netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 507 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 31 32 33 34 35 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 081 do 2 145 z 3 618 ]

2 081

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Przeczytaj jeszcze raz, co sama napisałaś i zastanów się horses nad tym, co napisałaś, jaki jest z tego morał:

horses napisał/a:

Z trudem zakładam, ze wątek jest prawdziwy.
Ale jeśli jest, to najprawdopodobniej adoratorzy Roxann bardzo odbiegają od prezesa,
nie maja tego blichtru, a w jej miemaniu PAN PREZES to jest coć.
Może to normalne, młode chłopaki dopiero co urządzające się w życiu............to by tłumaczyło tupet prezesa.
Albo dziewczyna jest tak zakochana, otumaniona tym wszystkim, ze nie daje sobie rady.
Jeśli tak jest to tylko życzyć jej powodzenia w wyrwaniu się z tego wszystkiego.

To oznaczałoby, że dla tej dziewczyny JEDYNA wartość to blichtr. A jak to o niej świadczy i jej dojrzałości do bycia w związku?

Inna sprawa, że żaden sensowny facet (w miarę rozgarnięty i bez większych deficytów), szukający PARTNERKI a nie dziecka do opieki albo panienki do pobzykania nie zainteresuje się nią, jeśli ona nie dojrzeje. Bo co z nią można robić oprócz bzykania itp. Co ona ma do zaoferowania oprócz oczywistych na dzisiaj braków emocjonalnych ? Słabo to wygląda. Wiem.  No słabo.

Nie sądzę, że chodzi tylko o blichtr. Nie oceniałabym tak.
Kocha go, podziwia.....
Ale ta atmosfera, ta moc faceta, nawet jeśli za nią nie idą najważniejsze sprawy.......jest dla niej bardzo ważna.
Coż, bogaty, obyty w życiu 40 stolatek potrafi stworzyć wyjątkową atmosferę, której ona najwyraźniej potrzebuje.
Cięzko jest znaleźć takiego faceta o takich cechach w wieku 30-.

2 082

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

JA jeszcze tak sobie myślę, że Roxann gdzieś podświadomie bardzo baaardzo chce się czuć pożądana i skupiać na sobie uwagę takich 'Vipów' w stylu prezesa (choć jaki on ma faktycznie status i na ile to jest coś co ja uznałabym za "vip" wink to osobna sprawa, mniejsza). To dowodzi, że ona jest niedowartościowana jako kobieta wbrew temu co mówi, ciągle szuka walidacji.
Pewnie na taki finał wpływ miała sytuacja z ex -impotentem (?), którego nie podniecała , a to dla kobiety takiej jak Roxy potwarz, w sumie dla każdej kobiety.

I tak sobie dumam.. że mnie od takiego 'losu' - fiksacji na jakimś panu prezesie czy innym prezesie rady nadzorczej chyba uchronił fakt, że się kiedyś bawiłam w wiadomy sposób. Mogłam poznać nie jednego "prezesa" i to poznać go dosyć dobrze pod kątem podejścia do życia i do ludzi, kiedy nie musiał grać, bo to była sfera prywatna jakby nie było.
Roxy zna chyba tylko tego jednego i dla niej to jest taka 'bozia'. Dla mnie to byli zwyczajni faceci przy kasie, trochę aroganccy, zakochani w sobie i prestiżu na pewno, ale LUDZIE.

Nie chcę powiedzieć, że to jedyny sposób żeby nie podniecać się potem takimi ludźmi i że tylko pójście w sponsoring to jedyna droga wink bo tak oczywiście nie jest, ale pomaga na pewno nabrać dystansu na zasadzie Prawa powtórek/serii.
Może gdyby więcej facetów z takim statusem się nią w taki sposób interesowało, nie podniecałoby ją to aż tak i tez zrozumiałaby, że to dość typowe zachowania i podejście do kochanek u takich panów.

Cos w tym jest Elżuniu (Słońce Ty moje hihi). Poprzedni związek zapewne w jakiś sposób nadszarpnął poczucie atrakcyjności Roxann. To partner miał problemy ale nie wierze ze nie przeszło jej przez myśl ze byc moze to ona niewystarczająco na niego działa i stad nie "staje" na wysokości zadania. A tu Prezes, taki charyzmatyczny, mądry, na stanowisku, tyle kobiet mógłby miec a wybrał ja Roxann i przy niej  czuje chuć tak wielka ze przy zonie mu juz "nie staje" co sam wyznał. Ego boost kobiecości Roxi jak ta lala.

2 083 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-31 16:23:19)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Nie sądzę, że chodzi tylko o blichtr. Nie oceniałabym tak.
Kocha go, podziwia.....
Ale ta atmosfera, ta moc faceta, nawet jeśli za nią nie idą najważniejsze sprawy.......jest dla niej bardzo ważna.
Coż, bogaty, obyty w życiu 40 stolatek potrafi stworzyć wyjątkową atmosferę, której ona najwyraźniej potrzebuje.
Cięzko jest znaleźć takiego faceta o takich cechach w wieku 30-.

Horses, o jakiej miłości ty mówisz? Bo nie o tej przez wielkie M.
Tutaj mamy pełną kompleksów, z niską samooceną dziewczynę, która potrzebuje skrzyżowania tatusia z lowelasem z harlequina żeby poczuć cokolwiek.
I jaka atmosfera?
Właśnie chyba mówisz o tej harlequinowej przesłodzonej i nieprawdziwej, bo mającej niewiele wspólnego z realnym związkiem i bliską relacją, w której ludzie dbają o swoje uczucia a nie budują sztuczną fasadę gestów, za którą jest tylko pustka.

Czy tobie naprawdę wystarczy powciskać takie kity, żebyś odpłynęła w świat fantazji jak Roxann?

2 084 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-31 16:32:05)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

JA jeszcze tak sobie myślę, że Roxann gdzieś podświadomie bardzo baaardzo chce się czuć pożądana i skupiać na sobie uwagę takich 'Vipów' w stylu prezesa (choć jaki on ma faktycznie status i na ile to jest coś co ja uznałabym za "vip" wink to osobna sprawa, mniejsza). To dowodzi, że ona jest niedowartościowana jako kobieta wbrew temu co mówi, ciągle szuka walidacji.
Pewnie na taki finał wpływ miała sytuacja z ex -impotentem (?), którego nie podniecała , a to dla kobiety takiej jak Roxy potwarz, w sumie dla każdej kobiety.

Absrahując Elle od twojej historii, z której potrafiłsz wyciągnąć wnioski, to sądzlę, że ty jednak masz warunki zewnętrzne i wewnętrzne żeby poprzebierać. Myślę, że Roxann tak się przypięła do tego żonatego, bo w rzeczywistości może właśnie liczyć na zainteresowanie podobnych do niej facetów z deficytami. Jak choćby pan impotent. Ale to nie jest przyczyna jej problemów, ale skutek, że trafia tylko na typy z felerem.

2 085

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
horses napisał/a:

Nie sądzę, że chodzi tylko o blichtr. Nie oceniałabym tak.
Kocha go, podziwia.....
Ale ta atmosfera, ta moc faceta, nawet jeśli za nią nie idą najważniejsze sprawy.......jest dla niej bardzo ważna.
Coż, bogaty, obyty w życiu 40 stolatek potrafi stworzyć wyjątkową atmosferę, której ona najwyraźniej potrzebuje.
Cięzko jest znaleźć takiego faceta o takich cechach w wieku 30-.

Horses, o jakiej miłości ty mówisz? Bo nie o tej przez wielkie M.
Tutaj mamy pełną kompleksów, z niską samooceną dziewczynę, która potrzebuje skrzyżowania tatusia z lowelasem z harlequina żeby poczuć cokolwiek.
I jaka atmosfera?
Właśnie chyba mówisz o tej harlequinowej przesłodzonej i nieprawdziwej, bo mającej niewiele wspólnego z realnym związkiem i bliską relacją, w której ludzie dbają o swoje uczucia a nie budują sztuczną fasadę gestów, za którą jest tylko pustka.

Czy tobie naprawdę wystarczy powciskać takie kity, żebyś odpłynęła w świat fantazji jak Roxann?

Chyba nie zrozumiałaś tego co napisałam.

2 086 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-31 16:55:32)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:
summerka88 napisał/a:
horses napisał/a:

Nie sądzę, że chodzi tylko o blichtr. Nie oceniałabym tak.
Kocha go, podziwia.....
Ale ta atmosfera, ta moc faceta, nawet jeśli za nią nie idą najważniejsze sprawy.......jest dla niej bardzo ważna.
Coż, bogaty, obyty w życiu 40 stolatek potrafi stworzyć wyjątkową atmosferę, której ona najwyraźniej potrzebuje.
Cięzko jest znaleźć takiego faceta o takich cechach w wieku 30-.

