netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 493 wyświetleniazałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 16 17 18 19 20 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 106 do 1 170 z 3 618 ]

1 106

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Ciągle uważam, że skuteczna byłaby szczera rozmowa z twojej strony. Obecnie on nadal próbuje cię zdobywać, ale gdyby usłyszał wprost jak ty to odbierasz, że jest ci przykro, że chce cię obsadzić w roli kochanki, to myślę, że by odpuścił. Naprawdę nazwanie rzeczy po imieniu może wiele zdziałać.

Xmena, pewnie na „normalnego” faceta to by podziałało, ale nie na niego. Skoro dla niego zdrada żony, to nie zdrada, to i „kochanka” to nie kochanka a jak jeszcze jestem w nim zakochana, to już lepiej być nie może. Ja już się przekonałam, że jakakolwiek rozmowa z nim na ten temat nie ma sensu bo on wie swoje (tak, próbowałam z nim szczerze porozmawiać). Zamiast wziąć to sobie do serca, zastanowić nad swoim postępowaniem, życiem, uszanować moją wolę, to znów pewnie zacząłby mnie przekonywać, że małżeństwo jest „be” i że taka relacja jest tysiąc razy lepsza i oboje na tym skorzystamy, możemy przecież tyle razem przeżyć pięknych chwil.  Skoro się kochamy to powinniśmy się poddać temu uczuciu a nie nakładać na siebie jakieś ograniczenia, rezygnować z siebie tylko dlatego bo tak „system” każe. hmm

1 107

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Świadomość jest pewnie pomocna, ale można się w tym zatracić i spędzić życie na analizowaniu.

Horses, gdybym nie analizowała, nie uwolniłabym się z tego "uczucia". Prawie 4 lata to trwało, a wasciwie dopiero od początku maja zaczęłam na to wszystko inaczej patrzeć. Właśnie dzięki analizie.

1 108

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:

Świadomość jest pewnie pomocna, ale można się w tym zatracić i spędzić życie na analizowaniu.

Horses, gdybym nie analizowała, nie uwolniłabym się z tego "uczucia". Prawie 4 lata to trwało, a wasciwie dopiero od początku maja zaczęłam na to wszystko inaczej patrzeć. Właśnie dzięki analizie.

Roxann,
analizowanie i zrozumienie, że facet nie chce mnie na oficjalną partnerkę, a nie, że nie może , jest OK.

Zgadzam się z Xymeną, że w takich sytuacjach część się boi, ma opory i woli tkwić w nieudanych związkach,
ale duża większość nie ma żadnych obaw, tylko potrzebują czasu, sposobności, aby odejść.
Są także koledzy, fora, kancelarie, które doradzą takiemu " zakochanemu i nieszczęśliwemu", jak sprawnie
przeprowadzić rozwód, jak wyprowadzić pieniądze ze wspólnego konta, ze wspólnej firmy,  jak prowokować żonę do kłótni i ją nagrywać...
Moim zdaniem w większości facet chce- to to zrobi.

Mam na myśli analizowanie udanego dzieciństwa, które wpływa na przyszłe wybory i nas kształtuje. Pewnie potrzebujesz silnego opiekuna,
faceta z pozycją, inteligentnego i nie widzę nic w tym złego. Złe jest wchodzenie w romans z żonatym.

1 109

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan ile jeszcze zamierzasz analizować zachowanie żonatego? Nie szkoda ci na to życia?

1 110

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Roxann,
analizowanie i zrozumienie, że facet nie chce mnie na oficjalną partnerkę, a nie, że nie może , jest OK.

Horsens, ale to już teraz nie ma żadnego znaczenia, bo ja nie chcę mieć z tym człowiekiem nic wspólnego, bo i on nie ma nic wspólnego z tym, w którym się kiedyś zakochałam. Droga do prawy była długa i bolesna – traktuję to jednak jak solidną lekcję życia i mam nadzieje, że już nie dam zbałamucić lowelasowi.
Teraz czuję ogromną wewnętrzną ulgę, że się uwolniłam z tego chorego zauroczenia, że w końcu spadły mi różowe okulary.

1 111 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-28 16:09:29)

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie pisałam o tym wcześniej ale.. dostając  któryś z kolei raz propozycje pracy za granicą (w oddziale firmy) wiadomo na lepszych warunkach, wcześniej się wahałam ale ostatnio będąc w syt. w jakiej byłam zdecydowałam się.. tzn nie było to pewne, bo był konkurs na stanowisko.  I wczoraj dostałam odpowiedź pozytywną. Wyjeżdżam już 10 lipca. Nie wierzę! big_smile Wow .. nic się nie dzieje bez przyczyny – teraz bardzo chętnie wyjadę smile Wcześniej nie bardzo chciałam z rożnych powodów.
Edit: także teraz będę bardziej wykwalifikowana i więcej zarabiać niż ten "mój" prezes, ha! Cenka mu opadnie jak się dowie, ale nie zamierzam sama go informować. big_smile

1 112

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:

Roxann,
analizowanie i zrozumienie, że facet nie chce mnie na oficjalną partnerkę, a nie, że nie może , jest OK.

Horsens, ale to już teraz nie ma żadnego znaczenia, bo ja nie chcę mieć z tym człowiekiem nic wspólnego, bo i on nie ma nic wspólnego z tym, w którym się kiedyś zakochałam. Droga do prawy była długa i bolesna – traktuję to jednak jak solidną lekcję życia i mam nadzieje, że już nie dam zbałamucić lowelasowi.
Teraz czuję ogromną wewnętrzną ulgę, że się uwolniłam z tego chorego zauroczenia, że w końcu spadły mi różowe okulary.

Mam na myśli to, że Tobie się wydawało, że on ma pewne cechy.
Czyli najprawdopodobniej: solidny, konsekwentny, opiekuńczy..... i uważam, że to są cechy, które są dobre u męzczyzny.
Być może taki był Twój ojciec.
Tylko, że u kochasia to była atrapa, on tylko takiego grał i dobrze, że już to wiesz.
To był teatr dla Ciebie, bo facet, który posiada takie cechy, to nie tkwi w złym małżeństwie ( moim zdaniem małżeństwo Twojego wcale nie jest złe), nie gada głupot o systemie, nie szuka ciągle nowych podniet ....

