netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 501 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 21 22 23 24 25 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 431 do 1 495 z 3 618 ]

1 431 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-06-18 12:49:32)

Odp: ja, on i ten trzeci

Lilka787, po pierwsze dzięki za pochylenie się nad moim problemem smile Miło, że poświęciłaś czas i energię żeby pomyśleć co może mi dolegać itp. wink

Co do terapii to ja wiem, że na tą chwilę raczej żadnej się nie podejmę , bo przeczytałam tyle książek n/t i z tyloma problemami musiałam sama dać sobie radę, że od długiego czasu wierzę tylko w samopomoc - od pewnego etapu Świadomości rzecz jasna smile Nie ukrywam też, że moja strona praktyczna nie chce płacić za 'terapię', która w moim przyp. sprowadzałaby się do mówienia głośno o tym, co robię częściowo tutaj, a terapeuta mówił by rzeczy, o których ja wiem od dawna albo po prostu słuchał - od tego mam bliskie osoby (niewiele, ale mam).

Co do mężczyzn i seksu.. Myślę, że na Forum wytworzył się jakiś mój obraz nie do końca spójny z tym jak to wygląda dzisiaj, ale tak to jest gdy nie można powiedzieć wszystkiego na raz wink Otóż moje podejście do seksu zmieniło się, od 'tamtych czasów' i to zmieniło się na tyle, że jestem w stanie żyć bez niego długie tygodnie i miesiące - dopóki nie trafię na kogoś, kto naprawdę mi się podoba i coś we mnie porusza.
Nie traktuję seksu jako sposobu na 'rozładowanie stresu', ani nie widzę sensu uprawiania go z innych 'nieseksualnych' powodów. Tylko 'problem' polega na tym, że mimo iż kręcą się wokół mnie mężczyźni to nikt mi się jakoś na tyle nie podoba 'całościowo' żebym chciała wejść w głębszą interakcję..Nic nie czuję po prostu i szybko się do każdego zniechęcam.

Jeśli już trafi się ktoś z kim rozmowa się klei i jest nić porozumienia na poziomie 'duszy', okazuje się, że mieszka setki km ode mnie i owszem, często gotowi przyjechać, tyle że mnie związek na odległość z kolei średnio interesuje.

Na pewno popełniam jeszcze wiele błędów, których jestem nie do końca świadoma jako że podświadomie bronię się przed związkiem. Ale nie zamykam się na obserwacje czy wnioski innych osób, każdy z nich na poważnie przemyślę i trawię. Nie obrażam się, ani nie biorę jako atak - raczej wdzięczna jestem za poświęcony czas.


Z Roxy jesteśmy diametralnie inne i podobne w tym sensie, że ja kiedyś kiedyś byłam idealistką i uciekałam do świata iluzji, jak ona.
Ale potem odkryłam, że skoro potrafię materializować większość swoich dążeń i myśli, to po co mi iluzje? Raczej bałam się żeby się nie zmaterializowały wink bo tak naprawdę dawały mi poczucie pozornego komfortu i bezpieczeństwa, ale w głębi duszy wolałam żeby zostały tam gdzie są - w świecie fantazji.
A jak czegoś NAPRAWDĘ chciałam to materializowało się.

Myślę, że dlatego jestem teraz sama, bo podświadomie moje myśli nie kierują się w stronę związku i szukania partnera który by się do tego nadawał. Ot, cała tajemnica wink W pewnym uproszczeniu rzecz jasna.

1 432

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Z Roxy jesteśmy diametralnie inne i podobne w tym sensie, że ja kiedyś kiedyś byłam idealistką i uciekałam do świata iluzji, jak ona.
Ale potem odkryłam, że skoro potrafię materializować większość swoich dążeń i myśli, to po co mi iluzje? Raczej bałam się żeby się nie zmaterializowały wink bo tak naprawdę dawały mi poczucie pozornego komfortu i bezpieczeństwa, ale w głębi duszy wolałam żeby zostały tam gdzie są - w świecie fantazji.
A jak czegoś NAPRAWDĘ chciałam to materializowało się.

Elle, szczęście w nieszczęściu to moje idealistyczne podejście do życia dotyczy tylko (albo aż) sfery uczuciowej. W życiu codziennym, w pracy radzę sobie całkiem dobrze, potrafię być pracowita, ambitna, obowiązkowa. Lubię podnosić sobie poprzeczki, wyzwania - wtedy czuję że żyję. Taka dziwna mieszanka ze mnie, troszkę się wykluczająca. Z moją naturą powinnam być artystką, wizjonerką, a nie pracować w zawodzie w jakim pracuję, gdzie liczą się konkrety, dokładność..choć wyobraźnia, 6 zmysł też mi w nim pomaga. Dużo mam niespójności w sobie.. łącznie z tym, że nie wiem czy bardziej czuję się "seksombą" (oczywiście troszkę przekoloryzuję, ale ..), czy grzeczną, ambitna prymuską.

1 433

Odp: ja, on i ten trzeci

Bo jesteś kameleonem i możesz się przeistaczać. Dopasowujesz się do otoczenia, tak aby je zadowolić i zasłużyć na pochwałę. Zaraz mi zresztą przytakniesz.
Nie wiem, czy to są niespójności. Raczej traktuj to jako dodatkowe wzbogacenie osobowości. Tylko musisz być tego świadoma... te trudne doświadczenia z dzieciństwa, różne taktyki przetrwania wzbogacają i otwierają oczy na niuanse. Tylko kwestia aby sobie uświadomić przyczyny, zobaczyć siebie z dystansu jaka jesteś i pracować nad tym. Zmienić się ciężko, ale można próbować i to już dużo. Małymi krokami do przodu.
Jedno to robią na terapii, inni we własnym zakresie.
Nie odnoszę się już do Twojego romansu etc. bo no ciężko tutaj stwierdzić cokolwiek, nie znając faktów. Zresztą nieistotne. Problemy przecież nie są związane z panem żonatym, on tylko jest katalizatorem.

1 434

Odp: ja, on i ten trzeci

Cb, owszem przytaknę wink ale.. ja początkowo określenie „kameleon” jak wcześniej „narcyz” od razu odbierałam jako słowo pejoratywne. Ale tak jak potem sobie to przemyślałam, to sama w sobie dostrzegłam rys narcystyczny, tak teraz coś z kameleona, ale w nieco innym kontekście. To jest fakt, że z każdym się dogadam, w każdym środowisku potrafię odnaleźć, szybko wzbudzam zaufanie, choć w drugą str to już nie działa. Nie wynika to jednak, tak myślę, z mojej jakiejś pozy, tylko z naturalnych umiejętności dostosowywania się do rozmówcy, wyrozumiałości itd. Zwykle jestem uprzejma, pomocna.. W ogóle nie mam w sobie złości, agresji (co trochę i mnie samą dziwi), choć potrafię być asertywna ale dyplomatycznie. Czasem, jak już mi ręce opadają stosuję sarkazm. Nigdy jednak na nikogo nie nawrzeszczałam, nie poleciałam ku…i, bezpośrednio nie obraziłam, no chyba że ktoś nie zrozumiał sarkazmu wink Pewnie łatwiej by mi było gdybym potrafiła w taki sposób rozładować emocje, a nie tłamsić i rozkminiać.. hmm
Ad niespójności czy wzbogacania osobowości.. coś też w tym jest. Pan żonaty kiedyś mi powiedział, że mam niesamowicie ciekawa i głęboką osobowość, że wciąż go zaskakuję niebanalnością, że to jest niesamowite jak widzę i czuję… tzn na zasadzie, że ktoś by coś zobaczył, przeczytał i powiedziała „no ok.”, a ja zaczynam..widzieć 2, 10 dno, powiązania, głębie, szukam, obserwuje, wyjaśniam.. nie tylko przyjmuję. No ale innych to mega irytuje wink czemu się też nie dziwię bo wiem, że bywam w swoim odrealnieniu czy uduchowieniu męcząca. Dlatego na co dzień tego nie okazuję i raczej w pracy jestem postrzegana jako konkretna, pewna siebie osoba, ale też wyrozumiała i pomocna. Tu na forum mogę być sobą, tak jak i byłam przed panem żonatym, którego bliżej poznałam.  Ale suma summarum to rzeczywiście się sprowadza do tego, że tworzę jakąś kreację siebie, tylko w innym kontekście, bo nie chcę na co dzień pokazywać swojej wrażliwej, idealistycznej natury, bo to jest zwykle odbierane jako słabość, nawet wadę. Dlatego chowam te uczucia gdzieś głęboko i funkcjonuję w pewnym pancerzu. Nie gram innej osoby, tylko tłumię w sobie tą str mnie wrażliwej i słabej emocjonalnie.

