netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 485 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 911 do 975 z 3 618 ]

911

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Osobowość narcystyczna ze skłonnością do agresji - mój mąż.
Towarzyski, dowcipny, kobiety go uwielbiają, umie je bajerować, przystojny, przy tym taki jakby nieporadny, potrafi się wzruszać, deklarować, w ogóle opowiadać bajki ze łzami w oczach, być czuły, bardzo zaradny, świetnie zarabia, ma gest - tylko ma też jakby drugą naturę...
Książkowy psychopata. Bezwzględny, sadystyczny...
Łatwo się nabrać...
Ci ludzie są skrajni.
Roxann trudno się wyzwolić spod ich uroku, ale im szybciej otrząśniesz się i dostrzeżesz zagrożenia tym lepiej dla ciebie. Zwróć też uwagę jaki jest wobec innych. Taki kiedyś będzie wobec ciebie.

Dokładnie, te wszystkie cechy twego męża do tego żonatego z mego wątku bardzo pasują - te wszystkie skrajności.
I jeszcze a propos tego jaki jest wobec innych... No właśnie w moim towarzystwie, nie zauważał nawet pięknych kobiet (przez co bardziej się czułam wyjątkowa), do tego traktował mnie jak niemal księżniczkę itp. odgadywał potrzeby, czytał w myślach, mówił piękne słowa itd.
Ale potrafił być też bardzo bezwzględny wobec kogoś, kto mu zaszedł za skórę - jakby nagle ta maska z niego spadła. Zimina o 180 st. Dla mnie (teraz?) on jest nieprzewidywalny... wręcz przerażający. Oczywiście niby fajnie jak jesteś mu uległa, lojalna - bo jesteś traktowana jw wspomniałam, ale myślę, że gdyby coś się wydarzyło.. zrobiłabym coś w jego odczuciu wykraczającego za bardzo poza jego scenariusz.. to nie miałby do mnie sentymentów ŻADNYCH. hmm

912

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, bardzo dobrze, że się obudziłaś i przejrzałaś na oczy, dostrzegając zakłamanie pana żonatego, które przysłaniał roztaczając wokół ciebie swój czar. To jest duży krok naprzód, który zrobiłaś.
Zwróć jednak uwagę, że tak bardzo skupiłaś się na obnażaniu jego manipulacji i zakłamania, że umknęły tobie twoje motywy wejścia w relację z kimś takim. Jeśli faktycznie chcesz uniknąć w przyszłości analogicznych sytuacji, skup się na sobie, spróbuj zrozumieć dlaczego ciągnęło ciebie do faceta, który potrafi roztaczać czar, ale w środku oprócz rozdętego ego i umiejętności manipulowania innymi ma niewiele. Tutaj tkwi klucz do nielądowania w zbliżonych relacjach w przyszłości. W przeciwnym wypadku, prędzej czy później, zauroczy cię znowu ktoś, kto umie czarować jak mało kto, ale poza czarowaniem niewiele jest ci w stanie zaoferować.

913

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Zwróć jednak uwagę, że tak bardzo skupiłaś się na obnażaniu jego manipulacji i zakłamania, że umknęły tobie twoje motywy wejścia w relację z kimś takim. Jeśli faktycznie chcesz uniknąć w przyszłości analogicznych sytuacji, skup się na sobie, spróbuj zrozumieć dlaczego ciągnęło ciebie do faceta, który potrafi roztaczać czar, ale w środku oprócz rozdętego ego i umiejętności manipulowania innymi ma niewiele. Tutaj tkwi klucz do nielądowania w zbliżonych relacjach w przyszłości. W przeciwnym wypadku, prędzej czy później, zauroczy cię znowu ktoś, kto umie czarować jak mało kto, ale poza czarowaniem niewiele jest ci w stanie zaoferować.

summerka88, wydaje mi się, że po pierwsze przez moją tą nieco romantyczną naturę, „odrealnienie” w kwestiach uczuciowych, duchowych –  potrzeba wyższych, niezwykłych doznań – tej prawdziwej głębokiej miłości, bliskości i porozumienia niemal telepatycznego. To na tej podstawie „wiedziałam”, że to właśnie TEN. Bo to wszystko było takie inne, takie niezwykłe itd. hmm
Inna rzecz to naiwność, łatwowierność… i pewnie też poniekąd te cechy narcystyczne - jakieś tam, choć może nie zbyt przesadne, poczucie wyjątkowości i że na coś właśnie takiego zasługuję na taki "Ideał".

914 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-16 10:42:04)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, narcyzm ma dwie strony. Są narcyzi jawni (pan żonaty) i narcyzi ukryci. Pierwszy jest niewrażliwy, a drugi przewrażliwiony. Pierwszy jest gruboskórny, drugi cienkoskórny. Razem stanowią idealną parę, ale tylko do momentu.
Wg mnie jesteś narcyzem ukrytym, komplementarnym. Narcyzów komplementarnych inni nie określają wprost jako narcystycznych, ale raczej odbierani są jako osoby pomocne i uczynne, ale także lękowe i zależne. Ktoś taki jest bardzo przeczulony i wrażliwy na reakcje innych. Rodzice narcyzów niejawnych zawyżają w dzieciństwie, młodości poczucie własnej wartości przyszłej osoby narcystycznej przez poświęcanie nadmiernej uwagi i wyrażanie nadmiernych pochwał. Taka osoba nie rozwija oraz nie ma ku temu motywacji, aby rozwijać umiejętności koniecznych do uzyskania uwagi i pochwał w normalnych warunkach, przez co w przyszłości wpada łatwo w ręce kogoś, kto się nią "spontanicznie" zachwyci.
Nie odpowiadaj na ten post. Po prostu sobie przemyśl to, co napisałam.

915 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-16 12:28:56)

Odp: ja, on i ten trzeci

summerka88, ale co tu odpowiadać, czy nie odpowiadać - znów trafiłaś w sedno. Jak i poprzednio.


Edit: Dlatego nic do mnie nie docierało, bo będąc osobą wręcz nadwrażliwą, nie mogłam pojąć, że można być człowiekiem niewrażliwym. U mnie, zresztą jak wspominałam wcześniej, te uczucia są zawsze silne i głębokie. Czy to radość, czy miłość, czy smutek. Bardzo szybko się wzruszam, mam sentymentalny charakter. Do tego, tak mi się wdaje, w ogóle nie mam w sobie agresji, nie potrafię kłamać itd. Stąd taka jednostka jak on, z punktu widzenia psychoanalizy, była dla mnie kompletnie poza wyobrażeniem – bo to zupełnie inna osoba niż ja – skrajnie inna. A przecież, z pozoru, byliśmy tacy do siebie podobni, tak się rozumieliśmy itd. Nie byłam świadoma, że to moje odczucie "porozumienia dusz i ciał", to był efekt manipulacji, a nie rzeczywistej oceny. Dlatego nic mi się nie zgadzało, bo inna wersja, była skrajnie różna.  Stąd to dochodzenie do prawdy tyle mi zajęło... hmm

916 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-05-16 12:44:36)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

summerka88, ale co tu odpowiadać, czy nie odpowiadać - znów trafiłaś w sedno. Jak i poprzednio.