1 113

Odp: ja, on i ten trzeci

horses, jak małżeństwo może nie być złe, skoro oparte jest na kłamstwie? Chciałabyś takiego męża co zdradza notorycznie ale jednak do domu wraca i udaje że wszystko ok? Zresztą w domu tez jest rzadko poprzez charakter swojej pracy. No ja nie.

1 114

Odp: ja, on i ten trzeci

Nieprecyzyjnie się wyraziłam- udane dla niego, bo żona byc może też spełnia rolę w tym teatrze.
Tej świętej, ostoi rodziny itp.
Inne to ladacznice i jak juz zdobedzie taką " ladacznicę", nasyci się nią do woli ..... to wraca do świętej.
Jest wybuch miłości z jego strony, ma najlepszą żonę itp.
I tak do czasu, aż się mu to znudzi i znowu poczuje.... że potrzebuje nowych wrażeń.
Ale nie wiem, czy tak jest w tej sytuacji. Ogólnie to są porąbani faceci, ci notoryczni zdrajcy.
Nie ma co sobie nimi głowy zawracać.

1 115 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-28 17:14:43)

Odp: ja, on i ten trzeci

horses, ja nie wiem jak wygląda jego małżeństwo i nie chce już wiedzieć. Argument, że jest szczęśliwe, bo wraca, do mnie nie przemawia. Ja się od tego odłączam. On pewnie dalej będzie zdradzał, a żona być może żyła w nieświadomości albo uznawała że dobrze że chociaż wraca. Naprawdę nie chcę już o tym myśleć. hmm

1 116

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
Powodzenia w nowych okolicznościach smile
Najlepsze co można zrobić, to olać takich facetów smile

1 117

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, gratuluje.
To chyba najlepsze, co mogłaś zrobić w takiej sytuacji. Nowe miejsce, nowe obowiązki, nowi ludzie. Same plusy.
Myślę, że poradzisz sobie w życiu spokojnie bez pana żonatego.
Chociaż przyznam, że trochę zazdroszczę, bo faktycznie wyniosłaś coś z tej relacji zawodowo.
Idziesz do przodu smile A pan żonaty niech ogarnia swoje życie po swojemu. Szczerze mówiąc, to nie rozumiem zupełnie jego podejścia do życia.

1 118 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-28 22:08:19)

Odp: ja, on i ten trzeci

Cb, dziękuję :* Wiadomo, po początkowej ekscytacji stres jest –  wszystko nowe, i to już za niewiele więcej niż miesiąc! ale.. tak jak napisałaś, to najlepsze co się w tej chwili mogło dla mnie zdarzyć.:) Raz już zmieniłam kompletnie środowisko.. tyle że w Polsce, pora pomieszkać troszkę za granicą smile Może tam faceci mają więcej „jaj” tongue

Edit: no właśnie ja się rozwijam, idę do przodu.. a on dalej będzie żył w tym swoim małżeństwie "na niby" szczęśliwym.. skarżąc się na niespełnienie i pustkę w środku. Ale to nie mój problem na szczęście smile

Edit2:Cb, ja w życiu zawodowym, a wcześniej szkolnym, zawsze sobie dobrze radziłam i nie brakowało mi ambicji. Zawsze chciałam się rozwijać i rodzice mnie w tym wspierali opłacając różne zajęcia w tym m.in. naukę dodatkowego języka. Może trochę przeceniłam rolę pana żonatego w moim życiu zawodowym, bo on nigdy nie był moim bezpośrednim przełożonym i nic mi nie załatwił. Tą pracę w której obecnie pracuję dostałam sama, jeszcze go nie znając. Owszem, pomógł mi się troszkę odnaleźć podpowiedział to i owo, ale nie tylko on. Wiele życzliwych osób tu spotkałam. Zresztą, ja też pomagałam „nowym”.
No ale jak widać w życiu „uczuciowym” kompletnie sobie nie radzę...  Nie może być za dobrze… hmm

1 119

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

No ale jak widać w życiu „uczuciowym” kompletnie sobie nie radzę...  Nie może być za dobrze… hmm

Nie zupełnie Roxann bo jednak zerwałaś z tym facetem, kiedy się dowiedziałaś, że jest żonaty, później zerwałaś z następnym, kiedy nie wykazał inicjatywy rozwiązania swojego problemu.
A są kobiety które w takich chorych układach tkwią latami.
Nieco dłużej natomiast zajęło Ci mentalne uwolnienie się od pana żonatego, ale i to się udało.

Popatrz Roxann on ma gdzieś to, że zmarnował by Ci życie obsadzając w roli kochanki.
Czy Jego zdaniem nie zasługujesz na bycie żoną i matką, na bycie tą jedyną i najukochańszą dla mężczyzny.
A on nie ma skrupułów żeby Cię tego pozbawić. Nie miał od samego początku, bo on wiedział że ma żonę i że nigdy niczego poza byciem kochanką ci nie zaoferuje.

To jest obrzydliwe jak on traktuje kobiety.

To siebie stawia na pierwszym miejscu, swoje prymitywne potrzeby przedkłada nad Twoją potrzebę posiadania szczęśliwej rodziny.

To nie jest miłość. Gdy się kogoś kocha to pragnie się szczęścia tej osoby.

Pamiętaj o tym Roxann "na nowej drodze życia" smile

1 120

Odp: ja, on i ten trzeci

Powodzenia Roxan, wszystko przed tobą.

1 121

Odp: ja, on i ten trzeci

No to i ja Ci gratuluję, Roxann. Zobaczysz że za jakiś czas sama się sobie będziesz dziwiła, jak mogłaś być taka naiwna. Ale to jest zakochanie, nic się na to nie poradzi... Dobrze że przejrzałaś na oczy. Mam nadzieję że nigdy więcej się nie zauroczysz żonatym.
Powodzenia na nowej drodze :-)

1 122

Odp: ja, on i ten trzeci
Lilka787 napisał/a:

To jest obrzydliwe jak on traktuje kobiety.

Że też ja tego nie zauważałam? Wręcz rękoma, nogami się zapierałam, że jest inaczej? Że inni może tak, ale na pewno nie on? Już nie pamiętam czy w tym, czy w innym wątku ktoś słusznie napisał, że oni to nasze zakochanie wykorzystują jako swoją siłę – wtedy łatwiej grac na uczuciach, manipulować itd. I też prawda, że kobiety często łapią się na piękne słówka, nic nie warte gesty.

ivy71 napisał/a:

Dobrze że przejrzałaś na oczy. Mam nadzieję że nigdy więcej się nie zauroczysz żonatym.

