Summerka88, dodajmy, że narcyz - prezio ma czas żeby to uwodzenie rozłożyć na lata - stąd jego "szarm" i urok, wrażenie jakby wszystko miał pod kontrolą. A ma, bo ma CZAS. Czas i cierpliwość to podstawy przy uwodzeniu.
Roxann tego czasu nie ma, albo ma dużo mniej. On jest ustawiony pod każdym względem, ona marnuje na niego najlepsze lata. Ona jest niecierpliwa, podchodzi emocjonalnie - dlatego on to rozgrywa.
Jest szach mat, bo ten facet ma miękkie lądowanie u żony, nie zostaje z niczym i o tym doskonale wie, stąd jego nonszalancja i luzik w podejściu.
Roxann bierze to za zaangażowanie.
2 016 2016-08-30 11:54:48 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-08-30 11:55:31)
Podobne tematy
2 017 2016-08-30 11:59:28
Dlaczego Roxann tak dalej uciekasz przed konsekwencjami tego układu? Zawsze są jakieś złe strony i zawsze przychodzi płacić jakaś cenę. Twierdzisz, że nikt nie wie co między wami się dzieje? Wolne żarty. Twierdzisz, że żona prezesunia nic nie wie? Swoje kojarzy, nawet gdy usilnie nie chce się przyznać sama przed sobą. Boisz się jakieś zemsty ? Przerwania kariery zawodowej? Nie masz wpływu na tego psychopatę. Nie wiesz co wymyśli. A na pewno się nie podda. Im prędzej zaczniesz zauważać swoją rolę, zakres krzywd w jakich masz współudział i choć w części nie zapłacisz za ten romans, tym prędzej przestaniesz się bać. Obok współuzależnienia od tego gościa jest i strach. Pozbędziesz się tego strachu biorąc odpowiedzialność za wszystko, za sprawy z którymi się już liczyłaś i te, których nie przewidziałaś.
2 018 2016-08-30 12:08:38 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-30 12:14:58)
Summerka88, dodajmy, że narcyz - prezio ma czas żeby to uwodzenie rozłożyć na lata - stąd jego "szarm" i urok, wrażenie jakby wszystko miał pod kontrolą. A ma, bo ma CZAS. Czas i cierpliwość to podstawy przy uwodzeniu.
Roxann tego czasu nie ma, albo ma dużo mniej. On jest ustawiony pod każdym względem, ona marnuje na niego najlepsze lata. Ona jest niecierpliwa, podchodzi emocjonalnie - dlatego on to rozgrywa.
Jest szach mat, bo ten facet ma miękkie lądowanie u żony, nie zostaje z niczym i o tym doskonale wie, stąd jego nonszalancja i luzik w podejściu.
Roxann bierze to za zaangażowanie.
Dokładnie Elle,
Pan żonaty ma czas na rozkładanie na lata, bo jemu tak naprawdę nie zależy ani na Roxann, ani na związku z nią, ale na jej podziwie dla niego i jej fascynacji nim. Przy czym nic nie stoi na przeszkodzie, żeby równocześnie roztaczał swój urok i szarm na inne, okoliczne wielbicielki z niską samooceną, łaknących zainteresowania ![]()
Apologises, dobry z ciebie człowiek, wierzący w sprawiedliwość i konsekwencje złych uczynków, ale spójrz na to realnie. Czy z twoich doświadczeń wynika, że złe uczynki zawsze spotykają się z karą?
2 019 2016-08-30 12:18:21 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-30 12:20:41)
Summerko, nie musisz wierzyć w tą historię… jednak i ja i pan żonaty niestety istniejemy naprawdę. Czy jesteśmy książkowym przykładem? Nigdy bym tak nie pomyślała, bo mi się wydaje, że tu nic nie jest czy też nie było dla mnie ani logiczne ani jasne. Nie znam się jednak na psychologii i nigdy jej nie studiowałam (a może powinnam, bo wtedy inaczej bym rozpoznawała pewne oznaki czy schematy?).
Awansu na razie też nie przewiduję (już sam wyjazd nim był). Tego, że on dojrzeje do rozwodu z żoną też nie, jeśli już to odwrotnie – żona będzie miała go dość, ale to nie moja sprawa. W sumie nie wiem ile dokładnie jego dzieci mają lat. Na pewno są już w wieku szkolnym, ale do pełnoletności im jeszcze trochę latek brakuje (to tak apropos tego co kiedyś powiedział, że nie zostawi dzieci, bo są jeszcze za małe).
Nie wiem co będzie, może nic… Na razie cisza.
Co do tego, co napisała Bet… rzeczywiście to jest człowiek w pewnym sensie niezrównoważony (jednak znam go już parę latek) i rzeczywiscie lepiej nie mieć w nim wroga, dlatego chciałam/wolałam „rozstać się” czy nawet uciec pozostając w poprawnych stosunkach.
Kiedyś mi powiedział, że mnie lubi, a niewiele osób lubi i że dlatego nasza przyjaźń przetrwa(ła). I chyba wciąż nie przyjmuje do wiadomości, że może być inaczej. Jak mu podczas ostatniej rozmowy na jakąś uwagę odpowiedziałam „Nie twoja sprawa”, to mi odpisał „Oczywiście, że moja….itd”. Do tego jeszcze jego „znam twoją przyszłość”… on naprawdę momentami mnie przeraża.
2 020 2016-08-30 12:43:33
Dlaczego Roxann tak dalej uciekasz przed konsekwencjami tego układu? Zawsze są jakieś złe strony i zawsze przychodzi płacić jakaś cenę. Twierdzisz, że nikt nie wie co między wami się dzieje? Wolne żarty. Twierdzisz, że żona prezesunia nic nie wie? Swoje kojarzy, nawet gdy usilnie nie chce się przyznać sama przed sobą. Boisz się jakieś zemsty ? Przerwania kariery zawodowej? Nie masz wpływu na tego psychopatę. Nie wiesz co wymyśli. A na pewno się nie podda. Im prędzej zaczniesz zauważać swoją rolę, zakres krzywd w jakich masz współudział i choć w części nie zapłacisz za ten romans, tym prędzej przestaniesz się bać. Obok współuzależnienia od tego gościa jest i strach. Pozbędziesz się tego strachu biorąc odpowiedzialność za wszystko, za sprawy z którymi się już liczyłaś i te, których nie przewidziałaś.
Apologises, nie bardzo rozumiem, w jakim sensie uciekam przed konsekwencjami? Bo tylko mi się wydaje, że nikt nie wie? No nie spotkałam się z żadną plotką, tym bardziej wprost nikt do tego nie nawiązał. Nie wiem jakbym się zachowała jakby jego żona się ze mną skontaktowała. Być może nie chciałabym z nią rozmawiać (i wtedy być może rzeczywiście to by było uciekanie przed konsekwencjami) a może zdecydowałabym się na rozmowę. I dla uściślenia, ja się nie boję jakichś społecznych konsekwencji romansu jako takiego, tego że żona się np dowie, choć na pewno nie ode mnie - bo nie chcę brać za to odpowiedzialności. Jeśli sam wpadnie, wtedy będę się tym martwić. Choć z 2 strony jak już miałaby się dowiadywać, to te 3 lata temu nie teraz, kiedy w sumie nawet trudno określić co to jest, bo na pewno nie romans.
Ten mój strach z zupełnie czego innego wynika.
2 021 2016-08-30 12:46:04 Ostatnio edytowany przez apologises (2016-08-30 12:56:25)
Nie chodzi o sprawiedliwość. Chodzi o możliwe konsekwencje każdego zachowania, nawet gdy działa się w dobrej wierze, często wychodzi odwrotnie. Nie da się żyć cały czas w oderwaniu od rzeczywistości. Nie można cały czas być "cacy" wobec wszystkich wokół. Roxann chce- niewinnie wpadła w romans z żonatym, przypadkiem dość niedawno spotkali się nie gdzie indziej jak w łóżku, wierzy w cudowny choćby brak plotek w firmie, żona jest totalnie ślepa ( to jest najlepsze) , prezesik ma nerwy na wodzy i nawet gęby nie otwiera by, nie popełnia głupich błędów jak przykład telefonu ojca Elle, da się facet udobruchać i nie ciągnąć w stronę seksu. Wymieniać jeszcze? Coś musi dupnąć z hukiem.
Jeszcze raz. Nie chodzi o wynagradzanie za wszystko, każdemu, bardziej o liczenie się z możliwymi konsekwencjami. Tylko małe dzieci i parę wyjątków wierzą ,że się nabroi i będzie git. I małe dzieci zaprzeczają i brną w kłamstwo, w które oczywiście święcie wierzą.
Określ Roxann ten strach i oceń na ile jesteś go świadoma. Piszę o odpowiedzialności, przed którą uciekają np zdradzający małżonkowie. Po wydaniu się zdrady nadal uparcie ukrywają prawdę i nagminne jest"niewracajmy do tematu" . Alkoholicy identycznie - nie piję, czego jeszcze chcecie. Ludzie zaburzeni - teraz tylko mnie kochać i milczeć. Odrzucając psychola nie będziesz pewna co wymyśli. Możesz normalnie żyć, gdy pozbawisz go jego mocy-Twojego strachu. Ile Twój strach ma postaci? Ostatni - "wiesz co nas łączy, co Cię czeka" . Nie ruszyłoby Cię ,gdybyś się tego nie bała. Konsekwencje społeczne to detal przy wszystkich Twoich lękach.
2 022 2016-08-30 13:40:18 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-30 13:41:40)
Nie chodzi o sprawiedliwość. Chodzi o możliwe konsekwencje każdego zachowania, nawet gdy działa się w dobrej wierze, często wychodzi odwrotnie. Nie da się żyć cały czas w oderwaniu od rzeczywistości. Nie można cały czas być "cacy" wobec wszystkich wokół. Roxann chce- niewinnie wpadła w romans z żonatym, przypadkiem dość niedawno spotkali się nie gdzie indziej jak w łóżku, wierzy w cudowny choćby brak plotek w firmie, żona jest totalnie ślepa ( to jest najlepsze) , prezesik ma nerwy na wodzy i nawet gęby nie otwiera by, nie popełnia głupich błędów jak przykład telefonu ojca Elle, da się facet udobruchać i nie ciągnąć w stronę seksu. Wymieniać jeszcze? Coś musi dupnąć z hukiem.
Jeszcze raz. Nie chodzi o wynagradzanie za wszystko, każdemu, bardziej o liczenie się z możliwymi konsekwencjami. Tylko małe dzieci i parę wyjątków wierzą ,że się nabroi i będzie git. I małe dzieci zaprzeczają i brną w kłamstwo, w które oczywiście święcie wierzą.
Masz rację, Apologises, że Roxann żyje w swoim urojonym świecie. Fakt, było o tym jakiś czas temu. W takich sytuacjach tajemnicą poliszynela jest biurowy romans. Bezpośrednio zaangażowanym tak się tylko wydaje, a przeważnie wszyscy wokół szybko orientują się, co jest na rzeczy. Nie da się ukryć powłóczystych spojrzeń, dyskretnych uśmiechów nawet, gdy brakuje jakichkolwiek gestów i spotkań w czasie pracy. Każdy, kto kiedykolwiek pracował w biurze wie, jak szybko takie ukradkowe gesty są wyłapywane a biurowe plotki się roznoszą. Nawet tutaj mieliśmy ponoć niewinny telefon od "koleżanki" z informacją, że Pan żonaty jest w pobliżu. Nic się nie dzieje bez przyczyny ![]()
Ale czy kaźdy biurowy romans musi dupnąć z hukiem? No nie wiem, chociaź moje doświadczenie wskazuje, że gdy się wydaje to ONA (kobieta) ponosi konsekwencje społeczne. Jemu się udaje, co niektórzy mrukną z uznaniem "jurny chłopak", a ona przeważnie usuwa się w cień z piętnem puszczalskiej, która przez łóżko chciała coś ugrać.
