, że jest nieszkodliwy pod tym względem i nie ma powodu byśmy urywali kontakt, bo on przecież nie ma żadnych niecnych zamiarów, a nawet gdyby miał, to i tak z tego nici, bo przecież... itd. wink

235

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, nie staraj się zrozumieć. Wyślij gościa na szczaw. On chce znowu romansu i tyle. Poczytaj wątek obok, Dlaczego się nie zakochał.

236 Ostatnio edytowany przez ivy71 (2016-03-16 16:17:38)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

A mi nawet przez głowę przeszło, że powiedział to by w jakiś sposób przekonać mnie, że jest nieszkodliwy pod tym względem i nie ma powodu byśmy urywali kontakt, bo on przecież nie ma żadnych niecnych zamiarów, a nawet gdyby miał, to i tak z tego nici, bo przecież... itd. wink

Buahahahaha! Akurat!
Roxann, Ty wcale nie masz zamiaru urwać ten kontakt... Moim zdaniem powinnaś iść na terapię.

237

Odp: ja, on i ten trzeci

Dla mnie to proste. Mieliście romans, który zakończyliście bezproblemowo, scen nie robiłaś...a to jest wielki plus!
Jesteś sama, pewnie w " potrzebie", a on też potrzebuje adrenaliny, to znowu się wokół Ciebie kręci.
Nie rozumiem, w czym Ty masz problem? Czego nie rozumiesz?
Czytając to forum można odnieść wrażenie, że to właśnie kobiety nie słuchają , co facet mówi i dorabiają własną teorię.

238

Odp: ja, on i ten trzeci

Według mnie Ty sama siebie oszukujesz. Na poziomie rozumu może i podjęłas decyzję, że nigdy więcej żadnego romansu z nim. Na poziomie emocji -  wręcz odwrotnie. Stawiam skrzynkę piwa (czy co kto lubi), że to tylko kwestia czasu, kiedy wylądujecie w łóżku.

239

Odp: ja, on i ten trzeci
rezolutna napisał/a:

Według mnie Ty sama siebie oszukujesz. Na poziomie rozumu może i podjęłas decyzję, że nigdy więcej żadnego romansu z nim. Na poziomie emocji -  wręcz odwrotnie. Stawiam skrzynkę piwa (czy co kto lubi), że to tylko kwestia czasu, kiedy wylądujecie w łóżku.

rezolutna, gdyby on nie był żonaty, to ja ze swego łóżka bym go nie wypuściła te 3-4 lata temu. Ale jest! Tak jak wcześniej pisałam, wtedy byłam młodsza, bardziej naiwna, nie wiedziałam, że ma żonę. Jak już się dowiedziałam, to jednak nie mogłam mieć tylko do niego pretensji, bo zresztą słusznie na moje późniejsze pytanie dlaczego mi nie powiedział, że ma żonę... odpowiedział krótko: "bo nie pytałaś". I taka prawda, nie pytałam. Wtedy nawet mi przez głowę nie przeszło, że tak się może zachowywać żonaty facet. Jak już wiedziałam, to nie miałam innego wyjścia jak tylko to skończyć i to na tej samej rozmowie. Potem nigdy do tego nie wracaliśmy. Pomimo braku scen, zachowanych uprzejmościach, niesmak pozostał.
Teraz gdybym się złamała, to by była moja osobista porażka. Te chwile zapomnienia nie są absolutnie tego warte. Może gdyby był rozwiedziony... ale to też może, bo 2 raz się do tej samej rzeczki nie wchodzi. Owszem, mam do niego słabość, ale to jakby nic nie zmienia. Pomimo tego całego romansu, mam swoja dumę i znam wartość. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym teraz mu uległa. Tak naprawdę, te jego wyznania jeszcze bardziej mnie do tego zmotywowały.  O ile wcześniej miałam pewien niesmak, że mnie wykorzystał i byłam zła na siebie, że się w to wkręciłam, tak teraz, szczególnie po tych jego pierwszych wyznaniach na kawie, że jestem jego niespełnioną miłością itd. poczułam jakąś taką dziwną ulgę i siłę w sobie, że jednak nie byłam pierwszą lepszą, którą zbałamucił, że i on odczuwa tego konsekwencje do dziś. Dużo to dla mnie znaczyło, ale w kwestii własnego lepszego samopoczucia tylko i wyłącznie, bo ogólnie to nic nie zmienia.
Dlatego to, że znów liczy na romans, jakoś mi tu nie pasuje. Raczej, że miał wyrzuty sumienia i chciał się wytłumaczyć, ze swego zachowania, że nie jest takim skończonym dupkiem.  A może tylko bym chciała, by tak było?

