Memo331, ta infekcja często działa jak narkotyk. Ludzie się uzależniają od adrenaliny, fajerwerków. Dlatego ten kto zdradzał, będzie zdradzać. Bo to jest coś, czym ładują swoje baterie, co dodaje im energii. Oczywiście do czasu.. aż jedna ze stron się zaangażuje, romans wyda, czy wkradnie proza życia. Myślę, że właśnie dlatego małżeństwo, codzienność są dla tego ‘mego’ pana żonatego ‘a fe’. Jego styl życia też pewnie ma na to wpływ – ciągłe delegacje, życie na walizkach – bo tam nie ma obowiązków domowych, za to super hotele, jedzenie, którego samemu nie trzeba przygotowywać, sprzątać. Do tego super SPA, w którym się można zrelaksować po ‘ciężkim’ dniu spotkań biznesowych, na których tez wiadomo, że się dba o to by partner był zadowolony więc się mu zapewnie różne atrakcje. Na dodatek on osobiście nie ponosi żadnych kosztów, bo wszelkie wydatki bierze na fakturze i rozlicza w delegacji. Żyć nie umierać. A w domu? Wiercenie dziury w brzuchu by może coś zrobił, zainteresował domem, dziećmi.. ot problemy dnia codziennego.
Przyznam szczerze, że też czasem miałam takie odczucie po powrotach z delegacji. Wiadomo, że organizatorzy starają się zapewniać jak najlepsze warunki, przez co takie wyjazdy są trochę jak wakacje – mieszka się w najlepszych hotelach w najbardziej atrakcyjnych miejscach. Wiadomo pracę trzeba wykonać, ale potem można pozwiedzać, poznać nowych ludzi itd. Poza tym nic cię nie obchodzi.
Ktoś wcześniej (chyba Horses) napisał, że ten ‘mój’ żonaty to idealna partia na kochanka. I absolutnie się z tym zgadzam. Właśnie, nie na partnera/męża tylko kochanka. A ja mam jednak inne cele i priorytety w życiu. Fakt ta adrenalina była fajna, chwile z nim niezapomniane. Wiem, że żaden facet mu nie dorówna pod tym względem. I bardzo dobrze!
Teraz mam związek bez fajerwerków ale po tym wszystkim co przeżyłam ten spokój, wzajemne dbanie o siebie, zwykła codzienność są dla mnie bezcenne. Doceniam to bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie tęsknię już za tamtymi fajerwerkami, bo wiem ile mnie zdrowia kosztowały. Znalazłam faceta który pod wieloma względami jest jego przeciwieństwem. A najważniejsze jest to, że mam w nim wsparcie ogromne! Jest taką ostoją spokoju, zrównoważenia, bardzo inteligentny z poczuciem humoru. I też moje koleżanki są nim zachwycone, ale z innego powodu niż panem żonatym, choć też na zasadzie: gdzie żeś takiego faceta znalazła? On nie przysyła mi kwiatów do pracy ale np. przynosi zupkę, którą sam ugotował. Zawsze mnie wspiera, motywuje, pomaga. Z nim nawet bym mogła się znaleźć na bezludnej wyspie… i nie dlatego, że nikt nam nie będzie przeszkadzał
tylko dlatego, że to człowiek godny zaufania i wiem, że z nim w każdych warunkach dam sobie radę.
Zresztą, widząc jego zaangażowanie i ja bardzo chętnie o niego dbam. Czy to już miłość? Nie wiem, ale bardzo go szanuję i doceniam i chciałabym by już zawsze był w moi życiu
Może i pan żonaty przystojniejszy, może seks był lepszy.. i ta adrenalina, poczucie wyjątkowości… ale co z tego? Ten mój obecny jest od niego z 10 l młodszy i bez ‘ogona’. Nie zamieniłabym w żadnym wypadku, nawet gdyby się rozwiódł.
2 276 2016-12-02 19:35:04
Podobne tematy
2 277 2016-12-02 19:56:04
Ale fajny temat i jacy fajni bohaterowie
aż szkoda, że mnie tu wcześniej nie było ![]()
Roxann - zajefajnie, żeś przystań wolną od porywu wiatrów znalazła. Będzie ten plaster zajefajnym ojcem twoich dzieci. I rosołki im będzie gotował i przytuli jak siniaka sobie któreś na kolanku nabije ![]()
Cud, miód i malina!
Ino to nie to... Po prostu "nie to". I ch*j bombki strzelił ale jak poczujesz wiatr w żaglach to popłyniesz ![]()
2 278 2016-12-02 20:11:26
Harvey, no nie…
Ja już miałam po pamiętnym romansie jeden związek który nie wyszedł, ale tam strefa łóżkowa leżała, w tym mi odpowiada, choć nie ukrywam, że pan żonaty był w tych sprawach mistrzem.
I przyznaję, że wtedy przeszły mi przez głowę myśli, a może tak wrócić do romansu, skoro facet z którym jestem nic w tym kierunku nie robi? Wiem jednak, że nie udźwignęłabym tego psychicznie, nie potrafiłabym kłamać.
Ale.. tak samo jak są idealne kandydatki na żonę/kochankę, tak i na męża/kochanka… no na męża pana żonatego bym nie chciała, bo wiem że nie zmieni swego stylu życia. Ten obecny jest wręcz idealnym kandydatem. Nie chcę tego zepsuć ani teraz ani potem. Romans mam już za sobą i wiem z czym to się je. Nie dziękuje, nigdy więcej.
2 279 2016-12-02 20:43:33 Ostatnio edytowany przez Harvey (2016-12-02 22:14:27)
Aha takie zagwostki masz powiadasz ![]()
A ja znam rozwiązanie... ale żeby nie było, bo mnie ten serial się faktycznie podoba
i popsuć fabuły nie chce to powiem tak: W łóżku naprawić wszystko się da by było jeszcze lepiej niż z Panem Żonatym. Wystarczy przejąć sprawy w swoje ręce ![]()
I... dam sobie rękę uciąć, że nie jesteś taka "szczęśliwa" z obecnym co mogłabyś być z "niedojszłym" ![]()
edit:
nie potrafiłabym kłamać.
Już kłamiesz. Sama sobie
A to jeszcze gorsze bo... no samej sobie? ![]()
2 280 2016-12-02 21:18:22
Fajnie, że Ci się układa, choć przeszłaś w skrajności w skrajność, z ekscytacji w spokój.
No, ale może tego właśnie docelowo potrzebujesz, a nie tylko teraz po tych przeżyciach.
Osobiście, to ja nic nie mam do ludzi, którzy potrzebują w życiu dużych emocji - fajerwerków.
Ważne aby spotkać kogoś z takim samym temperamentem i wolnego, oraz chętnego na wspólne życie.
2 281 2016-12-02 21:29:28
Ważne aby spotkać kogoś z takim samym temperamentem i wolnego, oraz chętnego na wspólne życie.
