netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 499 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 20 21 22 23 24 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 366 do 1 430 z 3 618 ]

1 366

Odp: ja, on i ten trzeci

I kreujesz się na biedne, naiwne dziecko, stąd taka popularność tematu i brak ostrych ocen. Dopiero teraz się pojawiają, ale też tak jakby osłodzone nieco, inaczej niż na podobnych wątkach.

Tylko że ja już nie wierzę, że to co piszesz, to prawda. Wypowiedzi są mocno niespójne i dostosowane do tego, co piszą inni.

1 367

Odp: ja, on i ten trzeci
cb napisał/a:

I kreujesz się na biedne, naiwne dziecko, stąd taka popularność tematu i brak ostrych ocen. Dopiero teraz się pojawiają, ale też tak jakby osłodzone nieco, inaczej niż na podobnych wątkach.

Tylko że ja już nie wierzę, że to co piszesz, to prawda. Wypowiedzi są mocno niespójne i dostosowane do tego, co piszą inni.

Każdy manipulant potrafi być jak kameleon. W towarzystwie kameleona każdy też czuje się od razu lepiej. W końcu nadaje ze wszystkimi na tych samych falach...
Z krytykującymi się zgodzi i posypie popiołem głowę, ze współczującymi też się zgodzi, bo jest ofiarą, z psychologizującymi zacznie psychologizować... Treść postów dostosowana jest do odbiorcy. Stąd kreacja i szczerości brak od początku wątku do końca.

1 368

Odp: ja, on i ten trzeci

To Roxann że jeszcze wczoraj brałaś pod uwagę "Wasz związek na odległość", a dziś po tym jak zostałaś zdemaskowana piszesz, że wiesz że popełniłaś błąd i że żałujesz.

Od pierwszej strony tego wątku zaprzeczasz sama sobie w kolejnych postach. A może jest dwie Roxann w jednym ciele?

Każde Twoje słowo które tutaj napisałaś i piszesz to kłamstwo, dlatego nie przeszkadza ci romans z oszustem. Jesteście tacy sami po prostu.

1 369

Odp: ja, on i ten trzeci
cb napisał/a:

Tylko że ja już nie wierzę, że to co piszesz, to prawda. Wypowiedzi są mocno niespójne i dostosowane do tego, co piszą inni.

Cb, nie musisz. Myślę jednak, że to kwestia opadniętych klapek. Nie pisze już z perspektywy zmanipulowanej, emocjonalnie zagubionej, beznadziejnie zakochanej w sumie tak naprawdę swoim wyobrażeniu pana żonatego. Tamtej mnie już nie ma i mam nadzieję, że nie wróci. Teraz zaczynam wszystko widzieć inaczej, rzeczy takimi jakie są, a nie jak ja je sobie wyobrażałam. Łącznie z sama sobą.
Piszę teraz świadomie.
Może rzeczywiście zamiast pisać swoje nowe spostrzeżenia, które wydają się po tych 30-stu stronach niespójne i nieprawdziwe, sama na spokojnie wszystko sobie przemyśleć, zastanowić tym razem nad sobą, nie nad nim. On już nie jest dla mnie zagadką, nie mam żadnych "ale" co do niego i jego zachowania, wszystko jest już dla mnie jasne, oczywiste... Aż się dziwię, że tyle rozkminiałam nad każdym jego ruchem, próbując zaklinać rzeczywistość.

1 370 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-06-17 11:07:08)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Wczoraj przeprowadziłam rozmowę z panem żonatym na temat pewnej afery związanej z wyjściem na jaw romansu pewnego posła (pewnie kojarzycie). Koniec końców pokłóciliśmy się, bo on nie przyjmował moich argumentów a ja jego. Dla niego to co wyprawiał pan poseł, to nic nadzwyczajnego (wiadomo), tylko trafił na głupią kobietę – to jego słowa. Nie przyjmował moich argumentów, że zachował się jak gnojek pełen obłudy, bez honoru itp.itd. Powiedział, że nie znam życia, że co ja mogę wiedzieć o małżeństwie, kryzysach? O tym jak może facetowi odbić przez to napięcie seksualne, że każdy facet by chciał mieć romans, seks na boku… i że wszystko komplikuje takie a nie inne podejście do seksu. Nie słuchał moich argumentów, że tu nie o sam seks chodzi, tylko o kłamstwa i obudzę, o mamienie kochanki wyznaniami o wielkiej miłości, robienie nadziei a potem namawianie do aborcji, o okłamywanie żony i kreowanie wizerunku przykładnej katolickiej rodziny. Na to nie ma wytłumaczenia. Na to on tylko powiedział, że ok mam rację w tym, że nie powinien był wyznawać jej uczuć, obiecywać czegokolwiek, ale z drugiej strony, jakby facet powiedział wprost kobiecie że chce tylko seksu i ona od razu się zgadzała, to nie byłoby takich nieporozumień, a tak by dopiąć swego zaczynają się podchody..
Chyba nie muszę nic dodawać, ani komentować… hmm


A Ty dalej z nim rozmowy przeprowadzasz.. a rzekomo był urwany kontakt/ew. ograniczony do sytuacji służbowych ..mhm smile
I tak samo uważam, jak ktoś wyżej napisał -gdyby nie zależało Ci na tym, żeby pod pretekstem sytuacji ze znajomym posłem wyrazić przez Żonatym swoje zdanie i poznać jego przede wszystkim to byś tego tematu nie wałkowała, nie z NIM.

Swoją drogą gość musi uważać się za inteligentniejszego życiowo od Ciebie, skoro walił takie protekcjonalne teksty a propos tego czego "każdy mężczyzna" potrzebuje i w ogóle "co Ty dziecko wiesz o systemie?" wink
Imponują Ci faceci, przy których czujesz się głupsza/ta, która mało wie o życiu/ no dziecko po prostu?? Bo kwiatki, kina czy przechadzki po rynku za rękę, nie zmieniają faktu, że on Ciebie traktował jakbyś była poniżej niego - takie przedłużenie relacji służbowej.

Dziwne, że tego do tej pory nie widzisz i uważasz, że traktował Cię jak..księżniczkę.


EDIT:

Tamtej mnie już nie ma i mam nadzieję, że nie wróci.

Nadzieja - słowo klucz.
'Nadzieja' to nic innego jak brak wiary w coś i ten brak wiary/strach, skrywamy pod woalką z nadziei właśnie wink

Tak się mówi: "mam nadzieję, że zdam egzamin"  innymi słowy: Nie mam wewnętrznego przekonania co do tego, bo nie czuję się pewna co do posiadanej wiedzy, ale gdyby tak się zdarzyło, że zdam ten egzamin to będzie 'niezależne ode mnie' - dopust boży wink

Tak samo tutaj: "Masz NADZIEJĘ", że nie wróci 'dawna' (dla nas nie tak dawna wink) Ty. Co w tłumaczeniu z języka podświadomości oznacza, że nie wierzysz, że jest jakaś NOWA Ty. A jedynie wiesz co mówić aby samą siebie przekonać, że dużo się zmieniło, tymczasem wzorce zachowań i szlaki myślowe pozostały te same. 
Dlatego nie masz pewności, za to masz "nadzieję".

1 371

Odp: ja, on i ten trzeci
Klio napisał/a:
cb napisał/a:

I kreujesz się na biedne, naiwne dziecko, stąd taka popularność tematu i brak ostrych ocen. Dopiero teraz się pojawiają, ale też tak jakby osłodzone nieco, inaczej niż na podobnych wątkach.

Tylko że ja już nie wierzę, że to co piszesz, to prawda. Wypowiedzi są mocno niespójne i dostosowane do tego, co piszą inni.

Każdy manipulant potrafi być jak kameleon. W towarzystwie kameleona każdy też czuje się od razu lepiej. W końcu nadaje ze wszystkimi na tych samych falach...
Z krytykującymi się zgodzi i posypie popiołem głowę, ze współczującymi też się zgodzi, bo jest ofiarą, z psychologizującymi zacznie psychologizować... Treść postów dostosowana jest do odbiorcy. Stąd kreacja i szczerości brak od początku wątku do końca.

Słusznie.

Czuję oszukana, bo przez chwilę w dałam się z Roxann w dialog i byłam w nim szczera.
To trochę jak historia Martainna, do mnie on nie trafiał swoimi wypowiedziami, ale są osoby na forum, które na pewno po tamtym wątku też czują pewien niesmak.
C'est la vie.

