netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 496 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 36 37 38 39 40 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 406 do 2 470 z 3 618 ]

2 406

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
To wszystko jest trudne, bo tak naprawdę Ty wiesz, że on Cię kocha.
Tylko, że to nie wyklucza tego, że mimo tego on podjął decyzję, że będziesz w jego życiu NIKIM.
Z tym musisz się pogodzić. On z tej miłości zrezygnował.
Ciąża żony niewiele tu zmienia, choć działa na twoje emocje.

2 407

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

on Cię kocha.

Interesujący wniosek.

2 408

Odp: ja, on i ten trzeci

Ja jednego nie rozumiem. Z tego wyczytałem masz już kogoś. Byłbym na miejscu faceta "zaniepokojony" faktem, że nadal masz takie przemyślenia bądź nawet jakieś emocje (dobre lub złe) względem żonatego...

2 409

Odp: ja, on i ten trzeci

Bo to jest ucieczka do przodu...

2 410

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Roxann
To wszystko jest trudne, bo tak naprawdę Ty wiesz, że on Cię kocha.
Tylko, że to nie wyklucza tego, że mimo tego on podjął decyzję, że będziesz w jego życiu NIKIM.
Z tym musisz się pogodzić. On z tej miłości zrezygnował.
Ciąża żony niewiele tu zmienia, choć działa na twoje emocje.

Xmena, nie sądzę że on mnie kocha, czy kiedykolwiek kochał. Po prostu mu pod pewnymi względami odpowiadałam. Poza tym on ma nie wyczerpaną energię i potrzeby seksualne. No a wiadomo, w domu przy  2 dzieci, nie tak łatwo o bujne życie seksualne. Tym bardziej, że jest on tam głównie gościem. Więc i żona zostawiona sama z domem, dziećmi nie koniecznie od razu go witała w seksownej bieliźnie. Musiał tą swoją energię gdzieś rozładować. A widomo, że lepiej mieć kogoś „stałego”, niż wciąż skakać, szukać. I wygodniej i bezpieczniej. Poza tym na nie wiadomo kogo się trafi i jaki kwas może z tego wyjść.
Z jego strony nie było tu żadnej miłości tylko potrzeba bycia adorowanym, seksu. Poczucia, że ma nade mną kontrolę. On ani przez chwilę nie pomyślał, że mogę być tą pierwszą. Bo po co? O już swoją żonę i dzieci ma. Poza tym nie jest tam stłamszony bo żyje jak wolny ptak, ciągle gdzieś w delegacjach, więc raczej ani mu nie tęskno za domem (sam kiedyś powiedział, że obowiązki domowe to nuda, a fe!) ani z wolnością… bo on właściwie żyje jak kawaler. Do szczęścia potrzebna mu była tylko kochanka. Na tamten czas byłam dla niego idealnym łupem. Jak widać potem było mu trudno taką drugą głupią znaleźć. I bynajmniej nie dlatego że chętnych nie było, zresztą widzę jak na kobiety działa. Widocznie inne nie były tak „atrakcyjne” i nie mówię tu już o fizyczności, ale o charakterze.. zaraz by pewnie wszyscy wokół wiedzieli z żoną włącznie itd.

2 411 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-08 12:54:44)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Ból jest reakcją na krzywdę i na zagrożenie.
To dobrze, że Ciebie boli ta sytuacja. Może jest ona potrzebna abyś już więcej nie wchodziła w relacje z tym człowiekiem.
Nikt przecież nie chce cierpieć.
Ps a może nie chciał Ci dopiec tą ciążą, tylko wyprzedził Twoją reakcję na wiadomość o tym, że zostanie ojcem i przedstawił to w "korzystnym"  dla siebie świetle.
    Przecież i tak byś się dowiedziała...
    Trochę tak, że skoro nam nie wyszło, to postanowiłem zostać z żoną...... Nie ważne, czy to prawda, bo pewnie nie, ale nawet jeśli
    to nastepny element, który pozwoli Ci się uwolnić.

Nie wiem czy bym się dowiedziała. On się z rodziną nie obnosi.  Nie musiał mnie o tym informować. Najmłodszy to on już nie jest jego zona też już po 40-stce. Dzieci już nastolatki. Raczej 500+ go nie zmotywowało. Dlatego wydaje mi się, że to dziecko było właśnie takim przypieczętowaniem ratowania małżeństwa. Teraz to dopiero będzie potrzebował kochanki.. Dla niego seks jest jak jedzenie czy oddychanie. A wiadomo kobieta w ciąży, potem w połogu.. małe dziecko, niedospane noce. Ile było takich przypadków choćby na forum? Nie wierzę, że się zmieni i nagle stanie się przykładnym ojcem. Może na chwilę. Poza tym uwaga żony względem niego jeszcze się zmniejszy. Zresztą on już teraz nie wygląda żeby był szczęśliwy z powodu powiększenia rodziny. Ja tu raczej widzę zdenerwowanie i jakąś taką obawę? No ale może sam fakt że dziecko po tylu latach, że wszystko się zmieni itd. I do tego jego prośby byśmy zostali przyjaciółmi. Że dlaczego nie może być tak jak wcześniej? Dlaczego nie chcę kontaktu? Domyślam się dlaczego mu tak na tym zależy. Z powodu opisanego wyżej. Tylko się dowiedział o ciąży a już chce sobie grunt przygotować. Na ‘delegacji’ zagranicznej bezpiecznie jak nigdzie. I z domu się wyrwie i se pokorzysta. No ale mu jeszcze ta moja znajoma z pracy zostaje.. ona chętna... Smutne to…
No ale teraz chociaż już nie patrzę przez różowe okulary.. tylko widzę rzeczy takimi jakimi są. I raczej już się nie mylę.

2 412

Odp: ja, on i ten trzeci
Przyszly_maz napisał/a:

Ja jednego nie rozumiem. Z tego wyczytałem masz już kogoś. Byłbym na miejscu faceta "zaniepokojony" faktem, że nadal masz takie przemyślenia bądź nawet jakieś emocje (dobre lub złe) względem żonatego...

Przyszly_maz, tu każdy się doszukuje zdrady takiej czy owakiej. Ja jednak w związku jestem bardzo wierna. To, że  wdałam się w romans z żonatym nic tu nie zmienia. Byłam wtedy wolna. Kochałam tego faceta bardzo.. i najwięcej zdrowia mi zjadł. Trudno więc tak bez emocji kiedy widzę co się dzieje.. Ja go już nie kocham .. minęło mi.. ale chcąc nie chcąc na to wszystko patrzę.. a to jedna wielka patologia…

2 413

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan, powinno Ci wisieć to co dzieje się w życiu żonatego. Te silne emocje u Ciebie pokazują tylko, że Ty wciąż jesteś zaangażowana tam gdzie nie trzeba. Możesz sama siebie oszukiwać. Tak naprawdę minęło relatywnie mało czasu od zerwania z tamtym. Plus w kółko tylko przekonujesz samą siebie i nas, że już Ci na na tamtym nie zależy. A tak nie jest. Ja Ci serio doradzam poradę u psychologa. Ile jeszcze czasu chcesz się tak emocjonalnie szarpać? Ty nie jesteś szczęśliwa.

2 414

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

A ja tego człowieka kochałam...

Właściwy facet to nie taki, z którym możesz być, ale taki bez którego nie jesteś w stanie. I on taki był. Imponował Ci pod każdym względem i traktował jak królewnę. Która by tak nie chciała? Domyslam się, że byłaś w takim transie jakbyś unosiła się metr nad ziemią. Nawet informacja, że jest żonaty nie zohydziła Ci go. Wasz romans nie rozpoczął w ciągu jednej nocy i w ciągu jednej nocy też nie skończył. Tych wielu wspólnie spędzonych chwil nie da się wymazać w ciągu jednej chwili zwłaszcza, że Ty tak naprawdę nie chcesz o nim zapomnieć.

2 415

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
On nie planuje zmian w życiu osobistym, więc kontakt z Tobą nawet bez seksu ma dla niego wymiar  pozytywny. Jak to już Excop ujął - taki efekt viagry. Dlatego chce choć tej "przyjaźni".
Tobie natomiast kontakt z nim rozwala psychikę. Macie sprzeczne dążenia i oczekiwania.
Wywal mu to w końcu, niech poczuje, że sprawia Ci przykrość. Ciągle udajesz przed nim, że to po Tobie spływa, więc on może uskuteczniać swoje podchody i jeszcze uważać, że to Ty go odrzuciłaś.

2 416

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, tylko jakie to ma znaczenie?
Mi to się w ogóle wydaje, że to jaki on jest nie powinno być dla Ciebie decydujące.
Teraz nim gardzisz, ale być może za jakiś czas np Ci pomoże i stwierdzisz, że ten człowiek jest ok.
Są relacje w życiu, które trzeba zakończyć, bo rozwalają życie, psychikę.... Być może to taka relacja.
W idealnym świecie dwoje ludzi siada i rozmawia ze sobą, podejmują jakieś decyzję, może  żegnają się....
Tylko, że świat nie jest idealny...

2 417 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-09 12:43:34)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Roxann
To wszystko jest trudne, bo tak naprawdę Ty wiesz, że on Cię kocha.
Tylko, że to nie wyklucza tego, że mimo tego on podjął decyzję, że będziesz w jego życiu NIKIM.
Z tym musisz się pogodzić. On z tej miłości zrezygnował.
Ciąża żony niewiele tu zmienia, choć działa na twoje emocje.

Myślę, że się bardzo mylisz.
Przecież stary pryk powiedział Roxann wprost, że się z żoną nie rozwiedzie, że jedyne, co jej może zaoferować, to rolę jednej z nałożnic.
On może jej to tłumaczyć jak chce "społecznymi konwenansami", niechęcią do rezygnacji z ciągłego kontaktu z dziećmi, wspólnymi z żoną interesami czy sprawami majątkowymi, dbałością o wiżerunek, itd.
Prawda jest taka, że dla chcącego nic trudnego. Zawsże i wszędzie można znaleźć takie rozwiązanie, żeby zadbać o jedną i drugą (tylko pozornie wykluczające się) stronę medalu. Jest tylko jeden warunek - trzeba chcieć. A chęć byłaby wówczas, gdyby było prawdziwe uczucie i zaangażowanie. Mężczyźni nie mają wygórowanych wymagań wobec kochanki, wystarczy żeby była zdrowa, w miarę urodziwa, no i chętna, ale od stałej partnerki to już wymaga oprócz wymienionych cech także wierności (zdradzające żony najczęściej, choć nie zawsze, odpadają), inteligencji (dające się nabrać na słowa bez pokrycia naiwne roksannopodobne dziewoje to chyba niezbyt trafiona inwestycja w intelekt).
Ja wiem, że kochankom trudno przełknąć tę pigułkę, że nie są zbyt "dobre", aby się zaangażować w związek z nią, ale fakty i liczne badania mówią same za siebie.Ewolucja tak to urządziła, że strategie seksualne mężczyzn nastawione są na iliość, a kobiet na jakość. To się nazywa konflikt interesów.
Roxann jest zatem jedną z wielu, a stary pryk był dla niej urzeczywistnieniem ideału, bo ona dodatkowo jako rasowa narcyza szuka kogoś z pozycją, zaradnego i ogarniętego, w blasku kogo mogłaby się ogrzać. Przeciętny facet nie budzi u osoby z narcyzmem żadnych głębszych emocji, bo w żadne sposób nie wpływa na poprawę jej wizerunku.

2 418

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerka
Patrzysz na sprawę z typowo kobiecego punktu widzenia. Jeszcze jakiś czas temu uważałabym dokładnie tak samo. Tylko jak chce się zrozumieć postępowanie mężczyzn, to jednak najlepiej dowiedzieć się jak to widzą oni sami.