Ło Pani, to jak w lotto wygrać "6" ![]()
2 282 2016-12-02 21:57:35 Ostatnio edytowany przez memo331 (2016-12-02 22:18:31)
Ino to nie to... Po prostu "nie to". I ch*j bombki strzelił ale jak poczujesz wiatr w żaglach to popłyniesz
I tu nasze nowsze wcielenie Jokera ma zupełną rację ![]()
Ja zakochałam się w takim pięknym panie. Miłością bezrefleksyjną. Piękna buzia, nieziemskie doznania. Nawet wspólne lata- nawet wiele
Po drodze był ktoś, kto chciał mi przychylić pół nieba i większość gwiazd nieboskłonu. Ale to nie był "ten jacht, i nie te żagle " ![]()
2 283 2016-12-03 01:22:26 Ostatnio edytowany przez authority (2016-12-03 01:24:50)
Harvey a skąd wiesz iż sama siebie oszukuje bez osobistej znajomości Roxann ...
Resztę można dopisać
2 284 2016-12-03 01:34:02
Harvey a skąd wiesz iż sama siebie oszukuje bez osobistej znajomości Roxann ...
Resztę można dopisać
Bo tak sama napisala.
Reszty... domysl sie.
2 285 2016-12-03 10:34:17
Aha takie zagwostki masz powiadasz
A ja znam rozwiązanie... ale żeby nie było, bo mnie ten serial się faktycznie podoba
i popsuć fabuły nie chce to powiem tak: W łóżku naprawić wszystko się da by było jeszcze lepiej niż z Panem Żonatym. Wystarczy przejąć sprawy w swoje ręce
I... dam sobie rękę uciąć, że nie jesteś taka "szczęśliwa" z obecnym co mogłabyś być z "niedojszłym"
edit:
Roxann napisał/a:nie potrafiłabym kłamać.
Już kłamiesz. Sama sobie
A to jeszcze gorsze bo... no samej sobie?
Harvey, tylko że to było złudne szczęście. Jak mi klapki opadły, to zrozumiałam, że to facet nie dla mnie i że nic dobrego z tej znajomości nie będzie – w żadnej konfiguracji (ani związku, ani romansu ani przyjaźni). Może tak jak mówisz myślałam rok temu, co mnie skłoniło do rozstania z poprzednim facetem, ale teraz nie mam żadnej wątpliwości. Takie fajerwerki są fajne ale do czasu – do romansu się nie nadaję, w związku bym z nim być nie mogła, bo nie wierzę że by się mienił. Poza tym nie wierzę w tą jego miłość do mnie bo teraz dokładnie widzę, że ta cała jego gra polegała na manipulacji.
Jedna tylko rzecz mnie zastanowiła – ja chyba naprawdę nie wiedziałam, jakiego dokładnie faceta potrzebuję. Z jednej strony silnego, pewnego siebie, zaradnego (nawet mi tu zarzucono, że ‘udaję’ sierotkę większą niż jestem, bo nawet żarówki nie potrafię wymienić
), ale z drugiej takiego, który by mnie nie zdominował, tylko był równorzędnym partnerem, na którym mogę polegać i któremu mogę zaufać. I ostatnio pan żonaty powiedział jedną ciekawą rzecz, że ja potrzebuję ‘pantofelka’, co najpierw wydało mi się bzdurą, ale chyba rzeczywiście coś w tym jest. Tyle że nie do końca takiego, którym bym mogła dyrygować, a on niemiałby nic do powiedzenia. No ale trochę tak jest, że chcę zwykle postawić na swoim, by było po mojemu. Mieć ‘kontrolę’. Z drugiej strony mieć pewność, że w razie czego mogę na niego liczyć, że w trudnych sytuacjach to on stanie na wysokości zadania a nie tylko będzie czekał aż ja coś zrobię. Tak wiem, to trochę skomplikowane.
Ale chyba właśnie na takiego faceta trafiłam – z jednej strony mam ten komfort, że nie musze być wciąż ‘zosią zamosią’ tylko bez problemu mogę na nim polegać bez obaw, nawet być tą ‘małą’ dziewczynką, ale z drugiej wiem, że i on bardzo się liczy z moim zdaniem, że mnie szanuje i docenia i też nie ma problemu z tym, bym to ja przejęła inicjatywę i zdecydowała. Także wydaje mi się, że ogólnie jesteśmy bardzo do siebie podobni ale też się uzupełniamy. Jak ja mam gorszy czas, to on jest tym który wszystko ogarnia i daje mi wsparcie, innym razem zamieniamy się rolami. I to się dzieje bardzo naturalnie. Ostatnio on miał dużo pracy i stresów, pracował od 7 rano do 2 w nocy. Też się za niego denerwowałam, ale jakoś automatycznie to ja wtedy przejęłam rolę tej silniejszej, wspierającej.. to ja mu gotowałam zupki i pytałam w czym mogę pomóc by się lepiej poczuł.
A co do spraw łóżkowych i tego że wszystko da się naprawić, wystarczy wziąć sprawy w swoje ręce… tu się z Tobą nie zgodę. Może kiedy jest potencjał i chęci to tak, ale poprzedni mój związek pokazał, że wcale to takie proste nie jest kiedy problem leży gdzieś indziej. Można wtedy stanąć na głowie a i tak nic z tego.. Co do mego obecnego partnera… tu nie narzekam
tylko stwierdziłam, zgodnie z prawdą, że tych fajerwerków nie ma, ale na nie składał się tylko sam seks, ale cała otoczka, adrenalina, motylki itd. W panu żonatym zakochałam się właściwie go nie znając, chemia był ogromna… ale jak się okazało zakochałam się w wyobrażeniu o nim, pozorach jakie stwarzał, nie w nim samym. Teraz sytuacja jest zupełnie inna, ten facet mi zaimponował tym jakim jest człowiekiem – jaki jest w stosunku do mnie, do innych, co sobą reprezentuje - jego opanowanie, życzliwość, pracowitość, zaradność, poczucie humoru... Także to uczucie, które się rodzi jest oparte na zupełnie innych fundamentach. Chemia nie wybuchła od razu, najpierw przez ok. 2 msc obserwowaliśmy się nawzajem, pozwaliśmy stopniowo… dlatego jestem dobrej myśli ![]()
2 286 2016-12-03 10:35:01 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-12-03 10:39:40)
Tak będzie, Roxann wyjdzie za mąż dzieci te sprawy a nocami będzie wzdychać do ,,swojego ,, boskiego Alvaro:) Współczuje temu facetowi. Niektóre baby to naprawdę wredne żmije.
W sumie to tobie bardziej współczuje, skoro twoje życie musi się opierać na fajerwerkach, wiecznej adoracji przez faceta. Taka kobieta nigdy nie będzie spokojna i szczęśliwa sama ze sobą, bo swoja wartość musi opierać przez romanse.