Ivy, gdybym wiedziała od początku, że jest żonaty pewnie nie dopuściłabym do zauroczenia, nie pozwoliła się tak zbliżyć i sama nie angażowałabym się w tą znajomość. Jest więc szansa, że nie popełnię podobnego błędu. Etap „platonicznych miłości” raczej mam już za sobą wink I sporą lekcję życia.

1 123

Odp: ja, on i ten trzeci

Wieści jednak szybko się rozchodzą.. i mam chyba ‘kabla’ wśród znajomych. hmm
Wracam dziś sobie jakby nigdy nic, otwieram skrzynkę, a tam mail od niego:
„Gratuluję! Zawsze w ciebie wierzyłem. Super! Będę cie odwiedzał ..”
Do niego naprawdę nic nie dociera, albo tylko głupiego udaje...  albo co gorsza ma mnie a głupią i wciąż uważa, że do niego wzdycham hmm

1 124

Odp: ja, on i ten trzeci

Zapewne będzie Cię odwiedzać, przecież służbowo dużo wyjeżdża, więc łatwo będzie mu to zorganizować.

1 125 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-05-29 22:03:03)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Wracam dziś sobie jakby nigdy nic, otwieram skrzynkę, a tam mail od niego:
„Gratuluję! Zawsze w ciebie wierzyłem. Super! Będę cie odwiedzał ..”
Do niego naprawdę nic nie dociera, albo tylko głupiego udaje...  albo co gorsza ma mnie a głupią i wciąż uważa, że do niego wzdycham hmm

Po pierwsze - mam nadzieję, że nie przyszło Ci do głowy odpisać choć słówko!

Po drugie - najprawdopodobniej sobie Ciebie nie odpuścił.

Tu na wątku jest taki temat: " Zachowanie typu "nie znam Cię" - nie mogłabyś zastosować strategii tego kolesia, o którym pisze wieczorową porą ? wink

Jak chcesz, żeby się odczepił, rób tak: on coś do Ciebie, Ty milczysz i głowa raz w prawo, raz w lewo, raz patrzysz w sufit... Albo załączasz jeszcze bardziej mowę ciała - pokazujesz mu plecy...

Pewna moja doświadczona kumpelka w pracy, stosuje z powodzeniem tą technikę, jak chce kogoś spławić tongue Nieco chamowate, ale jakże skuteczne tongue

1 126

Odp: ja, on i ten trzeci

No faktycznie dobre...
Zauważył wygodne aspekty tej sytuacji wink

1 127

Odp: ja, on i ten trzeci

Hej!
Prześledziłam ten wątek. To jest po prostu niesamowite z jaką determinacją, regularnością, poświęceniem, ludzie starają się wybić komuś kogoś z głowy. Może trochę nie na temat ale mam pewne nurtujące mnie pytanie nawet nie tyle do autorki co do komentujących. Z góry przepraszam autorkę za posłużenie się jej przykładem, bo to nic osobistego. Czysto teoretycznie zakładając gdyby autorka nie skorzystała z Waszych rad i na koniec napisała, że jednak ona i ten facet będą razem. To z autopsji wiem, że by została tu mocno zganiona. Nie odnoszę się w tym momencie bezpośrednio do sytuacji autorki, tylko ogólnie, do podobnych zajść. Moje pytanie, dlaczego niektórzy ludzie dają sobie prawo do tego, że skoro doradzali, a dana osoba postąpiła w zupełnie inny sposób niż oczekiwali, do oceniania tej osoby i sytuacji?

Roxann co Ci mogę poradzić na przyszłość. Jest takie stare, może niezbyt ładne powiedzenie: nie bierz dupy, ze swoje grupy. Nigdy nie zadaj się z facetem z którym pracujesz.To zawsze źle rokuje, ponieważ gdy związek nie wypali będziecie skazani na spotykanie się w pracy, kontakty służbowe co jest potwornie niekomfortową sytuacją. Sprzyja konfliktom i piętrzącej się nienawiści. Tak wiesz co z oczu to z serca. Wiem z przekonania. Nie zabrzmi optymistycznie, ale skoro chcesz zerwać definitywnie kontakty może warto pomyśleć o całkowitej zmianie pracy?

Tak ogólnie to życzę Ci Roxann dużo cierpliwości, siły i wytrwałości, w dążeniu do tego żebyś ułożyła sobie życia tak żeby być naprawdę szczęśliwa.

1 128

Odp: ja, on i ten trzeci

Klara,
osobiscie uważam, że rozwody są też dla ludzi i nie ma co męczyć się na siłę, jeśli małżeństwo
jest nieszczęśliwe lub toksyczne.
Tylko tutaj facet proponuje jedynie układ na boku, bo go system mierzi. To co na ten temat napisać?

1 129

Odp: ja, on i ten trzeci
I_see_beyond napisał/a:

Po pierwsze - mam nadzieję, że nie przyszło Ci do głowy odpisać choć słówko!

I_see_beyond, nic mu nie odpisałam, bo to by pewnie zostało odebrane jako chęć dalszego kontaktu. Gdybym wiedziała kto mu przekazał, to bym specjalnie rozpuściła plotkę, że nie jadę tam sama tongue ale nie będę się w takie gierki bawić, bo kłamstwo ma jednak krótkie nogi…

Xymena napisał/a:

No faktycznie dobre...
Zauważył wygodne aspekty tej sytuacji wink

Tia, pewnie nawet się ucieszył… będę sama, w obcym miejscu.. może bardziej podatna… i „docenię”, że się pofatygował ;/

Klara Wadera napisał/a:

To jest po prostu niesamowite z jaką determinacją, regularnością, poświęceniem, ludzie starają się wybić komuś kogoś z głowy.

