netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 510 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 25 26 27 28 29 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 691 do 1 755 z 3 618 ]

1 691

Odp: ja, on i ten trzeci

https://m.youtube.com/watch?v=_Sv4f_nWUDk
wink big_smile

1 692

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Nie jest Gewejazdą?  yikes  Are you fo`real?!!!

Szok. A już się przypucowałam tym..


Oj Roxy, czy nie dostrzegasz już ironii przez to zakochanie..  ajj szkoda wink

Widzisz Elle to działa w dwie strony.. to ze nie masz własnego wątku stricte o niczym nie świadczy… Owszem twoje uwagi są często celne i trafne, ale sama szukasz tu uwagi, a która tak mocno mi zarzucasz…
Sama „jarasz się” czy zaznaczasz, ze pisał z Tobą jakiś gówniarz z podrzędnego teledysku pseudo gwiazdki… a mi zarzucasz „jaranie się” się żonatym swojego czasu…
No i jeszcze ten zarzut, że „dałam żonatemu za darmo” – to już mnie totalnie rozwalił.. no nie no grafik i cennik wystawię, to będzie git big_smile Ojjj Elle…
Tak łatwo widzieć źdźbło w czyimś oku, a belki w swoim  już nie?

Serio tak Cię wku...ło, że pisałam z jakimś gówniarzem? big_smile
Zaskoczyło mnie to, że był w tym teledysku i tyle. Ale widzę, że poczułaś, że ściągam na siebie zbyt wiele uwagi.. Masz rację - w tym wątku jest miejsce tylko dla jednej gwiazdy wink
Nie będę Ci już zabierać 'przestrzeni reklamowej'.

Niechże Twa gwiazda jaśnieje.
Hip hip Pan Prezes, hip hip - urabura!!

1 693

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Serio tak Cię wku...ło, że pisałam z jakimś gówniarzem? big_smile
Zaskoczyło mnie to, że był w tym teledysku i tyle. Ale widzę, że poczułaś, że ściągam na siebie zbyt wiele uwagi.. Masz rację - w tym wątku jest miejsce tylko dla jednej gwiazdy wink
Nie będę Ci już zabierać 'przestrzeni reklamowej'.

Niechże Twa gwiazda jaśnieje.
Hip hip Pan Prezes, hip hip - urabura!!

Elle, to nie wkurwienie, tylko zdziwienie, że Ciebie to tak jara bo na bardziej rozgarniętą wyglądasz i wydawało mi się, że poprzeczkę też masz wyższą wink
tyle… więc wyluzuj wink
O uwagę zazdrosna nie jestem … choć cały czas próbujesz mi to wmówić ... nie wiem tylko po co i w jakim celu… wink

1 694

Odp: ja, on i ten trzeci
Piotr74 napisał/a:

https://m.youtube.com/watch?v=_Sv4f_nWUDk
wink big_smile

smile
w końcu poznałam słowa...ładne smile
choć to jedna z 2 telenowel, które obejrzałam chyba od początku do końca... tongue

1 695

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:
Roxann napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Nie jest Gewejazdą?  yikes  Are you fo`real?!!!

Szok. A już się przypucowałam tym..


Oj Roxy, czy nie dostrzegasz już ironii przez to zakochanie..  ajj szkoda wink

Widzisz Elle to działa w dwie strony.. to ze nie masz własnego wątku stricte o niczym nie świadczy… Owszem twoje uwagi są często celne i trafne, ale sama szukasz tu uwagi, a która tak mocno mi zarzucasz…
Sama „jarasz się” czy zaznaczasz, ze pisał z Tobą jakiś gówniarz z podrzędnego teledysku pseudo gwiazdki… a mi zarzucasz „jaranie się” się żonatym swojego czasu…
No i jeszcze ten zarzut, że „dałam żonatemu za darmo” – to już mnie totalnie rozwalił.. no nie no grafik i cennik wystawię, to będzie git big_smile Ojjj Elle…
Tak łatwo widzieć źdźbło w czyimś oku, a belki w swoim  już nie?

Serio tak Cię wku...ło, że pisałam z jakimś gówniarzem? big_smile
Zaskoczyło mnie to, że był w tym teledysku i tyle. Ale widzę, że poczułaś, że ściągam na siebie zbyt wiele uwagi.. Masz rację -  w tym wątku jest miejsce tylko dla jednej gwiazdy wink
Nie będę Ci już zabierać 'przestrzeni reklamowej'.

Niechże Twa gwiazda jaśnieje.
Hip hip Pan Prezes, hip hip - urabura!!

Ej no Elle, no musialas tak?
Na prawde musialas o tych gwiadach?
https://m.youtube.com/watch?v=gShaZuHjFPY
wink

1 696

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie wierzę... big_smile

Wychodzi na to, że Ty się bardziej jarasz ode mnie smile JA napisałam TUTAJ, bo na gorąco przypadkiem ktoś wkleił linka, co miałam o tym osobny wątek zakładać? smile
Wiem, że ten koleś przy Panu Prezesie w gównach leży i nie było moim celem porównywanie ich.

Nie  wiem co robić kurna.. Czuję się z tym źle, że odwróciłam uwagę od PP.
Mogę się jakoś odkupić?

Ty jesteś teraz daleko, ale ja chętnie podrzucę coś.. jakiś mesydż :> albo laurkię.. co tylko chcesz.
Dojadę na kocie!
Wszystko dla Mr Boss :* big_smile

1 697 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-07-21 19:17:16)

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle, nie chodzi o porównywanie smile
Po prostu byłam zaskoczona, po tym co osobie pisałaś, że się tym chwalisz smile czy zaznaczasz...
A uwagę możesz odwracać do woli - lubię czytać Twoje wpisy smile
I nie wiem dlaczego mój komentarz tak cie obruszył ... serio.

Edit: zapraszam... przygarnę i Ciebie i kota wink

1 698 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-07-21 19:21:24)

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie obruszył smile Też jestem zaskoczona , że wzięłas to za PRZECHWALANIE SIĘ. Tym bardziej, że sama zaznaczyłam, że uważam kolesia za przygłupa i długo te rozmowy nie trwały.
Ot, gość z którym gadasz występuje w teledysku. Tyle.
Zrobiłaś z tego big deal. Spoko smile


Edit: A dopiero googlując go dowiedziałam się, że gość jest modelem, który robi światową karierę.
Stwierdzenie faktu. Thats all smile Nie mam z tym NIC wspólnego i ZERO moich zasług w tym wyluzuj wink

1 699

Odp: ja, on i ten trzeci

Oj tam od razu big deal... nie zaskoczyło mnie to że pisałaś, czy okazał się (przy Tobie) przygłupem... ale że taki "dzieciak" - a kiedyś przecież nawet w moim wątku rozmawiałyśmy, że w podobnym wieku jesteśmy wink Więc może moja nadinterpretacja, że w takich gustujesz smile stąd zaskoczenie...

1 700

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie, nie gustuję w "śliczniusich chłopcach" , z którymi trudno wymienić zdanie podrzędnie złożone - nic się nie zmieniło wink
Po prostu zaskoczenie, że akurat ten gość..taki prostaczek, a tu proszę - chodzi po wybiegach znanych projektantów a zdania nie umie sklecić.

Nigdy nie miałaś tak, że rozmawiałaś z kimś na społecznościówce, a potem okazywało się, że ta osoba jest znana z czegoś tam? Mnie parokrotnie, ale to był raczej artystyczny światek.
To też są ludzie i want have some fun wink

1 701 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-07-21 19:36:24)

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle spoko, dlatego też nie podejrzewałam, że gustujesz "śliczniusich chłopcach" ..
A żeby chodzić po wybiegach nie trzeba mieć dzwoneczka przed nazwiskiem i błyskać elokwencją, choć znajomość języka by się przydała wink
Honorata też wzięła do teledysku Zombi, by być bardziej "światowa"... wink
Poza tym sam fakt że musiałaś wygooglać już świadczy o jego poziomie światowej kariery i sławy wink no ale z 2 str tego świata nie musimy znać wink
To nie Rubik wink

1 702 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-07-21 19:43:50)

Odp: ja, on i ten trzeci

Musiałam wygooglać, bo nie znałam go z nazwiska smile Widocznie nie chciał tego i to akurat dobrze.
Męski modeling rządzi się innymi prawami, jest mniejsze halo wokół tego i faceci są mniej znani. O sukcesie świadczy kontrakt u światowych nazwisk. On je ma, więc nie ma powodu umniejszać mu, tylko dlatego, że nie spełnia standardów elokwencji. A jak sama zauważyłaś w tej branży nie jest to warunek konieczny wink

Chłopak jest znany i ceniony w środowisku. To, że występował w teledysku u podrzędnej artystki świadczy tylko o tym (znowu), że ma kiepski gust muzyczny.

Myślę, że biorąc pod uwagę , że mamy z Polski 5 topmodelek EVER , to topmodeli jeszcze mniej, więc.. serio nie ma co umniejszać mu, good for him. Niech rozsławia nasz kraj smile
Po prostu zaskoczenie, thats all.

