netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 498 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 19 20 21 22 23 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 301 do 1 365 z 3 618 ]

1 301

Odp: ja, on i ten trzeci

Jprd wy dziewczyny to jednak macie zdrowie, żeby tak banalny temat rozkładać na czynniki pierwsze po czym go składać na nowo i tak bez końca. big_smile

1 302 Ostatnio edytowany przez horses (2016-06-16 09:54:35)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
ale Ty chyba trochę wybiórczo patrzysz mimo wszystko na rzeczywistość.
Być może facet uznaje, że swój poznał swego i ma ku temu pewne podstawy.
Podstawą jest wasz romans.
Niestety nie rozumiem, jak mogłaś się zorientować dopiero po paru miesiącach, że on ma rodzinę.
Nie okłamywał Ciebie. Ty po prostu nie pytałaś.
A przecież człowiek w związku mniej więcej wie, gdzie przebywa partner, co robi .
Gdzie śpi, jakie ma plany na wieczór, plany na jutro....
To chyba raczej był romans z niedopowiedzeniami, niż związek dwojga ludzi i on liczy na powtórkę.
Choć oczywiście mógł się też zakochać.

Edit Również wydaje mi się to powoli nieprawdopodobne

1 303

Odp: ja, on i ten trzeci

No właśnie, jak można się przez pół roku nie zorientować, że facet jest żonaty i ma rodzinę. Jak się tłumaczył, kiedy nie mógł zostawać na noc i nie spędzał z Tobą weekendów? Nigdy nie odbierał przy Tobie telefonów od żony? Nie wydawało Ci się podejrzane, że nie zaprasza Cię do siebie do domu? Spotykaliscie się tylko u Ciebie? Ta historia jest nieprawdopodobna wręcz. Zaczynam podejrzewać, że od początku nam wciskasz kit, Roxann. Czy to nie był czasem klasyczny romans, ale po pół roku przestało Ci to odpowiadać i go zostawiłas w nadziei, że się ogarnie, zostawi żonę i będzie się starał o Ciebie? On dał Ci spokój, ale że pożądanie/uczucie ciągle się tli znowu wracacie do punktu wyjścia, a Ty nie potrafisz się z tego wyzwolić i stąd ten wątek -  wołanie o pomoc? Jako świadomej kochance od razu by Ci się tu oberwalo, więc przedstawiłas się jako oszukana. Wybacz, ale nie mogę sobie wyobrazić, że można być z kimś najbliżej jak się da i ani razu nie rozmawiać o przyszłości, nie chcieć wiedzieć nic o jego życiu prywatnym, tym bardziej, że facet nie ma 20 lat, jest starszy od Ciebie i każda normalna zadawalaby sobie pytanie jak to możliwe, że taki ideał uchowal się do dziś w stanie kawalerskim.

1 304

Odp: ja, on i ten trzeci

Ja zgadzam się zupełnie z Wami wszystkimi dziewczyny, a i napisałam tu już to co myślę więc nie będę się powtarzać. Podobne pytania jak rezolutna zadałam Roxann ileś stron temu, bo mnie się również w głowie to nie mieści.
Chciałabym coś dodać jednak. Wiem że będę robiła za adwokata diabła w tym momencie ale niech tam.
Otóż ostatnio rozmawiałam z osobą, której własny ojciec prowadził takie podwójne życie, miał dwie rodziny z których żadna o sobie nie wiedziała, dowiedziały się dopiero krótko przed jego śmiercią. Tamta, nieślubna córka, choć nie nienawidzi mojej koleżanki (dla obu jedynaczek to był po prostu niewiarygodny szok), to nie jest w stanie przebywać w jej pobliżu bo wciąż emocje wracają, a minęło już wiele lat...
Tak że można. Ja sobie tego osobiście wyobrazić nie mogę, ale można. Co prawda, wtedy nie było telefonów komórkowych i różnego typu udogodnień jakie mamy teraz, ale mimo wszystko. Można się nie zorientować. Ale to chyba zależy od osoby oszukiwanej w największej mierze. W opisywanym przypadku matka koleżanki po prostu nie chciała wiedzieć, choć się domyślała, tamta kobieta również. Wolały status quo bo chciały go mieć dla siebie, nie liczyły się z ewentualną traumą dzieci. Są takie kobiety...
I Roxann wydaje się być właśnie taką kobietą, dla której cały świat "poza" po prostu nie istnieje.
Ja sobie tego nie wyobrażam. U mnie osobiście coś takiego by nie przeszło.

1 305

Odp: ja, on i ten trzeci
ivy71 napisał/a:

Ja zgadzam się zupełnie z Wami wszystkimi dziewczyny, a i napisałam tu już to co myślę więc nie będę się powtarzać. Podobne pytania jak rezolutna zadałam Roxann ileś stron temu, bo mnie się również w głowie to nie mieści.
Chciałabym coś dodać jednak. Wiem że będę robiła za adwokata diabła w tym momencie ale niech tam.
Otóż ostatnio rozmawiałam z osobą, której własny ojciec prowadził takie podwójne życie, miał dwie rodziny z których żadna o sobie nie wiedziała, dowiedziały się dopiero krótko przed jego śmiercią. Tamta, nieślubna córka, choć nie nienawidzi mojej koleżanki (dla obu jedynaczek to był po prostu niewiarygodny szok), to nie jest w stanie przebywać w jej pobliżu bo wciąż emocje wracają, a minęło już wiele lat...
Tak że można. Ja sobie tego osobiście wyobrazić nie mogę, ale można. Co prawda, wtedy nie było telefonów komórkowych i różnego typu udogodnień jakie mamy teraz, ale mimo wszystko. Można się nie zorientować. Ale to chyba zależy od osoby oszukiwanej w największej mierze. W opisywanym przypadku matka koleżanki po prostu nie chciała wiedzieć, choć się domyślała, tamta kobieta również. Wolały status quo bo chciały go mieć dla siebie, nie liczyły się z ewentualną traumą dzieci. Są takie kobiety...
I Roxann wydaje się być właśnie taką kobietą, dla której cały świat "poza" po prostu nie istnieje.
Ja sobie tego nie wyobrażam. U mnie osobiście coś takiego by nie przeszło.

Też znam podobną sytuację z tą różnicą, że ta druga wiedziała o pierwszej. Nie przyznawała się , że wiedziała, bo wtedy okrzyknęli by ją kochanką.
Jednak po czasie wyszło, że wiedziała. Niestety na świecie było już dziecko, a ona nie potrafiła się z tego wyplątać.

1 306 Ostatnio edytowany przez cb (2016-06-16 13:29:16)

Odp: ja, on i ten trzeci

No dobra, dałam się wkręcić. Pewnie przez to, że patrzyłam po sobie w tak naprawdę innej, bo odwrotnej sytuacji. Tzn. ja zostałam zdradzona, a potem role miały się odwrócić.
I opierając się właśnie na swoim postrzeganiu świata i swoich zasadach, próbowałam tutaj doradzać Roxann. Tyle że ona od początku musiała wyczuwać, że nie jest sama w tej relacji (tak, to się czuje, czuła to aktualna kobieta mojego byłego jak zaczęła z nim kręcić, gdy byliśmy razem, ja to czułam, jak zaczął coś z nią, czuje to żona pana Roxann i czuła to Roxann) i tak naprawdę nie chce skończyć tej relacji tylko ma 1000 "ale": ale on jest moim przełożonym (nie jest/nie ma znaczenia), ale on jest mściwy (nie jest, raczej facet na poziomie jak chodzi o życie zawodowe przynajmniej, nie będzie robił sobie obciachu i idioty z siebie przecież).

Nieważne, co czujecie do siebie, na ile chodzi o seks i narcyzm, a na ile o coś głębszego, decyzja w takiej sytuacji jest jednoznaczna i łatwa w realizacji.

Chyba że Ty dziewczyno po prostu nie istniejesz i nas tu wkręcasz. Zatrudniona przez portal netkobiety, aby zwiększać ruch na stronie wink.

1 307

Odp: ja, on i ten trzeci

Ja też szczerze zaczynam wątpić w te historię - tzn. niektóre jej wątki, jak ten z przyjazdem 'setki km' faceta do Roxan zupełnie w ciemno (!!). ONa zero odzewu, poblokowała go i ogólnie "Zapadła się pod ziemię", a dorosły facet, niegłupi podobno, który z niejednego pieca chleb jadł, dostaje niby małpiego rozumu i goni do kobiety żeby na 90% pocałować klamkę??
Trudno mi w to uwierzyć. Tzn. trudno mi uwierzyć w to, że Roxann nie odebrała od niego tel, czy choćby nie odpisała na smsa.. Spotykałam się z panem z zagranicy, jak wspominałam w tym wątku i on, pomimo bardzo intensywnej i spontanicznej osobowości, jednak nie był skłonny "rzucić wszystkiego" i przyjechać do mnie cokolwiek wyjaśniać w momencie kiedy ja urwałam kontakt i przestałam mu odpisywać. Nie było żadnych tego typu akcji. Zero. Po prostu - koniec to koniec. Podejrzewam, że gdybym się odezwała jakby nigdy nic, mogłabym liczyć na powtórkę, ale tego nie robię i nie zrobię.
A tu facet żonaty do tego a zachowywałby się jak zakochany prawiczek? Wątpię.

