netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 487 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 14 15 16 17 18 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 976 do 1 040 z 3 618 ]

976

Odp: ja, on i ten trzeci

Oj Roxann, a nie można się po prostu ubrać ładnie i elegancko?
Podoba Ci się ten facet i to bardzo,  nie ściemniaj:)
Gdyby on tylko nie miał żony....

977

Odp: ja, on i ten trzeci

Oj horses, wiesz jak to jest bo jesteś kobietą. U faceta wiadomo garnitur i tyle.. ew dylemat co do koszuli czy krawatu. A ja nie wiem czy ubrać spodnie czy spódnicę, nie mówiąc o górze.. Wiadomo żakiet. Dobra, już nie rozkminiam.. ubiorę się w to w czym się czuję dobrze smile

978

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Oj horses, wiesz jak to jest bo jesteś kobietą. U faceta wiadomo garnitur i tyle.. ew dylemat co do koszuli czy krawatu. A ja nie wiem czy ubrać spodnie czy spódnicę, nie mówiąc o górze.. Wiadomo żakiet. Dobra, już nie rozkminiam.. ubiorę się w to w czym się czuję dobrze smile

Swego czasu, byłem w Twojej sytuacji, choć bez tego bagażu emocjonalnego.
Bzykałem mężatkę, na wszelkie sposoby.
Nieszczęśliwa była w małżeństwie, bez dwóch zdań.
Niczego jednak poza seksem dać jej nie mogłem. Zapowiedziałem to na wstępie.
Zaangażowała się ponad miarę jednak. Zerwałem. Brutalnie, przyznaję. Ale inaczej postąpić nie mogłem.
Dostałem w trwarz, ale wkalkulowałem taką reakcję w ryzyko tej ostatniej rozmowy.
Były i groźby ujawnienia, jaki że mnie drań. W małym miasteczku, w którym jako taką reputację miałem,  miałoby to swoją wymowę. Nie ugiąłem się.
Powiedziałem jej, że sama musi się ratować. Ja jej w tym pomóc nie mogę.
Nie przyznała się przed mężem, ale pół roku później, była już rozwiedziona.

979

Odp: ja, on i ten trzeci

Excop, ale ta mężatka nie pasowała Ci jako osoba - osobowość, charakter, tzn. nadawała się tylko do mniej lub bardziej wyszukanego bzykania i nigdy byś się z nią nie związał bez względu na to czy cierpiałeś po żonie czy nie, czy właśnie ze względu na 'kwarantanne' nie byłeś w stanie się zaangażować?
Bo jeśli to pierwsze to faktycznie podobny powód jak u Roxann, a jeśli drugie to ..nie na temat wink

980

Odp: ja, on i ten trzeci

Excop, smutne co piszesz ale.. udzielając się na forum nie zmażesz z siebie "bydlaka" jakim byłeś sad

981 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-05-19 20:52:25)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Excop, ale ta mężatka nie pasowała Ci jako osoba - osobowość, charakter, tzn. nadawała się tylko do mniej lub bardziej wyszukanego bzykania i nigdy byś się z nią nie związał bez względu na to czy cierpiałeś po żonie czy nie, czy właśnie ze względu na 'kwarantanne' nie byłeś w stanie się zaangażować?
Bo jeśli to pierwsze to faktycznie podobny powód jak u Roxann, a jeśli drugie to ..nie na temat wink

Niestety, to pierwsze, Elle.
To drugie też pewnie miało jakieś znaczenie jednak, bo w głowie "siedział ideał".
Pisząc to, chciałem powiedzieć, że w takich sytuacjach nie ma miejsca na negocjacje. Wykonać cięcie trzeba raz, ale porządnie, licząc się z ewentualnymi konsekwencjami. smile

982

Odp: ja, on i ten trzeci

Excop, czyli jednak to pierwsze. Też zawsze jestem zdania, że - op ile nie jest to pierwsze pół roku -rok po rozstaniu z kimś ważnym, mężczyzna jest gotowy zakochać się w kimś innym, ale to musi być ktoś kto odpowiada odrazu, wtedy nie będzie czasu na "układ", bo facetowi TEŻ będzie zależało żeby kobietę mieć na wyłączność.
To przestroga dla wszystkich kobiet, które sądzą, że układ łatwo przekształcić w związek. Jest to możliwe, ale to wyjątki od reguły, a reguła jest taka, że nie da rady, bo facet jak chce to działa odrazu.

983

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
a ja jeszcze po raz ostatni polecałabym ci szczerość
po prostu w razie czego powiedziałabym, że dla ciebie to nie był tylko seks, ale coś więcej i właśnie dlatego nie ma już do tego powrotu
wtedy nie musisz niczego udawać, a mimo to sprawa jest jasna
naprawdę to żadna ujma, a on może spojrzy na to w innym świetle

984

Odp: ja, on i ten trzeci

Xymena, serio wierzysz w cuda, że stary żonaty koń nie potrafi rozpoznać oznak zakochania u młodej dziewczyny, z którą sypia i wykorzystuje jej zaangażowanie dla urozmaicenia sobie rutyny z żoną i ogólnie w życiu? SERIO?

985

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Excop, czyli jednak to pierwsze. Też zawsze jestem zdania, że - op ile nie jest to pierwsze pół roku -rok po rozstaniu z kimś ważnym, mężczyzna jest gotowy zakochać się w kimś innym, ale to musi być ktoś kto odpowiada odrazu, wtedy nie będzie czasu na "układ", bo facetowi TEŻ będzie zależało żeby kobietę mieć na wyłączność.
To przestroga dla wszystkich kobiet, które sądzą, że układ łatwo przekształcić w związek. Jest to możliwe, ale to wyjątki od reguły, a reguła jest taka, że nie da rady, bo facet jak chce to działa odrazu.

Czy cokolwiek więcej trzeba mówić, Elle? Sądzę, że nie. smile

986 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-19 22:02:23)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Xymena, serio wierzysz w cuda, że stary żonaty koń nie potrafi rozpoznać oznak zakochania u młodej dziewczyny, z którą sypia i wykorzystuje jej zaangażowanie dla urozmaicenia sobie rutyny z żoną i ogólnie w życiu? SERIO?

