Czyli jednak jesteś taka sama zima suka jak "owa" Spensa.
Dobrze Ci tak
I jeszcze się chwali, żenada ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci
Strony Poprzednia 1 … 22 23 24 25 26 … 56 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Czyli jednak jesteś taka sama zima suka jak "owa" Spensa.
Dobrze Ci tak
I jeszcze się chwali, żenada ![]()
Podobne tematy
No i dobra tam
Przynajmniej znasz siebie i wiesz już czy możesz sobie ufać i w jakich okolicznościach.
Może następnym razem pozwolisz sobie byc dla kogoś nr 1, a może nie. Twoje wyborypowodzenia
Elle88, ja wiem, że tego chciałam... w takich okolicznościach.. kiedy wiem, że za kilka dni wyjeżdżam na dłuższy czas w nieznane.. może też stres.. nie wiem.
Czyli jednak jesteś taka sama zima suka jak "owa" Spensa.
Dobrze Ci tak![]()
![]()
![]()
I jeszcze się chwali, żenada
A możesz mnie nazywać suką.. nie zamierzam się tłumaczyć czy wybielać. Ale.. każda kobieta tym bardziej młoda potrzebuje seksu..a on (choć żonaty) to sprawdzony.. Ja czuję, że kończę jakiś etap i stres jest - nowe miejsce pracy, kraj.. tak wiem, jestem egoistką...
ale też człowiekiem ze słabościami.
Nie będę już tu nic pisać ani się tłumaczyć.
Przygodę z forum i z tym wątkiem uważam za zakończoną.
Także nie będzie kolejnego odcinka telenoweli tudzież komedii albo dramatu... przykro mi
A jednak przespaliśmy się na "pożegnanie"... Nie żałuję.
Tego kotleta inaczej się już odgrzać nie dało. Oczywiście chodzi mi o kotleta forumowego...
Roxann powiem Ci prawdę, której teraz bardzo potrzebujesz jesteś żałosna i nie będę tej myśli rozwijać, bo powstałby elaborat ![]()
Roxann powiem Ci prawdę, której teraz bardzo potrzebujesz jesteś żałosna i nie będę tej myśli rozwijać, bo powstałby elaborat
ciekawe.. ja jestem szczera w tym co piszę.. czy żałosna? Nie wiem.. Nie wiem co dalej.. kocham tego faceta choć wiem że nie mogę i nie jest tego wart ![]()
Będzie Cię teraz odwiedzał i używał ile wlezie, będzie się Tobą wycierał jak ścierką, a Ty do końca życia będziesz rozmyślać nad każdym Jego pierdnięciem
Spieprzysz sobie życie na własne życzenie i to będzie dla Ciebie najlepsza kara
Będę dawać linka do Twojego wątku zdradzonym żonom, żeby zobaczyły jak głębokie jest dno, którego musi sięgnąć kochanka.
Każde Twoje słowo Roxann jest gówno warte
PS Pewnie zaraz napiszesz że kłamałaś ![]()
Nie Lilka, nie kłamałam.. a dawaj linka.. tylko na co?
Lilka787, lubię Cię i Twoją empatię, wiesz o tym
Po co podchodzisz emocjonalnie do tego z kim Roxy sypia? To jej życie, jej ci..a
to ona dokonuje wyborów i żyje z konsekwencjami.
Jeśli chce być tą drugą - kochanką, jak zwał, to ma do tego prawo.
Jak przestanie jej to odpwiadać kiedyś to przestanie nią być. Narazie chce.
Napij sie lepiej ze mną piwa
Właśnie otworzyłam Warkę cytrynową. Czasem lubię takie proste, przaśne trunki ![]()
No to zdrówko Elle ![]()
No to zdrówko Elle

Fajnie że się bawicie w moim wątku.. dla mnie to dramat..pewnie naiwnie czuję że wyjazd wszystko załatwi..
Fajnie że się bawicie w moim wątku.. dla mnie to dramat..pewnie naiwnie czuję że wyjazd wszystko załatwi..
Wiecie co jak czytam Roxann to mam wrazenie ze to jednak troll. To odgrzewanie watku, zwroty akcji gdy juz nic nie da rady wycisnac z dotychczasowych rozkmin. No i jej sposob myslenia. Dala d..y i jest zadowolona bo rozladowala napiecie
Zdrowa, normalna, szanujaca sie osoba potraktowalaby to jako kompletna porazke...i tu juz nie chodzi o to ze zranila zone i dzieci prezesa tylko ze przegrała ...swoje uczucia i wartosci (tak podobno dla niej -wrazliwej istotki wazne) dajac przy tym dowod temu pajacowi ze jednak od poczatku widzial w niej to kim jest naprawde- łatwa panne ktora pod plaszczykiem milosci i szukania ojcowskiej akceptacji swedzi zwyczajnie c..ka
. No czy to jest normalne zachowanie czy celowe podkrecanie tematu by sie toczyl?
Dlatego dla mnie zdecydowanie...troll albo uzywajac eufemizmu "inteligentna inaczej " laska.
Edit: no i jeszcze jedna kwestia i plaszczyzna na ktorej Roxann odniosla kleske po calosci ( zakladajac ze watek jest prawdziwy) . Jesli Roxann miala nadzieje ze moze temu czlowiekowi naprawde na niej zalezy i istnieje promil szans ze on jednak podejdzie do sprawy uczciwie i rozstanie sie z zona by byc z nia to moze juz o tym zapomniec calkowicie. Bo on juz wie ze zeby napic sie tego piwka wcale nie musi calego browaru kupowac. Wystarczy pare tyg/ mscy odpowiedniego bajerowania i majtki same spadna. Po co wiec rozwody, podzial majatku i ogolnie caly zwiazany z tym dyskomfort. Niech zona zyje dalej w blogiej nieswiadomoci a Roxann...poudaje niedostepna a wkoncu i tak da.:)
Feniks masz rację (o widzisz znalazłyśmy jednak wspólną płaszczyznę)
i dlatego proponuję żeby nie dostarczać Trollowi/bezdennej głupocie więcej pożywki. Nie babrajmy się w tym gównie, bo ubrudzimy nasze piękne rączki ![]()
Feniks masz rację (o widzisz znalazłyśmy jednak wspólną płaszczyznę)
i dlatego proponuję żeby nie dostarczać Trollowi/bezdennej głupocie więcej pożywki. Nie babrajmy się w tym gównie, bo ubrudzimy nasze piękne rączki
Masz racje Lilko szkoda czasu i atłasu na te pierdy ![]()
Co było do przewidzenia.
