netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 484 wyświetleniazałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 12 13 14 15 16 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 846 do 910 z 3 618 ]

846

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Si, rozumiem.

Jak tak to tak tongue
Tak to ja też lubię. I identyko mam z gośćmi, którzy chcą być "prowadzeni" i "się oddać i poddać" , byleby się nie narobić. Więcej mają z kobiety niż same kobiety.
Kobiece mózgi po prostu w męskim ciele, pomimo męskiej postury często.
Też mnie to odrzuca na maxa.

Kurcze, nie raz słyszę, aj bo ty szukasz nie wiadomo czego, że taki porządny facet się mną zainteresował (o którym nawet wg mnie nie warto wspominać), a ja go zbyłam. Że on by wręcz "nosił mnie na rękach" a ja co? Wzdycham do jakiegoś żonkisia. Patrząc z boku wiem, że marnuję życie, ale.. co z tego żebym się związała z tamtym skoro nic nie czuję.. bo "latka lecą"? Bo może "miłość" przyszła by po czasie? To do mnie absolutnie nie przemawia. Wolę być sama niż z kimś kogo nie kocham. A zakochać z wzajemnością i ogólnie dopasować wcale tak łatwo nie jest. 
U mnie jest chyba jeszcze jeden "problem", że wyprowadziłam się za 'pracą" do Wawy nikogo nie znając. Tam u mnie, choć to spore miasto, jednak wszyscy mniej lub więcej się znali.. tu poznaję ludzi od zera. Pewnie też dlatego się dałam zwodzić żonatemu nie będąc tego świadoma. Oczywiście jestem mu też poniekąd wdzięczna, bo dzięki w dużej mierze jemu się tu zawodowo odnalazłam.. ale skutki uboczne.. masakra hmm

847 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-05-13 21:29:37)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Nie lubię Cię tongue

Wiesz, że to największy dla mnie komplement od jakiegoś czasu, usłyszany od kobiety? big_smile

Roxann napisał/a:

Jak taki mądry jesteś to mi jeszcze odpowiedz dlaczego nie wiedział, kiedy dzieci mają ferie i święta Wielkanocne spędzał sam?

No i?
Czego więc potrzebujesz więcej, by zrozumieć, że to wybitny złamas jednak?
Tkwi w jakimś qui proquo, ze swojej strony nie wykazując zainteresowania potomstwem i jego edukacją?
Wielkanoc spędził sam? Czy raczej, bez rodziny i bez Ciebie?
Bo to spora róznica między takimi określeniami "świętowania"?

Wybacz ten wisielczy sarkazm, ale jak inaczej trafić do Ciebie?!

848

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:
Roxann napisał/a:

Nie lubię Cię tongue

Wiesz, że to największy dla mnie komplement od jakiegoś czasu, usłyszany od kobiety? big_smile

Roxann napisał/a:

Jak taki mądry jesteś to mi jeszcze odpowiedz dlaczego nie wiedział, kiedy dzieci mają ferie i święta Wielkanocne spędzał sam?

No i?
Czego więc potrzebujesz więcej, by zrozumieć, że to wybitny złamas jednak?
Wielkanoc spędził sam? Czy raczej, bez rodziny i bez Ciebie?
Bo to spora róznica między takimi określeniami "świętowania"?

Wybacz ten wisielczy sarkazm, ale jak inaczej trafić do Ciebie?!

smile no bo to jednak komplet był tongue
Widzisz, u mnie wszystko obija się o emocje, uczucia, zrozumienie.. tak jak nie potrafiłam pojąć jak i po co można udawać uczucie.. a co zostało mi przez forumowiczów przedstawione jak "krowie na miedzy" to to powiedzmy ogarnęłam choć opornie.. I już obiecuję nie będę do tego wracać wink
Teraz jeszcze tylko mnie dręczy to jego "małżeństwo", ot już z czystej ciekawości... no bo jak można nie wiedzieć kiedy dzieci mają ferie np??? Coś mi tu nie gra.