Prawda.
Tylko czy tu chodzi o starego żonatego konia, który urozmaica sobie życie z napaloną na niego współpracownicą ?
Raczej nie w nim jest problem. Ale w "kwiaciarce" (Excop smile ).
"Kwiaciarka" lubi sobie fantazjować o rycerzu i idealnej miłości, na drodze której stanął smok (żona z dziećmi).
Żonkoś w fantazjach "kwiaciarki"  nie jest zwyczajnym manipulantem, nielojalnymi oszustem, potrzebującym adoratorek do podbudowania swojego kruchego ego.
Żonkoś w jej głowie jest szlachetnym rycerzem, który poświęca się dla dzieci.
Ona w to wierzy, bo musi, chce i pragnie wierzyć w taką właśnie wersję zdarzeń. Przekopie cały internet, żeby znaleźć cokolwiek, co potwierdzi tę wersję, jej fantazję.
Dla "kwiaciarek" podobnym Xymenie miłość=tęsknota. Zapewne program wgrany w dzieciństwie, gdy marzyła o tym jak ktoś ją bezwarunkowo kocha, gdy wyobrażała sobie coś w stylu: jestem adoptowana a moi prawdziwi rodzice kiedyś mnie znajdą i nie wypuszczą z objęć. Takie i podobne marzenia i fantazje pozwalają "kwiaciarce" przetrwać smutne dzieciństwo, ale w dorosłym życiu mszczą się życiem w nierealnej rzeczywistości.
Właściwie nie ma co kpić z Xymeny, ona jest ze swoją emocjonalną pustką zwyczajnie nieszczęśliwa. Ratuje się w dobrze znany sobie sposób i ucieka w świat fantazji.

987

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Xymena, serio wierzysz w cuda, że stary żonaty koń nie potrafi rozpoznać oznak zakochania u młodej dziewczyny, z którą sypia i wykorzystuje jej zaangażowanie dla urozmaicenia sobie rutyny z żoną i ogólnie w życiu? SERIO?

tu nie chodzi o to, czy on potrafi, tylko o to, aby to od niej wprost usłyszał, zamiast dotychczasowych podchodów, bo teraz może udawać, że nie wiadomo w czym problem, skoro tak miło może być

988 Ostatnio edytowany przez Xymena (2016-05-19 22:21:04)

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Xymena, serio wierzysz w cuda, że stary żonaty koń nie potrafi rozpoznać oznak zakochania u młodej dziewczyny, z którą sypia i wykorzystuje jej zaangażowanie dla urozmaicenia sobie rutyny z żoną i ogólnie w życiu? SERIO?

Prawda.
Tylko czy tu chodzi o starego żonatego konia, który urozmaica sobie życie z napaloną na niego współpracownicą ?
Raczej nie w nim jest problem. Ale w "kwiaciarce" (Excop smile ).
"Kwiaciarka" lubi sobie fantazjować o rycerzu i idealnej miłości, na drodze której stanął smok (żona z dziećmi).
Żonkoś w fantazjach "kwiaciarki"  nie jest zwyczajnym manipulantem, nielojalnymi oszustem, potrzebującym adoratorek do podbudowania swojego kruchego ego.
Żonkoś w jej głowie jest szlachetnym rycerzem, który poświęca się dla dzieci.
Ona w to wierzy, bo musi, chce i pragnie wierzyć w taką właśnie wersję zdarzeń. Przekopie cały internet, żeby znaleźć cokolwiek, co potwierdzi tę wersję, jej fantazję.
Dla "kwiaciarek" podobnym Xymenie miłość=tęsknota. Zapewne program wgrany w dzieciństwie, gdy marzyła o tym jak ktoś ją bezwarunkowo kocha, gdy wyobrażała sobie coś w stylu: jestem adoptowana a moi prawdziwi rodzice kiedyś mnie znajdą i nie wypuszczą z objęć. Takie i podobne marzenia i fantazje pozwalają "kwiaciarce" przetrwać smutne dzieciństwo, ale w dorosłym życiu mszczą się życiem w nierealnej rzeczywistości.
Właściwie nie ma co kpić z Xymeny, ona jest ze swoją emocjonalną pustką zwyczajnie nieszczęśliwa. Ratuje się w dobrze znany sobie sposób i ucieka w świat fantazji.

nie masz pojęcia, jak bardzo daleka jesteś od prawdy...

989 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-19 22:38:03)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:
summerka88 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Xymena, serio wierzysz w cuda, że stary żonaty koń nie potrafi rozpoznać oznak zakochania u młodej dziewczyny, z którą sypia i wykorzystuje jej zaangażowanie dla urozmaicenia sobie rutyny z żoną i ogólnie w życiu? SERIO?

Prawda.
Tylko czy tu chodzi o starego żonatego konia, który urozmaica sobie życie z napaloną na niego współpracownicą ?
Raczej nie w nim jest problem. Ale w "kwiaciarce" (Excop smile ).
"Kwiaciarka" lubi sobie fantazjować o rycerzu i idealnej miłości, na drodze której stanął smok (żona z dziećmi).
Żonkoś w fantazjach "kwiaciarki"  nie jest zwyczajnym manipulantem, nielojalnymi oszustem, potrzebującym adoratorek do podbudowania swojego kruchego ego.
Żonkoś w jej głowie jest szlachetnym rycerzem, który poświęca się dla dzieci.
Ona w to wierzy, bo musi, chce i pragnie wierzyć w taką właśnie wersję zdarzeń. Przekopie cały internet, żeby znaleźć cokolwiek, co potwierdzi tę wersję, jej fantazję.
Dla "kwiaciarek" podobnym Xymenie miłość=tęsknota. Zapewne program wgrany w dzieciństwie, gdy marzyła o tym jak ktoś ją bezwarunkowo kocha, gdy wyobrażała sobie coś w stylu: jestem adoptowana a moi prawdziwi rodzice kiedyś mnie znajdą i nie wypuszczą z objęć. Takie i podobne marzenia i fantazje pozwalają "kwiaciarce" przetrwać smutne dzieciństwo, ale w dorosłym życiu mszczą się życiem w nierealnej rzeczywistości.
Właściwie nie ma co kpić z Xymeny, ona jest ze swoją emocjonalną pustką zwyczajnie nieszczęśliwa. Ratuje się w dobrze znany sobie sposób i ucieka w świat fantazji.

nie masz pojęcia, jak bardzo daleka jesteś od prawdy...

To wyprowadź mnie z błędu. Proszę.
Jeśli potrafisz zbudować wypowiedź dłuższą niż dwuzdaniową, to napisz SWOJĄ prawdę.
Napisz o sielskim dzieciństwie, pełnym wzorowych wzorców a potem o tym jak nie wiadomo kiedy i dlaczego utknęłaś w niesatysfakcjonującym związku z mężczyzną, z którym oprócz dzieci niewiele cię łączy.
Napisz o tym jak poznałaś jego, tego wymarzonego, jedynego i najważniejszego, ale zajętego, który poświęca się dla zdrowego rozwoju swoich dzieci i prowadzi podobny tobie smutny żywot w smutnym małżeństwie ze smutną kobietą.
Napisz o swojej wielkiej, niespełnionej miłości, która ma prawo istnieć tylko w twoich fantazjach.