1 703 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-07-21 20:00:09)

Odp: ja, on i ten trzeci

Ależ ja mu nie umniejszam.. każdy orze jak może wink Odnalazł się w modelingu - super! Niech się spełnia...
Przyczyny wystąpień w teledyskach też są różne... nie zawsze chodzi o sławę i hajs... może akurat to jego dobra znajoma, której chciał pomóc się "wybić"? A może rzeczywiście w takiej muzyce, roli się dobrze czuje? Gwiazdki różnie się sprzedają... wykorzystując "sławę".

Edit: ale po tym co o nim napisałaś, super pasuje do tego teledysku, słów big_smile choć akurat mi ten utwór zupełnie się nie podoba wink

Edit2: oj Piotrze Ty to masz gust muzyczny wink gdyby miał taki "mój" pan żonaty, to tylko ręce załamać wink no ale o gustach się nie dyskutuje.. tongue

1 704 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-07-21 20:11:52)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ależ ja mu nie umniejszam.. każdy orze jak może wink Odnalazł się w modelingu - super! Niech się spełnia...
Przyczyny wystąpień w teledyskach też są różne... nie zawsze chodzi o sławę i hajs... może akurat to jego dobra znajoma, której chciał pomóc się "wybić"? A może rzeczywiście w takiej muzyce, roli się dobrze czuje? Gwiazdki różnie się sprzedają... wykorzystując "sławę".

Dokładnie.
Może to jego znajoma. Whatever wink

Nie mój świat, nie moje klimaty.
DLATEGO nie poznałam, nie wiedziałam, wygooglałam i ogólnie czysty przypadek smile

EDIT: No trochę pasuje pewnie wink Naprawdę prosty koleś..Ale wie jak pracować ciałem, "dogaduje się" z aparatem i to najważniejsze.

1 705

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Edit2: oj Piotrze Ty to masz gust muzyczny wink gdyby miał taki "mój" pan żonaty, to tylko ręce załamać wink no ale o gustach się nie dyskutuje.. tongue

Oj Roxann, alez Ty sie o moj gust muzyczny nie musisz martwic smile.
To, ze ja jakis link wkleje, nie znaczy, ze mi sie dany wykonawca, czy piosenka podoba. Jesli nie zauwazylas, to kazdy jest z przymrozeniem oka wink.
Slucham duzo radia, mam dzieki bogu jeszcze super pamiec i wklejam to co mi sie kojarzy z dana rozmowa.
Inna sprawa, ze nie mam ,,klapek na uszach" i nie zamykam sie w okreslonych ramach muzycznych.
Rownie chetnie pojede do filharmonii jak i nad koncert disco polo.
Swiat jest tak roznorodny, szczegolnie ten muzuczny, ze w kazdym rodzaju muzyki mozna znalezc perelki, a ludzie, ktorzy ograniczaja sie w tym zakresie, bo tak wypada, albo raczej nie wypada czegos sluchac, sami siebie ograniczaja. Ale jak tak lubia, to ich sprawa, mnie nic do tego smile.
Takze spoko, przy mnie muzycznie bys sie noe nudzila wink.

1 706

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Roxann twoja historia i tak nikomu nie pomoże. Wiesz sama jak to działa. Trzeba samemu przez to przejść. Zawsze znajdzie się jakieś " ale" i przeświadczenie, że u nas jest inaczej i będzie inaczej.
Z jednym co napisałaś się zgodzę daleko są idące konsekwencje z pozoru niewinnej przyjaźni z żonatym...
Roxann nie oglądam filmiku, który przesłał ci żonaty. Nic się nie zmieniło. Teraz będzie dalszy ciąg gry. W rezultacie nic się nie zmienia. No może oprócz kartek w kalendarzu i miejsca wydarzeń.
Roxann czy ty tego nie dostrzegasz czy może ta gra ci po prostu odpowiada? Chcesz to ciągnąć i pasuje ci, że jednak w dalszym ciągu się tobą interesuje, krąży po twojej orbicie?
Dziewczyno prosta sprawa- dostajesz wiadomość od niego kasujesz. Dzwoni: nie odbierasz.
Wysyłasz wiadomość, żeby kontaktował się z tobą jedynie w sprawach służbowych na firmowego maila czy z firmowego telefonu.
Mówisz mu wprost: koniec i nie ma więcej dyskusji.
Ty tego zrobić nie chcesz. Chcesz z nim dalej romansować. Tłumacząc się egoistycznie: że długa droga, że go kochasz, że to..., że tamto...
Roxann spójrz prawdzie w oczy. Kradniesz uwagę żonatego człowieka. Człowieka, który tę uwagę winien poświęcać rodzinie. To, że on taki jest to jego sprawa, jego życie, jego decyzje. Ty nie musisz brać w tym udziału. A jednak postępujesz w dalszym ciągu paskudnie. Nie chcesz tego definitywnie przerwać.
Pomyśl sobie, że masz męża, dziecko i jakaś kobieta tak sobie z nim flirtuje. Co byś sobie o niej pomyślała? Pomijam teraz jego.
Ułatwiasz człowiekowi nieuczciwemu zdradę. Jesteś jej częścią. Czy zdajesz sobie sprawę co to znaczy kogoś oszukać, zdradzić?
To nie jest sam seks. To dużo więcej.
Kombinujesz, komplikujesz a to wszytko jest bardzo proste.

Już chyba 10 raz przeczytałam Twój post.
To nie jest do końca tak, że gram. Nie mam scenariusza, nie mam nawet pojęcia co bym ew od niego oczekiwała. Owszem podoba mi się jako mężczyzna, imponuje inteligencją, charyzmą (przynajmniej pozorną), pociąga fizycznie itd., ale tylko w oderwaniu od faktów. Jak pomyślę o jego rodzinie, o tym że jest notorycznym kłamcą, tchórzem itd., zaczynam czuć obrzydzenie. Nie mam jednak poczucia, że to ja zabieram mu czas i uwagę jego rodzinie. Owszem, dałam się swojego czasu wkręcić w jego gierki, ale nigdy nie było w tym mojej inicjatywy czy wyrachowania. Sama to teraz odchorowuję.
A co on robi? To nie ja mam rodzinę. Czytam wątki zdradzonych kobiet by to co piszesz, zrozumieć. Spojrzeć na swoją sytuację z 2 strony. Trudno to przełknąć, bo sama przeżywałam rozterki, dylematy itd. Może gdybym znała jego rodzinę szybciej bym się ogarnęła? Sama już nie wiem. Dlatego pisałam o "mitycznej" żonie bo on wcale się nie zachowuje jakby ją miał. Tylko "grał"? zakochanego niby platonicznie.. narzekając na "system", z którego nie może się uwolnić. To nie pomagało. Myślę jednak, że powoli uwalniam się od niego emocjonalnie. Nowe środowisko na pewno działa na korzyść.
Na razie nie myślę o związkach.. ogólnie jestem do nich sceptycznie nastawiona... a szczególnie małżeństw i przysięgania miłości na całe życie... A co bym zrobiła, jak się zachowała gdyby mój przyszły facet flirtował z inną? Nie wiem. Niby od razu ciśnie się odpowiedź – rzucić go w chol..rę. Ale wiele przykładów potwierdza, że w takich sytuacjach główna fala nienawiści i pretensji kierowana jest na tą z którą zdradza. Czytając niektóre wypowiedzi zdradzonych żon, nie wiem czy bym to przeżyła w realnej konfrontacji z jego żoną. Nie chcę by się o mnie dowiedziała. Nie chcę by się przeze mnie rozwodził. Dlatego tez się denerwowałam, jak mi wysyłał „miłosne” smsy.
Tak wiem, podwójna moralność się kłania – kochanki są be ale przecież nie ja? Może dlatego, że też w jakiś sposób czuję się oszukana i wykorzystana? I przyznaję, że był czas, kiedy czułam pewną niesprawiedliwość i bunt – dlaczego moje uczucia i szczęście mają być mniej ważne od kogoś innego, tylko dlatego, że nie poznałam tego człowieka wcześniej? Przecież ja tak samo kocham a może nawet i mocniej i to uczucie (jak mi się wydawało) jest odwzajemnione? Potem się jednak powoli budziłam ze swego zaślepienia i egoizmu? Szczególnie kiedy się dowiedziałam, że jest też ojcem. To jednak wiele zmienia. Smutne to trochę bo to była czy miała być miłość mego życia, a okazała się moją życiową porażką hmm

1 707

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

W tego typach znajomości, gdzie facet podsyca atmosferę smsami, linkami, a poważnych deklaracji brak,
a kobieta się silnie emocjonalnie angażuje.............. to trochę jak kupno Manhattanu za koraliki.
On koralik, a ona mu ziemię. Ale takie jesteśmy, przynajmniej do czasu, aż szlag kobietę trafi i pogoni faceta.

No właśnie, teraz widzę, że to wszystko rozbijało się o nakręcanie atmosfery, budowania otoczki niezwykłego romantycznego uczucia.. potem już niby niespełnionego. Myślę, że wiele kobiet by się na to nabrało, nie tylko ja. I tak jak napisała Zorija trochę ironicznie ale w sumie sporo w tym prawy - to była taka gra wstępna - a to kwiatek, a to jakaś romantyczna piosenka, a to ręka przy udzie a to podróż w ciemno.. w końcu przyjęcie pożegnalne - niespodzianka itd itd. Trudno zachować zimna krew w sytuacji kiedy musisz go widywać a on niby to robi ot tak.. wykazując przy tym mega cierpliwość. I nie dość, że nie poddając to jeszcze nakręcając (mam wrażenie). Trzymałam się dzielnie kilka miesięcy.. aż w końcu i ja uległam na tym ostatnim spotkaniu.. Nie da się wszystkiego opisać na forum, ale to co on do mnie wtedy gadał, to nawet scenarzysta telenoweli brazylijskiej by się poczuł zawstydzony swoją kreatywnością. Masakra... chyba dobrze, że aż się popłakałam..

