netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 495 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 37 38 39 40 41 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 471 do 2 535 z 3 618 ]

2 471

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Ciąża żony "prezia " nie jest dla mnie zaskoczeniem. No nie ma tak, ze facet nagle pości jeśli nie bzyka się z kochanką.

Naprawdę większość z Was uważa, że gość Prezes bzykał się z żoną tylko wtedy, jak się czuł wyposzczony?
Może warto zapytać żony, jak to widzi?

Do Roxanne - płaczesz teraz, jakie to dziecko nienarodzone będzie miało życie... starszych Ci nie było jakoś żal? Zabolało, że Prezes jednak z żoną sobie dziecko zrobił, a nie z Tobą? No cóż, na moje oko, z Tobą nie miał zamiaru, ale co mu szkodziło sobie pogadać...

Współczuję. Wszystkim stronom tego komediodramatu. W sumie najbardziej Żonie prezia i dzieciom.

2 472

Odp: ja, on i ten trzeci
Harvey napisał/a:
Roxann napisał/a:
Zorija napisał/a:

Roxann, to znaczy, że prezio jest od ciebie 20 lat starszy?? no, to sporo wyjaśnia...

Nie będę tu podawała dokładnego wieku. I tak pisze dużo szczegółów.
Pisałam chyba, że jest ponad 10 l starszy. Pod 50-tkę napisałam dość ogólnie.

Roxi, pogódź się z tym, że zrobił z tobą co chciał. Bo mógł (tak, wiem, że od "bo" się zdania nie zaczyna tongue )

I tak między nami... zrobiłbym to samo z tobą co on bo jesteś miętka i wchłaniasz wszystko jak gąbka.

Tego obecnego tylko żal... bo nie jego wina, że jest plajstrem tongue

Ps. Ale odcinek z ciążą bardzo dobry wink

Harvey, tamten temat już dawno zamknięty i nie rozpaczam nad tym, że on się mną „zabawił”. 
I nie bądź swego taki pewien… To nie był jakiś pierwszy lepszy poznany w klubie gość, który podszedł postawił drinka i zaczął nawijać makaron na uczy jaka to „jestem piękna itd”. Tylko osoba z którą pracowałam – rozsądny, inteligentny, odpowiedzialny, pomocny. Do tego mega przystojny i szarmancki. On stał się dla mnie bliską osobą, której ufałam. Skąd mogłam wiedzieć, że to taki typ? I te komentarze, że nie mogę przeżyć, że nie zostawił dla mnie żony. My i tak nie bylibyśmy razem bo bym z takim człowiekiem nie wytrzymała albo wykończyła psychicznie.  Żona albo już się do tego przyzwyczaiła albo żyje w nieświadomości. Zresztą, ona i tak połowę jak nie ¾ dni w roku jest sama. Może czasem brakuje mi tych emocji, takiego silnego zakochania, wkręcenia i nakręcenia na siebie – tych „motylków”, nieziemskiego seksu. Mimo, że była to jego ‘kreacja’, to jednak przeżyłam z nim piękne chwile. Skończyło bo musiało, bo prowadziło do nikąd.  I nie żałuję, że się skończyło. Ba! Nawet się cieszę. Ivy pisała, że podobno się ‘boję’, że to się wyda? Absolutnie! Co może się wydać? Czasem plotki są wysysane z palca. A tym on by sobie bardziej zaszkodził, nie mi. Przecież ja nie zdradzam obecnego faceta, tamtego też nie zdradzałam, a kiedy mieliśmy romans, byłam wolna. To on był i jest żonaty i dzieciaty. I pewnie dalej będzie zdradzać.
Emocje związane z wiadomością o ciąży są podyktowane czymś zupełnie innym o czym pisałam – tą cała otoczką, której chcąc czy nie jestem czy byłam świadkiem. Tu wyznania miłości, potem flirty z dziewczyną z mojej obecnej pracy (pewnie nie tylko z nią), a z drugiej strony ‘plany’ czy ‘starania’ nad powiększeniem rodziny czy ‘naprawianie małżeństwa’. W sumie jakie to ma znaczenie w jakich okolicznościach pojawiła się ciąża. Czy była planowana czy nie. On dalej ‘robi swoje’. Pewnie z żoną i dziećmi nudziło mu się w domu. Posiedział ile mógł aż pójdą spać i nie odmówił sobie by jeszcze wpaść na imprezę. Sam. I koniecznie musiał mnie o tej ciązy poinformować… i to w taki sposób. Po jaką chole.ę. wie, że mam faceta, że nie chcę z nim kontaktu. A ten jeszcze bezczelnie, dlaczego nie możemy być przyjaciółmi? Jak mogłam go tak olać itd. Przecież on był zawsze dla mnie taki dobry, życzliwy itd. A ja taka niewdzięczna.  I w tym wszystkim gdzieś tam w tle ciężarna żona. Póki jeszcze trzymał się wersji, że no nie układa mu się ale system itd., to jeszcze powiedzmy, że jakoś to ‘wyglądało’, ale teraz?? Mi się to w głowie nie mieści, jak on tak może. Tu naprawdę trzeba mieć ‘zryty beret’, by w ten sposób funkcjonować. Zero jakiejś refleksji. On chyba nie ma żadnych uczuć, skrupułów. Ważny jest tylko on, jego ego i to by jemu było dobrze i tak jak on chce. Jednak nie jest on wyjątkiem. Mąż bet z tego co pisze jest identyczny i jeszcze pewnie wielu innych. I tacy są najgorsi, bo potrafią pięknie grać, sprawić by kobieta czuła się jak księżniczka, w tym czasie są w stanie dla niej zrobić niemal wszystko, nieba uchylić, by tylko wpadła w ‘szpony’. A potem jak już widzą, że ‘jest ich’, odwracają kota ogonem i zaczynają grać na emocjach. Wpędzać w poczucie winy – ja tyle tobie, a ty mi? Człowiek naprawdę może zgłupieć. Tak jak i ja tongue

2 473

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Ciąża żony "prezia " nie jest dla mnie zaskoczeniem. No nie ma tak, ze facet nagle pości jeśli nie bzyka się z kochanką.
Wpadka czy planowane - nie wiem czym się takie zapłodnienie różni. Chodzi mi o sam akt.
Zabawne jak i tak "prezio" stara się jakoś wybrnąć z tego faktu.

I jeszcze jedno. Facet potrafi być na tyle absorbujący, że żona ma wreszcie trochę oddechu dla siebie kiedy on jest w pracy czy w delegacji.
Czasem koło takiego jest więcej zachodu niż koło małego dziecka:)

Wiesz, czytając co piszesz, mam wrażenie że jesteś żoną tego 'mego prezia' wink No wiem, że nie.. ale mnóstwo rzeczy się zgadza.
Co do 'oddechu'. Też się z tym zgodzę. On jest bardzo absorbujący sobą. Ja nie byłam jego żoną, ale współpracowaliśmy i dużo czasu spędzaliśmy razem. On potrzebuje ciągłej uwagi by go słuchano co ma do powiedzenia. Nadskakiwano. My pracujemy w te samej branży, ale nasze kompetencje się uzupełniają. Ale jak powstawał temat sporny.. i mieliśmy inne zdanie to już armagedon. Bo to on musi mieć rację jedyną obowiązującą i nigdy nie przyzna do błędu. Często ucinał dyskusję, obrażał (jak małe dziecko), bo się z nim nie zgodziłam i udowodniłam, że nie ma racji. To on musi 'błyszczeć'.
Co do postu.. wiadomo, że w to nie wierzę. Tak jak pisałam wcześniej - ten facet ma niespożytą energie i potrzeby seksualne. Nawet nie przeszło mi przez myśl, że 'po mnie' 2 lata żył w celibacie.. żyjąc wspomnieniami, tęsknotą.. tylko albo wciąż zdradzał albo/i żona stała się nagle 'atrakcyjna', choć może nigdy nie przestała.

2 474

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Harvey napisał/a:
Roxann napisał/a:

Nie będę tu podawała dokładnego wieku. I tak pisze dużo szczegółów.
Pisałam chyba, że jest ponad 10 l starszy. Pod 50-tkę napisałam dość ogólnie.

Roxi, pogódź się z tym, że zrobił z tobą co chciał. Bo mógł (tak, wiem, że od "bo" się zdania nie zaczyna tongue )

I tak między nami... zrobiłbym to samo z tobą co on bo jesteś miętka i wchłaniasz wszystko jak gąbka.

Tego obecnego tylko żal... bo nie jego wina, że jest plajstrem tongue

Ps. Ale odcinek z ciążą bardzo dobry wink

Harvey, tamten temat już dawno zamknięty i nie rozpaczam nad tym, że on się mną „zabawił”. 
I nie bądź swego taki pewien… To nie był jakiś pierwszy lepszy poznany w klubie gość, który podszedł postawił drinka i zaczął nawijać makaron na uczy jaka to „jestem piękna itd”. Tylko osoba z którą pracowałam – rozsądny, inteligentny, odpowiedzialny, pomocny. Do tego mega przystojny i szarmancki. On stał się dla mnie bliską osobą, której ufałam. Skąd mogłam wiedzieć, że to taki typ? I te komentarze, że nie mogę przeżyć, że nie zostawił dla mnie żony. My i tak nie bylibyśmy razem bo bym z takim człowiekiem nie wytrzymała albo wykończyła psychicznie.  Żona albo już się do tego przyzwyczaiła albo żyje w nieświadomości. Zresztą, ona i tak połowę jak nie ¾ dni w roku jest sama. Może czasem brakuje mi tych emocji, takiego silnego zakochania, wkręcenia i nakręcenia na siebie – tych „motylków”, nieziemskiego seksu. Mimo, że była to jego ‘kreacja’, to jednak przeżyłam z nim piękne chwile. Skończyło bo musiało, bo prowadziło do nikąd.  I nie żałuję, że się skończyło. Ba! Nawet się cieszę. Ivy pisała, że podobno się ‘boję’, że to się wyda? Absolutnie! Co może się wydać? Czasem plotki są wysysane z palca. A tym on by sobie bardziej zaszkodził, nie mi. Przecież ja nie zdradzam obecnego faceta, tamtego też nie zdradzałam, a kiedy mieliśmy romans, byłam wolna. To on był i jest żonaty i dzieciaty. I pewnie dalej będzie zdradzać.
Emocje związane z wiadomością o ciąży są podyktowane czymś zupełnie innym o czym pisałam – tą cała otoczką, której chcąc czy nie jestem czy byłam świadkiem. Tu wyznania miłości, potem flirty z dziewczyną z mojej obecnej pracy (pewnie nie tylko z nią), a z drugiej strony ‘plany’ czy ‘starania’ nad powiększeniem rodziny czy ‘naprawianie małżeństwa’. W sumie jakie to ma znaczenie w jakich okolicznościach pojawiła się ciąża. Czy była planowana czy nie. On dalej ‘robi swoje’. Pewnie z żoną i dziećmi nudziło mu się w domu. Posiedział ile mógł aż pójdą spać i nie odmówił sobie by jeszcze wpaść na imprezę. Sam. I koniecznie musiał mnie o tej ciązy poinformować… i to w taki sposób. Po jaką chole.ę. wie, że mam faceta, że nie chcę z nim kontaktu. A ten jeszcze bezczelnie, dlaczego nie możemy być przyjaciółmi? Jak mogłam go tak olać itd. Przecież on był zawsze dla mnie taki dobry, życzliwy itd. A ja taka niewdzięczna.  I w tym wszystkim gdzieś tam w tle ciężarna żona. Póki jeszcze trzymał się wersji, że no nie układa mu się ale system itd., to jeszcze powiedzmy, że jakoś to ‘wyglądało’, ale teraz?? Mi się to w głowie nie mieści, jak on tak może. Tu naprawdę trzeba mieć ‘zryty beret’, by w ten sposób funkcjonować. Zero jakiejś refleksji. On chyba nie ma żadnych uczuć, skrupułów. Ważny jest tylko on, jego ego i to by jemu było dobrze i tak jak on chce. Jednak nie jest on wyjątkiem. Mąż bet z tego co pisze jest identyczny i jeszcze pewnie wielu innych. I tacy są najgorsi, bo potrafią pięknie grać, sprawić by kobieta czuła się jak księżniczka, w tym czasie są w stanie dla niej zrobić niemal wszystko, nieba uchylić, by tylko wpadła w ‘szpony’. A potem jak już widzą, że ‘jest ich’, odwracają kota ogonem i zaczynają grać na emocjach. Wpędzać w poczucie winy – ja tyle tobie, a ty mi? Człowiek naprawdę może zgłupieć. Tak jak i ja tongue