Historia dosc typowa.
Moze 40 stron pisaniny to rozmylo i "romantyczne" spojrzenie Roxy.
Tak myslalam ze powinnas sie z nim przespac zeby napiecie Ci zeszlo do tego Twojego Boga, a Ty teraz piszesz ze go kochasz.
Sluchaj aktualnie nie jestes ta kochanka co przejrzlala na oczy i pogonila typa (nie bylas tez nia), tylko dalej ta nawina kochajaca i ludzaca sie. Te 40 stron nic nie zmienilo bo przez caly czas klamalas tutaj, moze sama chcialas siebie oszukac.
Wiesz czego teraz chcesz?
Historia dosc typowa.
Moze 40 stron pisaniny to rozmylo i "romantyczne" spojrzenie Roxy.
Tak myslalam ze powinnas sie z nim przespac zeby napiecie Ci zeszlo do tego Twojego Boga, a Ty teraz piszesz ze go kochasz.Sluchaj aktualnie nie jestes ta kochanka co przejrzlala na oczy i pogonila typa (nie bylas tez nia), tylko dalej ta nawina kochajaca i ludzaca sie. Te 40 stron nic nie zmienilo bo przez caly czas klamalas tutaj, moze sama chcialas siebie oszukac.
Wiesz czego teraz chcesz?
Jak to czego? Uwagi.
A tak na poważnie to dla mnie Roxann dokładnie pasuje do tego mema
.
http://akphoto4.ask.fm/966/559/025/-139 … avatar.jpg
Historia dosc typowa.
Moze 40 stron pisaniny to rozmylo i "romantyczne" spojrzenie Roxy.
Tak myslalam ze powinnas sie z nim przespac zeby napiecie Ci zeszlo do tego Twojego Boga, a Ty teraz piszesz ze go kochasz.Sluchaj aktualnie nie jestes ta kochanka co przejrzlala na oczy i pogonila typa (nie bylas tez nia), tylko dalej ta nawina kochajaca i ludzaca sie. Te 40 stron nic nie zmienilo bo przez caly czas klamalas tutaj, moze sama chcialas siebie oszukac.
Wiesz czego teraz chcesz?
Nie wiem. Teraz żyję wyjazdem i mam cichą nadzieję, że wszystko się jakoś samo poukłada że z dala nabiorę dystansu i ochłonę.
I to nie tak że kłamałam - te kilka msc to była moja ciągła huśtawka nastroju, raz go nienawidziłam, innym razem zaczynałam tęsknić. Raz widziałam co jest grane, drugi zaklinałam rzeczywistość. Dlatego raz pisałam tak, drugi inaczej. Tamten "romans" był juz dla mnie troszkę jak sen, więc z jednej strony pamiętałam te piękne chwile a z 2 chciałam o nim zapomnieć. Totalny kołowrotek emocjonalny, który faktycznie psychicznie mnie wykończył.
Teraz piszę, że go kocham.. mi samej się to wszystko jakoś nie skleja
niby wiem, że nie powinnam nawet o nim myśleć, widziałam jego teatralne zagrywki, ale... jak ostatnio mnie objął na pożegnanie i zaczął gadać jak to on nie wyobraża sobie tego, że mnie nie będzie, że pewnie o nim zapomnę, poznam kogoś itd. rozpłakałam się... nie potrafiłam zachować zimnej krwi.. no i on zaczął żebym nie płakała, że nie może patrzeć jak się smucę, zaczął wycierać mi łzy, całować po policzkach... i... Wiem, bez sensu ![]()
Czekam już tylko niedzieli....
Jak to czego? Uwagi.
A tak na poważnie to dla mnie Roxann dokładnie pasuje do tego mema.
http://akphoto4.ask.fm/966/559/025/-139 … avatar.jpg
Tak czuję się w tym wszystkim samotna, bo nie mam z kim o tym pogadać. Wciąż musiałam udawać, że jestem twarda i nie dac po sobie poznać, że coś mnie dręczy... dlatego bardzo się cieszę tym wyjazdem. Choć wiem, że to taka troszkę ucieczka.
Wiesz Roxann, niedobrze mi się robi, gdy czytam twoje wypociny.
Ktoś wcześniej sugerował, że jesteś tworem moderacji forum, pragnącej ożywić atmosferę, gdy wieje tutaj nudą. Zaczynam myśleć, że to prawda, bo z twoich wcześniejszych postów nie wynikało, że jesteś aż tak zdesperowaną i pustą wewnętrznie osobą, którą się stałaś ostatnio. Myślę, że to działanie typowo pod publiczkę, aby zleciały się tu wszystkie forumowe czarownice i powyzywały ciebie, podnosząc tym samym nieco temperaturę na forum.
Prosta zagrywka a już niezły odzew
Tym bardziej przekonujące, że ominęłąś post Klio, która właśnie to sugerowała.
Roxann on przywiązuje cię do siebie seksem.
Dobrze wie, co na ciebie działa.
Pomijasz intuicję. Wymazujesz te "czerwone lampki", które ci się zapalają.
