Harvey napisał/a:Roxann napisał/a:Zorija napisał/a:Roxann, to znaczy, że prezio jest od ciebie 20 lat starszy?? no, to sporo wyjaśnia...
Nie będę tu podawała dokładnego wieku. I tak pisze dużo szczegółów.
Pisałam chyba, że jest ponad 10 l starszy. Pod 50-tkę napisałam dość ogólnie.
Roxi, pogódź się z tym, że zrobił z tobą co chciał. Bo mógł (tak, wiem, że od "bo" się zdania nie zaczyna
)
I tak między nami... zrobiłbym to samo z tobą co on bo jesteś miętka i wchłaniasz wszystko jak gąbka.
Tego obecnego tylko żal... bo nie jego wina, że jest plajstrem 
Ps. Ale odcinek z ciążą bardzo dobry 
Harvey, tamten temat już dawno zamknięty i nie rozpaczam nad tym, że on się mną „zabawił”.
I nie bądź swego taki pewien… To nie był jakiś pierwszy lepszy poznany w klubie gość, który podszedł postawił drinka i zaczął nawijać makaron na uczy jaka to „jestem piękna itd”. Tylko osoba z którą pracowałam – rozsądny, inteligentny, odpowiedzialny, pomocny. Do tego mega przystojny i szarmancki. On stał się dla mnie bliską osobą, której ufałam. Skąd mogłam wiedzieć, że to taki typ? I te komentarze, że nie mogę przeżyć, że nie zostawił dla mnie żony. My i tak nie bylibyśmy razem bo bym z takim człowiekiem nie wytrzymała albo wykończyła psychicznie. Żona albo już się do tego przyzwyczaiła albo żyje w nieświadomości. Zresztą, ona i tak połowę jak nie ¾ dni w roku jest sama. Może czasem brakuje mi tych emocji, takiego silnego zakochania, wkręcenia i nakręcenia na siebie – tych „motylków”, nieziemskiego seksu. Mimo, że była to jego ‘kreacja’, to jednak przeżyłam z nim piękne chwile. Skończyło bo musiało, bo prowadziło do nikąd. I nie żałuję, że się skończyło. Ba! Nawet się cieszę. Ivy pisała, że podobno się ‘boję’, że to się wyda? Absolutnie! Co może się wydać? Czasem plotki są wysysane z palca. A tym on by sobie bardziej zaszkodził, nie mi. Przecież ja nie zdradzam obecnego faceta, tamtego też nie zdradzałam, a kiedy mieliśmy romans, byłam wolna. To on był i jest żonaty i dzieciaty. I pewnie dalej będzie zdradzać.
Emocje związane z wiadomością o ciąży są podyktowane czymś zupełnie innym o czym pisałam – tą cała otoczką, której chcąc czy nie jestem czy byłam świadkiem. Tu wyznania miłości, potem flirty z dziewczyną z mojej obecnej pracy (pewnie nie tylko z nią), a z drugiej strony ‘plany’ czy ‘starania’ nad powiększeniem rodziny czy ‘naprawianie małżeństwa’. W sumie jakie to ma znaczenie w jakich okolicznościach pojawiła się ciąża. Czy była planowana czy nie. On dalej ‘robi swoje’. Pewnie z żoną i dziećmi nudziło mu się w domu. Posiedział ile mógł aż pójdą spać i nie odmówił sobie by jeszcze wpaść na imprezę. Sam. I koniecznie musiał mnie o tej ciązy poinformować… i to w taki sposób. Po jaką chole.ę. wie, że mam faceta, że nie chcę z nim kontaktu. A ten jeszcze bezczelnie, dlaczego nie możemy być przyjaciółmi? Jak mogłam go tak olać itd. Przecież on był zawsze dla mnie taki dobry, życzliwy itd. A ja taka niewdzięczna. I w tym wszystkim gdzieś tam w tle ciężarna żona. Póki jeszcze trzymał się wersji, że no nie układa mu się ale system itd., to jeszcze powiedzmy, że jakoś to ‘wyglądało’, ale teraz?? Mi się to w głowie nie mieści, jak on tak może. Tu naprawdę trzeba mieć ‘zryty beret’, by w ten sposób funkcjonować. Zero jakiejś refleksji. On chyba nie ma żadnych uczuć, skrupułów. Ważny jest tylko on, jego ego i to by jemu było dobrze i tak jak on chce. Jednak nie jest on wyjątkiem. Mąż bet z tego co pisze jest identyczny i jeszcze pewnie wielu innych. I tacy są najgorsi, bo potrafią pięknie grać, sprawić by kobieta czuła się jak księżniczka, w tym czasie są w stanie dla niej zrobić niemal wszystko, nieba uchylić, by tylko wpadła w ‘szpony’. A potem jak już widzą, że ‘jest ich’, odwracają kota ogonem i zaczynają grać na emocjach. Wpędzać w poczucie winy – ja tyle tobie, a ty mi? Człowiek naprawdę może zgłupieć. Tak jak i ja 