849

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, przechodzisz do kolejnego etapu swoich rozkim.
To Ciebie naprawdę nie powinno obchodzić, czy on pamięta o feriach dzieci, jak spędzał święta i ogólnie, jaka jest kondycja jego małżeństwa. To jest Roxann żonaty i dzieciaty facet, a Ty jesteś tą trzecią i tyle w temacie.
Czego chcesz się dowiedzieć? Że jest złym ojcem i jego małżeństwo chyli się ku rozpadowi?
Roksann, prawda jest taka, że każda kochanka ma taką nadzieję, każda szuka tego typu tłumaczeń i usprawiedliwień.

Jeśli potrafię zrozumieć to, że się zakochałaś - szczególnie, że nie wiedziałaś, że gość jest w związku, tak nie rozumiem na co liczysz, nie rozumiem tego, co teraz robisz... i tych Twoich tłumaczeń, rozważań... szukania przyczyn w dzieciństwie, własnych zaburzonych (lub nadmiernych) emocjach... to takie zwyczajne pierdu-pierdu... a prawda jest taka, że kombinujesz jak koń pod górkę, jak całą tą sytuację wytłumaczyć i przerobić na własną korzyść.


Powtarzam - rozumiem, że się zakochałaś i to uczucie jest bardzo silne. Rozumiem, że gość-dupek podkręca to cały czas. Ale ogarnij się wreszcie i skończ z dorabianiem tych filozofii, bo sprawa jest prosta jak budowa cepa. Albo utnij sobie z nim kolejny romans, ale już bez tych zasłon dymnych i tłumaczenia siebie... jest tu na forum spore grono takich boczniar.... one też usprawiedliwiają się miłością i tłumaczą misia jego fatalnym małżeństwem, w którym biedaczek utknął...
albo powalcz ze sobą, jasne, że to nie jest proste i wymaga zdecydowanych działań... i pewnie trochę potrwa... ale pewnie się da.

Przykro mi, że nie trafiłaś do tego "wyróżnionego" grona kochanek, do których należała np. Anastacja (nie wiem, czy byłaś wtedy na forum), lub "moja" qurewna - dla których żonkiś rzuca rodzinę... przykro mi bardzo... pewnie łudzisz się, że tak jeszcze może się stać...
Szkoda, że nie zastanawiasz się nad tym, co by było, gdyby tak się stało... że dla żony i dzieci to byłby być może dramat... że związek z kimś takim jest z góry "naznaczony" zdradą i brakiem zaufania, że codzienność jest wielką sztuką, a żonkiś jak widać z tym sobie nie poradził... a Ty zastanawiasz się tylko nad tym, co on tam myśli, co czuje, i jak Ty emocjonalnie reagujesz... takie przydługie rozkminy bardzo prostej i banalnej, powtarzanej przez tabuny boczniar sytuacji...

850

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Roxann, przechodzisz do kolejnego etapu swoich rozkim.
To Ciebie naprawdę nie powinno obchodzić, czy on pamięta o feriach dzieci, jak spędzał święta i ogólnie, jaka jest kondycja jego małżeństwa. To jest Roxann żonaty i dzieciaty facet, a Ty jesteś tą trzecią i tyle w temacie.
Czego chcesz się dowiedzieć? Że jest złym ojcem i jego małżeństwo chyli się ku rozpadowi?
Roksann, prawda jest taka, że każda kochanka ma taką nadzieję, każda szuka tego typu tłumaczeń i usprawiedliwień.

Jeśli potrafię zrozumieć to, że się zakochałaś - szczególnie, że nie wiedziałaś, że gość jest w związku, tak nie rozumiem na co liczysz, nie rozumiem tego, co teraz robisz... i tych Twoich tłumaczeń, rozważań... szukania przyczyn w dzieciństwie, własnych zaburzonych (lub nadmiernych) emocjach... to takie zwyczajne pierdu-pierdu... a prawda jest taka, że kombinujesz jak koń pod górkę, jak całą tą sytuację wytłumaczyć i przerobić na własną korzyść.