Miłość nie jest przeszkodą jeśli uświadomimy sobie, że ona nie jest dla nas dobra.
Powodzenia.
Nie podejrzewam Moderacji o takie narzędzia podnoszenia atmosfery
ale nie znam się.
A wracając.. Myślę, że Roxann jest typowym przykładem kobiety, która zewnątrz wydaje się ogarnięta i mająca jakieś poczucie wartości, ale w zderzeniu z facetami to wszystko u niej upada.
Z facetami na stanowiskach, które ją kręcą. Jestem pewna, że tutaj zachodzi zależność dominacja - uległość, dlatego z innymi jej nie "wyszło". Z tym też nie, ale przynajmniej daje jej namiastkę tego - ona lubi czuć się jak zabawka w rękach faceta.
Typowe zachowania i ta bierność, otwartość na jego manipulacje.
To jest klasycznie uległa osobowość.
Jej Wysokość Zwiewność napisał/a:Historia dosc typowa.
Moze 40 stron pisaniny to rozmylo i "romantyczne" spojrzenie Roxy.
Tak myslalam ze powinnas sie z nim przespac zeby napiecie Ci zeszlo do tego Twojego Boga, a Ty teraz piszesz ze go kochasz.Sluchaj aktualnie nie jestes ta kochanka co przejrzlala na oczy i pogonila typa (nie bylas tez nia), tylko dalej ta nawina kochajaca i ludzaca sie. Te 40 stron nic nie zmienilo bo przez caly czas klamalas tutaj, moze sama chcialas siebie oszukac.
Wiesz czego teraz chcesz?
Nie wiem. Teraz żyję wyjazdem i mam cichą nadzieję, że wszystko się jakoś samo poukłada że z dala nabiorę dystansu i ochłonę.
I to nie tak że kłamałam - te kilka msc to była moja ciągła huśtawka nastroju, raz go nienawidziłam, innym razem zaczynałam tęsknić. Raz widziałam co jest grane, drugi zaklinałam rzeczywistość. Dlatego raz pisałam tak, drugi inaczej. Tamten "romans" był juz dla mnie troszkę jak sen, więc z jednej strony pamiętałam te piękne chwile a z 2 chciałam o nim zapomnieć. Totalny kołowrotek emocjonalny, który faktycznie psychicznie mnie wykończył.
Teraz piszę, że go kocham.. mi samej się to wszystko jakoś nie sklejaniby wiem, że nie powinnam nawet o nim myśleć, widziałam jego teatralne zagrywki, ale... jak ostatnio mnie objął na pożegnanie i zaczął gadać jak to on nie wyobraża sobie tego, że mnie nie będzie, że pewnie o nim zapomnę, poznam kogoś itd. rozpłakałam się... nie potrafiłam zachować zimnej krwi.. no i on zaczął żebym nie płakała, że nie może patrzeć jak się smucę, zaczął wycierać mi łzy, całować po policzkach... i... Wiem, bez sensu
Czekam już tylko niedzieli....Piotr74 napisał/a:Jak to czego? Uwagi.
A tak na poważnie to dla mnie Roxann dokładnie pasuje do tego mema.
http://akphoto4.ask.fm/966/559/025/-139 … avatar.jpgTak czuję się w tym wszystkim samotna, bo nie mam z kim o tym pogadać. Wciąż musiałam udawać, że jestem twarda i nie dac po sobie poznać, że coś mnie dręczy... dlatego bardzo się cieszę tym wyjazdem. Choć wiem, że to taka troszkę ucieczka.
Więc nie udawaj Roxann, po co kreować się na kogoś kim nie jesteś?
Nie ma sensu tworzyć obrazu osoby innej niż jesteś w rzeczywistości, po co odżegnywanie się od uczucia, które wciąż w Tobie jest? To tylko wirtualny świat, nikt Cię tu nie zna face to face.
Nie ma sensu robić cokolwiek wbrew sobie, wyolbrzymiać, przekłamywać rzeczywistość. Bo chociaż to wirtualna rzeczywistostość, to w realu może szybciej do Ciebie wrócić niż myślisz
. Powodzenia Ci zycze w unormowaniu swojego życia.
A ja gratuluję prezesowi ![]()
Gratuluję mu intuicji i doskonałej oceny sytuacji...
Rozgryzł naszą biedną, wrażliwą Roxann bardzo trafnie... doskonale ocenił KIM NAPRAWDĘ JEST... i nie pomylił się
![]()
Więc nie udawaj Roxann, po co kreować się na kogoś kim nie jesteś?
Nie ma sensu tworzyć obrazu osoby innej niż jesteś w rzeczywistości, po co odżegnywanie się od uczucia, które wciąż w Tobie jest? To tylko wirtualny świat, nikt Cię tu nie zna face to face.
Nie ma sensu robić cokolwiek wbrew sobie, wyolbrzymiać, przekłamywać rzeczywistość. Bo chociaż to wirtualna rzeczywistostość, to w realu może szybciej do Ciebie wrócić niż myślisz. Powodzenia Ci zycze w unormowaniu swojego życia.
Piotrze, to właśnie tu mogłam być sobą w tej kwestii, wyrzucić z siebie co mnie dręczy. Przecież w pracy nie mogłam z nikim o tym pogadać. Wśród innych znajomych? Też nie bardzo - za bardzo się bałam, że to może wyjść lub trafić do nieodpowiedniej osoby. Dlatego sama się z tym męczyłam tworząc pozory, że nic się nie dzieje.
Poza tym to nie jest wszystko takie czarno-białe. Bo sytuacja jest jaka jest. Ja wciąż raz go kocham raz nienawidzę. I w obu przypadkach to prawdziwe uczucie podyktowane zupełnie innymi przesłankami. Pewnie gdyby nie jego podchody łatwiej by mi było zobojętnieć. Dlatego ten wyjazd to dla mnie wybawienie. Inaczej wciąż bym tu gdzieś go spotykała.