1 708

Odp: ja, on i ten trzeci

baby sa jednak straszne;), wkur..aja sie na ciebie bo zonaty koles cie zarywa, no straszne to okropnie. spokojnie drogie panie zaraz zacznie zarywac inna, potem jeszcze inna i inna...bedziecie sie wkurzac do konca swiata i krok dalej..LOL (na te inne oczywiscie;););))

1 709

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Nie rozumiem tych postów z zarzutami o uwagę.
To forum.
Nie jestem na odludziu mam internet i tu czasem wchodzę.. raptem od wyjazdu 2 czy 3 raz.. napisałam co u mnie też z szacunku do osób które w moim wątku poświęciły swój czas albo czytają.
Teraz to nie ja się nakręcam jak widzę... jakby to było obowiązkiem czytać co napiszę wink NIE!

Tak. Dokładnie.
To jest forum - a nie blog, czy osobisty pamiętnik.
Tu się rozmawia, dyskutuje, wymienia doświadczeniami, radzi.
Jakoś nie pasuje do tego miejsca w wirtualnym świecie podejście typu: "drogi pamiętniczku, jak ten też żonaty jest we mnie po uszy zakochany, że mi normalnie piosenki wysyła".

Jak dla mnie Roxann ciągle coś grasz, odtwarzasz jakąś wcześniej wymyśloną rolę, udajesz.
I widać, że bardzo ciężko jest Ci powstrzymać się od publicznej masturbacji śmiesznymi gestami ze strony kolesia, z którym przespałaś się zaledwie kilkanaście dni temu.
Masz już przecież - jak mówisz - swoje lata, swoje doświadczenie życiowe.
Jesli naprawdę chciałabyś mu powiedzieć/przekazać "spierdaczaj" i pokazać słynny gest Kozakiewicza - to zrobiłabyś to już dawno, bez publicznych przechwałek. Bo w sumie .... przecież - cóż to takiego ?
Osobiście jeśli nie chcę mieć z kimś żadnego kontaktu - to wprost mówię - hej, nie pisz, nie dzwoń, nie przyjeżdżaj do mnie - nie chcę mieć z Tobą żadnego kontaktu i proszę, spodziewaj się, że będę postępować stosownie do tego co ci teraz powiedziałam.
I historia skończona.
Kwiatów nie przyjmuję. Prezenty odsyłam bez komentarza. Maili nie czytam, nie mówiąc już o otwieraniu załączników. Numer telefonu dodaję do blokowanych.
Jak tak czytam czasem te Twoje Roxann męczarnie, to autentycznie szkoda mi Ciebie - bo nie mieć z kimś kontaktu jest sprawą banalnie, żałośnie wręcz prostą.

Nigdy nie powiesz mu, żeby "spierdaczał" i że nie chcesz z nim żadnego kontaktu - bo wiesz, że on przyjąłby to do wiadomości i zastosował się do tego.
Czym mogłabyś się wtedy publicznie brandzlować ?

Jeszcze jedno uderzyło mnie bardzo negatywnie w Twojej wypowiedzi - napisałaś: "a co on robi? To nie ja mam rodzinę".
I słusznie.
Ale oprócz rodziny, będąc spełnioną, odnoszącą sukcesy singielką - można mieć ZASADY.
Charakter.
Przekonania.
Honor.
Poczucie własnej wartości i wyjątkowości.

Wtedy - co z tego, że nie masz męża którego zdradzasz, że nie masz dzieci, rodziny - nie potrzebujesz tego wszystkiego, żeby powiedzieć zajętemu facetowi NIE. Wystarczysz Ty i Twoje przekonania.
A jeśli Ty idziesz z żonatym preziem jak w dym - i wierzysz w swoją w tym układzie uczciwość - to to jest dokładnie ta belka ... w Twoim oku Roxann, której nie dostrzegasz.

1 710

Odp: ja, on i ten trzeci
IsaBella77 napisał/a:

Nigdy nie powiesz mu, żeby "spierdaczał" i że nie chcesz z nim żadnego kontaktu - bo wiesz, że on przyjąłby to do wiadomości i zastosował się do tego.

Święte słowa, Panie Dzieju.. nic prostszego.
Pisałam o tym pewnie gdzie w połowie wątku.

1 711

Odp: ja, on i ten trzeci

IsaBella77, wcale nie uważam bym traktowała ten watek jak blog czy pamiętnik, a już nie w takim sensie jak mi tu niektórzy zarzucają – że się tym, jego geścikami, podniecam w jakikolwiek sposób, czy szukam na siłę uwagi.
To może i akt desperacji ale w innym kontekście, bo wynikający z potrzeby wytłumaczenia też sobie, że to nie jest do końca tak, że jak to zwykło się mówić o kochankach - jestem wyrachowana i zagięłam parol na prezesie a teraz płacz bo on od żony nie odejdzie – to bardzo wygodne i uproszczone tłumaczenie ale krzywdzące. Dlatego chciałam pokazać, co spowodowało moje zaślepienie, zauroczenie czy nie wiem jak to nazwać – jak to wyglądało z 2 strony.  Jak przez początkowo z pozoru niewinną przyjaźń wplątałam się w bagienko. Że dałam się wkręcić… takimi gestami… bo to co on teraz odstawiał niewiele się różniło od tego, czym mnie wtedy 3-4 lata temu mnie zbałamucił.  A ja głupia myślałam że to piękna, romantyczna miłość jest. Chciałam pokazać jak te mechanizmy działają i jak u mnie to wyglądało. Po co? Nie tyle szukałam tu poklepania po pleckach, ale zrozumienia, że mogłam/miałam prawo się tak wkręcić. Ja przez tą „miłość” straciłam prawie 4 lata. Szukałam przyczyny, powodu.. wytłumaczenia. Nie chcę tracić na coś takiego kolejnych lat. Mój główny problem/pytanie brzmiało – jak nie powielać podobnych błędów, jak odróżnić prawdziwe uczucie, intencje od teatralnej „gry”? Podawałam tu przykłady jego zachowań by lepiej to zobrazować – jak w takich sytuacjach można mówić jedno, robić drugie a myśleć jeszcze pewnie co innego. Akurat jego przypadek mam już chyba przepracowany. Ale życie trwa nadal i pewnie za jakiś czas zacznę tęsknić za związkiem, ale jak zaufać? W końcu zwykle facet zaczyna od kwiatków, smsków, niespodzianek. Przecież nie sprawdza się tożsamości i nie prześwietla kartoteki na 1 spotkaniu, na 2 czy 3 tez nie panuje zamieszkać ze sobą. Jak się jednak człowiek za szybko zaangażuje, to już pozamiatane.. Ale co mam udawać niedostępną, trzymać na dystans aż nie pozna z rodziną, nie oświadczy? big_smile Mam taki beznadziejny charakter, że z trudem wpuszczam kogoś do swojego życia, ale jak już ktoś mnie do siebie przekona, wzbudzi zaufanie to angażuję się na 100%. A potem płacz, bo facet ma rodzinę tongue
I to nie tak, że tej belki w swoim oku nie widzę- tak widzę swoją podwójną moralność, też w pewnym sensie egoizm. Ale też czuję wewnętrzny bunt i niesprawiedliwość przed klasyfikacją „kochanki”, bo ja nigdy nią się nie czułam i nigdy by taka rola stricte by mi nie odpowiadała. Tak wiem.. a przespałam się z nim teraz na pożegnanie.. a ostatnio 3 lata temu tongue Łatwo jednak kogoś oceniać, osądzać… też wiem po sobie tongue

1 712 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-07-23 13:09:11)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, znów padło proste pytanie, a Ty uciekasz od odpowiedzi.
Pytanie brzmiało: "Skoro faktycznie CHCESZ to zakończyć, to dlaczego po prostu nie urwiesz z nim kontaktu: raz i definitywnie?"

Ty odpowiadasz historią waszego poznania, zahaczasz o jakieś wątki poboczne, dlaczego jest to takie trudne, a to a tamto.. Nie odpowiadasz w ogóle na pytanie smile
I na końcu dorzucasz w domyśle- "Założę się, że inni też na moim miejscu by tak łatwo nie odpuścili." ale znowu sądzisz po sobie i racjonalizujesz swój wybór.

Serio nie widzisz tego czy zabrnęłaś tak daleko, że sama siebie oszukujesz, że to jest trudniejsze niż jest?