Ale może nie zawsze tak jest. Może ktoś tutaj poda przykład, że dla obojga skończyło się miło, albo dla obojga niemiło w kontekście społecznym.
2 023 2016-08-30 14:12:43
summerka, wielokrotnie powtarzałam, że my w jednej firmie nigdy nie pracowaliśmy. Więc nie było żadnego romansu biurowego. Wiadomo, że na różnych konferencjach tematycznych spotykają się eksperci z różnych firm czy nawet krajów. Wtedy bardzo łatwo trafić na kogoś, kto się podobnymi rzeczami zajmuje i nawiązać znajomość/współpracę. A my właściwie tym samym się zajmujemy tylko trochę z innej strony. Dlatego czasem współpracowaliśmy przy większych projektach, bo wtedy idealnie nasze kompetencje się uzupełniały i spotykaliśmy na różnych imprezach branżowych, które też były nie za często (max 3 razy w roku). Więc nawet jak na jednej konferencji siedziałam z nim przy stoliku, to za pół roku nie koniecznie ktoś to pamiętał. A te 3 lata temu spotykaliśmy się prywatnie, ani mnie on wcześniej mnie znał ani ja jego, tym bardziej ludzie z pracy nas razem. Więc jeśli ktoś coś teraz miałby podejrzewać, to tylko podejrzenia... które jeśli już to wzbudził on przez tą imprezę pożegnalną, bo nie sądzę, że ktoś coś podejrzewał wcześniej. No ale teraz nie ma jak sprawdzić, bo mnie nie ma, a została niezaspokojona ciekawość "koleżanki" i to jego.
2 024 2016-08-30 14:25:49
Jakże łatwo odsuwasz od siebie wątpliwości. Wytłumaczone, odsunięte, więc nie istnieją. Twoja branża to dość mały światek, nieprawda? Nie prościej przyjąć, że nawet jeśli są jakieś ploty, jeszcze Cię one nie dotknęły? Dlaczego przyjmujesz wciąż wersje tylko dla Ciebie korzystne? Wciąż zostaje urażone ego- to nie wyśniona miłość, nic z tego nie będzie i trochę strachu co on wymyśli. A gdzie reszta? Przecież to nie wszystko co się wiąże z paroletnią "znajomością" . Ile rzeczy w Twoim życiu omija prezesa? Praca? Życie emocjonalne? Istnieje coś bez niego?
2 025 2016-08-30 14:51:14
I co to zmienia, Roxann, że nie pracowaliście w jednej firmie? Jak sama widzisz nie umknęło uwadze koleżanki od newsów wasza zażyłość, to pewnie i inni współpracownicy mieli pożywkę dla plotek. Apologises zwrócił uwagę, jak łatwo przychodzi tobie odsuwanie od siebie negatywnych myśli, uczuć, konsekwencji, aby nic nie zburzyło twojej bajki. Widzisz to?
Zastanów się w jakim celu Pan żonaty kręci się obok ciebie. Twierdzę, że on traktuje ciebie przedmiotowo. Jesteś mu potrzebna do łechtania własnego ego. Wcale nie do łóźka, bo on ma żonę i seks pewnie nie jest dla niego problemem chociażby z tego powodu. To mit i bajka dla kochanek, że zdradzający nie sypia z żoną, wystarczy poczytać wątki zdradzonych. On ciebie używa do wzbudzenia twojego uwielbienia dla niego, co zresztą świetnie mu wychodzi.
A twoim zdaniem, co kieruje zachowaniami Pana żonatego? Jak ci się Roxann wydaje, po co ten ciągły kontakt z jego strony, stwarzanie atmosfery, że jest wszechmocny i zna twoją przyszłość? Po co to wszystko?
2 026 2016-08-30 15:49:16
Jeśli to narcyz to moim zdaniem może Ciebie karać milczeniem, odsunięciem.
Ciężkie działa wytoczy wtedy, kiedy Ty go zaatakujesz. Kiedy będziesz chciała ujawnić romans itp.
Czyli w obronie swojego statusu. To Ci się nie opłaca, bo bys przegrała.
Co innego gdybyś była jego żoną. W momencie, kiedy taka kobieta chce odejść, coś mu zabrać,
zburzyć obraz idealnego ojca, męża.....oj tak, tutaj gra ostro.
Ty masz go wielbić, pragnąć.
Uwazam, że jeszcze wiele lat będzie krążył wokół Ciebie. Ale to się skończy.
Brutalnie mówiąc i Ty się zestarzejesz.
Dlatego uważam, że wszystko w Twojej głowie. A niech sobie pisze, adoruje , byle to w Tobie nie wywoływało już takich emocji.
Takie jest moje zdanie, ale wiadomo, że życie pisze różne scenariusze, no i nikt tutaj nie wie, co siedzi w głowie tego człowieka.
Przekaz jest tylko z Twojej strony. Nie wiadomo, jak on na to patrzy.
Z tego co piszesz jeszcze nigdy Ci nie zaszkodził, więc spokojnie.
2 027 2016-08-30 17:38:18 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-30 17:44:57)
A twoim zdaniem, co kieruje zachowaniami Pana żonatego? Jak ci się Roxann wydaje, po co ten ciągły kontakt z jego strony, stwarzanie atmosfery, że jest wszechmocny i zna twoją przyszłość? Po co to wszystko?
Tak naprawdę nie wiem, mogę się jedynie domyślać. Pytanie czy on się zachowuje świadomie, według wcześniej założonego planu, czy też działa pochopnie albo pod wpływem jakiejś chwili, impulsu? Nie mówię, że cały czas, ale widzę w jego zachowaniu chaos, choć Ty uważasz, że to „książkowe”. Mnie też pewnie można podciągnąć pod jakiś schemat z którego nawet nie zdaję sobie sprawy bo jestem indywidualną jednostką a przecież każdy z nas jest inny, nawet bliźniaki jednojajowe, nie mówiąc już o obcych osobach.
Niemniej jednak myślę, że z tym podbudowywaniem jego ego coś jest na rzeczy. On lubi błyszczeć, lubi być podziwiany, doceniany itd. ale nie jest jednak typem podrywacza ostentacyjnie flirtującego z kobietami i nie lubi tych narzucających się. Kiedyś mi się przyznał, że dowiedział już się o mnie tego czego chciał - że jestem lubiana i kompetentna w pracy, że nie mam na koncie skandali, nie jestem konfliktowa itd. Wspomniał też kiedy zrobiłam na nim wrażenie i od razu mnie zapamiętał. Myślę, że dlatego mnie wypatrzył. A potem wiadomo, że w jakiś sposób stałam się mu bliska i zaufana (co zresztą kilkakrotnie mi mówił) i chciałby bym była w jego życiu, ale… wszystko komplikuje „chemia”.
Wydaje mi się, że on jednak jest dość samotną, zamkniętą w sobie, mimo wszystko niespełnioną i nie mającą zbyt wielu przyjaciół osobą. Zresztą sam mi mówił, że pomimo swych zajętości, pewnych sukcesów, czuje pustkę. Inna rzecz, rozmawialiśmy kiedyś o tym, czy udałaby się nam zwykła przyjaźń. On zapierał się, że tak. Powiedział nawet, że będzie mnie traktować jak siostrę. Zresztą ja tu też pisałam kiedyś, że najbardziej by mi odpowiadało to, że pozostajemy w przyjaźni, ale bez żadnych podtekstów. Niby na to przystaliśmy ale on potem zaczął gadać o niby platonicznej miłości… która wiadomo, jak się skończyła (po imprezie pożegnalnej).
Ale on jakby dalej traktuje mnie jak „siostrę” w sensie bliską osobę - interesuje moim życiem, życzy szczęścia… (myślę, że o tym rodzaju ‘miłości’ pisał mówiąc, że jest wieczna czy że to też jego sprawa co robię)…. Tylko, że w tym wszystkim dalej jest pożądanie a to się wyklucza. Także nie wiem na ile on mnie chce traktować jak siostrę czy sam się oszukuje albo/i mnie, by nie tracić kontaktu i ręki na pulsie. Tak czy inaczej to świadczy o tym, że potrzebuje mnie dla siebie, swego ego, samopoczucia, choćby w kontaktach koleżeńskich czy wręcz jak brat-siostra. Albo buduje taką otoczkę by nie ważne jaką drogą ale skończyć na romansie bez „ale”. Niby tylko ‘albo’ ale zupełnie skrajnie świadczące o jego podejściu do mojej osoby. Tzn jeśli to wszystko jest dlatego bo naprawdę mnie lubi i chce dla mnie jak najlepiej, tylko ta „chemia” mąci, ok. Ale jeśli jest na tyle przebiegły i zdeterminowany by wyszło na jego - „romans”, to mnie to naprawdę przeraża. Do czego jest jeszcze zdolny i co jeśli nie wyjdzie?
2 028 2016-08-30 17:43:12
Jprd..
2 029 2016-08-30 18:12:47
Jprd..
Oj, Elle a może sama chcę się oszukiwać, że jestem mu bliska i traktuje mnie jak siostrę (albo chciałby), bo wtedy negatywne emocje się rozmywają, strach przed tym, że coś kombinuje też. No bo jak interpretować jego reakcję na moje: "moje życie to nie twoja sprawa", jego; "oczywiście, że moja..".
No ale teraz jest spokój, mam nadzieję, że się już nie odezwie...
2 030 2016-08-30 18:15:33
Elle zaoferowałaś krótkie Jprd i biedna sama musiała sobie odpowiedzieć i wymyślić teorię ![]()
Weź nie rób jej tak!
2 031 2016-08-30 18:17:37
Elle88 napisał/a:Jprd..
Oj, Elle a może sama chcę się oszukiwać, że jestem mu bliska i traktuje mnie jak siostrę (albo chciałby), bo wtedy negatywne emocje się rozmywają, strach przed tym, że coś kombinuje też. No bo jak interpretować jego reakcję na moje: "moje życie to nie twoja sprawa", jego; "oczywiście, że moja..".
No ale teraz jest spokój, mam nadzieję, że się już nie odezwie...
Roxann,
a nie próbowałaś choć raz nie brać tak serio wszystkiego, co on gada?
Nie roztrząsać każdego jego słowa czy gestu?
Facet gada, bo gada, jak chociażby tekst, że jego życie to Twoja sprawa... No dajże spokój, naprawde przyjmujesz to tak śmiertelnie poważnie?
2 032 2016-08-30 18:22:51
Jprd..
Nic dodać, nic ująć
Szkoda waszej energii na rozkminy Roxann o jej kochasiu i tym zjawisku....
Roxann nie chce niczego zmieniać, zaprogramowała się na żonkosia i jej telenowela trwa już ponad 2000 odcinek, tak jak jej wcześniej to pisałam w odcinku 1440
Weszłam tutaj i co widzę : Bajki o Czerwonym Kapturku i złym wilku ciąg dalszy.....
![]()
Roksan bawisz się uwagą innych.