ELLE zdarza się.
Myślę, że nie do końca takie są motywy działania Roxann. Nie jestem jednak psychologiem.
Tacy ludzie jak ten "żonkiś' bywają niemiernie czarujący, wzruszający. Doskonale wyczuwają potrzeby kobiety. Nie przypadkowo wybrał Roxann. Ona w odpowiadający mu sposób interpretuje jego cechy i zachowania. Jest wobec niego wyrozumiała, tolerancyjna, jest empatyczna itd...
Nie chodzi mu o nią, ale o siebie.
Wiadomo piękne słówka, bajeczki, trochę łez, wzruszeń...
Nie każda by to łyknęła. Wybrał taką, która się do tego nadaje. To dobry obserwator. Wie kiedy i co powiedzieć, żeby osiągnąć cel.
I go osiągnął.
Do tego jeszcze w tle żona, jego rodzina. Bagno.
Ale jak cudnie przyozdobione ckliwymi scenami, aż kiczowatymi.
Tak... Ma być taka atmosfera niepowtarzalności, wyjątkowości mimo przeciwieństw losu. Ta "romantyczna" miłość.
A wszystko to jest ułudą, grą. Pławi się w tym narcyz a Roxann służy mu do jego dowartościowania się i urozmaicenia mu życia.
Nie weźmie pierwszej lepszej. Jego wybranka ma być ambitna, atrakcyjna itd...
Taką chce na wyłączność.
Ta wyłączność tyczy się oczywiście tylko Roxann plus jego żony zapewne.
Kłamstwo jest takiego naturalną cechą.
Piotr74 napisał/a:Więc nie udawaj Roxann, po co kreować się na kogoś kim nie jesteś?
Nie ma sensu tworzyć obrazu osoby innej niż jesteś w rzeczywistości, po co odżegnywanie się od uczucia, które wciąż w Tobie jest? To tylko wirtualny świat, nikt Cię tu nie zna face to face.
Nie ma sensu robić cokolwiek wbrew sobie, wyolbrzymiać, przekłamywać rzeczywistość. Bo chociaż to wirtualna rzeczywistostość, to w realu może szybciej do Ciebie wrócić niż myślisz. Powodzenia Ci zycze w unormowaniu swojego życia.
Piotrze, to właśnie tu mogłam być sobą w tej kwestii, wyrzucić z siebie co mnie dręczy. Przecież w pracy nie mogłam z nikim o tym pogadać. Wśród innych znajomych? Też nie bardzo - za bardzo się bałam, że to może wyjść lub trafić do nieodpowiedniej osoby. Dlatego sama się z tym męczyłam tworząc pozory, że nic się nie dzieje.
Poza tym to nie jest wszystko takie czarno-białe. Bo sytuacja jest jaka jest. Ja wciąż raz go kocham raz nienawidzę. I w obu przypadkach to prawdziwe uczucie podyktowane zupełnie innymi przesłankami. Pewnie gdyby nie jego podchody łatwiej by mi było zobojętnieć. Dlatego ten wyjazd to dla mnie wybawienie. Inaczej wciąż bym tu gdzieś go spotykała.
Tylko, ze tutaj tez tworzylas pozory. Pozory wychodzenia z sytuacji w ktorej jestes i tak naprawde, nie chcesz z niej wyjsc. Wiec po co?
Nie znam calego Twojego watku, zagladalem tu czasem, bo to typowa sinusoida, zreszta tak samo jak u mnie
. Zalezy Ci na kims na kim nie powinno, Trudno, To troche jak moja jz. To Twoje zycie i Twoje wybory. Jesli wedlug Ciebie sa sluszne to powinnas miec w glebokim powazaniu zdanie innych osob. Dla mnie szukasz tu wsparcia, usprawiedliwienia tego co robisz, a nie jest to dobre, ani dla Ciebie, a tym bardziej dla rodziny Twojego.nawet nie wiem jak go nazwac, bo słów mi brakuje
.
O proszę! Jaki ruch się tu znowu zrobił. A jeszcze do niedawna były tu takie pustki, że aż zaczęłam się obawiać, że zacznie tu straszyć...
Na nic teatralne gesty, na nic trzaskanie drzwiami na odchodne, ogłaszanie wszem i wobec, że to już koniec... Nikt się nie zgłaszał po kolejne odcinki z serii „The Bold and the Beautiful”. Musiała więc pojawić się dawno zaginiona córka, albo ktoś musiał się z kimś przespać...
Skoro doszło do kolejno zwrotu akcji wracamy na stare tory: rozkminianie kolejnej sytuacji i stanu uczuciowego bursztynka. Elaboratów będzie co najmniej dziesięć. Bursztynkowi zaś ponownie otworzą się oczy...
Masz racje Klio dlatego ja przestalam sie udzielac od wczoraj za rada Lilki. Jesli Roxann to troll to nie warto go karmic a jesli to prawdziwa osoba i watek to tymbardziej nie warto bo skoro tyle czasu nic nie dotarlo to i teraz nie dotrze a stanowimy tylko wdzieczna widownie paziow dla Roxi- biednego kopciuszka ktoremu krolewicz na sile wciska "pantofelka"
Reszcie osob polecam to samo ...nie tracmy czasu na bzdety.
O proszę! Jaki ruch się tu znowu zrobił. A jeszcze do niedawna były tu takie pustki, że aż zaczęłam się obawiać, że zacznie tu straszyć...
Na nic teatralne gesty, na nic trzaskanie drzwiami na odchodne, ogłaszanie wszem i wobec, że to już koniec... Nikt się nie zgłaszał po kolejne odcinki z serii „The Bold and the Beautiful”. Musiała więc pojawić się dawno zaginiona córka, albo ktoś musiał się z kimś przespać...