Roxann dla mnie zaprzeczasz temu co Ci tu wszyscy pisza a potem sama piszesz dokladnie to samo. Dopoki prezio twierdzil ze jest z zona dla systemu czyli z musu to To "jakos " wygladalo czyli.....nie wadzilo Ci bo mialas poczucie ze tam jest cialem ale duchem i sercem z Toba (czytaj Ty jestes ta jedyna z ktora chcialby byc ale nie moze). A teraz kiedy okazalo sie ze bedzie mial z zona kolejne dziecko to wersja ze zlym systemem chcac nie chcac musiala upasc i rozpaczasz bo wyszlo na to ze on z Toba nie byl nie dlatego ze nie mogl tylko zwyczajnie nie chcial i nigdy nie mial tego w planach. W jednym sie moge z Toba zgodzic i w jedno uwierzyc  ze moze nie milosc do prezia jest przyczyna Twej obecnej rozpaczy tylko bardzo zranione ego.

2 475 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-13 23:42:31)

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

. W jednym sie moge z Toba zgodzic i w jedno uwierzyc  ze moze nie milosc do prezia jest przyczyna Twej obecnej rozpaczy tylko bardzo zranione ego.

Fenix jakie zranione ego? Po raz trzeci zapytam, chciałabyś takiego faceta? Fakt, wtedy byłam zakochana, żyłam iluzją itd.. ale teraz już widzę jaki on jest.. naprawdę uważasz, ze boli mnie zranione ego, że nie odszedł do mnie od żony????? No proszę cię..
Rozwalić rodzinę, by rozwalić? I tak nie bylibyśmy razem bo ja z nim prawdziwym (nie kreacją) na pewno nie byłabym szczęśliwa.. po co na co?

2 476

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

. W jednym sie moge z Toba zgodzic i w jedno uwierzyc  ze moze nie milosc do prezia jest przyczyna Twej obecnej rozpaczy tylko bardzo zranione ego.

Fenix jakie zranione ego? Po raz trzeci zapytam, chciałabyś takiego faceta? Fakt, wtedy byłam zakochana, żyłam iluzją itd.. ale teraz już widzę jaki on jest.. naprawdę uważasz, ze boli mnie zranione ego, że nie odszedł do mnie od żony????? No proszę cię..
Rozwalić rodzinę, by rozwalić? I tak nie bylibyśmy razem bo ja z nim prawdziwym (nie kreacją) na pewno nie byłabym szczęśliwa.. po co na co?

No Ty go chcialas mimo tych wad. A mnie pytasz z takim zdziwieniem? Bylas zakochana heh ...to po kiego grzyba placzesz dzisiaj ? Obojetni ludzie nie wyzwalaja takich emocji.

2 477

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

. W jednym sie moge z Toba zgodzic i w jedno uwierzyc  ze moze nie milosc do prezia jest przyczyna Twej obecnej rozpaczy tylko bardzo zranione ego.

Fenix jakie zranione ego? Po raz trzeci zapytam, chciałabyś takiego faceta? Fakt, wtedy byłam zakochana, żyłam iluzją itd.. ale teraz już widzę jaki on jest.. naprawdę uważasz, ze boli mnie zranione ego, że nie odszedł do mnie od żony????? No proszę cię..
Rozwalić rodzinę, by rozwalić? I tak nie bylibyśmy razem bo ja z nim prawdziwym (nie kreacją) na pewno nie byłabym szczęśliwa.. po co na co?

No Ty go chcialas mimo tych wad. A mnie pytasz z takim zdziwieniem? Bylas zakochana heh ...to po kiego grzyba placzesz dzisiaj ? Obojetni ludzie nie wyzwalaja takich emocji.

To dziecko w drodze...

2 478

Odp: ja, on i ten trzeci

I zmieniłam jogę na tabatę. Sport to jednak ukojenie duszy. wink

2 479

Odp: ja, on i ten trzeci

Zajęcia sportowe angażują, trzeba się skupić.
Sama uwielbiam. Trudno mi przełamać lenia, ale potem czuję się świetnie. Sporty zimowe - moje ulubione:)
A ten mój najmłodszy ( ciąża ze zdradą w tle) ... super. Ma po mnie pewne predyspozycje. Serce się raduje jak na niego patrzę. Lubi trenować.
Roxann to dziecko dla jego żony to może być taki prezent od losu po wielu latach użerania się z mężem. Oczywiście w ich pożyciu też było zapewne mnóstwo wspaniałych momentów no ale nie jest jednak takim mężem jak należy.
Tobie Roxann też się układa.
Pan "żonaty" - on zawsze raczej będzie miał z sobie pustkę, którą będzie starał się jakoś wypełnić. Lecz tylko na chwilę...

2 480 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-14 11:50:04)

Odp: ja, on i ten trzeci

Bet, zgadzam się. Sport jest lepszy niż jakieś tabletki uspakajające.  Teraz chodzę codziennie choć na godzinkę. Wcześniej też ćwiczyłam ale tak 2-3 razy w tygodniu, jak wypadało.
Co do żonatego i jego pustki. Też się z tym zgadzam. Od niechcianego czy zostawionego przez rodziców dziecka stał się ważną personą. Na pewno ma zjechaną psychikę. Pewnie ja też, ale przynajmniej mam emocje, refleksje… więc chyba aż tak źle ze mną nie jest wink
I jeszcze co do fiksacji, o której pisała Summerka.. jak przeczytałam sobie o niej, to wydaje mi się, że rzeczywiście coś w tym jest. Ja w życiu, pracy zawodowej daję sobie świetnie radę. Kocham sport, podnosić sobie poprzeczki, ale emocjonalnie się nie rozwinęłam (jak na swój wiek) tzn w sensie budowania zdrowych relacji w związkach. Mój tata zawsze powtarzał, że na facetów przyjdzie czas, ważna szkoła, zrób najpierw to i tamto itd. Miałam facetów, ale to nie były ‘prawdziwe związki’, nie mieszkałam z tymi facetami, mój tata ich nie akceptował. Mogłam się przeciwstawić, ale nie potrafiłam. Wyrwałam się w końcu z domu, jestem niezależna. Też finansowo, ale emocjonalnie? -10 l wstecz. No ja to już teraz widzę. Ale bynajmniej nie chcę zwalać na ojca – wiem, że chciał dla mnie dobrze, widząc mój potencjał, bym go nie ziarnowała wdając się w jakieś miłosne historie. Tak jak pisałam wcześniej pochodzę z wielodzietnej rodziny i jestem najmłodsza.. też patrzyłam na rodzeństwo ( i znajomych), problemy. I zgodzę się z tym co tu na forum się często powtarza – najgorsze co sobie kobieta może zafundować w życiu to zależność od faceta. Ja nie byłam zależna finansowo, ale emocjonalnie na pewno.. i teraz mam co mam.. hmm

2 481 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-14 12:03:44)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Po pierwsze, Roxann nie miała chłopaka czy faceta, a była kochanką, zwykłą cichodajką.
Po drugie, nie wiemy, czy facet jest toksyczny, a bazując na opisach Roxann można się zorientować, że jest facetem, który wie, czego chce i czego nie chce. I już dawno, dawno, kilkadziesiąt stron temu Roxann pisała, że on nie chce jej jako oficjalnej partnerki, ale tylko jako czasoumilacz. To ona sobie ubzdurała, że jest w tym, co ich łączy coś więcej niż on jasno deklarował. A że wyczuł, jaK Roxann łatwo i szybko sprowadzić do pozycji leżącej, to wykorzystywał swoją wiedzę i umiejętności.
Po trzecie, tyle razy Roxann już przejrzała na oczy podczas swojej forumowe epopei, nic ze swoją wiedzą dalej nie robiąc i brnąc w harleqinowe klimaty, że to wygląda na to, że ona ma z sobą poważne problemy emocjonalne. To prawda, że Roxann jest labilna emocjonalnie, trudno jej się połapać, co jest prawdą a co jej fantazją, nie potrafi ustawiać granic, ale ma to na własne życzenie.

Czy Roxann jest prawdziwa, to szczerze nie wydaje mi się, za dużo sprzeczności a za mało konsekwencji. Ale czy to ważne big_smile

Ten facet wie czego chce, to prawda! Cały czas pokazuje, że nie ma na co liczyć więcej niż romans.
Toksyczny w sensie, że aby jakaś kobieta chciała być tą w drugą w jego życiu, to on musi tak jej to przedstawić, aby czuła się  tak jakby była tą pierwszą.
Więc słowa przeczą czynom itd. Sprzeczność trudna do zrozumienia dla zaangażowanej kobiety.

Horses, tworzysz tutaj teorie, z których wynika, że zaangażowanie w relację to sposób na akceptowanie i usprawiedliwianie niezdrowych zachowań.
W ten sposób można usprawiedliwić brutala, który okłada z miłości żonę i dzieci, bo on taki zaangażowany w związek.
Nie czujesz, że to, co insynuujesz jest chore?
Dla mnie nie ulega wątpliwości, że kobieta o "zdrowym" poczuciu własnej wartości potrafi rozpoznać zachowania, które ją upokarzają i poniżają, w dodatku jeśli są one niespójne że słowami kochanka (poczytaj wątek Ivy71, tam to widać bardzo dobrze).
Ale dla Roxann jej relacja że starym prykiem nie była upokarzająca, bo w jej mniemaniu jej się trafił świetny gość, bo mimo, że miał w pracy wybuchy agresji, oszukiwał i okłamywał żonę, zaniedbywał rodzinę, dzieci, jest pracoholikiem, to to wszystko było niczym wobec tego, że ktoś o jego pozycji zwrócił na nią uwagi. Ona myślała, że sam fakt, że poszła z nim do łóżka spowoduje, że on zostawi rodzinę, dzieci, swoje ustabilizowane życie. To by jej podniosło samoocenę. O to głównie w całej tej historii chodzi: o niską samoocenę Roxann i konieczność w jakikolwiek sposób kompensowania sobie swojego poczucia bezwartościowości.
To, o czym piszę to żadna nowość, osoby o niskiej samoocenie często wchodzą w związki, które mają tę samoocenę podnieść a w rezultacie i PARADOKSALNIE tę niską samoocenę potwierdzają. Wystarczy popatrzeć na obecną sytuację Roxann - nie może się pozbierać po tym jak okazało się, że została zwyczajnie wykorzystana i użyta przez starego pryka. Coś, co miało wzmocnić jej samoocenę spowodowało, że czuje się jeszcze bardziej bezwartościowa. Dlatego też teraz racjonalizuje całą sytuację "dobrze, że mnie nie zaproszono na urodziny, bo i tak nie miałam ochoty tam iść" big_smile
U mnie Roxann wzbudza już tylko litość, ale był taki czas, że jej współczułam.