240

Odp: ja, on i ten trzeci

Ale czy jego motywacja, jaka by w tej chwili nie była, coś dla Ciebie zmienia? Zobacz, znowu o nim rozmyślasz, przywołujesz wspomnienia. To nie jest konstruktywne. Kopnij go w zadek i zrób miejsce w swojej głowie dla innego faceta.

241

Odp: ja, on i ten trzeci
rezolutna napisał/a:

Ale czy jego motywacja, jaka by w tej chwili nie była, coś dla Ciebie zmienia? Zobacz, znowu o nim rozmyślasz, przywołujesz wspomnienia. To nie jest konstruktywne. Kopnij go w zadek i zrób miejsce w swojej głowie dla innego faceta.

Na razie jeszcze nie chcę nowego związku, nie jestem gotowa... brakuje mi jednak czułości, wsparcia. Myślę, że on to dobrze wyczuwa. Znamy się w końcu parę dobrych lat. Chciałabym wierzyć, że to tylko życzliwość, bo mimo wszystko lubię go.
Ta wersja, że znów liczy tylko na romans, kompletnie burzy ten "obraz".

242 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-03-16 20:37:41)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
rezolutna napisał/a:

Ale czy jego motywacja, jaka by w tej chwili nie była, coś dla Ciebie zmienia? Zobacz, znowu o nim rozmyślasz, przywołujesz wspomnienia. To nie jest konstruktywne. Kopnij go w zadek i zrób miejsce w swojej głowie dla innego faceta.

Na razie jeszcze nie chcę nowego związku, nie jestem gotowa... brakuje mi jednak czułości, wsparcia. Myślę, że on to dobrze wyczuwa. Znamy się w końcu parę dobrych lat. Chciałabym wierzyć, że to tylko życzliwość, bo mimo wszystko lubię go.
Ta wersja, że znów liczy tylko na romans, kompletnie burzy ten "obraz".

Ostatni raz się odezwę, Roxann, bo widzę, że wszystko i tak jak grochem o ścianę.
Lubić i wspominać "dawne czasy" to jedno. Natomiast ciągłe nawiązywanie do seksualnej prowieniencji owych dawnych czasów, to drugie.
Póki pozwalasz mu na to, nie odczepi się, aż dopnie swego.
Udawanie, że jest inaczej, to tylko próba usprawiedliwienia się przed samą sobą.
Dobrze wiesz, o co mu chodzi, lecz boisz się spojrzeć prawdzie w twarz.

Dziękuję, to wszystko z mojej strony w Twoim wątku, droga Roxann. smile

243

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Ostatni raz się odezwę, Roxann, bo widzę, że wszystko i tak jak grochem o ścianę.
Lubić i wspominać "dawne czasy" to jedno. Natomiast ciągłe nawiązywanie do seksualnej prowieniencji owych dawnych czasów, to drugie.
Póki pozwalasz mu na to, nie odczepi się, aż dopnie swego.
Udawanie, że jest inaczej, to tylko próba usprawiedliwienia się przed samą sobą.
Dobrze wiesz, o co mu chodzi, lecz boisz się spojrzeć prawdzie w twarz.

Dziękuję, to wszystko z mojej strony w Twoim wątku, droga Roxann. smile

Brutalny jesteś ;P ale muszę przyznać, że Twoje wypowiedzi trafiają w samo sedno.
Piszę co myślę, taka zaleta forum.
Muszę chyba przyznać się do jednego - zrobiłam mały wywiad środowiskowy i wygląda a to, że on już nie jest z żoną. Nie wiem tego oczywiście od niego.

244

Odp: ja, on i ten trzeci

Piszesz, że chcesz wierzyć, że to tylko życzliwość etc. Itd. Itp. A mnie się jednak wydaje, że gdzieś w głębi duszy chciałabyś znowu z nim być. No i patrz, trafiło się, podobno odszedł od żony...