990

Odp: ja, on i ten trzeci

Też trochę mnie drażni ten lakoniczny styl wypowiedzi Xymeny. Trochę olewczy  jakby nie patrzeć. Nie wiem jaki jest sens jej 'zaczepnych' odpowiedzi, skoro nigdy ich nie rozwija.

991

Odp: ja, on i ten trzeci

to raczej nie mój wątek, tylko Roxann, więc nie opiszę tu swojego życia
nikogo nie zaczepiam, jak widać jest wręcz odwrotnie
a styl każdy ma jaki ma...

992

Odp: ja, on i ten trzeci

xymena,to na uj udzielasz się, skoro to jakieś ogólnikowe wtrącenia z reguły?
Bawisz się w mistrza Yodę? Odpuść może skoro twój czas i słowa są tak cenne, że nie masz czasu machnąć kilku zdań wink

993

Odp: ja, on i ten trzeci

może wyluzujcie, bo zdaje się nie ma nic na ten temat w regulaminie forum

994 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-19 23:28:03)

Odp: ja, on i ten trzeci

Xymena, gwoli prawdy odniosłaś się do mnie osobiście pod postem skierowanym do Elle. Zaclzepiłaś mnie, więc odniosłam się do twojej wypowiedzi z grzeczności. Jestem przekonana, że w moich słowach jest sporo niewygodnej dla ciebie prawdy, stąd twoje racjonalizacje i unikanie odpowiedzi. Twoja wola, ale wstawiając swoje krótkie, pozbawione jakiegokolwiek rozwinięcia wypowiedzi jesteś mało wiarygodna. Zauważyłam już wcześniej, że podawałaś informacje o forach, z których czerpałaś tajną wiedzę nt. sposobu myślenia i postępowania mężczyzn, ale gdy ktoś poprosił cię o namiary, to się zwinęłaś. Dodam tylko, źe w tym wątku wypowiedziało się kilku mężczyzn, którzy w rozwiniętych wypowiedziach uzasadniali odmienne od ciebie stanowisko. Ale ty wiesz swoje.
Czuję, że masz ogromną potrzebę udowodnienia sobie i wszystkim w podobnej sytuacji, że miłość żonatego faceta do koleżanki jest możliwa, ale musi zostać niespełniona. Lubisz sobie pofantazjować o tym, że ktoś ciebie kocha i pragnie, ale z różnych względów nie może z tobą być. Ale to tylko twoja iluzja, czy tego chcesz czy nie.

995

Odp: ja, on i ten trzeci

Summerka
Litości, odniosłam się tylko do twojego postu, który personalnie mnie dotyczył,
ja nikogo personalnie nie atakuję, ani nie oceniam, bo nie mam takiej potrzeby,
nie wiem czemu piszesz tu o mnie, skoro to nie mój wątek

996 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-19 23:39:21)

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

to raczej nie mój wątek, tylko Roxann, więc nie opiszę tu swojego życia
nikogo nie zaczepiam, jak widać jest wręcz odwrotnie
a styl każdy ma jaki ma...

Och Xymeno, dla przypomnienia.

Nieładnie rzucać aluzje, kąśliwe uwagi a później udawać ofiarę losu i niedobrych forumowiczów, gdy ktoś próbuje odnieść się do twoich słów.
Często bywa tak, że inni, los, świat się na ciebie uwziął?

997

Odp: ja, on i ten trzeci

Daj spokój, kto chce, to sprawdzi, kto zaczął...

998 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-19 23:47:59)

Odp: ja, on i ten trzeci

Napisz coś więcej, Xymeno.
Odnieś się chociaż do jednego pytania, rozwiń chociaż jedną swoją myśl, poprzyj przykładem, doświadczeniem chociaż jedno swoje przekonanie i wyobrażenia.
Pozwól, żeby Roxann skorzystała z twojej obecności tutaj.
Myślę, że masz o wiele więcej do dania od siebie oprócz półsłówek i niezwiązanych z tematem uwag do innych. Spróbuj przynajmniej, dziewczyno może i ty, i inni skorzystają, zauważą.

999

Odp: ja, on i ten trzeci

Skup się na sobie, zamiast pouczać.

1 000 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-19 23:56:41)

Odp: ja, on i ten trzeci

Xymeno, I znowu pusty frazes, bez merytoryczny wartości. Szkoda.
Byłoby naprawdę ciekawie, może odkrywczo, gdybyś jednak napisała coś związanego z tematem.
Próbowałam, ale trudno. Dobranoc.

Wybacz Roxan za te nocne pogaduchy w twoim wątku, ale myślę, że między wierszami odczytałaś wartość.

1 001

Odp: ja, on i ten trzeci

Zanim wątek przemieni się w prawdziwe pole bitwy, przypominam, że off top stanowi naruszenie Regulaminu Forum. Bardzo proszę o kulturalną, merytoryczną i związaną z głównym tematem wątku dyskusję. Będę wdzięczna, jeśli nie będę musiała interweniować ponownie cool.
Z pozdrowieniami, Olinka

1 002

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Excop, smutne co piszesz ale.. udzielając się na forum nie zmażesz z siebie "bydlaka" jakim byłeś sad

Święty nie byłem jakiś czas temu, Roxann, fakt.
Dlatego wiem, o czym piszę, niestety. smile

1 003 Ostatnio edytowany przez horses (2016-05-20 09:22:23)

Odp: ja, on i ten trzeci

Xymena,
pewnie, że są ludzie nieszczęśliwi, którzy tkwią w związkach. Nie mają odwagi odejść, nie potrafią.
Przykładem są np współmałżonkowie alkoholików, agresorów, manipulantów.
Autentycznie nie mają siły na działanie.
Jest tez grupa osób, które są po prostu nieszczęsliwe- w związku, w pracy, w szkole. Wieczni cierpiętnicy.
Mało co ich cieszy, zawsze są na głodzie, niedocenieni, w ich odczuciu traktowani niesprawiedliwie.
Ale cała masa jest tez takich, którzy swoje świństwa przykrywają nieszczęściem, wyimaginowanym  nieszczęściem.
Osobiście uważam, że każdy dąży do szczęścia i prędzej, czy później chce zmienić swój los.
Chyba, że to całe cierpienie to teatr.