1 435

Odp: ja, on i ten trzeci

Eh, wczoraj o 2 w nocy dostałam od niego serię wiadomości.. nie było wyznań, ale ogólne, że jest w moich rodzinnych stronach, jakieś zdj dla potwierdzenia,  co tam robił itd.
Rano dostaję znów wiadomość: „chyba się kopnę w kostkę, po co ja do ciebie po nocach piszę??” i dalej tłumaczenie „ale to chyba przez to, że (tu nazwa regionu z którego pochodzę) mi się jednoznacznie z tobą kojarzy”. Odpisałam mu tylko, że nie gadam z nim i że mnie nie obchodzi gdzie jest i co robi. Na co on „oczywiście…”.
Bez sensu…

1 436

Odp: ja, on i ten trzeci

big_smile

big_smile big_smile



Po prostu mu się wymykasz, więc biedak głowi się co jest nie tak, że się 'zerwałaś ze smyczki'.
Po jego reakcjach na Twoje "nie odzywam się do Ciebie" widać, że nadal uważa, że masz focha.
heheh, stary cwany lis

1 437

Odp: ja, on i ten trzeci

Wiesz, może nie powinnam się do tego przyznawać, ale mnie to troszkę bawi. Tzn teraz, kiedy mnie już nie wzruszają te jego tryki. On przecież nie wie, co się w mojej głowie w czasie jego wyjazdu do Chin się wydarzyło… a wcześniej jak się zachowywałam w jego towarzystwie?? Drżenie raczek i inne żałosne „objawy” wink Już przecież prawie osiągną swój cel.. i tu co, nagle porażka? I to nie z powodu innego faceta? big_smile

1 438

Odp: ja, on i ten trzeci

Jasne. Bawi Cię to i podnieca. Jak każdy rodzaj uwagi z jego strony, inaczej byś nie zwracała na to co pisze uwagi na tyle żeby o tym wspominać wink

1 439

Odp: ja, on i ten trzeci

Tak, ale już w zupełnie inny sposób niż kiedyś. Wiesz, jak mnie psychicznie dobiło wyrwanie się z iluzji big love? Zaczęcie postrzegania jego i jego zachowań, intencji takimi jakimi są, a nie przez różowe okulary? To jest chyba moja największa porażka życiowa. Dwa razy oberwałam w policzek na własne życzenie, raz dowiadując się, że ma żonę.. drugi uświadamiając, że tylko do jednego mu byłam potrzeba. To już nie jest ten etap, że pójdę do tatusia czy starszego brata, naskarżę i ten mu przyłoży wink Teraz przed takimi typkami musze się bronić sama. Wiem, że się na nim nie odegram tak jakbym chciała, by i jego zabolało (od razu mówię, że nie mam na myśli powiadamiania żony czy inne tego typu zagrywki), ale choćby przytoczenie historii posła i na jego przykładzie pokazanie jakie to obrzydliwe i żałosne, czy ignorowanie go. Nie mogę powiedzieć, że teraz czuję się panią sytuacji i mu tym przytrę nosa, bo najprawdopodobniej, jak się zorientuje, że to jednak nie foch, tylko naprawdę nie chcę mieć z nim nic wspólnego, to da mi spokój bez mrugnięcia i znajdzie inną ofiarę bez oglądania się w tył, na żonę.. bez sentymentów i skrupułów.
Moja obecna satysfakcja polega na tym, że dostrzegam jego podchody i widzę jaki w tym jest żałosny.. Po co mi to? Nie wiem, ale lepiej się czuję, że tym razem i ja mam coś do powiedzenia, a nie jak wtedy ślepo poddałam się jego manipulacji i tanim teatralnym gestom. Mam nadzieję, że w przyszłości juz będę potrafiła odróżnić szczerość intencji od wyreżyserowanych trików starego lowelasa (spodobało mi się to określenie, choć on jest ode mnie mniej niż 10 l starszy, więc nie taki stary). Wiem czuję, że na tyle jestem silna i zdeterminowana, że mogę z nim rozmawiać jak równy z równym.. nie bać powiedzieć co myślę, przeciwstawić. Wcześniej to było nie do pomyślenia, bo bałam się jego reakcji, że zacznie być nieprzyjemny wobec mnie itd. (troszkę tak jak z tatą), teraz mam to gdzieś. Obraził się za posła – ok.! I dobrze, znaczy że trafiłam w czuły punkt i jak nie miał argumentów to był tylko w stanie powiedzieć „co ty wiesz o „systemie”. Jechał, albo nie jechał te set km, ale zamiast zachwytów, podekscytowania, było olanie. Nawet jeśli te smsy pisał z wygodnego fotelu przed TV fakt, że z intrygi nic nie wyszło, też musiało go troszkę obruszyć, skoro zrobił mi scenę a potem niby przy okazji z kwiatkami przepraszał.
Może i to coś go nauczy, choć wątpię.. tak jak napisałaś to stary przebiegły lis.. Ale mi jakoś tak lżej, że wydostałam się spod jego uzależnienia i to mu pokazałam kilkukrotnie..  Co innego coś sobie w głowie uzmysłowić, poukładać.. a co innego skonfrontować. Myślę, że w ten sposób odrobiłam lekcję z forum – nie bałam skonfrontować, nie łapię się na jego intrygi.. mam nad tym kontrole i pewną satysfakcję koniec końców. A pisze o tym, by pokazać, ze „nauka” nie poszła w las. wink

1 440

Odp: ja, on i ten trzeci

Weszłam tutaj i co widzę : Bajki o Czerwonym Kapturku i złym wilku ciąg dalszy..... cool big_smile

Roksan bawisz się uwagą innych. wink

1 441

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle

Samoświadomość to tylko pierwszy poziom, ale to za mało, żeby wyjść z zaburzenia.
Nawet jeśli wiesz co Ci dolega i nauczysz się unikać określonych zachowań, to wciąż zbyt mało, żeby zmienić to co czujesz.
Rozum nie jest w stanie zmienić uczuć.

Tak więc Elle moim zdaniem to nie jest tak, że Ty nie spotkałaś odpowiedniego mężczyzny.
Raczej Ty Elle nigdy nie pozwolisz sobie na to.

Tak samo Roxann (choć ona nie ma nawet diagnozy), będzie wciąż powielać ten schemat z żonkosiem, mimo że będzie tego świadoma.

A ja? Ja zapisałam się do psychologa na NFZ, bo uważam że to rozsądne i nie ma ryzyka że będę naciągana na kasę.
Wybrałam tego który pomógł mojej znajomej, a było z nią bardzo źle.

Czy mi pomoże? Nie wiem, jeśli nie to pogodzę się z tym że tak musi być. Być może to właśnie będzie TEN sposób.

1 442 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-06-20 14:42:06)

Odp: ja, on i ten trzeci
Lilka787 napisał/a:

Elle

Samoświadomość to tylko pierwszy poziom, ale to za mało, żeby wyjść z zaburzenia.
Nawet jeśli wiesz co Ci dolega i nauczysz się unikać określonych zachowań, to wciąż zbyt mało, żeby zmienić to co czujesz.
Rozum nie jest w stanie zmienić uczuć.

Zgadzam się, że samo uświadomienie problemu nie jest równoznaczne ze zmianą, ale nie do końca się zgodzę, że rozum blokuje uczucia.
Bardziej 'filtruje' je, gdy człowiek nie jest przekonany i nie ma pewności czy warto je zainwestować w drugą osobę.
A że nie jestem typem osoby która rzuca się w każde otwarte ramiona żeby "przetestować" czy może są tego warte, to jest jak jest wink


Tak więc Elle moim zdaniem to nie jest tak, że Ty nie spotkałaś odpowiedniego mężczyzny.
Raczej Ty Elle nigdy nie pozwolisz sobie na to.

Powiem tak: Masz częściowo racje, że odgradzam się emocjonalnie od mężczyzn, ale to są mężczyźni, którzy nie wzbudzają we mnie żadnego pożądania już od początku, albo są niekompatybilni ze mną mentalnie (tzn. nie są inspirującymi rozmówcami) - wtedy nie mam bodźca/motywacji żeby to kontynuować i poznawać się dalej.