2 482 Ostatnio edytowany przez horses (2017-01-14 13:06:31)

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko,
akceptacja toksycznych zachowań partnera może mieć kilka powodów.
Poczucie niskiej wartości jest zazwyczaj decydujące. Są również wzorce rodzinne i inne sprawy.
Tylko, że ja nie o tym pisałam i nie wiem, czy w tym wątku mamy z tym do czynienia.
Moim zdaniem to nie akceptacja, ale próba wyjścia z roli kochanki.
Miałam na myśli to, że osoba zaangażowana ma większe trudności z wyjściem z toksycznej relacji,
że potrzebuje więcej czasu, że są rozstania i powroty, że to po prostu długi i ciężki proces.
Akceptacja- czyli poddanie się, powody dla których wchodzi się w takie złe związki to jedno,
ale wyjście z nich, kiedy ma się już wiedzę, że to toksyk, to trochę co innego.
Choć oczywiście jedno z drugim się łączy, bo dotyczy przecież jednej osoby.

A przykładu z brutalem nie rozumiem.

2 483 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-14 13:15:55)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Summerko,
akceptacja toksycznych zachowań partnera może mieć kilka powodów.
Poczucie niskiej wartości jest zazwyczaj decydujące. Są również wzorce rodzinne i inne sprawy.
Tylko, że ja nie o tym pisałam i nie wiem, czy w tym wątku mamy z tym do czynienia.
Moim zdaniem to nie akceptacja, ale próba wyjścia z roli kochanki.
Miałam na myśli to, że osoba zaangażowana ma większe trudności z wyjściem z toksycznej relacji,
że potrzebuje więcej czasu, że są rozstania i powroty, że to po prostu długi i ciężki proces.

Oczywiście, że w tym wątku mamy okazję obserować nadzwyczaj jasne i klarowne, w mojej ocenie, studium wydarzeń, pokazujące, jak działa i jakie są konsekwencje niosą za sobą działania osoby o niskim poczuciu własnej wartości. Widać jak na dłoni jak auto destruktywne są działania Roxann, jak zatraciła trzeżwą ocenę sytuacji i zdarzeń, jak fantazjuje i fiksuje, zaprzecza swoim odczuciom, wypiera zaistniałe zdarzenia i emocje oraz racjonalizuje to, że nie udało jej się osiągnąć zamierzonych celów.
Ludzie najczęściej kierują się spuścizną ewolucyjną i czynnikami emocjonalnymi, co też można obserwować na przykładzie Roxann, która zaryzykowała swoje "dobra" licząc na "opiekę" mężczyzny oraz jak działają jej mechanizmy emocjonalne, przesłaniające "zdrowy" rozum.
Taka prosta dziewczyna z prowincji, która chciała szybko "światowego" życia i się "przejechała". Nie ona pierwsza i nie ostatnia, ale ta ma szczególnie silny opór przed zaakceptowaniem rzeczywistości.

To prawda, że nie o tym pisałaś horses, bo to, co ty pisałaś to w rzeczywistości jest toksyczne, bo jak inaczej traktować pobłażliwość i usprawiedliwianie zaangażowaniem "klapki na oczach"? Już nawet nie wspominając o jej braku empatii i ogólnym braku cech wspólnotowości u Roxann, rozpisującej się tutaj, bo w realnym świecie nie potrafi nawiązać bliskiej relacji, w której znalazłaby zrozumienie.

2 484

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko,
po prostu mamy inne zdanie.
Moim zdaniem Roxann, lub postac Roxann, nie ma niskiego poczucia wartości, wręcz przeciwnie.
Gdyby godziła się na pozostanie kochanką w tej sytuacji , to tak, to by swiadczyło o niskim poczuciu.
Tylko, że ona nigdy nie chciała być jedynie kochanką. Wręcz przeciwnie.
Zerwała, kiedy on nie chciał się zadeklarować i rozstać z zoną i nie nawiązała ponownie romansu, mimo jego rozpaczliwych prób.
Moim zdaniem myslała, że facet się rozstanie, a on powiedział w tym temacie STOP.
Grał takiego nieszczęśliwego męża, że wcale jej się nie dziwię, że mogła tak o tym myśleć.

2 485 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-14 13:26:10)

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerka, wybacz ale to już bełkot.
Mam wrażenie, że co rusz cytujesz to co pani psycholog Ci wbiła do głowy i uważasz to za jedyną słuszność.
Czy to też nie jest emocjonalne uzależnienie tym razem od 'specjalisty'? No ja jednak wolę sport...

2 486 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-14 13:35:13)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Summerko,
po prostu mamy inne zdanie.
Moim zdaniem Roxann, lub postac Roxann, nie ma niskiego poczucia wartości, wręcz przeciwnie.
Gdyby godziła się na pozostanie kochanką w tej sytuacji , to tak, to by swiadczyło o niskim poczuciu.
Tylko, że ona nigdy nie chciała być jedynie kochanką. Wręcz przeciwnie.
Zerwała, kiedy on nie chciał się zadeklarować i rozstać z zoną i nie nawiązała ponownie romansu, mimo jego rozpaczliwych prób.
Moim zdaniem myslała, że facet się rozstanie, a on powiedział w tym temacie STOP.
Grał takiego nieszczęśliwego męża, że wcale jej się nie dziwię, że mogła tak o tym myśleć.

A świstak siedzi i zawija...
Tak, tak horses.
Dziewczyna, która sobie ceni pcha się do łóżka żonatego faceta, który mógłby być prawie jej ojcem. Pizwala się używać, zwodzić.
Jeśli wierzysz w jej teksty typu "zrobił sobie żoną dziecko mi na złość", to mnie już nic nie dziwi w twojej pełnej akceptacji dla Roxann.
W ogóle, już to zeesztą pisałam Roxann kiedyś, że gdy tylko jej nie pasują posty to zjawiasz się ty jako jej wybawca i potakiwacz dla jej chorych teorii. Jakieś to śmierdzące, ale ok big_smile


Roxann napisał/a:

Summerka, wybacz ale to już bełkot.
Mam wrażenie, że co rusz cytujesz to co pani psycholog Ci wbiła do głowy i uważasz to za jedyną słuszność.
Czy to też nie jest emocjonalne uzależnienie tym razem od 'specjalisty'? No ja jednak wolę sport...

Wybacz, Roxann, ale to, co piszesz, robisz, co raz tylko potwierdza moja teorię. Jesteś podręcznikowym przykładem narcyza, który dba o swój wizerunek, dlatego nie odpuścisz sobie "reagowania". Ty się tu wprost podkładasz, co wczoraj słusznie zauważyła kejt38 i nadajesz kolorytu forum big_smile

2 487

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerka, ja rozumiem że masz niskie poczucie własnej wartości… ale nie każdy musi je mieć .. a ty jak mantrę powtarzasz i niby przykład dajesz..  Wybacz, ale a do Twojej psycholog na pewno bym się nie zapisała a fiksacje przypisz sobie głownie.

2 488 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-14 13:39:16)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Summerka, ja rozumiem że masz niskie poczucie własnej wartości… ale nie każdy musi je mieć .. a ty jak mantrę powtarzasz i niby przykład dajesz..  Wybacz, ale a do Twojej psycholog na pewno bym się nie zapisała a fiksacje przypisz sobie głownie.

A w czym się przejawia moje niskie poczucie wartości?
Tak wiesz, żeby twoja diagnoza byla "pewna" big_smile

2 489 Ostatnio edytowany przez horses (2017-01-14 14:07:33)

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie wiem skąd ta złość u Ciebie i jeszcze jej argumentowanie nieprawdą.
Bo mam inne zdanie w jednej kwestii?
No mam. Nie tylko osoby z niskim poczuciem własnej wartości wchodzą w toksyczne związki.
Ci silni, inteligentni też. Im jest łatwiej z nich wyjść, ale to trwa.
Słabym zabiera to jeszcze więcej czasu, a najsłabsi męczą się całe życie.

Edit
abstrahując juz od tej sytuacji
Dziewczyna, która rozwala bezrefleksyjnie rodzinę faceta, który ma kasę lub pozycję, włazi mu do łóżka, manipuluje, aby zona się dowiedziała,
nie odpuszcza nawet jeśli on się wycofuje....
nie ma własnie poczucia niskiej wartości. Może nie mieć zasad moralnych, może nie mieć skrupułów, ale poczucie wartości własnej to ona ma.
Tylko jej wartość jest niska, jako człowieka.
Wstąp Summerko do modnego klubu w stolicy, albo pojedź na konferencję to zobaczysz też młode dziewczyny, które wręcz czatują na powazniejszych panów.
Im nie brak poczucia własnej wartości, są kute na cztery łapy.
Wiekszośc na szczęscie jest normalnych.

2 490

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Summerka, ja rozumiem że masz niskie poczucie własnej wartości… ale nie każdy musi je mieć .. a ty jak mantrę powtarzasz i niby przykład dajesz..  Wybacz, ale a do Twojej psycholog na pewno bym się nie zapisała a fiksacje przypisz sobie głownie.

A w czym się przejawia moje niskie poczucie wartości?
Tak wiesz, żeby twoja diagnoza byla "pewna" big_smile

Wszystkim na wskroś wmawiasz niskie poczucie własnej wartkości. Czy sama jej nie masz i tej fiksacji?
Niby dlaczego miałabym ją mieć - bo wdałam się w romans z "preziem" albo nie zrobiłam sobie jeszcze operacji np biustu..bo mam fajny.. i tego nie potrzebuję.  Tak jak i nikt mnie nie utrzymuje? No nie wiem.

2 491

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Edit
abstrahując juz od tej sytuacji
Dziewczyna, która rozwala bezrefleksyjnie rodzinę faceta, który ma kasę lub pozycję, włazi mu do łóżka, manipuluje, aby zona się dowiedziała,
nie odpuszcza nawet jeśli on się wycofuje....
nie ma własnie poczucia niskiej wartości. Może nie mieć zasad moralnych, może nie mieć skrupułów, ale poczucie wartości własnej to ona ma.
Tylko jej wartość jest niska, jako człowieka.

Dlaczego od razu bezrefleksyjnie... ja tu przedstawiłam swojego czasu jak pan "prezio" zabiegał o tę naszą znajomość. I ostatnią moją myślą było, by się żona dowiedziała, choć może gdyby się dowiedziała to nie byłoby dziecka. Choć to też rożnie. Kraśko też po romansie z Rozenek sprawił sobie dziecko i wydaje się że wszystko ok. Tyle że on ni jest jakimś mega przystojniakiem jak 'pan prezio'.

2 492 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-01-14 14:56:48)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
summerka88 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Summerka, ja rozumiem że masz niskie poczucie własnej wartości… ale nie każdy musi je mieć .. a ty jak mantrę powtarzasz i niby przykład dajesz..  Wybacz, ale a do Twojej psycholog na pewno bym się nie zapisała a fiksacje przypisz sobie głownie.

A w czym się przejawia moje niskie poczucie wartości?
Tak wiesz, żeby twoja diagnoza byla "pewna" big_smile

Wszystkim na wskroś wmawiasz niskie poczucie własnej wartkości. Czy sama jej nie masz i tej fiksacji?
Niby dlaczego miałabym ją mieć - bo wdałam się w romans z "preziem" albo nie zrobiłam sobie jeszcze operacji np biustu..bo mam fajny.. i tego nie potrzebuję.  Tak jak i nikt mnie nie utrzymuje? No nie wiem.