Horses, o jakiej miłości ty mówisz? Bo nie o tej przez wielkie M.
Tutaj mamy pełną kompleksów, z niską samooceną dziewczynę, która potrzebuje skrzyżowania tatusia z lowelasem z harlequina żeby poczuć cokolwiek.
I jaka atmosfera?
Właśnie chyba mówisz o tej harlequinowej przesłodzonej i nieprawdziwej, bo mającej niewiele wspólnego z realnym związkiem i bliską relacją, w której ludzie dbają o swoje uczucia a nie budują sztuczną fasadę gestów, za którą jest tylko pustka.

Czy tobie naprawdę wystarczy powciskać takie kity, żebyś odpłynęła w świat fantazji jak Roxann?

Chyba nie zrozumiałaś tego co napisałam.

Ale czego konkretnie nie zrozumiałam? Tego, że nie kupuję, że wystarczy kupić kwiatki, wysłać wiersz, rzucić kilka słów bez pokrycia w czynach, żeby była atmosfera, w której jest wielka love?
Wyjaśnij na czym polega twoje poczucie wyjątkowości takich sztucznych gestów, zamiast rzucać krótkimi sformułowaniami i ogólnikami typu zakochać się, atmosfera. Bardzo chciałabym zrozumieć twój punkt widzenia.

2 087

Odp: ja, on i ten trzeci

Jakie te baby pochrzanione Obrazek dodany przez użytkowniczkę

2 088 Ostatnio edytowany przez horses (2016-08-31 17:26:30)

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko,
mam na myśli to, że młodych mężczyzn rzadko stać na nagłe wypady np do Włoch, kupowanie wszystkich kwiatków od kwiaciarki.
Nie stac ich na takie gesty.
Rzadko też mogą pochwalic się sporym doswiadczeniem zawodowym, pozycją. To przychodzi z czasem.
Przy takim mężczyźnie mogą wypadac blado. Choć ich wartośc jako człowieka jest o wiele wieksza.
Przecież tym ją uwiódł.
Skoro ona mówi, że kocha/ kochała..........cóż tego sie nie weryfikuje.
O sobie nie pisałam.

2 089 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-31 17:47:16)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Summerko,
mam na myśli to, że młodych mężczyzn rzadko stać na nagłe wypady np do Włoch, kupowanie wszystkich kwiatków od kwiaciarki.
Nie stac ich na takie gesty.
Rzadko też mogą pochwalic się sporym doswiadczeniem zawodowym, pozycją. To przychodzi z czasem.
Przy takim mężczyźnie mogą wypadac blado. Choć ich wartośc jako człowieka jest o wiele wieksza.
Przecież tym ją uwiódł.
Skoro ona mówi, że kocha/ kochała..........cóż tego sie nie weryfikuje.
O sobie nie pisałam.

Zdajesz sobie sprawę, że tak się "kupuje" zakompleksione kobiety, które uważają, że cudza pozycja i kasa je same nobilituje. To jest walidacja, o której pisała przed chwilą Elle.

Dla mnie nie wystarczy nazwać czegoś miłością, żeby nią z automatu się stało, ale rozumiem, że twoje odczucia i poglądy w tej kwestii mogą się różnić od moich.

Wg mnie relacja Roxann i Pana żonatego to UKŁAD, w którym ona podbudowuje swoje bardzo wątłe poczucie wartości a on pompuje swoje wiecznie niezaspokojone ego. Tu nie ma żadnej miłości, tutaj żadne z tych dwojga nie dba o drugiego, nawet nie dostrzega potrzeb drugiego, ale zaspakaja swoje własne kosztem drugiego. W tym sensie są kompatybilni wink
Ale miłość ?
Boże, chroń przed taką miłością.

EDIT: nie uwiódłby jej sztucznymi gestami i słowami, gdyby w niej nie było głodu takich gestów, a ten głód pokazuje nam to, co już tutaj padło wielokrotnie: niskie poczucie własnej wartości.

2 090

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Z trudem zakładam, ze wątek jest prawdziwy.
Ale jeśli jest, to najprawdopodobniej adoratorzy Roxann bardzo odbiegają od prezesa,
nie maja tego blichtru, a w jej miemaniu PAN PREZES to jest coć.
Może to normalne, młode chłopaki dopiero co urządzające się w życiu............to by tłumaczyło tupet prezesa.
Albo dziewczyna jest tak zakochana, otumaniona tym wszystkim, ze nie daje sobie rady.
Jeśli tak jest to tylko życzyć jej powodzenia w wyrwaniu się z tego wszystkiego.

Horses, coś w tym jest. Podałam pewne przykłady, ale właściwie każde spotkanie z nim było na swój sposób wyjątkowe – zawsze coś wymyślił, by mnie zaskoczyć, by zrobić mi czymś przyjemność, potrafił zadbać o romantyczną atmosferę, ale też dawał ogromne poczucie bezpieczeństwa. Miałam wrażenie, że dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Kiedy się nie widzieliśmy, bo był w delegacji non stop coś do mnie pisał, wysyłał zdjęcia. Wieczorami, jak wracał do hotelu potrafiliśmy gadać jeszcze przez godzinę czy dwie i nie było nam mało. Kiedy ja wyjeżdżałam zawsze pytał co i jak, trzymał kciuki. Czasem, jak miał jak to wpadał do mnie, nawet jeśli wiązało się to z tym, że będzie jechał w jedną stronę kilkaset km, a następnego dnia skoro świt musiał wracać. Trudno nie wspominać tych chwil z sentymentem.
Inna rzecz, że on (przynajmniej w mojej ocenie) jest bardzo atrakcyjnym facetem. I fizycznie i intelektualnie. Nie jest to kwestia stanowiska jako takiego, no może pośrednio bo do tego też trzeba mieć pewne predyspozycje, inteligencję, ambicję, pewność siebie – i to mnie najbardziej kręci w facetach. To nie jest środowisko dla mnie jakieś odległe, jak tu sugerowano, wręcz przeciwnie, ale też nie każdy jest wart uwagi jako takiej.
Pan ‘impotent’ też był tzn jest prezesem, choć nie był aż tak przystojny jak ten, zafascynował mnie swoim charakterem, cechami, które obaj mieli wspólne (śmiesznie, bo obaj są skorpionami). W dodatku był wolny. Niestety wyszło jak wyszło, gdyby nie tamten problem to pewnie dalej byśmy byli razem. I naprawdę żałuję tego związku, że się musiał? skończyć.
A inni faceci? No cóż.. Trudno jest trafić na kogoś odpowiedniego a facetów typu „mundurowy” mam już dość. A takich pełno wokół. Może i pan żonaty podbudowywał sobie mną ego, ale (i w tym się z Wami zgodzę) ja przy nim też. Nawet jak mi facet na starcie mówi jaka to piękna i wspaniała jestem a potem zasypuje smsami, telefonami, wręcz kontroluje bym przypadkiem innego nie poznała.. podczas gdy on mi nie imponuje ani fizycznie ani intelektualnie, to uciekam. Mnie nie kręci samo „uwielbienie” w oczach faceta. Tzn kręci tylko wtedy, kiedy i on mi się podoba. A podstawowym ‘kryterium’ jest jednak intelekt i sposób bycia.

2 091

Odp: ja, on i ten trzeci

O tym już było. Przeniesienie wzorców z domu rodzinnego. Byłaś wisienką na torcie dla rodziców i braci (jak dobrze pamiętam masz paru braci? ) , rozpieszczana, zauważana, w pewnym sensie nadopiekuńczość ratująca przed potrzebą podejmowania wyborów i ich konsekwencjami. I dalej to masz. 1starszy od Ciebie. 2 zauważa Cię cały czas. 3 relacja ani przyjacielska, ani regularny związek. 4 prowadzenie typu mistrz uczennica. 5 brak patologii typu bicie, picie jak i w domu. 6 brak decyzyjności, te podejmuje prezes. 7 brak zauważania i oceny jego wad, rodzina ich nie miała.  Pewnie się znajdzie więcej elementów, ale dalej brak refleksji i działania. Ale nic dziwnego, żyjesz tak jak nauczyłaś się w domu. Na tej samej zasadzie dziewczyny z domów przemocowych wybierają tzw złych chłopów, z domów z alkoholem w tle potencjalnych pijaków.

2 092

Odp: ja, on i ten trzeci

Apologises, ja zdaję sobie sprawę z tego, że powielam schematy z dzieciństwa. Dlaczego pan Z a nie inny. Tylko co z tego?
Ja naprawdę chyba doszłam do perfekcji w wypieraniu niewygodnych faktów, bo inaczej bym chyba zwariowała. Tak w kwestii mojego dzieciństwa jak i relacji z żonatym. Jak się pominie pewne fakty – to jest ideał. Zarzucono mi tu niespójność ad mojego dzieciństwa.. Ale to jest ta sama zasada co z panem żonatym – wiem jak jest, było ale to wypieram koncentrując się tylko na tych pozytywnych chwilach. Gdybym jednak miała zdobyć się na szczerość to i w jednym i drugim przypadku to patologia, którą nauczyłam się od siebie odsuwać. Kiedyś Summersa napisała „co w twoim życiu się takiego wydarzyło”. Ano wydarzyło, ale nawet nie chcę o tym myśleć, do tego wracać. Nauczyłam się to wypierać koncentrując na innych rzeczach wcześniej nauce, sporcie teraz pracy.. staram się czerpać radość z życia.. ale jak widać wciąż uciekam. 
I ten powtarzający się zarzut poczucia niskiej wartości – ja wobec siebie takiej nie mam „tu i teraz”, ale mam obawy czy ona by nie została zdegradowana przez pryzmat czegoś… na co ja osobiście nie miałam wpływu albo minimalny ale to bardzo drażliwe i niewygodne tematy… na pewno o tym nie chcę mówić. Jednak osoba która by ze mną była naprawdę, z pewnością by je poznała a wtedy reakcja…no właśnie nie wiem jaka. Choler..nie boję się tego.