Podobają mi się wyłącznie mężczyźni pewnie siebie, komunikatywni i o dużej inteligencji emocjonalnej. Kwestie wyglądu pomijam, bo mówię o etapie, gdzie ten pierwszy - wizualny - był pozytywny, albo  przynajmniej nie odrzucał.
Na pewno nie wykrzeszę u siebie pożądania do nieśmiałego/niekomunikatywnego gościa, bez własnej inicjatywy i odwagi żeby pchać znajomość do przodu. Nie szukam synka.
A wielu mężczyzn nawet jeśli ma odwagę zagadać czy odezwać się, potem okazuje się nie mieć żadnego pomysłu na rozmowę albo po prostu nie są na tyle interesujący.

Więc moje wymagania to jedno, a to że nie chcę na byle kogo się otwierać, to drugie wink

1 443

Odp: ja, on i ten trzeci

dziś przeszedł samego siebie.. napisał mi wiadomośc o treści:
"
        Musi być do wyboru,
        Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
        To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
        Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
        czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
        Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
        Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
        Naiwna, ale najlepiej doradzi.
        Słaba, ale udźwignie.
        Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
        Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
        Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
        młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
        Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
        własne pieniądze na podróż daleką i długą,
        tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
        Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
        Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
        Albo go kocha albo się uparła.
        Na dobre, na niedobre i na litość boską. "
i dalej z zapytaniem "Roxann?"
i kolejna wiadomość "cała "Roxann""

Tak, zaraz będzie, że znów rozkminiam... ale.. bez sensu, bo rzeczywiście coś w tym jest..

1 444

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxanne, ja opuszczam dział ROZSTANIE - ZDRADA - FLIRT - ROZWÓD, realnie i wirtualnie. big_smile
Najbardziej to cieszy mnie to realne rozstanie, z moim własnym mężem big_smile Ale to osobna historia. W dodatku z happy endem!

Ja zawsze dotrzymuję słowa, zrobię to teraz też:

Zadałam Ci kiedyś pytanie:

I_see_beyond napisał/a:

Czy nie zechciałabyś zmienić już reżysera tego show ?

Odpowiedzi w moim kwestionariuszu są dwie :
a. Tak,
b. Nie.

Nie uznaję odpowiedzi c, ("nie wiem", "może" itp) z pobudek czysto osobistych wink

Jeśli zakreślisz odpowiedź a, podsunę Ci operową kwestię, jak tego reżysera skutecznie spławić wink

Odpisałaś:

Roxann napisał/a:

Wiadomo, że a. Teraz trzeba to wcielić w życie, dlatego już żadnych rozkmin wink*

Więc jak nie możesz mu napisać po prostu "Spadaj", to spróbuj "Go and f*** yourself**, Maestro!".

Podkręć trochę volume !

On jednak najprawdopodobniej usłyszy z całej kwestii tylko Maestro, ten typ tak ma, i ... wątek znów się podkręci wink

Anyway , Good luck to you, baby! - to piszę bez przymrużenia oka!

* Rozczuliłaś mnie tym. To ja też do Ciebie: wink
** Obawiam, się, że wyraźniej zasygnalizować wcielania planu w życie temu panu się nie da... sad

PS Mówię, artysta z niego pełną parą - do tego jeszcze ... poeta !

1 445

Odp: ja, on i ten trzeci

I_see_beyond, potem napisał " Znam ciebie i twoją wrażliwość. Inaczej już dawno nie byłoby naszej znajomości"
Po jaką cho..rę on to robi? Wierszyków szuka???

1 446

Odp: ja, on i ten trzeci

Bo wie jak Cię podejść, Roxann.
Pozwala Ci wierzyć, że jesteś wyjątkowo inteligentna, wrażliwa i że rozumiesz więcej niż inni, a ta naprawdę robi z Twoim umysłem co chce. Miesza w nim i przyciska odpowiednie guziczki, a Ty wciąż "tańczysz", dopóki rozkminiasz każde jego słowo. Niezmiennie Cię jego chora uwaga podnieca.

1 447

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Bo wie jak Cię podejść, Roxann.
Pozwala Ci wierzyć, że jesteś wyjątkowo inteligentna, wrażliwa i że rozumiesz więcej niż inni, a ta naprawdę robi z Twoim umysłem co chce. Miesza w nim i przyciska odpowiednie guziczki, a Ty wciąż "tańczysz", dopóki rozkminiasz każde jego słowo. Niezmiennie Cię jego chora uwaga podnieca.

Że też mu się chce szukać odpowiednich wierszy?
Ten akurat naprawdę trafny...

1 448 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-06-21 00:26:52)

Odp: ja, on i ten trzeci

Hehe, oj uwielbiasz to - 100% narcyza w narcyzie big_smile


Tak jak mówiłam - jesteś kopią mojej znajomej. Też wielokrotnie narzekała jak jakiś facet, którego wcześniej podkręcała SAMA, ją potem "stalkował" czy nagabywał i z początku była w tym udawanym oburzeniu tak wiarygodna, że nawet ja jej współczułam wink
Do czasu aż zobaczyłam schemat , nawet ostatniego swojego faceta w ten sam sposób poznała, ale teraz sa razem - tyle dobrze smile

Też były klasyczne teksty "jak to nie ma go dość", "jak ją męczy wiadomościami", potem przechodziła w tony udawanego zdziwienia :"ach, że też mu się chce..tłumaczyć/wypisywać do niej/dzwonić/etc."
A na końcu, jakież było moje zdziwienie, gdy facet, na którym niby tak mało jej zależało i TO ON się do niej "przyczepił", okazało się, że jest JEJ facetem. Czyli calutki czas próbowała go zdobyć, udając niedostępną i niechętną, ale tylko pozornie, bo tak jak Ty cały czas podniecała się jego uwagą w jej stronę. A jak się tylko nadarzyła okazja to z nim jest.
Tak jak Ty, jestem 100% przekonana po tym co wypisujesz, byłabyś z nim, gdyby tylko chciał.

Czas spojrzeć prawdzie w oczy Roxy, wysypałaś się wink

1 449

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

dziś przeszedł samego siebie.. napisał mi wiadomośc o treści:
"
        Musi być do wyboru,
        Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
        To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
        Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
        czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
        Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
        Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
        Naiwna, ale najlepiej doradzi.
        Słaba, ale udźwignie.
        Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
        Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
        Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
        młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
        Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
        własne pieniądze na podróż daleką i długą,
        tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
        Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
        Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
        Albo go kocha albo się uparła.
        Na dobre, na niedobre i na litość boską. "
i dalej z zapytaniem "Roxann?"
i kolejna wiadomość "cała "Roxann""

Tak, zaraz będzie, że znów rozkminiam... ale.. bez sensu, bo rzeczywiście coś w tym jest..

Jakby do mnie facet pisał wiersze, to by mnie szlag trafił. W sumie - trafia co jakiś czas. Bo niektórym się wydaje, że my takie romantyczki... Zostaw to bez rozkmin, szkoda Cię... Żeby to jeszcze była poezja wyższych lotów, to byłabym w stanie zrozumieć, ale na rozkminy grafomanii szkoda by mi było czasu...

1 450

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

dziś przeszedł samego siebie.. napisał mi wiadomośc o treści:
"
        Musi być do wyboru,
        Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
        To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
        Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
        czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
        Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
        Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
        Naiwna, ale najlepiej doradzi.
        Słaba, ale udźwignie.
        Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
        Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
        Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
        młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
        Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
        własne pieniądze na podróż daleką i długą,
        tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
        Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
        Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
        Albo go kocha albo się uparła.
        Na dobre, na niedobre i na litość boską. "
i dalej z zapytaniem "Roxann?"
i kolejna wiadomość "cała "Roxann""

Tak, zaraz będzie, że znów rozkminiam... ale.. bez sensu, bo rzeczywiście coś w tym jest..


No i co z tego wynika... ????