To gwiazda ![]()
2 033 2016-08-30 18:23:28
Skrajne emocje i nagłe zmiany, drążenie każdego słowa, interpretacje i nadinterpretacje ................. to Ty
Powodzenia, ale musisz to sama przepracować.
2 034 2016-08-30 18:32:40
Roxann,
a nie próbowałaś choć raz nie brać tak serio wszystkiego, co on gada?Nie roztrząsać każdego jego słowa czy gestu?
Facet gada, bo gada, jak chociażby tekst, że jego życie to Twoja sprawa... No dajże spokój, naprawde przyjmujesz to tak śmiertelnie poważnie?
Chyba to jest moje przekleństwo, bo jestem umysłem ścisłym i w pracy precyzja i logika to podstawa. Może dlatego tyle rozkminiam, bo 2+2 tu nie daje 4 o logice nie ma mowy. Może gdybym była psychologiem, filozofem albo artystą to bym lawirowała.. a tak.. jak mi ktoś nie udowodni "równina" przyczynowo-skutkowego to nie przyjmuję tego jako pewnik. Mam "argumenty" do modelu ale z niego nic nie wychodzi
Wciąż nie wiem które "parametry" są istotne, a które nie.. a może dane trzeba zweryfikować? ![]()
PS. naprawdę dla mnie to jedna wielka zagadka jak się można doktoryzować np z psychologii cy filozofii. Toż to wydaje się (przynajmniej mi) takie rozmyte - ile osób tyle interpretacji...
2 035 2016-08-30 18:43:31
Jakby mi się trafiła taka kobieta i bym się zorientował, że właśnie taka jest, to bym tak uciekał, że Bolt zdobyłby tylko srebro na olimpiadzie. Analizowanie każdego zdania, a wręcz słowa? To jest choroba psychiczna albo jakieś chore uzależnienie, a nie bycie "umysłem ścisłym".
2 036 2016-08-30 18:45:11
Jakby mi się trafiła taka kobieta i bym się zorientował, że właśnie taka jest, to bym tak uciekał, że Bolt zdobyłby tylko srebro na olimpiadzie. Analizowanie każdego zdania, a wręcz słowa? To jest choroba psychiczna albo jakieś chore uzależnienie, a nie bycie "umysłem ścisłym".
Tzn. dla faceta który kocha być w centrum uwagi, taka kobieta to skarb ![]()
Żyje jego życiem niemal, analizuje jego tok rozumowania, myśli, przecinki w smsach itp. Musisz przyznać, że dobrze to działa na ego.
2 037 2016-08-30 18:49:24
Tzn. dla faceta który kocha być w centrum uwagi, taka kobieta to skarb
Żyje jego życiem niemal, analizuje jego tok rozumowania, myśli, przecinki w smsach itp. Musisz przyznać, że dobrze to działa na ego.
A jakby wiedział, że robi to pół forum, to czułby się pewnie tak dobrze jak Roxann...
2 038 2016-08-30 18:50:35
alexich napisał/a:Jakby mi się trafiła taka kobieta i bym się zorientował, że właśnie taka jest, to bym tak uciekał, że Bolt zdobyłby tylko srebro na olimpiadzie. Analizowanie każdego zdania, a wręcz słowa? To jest choroba psychiczna albo jakieś chore uzależnienie, a nie bycie "umysłem ścisłym".
Tzn. dla faceta który kocha być w centrum uwagi, taka kobieta to skarb
Żyje jego życiem niemal, analizuje jego tok rozumowania, myśli, przecinki w smsach itp. Musisz przyznać, że dobrze to działa na ego.
W sumie to nie wiem. Lubię gdy kobieta okazuje mi uwagę i się jej podobam, ale bez przesady. Ale to ja. Gdyby jakaś próbowała żyć moim życiem, to jakby zajebista i seksowna nie była raz dwa bym pogonił
A pan narcyz? Jak go to rajcuje no to niech ma. Uśmiałbym się jakby on czytał ten wątek, zorientował się że to o nim i pociągał za sznureczki bardzo precyzyjnie ![]()
2 039 2016-08-30 18:59:40
Manzanita napisał/a:Roxann,
a nie próbowałaś choć raz nie brać tak serio wszystkiego, co on gada?Nie roztrząsać każdego jego słowa czy gestu?
Facet gada, bo gada, jak chociażby tekst, że jego życie to Twoja sprawa... No dajże spokój, naprawde przyjmujesz to tak śmiertelnie poważnie?Chyba to jest moje przekleństwo, bo jestem umysłem ścisłym i w pracy precyzja i logika to podstawa. Może dlatego tyle rozkminiam, bo 2+2 tu nie daje 4 o logice nie ma mowy. Może gdybym była psychologiem, filozofem albo artystą to bym lawirowała.. a tak.. jak mi ktoś nie udowodni "równina" przyczynowo-skutkowego to nie przyjmuję tego jako pewnik. Mam "argumenty" do modelu ale z niego nic nie wychodzi
Wciąż nie wiem które "parametry" są istotne, a które nie.. a może dane trzeba zweryfikować?
PS. naprawdę dla mnie to jedna wielka zagadka jak się można doktoryzować np z psychologii cy filozofii. Toż to wydaje się (przynajmniej mi) takie rozmyte - ile osób tyle interpretacji...
... interpretacji - opisu zachowań ludzkich może być wiele, bo u każdego inaczej tworzą się myśli, które są werbalizowane w taki czy w inny sposób a oczywiste-oczywistości zachowań ludzkich, pewne prawidłowości od których zależą te zachowania- powielane schematy, schematy myślenia przyczynowo-skutkowego, to dla "niewtajemniczonych" czyste "jasnowidztwo- wróżbiarstwo", interpretacja snów, astrologia, tudzież ezoteryka....;) Logiki myślenia tu rzeczywiście ni ma ![]()
2 040 2016-08-30 19:19:13 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-30 19:23:00)
Ojej, a Wy od razu w nadinterpretacje. To źle, że coś chcę zrozumieć? Przecież ja go tym nie męczę, dostaję odpowiedzi albo ich brak. Owszem, jestem dociekliwa, ale dla siebie. Inna rzecz, że nie przy każdym słowie czy zdaniu chcę się zastanowić, bo to też zależy od osoby, jej inteligencji. Może ktoś pleść wiele ale trzy po trzy, wtedy nawet nad wykrzyknikiem się nie pochylę.
Summerka uznała, że jestem studentką psychologii rozprawiającą o narcyzie. Nie jestem studentką, z psychologią też nie miałam nigdy do czynienia (jedynie z filozofii miałam zajęcia na 1 roku), ale może rzeczywiście tak trochę może się wydawać, bo nawet dla mnie samej ten przypadek jest ciekawy. Raczej szybko poznaje się na ludziach, na nim nie..
I wracając do tego co napisał apologises, czemu ten watek teraz ma służyć? No raczej ja już wiem swoje, uczucia do niego też mi już minęły.. ale dalej jest dla mnie zagadką. Może więc właśnie temu co napisał summerka? Przecież nikt nie ma przymusu go czytać, wierzyć itd. Ja już wcześniej napisałam, że trochę to traktuje jak case study. Chyba najtrudniejszy w moim życiu. Ale opisuję go na bieżąco.. co może irytuje, bo się ciągnie jak telenowela.. może i przykład książkowy.. ale ja go nie znałam i mnie samą zaciekawił... i chyba wbrew pozorom zyskał na autentycznosci (mam wyobraźnię, ale nie taką, uwierzcie
)
Jednak już nie spodziewam się jakichś zwrotów akcji, więc... rzeczywiście trochę jak "Moda na sukces" ![]()
Albo cisza przed burzą..
2 041 2016-08-30 19:30:27
Elle88 napisał/a:alexich napisał/a:Jakby mi się trafiła taka kobieta i bym się zorientował, że właśnie taka jest, to bym tak uciekał, że Bolt zdobyłby tylko srebro na olimpiadzie. Analizowanie każdego zdania, a wręcz słowa? To jest choroba psychiczna albo jakieś chore uzależnienie, a nie bycie "umysłem ścisłym".
Tzn. dla faceta który kocha być w centrum uwagi, taka kobieta to skarb
Żyje jego życiem niemal, analizuje jego tok rozumowania, myśli, przecinki w smsach itp. Musisz przyznać, że dobrze to działa na ego.W sumie to nie wiem. Lubię gdy kobieta okazuje mi uwagę i się jej podobam, ale bez przesady. Ale to ja. Gdyby jakaś próbowała żyć moim życiem, to jakby zajebista i seksowna nie była raz dwa bym pogonił
A pan narcyz? Jak go to rajcuje no to niech ma. Uśmiałbym się jakby on czytał ten wątek, zorientował się że to o nim i pociągał za sznureczki bardzo precyzyjnie
Tak, narcyz kocha uwagę.
Niedawno sama dostała oprdl i focha z przytupem, że 1 dzień się nie odzywałam. Do głowy by mi nie przyszło, że to może być problem, a jednak dla narcyza okazał się "zachowaniem nie do przyjęcia" i parę jeszcze innych określeń, po których spadły mi buty, na zmianę z wyrzutami, że mi nie zależy więc jemu też nie.
To se pogadaliśmy ![]()
JAk widać, dla niektórych 1 dzień bez uwagi to dramat. To ten typ, który marzy o tym żeby się nim interesować i analizować.
Nie mój typ ![]()
2 042 2016-08-30 19:46:09
Ojej, a Wy od razu w nadinterpretacje. To źle, że coś chcę zrozumieć? Przecież ja go tym nie męczę, dostaję odpowiedzi albo ich brak. Owszem, jestem dociekliwa, ale dla siebie. Inna rzecz, że nie przy każdym słowie czy zdaniu chcę się zastanowić, bo to też zależy od osoby, jej inteligencji. Może ktoś pleść wiele ale trzy po trzy, wtedy nawet nad wykrzyknikiem się nie pochylę.
Summerka uznała, że jestem studentką psychologii rozprawiającą o narcyzie. Nie jestem studentką, z psychologią też nie miałam nigdy do czynienia (jedynie z filozofii miałam zajęcia na 1 roku), ale może rzeczywiście tak trochę może się wydawać, bo nawet dla mnie samej ten przypadek jest ciekawy. Raczej szybko poznaje się na ludziach, na nim nie..
I wracając do tego co napisał apologises, czemu ten watek teraz ma służyć? No raczej ja już wiem swoje, uczucia do niego też mi już minęły.. ale dalej jest dla mnie zagadką. Może więc właśnie temu co napisał summerka? Przecież nikt nie ma przymusu go czytać, wierzyć itd. Ja już wcześniej napisałam, że trochę to traktuje jak case study. Chyba najtrudniejszy w moim życiu. Ale opisuję go na bieżąco.. co może irytuje, bo się ciągnie jak telenowela.. może i przykład książkowy.. ale ja go nie znałam i mnie samą zaciekawił... i chyba wbrew pozorom zyskał na autentycznosci (mam wyobraźnię, ale nie taką, uwierzcie)
Jednak już nie spodziewam się jakichś zwrotów akcji, więc... rzeczywiście trochę jak "Moda na sukces"
Albo cisza przed burzą..