2 093 Ostatnio edytowany przez apologises (2016-08-31 20:36:06)

Odp: ja, on i ten trzeci

Przewlekła choroba, odrzucenie w rodzinie, w środowisku lub wykorzystywanie seksualne. Nie ma wiele innych możliwości. Obstawiam ostatnie .  Najbardziej widoczne skutki.

2 094

Odp: ja, on i ten trzeci

No widzisz, Roxann. Ja też nie wierzyłąm, że miałaś tak idealne dzieciństwo , zwłaszcza te peany n/t idealnego Ojca - tyrana i despoty, który czasem okazywał łaskę, no ale poza tym "detalem" był prawie idealny..
Mój Ojciec był podobny, z tego co piszesz, tyle, że ja widzę go jakim był/jest, a moja starsza siostra do dziś tak jak Ty, mam "pamięć wybiórczą", innymi słowy wypiera, bo twierdzi, że 'tak żyje jej się łatwiej i lepiej'.
Czy faktycznie łatwiej i lepiej było jej z mężem narcyzem i alkoholikiem - wątpię, ale to jej subiektywna ocena.

Ja dzisiaj wiem jedno - nie miałam w dzieciństwie dostatecznej dozy Miłości i akceptacji, dlatego dziś jestem jaka jestem, a nie jestem łatwa - to chyba widać wink Nie jestem złą osobą na pewno, ale jestem trochę posklejana z różnych kawałków, jak rozbity dzban.
Trudno takim osobom znaleźć kogoś pasującego, bo jak te kawałki z rozbitego dzbana - wszystko z innej parafii i pary w nim wink  Ale może Ty to czujesz inaczej.

2 095

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Przewlekła choroba, odrzucenie w rodzinie, w środowisku lub wykorzystywanie seksualne. Nie ma wiele innych możliwości. Obstawiam ostatnie .  Najbardziej widoczne skutki.

Apologises, a ty tak serio, czy weryfikujesz? Przecież wiesz, jak zachowują się ofiary wykorzystania. Prędzej "pasowałaby" Elle ze swoją historią i dzisiejszą postawą.

2 096 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-31 20:53:01)

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Przewlekła choroba, odrzucenie w rodzinie, w środowisku lub wykorzystywanie seksualne. Nie ma wiele innych możliwości. Obstawiam ostatnie .  Najbardziej widoczne skutki.

Nie, nie o wykorzystanie seksualne chodzi.. raczej o przemoc i inne patologie...o których nie chcę mówić.

2 097 Ostatnio edytowany przez apologises (2016-08-31 21:13:51)

Odp: ja, on i ten trzeci

Przy założeniu , że historia jest prawdziwa, tok myślenia i brak zmian są charakterystyczne dla traumy lub zaburzeń.
W"uratuj mnie" Rachel Reiland, w jednym z ostatnich rozdziałów jest powód dla zaburzeń bohaterki. Oschłe wychowanie i podseksualne reakcje małego (3 letniego ) dziecka, zwłaszcza wobec ojca. To by potwierdzało niedawny post Elle.
Molestowanie małego dziecka, zły dotyk , mają podobne konsekwencje. Nawet nie o gwałt chodzi, ale drobne, częste w jakimś okresie zachowania. Tu by trzeba sięgnąć do poważnej literatury. Ważne, że często następstwem jest pozytywne łączenie zachowań seksualnych, traktowania "nagradzającego" w ramach społeczności (rodzina, sierocińce itp) .
Typy zostają tylko typami, schematami. Na forum raczej niemożliwe jest potwierdzenie lub eliminacja.
Roxann, przemoc w jakiejkolwiek postaci niesie skutki. Jeśli nie masz powodu z wyżej wymienionych, najbliżej Ci wzorców "dziecko we mgle" i"bohater".

2 098

Odp: ja, on i ten trzeci

apologises, przemoc, alkoholizm itd.. jak można się wychować na normalne dziecko? My dzieci dzielnie się wspieraliśmy no ale.. kazdy z nas tak naprawdę uciskał z domu.. w którym chwilami było cudownie..

2 099

Odp: ja, on i ten trzeci

Terapia się kłania. Siedzę z powodów własnej przeszłości i żony przeszłości w bardzo ponurej części psychologii. Nie widziałem i nie słyszałem by zbyt wiele osób z traumą poradziło sobie bez pomocy z zewnątrz. Ucieczka przed tym co było, niechęć do zmiany i do terapii są znamienne. Trwają latami aż do jakiegoś dna. Nieszczęściem oscylujesz koło kłopotów bez poważnych następstw. Tym sposobem masz trudniej, za mało dostałaś po dupie. Terapia Roxann.

2 100

Odp: ja, on i ten trzeci

" Podałam pewne przykłady, ale właściwie każde spotkanie z nim było na swój sposób wyjątkowe – zawsze coś wymyślił, by mnie zaskoczyć, by zrobić mi czymś przyjemność, potrafił zadbać o romantyczną atmosferę, ale też dawał ogromne poczucie bezpieczeństwa. Miałam wrażenie, że dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Kiedy się nie widzieliśmy, bo był w delegacji non stop coś do mnie pisał, wysyłał zdjęcia. Wieczorami, jak wracał do hotelu potrafiliśmy gadać jeszcze przez godzinę czy dwie i nie było nam mało. Kiedy ja wyjeżdżałam zawsze pytał co i jak, trzymał kciuki. Czasem, jak miał jak to wpadał do mnie, nawet jeśli wiązało się to z tym, że będzie jechał w jedną stronę kilkaset km, a następnego dnia skoro świt musiał wracać. Trudno nie wspominać tych chwil z sentymentem.
Inna rzecz, że on (przynajmniej w mojej ocenie) jest bardzo atrakcyjnym facetem. I fizycznie i intelektualnie"

No i wszystko jasne.
Czułaś się jak księżniczka. Adorowana, uwielbiana..... On nadal Ci to oferuje, z zastrzeżeniem, że nie będzie ślubu, dzieci, oficjalnego związku.
Wybór należy do Ciebie.
Chcesz mieć rodzinę, codzienne życie, dzieci .............. to szukaj innego. Najlepiej wśród wolnych. Być może nie trafi Ci się taki facet, z gestem, polotem,
fantazją na którą go stać. Zyskasz jednak co innego, dla wielu osób coś bardziej cennego  - rodzinę.

2 101

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko,
z moich doświadczeń wynika, że taką super atmosferę, gesty uwielbienia
potrzebują dwie grupy  osób.
Pierwsza z nich to osoby z poczuciem niskiej wartości, które często nie doswiadczyły w dziecinstwie akceptacji, zdrowej miłości.
Ich takie słowa, gesty uwodzą, nigdy tego nie dostały więc teraz są bardzo szczęśliwe.
Drugą grupa są osoby, które były bardzo kochane, uwielbiane przez rodziców, księzniczki i królowie i mają bardzo wysokie poczucie własnej wartości.
Idą przez życie z podniesioną głową i poczuciem własnej wyjątkowości.
Takie słowa i gesty są im niezbędne aby czuć się kochanymi. Nie dla nich szara codzienność.

2 102

Odp: ja, on i ten trzeci

Horses, ciężko z tego rezygnować, to prawda. Przecież nie mam pewności, że w najbliższym czasie spotkam tego jedynego z którym założę rodzinę. Choć oczywiście istnieje wtedy większe podobieństwo. Z tymże pan żonaty nie chce mnie w tym ograniczać, wręcz namawia bym szukała sobie faceta/męża. On spokojnie może zostać przedstawiony jako członek rodziny (brat) a nawet podpowiedzieć odpowiedniego dla mnie kandydata. Tyle że ja nie potrafiłabym tego tak rozgraniczyć, bo jednak człowiek się przywiązuje emocjonalnie itd. Dla mnie to jakiś kosmos.
A może tak jak napisał apologises „Nieszczęściem oscylujesz koło kłopotów bez poważnych następstw. Tym sposobem masz trudniej, za mało dostałaś po dupie.”…  gdybym teraz świadomie weszła w ten układ, w którym wcześniej czy później na pewno wszystko by rypło, tyle że wtedy ze wszystkimi tego konsekwencjami….to na pewno szybko bym oprzytomniała i nie musiała już sobie jak mantry powtarzać, jaki z niego sukinkot. Zresztą, wtedy byłabym taka sama jak on. Wiem jednak, że psychicznie tego bym nie udźwignęła.
Czyli znów dochodzę do tych samych wniosków….