Haha Roxann teraz to mnie rozbawilas big_smile Nie wcale nie masz niskiego poczucia wartosci. Przeciez kazda znajaca swoja wartosc kobieta marzy zeby byc ta druga i gdy facet wybzyka juz ja to idzie to samo robic z zona.  No bajka big_smile A juz przechwalkami ze nie musisz sobie robic operacji biustu bo masz fajny i zarabiasz tyle ze sobie sama swietnie radzisz finansowo pojechalas po bandzie. Osobie znajacej swoja wartosc nie przyszloby do glowy chwalic sie jakims anonimowym ludziom z neta takimi sprawami.Zenada. Dla mnie to sa rozpaczliwe i zalosne zapewnienia malej dziewczynki ktora zostala sprowadzona bardzo ostro na ziemie i musi sobie poprawic samoocene przekonujac sama siebie i wszystkich dookola ze mimo wszystko jest zajebista.
No i chyba musze przyznac racje Kejt38 ze Roxann jest wytworem na potrzeby forum bo jesli do tego stopnia niedorozwiniete emocjonalnie 30 letnie kobiety naprawde istnieja to masakra sad. A tak ktos wymyslil sobie taka Roxann ktora dostarcza swoimi na przemian zenujacymi a na przemian wzbudzajacymi litosc przemysleniami niezlej rozrywki. Jak serial gdzie niby wiadomo ze to co sie dzieje nie jest prawda ale i tak emocje sa niezle smile

2 493 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-14 15:13:14)

Odp: ja, on i ten trzeci

Hehehe, widzę, że sobie dziewczyny sabat czarownic urządziłyście i się tu we dwie poklepujecie, potraktujecie sobie big_smile


horses napisał/a:

Nie wiem skąd ta złość u Ciebie i jeszcze jej argumentowanie nieprawdą.

A skąd to przekonanie, że w ogóle "jest złość u mnie"? No chyba, że to wynik twojej projekcji?

horses napisał/a:

Nie tylko osoby z niskim poczuciem własnej wartości wchodzą w toksyczne związki.
Ci silni, inteligentni też. Im jest łatwiej z nich wyjść, ale to trwa.
Słabym zabiera to jeszcze więcej czasu, a najsłabsi męczą się całe życie.

Daj spokój horses. Jak świat światem, znane są strategie seksualne kobiet i mężczyzn. Jak się chce zaklinać rzeczywistość, to owszem można, ale trzeba się liczyć z konsekwencjami, jakie tu spotkały naszą Roxann.
Przeciętnej, zdrowej i dojrzałej emocjonalnie osobie, związek nie jest potrzebny po to, aby leczyć swoje deficyty z dzieciństwa i podbudowywać własne poczucie wartości, jak w przypadku Roxann. Związek jest to dla nich wzajemną wymianą, troską o drugiego, świadomością, że gdy będę w potrzebie, to tę troskę jako wsparcie otrzymam. A tutaj chodzi tylko o używanie drugiego, wykorzystywanie, pasożytowanie na nim, zasilanie siebie. Energia nie idzie w budowanie relacji, ale w budowanie siebie. Różnica między Roxann i starym prykiem jest taka, że on jest nielojalny, oszukuje najbliższych i ma nałogi, ale przynajmniej potrafi realnie ocenić sytuację. Ma głowę na karku. A Roxann, no cóż, słabo to wygląda wink

horses napisał/a:

Edit
abstrahując juz od tej sytuacji
Dziewczyna, która rozwala bezrefleksyjnie rodzinę faceta, który ma kasę lub pozycję, włazi mu do łóżka, manipuluje, aby zona się dowiedziała,
nie odpuszcza nawet jeśli on się wycofuje....
nie ma własnie poczucia niskiej wartości. Może nie mieć zasad moralnych, może nie mieć skrupułów, ale poczucie wartości własnej to ona ma.
Tylko jej wartość jest niska, jako człowieka.
Wstąp Summerko do modnego klubu w stolicy, albo pojedź na konferencję to zobaczysz też młode dziewczyny, które wręcz czatują na powazniejszych panów.
Im nie brak poczucia własnej wartości, są kute na cztery łapy.
Wiekszośc na szczęscie jest normalnych.

Ło matko, miałabym wielkie opory żeby napisać, że wartość Roxann jako człowieka jest niska.
Uważam ją po prostu za żałosną kobietę po trzydziestce, która się dała wydupczyć staremu prykowi a teraz użala się nad sobą.

2 494 Ostatnio edytowany przez horses (2017-01-14 15:18:09)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:

Edit
abstrahując juz od tej sytuacji
Dziewczyna, która rozwala bezrefleksyjnie rodzinę faceta, który ma kasę lub pozycję, włazi mu do łóżka, manipuluje, aby zona się dowiedziała,
nie odpuszcza nawet jeśli on się wycofuje....
nie ma własnie poczucia niskiej wartości. Może nie mieć zasad moralnych, może nie mieć skrupułów, ale poczucie wartości własnej to ona ma.
Tylko jej wartość jest niska, jako człowieka.

Dlaczego od razu bezrefleksyjnie... ja tu przedstawiłam swojego czasu jak pan "prezio" zabiegał o tę naszą znajomość. I ostatnią moją myślą było, by się żona dowiedziała, choć może gdyby się dowiedziała to nie byłoby dziecka. Choć to też rożnie. Kraśko też po romansie z Rozenek sprawił sobie dziecko i wydaje się że wszystko ok. Tyle że on ni jest jakimś mega przystojniakiem jak 'pan prezio'.

Nie o Tobie pisałam. Argumentowałam dlaczego uważam, że nie każda kochanka to kobieta o niskim poczuciu własnej wartości,
a szczerze to może znam jedną, która się zakochała, uwierzyła i czeka.... reszta to cwane dziewczyny.
Argumentowałam, bo wydaje mi sie, ze Summerka każdą taką kobietę uważa, ża osobe o niskim poczuciu własnej wartości.
Ja tak nie uwazam. Często romans to dla nich wstęp, po którym facet ma odejsc od rodziny. Często się zawodzą.

Moja opinię na temat Twojej sytuacji znasz. Uważam, że liczyłaś, że facet się rozwiedzie i jeszcze do konca się z tym nie pogodziłaś,
ze on nawet tego nie miał w planach. Jednocześnie facet nie chce Ci odpuscić, bo on to lubi, lubi tą atmosfere, może się przywiązał w jakiś sposób.
On wie, jak mówic, co mówić, abyś o nim myslała. Potrafi wywoływac emocje, jest mistrzem.

Summerko,
naprawdę nie wiem już po co tak mi piszesz. Tak są osoby z deficytami z przeszłości, które grzeją się w świetle innych. Tylko ja tutaj deficytów i nie widzę.
Nie widze poczucia niskiej wartości.
Widzę trudnośc w wyjściu z tej sytuacji, bo jest  nadal zaangazowana kobita, sprytny facet.... no i trochę poczucia może przegranej, może zawiedzenia się u autorki.

2 495 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-14 15:14:46)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
summerka88 napisał/a:

A w czym się przejawia moje niskie poczucie wartości?
Tak wiesz, żeby twoja diagnoza byla "pewna" big_smile

Wszystkim na wskroś wmawiasz..

A tak, to wszystko tłumaczy, Roxann. Rozszyfrowałaś mnie big_smile
Jak zwykle, ty to wszyscy big_smile


Roxann napisał/a:

Niby dlaczego miałabym ją mieć - bo wdałam się w romans z "preziem" albo nie zrobiłam sobie jeszcze operacji np biustu..bo mam fajny.. i tego nie potrzebuję.  Tak jak i nikt mnie nie utrzymuje? No nie wiem.

Jakbyś zamiast siedzieć i użalać się nad swoim losem porzuconej kochanki, zajrzała do książek lub poczytała trochę publikacji w temacie samooceny, to zorientowałabyś, że jedną z podstawowych motywacji człowieka jest utrzymanie własnej samooceny na poziomie dającym poczucie homeostazy. A to oznacza, że po ludzkich zachowaniach dość łatwo można rozpoznać ich samoocenę i nie chodzi o gadanie, ale rzeczywiste czyny. Tak jak w twoim przypadku. Resztę możesz sobie dośpiewać...

2 496

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
Powód dla którego on nie zostawi dzieci jest w świetle tego co opisałaś oczywisty.
Nie chce, aby musiały doświadczyć tego, co było w dzieciństwie jego udziałem.
Takie ma priorytety.

2 497

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:

Edit
abstrahując juz od tej sytuacji
Dziewczyna, która rozwala bezrefleksyjnie rodzinę faceta, który ma kasę lub pozycję, włazi mu do łóżka, manipuluje, aby zona się dowiedziała,
nie odpuszcza nawet jeśli on się wycofuje....
nie ma własnie poczucia niskiej wartości. Może nie mieć zasad moralnych, może nie mieć skrupułów, ale poczucie wartości własnej to ona ma.
Tylko jej wartość jest niska, jako człowieka.

Dlaczego od razu bezrefleksyjnie... ja tu przedstawiłam swojego czasu jak pan "prezio" zabiegał o tę naszą znajomość. I ostatnią moją myślą było, by się żona dowiedziała, choć może gdyby się dowiedziała to nie byłoby dziecka. Choć to też rożnie. Kraśko też po romansie z Rozenek sprawił sobie dziecko i wydaje się że wszystko ok. Tyle że on ni jest jakimś mega przystojniakiem jak 'pan prezio'.

Szkoda Roxann, że żona jednak się nie dowiedziała. Nie byłoby dziecka, nie musiałabyś lać nad nim łez... że takie nieszczęśliwe będzie big_smile tongue
Nie, nie, Kraśko to brzydal... nie to co "Twój" prezio, dziad starszy od Ciebie o 20 lat, szukający darmowego obciągania big_smile tongue

Ja się poddaję... po raz kolejny... Roxann, sorry, ale ty jesteś nie tylko mega, ale ultra zaburzona... to w sumie przykre, nie ma co się nad dziewczyną znęcać, ja odpuszczam...

2 498

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Roxann
Powód dla którego on nie zostawi dzieci jest w świetle tego co opisałaś oczywisty.
Nie chce, aby musiały doświadczyć tego, co było w dzieciństwie jego udziałem.
Takie ma priorytety.

O! porządny gość! z priorytetami big_smile tongue

2 499 Ostatnio edytowany przez Xymena (2017-01-14 18:35:37)

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:
Xymena napisał/a:

Roxann
Powód dla którego on nie zostawi dzieci jest w świetle tego co opisałaś oczywisty.
Nie chce, aby musiały doświadczyć tego, co było w dzieciństwie jego udziałem.
Takie ma priorytety.

O! porządny gość! z priorytetami big_smile tongue

Nieprawdaż? wink
I jak dobrze gra na dwa fronty. Po prostu talent aktorski. wink

Ale w sumie to smutek. Żyć w ten sposób.

2 500

Odp: ja, on i ten trzeci

Wiecie, tak mi przyszło do głowy...
a może prezio zwyczajnie się naszej Roxi boi?
On chciał sobie tylko troszkę pobzykać na boku młodą dup...kę
a ona się na niego nasadziła, dorobiła do tego całą historię miłosną, a na końcu zwariowała??
Piszę serio big_smile
Znam (ze swojego otoczenia) ludzi, którzy dostali psychozy i wymagali leczenia w szpitalu psychiatrycznym z dużo mniejszego powodu (ale jednak zawsze w tle było odrzucenie).
Nie mówię, że Roxi tak ma, ale sądzę, że jest na dobrej drodze i ten prezio mógł to dostrzec i zacząć się zwyczajnie bać.