2 287 2016-12-03 11:52:11
Ola_la, od początku masz jakiś ‘problem’ ze mną, próbując nieudolnie przeforsować swoje życzeniowe ‘prawdy’ o mnie.
Zwykle od jakiegoś czasu nie reaguję na twoje niewybredne zaczepki, ale tu ci odpowiem. Co złego czy nienormalnego w tym, że kobieta chce kochać i być kochana? Ja sobie dobrze radzę i bez faceta, nie jest mi on potrzebny do tego by żyć, funkcjonować… co nie zmienia faktu, że fajnie mieć przy sobie tą 2 osobę, w której masz wsparcie, do której możesz przytulić. Fajnie jest czuć motylki o ile nie są one destrukcyjne… a w romansie tak właśnie jest. Ja nie potrzebuję tych fajerwerków by funkcjonować, czy podnosić tym swoją samoocenę. Tu już stwierdzono, że mam rys narcystyczny i trudno mi się z tym nie godzić. Nie jestem jednak ‘księżniczką’, która tylko oczekuje adoracji i uwielbienia. Z drugiej strony trudno by mi było być z kimś, kto mnie nie docenia, a tylko sam wymaga uwagi, pochlebstw i podporządkowania. Bywam uległa czy raczej spolegliwa ale też jestem zaborcza. Tu ważny jest balans, by nie przesadzić w żadną stronę.
Fakt, historię z panem żonatym uważam za swoją największa porażkę, z różnych powodów, o których wcześniej pisałam. Nie jestem jednak chodzącym ideałem i też popełniam błędy, do których choć z trudem potrafię przyznać, przyjąć krytykę, rady i choć opornie, to jednak wyciągnąć z nich wnioski i skorzystać.
2 288 2016-12-03 17:25:10
Fajerwierki łatwo kończą się pożarem. Nie wspominając już o tym, jakich fajerwerków dostarcza rozstanie. Fajerwerki murowane...
Roxann jak piszesz o tym obecnym to dosłownie ideał. Super.
Pasowałaby mi taka miłość i taki mężczyzna:) No ale póki co to gaszę pożar po fajerwerkach i czuję się mocno wypalona. Roxann ciesz się, że masz ten romans za sobą.
2 289 2016-12-03 23:58:58
Czyli "bezpieczna przystań"... po sztormie na morzu ![]()
Niech tylko wiatr dmuchnie mocniej i tą łodzią zabuja... ![]()
2 290 2016-12-04 12:10:05
Ja sobie dobrze radzę i bez faceta, nie jest mi on potrzebny do tego by żyć, funkcjonować… .
tak radzisz sobie pisząc o tym facecie miliony postów:)
2 291 2016-12-04 14:27:33
Bet, dokładnie. Im wyżej fruwasz, tym potem lądowanie bardziej bolesne. Czasem lepiej zrezygnować z fajerwerków, by uniknąć pożaru. No ale człowiek mądry po szkodzie. Wydaje mi się, że gdyby pan żonaty był wolny, to bym z niego nie zrezygnowała i była głucha na wszelkie argumenty przeciw. Teraz bolało, a co by było potem?
Kiedyś dałaś mi tu bardzo cenną radę odnośnie tego czym byś się teraz kierowała przy wyborze faceta – zwracała większą uwagę na to, jaki jest w stosunku do innych. Wzięłam ją sobie do serca.
Wyzbyłam się też przez to zazdrości wobec pana żonatego. Nawet z lekkim politowaniem patrzyłam na dziewczyny, które się nim tak zachwycały. Tak wiem, tak samo się zachowywałam jakiś czas temu
Z boku to jednak inaczej wygląda.
Harvey, trochę więcej wiary w ludzi. ![]()
2 292 2016-12-04 16:34:58
horses napisał/a:Ważne aby spotkać kogoś z takim samym temperamentem i wolnego, oraz chętnego na wspólne życie.
Ło Pani, to jak w lotto wygrać "6"
Jest sporo fajnych i długich związków, więc to chyba nie taka rzadkość.
No i ludzie dobierają się na różnych zasadach. Niektórzy na zasadzie podobieństw, inni się uzupełniają,
jeszcze inni... podobno więcej ma łączyć niż dzielić.
Co do tego wątku, to prawdą jest także, że potrzeby i oczekiwania z czasem się zmieniają, więc nie musi być źle, a może być całkiem dobrze ![]()
2 293 2016-12-04 17:15:08 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-12-04 17:38:00)
Horses, dzięki. Wiesz, ja chyba naprawdę nie wiedziałam jaka do końca jestem (czy demonem seksu czy grzeczną dziewczynką
) i jakiego faceta potrzebuję. Pisałam o tym, że byłam najmłodsza (niby rozpieszczana, ale też tłamszona bo wiadomo starsze rodzeństwo wie lepiej i ich się należy słuchać), ale też wychowywałam się w rodzinie z żelaznymi zasadami z ojcem despotą. Zawsze jednak, poza rodziną, w szkole czy pracy wykazywałam cechy dominujące, miałam ambicje, wyróżniałam się. Naprawdę się można pogubić.
Tu jesteś ceniony, potrafisz zarządzać… a w domu wciąż tą małą dziewczynką.. od której wszyscy wiedzą lepiej i chcą zdominować. Już ktoś wcześniej pisał, że mam zaburzenia osobowości… no może trochę tak, ale już wiem z czego to wynika. Zawsze wymagano ode mnie bym była najlepsza, idealna jednocześnie na każdym możliwym kroku wytykając mi potknięcia… bo przecież kto jak kto, ale ja nie mogę sobie na to pozwolić. Może dlatego moje osobiste porażki tak mnie bolą.
Teraz, z dala, żyje po swojemu… i czuję, że dopiero teraz po 30-stce wiem czego chcę i nie musze przed nikim nic udowadniać czy się tłumaczyć. Nie pasuje? Jego problem. I już na pewno nie dam się zdominować. Komukolwiek.
2 294 2016-12-07 22:39:29
Ha! Jak się okazało ‘mój’ pan żonaty wymienił się kontaktem z jedną (czy jedną?) z moich znajomych w pracy, niby pod względem biznesowym. Ta od razu następnego dnia do niego napisała. Podziękował za kontakt, że pamiętała, napisała. No i ona zawiedziona, że nic więcej nie napisał nie kontynuował rozmowy.. i przyszła do mnie (wiedząc, że to mój znajomy, po ostatnim spotkaniu 'tylko' znajomy bo wiadomo jak się zachował - tylko przywitał), co może zrobić, jak zagadać, bo jej wpadł w oko i wie (WIE
), że ona mu też. Już planuje kolejne kroki, nawet wyciekę do Polski lub chociaż, jak go by można było tu zwerbować służbowo
Ręce opadają ;/
I nie, nie czuję zazdrości.