2 103

Odp: ja, on i ten trzeci

Najlepiej jak on Ci wybierze męża.
Pewnie wybierze porządnego faceta, który będzie dobrym ojcem i mężem.
Pracowitego, kochającego oraz naiwnego i trochę ślepego, abyście łatwiej mogli robić go w konia.
To żart oczywiście.

2 104

Odp: ja, on i ten trzeci

Właśnie o to chodzi Roxann. Tak to działa, że jak ktoś nam się naprawdę spodoba w sensie widzimy go jako 'kandydata'/kandydatkę to CHCEMY żeby nas "ograniczał", w sensie chcemy żeby nie chciał żeby byli inni/inne. To jest naturalne.

Dlatego jedną z zasad, którymi ja się kieruję przy wyborze faceta jest: Strzeż się mężczyzn, którzy NICZEGO od Ciebie nie chcą i którzy Cię nie "ograniczają" - w powyższym kontekście i sensie.
smile

2 105 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-09-01 15:47:56)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Summerko,
z moich doświadczeń wynika, że taką super atmosferę, gesty uwielbienia
potrzebują dwie grupy  osób.
Pierwsza z nich to osoby z poczuciem niskiej wartości, które często nie doswiadczyły w dziecinstwie akceptacji, zdrowej miłości.
Ich takie słowa, gesty uwodzą, nigdy tego nie dostały więc teraz są bardzo szczęśliwe.
Drugą grupa są osoby, które były bardzo kochane, uwielbiane przez rodziców, księzniczki i królowie i mają bardzo wysokie poczucie własnej wartości.
Idą przez życie z podniesioną głową i poczuciem własnej wyjątkowości.
Takie słowa i gesty są im niezbędne aby czuć się kochanymi. Nie dla nich szara codzienność.

Oj horses, przeczysz sama sobie.
Pomyśl, jak ktoś z wysoką samooceną POTRZEBUJE słów i gestów uwielbienia? Zastanów się chwilę, chociaż chwilunię.
Jeśli ktoś ma wysokie poczucie własnej wartości nie potrzebuje potwierdzenia od innych, bo CZUJE, że jest wyjątkowy i wartościowy. "Wystarczy" mu wtedy szacunek i podziw mądrych ludzi, dobra ocena uczciwych krytyków.
Jasne, że to miło jak ktoś POTWIERDZA takie myślenie i wewnętrzne przekonanie o własnej wartości w kontekście atrakcyjności (chyba to masz na myśli), ale do tego nie jest potrzebna ani atmosfera, ani blichtr.

A każda księżniczka prędzej niż jej się wydaje traci urok, bo chociaż krzywa atrakcyjności kobiet przesuwa się, to jednak 40latka w porównaniu do 30latki już tak nie odurza zmysłów, więc jeśli ktoś Na fizyczności buduje swoją wartość, to wpada w potęźną depresję, gdy zaczynają się oznaki starzenia.

2 106

Odp: ja, on i ten trzeci

No niezupełnie summerko. " Szukanie" miłości wynika z braku miłości lub nadmiaru. Brak miłości w domu (choćby w patologiach typu alkoholizm, przemoc) lub nadopiekuńczość ( często samotne matki przelewają swoją miłość, zwalniają z konsekwencji własnych wyborów swoje dzieci, czasem tylko jedno-najmłodsze ) . Można mnożyć przypadki i ich skutki dla obu przykładów.

2 107

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

apologises, przemoc, alkoholizm itd.. jak można się wychować na normalne dziecko? My dzieci dzielnie się wspieraliśmy no ale.. kazdy z nas tak naprawdę uciskał z domu.. w którym chwilami było cudownie..

Mysle, ze mozna wychowac sie na normalnego czlowieka.
Kazde doswiadczenie, takze to z dziecinstwa, zostawia swoj slad w psychice czlowieka.
I teraz wiele zalezy co czlowiek z tym zrobi.
Zwykly, banalny przykald. Bedac dzieckiem, jedna z wychowawczyn w przedszkolu zmuszla mnie do zjedzenia szpinaku. Mam wstret do tego zielska do dzis i o calym zdarzeniu nadal pamietam.
Tak samo o moim domu rodzinnym i tym co sie w nim dzialo.
W jednym i drugim wypadku unikam podobnych zachowan.
Wiec bardzo mnie interesuje teoria jakoby ludzie, ktorzy w dziecinstwie zaznali cos zlego, podswiadomie dazyli do tego samego. Teoretycznie to sie kloci ze zwykla logika.
Mysle, ze zbytnio wielu ludzi utozsamia wlasne porazki z wlasnym dziecinstwem i zaleznoscia miedzy tu i teraz a tym co bylo i minelo.
Taka moda?
Nie lubie szpinaku wiec nie jem.
Nie nawidze przemocy, wiec jej nie toleruje u partnera.
Proste?
Proste, ale jakze ludzie potrafia to sobie skomplikowac.

2 108 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-09-01 16:13:45)

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

No niezupełnie summerko. " Szukanie" miłości wynika z braku miłości lub nadmiaru. Brak miłości w domu (choćby w patologiach typu alkoholizm, przemoc) lub nadopiekuńczość ( często samotne matki przelewają swoją miłość, zwalniają z konsekwencji własnych wyborów swoje dzieci, czasem tylko jedno-najmłodsze ) . Można mnożyć przypadki i ich skutki dla obu przykładów.

Ap, ale my nie o poszukiwaniu miłości. Mam cichą nadzieję, że jej wszyscy szukamy smile
Horses uważa, że osoby o wysokim poczuciu własnej wartości POTRZEBUJĄ uwielbienia, atmosfery i gestów, a każda pozycja traktująca o tym zagadnieniu przeczy temu stwierdzeniu.

2 109

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerko,
znam osoby z  silnym przświadczeniem o własnej wyjątkowości i potrzebą ciągłego zachwytu i to przeświadczenie wpoili rodzice.
Sama miałam koleżankę, która uważała, że jest najlepsza, a jeśli nauczyciel nie dał jej piątki to był po prostu głupi, a nawet zazdrosny.
Jest sama i nadal nie rozumie dlaczego nikt z nią nie chce być. Tzn jej zdaniem dodokoła miernoty, które jej nie doceniają, zazdrośnicy...
A tak naprawdę nikt z nią nie wytrzymuje, bo ile można słuchać o niej i jeszcze się ciągle zachwycać.
Faceci uciekają w pospiechu po góra 3 spotkaniach.

2 110

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Summerko,
znam osoby z  silnym przświadczeniem o własnej wyjątkowości i potrzebą ciągłego zachwytu i to przeświadczenie wpoili rodzice.
Sama miałam koleżankę, która uważała, że jest najlepsza, a jeśli nauczyciel nie dał jej piątki to był po prostu głupi, a nawet zazdrosny.
Jest sama i nadal nie rozumie dlaczego nikt z nią nie chce być. Tzn jej zdaniem dodokoła miernoty, które jej nie doceniają, zazdrośnicy...
A tak naprawdę nikt z nią nie wytrzymuje, bo ile można słuchać o niej i jeszcze się ciągle zachwycać.
Faceci uciekają w pospiechu po góra 3 spotkaniach.

Horses,
Wierzę, że znasz takie osoby, ale czy naprawdę uważasz, że te osoby mają stabilne poczucie własnej wartości?

2 111

Odp: ja, on i ten trzeci

To szukanie miłości Summerko było w bardzo wielkim cudzysłowie. Oparte na kontroli, podmiotowości itp. Syndrom Piotrusia Pana wywodzi się często z przypadków nadopiekuńczości, braku stosownych granic, by nie zwalać wszystkiego zła tylko na kobiety.
Piotrze, nie każdy z trudnego domu zostanie jakimś psycholem, to byłoby sporym nadużyciem. Tylko część z takich osób ma wdrukowane większe lub mniejsze problemy w psychikę. W przypadku alkoholizmu w rodzinie mogą, a nie muszą powstać co najmniej 4typy zaburzeń (w języku potocznym zaburzeń, nie w oficjalnej klasyfikacji ). Tak więc nawet nie każdy z syndromem dda będzie klonem własnego uzależnionego rodzica.

2 112 Ostatnio edytowany przez horses (2016-09-01 16:42:01)

Odp: ja, on i ten trzeci

Mają! Są jak beton. Też nie potrafię tego zrozumieć, a przykładów trochę znam, bo żyje długo smile
Choćby leniwy, bezrobotny późny synuś dawnej sąsiadki. On jest wyjątkowy i dla takich to nie ma pracy.
On w tą wyjątkowość też wierzy !
A kobieta to powinna się nim zachwycać, bo taki przystojny, mądry.... gdyby nie rządzili złodzieje, to on by pokazał!

Edit tutaj się często pisze, że kochanki to osoby z niskim poczuciem własnej wartości. Akurat te które ja znam mają wysokie.
Wchodzą w romans z przeświadczeniem, że facet na 100% opuści rodzinę i nie potrafią zaakceptować tego, że tak nie jest.
Więc po prostu różnie bywa, choć schematy na pewno się pojawiają.