Ciekawość Roxenn to pierwszy stopień do piekła, a tych stopni jest 12....
http://www.fronda.pl/blogi/jozue/dwanas … 37628.html
2 043 2016-08-30 19:51:37 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-30 19:52:58)
Elle, wybacz, ale wyrażasz najczęściej opinie podparte swoim doświadczeniem tyle że opartym na niemal chwilowych znajomościach. Pamiętasz jak jakieś 2-3 msc temu rozkminiałyśmy o ‘naszych’ narcyzach? Tak wiele było wspólnego, prócz jednego, że szybko się zaczęło szybko skończyło, nie było mowy o jakiejkolwiek bliskości jako ludzie nie jako facet-kobieta. Dlatego uważasz, że jak coś nie tak to no problem bo zaraz inny obiekt? Ale przecież gdzieś pomiędzy jest też przyjaźń, że ktoś chce z Tobą rozmawiać, mieć kontakt bo chce, bo jesteś mu osoba bliską (i nie chodzi o seks). Dlaczego to ot tak wykluczasz? Ja z tym moim nie znam się kilka tyg czy msc tylko już 4 lata. W tym wszystkim romans nasz trwał ok. 7-8 msc (i to na początku). Poza tym była fajna relacja i chyba przyjaźń. Wtedy. Teraz już nie wiem...
2 044 2016-08-30 19:52:25
alexich napisał/a:Elle88 napisał/a:Tzn. dla faceta który kocha być w centrum uwagi, taka kobieta to skarb
Żyje jego życiem niemal, analizuje jego tok rozumowania, myśli, przecinki w smsach itp. Musisz przyznać, że dobrze to działa na ego.W sumie to nie wiem. Lubię gdy kobieta okazuje mi uwagę i się jej podobam, ale bez przesady. Ale to ja. Gdyby jakaś próbowała żyć moim życiem, to jakby zajebista i seksowna nie była raz dwa bym pogonił
A pan narcyz? Jak go to rajcuje no to niech ma. Uśmiałbym się jakby on czytał ten wątek, zorientował się że to o nim i pociągał za sznureczki bardzo precyzyjnie
Tak, narcyz kocha uwagę.
Niedawno sama dostała oprdl i focha z przytupem, że 1 dzień się nie odzywałam. Do głowy by mi nie przyszło, że to może być problem, a jednak dla narcyza okazał się "zachowaniem nie do przyjęcia" i parę jeszcze innych określeń, po których spadły mi buty, na zmianę z wyrzutami, że mi nie zależy więc jemu też nie.
To se pogadaliśmyJAk widać, dla niektórych 1 dzień bez uwagi to dramat. To ten typ, który marzy o tym żeby się nim interesować i analizować.
Nie mój typ
Ze mną dziewczyna zerwała po 3 latach związku bo z 5ciu dni możliwych 4 poświęciłem dla niej a 5ty dla kolegów. Nigdy taka nie była, coś jej strzeliło do głowy tego razu i po prostu zerwała
Potem się dowiedziałem, że tym zerwaniem chciała mnie "nastraszyć" i żebym więcej czasu jej poświęcał. Rzecz jasna więcej już mnie nie widziała ![]()
2 045 2016-08-30 20:02:42
Elle, wybacz, ale wyrażasz najczęściej opinie podparte swoim doświadczeniem tyle że opartym na niemal chwilowych znajomościach. Pamiętasz jak jakieś 2-3 msc temu rozkminiałyśmy o ‘naszych’ narcyzach? Tak wiele było wspólnego, prócz jednego, że szybko się zaczęło szybko skończyło, nie było mowy o jakiejkolwiek bliskości jako ludzie nie jako facet-kobieta. Dlatego uważasz, że jak coś nie tak to no problem bo zaraz inny obiekt? Ale przecież gdzieś pomiędzy jest też przyjaźń, że ktoś chce z Tobą rozmawiać, mieć kontakt bo chce, bo jesteś mu osoba bliską (i nie chodzi o seks). Dlaczego to ot tak wykluczasz? Ja z tym moim nie znam się kilka tyg czy msc tylko już 4 lata. W tym wszystkim romans nasz trwał ok. 7-8 msc (i to na początku). Poza tym była fajna relacja i chyba przyjaźń. Wtedy. Teraz już nie wiem...
Ale co ja wykluczam, gdzie?
Bo nie rozumiem teraz o kim pisałaś: o mnie czy o sobie?
A to, że u mnie szybko się kończą znajomości z narcyzami to pewnie dlatego, że szybko się "gotują" jak im poświęcam mniej uwagi i próbują odreagować na mnie: jeden zdradą, inny ucięciem kontaktu i wyrzutami, inni na granicy wyzwisk.. co to ma do mnie? Nic
To oni nie panują nad emocjami.
@Alexich, wygląda trochę na kobietę - bluszcz bez swojego życia. Jeśli za nią nie tęsknisz to pewnie dobrze się stało.
2 046 2016-08-30 20:05:53
Roxann napisał/a:Elle, wybacz, ale wyrażasz najczęściej opinie podparte swoim doświadczeniem tyle że opartym na niemal chwilowych znajomościach. Pamiętasz jak jakieś 2-3 msc temu rozkminiałyśmy o ‘naszych’ narcyzach? Tak wiele było wspólnego, prócz jednego, że szybko się zaczęło szybko skończyło, nie było mowy o jakiejkolwiek bliskości jako ludzie nie jako facet-kobieta. Dlatego uważasz, że jak coś nie tak to no problem bo zaraz inny obiekt? Ale przecież gdzieś pomiędzy jest też przyjaźń, że ktoś chce z Tobą rozmawiać, mieć kontakt bo chce, bo jesteś mu osoba bliską (i nie chodzi o seks). Dlaczego to ot tak wykluczasz? Ja z tym moim nie znam się kilka tyg czy msc tylko już 4 lata. W tym wszystkim romans nasz trwał ok. 7-8 msc (i to na początku). Poza tym była fajna relacja i chyba przyjaźń. Wtedy. Teraz już nie wiem...
Ale co ja wykluczam, gdzie?
Bo nie rozumiem teraz o kim pisałaś: o mnie czy o sobie?A to, że u mnie szybko się kończą znajomości z narcyzami to pewnie dlatego, że szybko się "gotują" jak im poświęcam mniej uwagi i próbują odreagować na mnie: jeden zdradą, inny ucięciem kontaktu i wyrzutami, inni na granicy wyzwisk.. co to ma do mnie? Nic
To oni nie panują nad emocjami.
@Alexich, wygląda trochę na kobietę - bluszcz bez swojego życia. Jeśli za nią nie tęsknisz to pewnie dobrze się stało.
Trochę tęsknię ale przeżyję. Taki po prostu jestem, jeśli dziewczyna zrywa ze mną po 3 latach, bo "chciała żebym się bardziej postarał" to ja takiego związku nie chce. Shit-testy się robi góra kilka pierwszych tygodni jeśli oczywiście ktoś uważa to za niezbędnik sprawdzenia męskiego zaangażowania, po 3 latach oczekuję zupełnie czego innego ![]()
2 047 2016-08-30 20:16:04
Trochę tęsknię ale przeżyję. Taki po prostu jestem, jeśli dziewczyna zrywa ze mną po 3 latach, bo "chciała żebym się bardziej postarał" to ja takiego związku nie chce. Shit-testy się robi góra kilka pierwszych tygodni jeśli oczywiście ktoś uważa to za niezbędnik sprawdzenia męskiego zaangażowania, po 3 latach oczekuję zupełnie czego innego
Tia.. i się rozstaliście bo z z 3 lat 4 dni poświęciłeś jeden kolegom?? I mi udzielasz rady czy komentarze?
Np sorry ![]()
I nie, nie będę rozkminiać twojego żadnego słowa ![]()
2 048 2016-08-30 20:24:53
Ciekawość Roxenn to pierwszy stopień do piekła, a tych stopni jest 12....
http://www.fronda.pl/blogi/jozue/dwanas … 37628.html
Czytam, czytam.. no i dochodzę do wniosku, że już jestem w czeluściach ![]()
PS. dzięki za link.
2 049 2016-08-30 20:28:23
alexich napisał/a:Trochę tęsknię ale przeżyję. Taki po prostu jestem, jeśli dziewczyna zrywa ze mną po 3 latach, bo "chciała żebym się bardziej postarał" to ja takiego związku nie chce. Shit-testy się robi góra kilka pierwszych tygodni jeśli oczywiście ktoś uważa to za niezbędnik sprawdzenia męskiego zaangażowania, po 3 latach oczekuję zupełnie czego innego
Tia.. i się rozstaliście bo z z 3 lat 4 dni poświęciłeś jeden kolegom?? I mi udzielasz rady czy komentarze?
Np sorry
I nie, nie będę rozkminiać twojego żadnego słowa
rozkmiń czytanie ze zrozumieniem
2 050 2016-08-30 20:42:34
A to, że u mnie szybko się kończą znajomości z narcyzami to pewnie dlatego, że szybko się "gotują" jak im poświęcam mniej uwagi i próbują odreagować na mnie: jeden zdradą, inny ucięciem kontaktu i wyrzutami, inni na granicy wyzwisk.. co to ma do mnie? Nic
To oni nie panują nad emocjami..
Ciekawi mnie Elle, czy skoro jesteś świadoma swoich tendencji narcystycznych to potrafisz trzymać je w ryzach w kontakcie z takimi narcyzami-uwodzicielami, jak ten Pan żonaty od Roxann, żeby nie dać się nabrać jak nasza Roxann na ładne słówka i banalne gesty, rzewne wierszyki i takie tam, czy raczej w...ia cię, że nie zachwycają się tobą i wycofujesz się z relacji, co ich w..ia?
2 051 2016-08-30 20:42:37
No widzisz.. "Analizowanie każdego zdania, a wręcz słowa? To jest choroba psychiczna albo jakieś chore uzależnienie, a nie bycie "umysłem ścisłym". a Twojego słowa nawet nie ma co rozkminiać bo bredzisz..
Nie rozumiesz, nie wątpię.. ale nie chcę być nie miła.. po prostu zastanów się co piszesz...
2 052 2016-08-30 20:49:09
Elle88 napisał/a:A to, że u mnie szybko się kończą znajomości z narcyzami to pewnie dlatego, że szybko się "gotują" jak im poświęcam mniej uwagi i próbują odreagować na mnie: jeden zdradą, inny ucięciem kontaktu i wyrzutami, inni na granicy wyzwisk.. co to ma do mnie? Nic
To oni nie panują nad emocjami..
Ciekawi mnie Elle, czy skoro jesteś świadoma swoich tendencji narcystycznych to potrafisz trzymać je w ryzach w kontakcie z takimi narcyzami-uwodzicielami, jak ten Pan żonaty od Roxann, żeby nie dać się nabrać jak nasza Roxann na ładne słówka i banalne gesty, rzewne wierszyki i takie tam, czy raczej w...ia cię, że nie zachwycają się tobą i wycofujesz się z relacji, co ich w..ia?
Przeciwnie.
Jestem odporna na tego rodzaju 'podryw' i to ich prędzej wk..via, bo im się wydaje, że dużo z siebie dają, a ja to widzę inaczej - bardziej "na trzeźwo". ![]()
JEst raczej tak, że to mnie się obrywa gdy dłużej milczę , nie kontaktuję się, a sama nie robię z tego halo nigdy w drugą stronę. To jest ten paradoks.