1 713 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-07-23 13:32:35)

Odp: ja, on i ten trzeci

O jeju jeju biedna Roxann. Potrzebuje społecznego poparcia dla swoich czynów i stwierdzenia ze miała prawo sie wkręcić. Ależ oczywiście kochana ze miałaś. Przecież każda na Twoim miejscu dałaby sie poderwać na kwiatki, smski i inne takie pierdy. Potem mając wyłożone jak krowie na rowie o co w tym wszystkim kaman i twierdząc ze już rozumie, wie i przejrzała na oczy każda poszłaby finalnie po raz kolejny do łóżka z żonatym. No i na koniec każda rozgrzeszalaby siebie twierdzeniami ze to przecież on ma rodzine a nie ona, ze no cooo miała rezygnować ze swych uczuć bo jakas tam zona jest? No i tato był taki wymagający. Tak Roxann miałaś prawo i masz nadal kręcić lody z żonatym. Możesz już spokojnie spojrzeć w lustro smile
P.S. Taka uwaga jeszcze. To ze nie czujesz sie kochanka nie zmienia faktu ze nią w istocie byłaś i jestes. Fakty kochana sie liczą a sa takie ze Twoj Prezes jak już poużywal z Toba to popędził do domu do zony i tam tez pewnie w celibacie nie żyje;) No ale wiem ze Ciebie to nie zraza bo na pewno mu znowu " nie stanął". wink

1 714

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle, bo w moim odczuciu ja to zakończyłam lata temu. Fakt, przyznaje, że jak z początkiem roku się do mnie odezwał zaraz po moim rozstaniu z ex miałam nadzieję, że może w tym czasie swoje życie poukładał, coś zrozumiał itd. Ale jak zaczął z jednej str z wyznaniami a drugiej, że „system’. To już wiedziałam, że nie ma co…  Te jego „gesty” troszkę jeszcze mąciły mi w głowie, ale.. problem tkwił w tym, że ja przez kilka lat pielęgnowałam sobie jego obraz jako pana idealnego. Że to miłość prawdziwa była, tylko te złe okoliczności a on się zaraz po moim rozstaniu zjawił z wyznaniami o niespełnionej miłości – no można było zgłupieć.
No ale ja jego nr mam zablokowane od maja, też wiele razy mu powtarzałam że nie chce mieć z nim kontaktu prywatnego… No ale musieliśmy do końca czerwca widywać w sprawach służbowych. Teraz już nie. Ja wciąż mam jego nr zablokowany, ale co za problem wysłać z innego? Mogłam nie czytać, ale w sumie dobrze że przeczytałam, bo tylko utwierdziło mnie to w tym jaki ma tupet i jak mu się wydaje, że mnie wciąż ma pod kontrolą. Ja mu nic nie odpisałam i nie zamierzam. 2 tyg. minęły od mego wyjazdu. 3 od ostatniego spotkania. Widocznie zaczęło mu się nudzić … ale to nie mój problem- nie on.

1 715

Odp: ja, on i ten trzeci

O tak Roxann odnoś sie  tylko do tych postów, ktore pozwalają Ci znowu cos tłumaczyć, wspominać Prezia i podniecać sie jego wspomnieniem. wink

1 716

Odp: ja, on i ten trzeci

Wybacz feniks35, ale nie mogę takich komentarzy czytać: ona zła bo kochanka ona dobra bo zona. A czym się różniła zona od kochanki zanim zaciągnęła pod ołtarz?  Bo nie był żonaty, a może też odbiła innej? I pytanie która głupsza? Naprawdę ta która dotarła do ołtarza i poczuła ulgę słysząc przysięgę (często po wpadce) a potem została sprowadzona do praczki, sprzątaczki i opiekunki dzieci.. i płacze że nie czuje się kochana i nie szanowana? Tak to uogólnienie, tak samo jak w przypadku kochanek.
Tak naprawdę wszystkie jedziemy na podobnym wózku, jeśli chodzi uczucia i oczekiwania wobec faceta.

1 717

Odp: ja, on i ten trzeci

Odpowiesz na ostatni post Elle?

1 718

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Wybacz feniks35, ale nie mogę takich komentarzy czytać: ona zła bo kochanka ona dobra bo zona. A czym się różniła zona od kochanki zanim zaciągnęła pod ołtarz?  Bo nie był żonaty, a może też odbiła innej? I pytanie która głupsza? Naprawdę ta która dotarła do ołtarza i poczuła ulgę słysząc przysięgę (często po wpadce) a potem została sprowadzona do praczki, sprzątaczki i opiekunki dzieci.. i płacze że nie czuje się kochana i nie szanowana? Tak to uogólnienie, tak samo jak w przypadku kochanek.
Tak naprawdę wszystkie jedziemy na podobnym wózku, jeśli chodzi uczucia i oczekiwania wobec faceta.

Po tym komentarzu już wiem ze Ci rozum do reszty odjęło. Bardzo mi Ciebie żal.

1 719 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-07-23 14:27:46)

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Wybacz feniks35, ale nie mogę takich komentarzy czytać: ona zła bo kochanka ona dobra bo zona. A czym się różniła zona od kochanki zanim zaciągnęła pod ołtarz?  Bo nie był żonaty, a może też odbiła innej? I pytanie która głupsza? Naprawdę ta która dotarła do ołtarza i poczuła ulgę słysząc przysięgę (często po wpadce) a potem została sprowadzona do praczki, sprzątaczki i opiekunki dzieci.. i płacze że nie czuje się kochana i nie szanowana? Tak to uogólnienie, tak samo jak w przypadku kochanek.
Tak naprawdę wszystkie jedziemy na podobnym wózku, jeśli chodzi uczucia i oczekiwania wobec faceta.

Po tym komentarzu już wiem ze Ci rozum do reszty odjęło. Bardzo mi Ciebie żal.

Ja, w odróżnieniu od Ciebie nie uogólniam. Znam jednak przypadki o których wspomniałam, a potem (też) lament. No ale żona, to z zasady świętość. Ale ile jest małżeństw z miłości a ile z wpadek czy innych powodów? Ja przecież też mogłam zaliczyć wpadkę - wystarczyło przestać się zabezpieczać, ale nie zrobiłam tego. I nie zamierzam. A alimenty i materiał genetyczny - tylko pomarzyć tongue A mogłam zajść w ciążę, albo poinformować żonę o niewierności męża (dowodów mam aż nadto) - skandal i rozwód niemal pewny. Ale nie chcę tego. Dziwne, prawda?
Bo dla mnie się liczą głównie uczucia.. jeśli to nie miłość, to nie mam co tu szukać. Na siebie zarabiam wystarczająco, nie potrzebuje sponsora.

1 720

Odp: ja, on i ten trzeci
rezolutna napisał/a:

Odpowiesz na ostatni post Elle?

Przecież odpowiedziałam.

1 721

Odp: ja, on i ten trzeci

Drażni mnie brak obiektywizmu, kiedy kogos oceniasz.
Jesteś oburzona, że on zdradzał żonę, że działał niemoralnie.
A przecież Ty też działałaś niemoralnie.  Pod tym względem jesteście tacy sami.
Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale najwieksi imprezowicze na moich studiach, którzy zaliczali każdą,
na partnerki wybierali szare myszki. Nie brzydkie, czy głupie, ale takie bardziej skromne dziewczyny.
Nie przeczę, że za soba szalejecie, ale myslę, że równocześnie się siebie obawiacie.
Ponadto on ma rodzinę i to jest najważniejsze. Nie porzuci jej jesli nie będzie tego chciał.
A jego żonie się współczuje, tu nie chodzi o to, że jest swięta, ale jednak ludzie współczują oszukiwanym osobą.

1 722

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

A jego żonie się współczuje, tu nie chodzi o to, że jest swięta, ale jednak ludzie współczują oszukiwanym osobą.

A ja nie byłam oszukiwana???

1 723

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:

A jego żonie się współczuje, tu nie chodzi o to, że jest swięta, ale jednak ludzie współczują oszukiwanym osobą.

A ja nie byłam oszukiwana???

Nie, nie byłaś.

Sama pisałaś, ze niczego Ci nie obiecywał w sensie wspólnego życia.
I nadal konsekwentnie Ci nie obiecuje, nie oszukuje Ciebie. Nie każe czekać, nie obiecuje, ze się rozwiedzie.
Emocje dostałaś,
zainteresowanie dostałaś,
wsparcie dostałaś,
kiedy byłaś w związku odpuścił Ci.

On pod tym wzgledem jest uczciwy wobec Ciebie.

1 724 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-07-23 15:20:01)

Odp: ja, on i ten trzeci
IsaBella77 napisał/a:

Jeszcze jedno uderzyło mnie bardzo negatywnie w Twojej wypowiedzi - napisałaś: "a co on robi? To nie ja mam rodzinę".
I słusznie.
Ale oprócz rodziny, będąc spełnioną, odnoszącą sukcesy singielką - można mieć ZASADY.
Charakter.
Przekonania.
Honor.
Poczucie własnej wartości i wyjątkowości.

Wtedy - co z tego, że nie masz męża którego zdradzasz, że nie masz dzieci, rodziny - nie potrzebujesz tego wszystkiego, żeby powiedzieć zajętemu facetowi NIE. Wystarczysz Ty i Twoje przekonania.
A jeśli Ty idziesz z żonatym preziem jak w dym - i wierzysz w swoją w tym układzie uczciwość - to to jest dokładnie ta belka ... w Twoim oku Roxann, której nie dostrzegasz.

Świetnie to ujęłaś IsaBella77. Naprawdę sedno sprawy.