Zobaczcie co ona pisze: to o dziecku i żonie... dla mnie to już nie są niewinne opowieści na forum, to jest już jakieś knucie, pisanie scenariuszy zagrażających innym, próba sterowania wydarzeniami i innymi osobami.

I Roxann nie odpuszcza. Skoro nie odpuszcza tu na forum, gdzie na głowę leją jej się wiadra pomyj, gdzie ludzie piszą jej wprost, kim jest a po niej to spływa, to co tam się dzieje w realu?
Zaczynam współczuć preziowi. To jak on się teraz zachowuje w stosunku do Roxi może być strategią obronną - on broni siebie i swojej rodziny przed zaburzoną kochanką, po której (jak chyba się już przekonał) wszystkiego można się spodziewać. Kochanką, która posuwa się w swoich fantazjach poza pewne granice bezpieczeństwa, która jest tak bardzo nieokiełznana i nieobliczalna w wytworach własnego umysłu, że... aż strach big_smile tongue big_smile

2 501

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorija
Ale pomyliły ci się strony tej historii...
To on nie daje jej o sobie zapomnieć.

2 502 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-14 18:56:54)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:
Zorija napisał/a:
Xymena napisał/a:

Roxann
Powód dla którego on nie zostawi dzieci jest w świetle tego co opisałaś oczywisty.
Nie chce, aby musiały doświadczyć tego, co było w dzieciństwie jego udziałem.
Takie ma priorytety.

O! porządny gość! z priorytetami big_smile tongue

Nieprawdaż? wink
I jak dobrze gra na dwa fronty. Po prostu talent aktorski. wink

Ale w sumie to smutek. Żyć w ten sposób.

To niekoniecznie gra na dwa fronty.
Może facet jeśli chodzi o dobór partnerki seksualnej, to nie był specjalnie wybiórczy, ale jeśli już chodzi o przekazywanie swoich genów i zasobów, to dba o jakość.
Bierzesz albo nie takie "ograniczenie" big_smile


Zorija napisał/a:

Zaczynam współczuć preziowi. To jak on się teraz zachowuje w stosunku do Roxi może być strategią obronną - on broni siebie i swojej rodziny przed zaburzoną kochanką, po której (jak chyba się już przekonał) wszystkiego można się spodziewać. Kochanką, która posuwa się w swoich fantazjach poza pewne granice bezpieczeństwa, która jest tak bardzo nieokiełznana i nieobliczalna w wytworach własnego umysłu, że... aż strach big_smile tongue big_smile

Ja tam staremu prykowi nie współczuję, bo to jednak szuja.
Ale myśl o scenariuszu rodem z pamiętnego "fatalnego zauroczenia" też mi przeszła przez głowę big_smile

2 503 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-01-14 19:02:39)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Zorija
Ale pomyliły ci się strony tej historii...
To on nie daje jej o sobie zapomnieć.

hihihi, wierzysz w to tak do końca?
bo ja uważam, że Roxann duuuuuuuuuużo w tej kwestii dołożyła od siebie tongue
jak to on o nią zabiega, jak ją śledzi, nie może bez niej wytrzymać itd. itp.
(jednocześnie robi sobie z żoną kolejne dziecko)
jak dla mnie - to coraz mocniej niewiarygodne

edit: zresztą świadczą o tym ostatnie wpisy Roxann; jej fantazje są godne Oskara...

2 504

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
Xymena napisał/a:
Zorija napisał/a:

O! porządny gość! z priorytetami big_smile tongue

Nieprawdaż? wink
I jak dobrze gra na dwa fronty. Po prostu talent aktorski. wink

Ale w sumie to smutek. Żyć w ten sposób.

To niekoniecznie gra na dwa fronty.
Może facet jeśli chodzi o dobór partnerki seksualnej, to nie był specjalnie wybiórczy, ale jeśli już chodzi o przekazywanie swoich genów i zasobów, to dba o jakość.
Bierzesz albo nie takie "ograniczenie" big_smile


Zorija napisał/a:

Zaczynam współczuć preziowi. To jak on się teraz zachowuje w stosunku do Roxi może być strategią obronną - on broni siebie i swojej rodziny przed zaburzoną kochanką, po której (jak chyba się już przekonał) wszystkiego można się spodziewać. Kochanką, która posuwa się w swoich fantazjach poza pewne granice bezpieczeństwa, która jest tak bardzo nieokiełznana i nieobliczalna w wytworach własnego umysłu, że... aż strach big_smile tongue big_smile

Ja tam staremu prykowi nie współczuję, bo to jednak szuja.
Ale myśl o scenariuszu rodem z pamiętnego "fatalnego zauroczenia" też mi przeszła przez głowę big_smile

Oczywiście, że ja mu też nie współczuję smile To było takie uproszczenie tongue Ma, co chciał. Czyli uczepioną siebie kochankę... która, jeśli go dręczy tak jak miętoli ten wątek... nie odpuszcza, tak jak nie odpuszcza tutaj... analizuje, dorabia teorie, płacze, jest skrzywdzoną małą dziewczynką (najpierw tatuś, teraz prezio)... i w dodatku zaczęła na serio ANALIZOWAĆ trudną i rozpaczliwą sytuację ŻONY i NIENARODZONEGO DZIECKA, rozważać ich krzywdę i to, że to ONA mogła ich przed tą krzywdę uchronić! - to prezio może już mocno trząść portkami.

Myślę zresztą, że to przytrafia się facetom (szukającym kochanek) częściej - z prostej czynności polegającej na przyjemnej i niezobowiązującej kopulacji robi się za sprawą kochanki dramat, z jakimiś (zranionymi) uczuciami w tle, zakochaniem, ciągnącym się smrodem - a tak przecież być nie miało, o co innego chodziło.

2 505

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Oczywiście, że ja mu też nie współczuję smile To było takie uproszczenie tongue Ma, co chciał. Czyli uczepioną siebie kochankę... która, jeśli go dręczy tak jak miętoli ten wątek... nie odpuszcza, tak jak nie odpuszcza tutaj... analizuje, dorabia teorie, płacze, jest skrzywdzoną małą dziewczynką (najpierw tatuś, teraz prezio)... i w dodatku zaczęła na serio ANALIZOWAĆ trudną i rozpaczliwą sytuację ŻONY i NIENARODZONEGO DZIECKA, rozważać ich krzywdę i to, że to ONA mogła ich przed tą krzywdę uchronić! - to prezio może już mocno trząść portkami.

Myślę zresztą, że to przytrafia się facetom (szukającym kochanek) częściej - z prostej czynności polegającej na przyjemnej i niezobowiązującej kopulacji robi się za sprawą kochanki dramat, z jakimiś (zranionymi) uczuciami w tle, zakochaniem, ciągnącym się smrodem - a tak przecież być nie miało, o co innego chodziło.

Ja się zastanawiam, czy dzisiejsze rozpaczanie, wspominanie i analizowanie przez Roxann tego, co było to płacz nad utratą złudzeń, czy nad jej własną bezrefleksyjnościa, o której wspominała dzisiaj horses.
O ile bezrefleksyjność w codziennym życiu ma zalety, bo nie trzeba usilnie myśleć nad tym, co robimy, np. gdy myjemy włosy (teraz moczę włosy, teraz otwieram pojemnik z szamponem, teraz ...), ale gdy trzeba podejmować rozsądne wybory, to warto być przytomnym i świadomym. Przydaje się też rozumowanie, czyli wyciąganie wniosków z obserwacji i faktów zamiast fantazjować i żyć w świecie wyobrażeń, np. gdy facet spodziewa się z żoną kolejnego dziecka, to można wywnioskować, że są z sobą blisko i mają poprawną relację, uprawiają seks, chcą kolejnego potomka. Ale można także wydedukować, że dziecko jest po to, żeby zrobić byłej kochance, o której żona nie ma pojęcia, na złość.

Jedno z kryteriów DSM-IV, dotyczących narcystycznych zaburzeń osobowości brzmi:
"Pochłaniają ją fantazje o nieograniczonym własnym powodzeniu, mocy, wybitnych zdolnościach, urodzie czy miłości idealnej."
Przy kolejnych wypowiedziach Roxann będę posyłała kolejne odnośniki do tych kryteriów, to będziemy mogli na żywym przykładzie prześledzić jak działa umysł narcyza. To tak w celach edukacyjnych wink

2 506 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-14 21:07:22)

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorija, chciałabyś by tak było. Wiem, że jesteś tą zdradzoną i że taka opcja Ci na rękę. Jak masz się z tym poczuć lepiej ok., snuj dalej fantazje.
Summerka, trochę bardziej rozgarnięta, ale też pisała, że jej mąż czy ex mąż (nie wnikam) jest tego samego typu co ‘mój prezio’, więc też koniecznie chce mi dopiec. Bo niby coś mi prezio wmówił to i ona może. No nie… Czasem pisze mądrze, ale czasem to już ‘fiksacja’, którą mi zarzuciła. Nie każdy musi mieć te same problemy, co ona.
Nie rozumiem Fenix – chyba sama ma ze sobą problem. Ale to już nie moja sprawa. I tak na marginesie o tym biuście itd. napisałam z sarkazmem, bo już nie mogę czytać Summerki i jej setnej diagnozy o niskim poczuciu własnej wartości. Ale obie się raczej dogadacie;)

2 507

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann czytam komentarze i myślę sobie: po co ci to...?
Zostałaś zdiagnozowana jako sfiksowana, narcystyczna osobowość, która właściwie to postradała zmysły.

Pisząc na forum można sobie zrobić krzywdę.
Podoba mi się, że jesteś w miarę odporna na krytykę i zachowujesz spokój.

Roxann w życiu chyba nie można mieć wszystkiego.
Ładna, mądra, zaradna ... Jakieś słabsze strony każdy ma.

2 508 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-14 21:57:12)

Odp: ja, on i ten trzeci

Bet, to tak jak w życiu - ja często występuję publicznie. Człowiek musi się uodpornić. Poza tym jak napisałam wyżej te osoby same mają problem, dlaczego ich komentarzami mam się pzejmować? Wiadomo, że kobiety zdradzone będą mi dopiekać. Wyłuskuję to co dla mnie dobre i potrzebne.
Widzisz, ja 'teoretycznie' mogłabym być tą 'kochanką' twojego męża. Ale Ty widzisz różnicę i potrafisz normalnie pisać, tak że (chyba) obie coś z tego mamy. Ja na pewno. Zorija by chciała by było po niej, by sama poczuć lepiej, a Summerka wpadła w fikscję psychologów, stad co pisze czasem trafnie jest tylko cytowaniem. Często oderwanym od rzeczywistości.

2 509 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-01-14 22:00:19)

Odp: ja, on i ten trzeci

Zgadza się Roksann - wyłuskujesz... i czepiasz się każdego, najmniejszego okruszka aprobaty, pochwały, pochlebstwa...
Rozumiem, że to w związku z twoją wysoką samooceną?

Nic związanego z twoim wątkiem ani jest ani nie jest "mi na rękę". To są zwyczajnie moje odczucia na twój temat. Niepotrzebnie mieszasz w swój wątek moją historię - zdaje się, że ja o swoich doświadczeniach nie piszę już dość dawno, co? Nie mam takiej potrzeby. Piszemy tu o tobie. Na twoją własną prośbę tongue

2 510

Odp: ja, on i ten trzeci

był kiedyś taki film ,,bialy oleander,,..