2 113 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-09-01 16:43:24)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Mają! Są jak beton. Też nie potrafię tego zrozumieć, a przykładów trochę znam, bo żyje długo smile
Choćby leniwy, bezrobotny późny synuś dawnej sąsiadki. On jest wyjątkowy i dla takich to nie ma pracy.
On w tą wyjątkowość też wierzy !
A kobieta to powinna się nim zachwycać, bo taki przystojny, mądry.... gdyby nie rządzili złodzieje, to on by pokazał!

No, są jak beton. I co z tego? Czy to twoim zdaniem jest tożsame ze stabilną samooceną?
Patrzysz bardzo powierzchownie, a fajnie jakbyś się zastanowiła, co naprawdę stoi za ROSZCZENIOWOŚCIĄ, bo to co opisujesz nijak się ma do wysokiej samooceny.
Oczywiście takie zachowanie ma swoje źródła w dzieciństwie i dotyczy osób, które dostawały wówczas wszystko poza tym, czego potrzebuje dziecko. W dorosłości także wymagają wszystkiego poza emocjonalną troską i opieką

Ap, rozumiem, ale to baaaardzo szeroki cudzysłów wink

2 114

Odp: ja, on i ten trzeci

ja tak to odbieram, ale psychologiem nie jestem

2 115 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-09-01 17:05:47)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

ja tak to odbieram, ale psychologiem nie jestem

Ja też. Mam techniczne wykształcenie i analityczny umysł, co okazało się być także pomocne w naukach humanistycznych. Ale dokształcam się sama i już sporą bibloteczkę zgromadziłem z zakresu psychologii. Lubię rozumieć wink

2 116

Odp: ja, on i ten trzeci

Weź na tapetę książki Pia Mellody. Świetne i bardzo przystępne.

2 117

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Najlepiej jak on Ci wybierze męża.
Pewnie wybierze porządnego faceta, który będzie dobrym ojcem i mężem.
Pracowitego, kochającego oraz naiwnego i trochę ślepego, abyście łatwiej mogli robić go w konia.
To żart oczywiście.

Swoją drogą ciekawe kogo by mi wybrał. ..czy nawet już ma na oku. wink
Az mnie korci by sprawdzić tongue
No i wtedy jakby pojawiło się dziecko to wiadomo kto byłby chrzestnym. ..w koncu to tez "ojciec"...
Gorzej jakby się okazal podobny do niego. tongue
Nie no zartuje oczywiście.

2 118

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Weź na tapetę książki Pia Mellody. Świetne i bardzo przystępne.

Czytałam "Toksyczną miłość" smile
Rozumiem skąd twoje nawiązywanie do poszukiwania miłości wink
Pamiętasz, że autorka jako pierwszy symptom rdzenny wymienia niskie poczucie własnej wartości?
Im dłużej siedzę w temacie i czytam to forum, tym bardziej widzę jak właśnie na niskiej samoocenie powstają prawdziwe ludzkie mniejsze i większe tragedie.

2 119

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann z tym jego zachwytem to jest takie typowe zachowanie.
Kiedyś mi to psycholog tłumaczyła. Najpierw nosi cię na rękach po to aby potem z hukiem zrzucić cię na ziemię. I nie wiesz co się dzieje. Co zrobiłaś nie tak. Przemoc.
Nie wiedziałam, że miałaś styczność z przemocą w domu rodzinnym. Ja też jestem z "dobrego domu". Uciekłam z deszczu pod rynnę.
Dzisiaj trudny dzień. Muszę się odważyć i złożyć doniesienie do prokuratury. Kiedy piszesz o Panu żonatym to tak wydaje mi się jakbym go znała i jakbym rozumiała ciebie. Teraz chyba wiem czemu tak jest. Różnica taka, że ja jestem, byłam żoną, mam z nim dzieci i 20 parę lat z nim za sobą. 
Wiem, że są też piękne chwile, wiem że te złe się wypiera. Nie dowierza im.

Roxann nie daj się. Mnie jest tak strasznie ciężko wydostać się z problemów. Wiem co się dzieje, a brakuje mi odwagi. Ja... kiedyś przebojowa dziewczyna boję się.
I wstydzę się tego. Nie potrafię wytłumaczyć skąd ten strach się bierze.

2 120

Odp: ja, on i ten trzeci

Robimy lekki off top Summerko,  ale może Roxann stroniąca od terapeutów sięgnie po książki Mellody. Są "toksyczne związki" , "toksyczna miłość" , "droga do bliskości" i bodajże coś o dzieciach. Jest również blog autorski i kanał you tube.

2 121

Odp: ja, on i ten trzeci

Bet, myślę, że gdyby nie forum, to bym pewnie popłynęła dalej w ten romans, bo bym się zatrzymała na jego „Dance me to the end of love” a że ta miłość jest „wieczna” tongue . Nawet gdybym dostawała sygnały, to pewnie bym je odpierała itd. aż w pewnym momencie stałabym psychicznym wrakiem człowieka. Teraz momentami czuję strach a co by było potem?
Już nie pamiętam kto dokładnie, ale padło tu stwierdzenie, że nie mam wykształconych mechanizmów obronnych przed takimi osobnikami i się z tym absolutnie zgadzam. Natomiast to co mam wypracowane do perfekcji to wypieranie niewygodnych faktów. W końcu całe życie to robiłam. To co działo się w domu było zamykane w 4 ścianach, zamiatane pod dywan i pod żadnym pozorem nie można było pisnąć słówka o tym komukolwiek. Nie oznacza to do końca, że tu kłamałam na ten temat, bo były też cudowne chwile, gdzie wydawałoby się, że jest idealnie i wszyscy się kochają. Wręcz tej czułości było aż nadto. Myślę jednak, że tu raczej chodziło o to, że kiedy już pojawiały się spokojne chwile, to każdy  starał się czerpać na maxa i w jakiś sposób zaspakajać swoje potrzeby bliskości, miłości itd. czy rekompensować tym te złe momenty tworząc obraz taki jaki był przedstawiany na zewnątrz – „kochającej rodziny, dobrego domu”. 
Świetnie też wypierałam fakt istnienia małżonki pana żonatego. W końcu ani on o niej nie mówił, ani nie zachowywał się tak jakby ją miał, więc po co się zadręczać?
Podobnie z jego miłością, idealnością itp. To jak mam to zakorzenione, świadczy chociażby to ile stron rozkmin i wałkowania trzeba było, by mnie „olśniło”. A i tak siła wypierania co jakiś czas dawała o sobie znać.. dlatego pomimo nieprzyjemnych komentarzy kontynuowałam watek, bo nie czułam się wystarczająco pewna tego, że „problem” zażegnany. I znów rozkminiałam. hmm No ale, jak zauważył apologises, kolejny i kolejny raz dochodziłam do tego samego wniosku – że to sukinkot.
Z tą świadomością jest jednak łatwiej nie tylko panować nad emocjami ale i zachować asertywność. Czasem nawet potrafię się z tego/ z siebie śmiać.  Tak jak z tym jego swataniem i ojcem chrzestnym. Wiem jednak, że ten scenariusz byłby dla niego do przyęcia… co dla mnie jest jakimś kosmosem. Tak jakbym oczy (świadomość) otwierała ze zdumienia i nie wierzyła w to co widzę. Wiele stron temu była mowa o psychopatach... trzeba mieć coś z tego by w ogóle o takim rozwiązaniu pomyśleć. Ten człowiek nie ma żadnych uczuć, empatii, a jedynie piep..nym egoistą dającym o to y mu było dobrze i tak jak on chce.
I tak jak napisałaś, na początku daje z siebie 1000% by potem mieć pretekst do wyrzutów „ja ci tyle a ty mi? „(ten etap się u mnie powoli już zaczynał), a potem by było pewnie brutalne zrównanie z ziemią. Już bez żadnych sentymentów.
PS. Mam nadzieję, że „mój” żonaty i twój mąż to nie jedna i ta sama osoba wink
żartuję oczywiście…

Apologises, pewnie przyjdzie moment, że zajrzę do fachowej lektury. Może też dorosnę do terapii.. tylko to u mnie dzieje się jak widać bardzo powoli… Podobno najtrudniejszy jest pierwszy krok… a ja go już zrobiłam.. fakt faktem anonimowo na forum, ale zawsze to coś.

2 122 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-01 19:52:00)

Odp: ja, on i ten trzeci

Klasyka klasyki dla Covert Narcissist: 1. etap "bombardowanie miłością" (jak w sektach" - okres totalnej sielanki, wrażenie, że "ofiara" jest na piedestale u narcyza) - w praktyce jest to tzw. 'nabijanie ofiary na hak'. Hakiem są te dobre chwile i piękne wspomnienia sielanki.
2. etap: strącenie z piedestału, pierwsze jaskółki biernej agresji - milczenie na przemian z fochami i wyrzutami, próby wzbudzania poczucia winy, pierwsze objawy agresji wprost/nieutajonej (jesteśmy jej obiektem lub tylko świadkiem).
To wszystko składa się na dysonans poznawczy u ofiary i ewoluuje w 'syndrom sztokholmski'/ z ang. "trauma bounding".