2 053 2016-08-30 21:04:02 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-30 21:10:46)
summerka88 napisał/a:Elle88 napisał/a:A to, że u mnie szybko się kończą znajomości z narcyzami to pewnie dlatego, że szybko się "gotują" jak im poświęcam mniej uwagi i próbują odreagować na mnie: jeden zdradą, inny ucięciem kontaktu i wyrzutami, inni na granicy wyzwisk.. co to ma do mnie? Nic
To oni nie panują nad emocjami..
Ciekawi mnie Elle, czy skoro jesteś świadoma swoich tendencji narcystycznych to potrafisz trzymać je w ryzach w kontakcie z takimi narcyzami-uwodzicielami, jak ten Pan żonaty od Roxann, żeby nie dać się nabrać jak nasza Roxann na ładne słówka i banalne gesty, rzewne wierszyki i takie tam, czy raczej w...ia cię, że nie zachwycają się tobą i wycofujesz się z relacji, co ich w..ia?
Przeciwnie.
Jestem odporna na tego rodzaju 'podryw' i to ich prędzej wk..via, bo im się wydaje, że dużo z siebie dają, a ja to widzę inaczej - bardziej "na trzeźwo".
JEst raczej tak, że to mnie się obrywa gdy dłużej milczę , nie kontaktuję się, a sama nie robię z tego halo nigdy w drugą stronę. To jest ten paradoks.
To trudne.
Wielu kobietom trudno oprzeć się urokowi adorowania. Wiesz, chodzi o tę atmosferę, którą potrafi stworzyć narcyz. Normalny mężczyzna najpierw poznaje kobietę (oczywiście dotyczy to obu płci), nie idealizuje jej. A narcyz jak tylko wyczuje kobietę łasą na uwagę i gesty, dzięki którym poczuje się ona wartościowa i wyjątkowa, to przystępuje do dzieła z pompą. On odgrywa przedstawienie, w którym prezentuje siebie. Trudno wówczas kobiecie, która nie otrzymała bezwarunkowej miłości w domu, zachować rozwagę i powściągliwość.
Co tu dużo gadać, ja sama uległam temu czarowi ![]()
2 054 2016-08-30 21:09:05
2+2=4 ? Jeszcze w szkole średniej natematyczka przeprowadziła dowód i wyszło 5. W psychice człowieka nie ma logiki, są różne schematy, konglomerat uczuć, emocji, stanów psychicznych.
Próbuję cały czas zwrócić Ci uwagę, że głównie przerabiasz co prezes miał na myśli. Rzecz w tym , że to najmniej ważne co narcyz miał na myśli. Liczą się skutki dla Ciebie. Zwracam uwagę na konsekwencje i Twoje zauważanie takich, gotowość do zmierzenia się z nimi, gdy się pojawią, na zamykanie innych możliwości przez osobę number one. Inne możliwości to praca ( jakbyś się sama uwiązała do tego gościa-pomoże, zaszkodzi) , związki, codzienność bez obecności w głowie narcyza. Nie wychodzisz poza rozkminianie tego układu. Istnieje jakieś inne życie poza prezesem?
2 055 2016-08-30 21:11:04
To trudne.
Wielu kobietom trudno oprzeć się urokowi adorowania. Wiesz, chodzi o tę atmosferę, którą potrafi stworzyć narcyz. Normalny mężczyzna najpierw poznaje kobietę (oczywiście dotyczy to obu płci), nie idealizuje jej. A narcyz jak tylko wyczuje kobietę łasą na uwagę i gesty, dzięki którym poczuje się ona wartościowa i wyjątkowa, to przystępuje do dzieła z pompą. On odgrywa przedstawienie, w którym prezentuje siebie. Trudno wówczas takiej osobie, która nie otrzymała bezwarunkowej miłości w domu, zachować rozwagę i powściągliwość.
Co tu dużo gadać, ja sama uległam temu czarowi
Dla mnie nietrudne właśnie ![]()
Może mam jakąś klepkę w mózgu odłączoną
ale serio, nawet w apogeum sielanki, pięknych wyznań itp. nie odlatywałam nigdy na tyle, żeby święcie wierzyć, że to co dany facet gada ma dla mnie większe przełożenie na riality. Co innego gdyby miało ![]()
A ci, co chcą poznawać - to tak jak mówisz, ale nie tyle nie idealizują kobiety, co często w ogóle w interakcji z nimi wątek erotyczny, czy zwykły damsko- męski , nie istnieje. Dla mnie to aseksualna relacja i taka mnie nie interesuje.
Nie dlatego, że jestem narcyzem, tylko nie jestem facetem od browarka ![]()
2 056 2016-08-30 21:19:36
No widzisz.. "Analizowanie każdego zdania, a wręcz słowa? To jest choroba psychiczna albo jakieś chore uzależnienie, a nie bycie "umysłem ścisłym". a Twojego słowa nawet nie ma co rozkminiać bo bredzisz..
Nie rozumiesz, nie wątpię.. ale nie chcę być nie miła.. po prostu zastanów się co piszesz...
Jak ktoś ma nieprzychylną opinię to od razu bredzi? Nie napisałem, że jesteś chora psychicznie więc się nie unoś. Natomiast Twoje zachowanie jest dla mnie całkowicie obsesyjne, świadczy o tym ten temat, w którym od setek postów relacjonujesz praktycznie każdy element Twojej "relacji" z jedną osobą, po drodze zarzekałaś się wielokrotnie, że już nic do niego nie czujesz, że z miłości została bardziej nienawiść i żal, że już sobie to wszystko jakoś ułożyłaś, a jak jest, widzimy wszyscy. W kółko jakieś sensacje, ciągle coś nowego, chociaż to tak naprawdę ten sam odgrzewany kotlet - dowolne zachowanie tego człowieka i pytania - po co to robi, co myśli, jaki ma cel, dlaczego akurat tak? Naprawdę, za każdym razem nie pozostawiasz tego bez reakcji - napisał maila > odpisujesz jakieś wywody ( jak to określiłaś? "nie mogę nie odpisać bo uzna że się z nim zgadzam"?), zawsze jak coś zrobi - meldujesz na forum i kilka osób próbujemy wszyscy wymyślić o co mogło chodzić. Jak pamiętasz uczestniczę w tym wątku od samego początku, jak jeszcze byłaś z tym panem, który nie mógł stawać na wysokości zadania, pamiętasz? Od jakiegoś jednak czasu mam wrażenie, że ten wątek stał się swego rodzaju kurnikiem na plotki aniżeli forum na zasadzie "potrzebuję pomocy > radzą mi co mam zrobić", przynajmniej ja się w tym wszystkim pogubiłem, nie wiem jak inni. Nie zrozum mnie źle, masz do tego pełne prawo, nie potępiam, nie zabraniam i tak naprawdę staram się nie oceniać, ale skoro to jest forum publiczne, to mam pełne prawo, z zachowaniem kultury wyrazić swoją opinię, jak bardzo Ci się ona nie podoba.
2 057 2016-08-30 21:23:34 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-30 21:25:19)
summerka88 napisał/a:To trudne.
Wielu kobietom trudno oprzeć się urokowi adorowania. Wiesz, chodzi o tę atmosferę, którą potrafi stworzyć narcyz. Normalny mężczyzna najpierw poznaje kobietę (oczywiście dotyczy to obu płci), nie idealizuje jej. A narcyz jak tylko wyczuje kobietę łasą na uwagę i gesty, dzięki którym poczuje się ona wartościowa i wyjątkowa, to przystępuje do dzieła z pompą. On odgrywa przedstawienie, w którym prezentuje siebie. Trudno wówczas takiej osobie, która nie otrzymała bezwarunkowej miłości w domu, zachować rozwagę i powściągliwość.
Co tu dużo gadać, ja sama uległam temu czarowiDla mnie nietrudne właśnie
Może mam jakąś klepkę w mózgu odłączonąale serio, nawet w apogeum sielanki, pięknych wyznań itp. nie odlatywałam nigdy na tyle, żeby święcie wierzyć, że to co dany facet gada ma dla mnie większe przełożenie na riality. Co innego gdyby miało
A ci, co chcą poznawać - to tak jak mówisz, ale nie tyle nie idealizują kobiety, co często w ogóle w interakcji z nimi wątek erotyczny, czy zwykły damsko- męski , nie istnieje. Dla mnie to aseksualna relacja i taka mnie nie interesuje.
Nie dlatego, że jestem narcyzem, tylko nie jestem facetem od browarka
Dzisiaj też już nie nabrałabym się na liściki, codzienne kwiaty z bazarku, serce z piernika, dedykowane piosenki właściwie na starcie znajomości, bo znam mechanizmy. I chyba nie mam już potrzeby żeby czuć się conajmniej jak gwiazda rocka i najpiękniejsza i najdoskonalsza kobieta na świecie. Ale był taki czas, że wdepnęłam w taki zachwyt nade mną. Dlatego dziwi mnie, że Roxann jako 30latka daje się tak zwodzić niczym niedoświadczona, zaniedbana emocjonalnie nastolatka.
Ale inaczej niż ty, Elle podchodzę do początków znajomości damsko-męskich. Niektórzy zwyczajnie potrzebują czasu, żeby się rozkręcić. A jeśli ktoś od początku włącza wątek seksualny do rozmowy (nie mówię o flircie), to raczej znaczy dla mnie, że traktuje mnie przedmiotowo. Jeszcze się na tym spostrzeżeniu nie zawiodłam.
2 058 2016-08-30 21:47:04
Iwona40 napisał/a:Ciekawość Roxenn to pierwszy stopień do piekła, a tych stopni jest 12....
http://www.fronda.pl/blogi/jozue/dwanas … 37628.html
Czytam, czytam.. no i dochodzę do wniosku, że już jestem w czeluściach
PS. dzięki za link.
Trochę to smutne... ale każdy ma to, na co godzi się. Sama tworzysz sobie własne piekło.
Nie chodzi mi nawet o nawracenie ciebie, ale o twoje zastanowienie się, zatrzymanie na chwilę nad wartościami.
To co dla jednych jest żelazną zasadą, wartością, dla innej osoby być już nie musi i jest OK.
2 059 2016-08-30 23:09:43 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2016-08-30 23:18:35)
W przelocie nad działem "Zdrad" dostrzegłam Twój wątek Roxann, który od zawsze jest dla mnie okazją do ubawu po pachy.
Przeczytałam z ciekawością parę wpisów, po dość długim okresie abstynencji, od Twoich wyn(at)urzeń. Sądziłam, że coś może drgnęło Ci pod kopułą, zwłaszcza, że sekunduje Tobie w tym wątku doborowe towarzystwo... Ale gdzież tam! Mizeria i nic więcej. A w zasadzie to porca miseria zważywszy na Twe rzekome obecne współrzędne, Roxann...
Zdziwiło mnie niepomiernie, co robisz przed komputerem w godzinach świętej dla Włochów pausa pranzo, wszak skoroś trafiła "między wrony", powinnaś "krakać jak i one"...
Oj Roxann! Fe! Znowu nawijasz, motasz i wkręcasz interlokutorów.
Znasz taką piosneczkę "U prząśniczki"? Ostatnie strofy wypisz-wymaluj dla Ciebie...
Wpadnę znowu za dwa miesiące.
Baw się ślicznie dalej, byle nie kosztem innych, tak, jak robisz to obecnie.