Biorąc pod uwagę fakt że do tej pory jak Roxann go "zostawiała" - w domyśle odchodziła z braku innej alternatywy przy jego podejściu, to on wcale za nią nie biegł i nawet mieli przerwę roczną (?) I nagle facet oszalał z niepokoju co z Roxann? Meeeeh

1 308

Odp: ja, on i ten trzeci

Ivy71, dobrze, że dodałas, że to było w innych czasach. Dziś naprawdę trudno jest takie rzeczy ukryć. No i chciałabym, by Roxann odpowiedziała czy on nigdy nie zapraszał jej do siebie i czy nie wydawało się to  jej podejrzane. Po tym wszystkim ja po prostu nie wierzę, że Roxann nie miała świadomości w co się pakuje. A tekst o związku na odległość a nie romansie, to mam nadzieję ironia?  Wyjazd nawet na księżyc nie zmieni charakteru tej relacji!

1 309

Odp: ja, on i ten trzeci

Niech zgadne, pan prezes ma dodatkowe mieszkanie na użytek schadzek z kochankami? Kupił jako lokatę kapitału. Ale o dodatkowym mieszkaniu prawowita żona raczej by wiedziała? Istniałoby ryzyko, że tam wpadnie. Zresztą łatwo chyba odróżnić garsoniere, w której ktoś tylko pomieszkuje od prawdziwego mieszkania?

1 310

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

A tu facet żonaty do tego a zachowywałby się jak zakochany prawiczek? Wątpię.

Biorąc pod uwagę fakt że do tej pory jak Roxann go "zostawiała" - w domyśle odchodziła z braku innej alternatywy przy jego podejściu, to on wcale za nią nie biegł i nawet mieli przerwę roczną (?) I nagle facet oszalał z niepokoju co z Roxann? Meeeeh

Tak, ta historia o przejechaniu x km faktycznie brzmi jak podróbka "Pretty woman". Tak się zachowują nastolatki, a nie starzy wyjadacze. Jechał, bo miał realne nadzieje na coś.

1 311

Odp: ja, on i ten trzeci
cb napisał/a:
Elle88 napisał/a:

A tu facet żonaty do tego a zachowywałby się jak zakochany prawiczek? Wątpię.

Biorąc pod uwagę fakt że do tej pory jak Roxann go "zostawiała" - w domyśle odchodziła z braku innej alternatywy przy jego podejściu, to on wcale za nią nie biegł i nawet mieli przerwę roczną (?) I nagle facet oszalał z niepokoju co z Roxann? Meeeeh

Tak, ta historia o przejechaniu x km faktycznie brzmi jak podróbka "Pretty woman". Tak się zachowują nastolatki, a nie starzy wyjadacze. Jechał, bo miał realne nadzieje na coś.

Dokładnie. Wystarczyło, że nie powiedziała stanowczo NIE, tak jak robiła to do tej pory. Cały ich romans polegał na tym, że Roxann "dała się uwodzić" - nie mówiła tak i nie mówiła nie. Na tym ta 'gra' polega przecież.
Akcja z dotykaniem nogi w aucie big_smile <-- srsly? mówi o tym, że Roxan nadal bardzo schlebia jego zainteresowanie, jakiekolwiek (!) Inaczej nie zwróciłaby na to uwagi, a dla niej przeciwnie - każdy gest ma wymiar symboliczny niemal.

1 312 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-06-16 17:21:36)

Odp: ja, on i ten trzeci

Teraz to Wy nakręcacie wątek, a nie ja wink
Tak nie wiedziałam i nie podejrzewałam nic na początku. On nie nosił obrączki, na początku było niewinnie. Spotykaliśmy się w różnych okolicznościach służbowych, potem mnie zaprosił do kina, teatru i tak powoli się to zaczęło kręcić. Pisałam wcześniej, że nie dostawałam żadnych niepokojących sygnałów, wychodziliśmy normalnie, po mieście chodziliśmy za rączkę itd. To prawda, nigdy mnie do siebie nie zaprosił, ale ja też tego wtedy jakoś nie oczekiwałam. Zwykle przyjeżdżał po mnie, albo zabierał spod pracy, szliśmy gdzieś, spędzaliśmy czas, a potem mnie odwoził do mnie.. czasem zostawał na noc. Spędziliśmy razem kilka weekendów, byliśmy razem na wakacjach. Inna rzecz, ze on często wyjeżdża, ja też czasem, choć mniej niż on, więc to też nie tak że codziennie się widywaliśmy. Po tych kilku miesiącach zaczęłam się czuć na tyle pewnie w tym „związku” że pojawiły się plany wspólnego zamieszkania czy poznania rodziny, która jak wspominałam nie mieszka tu ze mną, tylko dość daleko. Wcześniej, możecie mi wierzyć, bądź nie, nie miałam takiej potrzeby by sprawdzać, coś wymuszać, przyspieszać. Najpierw sami chcieliśmy się poznać wykorzystując czas kiedy się spotykaliśmy.. a wiadomo jak jest na początku, kiedy są te „motylki”, nie myśli się o innych, nawet na 2 plan zaczynają schodzić znajomi, bo chcesz jak najwięcej czasu spędzać razem. Ale tak, po kilku miesiącach zaczęło coś mi nie pasować…

Elle, nie nic mu nie odpowiedziałam.. bo wiedziałam, że albo mnie wkręca, albo rzeczywiście przyjechał ale ja nie chciałam mu podać adresu i się z nim spotkać. Prawda taka, że ja nie mam 100% pewności, że on tam był, tylko jego smsy o tym, że właśnie jest tam i żebym podała mu adres, to do mnie wpadnie itd. i po kilku h że go wystawiłam. Potem też miałam wymówkę, że nie miałam przy sobie telefonu (w co on nie uwierzył i tak wink), więc ja uznaję, że nie wierzę mu, że tam był… i tak oboje sobie nie wierzymy… upierając się przy swojej wersji.

Nie sposób jest tu opisywać wszystko ze szczegółami (i tak przesadzam) i rzeczywiście niektóre podane przeze mnie informacje mogą wydawać się nieprawdopodobne, czy niemożliwe. Jednak nie mogę też pisać wszystkiego (i tak za dużo szczegółów zdradzam), a jednak nie wiem kto czyta to forum i mógłby skojarzyć mnie i jego po niektórych faktach, datach itd. Dlatego np. nie chciałam pisać, że te kwiaty były też z innej okazji (urodzin/imienin/inne), bo jednak wolę pozostać anonimowa. Chodziło mi bardziej by przekazać, że (owszem przy okazji) przeprosił. No ale to raczej jest zrozumiałe… i tak za dużo tu szczegółów podałam.. i dla kogoś, kto mnie i jego zna, historia może się złożyć w całość, a tego bym nie chciała. Dlatego ostatnio kilka faktów pomijałam...

Edit: Uczciwie przyznam, że jak już zaczęłam "trzeźwieć" zdałam sobie sprawę, że opisywałam tu wszystko ze szczegółami, podając informacje, których nie powinnam. Jak choćby z tym wyjazdem jego do Chin, w zasadzie z dokładnymi datami, potem tamtej konferencji. To było bardzo nierozsądne. Dlatego ostatnio unikałam szczegółowych wyśnień... tylko bardziej ogólne, bez rozpisywania się co, jak i gdzie (nie pisałam gdzie byłam, dokąd wyjeżdżam, nie tłumaczyłam), ale to chyba zrozumiałe.. Pal licho, gdyby on to czytał, gorzej jak jego żona by tu trafiła..

1 313 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-06-16 17:28:51)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Edit: Uczciwie przyznam, że jak już zaczęłam "trzeźwieć" zdałam sobie sprawę, że opisywałam tu wszystko ze szczegółami, podając informacje, których nie powinnam. Jak choćby z tym wyjazdem jego do Chin, w zasadzie z dokładnymi datami, potem tamtej konferencji. To było bardzo nierozsądne. Dlatego ostatnio unikałam szczegółowych wyśnień... tylko bardziej ogólne, bez rozpisywania się co, jak i gdzie (nie pisałam gdzie byłam, dokąd wyjeżdżam, nie tłumaczyłam), ale to chyba zrozumiałe.. Pal licho, gdyby on to czytał, gorzej jak jego żona by tu trafiła..