Nawet nie wiesz, jaka jestem im wdzięczna. To naprawdę była moja kula u nogi – kompletnie ślepe i bezsensowne zauroczenie. Tu nawet nie chodzi o romans, bo ja wiedziałam, że nie chcę i nie zgodzę się na taki „układ”. Tylko o emocjonalne uzależnienie od tego faceta, którego sama nie rozumiałam. Nie mogłam przestać o nim myśleć.. jak o ideale. Chciałam, by był choćby w moim życiu jako kolega/przyjaciel, by móc go widywać, rozmawiać, żyć tą „platoniczną miłością”. Jakie to żałosne było… hmm  Wydawało mi się to wręcz niemożliwe, by wybić go sobie z głowy.. dzięki wsparciu forum, z trudem, ale mi się udało. Teraz zupełnie inaczej na niego patrzę. Zresztą, tak jak wcześniej mogłam pisać o swoich uczuciach/emocjach w nieskończoność, bo to była totalna huśtawka – od skrajności w skrajność, tak teraz nie potrafię, bo sama nie wiem co czuję – w sumie nic. Ulgę? Tak. I chyb już obojętność. Owszem, napisałam o jego mailu, ale bez emocji – ot, raczej podzielić się tym, jaki to on teraz jest „żałosny”, że ci co się tu wypowiadali mieli rację.

1 130

Odp: ja, on i ten trzeci

Mam nadzieję, że mój wątek będzie z jednej strony przestrogą – jak bardzo ważne jest gdzie/w kim ulokujemy swoje uczucia, bo konsekwencje mogą być dramatyczne.  Jak ważna jest czujność i możliwe szybkie wyłapywanie niepokojących szczegółów. A z drugiej strony nadzieją, że z najbardziej „silnego” i beznadziejnego zauroczenia można się wyleczyć – to jednak jest proces. Siła wypierania jest ogromna, ale warto posłuchać innych, którzy z boku mają „trzeźwy” ogląd.  Zacząć postrzegać fakty, nie idee. Przestać żyć marzeniami, wyobrażeniami, tylko zdobyć się na odwagę, by „spaść na ziemię”. Ja dostałam tu wiele wsparcia i przede wszystkim cierpliwości dla mojego na tamten czas emocjonalnego zaślepienia i rozchwiania.. ale też oporu. Inni może nie będą mieli tego szczęścia.. ale może trafią na ten watek i też z Waszego zaangażowania skorzystają.
Dziękuję! :*

1 131

Odp: ja, on i ten trzeci

Pięknie to podsumowałaś, Roxann smile

Skoro są owoce ludzkiej pracy na tym forum i oznaki uzdrowienia, to ja bardzo się cieszę smile

Życzę Ci wszystkiego dobrego, mam nadzieję, że powyższa Twoja refleksja jest początkiem nowego, pięknego i radosnego rozdziału w Twoim życiu.

Powodzenia i ... wytrwałości w zdrowym rozsądku!

Piąteczka!

1 132

Odp: ja, on i ten trzeci

I_see_beyond, tak czuję, że się coś w moim życiu skończyło, zmieniło (właśnie w dużej mierze dzięki forum), ale to nie jest uczucie straty… tylko właśnie uzdrowienia. To jest jeszcze nowe uczucie bo dotąd żyłam z tym uciskiem w środku i emocjonalną udręką. Ale powoli się do tego stanu przyzwyczajam i czuję się z tym coraz lepiej - jakby spadł ze mnie jakiś ciężar, który dotąd dźwigałam i nie pozwalał poruszać się naprzód. Wszystkim „zagubionym”, tkwiącym w beznadziejnych relacjach tego uczucia życzę smile

1 133 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-06-01 17:15:40)

Odp: ja, on i ten trzeci

Znów dostałam od niego maila… chyba zauważył, że nie żartuję, bo ton zupełnie inny: „Wiem, że się na mnie obraziłaś za to, że… (i tu wiadomo litania) a nie od razu odkochałaś.  Też mógłbym powiedzieć, że się zawiodłem bo mnie ignorujesz, nie chciałaś się spotkać, nie odpisałaś choć czekałem i że przez to też się odkochałem. Wiesz, że jesteś dla mnie bardzo ważna. Inaczej nie zawracałbym sobie i tobie głowy…. itd” 
I dalej „ Wiem, że masz zasady ale nie mogę jeszcze ci się zdeklarować. Zrozum mnie ! Czy potrafiłabyś spojrzeć potem w oczy swoim dzieciom?  Jednak wciąż myślę o tobie i nie chcę stracić. Zależy mi na tobie bo cie kocham.” No i jeszcze jakieś głupoty.. brak słów…
Wiem, że nie powinnam czytać, ale te jego maile nie wzbudzają już we mnie emocji.. ot czytam z ciekawości..

Edit: czytam tez dlatego by wiedzieć, jak to on wszystko odbiera.. Wiadomo, miałam obawy co do jego reakcji, że mi zaszkodzi itd. Na to się chyba nie zanosi, ale wolę mieć maile - rękę na pulsie. Nie zamierzam jednak reagować, odpisywać itd.

1 134

Odp: ja, on i ten trzeci

Czyli wiedział od początku, że nie jesteś dobrym materiałem na kochankę i dlatego Cię okłamywał co do tej kwestii.

A tekst typu: jesteś dla mnie ważna też znam wink. Zignorowałam.

1 135

Odp: ja, on i ten trzeci

Cb, ale co znaczy dobrym materiałem?  To, że byłam tu nowa, sama, czy też o wygląd (często o sobie słyszę, że jestem „seksowna”)?  Wiadomo, że o definicję chodzi, ale ja nie czuję się bym była kochanką bo nie wiedziałam o jego żonie. A na romans z żonatym świadomie się nie zgodzę i tyle. Koniec tematu. Więc o jaki materiał chodzi? Co masz na myśli?

1 136

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie wiedziałaś,ze ma żonę? Dziwne?To jak spędzaliście wspólnie czas?

1 137

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie wiem, co to jest dobry materiał na kochankę. Tutaj są inni eksperci na forum od tego wink.

Z mojej wypowiedzi wynika: moim zdaniem, nie powiedział Ci wprost, że ma żonę, bo wiedział, że się nie zgodzisz na bycie kochanką.

1 138

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann no i gra dalej się toczy. Będzie stosował różne strategie. Nie zaszkodzi ci teraz. Przecież on jest pewny, że to się jeszcze poodkręca. 
Niesamowite jest to jak stara się Tobą manipulować. Popatrz jaką tworzy ci wizję przyszłości: wspólnych dzieci.
Wie, że tego pragniesz. Rodziny, dzieci...
I w to uderza.
"... czy potrafiłabyś spojrzeć potem w oczy swoim dzieciom..." - rewelacja!