Skoro doszło do kolejno zwrotu akcji wracamy na stare tory: rozkminianie kolejnej sytuacji i stanu uczuciowego bursztynka. Elaboratów będzie co najmniej dziesięć. Bursztynkowi zaś ponownie otworzą się oczy...
Lato, morze i bursztyny
A po drugiej stronie moze byc faktycznie czyjas tragedia
.
Tak sobie tańcowali ten swój taniec - Roxan i jej żonaty kochanek. Ona udawała, że się opiera, on udawał, że jej w to wierzy.
Chciała się z nim przespać, ale aby nie wypaść na łatwą w swoich własnych oczach prowadziła tę dziwną grę. Teraz to już go kocha, bo przecież tak można zracjonalizować seks z cudzym mężem. Facet tylko czekał, a czekać to on mógł, bo to go nic a nic nie kosztowało. Cierpliwość popłaciła.
Uczciwiej byłoby po prostu przyznać - zrobiłam to bo chciałam i guzik mnie obchodzą jakieś żony i dzieci, ale ładniej przedstawić to jako zryw uczuciowy, któremu to jak wiadomo oprzeć się to zbrodnia
.
Elaboratów będzie co najmniej dziesięć. Bursztynkowi zaś ponownie otworzą się oczy...
Szczerze wątpię w otwarcie oczu przez Bursztynka/ę, prędzej doczekamy tu powtórki z potakiwań w celu podtrzymania uwagi kolejnych żywicieli Roxann. Nie mam natomiast najmniejszych wątpliwości co do elaboratów rozkminiających ![]()
Elle, ja wierzę w Moderację tutejszego forum - przecież wiesz ![]()
Piotrze a może na piwo się wybierzesz, z ruchaczem Twojej jeszcze żony ![]()
Piotrze a może na piwo się wybierzesz, z ruchaczem Twojej jeszcze żony
A wiesz, ze mu proponowalem, ale sie kuzwa nie odezwal
.
Piotrek nie obraź się, ale masz jeszcze do przerobienia własne problemy.
Robiłeś coś już w tym kierunku?
Zawsze przecież możesz pisać co u Ciebie na własnym wątku ![]()
Lilka787,
A co ciebie trapi?
Spojrzałam z ciekawości (twoje zaczepki w stronę Piotra mnie zaintrygowały) wybiórczo na Twoje posty i wyglądasz mi na kogoś niestabilnego, szarpanego emocjami, szybko zmieniającego nastrój i nastawienie do ludzi od skrajności w skrajność. Twoja empatia jest tak dziwnie "wybiórcza", sztuczna.
Ponadto, jak na szczęśliwą mężatkę, matkę i kogoś, kto jest aktywny zawodowo to zastanawiająca jest twoja aktywność całodniowa na forum.
O co chodź? Szukasz dla siebie pomocy w próbach pomagania innym, chcesz w tym znaleźć sens czy unikasz czegoś w swoim życiu?
Pytam poważnie, bo wyczuwam u ciebie poważny problem. Może zaufasz użytkownikom forum i spróbujesz opisać swój problem.
Piotrek nie obraź się, ale masz jeszcze do przerobienia własne problemy.
Robiłeś coś już w tym kierunku?
Zawsze przecież możesz pisać co u Ciebie na własnym wątku
Ale ja nie pisze co u mnie na moim, bo nie mam juz takiej potrzeby. Zapytalas, wiec odpowiedzialem, kulturalnie mam nadzieje. Etap uzewnetrzniania sie mam za soba. Jak ktos bedzie ciekaw co u mnie to zapyta a ja odpowiem. Z koncem lipca jest sprawa w sadzie, jak cos bedzie wiadomo to na pewno napisze. Pizdrawiam Pani detektyw
.
Pizdrawiam
, fajne to. Pozdrawiam Lacky ![]()
Summerko nie odpowiem na Twoje pytania, ponieważ nie podoba mi się Twoje wywyższające się podejście w stosunku do niektórych osób na tym wątku. Innego z Twoim udziałem nie czytałam i nie zamierzam. Rzeczywiście czytałaś wybiórczo, bo my choćby z Roxi czy Piotrem znamy się nie od dziś. Ja przeczytałam każdy post na ich wątkach i wielokrotnie się wypowiadałam. Oni wiedzą o co chodzi. Ty nie musisz.
Mnie możesz sobie odpuścić w swoich rozważaniach psychologicznych, za trudny przypadek dla Ciebie ![]()
Pizdrawiam
, fajne to. Pozdrawiam Lacky
Mam nadzieje, ze Lacky dopisze mi przed temida.
Specjalna dedykacja dla Ciebie
.
https://m.youtube.com/watch?v=bkTLIO2zanM
Lilka ja nie jestem zloslwy, zlosliwosc =0
.
Milego dnia.
Summerko nie odpowiem na Twoje pytania, ponieważ nie podoba mi się Twoje wywyższające się podejście w stosunku do niektórych osób na tym wątku. Innego z Twoim udziałem nie czytałam i nie zamierzam. Rzeczywiście czytałaś wybiórczo, bo my choćby z Roxi czy Piotrem znamy się nie od dziś. Ja przeczytałam każdy post na ich wątkach i wielokrotnie się wypowiadałam. Oni wiedzą o co chodzi. Ty nie musisz.
Mnie możesz sobie odpuścić w swoich rozważaniach psychologicznych, za trudny przypadek dla Ciebie
OK Lilka, wiem już nieco więcej o tobie: widzisz w spokoju wywyższanie się - zauważyłam to też już wcześniej, im ktoś spokojniejszy, pewniejszy siebie, tym większą budzi w tobie złość. Chyba, że jest to osoba w kryzysie, wówczas możesz błyszczeć jako ukoiciel i doradca. Albo gdy ktoś, kto wstaje po bolesnych doświadczeniach, wtedy chcesz się "ogrzać" w cudzym entuzjazmie. Zastanów się skąd to u ciebie? Nic się nie dzieje bez przyczyny.