2 419

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko, każdy z nas jest jednym z wielu. Aż mi tak nie odbiło by myśleć, że jestem najlepszym na świecie wyborem. On był dla mnie ideałem, bo się w nim zakochałam. Ludzie zakochują się z różnego powodu. U nas była mega chemia, namiętność. Owszem on mi mówił, co chciałam usłyszeć, ale głównym czynnikiem była wzajemna atrakcyjność fizyczna. Ta relacja nie miała czasu ani szans przerodzić się w jakieś dojrzałe uczucie bo z tego etapu nigdy nie wyszła. Przerwaliśmy to w momencie wciąż trwającego totalnego odurzenia „chemią”. Tak naprawdę prawdziwe jego ja poznaję dopiero teraz, kiedy różowe okulary mi spadły. Ja nie przepracowałam tej sprawy wtedy. Myślałam, że mi to gorące uczucie samo minie. Niestety nie mijało, a w gorszych chwilach w kolejnym związku, tamte wspomnienia coraz częściej i wyraźniej wracały. To jest tak jak musieć wyjść z filmu w najważniejszym, decydującym momencie kiedy się już na mega wkręciło i zaczęło żyć akcją. Człowiek zaczyna się zastanawiać, przywoływać we wspomnieniach kadry, rozmowy, emocje które się udzielają itd.
Dziś jest zupełnie inaczej bo ja już poznałam ten ciąg dalszy i nie był on taki jak sobie wyobrażałam, ba złoty rycerz okazał się „czarnym charakterem”. A ta wielka miłość rodząca się na falach namiętności zwykłą iluzją. Pewnie gdybym wtedy temat przepracowała, to bym nie straciła tych 2 lat i oszczędziła sobie tej całej huśtawki emocjonalnej.
Nie zmienia to jednak faktu, że ten człowiek ma zły wpływ na moją psychikę, co zresztą zostało tu zauważone, po prostu zbyt wiele skrajnych emocji mi się z nim kojarzy. Od tych najpiękniejszych po najboleśniejsze. Tym bardziej, że za każdym razem jak muszę? Z nim mieć kontakt, to jakaś sprawa wychodzi.. jak nie podrwiwanie koleżanki, to ciąża żony… Mogłabym go nawet widywać, on jako on nie wzbudza już we mnie jako takich emocji, tylko to co się wokół dzieje, bo mi wciąż przypomina o tamtej sytuacji, w jakim bagnie brałam udział i przez to tak mi źle.

2 420 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-09 15:49:35)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Summerka
Patrzysz na sprawę z typowo kobiecego punktu widzenia. Jeszcze jakiś czas temu uważałabym dokładnie tak samo. Tylko jak chce się zrozumieć postępowanie mężczyzn, to jednak najlepiej dowiedzieć się jak to widzą oni sami.

I znowu błąd. To, co ja napisałam ma potwierdzenie w szeregu badań, a to, co ty opisujesz to jakieś dyrdymały z forum dla zblazowanych facetów, którzy nie mają wystarczających jaj, żeby żyć nie krzywdząc innych.

Odsyłam ciebie do książki napisanej przez, o zgrozo, MĘŻCZYZNĘ yikes "Ewolucja pożądania".
Może spadną ci klapki z oczu i przestaniesz się sugerować tym, co piszą ludzie, którzy lubią się umartwiać i racjonalizować "emocjonalną pustkę" swojego życia wink



Roxann napisał/a:

Summerko, każdy z nas jest jednym z wielu. Aż mi tak nie odbiło by myśleć, że jestem najlepszym na świecie wyborem. On był dla mnie ideałem, bo się w nim zakochałam. Ludzie zakochują się z różnego powodu.

Nie byłoby sprawy, gdybyś nie była najlepszym wyborem, zbyt późno poznaną alternatywą na życie.
Myślę, że doskwiera ci to, że pozwoliłaś sobie, żeby kontrolę nad twoim życiem przejął stary pryk, który wykorzystał twoją naiwność i marzenia o idealnym uczuciu. Oczywiście, idealnym uczuciu według twojego mniemania i kryteriów. Jeśli zdecydujesz się kiedyś na terapię, to mam nadzieję, że dobry specjalista pokaże ci, jak stary zgred łatwo mógł zażerować na twoim nierealistycznym oczekiwaniu, jak powinna wygląda miłość. Po tym twoim kurczowym trzymaniu się każdej namiastki zainteresowania tobą przez starego prykia i rozpisywaniu się o tym na forum, przypisywaniu każdemu posunięciu starego pryka skrzywionych fantazji widzę, że sama nie dasz sobie rady, żeby wyjść na prostą. Albo zajmie ci to jeszcze długie lata. Jak masz ochotę marnować najlepsze lata swojego życia na rozmyślaniu o starym pryku, który w tym samym czasie płodzi z żoną kolejne dzieci i żyje pełnią życia, to twój wybór. Mnie by było szkoda swojego czasu, ale ty widocznie nie masz nic lepszego do robienia wink


Roxann napisał/a:

Owszem on mi mówił, co chciałam usłyszeć, ale głównym czynnikiem była wzajemna atrakcyjność fizyczna. Ta relacja nie miała czasu ani szans przerodzić się w jakieś dojrzałe uczucie bo z tego etapu nigdy nie wyszła. Przerwaliśmy to w momencie wciąż trwającego totalnego odurzenia „chemią”.

Masz rację, że wzajemna atrakcyjność to chemia. Tak nas stworzyła natura. Ale mamy też rozum, którego warto używać. Jeśli spojrzysz do książki, którą powyżej poleciłem innej kochance, to się dowiesz, że w związku z faktem, że to kobieta w związku kobiety i mężczyzny ponosi konsekwencje nieodpowiedniego wyboru partnera (ciąża i odchowanie dziecka to ogromny wysiłek dla organizmu), to na jej barkach od zawsze spoczywała konieczność "selekcjonowania". A konsekwencje nieodpowiedniego wyboru jeszcze nie tak dawno temu, jeśli weźmiemy pod uwagę historię ludzkości, byłyby dla ciebie opłakane. Zostałabyś sama w ciąży lub z małym dzieckiem gdzieś w puszczy. Na szczęście czasy mamy inne, ale wybór nadal podejmują kobiety smile

2 421

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerka
Rozważasz tylko konsekwencje społeczne. Trudno jednak wyobrazić sobie coś bardziej opresyjnego dla psychiki kobiety niż małżeństwo aranżowane, mimo że dobrze spełniało swoją rolę społeczną. Zresztą mężczyznom ono świetnie pasowało... Miłość znajdowali gdzie indziej, a majątek zabezpieczony. W przeciwieństwie do kobiet mogli tak postępować i tak jak obecnie było to społecznie akceptowane.
Nie jestem Summerka żadną kochanką i żadnemu facetowi życia w ten sposób nie ułatwię. wink

2 422

Odp: ja, on i ten trzeci

Xmena, zgadzam się z tym co piszesz. Jak i z tą całą 'Ewolucja pożądania'. Właśnie w jego przypadku to widać. On się wychował w rozbity małżeństwie, z dziadkiem. Nie przelewalo mu się.  Na studiach pracował fizycznie. Nie myślał o małżeństwie wcale. Zmienił zdanie kiedy ów małżeństwo pozwoliło mu na awans społeczny. To przez kontakty małżonki się wybił. 
Teraz po prawie 20l małżeństwa to on w tym małżeństwie błyszczy. 
Kiedy mnie poznał bylam tuż po studiach podyplomowych. W nowym mieście.  On już miał pozycję ja zaczynałam poważniejsza karierę.  On pomógł mi z kontaktami, podpowiadal co będzie dla mnie najlepsze bazując na swoim doświadczeniu.  Dla mnie jego pomoc była bezcenna. Widziałam ze chce dla mnie jak najlepiej bym była "kims", bym zaczela zarabiać dobre pieniądze.  Motywować mnie działal na ambicje. Itd.

2 423 Ostatnio edytowany przez horses (2017-01-09 16:52:44)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Summerka
Rozważasz tylko konsekwencje społeczne. Trudno jednak wyobrazić sobie coś bardziej opresyjnego dla psychiki kobiety niż małżeństwo aranżowane, mimo że dobrze spełniało swoją rolę społeczną. Zresztą mężczyznom ono świetnie pasowało... Miłość znajdowali gdzie indziej, a majątek zabezpieczony. W przeciwieństwie do kobiet mogli tak postępować i tak jak obecnie było to społecznie akceptowane.
Nie jestem Summerka żadną kochanką i żadnemu facetowi życia w ten sposób nie ułatwię. wink

Xymeno,
mamy XXI wiek. Ludzie rozwodzą się na potęgę. Nikogo za coś takiego nie spotyka juz ostracyzm społeczny.
Chyba przyczyna  jest inna.
Moi koledzy smile uwazają np, że jak masz trochę kasy i niezłą pozycję, to kobiety same się pchają i naprawdę znaleźć
kochankę to żaden problem. Coraz mniej kobiet zwraca uwagę na to, czy facet jest żonaty.
A wiadomo, że faceci uwielbiają być adorowani. Skoro są chętne.....to są i tak nagminne romanse.
Rodzina to rodzina, a co na delegacji..... to na delegacji wink
Pisze tak, bo wydaje mi się, że uwazasz, że ci zdradzający to zawsze poszukują miłości na boku, a nie rozchodzą się, bo są odpowiedzialni za rodziną.
Niektórzy pewnie tak, ale wielu z nich poszukuje jedynie dobrej zabawy.

2 424 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-09 17:05:54)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Summerka
Rozważasz tylko konsekwencje społeczne. Trudno jednak wyobrazić sobie coś bardziej opresyjnego dla psychiki kobiety niż małżeństwo aranżowane, mimo że dobrze spełniało swoją rolę społeczną. Zresztą mężczyznom ono świetnie pasowało... Miłość znajdowali gdzie indziej, a majątek zabezpieczony. W przeciwieństwie do kobiet mogli tak postępować i tak jak obecnie było to społecznie akceptowane.

Kolejny chybiony strzał, bo w ogóle, w żadnym momencie dzisiejszej wymiany zdań nie poruszałam konsekwencji społecznych. Wręcz przeciwnie, bo skupiłam się na konsekwencjach nieodpowiedniego wyboru dla danej osoby, czyli dla jednostki.
Po jaką cholerę robisz te wycieczki do małżeństw aranżowanych, to też zrozumieć jest trudno, bo nikt tu o tym nie wspominał, może więc rozwiń swoją myśl na kilka zdań chociaż.

Jak świat światem mężczyźni oferowali kobiecie dobra, a ona mu to, co mogła. Dzisiaj mężczyźni zawsze mogą udawać, że mają zasoby i status, których naprawdę nie posiadają, albo mogą udawać zaangażowanie i uczucia, których nie czują, po to, aby zapewnić sobie seksualny dostęp do kobiety. A kobiety albo dają się na to nabrać, okazując swoją dostępność, oferując seks i licząc na jego zaangażowanie, albo mogą trochę poczekać, sprawdzić, przetestować. Mamy XXI wiek i każdy może robić, co mu się żywnie podoba, ale i tak łatwiej o popełnienie kosztownego błędu przez kobietę wink
Można powiedzieć, że ty Xymeno wykazałaś się przezornością, bo nie poszłaś w romans z żonatym, czując, że sporo ryzykujesz a dzisiaj sobie racjonalizujesz brak jego decyzji o odejściu od rodziny. Widocznie twoja samoocena tego potrzebuje. Z drugiej strony, miałaś więcej do zaryzykowania niż Roxann, która dzisiaj rozpacza nad tym, że "podłożyła" się żonatemu staremu prychowi a on zwyczajnie skorzystał z tego, co ona mogła mu zaoferować i nie poszło za tym jego zaangażowanie i też próbuje podtrzymać swoją samoocenę, dopowiadając sobie różne interpretacje do zdarzeń, które pokazują, jak bardzo się pomyliła.