Jak zwykle nie pozdrawiam (cyt. Doom ; - ))) )
2 060 2016-08-31 08:13:55 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-31 08:17:29)
Roxann, musiałam się przespać z tym, co wczoraj napisałaś odnośnie twojego postrzegania relacji z Panem żonatym i jego motywów zainteresowania tobą. Komentarz, którego udzieliła Elle jest mniej więcej tożsamy z tym, co i ja sobie pomyślałam. W tamtym momencie odebrałam ciebie jak kogoś zaburzonego psychicznie, bez umiejętności jasnego, racjonalnego myślenia. W swoich odczuciach myślę, że byłam blisko tego, co napisał Apologises i Alexich, że twoje rozkminy mają charakter obsesyjny i świadczą o jakimś twoim braku równowagi psychicznej oraz innego od rozkimin nad Panem żonatym, pobudzenia i życia emocjonalnego.
Myślę Roxann, że w twoim przypadku nie uda ci się dojść do porządku i zdrowia bez pomocy terapeuty.
Pisałaś tutaj o niechęci do psychologów, ale ja nie zachęcam ciebie do terapii u kogoś, kto TYLKO skończył psychologię, ale do skorzystania z pomocy osoby, która ukończyła studia psychoterapeutyczne i jest osobą wyspecjalizowaną w procesie terapeutycznym.
Moim zdaniem w twoim przypadku Roxann myślenie o relacji z Panem żonatym stało się dla ciebie PUŁAPKĄ I UROJENIEM, bo nie bierzesz pod uwagę swojej nieświadomości. Jesteś ciemna pod tym względem jak tabaka w rogu, mimo tylu głosów tutaj. Dobry psychoterapeuta pomoże ci dotrzeć do źródeł twojej nieświadomości, która kieruje tobą i twoim życiem.
2 061 2016-08-31 08:36:21 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-31 09:04:38)
Summerka, może i niezbyt jasno wyrażam swoje myśli, ale z drugiej strony też nie da się opisać wszystkiego. Skoro związek odpada, romans też, to dlaczego go obchodzi moje życie i interesuje moja przyszłość? On wielokrotnie mi powtarzał, że jestem mu bliska, o przyjaźni. Myślę, że on może mieć podobne rozterki co ja, stąd sam się gubi, czy to przyjaźń czy to miłość, czy niespełniona czy platoniczna czy wieczna? To, że chce traktować mnie jak jak siostrę ... jego słowa słowa sprzed kilku dni: "nie można być, żyć po prostu ot tak, przyjaźnić się, mieć do siebie sentyment bez dylematów...Wspierać się na ile to jest możliwe a nie ciągle wiercić dziurę w brzuchu????"
Nie sposób wszystkiego opisać, zresztą dla mnie jego słowa się wykurczając, raz jedno, raz drugie... pewnie i ja dlatego rozkminiam, bo w sumie nie wiem o co mu chodzi. No dobra, nie chce zerwania kontaktu, chce zachować przyjaźń, traktować mnie jak "siostrę"... tylko tak naprawdę oboje wiemy, że to się nie uda z wiadomych względów i koło się zamyka. Ja w sumie też takiego rozwiązania chciałam, ale ...nie da się.
Dobra, już nie rozkminiam, bo i tak nic z tego nie wynika... i rzeczywiście zaraz wyjdzie, że mam jakąś obsesję, albo mamy oboje. ![]()
Edit: ale to chyba świadczy o tym, że on rzeczywiscie potrzebuje mnie do podbudowywania własnego ego - wystarczy bym była, niezależnie w jakiej roili. Tylko, że on sam nie wie co mówi, sądząc że możliwa jest przyjaźń z sentymentami ale bez dylematów. Więc chyba rzeczywiście brakuje mu tego poczucia uwielbienia jego osoby, kontaktu... nagle, (pozornie rzecz jasna) stracił moje zainteresowanie, nie ma niekończących się rozmów, tylko jakieś smsy i to wysyłane nie ze swojego numeru, które też wcale miłe nie są, a zwykłym jak to określił "wierceniem dziury w brzuchu". "Roksan" przestała być miła i spolegliwa... nawet piękne słowa o wiecznej miłości już na nią nie działają...i jest panika... gdzie on teraz taką drugą znajdzie? Lepiej urobić "stare" sprawdzone, niż na nowo szukać w ciemno...
Tak po "przespaniu się" z tym to widzę...
2 062 2016-08-31 09:12:47 Ostatnio edytowany przez horses (2016-08-31 09:14:23)
O przyjaźni na kanwie dawnego romansu to on mówił na początku roku, kiedy byłaś dopiero co po rozstaniu.
Też nie chciałaś tego zaakceptować wcale się nie dziwię. Przecież to Ty drążyłaś temat żony, czyli posrednio waszego związku.
Teraz, tzn po waszej wspólnej nocy mówi już coś innego:
Układaj sobie Roxann życie, ale ja będę, bo może kiedyś znowu zapragniesz mieć romans.
Więcej, on jest tego pewien, że tak się stanie. Nadal nic nie mówi o Waszej wspólnej przyszłości - jako o parze, rodzinie.
Ja tak to widzę.
edit: przyczyna- skutek, akcja- reakcja, pracuj nad tym
2 063 2016-08-31 09:27:31 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-31 09:28:38)
Układaj sobie Roxann życie, ale ja będę, bo może kiedyś znowu zapragniesz mieć romans.
Więcej, on jest tego pewien, że tak się stanie. Nadal nic nie mówi o Waszej wspólnej przyszłości - jako o parze, rodzinie.
Tia... przyjaciel rodziny. Pewnie dlatego powiedział, że mogłabym przedstawić go swojemu nowemu facetowi jako swego brata.
Kiedyś też (chyba) w żartach powiedział, że on sam najlepiej znajdzie mi faceta i to wśród kuzynów, co by zostało w rodzinie. I że to absolutnie nie problem, bo to co nas łączy to "miłość platoniczna" i dlatego nie ma problemu.
No tak... chciał mieć pod ręką....
W sumie to się zaczyna składać w całość...
2 064 2016-08-31 09:37:56
Tym seksem dałaś mu zielone światło.
On ma prawo mysleć, że też chcesz romansu.
Przecież nadal nic ci nie obiecywał, nie mamił a do łóżka poszłaś, bo taką chemią poczułaś.
On jest stabilny, więcej na swój sposób szczery, bo nie oszukuje Ciebie, że kiedyś zostawi żonę,
a wiesz, że w większości przypadków oni tak mówią, bo nie utrzymaliby romansu.
Nie widzę sprzeczności w tym facecie, w Tobie widzę.
Więc jak napisała Summerka.... szukaj pomocy.
Dodam jeszcze zweryfikuj swój system wartości.
2 065 2016-08-31 09:39:32
Dalej potwierdzasz sobie jaki to sukinkot. Po co? Kiedy te potwierdzenia będą wystarczające?
Od kiedy możliwa jest przyjaźń między kobietą a mężczyzną z podtestem seksualnym? Albo przyjaźń albo seks.
2 066 2016-08-31 09:58:29
Nie widzę sprzeczności w tym facecie, w Tobie widzę.
Wszystko się zgadza, tylko po jaką ch..rę prawił o miłości, jak to zależy mu na moim szczęściu, wsparciu itd.
Zresztą, nie ważne...
2 067 2016-08-31 10:15:26
Roxann ty skup się bardziej na tym czego ty chcesz, na swoim życiu.
Podejmij decyzję z nim czy bez niego?
Nie bój się stawiać warunków i mówić wprost czego chcesz.
Ty mu chrzanisz o miłości, ale nie piszesz o sobie. Nie masz odwagi? Nie jesteś chyba szczera ze sobą. Wobec niego też szczera nie jesteś.
Czemu?
2 068 2016-08-31 10:42:19
Bet, gdyby z jego strony było rzeczywiście uczucie, które nazywa miłością, żeby mu na mnie zależało, to wtedy można by było coś z tym zrobić. Jednak to są puste słowa, więc tym bardziej ja 2 raz się nie chciałam/nie chcę angażować emocjonalnie, a tym bardziej decydować się na jakieś wyzwania, czy ultimatum. Jedyne co mogłam zrobić to wyrzucić mu brak spójności, że nie wie sam o czym mówi, że niech się zdecyduje albo przestanie gadać bzdury i mi zawracać głowę.
On mi zrobił taki mętlik w głowie, że w pewnym momencie ja już sama nie wiedziałam co myślę, czuję, czego chcę (moje uczucia do niego nie miały tak naprawdę znaczenia, bo to on miał się określić). A u niego jak wiatr zawiał, ze skrajności w skrajność , co też odbijało się na mnie i doprowadzało do szału… i tak oboje jak chorągiewki, raz w jedną, raz w drugą stronę, skrajną. Najgorsze, że tu tak naprawdę nie ma nic po środku. W końcu zdecydowałam, którą wybieram, która jest dla mnie lepsza – wycofałam się … a on znów mi o przyjaźni truje. Ja, że to niemożliwe, on że i owszem, że będzie traktował mnie jak siostrę, nawet mi męża znajdzie, bylebym tylko nie zrywała kontaktu. I tak w kółko…
Nie no ja już sama mam tego dosyć…
2 069 2016-08-31 13:09:54
Roxann, mniemam, że kumasz po angielsku?
Jeśli tak to w necie masz MULTUM vlogów n/t narcystycznego zaburzenia osobowości. Wystarczy tylko wpisać.
Widzę, że lektura wątku z linka, który podałam niewiele dała - nadał rozkminiasz.
Pała opada.. ja po prostu nie rozumiem jak można wpaść w taką obsesję. Tzn. rozumiem, ale myślę, że to jest wewnętrzna potrzeba niż 'mus', bo Ty to podkarmiasz cały czas.
Trochę jak moja starsza siostra jesteś. Ona też jak szła za facetem to 'z bielmem na oczach', jak Zombie.. nie liczyło się nic. A teraz kolejny związek wyrzuca do kosza. Kolejny narcyz.
2 070 2016-08-31 13:26:50 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-31 13:50:04)
Roxann, mniemam, że kumasz po angielsku?
Jeśli tak to w necie masz MULTUM vlogów n/t narcystycznego zaburzenia osobowości. Wystarczy tylko wpisać.
Widzę, że lektura wątku z linka, który podałam niewiele dała - nadał rozkminiasz.Pała opada.. ja po prostu nie rozumiem jak można wpaść w taką obsesję. Tzn. rozumiem, ale myślę, że to jest wewnętrzna potrzeba niż 'mus', bo Ty to podkarmiasz cały czas.
Trochę jak moja starsza siostra jesteś. Ona też jak szła za facetem to 'z bielmem na oczach', jak Zombie.. nie liczyło się nic. A teraz kolejny związek wyrzuca do kosza. Kolejny narcyz.
Znowu zgadzam się z Elle. Wiem Elle, że trudno to zrozumieć, bo dla mnie też wizerunek, który tutaj próbuje prezentować Roxann tj. informacje odnośnie życia w realnym świecie i to, co i jak opisuje na forum nie trzyma się kupy.
Zacznę może od tego, co już wcześniej ustaliliśmy, a czemu też Roxann początkowo gorliwie zaprzeczała, czyli jej emocjonalnej deprywacji w okresie dzieciństwa. Spowodowało to, że jej rozwój emocjonalny został zatrzymany. Ale ostatecznie to po świecie chodzą miliony albo nawet miliardy ludzi niedokochanych w dzieciństwie a jednak nie popadające w obłęd. Niektórzy płyną po powierzchni, nie zanurzają się głębiej w swoich odczuciach i jest im z tym dobrze, że nigdy nie dojrzewają. Inni przebudzają się, zaczynają dostrzegać, że sami kierują swoim tzw. losem poprzez swoje własne wybory. Ci drudzy szukają informacji i pomocy, są refleksyjni i po początkowych problemach, związanych z koniecznością prześwietlenia własnych mechanizmów obronnych szukają w sobie, swoim myśleniu oraz świadomych i nieświadomych zachowaniach źródeł swoich problemów i sytuacji życiowej. Zaczynają dojrzewać emocjonalnie.
