netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 512 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 28 29 30 31 32 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 886 do 1 950 z 3 618 ]

1 886

Odp: ja, on i ten trzeci

Zadzwonię do Polsatu i zaproponuję im ten wątek jako materiał na scenariusz nowego serialu. Będę milionerem.

1 887 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-23 14:03:59)

Odp: ja, on i ten trzeci
alexich napisał/a:

Zadzwonię do Polsatu i zaproponuję im ten wątek jako materiał na scenariusz nowego serialu. Będę milionerem.

Hahaha big_smile
Może by mnie wzięli głównej roli? Skoro mam taki talent w aktorstwie (kreacji wizerunku) big_smile
Albo przynajmniej jakieś tantiemy za prawa autorskie tongue
Tylko co z ciągiem dalszym bo jakoś tak nudnawo – żadnych skandali, dramatów, przypadkowych ciąż itd.  tongue

No ale przecież jeszcze skrywam tajemnicę, która nie pozwala mi być do końca sobą, tylko zmusza do życia w kłamstwie, kreacji wizerunku – akceptacji. W końcu wyjechałam (teraz już 2 raz). Może wtedy też to była ucieczka? Tylko przed czym, co takiego się wydarzyło, co spowodowało, że się w sobie zamknęłam i nikomu nie pozwalam poznać całej prawdy o mnie? Dlaczego tak się boję odkryć wszystkie karty? Czy to wiąże się bezpośrednio ze mną, czy może chodzi o jakieś traumatyczne przeżycia o których nie chcę mówić i wolę by nikt nigdy się o tym nie dowiedział? Skoro o byciu kochanką, manipulacji emocjonalnej itd. mówię ze spokojem, a złośliwe czy obrażające komentarze jakoś specjalnie mnie nie ruszają…to co w takim razie powoduje we mnie taki strach i obawy…przed bliskością, odrzuceniem? Dlaczego życie/relacje powierzchowne mi odpowiadają… do czasu… bo nie zmuszają do prawdziwej bliskości, poznania… bo nie wychodzą poza pewne granice, których nie chcę, nie jestem gotowa by ktoś przekroczył – poznał moje tajemnice……… Czy nie dlatego – asekuracyjnie -przyciągam/wybieram partnerów, którzy (też?) mają za sobą jakieś trudne, wręcz traumatyczne doświadczenia?

1 888

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Nie potrafię jak widać zbudować normalnej relacji. Każdy z moich ex miał za sobą jakąś trudną historię czym mnie do siebie w jakiś sposób przekonał. To właśnie rozmowa/współczucie? powodowało, że rodziła się więź – nić porozumienia. Nie chcę już pisać o doświadczeniach sprzed wątku, ale pan żonaty wychował się u dziadków bo rodzice się rozwiedli i specjalnie nim nie interesowali, pan „impotent” był adoptowany, pan mundurowy otarł się o śmierć w Magdalence (kobieta go wtedy rzuciła, bo nie mogła znieść stresu związanego z jego pracą). Nie wiem czemu ale przy mnie ludzie jakoś łatwo się uzewnętrzniają… właśnie tacy z pozoru silni zaczynają opowiadać o jakichś swoich traumatycznych przeżyciach, tym co im leży na sercu.. a to mnie od razu rusza… tym bardziej, że zwykle dodają „nie wiem czemu o tym ci mówię, nikomu tego nie powiadałem”. A tajemnice powierza się chyba tylko zaufanej osobie, czyż nie? Dlatego jakoś automatycznie takie osoby przełamują mój pancerz niedostępności. Doceniam, że widzą we mnie nie tylko kobietę, ale i przyjaciela.
Kiedyś nawet się zastanawiałam dlaczego tak jest, że nawet w tłumie…jak ktoś chce o coś zapytać, to zwraca się automatycznie do mnie (wielokrotnie tak miałam). W pracy podobnie. I kiedyś kolega, który był tego świadkiem powiedział, że po prostu mam taką aparycję i dobrze mi z oczu patrzy.

Roxann, pozwól że odniosę się do tego fragmentu Twojej wypowiedzi.
Zacznę od "pancerza niedostępności". Nie trzeba go przełamywać, bo Ty go po prostu nie masz. To dlatego ludzie Cię zaczepiają na ulicy, bo jesteś "łatwa". Nie w znaczeniu "puszczalska" ale po prostu łatwa, łatwo się do Ciebie gada, łatwo Ci z oczu patrzy (ja Cię nie znam, stwierdzam na podstawie tego co piszesz), łatwo Cię zrobić w konia i zmanipulować. Ty po prostu nie masz wykształconych odpowiednich mechanizmów obronnych, cokolwiek byś o sobie nie myślała to tak właśnie jest, nie masz żadnego pancerza niedostępności, jesteś jak otwarta książka którą się łatwo czyta.  Dlatego też spotykasz osoby jakie spotykasz na swojej drodze.
Każdy z Twoich ex miał jakąś trudną historię? Bzdura, to sa normalne życiowe sytuacje, owszem może oi trochę traumatyczne ale żaden cud. Oni od razu wyczaili z kim mają do czynienia i że taka właśnie historia sprzeda się Tobie najlepiej. Ty wyobrażałaś sobie że oni przed Tobą otwierają swoje serca i dusze, a tak naprawdę to oni Ci sprzedawali historyjkę specjalnie spreparowaną na Twoje potrzeby, bo widzieli jak Cię to jara. Trochę ubarwić prawdę i panienka już leci pocieszać!
Nie, Ty nie wzbudzasz zaufania, jesteś po prostu naiwna i dajesz się wykorzystywać i oni to widzą już od pierwszego wejrzenia.
Sorry.

1 889

Odp: ja, on i ten trzeci
ivy71 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Nie potrafię jak widać zbudować normalnej relacji. Każdy z moich ex miał za sobą jakąś trudną historię czym mnie do siebie w jakiś sposób przekonał. To właśnie rozmowa/współczucie? powodowało, że rodziła się więź – nić porozumienia. Nie chcę już pisać o doświadczeniach sprzed wątku, ale pan żonaty wychował się u dziadków bo rodzice się rozwiedli i specjalnie nim nie interesowali, pan „impotent” był adoptowany, pan mundurowy otarł się o śmierć w Magdalence (kobieta go wtedy rzuciła, bo nie mogła znieść stresu związanego z jego pracą). Nie wiem czemu ale przy mnie ludzie jakoś łatwo się uzewnętrzniają… właśnie tacy z pozoru silni zaczynają opowiadać o jakichś swoich traumatycznych przeżyciach, tym co im leży na sercu.. a to mnie od razu rusza… tym bardziej, że zwykle dodają „nie wiem czemu o tym ci mówię, nikomu tego nie powiadałem”. A tajemnice powierza się chyba tylko zaufanej osobie, czyż nie? Dlatego jakoś automatycznie takie osoby przełamują mój pancerz niedostępności. Doceniam, że widzą we mnie nie tylko kobietę, ale i przyjaciela.
Kiedyś nawet się zastanawiałam dlaczego tak jest, że nawet w tłumie…jak ktoś chce o coś zapytać, to zwraca się automatycznie do mnie (wielokrotnie tak miałam). W pracy podobnie. I kiedyś kolega, który był tego świadkiem powiedział, że po prostu mam taką aparycję i dobrze mi z oczu patrzy.