2 295 2016-12-07 23:01:42
Ha! Jak się okazało ‘mój’ pan żonaty wymienił się kontaktem z jedną (czy jedną?) z moich znajomych w pracy, niby pod względem biznesowym (...)
Ręce opadają ;/
I nie, nie czuję zazdrości.
Takie wydarzenia czasem lepiej działają niż wielomiesięczna terapia psychologiczna
Trzymaj się ![]()
2 296 2016-12-08 10:14:02
Roxann przede wszystkim czy uprzedziłaś koleżankę, że on ma żonę i dwójkę dzieci?
Wydaje mi się uczciwe poinformować ją o tym. Tak, żeby na tym etapie mogła świadomie zadecydować czy chce się pakować w romans z żonatym i dzieciatym facetem.
Jasne jest, że on dalej chce jątrzyć w twoim życiu. Stąd zainteresowanie kobietą z twojego otoczenia. Nie wierzę, że akurat teraz i akurat ta wpadła mu w oko... Dalsze rozgrywki. Zresztą w razie czego będzie ci wmawiał, że zrobił to dla ciebie, żeby być blisko ciebie. Zawsze w różny sposób sytuację można interpretować, a on potrafi robić to z korzyścią dla siebie. Także wytłumaczenie zawsze odpowiednie, takie które mogłoby cię zmiękczyć i przekonać znajdzie.
2 297 2016-12-10 12:55:03
Bet, zastanawiałam się czy jej powiedzieć i w jaki sposób. To nie jest moja przyjaciółka, tylko koleżanka. Nawet tu jedni radzili powiedz, inni bym tego nie robiła – to są dorośli ludzie. Nie wiem jakie są jego prawdziwe intencje, ale jeśli szuka nowej ‘ofiary’, to nie zdołam i tak przed tym wszystkie potencjalne uchronić. No i pytanie, czy jej by to przeszkadzało, że on ma żonę?
Ona teraz robi to co ja 4 l temu – przeszukuje Internet w nadziei znalezienia jak największej informacji o nim. A wystarczy wpisać i mię i nazwisko (które ma na wizytówce) i pierwsze co się pojawia to link do wikipedii a w niej status: „żonaty” itd. Fakt ostatnia aktualizacja w 2010 ale…
Ona nie pytała mnie czy ma żonę, tylko się przyszła pochwalić? że coś zaiskrzyło i że jej odpisał choć trochę chłodno, ale już planuje co by tu zrobić by znów go zobaczyć… Wtedy nic jej nie powiedziałam, tylko popatrzyłam z politowaniem. Więcej z nią już na ten temat nie rozmawiałam.
Wiem na 100%, że do niczego nie doszło, bo impreza się skończyła ok. 4 nad ranem po czym każdy udał się do swego pokoju, a on potem jeszcze pisał do mnie wiadomości (dobranoc i ze pewnie się nie spodziewałam, że się pojawi itd.). A już następnego dnia wracał do Polski.
2 298 2016-12-10 13:13:12
to się nazywa TRIANGULACJA
warto poczytać, jak działa ten mechanizm
2 299 2016-12-10 13:50:21 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-12-10 13:53:37)
Jak dla mnie bez sensu zeby informowac kolezake ze Prezio jest zonaty. To nie jest jakas mloda dziewusia jak mniemam tylko dorosla kobieta wiec sama powinna sie upewnic czy facet do ktorego "startuje" jest wolny. Po drugie byc moze ona juz wie ze jest zonaty ..i jej to nie przeszkadza i w tym momencie ostrzezenia Roxann beda jakas podwojna parodia bo z jakiej racji ma czuwac nad poczynaniami doroslej kolezanki a po drugie sama sypiala z zonatym. Poza tym jesli znajmosc kolezanki z Preziem sie zaciesni to na pewno kolezanka powie mu ze Roxann ja przed nim ostrzegala. Prezio w tej sytuacji byc moze pochwali sie jej ze z Roxann tez sypial i wyjdzie na dwulicowa kretaczke ktora probuje macic w ich znajomosci bo sama ma nadal chrapke na pana albo i nie skomentuje tego ale bedzie zyl w mniemaniu ze nadal Roxann za nim sika i umiera z zazdrosci i tymbardziej bedzie traktowal koleaznke jako zabaweczke ktora ma pomoc mu w ponownym wciagnieciu Roxann do lozka. Dla mnie jedynym rowiazaniem jest sie odciac od tej sprawy, nie okazywac ani politowania ani zainteresowania. Jesli Prezes rozgrywa kolezanką Roxann by ponownie ja zwabic to widzac zerowa reakje odpusci i da spokoj kolezance.
Co mnie najbardziej drazni i obrzydza w postach Roxann to to ze na kazdym kroku musi podkreslic ze miedzy zonatym a ta kolezanka jeszcze do niczego nie doszlo. Pytal ktos o to Roxann? Niee Ty sama czujesz przymus zeby to napisac, pochwalic sie ze coby nie bylo to on nadal zapewne fizyczny pociag czuje tylko i wylacznie do Ciebie. Pusta jestes dziewczyno jak beben bo nawet jesli jest tak jak piszesz to ja na Twoim miejscu nie czulam zadnej satysfakcji wiedzac ze i tak zapewne sypia z zona.
2 300 2016-12-10 14:30:54
Co mnie najbardziej drazni i obrzydza w postach Roxann to to ze na kazdym kroku musi podkreslic ze miedzy zonatym a ta kolezanka jeszcze do niczego nie doszlo. Pytal ktos o to Roxann? Niee Ty sama czujesz przymus zeby to napisac, pochwalic sie ze coby nie bylo to on nadal zapewne fizyczny pociag czuje tylko i wylacznie do Ciebie. Pusta jestes dziewczyno jak beben bo nawet jesli jest tak jak piszesz to ja na Twoim miejscu nie czulam zadnej satysfakcji wiedzac ze i tak zapewne sypia z zona.
Ciekawe co piszesz, ale co do tego zupełne niezrozumienie.. ja wiem że pewnie sypia z żoną i innymi na boku.. chodziło mi o wkręcenie się koleżanki.. choć do niczego więcej nie doszło.. bo co? Bo sobie porozmawiali, potańczyli, wymienili wizytówkami? Ale ona jak widzę zdeterminowana…
2 301 2016-12-10 14:47:25
Ale co Cie dziwi w jej determinacji? Czy Ty sama nie bylas pod wielkim wrazeniem tego czlowieka x lat temu? Teraz patrzysz na to inaczej ale ile czasu Ci zajelo zdjecie rozowych okularow? Poza tym czy mozna sie na czyims punkcie zafiksowac koniecznie dopiero po seksie? No niekonicznie. A sama przyznajesz ze daru wymowy i charyzmy Preziowi nie brakuje takze nie rozumiem Twego zdziwienia.