Thats all folks wink

2 123

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

2. etap: strącenie z piedestału, pierwsze jaskółki biernej agresji - milczenie na przemian z fochami i wyrzutami, próby wzbudzania poczucia winy, pierwsze objawy agresji wprost/nieutajonej (jesteśmy jej obiektem lub tylko świadkiem).

Ja bym jeszcze dodała jeden etap pomiędzy 1 a 2 do którego dotarłam... jeszcze nie objawy agresji ale już próby wzbudzania poczucia winy... fochy.. Przykład: on tyle jechał w ciemno, tak się poświęcił dla "miłości" a ja co? Jakieś pokrętne tłumaczenia.. On tyle dla mnie zrobił  a ja go nie zaprosiłam do siebie (teraz we Włoszech) a kogoś tak (fakt, była u mnie koleżanka) itd itd.
Dlatego chyba już podświadomie boję się tego kolejnego etapu "agresji". Stąd czasem pojawia się u mnie strach.

2 124 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-01 20:30:31)

Odp: ja, on i ten trzeci

Ale zdajesz sobie sprawę, że te infantylne próby wtłoczenia Cię w poczucie winy to nic innego jak naciski na seks, który był celem jego przyjazdu? Seks lub cokolwiek innego co stanowi "narcissistic source of supply" wink Sorry, ale łatwiej mi używać ang. terminów jak pisze na szybko, bo jak czytałam/oglądałam to gł. anglojęzyczne materiały. Wiec mogło to być i choćby Twoje cielęce spojrzenie, z którego wyczytałby podziw i tęsknotę. Itd.

Wiesz dlaczego nie doszliście jeszcze do 2 go etapu, tylko się bujasz pomiędzy?
Bo 2 etap jest wtedy jak ktoś się narcyzowi postawi i delikatniejsze formy manipulacji - granie wyrzutami sumienia, fochy, gorzkie żale, nie zadziałają. To jest następny etap. Etap wkur..a, gdzie wychodzi prawdziwa twarz. ALE zobaczą ją tylko osoby, które narcyz traktuje jak "swoje" zdobycze już. Nie zobaczą zaś ci, których jeszcze 'urabia' i chce w miarę dobrze w ich oczach wypaść wtedy prędzej pozornie się wycofa na jakiś czas i spróbuje znowu, nadgryźć ofiarę, gdy będzie ku temu lepsza okazja, np. ofiara będzie w lepszym nastroju smile Oni potrafią takie rzeczy wyczuwać.

U mnie bardzo często kończyło się na tym etapie 'pomiędzy', ale definitywnie, tzn. nie dochodziło do agresji, dlatego, że Narcyz wiedział, że "trafiła kosa na kamień" i na tego rodzaju prowokacje czy bierna agresję odpowiadałam zupełnie neutralnie i serdecznie, jakbym nie wiedziała o co chodzi zupełnie, bez tłumaczenia się. To ich zbijało z pantałyku i kapitulowali, bo przecież nie będą się "poniżać" i próbować mnie dalej namawiać, a nie da się mnie wkręcić, więc po co tracic na mnie energię? Łatwiej i sensowniej poszukać łatwiejszego łupu.

2 125

Odp: ja, on i ten trzeci

Widzisz Elle jesteśmy w podobnym wieku, tylko że Ty „bawiłaś się” wcześniej w różne rzeczy, niezbyt chlubne do których się przyznajesz… ale wyciągnęłaś z tego jakieś wnioski. Trudno jest Ci ułożyć z kimś życie, ale jesteś więcej rzeczy świadoma. A ja? Byłam trzymana w klatce, nie mylić ze złotą, przesadna kontrola, nie pozwalanie na nic… Nawet z facetami nie mogłam się spotykać bo włg mego ojca na złą drogę mnie na pewno sprowadzą .. a mam potencjał by „kimś być”. Pisałam już wcześniej, że był jeden śmiałek, ale i tak go tata pogonił. A to wszystko sprowadzało się do tego że spotykałam się z facetami w tajemnicy, kombinowałam – no jak w romansie z żonatym, tyle że wtedy nikt nie był zajęty, ale inaczej nie mogłam. Mój ojciec nie tolerował ani tego że mam faceta, a tym bardziej by do mnie do domu przychodził. Przez co moje związki nigdy nie były „normalne”. Potem jak już miałam możliwość wyprowadziłam się z wcieką ulga, że zacznę normalne życie i na kogo trafiłam? Na pana żonatego. hmm

2 126 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-01 21:28:44)

Odp: ja, on i ten trzeci

U mnie było tak, że Ojciec siostrę starszą bardzo kontrolował na początku i niemal nie przepłaciła jego agresji poronieniem (doszło do rękoczynów, szkoda gadać, ja musiałam na policję dzwonić, bo Ojciec dostał szału : "Co ludzie powiedzą, jak się dowiedzą, że córka PANA PREZESA (!!!) ma w tym wieku dziecko i to nieślubne!!" yikes cyrk na kółkach był..ludzie w dupie mieli, nie muszę tego mówić chyba wink) Potem jak wpadł w romans z obecną partnerką to zbastował kontrolę po całości. Można powiedzieć, że wiedział tyle o moim życiu osobistym, co chciałam mu sama powiedzieć, bo też nigdy nie pytał, czyli nic smile Ale to było ok, bo miałam spokój w tym temacie. Inna sprawa, że ja byłam tym "dzieckiem z charakterem, co sobie nie da w kasze dmuchać, nie to co siostra" - tak mówiła Mama, a Ojciec machnął na to ręką, zresztą zawsze byłam bardzo prywatna i dziewictwo straciłam z kimś, kogo rodzice nie znali nawet i na długo zanim miałam chłopaka, więc.. wink

Też było tak, że ja nigdy nie bałam się powiedzieć co robię, tylko często nie widziałam takiej potrzeby. Siostrze wspomniałam, bo akurat czekałam wtedy na samolot i miałam potrzebę z kimś pogadać, a że czasowo miałyśmy dobry kontakt to jakoś od słowa do słowa.. było ok. Mama dowiedziała się po czasie i bardziej ubolewała i  rozkleiła się nad moim losem, niż mi kołki na głowie ciosała wink
Były momenty potem, że nawet jak jej mówiła gdzie jadę i po co, to wręcz pomagała mi się szykować <lol> Dziwna ta nasza rodzina, wiem.

Szwagier też wiedział, ale on to raczej chciał z tego faktu skorzystać i generalnie nie było to big deal (w sensie informacji), zwłaszcza po 0,5l o 2:00 w nocy kiedyś podczas posiadówy i 'nocnych rozmów Polaków' wink

Chyba po prostu byłam taką osobą, która uważa, że nikomu nic do tego co robię , a nawet jak ktoś się wzburzał czy próbował mnie moralizować to szybko to ucinałam, albo spływało to po mnie jak po kaczce. Trudno taką osobę kontrolować czy manipulować nią.

A co do radzenia sobie z narcyzami, to myślę Roxann, że różni nas też to, że ja mamo wiele mniejsza potrzebę adoracji i teatru jak Ty.
Tzn. nawet jeśli miewałam, to już ją zaspokoiłam, albo zaspokajam ale na mniejsza skalę teraz i też, co tu dużo gadać, nie kręci mnie to.
Cenię sobie autentyczność dzisiaj, nie wielkie puste i zamaszyste gesty, z których nic nie wynika.

Ty widocznie jeszcze się nie nasyciłaś, dlatego nie możesz tego puścić. Nie wiadomo kiedy i czy zechcesz.

2 127 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-09-01 22:13:12)

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle, nie wiem.. ale ja ojca się autentycznie bałam i byłam od niego zależna. Pomijam inne patologie, ale o nich naprawdę nie chcę bo i nie jestem w stanie mówić. Pisałam że jestem 5-tym, najmłodszym dzieckiem. Mój tata miał zawsze chore ambicje co do nas. Synowie jak synowie, ale córki? Myślę, że wszystkie 3 jesteśmy atrakcyjne jako kobiety (teraz mówię o fizyczności), tylko że najstarsza zaciążyła w wieku 21 l druga 2 lata później.. no i wiadomo jak to przy małych dzieciach, w małżeństwach… „kariera” poszła w las.. przynajmniej taka jaką tata im czy bardziej sobie życzył. Ale.. może też jego większa tolerancja wynikała z tego, że uwagę musiał dzielić na 5 dzieci w domu… a potem zostałam ja.. i chyba wziął to za ambicję bym osiągnęła więcej niż siostry, a faceci tylko mi będą w głowie bałamucić… Denerwował się jak słyszał, że faceci się mną interesują. Czy w ogóle na jakiś komplement z ust męskich pod moim adresem. Jedno jednak musze przyznać, że pomimo tej całej patologii, ogromne wsparcie dostałam w innej sferze – edukacji. Na jakieś zajęcia dodatkowe z języków czy inne nigdy nie było nie wręcz jak najbardziej. Zakaz podstawowy dotyczył facetów. No a ja jak każdy w moim wieku przeżywałam swoje miłości.. Ale albo musiałam z nich rezygnować albo trzymać je w ukryciu przed tatą. W końcu powiedziałam „dość” i zaczęłam bez ich wiedzy szukać pracy w Wawie i jak dostałam to wyprowadziłam się już nie patrząc na jego zdanie… I zawodowo sobie radze myślę, że nawet bardzo dobrze.. ale w związkach.. tragedia hmm