I po to, żeby zatrzeć ślady wywlekasz to teraz... tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś tak jak ja czytał ten wątek piąte przez dziesiąte. Niech teraz zwróci uwagę big_smile
Roxann Twoja specjalna odmiana logiki mnie osobiście zauroczyła big_smile Będę wpadać!

A tak w ogóle to o czym teraz będziemy pisać? Bo już wsio było.

1 314

Odp: ja, on i ten trzeci

Klio, wyjaśnienia mojej zmiany pisania były potrzebne (według mnie), bo pojawiły się zarzuty, że ściemniam, bo coś się kupy nie trzyma, albo wygląda nieprawdopodobnie. A pisały to nawet osoby, które w swoim czasie były bardzo zaangażowane i mi dużo pomogły poświęcając swój czas. Nie chciałam tego tak zostawić, bo dla mnie to było bardzo ważne i jestem im wdzięczna, nie chcę by tak to było odebrane. A czytając ich argumenty sama zauważyłam, że rzeczywiście takie wątpliwości mogły się pojawić...bo przedstawiłam pewne kwestie tak a nie inaczej, a właściwie inaczej niż dotąd.

W sumie to możemy popisać o czym chcesz big_smile ale już nie o panu żonatym, ten temat zamykam. Sama, już chyba z przyzwyczajenia pisałam o nim, co znów wymyślił, ot tak.. no ale chyba już widać, że nie ma w tym emocji, nie chcę rozkminiać, analizować, choć jeszcze niektórzy mi to zarzucają. Raczej na zasadzie podzielania się spostrzeżeniami z dystansu...

1 315

Odp: ja, on i ten trzeci

Właściwie to możemy pogadać o Twojej teorii, że wyjeżdżając Twój romans nie byłby już romansem, a związkiem na odległość. Ciekawe to. Ostatnio wyjechałaś i jakoś do takiego wniosku nie doszłaś. Tym razem byłoby inaczej. Chodzi o limit kilometrów?

1 316

Odp: ja, on i ten trzeci
Klio napisał/a:

Właściwie to możemy pogadać o Twojej teorii, że wyjeżdżając Twój romans nie byłby już romansem, a związkiem na odległość. Ciekawe to. Ostatnio wyjechałaś i jakoś do takiego wniosku nie doszłaś. Tym razem byłoby inaczej. Chodzi o limit kilometrów?

To był sarkazm. Odpowiedź na porady żebym jednak wdała się z nim znów w romans.

1 317

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

To był sarkazm. Odpowiedź na porady żebym jednak wdała się z nim znów w romans.

No zobacz! Jak łatwo w dzisiejszych czasach pomylić sarkazm z rozkminą. Nie wiem już sama... Starzeję się...

Roxann napisał/a:

Horses, on z pewnością do takich osób należy. Ja niby też lubię adrenalinkę, nakręcanie się, dobry seks, ale jestem w tym zaborcza i zachłanna dlatego nie ma opcji, że będzie odpowiadała mi rola tej drugiej. Nawet zaje..sty seks tego nie zrekompensuje, bo wiem, że szybko się przywiązuję do drugiej osoby.
Gdybym teraz zdecydowała się z nim przespać, pewnie wszystko by się od nowa zaczęło a ja początkowej euforii, za kilka dni, tygodni czy miesięcy wpadłabym w depresję. Takiego scenariusza jestem niemal pewna w 100%. Z 2 strony jakby się tak uprzeć, to ten ew romans przy moim wyjeździe, byłyby jak związek na odległość, a nie „układ” z żonatym. No ale ja potem tu wrócę i co? Nie widzę żadnego argumentu za, prócz może rozładowania napięcia.. ale wtedy i tak to on miałby podwójną satysfakcję, więc też słaby argument.

No i klops! O czym my teraz będziemy rozmawiać?!

1 318 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2016-06-16 19:02:17)

Odp: ja, on i ten trzeci

Przyznaję, że z rzadka podczytuję miłosne koszałki – opałki (a raczej, niewypałki) Roxann.
Jednak podczytuję, bo to jest od początku „śmiechowy”, ale i mocno dydaktyczny wątek, zgodny z zasadą „uczyć – bawiąc”...
Mógłby to być właściwie poradnik jak niepostrzeżenie dać się zrobić w trzy dupy całkiem za darmo…  ; -)))

Zaglądam tu też z ciekawości literackiej ; -))) dywagując, jak też Autorka poradzi sobie z sequelem i nadaniem tempa nudnawej już od jakiegoś czasu tragifarsie - co wyraźnie krytykowali ze sto postów temu wierni Czytelnicy, (tu ukłon w stronę wszystkich, którym się chce tak mądrze, rzeczowo, serdecznie korygować myślenie i postawę Roxann). I muszę w tym miejscu pochwalić Autorkę za wplecenie w osnowę tego „dzieła”, wprost ociekającej erotyzmem wielkiej sceny „manualnej”, która miała miejsce w taksówce należącej najpewniej do korporacji „Ich Troje”…  ;- )))

Tak mną tąpnęło, że postanowiłam zajrzeć do źródeł tej wiecznotrwałej „miłości”, którą kreśli nam tu od 35 stron Jej Seksowność Roxann, bo sądziłam, że taka „amore” to musi mieć betonowy fundament żelazem zbrojony…

I cóż znalazłam w archiwum? Posty osoby, która w prologu jawi nam się jako spragniona alkowianych uciech Cierpisława, żyjąca u boku jakiegoś Niemocnego, który posiadając ją, jednakowoż nie staje na wysokości zadania (w zasadzie – jak wzmiankuje Roxann- w ogóle nie staje…)  Zdruzgotana, postanawia pogmerać w zakamarkach pamięci  i wyciąga stamtąd parskającego chucią ogiera Długomiła, który zdołał kilka lat wcześniej wystąpić z Roxann w „Wielkiej Pardubickiej”, ale ku jej rozpaczy okazał się być od dawna „osiodłany” przez prawowitą małżonkę,  o czym Roxann początkowo nie wiedziała , bo jak powszechnie wiadomo miłość francuska na pewien czas odejmuje mowę ; -)))

Aczkolwiek znalazłam też takie jej wpisy, które sugerują, że od początku zdawała sobie sprawę, iż Długomił ma już swoją stajnię a nawet źrebięta… Oto jeden z nich:
„Moja sytuacja jest zupełnie inna, bo on mi niczego nie obiecywał, wiedziałam, że jest żonaty. Nakręciłam się najpierw jaki to on przystojny, fajny, atrakcyjny, ale na zasadzie - oj, czemu tacy faceci są zajęci? No a kiedy on tez zwrócił na mnie uwagę, a potem zdarzyła się sytuacja, że byliśmy sami i on mnie boją i pocałował, to kompletnie straciłam głowę. Nie myślałam wtedy wcale, nie mówiąc o konsekwencjach, jego żonie itd.
Ja nie wiem jaka jest u niego sytuacja. Przeszło mi przez myśl, by poruszyć ten temat, tylko po co?”

Tu mamy kwintesencję poważnego problemu trapiącego Roxann. Myśl u niej się pojawia, ale… szybko przechodzi nie utrwalając się… ; - )))

Zatem dowiedziawszy się o istnieniu żony, niepocieszona Roxann spuszcza Długomiła z postronka i wypędza precz ze swojego pastwiska…
A potem pisze: „ale ja nie miałam z nim kontaktu prawie 3 lata! ot od święta dostałam życzenia i tyle”

Czyli, Szanowni Czytelnicy, nasza Roxann od trzech lat jest już w żałobie po Długomile. Jednak, jak pisze w jednym ze swoich niedawnych postów, wszystko to musi JESZCZE TROCHĘ potrwać, bo ona JUŻ, JUŻ prawie (dzięki Forum) zrozumiała, że nigdy jak Jurandówna nie zawoła: „Mój ci on jest!” …
No cóż są na świecie tacy, jak ona… Niejaki Florentino Ariza z „Miłości w czasach zarazy” czekał na swoją ukochaną przez 53 lata 7 miesięcy i 11 dni… Niewiele więc Roxann zostało… tylko 50 lat i już… ;- ))) Pfff! Cóż to jest wobec wieczności! Zleci niepostrzeżenie...