Roxann, pozwól że odniosę się do tego fragmentu Twojej wypowiedzi.
Zacznę od "pancerza niedostępności". Nie trzeba go przełamywać, bo Ty go po prostu nie masz. To dlatego ludzie Cię zaczepiają na ulicy, bo jesteś "łatwa". Nie w znaczeniu "puszczalska" ale po prostu łatwa, łatwo się do Ciebie gada, łatwo Ci z oczu patrzy (ja Cię nie znam, stwierdzam na podstawie tego co piszesz), łatwo Cię zrobić w konia i zmanipulować. Ty po prostu nie masz wykształconych odpowiednich mechanizmów obronnych, cokolwiek byś o sobie nie myślała to tak właśnie jest, nie masz żadnego pancerza niedostępności, jesteś jak otwarta książka którą się łatwo czyta.  Dlatego też spotykasz osoby jakie spotykasz na swojej drodze.
Każdy z Twoich ex miał jakąś trudną historię? Bzdura, to sa normalne życiowe sytuacje, owszem może oi trochę traumatyczne ale żaden cud. Oni od razu wyczaili z kim mają do czynienia i że taka właśnie historia sprzeda się Tobie najlepiej. Ty wyobrażałaś sobie że oni przed Tobą otwierają swoje serca i dusze, a tak naprawdę to oni Ci sprzedawali historyjkę specjalnie spreparowaną na Twoje potrzeby, bo widzieli jak Cię to jara. Trochę ubarwić prawdę i panienka już leci pocieszać!
Nie, Ty nie wzbudzasz zaufania, jesteś po prostu naiwna i dajesz się wykorzystywać i oni to widzą już od pierwszego wejrzenia.
Sorry.

100% prawdy. A przy tym Roxann jest rowniez próżna i dlatego nie zakłada nigdy bezpiecznego scenariusza ze jakiś facet mógłby chcieć ja poprostu wykorzystać, "przelecieć" tylko na pewno zakochał sie w niej...no bo jak nie pokochać takiej kobiety jak ona. Jestem pewna ze wierzysz wciąż Rozann ze Prezes Cie kochał tylko ze moze troche  egoistycznie, niedojrzałe i takie tam inne pierdy.

1 890 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-23 17:37:08)

Odp: ja, on i ten trzeci

Ivy71, ja już przeczytałam o sobie tyle różnych opinii, często skrajnych, że czasem aż sama się dziwię jakie wnioski na podstawie tego co tu piszę forumowicze wyciągają.  Z jednymi trudno się nie zgodzić, inne kompletnie do mnie nie pasują – i to nie jest kwestia kreacji wizerunku tu na forum czy fantazji. Gdyby tak było, to bym sobie „wymyśliła” bardziej chlubną historię albo w ogóle nie przyznawała się do romansu z żonatym.  Tylko jaki by miało wtedy sens zakładanie wątku? Początkowo nawet nie chciałam wspominać, że wspomniany w tytule „trzeci” jest żonaty bo problem miałam z ex a nie z nim, przynajmniej wtedy tak mi się wydawało.
Co do tego co napisałaś …. Może rzeczywiście nie mam wypracowanego mechanizmu obronnego ... ale przed silnymi jednostkami, mającymi zdolności manipulacyjne, potrafiącymi grać na uczuciach/emocjach.  Jednak nie zgodzę się z tym, że to, że wzbudzam zaufanie jest przejawem „łatwości” przez Ciebie rozumianej – bo na pierwszy rzut oka widać, że ze mnie naiwne „cielę” tongue Na pewno mam w sobie trochę naiwności, ale nie w takim stopniu jak to przedstawiłaś.  To pewnie też kwestia interpretacji moich słów, że często mi się zdarza, że w tłumie, mając do wyboru wiele osób w 8/10 przypadków ktoś podchodzi do mnie. Tylko nie wiem co z tą dostępnością czy pozorną oceną łatwości zrobienia mnie w konia ma np. starsza pani, która podchodzi do mnie na chodniku przy przejściu dla pieszych, gdzie nie ma świateł i pyta czy mogłabym ją przeprowadzić na 2 stronę ulicy bo sama porusza się wolniutko o lasce, albo że jakiś obcokrajowiec zapyta jak dojść/dojechać? Nigdy tak nie miałaś, że chcąc kogoś o coś zapytać wybierałaś osobę, która w twojej ocenie taką informację ci udzieli? Z pewnością nie był to nastolatek w kapturze czy „sierotka Marysia”.
To że dałam się w jakimś stopniu wykorzystać czy zmanipulować panu żonatemu nie znaczy, że to już mam we krwi. A z tym pancerzem wielokrotnie już słyszałam… może jestem otwarta na co dzień, w pracy, ale z wielkim trudem nawiązuje bliższe relacje, wpuszczam kogoś do swojego życia. Jak widzę, że ktoś chce za szybko przekroczyć granice od razu się wycofuję. I wbrew pewnie pozorom w ogóle nie lubię mówić o sobie – no i tu też masz trochę racji, że często osoby mnie „wykorzystują” gdy mają problemy, by się wygadać, bo ja zwykle wysłucham, doradzę ale sama jak przyjdzie co do czego to nie mam z kim – w końcu ja zawsze sobie świetnie radzę, na wszystko mam odpowiedź, jakie mogłabym mieć problemy? Może dlatego na forum tyle rozkminiałam bo tu miałam okazję i szansę opowiedzieć o swoich emocjach, rozterkach itd.

I jeszcze coś muszę/chcę dodać. Wydaje mi się, że najbliżej, niestety, mi do tego co pisze Summerka. Kolejny zresztą raz czytając jej post czułam się jakby coś mnie przeszyło od stóp do głów – może nie cała wypowiedź (bo nie zgodzę się z tym, że fantazjuje i kłamię jak z nut), ale pewna rzecz na która zwróciła uwagę… Nie chcę jednak tego rozwijać, bo to nie jest kwestia do roztrząsania na forum. Ale tak jak z 10 stron temu ostatecznie zerwała „maskę” pana żonatego.. podając to w taki sposób że już nie miałam pytań, tak teraz … do mnie dotarło, w czym tak naprawdę tkwi mój problem….

1 891

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

To pewnie kwestia interpretacji moich słów, że często mi się zdarza, że w tłumie, mając do wyboru wiele osób w 8/10 przypadków podchodzi do mnie. Tylko nie wiem co z tą dostępnością czy pozorną oceną łatwości zrobienia mnie w konia ma np. starsza pani, która podchodzi do mnie na chodniku przy przejściu dla pieszych gdzie nie ma świateł i pyta czy mogłabym ją przeprowadzić na 2 stronę ulicy… a sama porusza się wolniutko o lasce, albo że jakiś obcokrajowiec zapyta jak dojść/dojechać? Nigdy tak nie miałaś, że chcąc kogoś o coś zapytać wybierałaś osobę, która w twojej ocenie taką informację ci udzieli? Z pewnością nie był to nastolatek w kapturze czy „sierotka Marysia”.

Ja tylko do tego się na szybko odniosę, bo się uśmiechnęłam jak to czytałam. wink
JA jak chcę pytać o drogę czy o cokolwiek to podchodzę do pierwszej lepszej osoby, która się nawinie (facet, wielki kark, kobieta z dzieckiem, babcia z laską - WHATEVA) , ale nigdy bym nie pomyślała, że ich w tym momencie jakoś selekcjonuję podświadomie albo wybieram. To są ułamki sekund, ale to JA wink
Kwestia interpretacji i dorobienia historii do tego, tak jak mówisz.

Ale w sumie.. lepiej mieć taką niż nienawidzić ludzi np. więc spoko. Tylko trochę mnie to rozbawiło smile

1 892 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-23 17:52:30)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Ja tylko do tego się na szybko odniosę, bo się uśmiechnęłam jak to czytałam. wink
JA jak chcę pytać o drogę czy o cokolwiek to podchodzę do pierwszej lepszej osoby, która się nawinie (facet, wielki kark, kobieta z dzieckiem, babcia z laską - WHATEVA) , ale nigdy bym nie pomyślała, że ich w tym momencie jakoś selekcjonuję podświadomie albo wybieram. To są ułamki sekund, ale to JA wink
Kwestia interpretacji i dorobienia historii do tego, tak jak mówisz.