Powtarzam - rozumiem, że się zakochałaś i to uczucie jest bardzo silne. Rozumiem, że gość-dupek podkręca to cały czas. Ale ogarnij się wreszcie i skończ z dorabianiem tych filozofii, bo sprawa jest prosta jak budowa cepa. Albo utnij sobie z nim kolejny romans, ale już bez tych zasłon dymnych i tłumaczenia siebie... jest tu na forum spore grono takich boczniar.... one też usprawiedliwiają się miłością i tłumaczą misia jego fatalnym małżeństwem, w którym biedaczek utknął...
albo powalcz ze sobą, jasne, że to nie jest proste i wymaga zdecydowanych działań... i pewnie trochę potrwa... ale pewnie się da.

Przykro mi, że nie trafiłaś do tego "wyróżnionego" grona kochanek, do których należała np. Anastacja (nie wiem, czy byłaś wtedy na forum), lub "moja" qurewna - dla których żonkiś rzuca rodzinę... przykro mi bardzo... pewnie łudzisz się, że tak jeszcze może się stać...
Szkoda, że nie zastanawiasz się nad tym, co by było, gdyby tak się stało... że dla żony i dzieci to byłby być może dramat... że związek z kimś takim jest z góry "naznaczony" zdradą i brakiem zaufania, że codzienność jest wielką sztuką, a żonkiś jak widać z tym sobie nie poradził... a Ty zastanawiasz się tylko nad tym, co on tam myśli, co czuje, i jak Ty emocjonalnie reagujesz... takie przydługie rozkminy bardzo prostej i banalnej, powtarzanej przez tabuny boczniar sytuacji...

Zorija lepiej bym tego nie ujęła smile. Do całości obrazu dodałabym moze tylko to ze nawet te dyskusje tu na forum sa dla Roksann fajnym pretekstem do rozkminiania o żonatym misiu nie tylko w swej własnej głowie ale przy udziale wdzięcznej widowni wink Jak nastolatka ktora zaprasza na "pidzama party" koleżanki z klasy i obgadują razem jej obiekt westchnień. Dlaczego tak myśle? Dlatego ze nie widzę aby cokolwiek do Roksann dotarło. Rozkminy rozkminami a delegacja, jak to napisała kilkanaście postów wcześniej Iwona i tak będzie zapewne "owocna." Chciałabym sie mylić ...serio.

851

Odp: ja, on i ten trzeci

Dokładnie tak Feniks. Jeśli kilkadziesiąt postów wcześniej wydawało mi się jeszcze, że Roksann cokolwiek "załapuje" i chce coś z tym zrobić, że ma "swój rozum" tylko się pogubiła, tak teraz już odbieram ją jako dokładną kopię znanych nam kochanek z tego forum... ona się niczym nie różni! trochę inne metody, ale kierunek dokładnie ten sam...

852

Odp: ja, on i ten trzeci
Zorija napisał/a:

Jeśli potrafię zrozumieć to, że się zakochałaś - szczególnie, że nie wiedziałaś, że gość jest w związku, tak nie rozumiem na co liczysz, nie rozumiem tego, co teraz robisz... i tych Twoich tłumaczeń, rozważań... szukania przyczyn w dzieciństwie, własnych zaburzonych (lub nadmiernych) emocjach... to takie zwyczajne pierdu-pierdu... a prawda jest taka, że kombinujesz jak koń pod górkę, jak całą tą sytuację wytłumaczyć i przerobić na własną korzyść.