Ciekawe są też atrybuty magiczne, którymi posługuje się roxannowy Długomił, a które jako pierwszy dostrzegł Excop. Autorka pisała, że: „Niby tak, ale na szczęście nie pracujemy razem ani nie mamy blisko do siebie, jednak, nawet chcąc czy nie widujemy się i mamy ze sobą do czynienia, ale rzadko. Z wątku wiemy, że Długomił przypuścił ponowny atak na Roxann, gdy zorientował się, że jej poprzedni partner – Niemocny, już się nie pojawia na horyzoncie. Excop dawno temu powątpiewał w to, że ogier sam na to wpadł…

Z innych wpisów Roxann także wynika, że Długomił jest światowej klasy jasnowidzem, bo mimo rzadkich okazji zawodowych i towarzyskich do spotykania jej, dokładnie wie, kiedy Roxann rozstaje się z facetem, a mimo deklarowanego przez Roxann zerwania kontaktu jedzie setki kilometrów, bo wie, dokąd właśnie udała się w delegację i zna miejsce jej pobytu. Wie, że wkrótce wyjedzie na kontrakt i już  teraz obiecuje ją odwiedzać, tak, jakby ta zagranica to był jakiś przysiółek w Norwegii z dwiema chałupami na krzyż w promieniu 250 kilometrów. Wie, kiedy Roxann jest w domu, by potwierdziła odbiór poczty kwiatowej, etc… 

Baj, baju, baju, baj, baj, Roxann!
Wróżę Ci, że jak Kroteczka z innego wątku, dociągniesz do 80 stron, a potem jeszcze napiszesz suplement…  ; - )

Łączę wyrazy,
a.b

1 319

Odp: ja, on i ten trzeci

Brawo Auroro!
Tu juz nie ma nic do dodania. Smutno tylko jakoś tak.....

1 320 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-06-16 20:00:57)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Brawo Auroro!
Tu juz nie ma nic do dodania. Smutno tylko jakoś tak.....

To prawda, mi tez samej siebie żal. Ale zupełnie inaczej się na to patrzy jak się zobaczy swoją beznadzieję z boku.
Aurora ma do tego niesamowity talent pisarski.. (jestem pełna podziwu choć wiadomo nie było to budujące co napisała, ale w sumie prawdziwe, choć nieco przerysowane).

Tylko małe sprostowanie ad jego jasnowidztwa: pisałam, że teraz jesteśmy razem na projekcie i nie tylko my.. wiedział gdzie byłam, bo wyjeżdżałam z projektu i jak pisałam wyżej nie mam pewności, że tam przyjechał, wszystko rozeszło się o smsy.. bo się z nim nie zboczyłam i nie odpowiedziałam. Sama jednak w to nie bardzo wierzę, co tez mu powiedziałam.. ale wiem, że opisując samą sytuację, mogło się wydawać, ze znów rozkminiam, że tyle przejechał by mnie zobaczyć itd. ale to nie tak.. po oboje nie wierzyliśmy sobie, ja że tam był, on ze nie miałam tel przy sobie (tzn on słusznie, bo przeczytałam jego smsy, ale nie odpowiadałam, a czy on na 100% tam był nie wiem).
No i z tym wyjazdem... też się rozeszło i nie chodzi o 2 chałupy w przysłowiowej Norwegii, tylko o filie firmy za granicą (pisałam że nie zmieniam pracy tylko będę dalej w niej pracować tylko że przez jakiś czas za granicą), więc adres zna, choć nie wie, gdzie będę mieszkać. I tyle z jego domniemanego jasnowidzenia.
A od kogo się dowiedział że zerwałam z poprzednim, nie wiem... ale przez te parę lat kilka wspólnych znajomych się pojawiło..

Edit: I jeszcze apropos tych kwiatków.. one były z pewnej okazji o której nie chciałam tu wspominać, a że był też liścik... tylko o nim napisałam..

1 321

Odp: ja, on i ten trzeci

wiedziałaś, że miał rodzinę i to Ciebie nie powstrzymało, i to jest smutne

1 322

Odp: ja, on i ten trzeci

„Moja sytuacja jest zupełnie inna, bo on mi niczego nie obiecywał, wiedziałam, że jest żonaty. Nakręciłam się najpierw jaki to on przystojny, fajny, atrakcyjny, ale na zasadzie - oj, czemu tacy faceci są zajęci? No a kiedy on tez zwrócił na mnie uwagę, a potem zdarzyła się sytuacja, że byliśmy sami i on mnie boją i pocałował, to kompletnie straciłam głowę. Nie myślałam wtedy wcale, nie mówiąc o konsekwencjach, jego żonie itd.
Ja nie wiem jaka jest u niego sytuacja. Przeszło mi przez myśl, by poruszyć ten temat, tylko po co?”

Czyli jednak wiedziałaś, ale zgrywasz się, że nie.
Też coś mi nie pasowało.. Chyba, że Aurora przekręciła cytat, o co ją nie podejrzewam.

1 323

Odp: ja, on i ten trzeci

niestety nie przekręciła i ten cytat stawia cała historię w innym świetle,
dla mnie temat zamknięty,choć teraz pewnie będzie nowa odsłona, ale to dla bardziej wyrozumiałych

1 324 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-06-16 21:48:53)

Odp: ja, on i ten trzeci

Aurora nic nie przekręciła. Post nr 155 mówi sam za siebie. Roxann next time jak będziesz próbowała stawiać siebie w roli sierotki ktora zły wilk próbował zjeść a ona nieświadoma weszła do jego paszczy to zadbaj o spójność tej bajki. Bo teraz w moich oczach i zapewne nie tylko moich wyszłaś na niezła mitomanke, ktora tak naprawę bardzo dba o utrzymanie temperatury tej znajomosci (poprzez chociaży "przypadkowe" sprzedanie informacji na swój temat właściwej osobie z grona wspólnych znajomych z nadzieja ze dotrze ona do "adresata") i udaje przy tym ze jest osaczaną ofiara.  Szkoda czasu poswieconego na podchylenie sie nad Twoim problemem " z dupy" . Mam nadzieje ze  dobrze sie bawiłaś pompując swoje ego opowieściami o tym jakie masz "niechciane" branie u żonatego pana prezesa który mógłby miec każda. Baw sie dalej dobrze, ja spadam z tej karuzeli wink

1 325

Odp: ja, on i ten trzeci

Elle, nie pamiętam tej wypowiedzi i kontekstu, ale.. ten watek na początku w ogóle nie dotyczył jego, tzn gdzieś w kontekście przebąkiwałam, ale nawet za bardzo nie chciałam o nim rozmawiać. Inna kwestia, że z perspektywy czasu pewne kwestie się zmywają.. nie rozkminiałam romansu od początku tylko wspominałam o tym kiedy się skończył i (do)wiedziałam o jego żonie. Dlatego inaczej się już o tym pisze.. W sumie to cytowane zdanie jest prawdziwe same w sobie.. choć może wprowadzać w błąd, tak nic mi nie obiecywał, ale dla mnie to były początki wiec trudno oczekiwać że zaraz się zadeklaruje, i tak nie myślałam (z perspektywy czasu) o jego ew żonie.. a w tym czasie jaka szkoda, że taki facet jest zajęty..

1 326

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Elle, nie pamiętam tej wypowiedzi i kontekstu, ale.. ten watek na początku w ogóle nie dotyczył jego, tzn gdzieś w kontekście przebąkiwałam, ale nawet za bardzo nie chciałam o nim rozmawiać. Inna kwestia, że z perspektywy czasu pewne kwestie się zmywają.. nie rozkminiałam romansu od początku tylko wspominałam o tym kiedy się skończył i (do)wiedziałam o jego żonie. Dlatego inaczej się już o tym pisze.. W sumie to cytowane zdanie jest prawdziwe same w sobie.. choć może wprowadzać w błąd, tak nic mi nie obiecywał, ale dla mnie to były początki wiec trudno oczekiwać że zaraz się zadeklaruje, i tak nie myślałam (z perspektywy czasu) o jego ew żonie.. a w tym czasie jaka szkoda, że taki facet jest zajęty..

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

1 327

Odp: ja, on i ten trzeci

Sorry za spam, ale...
Klio big_smile big_smile big_smile

1 328

Odp: ja, on i ten trzeci

A jak broniła onej Spensa, jak doradzała Jego żonie na Jej wątku.
Roxann Ty nawet wstydu nie masz.

Ale jak Twój mąż zrobi Tobie to samo co żonkoś swojej żonie - to wtedy zrozumiesz co znaczy zdrada, nie wcześniej.

1 329

Odp: ja, on i ten trzeci
Byla_Narzeczona napisał/a:

Sorry za spam, ale...
Klio big_smile big_smile big_smile

Po prostu mój miałki umysł nie ogarnia big_smile

1 330

Odp: ja, on i ten trzeci

Ok, wiedziałaś/nie chciałaś wiedzieć - na jedno wychodzi.