245

Odp: ja, on i ten trzeci

Czuję, że się powoli łamię sad ale rozsądek mówi mi wciąż "nie daj się"!
Wczoraj, jak co dzień wyszłam z pracy, idę i nagle jakiś samochód się zatrzymuje i pytanie "podwieźć panią"? To był on. Powiedział, że jedzie w tym samym kierunku i żebym się nie wygłupiała. No ok. Wprawdzie zaraz zadzwonił mu telefon, który musiał odebrać, więc przez pół drogi nie rozmawialiśmy, bo on z kimś gadał o pracy. Jak skończył rozmowa też średnio się kleiła - bo o czym tu gadać? A że korki.. to trochę to trwało. Coś pomiędzy słowami powiedziałam, że wracam prosto do domu, na co on że nie.. że chociaż jakaś kawa, że mnie nie wypuści, jak już się spotkaliśmy itd. Zaczął szukać jakich miejsc po drodze, by się zatrzymać.. zboczył z drogi i tak krążyliśmy po jakichś uliczkach w dzielnicy której oboje nie znamy... w końcu zatrzymaliśmy się na sushi.
Weszliśmy, wybraliśmy stolik i cisza... na co on, że czasem cisza jest dobra itd., że cieszy się że się spotkaliśmy... Sytuację rozładowała pani kelnerka, która była bardzo miła, gadatliwa i życzliwa.. Nie byłam jakoś specjalnie głodna (on tak), więc powiedziałam, żeby coś zamówił, a ja się ew poczęstuję/skosztuję.  Na co on, że zamawia to i to i dodał a dla "mojej dziewczyny" ... Jak kelnerka odeszła zapytałam dlaczego tak powiedział...odpowiedział, że to był odruch. Zjedliśmy, wypiliśmy herbatkę, rozmowa się rozkręciła. No i powrót. Trochę krążyliśmy bo przegapiliśmy skręt, ale wracając wybrał jeszcze dłuższą drogę. Było całkiem miło. Jak już byliśmy na miejscu prawie skamieniał. Ogólnie było tak, że on jechał "na pamięć", a potem ja prowadziłam.. pytał kilka razy czy jestem pewna że dobrze jedziemy, na co ja że tak (a kręciliśmy po jakichś małych uliczkach) no i w końcu wyjechaliśmy na moją ulice... wtedy ja - poznajesz okolicę? Na co on: no tak, tyle czasu tu wyczekałem.. dodając po chwili... swojego czasu. I wtedy jakby zamarł. Zatrzymał się przy bramie i znów cisza, jakby skamieniał. Podziękowałam i poszłam sobie. Nie było późno, dopiero szarzało... no i dziś z rana dostaję sms "miło było cię zobaczyć".

246

Odp: ja, on i ten trzeci

Od początku wątku wiedziałam, że tak będzie. Nie będę Cię pouczać. Ostatecznie więcej z tego będzie frustracji niż radości, wiesz to, prawda?

247 Ostatnio edytowany przez ExtremeHobby (2016-03-18 22:09:35)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxi i jak to teraz widzisz?Co czułaś jak siedziałaś koło niego?Pożądanie czy niechęć?

248

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:
Roxann napisał/a:

Nie pytam tym razem o radę, ale o jakąś dyskusje, może ktoś coś powie mądrego.. bo sama już zaczynam mieć schizę, że robię z facetów impotentów. Tak jak pisałam, miałam bardzo namiętny romans z żonatym (jak się okazało) mężczyzną, który się skończył jakiś czas temu. Potem poznałam fajnego faceta, który okazał się mieć problem w tej kwestii. Choćbym stawała na głowie, nic. I teraz tamten (od romansu) nagle mi pisze, że odkąd z nim zerwałam to z inną (domyśle żoną) "mu nie staje". Ze niby myśli wciąż o mnie, bla, bla.. Na jego słówka się nie nabieram, ale ta impotencja mnie trochę dobija. Wiem, że też faceci czytają to forum.
Czy tylko ja mam takiego pecha, czy to rzeczywiście jest problem dość powszechny?

Rzeczywiście, Roxann, rady nie są już Tobie potrzebne.
Potrzebujesz po prostu tego samego teraz , co przeżywałaś wtedy.
Dyskusja niczego nie zmieni, póki nie zdecudujesz, że gość to historia i zaczniesz rozglądać się za innymi męźczyznami.
Skoro temu nie staje przy żonie, niech się rozwiedzie i potem dupę zawraca.
Wystarczy byś powiedziała to jedno zdanie, a zapewne Romeo zwinie kitę obrażony.
Ale czy chcesz tak zrobić? Nie wydaje mi się.

Cześc Roxan:)

Dobre z tą kitą . Możesz mu tak powiedzieć i sprawa jasna bedzie:)

249

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
Jeśli jest szansa, że będziecie razem, to jedynie wtedy, gdy postawisz ultimatum. W innym wypadku nie będzie miał żadnej motywacji, aby coś zmieniać.
Trzymaj się, zasługujesz przecież na wyłączność, a nie na uzupełnianie czyjegoś życia.