1 372

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Myślę jednak, że to kwestia opadniętych klapek. Nie pisze już z perspektywy zmanipulowanej, emocjonalnie zagubionej, beznadziejnie zakochanej w sumie tak naprawdę swoim wyobrażeniu pana żonatego. Tamtej mnie już nie ma i mam nadzieję, że nie wróci. Teraz zaczynam wszystko widzieć inaczej, rzeczy takimi jakie są, a nie jak ja je sobie wyobrażałam. Łącznie z sama sobą.
Piszę teraz świadomie.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

1 373

Odp: ja, on i ten trzeci
Lilka787 napisał/a:

To Roxann że jeszcze wczoraj brałaś pod uwagę "Wasz związek na odległość", a dziś po tym jak zostałaś zdemaskowana piszesz, że wiesz że popełniłaś błąd i że żałujesz.

Lilka, to nadinterpretacja... pisałam ogólnie jak mogłoby to wyglądać, gdybym się zgodziła na powtórkę, zaznaczając że nie ma mowy że na taki układ się zgodzę.
I nie wiem o jakim zdemaskowaniu mówisz, bo to podobna nadinterpretacja wyrwana z kontekstu. Nie wiedziałam na początku że jest żonaty!
Ale już nie chce mi się tego setny raz tłumaczyć, pisać po każdej prowokacji wyjaśnienia... jeśli uważasz, że od początku kłamię, ok. Tylko nie wiem po co miałabym to robić, skoro wątek był dla mnie pomocą i pewnego rodzaju terapią w moich problemach...  gdzie opisywałam niemal każdą swoją myśl, uczucia, rozterki.. bez sensu..

1 374 Ostatnio edytowany przez horses (2016-06-17 11:06:13)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann,
moim zdaniem to Ty się po prostu przeliczyłaś.
Jak wiele innych myslałas, że urodą, młodością i przez łózko  zdobedziesz pana prezesa.
A on okazał się kozakiem, który doskonale potrafi rozgraniczyć jedno z drugim.
Jeśli to przemyślałaś, zobaczyłaś jakie to wszystko wstrętne, to ułożysz sobie życie,
bo człowiek ma prawo popełniać błędy.

1 375

Odp: ja, on i ten trzeci

Dokładnie: pan prezes z niejednego pieca chleb jadł - takiego pana stosunkowo łatwo do łóżka zaciągnąć, bo ma rozbudzony apetyt (o ile mu się podobasz rzecz jasna), ale taki stary wyga jest odporny na "granie seksem" : tzn. seks nie jest już kartą przetargową, bo on umie takie partyjki rozgrywać.
Po to są sponsoringi, sringi m.in. żeby to rozgraniczać, a tu chłop ma komplikacji więcej, bo za darmo ciućkał. Klasyka

1 376

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann o takim zdemaskowaniu mówię, że wielokrotnie pisałaś o tym, że nie wiedziałaś że ma żonę a gdy się dowiedziałaś to od razu go zostawiłaś, a słowa przytoczone przez Aurorę świadczą o czymś innym i nie ma tu mowy o nadinterpretacji.

Idź się lecz Roxann, bo masz rozdwojenie jaźni.

1 377

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Dlatego nie masz pewności, za to masz "nadzieję".

To prawda. Na razie jedyne czego jestem pewna, to opadniętych klapek i spojrzeniu na pana żonatego bez różowych okularów, zdemaskowaniu...
Ale czy za tą zmianą myślenia, spostrzegania idzie automatycznie zmiana mnie samej? Nie wiem tego, ale mam właśnie nadzieję.

1 378

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Dokładnie: pan prezes z niejednego pieca chleb jadł - takiego pana stosunkowo łatwo do łóżka zaciągnąć, bo ma rozbudzony apetyt (o ile mu się podobasz rzecz jasna), ale taki stary wyga jest odporny na "granie seksem" : tzn. seks nie jest już kartą przetargową, bo on umie takie partyjki rozgrywać.
Po to są sponsoringi, sringi m.in. żeby to rozgraniczać, a tu chłop ma komplikacji więcej, bo za darmo ciućkał. Klasyka

Nie było za darmo, było za pomoc w karierze i dlatego on nie rozumie- w czym problem. Pomoc w tej dziedzinie też jest " walutą".
Różowe okulary co do pana to dobrze, że jej spadły. Teraz muszą jej spaść, co do siebie i wtedy wyjdzie na prostą.

1 379

Odp: ja, on i ten trzeci

JA nadal twardo obstaję przy poprzedniej obserwacji - a opis Twojego dzieciństwa i relacji z Ojcem (który był kochany i słodki, dopóki ktoś mu nie zalazł za skórę - nawet własny syn) to potwierdza - Ty nie szukasz partnera tylko Ojca z dodatkowym aspektem erotycznym, wiadomo.
Dopóki tego nie będziesz chciała 'uzdrowić' to będziesz zawieszała się na takich panach prezesach, bo podświadomość dąży do odwzorowania Twojej zależności z dzieciństwa i tak się dzieje. Pan prezes, czy inny przełożony i zajęty w przyszłości - kosmetyczna zmiana, schemat pozostanie ten sam.
Dlatego nie zauważasz "normalnych" mężczyzn. Normalnych w sensie takich, dla których mogłabyś być partnerką a nawet grać 'pierwsze skrzypce' w związku.
Ale to Ci "pręży" w podświadomości, bo jesteś nauczona relacji podrzędnej w stosunku do pierwszego mężczyzny w życiu - do Ojca.

1 380 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-06-17 11:42:54)

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle88, dokładnie, tez o tym myślałam. Pisałam tak cukierkowo o swoim dzieciństwie, ale ja tak naprawdę się Ojca bałam i wszystko robiłam pod jego dyktando by był dla mnie dobry, by się mną opiekował, nie krzyczał. On miał władczy charakter, a ja musiałam się podporządkowywać by wszystko było idealnie. Z panem żonatym dostrzegam podobny schemat. On starszy, mądrzejszy, dobry dla mnie, jak wszystko idzie po jego myśli i się mu podporządkowuje. Wtedy jest cudownie.. Inaczej, zmiana o 180 st. Każde przeciwstawienie się mu oznacza kłótnię i wielką obrazę. Nawet po wczorajszej rozmowie o pośle, on już wielce obruszony, że śmiałam się z nim nie zgodzić a nawet powiedzieć parę niezbyt miłych słów. Przy braku argumentów, powiedział oczywiście, że nic nie wiem o życiu... i na koniec dodał, że brak mi MI empatii i że był ON BYŁ naiwny!!!!!! Szok!

1 381

Odp: ja, on i ten trzeci

super.... lecimy dalej big_smile

1 382 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-06-17 11:46:29)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Elle88, dokładnie, tez o tym myślałam. Pisałam tak cukierkowo o swoim dzieciństwie, ale ja tak naprawdę się Ojca bałam i wszystko robiłam pod jego dyktando by był dla mnie dobry, by się mną opiekował, nie krzyczał. On miał władczy charakter, a ja musiałam się podporządkowywać by wszystko było idealnie. Z panem żonatym dostrzegam podobny schemat. On starszy, mądrzejszy, dobry dla mnie, jak wszystko idzie po jego myśli i się mu podporządkowuje. Wtedy jest cudownie.. Inaczej, zmiana o 180 st. Każde przeciwstawienie się mu oznacza kłótnię i wielką obrazę. Nawet po wczorajszej rozmowie o pośle, on już wielce obruszony, że śmiałam się z nim nie zgodzić a nawet powiedzieć parę niezbyt miłych słów. Przy braku argumentów, powiedział oczywiście, że nic nie wiem o życiu... i na koniec dodał, że brak mi MI empatii i że był ON BYŁ naiwny!!!!!! Szok!

Szokiem jest to, że po hucznym ogłoszeniu, że teraz zajmiesz się sobą i swoimi motywacjami, wracasz do niego. Skupiasz się na nim i jego reakcjach. Winny jest Ojciec, on, Ciotka, Wujek i pies z kulawą nogą... Teraz ponownie dyskutanci niech pochylą się nad tym jakże interesującym zagadnieniem: jakiż to on jest, jakiż to Ojciec był, co tam Ci Dziadek kiedyś powiedział...
Dlatego ja nadal widzę bullshit everywhere...