Zauważcie jednak dziewczyny, że pisanie do Roxann to strata czasu. Ona tego typu tekstów, uwagi, troski, potrząsania dostała już aż za dużo i dalej nic i tak już zostanie. Zrozumie dopiero jak zobaczy, że ją żonkoś "zdradza" big_smile

Bo Roxann jest kłamczuchą i na kłamstwie opiera się ten wątek.

Pewnie, że nie ma obowiązku pisania prawdy na forum, tak samo jak mówienia jej w życiu. Trzeba tylko odpowiednio nazwać takie zachowanie i zastanowić się jaki sens ma wówczas dyskusja.

Edit: Przeczytałam ostatnie posty Roxann i powiem tylko LOL. Oto cała prawda o Roxann.

1 725

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:

A jego żonie się współczuje, tu nie chodzi o to, że jest swięta, ale jednak ludzie współczują oszukiwanym osobą.

A ja nie byłam oszukiwana???

Nie, nie byłaś.

Sama pisałaś, ze niczego Ci nie obiecywał w sensie wspólnego życia.
I nadal konsekwentnie Ci nie obiecuje, nie oszukuje Ciebie. Nie każe czekać, nie obiecuje, ze się rozwiedzie.
Emocje dostałaś,
zainteresowanie dostałaś,
wsparcie dostałaś,
kiedy byłaś w związku odpuścił Ci.

On pod tym wzgledem jest uczciwy wobec Ciebie.

To fakt, ale to jedna str medalu...
Druga taka, że wciąż wyzwał mi miłość, robił rożne rzeczy by mi zaimponować, wspierał.. itd.

1 726

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, a tak po ludzku: Nie wkurza Cię to i nie jest Ci przed sobą zwyczajnie wstyd, że "trzymasz miejsce" w swoim życiu i emocjach, dla faceta, który nie chce w nim być? A jeśli już to pojawia się by dać Ci siebie te 30% (reszta to jego życie do którego Ty nie masz dostępu).

Ciągle piszesz, że rozkminiałaś czy to miłość czy nie miłość.. a teraz już wiesz, czy dalej się łudzisz?
Naprawdę, z ręka na sercu, jako (niegłupia zdaje się) kobieta, która radzi sobie w życiu - wierzysz, że niegłupi i zdrowy facet, nie jest w stanie po prostu stworzyc sytuacji żeby BYĆ z kobietą, którą kocha?
RLY..

1 727

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:
Roxann napisał/a:

A ja nie byłam oszukiwana???

Nie, nie byłaś.

Sama pisałaś, ze niczego Ci nie obiecywał w sensie wspólnego życia.
I nadal konsekwentnie Ci nie obiecuje, nie oszukuje Ciebie. Nie każe czekać, nie obiecuje, ze się rozwiedzie.
Emocje dostałaś,
zainteresowanie dostałaś,
wsparcie dostałaś,
kiedy byłaś w związku odpuścił Ci.

On pod tym wzgledem jest uczciwy wobec Ciebie.

To fakt, ale to jedna str medalu...
Druga taka, że wciąż wyzwał mi miłość, robił rożne rzeczy by mi zaimponować, wspierał.. itd.

Tak, takie rzeczy robi się dla kochanki - wyznaje jej miłość itd. Po co? Po to, żeby dostać.....
Nie Roxann, nie dlatego, że "mu zależy"... Ty dawałaś... on brał i jakoś to tam rekompensował tongue czułymi słówkami i tandetnymi gestami, na które Ty, jako (jednak, wg mnie Elle, baaaardzo prosta i łatwa do rozszyfrowania dziewoja) dawałaś się bez problemu łapać wink

Roxan, mylisz kurwienie się (z jego i z twojej strony) z miłością.... przykre.

1 728

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:
Roxann napisał/a:

A ja nie byłam oszukiwana???

Nie, nie byłaś.

Sama pisałaś, ze niczego Ci nie obiecywał w sensie wspólnego życia.
I nadal konsekwentnie Ci nie obiecuje, nie oszukuje Ciebie. Nie każe czekać, nie obiecuje, ze się rozwiedzie.
Emocje dostałaś,
zainteresowanie dostałaś,
wsparcie dostałaś,
kiedy byłaś w związku odpuścił Ci.

On pod tym wzgledem jest uczciwy wobec Ciebie.

To fakt, ale to jedna str medalu...
Druga taka, że wciąż wyzwał mi miłość, robił rożne rzeczy by mi zaimponować, wspierał.. itd.

W porzadku. Może jakos kocha, na swój sposób, bo nie wiem jak on to postrzega,
co dla niego jest miłością. Ludzie o duzych potrzebach emocjonalno seksualnych także się angażują.
A czemu miał nie imponować, skoro chciał romansu?
Wspierał..... super.
Kochana, nie chce się rozwieść i to Cię męczy. Nic na to nie poradzisz. Resztę dostaniesz.
Podobnie trochę jak żona. Ona nie dostanie od niego wierności, ale może dostać wsparcie,
czułe smsy, wspaniałe wakacje, poczucie, że jest cudowną żoną i matką.
Najprawdopodobniej nie ma pojęcia, ze on zdradza .
Poczytaj o takich facetach, którzy nie chca nikogo ranić( tzn rodziny), a jedynie chcą zaznać trochę szczęścia , emocji
z kimś innym.
Być może ' twój to ktoś taki ".

1 729 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-07-23 15:20:50)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Roxann, a tak po ludzku: Nie wkurza Cię to i nie jest Ci przed sobą zwyczajnie wstyd, że "trzymasz miejsce" w swoim życiu i emocjach, dla faceta, który nie chce w nim być? A jeśli już to pojawia się by dać Ci siebie te 30% (reszta to jego życie do którego Ty nie masz dostępu)..

Tak jest mi wstyd i to bardzo... i wkurza mnie to.
Ogólnie chyba lepiej usłyszeć 'spadaj mała' niż "kocham cie ale system" tongue ale jedno i drugie tyle samo warte.. tongue

1 730

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Tak, takie rzeczy robi się dla kochanki - wyznaje jej miłość itd. Po co? Po to, żeby dostać..
Nie Roxann, nie dlatego, że "mu zależy"... Ty dawałaś... on brał i jakoś to tam rekompensował tongue czułymi słówkami i tandetnymi gestami, na które Ty, jako (jednak, wg mnie Elle, baaaardzo prosta i łatwa do rozszyfrowania dziewoja) dawałaś się bez problemu łapać wink


Tak, Zorija.
Zgadzam się, że Roxann jest naiwna do bólu i mocno infantylna w damsko -męskich kwestiach (co trochę dziwi, bo jednak była w związkach, nie jest już podlotkiem) , nawiązałam do tego, że pod względem 'radzenia sobie' bez mężczyzny - radzi sobie. Ale ma mentalność kobiety 'podległej' mężczyźnie (służącej). Dlatego pod tym względem moje pytanie w sumie nie ma sensu, bo ona i tak odpowie na nie w taki sposób, że to ON coś tam, ON coś czuł ON coś chciał.. On on on - ONA "tylko" reaguje i odpowiada na jego inicjatywę, swojej nie ma. Tak jakby jej tam w ogóle nie było.
Dlatego mówię, że to mentalność kobiety uległej. Mężczyznę traktuje jak Mistrza i Mastera "jam niegodna stóp całować, ale proszę weź mnie.." wink

1 731

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Roxann, a tak po ludzku: Nie wkurza Cię to i nie jest Ci przed sobą zwyczajnie wstyd, że "trzymasz miejsce" w swoim życiu i emocjach, dla faceta, który nie chce w nim być? A jeśli już to pojawia się by dać Ci siebie te 30% (reszta to jego życie do którego Ty nie masz dostępu)..

Tak jest mi wstyd i to bardzo... i wkurza mnie to.
Ogólnie chyba lepiej usłyszeć 'spadaj mała' niż "kocham cie ale system" tongue ale jedno i drugie tyle samo warte.. tongue

Nie ma czegoś takiego jak "Kocham Cię, ale.."

Poczytaj o wyrazie "ale" - ono NEGUJE pierwszą część wypowiedzi smile

1 732

Odp: ja, on i ten trzeci

Naprawdę poszukaj literatury o ludziach, którzy są w kilku związkach jednocześnie.
Oni w kazdym mogą byc na swój sposób szczerzy, mogą się starać.
Mają zony, kochanki, przyjaciółki, muzy...... każda z tych kobiet jest ważna,
ale niestety ta pierwsza zazwyczaj jest mało swiadoma swojej sytuacji. Inaczej wszystko by sie zawalio.
To ciekawy temat i byc może jego dotyczy. Ale może to inny przypadek

1 733

Odp: ja, on i ten trzeci
kejt38 napisał/a:

baby sa jednak straszne;), wkur..aja sie na ciebie bo zonaty koles cie zarywa, no straszne to okropnie. spokojnie drogie panie zaraz zacznie zarywac inna, potem jeszcze inna i inna...bedziecie sie wkurzac do konca swiata i krok dalej..LOL (na te inne oczywiscie;););))

Roxann, nawet tak mało skomplikowana osobowość jak Kejt zauważyła, kim jest "pan żonaty"... i dobrze go oceniła (przy okazji również niestety rykoszetem - Ciebie).
A Ty wciąż czarujesz ludzi na forum... kreując się albo na:
1. biedną i pokrzywdzoną ale zakochaną i co masz z tym zrobić, albo na
2. oświeconą tongue, która już wie co i jak i pracuje nad sobą, coby na przyszłość się nie dać takim ZŁYM PANOM tongue

I jedna i druga opcja jest zwykłym dorabianiem filozofii do czegoś, co jest proste.... Kejt ci to wytłumaczyła już tak proste, że bardziej się nie da....