2 425 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-09 18:12:11)

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerka, ale ja wiem, że on widział we mnie głównie ciało, do tego jak sam wielokrotnie powtarzał, że nie jestem ‘zepsuta’, przesiąknięta Wawką ¬- świeża (i naiwna). Wyrwałam się z domu od despotycznego taty i wpadłam na niego. Byłam wtedy tuż przed 30-tką, ale emocjonalnie byłam chyba na poziomie nastolatki. Nie miałam za dużego doświadczenia z facetami, choć na interesowanie mężczyzn nigdy nie narzekałam, ale żaden nie był odpowiedni w oczach mego ojca a ja nie potrafiłam mu się przeciwstawić.  Marząc o prawdziwej wyidealizowanej miłości wpadłam w szpony starego wyjadacza, który dobrze wiedział co robić bym w nią uwierzyła. No ideał. hmm
I rzeczywiście tak było, że oboje się sobą dowartościowaliśmy. Ja czułam się pożądana, rozumiana, jak nigdy wcześniej – poznałam seks jakiego wcześniej nie znałam. Jak się nie widzieliśmy pisaliśmy do siebie prawie non stop. Po tysiąc wiadomości miesięcznie. On z kolei patrząc na mnie (ćwiczyłam regularnie), zaczął chodzić na basen. Mógł się wykazać jaki to on szarmancki, romantyczny, ile ma pomysłów, ciągle mnie czymś zaskakiwał itd. Rzeczywiście, jak pisał wyżej Mariusz – czułam się przy nim jak księżniczka. Ciężko było zaakceptować brutalną prawdę i fakty, że mogłam się tak pomylić być taka głupia i naiwna.  I teraz kiedy widzę co się dalej dzieje, ten fakt jeszcze bardziej mnie boli – patrzę na niego i nie mogę uwierzyć, że to ta sama osoba. Jak łatwo dałam się zmanipulować. Tu nawet zaklinanie rzeczywistości, że to jednak prawdziwa miłość była, tylko „musiała” skończyć jest na nic. Niby chciałam w to wierzyć rok temu, bo wydawało mi się, że tak będzie łatwiej, ale teraz już nawet nie mam ochoty w ten sposób się oszukiwać.

2 426 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-09 20:26:25)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Summerka, ale ja wiem, że on widział we mnie głównie ciało, do tego jak sam wielokrotnie powtarzał, że nie jestem ‘zepsuta’, przesiąknięta Wawką ¬- świeża (i naiwna). Wyrwałam się z domu od despotycznego taty i wpadłam na niego. Byłam wtedy tuż przed 30-tką, ale emocjonalnie byłam chyba na poziomie nastolatki. Nie miałam za dużego doświadczenia z facetami, choć na interesowanie mężczyzn nigdy nie narzekałam, ale żaden nie był odpowiedni w oczach mego ojca a ja nie potrafiłam mu się przeciwstawić.  Marząc o prawdziwej wyidealizowanej miłości wpadłam w szpony starego wyjadacza, który dobrze wiedział co robić bym w nią uwierzyła. No ideał. hmm
I rzeczywiście tak było, że oboje się sobą dowartościowaliśmy. Ja czułam się pożądana, rozumiana, jak nigdy wcześniej – poznałam seks jakiego wcześniej nie znałam. Jak się nie widzieliśmy pisaliśmy do siebie prawie non stop. Po tysiąc wiadomości miesięcznie. On z kolei patrząc na mnie (ćwiczyłam regularnie), zaczął chodzić na basen. Mógł się wykazać jaki to on szarmancki, romantyczny, ile ma pomysłów, ciągle mnie czymś zaskakiwał itd. Rzeczywiście, jak pisał wyżej Mariusz – czułam się przy nim jak księżniczka. Ciężko było zaakceptować brutalną prawdę i fakty, że mogłam się tak pomylić być taka głupia i naiwna.  I teraz kiedy widzę co się dalej dzieje, ten fakt jeszcze bardziej mnie boli – patrzę na niego i nie mogę uwierzyć, że to ta sama osoba. Jak łatwo dałam się zmanipulować. Tu nawet zaklinanie rzeczywistości, że to jednak prawdziwa miłość była, tylko „musiała” skończyć jest na nic. Niby chciałam w to wierzyć rok temu, bo wydawało mi się, że tak będzie łatwiej, ale teraz już nawet nie mam ochoty w ten sposób się oszukiwać.

Zaznaczyłam zdanie, które wydaje mi się najbardziej istotne.
Bo widzisz Roxann jest cała masa młodych, niedoświadczonych i zakompleksionych dziewczyn, które przyjeżdżają z prowincji do dużego miasta, są oszołomione wielkomiejskim życiem, z które chciałyby korzystać, ale jedyne, co posiadają, to swoje ciało. I jest wielu podstarzałych playboyów, którzy na tych dziewczynach żerują. Stary pryk jako ten, który z niejednego pieca chleb jadł dobrze wie, że wśród tych, które chcą na swoją przyszłość zapracować ciałem są dwa rodzaje:
- takie, które przez łóżko chcą "zdobyć" stałego partnera, więc ryzykują, że w ten sposób się uda i pewnie czasami im wychodzi
- takie, które idą w sponsoring.

Może byłaś dla starego capa pierwszą opcją, taką nie zepsutą, jak te sponsorowane. I co pewnie nie bez znaczenia, byłaś tańsza. Stary pryk jednak był cwany.

2 427

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann wydaje mi się, że chodziło o ciało ale nie tylko. To było to ciało i odpowiednie twoje cechy usposobienia.
Roxann kiedyś psycholog powiedziała mi czemu byłam tak "noszona na rękach". Otóż takie typy najpierw noszą cię na rękach aby potem zrzucić cię z tych rąk na ziemię. Im wyżej byłaś tym boleśniej upadasz. I nie rozumiesz co się stało, co źle zrobiłaś, czemu już cię na rękach nie nosi. Nie jesteś już "księżniczką' słyszysz słowa które bolą, od kochanego człowieka, on obwinia ciebie. 
Roxann ciebie to jeszcze nie spotkało i być może tego unikniesz.
Potem nikt nie dowierza w to co się dzieje. Co ty zrobiłaś, przecież on był w tobie tak zakochany? A on robi wrażenie super gościa.
Nie chciałam być "księżniczką". Wydawało mi się, że jeśli tak mnie traktuje to z miłości. Trudno było mi przełknąć, że się pomyliłam.
Seksem, który kojarzył mi się z bliskością, miłością, zbliżał mnie do siebie i przywiązywał do siebie. Była chemia. Myślałam "kocha mnie".
Między nim a jego żoną może nadal być "chemia". Spontaniczny seks. Nie chcę o tym pisać...
Roxann to wszystko już nie ma znaczenia. Nie miej do siebie żalu. Może poza jednym, facet który ma żonę i dzieci a szuka rozrywek na boku to zazwyczaj nie  jest wartościowy człowiek. Zajęty - zły wybór. Tak w skrócie.

2 428

Odp: ja, on i ten trzeci

Bet, też już zaczęłam myśleć nad psychologiem, ale chyba nie jestem jeszcze co do tego przekona czy gotowa. Poza tym tyle się wydarzyło, że już więcej dowodów nie potrzebuję. Zresztą nie mam najmniejszej ochoty po raz kolejny całej historii tu opisanej od początku opowiadać. Roztrząsać.
Byłam tylko u zwykłego lekarza bo czułam, że coś nie tak mam z tętnem, bo serduszko mi tak waliło jak po wypiciu 10 espresso i nie mogłam spać. Dostałam coś na uspokojenie i witaminki. Dziś wróciłam po kilkudniowej przerwie na fitness (wybrałam jogę) i jakoś tak już mi lepiej. Jak widać ten „szok” musiałam odchorować.

2 429

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Summerka, ale ja wiem, że on widział we mnie głównie ciało, do tego jak sam wielokrotnie powtarzał, że nie jestem ‘zepsuta’, przesiąknięta Wawką ¬- świeża (i naiwna).

Roxann, masz tytuł mistrza świata w kręceniu, odwracaniu kota ogonem, zmienianiu faktów i wybielaniu big_smile tongue Poddaję się big_smile Na coś takiego to już nic nie da się odpowiedzieć...

Kobita, 30-letnia wchodząca do wyra żonatemu jest - uwaga uwaga! - naiwna i niezepsuta big_smile

Co rozumiesz przez "przesiąknięta Wawka"? Bo ja tu mieszkam, mam tu mnóstwo znajomych i przyjaciół i jakoś nie zrozumiałam tego pojęcia w kontekście twojej historii...

Bet cię głaska do główce... ale ja napiszę tylko tyle - zapolowałaś bez żadnych skrupułów i moralnych zahamowań na prezia (żona? dzieci? co to kogo obchodzi).
A tu prezio zwyczajnie cię wykorzystał... dałaś się nabrać, posłużyłaś jako materac i zabawka dla prezia...
I teraz rozpaczasz, bo zdałaś sobie z tego sprawę. I tyle.
Masz to na własną prośbę. Tylko błagam, nie pisz już więcej, że zrobiłaś to z naiwności i świeżości big_smile albo przez tatusia big_smile big_smile

2 430

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:
Roxann napisał/a:

Summerka, ale ja wiem, że on widział we mnie głównie ciało, do tego jak sam wielokrotnie powtarzał, że nie jestem ‘zepsuta’, przesiąknięta Wawką ¬- świeża (i naiwna).

Roxann, masz tytuł mistrza świata w kręceniu, odwracaniu kota ogonem, zmienianiu faktów i wybielaniu big_smile tongue Poddaję się big_smile Na coś takiego to już nic nie da się odpowiedzieć...

Kobita, 30-letnia wchodząca do wyra żonatemu jest - uwaga uwaga! - naiwna i niezepsuta big_smile

Co rozumiesz przez "przesiąknięta Wawka"? Bo ja tu mieszkam, mam tu mnóstwo znajomych i przyjaciół i jakoś nie zrozumiałam tego pojęcia w kontekście twojej historii...

Zorija, spójrz na to z innej perspektywy.
Skoro stary pryk już niejedno w życiu widział, to mógł wcześniej korzystać z innych dziewczyn w ramach sponsoringu. A tu się trafiła Roxann, świeża i niewinna, która nie wiedziała, że można nie za darmo.
Przecież w takich okolicznościach dla dziada, Roxann mogła być kwintesencją braku zepsucia i niewinności.
To zresztą też tłumaczy jego jasne stanowisko, że Roxann nie ma szans na bycie kimś więcej w jego życiu niż panienką do numerów, ale tłumaczy także, dlaczego wciąż tam się kręci gdzieś z boku. Przecież taka Roxann to czysta oszczędność, a tu kolejne dziecko w drodze i szaleć za bardzo z kasą nie ma co big_smile

2 431

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
Zorija napisał/a:
Roxann napisał/a:

Summerka, ale ja wiem, że on widział we mnie głównie ciało, do tego jak sam wielokrotnie powtarzał, że nie jestem ‘zepsuta’, przesiąknięta Wawką ¬- świeża (i naiwna).

Roxann, masz tytuł mistrza świata w kręceniu, odwracaniu kota ogonem, zmienianiu faktów i wybielaniu big_smile tongue Poddaję się big_smile Na coś takiego to już nic nie da się odpowiedzieć...

Kobita, 30-letnia wchodząca do wyra żonatemu jest - uwaga uwaga! - naiwna i niezepsuta big_smile

Co rozumiesz przez "przesiąknięta Wawka"? Bo ja tu mieszkam, mam tu mnóstwo znajomych i przyjaciół i jakoś nie zrozumiałam tego pojęcia w kontekście twojej historii...