Ale o czym innym chciałam.. Przypominasz mi bardzo jedną moją znajomą, żeby było śmieszniej - sporo starszą ode mnie. Teraz w końcu dojrzała, sporo jej to zajęło, ale wreszcie mam wrażenie, że poukładała sobie sporo rzeczy w głowie i w końcu znalazła sobie kogoś.
Wcześniej też była takim typem 'uwodzicielki', co to niby nie zwracała na facetów uwagi, a oni dziwnym trafem potrafili zmieniać się w 'stalkerów'.
Po bliższym jej poznaniu, ale takim naprawdę bliskim okazało się, że pani ta cierpi na ogromny lęk przed bliskością i jedyna jej metoda bezpiecznej (w jej mniemaniu) relacji przy zachowaniu bezpiecznej odległości od faceta, to właśnie wdawanie się w serie romansów, których sednem było właśnie rozkochiwanie faceta poprzez zabawę w uciekającego króliczka, a potem trwająca miesiącami zabawa w udawanie, że ona nie wie czego ten facet od niej chce i z jakiego powodu do niej wydzwania, stalkuje ją! yikes

Tylko, że ona doskonale wiedziała dlaczego on to robi, ba - miała to od początku w planach, bo tylko w ten sposób podbudowywała sobie ego, nie ryzykując jednocześnie nic - bo w głębi duszy nie zamierzała się z nimi wiązać.
Dopiero jak poznała faceta, z którym obecnie jest i na którym to JEJ zależy, jej podejście jest diametralnie inne. Ba to ONA teraz się boi i pilnuje na każdym kroku żeby nie zamienić się w taką 'zaborcza partnerkę'. Ale zboczyłam z tematu .. tongue

Chciałam powiedzieć, że uważam, że Ciebie Roxann kręci fakt, że ktoś za Tobą lata - nie mam co do tego wątpliwości. "Ktoś" w sensie ten konkretny gość, bo imponuje Ci jego stanowisko i status. Wojskowy Ci tego nie dostarczał i ja to rozumiem wink

Mnie i Ciebie różni to, że ja jak mnie coś zrazi to jest koniec i opadają mi 'klapki' z oczu, a Ty wolisz trwać w iluzji, bo - wbrew pozorom - masz większe ego ode mnie, dlatego tyle to trwało wink

1 331

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Chciałam powiedzieć, że uważam, że Ciebie Roxann kręci fakt, że ktoś za Tobą lata - nie mam co do tego wątpliwości. "Ktoś" w sensie ten konkretny gość, bo imponuje Ci jego stanowisko i status. Wojskowy Ci tego nie dostarczał i ja to rozumiem wink

Mnie i Ciebie różni to, że ja jak mnie coś zrazi to jest koniec i opadają mi 'klapki' z oczu, a Ty wolisz trwać w iluzji, bo - wbrew pozorom - masz większe ego ode mnie, dlatego tyle to trwało wink

To prawda... hmm

1 332

Odp: ja, on i ten trzeci

No i uj, przynajmniej szczera jesteś. big_smile a to sobie cenię

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

1 333

Odp: ja, on i ten trzeci
Lilka787 napisał/a:

A jak broniła onej Spensa, jak doradzała Jego żonie na Jej wątku.

A to jego żona miła watek? wink

1 334 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-06-16 22:55:33)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

No i uj, przynajmniej szczera jesteś. big_smile a to sobie cenię

Pfffftttt... Czytałam już to wyznanie wielokrotnie, a czytałam co parę stron. Teraz nastąpi klepanie po ramionkach. Wszyscy podsumują: good job! (zarówno Roxanne, jak i postujący). Zadowoleni z siebie przejdą do kolejnego rozkminiania tego co było rozkminiane wielokrotnie. I tak wkoło Macieju. Obudźcie mnie jak Roxanne znowu wpadnie na to, że na niego leci i pompuje sobie ego... Ziew...

1 335

Odp: ja, on i ten trzeci

Hihi, Klio, ale jest zmiana, bo wcześniej Roxy zarzekała się, że męczy ją, że on tak za nią lata, że jej spokoju nie daje, a teraz przyznała, że tak naprawdę to nie.. że ja to kręci & jara ostro! big_smile   
Nie gadaj, to zupełnie inny aprołcz wink

1 336 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-06-16 23:00:12)

Odp: ja, on i ten trzeci

Taa. Zasadnicza zmiana jak nie wiem co. Tych zasadniczych zmian było już tu 36 stron. Będzie kolejnych dzieści... Idę spać.

1 337 Ostatnio edytowany przez horses (2016-06-16 23:29:49)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Hihi, Klio, ale jest zmiana, bo wcześniej Roxy zarzekała się, że męczy ją, że on tak za nią lata, że jej spokoju nie daje, a teraz przyznała, że tak naprawdę to nie.. że ja to kręci & jara ostro! big_smile   
Nie gadaj, to zupełnie inny aprołcz wink

W sumie to bez znaczenia. Kłamstwo na kłamstwie i tyle.

1 338

Odp: ja, on i ten trzeci

Zobaczcie, jak Roxann zachowuje się tu na wątku... nie zraża jej nic! wylane wiadro pomyj... udowodnione kłamstwa... ostre i zjadliwe wypowiedzi na jej temat...

I już znalazła obronę! No po prostu dziewczyna do rany przyłóż...

A teraz wystarczy wyobrazić ją sobie - taką jak tutaj - niezrażającą się niczym, godzącą się ze wszystkim, przyczepioną jak bluszcz itd itp - w realnym świecie z panem prezesem-przystojnym-żonkisiem

1 339 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-06-17 08:10:22)

Odp: ja, on i ten trzeci

Dokładnie drugiej tak naiwnej nigdy nie znajdzie i dlatego jej się trzyma ten facet. Nie z miłości, może nawet nie dla super seksu ale dlatego ze jest taka naiwna a do tego atrakcyjna. Po prostu idealny materiał na panienkę do łóżka na lata, na kochankę. Do tego sama panicznie boi się żeby o romansie nie dowiedziała się jego zona, wiec który facet by nie korzystał. A kwiaty, czy podróż iles kilometrów to jest nic w porównaniu co ona mu daje.

1 340 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-06-17 09:03:44)

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie oceniajcie Roxann zbyt ostro, bo ona w rzeczywistości nie jest wyrachowaną kochanką, uwodzącą cudzych mężów, ale niedojrzałą dziewczybą, łatwą do zmanipulowania. Jej rozwój emocjonalny został zatrzymany na etapie dziecka, które potrzebuje uwagi. Dla takich facetów jak pan żonaty jest ona człowiekiem "drugiej kategorii" i ma być na jego zawołanie, gdy on sobie tego zażyczy, stosuje w tym celu proste powierzchowne metody, które w przypadku dojrzałej, pewnej swojej wartości kobiety nie przeszłyby, ale w przypadku Roxann działają.

Elle, nie do końca zgadzam się, że to ego Roxann sprowadziło ją do roli kochanki, prędzej apetyt na pochlebstwa i podatność na teatralne gesty. Mamy tu kompatybilność: faceta, który potrzebuje "pojemnik na spermę" i zaspakaja potrzebę, kupując ją u Roxann smsami i kwiatami oraz Roxann, która potrzebuje pochlebstw i uwagi, dostrzegając ją w tanich gestach.

Edit: w rzeczywistości ta historia, prawdziwa czy zmyślona (mam wątpliwości) jest strasznie smutna i żałosna, bo opowiada, jakimi powierzchownościami można kierować się w życiu. Przecież gdyby Roxann wiedziała, znała z doświadczenia czym jest bliskość, dbałość o drugiego człowieka, troska o uczucia innych, to nie poleciałaby na faceta, który poza wystudiowanymi gestami nie jest w stanie zaoferować jej niczego więcej.

1 341

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

No i uj, przynajmniej szczera jesteś.

Elle, ale jak kłamczucha może być szczera?

Tak Roxann, doradzałaś żonie Spensa na Jej wątku, szkoda że nie powiedziałaś że wypowiadasz się z pozycji kochanki i szkoda, że na wątku u Spensa też kłamałaś, że nie wiedziałaś że żonkoś ma żonę, a jak się dowiedziałaś to od razu zerwałaś.

Cały ten wątek to jedna wielka ściema, tal jak i Ty Roxann.

Jesteście siebie warci Ty i ten Twój kochanek.