Dzięki Piotrze, cudowna muza, wiesz przecież, że Cię lubię
Good lack!
Summerko doceniam Twoją troskę, dlatego powiem Ci że czekam już w kolejce do poleconego terapeuty. Jest naprawdę dobry. Pomógł mojej koleżance.
Dzięki Piotrze, cudowna muza, wiesz przecież, że Cię lubię
![]()
Good lack!
Naprawde? Nie wierze. A kogo? Piotra czy Luckiego?
Najwazniejsze to miec do siebie dystans i tego tu wszystkim zycze.
Ja Ciebie tez Lilka
.
Summerko doceniam Twoją troskę, dlatego powiem Ci że czekam już w kolejce do poleconego terapeuty. Jest naprawdę dobry. Pomógł mojej koleżance.
Dobrze, w takim razie już ci głowy nie zawracam. Fajnie, że widzisz swoje zagubienie i szukasz pomocy dla siebie.
Lilka787 napisał/a:Dzięki Piotrze, cudowna muza, wiesz przecież, że Cię lubię
![]()
Good lack!
Naprawde? Nie wierze. A kogo? Piotra czy Luckiego?
Najwazniejsze to miec do siebie dystans i tego tu wszystkim zycze.Ja Ciebie tez Lilka
.
Bardzo miło usłyszeć ![]()
Lubię Was obu, bo widzisz ja mam bardzo pojemne serducho ![]()
A ja gratuluję prezesowi
Gratuluję mu intuicji i doskonałej oceny sytuacji...
Rozgryzł naszą biedną, wrażliwą Roxann bardzo trafnie... doskonale ocenił KIM NAPRAWDĘ JEST... i nie pomylił się![]()
No też mi się ten facet podoba, nikt mu oczu nie zamydli, konsekwentnie dąży do celu, poczeka, przeczeka i bierze.....
szkoda tylko, że tą biedną żonę zdradza, ale może rzeczywiście ma za duże potrzeby, jak na jedną kobietę
Piotr74 napisał/a:Lilka787 napisał/a:Dzięki Piotrze, cudowna muza, wiesz przecież, że Cię lubię
![]()
Good lack!
Naprawde? Nie wierze. A kogo? Piotra czy Luckiego?
Najwazniejsze to miec do siebie dystans i tego tu wszystkim zycze.Ja Ciebie tez Lilka
.
Bardzo miło usłyszeć
Lubię Was obu, bo widzisz ja mam bardzo pojemne serducho
Ja pierdziu, az tak? To ja jeszcze stworze wiecej autokopii, i Cie uzekne, co by w Twoim serduszku nie znalazlo sie miejsce dla imć pan trzeciego, któryby odwrócił Twoja uwage od szanownego męża
.
Piotrek przecież to tylko koleżeńskie stosunki
![]()
Piotrek przecież to tylko koleżeńskie stosunki
![]()
Oj Lilka ja to wiem, ale swego czasu niezle mi sie tu zebralo za jakiegos glupiego fb.
Dzis juz wymienilem z Toba z cztery wiadomosci, noz kuzwa zdradzacz pierwsza liga. Czego on chce od tej biednej zony? Toz sam sobie winien jest. Zly Ci on, sciac go na pniu
.
Pamiętam Piotrze, ale to z dobrego (właściwie to zbyt dobrego) serca było.
Nie wstawiam więcej uśmiechniętych buzioli, bo jeszcze sobie ktoś coś pomyśli.
Lubię żarty Piotrek, to mi pomaga.
Lilka787 napisał/a:Piotrze a może na piwo się wybierzesz, z ruchaczem Twojej jeszcze żony
A wiesz, ze mu proponowalem, ale sie kuzwa nie odezwal
.
Pewnie myślał, że bedzie musiał zapłacić.
Chocby za swoje piwo, nawet jeżeli sam je nawarzył ![]()
Może myśli, że chcesz od niego zapłaty za usługi żony w piwach....
Kto go tam wie.
Jak mu napiszesz, że Ty stawiasz i to w ramach podziekowań,
to z pewnoscią Ci nie odmowi.
Pamiętam Piotrze, ale to z dobrego (właściwie to zbyt dobrego) serca było.
Nie wstawiam więcej uśmiechniętych buzioli, bo jeszcze sobie ktoś coś pomyśli.Lubię żarty Piotrek, to mi pomaga.
No i co, ze ktos sobie cos pomysli? Czy usmiech do osobnika odmiennej plci to zbrodnia? Robisz zakupy? Jak za lada stoi mezczyzna a nie kobieta, jest mily, zazartuje, to odejdziesz jak mruk, no co sobie ludzie pmysla iak sie usmiechnies, i nie daj Bog cos odpowesz?
Piotr74 napisał/a:Lilka787 napisał/a:Piotrze a może na piwo się wybierzesz, z ruchaczem Twojej jeszcze żony
A wiesz, ze mu proponowalem, ale sie kuzwa nie odezwal
.
Pewnie myślał, że bedzie musiał zapłacić.
Chocby za swoje piwo, nawet jeżeli sam je nawarzył
Może myśli, że chcesz od niego zapłaty za usługi żony w piwach....
Kto go tam wie.Jak mu napiszesz, że Ty stawiasz i to w ramach podziekowań,
to z pewnoscią Ci nie odmowi.
On takimi kategoriami nie mysli
. Raczej tu strach wchodzi w rachube.
On wie, ze ma obeiecany wpierdol i flaszke whisky tylko nie wie jaka kolejnosc bedzie.
Ja tez nie wiem. Ale najpierw rozwod, a potem przyjemnosc
.