Ale w sumie.. lepiej mieć taką niż nienawidzić ludzi np. więc spoko. Tylko trochę mnie to rozbawiło smile

No widzisz, a ja sądzę po sobie - mając do wyboru matkę z dzieckiem czy faceta w kapturze wybrałabym to pierwsze nawet jakbym miała się przejść kawałek wink
No chyba, że by była jakaś nagła sytuacja to rzeczywiście kto pod ręką.

Edit: i znów czepianie się tego co napisałam w zupełnie innym kontekście... tongue
I dorabianie ideologii.... a tylko wyraziłam swoje spostrzeżenie. Akurat kiedy to pisałam przypomniała mi się sytuacja z jakiegoś wyjazdu ze znajomymi.. szliśmy sobie zwiedzając i tak powiedzmy w przeciągu może 2 h chyba z 6 razy ktoś mnie zaczepił pytając o coś. Nikogo innego z naszej grupy - wtedy zaczęliśmy sobie żartować nawet z tego, że mam chyba na czole wypisane "Informacja".. po czym kolega powiedział to co napisałam, że mam po prostu taką ciepłą aparycję, że wzbudzam zaufanie. Tyle. smile

1 893

Odp: ja, on i ten trzeci

No, no - ja też sądzę po sobie , dlatego mówię - to samo zdarzenie, 2 inne interpretacje.
I przez to, że ja robię tak jak opisałam, to jak ktoś do mnie podchodzi to też zawsze zakładam, że to przypadek. No, chyba że to próba zagadania, ale to wtedy też z opóźnieniem dochodzi do mnie wink

1 894

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

100% prawdy. A przy tym Roxann jest rowniez próżna i dlatego nie zakłada nigdy bezpiecznego scenariusza ze jakiś facet mógłby chcieć ja poprostu wykorzystać, "przelecieć" tylko na pewno zakochał sie w niej...no bo jak nie pokochać takiej kobiety jak ona. Jestem pewna ze wierzysz wciąż Rozann ze Prezes Cie kochał tylko ze moze troche  egoistycznie, niedojrzałe i takie tam inne pierdy.

Ale jakie to ma znaczenie? Ja pewna moge być tylko co sama czułam, w umysł czyjś nie zajrzę.
Tak samo się dziwię skąd Twoje przekonanie że to co napisała Ivy to 100% prawdy? Bo ci to pasuje?
Może sama się z tym utożsamisz - wtedy to zrozumiałe.

1 895

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

100% prawdy. A przy tym Roxann jest rowniez próżna i dlatego nie zakłada nigdy bezpiecznego scenariusza ze jakiś facet mógłby chcieć ja poprostu wykorzystać, "przelecieć" tylko na pewno zakochał sie w niej...no bo jak nie pokochać takiej kobiety jak ona. Jestem pewna ze wierzysz wciąż Rozann ze Prezes Cie kochał tylko ze moze troche  egoistycznie, niedojrzałe i takie tam inne pierdy.

Ale jakie to ma znaczenie? Ja pewna moge być tylko co sama czułam, w umysł czyjś nie zajrzę.
Tak samo się dziwię skąd Twoje przekonanie że to co napisała Ivy to 100% prawdy? Bo ci to pasuje?
Może sama się z tym utożsamisz - wtedy to zrozumiałe.

Dlaczego ma mi to pasować? Nie...poprostu jak czytam Twoje posty od początku Roxann to nigdy nie widziałam w Tobie chociażby cienia refleksji/ niepewności ze moze on Ciebie zwyczajnie wykorzystuje. A ze Ty byłas pewna co czujesz i to Ci wystarczylo. No widzisz, w tym ( i nie tylko w tym) sie różnimy. Mi by nigdy nie wystarczyła swiadomosc  ze ja kogos kocham a on moze mnie kocha, moze jedynie pożąda a moze zabija ze mna tylko nudę i rutynę związkowa. Gdybym miała cień takich podejrzeń to odsunelabym  sie od takiego człowieka z szacunku.... do samej siebie. Bo żadne uczucie nie usprawiedliwia braku szacunku dla siebie a ja godząc sie na bycie czyjaś przyjemnostką czulabym ze  siebie  nie szanuje. Nawet swiadomosc  ze ja tego człowieka kocham w żaden sposób by mi tego nie rekompensowała ...wręcz przeciwnie. Stałabym przed lustrem i klepalabym sie otwarta dłonią w czoło myśląc ze jestem głupia.

1 896 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-23 19:23:08)

Odp: ja, on i ten trzeci

Oj Feniks.. łatwo oceniać...

1 897 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-08-23 19:53:38)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Oj Feniks.. łatwo oceniać...

Roxann ale moja ocena tu nic nie ma do rzeczy. Ty mnie nie znasz wiec to co sobie mysli jakas anonimowa kobieta moze Ci tak naprawde zwisać. Clue w tym zeby te komentarze ktore Ty uważasz za oceniające wywołaly w Tobie jakies przemyślenia na przyszłość i moze  obudziły w Tobie pewien rodzaj buntu ze nie k...wa nie dam sie kolejny raz wykorzystać jakiemuś palantowi ktory kupi od babki kwiatki na bazarku, napisze łzawy wierszyk i wykona jeszcze kilka tanich gestów a ja uznam ze to wystarczy by mu oddać swoje poczucie godności. Bo gdyby chodziło tylko o przyjemne bzykanko dla obu stron to ok...nie byłoby to chwalebne ani moralne  ale przynajmniej mogłabyś tu nawet z przekora napisać ze nic nie straciłaś a sie przyjemnie odprezylas i dowartosciowalas pare razy tymi jego gescikami. Ale wiemy obie ze tak napisać nie możesz, ze sie czujesz w jakiś sposób przeczołgana psychicznie przez tego faceta. Na koniec zrobił z Ciebie w sumie idiotkę jeszcze tym tekstem ze go nie kochałaś bo byłas interesowna w miłości a ona niczego nie wymaga. Taaaa jasne. Tak nie napisałaby w życiu człowiek ktory miałby chociaż gram szacunku do Ciebie. Mógłby ściemniać ze zona, ze dzieci, ze rodzina i system każą mu z Ciebie zrezygnować a  nie tak perfidnie obracać kota ogonem i robić z Ciebie  wręcz winną. Ja tam bym sie wku...wiła. A Ty wzdychasz ze łatwo powiedzieć.
Edit. Widzisz Roxann ja jestem Twoim przeciwieństwem w tym względzie ze nie znoszę poczucia ze ktos mi uwłacza jesli chodzi o szacunek albo sobie moim kosztem dogadza. Pare razy w życiu zdarzyło mi sie wręcz przereagowac  i na kogos naskoczyć ze hola hola niech mnie nie traktuje jak idiotkę i nie nawija makaronu na uszy bo głupich nie sieją. Moze jestem przesadnie podejrzliwa moze za bardzo nieufna ale dzieki temu tez spokojna ze nikt mnie nie wykorzystał. Nie mam tu na mysli wykorzystania w sensie przysług czy nie oddanych pozyczek  tylko psychicznego zerowania na mnie w imie niby czegos tam. Nawet jak sie na takie cos zanosiło to ucinałam to w zarodku.

1 898

Odp: ja, on i ten trzeci

feniks35, ja nie mam żadnych pytań czy wątpliwości co do pana żonatego. Co do mnie? W sumie nawet przy tym swoim rozkminianiu podkreślałam, że jedyne co chcę to się odkochać. Te wszystkie komentarze do mnie docierały bo były logiczne ale weź serduszko zaprogramuj ot tak? No nie da się. To zawsze proces a osoba zakocha jest jak nie spełna rozumu czy pod wpływem.. i tyle.