2 511 Ostatnio edytowany przez horses (2017-01-15 00:34:29)

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko,
podałam Ci przykład dziewczyn z modnego klubu, aby zargumentować Ci moją opinię.
To było w oderwaniu od tego wątku.
Są różne kochanki. Jedne mają wysoką samoocenę, inne niską.
Ta historia jest skomplikowana, ta z tego watku i nie zamknęłabym jej w stwierdzeniu, że jednej stronie
zależało na poprawie poczucia własnej wartości ( lub też, ze wejscie w ta relację było wynikiem niskiej samooceny),
oraz że  drugiej stronie zależało jedynie na seksie.
To chyba bardziej skomplikowane.

2 512

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Zorija, chciałabyś by tak było. Wiem, że jesteś tą zdradzoną i że taka opcja Ci na rękę. Jak masz się z tym poczuć lepiej ok., snuj dalej fantazje.
Summerka, trochę bardziej rozgarnięta, ale też pisała, że jej mąż czy ex mąż (nie wnikam) jest tego samego typu co ‘mój prezio’, więc też koniecznie chce mi dopiec. Bo niby coś mi prezio wmówił to i ona może. No nie… Czasem pisze mądrze, ale czasem to już ‘fiksacja’, którą mi zarzuciła. Nie każdy musi mieć te same problemy, co ona.
Nie rozumiem Fenix – chyba sama ma ze sobą problem. Ale to już nie moja sprawa. I tak na marginesie o tym biuście itd. napisałam z sarkazmem, bo już nie mogę czytać Summerki i jej setnej diagnozy o niskim poczuciu własnej wartości. Ale obie się raczej dogadacie;)

Nie Roxann nie mam zadnego problemu ze soba. Nie dotknal mnie na szczescie temat zdrady w zwiazku. Jedyny odwieczny problem ktory mnie od zawsze dotyczyl to niska odpornosc na ludzka glupote. To jest cos co mnie tak mierzi ze powoduje wrecz agresje, az czasem mi glupio ze nie umiem sie nad tym milosiernie pochylic i zrozumiec ze ...no nie kazdemu moze dano dar rozumu. Podobnie jest w tym wypadku. Mimo ze gdzies tam podskornie czuje ze cala ta historia jest jakas lipna to jak pomysle ze w rzeczywistosci moze istniec taka Roxann ktora robi z siebie dobrowolnie materac do bzykania a potem jest z siebie zadowolna ze nie jest na miejscu zony  bo ona to dopiero ma przerabane to sie zastanawiam .. jak mozna byc taka idotka?? Dla mnie Twoje zachowanie jest wlasnie przejawem braku rozumu albo desperacka proba wyjscia calo z sytuacji gdzie sama siebie sprowadzilas na dno ale udajesz ze nikt na Ciebie nie naplul tylko deszcz pada.
Ja w odroznieniu od Ciebie zasne dzis spokojnie a Ty kolejna noc spedzisz wylewajac lzy ze prezio bedzie mial dziecko. I nie zaprzeczaj ze tak jest bo obie wiemy ze to nieprawda. Takze problem masz Ty i to gruby.... z wlasna psychika hmm

2 513 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-15 09:43:52)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Zorija, chciałabyś by tak było. Wiem, że jesteś tą zdradzoną i że taka opcja Ci na rękę. Jak masz się z tym poczuć lepiej ok., snuj dalej fantazje.
Summerka, trochę bardziej rozgarnięta, ale też pisała, że jej mąż czy ex mąż (nie wnikam) jest tego samego typu co ‘mój prezio’, więc też koniecznie chce mi dopiec. Bo niby coś mi prezio wmówił to i ona może. No nie… Czasem pisze mądrze, ale czasem to już ‘fiksacja’, którą mi zarzuciła. Nie każdy musi mieć te same problemy, co ona.
Nie rozumiem Fenix – chyba sama ma ze sobą problem. Ale to już nie moja sprawa. I tak na marginesie o tym biuście itd. napisałam z sarkazmem, bo już nie mogę czytać Summerki i jej setnej diagnozy o niskim poczuciu własnej wartości. Ale obie się raczej dogadacie;)

Aż paraknęłam na ekran, gdy przeczytałam interpretacje, dywagacje Roxann na mój i innych dziewczyn temat.

Roxann. Widać, że ci dopiekłyśmy swoimi komentarzami i ocenami. Cóż, jak się pisze na publicznym forum, to trzeba być przygotowanym na różne opinie. Czasami, mogą ci one pasować, a czasami nie, ale to nie oznacza wbrew temu, co piszesz, że czasami są mądre a czasami nie, ale oznacza, że wybiórczo przyjmujesz spostrzeżenia innych osób. Przypuszczasz to, co czytasz przez swoje filtry i jak zgadza się z twoimi przekonaniami to asymilujesz ("mądrze pisze"), a jak się nie zgadza to odrzucasz ("głupoty pisze") zamiast akomodować treści, stąd mój wcześniejszy wniosek o twoich zaburzeniach poznawczych. Ludzie bez zaburzeń poznawczych akomodują treści, uczą się, rozwijają się.
Mam przypadłość polegającą a tym, że lubię nazywać rzeczy po imieniu i nawet że względu na twoje urażonego ego, Roxann, nie zrezygnuję z tego wink

2 514

Odp: ja, on i ten trzeci

Feniks, myślisz, że jak pojedziesz po kimś „idiotkami’ czy innymi epitetami, to ci nagle rozumu przybędzie? Interpretujesz, podobnie jak Summerka, wszystko pod siebie a to oznacza, że sama masz jakiś problem. Jeżeli od razu bezbłędnie potrafisz określić jakim ktoś jest człowiekiem, to ja ci tylko mogę pogratulować. A może miałaś to szczęście, że nigdy nie trafiłaś na kogoś typu ‘pan prezio’. Tak wiem zaraz napiszesz, że nigdy nie byłaś materacem i wyznania miłości od żonatego gościa by na ciebie nie działały. Łatwo tak wszystko spłycić. Ciekawe co byś zrobiła na moim miejscu poznając fascynującego faceta, który jakby mógł to by nieba ci przychylił. Ja jaki on naprawdę jest dowiedziałam się dużo później. Zresztą, nie chce mi się już o tym pisać, bo i tak zinterpretujesz po swojemu. Co do tego że uważam, że jego żona ma przerąbane... pisałam o tym już wcześniej – ona przecież równie dobrze może o niczym nie wiedzieć. Przecież z nim nie pracuje, nie wyjeżdża. Poza tym on w domu może być kochającym mężem. Nie za dużo czasu tam spędza, więc może odgrywać tą swoją ‘rolę’ cudownego człowieka, jak kiedyś przede mną.

2 515

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko, nie trzeba zbyt wiele, by odróżnić zwykłe złośliwości od merytorycznej treści. Jak komuś to pomaga, ok. – to publiczne forum.

2 516 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-15 10:10:12)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Summerko, nie trzeba zbyt wiele, by odróżnić zwykłe złośliwości od merytorycznej treści. Jak komuś to pomaga, ok. – to publiczne forum.

Spójrz w swoje posty, przecież one aż kipią złośliwością i zajadłością w stosunku do użytkowników forum, którzy nie łęchcą twojego ego.
Albo w tych postach, gdzie opisujesz siebie to jakieś samouwielbienie się przebija jakbyś sama z sobą orgazmy przeżywała. Ja rozumiem, że jako narcyza musisz wciąż siebie samą przekonywać oraz otrzymywać z zewnątrz potwierdzenie, że jesteś coś warta. Ale twoje masturbowanie się sobą jest żałosne i zwyczajnie niesmaczne na forum w dziale, gdzie sporo osób to zdradzeni. Tym zachowaniem potwierdzasz swój brak empatii.

Kolejne kryterium zaburzeń narcystycznych z diagnostycznego podręcznika zaburzeń psychicznych:
"Brak jej empatii: niechętnie rozpoznaje cudze uczucia i potrzeby i nie jest skłonna identyfikować się z nimi."

EDIT: zresztą twój brak empatii (i wglądu) jest porażający, nie potrafisz zobaczyć nic oprócz siebie, swoich potrzeb, swoich bolączek. Twój świat to tylko ty i nic więcej (ani żona kochanka i jego dzieci ciebie nie poruszają, ani facet, z którym ponoć jesteś w związku a wciąż go emocjonalnie zdradzasz). Nie ma w tobie odrobiny ciepła i bije od ciebie wyłącznie emocjonalny chłód. Dla mnie jesteś typową "zimną su...ką"

2 517

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

. Ale twoje masturbowanie się sobą jest żałosne "


potwierdzam

ale z drugiej strony to my nakrecamy Roxann tym, ze dajemy jej uwage i piszemy wypowiedzi. gdyby nikt nie reagowal,to watek by umarl.

2 518 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-15 10:05:08)

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko, widzisz to co chcesz widzieć, bo tak Ci wygodnie. Przecież nikt ci nie każe czytać tego wątku, tak jak i mi zgadzać się ze wszystkim co ktoś tu napisze. Dla mnie np. Ty wydajesz się być „zimną s.ką”, która koniecznie musi postawić na swoim i swoje przeforsować, mimo, że nie ma racji. Ale będzie tyle razy to samo powtarzać, żeby sama w to uwierzyć, i inni przy okazji. Tak jak pisałam wcześniej mam wrażenie, że opisujesz tu diagnozy postawione sobie, które ci wklepano a teraz odmawiasz je na każdym kroku.

2 519 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-15 10:34:20)

Odp: ja, on i ten trzeci
_v_ napisał/a:
summerka88 napisał/a:

. Ale twoje masturbowanie się sobą jest żałosne "


potwierdzam

ale z drugiej strony to my nakrecamy Roxann tym, ze dajemy jej uwage i piszemy wypowiedzi. gdyby nikt nie reagowal,to watek by umarl.

Masz rację, V smile
Był nawet taki czas, że nikt nie odpisywał i wtedy niczym tajemnicza wróżka zjawiała się horses i obie robiły Roxann dobrze big_smile Czasami dołącza bet.


Roxann napisał/a:

Summerko, widzisz to co chcesz widzieć

Widzę, a dokładnie czytam to, co opisujesz. A że dbasz o to, żeby ciągle dostarczać świeżych informacji i podtrzymywać wątek, to i jest wciąż aktualny materiał, żeby weryfikować, zmieniać, kontynuować swoją opinię. Myślę, że gdybyś jakimś cudem zmieniła narrację, i zdołała zobaczyć, że wokół ciebie są inni ludzie, inne sprawy, inne problemy, to mój odbiór ciebie mógłby się zmienić. Ale jak tu zmienić cokolwiek, gdy z każdego postu bije twój narcyzm i miłość własna, która uniemożliwia tobie dostrzeżenie, usłyszenie i reagowanie na innych ludzi.

2 520

Odp: ja, on i ten trzeci

Mam takie obawy, że jak wątek spadnie, okaże się, że i Roxann jest w ciąży, tylko przez 4 miesiące nic o tym nie wiedziała.
Tak czy siak, dziewczyna potrzebuje porządnej psychoterapii. Bez względu na to, czy wydarzenia mialy miejsce, czy też nie.
I to nie jest wcale zlośliwość.

2 521 Ostatnio edytowany przez horses (2017-01-15 11:31:30)

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko, proszę czytaj to co piszę. Nikogo nie głaszczę po główce, mam tylko odmienne spojrzenie na pewne sprawy.
Na samoocenę autorki, na trudność w wychodzeniu z toksycznych relacjio raz na tego pana.
Nie uważam, że jego zainteresowanie wynika wyłącznie z tego, że Roxann była najlepszym materacem ( jak tu niektóre osoby ją określają),
jaki miał. To moim zdaniem bardziej skomplikowane. Wchodzą w grę także jakieś uczucia.
Zdrady, kłamstw nigdy nie popierałam, uwazam, że od takich relacji trzeba uciekać
i również mam spore wątpliwości co  do tego wątku. Do jego prawdziwości i do celu w jakim został założony.
Gdyby nie to, że ja takich prezesów znam, to uznałabym, że to na 100 % mistyfikacja, a tak uważam, że tylko na 50 % wink
Tacy latający po świecie prezesowie, pół życia na delegacji... to jest specyficzna grupa.