Edit: Dlatego nic do mnie nie docierało, bo będąc osobą wręcz nadwrażliwą, nie mogłam pojąć, że można być człowiekiem niewrażliwym. U mnie, zresztą jak wspominałam wcześniej, te uczucia są zawsze silne i głębokie. Czy to radość, czy miłość, czy smutek. Bardzo szybko się wzruszam, mam sentymentalny charakter. Do tego, tak mi się wdaje, w ogóle nie mam w sobie agresji, nie potrafię kłamać itd. Stąd taka jednostka jak on, z punktu widzenia psychoanalizy, była dla mnie kompletnie poza wyobrażeniem – bo to zupełnie inna osoba niż ja – skrajnie inna. A przecież, z pozoru, byliśmy tacy do siebie podobni, tak się rozumieliśmy itd. Nie byłam świadoma, że to moje odczucie "porozumienia dusz i ciał", to był efekt manipulacji, a nie rzeczywistej oceny. Dlatego nic mi się nie zgadzało, bo inna wersja, była skrajnie różna.  Stąd to dochodzenie do prawdy tyle mi zajęło... hmm

Przez dwadzieścia stron to się nie udawało, Roxann.
Nie wiem, kim jest Summerka88, ale wiem za to, że mówi to, co od dłuższego czasu próbujemy Tobie wytłumaczyć.
Jednak, ma ona tę zdolność, by zwięźle i w sposób przystępny wytłumaczyć to samo przy użyciu wiedzy o stanach o emocjonalności człowieka.
Ja takiej zdolności nie mam. Bo praktyk jestem na własnym "ja" obserwujący.
Tym bardziej ją podziwiam i dziękuję, że wzięła Twoją sprawę w swoje ręce. Trzymaj obecny kurs. To jedyna rada, którą mogę teraz przekazać. smile

917 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-16 12:52:14)

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Przez dziesięć stron to się nie udawało, Roxann.
Nie wiem, kim jest Summerka88, ale wiem za to, że mówi to, co od dłuższego czasu próbujemy Tobie wytłumaczyć.
Jednak, ma ona tę zdolność, by zwięźle i w sposób przystępny wytłumaczyć to samo przy użyciu wiedzy o stanach o emocjonalności człowieka.
Ja takiej zdolności nie mam. Bo praktyk jestem.
Tym bardziej ją podziwiam i dziękuję, że wzięła Twoją sprawę w swoje ręce. Trzymaj obecny kurs. To jedyna rada, którą mogę teraz przekazać. smile

Excop, wiem, że próbowaliście mi to wytłumaczyć i Wasza wersja, w sumie nie różniła się od tej przedstawionej przez Summerke, jednak Ona ujęła to w takie słowa i użyła takich argumentów (właśnie przy użyciu wiedzy o stanach emocjonalnych człowieka, z którymi ja mam największy problem), że ja już nie miałam "ale.." - w samo sedno!
A, jak widać oporna jestem, na przyjęcie "prawdy", jeśli nie do końca mi coś w niej pasuje. Teraz te wszystkie elementu układanki, ułożyły mi się w całość... smutną, ale prawdziwą.
Dlatego też jestem bardzo wdzięczna Summerce, tym bardziej, że chyba nawet założyła tu konto, by się wypowiedzieć w moim wątku.
Dzięki! :*

918 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-16 18:17:12)

Odp: ja, on i ten trzeci

A może po prostu te 20 stron temu nie byłam gotowa na „zderzenie” się z prawdą? Zamiast za jednym zamachem zdjąć z niego „maskę”, wolałam powoli, milimetr po milimetrze.. oswajać się z tym obrazem, który tam się pojawia. I zamiast wykonywać śmielsze ruchy wolałam choćby na chwilę, znów go zakryć, jednak już ta „maska” nie była taka idealna, bo choć się przylepiło, przyklepało, co oderwałam, to już nie wyglądało, tak jak „oryginał” z moich wyobrażeń – już nie było takie idealne. Powoli nabierałam jednak odwagi by sprawdzić, co jest pod spodem. I chociaż prawdziwy obraz zaczynał mi się rysować coraz bardziej wyraźnie… to jednak wciąż próbowałam zaklinać rzeczywistość, że jednak to nie jest to co widzę… bo te resztki maski (pewne szczegóły, sprzeczności), które nie pasowały do tego co zaczynam widzieć, jeszcze rozmywały obraz (dawały nadzieję, że jednak gdzieś się mylicie). I ostatecznie Summerka pomogła mi je zerwać. 

Wiecie, tak sobie teraz myślę, o żonach/osobach, które na co dzień żyją z takimi jednostkami… Jak się tak człowiek uprze, nie przejdzie tej drogi do prawdy...zaklnie rzeczywistość woląc żyć w iluzji, wyobrażeniami, to może i całe życie przeżyć z taką osobą mając wrażenie, że jego małżeństwo/partner byli idealni. I na koniec powiedzieć – dobrze, że wybaczyłam zdradę, że nie posłuchałam ludzi, którzy tak bardzo się mylili. Przecież on wciąż był taki cudowny dla mnie! Tyle bym straciła. W końcu inny/„zwykły” facet nigdy by mnie tak nie traktował, nie robił tylu rzeczy bym czuła się wyjątkowa (a że to tylko gra pozorów? Co tam! Ważne jak ja się w tym czuję – a czuję wyjątkowa). Kto takich gestów, szczególnie wrażliwa osoba, nie odbierze jako objaw tej „prawdziwej’ miłości? Tej wyjątkowej? Wystarczy, że będzie się uległą, łatwowierną (przestanie węszyć zdrady) i masz życie jak w bajce. Dla mnie ta droga do prawdy była konieczna i potrzebna by się ratować, bo byłam tą trzecią, ale dla żony? Nie wiem czemu wciąż mam w głowie teraz watek GIA. Ile osób żyje w „iluzji” dobrego małżeństwa/idealnego męża? Smutne to trochę.

Edit: sama nie wiem, co bym zrobiła, mając z taką osobą np. dziecko, będąc żoną. Miałam to szczęście w nieszczęściu? że zorientowałam się wczas że facet jest żonaty… a i tak jego „czar” ciągnął się za mną te lata.. blokował, nie pozwalając ułożyć sobie życia z innym, bo żaden nie dorastał mu do pięt. Tyle, że tamci faceci nie grali – byli sobą. Przez co wydawali się tacy „zwykli”, nijacy, z defektami. A przez to on jeszcze bardziej w mojej głowie „wyrastał” na ideał. I nagle się pojawił mówiąc o „niespełnionej miłości” do mnie. No i jak tu nie zgłupieć? W tym całym moim emocjonalnym oderwaniu od rzeczywistości, bozia na szczęście mi dała też rozsądek i logikę. Ale pomiędzy nimi była ciągła walka. Taka przysłowiowa serce-rozum. Myślę jednak, że nie mam problemów z moralnością, ale właśnie z emocjami/uczuciami.
Czytałam wiele wątków o zdradzie. I właśnie, są zwykle 2 sytuacje – albo kryzys, oddalenie, albo wręcz przeciwnie. I o dziwo, to właśnie w tym drugim przypadku, kobiety łatwiej wybaczały, czyż nie? Bo wciąż miały na co dzień „dowód” miłości. Jakie to mylne. Jak potrafimy się oszukiwać, dawać sobą manipulować.

919

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann nie będzie ci łatwo. Jedno ci tylko napiszę z całych sił trzymaj się od takiego typa z daleka, nie daj się wciągnąć w jego grę. To są mistrzowie manipulacji a ty już wiesz, że odporna nie jesteś.
On nie ustąpi, nie pozwoli ci się wyślizgnąć. Będzie dążył do osiągnięcia tego co zamierzył.
Nie przejmuj się tym co on wygaduje, tym co będzie próbował ci udowodnić. Nie wpadaj w pułapkę. Myśl o sobie.

920

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:

Roxann nie będzie ci łatwo. Jedno ci tylko napiszę z całych sił trzymaj się od takiego typa z daleka, nie daj się wciągnąć w jego grę. To są mistrzowie manipulacji a ty już wiesz, że odporna nie jesteś.
On nie ustąpi, nie pozwoli ci się wyślizgnąć. Będzie dążył do osiągnięcia tego co zamierzył.
Nie przejmuj się tym co on wygaduje, tym co będzie próbował ci udowodnić. Nie wpadaj w pułapkę. Myśl o sobie.