Zorija, spójrz na to z innej perspektywy.
Skoro stary pryk już niejedno w życiu widział, to mógł wcześniej korzystać z innych dziewczyn w ramach sponsoringu. A tu się trafiła Roxann, świeża i niewinna, która nie wiedziała, że można nie za darmo.
Przecież w takich okolicznościach dla dziada, Roxann mogła być kwintesencją braku zepsucia i niewinności.
To zresztą też tłumaczy jego jasne stanowisko, że Roxann nie ma szans na bycie kimś więcej w jego życiu niż panienką do numerów, ale tłumaczy także, dlaczego wciąż tam się kręci gdzieś z boku. Przecież taka Roxann to czysta oszczędność, a tu kolejne dziecko w drodze i szaleć za bardzo z kasą nie ma co big_smile

To tez nie dokonca tak Summerko ze tu bylo za darmo. Roxann moze i nie otrzymywala gratyfikacji finansowej czy drogich prezentow ale miala z tej znajomosci wiele. Prezio wprowadzil ja w swiat zawodowy w ktorym dopiero raczkowala, sama wspomina ze doradzal i wspieral  ja w tej materii a ja jestem pewna ze rowniez  uzyl  swoich wplywow by odpowiednio ja ulokowac zarowno w srodowisku jak i na odpowiednim stanowisku. Nie twierdze ze Roxann nie zawdziecza wiele swojej pracy i talentowi ale wielu utalentowanych nie ma szans sie wybic a prezes jej taka mozliwosc zapewnil.
Zgodze sie z Zorija ze Roxann teraz pieknie umniejsza swoja role w calym tym bagnie. To zly i surowy ojciec jest winny, zepsuta stolica i cwany prezes. Ona kompletnie nie wiedziala jaki to czlowiek. Dopiero jak zrobil dziecko zonie to odkryla ze to ch...j. wczesniej gdy sypial z nia a zona z dziecmi czekala w domu to jakos tego nie widziala. Oszukal ja podle a ona biedna do konca zyla w nieswiadomosci.

2 432 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-10 15:38:29)

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:
summerka88 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Roxann, masz tytuł mistrza świata w kręceniu, odwracaniu kota ogonem, zmienianiu faktów i wybielaniu big_smile tongue Poddaję się big_smile Na coś takiego to już nic nie da się odpowiedzieć...

Kobita, 30-letnia wchodząca do wyra żonatemu jest - uwaga uwaga! - naiwna i niezepsuta big_smile

Co rozumiesz przez "przesiąknięta Wawka"? Bo ja tu mieszkam, mam tu mnóstwo znajomych i przyjaciół i jakoś nie zrozumiałam tego pojęcia w kontekście twojej historii...

Zorija, spójrz na to z innej perspektywy.
Skoro stary pryk już niejedno w życiu widział, to mógł wcześniej korzystać z innych dziewczyn w ramach sponsoringu. A tu się trafiła Roxann, świeża i niewinna, która nie wiedziała, że można nie za darmo.
Przecież w takich okolicznościach dla dziada, Roxann mogła być kwintesencją braku zepsucia i niewinności.
To zresztą też tłumaczy jego jasne stanowisko, że Roxann nie ma szans na bycie kimś więcej w jego życiu niż panienką do numerów, ale tłumaczy także, dlaczego wciąż tam się kręci gdzieś z boku. Przecież taka Roxann to czysta oszczędność, a tu kolejne dziecko w drodze i szaleć za bardzo z kasą nie ma co big_smile

To tez nie dokonca tak Summerko ze tu bylo za darmo. Roxann moze i nie otrzymywala gratyfikacji finansowej czy drogich prezentow ale miala z tej znajomosci wiele. Prezio wprowadzil ja w swiat zawodowy w ktorym dopiero raczkowala, sama wspomina ze doradzal i wspieral  ja w tej materii a ja jestem pewna ze rowniez  uzyl  swoich wplywow by odpowiednio ja ulokowac zarowno w srodowisku jak i na odpowiednim stanowisku. Nie twierdze ze Roxann nie zawdziecza wiele swojej pracy i talentowi ale wielu utalentowanych nie ma szans sie wybic a prezes jej taka mozliwosc zapewnil.
Zgodze sie z Zorija ze Roxann teraz pieknie umniejsza swoja role w calym tym bagnie. To zly i surowy ojciec jest winny, zepsuta stolica i cwany prezes. Ona kompletnie nie wiedziala jaki to czlowiek. Dopiero jak zrobil dziecko zonie to odkryla ze to ch...j. wczesniej gdy sypial z nia a zona z dziecmi czekala w domu to jakos tego nie widziala. Oszukal ja podle a ona biedna do konca zyla w nieswiadomosci.

Masz rację feniks, też uważam, że związek Roxann z żonatym prykiem był zwyczajnym układem, z którego każde z nich (Roxann i stary pryk) otrzymywali i brali coś, co było dla każdego z nich ważne i cenne.
To jednak nie zmienia faktu, że na tle przyjezdnych dziewczyn z prowincji, które w ramach sponsoringu potrafią się dobrze ulokować, Roxann mogła być dla starego wygi niewinna i niezepsuta. No i dla żonatego Roxann to i tak mniej kosztowna opcja niż panna, której trzeba wynająć mieszkanie, ubierać, karmić, itd.

2 433

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Skoro stary pryk już niejedno w życiu widział, to mógł wcześniej korzystać z innych dziewczyn w ramach sponsoringu. A tu się trafiła Roxann, świeża i niewinna, która nie wiedziała, że można nie za darmo.

Aaaaaa, to w tym znaczeniu naiwna hehehehe.... to nie zrozumiałam! oddaję honor...
No fakt, była naiwna. Dawała za darmochę (czy tam prawie darmochę - no w karierze pomógł, jak pisze Feniks).
....................

Podsumowując:
No cóż, Roxann się nie udało sad Niesamowite jest dla mnie to, że są na świecie takie osoby, które idą po trupach... zupełnie mając w dupie innych, nie licząc się z drugim człowiekiem... byle dopiąć swego - w tym przypadku złapać dobrze sytuowanego, przystojnego, zaradnego faceta (bez względu na to, że ma rodzinę, że dzieci, że moralność...).
A jak się nie uda, to wielka rozpacz, żal, płacz, zranione serce --->> bo tak źle MNIE los potraktował... taka krzywda MNIE spotkała.
Jak można być aż tak zakłamanym? Ponad moje zdolności pojmowania.

2 434 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-01-10 16:18:15)

Odp: ja, on i ten trzeci

Czytałem już to dawno, niezłą schizę ma ta cała Roxann XD

Zorija napisał/a:
Roxann napisał/a:

Summerka, ale ja wiem, że on widział we mnie głównie ciało, do tego jak sam wielokrotnie powtarzał, że nie jestem ‘zepsuta’, przesiąknięta Wawką ¬- świeża (i naiwna).

Roxann, masz tytuł mistrza świata w kręceniu, odwracaniu kota ogonem, zmienianiu faktów i wybielaniu big_smile tongue Poddaję się big_smile Na coś takiego to już nic nie da się odpowiedzieć...

Kobita, 30-letnia wchodząca do wyra żonatemu jest - uwaga uwaga! - naiwna i niezepsuta big_smile

Co rozumiesz przez "przesiąknięta Wawka"? Bo ja tu mieszkam, mam tu mnóstwo znajomych i przyjaciół i jakoś nie zrozumiałam tego pojęcia w kontekście twojej historii...

Ja zacytuje pewien kawałek i wg. mnie to jest właśnie takie zepsucie i przesiąknięcie Warszawą.

"...Siemano, jak chcesz sie tu zabawić - klubów sporo
Wachlarz rozrywek znajdziesz wieczorową porą
Dyskoteki pełne są głupich pustych lal
Drinki następnie (g)bang bang – to jest ich bal
Szmal rozwiewa się tu jak piasek na wietrze
Kasyna, burdele swingers
Chu* wie co jeszcze.."

Przyjechała z prowincji i może była normalna ale szybko złapała wiatr w żagle i nauczyła się jakim trzeba być aby tu żyć ^^
Chociaż może się pocieszać, że nie dawała za kasę. Nie to co na pewno spora część tych wszystkich studentek ze świętokrzyskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego które tu przyjeżdżają.

2 435 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-10 17:39:03)

Odp: ja, on i ten trzeci
On-WuWuA-83 napisał/a:

Ja zacytuje pewien kawałek i wg. mnie to jest właśnie takie zepsucie i przesiąknięcie Warszawą.

"...Siemano, jak chcesz sie tu zabawić - klubów sporo
Wachlarz rozrywek znajdziesz wieczorową porą
Dyskoteki pełne są głupich pustych lal
Drinki następnie (g)bang bang – to jest ich bal
Szmal rozwiewa się tu jak piasek na wietrze
Kasyna, burdele swingers
Chu* wie co jeszcze.."

Przyjechała z prowincji i może była normalna ale szybko złapała wiatr w żagle i nauczyła się jakim trzeba być aby tu żyć ^^
Chociaż może się pocieszać, że nie dawała za kasę. Nie to co na pewno spora część tych wszystkich studentek ze świętokrzyskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego które tu przyjeżdżają.

Lepiej bym tego nie ujęła. Poza tym jak tu przyjechałam to już nie byłam studentką, tylko tak się złożyło że zaczęłam pracować w pewnej firmie w moim mieście i dostałam propozycję przeniesienia do Centrali w Wawie . Zanim go poznałam minęło kilka dobrych miesięcy.
Nigdy kluby, alkohol nie były moim  światem choć tańczyć lubię (zawsze ważniejsza była dla mnie edukacja, nauka języków itd.). Raz kiedyś po imprezie urodzinowej znajomej grupą ludzi z domówki przenieśliśmy się do klubu. Podobno bardzo modnego. Byłam zażenowana tym co widziałam. Nie trzeba naprawdę wiele wysiłku by znaleźć chętną atrakcyjną na bzykanko.

2 436

Odp: ja, on i ten trzeci

Ale wiecie, teraz się cieszę z takiego obrotu akcji – on Piotruś pan, wolny ptak po nastu latach kolejny raz w pieluchach i to z dzieckiem nie wnukiem. Skończą się delegacje i wyrozumiała żona? Romanse? Chciał ratować małżeństwo to niech ma. Ja na pewno już go nie chcę.
Jakiś szok musiałam przeżyć ale teraz to dla mnie jakaś groteska albo dramat.. Nie chcę mieć już z tym (nim) nic wspólnego..

2 437

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ale wiecie, teraz się cieszę z takiego obrotu akcji – on Piotruś pan, wolny ptak po nastu latach kolejny raz w pieluchach i to z dzieckiem nie wnukiem. Skończą się delegacje i wyrozumiała żona? Romanse? Chciał ratować małżeństwo to niech ma. Ja na pewno już go nie chcę.
Jakiś szok musiałam przeżyć ale teraz to dla mnie jakaś groteska albo dramat.. Nie chcę mieć już z tym (nim) nic wspólnego..

Heh a Ty dalej swoje. Do niedawna zona byla dla Ciebie "mityczna" a dzis wiesz z cala pewnoscia ze dziecko zostalo poczete  z musu ratowania malzenstwa. Nie mozesz zniesc mysli ze on tego seksu chcial prawda? Ze mu to sprawialo przyjemnosc. Ze liczyl sie swiadomie z konsekwencjami tego seksu. Trzeba za wszelka cene utrwalic w swojej glowie obraz nieszczesnika ktora na sile idzie z zona do lozka by ratowac malzenstwo i nie myslec o swej jedynej true love Roxann,  zamyka oczy w trakcie a wogole to wyobraza sobie ze robi to z Toba. Taka wizja mniej rani ego prawda Roxann?  Oj prawda prawda. Dlatego ja twierdze i twierdzic bede ze jestes pustkiem. W sumie to pasowalas do prezia  bo tak jak on kochal prawdziwie  tylko siebie tak i Ty jestes w siebie tak zapatrzona ze zrobisz wszystko i wmowisz sobie wszystko byleby tylko milosc wlasna nie zostala zraniona. Obecnie wmowilas sobie ze dorosly rozsadny facet z racji odrzuconej milosci zrobil dziecko zonie by zapomniec i nie rozwiezc sie w akcie tesknoty i desperacji. Gratuluje fantazji smile

2 438 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2017-01-12 09:11:48)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, no nie bądź śmieszna proszę.
Przecież Ty go od 65 stron na pewno nie chcesz.
No co Ty, nie wprawia Cię w zażenowanie kiedy czytasz to co sama piszesz ?