Skoro kolesiowi tak bardzo "zależy" to nie wydaje ci się że już powinien daaaaawno z kwiatam i z piercionkiem pod Twoj dom zajechać...

a na poważnie... to jest "poważne" traktowanie według Ciebie kobiety? Gość Ciebie sobie używa a Ty jeszcze rozkminiasz każdy gest i słowo...


to jest proste jak budowa cepa... gdyby nie chciał być z żoną tylko z Tobą to by już dawno coś z tym zrobił ( ile lat już to trwa?) .. a tak kolo dostarcza sobie emocji, których nie ma w domu.. a ze to go kręci.. teraz udajesz "nie dostępną" to tym bardziej... ale "głupi" jest.. bo gdyby przestał.. ojjjj to byś dopiero miała rozkminię...

1 451

Odp: ja, on i ten trzeci
kasia_k napisał/a:

Skoro kolesiowi tak bardzo "zależy" to nie wydaje ci się że już powinien daaaaawno z kwiatam i z piercionkiem pod Twoj dom zajechać...

a na poważnie... to jest "poważne" traktowanie według Ciebie kobiety? Gość Ciebie sobie używa a Ty jeszcze rozkminiasz każdy gest i słowo...

to jest proste jak budowa cepa... gdyby nie chciał być z żoną tylko z Tobą to by już dawno coś z tym zrobił ( ile lat już to trwa?) .. a tak kolo dostarcza sobie emocji, których nie ma w domu.. a ze to go kręci.. teraz udajesz "nie dostępną" to tym bardziej... ale "głupi" jest.. bo gdyby przestał.. ojjjj to byś dopiero miała rozkminię...

uczucia i decyzje nie idą w parze w takich wypadkach...

1 452 Ostatnio edytowany przez Xymena (2016-06-21 08:02:17)

Odp: ja, on i ten trzeci
santapietruszka napisał/a:

Żeby to jeszcze była poezja wyższych lotów, to byłabym w stanie zrozumieć, ale na rozkminy grafomanii szkoda by mi było czasu...

hehe grafomania... smile zabawne jest to forum smile

1 453

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Żeby to jeszcze była poezja wyższych lotów, to byłabym w stanie zrozumieć, ale na rozkminy grafomanii szkoda by mi było czasu...

hehe grafomania... smile zabawne jest to forum smile



Hehe . Prawda? wink

1 454

Odp: ja, on i ten trzeci

Hehe jaka poezja mmmm. Normalnie łza na rzęsie mi się trzęsie. Prezes trzeba przyznać cwany gość. Nie dało rady " na zły system który wiąże ręce" to teraz próbuje na "poete". On i Roxann to takie dwie wrażliwe duszyczki, które widza i czuja więcej, nie patrzą powierzchownie jak reszta "plebsu". Wiec nawet jesli Roxann popłynie wkoncu i będzie to dlugo wyczekiwane bzykanko to to nie będzie bzykanko żonatego z panną oj nie nie to będzie porozumienie dusz i ciał, czyste, piękne i wolne od wszelakich przyziemnych spraw...z zoną na czele wink
Tak Roxann ..jednak jestes głupia, z naciskiem na głupia a nie "gupia" jak to piszesz.

1 455

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Żeby to jeszcze była poezja wyższych lotów, to byłabym w stanie zrozumieć, ale na rozkminy grafomanii szkoda by mi było czasu...

hehe grafomania... smile zabawne jest to forum smile

Nie znacie się... wink
Toż to wiersz noblistki.
Dla mnie bardzo ładny i prawdziwy smile

1 456

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Żeby to jeszcze była poezja wyższych lotów, to byłabym w stanie zrozumieć, ale na rozkminy grafomanii szkoda by mi było czasu...

hehe grafomania... smile zabawne jest to forum smile

Hahaha. Dobre. Że też za taką grafomanie Noble dają. :-)  Ale cała historia jest zabawna. Roxann, ja Ci nawet kibicuję, zostań już tą kochanką. Zaczynam Ci zazdrościć. Też bym sobie życie oslodzila takim Romeo.

1 457

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Xymena napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Żeby to jeszcze była poezja wyższych lotów, to byłabym w stanie zrozumieć, ale na rozkminy grafomanii szkoda by mi było czasu...

hehe grafomania... smile zabawne jest to forum smile

Nie znacie się... wink
Toż to wiersz noblistki.
Dla mnie bardzo ładny i prawdziwy smile

No właśnie się znamy, stąd rozbawienie "grafomanią".

1 458

Odp: ja, on i ten trzeci

Xymena, to forum jest jak w życiu. Jedni nie rozpoznają poezji inni sarkazmu wink

1 459

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan przebijajasz sama siebie w glupocie. Nie wiem jakim cudem zrobilas ta kariere, chyba rzeczywiscie glownie przez łóżko.

1 460

Odp: ja, on i ten trzeci

Co by tu nie mówić, facet wie jak "grać", żeby utrzymać uwagę Roxann. Widać, że mają podobną wrażliwość. Ja to nawet w sumie wierzę, że on Cię może w jakiś swój pokrętny sposób kochać, że to nie tylko o łóżko tu chodzi. Naprawdę. Ale co z tego dla Ciebie wynika? Nic. On ma rodzinę i nigdy jej nie zostawi, jest dla Ciebie niedostępny. Zaakceptuj to i idź dalej. Nie graj z nim już, bo tylko tracisz czas, który mogłabyś poświęcić na budowanie relacji z kimś innym. Powiedz mu uczciwie co czujesz i że rola kochanki jest absolutnie wykluczona. Nie sądzę, żeby po uczciwym przedstawieniu sprawy nie dał Ci raz na zawsze spokoju. Podejrzewam tylko, że Ty się boisz powiedzieć mu to, bo wiesz, że to byłby absolutny koniec. A tego w głębi duszy nie chcesz. Póki nie zechcesz będziesz się tak miotac i może stracisz okazję, by poznać kogoś wartościowego. Powiedz Roxann, jesteś gotowa i szczerze chcesz, by on na zawsze zniknął z Twojego życia?

1 461 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-06-21 12:29:54)

Odp: ja, on i ten trzeci

Kochane, nie zrozumiałyście mojego sarkazmu. Tzn. ja faktycznie źle się wyraziłam. Skopiowanie nawet "Romea i Julii" w takim celu, w jakim został przesłany ten wiersz, zawsze dla mnie będzie śmieszne, bo to wcale nie jest wypowiedziane od serca, tylko po prostu pójście na łatwiznę, jaki to ja jestem uczuciowy, wrażliwy, romantyczny... Ale nie szkodzi, bo generalnie facet efekt osiągnął i rozkminy są - a o to przecież mu chodziło smile
A przecież ten wiersz nie dotyczy Waszej sytuacji, faktycznie rozpędziłam się z tą grafomanią może, bo niezbyt trafione stwierdzenie, ale był środek nocy, wybaczcie, że nie ubrałam jasno myśli w słowa smile

1 462

Odp: ja, on i ten trzeci

Ja tam cofam wszystkie moje wypowiedzi w tym wątku.
Roxann,
utrzymujcie ze sobą tą znajomość. Musowo! Ty masz radochę, on ma radochę,
a może i ta biedna żona i dzieci również......no bo zająć się dziećmi, domem, coś ugotować, lekcje pomóc odrobić, a może jeszcze psa wyprowadzić,
wieczorem dogodzić i toczyć jeszcze  z mężem dyskusje o poezji i systemie...... kurcze no doba za krótka smile
Chłop wie co robi, że dwóch kobiet przynajmniej potrzebuje.

1 463

Odp: ja, on i ten trzeci

JA swoje też cofam. Ewidentnie nie chodzi tu o próby zrozumienia swoich 'ciągot', czy trudne dzieciństwo, tylko narcystyczną potrzebę karmienia się uwagą: jak nie ex kochanka, to chociaż przeglądanie się w naszych oczach po rzucaniu co jakiś czas opowieści o tym, jak ktoś adoruje Roxann "patrzcie jaka jestem wspaniała" itp.
Pomyliłam się.

Też stąd spadam smile

Ps. Dzięki Lilka787 za Twoje życzliwe uwagi i próbę zrozumienia mnie. :*

1 464

Odp: ja, on i ten trzeci

Raczej Szymborskiej nie chodziło o kochanki gdy pisala ,,Portret kobiecy,,:)
Bardziej o kobietę - zonę, matkę a nie na litość boska kochankę w znaczeniu że odbija innej kobiecie mężczyznę. Żadnej siły i piękna nie ma w takiej sytuacji.