Bet, może trudno w to uwierzyć, zważywszy ile rozkminiałam, jak go idealizowałam, ale ja się naprawdę "obudziłam". Może to też kwestia tego, że nie jest to tak na "gorąco", bo jednak nasz romans zakończył się dawno temu. Problem tkwił w moich uczuciach/emocjach, które wciąż we mnie wzbudzał. Wystarczyło, że gdzieś się pojawił, napisał choćby służbowego maila.. a ja już nie mogłam przysłowiowo "spać". Właśnie dlatego, że zakończyłam tamten etap niby definitywnie fizycznie, ale nie przepracowałam pod względem emocjonalnym. I wciąż to do mnie wracało, bo zapamiętałam go z tamtego okresu takiego idealnego. Nie mogłam pojąć, że czyny nie idą w parze z prawdziwymi uczuciami tylko z egoizmu. To naprawdę trudne do przełknięcia, szczególnie dla osób wrażliwych. Skoro w moim (rzecz jasna) odczuciu byliśmy tacy podobni tak pięknie się rozumieliśmy, niemal telepatycznie - to musiało być prawdziwe uczucie. W czym mnie utwierdził? mówiąc o niespełnionej miłości do mnie, tęsknocie. On jednak wiedział co powiedzieć, wiedząc jaką mam "romantyczną" naturę, że to mnie "zmiękczy". No bo skoro jesteśmy tacy podobni, to i musimy czuć to samo? Niby logiczne? A jednak nie... siła manipulacji jest naprawdę wielka. Niby miałam przebłyski, że jest bezwzględny, że nie ma głębszych uczuć, ale "nabierał mnie" gestami charytatywnymi, wiedząc, że ,mnie to porusza i tym rośnie w moich oczach.
Teraz przyznam szczerze - wstyd mi! Że się na to złapałam i 4 lata wzdychałam do niego sad

921

Odp: ja, on i ten trzeci

Świetny, wnikliwy post #918 Roxy smile

Tak jest, siła manipulacji jest wielka i niedoceniana. Przykład GIA też bardzo trafny. Też myślę, że ta kobieta żyje z wyobrażeniem o swoim mężu, nie mężem 'z krwi i kośći', ale każdy sam wybiera wink

922 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-16 21:15:35)

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Świetny, wnikliwy post #918 Roxy smile

Tak jest, siła manipulacji jest wielka i niedoceniana. Przykład GIA też bardzo trafny. Też myślę, że ta kobieta żyje z wyobrażeniem o swoim mężu, nie mężem 'z krwi i kośći', ale każdy sam wybiera wink

Dzięki Elle :*
Mi tu zarzucono doktoryzowanie w kwestiach psychologii, o której mam blade pojęcie.. ale jednak coś w tym jest.. tylko z innej dziedziny wink stąd chyba ta moja "logika" i dociekliwość jednak w swetrach mi nieznanych..stąd taka oporna jestem smile

923

Odp: ja, on i ten trzeci

Aż musiałem przeczytać ten post 918.
Trochę się już pałętam po dziwnych historiach, wiele ludzkich tragedii znam od żywych ludzi. I zdobyłem pewność, by nikogo nie skreślać. Dwadzieścia stron mówicie? Pikuś, ludziska odzyskują rozum po dziesiątkach lat robienia głupot. Wytrwałości życzę i szczęścia do tego jednego , wartościowego.

924

Odp: ja, on i ten trzeci

Tobie Roxann wstyd. Popełniałaś błąd przez 4 lata.
Mnie wstyd ponad 20 lat, szkoda siebie i czwórki dzieci. Tak telepatia jest i do tej pory. Doskonale wiem jakie świństwo wywinie, co kombinuje i do czego jest zdolny. Wiej od tego...

925

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Świetny, wnikliwy post #918 Roxy smile

Podłączam się pod słowa Elle.

Roxann dziękuję, Excop dziękuję za miłe słowa.
Prawda jest taka Roxann, że zagłębiłam się w twój wątek, bo jest mi bliski. Ja podobnie jak ty weszłam w związek z narcyzem z tych samych zresztą powodów co ty. Z tym, że ja zostałam jego żoną.

926

Odp: ja, on i ten trzeci

Bet, przykro mi, że tak u Ciebie się potoczyło.
Ja, pomimo mego zaślepienia, miewałam przebłyski, że ten facet nie jest do końca taki, za jakiego się podaje. Ignorowałam jednak te sygnały. Teraz jak o nich przypomnę, to już zupełnie inaczej to odbieram.
Wiem, że nie da łatwo spokoju, przynajmniej na początku, ale już nie boje się konfrontacji, że znów ‘popłynę’. Dziś wrócił z Chin, więc na delegacji jednak będzie. Jak nie mógł się skontaktować ze mną te fonicznie, to napisał z innego maila. (ha! Te same kroki, co u Ivy). Przeczytałam, ale już nawet nie chce mi się przytaczać tego co napisał.  Myśleć o tym, o nim. Zamierzam być obojętna, nie reagować, a w sytuacjach koniecznych bardzo oficjalna. Nie chcę się też z nim kłócić, bo wiem, że różnie może zareagować. A raczej nie chciałabym się przekonać do czego jest zdolny.

summerka88, nic dziwnego, że bezbłędnie odczytałaś mój problem, całą sytuację.
Jeśli mogę zapytać, jak u Ciebie małżeństwo wygląda?

927

Odp: ja, on i ten trzeci

wIEM CO NA NICH DZIAŁA,
Powiedzieć , ze powiesz żonie .Momentalnie uciekaja.
Ja to przerobiłam. Jeszcze niedawno byłam kwiatuszkiem , słońcem i ni wiadomo czym.
Powedziałaam a końcu ze jak mi nie da spokoju to jej powiem.I mam spokój. Cisza jak trza juz poł roku. Ja powoli dochodze do siebie.

928

Odp: ja, on i ten trzeci

ona80, jeśli to tylko kwestia „odstraszenia” delikwenta, to może i by to podziałało. Jednak nie na każdego. Ten z mego wątku, albo i tak by w to nie uwierzył albo jako że jest mistrzem manipulacji, obrócił by sprawę mówiąc: nie sadziłem że możesz być tak egoistyczna i bezwzględna itd. Oczywiście efekt byłby ten sam. Dałby mi spokój, ale jednocześnie stałabym się jego wrogiem nr 1.
Jeśli już, to tak sobie myślałam, że tym razem JA odwrócę sytuację (w końcu miałam najlepszego „nauczyciela” manipulacji tongue) i powiem, że z kimś się zaczynam spotykać i czy ma świadomość tego, że jego wiadomości zostaną przez kogoś przeczytane i wykorzystane, bo ja nie zamierzam mieć przed tą osobą żadnych tajemnic i nie będę się chować z telefonem czy otwierać skrzynki mailowej w ukryciu. Nie wiem czy poskutkuje, ale powinno dać mu do myślenia.

929

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

ona80, jeśli to tylko kwestia „odstraszenia” delikwenta, to może i by to podziałało. Jednak nie na każdego. Ten z mego wątku, albo i tak by w to nie uwierzył albo jako że jest mistrzem manipulacji, obrócił by sprawę mówiąc: nie sadziłem że możesz być tak egoistyczna i bezwzględna itd. Oczywiście efekt byłby ten sam. Dałby mi spokój, ale jednocześnie stałabym się jego wrogiem nr 1.
Jeśli już, to tak sobie myślałam, że tym razem JA odwrócę sytuację (w końcu miałam najlepszego „nauczyciela” manipulacji tongue) i powiem, że z kimś się zaczynam spotykać i czy ma świadomość tego, że jego wiadomości zostaną przez kogoś przeczytane i wykorzystane, bo ja nie zamierzam mieć przed tą osobą żadnych tajemnic i nie będę się chować z telefonem czy otwierać skrzynki mailowej w ukryciu. Nie wiem czy poskutkuje, ale powinno dać mu do myślenia.