1 899

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

feniks35, ja nie mam żadnych pytań czy wątpliwości co do pana żonatego. Co do mnie? W sumie nawet przy tym swoim rozkminianiu podkreślałam, że jedyne co chcę to się odkochać. Te wszystkie komentarze do mnie docierały bo były logiczne ale weź serduszko zaprogramuj ot tak? No nie da się. To zawsze proces a osoba zakocha jest jak nie spełna rozumu czy pod wpływem.. i tyle.

Nie każda osoba tak ma. U mnie serduszko zawsze ma w relacjach miedzyludzkich adwersarza w postaci rozumu i godności i nawet jesli naginam granice tych ostatnich bo mi zalezy zeby "wyszło" to tylko do pewnego momentu. Nie mam dlatego zbyt wielu przyjaciół ale co do tych których mam posiadam pewność ze to sa ludzie ktorym naprawde na mnie zależy. Pare znajomosci już ucięłam gdy poczułam ze nie ma symetrii a kilka jest na drodze do wygaszenia. Nawet jak mnie serce zaboli na początku to wiem ze potem poczuje sie lepiej i pewna ze to była dobra decyzja.

1 900

Odp: ja, on i ten trzeci

Feniks, Ty mówisz o przyjazni , ja o zakochaniu .Tego nie ma co porównywać.
Zresztą, rozkminialam 50 stron, juz tez mam dość wink

1 901

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Feniks, Ty mówisz o przyjazni , ja o zakochaniu .Tego nie ma co porównywać.
Zresztą, rozkminialam 50 stron, juz tez mam dość wink

trzymam za słowo wink

1 902

Odp: ja, on i ten trzeci

Przyszedł dziś do mnie do pracy. Na chwilę, bo ‘zaraz’ miał samolot...

1 903

Odp: ja, on i ten trzeci

O jak miło z jego strony. Cud miód.

1 904

Odp: ja, on i ten trzeci

Tak tak, jasne.
A świstak siedzi .... i zawija smile

1 905

Odp: ja, on i ten trzeci

..że niby seksu nie było? wink

Powiedz, Roxann, i tak nikt Cię za to nie zje przecież.
Zdobył 'bazę' znowu? smile

1 906

Odp: ja, on i ten trzeci

Lubię ten wątek. Roxann, żebym cię nie uraziła, ale czasem to jest aż komicznie.

1 907

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Powiedz, Roxann, i tak nikt Cię za to nie zje przecież.
Zdobył 'bazę' znowu? smile

Nie

1 908

Odp: ja, on i ten trzeci

Ale miesza nadal.

1 909

Odp: ja, on i ten trzeci

Dziwne to było spotkanie. Pewnie też, że przez zaskoczenie i w pracy (tzn pewnie byłoby większe, gdyby nie wiadomość 'koleżanki', która jakby nie było zrobiła mi tym przysługę - przynajmniej psychicznie się z tym oswoiłam).
Nawet trudno mi cokolwiek powiedzieć...

1 910

Odp: ja, on i ten trzeci

... jak dla mnie ... Nikogo nie było, zdjęciów żadnych nie dawali ... ale Twoje pragnienie romantycznej, wyidealizowanej miłości Roxann nie daje za wygraną i nadal pisze tą niewiarygodną historię dla publiki ...

1 911

Odp: ja, on i ten trzeci

IsaBella77, ale co tu niby romantycznego czy wyidealizowanego? On nie przyjechał tu do mnie, nie wpadł z bukietem róż krzycząc na cały open space jak mnie kocha tongue bo nie wiem?
Był w interesach, gdyby nie wiadomość znajomej nie wiedziałabym nawet, że tu jest. Że wysłał zdjęcie? Swojego czasu wysyłał mi mnóstwo zdjęć z delegacji - nie siebie, ale jak coś ciekawego zobaczył, sfotografował (on bardzo dużo podróżuje, nie tylko po Europie). Więc to zdjęcie nie było też jakimś wyczynem poza tym, że kojarzyłam dobrze co na nim jest i gdzie zostało zrobione. A że wpadł ostatniego dnia...też mi powiedział dlaczego - i też nie było w tym żadnego romantyzmu. Tym bardziej wyidealizowanego.
Więc wychodzi, że nie ja tu szukam sensacji tylko inni już sobie dopisują scenariusz, cd. który nie ma miejsca.

1 912

Odp: ja, on i ten trzeci

Gdyby wpadł z bukietem róż to przynajmniej byłby autentyczny. Tylko wtedy musiałby zaryzykować odtrąceniem. Wolał więc asekurancko, wybadać grunt. Wykalkulowane i bez spontaniczności.

1 913 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-25 15:47:15)

Odp: ja, on i ten trzeci

Dlatego nic nie namieszał. Wkurzyły mnie tylko troszkę komentarze dziewczyn, typu: „kto to, znasz go? Poznaj mnie z nim itd. Wiem, że to było w żartach, ale..  A tego, że mnie odwiedzi spodziewałam się. Może i ja dla niego jestem „łatwa” czy przewidywalna, ale on dla mnie (już) też. Po tym zdjęciu byłam w 99% pewna, że w jakiś sposób do tego nawiąże że był albo spróbuje się spotkać bo chociażby wtedy jak jechał niby w ciemno a ja nie odebrałam, to powiedziałam mu, że nie wierzę, że był i żeby chociaż przysłał jakieś zdjęcie potwierdzające, na co on że nie zrobił (co do niego nie podobne, bo on zawsze mnóstwo zdjęć robi). Także nie był w tym przekonywujący.
Myślałam tylko, że raczej już po powrocie się odezwie i powie coś w stylu: widzisz, byłem i nie zawracałem ci głowy – znaczy, że słowny i że szanuje moją decyzję. A jeśli już to wpadnie do pracy (w końcu nie wie gdzie teraz dokładnie mieszkam).
I wpadł, pewnie nie przypadkiem ostatniego dnia, ale z konkretną sprawą. I nie było w tym nic romantycznego, żadnych wyznań, a tym bardziej namiętnego seksu wink
Zresztą, krótko się widzieliśmy. Na do widzenia powiedział tylko, że cieszy się, że się tu zaklimatyzowałam, że mi się podoba i dodał, że nie miał żadnych wątpliwości że sobie poradzę i że jest ze mnie dumny i życzył powodzenia. A ja mu przyjemnej podróży powrotnej. I w sumie tyle.

1 914 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-08-25 17:53:38)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, jeśli jego wizyta to prawda, to on naprawdę sobie musi tobą w jakiś sposób samoocenę poprawiać. Przyszedł żeby popatrzeć, jak się zachwycasz jego obecnością, jak drżysz na jego widok, jaka jesteś nieskładna przy nim. To musi mu poprawiać ego, gdy widzi, jak na ciebie działa. Bo po co innego miałby do ciebie zaglądać?

1 915

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Roxann, jeśli jego wizyta to prawda, to on naprawdę sobie musi tobą w jakiś sposób samoocenę poprawiać. Przyszedł żeby popatrzeć, jak się zachwycasz jego obecnością, jak drżysz na jego widok, jaka jesteś nieskładna przy nim. To musi mu poprawiać ego, gdy widzi, jak na ciebie działa. Bo po co innego miałby do ciebie zaglądać?


Też tak myślę, bo o co innego może mu chodzić?
Napawa się wrażeniem jakie robi na Roxann lub 'wydaje mu się, że robi'. To bez różnicy, póki on sam w to wierzy.

Naprawdę pusty, zakochany w sobie satyr.. żałosne te jego zagrywki są.

1 916 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-25 18:17:07)

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Roxann, jeśli jego wizyta to prawda, to on naprawdę sobie musi tobą w jakiś sposób samoocenę poprawiać. Przyszedł żeby popatrzeć, jak się zachwycasz jego obecnością, jak drżysz na jego widok, jaka jesteś nieskładna przy nim. To musi mu poprawiać ego, gdy widzi, jak na ciebie działa. Bo po co innego miałby do ciebie zaglądać?