2 302 2016-12-10 14:48:59 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-12-10 15:32:43)
Jak dla mnie bez sensu zeby informowac kolezake ze Prezio jest zonaty. To nie jest jakas mloda dziewusia jak mniemam tylko dorosla kobieta wiec sama powinna sie upewnic czy facet do ktorego "startuje" jest wolny. Po drugie byc moze ona juz wie ze jest zonaty ..i jej to nie przeszkadza i w tym momencie ostrzezenia Roxann beda jakas podwojna parodia bo z jakiej racji ma czuwac nad poczynaniami doroslej kolezanki a po drugie sama sypiala z zonatym. Poza tym jesli znajmosc kolezanki z Preziem sie zaciesni to na pewno kolezanka powie mu ze Roxann ja przed nim ostrzegala. Prezio w tej sytuacji byc moze pochwali sie jej ze z Roxann tez sypial i wyjdzie na dwulicowa kretaczke ktora probuje macic w ich znajomosci bo sama ma nadal chrapke na pana albo i nie skomentuje tego ale bedzie zyl w mniemaniu ze nadal Roxann za nim sika i umiera z zazdrosci i tymbardziej bedzie traktowal koleaznke jako zabaweczke ktora ma pomoc mu w ponownym wciagnieciu Roxann do lozka. Dla mnie jedynym rowiazaniem jest sie odciac od tej sprawy, nie okazywac ani politowania ani zainteresowania. Jesli Prezes rozgrywa kolezanką Roxann by ponownie ja zwabic to widzac zerowa reakje odpusci i da spokoj kolezance.
Co mnie najbardziej drazni i obrzydza w postach Roxann to to ze na kazdym kroku musi podkreslic ze miedzy zonatym a ta kolezanka jeszcze do niczego nie doszlo. Pytal ktos o to Roxann? Niee Ty sama czujesz przymus zeby to napisac, pochwalic sie ze coby nie bylo to on nadal zapewne fizyczny pociag czuje tylko i wylacznie do Ciebie. Pusta jestes dziewczyno jak beben bo nawet jesli jest tak jak piszesz to ja na Twoim miejscu nie czulam zadnej satysfakcji wiedzac ze i tak zapewne sypia z zona.
Niestety, muszę się zgodzić z tym, co piszesz, Feniks.
Wcześniej już wspomniałem, że. "koleżanki przepychać się będą w drzwiach wiedząc, ze on już wreszcie wolny"
Roxann odebrała to dosłownie. A chodziło tylko o to, że kolejnych amatorek wdzięków pana żonatego jest tyle, że to on wybiera. Nie one.
I stan cywilny gościa - faktyczny lub formalny, nie mają większego znaczenia dla jednej lub innej kandydatki do zapełnienia luki po Roxann. Bo ludzie -powtórzę, wiedzą o nas więcej, niż nam się wydaje.
Wychodzi na to, że Roxann w tym wyścigu szczurów zachowała jakieś , niezrozumiałe wszakże dla koleżanek, zasady moralne. Frajerka...
2 303 2016-12-10 19:53:10
Excop, zdaję sobie sprawę, że chętnych na niego nie brakuje. Sam mi kiedyś powiedział, że nawet u niego w firmie dziewczyny/kobiety tylko czyhają by i tu cytuję „wyhaczyć prezesa”.
I z tym podkreśleniem, że do niczego nie doszło z koleżanką… i moim zdziwieniem, że tak się na niego nakręciła - ja nie łączyłam tych dwóch rzeczy odnośnie do koleżanki. Wiedziałam, że jej się spodobał już wtedy jak wpadł do mnie do pracy jakiś czas temu. Bardziej mi chodziło o niego, że nie skorzystał, choć miał okazję. No ale może ją sobie urabia. Eh nie mógł sobie znaleźć (jeśli musiał) gdzieś indziej? Koniecznie pod moim nosem? ![]()
2 304 2016-12-10 21:03:09 Ostatnio edytowany przez memo331 (2016-12-10 21:47:37)
Excop, zdaję sobie sprawę, że chętnych na niego nie brakuje. Sam mi kiedyś powiedział, że nawet u niego w firmie dziewczyny/kobiety tylko czyhają by i tu cytuję „wyhaczyć prezesa”.
Roxan, nie sądzę, aby przez czas, w którym "porzuciłaś" prezesa, prezes zadowolił się monogamicznym związkiem z żoną
Czy nie dał się "wyhaczyć" jakiejś dziewczynie z firmy? A kto to wie
Siedzisz mu w głowie, bo bez jego "pozwolenia" uciekłaś w związek z innym facetem. Więc sprawdza, czy jego wpływ na Ciebie jest nadal silny. Ehhhhh, to samcze ego... ![]()
EDIT:
Pytanie, czy znów ulegniesz tej samej ułudzie.
2 305 2016-12-11 11:20:27
Memo331, nie wiem jak to będzie, ale teraz nie mam podstaw by myśleć, że kolejny raz popełnię posobny błąd. Zależy mi na obecnym facecie, nie czuję zazdrości o pana żonatego – a to już coś. Nie zmienia to jednak faktu, że ta cała sytuacja z moją koleżanką mi przeszkadza – nie po to wyjeżdżałam by w dalszym ciągu wysłuchiwać o nim peany. Brakowało by jeszcze tego by rzeczywiście ta znajomość się rozwinęła a on zaczął tu częściej bywać
Jak dla mnie to on teraz może i mieć tabuny kochanek, ale wolałabym tego nie widzieć, nie dlatego bo dalej coś do niego czuję, ale dlatego, że to mi przypomina o mojej głupocie i naiwności, a chciałabym się od tego, niego całkowicie odciąć. Nawet w ogóle o nim nie rozmawiać w obecnym towarzystwie, pracy… chociażby z tego powodu o którym napisała w poście #2,299# Fenix.
2 306 2016-12-29 01:09:05
Na święta wróciłam do Polski. Jestem tu od tygodnia i pobędę jeszcze 1,5. Spotkałam się ze znajomymi z Wawy, potem pojechałam do rodziców i Sylwester znów w Wawie. Przyjechałam z moim obecnym facetem. Wśród tych znajomych z którymi się spotkałam byli też osoby z pracy. Poznali mojego nowego partnera. Wiem, że po imprezie pożegnalnej były plotki co do mnie i pana żonatego.. Wiadomo, że widać, jak ktoś się ma ku sobie… poza tym on nie dość, że ta imprezę nakręcił to zrobił wszystko by mnie odwieźć. Ale nie o tym.. Ogólnie było duże zaskoczenie, że jestem z kimś innym… Od zaufanej osoby usłyszałam, że krążyły plotki, że mój wyjazd był nakręcony, by uciszyć spekulacje. I że ogólnie pewnie jesteśmy razem. W końcu wiadomo, że był ‘u mnie’ 2 razy w delegacji od mojego wyjazdu a prywatnie? A tu taka niespodzianka…
Do pana żonatego też to chyba dotarło… a raczej na pewno… pisałam mu, że mam kogoś ale chyba nie traktował tego poważnie. I nagle zaczął szaleć. No bo jak? I jeszcze do rodziców go zabierać?