1 465

Odp: ja, on i ten trzeci
Ola_la napisał/a:

Raczej Szymborskiej nie chodziło o kochanki gdy pisala ,,Portret kobiecy,,:)
Bardziej o kobietę - zonę, matkę a nie na litość boska kochankę w znaczeniu że odbija innej kobiecie mężczyznę. Żadnej siły i piękna nie ma w takiej sytuacji.

Nie wytrzymam, ty po prostu wiesz co poetka miała na myśli... No pomyliła tylko tytuł, miało być "Portret żony".
Nic to, że sama się rozwiodła.
Litości.

1 466

Odp: ja, on i ten trzeci

Prawda jest taka, że gdyby autorce zależało na jakimkolwiek odcięciu/zapomnieniu/zrezygnowaniu z tego człowieka, to już by to nastąpiło.

Za 5 dni mija równo rok od kiedy ten wątek powstał, przez taki czas praktycznie każde uczucie może się obrócić o 180 stopni, zniknąć całkowicie.

Tej pani nic ani nikt nie przemówi do rozsądku, bo ona nawet tego nie chce. Cały wątek służy tylko temu, by we własnych oczach usprawiedliwić to, że leci na żonatego faceta. W końcu łatwiej jest "rozkminiać" i wywnioskować, że to on dokonuje starań aby coś wyszło i wtedy "ulec" ("przecież to on tego chce, ja jestem tylko bezbronną ofiarą manipulanta blebleble") aniżeli przyznać się, że ma się plany wobec żonatego.

Za chwilę dojdzie 40 strona wątku więc ja polecę - szkoda strzępić ryja.

1 467

Odp: ja, on i ten trzeci

A tak abstrahując trochę od tematu -  mam nadzieję, że weźmiesz się w garść i wyleczysz z myśli o tym facecie. Szkoda życia. Ja się tak kiedyś beznadziejnie zakochałam. To były inne układy, bo żadne nie było w formalnym związku, ale z różnych względów nie mogliśmy być razem, taka niemożliwa miłość. Żyłam po nim dalej, ułożyłam sobie życie, ale zawsze gdzieś z tyłu głowy go miałam,  nie przepracowałam tej straty, bo nie chciałam. Nie przeszkadzało mi to być szczęśliwą, ale dopadaly mnie takie smutne momenty tęsknoty za nim. Skończyło się dopiero gdy on przedwcześnie umarł. Miał 33 lata. Nie życzymy tu panu żonatemu śmierci smile  Ale Tobie życzę, żebyś zechciała ozdrowiec.

1 468

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Ewidentnie nie chodzi tu o próby zrozumienia swoich 'ciągot', czy trudne dzieciństwo, tylko narcystyczną potrzebę karmienia się uwagą: jak nie ex kochanka, to chociaż przeglądanie się w naszych oczach po rzucaniu co jakiś czas opowieści o tym, jak ktoś adoruje Roxann "patrzcie jaka jestem wspaniała" itp.
Pomyliłam się.

Dokładnie. Jesteśmy tylko przypadkowymi gapiami w spektaklu, w którym główną rolę gra Roxann i jej FANTAZJE.

Na marginesie, jak puste i smutne musi być życie Roxann, że emocjonują ją takie banalne gesty.

1 469 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-06-21 15:06:46)

Odp: ja, on i ten trzeci

Nawet nie wiem co napisać....
Chyba rzeczywiście za bardzo się uzależniłam od forum i traktuję troszkę jak pamiętnik, gdzie wylewam to co mi leży na sercu... jak i wcześniej od niego.
Dochodzę jednak do wniosku, że zostawianie jakiegokolwiek marginesu dla ew kontaktu sprowadza się do tego, że się od niego nigdy nie uwolnię. Bo pod byle pretekstem ten kontakt znów jest i to coraz częstszy. Kilka dni rzeczywiście sprawy tylko służbowe, a potem sukcesywnie przesuwanie granicy, coraz więcej spraw, rozmów i ta więź znów się zacieśnia. Już go nienawidziłam, ale kilka teatralnych gestów, kwiatki piękny wierszyk i znów zaczynam myśleć, że nie może być złym człowiekiem i jakoś tak łaskawiej na niego patrzę. Nie tyle, że uczucie wróciło, ale czuję, że jakby to jeszcze potrwało, to znów staniemy się sobie bliscy, czy bardziej od siebie uzależnieni. I tak możemy jeszcze przez kolejne 5, 10, 15 lat. Ja z nim nie mogę mieć absolutnie żadnego kontaktu, bo rzeczywiście ta moja kontrola nad sytuacją jest tylko pozorna, a grunt po którym stąpam kruchy. I znów jest gra – kto dopnie swego, czy on czy ja. A to nie na tym polega. Poza tym, to "gra" w której wiem już, że przegram. Więc tylko sobie tym szkodzę.
Forum tego za mnie nie załatwi, nie pomoże rozmienianie jego gestów, poczynań. Okłamywanie siebie, że przecież daję radę, bo mam kontrolę, widzę i wiem że te jego podchody w jednym wiadomym celu, więc problemu nie ma. Tak to trochę wygląda, ale ten problem jest i to większy niż myślałam.
Musze się z tym zmierzyć sama, bez rozkmin. Dlatego robię sobie bana na forum, by mnie nie korciło znów tu pisać. Może w ten sposób przestanę też w jakikolwiek reagować na jego podchody. Zobaczymy... Muszę się zdystansować, bo czuję że sama się w tym wszystkim jeszcze bardziej pogubiłam.

1 470

Odp: ja, on i ten trzeci

A ja zaryzykuję i stwierdzam, że Roxann jego wcale nie kocha.
Jak się kogos kocha to chce się z nim rozmawiać, mimo wątpliwości jakaś chęć porozumienia i troska wyjdą na pierwsze miejsce.
Nawet gdy to romans, potajemne uczucie, to ludzie myslą jeden o drugim i starają się wszystko ułozyć- rozstając się lub będąc razem.
Czasami wybieraja przyjaźn, która zazwyczaj i tak nie ma szansy bycia, czasami żegnaja sie... rożnie bywa.
Tutaj jest jedynie pławienie się w emocjach.
Roxann kocha być uwielbiana, traktowana jak księżniczka. Bedzie bolało, kiedy facet odpuści.
Ale bardziej skłaniam się do tego, że ten wątek to kit i dla tego podobnie jak Elle, choć z innych powodów,  uciekam.

1 471

Odp: ja, on i ten trzeci
rezolutna napisał/a:

Co by tu nie mówić, facet wie jak "grać", żeby utrzymać uwagę Roxann. Widać, że mają podobną wrażliwość. Ja to nawet w sumie wierzę, że on Cię może w jakiś swój pokrętny sposób kochać, że to nie tylko o łóżko tu chodzi. Naprawdę. Ale co z tego dla Ciebie wynika? Nic. On ma rodzinę i nigdy jej nie zostawi, jest dla Ciebie niedostępny. Zaakceptuj to i idź dalej. Nie graj z nim już, bo tylko tracisz czas, który mogłabyś poświęcić na budowanie relacji z kimś innym. Powiedz mu uczciwie co czujesz i że rola kochanki jest absolutnie wykluczona. Nie sądzę, żeby po uczciwym przedstawieniu sprawy nie dał Ci raz na zawsze spokoju. Podejrzewam tylko, że Ty się boisz powiedzieć mu to, bo wiesz, że to byłby absolutny koniec. A tego w głębi duszy nie chcesz. Póki nie zechcesz będziesz się tak miotac i może stracisz okazję, by poznać kogoś wartościowego. Powiedz Roxann, jesteś gotowa i szczerze chcesz, by on na zawsze zniknął z Twojego życia?

Dokładnie to ci radziłam, jeśli chcesz teraz rozwiązać tą sytuację. Szczerość. Schowaj dumę do kieszeni i powiedz, że jest ci bliski, ale jeśli nie może być z tobą, to chcesz o nim zapomnieć. Jest inteligentny, powinien zrozumieć. On chce cię wsadzić do przechowalni i podtrzymać twoje zainteresowanie do bliżej nieokreślonego momentu w przyszłości, który nie wiadomo czy nastąpi.
Odcięcie to tylko kontynuacja dotychczasowej gry.