Nie wiem, wiem że tak było jakiś czas temu, że rzeczywiście mi rączki drżały itd. Ale teraz już nie... tak jak pisałam, to że wpadnie było dla mnie do przewidzenia a tym samym nie wzbudziło emocji. Dlatego nie ma o czym nawet mówić.
Też mnie to zastanawia po co zagląda, bo chociażby jak  napisała Elle, przystojni faceci z dużym libido nie zatrzymują się tylko szukają dalej, jak coś nie idzie po ich myśli. Myślę jednak, że to kwestia bycia na świeczniku (mowie o nim). Łatwo się wplątać w jakiś skandal.. a wiadomo jakie kobiety są i jakie media, nawet nie mówię o tych powszechnych ale...  Już wiele stron temu jedna osoba to powiedziała - ja jestem zaufana, ta 'wrażliwa' - on wie, że ode mnie nic nie wyjdzie. Poza tym nie miałam swojego czasu wymagań. A nie miałam, bo wierzyłam w jego miłość intencje. Teraz już nie. Ale i chyba "uczucie" się z mojej strony wypaliło...

1 917

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Też mnie to zastanawia po co zagląda, bo chociażby jak  napisała Elle, przystojni faceci z dużym libido nie zatrzymują się tylko szukają dalej, jak coś nie idzie po ich myśli.

A ja myślę, że Ty dalej doszukujesz się w tym znaków, że jesteś dla niego kimś wyjątkowym..
A dlaczego się tak na Tobie "zawiesił"?
Wiesz, faceci narcyzi mają wianuszek adoratorek, ale to nie oznacza, że w ich obrębie nie mają swoich ulubienic. Tych najgrzeczniejszych, najmniej wymagających właśnie smile
Z tego co pisałaś Ty byłaś taką "najgrzeczniejsza uczennicą", która za 5 od swojego Mentora jest w stanie wiele poświęcić.
Myślę, że on to 'docenia' na swój sposób. Tzn. na pewno miło mu się kojarzysz, z permanentnym fellatio wink

Myślę jednak, że to kwestia bycia na świeczniku (mowie o nim). Łatwo się wplątać w jakiś skandal.. a wiadomo jakie kobiety są i jakie media, nawet nie mówię o tych powszechnych ale...

Też znałam takich facetów i jak się ma łeb na karku to są sposoby, żeby to obejść. Owszem liczy się żeby dana kobieta miała klasę i umiała w razie czego trzymać język za zębami, ale musi być też odpowiedni naiwna i zdesperowana.

1 918

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Też znałam takich facetów i jak się ma łeb na karku to są sposoby, żeby to obejść. Owszem liczy się żeby dana kobieta miała klasę i umiała w razie czego trzymać język za zębami, ale musi być też odpowiedni naiwna i zdesperowana.

Może i naiwna byłam.. ale na pewno nie jestem zdesperowana.. inaczej bym niezwłocznie powiadomiła jego żonę albo kontynuowała romans wiedząc, co wiem.

1 919

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Też znałam takich facetów i jak się ma łeb na karku to są sposoby, żeby to obejść. Owszem liczy się żeby dana kobieta miała klasę i umiała w razie czego trzymać język za zębami, ale musi być też odpowiedni naiwna i zdesperowana.

Może i naiwna byłam.. ale na pewno nie jestem zdesperowana.. inaczej bym niezwłocznie powiadomiła jego żonę albo kontynuowała romans wiedząc, co wiem.

Niekoniecznie. Powiadamianie żony owszem, trąci desperacją, ale na to z reguły decydują się osoby o niskiej inteligencji emocjonalnej, działające pod wpływem silnych emocji.
Osoba, która jest bardziej 'ogarnięta' w tym zakresie wie, że czasem opłaca się trzymać buzię na kłódkę żeby lepiej wyjść na tym 'wizerunkowo' i pozostawić miłe wspomnienia po sobie wink

Pisząc o desperacji w Twoim przypadku miałam na myśli to jak bardzo on wiedział i czuł, że go chcesz i jak Ci imponuje. Że nie znajdziesz "drugiego takiego jak on", tym się napawał.

1 920

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle, może i tak. Z tymże nie wiem na ile on to widział po mnie a na ile mi to wmawiał, jaki to jest wspaniały, wyjątkowy i w ogóle. On nie pytał, on mówił to tak jakby to była prawda nie podlegająca dyskusji. No i w ogóle powinnam się cieszyć, a nie jeszcze narzekać wink

Inna rzecz… aż się uśmiechnęłam jak zobaczyłam od niego wczorajszą wiadomość – było w niej mniej więcej to co przewidziałam, że po powrocie napisze. Tylko rozpoczęte od tłumaczenia, że nie chciał mnie niepokoić i właściwie do ostatniego momentu wahał się czy mnie odwiedzić. Odpisałam mu, że doceniam, że tak jest zdecydowanie lepiej itd. Dodałam też, że dzięki temu „uczucie” się wypaliło i że teraz każdemu żyje się lepiej (specjalnie to napisałam). Na co on: „…i tu się z tobą nie zgodzę. Bo ja odnoszę wrażenie że nasza miłość jest wieczna. Bez względu na koleje losu… nawet po kilku latach bez kontaktu…ONA jest po prostu. Ja wiem, ze to chore, ale co zrobić… tak jest.” Nic już nie odpisałam…

1 921

Odp: ja, on i ten trzeci

Po ponad roku mieszkania z kochanką, kiedy porzucił rodzinę: trójkę dzieci i mnie w ciąży z jego czwartym dzieckiem pisał do mnie i mówił: to przetrwa ( o miłości) bo jest prawdziwe. Taka wielka prawdziwa miłość. To co przez niego przeszłam i przechodzę to koszmar i zarazem prawie kronika kryminalna.
Od takich pseudo romantycznych typów należy trzymać się jak najdalej! Roxann on dalej manipuluje i chce żebyś wkręcała się w wieczną, wielką, romantyczną miłość. To nie jest tylko chore, ale i samolubne. Jesteś młoda i nie marnuj ani swojej młodości ani czasu na życie w "bajce". To co on ci serwuje to pranie mózgu.
Facet ma żonę i dziecko. To co robi jest zwyczajnie podłe a ty jesteś kolejną, z którą się nie liczy tylko zaspokaja swoje zachcianki.
Pasujesz mu bo inna by na to przenigdy nie poleciała. To znaczy nie zakochałaby się w teatralnych słowach i gestach.
Trzymaj się Roxann. Im prędzej otrząśniesz się z tego tym lepiej dla ciebie.
Obawiam się, że jak nie będziesz stanowcza i nie zażyczysz sobie, żeby spierniczał z twojego życia to ten namolny żonkiś będzie cały czas starać się pod byle pretekstem podsycić znajomość.
Ważne, że dalej jest. Dalej nie daje o sobie zapomnieć.
Dziewczyno nie trać już na niego czasu. Nie ma tam jakiegoś interesującego mężczyzny wokół ciebie?

1 922

Odp: ja, on i ten trzeci

Pięknie do siebie pasujecie.
Dajecie sobie to, czego każdy z was w tej materii potrzebuje (i na co się godzi). Tak zwana miłość "roooomantycna" smile.
To będzie trwało latami, tylko pamiętaj Roxann, on ma wszystko, czego facet potrzebuje, ty masz zmarnowane lata na złudzenia i brak kogoś sensownego, wspierającego u boku.
Masz mentalność "kochanki prezesa".
Tylko ty możesz to przerwać.