2 307 2016-12-29 11:36:15
Excop, zdaję sobie sprawę, że chętnych na niego nie brakuje. Sam mi kiedyś powiedział, że nawet u niego w firmie dziewczyny/kobiety tylko czyhają by i tu cytuję „wyhaczyć prezesa”.
I z tym podkreśleniem, że do niczego nie doszło z koleżanką… i moim zdziwieniem, że tak się na niego nakręciła - ja nie łączyłam tych dwóch rzeczy odnośnie do koleżanki. Wiedziałam, że jej się spodobał już wtedy jak wpadł do mnie do pracy jakiś czas temu. Bardziej mi chodziło o niego, że nie skorzystał, choć miał okazję. No ale może ją sobie urabia. Eh nie mógł sobie znaleźć (jeśli musiał) gdzieś indziej? Koniecznie pod moim nosem?
bo baby sa głupie:)
2 308 2016-12-29 14:46:19
A jak zaczął szaleć? :-)
2 309 2016-12-29 15:33:47
Hm. No ale co Ciebie to obchodzi co on wyprawia Roxann i jak szaleje i w jaki sposób, skoro wielokrotnie deklarowałaś, jak głęboko w DE go masz.
Przecież nawet powieka nie powinna Ci drgnąć na to wszystko w obecnej sytuacji ... czym się tu ekscytować.
2 310 2016-12-29 18:59:52
IsaBella77, pomiędzy ekscytacją a stwierdzeniem jest zasadnicza różnica. Ekscytowałam się tym co on robi, pisze rok temu, kiedy wierzyłam w jego miłość do mnie. W sumie wszystko zostało wyjaśnione, dlatego trochę mnie dziwi jego zachowanie. Najpierw mówił, że sam z chęcią znajdzie mi faceta (i raczej nie żartował), a jak sobie sama znalazłam o czym go zresztą poinformowałam przy okazji prosząc by się w żaden sposób nie próbował ze mną kontaktować, to zaczął podrywać koleżankę z mojej pracy.. a teraz jak się dowiedział, że z nim przyjechałam, znów zaczął do mnie wypisywać, wmawiać różne bzdury… typu, że wie, że za nim tęsknię że po co ta cała szopka itd.
Wiem, że nie powinnam była nawet tego czytać, ale zaczęło się od zwykłych życzeń na święta. Pomyślałam, no miło, bez sensu udawać, że się nie znamy (jak on ostatnio kiedy był u mnie na konferencji), ponad pół roku minęło, każdy żyje swoim życiem… życzenia chyba możemy sobie złożyć, więc mu odpisałam życząc też wesołych świąt. Wigilia była spokojna, I dzień świąt też, zaczęło się w nocy z nd na pon – myślę, że był wstawiony… nawet nie nadaje się to do przytaczania… olałam to, nic nie odpisywałam… Wczoraj jednak skontaktowała się ze mną znajoma z pracy z Polski (z którą się przyjaźnię i mam stały kontakt, zresztą nawet odwiedzała mnie tam ‘na wygnaniu’ i była na tej ostatniej konferencji) i powiedziała, że pan żonaty się z nią skontaktował i pytał czy wie czy jestem w Polsce, bo cytuje „nie może się ze mną skontaktować, a ma ważną sprawę”. Akurat tak się trafiło, że to było we wtorek, kiedy był silny wiatr, i u rodziców nie było prądu i tel miałam rozładowany przez właściwie cały dzień nie mówiąc o dostępie do netu. . także brzmiało wiarygodnie i ona mu przekazała że jestem itd. Potem jednak zapytał, czy wie gdzie spędzam Sylwestra… no i wtedy dopiero zapaliła się jej czerwona lampka.
Nie wiem co on kombinuje… i zaczęłam się tym denerwować... być może niepotrzebnie…
2 311 2016-12-29 23:38:34
Chciał być ofiarą systemu, to niech sobie nią będzie
Niczym nie może ci zaszkodzić.
A rozwodu do Sylwestra raczej nie załatwi ![]()
Trzymaj się ![]()
2 312 2017-01-01 18:02:39
Rozwodu nie… no bo skąd? Ale i tak zjawił się na Sylwestrze na którym i ja byłam (oczywiście bez żony). Upił się strasznie. Zaczął odstawiać różne sceny. Brak słów. ![]()
2 313 2017-01-01 19:22:50
Widać taki ma pomysł ma życie...
2 314 2017-01-01 19:44:09 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-01 19:52:59)
Xymena, ale jaki pomysł? Ożenił się dość późno i jestem przekonana, że tylko dlatego bo to miało wpływ na jego karierę. Wybił się jako polityk na dość wysokim stanowisku a teraz jest biznesmenem. Wtedy jak zaczynał w Polsce ‘karierę’ polityczną lepiej brzmiało „żonaty”. Nie długo jednak był na stanowisku ale zdobył kontakty, które umożliwiły mu karierę biznesmena. Dlatego pisałam że jego życiorys w wikipedii skończył się lata temu. Dlatego ten status Quo tak mu potrzebny... bo z polityka wciąż nadal działa.. choć bardziej od strony biznesu ale dalej jest z nią związany. I musi mieć dobrą opinię.
2 315 2017-01-01 20:05:41
Roxann, no, dobra, napisz, jakie to sceny się odgrywały na tym sylwestrze, bo przecież widzimy wszyscy, że Cię swędzi... ![]()
2 316 2017-01-03 14:15:22
Swoją drogą ciekawe jak się teraz będzie Rysiu z Dżoaną tłumaczyć ![]()
Myślę, że i temu memu żonatemu romansowania się odechce po takich sytuacjach, przynajmniej na jakiś czas... jak po niedawnym skandalu z udziałem posła i asystentki innej partii....
2 317 2017-01-03 16:07:56 Ostatnio edytowany przez Xymena (2017-01-03 16:42:10)
To była tylko niezręczność ... ![]()
2 318 2017-01-03 17:32:55 Ostatnio edytowany przez kamienprzydrodze (2017-01-03 17:38:05)
Jak czytam twój post to mam wrażenie że facetów traktujesz zbyt przedmiotowo(czyli, że ten ma dobre to ten tamto) moim zdaniem musisz bardziej kierować się swoimi uczuciami a nie tym co ktoś ma do zaoferowania. No i myślę że trafiłaś w sedno tym jak stwierdziłaś że to coś z tobą nie tak. Pozdrawiam!
2 319 2017-01-03 22:52:57 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-03 22:56:26)
To była tylko niezręczność ...