Do tego trzeba jednak zdolności poznawczych i predyspozycji osobowościowych, których tobie Roxann brakuje. Ja ciebie odbieram nie jak młodą, inteligentną i ambitną kobietę, lecz jak dziewczynę z warzywniaka (bez urazy do dziewczyn z warzywniaka, bo nikogo nie chcę obrażać) bez wglądu, bez autorefleksji, bez wystarczającej ambicji aby sięgnąć po trudniejszą, bardziej wymagającą intelektualnie lekturę. Wtedy przychodzi mi do głowy jedyna odpowiedź, która uwzględnia wszystko powyżej, ŻE TEN WĄTEK TUTAJ TO JEDEN WIELKI BLEF, bo każda w miarę rozgarnięta młoda kobieta już dawno zaczęłaby MYŚLEĆ i łączyć fakty oraz wypowiedzi innych oraz szukałaby rzetelnej wiedzy i fachowej pomocy poza forum, widząc jak koncertowo daje się wodzić za nos staremu obleśnemu prykowi
EDIT: innym wyjaśnieniem są poważne zaburzenia osobowościowe, ale wtedy to nasze produkowanie się w tym wątku mija się całkowicie z celem.
2 071 2016-08-31 13:51:24
horses napisał/a:Nie widzę sprzeczności w tym facecie, w Tobie widzę.
Wszystko się zgadza, tylko po jaką ch..rę prawił o miłości, jak to zależy mu na moim szczęściu, wsparciu itd.
Zresztą, nie ważne...
Nie wiem czemu tak mówi. Nie rozmawiałam z nim;)
ale od lat proponuje Ci jedno, niezmiennie to samo.
Teraz się rozochocił, bo był super seks, dla Ciebie super również.
Możesz spędzić pół życia zastanawiając się dlaczego tak mówi, dlaczego taki jest....
A druga połowę życia zmuszając go do zmiany stanowiska.
Twoja wola. Moim zdaniem popadasz powoli w obsesję.
2 072 2016-08-31 14:01:13 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-08-31 14:08:36)
Ja prdl Roxann weź mi wytłumacz jedno. Czego Ty jeszcze nie rozumiesz? Bo twierdzisz ze drazysz ten temat gdyż jako umysł ścisły musisz miec logiczne wyjaśnienie wszystkich spraw.
Dla mnie tu wszystko jest logiczne. Podobasz mu sie, jestes dla niego fizycznie atrakcyjna, zaspokajasz jego potrzebę bycia podziwianym, pompujesz mu ego samym faktem ze Ty młodsza i atrakcyjna patrzysz na niego jak jak ciele w malowane wrota. Przy tym wszystkim jestes "pewna i bezpieczna". Juz z Toba spał i wie ze jestes dyskretna, nie zrobisz mu smrodu, nie powiesz zonie, zreszta masz za dużo do stracenia (powiązania zawodowe). Nie jestes tez karierowiczka ktora włazi do lozka wszystkim facetom z grubym portfelem i pozycja albo robi loda na tylnym siedzeniu za fajne jeansy wiec bez problemu i bez obrzydzenia a wręcz z przyjemnością prześpi sie z Toba kolejne razy. Do tego wszystkiego bardzo mozliwe ze zwyczajnie Cie lubi jak twierdzi bo jestes bystra, radzisz sobie fajnie zawodowo i poza fajnym ciałem masz cos w głowie. Sumując to wszystko nie dziwne ze nie chce Cie tracić. Nie każdy facet lubi zmieniać kochanki albo płacić dziwkom przy trasie. Jest wielu panów którzy wola taki wlasnie "niepisany" układ z jedna stała sprawdzona partnerka ktora nie przysporzy im ewentualnych problemów z zona i chorób wenerycznych. Nawet sponsoringiem tego nazwać nie można bo on nie ponosi nakładów finansowych zeby Cie przy sobie zatrzymać. Wystarcza te gesty ktore juz wykonał i słowa ktore wypowiada co rusz...przyjaźń, zalezy mi na Tobie, jestes jak siostra, zawsze mi będziesz bliska. To jest inteligenty facet Roxann i on wie ze one działają na Ciebie lepiej niż jakiekolwiek drogie prezenty którymi mógłby Cie obdarzyć. Pewnych słów wypowiedzieć nie moze bo wiadomo ze szybko wyszłoby ze to sa słowa bez pokrycia typu "zostawię zonę" , "będziemy razem"itp. Dlatego proponuje Ci to co zaoferować Ci faktycznie moze....a tym czymś jest miły, przyjacielski układ bez napinki w ktorym dajecie sobie wzajemnie przyjemność i wsparcie ...na rożnych płaszczyznach. On nie ma nic przeciwko temu ze będziesz miała męża (ba nawet kogos z jego rodziny) Ty nie będziesz truła doopy ze zona dzieci itp. Każdy da tyle ile bedzie mu wygodnie dać i bajka, nie traćmy tego układu Roxann. Po co od razu tak wszystko skreślać. Po co nazywać, definiować, szufladkować. Cieszmy sie i korzystajmy z tego a nie wierćmy sobie dziur w brzuchu. Do gderania to ja mam juz zonę a my mamy byc dla siebie odskocznia, oaza spokoju.
Dla mnie to jest jasne, ze tego ten facet chce i ze jest to dla niego cenne (z powodów ktore wymieniłam) dlatego zabiega by Wasz kontakt sie nie urwał. A Ty ciagle drazysz, ciagle jestes zdziwiona ze on podtrzymuje znajomosc i lecisz z każdym jego SMsem i telefonem na forum.Jak długo Cie to bedzie zdumiewać Roxann? Co Ty czerpiesz z tego nieprzyjmowania do wiadomości prostych i naprawde logicznych faktów?? Jakas zaburzona psychicznie jestes czy naprawde jestes stworzona na potrzeby tego forum by nabijać koniunkturę na komentowanie. Bo ja rozumiem rozkminki raz drugi i piąty ale teraz gdy jest wsio jasne i niezmienne tak naprawde od mscy a Ty nadal to mielisz to jest to zastanawiające i każe serio wątpić w realność Twojego istnienia.
2 073 2016-08-31 14:22:49
Także zaczynam wątpić w istnienie Roxann.
Młoda, atrakcyjna kobieta sukcesu, z rzeszą adoratorów.... stawiająca w centrum swojego zainteresowania
faceta, który proponuje ciągle układ na boku? Nie tylko on będzie zdradzał żonę, ale i ona również swojego przyszłego partnera.
Zastanawia mnie, który element opisu Roxann jest nieprawdziwy.
2 074 2016-08-31 14:35:02
Także zaczynam wątpić w istnienie Roxann.
Młoda, atrakcyjna kobieta sukcesu, z rzeszą adoratorów.... stawiająca w centrum swojego zainteresowania
faceta, który proponuje ciągle układ na boku? Nie tylko on będzie zdradzał żonę, ale i ona również swojego przyszłego partnera.
Zastanawia mnie, który element opisu Roxann jest nieprawdziwy.
A mi sie wydaje ze Roxann (jesli jest prawdziwa ) rozkminia to tak nieustannie tylko dlatego ze szuka jakiegoś argumentu by moc zanegować ze to jest /i ma byc zwyczajny układ. Ona na ten układ ma z jednej strony ochotę (co udowodniła podtrzymywaniem kontaktu i ponownym pójściem do lozka z Prezesem) ale z drugiej strony troche ja to jednak uwiera i godzi w jej poczucie własnej wartości ze miałaby byc tak poprostu luksusowa nienazwana wprost ale jednak kochanka, z przywilejami tzn "błogosławieństwem" Prezesa na założenie własnej rodziny i schadzki w dogodnym dla nich obojga terminie. Ta walka pomiędzy tym czego ona naprawde chce a świadomością czym to cos jest ja dobija i nie daje spokoju. Bo gdyby miała chociaż na tyle jaj by powiedzieć" a co mi tam, tak mam ochotę z nim sypiać, jest zajebisty w łożku, męski i mądry. Imponuje mi i w doopie mam jak to moze byc postrzegane z boku" to miałabym dla niej przynajmniej uważanie za szczerość i odwagę. Ale ona na sile próbuje znaleźć sposoby zeby moc to przypudrowac i ubrać w jakies mniej opdychajace szaty jednym słowem robi wszystko zeby owinąć goffno w papierek i udawać ze wierzy iż to słodki karmelek.
2 075 2016-08-31 14:47:03
Ja prdl Roxann weź mi wytłumacz jedno. Czego Ty jeszcze nie rozumiesz? Bo twierdzisz ze drazysz ten temat gdyż jako umysł ścisły musisz miec logiczne wyjaśnienie wszystkich spraw.
Dla mnie tu wszystko jest logiczne. Podobasz mu sie, jestes dla niego fizycznie atrakcyjna, zaspokajasz jego potrzebę bycia podziwianym, pompujesz mu ego samym faktem ze Ty młodsza i atrakcyjna patrzysz na niego jak jak ciele w malowane wrota. Przy tym wszystkim jestes "pewna i bezpieczna". Juz z Toba spał i wie ze jestes dyskretna, nie zrobisz mu smrodu, nie powiesz zonie, zreszta masz za dużo do stracenia (powiązania zawodowe). Nie jestes tez karierowiczka ktora włazi do lozka wszystkim facetom z grubym portfelem i pozycja albo robi loda na tylnym siedzeniu za fajne jeansy wiec bez problemu i bez obrzydzenia a wręcz z przyjemnością prześpi sie z Toba kolejne razy. Do tego wszystkiego bardzo mozliwe ze zwyczajnie Cie lubi jak twierdzi bo jestes bystra, radzisz sobie fajnie zawodowo i poza fajnym ciałem masz cos w głowie. Sumując to wszystko nie dziwne ze nie chce Cie tracić. Nie każdy facet lubi zmieniać kochanki albo płacić dziwkom przy trasie. Jest wielu panów którzy wola taki wlasnie "niepisany" układ z jedna stała sprawdzona partnerka ktora nie przysporzy im ewentualnych problemów z zona i chorób wenerycznych. Nawet sponsoringiem tego nazwać nie można bo on nie ponosi nakładów finansowych zeby Cie przy sobie zatrzymać. Wystarcza te gesty ktore juz wykonał i słowa ktore wypowiada co rusz...przyjaźń, zalezy mi na Tobie, jestes jak siostra, zawsze mi będziesz bliska. To jest inteligenty facet Roxann i on wie ze one działają na Ciebie lepiej niż jakiekolwiek drogie prezenty którymi mógłby Cie obdarzyć. Pewnych słów wypowiedzieć nie moze bo wiadomo ze szybko wyszłoby ze to sa słowa bez pokrycia typu "zostawię zonę" , "będziemy razem"itp. Dlatego proponuje Ci to co zaoferować Ci faktycznie moze....a tym czymś jest miły, przyjacielski układ bez napinki w ktorym dajecie sobie wzajemnie przyjemność i wsparcie ...na rożnych płaszczyznach. On nie ma nic przeciwko temu ze będziesz miała męża (ba nawet kogos z jego rodziny) Ty nie będziesz truła doopy ze zona dzieci itp. Każdy da tyle ile bedzie mu wygodnie dać i bajka, nie traćmy tego układu Roxann. Po co od razu tak wszystko skreślać. Po co nazywać, definiować, szufladkować. Cieszmy sie i korzystajmy z tego a nie wierćmy sobie dziur w brzuchu. Do gderania to ja mam juz zonę a my mamy byc dla siebie odskocznia, oaza spokoju.