1 139

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann gratuluję tobie tego, ze zaczynasz widzieć rzeczywistość taką jaką ona jest, że racjonalizujesz i nie wchodzisz w iluzję.
Twój "znajomy" dalej gra w swoją grę, gra twoimi emocjami, chce wzbudzić w tobie poczucie winy i jednocześnie tłumaczy swoją sytuację uczuciami dzieci, bo on nie chce ich skrzywdzić i dlatego nie może odejść od żony. ......

Jeżeli nie zrobisz nic w kierunku tego pana to on w końcu odpuści a ty może otworzysz się na innych, bo już chyba wiesz czego i kogo szukasz. Dlatego nie zaprzątaj swoich myśli i swojej skrzynki tym człowiekiem, bo on nie jest dla ciebie. Powodzenia i wiedz, że jesteś wartościową osobą która zasługuje na kogoś kto bez wahania wybierze ciebie i życie z tobą. Wybieraj mądrze dla siebie. Ładnie to napisała I_see_beyond - wytrwałości w zdrowym rozsądku! smile

1 140

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
To co tym razem napisał, to nie są głupoty.
Dzieci to podstawowy powód, który sprawia, że trudno podjąć decyzję o rozstaniu. Po prostu w przypadku ojca musi on zrezygnować z codzienności z nimi. Jeśli są małe, to jest to ekstremalnie trudne. Sprawić przykrość dziecku, dla którego jest najważniejszą osobą, to ciężkie zadanie...
W twojej sytuacji nic to nie zmienia oczywiście, ale przynajmniej szczerze ci to wyjaśnił.

1 141

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Roxann no i gra dalej się toczy. Będzie stosował różne strategie. Nie zaszkodzi ci teraz. Przecież on jest pewny, że to się jeszcze poodkręca. 
Niesamowite jest to jak stara się Tobą manipulować. Popatrz jaką tworzy ci wizję przyszłości: wspólnych dzieci.
Wie, że tego pragniesz. Rodziny, dzieci...
I w to uderza.
"... czy potrafiłabyś spojrzeć potem w oczy swoim dzieciom..." - rewelacja!

Bet ...zonkos ma już dzieci i to je raczej ma na myśli...stad tekst ze nie moze sie jeszcze zadeklarować Roksann. Tylko ze to bardzo wygodna karta przetargowa...wcale nie chodzi "niby" o wygodne granie na dwa fronty tylko dobro rodziny ....wiec dla tego  dobra on sie poświęca i obsadza Roxann w roli kochanki ...a gdyby mógł to zapewne chciałby poprowadzić ja do ołtarza wink..taaaa

1 142

Odp: ja, on i ten trzeci

Współczuję Ci. Serio. Obyś teraz nie zaczęła na nowo rozkminiac "o rety, on kocha!  Tylko nie może być ze mną". Trzymaj się faktów -  nie chcesz być kochanką, a w żadnej innej roli na chwilę obecną on nie chce Cię obsadzić. Poslij go na drzewo i niech wróci jak będzie miał więcej do zaoferowania.

1 143

Odp: ja, on i ten trzeci

Może źle zrozumiałam... Właściwie to nie rozumiem co on chce przekazać: pisze przecież Roxann czy potrafiłaby spojrzeć w oczy SWOIM  dzieciom.
Czy w takim razie obsadza ją w roli matki jego i jego żony dzieci pisząc swoim dzieciom.

1 144 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-06-02 10:12:38)

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Może źle zrozumiałam... Właściwie to nie rozumiem co on chce przekazać: pisze przecież Roxann czy potrafiłaby spojrzeć w oczy SWOIM  dzieciom.
Czy w takim razie obsadza ją w roli matki jego i jego żony dzieci pisząc swoim dzieciom.

Swoim znaczy swoim...tym ktore ma ..gdyby obsadzal Roxann w roli matki to pisalby raczej "naszym". Troszke chyba nadinterpretujesz jego przekaz. Jest to oczywista manipulacja z jego strony (zaslanianie sie dobrem dzieci jako powod do trwania w ukladzie zamiast uczciwego postawienia sprawy przed zona) ale nie jest az takim idiota zeby sugerowac ze jego dzieci to rowniez dzieci Roxann i ma obowiazek czy prawo czuc sie ich matką.
Edit...doczytalam faktycznie tam padlo czy potrafilabys ...mysle jednak ze to przejezyczenie Roxann  badz jego i mialo byc czy potrafilbym lub tez chcial by Roxann postawila sie w jego stuacji i zastanowila czy sama umialaby odejsc od meza majac dzieci

1 145

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

Edit...doczytalam faktycznie tam padlo czy potrafilabys ...mysle jednak ze to przejezyczenie Roxann  badz jego i mialo byc czy potrafilbym lub tez chcial by Roxann postawila sie w jego stuacji i zastanowila czy sama umialaby odejsc od meza majac dzieci

Tak, tu chodziło o to czy ja bym potrafiła spojrzeć swoim dzieciom w oczy będąc na jego miejscu (nie cytowałam tu dokładnie jego maila, tylko główne kwestie, potem były słowa "chciałbym to zobaczyć"). Tylko nie wiem po co on mi to mówi, bo ja ani razu nie wspomniałam że chcę, by się rozwodził, tym bardziej dla mnie. Jeżeli już to zastanowił się nad swoim życiem, postępowaniem, bo to co robi jest obrzydliwe i jest wyrazem jego egoizmu i tchórzostwa. No ale ewidentnie próbuje grać na moich uczuciach/emocjach, bym zrozumiała jaki to jest biedny, że inaczej być nie może, bo przecież są dzieci, a że się kochamy... w końcu on lepiej wie, że się nie odkochałam niż ja sama i próbuje mnie ewidentnie przekonać, że możemy (bez uszczerbku dla jego dzieci, rodziny), dać upust swojemu uczuciu... ba! nawet powinniśmy, bo inaczej oboje cierpimy... Brak słów hmm

1 146

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann widzę, że naprawdę z Tobą jest dużo lepiej.
Chyba naprawdę się od niego uwolniłaś.
Nie pozwól już więcej się wykorzystywać.

Nadal obstaję przy wersji Elle - najlepszy sposób na narcyza to zero uwagi.