Edit A w przypadku tego wątku - stary koń, pan prezes kuty na cztery łapy, facet bez skrupułów.....
Nie tkwi w nieudanym związku, bo musi, to pewne.
Najprawdopodobniej ten związek wcale nie jest taki nieudany. Obstawiam teatr.
Albo rzeczywiście związek już go nie cieszy, ale facet ma pełną swiadomość, że na dłuższą  metę i następny w końcu
przestanie go cieszyć, więc po co coś zmieniać? Jemu to pasuje, a emocji poszuka u  nowych panienek.

1 004

Odp: ja, on i ten trzeci

Horses Ty to masz łeb  big_smile ( w sensie, że bardzo trafnie ujęłaś temat).

1 005

Odp: ja, on i ten trzeci
Lilka787 napisał/a:

Horses Ty to masz łeb  big_smile ( w sensie, że bardzo trafnie ujęłaś temat).

Doświadczenie mam, niestety już spore smile

1 006

Odp: ja, on i ten trzeci

Żyjesz Roxann?

1 007

Odp: ja, on i ten trzeci

żyje, żyję smile
wróciłam, przeżyłam... jak się okazało nie taki wilk straszny wink
niepotrzebnie się tak denerwowałam

1 008

Odp: ja, on i ten trzeci

A dokładniej: wprawdzie nie strzeliłam sobie „setki”, jak podpowiadała w żartach Zorija wink ale wieczorem zrobiłam 15 długości basenu (tak by się „wyżyć” just in case wink) a rano wzięłam długą relaksującą kąpiel. Ubrałam się normalnie. Kiedy byłam na miejscu od razu znalazłam sobie osobę „do towarzystwa” – kogoś, kogo znałam i wiedziałam, że będzie.  Usiedliśmy razem, tzn obok siebie. Potem jeszcze inna osoba do nas dołączyła. Więc już się czułam bezpieczna wink  oczywiście miałam „nagle” mnóstwo tematów z nimi do obgadania, że nie wystarczyło przerwy kawowej, obiadu itd. tongue Tym samym pan żonaty został przeze mnie totalnie „zaniedbany”. Na początku powiedzieliśmy sobie zwykłe cześć i tyle. Potem próbował mnie zaczepić, ale ja byłam pochłonięta rozmową z tamtymi osobami wink Nie robiłam jednak tego ostentacyjnie. Fajnie mi się z nimi rozmawiało i tyle. Z panem żonatym prawie wcale nie rozmawiałam. Ot tak ogólnie, jak przyszedł się przywitać i potem jak gadaliśmy o sprawach biznesowych ale też w większym gronie. Asekuracyjnie załatwiłam sobie czas (towarzystwo) do odjazdu. I jak podszedł  do mnie i zaczął niby ogólnie, że będzie chciał zmienić parę słów, powiedziałam przy innych „no słucham?”. Na co on – po konferencji. A ja, że już się umówiłam – mina bezcenna tongue
Tak czy siak, naprawdę większych emocji już we mnie nie wzbudzał, nie drżały mi rączki, nie miałam problemu by spojrzeć mu w oczy – myślę, że zachowywałam się naturalnie i bynajmniej nie byłam nieuprzejma wobec niego i naprawdę byłam już umówiona (choć się umówiłam kilka h wcześniej). Tak jak planowałam nie zostałam dziś tam na noc. On nie wiem nawet czy został. I nie obchodzi mnie to. Oczywiście były pewne „momenty” że np. spojrzałam w jego stronę i widziałam, że on też na mnie patrzy. W sumie cały czas czułam jego wzrok na sobie, ale.. nie wywoływało to już u mnie dreszczy, jak kiedyś.
Także jestem z siebie zadowolona. wink

1 009

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann naprawdę świetnie to rozegrałaś.
Jak widać dla chcącego nic trudnego.

1 010

Odp: ja, on i ten trzeci
Lilka787 napisał/a:

Roxann naprawdę świetnie to rozegrałaś.
Jak widać dla chcącego nic trudnego.

Lilka, wiesz na samo słowo "rozegrałaś" reaguję z widomego powodu alergicznie ale... nie ma co ukrywać - nauka nie idzie w las tongue wink

1 011 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-21 11:32:52)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Edit A w przypadku tego wątku - stary koń, pan prezes kuty na cztery łapy, facet bez skrupułów.....
Nie tkwi w nieudanym związku, bo musi, to pewne.
Najprawdopodobniej ten związek wcale nie jest taki nieudany. Obstawiam teatr.
Albo rzeczywiście związek już go nie cieszy, ale facet ma pełną swiadomość, że na dłuższą  metę i następny w końcu
przestanie go cieszyć, więc po co coś zmieniać? Jemu to pasuje, a emocji poszuka u  nowych panienek.

Horses, zgadzam się z tym, że on nie tkwi w tym małżeństwie, bo musi, tylko mu tak jest wygodnie. Mam nawet wrażenie, że to go jeszcze bardziej „jara”, bo niby „zakazany owoc”.
Czy jest nieszczęśliwy czy tylko się nudzi. Obstawiam, że jedno i drugie z naciskiem na to drugie. W końcu sam powiedział, że czuje się niespełniony, że w środku ma pustkę itd. Myślę jednak, że szanuje swoją żonę. Oczywiście po swojemu.  Tylko ten „system” taki zły, że każe ograniczać się do jednej. A on przecież z powodzeniem zająłby się kilkoma. tongue Oj, jaki on biedny ciągle musi walczyć z pokusą, kiedy tyle pięknych i chętnych kobiet wokół. Dla niego seks nie jest wyznacznikiem bliskości, więzi, nie mówiąc o uczuciu. On traktuje to jak naturalną fizjologiczną rzecz – jak oddychanie czy jedzenie. Potrzebuje go by żyć, funkcjonować itd.  A ta cała otoczka, zabieganie, podrywanie to go tylko nakręca.
I jeszcze inna kwestia, skoro chciał mi tylko sprawiać przyjemność, nie szczędził czułości, był na każde zawołanie to jak mogę się na niego gniewać? Toż powinnam czuć się wyróżniona, że „wybrał” mnie spośród tylu czyhających na niego. On kompletnie nie rozumie moich rozterek, podobnie pewnie nie zrozumiałby żony, gdyby się dowiedziała o jego zdradach. W końcu go nie ubyło, w jego mniemaniu. On nie rozumie oddalenia emocjonalnego, bo nigdy blisko z nikim w taki sposób nie był. A nie rozumie, bo nie zna tych uczuć. Wcześniej, jak mu wygarnęłam to i owo po jego smsach z przerwy majowej, na pytanie, jak może zdradzać swoją żonę, odpowiedział: „wystarczy o niej nie myśleć”. Przecież ona gdzieś tam jest, normalnie sobie żyje, w jego mniemaniu krzywda się jej nie dzieje… a on tylko  nie odmówi sobie przyjemności. To my kobiety robimy/mamy problemy – nie on. On chce się tylko dobrze bawić, korzystać z przyjemności itd.