Bye

1 342

Odp: ja, on i ten trzeci

Wczoraj przeprowadziłam rozmowę z panem żonatym na temat pewnej afery związanej z wyjściem na jaw romansu pewnego posła (pewnie kojarzycie). Koniec końców pokłóciliśmy się, bo on nie przyjmował moich argumentów a ja jego. Dla niego to co wyprawiał pan poseł, to nic nadzwyczajnego (wiadomo), tylko trafił na głupią kobietę – to jego słowa. Nie przyjmował moich argumentów, że zachował się jak gnojek pełen obłudy, bez honoru itp.itd. Powiedział, że nie znam życia, że co ja mogę wiedzieć o małżeństwie, kryzysach? O tym jak może facetowi odbić przez to napięcie seksualne, że każdy facet by chciał mieć romans, seks na boku… i że wszystko komplikuje takie a nie inne podejście do seksu. Nie słuchał moich argumentów, że tu nie o sam seks chodzi, tylko o kłamstwa i obudzę, o mamienie kochanki wyznaniami o wielkiej miłości, robienie nadziei a potem namawianie do aborcji, o okłamywanie żony i kreowanie wizerunku przykładnej katolickiej rodziny. Na to nie ma wytłumaczenia. Na to on tylko powiedział, że ok mam rację w tym, że nie powinien był wyznawać jej uczuć, obiecywać czegokolwiek, ale z drugiej strony, jakby facet powiedział wprost kobiecie że chce tylko seksu i ona od razu się zgadzała, to nie byłoby takich nieporozumień, a tak by dopiąć swego zaczynają się podchody..
Chyba nie muszę nic dodawać, ani komentować… hmm

1 343

Odp: ja, on i ten trzeci

och, naprawdę ??
Przecież nie rozmawiasz z nim, zerwałaś kontakty, poblokowałaś go wszędzie i od wieków wszak nie słyszałaś się z nim, nie rozmawiałaś ani nico, a kwiaty wyrzuciłaś do śmietnika big_smile

Będę tu wpadać, żeby się pośmiać.

1 344

Odp: ja, on i ten trzeci

Rozmawiamy, bo mamy ten projekt. Sama zaczęłam ten temat, pytając czy słyszał o tej sprawie i czy zdaje sobie sprawę, jakie mogą być tego konsekwencje...

PS. Wiem, ze teraz mnie prowokujecie, łapiąc za jakieś słówka (nie wiem po co), ale ok... powiedziałam, co miałam, nie będę już na te zaczepki odpowiadać, tłumaczyć się.. bo widzę, że to zwykłe podpuszczanie..

1 345

Odp: ja, on i ten trzeci

To nie są żadne zaczepki Roxann ... musisz zrozumieć, że inni ludzie mogą mieć inne intencje.
Osobiście na ten przykład - ja jestem zbyt leniwa, żeby bawić się w jak to ujmujesz podpuszczanie, łapanie za słówka i prowokacje.
Swoje zdanie wypowiadam szczerze i wprost bez zbędnego kluczenia. Uważnie czytam też wypowiedzi innych i może stąd wzięło się w Tobie wrażenie, że łapię Cię za słowa.

Jest mi przykro, że okazałaś się być kłamczuchą grającą "pod publiczkę" i że w większości Twoja obecnośc tutaj na forum okazała się być bardziej produktem, kreacją niż prawdą.
Ale to już temat na zupełnie inną dyskusję.

1 346 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-06-17 09:26:22)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Wczoraj przeprowadziłam rozmowę z panem żonatym na temat pewnej afery związanej z wyjściem na jaw romansu pewnego posła (pewnie kojarzycie). Koniec końców pokłóciliśmy się, bo on nie przyjmował moich argumentów a ja jego. Dla niego to co wyprawiał pan poseł, to nic nadzwyczajnego (wiadomo), tylko trafił na głupią kobietę – to jego słowa. Nie przyjmował moich argumentów, że zachował się jak gnojek pełen obłudy, bez honoru itp.itd. Powiedział, że nie znam życia, że co ja mogę wiedzieć o małżeństwie, kryzysach? O tym jak może facetowi odbić przez to napięcie seksualne, że każdy facet by chciał mieć romans, seks na boku… i że wszystko komplikuje takie a nie inne podejście do seksu. Nie słuchał moich argumentów, że tu nie o sam seks chodzi, tylko o kłamstwa i obudzę, o mamienie kochanki wyznaniami o wielkiej miłości, robienie nadziei a potem namawianie do aborcji, o okłamywanie żony i kreowanie wizerunku przykładnej katolickiej rodziny. Na to nie ma wytłumaczenia. Na to on tylko powiedział, że ok mam rację w tym, że nie powinien był wyznawać jej uczuć, obiecywać czegokolwiek, ale z drugiej strony, jakby facet powiedział wprost kobiecie że chce tylko seksu i ona od razu się zgadzała, to nie byłoby takich nieporozumień, a tak by dopiąć swego zaczynają się podchody..
Chyba nie muszę nic dodawać, ani komentować… hmm

No, ale po co o tym piszesz? Przecież to oczywiste. On Ci niczego nie deklarował. Ty deklaracji początkowo nie oczekiwałaś, bo wiedziałaś/nie wiedziałaś wink że ma żonę. Z czasem chciałaś zamienić się miejscami z żoną, ale on nie chciał. Teraz kontynuujesz to bo myślisz, że z czasem pójdzie po rozum do głowy. Dostał bana na seks, ale dajesz mu wyraźnie znać, że dostępna jesteś. Musi tylko się zadeklarować. Jest to historia prosta jak drut, ale ubierana w piękne i rozwlekłe słowa, więc wyszło 36 stron. Inne bursztynki tak elokwentne nie są, więc zazwyczaj rozmowa z nimi jest krótka i treściwa. Tu pitolenia w bród...
I biedna Roxann nie płacz z powodu łapania za słówka. Inne kochanki zazwyczaj łapie się tu za kłaki big_smile

1 347

Odp: ja, on i ten trzeci
IsaBella77 napisał/a:

To nie są żadne zaczepki Roxann ... musisz zrozumieć, że inni ludzie mogą mieć inne intencje.
Osobiście na ten przykład - ja jestem zbyt leniwa, żeby bawić się w jak to ujmujesz podpuszczanie, łapanie za słówka i prowokacje.
Swoje zdanie wypowiadam szczerze i wprost bez zbędnego kluczenia. Uważnie czytam też wypowiedzi innych i może stąd wzięło się w Tobie wrażenie, że łapię Cię za słowa.

Jest mi przykro, że okazałaś się być kłamczuchą grającą "pod publiczkę" i że w większości Twoja obecnośc tutaj na forum okazała się być bardziej produktem, kreacją niż prawdą.
Ale to już temat na zupełnie inną dyskusję.

Przecież nie podam danych osobowych by udowodnić, że wątek nie jest ściemą. Jak chcesz wierzyć, że coś tu wykreowałam, to już twoja sprawa. Nikogo na siłę przekonywać nie będę bo nie widzę powodu.
Wszystkie moje uczucia, emocje, rozterki, które tu opisywałam były prawdziwe.. i tyle z mojej strony w tym temacie.

1 348

Odp: ja, on i ten trzeci

Chyba wiem, jaki Ty masz problem.
Ty możesz wskoczyć do łóżka żonatemu, ale żonaty nie powinien traktować Ciebie wyłącznie jak kochankę.
Ty możesz nakłamać, ale ludzie nie powinni być na Ciebie źli lub traktować Ciebie pobłażliwie.
Sama miałaś romans, czyli brałaś udział w oszukiwaniu, ale Ciebie nie wolno oszukiwać i moralizujesz byłemu kochankowi.
Bardzo wybiórczo traktujesz rzeczywistość i zapominasz, że na akcję jest reakcja.
Ty możesz więcej....niż inni.

1 349

Odp: ja, on i ten trzeci

Jeśli ktoś kłamie opisując podstawowe założenia problemu - to wątek jest ściemą i żadne dane osobowe tego nie zmienią.
A osoba, która tak postępuje jest kłamczuchem.
Noż logiczne.

1 350

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Wszystkie moje uczucia, emocje, rozterki, które tu opisywałam były prawdziwe.. i tyle z mojej strony w tym temacie.

Prawdziwe big_smile Ja też uważam, że to kreacja. Kreacja przed samą sobą i przed innymi. Tak nakierowujesz tok dyskusji, aby w końcu przyznali Ci rację w tworzonym przez Ciebie obrazie własnym. Nie ma tu żadnych przełomowych odkryć, poszukiwań wewnętrznych, szczerego przyjrzenia się swoim uczuciom i postępowaniu, ale ciągła kreacja przed samą sobą. W przeciwnym razie ciężko by było spojrzeć na to , co w istocie jest takie pospolite, prymitywne i odpychające. Musi być jakaś wielka głębia... Najlepiej jeśli tej głębi poszukają z Tobą inni i jeśli odpowiednio tą głębią posterujesz. Zwracasz uwagę na „łapanie za słówka”, które tak naprawdę jest odzieraniem fasady i odkrywaniem, że pod kreacją jest tak nieciekawie...

1 351

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Sama miałaś romans, czyli brałaś udział w oszukiwaniu, ale Ciebie nie wolno oszukiwać i moralizujesz byłemu kochankowi.
Bardzo wybiórczo traktujesz rzeczywistość i zapominasz, że na akcję jest reakcja.
Ty możesz więcej....niż inni.