1 147

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Może źle zrozumiałam... Właściwie to nie rozumiem co on chce przekazać: pisze przecież Roxann czy potrafiłaby spojrzeć w oczy SWOIM  dzieciom.
Czy w takim razie obsadza ją w roli matki jego i jego żony dzieci pisząc swoim dzieciom.

Myślę, że była to literówka zmieniająca sens tej wypowiedzi.
Według mnie, gość "chce zyć" kosztem Roxann. I ogródkiem jej to powiedział, ubierając się w piórka nieszczęśliwego męża i zarazem odpowiedzialnego ojca.

Pasożyt wielokierunkowy  jednym słowem. smile

1 148

Odp: ja, on i ten trzeci

Lilka787, prawda jest taka, że tym co on teraz pisze, tylko jeszcze bardziej mnie zraża do siebie i utwierdza w przekonaniu, jaki z niego obrzydliwy, egoistyczny, zakłamany facet.
Już nawet nie wspominałam o tym wcześniej, bo uznałam, że to mega przegięcie - napisał mi też, że ja jak to określił "jeszcze troszkę czasu mam" na dziecko (oczywiście nasze wspólne, które mi obiecał!)... w domyśle, że w tym czasie możemy sobie poromansować... jego dzieci podrosną i wtedy... już nic nie będzie stało na przeszkodzie... Ręce mi opadły sad

1 149

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Lilka787, prawda jest taka, że tym co on teraz pisze, tylko jeszcze bardziej mnie zraża do siebie i utwierdza w przekonaniu, jaki z niego obrzydliwy, egoistyczny, zakłamany facet.
Już nawet nie wspominałam o tym wcześniej, bo uznałam, że to mega przegięcie - napisał mi też, że ja jak to określił "jeszcze troszkę czasu mam" na dziecko (oczywiście nasze wspólne, które mi obiecał!)... w domyśle, że w tym czasie możemy sobie poromansować... jego dzieci podrosną i wtedy... już nic nie będzie stało na przeszkodzie... Ręce mi opadły sad

Grawitacja wreszcie zadziałała, Roxann. smile
Szkoda Ciebie dla takiego... (reszta do własnych dopowiedzeń). smile

1 150

Odp: ja, on i ten trzeci

Wstretne to !
Z premedytacją zaplanować długoterminowe oszukiwanie kobiety, która jest matką jego dzieci.
Czy w planach jest już termin odejścia, sposób.....tak aby nie stracić wizerunkowo i materialnie?

1 151

Odp: ja, on i ten trzeci

horses, ależ z żoną on też ma układ, tylko oparty na innych zasadach.
On wcale może nie mieć w planach żadnego odejścia - to była wersja dla mnie, bym nie czuła się "wykorzystana", że tracę z nim czas (ewentualnie oczywiście). Przecież te kilka lat, które on łaskawie nam daje mogą wszystko zmienić, możemy się pokłócić, znudzić sobą... a wtedy nasze "rozstanie" będzie naturalne, a on nie będzie musiał się wywiązywać z obietnicy. Zresztą już sam pokazał na przykładzie swoich zdrad ile jego słowa (chociażby przysięgi małżeńskiej) są warte. Inna rzecz, że ja nawet takiego wariantu nie rozpatruję, ale jestem w szoku, jaki jest jego tok myślenia, podejście do życia, brak szacunku dla ludzi, których podobno "kocha" hmm

1 152

Odp: ja, on i ten trzeci

Jaki ma układ z żoną?

1 153 Ostatnio edytowany przez horses (2016-06-02 11:58:28)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

horses, ależ z żoną on też ma układ, tylko oparty na innych zasadach.
On wcale może nie mieć w planach żadnego odejścia - to była wersja dla mnie, bym nie czuła się "wykorzystana", że tracę z nim czas (ewentualnie oczywiście). Przecież te kilka lat, które on łaskawie nam daje mogą wszystko zmienić, możemy się pokłócić, znudzić sobą... a wtedy nasze "rozstanie" będzie naturalne, a on nie będzie musiał się wywiązywać z obietnicy. Zresztą już sam pokazał na przykładzie swoich zdrad ile jego słowa (chociażby przysięgi małżeńskiej) są warte. Inna rzecz, że ja nawet takiego wariantu nie rozpatruję, ale jestem w szoku, jaki jest jego tok myślenia, podejście do życia, brak szacunku dla ludzi, których podobno "kocha" hmm

Problem z takimi ludźmi jest taki, że on z każdym ma układ. Tylko ta druga strona wcale nie musi wiedzieć na czym on polega.
Najlepszy mąż, jakiego kiedys znałam tzn ciepły, wyrozumiały, szarmancki ..... okazał się facetem , który od lat prowadził podwójne życie.
Dla wszystkich jego ewakuacja do kochanki była szokiem. Dla zony największym.
Za to kolega, który będąc w  związku zakochał się w innej.....pierw był okazem nieszczęścia, odchodził, wracał, bo dzieci, bo tyle lat z żoną, nie chciał rozbijać rodziny...
a jednak przyznał się i odszedł, przeprosił i zabrał ze sobą jedną walizkę.

Nie wierz w zadne układy.

1 154

Odp: ja, on i ten trzeci

Dobry przykład Horses. Tak można poznać po ludziach, jacy są: jeśli ktoś dobrze się czuje w układzie, to moim zdaniem nie świadczy o nim dobrze i nie chciałabym wchodzić w bliższe relacje z taką osobą. Nie moja bajka.

Ciekawe, czy żona wie o układzie, jaki ma z nią.