Oczywiście
a Dżoana to zapewne przyjaciółka rodziny ![]()
2 320 2017-01-04 01:25:48 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-04 01:27:23)
Roxann, no, dobra, napisz, jakie to sceny się odgrywały na tym sylwestrze, bo przecież widzimy wszyscy, że Cię swędzi...
No nie wiem co widzisz tym bardziej w liczbie mnogiej ![]()
Ale chyba możesz (tym bardziej) sobie wyobrazić pijanego faceta...
Dla uściślenia, nie kontynuuje wątku ze swoim 'problemem' bo go już nie ma(m).. pisze czasem by przez te wiele stron przeze mnie wałkowany obraz typowego (jak sądzę) zdradzacza pokazać/obnażyć. Dla mnie to lekcja życia.. a ten "mój".... myślę, że schemat.
Może ktoś przeczyta, może się nauczy wcześniej niż ja... a może nie.
Jednak po przeczytaniu n wątków o zdradzie i bazując na swoich spostrzeżeniach mam wrażenie, że ten 'mój' nadaje się jako przykład do podręcznika. ![]()
2 321 2017-01-04 02:55:18 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2017-01-04 03:06:04)
Jednak po przeczytaniu n wątków o zdradzie i bazując na swoich spostrzeżeniach mam wrażenie, że ten 'mój' nadaje się jako przykład do podręcznika.
Podręcznika to może nie, bo kto by to kupił, ale jako darmowa, czterostronicowa broszura profilaktyczna, do wyłożenia tuż obok preparatu na mole i beżowych rajstop z klinem, w witrynie sklepu "Społem" we wsi Porąbanki Wielkie, zatytułowana "Porażka inteligencji, czyli głupota w teorii i praktyce" - to jak najbardziej ; -)))
2 322 2017-01-04 10:12:42 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-04 10:41:37)
Roxann napisał/a:Jednak po przeczytaniu n wątków o zdradzie i bazując na swoich spostrzeżeniach mam wrażenie, że ten 'mój' nadaje się jako przykład do podręcznika.
Podręcznika to może nie, bo kto by to kupił, ale jako darmowa, czterostronicowa broszura profilaktyczna, do wyłożenia tuż obok preparatu na mole i beżowych rajstop z klinem, w witrynie sklepu "Społem" we wsi Porąbanki Wielkie, zatytułowana "Porażka inteligencji, czyli głupota w teorii i praktyce" - to jak najbardziej ; -)))
Ależ to tylko... "Nowoczesna niezręczność" ![]()
2 323 2017-01-04 10:46:11 Ostatnio edytowany przez Xymena (2017-01-04 10:47:46)
Widziałam już "KOD Namiętności" ![]()
Ale co charaktrystyczne, to ona jest po rozwodzie, a on jakoś nie.
2 324 2017-01-04 11:29:59
![]()
A sugerowano mi by wykorzystać ten romans jako scenariusz na telenowelę... oj gupia ja taką popularność bym zdobyła...
Chyba powinnam domagać się zadośćuczynienia za naruszenie praw autorskich:P Normalnie "Kopij wklej". Skandal! ![]()
2 325 2017-01-05 00:04:13
Ha! Pan żonaty mi napisał (kolejny raz), że mogłam mieć wszystko, że był tam (na Sylwestrze) dla mnie a ja go olałam, że już kolejnego razu nie będzie. I że podobno to pokazało (dopiero?) że powrotu już nie ma. I ogólnie już wszystko jest jasne..
I takie to THE END mojego Love story ![]()
PS. No jednak scenariusz nie nadawałby się na telenowelę ![]()
PS2. Nie byłabym taka silna i zdystansowana gdyby nie to forum i nowy facet. Taka prawda.
2 326 2017-01-05 07:57:39
dzizas, dziewczyno, znajdź sobie w koncu jakies hobby i zajmij sie czyms w zyciu
2 327 2017-01-05 09:05:17
dzizas, dziewczyno, znajdź sobie w koncu jakies hobby i zajmij sie czyms w zyciu
+1 ![]()
2 328 2017-01-05 09:17:01
dzizas, dziewczyno, znajdź sobie w koncu jakies hobby i zajmij sie czyms w zyciu
Zgadzam się... już najwyższy czas.
2 329 2017-01-05 09:26:21 Ostatnio edytowany przez Xymena (2017-01-05 09:26:45)
Dziewczyny, ale to może wy przestańcie czytać ten wątek, jeśli was nie interesuje, zamiast pouczać autorkę... ![]()
2 330 2017-01-05 10:27:33
Roxann "żonaty" nawet gdyby nie był żonaty nie jest dobrym materiałem na partnera, męża czy ojca dzieci.
Taki właśnie jest. Za wszelką cenę jego musi być górą.
Ma taki swój świat i nic go raczej nie zmieni. Dobrze, że ty się z tego jego świata wycofałaś.
I niech mu Roxann będzie. On takiej wersji biedny potrzebuje dla siebie. Nie zniósłby porażki.
Ważne abyś ty się na niego nie oglądała. Stara się dalej być obecny w twoim życiu, zabierać twoją uwagę. Może teraz sobie odpuści, chociaż niekoniecznie.
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
Zdrowia i miłości:)
2 331 2017-01-05 10:57:27
tylko współczuć kochankom jałowego życia,
2 332 2017-01-05 11:28:47
Roxann "żonaty" nawet gdyby nie był żonaty nie jest dobrym materiałem na partnera, męża czy ojca dzieci.
Taki właśnie jest. Za wszelką cenę jego musi być górą.
Ma taki swój świat i nic go raczej nie zmieni. Dobrze, że ty się z tego jego świata wycofałaś.
I niech mu Roxann będzie. On takiej wersji biedny potrzebuje dla siebie. Nie zniósłby porażki.
Ważne abyś ty się na niego nie oglądała. Stara się dalej być obecny w twoim życiu, zabierać twoją uwagę. Może teraz sobie odpuści, chociaż niekoniecznie.
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
Zdrowia i miłości:)
Bet, jestem przekonana, że on liczył na to że nie będę w stanie mu się oprzeć, że dalej będziemy kochankami. Stąd krążył jak satelita czy próbował wzbudzić zazdrość podrywając koleżankę. On doskonale zdaje sobie sprawę, że jest świetny w łóżku i teoretycznie każda by chciała mieć taki seks… a ja już wiem na co go stać itd. W sumie nawet mu nie przeszkadza to że mam faceta. Nawet może to i lepiej bo bym nie truła o wyłączności czy rozwodzie (w końcu sam mi oferował, że faceta mi znajdzie), tylko podobnie jak jemu zależałoby mi na dyskrecji. Ba! On nawet by mi życzliwie pomógł zajść w ciążę. A ja zamiast stęskniona wpaść mu w ramiona, to go totalnie olałam. Śmieszne są te jego teksty że mogłam mieć wszystko, że jak idiota się za mną uganiał.. czy że nie będzie już powrotu bo on ma już dość… a ja zachowuję się jak księżniczka i w ogóle jestem egocentryczką itd. ![]()
Chyba żadna kobieta nie chciałaby takiego partnera… a ja poza tym facetem świata nie widziałam… Jakie szczęście, że mi ta pomroczność jasna minęła…. Jak przypomnę sobie jak rok temu byłam totalnie zaślepiona i uważałam go za chodzący ideał… że też człowiek może być tak głupi…
Wszystkiego dobrego Bet! ![]()
2 333 2017-01-05 11:34:45
Dziewczyny, ale to może wy przestańcie czytać ten wątek, jeśli was nie interesuje, zamiast pouczać autorkę...