250

Odp: ja, on i ten trzeci

My laski jesteśmy głupie wiecie?
jeden taki , przystojny, dobry w łóżku, mówi co chcemy usłyszeć, i juuż my zakochane i już lecimy zadzierajac kieckę...
Bo jesteśmy powierzchowne i chcemy księca z bajki a nie normalnego faceta z brzuchem.
Takie jesteśmy.
Głupie naiwne i oszukujemy same siebie, że jesteśmy wrażliwe i potrzebujemy czułości dlatego lecimy na super przystojniaka , idealnego kolesia, a nie na zwykłego śmierdzącxego kiełbasą :d
hehe

251

Odp: ja, on i ten trzeci

Otoz to, uwazam ze Kasajka trafia w sedno. Brawo. Roxann jest kobieta, ktora zna swoja wartosc i ktora bardzo sie "ceni" i partnera chce wybrac bardzo starannie, czyli musi byc przystojny, szarmancki, wysportowany, inteligentny czy nawet zamozny. Im bardziej atrakcyjna kobieta i im bardziej zdaje sobie ona z tego sprawe, tym bardziej nie chce sobie wybrac "byle kogo" do zwiazku. No i oczywiscie chemia i udane pozycie to dla niej jeden z priorytetow. Takim silgielkom wymarzonego "samca alfa" trudno znalezc i dlatego wiele jest kobiet pieknych, aczkolwiek samotnych i nieszczesliwych....
Przepraszam za brak polskich liter.

252

Odp: ja, on i ten trzeci
ExtremeHobby napisał/a:

Roxi i jak to teraz widzisz?Co czułaś jak siedziałaś koło niego?Pożądanie czy niechęć?

Sama nie wiem co czułam, ale nie była to na pewno niechęć. Nie czułam też już tych motylków, co kiedyś. Wbrew pozorom czułam się dość spokojnie i komfortowo, choć w pewnym momencie on sam zwrócił uwagę, że mi ręce drżą...na co ja, że mnie krępuje, że mi się tak przygląda. No bo jak już wspomniałam, jak już usiedliśmy przy stoliku, to taka cisza nastała...
Poza tym z jego strony nie było żadnych aluzji czy podchodów, że chodzą mu po głowie jakieś niecne plany. Jedynie jak wsiadłam do samochodu, powiedział, coś w stylu: coś ty taka zakręcona pod szyję. A potem jak zdjęłam w restauracji kurtkę to powiedział pod nosem 'wow", ale nie kontynuował. No i potem przy kelnerce mówiąc o mnie powiedział "maja dziewczyna". Oczywiście nie miał obrączki, ale nie skomentowałam tego. Rozmawialiśmy potem na różne tematy, o pracy, polityce, podróżach, pogodzie itd. ale zero tematów osobistych czy wspomnień o przeszłości. Było naprawdę bardzo sympatycznie i na luzie. A, i na deser zamówiliśmy owoce liczi... byłam ciekawa jak wyglądają (jakoś wcześniej tego nigdy nie sprawdziłam). Znalazł w necie zdjęcia i zaczął czytać opis...potem cisza kilka sekund i na koniec "są afrodyzjakami", tak jakby się zastanawiał, czy to powinien przeczytać. wink
No i jeszcze co do tej drogi powrotnej... myślę, że i on i ja mamy w sobie blokady, których żadne z nas nie chce czy ma obawy złamać.. tym bardzie pierwszy. widziałam, że przedłużał podróż, ale z drugiej strony dystans był zachowany... szczególnie kiedy już byliśmy na mojej ulicy. Naprawdę wyglądał tak jakby go zamurowało, bo nawet nie wydusił z siebie żadnego słowa... po tej jego refleksji "tyle się tu naczekałem... swojego czasu".

253 Ostatnio edytowany przez ExtremeHobby (2016-03-19 09:42:55)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Poza tym z jego strony nie było żadnych aluzji czy podchodów, że chodzą mu po głowie jakieś niecne plany.

Na tym polega manipulacja właśnie a on tę sztukę ma opanowaną do perfekcji.Ty masz dostrzec tylko to co toczy się na pierwszym planie i nie widzieć tego co dzieje się za kurtyną czyli w tym przypadku nie dostrzec jego prawdziwych zamiarów.I tak kroczek po kroczku...