Horses, czy moralizowałabym jego, gdybym od początku wiedziała, że ma żonę? Czy byłabym zbulwersowana tym, że pan poseł mając płomienny romans kreował w tym czasie na przykładnego męża i ojca z wartościami religijnymi??
Robię to bo sama w pewnym stopniu czuję się pokrzywdzona i oszukana przez swoją głupotę i naiwność, że straciłam przez to tyle czasu i zdrowia.. I chcę mu pokazać, jakie to obrzydliwe, co on robi...

Ale wy i tak wiecie swoje... także nie ma sensu tu pisać...

1 352 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-06-17 09:50:32)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Horses, czy moralizowałabym jego, gdybym od początku wiedziała, że ma żonę? Czy byłabym zbulwersowana tym, że pan poseł mając płomienny romans kreował w tym czasie na przykładnego męża i ojca z wartościami religijnymi??
Robię to bo sama w pewnym stopniu czuję się pokrzywdzona i oszukana przez swoją głupotę i naiwność, że straciłam przez to tyle czasu i zdrowia.. I chcę mu pokazać, jakie to obrzydliwe, co on robi...

Ale wy i tak wiecie swoje... także nie ma sensu tu pisać...

Nie moralizowałabyś gdyby nie zależało Ci na tym, aby wstąpił na moralną ścieżkę i się zadeklarował big_smile
Czujesz się pokrzywdzona i oszukana... ofkors big_smile przez swoją głupotę i naiwność? Zdecydowanie nie. Głupia, ani naiwna nie jesteś. Tobie po prostu się nie udało... jak wielu innym bursztynkom.
Chcesz mu pokazać jakie to obrzydliwe, co on robi? big_smile A Ty co robisz? I jak to można nazwać? Jeszcze trochę a wyślesz list do żony... big_smile

Roxann napisał/a:

Ale wy i tak wiecie swoje... także nie ma sensu tu pisać...

Standardowa reakcja, gdy zaczyna się uderzać w te właściwe struny... big_smile tongue

1 353

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Wczoraj przeprowadziłam rozmowę z panem żonatym na temat pewnej afery związanej z wyjściem na jaw romansu pewnego posła (pewnie kojarzycie). Koniec końców pokłóciliśmy się, bo on nie przyjmował moich argumentów a ja jego. Dla niego to co wyprawiał pan poseł, to nic nadzwyczajnego (wiadomo), tylko trafił na głupią kobietę – to jego słowa. Nie przyjmował moich argumentów, że zachował się jak gnojek pełen obłudy, bez honoru itp.itd. Powiedział, że nie znam życia, że co ja mogę wiedzieć o małżeństwie, kryzysach? O tym jak może facetowi odbić przez to napięcie seksualne, że każdy facet by chciał mieć romans, seks na boku… i że wszystko komplikuje takie a nie inne podejście do seksu. Nie słuchał moich argumentów, że tu nie o sam seks chodzi, tylko o kłamstwa i obudzę, o mamienie kochanki wyznaniami o wielkiej miłości, robienie nadziei a potem namawianie do aborcji, o okłamywanie żony i kreowanie wizerunku przykładnej katolickiej rodziny. Na to nie ma wytłumaczenia. Na to on tylko powiedział, że ok mam rację w tym, że nie powinien był wyznawać jej uczuć, obiecywać czegokolwiek, ale z drugiej strony, jakby facet powiedział wprost kobiecie że chce tylko seksu i ona od razu się zgadzała, to nie byłoby takich nieporozumień, a tak by dopiąć swego zaczynają się podchody..
Chyba nie muszę nic dodawać, ani komentować… hmm

On zachował się jak gnojek pełen obłudy, bez honoru itp..
Bo miał kochankę i oszukiwał żonę.

A Ty Roksann? Kim jesteś? Jak byś siebie nazwała?
Latasz za żonatym facetem, zupełnie nie biorąc pod uwagę, że możesz zniszczyć jego rodzinę, że ucierpią jego dzieci.
Jesteś zwykłą biurową kurewką, która prezentuje swoje wdzięki przed pierwszym-lepszym przystojnym i na stanowisku. Są takie, niestety. Nie obchodzi ich nic ani nikt. Realizują swoje zamiary wytrwale i skutecznie... a to udo im się przez przypadek odsłoni... a to ksera nie potrafią obsłużyć i wołają na poooomoccc.... są potem wdzięczne oczywiście.

Jasne, że to nijak nie usprawiedliwia żonkosia, ale zostawmy go. On jest żałosnym dupkiem i to już tu zostało wiele razy powiedziane.
Odpowiedz Roksan, kim Ty jesteś?

W zasadzie w tej rozmowie o pośle powinnaś zgodzić się z żonkisiem (oraz posłem).

1 354

Odp: ja, on i ten trzeci

Nadal Ty możesz wszystko, ale inni nie mogą nic.
Jest takie stare powiedzenie, trochę je złagodzę
Skoro zachowywałaś się nieprzyzwoicie, to nie miej pretensji, ze inni mają Ciebie za nieprzyzwoitą,
inni na czele z panem prezesem.

1 355

Odp: ja, on i ten trzeci
Klio napisał/a:

Standardowa reakcja, gdy zaczyna się uderzać w te właściwe struny... big_smile tongue

Klio, jest sporo racji w tym co piszesz, ale to wszystko nie jest takie proste ani oczywiste. Łącznie z tym, czy gdyby się rozwiódł potrafiłabym z nim być (ale pewnie zaraz i tak dopowiesz, że tylko tak mówię, bo wiem, że to nie nastąpi).
Tylko tłumaczenie tego skończyłoby się cofnięciem w wątku o co najmniej 10 stron, a tego już nie chcę, wracać i znów roztrząsać, jestem w tym miejscu w którym jestem i nie chcę się oglądać wstecz. Zrozumiałam wiele rzeczy, dostrzegłam sprawy takimi jakimi one są… bez iluzji. Smutne to wszystko.. ale cóż zrobić. Nic, tylko uczyć się na błędach.

1 356

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

. Dla niego to co wyprawiał pan poseł, to nic nadzwyczajnego (wiadomo), tylko trafił na głupią kobietę – to jego słowa. Nie przyjmował moich argumentów, że zachował się jak gnojek pełen obłudy, bez honoru itp.itd. Powiedział, że nie znam życia, że co ja mogę wiedzieć o małżeństwie, kryzysach? O tym jak może facetowi odbić przez to napięcie seksualne, że każdy facet by chciał mieć romans, seks na boku… i że wszystko komplikuje takie a nie inne podejście do seksu. ..... Na to on tylko powiedział, że ok mam rację w tym, że nie powinien był wyznawać jej uczuć, obiecywać czegokolwiek, ale z drugiej strony, jakby facet powiedział wprost kobiecie że chce tylko seksu i ona od razu się zgadzała, to nie byłoby takich nieporozumień, a tak by dopiąć swego zaczynają się podchody..
/

samo sedno twojej sytuacji

1 357

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Nadal Ty możesz wszystko, ale inni nie mogą nic.
Jest takie stare powiedzenie, trochę je złagodzę
Skoro zachowywałaś się nieprzyzwoicie, to nie miej pretensji, ze inni mają Ciebie za nieprzyzwoitą,
inni na czele z panem prezesem.

Czy ktoś, kto popełnił błąd i się opamiętał, całe życie ma za niego płacić??
Myślę, że oberwałam za swoje... nauczyłam pokory, wiem, że nie popełnię czegoś podobnego 2 raz. Właśnie trochę jak dziecko, które musi się sparzyć, by potem już nie igrać z ogniem...

1 358

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Klio napisał/a:

Standardowa reakcja, gdy zaczyna się uderzać w te właściwe struny... big_smile tongue

Klio, jest sporo racji w tym co piszesz, ale to wszystko nie jest takie proste ani oczywiste. Łącznie z tym, czy gdyby się rozwiódł potrafiłabym z nim być (ale pewnie zaraz i tak dopowiesz, że tylko tak mówię, bo wiem, że to nie nastąpi).
Tylko tłumaczenie tego skończyłoby się cofnięciem w wątku o co najmniej 10 stron, a tego już nie chcę, wracać i znów roztrząsać, jestem w tym miejscu w którym jestem i nie chcę się oglądać wstecz. Zrozumiałam wiele rzeczy, dostrzegłam sprawy takimi jakimi one są… bez iluzji. Smutne to wszystko.. ale cóż zrobić. Nic, tylko uczyć się na błędach.