2 128 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-01 22:18:27)

Odp: ja, on i ten trzeci

No to tak samo jak u mnie.
Na naukę tez nigdy Ojciec nie żałował. No, może za wyjątkiem okresu jak kombinowałam po swojemu i przerwałam studia na 3 lata i zajmowałam się różnymi rzeczami, a po drodze wskoczyłam w niemal 'kosmiczną' branżę wink w sensie kosmiczna jak na tak nagłe zainteresowanie tematem i brak tradycji tego typu w rodzinie. Other than that - nie mogę złego słowa powiedzieć, w kwestii edukacji też zawsze wsparcie miałam, podobnie liczyło sie dla niego żebym była bardzo dobrze wykształcona i zrobiła 'karierę'. To ostatnie chyba nie do końca mi się udało póki co wink w takim sensie, że nie jest to kariera w korpo, ale realizuję się po swojemu i ciągle się kształcę. Tutaj zawsze mamy i będziemy mieć porozumienie.

Jak widzisz sporo podobieństw u naszych Ojców, ale ewoluowałyśmy charakterologicznie w innych kierunkach wink

2 129

Odp: ja, on i ten trzeci

No tak, tylko jak sama powiedziałaś szybko zaczęłaś się buntować i miałaś tylko starszą siostrę dp przerzucenia ew uwagi a i ojciec zaraz znalazł nowa partnerkę więc i Ci odpuścił... U mnie działo się wręcz na odwrót.. odpuszczał bardziej tym starszym a ja już nie mogłam nic.. Nie miałam jednak takiego komfortu by się wcześniej wyrwać bo nie zarabiałam.. a o tym że mi będą dawać kasę mogłam zapomnieć. No i też miałam ambicje... gdybym wcześniej uciekła z domu, nie wiem czy i jak bym się utrzymała. Dlatego zdecydowałam się na to kiedy byłam pewna, że sobie sama poradzę.

2 130 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-01 22:45:52)

Odp: ja, on i ten trzeci

Z buntowaniem to prawda. Ojciec wolał machnąć ręką i dać mi kasę na prawie każdy pomysł, byle bym tylko nie kłapała i nie wierciła mu dziury wink a musisz wiedzieć, że jak się na coś uparłam, to nie było przebacz. Nawet jak mnie kilka razy zlał, to i tak się rzucałam jak wściekły lis tongue w przeciwieństwie do rodzeństwa - oni zawsze uszy po sobie.
Wiesz, jak byłam mała to z tych buntów było tyle, że moja więź z ojcem była trudna i praktycznie się rozpadła , bo każde z nas musiało postawić na swoim, takie charaktery. Rodzeństwo potrafiło żyć z nim w jako takiej zgodzie, bo jak mówię - unikali konfliktów i konfrontacji za wszelką cenę. Podejrzewam, że tak jak Ty.

U mnie tez nie było różowo, że sobie poszłam z domu i miałam się z czego utrzymywać odrazu. O nie. smile
Ale byłam dobra w 'manipulacji' i działaniu na psychikę i wiedziałam, w które strony u Ojca uderzyć żeby "skruszał" w momentach dla mnie newralgicznych. A potem to był wiadomy epizod i sobie jakoś radziłam. wink
Zawsze byłam inteligentna i trochę cwana, ale dosyć leniwa.. Kombinowałam sporo, nie lubiłam się "przepracowywać", wolałam szukać innych sposobów. Lubiłam tylko się uczyć, to zawsze przychodziło mi łatwo. O ile przedmiot nauki lubiłam wink
Tak jest do dzisiaj.

2 131

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle, córkę mam mniej więcej Twojego kalibru. Twarda, uparta sztuka, sama od wczesnych lat decyduje o sobie, niedawno wybyła na swoje tak daleko jak tylko mogła. Podłoże prawie identyczne, jej matka to odpowiednik Twojego ojca.

2 132 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-09-01 23:08:18)

Odp: ja, on i ten trzeci

No nie u mnie to zawsze była sumienna praca. Jak na coś zapracowałam to i wiedziałam ile mnie to kosztowało. Zawsze też byłam brana jako przykład (w wszkole). Ale też miałam motywację. W pewnym sensie osiągnęłam sukces, mam fajna pracę, zarabiam tyle, że stać mnie było na mieszkanie w Wawie (bez pomocy rodziców), teraz zarabiam jeszcze więcej, ale wiadomo że to kwestia tego, że jestem za granicą. Pod tym względem o swoją przyszłość się nie muszę martwić. I nie potrzebuję „prezesa” by mi fundował bilety na weekend do Paryża tongue Ale wiadomo, że kasa to nie wszystko.. Nie wiem czy jeszcze kogoś pokocham…czy zostanę matką..

2 133

Odp: ja, on i ten trzeci

@Apologises, jakie córka ma relacje z Matką? A jakie z Tobą jeśli to nie tajemnica?

@Roxann, kasa to nie wszystko, ale fajnie ją mieć wink A z tą miłością i "nie wiem czy jeszcze pokochasz" w kontekście prezesa to.. sorry, ale znowu Cię ponosi wink
Nadal uważasz, że wasze wzajemne uzupełnianie sobą braków i uzależnienie to była TA Miłość życia? Serio..

Moim zdanie to jeszcze przed Tobą, O ILE będziesz chciała siebie i swoje potrzeby kiedyś poznać, a nie podczepiać się pod cudze (prezes) i żyć cudzymi emocjami, analizować je i zatapiać się w marzeniach o tym co mogłoby być.
JA od iluzji wolę "nudną" rzeczywistość wink

2 134 Ostatnio edytowany przez Pirx (2016-09-01 23:35:39)

Odp: ja, on i ten trzeci

Heh...
Czytając Twojego posta o inteligencji i lenistwie itp pod nosem powiedziałem "Same sh*t different person"... ;-)

Roxann , to o czym pisze Elle to droga do upadku.I mam na myśli to podoinanie się.

2 135

Odp: ja, on i ten trzeci

Wieczne zmagania, łącznie z epizodami przemocy matki wobec córki . Ząb za ząb przysłowiowo. Ze mną poprawne, choć wiem ,że sporo ze swoich spraw trzyma z daleka od moich oczu i uszu. Rzadko chce pomocy, na moich zasadach to już święto państwowe, ale na swoich dość przemyślane cele.

2 136 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-01 23:45:54)

Odp: ja, on i ten trzeci

@Prix, co masz na myśli? Taka jestem, nie udaję tytana pracy wink

@Apologises, u mnie może nie "wieczne zmagania", bo Ojciec był w domu wieczorami w tygodniu głównie i głównie ciałem, myślami wiadomo gdzie wink Ale jak już był to chciał mi mówić co mam robić i jaka mam być. I tu się zaczął nasz wieloletni konflikt. Ja mogę powiedzieć, że słabo znam własnego Ojca jako człowieka. Znam tylko jego 'gierki' i jego 'sposoby' i z tym nauczyłam się obchodzić, aż przerosłam mistrza wink
Potem musiałam się ich oduczać..inna sprawa.

Ale i tak, w pewnym sensie, szukam tego Ojca w potencjalnych facetach.. tych dobrych cech. Tych, które sobie dowyobraziłam chyba, bo ich nie zaznałam od niego przecież wink No, chyba że ambicja, silna psychika i jakaś taka twardość w połączeniu z dużą czułością (tego ostatniego oczywiście nie było). I tak se szukam i szukam, he he. ..not ;P

2 137

Odp: ja, on i ten trzeci

Jesteś dość wymagająca, ale i świadoma siebie. Niełatwe zadanie. Czy jakieś nierealne? Nie sądzę, jak trafisz to chyba nie popuścisz.
Córa znalazła i była z fajnym chłopakiem dobre trzy lata. Nie szuka relacji typowo związkowej, partnerskiej i seksualnej. To jest jej problem, bo czuje się samotna. Nie umie dawać i brać, szanować uczuć innych. Raczej narzuca własne potrzeby. Wzorzec matki się kłania, poza nielicznymi wyjątkami.

2 138

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Jesteś dość wymagająca, ale i świadoma siebie. Niełatwe zadanie. Czy jakieś nierealne? Nie sądzę, jak trafisz to chyba nie popuścisz.
Córa znalazła i była z fajnym chłopakiem dobre trzy lata. Nie szuka relacji typowo związkowej, partnerskiej i seksualnej. To jest jej problem, bo czuje się samotna. Nie umie dawać i brać, szanować uczuć innych. Raczej narzuca własne potrzeby. Wzorzec matki się kłania, poza nielicznymi wyjątkami.