2 439

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ale wiecie, teraz się cieszę z takiego obrotu akcji – on Piotruś pan, wolny ptak po nastu latach kolejny raz w pieluchach i to z dzieckiem nie wnukiem. Skończą się delegacje i wyrozumiała żona? Romanse? Chciał ratować małżeństwo to niech ma. Ja na pewno już go nie chcę.
Jakiś szok musiałam przeżyć ale teraz to dla mnie jakaś groteska albo dramat.. Nie chcę mieć już z tym (nim) nic wspólnego..

Roxann.
Nie wiem do końca, czy jesteś prawdziwa, czy autorką scenariuszy dla modnych obecnie łzawych seriali "opartych na prawdziwej historii".
Z cytowanego postu wyziera brutalna prawda, której, tak naprawdę, nie chciałaś przyjąć do tej pory.
Byłaś (a raczej, wciąż jesteś w swojej psychice) tą drugą. Sarkazm o "tatusiu" nic nie da.
Nic tego nie zmieni do czasu, gdy sama sobie powiesz, że straciłaś kilka lat swojego życia. A z twojej już przyczyny, czas Tobie poświęcony, tracili inni.

2 440

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ale wiecie, teraz się cieszę z takiego obrotu akcji – on Piotruś pan, wolny ptak po nastu latach kolejny raz w pieluchach i to z dzieckiem nie wnukiem. Skończą się delegacje i wyrozumiała żona? Romanse? Chciał ratować małżeństwo to niech ma. Ja na pewno już go nie chcę.
Jakiś szok musiałam przeżyć ale teraz to dla mnie jakaś groteska albo dramat.. Nie chcę mieć już z tym (nim) nic wspólnego..

Kilka razy Twoje zapewnienia o ostatecznym zerwaniu relacji z Panem Zonatym brzmiały bardzie przekonywujaco.
Powyższy wpis, nie dość że mało przekonywujacy, to jeszcze podważa wiarygodność wcześniejszych.

Przebija z niego emocja, jakaś uraza, rozczarowanie obrotem prawy.

Roxan, Twoje relacje z Panem Zonatym , to  Twoja decyzja.
Ale zauważ że nie tylko Twoja sprawa.
Masz obok siebie drugiego już faceta przy którym Twoje zainteresowanie I emocje znowu kierują się w stronę Pana Zonatego.
Nie krzywdz go tak jak poprzedniego.

Odpuść go sobie, bo jest jedynie plasterkiem, erzacem.
Jest takim dupkiem który zasługuje na takie traktowanie?

Nie lepiej zrobić porządek że swoimi emocjami a dopiero potem brać się za związki?
Teraz krzywdzisz tych ktorzy chcą być z Tobą.

2 441 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-12 21:32:40)

Odp: ja, on i ten trzeci

Czytam co piszecie i w sumie nie wiem co powiedzieć. Ja nie czuję, żebym krzywdziła obecnego faceta. Te emocje nie są do niego skierowane – on nie ma z nimi nic wspólnego. To ja mam z nimi problem. On jest oazą spokoju – ciepły, życzliwy, troskliwy. Nawet jak go coś zdenerwuje czy ma jakiś problem to potrafi trzymać nerwy na wodzy i szuka konstruktywnego wyjścia z sytuacji. Jest dla mnie ogromnym wsparciem i nie chciałabym go stracić. Czy (już) kocham? Myślę, że tak. Jednak to uczucie jest zupełnie inne niż kiedyś do pana żonatego. Tamto było oparte głownie na pożądaniu i poczuciu „bratniej duszy”. Ta relacja jest zupełnie inna. Jesteśmy przede wszystkim prawdziwymi przyjaciółmi, ale nie na poziomie „mistycznym”, tylko codziennym. On jest wspaniałym człowiekiem i czasem nawet myślę, że na niego nie zasługuję. Wplątałam się 4 lata temu w bagno i nie mogę (emocjonalnie) wyplątać. On wie o nim ale nie wszystko, tylko tyle, że się kiedyś spotykaliśmy. Ja tego żonatego już na pewno nie kocham. Tego jestem w 100% pewna, ale sytuacja mnie boli, że w ogóle to mi się przytrafiło i ten ‘finał’. Trudno być obojętnym, kiedy teraz nagle pojawia się tam dziecko. Teraz nawet sobie myślę, że niepotrzebnie czytałam różne wątki, dramaty.. Nawet jak się czyta historie obcych osób, to poruszają, choć jak pisał Excop trochę jak w popularnych serialach… a co dopiero osoby znanej, kiedyś bliskiej.. Dla mnie to jakiś koszmar. I tu nie chodzi o to, że sobie coś wmawiam by poczuć lepiej.. ale dla mnie to tak wygląda.. w końcu nie kocha żony, nawet sam wspomniał kiedyś mimochodem, że go nie pociąga.. i że zadziałałam na niego jak to określiła Fenix - jak „wiagra”. I tu kolejne dziecko po nastu latach i odpowiedzialność na całe życie. I to jego „wcale się nie cieszę, ale dziecko jest teraz najważniejsze”. Na ile? Może każdy sobie dośpiewać, że go kocham nadal czy jestem zazdrosna, ale mnie nie on tylko ta sytuacja boli. Bo ja wiem jak jest i jaki on jest. Żona może nie. I teraz dziecko.


Edit. On już jest pod 50-tkę. Dzieci nastoletnie. Nikt mi nie wmówi, że to dziecko planowane. Wpadka i tyle.. Tym bardziej jak sam powiedział po moich gratulacjach że "wcale się nie cieszy ale teraz już pozamiatane i dziecko najważniejsze".

2 442

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Czytam co piszecie i w sumie nie wiem co powiedzieć. Ja nie czuję, żebym krzywdziła obecnego faceta. Te emocje nie są do niego skierowane – on nie ma z nimi nic wspólnego. To ja mam z nimi problem. On jest oazą spokoju – ciepły, życzliwy, troskliwy. Nawet jak go coś zdenerwuje czy ma jakiś problem to potrafi trzymać nerwy na wodzy i szuka konstruktywnego wyjścia z sytuacji. Jest dla mnie ogromnym wsparciem i nie chciałabym go stracić. Czy (już) kocham? Myślę, że tak. Jednak to uczucie jest zupełnie inne niż kiedyś do pana żonatego. Tamto było oparte głownie na pożądaniu i poczuciu „bratniej duszy”. Ta relacja jest zupełnie inna. Jesteśmy przede wszystkim prawdziwymi przyjaciółmi, ale nie na poziomie „mistycznym”, tylko codziennym. On jest wspaniałym człowiekiem i czasem nawet myślę, że na niego nie zasługuję. Wplątałam się 4 lata temu w bagno i nie mogę (emocjonalnie) wyplątać. On wie o nim ale nie wszystko, tylko tyle, że się kiedyś spotykaliśmy. Ja tego żonatego już na pewno nie kocham. Tego jestem w 100% pewna, ale sytuacja mnie boli, że w ogóle to mi się przytrafiło i ten ‘finał’. Trudno być obojętnym, kiedy teraz nagle pojawia się tam dziecko. Teraz nawet sobie myślę, że niepotrzebnie czytałam różne wątki, dramaty.. Nawet jak się czyta historie obcych osób, to poruszają, choć jak pisał Excop trochę jak w popularnych serialach… a co dopiero osoby znanej, kiedyś bliskiej.. Dla mnie to jakiś koszmar. I tu nie chodzi o to, że sobie coś wmawiam by poczuć lepiej.. ale dla mnie to tak wygląda.. w końcu nie kocha żony, nawet sam wspomniał kiedyś mimochodem, że go nie pociąga.. i że zadziałałam na niego jak to określiła Fenix - jak „wiagra”. I tu kolejne dziecko po nastu latach i odpowiedzialność na całe życie. I to jego „wcale się nie cieszę, ale dziecko jest teraz najważniejsze”. Na ile? Może każdy sobie dośpiewać, że go kocham nadal czy jestem zazdrosna, ale mnie nie on tylko ta sytuacja boli. Bo ja wiem jak jest i jaki on jest. Żona może nie. I teraz dziecko.

Roxann idac Twym tropem rozumowania zaden zdradzacz nie krzywdzi partnera o ile sie dobrze kryje z romansem i maz/ zona zyje w blogiej nieswiadomosci. Jest tak bo jak piszesz te emocje zle czy dobre sa skierowane nie na niego tylko na kochanka / kochanke a on to zupelnie inna sprawa i historia. No wezzz. Przeciesz Twoj parter nie jest idiota i widzi Twoje zachowanie, lzy, rozbicie, rozkojarzenie. To ze moze nie komentuje tego nie oznacza ze tego nie odczuwa. A Ty sama tez piszesz o nim jak o schabowym, starym sprawdzonym schabowym ktorego smak moze nie porywa ale jest bezpieczny przewidywalny no i smaczny w sumie ...tylko czemu masz wciaz na jezyku smak kawioru i owocow morza.
A co do ciazy i malzenstwa prezia. A co Cie to swedzi komu i dlaczego on splodzi potomstwo? Czemu Cie to tak zlosci? Skoro go nie chcesz i to od dluzszego juz czasu. No obiecywal Ci to i tamto ale Wasza historia przeciez zamknieta, masz swojego ksiecia itp. Co Ty liczylas ze on reszte zycia spedzi w celibacie teskniac za Toba? Moze i nie kocha zony, moze dziecko bylo decyzja spontaniczna, moze i bedzie mial jeszcze tabun kochanek. Co Ci do tego skoro juz go nie kochasz i nie chcesz?? Czemu trudno Ci byc jak sama piszesz obojetna gdy tam sie pojawia dziecko? Bo ja gdybym byla obojetna wzgledem exa to nie mialabym zadnego problemu z tym ze on sobie zycie uklada i dzieci plodzi.... baaa bylabym przeszczesliwa ze tymbardziej nie bedzie mi juz trul d...y tylk sie zajmie swoim zyciem. Wytlumasz mi to Roxann czemu Ty tak to przezywasz?

2 443 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-12 21:41:30)

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

Roxann idac Twym tropem rozumowania zaden zdradzacz nie krzywdzi partnera o ile sie dobrze kryje z romansem i maz/ zona zyje w blogiej nieswiadomosci. Jest tak bo jak piszesz te emocje zle czy dobre sa skierowane nie na niego tylko na kochanka / kochanke a on to zupelnie inna sprawa i historia. No wezzz. Przeciesz Twoj parter nie jest idiota i widzi Twoje zachowanie, lzy, rozbicie, rozkojarzenie. To ze moze nie komentuje tego nie oznacza ze tego nie odczuwa. A Ty sama tez piszesz o nim jak o schabowym, starym sprawdzonym schabowym ktorego smak moze nie porywa ale jest bezpieczny przewidywalny no i smaczny w sumie ...tylko czemu masz wciaz na jezyku smak kawioru i owocow morza.
A co do ciazy i malzenstwa prezia. A co Cie to swedzi komu i dlaczego on splodzi potomstwo? Czemu Cie to tak zlosci? Skoro go nie chcesz i to od dluzszego juz czasu. No obiecywal Ci to i tamto ale Wasza historia przeciez zamknieta, masz swojego ksiecia itp. Co Ty liczylas ze on reszte zycia spedzi w celibacie teskniac za Toba? Moze i nie kocha zony, moze dziecko bylo decyzja spontaniczna, moze i bedzie mial jeszcze tabun kochanek. Co Ci do tego skoro juz go nie kochasz i nie chcesz?? Czemu trudno Ci byc jak sama piszesz obojetna gdy tam sie pojawia dziecko? Bo ja gdybym byla obojetna wzgledem exa to nie mialabym zadnego problemu z tym ze on sobie zycie uklada i dzieci plodzi.... baaa bylabym przeszczesliwa ze tymbardziej nie bedzie mi juz trul d...y tylk sie zajmie swoim zyciem. Wytlumasz mi to Roxann czemu Ty tak to przezywasz?