Wątpię, czy da się nabrać na taki dziecinny jednak podstęp, Roxann.
Musisz zdecydować.
Chcesz mieć go z głowy i zacząć żyć własnym życiem, czy jednak Twój wizerunek w jego oczach jest ważniejszy?
Jak on Ciebie postrzega, sugerowałem już wiele razy.
Pytanie, czy naprawdę dopuszczasz takie jego spojrzenie na Ciebie?
Mimo ws

930

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

ona80, jeśli to tylko kwestia „odstraszenia” delikwenta, to może i by to podziałało. Jednak nie na każdego. Ten z mego wątku, albo i tak by w to nie uwierzył albo jako że jest mistrzem manipulacji, obrócił by sprawę mówiąc: nie sadziłem że możesz być tak egoistyczna i bezwzględna itd. Oczywiście efekt byłby ten sam. Dałby mi spokój, ale jednocześnie stałabym się jego wrogiem nr 1.
Jeśli już, to tak sobie myślałam, że tym razem JA odwrócę sytuację (w końcu miałam najlepszego „nauczyciela” manipulacji tongue) i powiem, że z kimś się zaczynam spotykać i czy ma świadomość tego, że jego wiadomości zostaną przez kogoś przeczytane i wykorzystane, bo ja nie zamierzam mieć przed tą osobą żadnych tajemnic i nie będę się chować z telefonem czy otwierać skrzynki mailowej w ukryciu. Nie wiem czy poskutkuje, ale powinno dać mu do myślenia.

Wątpię, czy da się nabrać na taki dziecinny jednak podstęp, Roxann.
Musisz zdecydować.
Chcesz mieć go z głowy i zacząć żyć własnym życiem, czy jednak Twój wizerunek w jego oczach jest ważniejszy?
Jak on Ciebie postrzega, sugerowałem już wiele razy.
Pytanie, czy naprawdę dopuszczasz takie jego spojrzenie na Ciebie?
Mimo wszystko, nic nie jesteś mu winna. On pomógł Tobie, a Ty, prawdopodobnie nieświadomie, odpłaciłaś mu się jakiś czas temu. Jesteście kwita. smile

931

Odp: ja, on i ten trzeci

Excop, nie przeceniajmy jego pomocy. To, że mi coś podpowiedział, nie znaczy, że załatwił. Dla kogoś z doświadczeniem, doradzić co powinnam zrobić, to nie wielki wyczyn. Ja mu tez wiele razy pomogłam, podsyłając dane, przekazując informacje itd. A że w środowisku, zawsze dobrze o mnie mówił - też musiałam na to zapracować i się wykazać. Nie tylko on to robił, ale oczywiście jego słowa były dla mnie szczególnie ważne...swojego czasu.
Nie chcę mieć po prostu w nim wroga, wiedząc jaki potrafi być bezwzględny. Dlatego nie chce (wolę) się z nim nie kłócić, a tym bardziej szantażować donosami, bo wiem, że konsekwencje mogą być rożne. A ja nie chcę komplikować sobie życia. Mam nadzieję, że da mi spokój ot tak. Bez niepotrzebnych scen.

932

Odp: ja, on i ten trzeci

btw.. nie wiem czy oglądaliście Eurowizję.. tzn wiadomo że kibicowałam Szpakowi, ale...
teraz wciąż mam w głowie piosenkę inną:
https://www.youtube.com/watch?v=4emC0VDQGz8
chyba nie muszę mówić dlaczego wink 
ma fajną, choć niepozorną energię...
tzn dla mnie wink

933 Ostatnio edytowany przez horses (2016-05-18 18:54:00)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann,
wydaje mi się, że trochę przesadzasz.
Nie wystarczy powiedzieć koledze, że nie chcesz utrzymywać kontaktów osobistych i powtarzać to w kółko,
kiedy tylko się odezwie. Jasno dać do zrozumienia, że nie możecie się przyjaźnić, że tego nie chcesz.
W końcu odpuści. Asertywnie, jasno i do skutku. To chyba uczciwe podejście.
Chyba zaczynasz robic z niego większego świra, niż nim jest.
W sumie oprócz paru smsow, to on nic nie robi.

Edit Uważam, że Ty masz z nim większy problem niż on z Tobą. Patrząc z boku facet nie utrudniał Ci ułożenia sobie życia
przez 4 lata. Nie mścił się za zakończony romans, nie szantażował itp. Nie stanął tez w Twoich drzwiach z walizkami.
Masz problem, bo wszelki kontakt z nim wywołuje u Ciebie emocje. Rozumiem to i moim zdaniem nad tym powinnaś popracować.
On odpuści. Nawet jeśli będzie manipulował ( a może), grał na emocjach to i tak nic więcej nie zrobi.
Nie rozwali sobie życia osobistego, ani zawodowego, aby w końcu miec z Tobą znowu romans.

934 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-18 18:56:27)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Roxann,
wydaje mi się, że trochę przesadzasz.
Nie wystarczy powiedzieć koledze, że nie chcesz utrzymywać kontaktów osobistych i powtarzać to w kółko,
kiedy tylko się odezwie. Jasno dać do zrozumienia, że nie możecie się przyjaźnić, że tego nie chcesz.
W końcu odpuści. Asertywnie, jasno i do skutku. To chyba uczciwe podejście.
Chyba zaczynasz robic z niego większego świra, niż nim jest.
W sumie oprócz paru smsow, to on nic nie robi.

Horses, bo mi już nawet nie chciało się przytaczać tego co mi ostatnio pisał.. tzn już nie mam wątpliwości, że chodzi mu o jedno. Mało tego, według niego mam/powinnam być zaszczycona, bo z żadną inną kobietą nie doznał takiego spełnienia jak ze mną a miał ich wiele. Że powinnam czuć się przez to wyróżniona, czuć przewagę nad wszystkimi byłymi itd. I do tego bezczelnie, że wie, że też był moim najlepszym kochankiem i nie mogę o nim zapomnieć. To mam pisać? Mam odruch wymiotny na samą myśl hmm

Edit: a i jeszcze by utwierdzić mnie w tym jaka to wyjątkowa jestem, to się upiera, że po mnie nie korzystał już z okazji, choć miał wiele, bo ze mną to (oczywiście) było coś więcej itd. Że nie mógł zapomnieć bla bla bla.. ten facet naprawdę jest chory psychicznie!!!!!

935

Odp: ja, on i ten trzeci

Tak jak napisałam w edycji....
odpuści, tylko bądź asertywna.

936

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Tak jak napisałam w edycji....
odpuści, tylko bądź asertywna.

Tak jak napisałam w edycji, dla mnie ten facet jest chory psychicznie i tyle..

937

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Excop, nie przeceniajmy jego pomocy. To, że mi coś podpowiedział, nie znaczy, że załatwił. Dla kogoś z doświadczeniem, doradzić co powinnam zrobić, to nie wielki wyczyn. Ja mu tez wiele razy pomogłam, podsyłając dane, przekazując informacje itd. A że w środowisku, zawsze dobrze o mnie mówił - też musiałam na to zapracować i się wykazać. Nie tylko on to robił, ale oczywiście jego słowa były dla mnie szczególnie ważne...swojego czasu.

O tym właśnie mówiłem. Pomógł Ci, w ten sposób, że uwierzyłaś, że jesteś kimś ważnym dla niego w sposób, jak tę relację wówczas traktowałaś.
I robi to z naturalnej w takim wypadku, chęci pomocy.
Bo wcale nie miałem na myśli konkretnych profitów z tego tytuły. O takie sugestie chyba mnie nie podejrzewasz?

Roxann napisał/a:

Nie chcę mieć po prostu w nim wroga, wiedząc jaki potrafi być bezwzględny. Dlatego nie chce (wolę) się z nim nie kłócić, a tym bardziej szantażować donosami, bo wiem, że konsekwencje mogą być rożne. A ja nie chcę komplikować sobie życia. Mam nadzieję, że da mi spokój ot tak. Bez niepotrzebnych scen.