2 522 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-01-15 11:39:42)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Feniks, myślisz, że jak pojedziesz po kimś „idiotkami’ czy innymi epitetami, to ci nagle rozumu przybędzie? Interpretujesz, podobnie jak Summerka, wszystko pod siebie a to oznacza, że sama masz jakiś problem. Jeżeli od razu bezbłędnie potrafisz określić jakim ktoś jest człowiekiem, to ja ci tylko mogę pogratulować. A może miałaś to szczęście, że nigdy nie trafiłaś na kogoś typu ‘pan prezio’. Tak wiem zaraz napiszesz, że nigdy nie byłaś materacem i wyznania miłości od żonatego gościa by na ciebie nie działały. Łatwo tak wszystko spłycić. Ciekawe co byś zrobiła na moim miejscu poznając fascynującego faceta, który jakby mógł to by nieba ci przychylił. Ja jaki on naprawdę jest dowiedziałam się dużo później. Zresztą, nie chce mi się już o tym pisać, bo i tak zinterpretujesz po swojemu. Co do tego że uważam, że jego żona ma przerąbane... pisałam o tym już wcześniej – ona przecież równie dobrze może o niczym nie wiedzieć. Przecież z nim nie pracuje, nie wyjeżdża. Poza tym on w domu może być kochającym mężem. Nie za dużo czasu tam spędza, więc może odgrywać tą swoją ‘rolę’ cudownego człowieka, jak kiedyś przede mną.

Nie Roxann nie "od razu" umiem zinterpretowac jakim kto jest czlowiekiem ale Ty dostarczylas tyle stron informacji o sobie ze faktycznie nie jest trudno ocenic jaka jestes osoba. Tyle lat bujania sie z tym czlowiekiem nie nauczylo Cie kompletnie niczego. Nie przepracowalas tego tematu w najmniejszym stopniu. Na koniec kiedy juz pozornie zaczelas zyc swoim zyciem to nagle informacja o tym ze on bedzie ojcem rozlozyla Cie na nowo. Zamiast sie cieszyc ze to kolejna cegla spalajaca mur miedzy wami i teraz naprawde kazde z was bedzie zylo na wlasne konto wylalas zolc i zazdrosc ze jak on smial zyc dalej bez Ciebie. A Twoje wyrazy wspolczucia dla zony i dziecka sa wrecz oblesne bo jakos wczesniej w d... mialas ta kobiete i starsze dzieci.
Moze i nie spotkalam takiego prezia na swej drodze ale nawet gdybym spotkala takowego i gdybym wpadla w jego sidla to nie wierze ze tyle lat dalabym sie mamic. A juz na pewno nie zrzucalabym odpowiedzialnosci za romans na niego. Gdyby mnie wykorzystal i oszukal jak prezio to nawet slowa skargi bym nie wyrzekla bo mam czego sama chcialam. Wkoncu wiedzialam ze ide do lozka z zonatym i dzieciatym facetem wiec skoro robi w  jajo zone to czemu mnie mialby potraktowac inaczej? Bo jestem mlodsza? Ladniejsza? A Ty zalosnie sie tlumaczysz ze mialas surowego ojca i ciezki plecak w szkole. No faktycznie bidula. W takiej patologi zylas zapewne w dziecinstwie ze nie mialas swiadomosci  ze zonaty facet ktory sypia z inna jest ..ujem i obcujac z nim musisz sie liczyc z tym ze i Ciebie ..ujowo potraktuje. Masz 30 na karku a nie jest to dla Ciebie oczywistoscia. Wybacz ale dla mnie to jest ewidentny dowod pewnego rodzaju niepelnosprawnosci emocjonalnej.
Edit: rozbrajajace jest przy tym jak probujesz bagatelizowac wlasne czyny. No stalo sie bo spotkalas na swej drodze prezia i pewnie kazda na Twoim miejscu tez by sie tak zachowala. To moze ta sama miara ocenmy prezia? No stalo sie bo spotkal na swej drodze taka naiwna gaske Roxann. Inny na jego miejscu tez by zapewne skorzystal wiec niczyjej winy tu nie ma ot zycie.

2 523 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-15 11:55:59)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Summerko, proszę czytaj to co piszę. Nikogo nie głaszczę po główce, mam tylko odmienne spojrzenie na pewne sprawy.
Na samoocenę autorki, na trudność w wychodzeniu z toksycznych relacjio raz na tego pana.
Nie uważam, że jego zainteresowanie wynika wyłącznie z tego, że Roxann była najlepszym materacem ( jak tu niektóre osoby ją określają),
jaki miał. To moim zdaniem bardziej skomplikowane. Wchodzą w grę także jakieś uczucia.
Zdrady, kłamstw nigdy nie popierałam, uwazam, że od takich relacji trzeba uciekać
i również mam spore wątpliwości co  do tego wątku. Do jego prawdziwości i do celu w jakim został założony.
Gdyby nie to, że ja takich prezesów znam, to uznałabym, że to na 100 % mistyfikacja, a tak uważam, że tylko na 50 % wink
Tacy latający po świecie prezesowie, pół życia na delegacji... to jest specyficzna grupa.

Horses
Oczywiście, ty możesz mieć prawo do swojej oceny sytuacji, ale ja to już nie i w swojej ocenie sytuacji muszę się mylić big_smile
Czywiście, ty wiesz lepiej niż ja, jak wyglądała relacja Roxann że starym prykiem i co kierowało nią i nim big_smile
Oczywiście, twoje pozorne oburzenie i odrzucanie zdrady, które nijak się ma się do przytakiwania Roxann, to nie jest tylko próba uwiarygodnienia ciebie big_smile
Oczywiście, oczywiście, oczywiście.


EDIT:
V,
Wydaje mi się, że ja wciąż piszę w tym wątku, bo jest mi ten temat szczególnie bliski. Swego czasu odeszłam z korporacji i rozpoczęłam własny biznes, bo miałam dosyć wciąż śliniących się na mnie podtatusiałych prezesików z nadętym ego. Myślę, że normalne dziewczyny mają "pod górkę" z powodu takich łatwych i zakompleksionych prowincjuszek jak Roxann, którym wystarczy szepnąć kilka kłamstw do ucha, przysłać kwiatki i ona już leży i czeka gotowa. Potem normalne dziewczyny muszą sobie radzić z tymi facetami, przywykłymi do tego, że im się ulega.

2 524

Odp: ja, on i ten trzeci

Fenix, dlaczego przeinaczasz to co piszę? Bo wtedy możesz się wyżyć? Napisałam, że nie chciałabym mieć takiego partnera. A ty dorobiłaś jak mi szkoda jego żony i dzieci. Najpierw padają zarzuty o braku empatii o tym, że mam w d.pie żonę a potem jak mogę jej współczuć. No zdecydujcie się w końcu!
Gdybym miała wszystko w d.pie to bym nie zakończyła tego romansu w chwili kiedy zaczął nabierać tempa albo poleciałabym do żonki z rewelacjami jak to ją mężuś robi w konia. Nie zrobiłam tego.
Myślisz, że fajnie mi się z boku patrzy co on wyprawia? I teraz jeszcze ta ciąża w tle.
Nie sądzę, że gdybyś widziała, że kiedyś bliska osoba, którą kochałaś, miałaś za przyjaciela, z jednej strony zapewniała cię latami o głębokim uczuciu ‘niespełnionej’ miłości, z drugiej na twoich oczach flirtowała z innymi, a z trzeciej nagle poinformowała o ciąży, to czy spłynęło by to po tobie jak po kaczce. .. łatwo się na coś patrzy z boku.
Ja tu nie proszę o oceny – sama wiem że źle zrobiłam. Ale to było ponad 2 lata temu. Przecież czasu nie cofnę.

2 525 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-15 12:23:58)

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Wydaje mi się, że ja wciąż piszę w tym wątku, bo jest mi ten temat szczególnie bliski. Swego czasu odeszłam z korporacji i rozpoczęłam własny biznes, bo miałam dosyć wciąż śliniących się na mnie podtatusiałych prezesików z nadętym ego. Myślę, że normalne dziewczyny mają "pod górkę" z powodu takich łatwych i zakompleksionych prowincjuszek jak Roxann, którym wystarczy szepnąć kilka kłamstw do ucha, przysłać kwiatki i ona już leży i czeka gotowa. Potem normalne dziewczyny muszą sobie radzić z tymi facetami, przywykłymi do tego, że im się ulega.

Oczywiście, oczywiście, oczywiście... Ty jesteś "normalna". I ty mi zarzucasz samouwielbienie w moich postach?
Przeczytaj sama swoje posty... ostatni raz ci odpowiem, że to co piszesz i w jaki sposób o kimś, jest odbiciem lustrzanym ciebie samej. To że ty masz takie a nie inne cechy, nie znaczy że i ja czy inni muszą je mieć wink

Edit: I co do konsekwencji.. najpierw piszesz, że jak mogę pisać podobne rzeczy w tym dziale, gdzie są zdradzone żony.. potem, że tu piszesz, bo temat ci jest bliski… Raz, że tylko „ja” się dla mnie liczy… po czym w kolejnych postach aż razi od twego samouwielbienia i braku zrozumienia, że możesz się mylić, bo tylko twoja racja jest jedyna słuszna. Widzisz, do ciebie wszyscy prezesi się ślinili.. do mnie ten jeden.. oj jaka ja musze być zakompleksiona tongue Myślisz, że twoje problemy są spowodowane „zakompleksionymi prowincjuszkami”? Ja rozumiem, że tak piszesz by sama poczuć się lepiej. Nikt jednak twojej niskiej samooceny i zakompleksiania w tobie nie wyleczy.  I nie zrzucisz tego z siebie wmawiając to innym.

2 526 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-15 12:38:53)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Wydaje mi się, że ja wciąż piszę w tym wątku, bo jest mi ten temat szczególnie bliski. Swego czasu odeszłam z korporacji i rozpoczęłam własny biznes, bo miałam dosyć wciąż śliniących się na mnie podtatusiałych prezesików z nadętym ego. Myślę, że normalne dziewczyny mają "pod górkę" z powodu takich łatwych i zakompleksionych prowincjuszek jak Roxann, którym wystarczy szepnąć kilka kłamstw do ucha, przysłać kwiatki i ona już leży i czeka gotowa. Potem normalne dziewczyny muszą sobie radzić z tymi facetami, przywykłymi do tego, że im się ulega.