Pewnie, że nie chciałabyś z nim być...
Jako partnerka w prawdziwym związku? jako żona? Nieeee... jak mogłabyś mu wtedy zaufać? uwierzyć? to niemożliwe tongue
jasne
tak to własnie jest....
ciężko zamienić rolę kochanki na żonę, gdy wiadomo z kim ma się do czynienia

1 359

Odp: ja, on i ten trzeci
Ola_la napisał/a:
Roxann napisał/a:

. Dla niego to co wyprawiał pan poseł, to nic nadzwyczajnego (wiadomo), tylko trafił na głupią kobietę – to jego słowa. Nie przyjmował moich argumentów, że zachował się jak gnojek pełen obłudy, bez honoru itp.itd. Powiedział, że nie znam życia, że co ja mogę wiedzieć o małżeństwie, kryzysach? O tym jak może facetowi odbić przez to napięcie seksualne, że każdy facet by chciał mieć romans, seks na boku… i że wszystko komplikuje takie a nie inne podejście do seksu. ..... Na to on tylko powiedział, że ok mam rację w tym, że nie powinien był wyznawać jej uczuć, obiecywać czegokolwiek, ale z drugiej strony, jakby facet powiedział wprost kobiecie że chce tylko seksu i ona od razu się zgadzała, to nie byłoby takich nieporozumień, a tak by dopiąć swego zaczynają się podchody..
/

samo sedno twojej sytuacji

Wiem, dlatego chciałam mu o tym powiedzieć i pokazać jak to wygląda z boku i zobaczyć jak on się do tego ustosunkuje... w sumie to co powiedział, było do przewidzenia... hmm No ale jak iść to za ciosem... w sumie to przejrzenie na oczy już n-ty raz się potwierdziło.. hmm

1 360

Odp: ja, on i ten trzeci

Nawet jeśli będziesz się bardzo starać, moralizować.... to i tak w jego oczach jesteś kochanka.
Facet powtarza Ci to na okrągło. Kochanka to kochanka, a żona to żona
Możesz poświęcić czas, energię , aby mu udowodnić, że tak nie jest, że sie zmieniłaś. Tylko po co?

Przemyśl swoje życie i buduj je na nowo, a przeszłość pozostaw.

1 361

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Odpowiedz Roksan, kim Ty jesteś?

Zorija, sama nie wiem. Wiem, że to co zrobiłam było złe. Żałuję, wstyd mi. Mam jednak w sobie skrupuły, wyrzuty sumienia… choć może rzeczywiście trochę wybiórcze, bo myślę głównie o swoim zdrowiu psychicznym.
A czuję się podle, choć to już nie jest kwestia związana z tym emocjonalnym uzależnieniem od niego. Ono mi już minęło, jak klapki mi opadły... ale tak ogólnie, jak sama teraz z boku patrzę na moją sytuację… bez iluzji. Nie jest to przyjemny widok. W pewnym stopniu życie w świecie fantazji było łatwiejsze, przyjemniejsze.. hmm

1 362

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Nawet jeśli będziesz się bardzo starać, moralizować.... to i tak w jego oczach jesteś kochanka.
Facet powtarza Ci to na okrągło. Kochanka to kochanka, a żona to żona

Jednocześnie Roxanne widzi, że on jest kochankiem i zdradzaczem. Dlatego, tak jak Zorija napisała, jest to trudna do przełknięcia pigułka... Dlatego jest obrzydliwy, narcystyczny, manipulujący itp. No, zły człowiek! A Roxanne pokrzywdzona, ale i tak na niego leci big_smile Ona obrzydliwa i manipulująca nie jest...
Dylemat życiowy kochanki: dąży do jego deklaracji, ale z własnego doświadczenia wie, że ta deklaracja jest o kant dooopy potłuc big_smile

1 363

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:

Nadal Ty możesz wszystko, ale inni nie mogą nic.
Jest takie stare powiedzenie, trochę je złagodzę
Skoro zachowywałaś się nieprzyzwoicie, to nie miej pretensji, ze inni mają Ciebie za nieprzyzwoitą,
inni na czele z panem prezesem.

Czy ktoś, kto popełnił błąd i się opamiętał, całe życie ma za niego płacić??
Myślę, że oberwałam za swoje... nauczyłam pokory, wiem, że nie popełnię czegoś podobnego 2 raz. Właśnie trochę jak dziecko, które musi się sparzyć, by potem już nie igrać z ogniem...

Roxann napisał/a:

Z 2 strony jakby się tak uprzeć, to ten ew romans przy moim wyjeździe, byłyby jak związek na odległość, a nie „układ” z żonatym. No ale ja potem tu wrócę i co? Nie widzę żadnego argumentu za, prócz może rozładowania napięcia.. ale wtedy i tak to on miałby podwójną satysfakcję, więc też słaby argument.


Każde Twoje słowo to kłamstwo. Jeśli tak stale kłamiesz to nie ma się co dziwić, że sama wierzysz w te kłamstwa.

1 364

Odp: ja, on i ten trzeci

Mialam sie juz nie wypowiadac ale uczynie wyjatek bo jak czytam te pierdy o "przegladaniu na oczy" to mnie zbiera na wymioty. Roxann gdybys chciala przejrzec na oczy to zrobilabys to juz dawno temu. Niezaleznie od tego czy od razu wiedzialas ze pan prezes  ma zone  czy dowiedzialas sie w trakcie romansu to fakt jest faktem ze docelowo wiedzialas. I co... nie powiedzial wtedy Roksann wybacz pokochalem Cie chce z Toba byc, powiem zonie zalatwie ta sprawe uczciwie i po mesku. Pozwolil Ci odejsc ..i jakos mu nie przeszkadzalo ze sypiasz z innym(chyba ze niechcacy pare razy mu wspomnialas ze  "nowemu partnerowi nie staje"- w Twoim przypadku jest to wielce prawdopodobne). On sam w tym czasie byl sobie nadal z zona a kto wie z kim jeszcze sobie czas umilal. To wszystko nie otworzylo Ci oczu o co w tym chodzilo?  Potrzebowalas kolejnych kliku lat i odsmazenia tego kotleta by po raz enty otworzyc oczy? Ze kwiatki kupione teatralym gestem od biednej kwiaciarki, wyznania o niespelnionej milosci, przejechane och jakze dalekie dystanse i inne te  cyrki o ktorych  z takim przejeciem piszesz nic nie zmieniaja bo on nadal woli zyc w " systemie" a z Toba conajwyzej  chetnie sie pobzyka na boku? Serio jestes tak durna? Bo mi sie wydaje ze jednak nie. Ty doskonale wiedzialas i wiesz na czym ta gra polega tylko stworzylas cala ta otoczke niedopowiedzien i nieoczywistych spraw by jak to ujela dosc dosadnie ale jednak prawdziwie Zorija nie wyjsc przez innymi i sama soba na zwykla biurowa k...ke ktora  jars sie ze pan prezes slini sie na jej widok. Zalosne hmm

1 365

Odp: ja, on i ten trzeci
Lilka787 napisał/a:
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:

Nadal Ty możesz wszystko, ale inni nie mogą nic.
Jest takie stare powiedzenie, trochę je złagodzę
Skoro zachowywałaś się nieprzyzwoicie, to nie miej pretensji, ze inni mają Ciebie za nieprzyzwoitą,
inni na czele z panem prezesem.

Czy ktoś, kto popełnił błąd i się opamiętał, całe życie ma za niego płacić??
Myślę, że oberwałam za swoje... nauczyłam pokory, wiem, że nie popełnię czegoś podobnego 2 raz. Właśnie trochę jak dziecko, które musi się sparzyć, by potem już nie igrać z ogniem...

Roxann napisał/a:

Z 2 strony jakby się tak uprzeć, to ten ew romans przy moim wyjeździe, byłyby jak związek na odległość, a nie „układ” z żonatym. No ale ja potem tu wrócę i co? Nie widzę żadnego argumentu za, prócz może rozładowania napięcia.. ale wtedy i tak to on miałby podwójną satysfakcję, więc też słaby argument.


Każde Twoje słowo to kłamstwo. Jeśli tak stale kłamiesz to nie ma się co dziwić, że sama wierzysz w te kłamstwa.

Lilka, ale co tu się wyklucza... ???
W tym samym poście napisałam:
"

Roxann napisał/a:

Ja niby też lubię adrenalinkę, nakręcanie się, dobry seks, ale jestem w tym zaborcza i zachłanna dlatego nie ma opcji, że będzie odpowiadała mi rola tej drugiej. Nawet zaje..sty seks tego nie zrekompensuje, bo wiem, że szybko się przywiązuję do drugiej osoby.
Gdybym teraz zdecydowała się z nim przespać, pewnie wszystko by się od nowa zaczęło a ja początkowej euforii, za kilka dni, tygodni czy miesięcy wpadłabym w depresję. Takiego scenariusza jestem niemal pewna w 100%.

To jest właśnie to łapanie za słówka, uczepianie się wyrwanych z kontekstu zdań, które można, jakby się uprzeć inaczej odczytać...

Posty [ 1 301 do 1 365 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 19 20 21 22 23 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026