1 923 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-08-26 11:14:36)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Elle, może i tak. Z tymże nie wiem na ile on to widział po mnie a na ile mi to wmawiał, jaki to jest wspaniały, wyjątkowy i w ogóle. On nie pytał, on mówił to tak jakby to była prawda nie podlegająca dyskusji. No i w ogóle powinnam się cieszyć, a nie jeszcze narzekać wink


Słuchaj, a zrób kiedyś taki 'eksperyment'. Mów jakiemuś facetowi (oczywiście nie pierwszemu z brzegu, ale taki któremu sie podobacie sobie wzajemnie jako tako - nawet on Tobie bardziej smile) , że jest wspaniały, seksowny, męski, wyjątkowy.
Powtarzaj mu to dość często, ale nie nachalnie wplatając w rozmowę. Założymy się, że efekt będzie ten sam i że facet w 'in no time' "zakocha się" w Tobie, a tak naprawdę w tym jak i co myślisz/mówisz o nim?
O co zakład, Roxann? O wszystko! smile
Nie żartuję.

Taką "politykę miłości" są wstanie odeprzeć tylko najmocniejsze psychicznie jednostki. Stąd siła oddziaływania sekciarzy itp. Oni wszyscy zaczynają właśnie od tego - żeby rozkochać delikwenta w pięknych słowach i rzekomym odbiorze jego osoby.
Pierwszy raz tego określenia użył mój były i dopiero po czasie zrozumiałam, że robił mnie w u.. i jeszcze o tym głośno mówił, bo wiedział, że i tak nie zakumam, ha ha.
Głupiutka, naiwna Elle. Tak było big_smile


Inna rzecz… aż się uśmiechnęłam jak zobaczyłam od niego wczorajszą wiadomość – było w niej mniej więcej to co przewidziałam, że po powrocie napisze. Tylko rozpoczęte od tłumaczenia, że nie chciał mnie niepokoić i właściwie do ostatniego momentu wahał się czy mnie odwiedzić. Odpisałam mu, że doceniam, że tak jest zdecydowanie lepiej itd. Dodałam też, że dzięki temu „uczucie” się wypaliło i że teraz każdemu żyje się lepiej (specjalnie to napisałam). Na co on: „…i tu się z tobą nie zgodzę. Bo ja odnoszę wrażenie że nasza miłość jest wieczna. Bez względu na koleje losu… nawet po kilku latach bez kontaktu…ONA jest po prostu. Ja wiem, ze to chore, ale co zrobić… tak jest.” Nic już nie odpisałam…

Satyr. Prawdziwy satyr, tyle powiem.
Brakowało tylko żeby penisa w erekcji podesłał.
"Nasza love is wieczna".. Podajcie mnie wiadro!!!!

1 924 Ostatnio edytowany przez Betsy80 (2016-08-26 11:20:10)

Odp: ja, on i ten trzeci

Pytanie jest jedno. Czym dla takiego dziada, jakim on jest i dla takiej dziewczyny, jaką Ty jesteś ( nie oceniając Cię, po prostu dla takiej, jaką jesteś naprawdę) jest MIŁOŚĆ.
Niepojęte, jak manipuluje się ludźmi szastając wielkimi słowami, które nie mają nic a nic wspólnego z daną sytuacją, są wręcz przeciwieństwem .
Zawijanie gówna w złotko nie uczyni go praliną wink
Te zdjęcia, odwiedziny, deklaracje, że nie odda Cię " byle komu" - takie to prymitywne, szablonowe, proste i płytkie, że chyba już śmieszne.
Jeśli na Tobie nadal ( pomimo zapierania się i zaprzeczania) robi to jakiekolwiek wrażenie to słabo.
I jeszcze jedno, pozwalasz, żeby taki osobnik z premedytacją robił z Ciebie idiotkę, naiwną kretynkę, pozwalasz się obrażać tym wszystkim, co on robi , dajesz na to przyzwolenie dyskutując z nim, siląc się na uprzejmości .
Kiedyś któraś z dziewczyn po przejściach napisała na forum, że zaloty znudzonych żonatych ją zwyczajnie obrażają. Mnie też. I chyba każdą szanującą się kobietę.
Także sorry Roxann ... weź się ogarnij.

1 925

Odp: ja, on i ten trzeci

Może on lubi gonić króliczka?

1 926

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Może on lubi gonić króliczka?

A kogo obchodzi co lubi robić po godzinach stary satyr?

J/Betsy80. Zaloty starego żonatego krokodyla szanującą się kobietę OBRAŻAJĄ, a nie podniecają.

1 927

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:
horses napisał/a:

Może on lubi gonić króliczka?

A kogo obchodzi co lubi robić po godzinach stary satyr?

J/Betsy80. Zaloty starego żonatego krokodyla szanującą się kobietę OBRAŻAJĄ, a nie podniecają.

Chyba Roxann interesuje, bo inaczej po co to tu opisuje?

1 928

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:
horses napisał/a:

Może on lubi gonić króliczka?

A kogo obchodzi co lubi robić po godzinach stary satyr?

J/Betsy80. Zaloty starego żonatego krokodyla szanującą się kobietę OBRAŻAJĄ, a nie podniecają.

To właśnie napisałam.
Z podjarą Roxann na temat wynurzeń tego zlamasa nic się chyba nie da zrobić.
No bo to " takie wyjątkowe i inne... niesamowite i zaskakujące, jedyne na caly świat uczucie "
Że tylko książkę napisać. Najlepiej nowego Greya.

1 929

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie wiem co on lubi a czego nie. Wiem jedno. On ma swoje zycie z ktorego nie zrezygnuje nigdy( zone dzieci prace)....i ma Roxann, na ktora zawsze moze liczyc, ktora swoje najlepsze lata marnuje marzac i myslac o nim zamiast szukac kochajacego prawdziwie mezczyzny z ktorym moglaby zalozyc rodzine. Jemu sie nie dziwie ..tez kochalabym taki  niepisany i niewymagajacy uklad. Dziwie sie Tobie Roxann. Naprawde nie boisz sie ze ktoregos dnia obudzisz sie w pustym lozku i domu z mysla ze przez takiego dziada zmarnowalas sobie zycie ? Ze juz za pozno na dziecko i szczesliwy zwiazek bo przez to co Ci zafundowal zgorzknialas i jestes zmeczona,bez wiary w drugiego czlowieka. Tak mi Ciebie zal.

1 930

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

Nie wiem co on lubi a czego nie. Wiem jedno. On ma swoje zycie z ktorego nie zrezygnuje nigdy( zone dzieci prace)....i ma Roxann, na ktora zawsze moze liczyc, ktora swoje najlepsze lata marnuje marzac i myslac o nim zamiast szukac kochajacego prawdziwie mezczyzny z ktorym moglaby zalozyc rodzine. Jemu sie nie dziwie ..tez kochalabym taki  niepisany i niewymagajacy uklad. Dziwie sie Tobie Roxann. Naprawde nie boisz sie ze ktoregos dnia obudzisz sie w pustym lozku i domu z mysla ze przez takiego dziada zmarnowalas sobie zycie ? Ze juz za pozno na dziecko i szczesliwy zwiazek bo przez to co Ci zafundowal zgorzknialas i jestes zmeczona,bez wiary w drugiego czlowieka. Tak mi Ciebie zal.

Świetnie napisane!
Dodam , że miłość łączy się przede wszystkim z odpowiedzialnością za szczęście , zdrowie, życie drugiego człowieka.
To nie tylko atmosfera ......
Roxann jest już zapewne dojrzałą kobietą. Jak sobie pościeli, tak się wyśpi.

1 931

Odp: ja, on i ten trzeci

Wkurzyłam się i mu wysmarowałam maila zaczynającego się od słow: „o jakiej ty w ogóle miłości mówisz, czy w ogóle znasz jej znaczenie, istotę? Gdyby to rzeczywiście była miłość, to…(i tu całkiem pokaźna litania mi wyszła). Wiec??
Odpisał mi tylko: „nie chce mi się odpisywać na tak stawiane pytania”.