1 155

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

horses, ależ z żoną on też ma układ, tylko oparty na innych zasadach.
On wcale może nie mieć w planach żadnego odejścia - to była wersja dla mnie, bym nie czuła się "wykorzystana", że tracę z nim czas (ewentualnie oczywiście). Przecież te kilka lat, które on łaskawie nam daje mogą wszystko zmienić, możemy się pokłócić, znudzić sobą... a wtedy nasze "rozstanie" będzie naturalne, a on nie będzie musiał się wywiązywać z obietnicy. Zresztą już sam pokazał na przykładzie swoich zdrad ile jego słowa (chociażby przysięgi małżeńskiej) są warte. Inna rzecz, że ja nawet takiego wariantu nie rozpatruję, ale jestem w szoku, jaki jest jego tok myślenia, podejście do życia, brak szacunku dla ludzi, których podobno "kocha" hmm

Posłuchaj, Roxann.
Ty wciąż rozpatrujesz jego zachowania, werbalny przekaz i nieodpowiedzenia jako prawdopodobieństwo. Mimo inteligencji. Tej rozumianej ogólnie i tej, emocjonalnej.
Z Twoich postów wyziera jednak jednoznacznie, że rodziny dla Ciebie nie opuści, ale chce mieć Ciebie w charakterze pogotowia psycho-seksualnego. Bo Cię kocha podobno.
Tacy twierdzą, że miłości nie należy mieszać z rzeczywistością.
Tak, jak w "Ranczo".
Czerepach mówi żonie pełnej skrupułów, że "etyka i polityka, to dwie różne sprawy".
Niby serial komediowy, ale to kwintesencja naszego polskiego zakłamania.
Wszystkich nas.

1 156 Ostatnio edytowany przez horses (2016-06-02 12:30:36)

Odp: ja, on i ten trzeci
cb napisał/a:

Dobry przykład Horses. Tak można poznać po ludziach, jacy są: jeśli ktoś dobrze się czuje w układzie, to moim zdaniem nie świadczy o nim dobrze i nie chciałabym wchodzić w bliższe relacje z taką osobą. Nie moja bajka.

Ciekawe, czy żona wie o układzie, jaki ma z nią.

Całkiem niemała grupa kobiet zostaje porzucona przed pięćdziesiątką. Zostają bez męża i czasem w kiepskiej sytuacji materialnej,
bo nagle się okazało, że zero na wspólnym koncie, a one, co zarobiły przeznaczały na dom.
Przez lata się nie zorientowały, że " mąż nieszczęśliwy" . Wręcz przeciwnie były zapewniane, że jest dobrze,
to one marudziły, że mąż za dużo pracuje, że spędzają ze sobą mało czasu...
Więc lepiej nie wierzyć w wersje takich panów, choćby taką, że jej wszystko pasuje do czasu aż on daje kasę.... bo rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej.
Ale to zgrabna wersja. Ciężko  sprawdzić, czy prawdziwa wink

Edit Ponadto o czym tu dywagować? Zakochałeś się, źle ci w małżeństwie to się rozwiedź. Przykra sprawa, ale powszechna dzisiaj i do więzienie się nie idzie.
A jeśli nie potrafisz, żal ci dzieci, żony , to zerwij kontakty z tą drugą  i staraj się być szczęsliwy w rodzinie. Czasami się udaje. Czasam zauroczenie mija.
Taki układ- kochanka i oszukiwanie żony przez lata, to może zaproponowac tylko ktoś bez skrupułów .

1 157

Odp: ja, on i ten trzeci

horses, myślę, że w jego przypadku jest podobnie. On robi karierę, zarabia, ciągle poza domem.. w delegacjach. Natomiast żona w domu z dziećmi.  I też może myśleć, że jej wszystko pasuje, bo on kasę przynosi, a dzieciom prezenty. Przecież nawet nigdzie jej ze sobą nie zabiera, nie pokazuje. Smutne to.

1 158

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

horses, myślę, że w jego przypadku jest podobnie. On robi karierę, zarabia, ciągle poza domem.. w delegacjach. Natomiast żona w domu z dziećmi.  I też może myśleć, że jej wszystko pasuje, bo on kasę przynosi, a dzieciom prezenty. Przecież nawet nigdzie jej ze sobą nie zabiera, nie pokazuje. Smutne to.

Droga Roxann. Nie wszystko dobrze, bo on przynosi kasę. Ale wszystko dobrze, bo on dla nich tyra, ledwo zyje , aby dzieci miały dobry start, aby coś w zyciu osiągnęli.
On jej wszystko wynagrodzi. To, że sama musi wychowywac dzieci, że go nigdy nie ma....
Weź taką wersję pod uwagę.

1 159

Odp: ja, on i ten trzeci

horses, czym wynagrodzi? Zdradami? A może tym, że łaskawie jej o nich nie poinformuje, by się kobieta niepotrzebnie nie denerwowała??? Przepraszam za sarkazm, ale mnie aż telepie jak teraz o nim myślę - obrzydlistwo!

1 160

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

horses, czym wynagrodzi? Zdradami? A może tym, że łaskawie jej o nich nie poinformuje, by się kobieta niepotrzebnie nie denerwowała??? Przepraszam za sarkazm, ale mnie aż telepie jak teraz o nim myślę - obrzydlistwo!

Roxann, on nie widzi nic złego w zdradzaniu. Nie widzisz tego?
Wynagrodzi jej tym, że jak już będzie na topie, to będzie mniej pracował, to będą mieli piękny dom, że będa razem podróżować, że będzie częściej z nią...
Choćby takie teksty może jej mówić.
Nie wiem, czy on taki jest, nie wiem, czy tak robi, ale może tak być. Znasz go to się zapytaj. Rozmawiaj, to będziesz wiedziała.
Nikt tutaj nie siedzi w jego głowie. Można tylko reagować na to co piszesz i trudno pozytywnie zareagować na propozycje wieloletniego oszukiwania.
Nie da się.

1 161

Odp: ja, on i ten trzeci

masakra :< tzn. ona pewnie coś podejrzewa, skoro on się mało co interesuje rodziną i miał dla Ciebie czas, ale woli nie wiedzieć. jeśli nie pracuje, kocha go, to jest w trudnej sytuacji.

1 162

Odp: ja, on i ten trzeci

Możemy się tu oburzać, tymczasem wielu facetów i to obiektywnie na poziomie, tak właśnie myśli. Postrzegają siebie wręcz heroicznie, jako będących w sytuacji bez wyjścia. Wyznają zasadę, że odpowiedzialny facet nie opuszcza rodziny, więc pozostaje uzupełnianie braków w małżeństwie na boku. Nie widzą opcji, że o rodzinę można zadbać nawet będąc już po rozwodzie. Tak mają.
Ja bym odpisała, że rozumiesz to, że nie może się zdeklarować, ale w związku z tym dla ciebie jedynym rozwiązaniem jest zaprzestanie kontaktów.