1 383 Ostatnio edytowany przez cb (2016-06-17 11:50:05)

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

super.... lecimy dalej big_smile

A jakże! wink

1 384

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Elle88, dokładnie, tez o tym myślałam. Pisałam tak cukierkowo o swoim dzieciństwie, ale ja tak naprawdę się Ojca bałam i wszystko robiłam pod jego dyktando by był dla mnie dobry, by się mną opiekował, nie krzyczał. On miał władczy charakter, a ja musiałam się podporządkowywać by wszystko było idealnie. Z panem żonatym dostrzegam podobny schemat. On starszy, mądrzejszy, dobry dla mnie, jak wszystko idzie po jego myśli i się mu podporządkowuje. Wtedy jest cudownie.. Inaczej, zmiana o 180 st. Każde przeciwstawienie się mu oznacza kłótnię i wielką obrazę. Nawet po wczorajszej rozmowie o pośle, on już wielce obruszony, że śmiałam się z nim nie zgodzić a nawet powiedzieć parę niezbyt miłych słów. Przy braku argumentów, powiedział oczywiście, że nic nie wiem o życiu... i na koniec dodał, że brak mi MI empatii i że był ON BYŁ naiwny!!!!!! Szok!


Ja tam bym się nad dzieciństwem pochyliła, bo wiem co to znaczy 'pojebany' kontakt z Ojcem i jak to się przekłada na moje życie uczuciowe. Mogę to negować i udawać, że to nic nie znaczy i nie miało wpływu, ale ma. Dorosłam do tego by to przyznać. Co kompletnie nie oznacza, że nie czuję się odpowiedzialna za własne wybory.
Więc tutaj nie szła bym w skrajności, że pochylenie się nad dzieciństwem i relacjami z Rodzicami, zwłaszcza z Ojcem jest stratą czasu - ZWŁASZCZA, jeśli przez 30 lat (albo więcej) żyło się w wyidealizowanym obrazie tych relacji. I uważam, że o wiele sensowniej i lepiej poświęcić czas analizie tego, bo to dotyczy 'mnie' , niż analizowaniu działań jakiegoś randoma przez ponad 30 stron, bo prawda jest taka, że pan prezes jest tylko 'aktorem', którego zadaniem jest dostarczyć Roxann emocje i uczucia jakie miała w dzieciństwie w relacji z Ojcem. Tu nie ma Miłości, tylko typowa realizacja tematu: dominacja/uległość, na inne uczucia nie ma przestrzeni z tej pozycji.
Dlatego, że w relacji Ojciec - córka jest aspekt duchowy, a w relacji Roxann - Pan prezes ten aspekt jest na maksa okrojony lub nieobecny, w jego miejsce jest aspekt cielesny, to on jest priorytetowy.

1 385

Odp: ja, on i ten trzeci

Pochylasz się Ty. Roxanne pochyla się z Tobą, bo Ty się pochylasz. Nie chodzi o właściwe pochylenie się, ale wpasowanie, tak jak ze wszystkimi w tym wątku. Wpasuje się teraz w tą narrację. Pochylajcie się więc. Z pochylenia tylko garb wyniknie.

1 386

Odp: ja, on i ten trzeci
Klio napisał/a:

Szokiem jest to, że po hucznym ogłoszeniu, że teraz zajmiesz się sobą i swoimi motywacjami, wracasz do niego. Skupiasz się na nim i jego reakcjach. Winny jest Ojciec, on, Ciotka, Wujek i pies z kulawą nogą... Teraz ponownie dyskutanci niech pochylą się nad tym jakże interesującym zagadnieniem: jakiż to on jest, jakiż to Ojciec był, co tam Ci Dziadek kiedyś powiedział...
Dlatego ja nadal widzę bullshit everywhere...

No widzisz, a jest zupełnie inaczej. Dotarło do mnie jedno... to i zaczynają się i inne rzeczy klarować. Chociażby to, dlaczego emocjonalnie wciąż jestem zagubionym dzieckiem, dlaczego wplątałam się w ten romans i uzależniłam emocjonalnie od niego, czy też bałam się mu postawić, czy polecieć łaciną, tylko się z nim cackałam jak z jajkiem, by chociaż się nie zezłościł, by nie myślał o mnie źle, nie przestał mnie lubić, nie przestał się mną interesować, pomagać, opiekować.
To wszystko zaczyna mi się układać... i myślę, że to jest już spory krok w pracy nad sobą.

1 387

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Klio napisał/a:

Szokiem jest to, że po hucznym ogłoszeniu, że teraz zajmiesz się sobą i swoimi motywacjami, wracasz do niego. Skupiasz się na nim i jego reakcjach. Winny jest Ojciec, on, Ciotka, Wujek i pies z kulawą nogą... Teraz ponownie dyskutanci niech pochylą się nad tym jakże interesującym zagadnieniem: jakiż to on jest, jakiż to Ojciec był, co tam Ci Dziadek kiedyś powiedział...
Dlatego ja nadal widzę bullshit everywhere...

No widzisz, a jest zupełnie inaczej. Dotarło do mnie jedno... to i zaczynają się i inne rzeczy klarować. Chociażby to, dlaczego emocjonalnie wciąż jestem zagubionym dzieckiem, dlaczego wplątałam się w ten romans i uzależniłam emocjonalnie od niego, czy też bałam się mu postawić, czy polecieć łaciną, tylko się z nim cackałam jak z jajkiem, by chociaż się nie zezłościł, by nie myślał o mnie źle, nie przestał mnie lubić, nie przestał się mną interesować, pomagać, opiekować.
To wszystko zaczyna mi się układać... i myślę, że to jest już spory krok w pracy nad sobą.

O proszę big_smile Teraz się pochyla ze mną...

1 388

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann,
doskonale manipulujesz i skupiasz się tylko na swoim.
To, że kobieta, która miała dominującego ojca,  szuka tez takiego partnera, to jedno.
Ale to, że szuka go wsród żonatych , to drugie.
To drugie świadczy o wielkim ego, braku skrupułów i empatii.

1 389 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-06-17 12:04:52)

Odp: ja, on i ten trzeci

Klio, chyba nie miałaś dominującego Ojca, więc raczej trudno Ci będzie zrozumieć jak to ryje beret i w jakiej pozycji ustawia kobietę przed 'samcami' w dorosłym życiu wink
Tyle w temacie.

Dziewczyny, ja też dokonywałam "dziwnych" (z dzisiejszej !! perspektywy) wyborów w życiu. A dzisiaj jestem tutaj i ..udzielam rad na Forum big_smile
Też nie miałam 'empatii', bo sama nie rozumiałam własnych emocji, nikt mnie nie nauczył.

JA nie bronię Roxann tylko rozumiem, że pewnych rzeczy nie wynosi się z domu i pomimo 20-tu i więcej lat można nic nie wiedzieć o życiu uczuciowym.

1 390

Odp: ja, on i ten trzeci

Może i nie miałam dominującego Ojca, ale w życiu niejednego kameleona spotkałam. Takie, co im się "oczy otwierają" i "klapki opadają" też...
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

1 391

Odp: ja, on i ten trzeci

W takim razie ja też jestem kameleonem wink W dzieciństwie bez tej umiejętności, uwierz mi - ale bym nie przetrwała albo wylądowała w psychiatryku. Jak większość ludzi wykorzystywanych emocjonalnie w dzieciństwie.

1 392

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle ale skąd wiesz, że tym razem Roxi mówi o ojcu prawdę. Przecież tylko Ci przytakuje.
A nawet jeśli by tak było to forum Jej nie uleczy.

1 393

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

W takim razie ja też jestem kameleonem wink W dzieciństwie bez tej umiejętności, uwierz mi - ale bym nie przetrwała albo wylądowała w psychiatryku. Jak większość ludzi wykorzystywanych emocjonalnie w dzieciństwie.

Wiem o czym piszesz Elle. Tylko, że Twój ojciec to nie ojciec Roxann.
I dlaczego Ty nie bierzesz się za żonatych? Dlaczego wielokrotnie bronisz tych zdradzonych?
W Tobie jest dużo empatii. W niej nie było, kiedy wdała się w romans z wpływowym, żonatym panem.
Żonatym- tylko o to chodzi. Gdyby był wolny - nie byłoby sprawy.

1 394

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

W takim razie ja też jestem kameleonem wink W dzieciństwie bez tej umiejętności, uwierz mi - ale bym nie przetrwała albo wylądowała w psychiatryku. Jak większość ludzi wykorzystywanych emocjonalnie w dzieciństwie.

Ja tu widzę zasadnicza różnicę polegającą na tym, że jesteś świadoma swojego kameleoństwa i nad nim panujesz.
Też jestem takim kameleonem, rozumiem o czym piszesz, że to taka taktyka surwiwalowa, ale w dorosłym życiu należy tego zaprzestać/ograniczyć/być świadomym.

1 395 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-06-17 12:25:25)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

W takim razie ja też jestem kameleonem wink W dzieciństwie bez tej umiejętności, uwierz mi - ale bym nie przetrwała albo wylądowała w psychiatryku. Jak większość ludzi wykorzystywanych emocjonalnie w dzieciństwie.