I ja chyba też nie umiem. Nie mam tej równowagi.
Albo trafiam na facetów którzy głównie chcą dawać, a ja w sposób (dla mnie naturalny) biorę. A jak im to przestaje pasować to układ się rozpada, albo pogarsza..na jedno wychodzi zresztą.
Albo trafiam na takich, którzy chcą 'brać' , na zasadzie narcyzów. Tzn. chcą być "ze mną" bo coś im to daje. Biorą chyba niewiele, bo i niewiele daje wink cóż.. widocznie niektórym to wystarcza.

Ja też nie szukam relacji "typowej", bo i nie mam takiej 'matrycy' w głowie. Trudno szukać czegoś, czego się nie zna.
Ale coś tam znajduje.. a jak znajdę, to tak jak mówisz, pewnie poczuję.

2 139

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle fajna z ciebie dziewczyna, dobrze sobie radzisz i podoba mi się twoje podejście do życia. 
Gdybym mogła wrócić czas to byłabym uważniejsza. Czasem warto się komuś przyjrzeć, spróbować mimo, że z pozoru to nie nasz typ.
Dobry charakter nie zawsze rzuca się w oczy od razu. Bardzo ważne jak ktoś odnosi się do innych, jakim jest człowiekiem. Tym bym się teraz kierowała. 
Może z takim człowiekiem początkowo fajerwerków nie poczujesz. Może zrodzić się z tego jednak trwałe uczucie i masz pewność, że ten człowiek świństwa ci nie zrobi. 
Sęk w tym, że prawdopodobnie tacy faceci cię Elle nie pociągają...

Pomyślałam sobie o żonie tego Pana Prezia. Nie wiem czy dobrze, że kobieta nie ma dowodów zdrady.
Tej kobiety z Preziem nic dobrego nie czeka. On ją zostawi kiedy nie będzie mu już potrzebna do zajmowania się dziećmi, do ich chowania. Albo będzie traktował tak, że zostanie z niej wrak człowieka.
Kobieta mogłaby odżyć. Inaczej poukładać swoje życie.

2 140

Odp: ja, on i ten trzeci

Bet, ja nie jestem na 100% pewna, że nie ma ona dowodów zdrady. Sądzę to po tym, że nadal są małżeństwem a ona siedzi cicho. I faktycznie wygląda to tak, że ona jest mu potrzebna do zajmowania się domem i wychowywania dzieci. On przecież w domu jest gościem. O żadnej bliskiej więzi nie ma mowy (o ile on jest w ogóle do tego zdolny).
A może i ona wie o jego zdradach, może mają ze sobą układ... W końcu u niego nie ma żadnej refleksji, szuka romansu i wcale się z tym nie kryje. Jak i z tym, że nie rozwali domu małym dzieciom. Ale kiedy podrosną i się usamodzielnią…to inna sprawa.
Z tego co się zorientowałam, ona całkowicie zrezygnowała z życia zawodowego.. podczas gdy wcześniej (jakieś 10 l temu) była bardzo aktywna. Także obecnie jest całkowicie od niego zależna. A znając jego dominujący charakter i zdolności manipulacyjne… no właśnie…

2 141

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Elle fajna z ciebie dziewczyna, dobrze sobie radzisz i podoba mi się twoje podejście do życia.

Dzięki wink

Gdybym mogła wrócić czas to byłabym uważniejsza. Czasem warto się komuś przyjrzeć, spróbować mimo, że z pozoru to nie nasz typ.
Dobry charakter nie zawsze rzuca się w oczy od razu. Bardzo ważne jak ktoś odnosi się do innych, jakim jest człowiekiem. Tym bym się teraz kierowała.

O tak. Ja BARDZO zwracam uwagę jak mężczyzna odnosi się do innych, czy jest serdeczny, życzliwy, czy lubi pomagać. Czy przeciwnie: wszystko robi interesownie, a przestaje być miły gdy mu się to nie opłaca wg jakichś kryteriów.
Nie przejdzie u mnie burak i cham do innych ludzi, nawet żeby mnie na rękach nosił. Zresztą, tu dość łatwo się rozeznać.

Może z takim człowiekiem początkowo fajerwerków nie poczujesz. Może zrodzić się z tego jednak trwałe uczucie i masz pewność, że ten człowiek świństwa ci nie zrobi. 
Sęk w tym, że prawdopodobnie tacy faceci cię Elle nie pociągają...

Nie pociągają mnie faceci bez fantazji, polotu i "życia". Tacy spokojni na maxa niekomunikatywni introwertycy. Sama jestem introwertyczką, ale myślę i wiem wink że mam 'bigla' w sobie.
Tak, lubię "fajerwerki" na początku, w sensie żeby były pozytywne emocje, jakiś flirt.
Nie lubię takich panów "służbistów", którzy wszystko dusza w sobie, albo nie wiedzą zupełnie jak temat pociągnąć z kobietą i wtedy idą w te nudne gadki a la 'koleżanka- kolega' i liczą w duchu, że z tego coś się urodzi. Taki facet na pewno nie wzbudzi u mnie pożądania, ani nie będzie mi się chciało poświęcać mu uwagi, bo jak mówię - nie lubię "zimnych ryb" wink

To jest to, czego nie lubię, ale to nie oznacza, że szukam wariata czy badboya. Wystarczy, żeby miał w sobie jego elementy wink O intensywność mi chodzi. Taki spokojny introwertyczny ludek tego zazwyczaj w sobie nie ma. Takich zostawiam kobietom, które marzą o założeniu rodziny i to jest dla nich priorytet. Mnie coś takiego nie kręci, więc pewnie z tego względu moja podświadomość kogoś takiego nie szuka, nie podnieca ją towarzystwo , 'zaloty' takich osób.

Pomyślałam sobie o żonie tego Pana Prezia. Nie wiem czy dobrze, że kobieta nie ma dowodów zdrady.
Tej kobiety z Preziem nic dobrego nie czeka. On ją zostawi kiedy nie będzie mu już potrzebna do zajmowania się dziećmi, do ich chowania. Albo będzie traktował tak, że zostanie z niej wrak człowieka.
Kobieta mogłaby odżyć. Inaczej poukładać swoje życie.

Pan prezes jako skorpion może faktycznie żyć i podrywać z rozmachem wink (pozdro Feniksie35, maj Dir :* <3) Znałam kilku mężczyzn spod tego znaku i wiele można o nich mówić , część ma skłonności do bycia tyranem na pewno (vide mąż mojej siostry), ale ułańskiej fantazji, umiejętności tworzenia atmosfery wyjątkowości i spontaniczności i prowadzenia ciekawych dyskusji, takiego ciepełka i troskliwości, czułości - w tych lepiej rozwiniętych wersjach wink, nie można im odmówić.
Też lubię bardzo ten znak u facetów.

2 142

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle niby nikt szczególny:) a jednak trudno chyba na takiego trafić. Też by mi taki odpowiadał. Ciekawe czy tacy w ogóle istnieją.

2 143 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-02 15:07:53)

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Elle niby nikt szczególny:) a jednak trudno chyba na takiego trafić. Też by mi taki odpowiadał. Ciekawe czy tacy w ogóle istnieją.

Bet, na pewno istnieją, skoro o nich pomyślałam (pomyślałyśmy wink) Jeśli coś zostaje uświadomione to już JEST. Istnieje smile

Zupełnie inna sprawa, że widocznie coś we mnie nie do końca z nimi rezonuje, pomimo, że 'rozumowo' wydaje mi się, że TEGO bym dla siebie chciała. Podświadomość jeszcze coś "mieli", inaczej już bym kogoś takiego, 'idealnego dla mnie' przyciągnęła. Nie ma inaczej. Czyste zasady PP. smile
Więc jeśli istnieje jakaś usterka, to raczej w moim myśleniu/podejściu, niż w świecie wink Musze tylko ją znaleźć, albo musi mnie 'oświecić', hihi.

2 144

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:
bet napisał/a:

Elle niby nikt szczególny:) a jednak trudno chyba na takiego trafić. Też by mi taki odpowiadał. Ciekawe czy tacy w ogóle istnieją.

Bet, na pewno istnieją, skoro o nich pomyślałam (pomyślałyśmy wink) Jeśli coś zostaje uświadomione to już JEST. Istnieje smile

Dziewczyny, tak mi się skojarzyło z przymrużeniem oka, jak przeczytałam wasze ostatnie wpisy:
https://m.youtube.com/watch?v=U0yg7DSM6QA

2 145

Odp: ja, on i ten trzeci

@Summerka, Irenkę znam,  a jakże smile

To jak w temacie jesteśmy to coś ode mnie, w podobnych klimatach. Na upartego można powiedzieć, że pasuje do mojego ostatniego romansu troszku.
W sensie, gdybym chciała se tak odpłynąć i się rozmarzyć, zafiksować a la Roxan stajl...hihi, sorki musiałam wink
Chociaż przyznam, że wczoraj mi śmignął przed snem przez myśl ten Diabeł Rogaty. big_smile


Posty [ 2 081 do 2 145 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 31 32 33 34 35 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026