254

Odp: ja, on i ten trzeci

Niedługo przeczytamy nowy temat autorki - O ja biedna nieszczęśliwa,  liczyłam na poważny związek a ten drań  przeleciał mnie parę razy i zostawił.

255

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan jestes strasznie naiwna. Jeszcz zaplaczesz przeZ ,,swojego,, boskiego ,Alvaro,,.
Dorosla baba a jak dziecko sie zachowujesz.
I teksty ze on z zona nie spi -tekst roku. A ty sie tym jarasz.

256 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-03-19 11:11:29)

Odp: ja, on i ten trzeci
Screwdriver napisał/a:

Otoz to, uwazam ze Kasajka trafia w sedno. Brawo. Roxann jest kobieta, ktora zna swoja wartosc i ktora bardzo sie "ceni" i partnera chce wybrac bardzo starannie, czyli musi byc przystojny, szarmancki, wysportowany, inteligentny czy nawet zamozny. Im bardziej atrakcyjna kobieta i im bardziej zdaje sobie ona z tego sprawe, tym bardziej nie chce sobie wybrac "byle kogo" do zwiazku. No i oczywiscie chemia i udane pozycie to dla niej jeden z priorytetow. Takim silgielkom wymarzonego "samca alfa" trudno znalezc i dlatego wiele jest kobiet pieknych, aczkolwiek samotnych i nieszczesliwych....
Przepraszam za brak polskich liter.

ona sie ceni? bzdura jest kochanka trzymana w odwodzie przez wiele lat
tylko kochanka


on ma dzieci i w jakim wieku?

257 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-03-19 11:36:37)

Odp: ja, on i ten trzeci
Ola_la napisał/a:

ona sie ceni? bzdura jest kochanka trzymana w odwodzie przez wiele lat
tylko kochanka

A to ciekawe, że wiesz więcej niż ja big_smile
Skoro wiesz lepiej, jak jest/było to nie wiem po co pytasz o dzieci...

258 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-03-19 12:57:27)

Odp: ja, on i ten trzeci
mrd napisał/a:

Niedługo przeczytamy nowy temat autorki - O ja biedna nieszczęśliwa,  liczyłam na poważny związek a ten drań  przeleciał mnie parę razy i zostawił.

Nie przewiduję takiej opcji. Nie zamierzam do niego pisać, ani w jakikolwiek sposób zacieśniać znajomość.
Różnica między tym jak było kilka lat temu, a jak jest obecnie, jest diametralna. Teraz w końcu wyjaśniliśmy sobie wszystko. Relacja jest poprawna. Nie widzę jednak powodu by jak się przypadkiem zobaczymy przechodzić na 2 stronę ulicy.
Myślę, że on nie zaryzykuje głupiego kroku, czy zachowania, bo wie, że wtedy wyjdzie na... wiadomo. I już nie będzie miał argumentów by się wykręcić. Podobnie zresztą ja.
Pokazał to dokładnie w chwili, kiedy mnie odwiózł i zatrzymał się przy bramie. Nie odezwał się słowem, jakby zamarł, patrząc głucho przed siebie. Smsa napisał dopiero z rana. Ja też nic do niego nie pisałam.

259 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-03-19 13:31:21)

Odp: ja, on i ten trzeci

ta wielka miłość i sentyment do ciebie z jego strony istnieje tylko w twojej głowie
ale coz skoro lepiej ci zyc z taka świadomością
tylko ten zly los wam nie daje byc razem☺

masz lat 18 czy ile? bo piszesz jak nastolatka

260

Odp: ja, on i ten trzeci
Ola_la napisał/a:

ta wielka miłość i sentyment do ciebie z jego strony istnieje tylko w twojej głowie
ale coz skoro lepiej ci zyc z taka świadomością
tylko ten zly los wam nie daje byc razem☺

Ola, ja wiem, że nie będziemy razem. Powrotu do romansu tym bardziej nie chcę (tego jestem pewna jak tego że 2+2=4).
A skoro kiedyś "połączyło" nas uczucie, namiętność czy jak to tam nazwać i przeżyliśmy ze sobą wspaniałe chwile, to czy nie warto, jak dorośli, poważni ludzie, uczący się tez na błędach, wyjaśniwszy sobie wszystko, zachować wobec siebie szacunek?
Mi np psychicznie jest z tym znacznie lepiej, że potrafimy ze sobą normalnie rozmawiać, niż jakbym miała go do końca życia unikać. I wierzę, że z jego strony jest podobnie.

Posty [ 196 do 260 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026