No właśnie... a ja żyłam sobie w wyidealizowanym świecie, który sobie stworzyłam, w niemym buncie przed strachem i posłuszeństwem wobec Ojca. Nie mogąc dorośleć emocjonalnie, bo nie mogłam być sobą do końca, buntować, popełniać błędów. Dlatego teraz po wyprowadzce z domu, wyrwaniu się spod klosza, kompletnie gubię się emocjonalnie, nie potrafię odczytywać prawdziwych uczuć, intencji. Nie wiem jaka do końca jestem teraz, świadoma swoich potrzeb, a nie jak wcześniej stłamszona, żyjąca pod dyktando... sad

Edit: Nagle się okazało, ze wcale nie jestem taką grzeczną, poukładaną dziewczynką, że siedzi we mnie moje "drugie ja", którego nie znam, bo nie miałam okazji poznać.. żyjąc tak jak mi kazano. Nie wiem do czego jest dolne, jakie ma granice.. jakie motywy, uczucia, "programy" nią kierują... pewnie dlatego tak rozkminiam każdą rzecz, bo przez to dopiero siebie poznaję. To mnie przeraża...

1 396

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann są jeszcze zasady moralne, gdybyś się ich trzymała to byś nie była taka zagubiona.

1 397

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

W takim razie ja też jestem kameleonem wink W dzieciństwie bez tej umiejętności, uwierz mi - ale bym nie przetrwała albo wylądowała w psychiatryku. Jak większość ludzi wykorzystywanych emocjonalnie w dzieciństwie.

Kameleon w życiu, a kameleon w wątku na forum, który ma mu oczy otwierać big_smile to dwa różne kameleony. Jeżeli sama w życiu dostrzegasz, że jesteś kameleonem, to wiesz jak bardzo z takim można się dogadać o czymkolwiek. Jak szczery potrafi być z każdym z osobna. Tylko jakoś tak gdy zbierzesz te rozmowy z każdym z osobna wychodzi, że nic nie wychodzi. Teraz pochyl się z kameleonem nad Ojcem. Kameleon zgodzi się ze wszystkim oczywiście i oczy mu się otworzą. Wielkie oczy kameleona big_smile Ty pogratulujesz kameleonowi i odejdziesz w poczuciu dobrze wykonej roboty... Ogólnie ten wątek to gadanie po próżnicy...
Zgadzam się z Cb.

1 398

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle ja wszystko rozumiem i tak wiem jak relacje z ojcem moga wplywac na zachowanie i wybory zyciowe mlodej kobiety.Fajnie ze i Ty to wiesz i nad tym myslisz, pracujesz. Tylko ze tak jak pisze Klio Roxann tylko małpuje Twoje ruchy po to by utrzymac zainteresowanie empatycznych czytelnikow. No bo jak sie nie pochylic nad biedna sierotka ktora  juz zrozumiala,  juz zaluje itp. A ze u niej te " eureki"  to  cykliczny standard za ktorym nic nie idzie bo za chwile temat zonkosia wraca jak bumerang bo " tak paczal w oczy" to juz szczegol.

1 399

Odp: ja, on i ten trzeci
Klio napisał/a:
Elle88 napisał/a:

W takim razie ja też jestem kameleonem wink W dzieciństwie bez tej umiejętności, uwierz mi - ale bym nie przetrwała albo wylądowała w psychiatryku. Jak większość ludzi wykorzystywanych emocjonalnie w dzieciństwie.

Kameleon w życiu, a kameleon w wątku na forum, który ma mu oczy otwierać big_smile to dwa różne kameleony. Jeżeli sama w życiu dostrzegasz, że jesteś kameleonem, to wiesz jak bardzo z takim można się dogadać o czymkolwiek. Jak szczery potrafi być z każdym z osobna. Tylko jakoś tak gdy zbierzesz te rozmowy z każdym z osobna wychodzi, że nic nie wychodzi. Teraz pochyl się z kameleonem nad Ojcem. Kameleon zgodzi się ze wszystkim oczywiście i oczy mu się otworzą. Wielkie oczy kameleona big_smile Ty pogratulujesz kameleonowi i odejdziesz w poczuciu dobrze wykonej roboty... Ogólnie ten wątek to gadanie po próżnicy...
Zgadzam się z Cb.

Kilo, wyczuwam Twój sarkazm, ale między wierszami gadasz do rzeczy. Coś z tego kameleona we mnie jest, ale to nie jest gadanie po próżnicy, tylko brak dojrzałości emocjonalnej. Tak jak z tym rozkminianiem, i zdejmowaniem maski przez 20 stron... póki nie zostało mi wszystko wyjaśnione jak przedszkolakowi, pokazane palcem i jeszcze zakreślone na czerwono, to wciąż błądziłam.. niby jakieś tam argumenty do mnie przemawiały ale nie potrafiłam pewnych rzeczy poukładać, zrozumieć. Teraz masz wrażenie, że z każdym się zgadzam i dostosowuję do kierunku dyskusji na forum... ja bym powiedziała, że jest odwrotnie, to ja zaczęłam przyjmować Wasze argumenty coraz bardziej rozumiejąc siebie i swoją sytuację. Łącznie z tym dlaczego może być coś we mnie z kameleona.. jak Ci przez 20 lat wciąż każdy (nie tylko ojciec, ale i starsze rodzeństwo), mówi, radzi, każe co masz robić, jak się zachować, czego nie robić... a potem nagle nie musisz się przed nikim tłumaczyć, jesteś dopowiedziany sam za siebie, poznajesz siebie w różnych sytuacjach to rzeczywiscie można dostać rozdwojenia jaźni. Ja nie jestem tą grzeczną stłamszoną dziewczynką, bojącą się tatusia, którą byłam przez ponad 20 lat, nie jestem też wyrachowaną biurową k..wą, pomimo że wdałam się w romans, z którego się niby fizycznie wyplątałam ale potem psychicznie odchorowywałam lata... Wiec kim jestem??
Chyba naprawdę powinnam się zacząć leczyć wink

1 400

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:
Elle88 napisał/a:

W takim razie ja też jestem kameleonem wink W dzieciństwie bez tej umiejętności, uwierz mi - ale bym nie przetrwała albo wylądowała w psychiatryku. Jak większość ludzi wykorzystywanych emocjonalnie w dzieciństwie.

Wiem o czym piszesz Elle. Tylko, że Twój ojciec to nie ojciec Roxann.
I dlaczego Ty nie bierzesz się za żonatych? Dlaczego wielokrotnie bronisz tych zdradzonych?
W Tobie jest dużo empatii. W niej nie było, kiedy wdała się w romans z wpływowym, żonatym panem.
Żonatym- tylko o to chodzi. Gdyby był wolny - nie byłoby sprawy.

Jesteście Kochane smile ale wielu rzeczy o mnie nie wiecie i to jest w porządku, bo nie traktuje tego Forum jak osobisty konfesjonał.
A na empatię pracowałam dłuuugie lata, wcześniej ten wyraz to był dla mnie 'pusty dźwięk' zupełnie, tak jak dla moich Rodziców moje emocje i uczucia często wink Pisałam o tym, że u mnie w domu nie było prawie żadnych zasad moralnych poza jedną - nie wolno wyrażać otwarcie uczuć: ani tych bardzo pozytywnych, ani złych - skrajnych po prostu. To dlatego całe lata byłam jakby 'zamrożona' i płynęłam z prądem, wdając się w rozliczne relacje ze starszymi panami, którzy służyli mi jako źródło przyjemności, ale i 'dorabiałam sobie' przy okazji. Nie czułam przez większość tamtego czasu zupełnie nic.
Oni mieli żony, dzieci. Nie interesowało mnie to.

Czy byłam potworem? Chyba nie.. Po prostu w domu nauczyłam się, że moje emocje się nie liczą, dlatego nie miałam kontaktu z 'tym miejscem' w sobie i nie rozumiałam, że inni mogą je mieć, że mają uczucia, że można ich skrzywdzić etc. Skoro ja musiałam być Człowiekiem z Żelaza wink to myślałam, że inni też tacy są. To samo z decyzjami - każda moja decyzja była podważana, ale nie dawano mi alternatywy: tylko krytyka, krytyka, krytyka - w ten sposób nie uczysz się podejmować samodzielnych decyzji, za to dowiadujesz się od Ojca jak jesteś głupia.
Pierwsze doświadczenia z dorastaniem jako kobieta, tez lepiej nie mówić wink Tatuś nie ogarniał tego - wkurzało go wszystko: rosnące piersi, reakcje jego znajomych na dorastająca córkę etc. Tematu nie było, a temat seksu to tabu.
W takiej atmosferze naprawdę nie wie się kim się jest, ludzie służą Ci jako 'lustra', mają Ci powiedzieć to czego nie powiedzieli Rodzice. Tak to działa, w dużym uproszczeniu wink

Ale to nie wątek o mnie. Wiem, nakreśliłam tylko z grubsza schemat jak można być "kameleonem" i pogubionym, radząc sobie jednocześnie pozornie, bo z zewnątrz nikt nie widzi tego co w środku.
Wiem, że Ojciec Roxan to nie mój Ojciec, nie podejrzewam tez żeby jej Ojciec ją bił - u mnie się to zdarzało. Widzę różnice, ale chodzi o 'schemat'.