1 163

Odp: ja, on i ten trzeci

Ok, ale to są osoby o zaburzonym postrzeganiu własnej wartości. Muszą się mieć naprawdę za nie wiadomo kogo. On tak się poświęca dla rodziny! Sypia z żoną i łoży na utrzymanie dzieci w imię wyższych wartości... dramat.

1 164

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Możemy się tu oburzać, tymczasem wielu facetów i to obiektywnie na poziomie, tak właśnie myśli. Postrzegają siebie wręcz heroicznie, jako będących w sytuacji bez wyjścia. Wyznają zasadę, że odpowiedzialny facet nie opuszcza rodziny, więc pozostaje uzupełnianie braków w małżeństwie na boku. Nie widzą opcji, że o rodzinę można zadbać nawet będąc już po rozwodzie. Tak mają.
Ja bym odpisała, że rozumiesz to, że nie może się zdeklarować, ale w związku z tym dla ciebie jedynym rozwiązaniem jest zaprzestanie kontaktów.

Masz rację, są tacy. Są też tacy, którzy są tylko bankomatami. Jest różnie.
Ale proponowanie wieloletniego układu i jak będzie dogodna chwila to ją rzucę-  to jest świństwo.... trochę ja pooszukujemy, parę lat, a później wielka ewakuacja.
Tak się nie robi, to jest podłe.

1 165

Odp: ja, on i ten trzeci
cb napisał/a:

Ok, ale to są osoby o zaburzonym postrzeganiu własnej wartości. Muszą się mieć naprawdę za nie wiadomo kogo. On tak się poświęca dla rodziny! Sypia z żoną i łoży na utrzymanie dzieci w imię wyższych wartości... dramat.

On nawet podobno nie sypia z żoną, kiedyś mi tak powiedział, tzn że żyje bez seksu, ale co to za życie? No chyba że chodziło mu o pozamałżeński. Wszystko u niego możliwe...

1 166

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:
Xymena napisał/a:

Możemy się tu oburzać, tymczasem wielu facetów i to obiektywnie na poziomie, tak właśnie myśli. Postrzegają siebie wręcz heroicznie, jako będących w sytuacji bez wyjścia. Wyznają zasadę, że odpowiedzialny facet nie opuszcza rodziny, więc pozostaje uzupełnianie braków w małżeństwie na boku. Nie widzą opcji, że o rodzinę można zadbać nawet będąc już po rozwodzie. Tak mają.
Ja bym odpisała, że rozumiesz to, że nie może się zdeklarować, ale w związku z tym dla ciebie jedynym rozwiązaniem jest zaprzestanie kontaktów.

Masz rację, są tacy. Są też tacy, którzy są tylko bankomatami. Jest różnie.
Ale proponowanie wieloletniego układu i jak będzie dogodna chwila to ją rzucę-  to jest świństwo.... trochę ja pooszukujemy, parę lat, a później wielka ewakuacja.
Tak się nie robi, to jest podłe.

Nie z ich punktu widzenia.
Bywa, że żona jest świetną mamą, dba o dom, prawie perfekcyjna pani domu, ale mąż jest tylko dodatkiem, a nie jej miłością. Czyli mówiąc wprost seksu nie ma.
Wtedy czują się usprawiedliwieni.

1 167

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:
horses napisał/a:
Xymena napisał/a:

Możemy się tu oburzać, tymczasem wielu facetów i to obiektywnie na poziomie, tak właśnie myśli. Postrzegają siebie wręcz heroicznie, jako będących w sytuacji bez wyjścia. Wyznają zasadę, że odpowiedzialny facet nie opuszcza rodziny, więc pozostaje uzupełnianie braków w małżeństwie na boku. Nie widzą opcji, że o rodzinę można zadbać nawet będąc już po rozwodzie. Tak mają.
Ja bym odpisała, że rozumiesz to, że nie może się zdeklarować, ale w związku z tym dla ciebie jedynym rozwiązaniem jest zaprzestanie kontaktów.

Masz rację, są tacy. Są też tacy, którzy są tylko bankomatami. Jest różnie.
Ale proponowanie wieloletniego układu i jak będzie dogodna chwila to ją rzucę-  to jest świństwo.... trochę ja pooszukujemy, parę lat, a później wielka ewakuacja.
Tak się nie robi, to jest podłe.

Nie z ich punktu widzenia.
Bywa, że żona jest świetną mamą, dba o dom, prawie perfekcyjna pani domu, ale mąż jest tylko dodatkiem, a nie jej miłością. Czyli mówiąc wprost seksu nie ma.
Wtedy czują się usprawiedliwieni.

Nie wiem. Nie znam żadnej kobiety, jeszcze młodej, która nie chce uprawiać seksu.
Ale znam takie, które mają mniejsze potrzeby od męża i jest to  problem do rozwiązania, bo i w tym powinien być kompromis.
Tylko, czy mniejsze potrzeby są brakiem miłości...

1 168 Ostatnio edytowany przez Xymena (2016-06-02 14:26:15)

Odp: ja, on i ten trzeci

a ja znam, nie chodzi o mniejsze potrzeby, tylko o to, że unika seksu z mężem
wystarczy poczytać w necie jak wiele jest takich przypadków, nawet tu na forum
po prostu nie zawsze motywem zawarcia małżeństwa jest miłość

każdy facet to potwierdzi, że podstawową przyczyną zdrady jest brak seksu i nie chodzi tu bynajmniej o różne temperamenty
tyle, że brak seksu jest tak naprawdę brakiem miłości, co już nie jest dla nich takie oczywiste

1 169 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-06-02 14:30:32)

Odp: ja, on i ten trzeci

Proszę Państwa!
Znów zajmujemy się gościem, który mówi: "Najważniejsza jest dla mnie rodzina, ale równie ważna jesteś dla mnie ty, gołąbeczku. Promieniu światła w w szarości codziennego życia z tą babą. Ale, wiesz... Dzieci. I co mam zrobić? Przecież nie zrobisz mi tego, bo współczujesz mi i pocieszysz kiedy o to poproszę? W końcu jesteś mi coś winna!?"

Inaczej określić tego nie potrafię, by pokazać, czym kierują się ludzie, którzy emocje innych ludzi traktują, jak dziecięce grymasy.

1 170

Odp: ja, on i ten trzeci

Excop
mnie się wydaje, że on chciałby, żeby ona poczekała na niego nawet bez romansu...

Posty [ 1 106 do 1 170 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 16 17 18 19 20 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026