Początkowo ta jego wiadomość mnie rozśmieszyła, ale teraz mega wkurwiona jestem… hmm

1 932

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Wkurzyłam się i mu wysmarowałam maila zaczynającego się od słow: „o jakiej ty w ogóle miłości mówisz, czy w ogóle znasz jej znaczenie, istotę? Gdyby to rzeczywiście była miłość, to…(i tu całkiem pokaźna litania mi wyszła). Wiec??
Odpisał mi tylko: „nie chce mi się odpisywać na tak stawiane pytania”.

Kawał sk...la.
Ta jego odpowiedź mówi jasno odkąd dokąd jest "miłość". Zaczyna i kończy się w wyznaczonych przez niego ramach, czasie i miejscu.

1 933

Odp: ja, on i ten trzeci

Po co odpisałaś? Po co odbierasz i analizujesz jego maile, słowa? Co chcesz w nich się doczytać? Co to daje? To iluzja.

1 934

Odp: ja, on i ten trzeci

A wiesz dlaczego jestes? Bo liczylas ze ta wymiana zdan, Twoje demonstracyjne "uczucie sie wypalilo" doprowadzisz do jakis wyjasnien,on powie/ napisze cos czego bedziesz mogla sie uczepic z  mysla "moj Boze on mnie naprawde kocha, tylko ta zona i bachory istnieja i dlatego nie mozemy byc razem". A tu zonk. On Cie poslal do kata jak bura suke.
Gdybys byla naprawde wyleczona z tego faceta to wiedzialabys ze nic mu nie musisz wyjasniac ani pisac bo on doskonale wie czemu zasluguje na Twoja obojetnosc do konca swiata. Ale Ty wyleczona nie jestes i spieprzysz sobie zycie dla takiego typa jak nie chodzac z nim do wyra to probujac mu udowodnic ze masz go gdzies a nocami   gryzac poduszke z tesknoty za nim.

1 935

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Wkurzyłam się i mu wysmarowałam maila zaczynającego się od słow: „o jakiej ty w ogóle miłości mówisz, czy w ogóle znasz jej znaczenie, istotę? Gdyby to rzeczywiście była miłość, to…(i tu całkiem pokaźna litania mi wyszła). Wiec??
Odpisał mi tylko: „nie chce mi się odpisywać na tak stawiane pytania”.

Początkowo ta jego wiadomość mnie rozśmieszyła, ale teraz mega wkurwiona jestem… hmm

Roxann, nie popisuj się przed forum i nie graj pod publiczkę.
Stary siedzi w tobie jak nic, i takie udawanie, że niby się od niego odpędzasz... Dobre sobie wink.
Kręci cię ta cała sytuacja i stary pryk.
No trudno, taka jesteś.

1 936

Odp: ja, on i ten trzeci

True.
Tą wiadomością - elaboratem wysłałaś sygnał niewerbalny wink pt. "odczuwam żal i złość, ogromne emocje, zawiodłeś mnie bo ja ciągle liczę na coś, dlatego dalej z uporem maniaka chwytam się każdej okazji by po raz 100ny tłumaczyć Ci czego chcę, a o czym ty doskonale wiesz".
On wie i bez tej wiadomości, że ma Cię w garści. Ale utwierdziłaś go w tym pisząc ją.

Nie uwolnisz się psychicznie i emocjonalnie od niego, póki będziesz chciała "zmienić zakończenie tej historii", a ciągle chcesz.
Nie łajam Cie tu za to, tylko mówię jak jest. Musisz się poddać i przyjąc fakty na klatę. Raz a porządnie. I odcierpieć swoje.
Narazie ciągle się łudzisz.

1 937

Odp: ja, on i ten trzeci

Jedno co możesz dobrego dla siebie dziewczyno zrobić to dać mu dosadnego kopa. Takiego, żeby spadł z tego piedestału, na którym siedzi i rozkoszuje się widokiem. Ładna, niegłupia i wkręcona w niego na maxa. Ty mu jeszcze coś Roxann próbujesz tłumaczyć...? Może nawet przyzna ci rację, zreflektuje się i uzna, że tak będzie dla niego korzystniej.
Roxann czas dla kobiety nie jest tak łaskawy jak dla faceta!
Powiedz co on traci ucinając sobie z tobą pogawędki. Zabija rutynę w życiu. Sukces zawodowy, udana rodzina, dziecko. I do tego wielbicielka Roxann, która mimo atrakcyjności jest na dobrej drodze aby zostać bezdzietną starą panną.
Roxann jest tylu fajnych mężczyzn, wolnych. Ty możesz mieć wspaniałe życie, ale nie marnuj najpiękniejszych lat młodości na coś takiego. Nie jest warto.

1 938

Odp: ja, on i ten trzeci

Wiem, bez sensu, że odpisałam, ale jakbym nie zareagowała, to by oznaczało, że się z tym zgadzam - chciałam by wiedział, że to na mnie nie działa, że mam dość jego bredni!
Ale z 2 strony kolejny raz się przekonałam, jaki to sk..iel. Wszystko pięknie ładnie, uprzejmości aż do pożygu... do czasu aż coś nie jest po jego myśli albo staje się dla niego niewygodne.

1 939

Odp: ja, on i ten trzeci

Chcesz przekonać, przekazać swój sprzeciw komuś, kto tego i tak nie przyjmie. Bez sensu. Jemu to niepotrzebne, więc nie przyjmie tego typu zwierzeń. A kontakt z Tobą nadal ma. Nic się nie zmieniło. Nie pierwszy raz śmieje się z Twojego focha. Tyle wart jest dla niego Twój mail.
Jeszcze raz, co zyskałaś?

1 940

Odp: ja, on i ten trzeci

Dziewczyno musisz pogodzić się z porażką, bo to jest porażka, bo liczyłaś na wspólne życie.
Może zastanów się, jak to wspólne życie by wyglądało?
Czy czułabyś się pewnie, czy byłabyś przekonana, że jesteś jedyną? Czy mogłabyś zaufać?
Może wtedy tę porażkę przełkniesz i z czasem uznasz, że w gruncie rzeczy to sukces.

1 941

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Jeszcze raz, co zyskałaś?

Nie mam wątpliwości, że jest sku..em, despotą. W dodatku traktuje mnie jak naiwne dziecko dla którego nic nie musi tłumaczyć. sad  I to mnie najbardziej wkur..ło.
Nie no nie da się "po koleżeńsku" tego skończyć, bo on odczeka ile trzeba...i dalej swoje. I znów olśnienie że to wtedy niespełniona, teraz już wieczna miłość była.

1 942 Ostatnio edytowany przez Betsy80 (2016-08-26 12:42:47)

Odp: ja, on i ten trzeci

Wiesz co, gdyby coś w Tobie pękło i stala się rzecz średnio zależna od Twojej woli ( bo i tak w życiu bywa), w afekcie powiadomilabyś jego żonę, zadzialo by się to, co zawsze w podobnych przypadkach.
Bez mrugnięcia okiem zwyzywałby Cię od wszystkiego najgorszego, co tylko stąpa po tej planecie, zrobilby z Ciebie miazgę. Nagle kultura osobista i miłość po kres stalyby się mglistym wspomnieniem.
I Ty wiesz, zdajesz sobie sprawę , że taki byłby koniec. Ponieważ ten człowiek nie ma niczego, co mogloby czynić go facetem z klasą.  To obszczymurek jest. I jeszcze ma się za KOGOŚ WYJĄTKOWEGO.
W co Ty się wplątałaś dziewczyno to jest niepojęte.
Na wlasne życzenie.

1 943

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Dziewczyno musisz pogodzić się z porażką, bo to jest porażka, bo liczyłaś na wspólne życie.
Może zastanów się, jak to wspólne życie by wyglądało?
Czy czułabyś się pewnie, czy byłabyś przekonana, że jesteś jedyną? Czy mogłabyś zaufać?
Może wtedy tę porażkę przełkniesz i z czasem uznasz, że w gruncie rzeczy to sukces.