1 401

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Wiem, że Ojciec Roxan to nie mój Ojciec, nie podejrzewam tez żeby jej Ojciec ją bił - u mnie się to zdarzało. Widzę różnice, ale chodzi o 'schemat'.

Tak, byłam bita, ale we wczesnym dzieciństwie, kiedy zdarzało mi się robić nieświadomie coś głupiego, jak to dziecko, które lubi się bawić i eksperymentować. Potem, z czasem, jak byłam bardziej świadoma co można czego nie zwyczajnie się temu podporządkowałam, wtedy krzyki i bicie się skończyło. No i tak sobie żyłam, pod dyktando, nie sprawiając problemów. Rodzice byli zadowoleni, chwalili, wspierali - byłam dla nich powodem do dumy. To mi rekompensowało brak swojego życia, uwierzyłam, że tak trzeba. Ponadto nie miałam okazji przyzwyczaić się, poznać swojej seksualności, bo wciąż mi powtarzano, że edukacja jest najważniejsza, że na facetów to jeszcze mam czas, co sprowadzało się do tego, że nie mogłam nikogo do siebie zapraszać, spotykać się jako para. Nie chciałam problemów w domu, wiec i do tego się dostosowałam. Jedyny plus taki, że rzeczywiscie zawodowo się wybiłam, ale jakim kosztem... hmm
Boję się facetów, swojej seksualności, uległości... pewnie dlatego, tak jak wcześniej ktoś zauważył, zwracam uwagę, daję szansę tylko temu, kto się mną zainteresuje, zachwyci, zaopiekuje "jak dzieckiem" bo to jedyny znany mi schemat, układ damsko-męski.

1 402

Odp: ja, on i ten trzeci

A propos seksualności i 'niepogodzenia z nią' do końca przez lata to u mnie dochodziły jeszcze piękne wyzwiska - na początku jako dziecko ich tylko słuchałam w stronę starszej siostry, per k... i dz..., bo - uwaga - zaszła w ciążę yikes Śmiała jako dorosła kobieta prowadzić życie seksualne.. ale "wpadła", bo chciała uciec z naszego domu.

Ja wprawdzie nie wpadłam, ale przez wiele lat sama siebie traktowałam jak 'przedmiot' w pewnym sensie, bo nie łączyłam seksu z uczuciem, nie umiałam i pewnie do dziś tego do końca nie umiem.
Za przejawy seksualności jako dziecko, a potem nastolatka u nas w domu były 'kary' i ośmieszanie, więc.. wink

Jak widać nie da się odciąć grubą kreską od dzieciństwa, można tylko zrozumieć dlaczego było tak a nie inaczej, co kierowało Rodzicami i że nie umieli/nie chcieli inaczej. Ale ten 'software' w głowie sam się nie zainstalował.

1 403

Odp: ja, on i ten trzeci

Super Elle, że to napisałaś. Bo nie rozumiałam do końca, dlaczego "podsycasz" temat Roxann.
Podziwiam Cię, że stać Cię na taką szczerość. I za pracę, którą nad sobą wykonałaś.

Nie zmienia to jednak mojej oceny Roxann. Moim zdaniem do niej nic, kompletnie nic nie dotarło. Jej ta "zabawa" pasuje, zarówno w życiu z panem prezesem, jak i tu na forum - w obu przypadkach chodzi tylko i wyłącznie o zainteresowanie, które inni mają jej okazywać. Nie widzę tu chęci pracy nad sobą, zrozumienia sytuacji. W mojej opinii Roxan jest tak dobrze - prezes pomaca, a forum jest publiką dla "zagubionej emocjonalnie dziewczynki".

1 404

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

A propos seksualności i 'niepogodzenia z nią' do końca przez lata to u mnie dochodziły jeszcze piękne wyzwiska - na początku jako dziecko ich tylko słuchałam w stronę starszej siostry, per k... i dz..., bo - uwaga - zaszła w ciążę yikes Śmiała jako dorosła kobieta prowadzić życie seksualne.. ale "wpadła", bo chciała uciec z naszego domu.

Gdybym zaszła w ciążę w wieku szkolnym, to nie mam wątpliwości, że by mnie z domu wyrzucono bez skrupułów z wyzwiskami (widziałam jak ojciec reagował na inne przypadki mówiąc co sam by zrobił na miejscu ojca takiej córki). Ten strach i stłamszenie nie brały się znikąd.
Teraz to mi to lotto, bo sama mam swój dom i swoje pieniądze.

1 405

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorija, pewnie dlatego tyle się to ciągnie u Roxann, że o ile ja nie miałam wątpliwości, że tym facetom "zależy" na mnie dopóki im zależy na seksie ze mną, o tyle Roxann łudzi się, że to  ma jakieś drugie i 10-te dno, że facetowi nie może zależeć tylko na bzykaniu, skoro JEJ zależy na nim jako partnerze.
JA takich złudzeń nie miałam.

1 406 Ostatnio edytowany przez Lillka-15 (2016-06-17 15:49:26)

Odp: ja, on i ten trzeci
Klio napisał/a:

Każdy manipulant potrafi być jak kameleon. W towarzystwie kameleona każdy też czuje się od razu lepiej. W końcu nadaje ze wszystkimi na tych samych falach...
Z krytykującymi się zgodzi i posypie popiołem głowę, ze współczującymi też się zgodzi, bo jest ofiarą, z psychologizującymi zacznie psychologizować... Treść postów dostosowana jest do odbiorcy. Stąd kreacja i szczerości brak od początku wątku do końca.

Zgadzam się z Klio smile. Kolejna manipulantka, która nawet siebie potrafi uwieść według własnych założeń wink.
Twój wizerunek leży.
Wyrobiłaś sobie cechę, która pozwoliła ci przetrwać.
Ale nie ma nic gorszego niż zdyskredytowanie.
Smród pozostaje na długo.
Ciekawe co z tym zrobisz? smile.

1 407

Odp: ja, on i ten trzeci

Lillka-15, nikt nie ma obowiązku mi wierzyć, ani czytać mojego wątku. To, że komuś coś się wydaje czy coś nie pasuje, to jego sprawa.
Ja się nie czuję zdyskredytowana, bo się z tym nie zgadzam, bo nie macie racji. Aż takich zdolności w manipulowaniu czy kreacji wizerunku nie mam. Poza tym jaki sens by miało wtedy rozkminianie i rozkładanie na czynniki pierwsze mojego problemu z żonatym? Stanu emocjonalnego, motywów? To niby miało służyć kreacji mojego wizerunku? Możecie mi nie wierzyć w moją przemianę, bo ja sama też jeszcze jej zbyt pewna nie jestem... co innego uświadomić sobie pewne rzeczy, a co innego się zmienić, wyjść ze świata iluzji i zderzyć z przykrą rzeczywistością. Jeśli w tym kontekście o kreację chodzi, to może i się z Wami zgodzę, ale wtedy też byłam autentyczna, tylko zaślepiona. Dlatego teraz nie chcę pisać o tym co było wtedy, bo teraz inaczej na to wszystko patrzę... stąd pewnie wrażenie niespójności.
Inna rzecz, że gdyby nie to forum, to pewnie nie miałabym tyle siły i determinacji by znów się nie nabrać na piękne gesty i "podchody" żonatego. Pamiętam dokładnie moje huśtawki nastroju... rozterki. Tu otrzymałam drogowskazy, podpowiedzi, wsparcie... dlatego tu tyle pisałam, roztrząsałam każdą wątpliwość, bo wiedziałam, że sama jestem zbyt słaba, że on za duży ma na mnie wpływ. Teraz już choć tego problemu nie mam.
Ważne, że ja wiem po co znalazłam się na forum i w czym mi ono pomogło... a czy moja postać się komuś nie podoba, to jego sprawa. Ja przyszłam tu z problemem, a nie zdobyć sympatię forumowiczów. Dlatego nie wkurzam się na negatywne komentarze, prowokacje bo one też dają mi do myślenia. Pewnie gdyby nie takie przywracanie do pionu, to wciąż byłabym na etapie jak 20 stron temu, albo, co gorsza, znów wróciła do romansu hmm

1 408

Odp: ja, on i ten trzeci
Lillka-15 napisał/a:
Klio napisał/a:

Każdy manipulant potrafi być jak kameleon. W towarzystwie kameleona każdy też czuje się od razu lepiej. W końcu nadaje ze wszystkimi na tych samych falach...
Z krytykującymi się zgodzi i posypie popiołem głowę, ze współczującymi też się zgodzi, bo jest ofiarą, z psychologizującymi zacznie psychologizować... Treść postów dostosowana jest do odbiorcy. Stąd kreacja i szczerości brak od początku wątku do końca.