1 472 Ostatnio edytowany przez Xymena (2016-06-21 15:43:25)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

A ja zaryzykuję i stwierdzam, że Roxann jego wcale nie kocha.
Jak się kogos kocha to chce się z nim rozmawiać, mimo wątpliwości jakaś chęć porozumienia i troska wyjdą na pierwsze miejsce.
Nawet gdy to romans, potajemne uczucie, to ludzie myslą jeden o drugim i starają się wszystko ułozyć- rozstając się lub będąc razem.
Czasami wybieraja przyjaźn, która zazwyczaj i tak nie ma szansy bycia, czasami żegnaja sie... rożnie bywa.
Tutaj jest jedynie pławienie się w emocjach.
Roxann kocha być uwielbiana, traktowana jak księżniczka. Bedzie bolało, kiedy facet odpuści.
Ale bardziej skłaniam się do tego, że ten wątek to kit i dla tego podobnie jak Elle, choć z innych powodów,  uciekam.

Niestety ja rozumiem Roxann. Ona oczekuje, że on stanie na wysokości zadania i posprząta ten bałagan, że pokaże, że jest konkretnym facetem, a nie krętaczem.

1 473 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-06-21 16:03:45)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:
Ola_la napisał/a:

Raczej Szymborskiej nie chodziło o kochanki gdy pisala ,,Portret kobiecy,,:)
Bardziej o kobietę - zonę, matkę a nie na litość boska kochankę w znaczeniu że odbija innej kobiecie mężczyznę. Żadnej siły i piękna nie ma w takiej sytuacji.

Nie wytrzymam, ty po prostu wiesz co poetka miała na myśli... No pomyliła tylko tytuł, miało być "Portret żony".
Nic to, że sama się rozwiodła.
Litości.

Ten wiersz dla mnie to hołd dla kobiecości. A kobieta jest i matką i zoną, bywa tez kochanką ale jak dla mnie taka kobieta jest słaba. Każdy może zinterpretować wiersz po swojemu. Widzisz zonaty facet wysyla go jako wyznanie milosne Roxann, bo mu się z nia skojarzyło. A może to takie ,,oświadczyny,,:) wyznanie milosne...aby Roxann miała o czym myslec  w samotne wieczory....:)

A propo rozwodu:
,,Rozowód,, Szymborska

Dla dzieci pierwszy w życiu koniec świata.
Dla kotka nowy Pan.
Dla pieska nowa Pani.
Dla mebli schody, łomot, wóz i przewóz.
Dla ścian jasne kwadraty po zdjętych obrazach.
Dla sąsiadów z parteru temat, przerwa w nudzie.
Dla samochodu lepiej gdyby były dwa.
Dla powieści, poezji - zgoda, bierz co chcesz.
Gorzej z encyklopedią i sprzętem wideo,
no i z tym poradnikiem poprawnej pisowni,
gdzie chyba są wskazówki w kwestii dwojga imion
- czy jeszcze łączyć je spójnikiem "i",
czy już rozdzielać kropką.

https://www.youtube.com/watch?v=knqYDdD-aMA

1 474

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:
horses napisał/a:

A ja zaryzykuję i stwierdzam, że Roxann jego wcale nie kocha.
Jak się kogos kocha to chce się z nim rozmawiać, mimo wątpliwości jakaś chęć porozumienia i troska wyjdą na pierwsze miejsce.
Nawet gdy to romans, potajemne uczucie, to ludzie myslą jeden o drugim i starają się wszystko ułozyć- rozstając się lub będąc razem.
Czasami wybieraja przyjaźn, która zazwyczaj i tak nie ma szansy bycia, czasami żegnaja sie... rożnie bywa.
Tutaj jest jedynie pławienie się w emocjach.
Roxann kocha być uwielbiana, traktowana jak księżniczka. Bedzie bolało, kiedy facet odpuści.
Ale bardziej skłaniam się do tego, że ten wątek to kit i dla tego podobnie jak Elle, choć z innych powodów,  uciekam.

Niestety ja rozumiem Roxann. Ona oczekuje, że on stanie na wysokości zadania i posprząta ten bałagan, że pokaże, że jest konkretnym facetem, a nie krętaczem.

Xymena,
on posprząta bałagan po sobie, a Ona po sobie.
Przecież wiedziała, ze jest zonaty i w co się pakuje. Na początku jej to nie przeszkadzało.
Więc w połowie się z Tobą zgodzę, bo uważam, że oboje muszą sprzątać.
A nie udawać, jak Roxann, że nie wiedziała, że żonaty, że ją teraz jego zainteresowanie męczy, że taki niemoralny..... okazało się to wszystko bzdurą.
Sama wywołała u faceta takie emocje, więc niech się teraz nie dziwi. Sama, mimo wiedzy, że żonaty, rozpoczęła romans.
A, że za tymi emocjami nie idą jego deklaracje, co do wspólnej przyszłości....
trudno, romans z żonatym tak się często kończy.
Odpowiedzialność za własne czyny - tego tu brakuje.
Ale to raczej kit, a jeśli prawda to dziewczyna jest supernarcyzem.

1 475 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-06-21 20:46:31)

Odp: ja, on i ten trzeci
rezolutna napisał/a:

Powiedz Roxann, jesteś gotowa i szczerze chcesz, by on na zawsze zniknął z Twojego życia?

Rezolutna, nie odpowiem na to pytanie, bo to znów będzie tylko gadanie o przekonaniach, emocjach. I tak za dużo tu o nich pisałam sama się nakręcając. Wiedziałam, że macie racje, więc Wam przytakiwałam, jednocześnie wierząc, że tak rzeczywiście jest, a nie bardzo coś z tym robiąc. Mało tego czując Wasze wsparcie i wiarę we mnie, że dam radę.. jak niepokorne dziecko chciałam sprawdzić granice, przekonać dokąd ta nasza (moja i jego) „gra” doprowadzi, bo mnie to samą ciekawiło, nakręcało, co pan żonaty znów wymyśli. Z tymże czułam się z Wami bezpiecznie bo wiedziałam, ze przywrócicie mnie do pionu w razie czego. Dlatego asekuracyjnie pisałam o każdym kroku i jego reakcjach. Przyznaję, to było nie fair z mojej strony, bo rzeczywiście jak tak spojrzeć z boku to Was poniekąd wykorzystywałam.
Za to Was PRZEPRASZAM.
Padło tu też określenie „brak odpowiedzialności za swoje czyny”, usprawiedliwianie się , zwalanie winy na kogoś, na cos…  Jakby coś, to pewnie znów bym winiła jego , bo przecież robił te wszystkie podchody, mam dowody? Mam. Wy też macie. Prawda jest jednak taka, że ja będąc tego świadoma pozwalałam na to. Wiedząc co się święci igrałam z ogniem, pozornie zrywając kontakt zostawiłam pod pretekstem konieczności kontaktu służbowego furtkę do przesuwania granicy formy znajomości itd.
Jak widać klepanie po pleckach przynosiło pozorne rezultaty w formie niby panowania nad sytuacją i przekonania, że mogę dalej się z nim „bawić” w jakiś sposób odegrać bez konsekwencji. Ale one już są – ja się znów zaczęłam wkręcać, a Wy już macie mnie dość… czemu się nie dziwię zresztą. Taki zimny prysznic był chyba mi potrzebny, bym zrozumiała, że tak się nie robi.
Dlatego kończę z rozkminianiem stanów emocjonalnych i biorę się za pracę nad sobą poza forum.
Nie chcę być jednak niewdzięczna czy żebyście myśleli, że zmyśliłam sobie swoją historię tylko po to by uzyskać uwagę. Te zrzuty są smutne i przykre. Gdyby nie forum, nie wiem co bym zrobiła. Nie chcę jednak niczego już tu udowadniać, bo to znów będzie tylko pisanie, nawet jeśli sama będę w to wierzyć. Mam teraz motywację, by zacząć rehabilitację już w normalnym życiu w działaniach (nie tylko w sferze emocji, przekonań). I za jakiś czas być może (mam nadzieję) napiszę o konkretach zmian i działań a nie tylko na bieżąco przytaknę, tak wiem, już się czuje silna i ogólnie nie ma już problemu, podczas gdy przełożenia na działania nie ma, albo tylko pozorne.