Nie wiem Fenix, też miałam ex i ich nie przeżywałam jakoś bardzo. Nie aż tak. Tu chyba chodzi o mega uraz.. Co innego w związku nie zgadzać z tym czy tamtym i rozstać. A co innego kochać i być "tą drugą". Zaślepić totalnie "pozorami". Przed nim też miałam facetów, ale to było jakieś normalne. Nawet z tym ostatnim rozstaliśmy się w zgodzie bo uznaliśmy że tak lepiej. Że się lubimy, szanujemy, ale na związek to za mało. Tu była ekstremalna sytuacja - niby "big love" a okoliczności...

2 444

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Roxann idac Twym tropem rozumowania zaden zdradzacz nie krzywdzi partnera o ile sie dobrze kryje z romansem i maz/ zona zyje w blogiej nieswiadomosci. Jest tak bo jak piszesz te emocje zle czy dobre sa skierowane nie na niego tylko na kochanka / kochanke a on to zupelnie inna sprawa i historia. No wezzz. Przeciesz Twoj parter nie jest idiota i widzi Twoje zachowanie, lzy, rozbicie, rozkojarzenie. To ze moze nie komentuje tego nie oznacza ze tego nie odczuwa. A Ty sama tez piszesz o nim jak o schabowym, starym sprawdzonym schabowym ktorego smak moze nie porywa ale jest bezpieczny przewidywalny no i smaczny w sumie ...tylko czemu masz wciaz na jezyku smak kawioru i owocow morza.
A co do ciazy i malzenstwa prezia. A co Cie to swedzi komu i dlaczego on splodzi potomstwo? Czemu Cie to tak zlosci? Skoro go nie chcesz i to od dluzszego juz czasu. No obiecywal Ci to i tamto ale Wasza historia przeciez zamknieta, masz swojego ksiecia itp. Co Ty liczylas ze on reszte zycia spedzi w celibacie teskniac za Toba? Moze i nie kocha zony, moze dziecko bylo decyzja spontaniczna, moze i bedzie mial jeszcze tabun kochanek. Co Ci do tego skoro juz go nie kochasz i nie chcesz?? Czemu trudno Ci byc jak sama piszesz obojetna gdy tam sie pojawia dziecko? Bo ja gdybym byla obojetna wzgledem exa to nie mialabym zadnego problemu z tym ze on sobie zycie uklada i dzieci plodzi.... baaa bylabym przeszczesliwa ze tymbardziej nie bedzie mi juz trul d...y tylk sie zajmie swoim zyciem. Wytlumasz mi to Roxann czemu Ty tak to przezywasz?

Nie wiem Fenix, też miałam ex i ich nie przeżywałam jakoś bardzo. Nie aż tak. Tu chyba chodzi o mega uraz.. Co innego w związku nie zgadzać z tym czy tamtym i rozstać. A co innego kochać i być "tą drugą". Zaślepić totalnie "pozorami". Przed nim też miałam facetów, ale to było jakieś normalne. Nawet z tym ostatnim rozstaliśmy się w zgodzie bo uznaliśmy że tak lepiej. Że się lubimy, szanujemy, ale na związek to za mało. Tu była ekstremalna sytuacja - niby "big love" a okoliczności...

No ale wiedzialas po pierwsze ze  to "big love niby" tylko a po drugie nawet ta pseudomilosc  miala juz "niby " przejsc do przeszlosci. Wiec o co dramat teraz? Serio wychodzi na to ze liczylas ze on bedzie teraz zyl jak cien czlowieka, z dluga broda i siwym wlosem bedzie siedzial w bujanym fotelu szepczac cicho Roxann. Naprawde myslalas ze on bedzie teraz funkcjonowal wedle zasady ze nie ma zycia poza Roxann i bez Roxann?

2 445 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-12 22:44:30)

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

No ale wiedzialas po pierwsze ze  to "big love niby" tylko a po drugie nawet ta pseudomilosc  miala juz "niby " przejsc do przeszlosci. Wiec o co dramat teraz? Serio wychodzi na to ze liczylas ze on bedzie teraz zyl jak cien czlowieka, z dluga broda i siwym wlosem bedzie siedzial w bujanym fotelu szepczac cicho Roxann. Naprawde myslalas ze on bedzie teraz funkcjonowal wedle zasady ze nie ma zycia poza Roxann i bez Roxann?

No jest życie, teraz i dziecka..

2 446

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, podsylam Ci zaczarowanego kota, może on Ci pomoże. Tylko biedak się przejezyczyl, zamiast chomik, chciał powiedzieć prezes. smile

https://scontent-sjc2-1.xx.fbcdn.net/v/ … e=58DEB0EF

2 447

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann a nie jest tak, że "żonaty" stara się abyś o nim nie zapomniała. Chce być w jakiś sposób obecny w twoim życiu.
Np. rozstałam się z mężem. Nie mam jednak spokoju. Robi co może abym tego spokoju nie zaznała. Myślę, że boi się, że poukładam sobie życie.
I nie robi tego z miłości.
Prezio mógłby dać ci spokój. Darować sobie tworzenie następnych insynuacji. Teraz dotyczących zaistniałych okoliczności.
Zaszłam w nieplanowaną ciąże kiedy mąż miał kochankę. Ona nie mogła uwierzyć, że to jego dziecko. Co ci będę pisać... łzy, wyznania miłości i seks, seks...
Tak wyglada to ich ciężkie małżeńskie życie. Kochance naplótł bzdur. Mnie też przecież wciskał bajki.
Roxann patrz na fakty.
Odetnij się od niego, bo on chce cały czas być obecnym w twoim życiu.

2 448 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-13 13:12:45)

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Tak wyglada to ich ciężkie małżeńskie życie. Kochance naplótł bzdur. Mnie też przecież wciskał bajki.
Roxann patrz na fakty.

A tobie bet wciąż trudno wyjść poza ciasny horyzont swoich doświadczeń. Już chyba ci tak zostanie.

O to chodzi, że Roxann żyje w świecie zniekształconej rzeczywistości. Każdy z nas żyje w takim świecie, w jakim chce. Niewielu stać na to, aby objąć wydarzenia z wyższego pułapu. Aby myśleć abstrakcyjnie. Już dawno pisałam tutaj, że Roxann na defekt intelektualny, być może spowodowany ciężkimi przeżyciami emocjonalnymi. Nieważne. I tak w efekcie końcowym Roxann sama stoi na swojej drodze ku szczęściu i psychicznemu zdrowiu. Ona ma obsesję na punkcie żonatego, fiksację na punkcie jego prywatnych spraw i wiele fantazji, w których on i ona grają główne role.

2 449 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2017-01-13 13:10:08)

Odp: ja, on i ten trzeci

czy wpadka czy planowane dziecko _TO NIE TWOJA SPRAWA
ty jesteś tylko kochanką
sama wiesz ze byłas tylko epizodem w jego zyciu stad ropaczliwe próby udowodnienia sobie, ze jest inaczej, ze to tylko ,,wpadka,, bo wtedy możesz się łudzić ze on byłby z tobą gdyby nie dziecko kolejne w drodze itd.
to tak żalosne, że aż przykre
jednak jest to sytuacja na własne zyczenie, nie wypadek losowy, nie choroba wiec nie trzeba ci współczuć
chyba tylko tego, ze straciłaś najlepsze lata na bycie kochanką
i nie wyszło

2 450

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
bet napisał/a:

Tak wyglada to ich ciężkie małżeńskie życie. Kochance naplótł bzdur. Mnie też przecież wciskał bajki.
Roxann patrz na fakty.

A tobie bet wciąż trudno wyjść poza ciasny horyzont swoich doświadczeń. Już chyba ci tak zostanie.

O to chodzi, że Roxann żyje w świecie zniekształconej rzeczywistości. Każdy z nas żyje w takim świecie, w jakim chce. Niewielu stać na to, aby objąć wydarzenia z wyższego pułapu. Aby myśleć abstrakcyjnie. Już dawno pisałam tutaj, że Roxann na defekt intelektualny, być może spowodowany ciężkimi przeżyciami emocjonalnymi. Nieważne. I tak w efekcie końcowym Roxann sama stoi na swojej drodze ku szczęściu i psychicznemu zdrowiu. Ona ma obsesję na punkcie żonatego, fiksację na punkcie jego prywatnych spraw i wiele fantazji, w których on i ona pełnią główną rolę.

A ty obejmujesz wydarzenia z wyższego pułapu?;). Widzę, ze stałaś sie super specjalistka na tym forum i "sądzisz" kto mądry, kto dureń;). Roxi podkłada sie na każdy możliwy sposób, przytakuje, bije sie w pierś, szlocha i ułatwia co niektórym dojście do samooczyszczenia. Wola: projektujcie swoją złość na mnie, ja wszystko chętnie przyjmę;), hahaha- Roxi wytwór czyjeś wyobraźni;)

2 451 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-13 13:19:38)

Odp: ja, on i ten trzeci
kejt38 napisał/a:
summerka88 napisał/a:
bet napisał/a:

Tak wyglada to ich ciężkie małżeńskie życie. Kochance naplótł bzdur. Mnie też przecież wciskał bajki.
Roxann patrz na fakty.

A tobie bet wciąż trudno wyjść poza ciasny horyzont swoich doświadczeń. Już chyba ci tak zostanie.

O to chodzi, że Roxann żyje w świecie zniekształconej rzeczywistości. Każdy z nas żyje w takim świecie, w jakim chce. Niewielu stać na to, aby objąć wydarzenia z wyższego pułapu. Aby myśleć abstrakcyjnie. Już dawno pisałam tutaj, że Roxann na defekt intelektualny, być może spowodowany ciężkimi przeżyciami emocjonalnymi. Nieważne. I tak w efekcie końcowym Roxann sama stoi na swojej drodze ku szczęściu i psychicznemu zdrowiu. Ona ma obsesję na punkcie żonatego, fiksację na punkcie jego prywatnych spraw i wiele fantazji, w których on i ona pełnią główną rolę.

A ty obejmujesz wydarzenia z wyższego pułapu?;). Widzę, ze stałaś sie super specjalistka na tym forum i "sądzisz" kto mądry, kto dureń;). Roxi podkłada sie na każdy możliwy sposób, przytakuje, bije sie w pierś, szlocha i ułatwia co niektórym dojście do samooczyszczenia. Wola: projektujcie swoją złość na mnie, ja wszystko chętnie przyjmę;), hahaha- Roxi wytwór czyjeś wyobraźni;)

Hehehe....pewnie bym chciała zawsze obejmować, ale jestem tylko człowiekiem. Mimo wszystko czasami mi się udaje.
A to, co widzisz w moich postach to już twoja własna interpretacja. Twoje napastliwe posty kejt są na tym forum dobrze znane, właściwe żaden nie jest merytoryczny, tylko pouczający innych, jak ten powyżej, więc ty jako ostatnia powinnaś mi zwracać uwagę.

2 452

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
kejt38 napisał/a:
summerka88 napisał/a:

A tobie bet wciąż trudno wyjść poza ciasny horyzont swoich doświadczeń. Już chyba ci tak zostanie.

O to chodzi, że Roxann żyje w świecie zniekształconej rzeczywistości. Każdy z nas żyje w takim świecie, w jakim chce. Niewielu stać na to, aby objąć wydarzenia z wyższego pułapu. Aby myśleć abstrakcyjnie. Już dawno pisałam tutaj, że Roxann na defekt intelektualny, być może spowodowany ciężkimi przeżyciami emocjonalnymi. Nieważne. I tak w efekcie końcowym Roxann sama stoi na swojej drodze ku szczęściu i psychicznemu zdrowiu. Ona ma obsesję na punkcie żonatego, fiksację na punkcie jego prywatnych spraw i wiele fantazji, w których on i ona pełnią główną rolę.