Piotrek to jest oczywiste. Ja jestem uśmiechnięta cały czas, teraz myślę, że nawet nałogowo, tylko w środku smutek.
I oczywiście mój, jak to pięknie ująłeś szanowny małżonek wie, że jestem Lilką ![]()
Ale najpierw rozwod, a potem przyjemnosc
.
Piotrek daj to koniecznie do stopki, bo to hasło jest rewelacyjne.
No też mi się ten facet podoba, nikt mu oczu nie zamydli, konsekwentnie dąży do celu, poczeka, przeczeka i bierze.....
szkoda tylko, że tą biedną żonę zdradza, ale może rzeczywiście ma za duże potrzeby, jak na jedną kobietę
I jak tu takiego nie kochać? ![]()
Widzę jak inne dziewczyny na niego patrzą, próbują flirtować, na co on pozostaje jakby niewzruszony. Sam nie raz mówił, że widzi jak laski tylko czyhają by go wyhaczyć. Mi natomiast powiedział, że gdyby nie to, że wie, że jestem wrażliwą a nie wyrachowaną osobą, to by naszej znajomości dawno nie było. A znamy się już kilka dobrych latek. Prawda taka, że on był tu dla mnie najbliższą osobą do której zawsze mogłam się zwrócić, porozmawiać, poradzić. Ufałam mu wręcz bezgranicznie. Ale... teraz widzę, że niby chce dla mnie jak najlepiej a dąży do romansu, niby zależy mu na naszej przyjaźni a wyznaje mi miłość. Najgorsze jest to, że on naprawdę w tym co mówił wydawał się autentyczny... przynajmniej na ostatnim spotkaniu. Nie pozwolił mi samej wracać nocą, przeciągał pożegnanie w nieskończoność.. kolejny raz powiedział, że mnie kocha... jak się rozpłakałam zcałował mi łzy....
Eh myślę, że nawet bardziej stabilna i silna emocjonalnie osoba by się w tym wszystkim pogubiła. I to tylko kwestia samych relacji, intencji... a jak jeszcze dorzucić do tego jego rodzinę, która przecież istnieje... masakra. Ja tego nie ogarniam.
Porąbane to wszystko... ![]()
Wiem, że ucieczka to nie rozwiązanie, ale na ten czas chyba najlepsze wyjście (choć być może snów to sobie tylko wmawiam). Nie wiem czy psycholog by mi pomógł? Pewnie jakbym tu została to bym się rozejrzała, no bo jakie inne wyjście? Inny facet? Pewnie by się skończyło jak poprzednio... ![]()
Roxann, Ty chyba jesteś głęboko zaburzona. Bardziej, niż się to wydawało do tej pory.
Proszę Cię tylko o jedno - nie myl pojęć i tym samym nie degraduj ich znaczenia: puszczanie się, Roxann, to nie miłość.
Roxann, Twoje życie.
On pewnie Ciebie kocha, może żonę też jakoś kocha- jako żonę i matkę jego dzieci, może jeszcze kogoś....
Są ludzie, którzy maja ponadprzeciętne potrzeby seksualne i emocjonalne. Potrzebują wrażeń, silnych emocji....
Jedna osoba nie jest im w stanie tego zapewnić.
Są oni w tych swoich różnych relacjach autentyczni. Zaakceptujesz to, uznasz, że bycie tak pożądaną to coś dla Ciebie cennego,
to będziesz szczęśliwa. Ale stworzenie związku z nim może Ci się nie udać, bo on ten stabilny związek już ma. Dzieci mu rosną,
dom się buduje, na koncie pieniędzy przybywa, jest z kim spędzić święta, w razie czegoś złego ktoś się nim zaopiekuje.
Być może to taki człowiek, ale tylko być może. Prawdę poznasz z czasem.
Edit Poznałam kiedys takiego człowieka. Jak mu zona, którą zdradzał wpadła pod samochód , to autentycznie był załamany, że może stracić " Kobietę swojego życia",
a kiedy kochanka chciała odejść to też był autentycznie załamany, że traci " kobietę swojego życia". w tym wszystkim, ja byłam najmłodsza i byłam chyba
" koleżanką jego życia", bo mi o tym opowiadał i się żalił. Nie rozumiem takich ludzi, ale akceptuję, że są.
Być może Twój jest podobny, ale może to inna bajka.
Horses, nie wiem jaki on do końca jest, ale na pewno ma wiele twarzy. Zdecydowanie lepiej mi się żyło bez rozkminiania i szukania winy w sobie, swoim postępowaniu.
Łatwo jednak kogoś oceniać, nawet obrażać, trudniej spojrzeć na siebie krytycznie. Bardzo ciekawie i celnie wychwyciła to Cyngi w sąsiednim wątku „Nie potrafię zaakceptować jego przeszłości...”:
A skąd wiesz, że byłe partnerki jej chłopaka nie liczyły na długi, szczęśliwy z nim związek? Tak samo jak Autorka? ;-)
Może marzyły, że to się będzie dalej rozwijać i nie zakończy się na seksie?
Nie można nazwać drugiej kobiety szmatą tylko dlatego, że kiedyś tam spała/była z moim facetem. To obrzydliwe.
A co ja robiłam przytaczając historię romansu pana posła? W końcu to takie obrzydliwe… a czym się różni moja historia od tamtej? Tamta kobieta też się w nim zakochała… on pisał do niej smsy z wyznaniami, jak to nigdy wcześniej nikogo tak nie kochał itd.? Co więc wzbudziło moje zniesmaczenie? To, że wyszło to na jaw, że kazał jej usunąć ciążę? Przecież nie mam pewności czy ten mój też by się tak nie zachował.