Zgadzam się z Klio smile. Kolejna manipulantka, która nawet siebie potrafi uwieść według własnych założeń wink.
Twój wizerunek leży.
Wyrobiłaś sobie cechę, która pozwoliła ci przetrwać.
Ale nie ma nic gorszego niż zdyskredytowanie.
Smród pozostaje na długo.
Ciekawe co z tym zrobisz? smile.

Osoba złapana na kłamstwie zazwyczaj umniejsza znaczenie kłamstwa w całości problemu i szybko przechodzi do innych aspektów danej sytuacji.
Jak tutaj. Motyw wejścia w romans nie ma znaczenia,wiedza o małżeństwie itp. Znaczenie mają obecnie wzorce rodzinne.
Trudno to zrozumieć, bo to kłamstwo na forum, nie ma ono aż takiego znaczenia, kiedy wszyscy są w pewnym stopniu anonimowi.
W moim odbiorze, gdyby przyznała np, że nie chciała zostać od razu skreślona, a chciała uzyskać trochę porad
i dlatego nie wskazała wszystkich okoliczności, byłoby wiarygodniejsze, od tego dziwnego teraz zaklinania rzeczywistości.

1 409

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Zorija, pewnie dlatego tyle się to ciągnie u Roxann, że o ile ja nie miałam wątpliwości, że tym facetom "zależy" na mnie dopóki im zależy na seksie ze mną, o tyle Roxann łudzi się, że to  ma jakieś drugie i 10-te dno, że facetowi nie może zależeć tylko na bzykaniu, skoro JEJ zależy na nim jako partnerze.
JA takich złudzeń nie miałam.

To prawda. Dla mnie to było nie do pomyślenia. Ok, jakiś skok w bok, pod wpływem chwili dla rozładowania napięcia, ale... nie kiedy jest sympatia, przyjaźń itd. W końcu jeśli ktoś się tobą interesuje, dba, pomaga, jest ci życzliwy, to jak może mieć w tym jeden interes - chcieć móc wykorzystywać w jednym celu? To jest obrzydliwe.. i smutne. Tak, bardzo trudno mi to było przyjąć do (ś)wiadomości, że tak rzeczywiście może być i jest w moim przypadku. hmm

PS. No super ta moja kreacja wizerunku...gdybym rzeczywiście tylko "grała", to czy bym się do tego przyznawała???  No pomyślcie..

1 410 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-06-17 16:57:20)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Osoba złapana na kłamstwie zazwyczaj umniejsza znaczenie kłamstwa w całości problemu i szybko przechodzi do innych aspektów danej sytuacji.
Jak tutaj. Motyw wejścia w romans nie ma znaczenia,wiedza o małżeństwie itp. Znaczenie mają obecnie wzorce rodzinne.
Trudno to zrozumieć, bo to kłamstwo na forum, nie ma ono aż takiego znaczenia, kiedy wszyscy są w pewnym stopniu anonimowi.
W moim odbiorze, gdyby przyznała np, że nie chciała zostać od razu skreślona, a chciała uzyskać trochę porad
i dlatego nie wskazała wszystkich okoliczności, byłoby wiarygodniejsze, od tego dziwnego teraz zaklinania rzeczywistości.

Horses, bo na to nie mam jednoznacznej odpowiedzi, więc bym tylko się motała. To, że nie wiedziałam na początku, że jest żonaty to prawda.. potem, jak już "wpadłam", było zaklinanie rzeczywistości i wypieranie... tak jak 20 stron temu. Tak, jak tu na forum zaklinałam rzeczywistość, że to big love i on taki nie jest, nie byłby zdolny, tak i wtedy z tym, że jest żonaty. Tak jak teraz kiedy go rozszyfrowałam i różowe okulary mi spadły, inaczej już patrzę na niego, na motywy... Tak samo wtedy, z perspektywy jak w końcu mi powiedział wprost, że jest żonaty. Teraz po latach, znając jego status, inaczej o tym piszę, bo on już jest zakodowany w mojej głowie... trudno się odnieść do sytuacji jaka była kilka lat temu.. Wiem, że to może poplątane, ale tak właśnie jest. Człowiek zakochany jest ślepy! hmm

1 411

Odp: ja, on i ten trzeci

„Moja sytuacja jest zupełnie inna, bo on mi niczego nie obiecywał, wiedziałam, że jest żonaty. Nakręciłam się najpierw jaki to on przystojny, fajny, atrakcyjny, ale na zasadzie - oj, czemu tacy faceci są zajęci? No a kiedy on tez zwrócił na mnie uwagę, a potem zdarzyła się sytuacja, że byliśmy sami i on mnie boją i pocałował, to kompletnie straciłam głowę. Nie myślałam wtedy wcale, nie mówiąc o konsekwencjach, jego żonie itd.
Ja nie wiem jaka jest u niego sytuacja. Przeszło mi przez myśl, by poruszyć ten temat, tylko po co?”

Tu wszystko jest jednoznaczne. Chcesz aby Ci ludzie pomogli to nie ściemniaj.
Ja jestem odporna na kłamstwo, wręcz w sensie zawodowym.
Inni też nie są idiotami.
Motyw wejścia w daną sytuację jest bardzo ważny. Okoliczności również.

1 412

Odp: ja, on i ten trzeci

Horses, masz i nie masz racji. To pisałam z perspektywy czasu kiedy "szok" po dowiedzeniu się, że jest żonaty dawno minął, już na chłodno.. Tak jak teraz na chłodno pisze o jego podchodach, wiedząc w jakim celu to robił.. bez rozkmin, zaklinania rzeczywistości.. Jest róznica jak to odbierałam jeszcze kilka tygodni temu, a jak teraz? Jest! Idąc Twoim tokiem myślenia, po przeczytaniu moich obecnych wypowiedzi, od razu wiedziałam, o co mu chodzi... a jak było 20 str temu?? Totalne zaślepienie! Tak samo było wtedy, patrząc z perspektywy czasu inaczej już na to patrzę i widzę, że i wtedy zaklinałam rzeczywistość, że niby coś mi świtało, ale bałam się poznać prawdę.. tak jak teraz smsami, kwiatkami itd. tak wtedy trzymaniem za rączkę.. w końcu też doszłam do punktu zero.. i wprost go zapytałam czy to prawda, że ma żonę. I wtedy się przyznał i zerwaliśmy. Więc to nie jest do końca tak, że kłamałam.. Wiem, że jako osoby patrzące z boku widzicie tylko wersję a lub b.

1 413 Ostatnio edytowany przez horses (2016-06-17 18:01:44)

Odp: ja, on i ten trzeci

Jedno, co mi się nasuwa po przeczytaniu Twoich wypowiedzi, to brak spojrzenia na siebie.
On winny, okoliczności winne, teraz wychowanie winne....
Tak to wszystko ma wpływ na człowieka, ale najważniejsze są własne wybory, własne czyny.
Bardziej wprost.
Chciałaś odbić faceta. .... Teraz możesz sobie postawić pytania:
dlaczego chciałam go odbić?
czemu nie brałam pod uwagę zasad moralnych?
czemu nie brałam pod uwagę, że facet może potraktować mnie jedynie jako kochankę?
mam za niskie poczucie własnej wartości, a może za wysokie? może myślę, że wszystko mi się w życiu musi udać?
może
co zrobiłam, ze mi się nie udało?
Ty wciąż idziesz tokiem myślenia:
jak on mógł brac w tym udział skoro ma żonę?
jak on może myśleć o mnie jedynie jak o kochance ?
teraz
może to wychowanie zrobiło ze mnie nieodporną i naiwna?
Inni, inni, inni..... a Ty?
Naprawdę uważam, że będzie Ci w życiu łatwiej, jeśli pierw spojrzysz na siebie.