PS. Naprawdę nie wiedziałam na początku, że jest żonaty. On nie nosił obrączki. Potem zaczęłam się domyślać, ale bałam się zapytać wprost, woląc to wypierać poprzez jego gesty - w końcu żonaty facet by się tak nie zachowywał. Nawet teraz ta jego żona jest dla mnie "mityczna", a co dopiero wtedy. Nic nie ściemniałam, że nigdy go z nią nie widziałam, nigdy o niej nie mówił, więc łatwo było to wyprzeć. I sytuacja z zerwaniem też była prawdziwa - zobaczyłam w jego papierach status żonaty - wtedy nabrałam odwagi by zapytać, nie zaprzeczył. Nie chcę się usprawiedliwiać. Wiem, że mogłam wcześniej zareagować, a nie udawać, że nie mam podejrzeń i boje poznać prawdę... i ta 'bajka" się skończy.

1 476

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann,
przedstawiłaś tyle wersji tego romansu, swoich odczuć, swoich pragnien, że rzeczywiście cięzko w cokolwiek Ci uwierzyć.
Ale może rzeczywiście sama się pogubiłaś.
Facet narobił Ci bałaganu w życiu, w głowie, ale Ty jemu również. W jego głowie, w jego życiu i jego rodzinie.
To mam na myśli pisząc, że widzisz tylko jedną stronę- swoją i nie bierzesz odpowiedzialności za swoje czyny.
Oboje jestescie winni. Tak, czy inaczej powodzenia.

1 477

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Roxann,
przedstawiłaś tyle wersji tego romansu, swoich odczuć, swoich pragnien, że rzeczywiście cięzko w cokolwiek Ci uwierzyć.
Ale może rzeczywiście sama się pogubiłaś.
Facet narobił Ci bałaganu w życiu, w głowie, ale Ty jemu również. W jego głowie, w jego życiu i jego rodzinie.

To prawda, dlatego nie chcę już o tym pisać. No bo tego nie da się opisać a próby rodzą nieścisłości, motanie i nie wiem co jeszcze. Muszę dojść do ładu w swoim życiu a nie tylko przytakując na forum.
Nie chciałam byście jednak myśleli, że to fikcyjny wątek i że jestem niewdzięczna.

1 478

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle

Chcę Cię jeszcze o coś zapytać, a mianowicie czy zastanawiałaś się nad tym co zrobisz z tym mężczyzną jak już znajdziesz takiego, którego pokochasz.
To znaczy czy jesteś w stanie przewidzieć swoje zachowanie względem niego, czy nie boisz się swoich reakcji, czy go nie skrzywdzisz?

Bo widzisz Elle jesteś w stanie powstrzymać się od ryzykownych zachowań, jesteś w stanie dbać o swój komfort psychiczny i fizyczny, ale co zrobisz kiedy naprawdę pokochasz? Chodzi mi o taką głęboką emocjonalną więź z drugim człowiekiem. Czy będziesz w stanie ochronić go przed sobą?

Jak myślisz Elle dlaczego tak trudno usunąć ten program, który nam wgrano? Nie twierdzę, że działamy na tym samym. Tak ogólnie pytam.

1 479

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann musisz być wytrwała w swoich postanowieniach. Pisałam ci, że będzie gra. Wszelkie sposoby. Nie chodzi mu o ciebie. Jemu chodzi o siebie, o swój sukces. Nie może odnieść porażki.
Nie wiem, czemu takie typy to robią. Chyba życie ich nuży, potrzebują je sobie urozmaicać. To nie jest najważniejsze. Odpowiedz sobie na pytanie czy ten układ jest dla ciebie dobry?
Według mnie nie jest.
Nie będzie ci łatwo się z tego wyrwać. Nie z tego powodu, że to coś "wyjątkowego". Nie wierz w to. On wie w co uderzyć, na jakich strunach zagrać...
Jest zwykła manipulacja, gra. Jest pospolita zdrada.
Mąci Ci w głowie. Co jest oczywiste. On nie może tego tak zostawić. Tylko smutne jest to, ze robi dla siebie i nie ma to nic wspólnego z miłością. Jak w biznesie. Podejmuje różne kroki, aby osiągnąć efekt ( sukces).
Co bym ci radziła to odrzucić te wszystkie jego gierki a skupić się na faktach.

1 480

Odp: ja, on i ten trzeci

Jeszcze coś dodam.
Przepraszam, że post pod postem.
Jaki ty mu bałagan w życiu narobiłaś?
Żaden. Bez przesady. Facet ma żonę i dobrze o tym wiedział. Dobrze wiedział co robi. Chciał podnieść swoje ego i potrzebuje atrakcji. Szukał adrenaliny.
Bałagan to co najwyżej możesz Roxann zrobić w życiu jego rodziny ( żony czy dziecka/dzieci). Nie w jego życiu.

1 481 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-06-25 20:17:36)

Odp: ja, on i ten trzeci
Lilka787 napisał/a:

Elle

Chcę Cię jeszcze o coś zapytać, a mianowicie czy zastanawiałaś się nad tym co zrobisz z tym mężczyzną jak już znajdziesz takiego, którego pokochasz.
To znaczy czy jesteś w stanie przewidzieć swoje zachowanie względem niego, czy nie boisz się swoich reakcji, czy go nie skrzywdzisz?

Boje się. Dlatego wycofuję się wcześniej z reguły, zanim pozwolę sobie kogoś pokochać, albo ktoś mnie (tak mi się przynajmniej wydaje).
Pewnie "skrzywdziłabym" go nieumiejętnością kochania, brakiem empatii, dystansem ..bardziej w tę stronę.

Bo widzisz Elle jesteś w stanie powstrzymać się od ryzykownych zachowań, jesteś w stanie dbać o swój komfort psychiczny i fizyczny, ale co zrobisz kiedy naprawdę pokochasz? Chodzi mi o taką głęboką emocjonalną więź z drugim człowiekiem. Czy będziesz w stanie ochronić go przed sobą?

Dlatego nie dopuszczam do tego.
Ale tak naprawdę to myślę, że nie trafiłam jeszcze na nikogo wartego pokochania. Szczerze to mówię.
Albo chcieli seksu, albo związku (ale wtedy JA nic nie chciałam), ale połączenia: seksu + związku, takiego z kim bym miała porozumienie na wszystkich poziomach to nie było.

Jak myślisz Elle dlaczego tak trudno usunąć ten program, który nam wgrano? Nie twierdzę, że działamy na tym samym. Tak ogólnie pytam.

Dlatego, że po pierwsze z racji, że to jest Program - to ciężko zdać sobie sprawę z jego istnienia.
To tak jakby jakieś urządzenie kuchenne było przekonane o swojej niezależności, a potem NAGLE odkryło, że 'żyje' tylko wtedy jak człowiek je podłączy do prądu wink
Z jednej strony to byłby dla takiego robota kuchennego czy innego odkurzacza - szok, bo raptem całe jego wielce rozbudowane wink życie emocjonalne ległoby w gruzach, a drugi szok, że jest tak zależne od prądu i bez jego "cichej pomocy" i wkładu w zasadzie nie istnieje.
Z Programami podświadomości jest podobnie, w tym sensie, że uświadomienie sobie, że działamy wg ściśle określonego schematu z jednej strony wyzwala, ale z drugiej przeraża, no bo co w zamian ? yikes
No właśnie.. co w zamian? wink

1 482

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:
Lilka787 napisał/a:

Elle

Chcę Cię jeszcze o coś zapytać, a mianowicie czy zastanawiałaś się nad tym co zrobisz z tym mężczyzną jak już znajdziesz takiego, którego pokochasz.
To znaczy czy jesteś w stanie przewidzieć swoje zachowanie względem niego, czy nie boisz się swoich reakcji, czy go nie skrzywdzisz?

Boje się. Dlatego wycofuję się wcześniej z reguły, zanim pozwolę sobie kogoś pokochać, albo ktoś mnie (tak mi się przynajmniej wydaje).
Pewnie "skrzywdziłabym" go nieumiejętnością kochania, brakiem empatii, dystansem ..bardziej w tę stronę.

Bo widzisz Elle jesteś w stanie powstrzymać się od ryzykownych zachowań, jesteś w stanie dbać o swój komfort psychiczny i fizyczny, ale co zrobisz kiedy naprawdę pokochasz? Chodzi mi o taką głęboką emocjonalną więź z drugim człowiekiem. Czy będziesz w stanie ochronić go przed sobą?

Dlatego nie dopuszczam do tego.
Ale tak naprawdę to myślę, że nie trafiłam jeszcze na nikogo wartego pokochania. Szczerze to mówię.
Albo chcieli seksu, albo związku (ale wtedy JA nic nie chciałam), ale połączenia: seksu + związku, takiego z kim bym miała porozumienie na wszystkich poziomach to nie było.