A ty obejmujesz wydarzenia z wyższego pułapu?;). Widzę, ze stałaś sie super specjalistka na tym forum i "sądzisz" kto mądry, kto dureń;). Roxi podkłada sie na każdy możliwy sposób, przytakuje, bije sie w pierś, szlocha i ułatwia co niektórym dojście do samooczyszczenia. Wola: projektujcie swoją złość na mnie, ja wszystko chętnie przyjmę;), hahaha- Roxi wytwór czyjeś wyobraźni;)

Hehehe....pewnie bym chciała zawsze obejmować, ale jestem tylko człowiekiem. Mimo wszystko czasami mi się udaje.
A to, co widzisz w moich postach to już twoja własna interpretacja. Twoje napastliwe posty kejt są na tym forum dobrze znane, właściwe żaden nie jest merytoryczny, tylko pouczający innych, jak ten powyżej, więc ty jako ostatnia powinnaś mi zwracać uwagę.

Och to przepraszam, pouczać możesz tylko ty;). Co do merytorycznych wypowiedzi to....forum w dużej części jest emocjonalnym błotkiem, a ja płynę z nurtem:). Doradzać Roxann? Ubliżać jej? Wybacz ale nie ma w tym wiele sensu, nie ma nawet pewności czy to w ogóle sie wydarzyło. Ale z pewnością autorka "wnosi" sporo kolorytu i pozwala uwalniać emocje innym- chwała jej za to.

2 453 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-13 13:31:54)

Odp: ja, on i ten trzeci
kejt38 napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Hehehe....pewnie bym chciała zawsze obejmować, ale jestem tylko człowiekiem. Mimo wszystko czasami mi się udaje.
A to, co widzisz w moich postach to już twoja własna interpretacja. Twoje napastliwe posty kejt są na tym forum dobrze znane, właściwe żaden nie jest merytoryczny, tylko pouczający innych, jak ten powyżej, więc ty jako ostatnia powinnaś mi zwracać uwagę.

Och to przepraszam, pouczać możesz tylko ty;). Co do merytorycznych wypowiedzi to....forum w dużej części jest emocjonalnym błotkiem, a ja płynę z nurtem:). Doradzać Roxann? Ubliżać jej? Wybacz ale nie ma w tym wiele sensu, nie ma nawet pewności czy to w ogóle sie wydarzyło. Ale z pewnością autorka "wnosi" sporo kolorytu i pozwala uwalniać emocje innym- chwała jej za to.

Rzeczywiście, wiele razy już tu pisano o tym, że historia jest nierealna i aż niemoźliwe, żeby Roxann była prawdziwą osobą, bo się w głowie nie mieści, by normalna, przeciętna dziewczyna miała takie jazdy big_smile
Ale jeśli administracja forum chce dodać mu kolorytu i wprowadza taką historyjkę do obiegu, to co się dziwić, że sobie tutaj robimy bekę i uwalniamy emocje.
Nie rozumiem twojego oburzenia kejt. Daj pouwalniać emocje, wyrażać swoje opinie i stosunek do tematu innym.

2 454

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie uważam, aby Roxann miała fiksację na punkcie żonatego. Uważam, że ten facet jest w jakiś sposób sfiksowany i dlatego Roxann relacja z nim była niezdrowa i jest nadal. Ciągnie się to za nią z jego powodu.
Jakoś z innymi nie miała i nie ma takiego problemu. To znaczy, że nie jest z nią aż tak źle.
Jakiś problem pewnie ma, no bo jednak była tą "drugą". Nie każda się na coś takiego godzi.

2 455

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Nie uważam, aby Roxann miała fiksację na punkcie żonatego. Uważam, że ten facet jest w jakiś sposób sfiksowany i dlatego Roxann relacja z nim była niezdrowa i jest nadal. Ciągnie się to za nią z jego powodu.
Jakoś z innymi nie miała i nie ma takiego problemu. To znaczy, że nie jest z nią aż tak źle.
Jakiś problem pewnie ma, no bo jednak była tą "drugą". Nie każda się na coś takiego godzi.

I tu się różnimy zdecydowanie. Trudno uważać mi, że nie jest wyrazem fiksacji ( czyli kurczowego trzymania się wyuczonych myśli i zachowań, dzięki czemu nie dopuszcza się myśli, które mogłyby spowodować frustrację) trzymanie się myśli, że dziecko kochanka Roxann jest skutkiem jego działania jej na złość. Ale w sumie może akurat w tym przypadku ty bet masz większe doświadczenie i odpowiesz, czy twoje dziecko, które mąż ci sprawił na odchodne to był wyraz jego złości na kochankę albo na ciebie? Miałaś w tym swój jakiś udział, czy wszystko się działo między twoim mężem i jego kochanką?

2 456 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-01-13 14:52:51)

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Nie uważam, aby Roxann miała fiksację na punkcie żonatego. Uważam, że ten facet jest w jakiś sposób sfiksowany i dlatego Roxann relacja z nim była niezdrowa i jest nadal. Ciągnie się to za nią z jego powodu.
Jakoś z innymi nie miała i nie ma takiego problemu. To znaczy, że nie jest z nią aż tak źle.
Jakiś problem pewnie ma, no bo jednak była tą "drugą". Nie każda się na coś takiego godzi.

Wymowa postu , Bet, jest nieco przewrotna.
Z innymi tego problemu nie miała, pozostali więc tymi innymi, ale byłymi już.
Z obecnym coś się wykluwa, ale Roxann wciąż rozpatruje powody, przyczyny i zazdrośnie spoziera na nową zdobycz gościa. Szczęśliwego tatusia z tą wiedźmą, żoną.

2 457

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
bet napisał/a:

Tak wyglada to ich ciężkie małżeńskie życie. Kochance naplótł bzdur. Mnie też przecież wciskał bajki.
Roxann patrz na fakty.

A tobie bet wciąż trudno wyjść poza ciasny horyzont swoich doświadczeń. Już chyba ci tak zostanie.

O to chodzi, że Roxann żyje w świecie zniekształconej rzeczywistości. Każdy z nas żyje w takim świecie, w jakim chce. Niewielu stać na to, aby objąć wydarzenia z wyższego pułapu. Aby myśleć abstrakcyjnie. Już dawno pisałam tutaj, że Roxann na defekt intelektualny, być może spowodowany ciężkimi przeżyciami emocjonalnymi. Nieważne. I tak w efekcie końcowym Roxann sama stoi na swojej drodze ku szczęściu i psychicznemu zdrowiu. Ona ma obsesję na punkcie żonatego, fiksację na punkcie jego prywatnych spraw i wiele fantazji, w których on i ona grają główne role.

A można zachowywać się " normalnie" mając za męża, chłopaka  osobę tak toksyczną jak ten facet?
Czyny przeczą słowom, totalna labilnośc emocjonalna, mylne komunikaty.... Trudno się połapać.
Nawet najzdrowsza psychicznie osoba, bez defektów intelektualnych może popłynąć jesli jest zaangażowana emocjonalnie.
To trzeba przeżyć aby zrozumieć.
Czy Roxann jest prawdziwa? Jakie to ma znaczenie? Ale takie toksyczne osoby można spotkać w życiu.

2 458

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:
bet napisał/a:

Nie uważam, aby Roxann miała fiksację na punkcie żonatego. Uważam, że ten facet jest w jakiś sposób sfiksowany i dlatego Roxann relacja z nim była niezdrowa i jest nadal. Ciągnie się to za nią z jego powodu.
Jakoś z innymi nie miała i nie ma takiego problemu. To znaczy, że nie jest z nią aż tak źle.
Jakiś problem pewnie ma, no bo jednak była tą "drugą". Nie każda się na coś takiego godzi.

Wymowa postu , Bet, jest nieco przewrotna.
Z innymi tego problemu nie miała, pozostali więc tymi innymi, ale byłymi już.
Z obecnym coś się wykluwa, ale Roxann wciąż rozpatruje powody, przyczyny i zazdrośnie spoziera na nową zdobycz gościa. Szczęśliwego tatusia z tą wiedźmą, żoną.

Excop, mylisz się. Ja mu nie zazdroszczę. Bo i czego? Że niby nowej zdobyczy? A niech ma i ich nawet dziesięć. Choć rzeczywiście wolałabym na to „nie patrzeć”, ale z innego powodu. Podobnie z tym dzieckiem. Nie wierzę, by on się zmienił. To nie jest typ człowieka, którego się zatrzyma i zrobi domatora, oddanego męża i ojca. Jestem przekonana, że znów? (o ile kiedykolwiek przestał), będzie żonę zdradzać. Przecież on potrafi na delegację nawet na kilka tygodni pojechać (jak wtedy do Chin), choć wiadomo, że częściej na kilkudniowe. On z tego nie zrezygnuje bo tym żyje. Jakoś do domu nigdy nie było mu śpieszno.  A przecież dzieci w tym wieku już nie są tak wymagające. I nagle ot tak zachciało mu się dziecka? Z jednej strony już sobie grunt szykował na kochankę a z drugiej omawiał z żoną plany dotyczące powiększenia rodziny?  A żona niczego nie świadoma, chętnie się zgodziła po raz 3 zostać mamą po 40-stce, kiedy starsze dzieci już są duże? To jakiś absurd!
I dlaczego uważasz, że jego żonę mam za wiedźmę? Nic podobnego! To może być fajna, ciepła kobieta (jak np. bet).

2 459 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-01-13 17:17:54)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

A można zachowywać się " normalnie" mając za męża, chłopaka  osobę tak toksyczną jak ten facet?
Czyny przeczą słowom, totalna labilnośc emocjonalna, mylne komunikaty.... Trudno się połapać.
Nawet najzdrowsza psychicznie osoba, bez defektów intelektualnych może popłynąć jesli jest zaangażowana emocjonalnie.
To trzeba przeżyć aby zrozumieć.
Czy Roxann jest prawdziwa? Jakie to ma znaczenie? Ale takie toksyczne osoby można spotkać w życiu.

Po pierwsze, Roxann nie miała chłopaka czy faceta, a była kochanką, zwykłą cichodajką.
Po drugie, nie wiemy, czy facet jest toksyczny, a bazując na opisach Roxann można się zorientować, że jest facetem, który wie, czego chce i czego nie chce. I już dawno, dawno, kilkadziesiąt stron temu Roxann pisała, że on nie chce jej jako oficjalnej partnerki, ale tylko jako czasoumilacz. To ona sobie ubzdurała, że jest w tym, co ich łączy coś więcej niż on jasno deklarował. A że wyczuł, jaK Roxann łatwo i szybko sprowadzić do pozycji leżącej, to wykorzystywał swoją wiedzę i umiejętności.
Po trzecie, tyle razy Roxann już przejrzała na oczy podczas swojej forumowe epopei, nic ze swoją wiedzą dalej nie robiąc i brnąc w harleqinowe klimaty, że to wygląda na to, że ona ma z sobą poważne problemy emocjonalne. To prawda, że Roxann jest labilna emocjonalnie, trudno jej się połapać, co jest prawdą a co jej fantazją, nie potrafi ustawiać granic, ale ma to na własne życzenie.

Czy Roxann jest prawdziwa, to szczerze nie wydaje mi się, za dużo sprzeczności a za mało konsekwencji. Ale czy to ważne big_smile

2 460

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Excop napisał/a:
bet napisał/a:

Nie uważam, aby Roxann miała fiksację na punkcie żonatego. Uważam, że ten facet jest w jakiś sposób sfiksowany i dlatego Roxann relacja z nim była niezdrowa i jest nadal. Ciągnie się to za nią z jego powodu.
Jakoś z innymi nie miała i nie ma takiego problemu. To znaczy, że nie jest z nią aż tak źle.
Jakiś problem pewnie ma, no bo jednak była tą "drugą". Nie każda się na coś takiego godzi.

Wymowa postu , Bet, jest nieco przewrotna.
Z innymi tego problemu nie miała, pozostali więc tymi innymi, ale byłymi już.
Z obecnym coś się wykluwa, ale Roxann wciąż rozpatruje powody, przyczyny i zazdrośnie spoziera na nową zdobycz gościa. Szczęśliwego tatusia z tą wiedźmą, żoną.