Edit Jakbym miała wyrazic swoja opinię. To uważam, że czułaś się lepsza od innych. Czułaś się na tyle silna, że zakładałaś, że facet zostawi " starą " zonę i popłynie za Tobą. Miałaś wszelkie atuty: urodę, młodość, młodzieńczą moc.
Nie wyszło. On jest sprytny i zna takie układy. Los utarł Ci nosa i nie możesz się z tym pogodzić.
Ja to rozumiem, takie myslenie. Młodość jest zuchwała. To jej cecha. Dlatego uczymy się pokory z czasem.
Szczerze życzę Ci powodzenia.

1 414

Odp: ja, on i ten trzeci

Horses, dobrze to ujęłaś… teraz sama widzę, że duża praca nad sobą przede mną. I prawdę pan żonaty powiedział, nie znam życia. Żyłam te 20+ lat pod kloszem, dostosowując się do innych, spełniając oczekiwania Ojca, robiąc wszystko by był ze mnie dumny. Emocjonalnie wciąż jestem dzieckiem, jeżeli chodzi o relacje damsko-męskie. W tej kwestii nie dorosłam, dopiero teraz się uczę na błędach. Mam wrażenie, że w tych sprawach, pod względem naiwności, jestem na etapie nastolatki.  To nie tak, że świadomie chciałam odbić faceta… ot spotkałam swój „ideał”, który się mną zainteresował i zgłupiałam. Coś tam niby mi zaświtało, ale zaraz to wyparłam.. ciesząc się tą swoją wymarzoną „miłością”. Wierząc ślepo, że to wszystko jest szczere, czyste, niezwykłe.. no jaka zona, rodzina? Toż się właśnie spełniają moje marzenia.. Ta jego kreacja, sztuczne gesty tylko jeszcze bardziej to podsycały.. Wiecie, takie uczucie, żyłam pod kloszem czekając na tego jedynego i się nagle znalazł.. dokładnie taki jakiego sobie wymarzyłam… przez lata właściwie więzienia w domu. Odbiło mi.. i tyle… wink

1 415

Odp: ja, on i ten trzeci

Pokora, branie odpowiedzialności za własne czyny, liczenie się  też z negatywnymi konsekwencjami,
odrzucenie myślenia, że jestem tak wyjątkowa, ze mi musi się zawsze udać, że ja zawsze wygrywam.....
to są tematy do przemyśleń.
Nie jesteś już najmłodszą córeczką tatusia, który może i trzyma wszystko mocną ręką, ale daje małej córeczce również poczucie wyjątkowości.
Ja tak to widzę, powodzenia, pa

1 416 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-06-17 18:47:14)

Odp: ja, on i ten trzeci

Myślę, że dobrze widzisz horses, czas dorosnąć również emocjonalnie.. porządną nauczkę i lekcje życia właśnie dostałam.. nie ukrywam, że jak najwięcej chcę stąd wynieść, dlatego każdą wątpliwość, emocję rozkminiałam.. już dużo mi pomogliście.. czas na przebudzenie "księżniczki", żyjącej w romantycznym świecie, w którym nagle po wyrwaniu spod żądzy surowego ojca,  pojawia się na jej drodze wymarzony książę (pan żonaty), zakochują w sobie... i żyją długo i szczęśliwie.. wink
Dzięki horses smile

1 417 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-06-17 20:42:54)

Odp: ja, on i ten trzeci

Apropos "księżniczki", kiedyś chyba dość celnie wymieniliśmy się linkami do piosenek:
ja: https://www.youtube.com/watch?v=r_ADtyQqTSc
on: https://www.youtube.com/watch?v=ziXYDCwv6Lg
Cało sedno pozorów i odmiennych spojrzeń.. ;/

1 418

Odp: ja, on i ten trzeci

Piosenki, "tylko wasze" i "Tylko o waszej miłości".. Znowu zaczynasz bajdurzyć hmm

1 419

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Piosenki, "tylko wasze" i "Tylko o waszej miłości".. Znowu zaczynasz bajdurzyć hmm

Niby tak, ale one celnie oddają naszą sytuację i odmienne spojrzenie... tu też jest mój idealizm z którego muszę się wyleczyć..

1 420

Odp: ja, on i ten trzeci

Raczej się z niego nie wyleczysz podkręcając samotne wieczory tego rodzaju "sztuką" wink

1 421

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Raczej się z niego nie wyleczysz podkręcając samotne wieczory tego rodzaju "sztuką" wink

Pisałam, że mam romantyczną naturę.. może muszę cierpieć? Żyjąc w iluzji, bo codzienność taka nijaka...

1 422

Odp: ja, on i ten trzeci

Spoko, kto Ci zabroni? smile

1 423

Odp: ja, on i ten trzeci

Ubaw po pachy, i to za darmochę ....

1 424 Ostatnio edytowany przez Lillka-15 (2016-06-18 08:52:50)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Lillka-15, nikt nie ma obowiązku mi wierzyć, ani czytać mojego wątku. To, że komuś coś się wydaje czy coś nie pasuje, to jego sprawa. Ja się nie czuję zdyskredytowana, bo się z tym nie zgadzam, bo nie macie racji. Aż takich zdolności w manipulowaniu czy kreacji wizerunku nie mam.

Roxann, nie jesteś świadoma własnej automanipulacji i kontratakowania swoich przekonań.
To, co dla ciebie wydaje się najszczerszą prawdą i rzeczywistością, nie dla wszystkich takie jest.
Ale na to potrzebujesz jeszcze czasu.
Moim zdaniem, jeśli nie wskoczycie razem do łóżka, to nie przejdziesz pewnego etapu.
Powinnaś odegrać ten scenariusz, nie tłumić go big_smile, aby potem wyciągnąć lekcję życia.
Teoretycznie nie da się rozwinąć. Tylko w relacji z drugim człowiekiem.
Tobie się wydaje, że masz temat przepracowany, że go kontrolujesz, ale przyznaj się tak sama ze sobą: codziennie o nim myślisz i musisz wkładać duuuuuuuuuużo energii, żeby mu nie ulec.
Wyzwolenie polega na tym, że to cię nie rusza, jesteś niezależna emocjonalnie, a tak przecież nie jest.
Więc nie ściemniaj, kameleonie smile.

Zastanawiam się też w jakim wieku jesteś? Ile masz lat?

1 425

Odp: ja, on i ten trzeci
Lillka-15 napisał/a:

Tobie się wydaje, że masz temat przepracowany, że go kontrolujesz, ale przyznaj się tak sama ze sobą: codziennie o nim myślisz i musisz wkładać duuuuuuuuuużo energii, żeby mu nie ulec.
Wyzwolenie polega na tym, że to cię nie rusza, jesteś niezależna emocjonalnie, a tak przecież nie jest.
Więc nie ściemniaj, kameleonie smile.

Lillka-15, wydaje mi się właśnie, że tak już jest. Jego „podchody” już na mnie nie działają. Owszem, tak jeszcze do niedawna było, że obawiałam się jakiejkolwiek konfrontacji z nim, bo miałam wszelkie niekontrolowane objawy zakochania i wtedy rzeczywiście istniało duże ryzyko, że gdyby posunął się do takich kroków co teraz, to ciężko by mi było nie ulec. Paradoks polega na tym, że on myśląc, że wszystko idzie zgodnie z planem, zaczął coraz otwarciej i intensywniej swoje podchody, z tym, że ja w tym czasie w dużej mierze dzięki forum „przejrzałam na oczy” i zupełnie inaczej zaczęłam na niego patrzeć. Pierwszy raz tą zmianę zobaczyłam na wspólnej konferencji, po jego powrocie z Chin. Wtedy już poczułam się pewniej, choć troszkę obaw miałam do jakich kroków się posunie, ale jak widać, te jego żałosne tryki starego lowelasa już na mnie nie działają i dokładnie je wyłapuje, ale patrząc już na to jakby z boku, tak jakby to już mnie nie dotyczyło – oglądam ten sam teatrzyk co te 3-4 lata temu, ale już nie w grając w nim roli, tylko z perspektywy widza – takie mam wrażenie.
Teraz dla mnie problemem jestem ja sama, moje defekty emocjonalne… nie on jako osoba.

1 426

Odp: ja, on i ten trzeci

Teraz dla mnie problemem jestem ja sama, moje defekty emocjonalne… nie on jako osoba.

O to to.
Prezes zniknie, to zafascynuje Cię Dyrektor innej placówki wink Trzeba znaleźć przyczynę to wyeliminujesz 'ciągotki'.