Jak myślisz Elle dlaczego tak trudno usunąć ten program, który nam wgrano? Nie twierdzę, że działamy na tym samym. Tak ogólnie pytam.

Dlatego, że po pierwsze z racji, że to jest Program - to ciężko zdać sobie sprawę z jego istnienia.
To tak jakby jakieś urządzenie kuchenne było przekonane o swojej niezależności, a potem NAGLE odkryło, że 'żyje' tylko wtedy jak człowiek je podłączy do prądu wink
Z jednej strony to byłby dla takiego robota kuchennego czy innego odkurzacza - szok, bo raptem całe jego wielce rozbudowane wink życie emocjonalne ległoby w gruzach, a drugi szok, że jest tak zależne od prądu i bez jego "cichej pomocy" i wkładu w zasadzie nie istnieje.
Z Programami podświadomości jest podobnie, w tym sensie, że uświadomienie sobie, że działamy wg ściśle określonego schematu z jednej strony wyzwala, ale z drugiej przeraża, no bo co w zamian ? yikes
No właśnie.. co w zamian? wink

I stąd rodzi się pojęcie "singielstwa".
Obawa przed zranieniem włącza "hamulec bezpieczeństwa", który działa wtedy, gdy do świadomości dochodzą symptomy zaangażowania.
"Będzie takim samym złamasem, co poprzedni. Lepiej zdusić to w zarodku, niż cierpieć później.
Tak, na wszelki wypadek".

1 483

Odp: ja, on i ten trzeci

Mnie nurtuje jedna myśl, że Roxan pisała o ,,mitycznej zonie,,, że ona dla niej nie istniała realnie, bo jej nie widziała, nie rozmawiała z nia. Czy to już duże zaburzenie? Czy wyobraźnia Roxan nie sięga tak daleko?:)

1 484 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-06-26 09:29:51)

Odp: ja, on i ten trzeci

Tak Elle.

A w zamian można próbować wgrać nowy program, chociaż to rodzaj unicestwienia.
To trudne tak zniszczyć swoje wewnętrzne ja.
Jednak zaryzykuję i dowiem się czy to "w zamian" nie jest przypadkiem lepszą wersją mnie.

Ja Elle nie mam wyboru, bo nie żyję tylko dla siebie. Są w moim życiu dwie osoby, które kochają mnie taką jaka jestem i dla nich warto spróbować.
Zamierzam być tym jednym procentem, któremu się uda.

Dziękuję Elle, moja piękna siostro smile

1 485

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Roxann musisz być wytrwała w swoich postanowieniach.

Bet, wiem. To wszystko prawda co napisałaś.
Robiłam jednak do tej pory podstawowy błąd – wciąż bez sensu opisywałam tu każdy jego ruch. Więcej tego nie zamierzam robić. I tak zdecydowanie za dużo czasu na niego straciłam...

1 486 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-06-27 17:58:18)

Odp: ja, on i ten trzeci
Lilka787 napisał/a:

Tak Elle.

A w zamian można próbować wgrać nowy program, chociaż to rodzaj unicestwienia.
To trudne tak zniszczyć swoje wewnętrzne ja.
Jednak zaryzykuję i dowiem się czy to "w zamian" nie jest przypadkiem lepszą wersją mnie.

Ja Elle nie mam wyboru, bo nie żyję tylko dla siebie. Są w moim życiu dwie osoby, które kochają mnie taką jaka jestem i dla nich warto spróbować.
Zamierzam być tym jednym procentem, któremu się uda.

Dziękuję Elle, moja piękna siostro smile

Jeśli akceptują Cię taka jaką jesteś TERAZ to faktycznie pobudza do zrobienia czegoś dla nich - potwierdzam. Nie ma lepszej motywacji smile
Swoją drogą, to wielkie szczęście jak ktoś nas tak bezwarunkowo akceptuje i rzadkość w relacjach d-m choć domyślam się, że nie tylko o takie Ci chodzi.


Powodzenia i niezamaco wink

1 487

Odp: ja, on i ten trzeci

Eh, ale mnie korci by opisać co się w ostatnich dniach wydarzyło.. ale nie... muszę ćwiczyć asertywność. wink
W sumie dobrze wyszło, że przestaliście mi wierzyć - dostałam kopa tongue
Tak jest zdrowiej, bez rozkminiania.. zdecydowanie. Naprawdę inaczej się żyje.. ja zupełnie inaczej się czuję...

1 488

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Eh, ale mnie korci by opisać co się w ostatnich dniach wydarzyło.. ale nie... muszę ćwiczyć asertywność. wink
W sumie dobrze wyszło, że przestaliście mi wierzyć - dostałam kopa tongue
Tak jest zdrowiej, bez rozkminiania.. zdecydowanie. Naprawdę inaczej się żyje.. ja zupełnie inaczej się czuję...

Roxann, kogo Ty oszukujesz? To że nie napisałaś nam tu o nim nie znaczy, że nie rozkminiasz :-) Bo rozkminiasz, tylko tym razem solo, nie z forumowiczami. Aż się uśmiechnęłam jak zobaczyłam Twój wpis. Nie krępuj się, napisz co nowego i spektakularnego wymyślił pan żonaty. Ja się chętnie pośmieję.

1 489

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie będę już tu nic pisać ani się tłumaczyć.
Przygodę z forum i z tym wątkiem uważam za zakończoną.
Także nie będzie kolejnego odcinka telenoweli tudzież komedii albo dramatu... przykro mi smile

1 490

Odp: ja, on i ten trzeci

Hahaha, dobre! To po co ten przedostatni wpis??

1 491

Odp: ja, on i ten trzeci

Rezolutna, forum naprawdę wciąga..też pomaga, ale to wirtualny świat. Ja zdecydowanie przesadzałam z rozkminaniem, ale wyszło mi ostatecznie to na dobre. Teraz bez analizy każdego jego kroku jestem spokojniejsza, zajęłam się w 100% sobą bez oglądania na niego.
Zakupy, kosmetyczka, spotkania ze znajomymi.. W tamten weekend wyjeżdżałam w ten też. Zaraz potem już wyjeżdżam na dłużej. Mam teraz głowę zaprzątniętą zupełnie czymś innym. I dobrze się w tym czuję smile

A korciło mnie by napisać co znów wymyślił, bo i mi samej chce się z tego śmiać.. ale wiem, że to bez sensu. Zamknęłam ten rozdział i tego się trzymam smile

1 492

Odp: ja, on i ten trzeci

Rozumiem jak to jest, najgorzej jak mężczyzna czuje się urażony jak zwracasz mu uwagę. To jego ego i boi się przyznać do porażki, jako mężczyzna. Jednak to nie Ty tutaj powinnaś się obwiniać, bo jesli rozmawiasz z facetem o swoich potrzebach a on nie robi nic w tym kierunku żeby coś poprawić, to dlaczego ty masz czuć się winna? To są normalne ludzkie potrzeby, nie obwiniaj się

1 493

Odp: ja, on i ten trzeci

karinka89, z której choinki się urwałaś? smile
Jest taka zasada - jak odpowiadasz na dany wątek, czasem nie zaszkodzi go przeczytać, hihi.

Wiem, gupol ze mnie.
Nie obwiniaj się :*

1 494

Odp: ja, on i ten trzeci

A jednak przespaliśmy się na "pożegnanie"... Nie żałuję. Napięcie i tak rosło od miesięcy.. od zerwania z ex nie spotykałam się z nikim (nowymi facetami) bo i nie miałam ochoty a tym bardziej na seks. Teraz jestem na etapie pakowania bo wyjeżdżam już w ten weekend do nowej pracy za granicą więc też nie rozkminiam tego co się wydarzyło bo to była chwila i moment - impreza "pożegnalna" alkohol, prezenty itd. Hamulce puściły...
Prawdę powiedziawszy wolałam z nim niż z kimś przypadkowym...
No i tyle.

1 495

Odp: ja, on i ten trzeci

No i dobra tam smile Przynajmniej znasz siebie i wiesz już czy możesz sobie ufać i w jakich okolicznościach.
Może następnym razem pozwolisz sobie byc dla kogoś nr 1, a może nie. Twoje wybory smile

powodzenia

Posty [ 1 431 do 1 495 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 21 22 23 24 25 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026