O te "niepotrzebne sceny" właśnie chodzi.
On musi poczuć, że one mogą nastąpić jednak.  Ze szkodą dla Ciebie być może, ale przede wszystkim, dla niego. Tutaj nadzieję trzeba odstawić na półkę spraw beznadziejnych jednak.
Bo tak to działa. Dopóki się nie wytnie wrzodu do dna, będzie odrastał i jątrzył coraz bardziej.
I nie chodzi o donos, czy szantaż.
Trzeba sprawę postawić jasno. I zrobić to, czym się go oświeciło.
To nie będzie ani szantaż, ani donos.
To będzie bezwględność. I konsekwencja w działaniu.
Czyli to, w czym i on jest dobry, jeśli nie mistrzem? smile

938

Odp: ja, on i ten trzeci

Zawsze jest tak że ciągnie do tego czego mieć nie możemy .Jednak jeśli już na początku nie ma dla Ciebie satysfakcji  z sexu z tym mniej przystojnym ,to nie rokuje pozytywnie na dalszy rozwoj związku .

939

Odp: ja, on i ten trzeci

Moim zdaniem nie jest świrem.
Jest narcyzem, nie jest empatyczny, potrafi kłamać,  może jest nadpobudliwy seksualnie.....i ma wielką ochotę uprawiać z Tobą seks.
W sumie napisał prawdę, że był Twoim najlepszym kochankiem. On to wie i czuje, że rozmyslasz, analizujesz i, że było ci z nim świetnie,
więc próbuje.
Badź twarda, asertywna....do skutku, a on odpuści.

940 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-18 19:24:46)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Moim zdaniem nie jest świrem.
Jest narcyzem, nie jest empatyczny, potrafi kłamać,  może jest nadpobudliwy seksualnie.....i ma wielką ochotę uprawiać z Tobą seks.
W sumie napisał prawdę, że był Twoim najlepszym kochankiem. On to wie i czuje, że rozmyslasz, analizujesz i, że było ci z nim świetnie,
więc próbuje.
Badź twarda, asertywna....do skutku, a on odpuści.

Wiesz horses, po tym jak napisał, że ma tyle okazji nie tylko w delegacji w rożnych krajach, ale też w swojej firmie gdzie kobiety tylko czyhają by wyhaczyć prezesa, a on nie korzysta bo nie chce, bo myśli (oczywiście) tylko o mnie. Czytaj: on się tak poświęca, tyle kobiet odrzuca, a ja go nie chcę?? Toż już mnie na piedestał wystawił. Naprawdę czuje do niego obrzydzenie, że w ogóle pomyślał, że na to mnie "nabierze". Ten facet ma naprawdę coś z głową hmm

941

Odp: ja, on i ten trzeci

Jest napalony, to wypisuje Ci takie rzeczy. Podkręca atmosferę....
W ten sposób, bo chodzi o seks. O rękę Cię przecież nie prosi, to nie będzie zaczepiał o inne tematy.
Pewnie uważa, że Ty też jesteś napalona, tylko masz focha.
Uważam, że jasne postawienie sprawy temat utnie.
Ale może trzeba mocniej mu to dać do zrozumienia. Zapytaj się Excopa, na pewno będzie potrafił coś doradzić smile

942

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Ale może trzeba mocniej mu to dać do zrozumienia. Zapytaj się Excopa, na pewno będzie potrafił coś doradzić smile

Excop, pomóż smile

943 Ostatnio edytowany przez horses (2016-05-18 19:41:38)

Odp: ja, on i ten trzeci

Ciesz się , że skończyło się na romansie.
Życie z takim facetem , to może byc koszmar.
Zdradza na zewnątrz, w domu na zmianę potulny, raz tyran, mnóstwo kłamstw.....
I ogłupiona tym wszystkim kobieta - żona, często z poczuciem, że to ona wydziwia itp., bo przecież nie  ma na nic dowodów,
mająca dzieci , często małe i zazwyczaj majaca mniejsze dochody od małżonka. To jest tragedia!

Twoja sytuacja przy sytuacji żony takiego faceta.....to jest prosta sprawa do rozwiązania. Pocieszam smile

944

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:

Ale może trzeba mocniej mu to dać do zrozumienia. Zapytaj się Excopa, na pewno będzie potrafił coś doradzić smile

Excop, pomóż smile

Post nr 937, Roxann. Nieco powyżej. Szybki jestem. smile

945 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-18 20:13:53)

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Post nr 937, Roxann. Nieco powyżej. Szybki jestem. smile

Ok, to ma sens co napisałeś, zresztą bardzo zgrabnie:

Excop napisał/a:

O te "niepotrzebne sceny" właśnie chodzi.
On musi poczuć, że one mogą nastąpić jednak.  Ze szkodą dla Ciebie być może, ale przede wszystkim, dla niego. Tutaj nadzieję trzeba odstawić na półkę spraw beznadziejnych jednak.
Bo tak to działa. Dopóki się nie wytnie wrzodu do dna, będzie odrastał i jątrzył coraz bardziej.
I nie chodzi o donos, czy szantaż.
Trzeba sprawę postawić jasno. I zrobić to, czym się go oświeciło.
To nie będzie ani szantaż, ani donos.
To będzie bezwględność. I konsekwencja w działaniu.
Czyli to, w czym i on jest dobry, jeśli nie mistrzem? smile

tylko wiesz, to ładnie brzmi, ale bardzo ogólnie.. ale ja potrzebuje konkretów.. na takie ogólne słówka to już się z nim nabrałam hmm

946

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Excop napisał/a:

Post nr 937, Roxann. Nieco powyżej. Szybki jestem. smile

Ok, to ma sens co napisałeś, zresztą bardzo zgrabnie:

Excop napisał/a:

O te "niepotrzebne sceny" właśnie chodzi.
On musi poczuć, że one mogą nastąpić jednak.  Ze szkodą dla Ciebie być może, ale przede wszystkim, dla niego. Tutaj nadzieję trzeba odstawić na półkę spraw beznadziejnych jednak.
Bo tak to działa. Dopóki się nie wytnie wrzodu do dna, będzie odrastał i jątrzył coraz bardziej.
I nie chodzi o donos, czy szantaż.
Trzeba sprawę postawić jasno. I zrobić to, czym się go oświeciło.
To nie będzie ani szantaż, ani donos.
To będzie bezwględność. I konsekwencja w działaniu.
Czyli to, w czym i on jest dobry, jeśli nie mistrzem? smile

tylko wiesz, to ładnie brzmi, ale bardzo ogólnie.. ale ja potrzebuje konkretów.. na takie ogólne słówka to już się z nim nabrałam hmm

No wiesz, Roxann?!
Dużo wcześniej (może z dziesięć stron temu) umieściłem "instrukcję".
Masz jednak skrupuły, "bo to ON przecież, a nie zwykły ktoś tam; jak bym śmiała coś takiego mu powiedzieć?"
Widzisz, on skrupułów nie ma. Jeśli zaś są, to skrzętnie je ukrywa.
Ty masz zaś skrupuły, które widać z daleka. smile

947 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-18 20:55:00)

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

No wiesz, Roxann?!
Dużo wcześniej (może z dziesięć stron temu) umieściłem "instrukcję".
Masz jednak skrupuły, "bo to ON przecież, a nie zwykły ktoś tam; jak bym śmiała coś takiego mu powiedzieć?"
Widzisz, on skrupułów nie ma. Jeśli zaś są, to skrzętnie je ukrywa.
Ty masz zaś skrupuły, które widać z daleka. smile

Mam skrupuły. Jego zwyczajnie się teraz 'boję'. I mówię to naprawdę poważnie. Nie wiem do czego ten facet jest zdolny. Więc wole z nim nie zadzierać.