Zorija, pisałam o tym wcześniej. Chciałam zrozumieć gdzie popełniłam, popełniam błędy, dlaczego dałam się zwieść żonatemu i dlaczego choć tyle lat minęło, on nadal siedzi w mojej głowie jak „chwast”. Z boku może się wydaje, że jak się powie on chciał cię tylko przelecieć, ma cię za nic, pomyśl o jego żonie, to „problem” od razu minie. Po pierwsze to tak nie działa, nie można się odkochać w sekundę, a po drugie, jak się coś zamiecie pod dywan, to po jakimś czasie i tak wyjdzie i jeszcze bardziej będzie śmierdzieć.
Dlaczego chcę poznać jego motywy, zastanawiam nad jego słowami czynami? Bo nie chcę znów w przyszłości popełnić podobnych błędów. Skoro to w moim uczuciu była „big love” i wszystkie czyny i gesty na to wskazywały, a jak się okazało żadnej love tam nie było prócz teatrzyku na potrzeby zaspokojenia egoistycznych potrzeb, to jak ja mam komuś znów zaufać, poprawnie odczytać intencje??
Mnie już pan żonkiś nie interesuje z punktu widzenia przyszłego ew partnera, czy kochanka. Interesują mnie moje uczucia, błędy i to jak sobie z nimi mam sobie radzić – poprawnie odczytywać intencje.
Poza tym, żebym coś zrozumiała, „przetrawiła”, musze to sobie wszystko jakoś logicznie wytłumaczyć. Nie dociera coś do mnie na zasadzie „bo tak”. Dlatego nie mogłam pojąć, że ktoś potrafi udawać uczucie, bo mi się to w głowie nie mieściło. Teraz, dzięki kilku forumowiczom, to zrozumiałam. Dlatego mnie jeszcze nurtuje, dlaczego on z małżeństwa robił tak wielką tajemnicę, dlaczego nie nosił obrączki, dlaczego przez przypadek? się wygadał, że żyje bez seksu, że nie wiedział kiedy dzieci mają ferie, święta spędził są itd. Tak już czystej ciekawości, bo logicznie nie potrafię tego „przetrawić”. Ale może się nie da…

853

Odp: ja, on i ten trzeci

A zgodziłabyś się na jakąkolwiek relację, flirt wiedząc, że jest żonaty? Wiedząc, że jesteś odskocznią? Urozmaiceniem? Podbudowaniem ego? Z premedytacją bądź nie, gość wiedział co ukrywa i co ma mówić na Twoje potrzeby.
Z drugiej strony jemu także potrzeba jakiejś wymówki, stłumienia wyrzutów sumienia. Nie zdarzyło Ci się nigdy popełnić czegoś złego? Nie szukałaś wówczas usprawiedliwienia? Nie przerzucałaś winy na innych, by zmniejszyć wymiar swojego czynu?

854 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-14 09:29:40)

Odp: ja, on i ten trzeci

No nie wytrzymam, gary czekają a tu taka świetna telenowela leci, Roxann jak możesz przez Ciebie nie wyjdę z nałogu sad

Nie mogę się już doczekać delegacji ...Roxann tylko mi nie zmieniaj scenariusza, ani się waż!

855

Odp: ja, on i ten trzeci

Ap

Dobry jesteś w te klocki.
Nie myślałeś nad zmianą fachu smile ?

856

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

A zgodziłabyś się na jakąkolwiek relację, flirt wiedząc, że jest żonaty? Wiedząc, że jesteś odskocznią? Urozmaiceniem? Podbudowaniem ego?

W życiu. Poza tym nie byłoby możliwe bym się w nim zakochała w takiej sytuacji. No ale który facet licząc na romans mówi wprost, że chodzi mu tylko o seks? No może są tacy, ale to czyste układy, bez tej całej otoczki podrywania, zabiegania itd. Częściej stosują metodę na "biednego, nierozumianego (przez złą żonę) misia", by rozczulić potencjalną ofiarę, by zaczęła go pocieszać itd. W sumie u mnie też tak troszkę było, tylko z tym jego dzieciństwem, jaki on biedny, samotny, nie dostał w życiu miłości, czułości itd. Troszkę na zasadzie: proszę pokaż mi czym jest miłość, nucz mnie jej.

apologises napisał/a:

Z premedytacją bądź nie, gość wiedział co ukrywa i co ma mówić na Twoje potrzeby.
Z drugiej strony jemu także potrzeba jakiejś wymówki, stłumienia wyrzutów sumienia. Nie zdarzyło Ci się nigdy popełnić czegoś złego? Nie szukałaś wówczas usprawiedliwienia? Nie przerzucałaś winy na innych, by zmniejszyć wymiar swojego czynu?