1 734

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorija, wiem, że piszesz trochę z sarkazmem, ale - uwielbiam Cię tongue Choć co piszesz dotyka.. ale chyba w sedno...

1 735

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Naprawdę poszukaj literatury o ludziach, którzy są w kilku związkach jednocześnie.
Oni w kazdym mogą byc na swój sposób szczerzy, mogą się starać.
Mają zony, kochanki, przyjaciółki, muzy...... każda z tych kobiet jest ważna,
ale niestety ta pierwsza zazwyczaj jest mało swiadoma swojej sytuacji. Inaczej wszystko by sie zawalio.
To ciekawy temat i byc może jego dotyczy. Ale może to inny przypadek

Bardzo prawdopodobne. Myślę, że nie jestem jedyna, z którą żonę zdradzał, ale.... wątpię czy się angażował - raczej to były jednorazowe skoki w bok. Stad podkreślał, że ze mną to co innego, że nie czuł się wcześniej tak zakochany, takiego ciepła itp itd. - choć oczywiście to też mogły być bajki. Tak samo jak wy odnosicie wrażenie, że ja taka "biedna", tak on takiego z siebie robił - nigdy nie zaznał prawdziwej miłości, szczęścia itd. Zresztą pisałam o tym wcześniej.
No ale był tez moment kiedy sama zaczęłam go umoralniać (tak ja tongue).. mówić,że to co robi jest ohydne itd. On na to z jednej strony, że się (dzięki mnie) nawrócił, ze nie chce dla swoich dzieci tego co on miał (jego rodzice się rozwiedli jak był malutki), a z drugiej, po jakimś czasie.. że ze mną to jak nie grzech, nie zdrada... bo przecież się kochamy, jesteśmy sobie bliscy, przyjaźnimy, życzymy dobrze itd.
Czysta paranoja hmm

1 736

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Dlatego mówię, że to mentalność kobiety uległej. Mężczyznę traktuje jak Mistrza i Mastera "jam niegodna stóp całować, ale proszę weź mnie.." wink

Chyba rzeczywiście z tą mentalnością kobiety uległej coś jest na rzeczy, bo ja jak się angażuję, to „już po mnie”, oddaję całą siebie, czuję się częścią 2 osoby, nie chcę zranić, tylko dbać by było dobrze… często poświęcając własne szczęście, albo tłumacząc że szare jest białe albo takie na pewno będzie, tylko trzeba nad tym odpowiednio popracować. Pewnie też dlatego tkwiłam prawie 2 lata w związku z ex, z którym nie byłam szczęśliwa. Nie miałam jednak sumienia się z nim rozstać wcześniej, czułam się w jakiś sposób za niego odpowiedzialna, potrzebna.. Wyolbrzymiałam jego zalety by przykryć wady. Zaklinałam rzeczywistość, udając że nie ma problemu a potem obchodziłam jak z jajkiem by dać do zrozumienia, że ten problem jest i że trzeba coś z tym zrobić, ale absolutnie, by choć nie poczuł się urażony … Dojrzałam w końcu do rozstania. Jednak to głownie marzenia, wspomnienia pana żonatego mnie do tego skłoniły. Niestety. widzę jednak że podobnie się obnosiłam z panem żonatym „jak z jajkiem” – zamiast coś powiedzieć dosadnie to ja najbardziej okrężną i dyplomatyczną drogą jak tylko się dało. Wciąż powielam te same schematy hmm ex i pan żonaty paradoksalnie mieli sporo cech wspólnych – obaj charyzmatyczni, władczy, przedsiębiorczy, inteligentni… no ale jak widać do takich mnie ciągnie. Ex w sumie był wolny… zafascynował mnie swoim umysłem itd.  ale pan żonaty bił go na głowę wyglądem i energia seksualną hmm
Może dlatego mi lepiej bez faceta – tzn zdecydowanie lepiej sobie radzę sama, zawodowo niż w związkach czy romansach. Każdy mi się kojarzy z niespełnieniem i huśtawką emocjonalną hmm

1 737 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-07-23 21:17:19)

Odp: ja, on i ten trzeci

Też pociągają mnie wyłącznie silni psychicznie, charyzmatyczni, odważni mężczyźni - choć zdarzały się chwilowe fascynacje tymi mniej przebojowymi, ale skończyło się to brakiem seksu , bo szybko zacierał się pociąg fiz.
Z tymże mnie nie chodzi o to żeby facet nigdy przy mnie nie zapłakał czy nie okazał słabości, nie szukam robota. Ale muszę wiedzieć, że MA swoje granice i zasady.

Ten Twój nie ma zasad. To by mnie skutecznie wyleczyło, no i nie byłby dla mnie męski przez to.
Najwyraźniej Tobie wystarcza żeby facet był charyzmatyczny, nie musi być  spójny czy autentyczny w sensie pokrywania się słów z czynami.


Myślę, że problem 'sam' by Ci się poniekąd rozwiązał gdybyś miała adoratora z energią żonkosia, który byłby zdecydowany zdobyć Cię i potem adorować, romansować z Tobą tak jak ten.
Co nie oznacza, że powinnaś onanizować się wspomnieniami i podsycać to, zrzucając odpowiedzialność na wymarzonego faceta, który się nie pojawia wink

1 738

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle88, ale to ja nawet napisałam w swoim pierwszym poście sprzed roku… że albo tacy albo tacy się mną interesują – ze skrajności w skrajność. Mam jednak sama w sobie wiele sprzeczności. Wygląd nie idzie w spójności z charakterem. Wiem, często słyszę, że jestem seksowna i mogę mieć każdego, lubie flirtować choć czasem robię to nieświadomie.. Nie jestem jednak typem imprezowiczki, bez seksu też się obejdę – ważne są dla mnie uczucia, bliskość itd. Ja chcę normalnej relacji, nie romansów, adrenaliny itd. Widzą to ci co mnie bliżej poznali. No ale niestety ci charyzmatyczni, pewni siebie wygrywają w „podbojach”, ciepli, mili nie kręcą. I to jest problem. Nikogo gdzieś po środku nie poznałam hmm

1 739 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-07-23 21:38:33)

Odp: ja, on i ten trzeci

No to ja mam to samo i to samo słyszę, ale to nie ma nic do rzeczy - żonaty/zajęty to żonaty/zajęty.
U mnie wystarczyło dowiedzieć się że jest gdzieś w tle dalszym INNA kobieta, a już mnie to skutecznie ostudziło, a Ty piszesz że "możliwe, że są inne" (a z całą pewnością są), a mimo to  czujesz się wyjątkowa bo "tak Ci powiedział"..

A nawet jak nic Ci przez lata nie mówił, bo go nie interesowało co z Tobą to i tak się czułaś "wyjątkowa".
No to niewiele trzeba żebyś tak się czuła. Kilka tanich gestów, dobra dynamika wsadu wink i całus w czółko na koniec.
JA tu nic wyjątkowego nie widzę.

Wyjątkowa to byś była jakby rzucił żonę i hulaszcze życie dla Ciebie ale tak.. sama wiesz.

1 740

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

No to ja mam to samo i to samo słyszę, ale to nie ma nic do rzeczy - żonaty/zajęty to żonaty/zajęty.
U mnie wystarczyło dowiedzieć się że jest gdzieś w tle dalszym INNA kobieta, a już mnie to skutecznie ostudziło, a Ty piszesz że "możliwe, że są inne" (a z całą pewnością są), a mimo to  czujesz się wyjątkowa bo "tak Ci powiedział"..

A nawet jak nic Ci przez lata nie mówił, bo go nie interesowało co z Tobą to i tak się czułaś "wyjątkowa".
No to niewiele trzeba żebyś tak się czuła. Kilka tanich gestów, dobra dynamika wsadu wink i całus w czółko na koniec.
JA tu nic wyjątkowego nie widzę.

Wyjątkowa to byś była jakby rzucił żonę i hulaszcze życie dla Ciebie ale tak.. sama wiesz.

Dokładnie. Ale Roxann wystarczy przekonanie ze z nią "wsad" był inny niż pozostałe. Bo wkoncu taka sexowna, ponętna, każdy jej to mówi.
Ja kompletnie nie rozumiem jak osoba ktora niby cos tam osiągnęła w życiu zawodowym moze być tak...durna w życiu prywatnym. Bo już pomijam fakt zwykłej przyzwoitości ktora nie pozwala wchodzić z butami w życie nie tylko żonatego ale i posiadającego dzieci faceta. Nie rozumiem jak Roxann moze sie nie brzydzić myślą ze on najpierw puka ja a potem idzie do domu i to samo robi z zona. I nawet pal sześć czy ta zona jest naiwna, nieświadoma czy moze sama go odbiła kiedyś innej kobiecie. Sam fakt ze Roksann nie odrzuca ta wizja  zdumiewa mnie niepomiernie. To jest nie tylko niemoralne ale i obleśne.