948

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie wiem, czy tu chodzi o skrupuły, strach, czy tez może boisz się to ostatecznie skończyć, bo masz nadzieję....
Wydaje mi się, że jeśli podejmiesz ostateczną decyzję, to i ta sprawa- zakończenie,  wyda Ci się nie taka trudna do zrealizowania.
Moim zdaniem on nie jest zadnym świrem, tylko uważa, że na niego nadal lecisz. Jak zobaczy, ze Ci zobojętniał, to odpuści.
Ma za dużo do stracenia.

949

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann rozumiem Cię doskonale. Byłam (jestem) w bardzo podobnej sytuacji. A nawet jeszcze gorszej, ponieważ mój Pan Bumerang (tak go nazwijmy) odchodzi i wraca od dwóch lat. Jestem bardzo świadoma jak wygląda jego małżeńskie życie i ciesz się ze Tobie nic nie mówi bo pewnie jeszcze bardziej byś tego wszystkiego nie zrozumiała. Walczę z tymi powrotami. Teraz trwają krócej.  Mam wrażenie, że cały ciężar decyzji o brak kontaktu między nami spoczywa na mnie. Staram się być twarda, niemiła, odpychająca, pytam wprost z czym wraca. Zawsze jest ta sama odpowiedz - staram się ale brakuje mi siły, a na koniec słyszę jak załatwię swoje sprawy to się odezwę. Mam siebie takiej dosyć czasami, tej bezwzględnej, wymagającej. On stał się przez to strasznie malutki. Ale innej metody nie ma. Jak się sami nie ogarną to będzie to trwało w nieskończoność.  Facet nie ma żony która potrafi go krótko trzymać. Mój romans trwał 4 lata. Jego małżeństwo jest w takim stanie jak 4 lata temu. Nic się nie zmieniło. Nic nie drgnęło. Mam wrażenie, że w trakcie romansu było nawet w lepszym stanie, bo Pan Bumerang był szczęśliwy, a w związku z tym żona była zadowolona(teraz jest na pewno gorzej). Mają dwa światy i tak im jest dobrze. Problemy zamiatają pod dywan i udają że ich nie ma. To ja mu uświadomiłam, że robi krzywdę żonie, on tego nie widział, bo ona się przecież nie czepiała.
Na każdym kroku pytałam  o żonę, nie odpuszczałam, a jemu robiło się głupio przede mną, że doprowadził do stanu zawieszenia i nie potrafi tego rozwiązać. Wiem, że to może nie fair, może to wszystko prawda co mówi, ale ja takiego postępowania nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem.
Zadawaj pytania, nie bój się go. Pytaj o niego, żonę, jak żyją itp. A w ostateczności powiedz mu ze się z nią spotkasz i poprosisz by bardziej się zajęła swoim mężem ponieważ szuka sobie przyjaciółek, które wypełniają braki w ich małżeństwie.

950

Odp: ja, on i ten trzeci

Kornelia777, to nic nie da, bo tacy faceci widzą tylko własny czubek nosa, skoro Cie mógł zaspokoić i żona była szczęśliwa, to po cho.erę któraś zaczyna robić problemy. Przecież wszyscy są usatysfakcjonowani! Oni nie rozumieją co znaczy głębsze uczucie, przywiązanie.. a tym bardziej miłość. Ja przekonałam się po tym „swoim” że żadnych głębszych uczuć nie ma.. jak chociażby rozpłakałam się przy nim przy jakiejś wzruszającej sytuacji, a on zaczął się śmiać!!! Rozumiesz, śmiać?!! Dla niego nie było to do pojęcia!
Nie wiem, czy też ten Twój, ale tacy faceci-narcyzi, pozbawieni wrażliwości, mają zwykle „pierdolca’ na punkcie seksu. Ale takiego innego.. bo potrzebują doznań. Osoby obdarzone jakąkolwiek wrażliwością, tego nie potrzebują, inaczej to odbierają. Dla nich to jednak chyba jedyny bodziec do emocji + kariera. To co jest namacalne. Wtedy czują się spełnieni. Czyli: żona dzieci w domu, a poza im lepsza panienka tym lepiej .. żeby czuł się jeszcze „w obiegu”. On tej adrenaliny potrzebuje, bo innych uczuć nie ma. Ten mój też powiedział, że choć tyle rzeczy robi, tyle niby osiągnął, (ma rodzinę), specjalnie napisałam w nawiasie.. bo się tym nie chwali, a i tak mówi, że czuje pustkę.. jak mu powiedziałam że to przez jego zakłamanie i obłudę.. powiedział wymijająco że to przez „system”, że musimy się zawsze do czegoś dostosowywać.. I tyle. hmm

951

Odp: ja, on i ten trzeci

Hehe, ależ oni są przewidywalni w tych swoich rozkminach nad niedobrym światem, który tak ich biednych ogranicza.. big_smile
"mój" pieprzył to samo.

To "głupie ludzkie ograniczone myślenie" wymusza na ludziach monogamiczne związki. Ślub? Wymysł szatana ! tongue
Najlepsze to jest pie..nie się z kim tylko masz ochotę, w różnych konfliguracjach, im bardziej perwersyjnie i bezuczuciowo tym lepiej.
I dokładnie - najważniejsze są emocje, instynkty i adrenalina. "Uczucia są dla ludzi słabych, którzy nie potrafią sprzeciwić się systemowi" wink itp. etc. mądrości starego kawalera

952

Odp: ja, on i ten trzeci

Tia, Elle.. poznałam powiedzmy w międzyczasie faceta mega inteligentnego i przystojnego..ale.. jak zaczął mi rzucać że na wszystko go stać, że wszystko przeżył i ogólnie jeszcze tylko seks ekstremalny go kręci.. sorry ... Owszem zjadł u mnie kolację i powymieniał żarówki i tyle.. wink Bynajmniej nie żałuję, że nie było seksu.

953

Odp: ja, on i ten trzeci

Pierdolec na punkcie seksu wystąpił u mojego Bumeranga również, chociaż początki były takie że podejrzewałam, że o seksie to ma blade pojęcie i mało w życiu przeżył. Później się "wyrobił". Ale kariera, tak to było najważniejsze. Brak uczuć, nie wiem, na mój płacz reagował zawsze normalnie, jakiś odchyleń nie zauważyłam. Wiesz kompletnie tej dwulicowości też nie widziałam u niego. Byłam pewna, że mówi prawdę. Dałabym sobie ręce za niego uciąć i co? Mieliśmy przegadane wszystkie problemy, dosłownie wszystko. Chyba nikt go nie znał tak jak ja znałam. Ale to niezdecydowanie doprowadzało mnie do szału! Nie wytrzymałam tej jego bezsilności, słabości, braku konsekwencji itp.

954

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Tia, Elle.. poznałam powiedzmy w międzyczasie faceta mega inteligentnego i przystojnego..ale.. jak zaczął mi rzucać że na wszystko go stać, że wszystko przeżył i ogólnie jeszcze tylko seks ekstremalny go kręci.. sorry ... Owszem zjadł u mnie kolację i powymieniał żarówki i tyle.. wink Bynajmniej nie żałuję, że nie było seksu.

No, ja teraz chyba takiego 'przerabiam'. Tylko nie jest tak bezpośredni z tym seksem, na około jedzie.. wink
Ale jakie to daje poczucie bezpieczeństwa i mocy, jak wiesz, że nie ulegniesz i ogólnie wiesz czego chcesz, ZERO ochłapów i kompromisów. smile

955

Odp: ja, on i ten trzeci

Kornelia777, uwierz, ja też tak miałam. Byłam pewna, że jest ze mną szczery, ze jego intencje są dobre itd. Może nie dałabym rąk uciąć, ale wiele. Nikt go tak nie znał, nie rozumiał i zresztą w drugą stronę – to samo. I co? Ja też tej jego dwulicowości nie zauważałam WTEDY. Teraz to widzę bardzo wyraźnie.
Ten „twój” wbrew pozorom jest zdecydowany i konsekwentny, tyle że to nie pokrywa się z tym czego byś Ty od niego oczekiwała, albo z tym jakimi słowami, obietnicami Cię mami.