Ależ ja nie zwalam całej winy na niego, za to co było wtedy. Ale to jaką szopkę zaczął teraz odgrywać, to już jest chamstwo. Może myśli, że jak nie mówi nic o żonie, to "zapomnę', że ona istnieje. A z tymi feriami...może myślał, że j nie wiem że on m dzieci (w sumie to nie dawno się dowiedziałam), więc nie chciał się zdradzić, by nie mnożyć "przeszkód". Wiecie, naprawdę zaczynam czuć do niego coraz większe obrzydzenie.

857

Odp: ja, on i ten trzeci

Z tym przerzucaniem winy, usprawiedliwieniem się chodzi mi bardziej o jego gry typu żona zaniedbuje, dzieci niewdzięczne itd. Po prostu taki schemat, trochę jak u przedszkolaków -psze pani to nie ja, to on". Sam boki robi, jego wkład w życie rodzinne może być też zupełnie inne niż to, które przedstawia. No ale na zewnątrz będzie się przedstawiał jak mąż i ojciec nr 1 środkowej Europy, i to jak się poświęca. Typówka dla zdradzaczy wszelkiej płci.
Twój wkład w pójście na ślepo w boczny układ to inna bajka. Zaniedbanie, łatwowierność, szukanie na gwałt jakiegoś wyższego celu niż jest. Każdy jest odpowiedzialny za siebie. Za kogoś innego trudno wziąć odpowiedzialność, ale za swoje przyzwolenie?

858

Odp: ja, on i ten trzeci

apologises, on nie tylko mi nic nie mówił o małżeństwie, ale ogólnie to dla niego temat tabu. Faceci często nawet między sobą mówią o swoich małżonkach, nawet nie ze narzekają. On nigdy. Ale może właśnie o to chodzi, że to jest jego sposób na podtrzymanie wizerunku, by nie wyszło że wcale taki idealny nie jest, za jakiego go się uważa.
Ja wiem, że się dałam zwieść. On też szybko wychwycił moją "romantyczną" naturę, uczuciowość, skłonność do wzruszeń i dobrze wiedział które sznureczki pociągnąć - jaki to on biedny, niekochany, jakie ma dobre serduszko i bogate wnętrze. A ja byłam nim zachwycona, że pomimo takiego trudnego dzieciństwa, taki "porządny" człowiek z niego wyrósł, zafascynowana tą jego historią - brakowało tam tylko takiej wisienki - prawdziwej miłości, którą ja mu mogłam dać. Tak pięknie mi się wtedy to w całość układało.. że to "ten". big_smile eh jaki człowiek jest czasem gupi...

859

Odp: ja, on i ten trzeci

Więc przestań brać odpowiedzialność za niego, bo tak to wygląda. Jakbyś była poniekąd jego matką, chłopczyk taki grzeczny, więc trzeba mu pomóc. Być może po swojej mamie traktujesz go jak członka rodziny i beznadziejnie wierząc w jego "wewnętrzną dobroć, zagubienie" , próbujesz go zrozumieć i nie odrzucić. Nie ten rodzaj zależności, po raz drugi mylisz rodzaj relacji.