Co rusz wyskakuje w aktualnych tematach, to i ludzie zaglądają...
Temat wątku już dawno wyczerpany, a ciągnięty chyba z nudów.
2 334 2017-01-05 17:24:18
No i się wszystko wyjaśniło...
W sumie nie do końca miałam rację…
Wiem już co to za ważna sprawa była i dlaczego tak się upił. Powiedział mi dziś, ze … rodzina mu się powiększy.
Chyba powinnam pozostawić to bez komentarza.. bo co tu mówić…
Powiedział jeszcze tylko, że po ostatniej konferencji zrozumiał, że to co było nie wróci… że może gdybym go nie olała to by było inaczej.
Nie wiem czemu, ale czuję ucisk w żołądku… nawet nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć – gratulować? Niby tak, ale patrząc na okoliczności… smutne to ...
2 335 2017-01-05 18:58:02
Roxann, dajesz, dajesz... ![]()
Nowy, odświeżający wątek czas najwyższy było zapodać
żeby wiernych słuchaczy nie zanudzić ![]()
Aurora - cudne!!
ale chyba nie dotarło... ![]()
2 336 2017-01-05 19:06:33
Ja się wcale nie dziwię, że Roxann zaniemówiła... przecież on od lat NIE SYPIAŁ Z ŻONĄ!! - sam to Roxann przecież powiedział
Bo była zła, beznadziejna w łóżku, dawno już byli ze sobą wyłącznie z obowiązku i z powodu dzieci (to punkt specjalnie dla Xymeny) ale poza tym nic ich nie łączyło.
A tu ciąża? Skąd się wzięła??? cud, czy cuś? ![]()
2 337 2017-01-05 19:12:55 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-01-05 19:14:22)
No i się wszystko wyjaśniło...
W sumie nie do końca miałam rację…
Wiem już co to za ważna sprawa była i dlaczego tak się upił. Powiedział mi dziś, ze … rodzina mu się powiększy.
Chyba powinnam pozostawić to bez komentarza.. bo co tu mówić…
Powiedział jeszcze tylko, że po ostatniej konferencji zrozumiał, że to co było nie wróci… że może gdybym go nie olała to by było inaczej.
Nie wiem czemu, ale czuję ucisk w żołądku… nawet nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć – gratulować? Niby tak, ale patrząc na okoliczności… smutne to ...
Smutne jesto to ze Ty nadal zyjesz tym gostkiem i piszesz o nim niby ku przestrodze innym a tak naprawde dlatego ze wciaz Ci siedzi w glowie. Tak samo smutne jest to ze kupilas jego bajer ze zaplodnil zone z rozpaczy po Twoim olaniu a nie dlatego ze tam caly czas jest sielanka i sex i w konsekwencji dziecko ![]()
2 338 2017-01-05 19:26:23
Ja jeszcze kilka zdań do Bet - piszesz bardzo mądrze, w dodatku z doświadczenia, wkładasz w swoje wpisy dużo serca.
Jednak, zastanów się Bet, czy to jest ten przypadek, który coś z tego co napisałaś przyjął, zrozumiał. Bo wg mnie nie.
I szkoda mi zwyczajnie Twojego wysiłku.
Moim zdaniem, po tym jak na sylwestrze Roxann odegrała już to co tam miała odegrać (czyli niedostępną i obrażoną), teraz już dawno pana prezia pocieszyła... w wiadomy sposób... do czego już tym razem się nie przyzna (dwa razy tego samego błędu nie popełni). Powiedział jej o ciąży żony?? Toż przecież ze sobą nie rozmawiają?? tak czy nie? a już w szczególności na tak intymne tematy... Powiedział jej, że gdyby go wtedy nie olała może byłoby teraz inaczej? to są Bet rozmowy między kochankami, a nie między ludźmi, którzy od siebie stronią.
Takie moje spostrzeżenie. I tyle w temacie.
2 339 2017-01-05 19:36:48 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-01-05 19:43:00)
Feniks35, odwróćmy sytuację - chciałabyś takiej sielanki będąc jego żoną? Wątpię.
Czy nim żyję.. na pewno nie.. ale też nie mogę udawać że to obca mi osoba. Czy pisze ku przestrodze? Tak, ale sama też chcę się wygadać.
Tylko tu opisałam tą historie od początku do końca. Może niektórych to irytowało, ale mi pomagało. Wydaje mi się jednak, że ten wątek (niestety) bardzo trafnie pokazuje sytuację zdrad z drugiej strony.
Często ludzie którzy wdali się w romans piszą, że nigdy wcześniej nie przypuszczali, że coś ich takiego spotka itd. Ja też tak myślałam i nie uważam się za złego człowieka, pozbawionego empatii.
Czytałam swojego czasu wiele wątków o zdradzie.. o tym co pisały kobiety zdradzone, często będące w ciąży. Jak się to czyta tak z boku - to jest dramat. W ogóle trudno pojąć jak coś takiego może się wydarzyć. A tu masz.. moja historia...tylko z 2 strony... To nie jest tak, że to po mnie spływa... to, że wdałam się z tym facetem w romans kiedyś, nie znaczy, że nie jestem wrażliwa.
Dziś po tej informacji od niego ryczałam jak bóbr... w sumie nie wiem czemu ale same łzy mi ciekły po policzkach.. I nie o to chodzi że nadal go kocham.. ot chyba po prostu, że to aż taki schemat... tym bardziej kiedy czytałam te rożne wątki..
I wstyd mi i przykro, że byłam tej historii częścią... to boli.. ale człowiek uczy na błędach czy mądry po szkodzie...
2 340 2017-01-05 19:43:42
On doskonale zdaje sobie sprawę, że jest świetny w łóżku i teoretycznie każda by chciała mieć taki seks…
Roxann, nie pisz za "każdą", bo w ten sposób obrażasz inne kobiety.
Myślę, że jednak większość kobiet uważa za świetny seks taki, który połączony jest z czułością, oddaniem, bliskością, byciem tą/tym jedynym, najważniejszym, jednym słowem - miłością.
To Ty sprowadzasz "świetny seks" do mechaniki - i projektujesz swoje wartości na inne osoby, ale uwierz, tak nie jest.