1 012

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:

Edit A w przypadku tego wątku - stary koń, pan prezes kuty na cztery łapy, facet bez skrupułów.....
Nie tkwi w nieudanym związku, bo musi, to pewne.
Najprawdopodobniej ten związek wcale nie jest taki nieudany. Obstawiam teatr.
Albo rzeczywiście związek już go nie cieszy, ale facet ma pełną swiadomość, że na dłuższą  metę i następny w końcu
przestanie go cieszyć, więc po co coś zmieniać? Jemu to pasuje, a emocji poszuka u  nowych panienek.

Horses, zgadzam się z tym, że on nie tkwi w tym małżeństwie, bo musi, tylko mu tak jest wygodnie. Mam nawet wrażenie, że to go jeszcze bardziej „jara”, bo niby „zakazany owoc”.
Czy jest nieszczęśliwy czy tylko się nudzi. Obstawiam, że jedno i drugie z naciskiem na to drugie. W końcu sam powiedział, że czuje się niespełniony, że w środku ma pustkę itd. Myślę jednak, że szanuje swoją żonę. Oczywiście po swojemu.  Tylko ten „system” taki zły, że każe ograniczać się do jednej. A on przecież z powodzeniem zająłby się kilkoma. tongue Oj, jaki on biedny ciągle musi walczyć z pokusą, kiedy tyle pięknych i chętnych kobiet wokół. Dla niego seks nie jest wyznacznikiem bliskości, więzi, nie mówiąc o uczuciu. On traktuje to jak naturalną fizjologiczną rzecz – jak oddychanie czy jedzenie. Potrzebuje go by żyć, funkcjonować itd.  A ta cała otoczka, zabieganie, podrywanie to go tylko nakręca.
I jeszcze inna kwestia, skoro chciał mi tylko sprawiać przyjemność, nie szczędził czułości, był na każde zawołanie to jak mogę się na niego gniewać? Toż powinnam czuć się wyróżniona, że „wybrał” mnie spośród tylu czyhających na niego. On kompletnie nie rozumie moich rozterek, podobnie pewnie nie zrozumiałby żony, gdyby się dowiedziała o jego zdradach. W końcu go nie ubyło, w jego mniemaniu. On nie rozumie oddalenia emocjonalnego, bo nigdy blisko z nikim w taki sposób nie był. A nie rozumie, bo nie zna tych uczuć. Wcześniej, jak mu wygarnęłam to i owo po jego smsach z przerwy majowej, na pytanie, jak może zdradzać swoją żonę, odpowiedział: „wystarczy o niej nie myśleć”. Przecież ona gdzieś tam jest, normalnie sobie żyje, w jego mniemaniu krzywda się jej nie dzieje… a on tylko  nie odmówi sobie przyjemności. To my kobiety robimy/mamy problemy – nie on. On chce się tylko dobrze bawić, korzystać z przyjemności itd.

Na tym to polega przeważnie, Roxann.
Piszesz inaczej, niż do tej pory. Widzę wreszcie chłodne spojrzenie na człowieka, który jest może i nieszczęśliwy w związku. Któremu brakuje jednak nabiału, by się uwolnić z więzów "systemu" albo, jak napisałaś, tak jest mu wygodnie.
W obu wypadkach, łuski z oczu pospadać powinny.
I chyba powoli to się dzieje. smile

1 013

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Na tym to polega przeważnie, Roxann.
Piszesz inaczej, niż do tej pory. Widzę wreszcie chłodne spojrzenie na człowieka, który jest może i nieszczęśliwy w związku. Któremu brakuje jednak nabiału, by się uwolnić z więzów "systemu" albo, jak napisałaś, tak jest mu wygodnie.
W obu wypadkach, łuski z oczu pospadać powinny.
I chyba powoli to się dzieje. smile

Excop, te łuski zaczęły mi spadać m.in. dzięki Tobie smile
Nie jestem łatwym uczniem, ale przy dobrym nauczycielu...potrafię jak widać zmienić się może jeszcze nie o 180 st. ale powiedzmy 120-140 wink To jednak jest proces...

1 014

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann,
czemu on tkwi w małżeństwie to wie tylko on. Nikt mu w duszy nie siedzi.
Tak z opisu to można wywnioskować, że facet po prostu potrzebuje wrażeń i się nawet z tym przed Tobą nie kryje.
Bez względu na to dlaczego jest z żoną- czy musi, czy chce, czy coś jeszcze... to dla Ciebie chyba najważniejsze jest to, co on Tobie oferuje.
Chcesz być dodatkowym wrażeniem?  Decyzja należy do Ciebie. Na pewno On Ciebie do niczego nie zmusza.
Uwodzi, kręci, ale nie zmusza.

1 015

Odp: ja, on i ten trzeci

Horses, tak już teraz przestał się kryć. Z zatajeniem prawdy nie wyszło, na „kolegę” nie wyszło, to zaczął mówić wprost próbując mnie chyba przekonać? że to nic złego, że na tym oboje skorzystamy – taka wiesz, symbioza. Żona przecież nie jest przeszkodą, tylko elementem beznadziejnego „systemu”. On nie rozumie, jak mogę nie chcieć czegoś co jest tak cudowne, przyjemne, poczuć tej adrenalinki. On to przecież może wszystko mi zaoferować. A ja gupia uparta jestem i nie chcę się poczuć „wyjątkowa”. Rozmowy jakiekolwiek z nim nie mają żadnego sensu, bo on wie swoje. Dla niego uczucie i przywiązanie to jest właśnie objaw egoizmu a zdrada nie jest zdradą tylko przyjemnością. Facet jest „zepsuty’ do szpiku kości.