Oczywiście, oczywiście, oczywiście... Ty jesteś "normalna". I ty mi zarzucasz samouwielbienie w moich postach?
Przeczytaj sama swoje posty... ostatni raz ci odpowiem, że to co piszesz i w jaki sposób o kimś, jest odbiciem lustrzanym ciebie samej. To że ty masz takie a nie inne cechy, nie znaczy że i ja czy inni muszą je mieć wink

Lubisz się przedrzeźniać, czy powyższy post jest tylko próbą obrony swojego honoru?
Co cię dokładnie ubodło Roxann?
Czy to, że utożsamiłaś się z łatwą, zakompleksioną prowincjuszką?
Czy to, że w sytuacjach podobnych do twojej, nie zachowałam się tak jak ty i nie poszłam w tango z kimś, kto dla mnie był ohydny z powodu swoich oszustw, nielojalności, impulsywności i powierzchowności?
Powiem ci więcej: odeszłam z korporacji niedługo po tym, jak zostałam awansowała na dyrektorskie stanowisko i dowiedziałam, że bezpośrednią tego przyczyną było to, że pan preżesik chciał mnie mieć blusko siebie, chciał być w ciągłym kontakcie ze mną chociaż z powodów służbowych, gdy go kilkukrotnie odrzuciłam po osobistych awansach i pewnie liczył, że zmięknę z czasem z wdzięczności wink.
Jeśli myślisz, że za tobą jedną uganiał się prezesik, to się grubo mylisz. Ale trzeba być zakompleksioną i pobawioną rzeczywistej oceny sytuacji osobą, żeby jak ty uwierzyć w awanse kogoś, kto tylko chce zaliczyć łatwą łaskę na boku.
Już prościej tego napisać się nie da.

Pierwszy raz napisałam na forum o sobie coś osobistego. Nie chcę robić z siebie bohaterki, bo się nią nie czuję, ale może to jedyna droga, żebyś ty, Roxann zobaczyła, że moźna zachować się inaczej niż ty.
W odpowiedzi na:

Roxann napisał/a:

Ciekawe co byś zrobiła na moim miejscu poznając fascynującego faceta, który jakby mógł to by nieba ci przychylił.

2 527 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-15 12:43:57)

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko, kolejny raz ‘wyłuskujesz’ co Tobie wygodne, by na tym dobitniej podkreślić swoją ‘wyższość’. Przecież czytasz ten wątek. Ja nie tylko odeszłam z pracy ale i zmieniłam kraj zamieszkania, by się od toksycznej relacji z preziem uwolnić. Zresztą, kiedy go poznałam, on tym preziem jeszcze nie był. Relacja, przynajmniej w moim odczuciu, na początku była zupełnie zdrowa. Potem się wszystko pokomplikowało...
A my nawet nie pracowaliśmy w jednej firmie, tylko przy różnych projektach jako konsorcjum. Jednak po tym co się działo rok temu wiedziałam, że dłużej tego nie wytrzymam. Tez miałam dobrą pracę i stanowisko. Teoretycznie nie musiałam wyjeżdżać. To przecież też jest ryzyko i stres.

2 528 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-15 12:45:30)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Przecież czytasz ten wątek. Ja nie tylko odeszłam z pracy ale i zmieniłam kraj zamieszkania, by się od toksycznej relacji z preziem uwolnić. Zresztą, kiedy go poznałam, on tym preziem jeszcze nie był. Relacja, przynajmniej w moim odczuciu, na początku była zupełnie zdrowa. Potem się wszystko pokomplikowało...

Znowu "zapomniałaś", co wcześniej sama napisałaś, bo ponoć trafiła się z twojej firmy propozycja wyjazdu na "placówkę" zagraniczną, z której skorzystałaś.
Ręcę opadają, jak się czyta twoje kolejne "zapominane" fakty, o których wcześniej sama pisałaś sad

EDIT: nie czuję się lepsza, "wyższa" od ciebie. Jestem mniej zaburzona big_smile

2 529 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-15 12:52:26)

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Znowu "zapomniałaś", co wcześniej sama napisałaś, bo ponoć trafiła się z twojej firmy propozycja wyjazdu na "placówkę" zagraniczną, z której skorzystałaś.
Ręcę opadają, jak się czyta twoje kolejne "zapominane" fakty, o których wcześniej sama pisałaś sad

EDIT: nie czuję się lepsza, "wyższa" od ciebie. Jestem mniej zaburzona big_smile

Przecież nie wyjechałam sobie na wakacje albo w ciemno. Wiadomo, że najpierw znalazłam tu prace czy też korzystałam z oferty, która się pojawiła. To ty się doszukujesz nieścisłości.
Ja wcale nie mówię, że nie mam problemów na tle emocjonalnym - sama to widzę. Ale pamięć mam dobrą tongue

2 530 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-15 13:02:04)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Znowu "zapomniałaś", co wcześniej sama napisałaś, bo ponoć trafiła się z twojej firmy propozycja wyjazdu na "placówkę" zagraniczną, z której skorzystałaś.
Ręcę opadają, jak się czyta twoje kolejne "zapominane" fakty, o których wcześniej sama pisałaś sad

EDIT: nie czuję się lepsza, "wyższa" od ciebie. Jestem mniej zaburzona big_smile

Przecież nie wyjechałam sobie na wakacje albo w ciemno. Wiadomo, że najpierw znalazłam tu prace czy też korzystałam z oferty, która się pojawiła. To ty się doszukujesz nieścisłości.
Ja wcale nie mówię, że nie mam problemów na tle emocjonalnym - sama to widzę. Ale pamięć mam dobrą tongue

Pofatygowałem się i znalazłam twój post 1111, o którym "zapomniałaś":

Roxann napisał/a:

Nie pisałam o tym wcześniej ale.. dostając  któryś z kolei raz propozycje pracy za granicą (w oddziale firmy)


Trollować trzeba umieć, trzeba się pilnować, co i kiedy się pisze, bo może się ktoś z niezłą pamięcią trafić i po raz kolejny pokazać ci, że mijasz się z tym, co sama wcześniej napisałaś big_smile sama się kompromitujesz i demaskujesz swoje kłamstwa.
3:0 dla mnie big_smile

2 531

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Pofatygowałem się i znalazłam twój post 1111, o którym "zapomniałaś":

Roxann napisał/a:

Nie pisałam o tym wcześniej ale.. dostając  któryś z kolei raz propozycje pracy za granicą (w oddziale firmy)


Trollować trzeba umieć, trzeba się pilnować, co i kiedy się pisze, bo może się ktoś z niezłą pamięcią trafić i po raz kolejny pokazać ci, że mijasz się z tym, co sama wcześniej napisałaś big_smile sama się kompromitujesz i demaskujesz swoje kłamstwa.
3:0 dla mnie big_smile

Doceniam wink
Ale jeszcze raz zapytam, co tu nie ścisłego? Tak bardzo chcesz mnie 'zdemaskować' ale ci się to nie udaje. Kompromitujesz się tym sama...
Tak, zdecydowałam z propozycji pracy za granicą skorzystać, bo wiedziałam, że tu dłużej, z nim nie chcę pracować. Wcześniej też dostawałam propozycje, ale z nich nie korzystałam, bo nie miałam takiej potrzeby. Wyjazd za granicę do pracy to nie wyjazd na wakacje czy pójście do kina.  Trzeba mieć silne argumenty ku temu.

2 532

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Pofatygowałem się i znalazłam twój post 1111, o którym "zapomniałaś":

Roxann napisał/a:

Nie pisałam o tym wcześniej ale.. dostając  któryś z kolei raz propozycje pracy za granicą (w oddziale firmy)


Trollować trzeba umieć, trzeba się pilnować, co i kiedy się pisze, bo może się ktoś z niezłą pamięcią trafić i po raz kolejny pokazać ci, że mijasz się z tym, co sama wcześniej napisałaś big_smile sama się kompromitujesz i demaskujesz swoje kłamstwa.
3:0 dla mnie big_smile

Doceniam wink
Ale jeszcze raz zapytam, co tu nie ścisłego? Tak bardzo chcesz mnie 'zdemaskować' ale ci się to nie udaje. Kompromitujesz się tym sama...
Tak, zdecydowałam z propozycji pracy za granicą skorzystać, bo wiedziałam, że tu dłużej, z nim nie chcę pracować. Wcześniej też dostawałam propozycje, ale z nich nie korzystałam, bo nie miałam takiej potrzeby. Wyjazd za granicę do pracy to nie wyjazd na wakacje czy pójście do kina.  Trzeba mieć silne argumenty ku temu.

Masakra, jesteś bardziej "tępa" niż myślałam.
Wymiękam przy czymś takim jak ty big_smile
Chyba skorzystam wreszcie z rady v.

2 533 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-15 13:16:26)

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Masakra, jesteś bardziej "tępa" niż myślałam.
Wymiękam przy czymś takim jak ty big_smile
Chyba skorzystam wreszcie z rady v.

Powodzenia smile

Tu się nie udało.. może inną 'ofiarę' znajdziesz wink Może i byłam naiwna w związku z preziem, ale swoich głupot mi nie wmówisz wink
Widzisz nie jesteś taka mądra i przebiegła jak on tongue A tak byś chciała.. już nawet miałaś 'haka'... a tu nic. A niby taka 'głupia gąska'.
Współczuję wink

2 534

Odp: ja, on i ten trzeci

No dobrze, wyjechałaś bo nie chciałas mieć z nim kontaktu.
Zarzekałaś się przynajmniej raz na każdej z popełnionej tu 67 stron, że nie chcesz, nie kochasz, nie obchodzi Ciebie i masz mściwą satysfakcję, że skamle.
Uświadomiłaś sobie, że nie chcesz, pojęłaś, zrozumiałaś, przeanalizowałaś i nie wiem co tam jeszcze.

A teraz znowu po raz enty zaczynasz gorzkie żale i smarki.
O co tak naprawdę Ci chodzi, w czyn tak NAPRAWDĘ tkwi Twój problem Roxann w sprawie którego tu piszesz ?

KAŻDY zdrowy mężczyzna aktywny seksualnie może mieć dziecko, cóż w tym takiego że aż tak rozdzierasz szaty, dla mnie to jest niepojęte.

Twój były kochanek nie dość, że ma legalną żonę z którą może mieć jeszcze tuzin dzieci, to i dodatkowo na brak chętnych do bzykania nie narzeka.
Ty - jak wielokrotnie tu zapewniałaś - masz go gdzieś. Wyleczyłaś się z niego na ament, śmieszny jest w oczach Twych i żałosny.
A poza tym, masz nowego faceta, któremu w kwestii związkowej były kochanek do pięt nie dorasta. Szczęśliwa jesteś i odkrywasz uroki bycia w stabilnym, zdrowym związku.
To co Ciebie obchodzi kto z kim będzie miał dzieci i w jakiej konfiguracji ? Nad czym tu lać ślozy ?!

2 535

Odp: ja, on i ten trzeci

IsaBella77, ja nie skamlę po nim. Ot ta cała sytuacja wytrąciła mnie z równowagi. To, że na to ‘patrzę’. Ja od romansu już się dawno odcięłam.. ponad 2 lata minęły. Wspomnienia wiadomo, że jakieś tam zostały ale emocji z tym związanych już brak. Dlatego już mnie nie poruszają komentarze w których pada ‘kochanka, materac’ itd.
Teraz patrzę na niego jak na obcego faceta, a nie osobę mi bliską. Ja kochałam zupełnie innego ‘go’. Ja tej jego obecnej ‘twarzy’ nie znam i nie chcę znać. Ale chcąc czy nie widzę co się dzieje i trudno być obojętnym. Już mi tu zdiagnozowano brak empatii.. ale tak nie jest. To jest jakaś niemoc, bunt… Ja swoje odchorowałam, a on bawi dalej w najlepsze i jeszcze zrobił dziecko żonie. Kiedy jeszcze 1,5 msc wcześniej był taki oburzony że go olałam i jaka to ważna dla niego jestem. I ta jego reakcja na moje gratulacje o ciąży „wcale się nie cieszę…”. No jak?
Inaczej by było, gdyby rzeczywiście się opamiętał, postanowił ratować małżeństwo i tu dziecko z którego się cieszy. Ok. Ale nie takie coś.

Posty [ 2 471 do 2 535 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 37 38 39 40 41 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026