1 741

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle88, ale ja nie jednego żonatego/zajętego spotkałam poznałam co tez się przystawiał i od razu skreślałam, w ogóle nie kontynuowałam nawet rozmowy. Naprawdę nie wiem co mi z nim odbiło. Może dlatego, że pierwszy taki przypadek (że zajęty?), może inne cechy. Myslę że wiele czynników się na to złożyło, wiele z nich zidentyfikowałam.
I czy ja się czułam wyjątkowa? Raczej on w moich oczach. No chyba że chodzi o to narcystyczne przeglądanie w oczach wink Ale, możesz wierzyć lub nie, nie jarają mnie jego podchody kiedy wiem ile są warte czyli NIC. Z 2 str fajnie by było gdyby jakiś facet, któremu naprawdę zależy tak o mnie zabiegał. Porąbane to wszystko hmm

1 742

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

I nawet pal sześć czy ta zona jest naiwna, nieświadoma czy moze sama go odbiła kiedyś innej kobiecie. Sam fakt ze Roksann nie odrzuca ta wizja  zdumiewa mnie niepomiernie. To jest nie tylko niemoralne ale i obleśne.

Piszesz tak jakbym z nim romansowała te 4 lata. To ty już sobie to dopowiadasz czy interpretujesz po swojemu. Na to wpływu nie mam.
Bez sensu po raz chyba 100 pisać, że z nim zerwałam 3 LATA temu, po kilku msc, jak nie zaprzeczył że ma żonę. Ok, z imprezy pożegnalnej nie będę się już tłumaczyć.

1 743

Odp: ja, on i ten trzeci

Powtarzam: Nieistotne ilu żonatych poznałaś PRZED nim. ON jest żonaty/zajęty, więc powinien z automatu być nieatrakcyjny dla Ciebie.
Tak by się stało, gdybyś nie podjęła w pewnym momencie decyzji (świadomej decyzji ) że idziesz w to, pomimo tego faktu. Miałaś milion możliwości żeby się wycofać.

Dla niego każdy pretekst jest dobry, żeby po bzyknięciu Ciebie sobie strzepnąć wink, a potem zapiąć rozporek i wrócić do domu, do swoich spraw.
A dla Ciebie każdy pretekst był dobry żeby udowadniać mu ile jesteś w stanie dla niego znieść i jak bezwarunkowo jesteś mu oddana.
Żaden facet, który ma to co Ty dajesz za darmo, nie będzie chciał za to "płacić" zobowiązaniami, ZWŁASZCZA jeśli już jakieś ma smile

Co innego gdy obydwoje się bawią, czerpią z tego jakieś korzyści, a co innego gdy TY "Dajesz", bo liczysz, że jak dobrze dasz, to w końcu.. W KOŃCU on za ten seks poleci po obrączkę. To tak nie działa.

1 744 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-07-23 22:18:19)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

I nawet pal sześć czy ta zona jest naiwna, nieświadoma czy moze sama go odbiła kiedyś innej kobiecie. Sam fakt ze Roksann nie odrzuca ta wizja  zdumiewa mnie niepomiernie. To jest nie tylko niemoralne ale i obleśne.

Piszesz tak jakbym z nim romansowała te 4 lata. To ty już sobie to dopowiadasz czy interpretujesz po swojemu. Na to wpływu nie mam.
Bez sensu po raz chyba 100 pisać, że z nim zerwałam 3 LATA temu, po kilku msc, jak nie zaprzeczył że ma żonę. Ok, z imprezy pożegnalnej nie będę się już tłumaczyć.

No baa nie będziesz bo musiałabym przyznać ze tak wlasnie to wyglądało. Prezes "obniżył ciśnienie" z Toba a potem w domu z zona tego albo któregoś następnego dnia. Ale rozumiem ze skoro to miało miejsce jeden raz to dla Ciebie nie ma problemu. ;)
Elle doczytałam co napisałaś. No wlasnie mając cos za darmo nikt sie nie wychyli zeby za to płacić zobowiązaniami... chyba ze kompletny idiota. Tyle ze obawiam sie ze i to Roxann sobie przetłumaczy na własna korzyść. Okaże sie ze za tym bzykaniem nie idzie nic więcej nie dlatego ze tylko o bzykanie chodzi...prezes poprostu jest taki wspaniały i wrażliwy ze z zona zostanie z poczucia obowiązku. No przecież względem kwiaciarki był taki wspaniałomyślny ..to i tu sie wykaże.

1 745

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

No baa nie będziesz bo musiałabym przyznać ze tak wlasnie to wyglądało. Prezes "obniżył ciśnienie" z Toba a potem w domu z zona tego albo któregoś następnego dnia. Ale rozumiem ze skoro to miało miejsce jeden raz to dla Ciebie nie ma problemu. wink

No nie ma, bo ja tez obniżyłam ciśnienie. Pasuje odpowiedź? wink

1 746

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

No baa nie będziesz bo musiałabym przyznać ze tak wlasnie to wyglądało. Prezes "obniżył ciśnienie" z Toba a potem w domu z zona tego albo któregoś następnego dnia. Ale rozumiem ze skoro to miało miejsce jeden raz to dla Ciebie nie ma problemu. wink

No nie ma, bo ja tez obniżyłam ciśnienie. Pasuje odpowiedź? wink

Ależ Roksan, kilka postów wyżej pisałaś:

Nie jestem jednak typem imprezowiczki, bez seksu też się obejdę – ważne są dla mnie uczucia, bliskość itd.

1 747

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

No baa nie będziesz bo musiałabym przyznać ze tak wlasnie to wyglądało. Prezes "obniżył ciśnienie" z Toba a potem w domu z zona tego albo któregoś następnego dnia. Ale rozumiem ze skoro to miało miejsce jeden raz to dla Ciebie nie ma problemu. wink

No nie ma, bo ja tez obniżyłam ciśnienie. Pasuje odpowiedź? wink

Tylko ze za tym obniżeniem ciśnienia idzie to ze teraz zamiast korzystać bujnie z nowego życia o którym tak szumnie pisałaś siedzisz i rozkminiasz w internecie po raz enty na temat Prezesa. A on w tym czasie ..;) Zreszta mi tu nic nie musi pasować. Jesli Tobie pasuje rola do ktorej sama siebie sprowadzasz to luz. Poprostu z podziwu wyjsć nie mogę ze tak można chcieć.

1 748 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-07-23 22:36:54)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Powtarzam: Nieistotne ilu żonatych poznałaś PRZED nim. ON jest żonaty/zajęty, więc powinien z automatu być nieatrakcyjny dla Ciebie.
Tak by się stało, gdybyś nie podjęła w pewnym momencie decyzji (świadomej decyzji ) że idziesz w to, pomimo tego faktu. Miałaś milion możliwości żeby się wycofać.

Dla niego każdy pretekst jest dobry, żeby po bzyknięciu Ciebie sobie strzepnąć wink, a potem zapiąć rozporek i wrócić do domu, do swoich spraw.
A dla Ciebie każdy pretekst był dobry żeby udowadniać mu ile jesteś w stanie dla niego znieść i jak bezwarunkowo jesteś mu oddana.
Żaden facet, który ma to co Ty dajesz za darmo, nie będzie chciał za to "płacić" zobowiązaniami, ZWŁASZCZA jeśli już jakieś ma smile

Co innego gdy obydwoje się bawią, czerpią z tego jakieś korzyści, a co innego gdy TY "Dajesz", bo liczysz, że jak dobrze dasz, to w końcu.. W KOŃCU on za ten seks poleci po obrączkę. To tak nie działa.

Smutne ale chyba prawdziwe co piszesz. Piszesz o możliwościach wyjścia z tego. Nie zgodzę się, że nic nie zrobiłam - zerwałam, weszłam w inny związek (niestety nie wyszedł), pojawiłam się z problemem na forum, nie dałam się wkręcić w romans po pierwszej kawie, gdzie padły wyznania (choć tak bardzo za nim tęskniłam), gdzieś bez rozgłosu aplikowałam do pracy w innym kraju (by się uwolnić- nie musiałam wyjeżdżać, miałam i tam dobrą płacę i pracę, ale chciałam bo się męczyłam). W końcu zerwałam z nim prywatną korespondencję (fakt pisał z innych nr ale to szczegół), to jednak była moja praca nad tym by się uwolnić.. Dlatego nie zgodzę się, że nic nie robiłam czy tkwię wciąż w miejscu. Ja teraz go podaje jako pewien case study, a nie że znów rozkminiam - jego temat mam już przepracowany i zamknięty, tzn jako osoby (nie tęsknię). Teraz chodzi o moje błędy i naiwności z którymi sobie nie radzę - no bo ciężko się do tego przyznać.

1 749

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Powtarzam: Nieistotne ilu żonatych poznałaś PRZED nim. ON jest żonaty/zajęty, więc powinien z automatu być nieatrakcyjny dla Ciebie.
Tak by się stało, gdybyś nie podjęła w pewnym momencie decyzji (świadomej decyzji ) że idziesz w to, pomimo tego faktu. Miałaś milion możliwości żeby się wycofać.