1 016

Odp: ja, on i ten trzeci

Chyba na wyrost się cieszyłam.:(
Pan żonaty napisał mi na służbowego maila, że chce się jutro ze mną spotkać bo mamy do obgadania sprawy służbowe, że chciał to ze mną zrobić w piątek, ale go olałam, co jest w jego mniemaniu niedopuszczalne – że powinnam odróżniać sprawy zawodowe od prywatnych itd.
Mail oschły. Kilka punktów o których chce ze mną rozmawiać ad projektu. Fuck hmm

1 017 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-05-22 19:49:06)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann a dlaczego niby masz mu przyznawać racje ze go olalas? Poprostu miałaś już inne plany. Zapytałaś grzecznie o co chodzi on chciał omówić "służbowe sprawy" pózniej a Ty pózniej akurat byłaś już umówiona  ....no chyba ze on jest Twoim przełożonym i w związku z tym rości sobie jakies prawa by dysponować Twym czasem i karcic. W innym wypadku powiedzialabym ze wogole nie rozumiem zarzutów i wyrzutów. A jesli w Twoim mniemaniu rzeczywiście istnieją służbowe watki które należy faktycznie omówić to skontaktuj sie z nim i umów na spotkanie najlepiej w biurze a nie na żadnej kawce w zacisznej restauracji. Bądź profesjonalna i chłodna. Taka Twoja postawa powinna go skutecznie zniechęcić do tego by wykraczać w rozmowie poza tematy służbowe a jesli nawet będzie próbował to stanowczo zaznaczaj ze to spotkanie ma charakter służbowy co sam zaznaczył w mailu. Nie uciekaj przed nim, nie chowaj głowy w piasek bo tylko dopompowujesz jego ego ze tak na Ciebie działa ze musisz jak spoloszona zakochana nastolatka go unikać. Uprzejma Obojetnosc, chłodny profesjonalizm i powinno być ok. Ostatnio udowodniłas ze umiesz być twarda smile

1 018

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann pisałam ci, że łatwo nie będzie. On ma nad tobą przewagę, to jest cwany, doświadczony facet. Nie tak łatwo z takim zerwać. Zawsze musi być górą. Gra się toczy i będzie toczyć.

1 019

Odp: ja, on i ten trzeci

On ma rację.
Skoro razem pracujecie nad projektem , to musicie rozmawiać.
Sprawy osobiste należy oddzielić od służbowych.
Ważne, aby i on je rozdzielał.

1 020

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

On ma rację.
Skoro razem pracujecie nad projektem , to musicie rozmawiać.
Sprawy osobiste należy oddzielić od służbowych.
Ważne, aby i on je rozdzielał.

Otóż to.
Myślę jednak, że skoro Roxann potrafi już spojrzeć racjonalnie na gościa, zdaje sobie jednocześnie sprawę z tego, że to ona tym razem ma przewagę.
Sprawy służbowe, owszem.
Natomiast wykorzystywanie, jak by nie było, zależności służbowej (bo patrząc w sposób zaprezentowany przez pana od Chin, tak jest) to może być podciągnięte pod molestowanie, jeśli ów "rozdział spraw służbowych od osobistych" okaże się kolejną  próbą rozdziału obowiązków wobec rodziny, a spodziewaną przyjemnością poza nią. smile

1 021 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-23 09:22:53)

Odp: ja, on i ten trzeci

Umówiłaś się z nim dzisiaj w biurze. Oczywiście wolał gdzieś w restauracji, po pracy, ale powiedziałam, że nie mam czasu na takie wyjścia i chcę to szybko załatwić i będę przygotowana do rozmowy. Powiedziałam mu też (jak podpowiadała Feniks), że wcale go nie olałam, że mógł wcześniej dać mi znać, że chce ze mną porozmawiać o sprawach służbowych a nie zostawiać na ostatnią chwilę, wiedząc, że mogę mieć inne plany.
Na co on późnym wieczorem mi odpisał, że miał wrażenie że jestem na niego obrażona, że jeśli tak to on bardzo przeprasza, że nie chciał mnie urazić, czy zawieść. Po czym dodał, że nie jest na mnie zły za piątek, że wie dlaczego tak się zachowałam.. i ze mogę go przez to co zrobił nie lubić...i dalej, tu zacytuję: " za to ja cię uwielbiam... a nawet po swojemu platonicznie kocham".
Koniec wiadomości. Nic nie odpisałam. hmm

Edit. Feniks, on nie jest moim bezpośrednim przełożonym na co dzień, ale w ramach tego projektu pracujemy jako konsorcjum - wiec teoretycznie powinnam być do jego dyspozycji, bo on jest koordynatorem z ich strony.

1 022

Odp: ja, on i ten trzeci

Wymyślił te sprawy służbowe. Urabia Roxann. Gdyby rzeczywiście chciał omówić sprawy służbowe bez oporów mógłby jej o tym powiedzieć podczas przyjęcia. Przekroczył pewną granicę. Więc powinien w tej chwili sam nauczyć się rozdzielać sprawy służbowe od prywatnych i jasno komunikować kiedy rozmowa ma dotyczyć tylko i wyłącznie spraw zawodowych.

1 023 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-23 09:41:21)

Odp: ja, on i ten trzeci

Kurczę, Roxann, czy ty z nami grasz, czy ten twój pan żonaty jest idiotą?
Najpierw piszesz

Roxann napisał/a:

Pan żonaty napisał mi na służbowego maila, że chce się jutro ze mną spotkać bo mamy do obgadania sprawy służbowe, że chciał to ze mną zrobić w piątek, ale go olałam, co jest w jego mniemaniu niedopuszczalne – że powinnam odróżniać sprawy zawodowe od prywatnych itd.
Mail oschły. Kilka punktów o których chce ze mną rozmawiać ad projektu. Fuck hmm

a potem:

Roxann napisał/a:

Umówiłaś się z nim dzisiaj w biurze. Oczywiście wolał gdzieś w restauracji, po pracy, ale powiedziałam, że nie mam czasu na takie wyjścia i chcę to szybko załatwić i będę przygotowana do rozmowy..

Nie dość, że jest tu niespójność, to dodatkowo jeśli pracujecie w miarę poważnej firmie, to menedźerowie są szkoleni odnośnie mobbingu i molestowania, dzięki czemu wiedzą, co mogą a czego im nie wolno pisać w mailach i smsach do podwładnych.
Zaczynam się czuć jak widz w twoim teatrzyku, który tu urządzasz.

Nie odpisuj. Zastanów się co ty tu teraz na forum robisz.

1 024

Odp: ja, on i ten trzeci

summerka88, tylko pierwszego maila napisał mi ze służbowego na służbowy (tego oschłego). Potem pisał z innego na prywatny.

1 025

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann jego zachowanie bylo do przewidzenia jak i teksty o kochaniu. On caly czas lawiruje pomiedzy tym co obowiazkowe (sluzbowe) a miedzy niedopowiedzianymi aluzjami ktore do niczego go nie zobowiazuja a jednak sieja Ci zamet w glowie....no bo jednak przeczytac" kocham uwielbiam Cie "  nawet takie niewinnie wplecione w watek robi wrazenie na kims kto nie jest obojetny na wypowiadajacego te slowa prawda smile?

1 026

Odp: ja, on i ten trzeci

feniks35, nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że on te wczorajsze wiadomości w nocy pisał po co najmniej szklaneczce whisky - sam się już gubi w zeznaniach.