1 427

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Lillka-15, wydaje mi się właśnie, że tak już jest. Jego „podchody” już na mnie nie działają. Owszem, tak jeszcze do niedawna było, że obawiałam się jakiejkolwiek konfrontacji z nim, bo miałam wszelkie niekontrolowane objawy zakochania i wtedy rzeczywiście istniało duże ryzyko, że gdyby posunął się do takich kroków co teraz, to ciężko by mi było nie ulec. Paradoks polega na tym, że on myśląc, że wszystko idzie zgodnie z planem, zaczął coraz otwarciej i intensywniej swoje podchody, z tym, że ja w tym czasie w dużej mierze dzięki forum „przejrzałam na oczy” i zupełnie inaczej zaczęłam na niego patrzeć. Pierwszy raz tą zmianę zobaczyłam na wspólnej konferencji, po jego powrocie z Chin. Wtedy już poczułam się pewniej, choć troszkę obaw miałam do jakich kroków się posunie, ale jak widać, te jego żałosne tryki starego lowelasa już na mnie nie działają i dokładnie je wyłapuje, ale patrząc już na to jakby z boku, tak jakby to już mnie nie dotyczyło – oglądam ten sam teatrzyk co te 3-4 lata temu, ale już nie w grając w nim roli, tylko z perspektywy widza – takie mam wrażenie.
Teraz dla mnie problemem jestem ja sama, moje defekty emocjonalne… nie on jako osoba.

Roxann, jaj nie będę twoją kolejną koleżanką z forum, z którą to będziesz rozkminiać motywy starego dziada i swoje.
Tego się już po prostu nie da słuchać.
Wez coś dziewczyno zrób ze sobą, bo masz ciąguty do starych, zajętych pryków, i dobrze o tym wiesz.
Nie ten, to następny ci się objawi, jako amant do wzdychania.

1 428

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle ponieważ pisałaś tutaj o sobie pozwolę odnieść się do Twoich słów w tym właśnie miejscu.

Moim zdaniem Ty i Roxann nie jesteście podobne.

Ty Elle jesteś prawdziwa. Jesteś odważna, bo mówisz prawdę. Odwagę się ceni i podziwia.
Piszesz, że na wiele lat musiałaś zamrozić swoje serce w samoobronie.
Lecz teraz Elle czuć, że okazujesz emocje, jeśli trzeba to kimś potrząśniesz, ale jest w tym troska.

I myślę, że to jest Twój wieli sukces, niedostępny dla wielu, bo do tego potrzeba być szczerym i wytrwałym w pracy nad sobą.

Pokonałaś Elle ten etap, ale ja myślę, że czas na następny, czas na więcej.

Elle myślałam o tym co Cię może blokować w przeskoczeniu na kolejny poziom.

I doszłam do wniosku, że być może to jest fizyczność i seksualność. Mam wrażenie, że przeceniasz te dziedziny, że stawiając je na pierwszym miejscu przesłaniasz sobie perspektywę, że to utrudnia ci dotarcie do wnętrza.

Elle a jakbyś tak na okres próbny całkowicie zablokowała tę sferę. Co mogłoby się stać? Czy w ogóle byś potrafiła? Jakie były by Twoje obserwacje?

Czytając o różnych terapiach natknęłam się na Emocjach  na Vivian Fisher. Masz kasę Elle, ona zajmuje się trudnymi przypadkami. Może razem dacie radę.

(Mężczyzny nie proponuję, bo wiem że Tobie by się nie oparł smile )

Po prostu Elle wydaje mi się, że po przejściu pierwszego etapu, utknęłaś w martwym punkcie, że przestałaś iść w górę.

Mam takie wrażenie, że w dbaniu o ciało doszłaś do perfekcji, ale w dbaniu o duszę masz jeszcze pewne zaległości.

A jakbyś tak Elle w te wakacje zrobiła coś szalonego dla Twojej duszy właśnie. Jakbyś tak wyjechała w miejsce gdzie dusza może się odrodzić.

Elle ja uważam, że Twoja dusza jest tak samo piękna jak Twoje ciało i tak samo ważna i potrzebująca.


Natomiast Roxann jest dla mnie całkowicie zakłamana.

A najlepszym tego wyrazem jest to jak udowadnia że czarne jest białe (patrz tłumaczenie się z kłamstwa).

Następnie pisze, że już żonkosia gesty nic nie znaczą dla niej, podczas gdy wczoraj jeszcze rozkładała na czynniki pierwsze układ jego ręki.

Ojciec co dopiero był ideałem a już jest tyranem.

Opierając się na tak fałszywych założeniach nie można dojść do owocnych wniosków.

Dlatego podawanie tu po raz kolejny przeróżnych teorii, dlaczego Roxann robi to czy tamto nie ma sensu, bo wszystko opiera się na fałszu.

Roxann tylko przytakuje co i rusz, pisze jak to wszystko już zrozumiała w jednej chwili.

Tylko że to jest po prostu niemożliwe.

Musiałaby najpierw przestać oszukiwać siebie i nas, bez tego nie zrobi ani jednego kroku na przód.

A że to trudna sztuka najpierw dostrzec to że się oszukuje siebie, a potem zacząć z tym walkę, to dlatego nie ma takiej możliwości że to się stanie od razu.

To praca na miesiące i lata i od tego moim zdaniem Roxann powinna zacząć.


Takie jest moje zdanie.


Powodzenia Dziewczyny

1 429

Odp: ja, on i ten trzeci

Lilka787, zgadzam się z tym, że z Elle nie jesteśmy podobne, a wręcz skrajnie różne – ona jest realistką, widząca rzeczy takimi jakie są, waląca prosto z mostu, ja idealistką, która ma skłonności do zaklinania rzeczywistości i życia w iluzji… ona powie, że coś śmierdzi, i trzeba to od razu wyrzucić,  ja że tylko pachnie inaczej, że może jeszcze zepsute nie jest, że  wyrzucenie to ostateczność itd.
I może masz trochę racji z tym zakłamaniem, a raczej samooszukiwaniem się, że coś co jest czarne, w gruncie rzeczy takie nie jest.. i doszukuję się 2 czy 10 dna.. jak w odczytywaniu intencji pana żonatego.
I to nie jest tak, że przyszłam tu sobie opowiedzieć zmyśloną historię i nagle zgadzam się ze wszystkimi, przytakuję.. pisałam tu jako osoba beznadziejnie zakochana, z klapkami na oczach, nie potrafiąca realnie spojrzeć na swoją sytuację, życie w iluzji… ciężko się z niego obudzić, ale powoli te klapki mi opadały i coraz więcej rzeczy dostrzegałam takimi, jakimi są naprawdę, a nie takimi jak mi się wydawało..  To nie stało się nagle, jak piszesz, tylko po wielu stronach wałkowania tematu z każdej strony…
Teraz pewnie powiesz, że tym razem Tobie przytakuję, ale… rzeczywiście coś w tym jest, że sama siebie lubię oszukiwać. Problemem moim nie jest jednak świadoma dwulicowość, czy skłonności do manipulacji, ale ta moja romantyczno-idealistyczna natura. Wydaje mi się, że to jest mój główny problem, bo ja potrafię nieświadomie z błahej rzeczy zrobić coś wręcz mistycznego.. potem dojdą jeszcze wszelkie znaki na niebie i ziemi, które mnie w tym utwierdzą i iluzja gotowa.
Tak jak z panem żonatym – tak mi się to wszystko złożyło w piękną całość – że to musiał być ON. Sama się tym potem nakręcam, uzależniam od wykreowanej w mojej głowie miłości na tyle, że nie zauważam, że z jego strony to wszystko jest powierzchowne, bo ja już cała w to wsiąkłam..
Choć wiem, że dla osoby twardo stąpającej po ziemi, takie odrealnienie, czy nawet ślepe zakochanie jest zwykłą głupotą i zwykłym tłumaczeniem, że czarne jest białe, czy dorabianiem ideologii…  dla mnie jest jak widać ono przekleństwem.

1 430

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann

Idź na terapię do psychologa. To dla Ciebie jedyny ratunek. Zaburzeń osobowości nie pokona się samemu, ale można to zrobić pod kierunkiem DOBREGO psychologa. To proces na lata, długi i bolesny. Dlatego zacznij już dziś szukać w necie dobrego psychologa dla siebie, a w poniedziałek zadzwoń i umów się na wizytę. Zrób to od razu, idź za ciosem, bo przegapisz swoją szansę na szczęśliwe i piękne życie.

Ja już się zapisałam smile

Ja kończę swoją przygodę w dziale "Rozstanie...", by skupić się na sobie i zacząć żyć w realu.

Posty [ 1 366 do 1 430 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 20 21 22 23 24 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026