Excop, mylisz się. Ja mu nie zazdroszczę. Bo i czego? Że niby nowej zdobyczy? A niech ma i ich nawet dziesięć. Choć rzeczywiście wolałabym na to „nie patrzeć”, ale z innego powodu. Podobnie z tym dzieckiem. Nie wierzę, by on się zmienił. To nie jest typ człowieka, którego się zatrzyma i zrobi domatora, oddanego męża i ojca. Jestem przekonana, że znów? (o ile kiedykolwiek przestał), będzie żonę zdradzać. Przecież on potrafi na delegację nawet na kilka tygodni pojechać (jak wtedy do Chin), choć wiadomo, że częściej na kilkudniowe. On z tego nie zrezygnuje bo tym żyje. Jakoś do domu nigdy nie było mu śpieszno.  A przecież dzieci w tym wieku już nie są tak wymagające. I nagle ot tak zachciało mu się dziecka? Z jednej strony już sobie grunt szykował na kochankę a z drugiej omawiał z żoną plany dotyczące powiększenia rodziny?  A żona niczego nie świadoma, chętnie się zgodziła po raz 3 zostać mamą po 40-stce, kiedy starsze dzieci już są duże? To jakiś absurd!
I dlaczego uważasz, że jego żonę mam za wiedźmę? Nic podobnego! To może być fajna, ciepła kobieta (jak np. bet).

Cały post miał być sarkastyczny, Roxann. Również owa wiedźma pana żonatego. smile
Chodzi mi o to, że powinnaś zdecydować o czymś.
Przede wszystkim, czy obecny partner zasługuje na poważne traktowanie.
Wciąż jesteś w zawieszeniu. Niby wolna od narcyza a...

2 461

Odp: ja, on i ten trzeci

Jakże Ci Roksan bycie niespełnioną miłością weszło w krew. Facet nadal jest wzorem tego, który niósł i niesie emocje. Nieważne jakim gnojkiem się okazał . Teraz wyobraź sobie aktualnego faceta, spokojny, też wzór, ale emocji takich brak. Wyobraź sobie tego faceta jak kryje w sobie podobne myśli o jakiejś byłej partnerce. Będą to zaledwie wspomnienia czy poczujesz się tą drugą, zamiennikiem. Cóż z tego, że nie daje Ci odczuć o czym myśli? Że nie wiesz? Będzie to uczciwe z jego strony wobec Ciebie? 
Prezes był w Twoim życiu, po co jest nadal z jego nowościami? Co Cię obchodzi z kim co robi? Przecież takich są tysiące. Co Cię obchodzi ile dzieci ma czy będzie miał? Przecież takich są miliony. Albo jest już obcy dla Ciebie ,albo nie.

2 462 Ostatnio edytowany przez horses (2017-01-13 18:08:45)

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
horses napisał/a:

A można zachowywać się " normalnie" mając za męża, chłopaka  osobę tak toksyczną jak ten facet?
Czyny przeczą słowom, totalna labilnośc emocjonalna, mylne komunikaty.... Trudno się połapać.
Nawet najzdrowsza psychicznie osoba, bez defektów intelektualnych może popłynąć jesli jest zaangażowana emocjonalnie.
To trzeba przeżyć aby zrozumieć.
Czy Roxann jest prawdziwa? Jakie to ma znaczenie? Ale takie toksyczne osoby można spotkać w życiu.

Po pierwsze, Roxann nie miała chłopaka czy faceta, a była kochanką, zwykłą cichodajką.
Po drugie, nie wiemy, czy facet jest toksyczny, a bazując na opisach Roxann można się zorientować, że jest facetem, który wie, czego chce i czego nie chce. I już dawno, dawno, kilkadziesiąt stron temu Roxann pisała, że on nie chce jej jako oficjalnej partnerki, ale tylko jako czasoumilacz. To ona sobie ubzdurała, że jest w tym, co ich łączy coś więcej niż on jasno deklarował. A że wyczuł, jaK Roxann łatwo i szybko sprowadzić do pozycji leżącej, to wykorzystywał swoją wiedzę i umiejętności.
Po trzecie, tyle razy Roxann już przejrzała na oczy podczas swojej forumowe epopei, nic ze swoją wiedzą dalej nie robiąc i brnąc w harleqinowe klimaty, że to wygląda na to, że ona ma z sobą poważne problemy emocjonalne. To prawda, że Roxann jest labilna emocjonalnie, trudno jej się połapać, co jest prawdą a co jej fantazją, nie potrafi ustawiać granic, ale ma to na własne życzenie.

Czy Roxann jest prawdziwa, to szczerze nie wydaje mi się, za dużo sprzeczności a za mało konsekwencji. Ale czy to ważne big_smile

Ten facet wie czego chce, to prawda! Cały czas pokazuje, że nie ma na co liczyć więcej niż romans.
Toksyczny w sensie, że aby jakaś kobieta chciała być tą w drugą w jego życiu, to on musi tak jej to przedstawić, aby czuła się  tak jakby była tą pierwszą.
Więc słowa przeczą czynom itd. Sprzeczność trudna do zrozumienia dla zaangażowanej kobiety.

Co do ciąży. Po 40stce często bardzo chce się dziecka. Człowiek jest jeszcze w miarę młody, a starsze dzieci powoli juz żyją swoim życiem. Wiele małżeństw decyduje się na ostatnie późne dziecko.
I tutaj jest następna sprzeczność, bo podobno żona juz nie kręci, a on ewentualnie podejmie kroki co do rozwodu, kiedy dzieci podrosną.
Oczywiście wszystko można wytłumaczyć. On to potrafi. Wpadka czy cos takiego. Może nawet pokazać niezadowolenie.
Ale i tak to nastepna sprzeczność i to własnie jest toksyczne.

2 463

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan ale tak serio co ty wiesz na temat jak wymagające sa dzieci? Czy można chcieć dziecko kolejne majac 40? No skad? Zrób sobie choć jedno i wtedy pogadamy o tym ile dziecko wymaga troski, uwagi, a szczególnie takie starsze w nastoletnim wieku. Lata lecą...

2 464 Ostatnio edytowany przez ivy71 (2017-01-13 18:21:31)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, Ty ciągle jeszcze żyjesz w ułudzie. Pan Cię nakarmił kłamstwami, a Ty to wszystko łyknęłaś i wciąż przełykasz. To że Ci nagadał jak to mu źle w małżeństwie jest, że z żoną niby nie sypia, że małżeństwo to tylko przez dzieci i z rozsądku... przecież to wierutne bzdury są. A co miał Ci powiedzieć? Przecież gdyby Ci powiedział prawdę, to prawdopodobnie byś nawet na niego nie spojrzała. Piszę "prawdopodobnie", bo jednak wydaje mi się, że polazłabys za nim, nawet gdybyś wiedziała od samego początku że ma żonę i dzieci.
Poza tym wydaje mi się , że to co Ty tutaj wypisujesz to tylko Twoje pobożne życzenia, dorabiasz sobie teorię w taki sposób jak Ci wygodnie. Pan przyszedł na Sylwestra, sam, bez żony, pijany, a Ty z tego wszystkiego aż musiałaś wcześniej wyjść, biedaczka, bo Ci za niego było wstyd. A potem przyszedł do Ciebie niby Ci o dziecku powiedzieć, jak to on nieszczęśliwy jest, że został zmuszony, ale i tak będzie Cię kochał na wieki wieków. Helooooł!!!

Według mnie prawda jest taka, że Roxann znalazła sobie pocieszyciela, żeby się przypadkiem nie wydało że miała romans z preziem, bo wiadomo, jakby odszedł od żony to awans społeczny, wszyscy by patrzyli i podziwiali, jaka to Roxann wspaniała jest, że pan prezio całą rodzinę dla niej zostawił. A tak, dupa zbita, śluba nie ma, miesiąca miodowego na Hawajach też nie ma, pochwalić się nie ma czym a tylko wstyd że się było kolejną laską prezesa. Być może nawet to nie pan prezio tak za Roxann lata, a ona wciąż za nim, szpieguje, dowiaduje się gdzie i kiedy będzie, aby tylko go zobaczyć. A z imprezy musiała zwiewać bo co by było gdyby się wydało...

Oj Roxann, Roxann, i na co Tobie to było? Wybacz mi sarkazm we wcześniejszych zdaniach, ale byłam w podobnej sytuacji to mniej więcej wiem. Zaczęłyśmy pisać w podobnym czasie, w czerwcu 2015, pamiętasz? Zobacz gdzie ja jestem dzisiaj, a gdzie Ty. Żadnych wniosków nie wyciągnęłaś, niczego się nie nauczyłaś. Ciągle o nim piszesz, ciągle analizujesz każde jego słowo, każdy jego ruch. A po co? Ty sobie po prostu nie możesz poradzić z tym że on nie zostawił żony dla Ciebie! Taka jest prawda. Powinnaś pobyć trochę sama, mówiłam Ci już, inaczej Twój nowy niby-związek rozwieje się jak chmurka pyłu na wietrze i to niebawem.

2 465

Odp: ja, on i ten trzeci

Moim skromnym zdaniem Roxan przeżywa to jak mrówka orgazm ponieważ była tylko materacem prezesa. Resztę sobie dorobiła. A wnikanie co on chciał, czego potrzebował, co mógł dać, co dał a czego nie dał... Jego to ch*j obchodzi. Zrobił swoje i się uśmiał pod nosem. Jak to prezes tongue

2 466

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, to znaczy, że prezio jest od ciebie 20 lat starszy?? no, to sporo wyjaśnia...

2 467

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Roxann, to znaczy, że prezio jest od ciebie 20 lat starszy?? no, to sporo wyjaśnia...

Grunt, że jeszcze może wink

Oj tam, oj tam 30 letnią kobitę będziemy umoralniać tongue Miała fajny seks, teraz ma seks z niższej półki (nie jest tak dobry jak z preziem - powody mogą być różne tongue ) więc pisze historyję jak moda na sukces. Neverendingstory wink

A tak w ogóle Roxan... to nie ty byłaś na "sylwestra" z preziem? wink


Taki żarcik wink

2 468

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Roxann, to znaczy, że prezio jest od ciebie 20 lat starszy?? no, to sporo wyjaśnia...

Nie będę tu podawała dokładnego wieku. I tak pisze dużo szczegółów.
Pisałam chyba, że jest ponad 10 l starszy. Pod 50-tkę napisałam dość ogólnie.

2 469

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Zorija napisał/a:

Roxann, to znaczy, że prezio jest od ciebie 20 lat starszy?? no, to sporo wyjaśnia...

Nie będę tu podawała dokładnego wieku. I tak pisze dużo szczegółów.
Pisałam chyba, że jest ponad 10 l starszy. Pod 50-tkę napisałam dość ogólnie.

Roxi, pogódź się z tym, że zrobił z tobą co chciał. Bo mógł (tak, wiem, że od "bo" się zdania nie zaczyna tongue )

I tak między nami... zrobiłbym to samo z tobą co on bo jesteś miętka i wchłaniasz wszystko jak gąbka.

Tego obecnego tylko żal... bo nie jego wina, że jest plajstrem tongue

Ps. Ale odcinek z ciążą bardzo dobry wink

2 470

Odp: ja, on i ten trzeci

Ciąża żony "prezia " nie jest dla mnie zaskoczeniem. No nie ma tak, ze facet nagle pości jeśli nie bzyka się z kochanką.
Wpadka czy planowane - nie wiem czym się takie zapłodnienie różni. Chodzi mi o sam akt.
Zabawne jak i tak "prezio" stara się jakoś wybrnąć z tego faktu.

I jeszcze jedno. Facet potrafi być na tyle absorbujący, że żona ma wreszcie trochę oddechu dla siebie kiedy on jest w pracy czy w delegacji.
Czasem koło takiego jest więcej zachodu niż koło małego dziecka:)

Posty [ 2 406 do 2 470 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 36 37 38 39 40 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026