Sama nie wiem na co liczyłam... czy na wspólne życiu? 3 lata temu na pewno, ale czy teraz? Może rzeczywiście jak się odezwał, a potem zaczął mówić o tej miłości, to przez chwilę pomyślałam, że to prawda, i dalej, że może skoro "wrócił", to z konkretnego powodu, że zrobił porządek w swoim życiu. No ale tak nie było.
Oczywiście, że nie potrafiłabym mu zaufać i jestem pewna, że by mnie zdradzał. Szczególnie w delegacjach. Także myślę, że szybko ta "miłość" by się skończyła i już bez uprzejmości tylko z wyzwiskami, pretensjami i nienawiścią.
Po prostu wku..ia mnie, że tak ze mną/przede mną grał i kłamał w żywe oczy, że dałam się na to "nabrać". Ba, nadal to robi, pomimo że wszystko sobie wyjaśniliśmy. Tak jakby co mówię, myślę, czuję nie miało żadnego znaczenia, tylko co on. I to jest jedyna obowiązująca prawda, nawet jeśli to ewidentne kłamstwo hmm

1 944

Odp: ja, on i ten trzeci

Kolejny raz burzysz sobie jego wizerunek. Kolejny raz niszczysz obrazek jego "miłości" do Ciebie. Jakiś czas temu rozpatrywałaś jaką rolę w Twoich relacjach z mężczyznami ma Twoje dzieciństwo, wychowanie, budowa psychiczna. Zostało nazwać po imieniu to co nazwałaś swoją miłością do obrazka jaki stworzyłaś o tym człowieku. Uzależnienie. Klasyczne uzależnione od narcyza. I zrób to bez znieczulenia, nazwij swoją rolę w małżeństwie tego dupka, zakres swojej winy wobec jego rodziny (bo w tym zakresie niewiedza, brak chęci by wiedzieć nie robi różnicy) , nazwij odbiór społeczny na Twoją rolę. Dopiero teraz będzie bolało i musi poboleć. Inaczej skutecznie nie uwolnisz się ani od tego mana, ani nie będziesz odporna na jemu podobnych, ani nie dostrzeżesz wartości i miłości gdy ktoś Ci ją naprawdę podaruje. Do tej chroniłaś swoją iluzję.

1 945

Odp: ja, on i ten trzeci

Ten facet cały czas mówi Ci to samo.
Mówi, że jesteś ważna, ale nie będzie z Tobą w taki sposób jaki Ty byś chciała.
Nie będę oceniała na ile jesteś ważna, czy jest w tym szczery, bo to wie tylko on.
Cały czas jednak mówi to samo- nie będziemy razem w normalnym związku.
Może czas zaakceptować ten fakt, a nie skupiać się na innych aspektach.
Ty o tym wiesz podświadomie i chyba dlatego zamiast spytac się go konkretnie- kiedy się rozwodzisz,
Ty wolisz toczyc z nim dyskusje o kształcie miłości.
Powodzenia smile

1 946

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Ty o tym wiesz podświadomie i chyba dlatego zamiast spytac się go konkretnie- kiedy się rozwodzisz,
Ty wolisz toczyc z nim dyskusje o kształcie miłości.

Nie boję się go pytać, problem w tym, ze on nie chce odpowiadać. Ta przytoczona wyżej sytuacja "nie chce mi się odpowiadać na tak stawiane pytania" to norma. No może tylko wyrażona innymi słowami, ale skutek ten sam - albo brak odpowiedzi, albo wymijająca "to nie jest takie proste, nic nie jest czarno-białe" itd.

1 947

Odp: ja, on i ten trzeci

Brak odpowiedzi tez jest odpowiedzią.
Naprawdę powodzenia dziewczyno. Jeszcze długa droga przed Tobą.

1 948

Odp: ja, on i ten trzeci
Betsy80 napisał/a:

Wiesz co, gdyby coś w Tobie pękło i stala się rzecz średnio zależna od Twojej woli ( bo i tak w życiu bywa), w afekcie powiadomilabyś jego żonę, zadzialo by się to, co zawsze w podobnych przypadkach.
Bez mrugnięcia okiem zwyzywałby Cię od wszystkiego najgorszego, co tylko stąpa po tej planecie, zrobilby z Ciebie miazgę. Nagle kultura osobista i miłość po kres stalyby się mglistym wspomnieniem.
I Ty wiesz, zdajesz sobie sprawę , że taki byłby koniec. Ponieważ ten człowiek nie ma niczego, co mogloby czynić go facetem z klasą.  To obszczymurek jest. I jeszcze ma się za KOGOŚ WYJĄTKOWEGO.
W co Ty się wplątałaś dziewczyno to jest niepojęte.
Na wlasne życzenie.

Domyślam się, że to byłby bardzo prawdopodobny scenariusz.

Wiem, że niekiedy w afekcie zraniona czy zniecierpliwiona kochanka powiadamia żonę.... Tylko jaki miało by to sens? I czemu służyć? Chyba tylko jakiejś chorej zemście, bo na pewno nie odbierałabym tego jako przysługę zrobioną żonie, choć tu często się to powtarza. A może ona nie chce wiedzieć? Albo wie i to jej nie przeszkadza. I inna rzecz, przecież on też ma dzieci. Chcąc czy nie na nich też by się to odbiło, może nawet najbardziej. Nie czuję się do tego upoważniona.
Poza tym to strzelenie sobie w kolano, bo nawet gdyby doniosła jakaś "życzliwa osoba", to i tak uwaga prędzej czy później by się skupiła na mnie. A to nie jest mi do niczego potrzebne. Dlatego denerwowałam się jak pisał do mnie miłosne wiadomości, bo przecież nawet sama żona mogła je przeczytać (nie musiałabym nawet donosić). I wtedy co? Gdyby jeszcze naprawdę mi zależało na nim, na związku z nim? Ale ja wiem, jakby on wyglądał.

1 949 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-08-26 13:54:43)

Odp: ja, on i ten trzeci

Ja myślę, że Tobie faktycznie nie tyle zależy na związku z nim, bo sama masz lęk przed bliskością co przyznałaś, tylko brakuje Ci tej "bańki", w której żyłaś, gdzie byłaś "tylko" Ty i pan prezes.
Pan prezes opowiadał różne historie, gładził po główce, mówił jaka jesteś wspaniała, a potem hyc - pod sukienkę wink ale nawet bez tego finału to wiadomo, że podobała Ci się ta cała otoczka, a teraz od dawna tego nie ma.
Prezio wpadał tylko jak rolnik po zboże  - jak po swoje, i wypadał. Nie było już chodzenia za rękę po ryneczku, rozsypywania monet przed kwiaciarkami, które zlatywały się pod nogi Dobrodzieja niczym wygłodniałe gołębie.. Wyszedł grubociosany, prosty chłop z prezesa.

No tylko jak to w głowie zakończyć, jak chciałoby się jeszcze tego miodku?
Aj ajaj  hmm

1 950

Odp: ja, on i ten trzeci

I znów nie dotrzymałem słowa.
Roxann, na razie nie myślisz o przyszłości.
Stąd rozterki - świadomość bycia manipulowaną i owa "poza mną", nieuchwytna nadzieja, że jednak jestem tą, która trafiła szóstkę w Lotto.
Boisz się sprawdzić kupon, by nie doznać rozczarowwnia.
Dopóki będziesz łasą na jego "gadane", niczego nowego nie zbudujesz.
Najbardziej nawet przekonujące deklaracje nie zmienią niczego w Twoim rozumieniu tej relacji. W której on zakreślił granicę Twoich oczekiwań.
Dalej jest metrowy, średniowieczny mur. Niby zwietrzały, ale nadspodziewanie niewzruszony. Za mocny.Dla Ciebie. Jak Zamość rlla Karola Gustawa swego czasu. smile

Posty [ 1 886 do 1 950 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 28 29 30 31 32 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026