956

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan,
Masz go w ręku.
Masz SMS z jego telefonu.
Ty się go boisz?
To on powinien trzasc tylkiem, aby sprawa nekania Ciebie nie znalazła sądowego finału

957

Odp: ja, on i ten trzeci
After napisał/a:

Roxan,
Masz go w ręku.
Masz SMS z jego telefonu.
Ty się go boisz?
To on powinien trzasc tylkiem, aby sprawa nekania Ciebie nie znalazła sądowego finału

Dokladnie Roxann..to Ty mozesz zaszkodzic jego wizerunkowi super meza, ojca i prezesa, ktory nagabuje mlodsze kobiety na seks. Nie jest az takim kretynem by nie wiedziec ze to on ma do stracenia duzo wiecej. Nie musisz mu wcale wymyslac historyjek ze sie z kims spotykasz,  "przepraszac " niemalze ze nie mozesz z nim isc do lozka ani wyzywac od najgorszych.  Prosty, krotki komunikat ze nie jestes zainteresowana nim ani jako partnerem do lozka ani przyjacielem bo w takie uklady zwyczajnie nie wierzysz, zyczysz mu wszystkiego dobrego, nie chowasz urazy ale prosisz o uszanowanie Twej woli braku  kontaktow i nara ...a potem juz konsekwentne ignorowanie wszelakich wiadomosci od niego. Proste ale widac ze zarazem za  trudne jeszcze dla Ciebie do zrealizowania. Czego sie boisz? A moze tego ze naprawde kontakt sie utnie?

958

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

Dokladnie Roxann..to Ty mozesz zaszkodzic jego wizerunkowi super meza, ojca i prezesa, ktory nagabuje mlodsze kobiety na seks.

Czyżby? Jakby co, to kto szybciej uwierzy w moją wersję o nękaniu niż w jego, że to ja na niego leciałam, a on mnie olał, wiec się mszczę?? Nikt, może dopiero sąd.
Przecież sama mam dowód w ostatnich wiadomościach z jaką pogardą pisze o pracownicach które tylko kombinują jak go "wyhaczyć". Nawet jeśli to jego wymysł, by wzbudzić moją zazdrość, to i tak o nim dużo mówi.
Boję się że zaszkodzi mi w pracy, jego zachowania w stosunku do mnie - reakcji.
Jutro się widzimy, mamy ważne spotkanie z poważnymi ludźmi. Nie chcę zaczynać z nim jakichś "brudnych" przepychanek, posuwać się do szantażu itd.
Nic nie odpisuję na jego prywatne wiadomości, nie wdaję się z nim w dyskusję. Jutro muszę być twarda!

959

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxi trzymaj się wskazówek Elle, które Ci wcześniej napisała, a zwłaszcza ZERO UWAGI.
Już ona się zna na narcyzach. W ten sposób będziesz górą - wyrzuć go ze swojej głowy.

960

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann , wasza relacja haczy o mobing. Samo zjawisko jest ciężkie, ale nie niemożliwe. Jasnym jest, że samo się nie skończy, a na pewno nie polubownie jak byś chciała. Wejdź na "blog mężczyzny i znajdź temat o mobingu. Są z tego wyjścia różnego rodzaju, ale przyjaciółmi już nie bedziecie i chyba dobrze.

961

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Dokladnie Roxann..to Ty mozesz zaszkodzic jego wizerunkowi super meza, ojca i prezesa, ktory nagabuje mlodsze kobiety na seks.

Czyżby? Jakby co, to kto szybciej uwierzy w moją wersję o nękaniu niż w jego, że to ja na niego leciałam, a on mnie olał, wiec się mszczę?? Nikt, może dopiero sąd.
Przecież sama mam dowód w ostatnich wiadomościach z jaką pogardą pisze o pracownicach które tylko kombinują jak go "wyhaczyć". Nawet jeśli to jego wymysł, by wzbudzić moją zazdrość, to i tak o nim dużo mówi.
Boję się że zaszkodzi mi w pracy, jego zachowania w stosunku do mnie - reakcji.
Jutro się widzimy, mamy ważne spotkanie z poważnymi ludźmi. Nie chcę zaczynać z nim jakichś "brudnych" przepychanek, posuwać się do szantażu itd.
Nic nie odpisuję na jego prywatne wiadomości, nie wdaję się z nim w dyskusję. Jutro muszę być twarda!

Roxann czytaj ze zrozumieniem. Ja Ci nie pisze ze masz mu przy pierwszym spotkaniu nawrzucac ...wrecz przeciwie unikac kontaktu i tylko jesli nie odpusci to jasno zakomunikowac "dziekuje  nie jestem zainteresowana." a nie wymyslac bajki o tym ze wlasnie kogos poznalas. Jesli jest narwancem psycholem to dopiero taka wiadomosc go rozdrazni ...i pobudzi do dzialania by udowodnic "czyja jestes". A co do wierzenia w czyjes wersje to najpierw ktores z was musialoby zaczac o tym rozpowiadac na forum. Ty tego nie zrobisz on tez wiec o czym mowa? Jesli to jest facet na eksponowanym stanowisku to juz sam smrod wokol jego osoby niewazne czy potwierdzony czy nie zrobi mu niefajny PR. Piszesz ze sie go boisz.. czyli co jak powie ze masz sie z nim przespac to ze strachu to zrobisz bo moze Ci zaszkodzic ? No wez dziewczyno.

962

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Roxann , wasza relacja haczy o mobing. Samo zjawisko jest ciężkie, ale nie niemożliwe. Jasnym jest, że samo się nie skończy, a na pewno nie polubownie jak byś chciała. Wejdź na "blog mężczyzny i znajdź temat o mobingu. Są z tego wyjścia różnego rodzaju, ale przyjaciółmi już nie bedziecie i chyba dobrze.

Apologises, ja wciąż jednak wierzę, że to da się w miarę przyzwoicie zakończyć, bez żadnych scen. Że, tak jak pisała horses, on myśli, że wciąż na niego lecę i chciał podkręcić atmosferę, wiedząc, że się jutro zobaczymy. Jednak, jak zobaczy, że nie żartuję, i to nie jest tylko kwestia tego, że mam focha, to też odpuści.
W końcu tyle chętnych wokół tongue więc tym bardziej nie powinien się mną przejąć...

963

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie w możliwości wyboru spośród innych chodzi. Złapał Cię, trzyma (być może w swoim haremie, brałaś taką możliwość? ) i bez powodu nie puści. Ot kolejny foch, fanaberia . Jesteś zdobyczą dla jego ego. Zajrzyj na tamtego bloga, są inne rozwiązania.

964

Odp: ja, on i ten trzeci

Apologises, nie przerażaj mnie!
No ale co on może? Przecież siłą mnie nie zaciągnie do swego pokoju, nie zgwałci!! Tylko gadać sobie może, ale mnie te jego żałosne słówka nie ruszają. Wręcz przeciwnie, przez to jeszcze większą czuję do niego odrazę.

965

Odp: ja, on i ten trzeci

Także Cię nie rozstrzela. Naprzykrzanie się, psucie opinii, wpływ na charakter Twojej pracy. Mobing ma różne oblicza, złośliwość nie zna granic. Może domorośle określiliśmy go jako narcyza, to daje mu jego "prawa" . Łatwo się nie zatrzyma. Czasem działa trzymanie w szachu, ale to męczące długotrwałe.

966

Odp: ja, on i ten trzeci

Miejmy nadzieję, że chociaż w jednym nie pomyliłam się co do niego i nie będzie naprzykrzał się, psuł mi opinii itd. Dlatego wolę zejść mu z drogi bez niepotrzebnych scen i przepychanek.