1 027

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

feniks35, nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że on te wczorajsze wiadomości w nocy pisał po co najmniej szklaneczce whisky - sam się już gubi w zeznaniach.

Najważniejszym pytaniem, Roxann, jest, czy wyciągasz wnioski z jego "deklaracji"; czyli, czy faktem stało się, że tamto, to już naprawdę przeszłość, bez skłonności do nawrotów? Czy wciąż jednak, marzysz?

1 028

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

feniks35, nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że on te wczorajsze wiadomości w nocy pisał po co najmniej szklaneczce whisky - sam się już gubi w zeznaniach.

Roxann a jakie to ma znaczenie czy pisal trzezwy czy pijany? Kierowaly nim jasne motywy....przemycic tresci ktore sklonia Cie do analizy ...i jak widac udalo mu sie to bo juz zastanawiasz sie czy pisal swiadomy czy zamroczony, czy tak serio czuje czy to blef. Roxann to  jest inteligentny facet i on doskonale wie ze nawet jesli postanowilas byc twarda to "wyleczona" z niego jeszcze nie jestes  i wystarczy jedno wlasciwe slowo zeby Twoj pozorny spokoj zburzyc bo  kobiety czesto maja to do siebie ze zakochuja sie najbardziej w tym co slysza :) A nawet jesli on poniekad wierzy w  to co pisze to to jego "kocham" jest bezwrtosciwe. Kocha adrenaline ktora mu dostarczasz, doznania fizyczne ktore mu zapewnia sex z Toba, kocha to jak dowartosciowujesz jego ego jako mloda atrakcyjna kobieta zainteresowana nim. Kocha to co jest dla niego wygodne mile i przyjemne. Milosc ta prawdziwa nie polega tylko na tym ..przeciez wiesz.

1 029

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann gara, gra, gra...
Czego ty się spodziewałaś. To nie jest ważne jakie zagrania, ważny jest cel do osiągnięcia. On działa biznesowo.
Wchodzisz w tę grę myślę, że celowo. 
Wpisałaś się w rolę kochanki z nadzieją na awansowanie z kochanki na konkubinę, a najlepiej żonę nr 2.
To co teraz odstawiasz to standardowy foch kochanki. Da sobie z nim radę, będzie musiał pewnie pójść na jakieś ustępstwa co jest oczywiste.
Obrzydliwa gra.
Wiesz czemu obrzydliwa, bo walczysz o faceta za plecami takiej samej jak ty kobiety. Rozliczasz jej małżeństwo, spotykasz się i flirtujesz z jej mężem.
A to nie powinno cię interesować wcale.

1 030

Odp: ja, on i ten trzeci

Dokładnie, Roxy. Jego to podnieca. Te teksty, które do Ciebie wypisuje - to wszystko tworzy atmosferę.. o to w tym chodzi, nie o jakiś konkretny CEL względem Ciebie czy konkretne intencje - atmosfera, to się liczy, bo to nakręca.

Myślisz, że ten "mój" nie pisał jak to mnie uwielbia i pytał czy to możliwe kogoś kochać po tak krótkim czasie, że to wszystko jest między nami takie niesamowite, że rozumiemy się bez słów i w ogóle och i ach.
Oni to kochają. To jest zabawa słowami, podkręcanie temperatury. smile


Nie daj się w to wkręcić znowu.. hmm

1 031

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Nie daj się w to wkręcić znowu.. hmm

Nie zamierzam. Teraz się niby wycofuje z tych słów, pokazując mi definicję: Miłość platoniczna – miłość wzniosła, wyidealizowana, wolna od seksu i zmysłowości, przyjacielska, bezinteresowna, lojalna i wierna.
Albo sam jest idiotą, albo ma mnie za gupią hmm

Nie zamierzam jednak już na jego zaczepki reagować. Bo to wygląda tak, że on próbuje coś "rzucić" by zobaczyć moją reakcję, a jak nic nie wychodzi, to się wycofuje jakby nigdy nic, wymyślając jakieś wymówki itd. Ewidentnie gra. Nie chcę jednak w tej jego grze uczestniczyć:/

1 032 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-23 15:12:46)

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Roxann gara, gra, gra...
Czego ty się spodziewałaś. To nie jest ważne jakie zagrania, ważny jest cel do osiągnięcia. On działa biznesowo.
Wchodzisz w tę grę myślę, że celowo.

Spodziewałam się, że łatwo nie odpuści, ale nie zgodzę się z tym, ze wchodzę w tę grę celowo. Niby jak? Nie flirtuję z nim. Może niepotrzebnie przeczytałam wczorajsze jego wiadomości. On wciąż uważa że mam tylko focha za jego smsy więc przeprasza i obraca kota ogonem mówiąc, że nie ma nic złego na myśli, że owszem lubi mnie, nawet kocha ale to jest miłość platoniczna - nawet definicję mi pokazał. Więc teoretycznie nie powinnam się na niego gniewać i póki co nie przyjmuje do wiadomości tego, że nie chcę z nim mieć kontaktu. Dla niego jak widać nic się nie zmieniło. Nie zamierzam się na to łapać, bo wiem że to gra....

Edit: Tak naprawdę teraz dopiero jest ta konfrontacja, bo miałam w sumie cały maj wolny od niego fizycznie - najpierw przerwa majowa, potem jego wyjazd do Chin, powrót niecały tydzień temu i spotkanie na konferencji gdzie było dużo ludzi. Ja wiem, że dużo tu pisałam, przerabiałam, przemyślałam, ale teraz to muszę wcielić w życie. Nie wystarczy sobie coś założyć, trzeba się z tym zmierzyć. Staram się być silna. Naprawdę.

1 033

Odp: ja, on i ten trzeci

Jak mi dziś na spotkaniu powiedział na koniec, że chce bym w następną delegację z projektu z nim pojechała, prosto poszłam do szefa z prośbą by mnie wycofał z tego projektu. Trochę głupio zrobiłam bo nie do końca przemyślałam jaki podać powód - nie chciałam zaczynać wątku z mobbingiem czy molestowaniem, ale jakoś wybrnęłam.
Właśnie tego się obawiałam - jego dalszych kroków i stawiania mnie w niekomfortowej sytuacji. Nie wiem, może go to bawi, ale mnie bynajmniej. Wiem, że działam trochę po omacku, panikując... choć staram się zachować zimną krew i dystans. Nie jestem jednak jeszcze gotowa, nie czuję się na siłach by zaczynać z nim walkę w oparciu o paragrafy.