Dla mnie to jest jasne, ze tego ten facet chce i ze jest to dla niego cenne (z powodów ktore wymieniłam) dlatego zabiega by Wasz kontakt sie nie urwał. A
Feniks, zgoda, pewnie masz rację.
Inna rzecz, że mi to nie pasuje, tzn taka wersja. Ale to już mój problem. Naprawdę jestem mistrzynią wypierania niewygodnych faktów…
Tak jak to powiedział apologises „Dalej potwierdzasz sobie jaki to sukinkot. Po co? Kiedy te potwierdzenia będą wystarczające?”
No właśnie po co? Bo moja podświadomość nie chce się z tym faktem oswoić… ? Bo urażona duma? Bo wciąż muszę sobie wmawiać, że tak jest, żeby mnie nie zmyliły znów pozory? Że problem tkwi też we mnie?
Za dużo rzeczy do przemyślenia… niezbyt przyjemnych…
2 076 2016-08-31 14:48:41
wycofałam się … a on znów mi o przyjaźni truje.
Ja, że to niemożliwe, on że i owszem, że będzie traktował mnie jak siostrę,
PRZYJAZN - czytaj = Friends with benefits
Roxann prosze, nie bierz nigdy doslownie tego, co on gada...
Wez pod uwage, ze to jest bajerant i manipulator. Z takimi sie nie dyskutuje w ogole, takich mozna tylko ignorowac, to sa specjalisci od odwracania kota ogonem.
2 077 2016-08-31 14:48:59
Z trudem zakładam, ze wątek jest prawdziwy.
Ale jeśli jest, to najprawdopodobniej adoratorzy Roxann bardzo odbiegają od prezesa,
nie maja tego blichtru, a w jej miemaniu PAN PREZES to jest coć.
Może to normalne, młode chłopaki dopiero co urządzające się w życiu............to by tłumaczyło tupet prezesa.
Albo dziewczyna jest tak zakochana, otumaniona tym wszystkim, ze nie daje sobie rady.
Jeśli tak jest to tylko życzyć jej powodzenia w wyrwaniu się z tego wszystkiego.
2 078 2016-08-31 14:58:05 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-31 15:09:52)
Przeczytaj jeszcze raz, co sama napisałaś i zastanów się horses nad tym, co napisałaś, jaki jest z tego morał:
Z trudem zakładam, ze wątek jest prawdziwy.
Ale jeśli jest, to najprawdopodobniej adoratorzy Roxann bardzo odbiegają od prezesa,
nie maja tego blichtru, a w jej miemaniu PAN PREZES to jest coć.
Może to normalne, młode chłopaki dopiero co urządzające się w życiu............to by tłumaczyło tupet prezesa.
Albo dziewczyna jest tak zakochana, otumaniona tym wszystkim, ze nie daje sobie rady.
Jeśli tak jest to tylko życzyć jej powodzenia w wyrwaniu się z tego wszystkiego.
To oznaczałoby, że dla tej dziewczyny JEDYNA wartość to blichtr. A jak to o niej świadczy i jej dojrzałości do bycia w związku?
Inna sprawa, że żaden sensowny facet (w miarę rozgarnięty i bez większych deficytów), szukający PARTNERKI a nie dziecka do opieki albo panienki do pobzykania nie zainteresuje się nią, jeśli ona nie dojrzeje. Bo co z nią można robić oprócz bzykania itp. Co ona ma do zaoferowania oprócz oczywistych na dzisiaj braków emocjonalnych ? Słabo to wygląda. Wiem. No słabo.
2 079 2016-08-31 15:01:19
feniks35 napisał/a:Ja prdl Roxann weź mi wytłumacz jedno. Czego Ty jeszcze nie rozumiesz? Bo twierdzisz ze drazysz ten temat gdyż jako umysł ścisły musisz miec logiczne wyjaśnienie wszystkich spraw.
Dla mnie tu wszystko jest logiczne. Podobasz mu sie, jestes dla niego fizycznie atrakcyjna, zaspokajasz jego potrzebę bycia podziwianym, pompujesz mu ego samym faktem ze Ty młodsza i atrakcyjna patrzysz na niego jak jak ciele w malowane wrota. Przy tym wszystkim jestes "pewna i bezpieczna". Juz z Toba spał i wie ze jestes dyskretna, nie zrobisz mu smrodu, nie powiesz zonie, zreszta masz za dużo do stracenia (powiązania zawodowe). Nie jestes tez karierowiczka ktora włazi do lozka wszystkim facetom z grubym portfelem i pozycja albo robi loda na tylnym siedzeniu za fajne jeansy wiec bez problemu i bez obrzydzenia a wręcz z przyjemnością prześpi sie z Toba kolejne razy. Do tego wszystkiego bardzo mozliwe ze zwyczajnie Cie lubi jak twierdzi bo jestes bystra, radzisz sobie fajnie zawodowo i poza fajnym ciałem masz cos w głowie. Sumując to wszystko nie dziwne ze nie chce Cie tracić. Nie każdy facet lubi zmieniać kochanki albo płacić dziwkom przy trasie. Jest wielu panów którzy wola taki wlasnie "niepisany" układ z jedna stała sprawdzona partnerka ktora nie przysporzy im ewentualnych problemów z zona i chorób wenerycznych. Nawet sponsoringiem tego nazwać nie można bo on nie ponosi nakładów finansowych zeby Cie przy sobie zatrzymać. Wystarcza te gesty ktore juz wykonał i słowa ktore wypowiada co rusz...przyjaźń, zalezy mi na Tobie, jestes jak siostra, zawsze mi będziesz bliska. To jest inteligenty facet Roxann i on wie ze one działają na Ciebie lepiej niż jakiekolwiek drogie prezenty którymi mógłby Cie obdarzyć. Pewnych słów wypowiedzieć nie moze bo wiadomo ze szybko wyszłoby ze to sa słowa bez pokrycia typu "zostawię zonę" , "będziemy razem"itp. Dlatego proponuje Ci to co zaoferować Ci faktycznie moze....a tym czymś jest miły, przyjacielski układ bez napinki w ktorym dajecie sobie wzajemnie przyjemność i wsparcie ...na rożnych płaszczyznach. On nie ma nic przeciwko temu ze będziesz miała męża (ba nawet kogos z jego rodziny) Ty nie będziesz truła doopy ze zona dzieci itp. Każdy da tyle ile bedzie mu wygodnie dać i bajka, nie traćmy tego układu Roxann. Po co od razu tak wszystko skreślać. Po co nazywać, definiować, szufladkować. Cieszmy sie i korzystajmy z tego a nie wierćmy sobie dziur w brzuchu. Do gderania to ja mam juz zonę a my mamy byc dla siebie odskocznia, oaza spokoju.
Dla mnie to jest jasne, ze tego ten facet chce i ze jest to dla niego cenne (z powodów ktore wymieniłam) dlatego zabiega by Wasz kontakt sie nie urwał. AFeniks, zgoda, pewnie masz rację.
Inna rzecz, że mi to nie pasuje, tzn taka wersja. Ale to już mój problem. Naprawdę jestem mistrzynią wypierania niewygodnych faktów…![]()
Tak jak to powiedział apologises „Dalej potwierdzasz sobie jaki to sukinkot. Po co? Kiedy te potwierdzenia będą wystarczające?”
No właśnie po co? Bo moja podświadomość nie chce się z tym faktem oswoić… ? Bo urażona duma? Bo wciąż muszę sobie wmawiać, że tak jest, żeby mnie nie zmyliły znów pozory? Że problem tkwi też we mnie?
Za dużo rzeczy do przemyślenia… niezbyt przyjemnych…
Roxann weź tylko pod uwagę to ze dopóki sie nie ogarniesz i nie przyjmiesz tych faktów, nieprzyjemnych faktów do wiadomości dopóty będziesz marnować swoje życie. Prezesowi sie nigdzie nie spieszy, on ma czas zeby czekać na Twoje słabsze momenty czyli te gdy mu ulegniesz. On to co miał osiągnąć juz osiągnął. Jest kariera, jest dom, zona i dzieci. Co ma do stracenia? Nic, najwyżej nie pouzywa sobie z Toba. A moze sie uda, moze pare razy w sprzyjających okolicznościach posmakuje seksownego ciała Roxann i znowu poczuje sie jak młodszy o kilkanaście lat adonis. A Ty w tym czasie wbijesz sie w lata, zgorzkniejesz a "rynek" wolnych, niezwichrowanych jakimś psychicznym defektem, zaradnych życiowo facetów którzy portki bedą nosić nie tylko dosłownie ale i mentalnie gwałtownie sie skurczy. Bedziesz sie czuła jakbyś przebierała w przecenionych, nadgniłych owocach. Okaże sie nagle ze juz nie te lata na ciąże i ogolnie ze najlepsze lata swego życia "przespalas" bo siedziałas ciagle myśląc o jakimś starym lovelasie ktory do konca swych dni bedzie mówił "no Roxy chodź na kolanko i daj buzi tatusiowi a nie mi tu ustka w podkówkę składasz ze Ci cos znowu nie pasuje".
2 080 2016-08-31 15:14:36
JA jeszcze tak sobie myślę, że Roxann gdzieś podświadomie bardzo baaardzo chce się czuć pożądana i skupiać na sobie uwagę takich 'Vipów' w stylu prezesa (choć jaki on ma faktycznie status i na ile to jest coś co ja uznałabym za "vip"
to osobna sprawa, mniejsza). To dowodzi, że ona jest niedowartościowana jako kobieta wbrew temu co mówi, ciągle szuka walidacji.
Pewnie na taki finał wpływ miała sytuacja z ex -impotentem (?), którego nie podniecała , a to dla kobiety takiej jak Roxy potwarz, w sumie dla każdej kobiety.
I tak sobie dumam.. że mnie od takiego 'losu' - fiksacji na jakimś panu prezesie czy innym prezesie rady nadzorczej chyba uchronił fakt, że się kiedyś bawiłam w wiadomy sposób. Mogłam poznać nie jednego "prezesa" i to poznać go dosyć dobrze pod kątem podejścia do życia i do ludzi, kiedy nie musiał grać, bo to była sfera prywatna jakby nie było.
Roxy zna chyba tylko tego jednego i dla niej to jest taka 'bozia'. Dla mnie to byli zwyczajni faceci przy kasie, trochę aroganccy, zakochani w sobie i prestiżu na pewno, ale LUDZIE.
Nie chcę powiedzieć, że to jedyny sposób żeby nie podniecać się potem takimi ludźmi i że tylko pójście w sponsoring to jedyna droga
bo tak oczywiście nie jest, ale pomaga na pewno nabrać dystansu na zasadzie Prawa powtórek/serii.
Może gdyby więcej facetów z takim statusem się nią w taki sposób interesowało, nie podniecałoby ją to aż tak i tez zrozumiałaby, że to dość typowe zachowania i podejście do kochanek u takich panów.