967

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann,
może powiedz mu w końcu wprost, że nie chcesz kontaktów.
Bez zali, pytania o żonę..... Nie chcesz i już.
Z dużym prawdopodobieństwem odpuści prędzej, czy później.
Pytanie, czy na pewno nie chcesz żadnego kontaktu. Bo pisałaś, że chcesz przyjaźni, że byłaś zakochana...
Rozumiem, że to trudne i niejednoznaczne, i tak  łatwo nie mija.
Przecież jeszcze Ci nie zaszkodził, nie straszył.... więc spokojnie

968

Odp: ja, on i ten trzeci

Horses, o przyjaźni to ja myślałam zanim nie "zdradził się" z tym czego naprawdę ode mnie chce, co mu chodzi po głowie. I bynajmniej to nie są koleżeńskie relacje. Wcześniej mogłam jeszcze naiwnie wierzyć, że nie ma niecnych zamiarów, złych intencji. Teraz już nie mam żadnych wątpliwości.
Ja mu powiedziałam, że nie chce z nim kontaktu już kilkakrotnie, ostatnio nawet zablokowałam jego numer na prywatnym telefonie. A on i tak dalej próbował się ze mną skontaktować.
Znając go pewnie obróci wszystko w żart, że przecież to było takie niewinne pisanie, gdy był w Chinach, ot dla umilenia czasu, że mogę czuć się bezpieczna itp. itd. Stara śpiewka.
Dlatego nie zamierzam w ogóle z nim już wchodzić w żadną dyskusję, bo wiem, że w niej "przegram". Po prostu nie i tyle.

969

Odp: ja, on i ten trzeci

Rozumiem.
Ostatni raz w cztery oczy mu to powiedz i zero kontaktu, a jak nie podziała......
to zastosuj rady Excop-a. W  sumie On wie, jak traktuje się "uciążliwą dla ogółu część społeczności".
Naprawdę , uważam, że on odpuści, tylko musisz się trzymać i do skutku jasno mu to mówić.

970

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, Ty na wszystko masz jednak argument :-)
Ludzie Ci piszą żebyś się nie wygłupiała wymyślaniem historyjek że poznałaś kogoś, a Ty że przeciez chcesz załatwić wszystko "polubownie". Piszą żebyś postawiła sprawę jasno a Ty że boisz się bo on taki bezwzględny. Piszą Ci że nie musisz sięniczego obawiać, bo to Ty masz wszystkie asy w rękawie i dowody w postaci smsów, a Ty odpowiadasz że kto szybciej uwierzy w moją wersję o nękaniu niż w jego?
Czy Ty naprawdę nie widzisz że to są Twoje własne usprawiedliwienia? Nie ma innego wyjścia z tej sytuacji jak zupełnie odcięcie się od niego. I daję sobie rękę uciąć że jak odetniesz wszelkie kontakty prywatne to i służbowe też znikną. Bo on Cię nie potrzebuje do pracy, on Cię trzyma tylko w jednym celu, ale Ty to już wiesz. 
Żaden Twój argument do mnie nie trafia. Żadne Twoje strachy, obawy, wymyślanie co by było gdyby. On Ci nic nie zrobi, to od Ciebie zależy jak długo będziesz się bawić w tę ciuciubabkę.

971

Odp: ja, on i ten trzeci
ivy71 napisał/a:

Roxann, Ty na wszystko masz jednak argument :-)

smile
Dobra, denerwuję się jutrem. Wiem, że niepotrzebnie, ale niech już będzie sobota!
Tak jak ktoś wcześniej zauważył, że w tym czasie owszem wiele się działo, ale głównie w mojej głowie. Na odległość czuję się silna. Jutro będzie konfrontacja.

972

Odp: ja, on i ten trzeci

No i super. Widz? ?e powoli zbli?asz si? do celu. Tak jak sama zauwa?y?a?, wi?kszo?? dzieje si? w Twojej g?owie.
A jutro... my?l? ?e g?ównie b?dzie to konfrontacja Ciebie z Tob?. Uwa?am ?e nie powinna? z nim w ogóle zaczyna? jakiejkolwiek rozmowy i unika? sytuacji sam na sam, a jak si? zdarzy to po prostu odej??.
Pami?tam sama swoje w?asne rozterki, Ty te? pewnie pami?tasz... jak dawno to by?o. ?aden z moich czarnych scenariuszy si? nie sprawdzi?, ale to dlatego ?e JA na to nie pozwoli?am, bo wiem ?e jakbym ruszy?a to gówno to jeszcze d?ugo by ?mierdzia?o.
Ja trzymam kciuki. Napisz po.

973 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-05-19 14:14:01)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, niestety mo?esz jutro "polec" nie dlatego, ?e zaczniesz z nim rozmawia? czy flirtowa?...
ale dlatego, ?e zdradzi Ci? Twoje zachowanie niewerbalne. On to natychmiast zauwa?y. ?e niby - wg niego teoretycznie, bo taka z Ciebie z?o?nica - nie chcesz z nim si? zadawa?,
ale...
trz?s? Ci si? r?ce
jeste? spi?ta
denerwujesz si?
nie potrafisz normalnie z nim rozmawia?, patrze? mu przy tym w oczy (o sprawach s?u?bowych oczywi?ci)
rumienisz si?, jeste? speszona
itd.
To b?d? dla niego bardzo mocne i wystarczaj?ce komunikaty. Niestety. Przyda?oby si?, ?eby? np. strzeli?a sobie z jak?? setk?, wtedy mo?e lepiej da?aby? sobie rad? ":P ?art, oczywi?cie.
Dlatego ja uwa?am, ?e zbyt mocne Twoje "granie" twardej, odpornej, odmienionej - na niewiele si? zda.
Jedyne, co wg mnie ma szans? powodzenia - to tak jak pisa?y dziewczyny - bardzo stanowcza decyzja i cholernie konsekwentne si? jej trzymanie. A wtedy - niech si? Ci nawet trz?s? r?czki... masz prawo do emocji...
Tylko nie staraj si? zak?amywa? ani siebie, ani rzeczywisto?ci, bo to zawsze ma krótkie nogi i wychodzi...
Tak! - go?? namiesza? Ci w g?owie, nie jeste? jeszcze wyleczona ALE... wiesz dobrze do czego d??ysz (chcesz si? wyleczy? i zerwa? z nim jak?kolwiek relacj?), potrzebujesz na to troch? wi?cej czasu, ale kierunku ju? nie zmienisz.
Ka?de inne "granie" - on natychmiast odkryje i w duchu b?dzie si? dobrze bawi? obserwuj?c Ci?...

974 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-19 16:29:25)

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorija, o mało się nie popłakałam ze śmiechu czytając Twój post smile
jak sobie zaczęłam wyobrażać siebie z twojego opisu smile
Niestety to co napisałaś jest bardzo prawdopodobne. Na pewno nie będę potrafiła mu spojrzeć w oczy. Na pewno muszę unikać sytuacji sam na sam.
I tak jak słusznie napisała Ivy, to będzie głównie konfrontacja mnie ze sobą.  Czy poradziłam sobie z emocjami, które we mnie wywoływał, czy nie. Teraz mi się wydaje że tak.  Mam nadzieję, że jutro spojrzę na niego jak na obcą osobę, którą się stał w mojej głowie, że będzie mi obojętny….
że nie „odpłynę” jak usłyszę jego głos, czy spojrzę w jego oczy, które zawsze wydawały mi się takie „hipnotajzing” wink  I nie zmięknę.

975

Odp: ja, on i ten trzeci

Wiecie, ja to jestem jednak gupia smile
Teraz się zastanawiam w co się jutro ubrać - czy się wystroić i z triumfem go olać wink czy ubrać się jak misjonarka by go nie kusić tongue
Nie no żartuję troszkę.. ale mam dylemat wink

Posty [ 911 do 975 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026