Trudno przyjąć to do wiadomości czy też świadomości. Nigdy się nie uważałam za złego człowieka, ale może rzeczywiście nim jestem? Ciężko się czyta pod swoim adresem komentarze typu „suka”, „puszczalska”, „inteligentna inaczej” itd. Niby to tylko forum, ale jestem świadoma tego, że gdyby się wydało, to i w rzeczywistości nie pozostawiono by na mnie suchej nitki. Mam w sobie jakiś bunt niesprawiedliwości, ale takie są realia. Może rzeczywiście szukam tu pewnego rodzaju usprawiedliwienia, wsparcia czy zrozumienia, że to wszystko nie jest takie czarno-białe, proste itd. Wiem, że zakochałam się w nieodpowiednim człowieku, ale nie jestem bezwolna. I to zwalanie winy na wszystko dokoła to tylko próba zagłuszenia własnego sumienia. Pokazania, że też istnieje druga strona medalu. Pisałam o jego krokach, by pokazać że to wcale nie jest tak, że zagięłam na niego parol i w jakiś sposób wytłumaczyć dlaczego znalazłam się w takiej sytuacji, skąd wynikają moje rozterki itd.
Wcześniej żyłam w swoim świecie niespełnionej miłości, złego losu i wzdychaniach do żonkosia przy nie dorastającym mu pod wieloma względami do pięt facecie. Zmierzenie się z tą „miłością” okazało się bardzo bolesne. Wcześniej jakoś nie myślałam o konsekwencjach. Pewnie też dlatego, że na każdym kroku czułam jego wsparcie i życzliwość – więc wierzyłam że nic złego mi się nie stanie. Wiem, poplątane to wszystko.
Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że znajomość z nim to moja największa porażka… choć wcześniej mi się wydawało, że to najlepsze co mnie spotkało. I znów ze skrajności w skrajność
Dlatego nie mam wątpliwości, że to się odbiło na mojej i tak słabej psychice. Dlatego już nawet nie reaguję na zaczepki. Nikt przecież nie ma obowiązku czytać tego co tu piszę, czy odpisywać. Ja to robię by wyrzucić to z siebie.. bo innej możliwości nie mam.
Roxann mój mąż przychodził do sypialni w nocy, klękał przy łożku, płakał, lekko całował w policzek i płakał, że mnie kocha, nas kocha ( dzieci).
A mieszkał wcześniej rok z kochanką, dalej z nią mieszka. Potrafi robić takie sceny...
Nie chcę nawet więcej o tym pisać, o tym co było, jest, o nim.
Ale piszę ci tylko, że nawet największy bydlak potrafi być tak wzruszający, romantyczny i "kochający", że aż mdli.
Mam ochotę ci napisać: zacznij zauważać fakty a nie kreowaną przez niego ułudę.
Po pierwsze to robisz świństwo jego dziecku i drugiej kobiecie. Po drugie jesteś zdradzana i się na to godzisz ( kolejny kit, ze nie sypia z żoną)
Na co teraz czekasz? Na zdobycie trofeum czyli aby odszedł od żony?
Roxann, Roxann ...
Musisz samam przejść przez pewne rzeczy.
Napisz proszę za 5 albo 10 lat co u ciebie. Ciekawa jestem jak z perspektywy czasu będziesz oceniać swoje decyzje.
Poczytaj sobie wątki zdradzonych kobiet i mężczyzn - jest ich tutaj mnóstwo. Zobacz, jak bardzo mają zniszczone życie i psychikę, jak się rozbijają rodziny, jak dzieci tracą ojców, kobiety mężów, mężczyźni żony. Setki pytań "dlaczego?", odarcie z godności, rozpacz, łzy, żal, upokorzenie, szukania winy w sobie, wizyty u psychologów, próby samobójcze, kosztowne rozwody (finansowo i psychicznie), nieodwracalne zmiany w życiu. Za każdym takim dramatem stoi ktoś taki jak Ty.
Gdybyś była naprawdę wrażliwa, nie zniosłabyś presji bycia złym człowiekiem i powodem czyjegokolwiek cierpienia.
bet, wiem że sama muszę przez to przejść.
Po tym wszystkim myślę, że jestem już tak skrzywiona i poharatana, że nie wiem czy komuś jeszcze kiedyś zaufam.
No bo czym jest miłość? Jaką mi przedstawiono? Zwykłym pożądaniem, teatrzykiem, adrenalinką?
Jestem teraz emocjonalnie w czarnej d.pie. Sama mam wrażenie, czy też nadzieję, że to tylko zły sen.
Że się w końcu obudzę i wrócę do siebie sprzed czasów żonkosia.
Edit: to straszne, jak jedna osoba może spowodować w nas emocjonalne spustoszenie...
nie wiem czy jestem złym człowiekiem, na pewno słabym emocjonalnie..
Za każdym takim dramatem stoi ktoś taki jak Ty.
Nie zgodzę się z tym bo i sama w pewien sposób czuję się pokrzywdzona. No ale znów będzie że zwalam winę na kogoś a jej w sobie nie widzę. Prawda jednak taka, że pan żonaty wręcz stawał na rzęsach by mnie w sobie rozkochać. a że to łykałam to inna sprawa. Tak wiem, gupia ja. Ale też mam za swoje. Jestem teraz emocjonalnym wrakiem ![]()
Zatem mam nadzieję, że kiedyś staniesz na nogi, znajdziesz wymarzonego mężczyznę, który Cię będzie kochał i szanował, który Ci się oświadczy, weźmiecie ślub, urodzisz mu piękne dzieci, będzie dobrym ojcem i mężem, Ty wzorcową matką i żoną i będziecie szczęśliwą spełnioną rodziną. Każdy na to zasługuje. A potem pojawi się taki ktoś jak Ty i mam nadzieję, że wtedy też będziesz miała wobec niej tyle samo empatii jak wobec siebie obecnie i tak samo będziesz uważała ją za pokrzywdzoną, jak teraz siebie. Karma wraca.
Strony Poprzednia 1 … 22 23 24 25 26 … 56 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026