Dla niego każdy pretekst jest dobry, żeby po bzyknięciu Ciebie sobie strzepnąć wink, a potem zapiąć rozporek i wrócić do domu, do swoich spraw.
A dla Ciebie każdy pretekst był dobry żeby udowadniać mu ile jesteś w stanie dla niego znieść i jak bezwarunkowo jesteś mu oddana.
Żaden facet, który ma to co Ty dajesz za darmo, nie będzie chciał za to "płacić" zobowiązaniami, ZWŁASZCZA jeśli już jakieś ma smile

Co innego gdy obydwoje się bawią, czerpią z tego jakieś korzyści, a co innego gdy TY "Dajesz", bo liczysz, że jak dobrze dasz, to w końcu.. W KOŃCU on za ten seks poleci po obrączkę. To tak nie działa.

Smutne ale chyba prawdziwe co piszesz. Piszesz o możliwościach wyjścia z tego. Nie zgodzę się, że nic nie zrobiłam - zerwałam, weszłam w inny związek (niestety nie wyszedł), pojawiłam się z problemem na forum, nie dałam się wkręcić w romans po pierwszej kawie, gdzie padły wyznania (choć tak bardzo za nim tęskniłam), gdzieś bez rozgłosu aplikowałam do pracy w innym kraju (by się uwolnić- nie musiałam wyjeżdżać, miałam i tam dobrą płacę i pracę, ale chciałam bo się męczyłam). W końcu zerwałam z nim prywatną korespondencję (fakt pisał z innych nr ale to szczegół), to jednak była moja praca nad tym by się uwolnić.. Dlatego nie zgodzę się, że nic nie robiłam czy tkwię wciąż w miejscu. Ja teraz go podaje jako pewien case study, a nie że znów rozkminiam - jego temat mam już przepracowany i zamknięty, tzn jako osoby. Teraz chodzi o moje błędy i naiwności z którymi sobie nie radzę - no bo ciężko się do tego przyznać.

Tak tak poczynilas wielkie postepy by na koniec po 3 latach znowu isc z nim do łóżka. Brawoo big_smile Tak trzymaj dziewczyno wink

1 750

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

Tylko ze za tym obniżeniem ciśnienia idzie to ze teraz zamiast korzystać bujnie z nowego życia o którym tak szumnie pisałaś siedzisz i rozkminiasz w internecie po raz enty na temat Prezesa. A on w tym czasie ..;) Zreszta mi tu nic nie musi pasować. Jesli Tobie pasuje rola do ktorej sama siebie sprowadzasz to luz. Poprostu z podziwu wyjsć nie mogę ze tak można chcieć.

A widzisz... nie każdy jest tak poukładany i ma takie szczęście jak Ty smile

1 751

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Powtarzam: Nieistotne ilu żonatych poznałaś PRZED nim. ON jest żonaty/zajęty, więc powinien z automatu być nieatrakcyjny dla Ciebie.
Tak by się stało, gdybyś nie podjęła w pewnym momencie decyzji (świadomej decyzji ) że idziesz w to, pomimo tego faktu. Miałaś milion możliwości żeby się wycofać.

Dla niego każdy pretekst jest dobry, żeby po bzyknięciu Ciebie sobie strzepnąć wink, a potem zapiąć rozporek i wrócić do domu, do swoich spraw.
A dla Ciebie każdy pretekst był dobry żeby udowadniać mu ile jesteś w stanie dla niego znieść i jak bezwarunkowo jesteś mu oddana.
Żaden facet, który ma to co Ty dajesz za darmo, nie będzie chciał za to "płacić" zobowiązaniami, ZWŁASZCZA jeśli już jakieś ma smile

Co innego gdy obydwoje się bawią, czerpią z tego jakieś korzyści, a co innego gdy TY "Dajesz", bo liczysz, że jak dobrze dasz, to w końcu.. W KOŃCU on za ten seks poleci po obrączkę. To tak nie działa.

Smutne ale chyba prawdziwe co piszesz. Piszesz o możliwościach wyjścia z tego. Nie zgodzę się, że nic nie zrobiłam, zerwałam weszłam w inny związek (niestety nie wyszedł), pojawiłam się z problemem na forum, nie dałam się wkręcić w romans po pierwszej kawie, gdzie padły wyznania (choć tak bardzo za nim tęskniłam), gdzieś be rozgłosu aplikowałam do pracy w innym kraju (by się uwolnić- nie musiałam wyjeżdżać, miałam i tam dobrą płacę i pracę, ale chciałam bo się męczyłam). W końcu zerwałam z nim prywatną korespondencję (fakt pisał z innych nr ale to szczegół), to jednak była moja praca nad tym by się uwolnić.. Dlatego nie zgodzę się, że nic nie robiłam czy tkwię wciąż w miejscu. Ja teraz go podaje jako pewien case study, a nie że znów rozkminiam - ego temat mam już przepracowany i zamknięty, tzn jako osoby. Teraz chodzi o moje błędy i naiwności z którymi sobie nie radzę - no bo ciężko się do tego przyznać.

Nie rozumiemy się.. wink
Nie dlatego, że uważam, że jesteś głupia, tylko naprawdę nie dostrzegasz sedna, o które mi chodzi.

"Nie wyszedł" związek z kim innym (btw: "sam" nie wyszedł? wink), bo myślami błądziłaś obydwie wiemy gdzie. A skoro nie byłaś obecna myślami w TYM związku, to tak samo nie byłaś obecna podczas 'wyboru' partnera do tegoż związku.
Praktycznie pierwszy, który się nawinął i wykazał odpowiednią determinację i nie straszył wyglądem. Byleby odciągnąć myśli od Prezesa.
Jak nie jak tak? wink Tu nie potrzeba doktoratu z fizyki atomowej żeby wiedzieć, że nie ma prawa wyjść coś, w co nie jesteśmy emocjonalnie zaangażowani.


Dalej piszesz o "pracy" nad tym, żeby mu nie ulec.. JA mówię - skoro musisz wkładać w to ciężką pracę, tzn., że walczysz ze swoim prawdziwym pragnieniem, którym jest oddać się mu smile
A chodzi o to, że gdybyś miała prawidłowo ustawione wartości/zasady - WŁASNE, nie pod społeczeństwo, tylko sama dla siebie, to gdyby ktoś miał je niespójne z Tobą, to byłby potężny 'turn off'. A skoro nie było.. no to co to mówi o Twoich zasadach? Tych prawdziwych, nie 'pod publiczkę'?
Tu nie chodzi o ocenianie Ciebie, tylko tak działa kompatybilność. Podobne przyciąga podobne, a odpychają się różnice. Widocznie na poziomie elementarnym fakt, że jest skłonny do zdrady, śliski, manipulujący i nielojalny dla najbliższych jest czymś co sama dostrzegasz w sobie i nie przeszkadza Ci to, bierzesz pod uwagę, że sama byłabyś do tego zdolna, dlatego nie razi Cię to.

W momencie jak będziesz miała jakieś priorytety, zasady, wartości, zwał jak zwał.. które będą dla Ciebie osobiście ważne, to wtedy i tylko wtedy będziesz na tyle (i to bez problemu, z automatu niemal) silna, żeby przy nich obstawać.
Narazie, powiedziałabym, że ich po prostu nie masz.

1 752

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

Tak tak poczynilas wielkie postepy by na koniec po 3 latach znowu isc z nim do łóżka. Brawoo big_smile Tak trzymaj dziewczyno wink

Tak, ale mnie to już nie obeszło i nie chcę tego powtórzyć. Dla samego rozładowania napięcia .. ok. Akurat tego faktu nie odbieram jako porażkę.

1 753

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

W momencie jak będziesz miała jakieś priorytety, zasady, wartości, zwał jak zwał.. które będą dla Ciebie osobiście ważne, to wtedy i tylko wtedy będziesz na tyle (i to bez problemu, z automatu niemal) silna, żeby przy nich obstawać.
Narazie, powiedziałabym, że ich po prostu nie masz.

Nie sadzę, że ich nie mam, tylko "miłość", naiwność, głupota mi to przysłoniły?
Stąd ta moja podwójna moralność. Bo, jak wcześniej pisałam, czym się różni romans wspomnianego posła od mojej historii? Tamta oceniałam z boku, w tej sama jestem/byłam. Brzydzę się zdradą a sama brałam w tym udział.. zwalając odpowiedzialność na niego. Taka prawda. hmm

1 754

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Pan żonaty ma jednak tupet....
ni stąd ni zowąd, bo nie kontaktowałam się z nim przez ten czas od wyjazdu, on mi przysyła wiadomość z linkiem:
https://www.youtube.com/watch?v=ayyeuheMVqw

Roxann - litości - to ma być ten przykład na to jak prowadzisz case study nad tematem niewiernych mężów ?
Nie ośmieszaj się proszę - to klasyczne rozkminy gimbazowe.

1 755 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-07-23 22:57:10)

Odp: ja, on i ten trzeci
IsaBella77 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Pan żonaty ma jednak tupet....
ni stąd ni zowąd, bo nie kontaktowałam się z nim przez ten czas od wyjazdu, on mi przysyła wiadomość z linkiem:
https://www.youtube.com/watch?v=ayyeuheMVqw

Roxann - litości - to ma być ten przykład na to jak prowadzisz case study nad tematem niewiernych mężów ?
Nie ośmieszaj się proszę - to klasyczne rozkminy gimbazowe.

Aż się uśmiałam wink
Nie no mam chyba dziś gorszy dzień...

Posty [ 1 691 do 1 755 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 25 26 27 28 29 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026