1 034

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Jak mi dziś na spotkaniu powiedział na koniec, że chce bym w następną delegację z projektu z nim pojechała, prosto poszłam do szefa z prośbą by mnie wycofał z tego projektu. Trochę głupio zrobiłam bo nie do końca przemyślałam jaki podać powód - nie chciałam zaczynać wątku z mobbingiem czy molestowaniem, ale jakoś wybrnęłam.
Właśnie tego się obawiałam - jego dalszych kroków i stawiania mnie w niekomfortowej sytuacji. Nie wiem, może go to bawi, ale mnie bynajmniej. Wiem, że działam trochę po omacku, panikując... choć staram się zachować zimną krew i dystans. Nie jestem jednak jeszcze gotowa, nie czuję się na siłach by zaczynać z nim walkę w oparciu o paragrafy.

Wcale się nie dziwię Twoim rozterkom.
Żyć kilka lat z wyobrażeniem ideału i wbrew sobie szukać zastępcy.
I w końcu zderzyć wyidealizowany obraz z rzeczywistością.
To musi boleć.
Nie jesteś gotowa na konfrontację, bo wyobrażenie wciąż tkwi w Twojej głowie, choć rozsądek już od dawna radził, by dać sobie spokój z panem wygodnickim i sprawnym manipulantem. Również w sferze biznesowej.
Na co czekasz, nie wiem. Może na to, że ktoś w końcu przyłapie go (czyli was razem, niestety) in flagranti i Twoja prośba o rozdzielenie przydzielonych zadań będzie wtedy uzasadniona?
Skoro gotowa nie jesteś, ignoruj prywatne odzywki, ale skrzętnie je rejestruj.
Przydadzą się. Gwarantuję. smile

1 035

Odp: ja, on i ten trzeci

Excop, to już się dzieje (wreszcie), nie tylko w mojej głowie, ale i w zachowaniu, czynach. Gdybyście nie pomogli otworzyć mi oczu, pewnie znów bym żyła jego słowami o platonicznej miłości, tym, że napisał że mnie uwielbia itd. Wiesz co dla zakochanej kobiety znaczy usłyszeć takie słowa od obiektu westchnień?! No właśnie… hmm Pewnie kolejne lata bym żyła tą niespełnioną idealną miłością. A on by tylko podrzucał mi jakieś „ochłapy” zainteresowania, piękne wyznania, by podtrzymać atmosferę.

Ale widzę, że on też panikuje. Naprawdę nie wiem czemu akurat mnie się tak uczepił, bo na zainteresowanie jego osobą ze strony innych kobiet raczej nie powinien narzekać. Sam już się jednak pogubił w zeznaniach - czego chce ode mnie, co do mnie czuje… itd. Teraz już jest taktyka na biednego misia „dlaczego mnie odrzucasz, przecież takiego mnie pokochałaś?”. A to oznacza co najmniej 3 rzeczy: 1. Scenariusz mu się posypał i facet się już nie wie w jaką rolę się wcielić, 2. Doskonale zdawał sobie sprawę, że byłam w nim zakochana i 3 najważniejsze – nie mam żadnych wątpliwości co do tego jakim jest naprawdę człowiekiem i jak daleko mu do ideału, jakim był w mojej głowie hmm

1 036

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann bo czesto jest tak ze  jak nam sie dopiero cos z rak wymyka to wtedy najbardziej chcemy to zatrzymac. Zranione ego sie tego domaga. Jak to on ktory moglby miec kazda, on ktory i Ciebie mial i wiedzial ze wpatrzona jestes w niego jak w obraz ..mialby nagle uslyszec od Ciebie" spadaj" ?! Czyzby juz wychodzil z formy, tracil powoli fason ze "nawet pewny strzal- Roxann" zaczyna go olewac ? A przy tym fajnie byloby sobie przypomniec udane wyczyny lozkowe ..zona taka przewidywalna, taka codzienna.... a tu mlodosc , sprawdzona i gwarantowana przyjemnosc ale wciaz swieza i niespowszedniala.

1 037

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

Roxann bo czesto jest tak ze  jak nam sie dopiero cos z rak wymyka to wtedy najbardziej chcemy to zatrzymac. Zranione ego sie tego domaga. Jak to on ktory moglby miec kazda, on ktory i Ciebie mial i wiedzial ze wpatrzona jestes w niego jak w obraz ..mialby nagle uslyszec od Ciebie" spadaj" ?! Czyzby juz wychodzil z formy, tracil powoli fason ze "nawet pewny strzal- Roxann" zaczyna go olewac ? A przy tym fajnie byloby sobie przypomniec udane wyczyny lozkowe ..zona taka przewidywalna, taka codzienna.... a tu mlodosc , sprawdzona i gwarantowana przyjemnosc ale wciaz swieza i niespowszedniala.

To już do Roxann zapewne doszło już jakiś czas temu.
Obawia się ona, że "dyskretna" desperacja gościa zaszkodzi jej wizerunkowi w firmie. Temu też się nie dziwię, ale stawia to w zupełnie innym świetle pobudki, którym gość się kierował zarówno kiedyś, jak i teraz.
Według Roxann, naiwności w niej już nie ma.
Pozostał pragmatyzm, z którym nie wie jeszcze, co zrobić.

1 038

Odp: ja, on i ten trzeci

A ja mysle ze nie zaszkodzi...skoro kiedys pozwolil jej odejsc i jakos szopek nie robil to teraz popajacuje i tez sie zmeczy.

1 039 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-05-24 17:01:54)

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

A ja mysle ze nie zaszkodzi...skoro kiedys pozwolil jej odejsc i jakos szopek nie robil to teraz popajacuje i tez sie zmeczy.

Owszem, ale i jego sytuacja mogła się w tym czasie zmienić.
Pan kochaś, z pewnością miał w międzyczasie "pocieszycielki".
Które jednak, miały więcej jaj albo zbyt doświadczone były, by nabrać się na gadane.
Natomiast Roxann wydawała mu się łatwym łupem ze względów wspomnianych zresztą przez Autorkę. smile

1 040

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Owszem, ale i jego sytuacja mogła się w tym czasie zmienić.
Pan kochaś, z pewnością miał w międzyczasie "pocieszycielki".
Które jednak, miały więcej jaj albo zbyt doświadczone były, by nabrać się na gadane.
Natomiast Roxann wydawała mu się łatwym łupem że względów wspomnianych zresztą przez Autorkę. smile

No właśnie, coś musiało być na rzeczy - ja jednak pewnie bym dalej "łykała", że to dlatego bo taki zakochany we mnie, że nie chce patrzeć na inne (tak jak ja w nim:P). I tak wzdychamy do siebie na odległość, któryś z kolei rok, bo nie możemy być razem. wink
O, naiwności! Dzięki, że mnie opuściłaś smile smile:)

Posty [ 976 do 1 040 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 14 15 16 17 18 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026