860

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

apologises, on nie tylko mi nic nie mówił o małżeństwie, ale ogólnie to dla niego temat tabu. Faceci często nawet między sobą mówią o swoich małżonkach, nawet nie ze narzekają. On nigdy. Ale może właśnie o to chodzi, że to jest jego sposób na podtrzymanie wizerunku, by nie wyszło że wcale taki idealny nie jest, za jakiego go się uważa.
Ja wiem, że się dałam zwieść. On też szybko wychwycił moją "romantyczną" naturę, uczuciowość, skłonność do wzruszeń i dobrze wiedział które sznureczki pociągnąć - jaki to on biedny, niekochany, jakie ma dobre serduszko i bogate wnętrze. A ja byłam nim zachwycona, że pomimo takiego trudnego dzieciństwa, taki "porządny" człowiek z niego wyrósł, zafascynowana tą jego historią - brakowało tam tylko takiej wisienki - prawdziwej miłości, którą ja mu mogłam dać. Tak pięknie mi się wtedy to w całość układało.. że to "ten". big_smile eh jaki człowiek jest czasem gupi...

a tam romantyczna natura zaraz
zwykły seks na boku i tyle
po co dorabiać do tego ideologie o wpływie dzieciństwa
żeby się wybielić?

861 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-14 11:07:51)

Odp: ja, on i ten trzeci

apologises, chyba rzeczywiście tak to wygląda hmm  czułam wtedy pewien rodzaj ‘misji”? Żeby go przygarnąć, zaopiekować, obdarzyć miłością (troszkę taką niekochaną sierotkę). Stąd to podświadome? Uzależnienie, niemoc ‘odrzucenia’… ciągłe patrzenie zza rogu, czy choćby mu się jakaś krzywda nie dzieje.
Tych powodów uzależnień coraz więcej się pojawia… nie dziwne, że tak trudno mi się teraz z tego emocjonalnie wyplątać hmm

862

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

apologises, on nie tylko mi nic nie mówił o małżeństwie, ale ogólnie to dla niego temat tabu. Faceci często nawet między sobą mówią o swoich małżonkach, nawet nie ze narzekają. On nigdy. Ale może właśnie o to chodzi, że to jest jego sposób na podtrzymanie wizerunku, by nie wyszło że wcale taki idealny nie jest, za jakiego go się uważa.
Ja wiem, że się dałam zwieść. On też szybko wychwycił moją "romantyczną" naturę, uczuciowość, skłonność do wzruszeń i dobrze wiedział które sznureczki pociągnąć - jaki to on biedny, niekochany, jakie ma dobre serduszko i bogate wnętrze. A ja byłam nim zachwycona, że pomimo takiego trudnego dzieciństwa, taki "porządny" człowiek z niego wyrósł, zafascynowana tą jego historią - brakowało tam tylko takiej wisienki - prawdziwej miłości, którą ja mu mogłam dać. Tak pięknie mi się wtedy to w całość układało.. że to "ten". big_smile eh jaki człowiek jest czasem gupi...

"Przyjaźń w twoim rozumieniu mnie nie interesuje. Mów mi jak jest z twoim związkiem. Natychmiast i bez kłamstw.
Chcę mieć dowody na to, co mi sprzedajesz. Inaczej, s.....laj, gnoju. Jeśli nie dasz mi spokoju, ja  zacznę działać".
Tak wystarczy powiedzieć, Roxann. O ile, chcesz się uwolnić w ogóle.
Po takim tekście gość narobi w spodnie.

863

Odp: ja, on i ten trzeci

Jego zachowanie traci coraz bardziej z wyjątkowości jaką chciałabyś mu przypisać. Wręcz jest podręcznikowe, jakby misiek ściągnął je z byle strony czy kursu dla podrywaczy. Klasyka jak wiele historii choćby z tego forum.
Przeraża mnie Twoje przerzucanie tzw niemocy na uzależnienie. Takie pozostawienie sobie furtki na przyszłość. Coś w rodzaju "staram się, ale taka słaba jestem".

864 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-14 11:27:41)

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:
Roxann napisał/a:

apologises, on nie tylko mi nic nie mówił o małżeństwie, ale ogólnie to dla niego temat tabu. Faceci często nawet między sobą mówią o swoich małżonkach, nawet nie ze narzekają. On nigdy. Ale może właśnie o to chodzi, że to jest jego sposób na podtrzymanie wizerunku, by nie wyszło że wcale taki idealny nie jest, za jakiego go się uważa.
Ja wiem, że się dałam zwieść. On też szybko wychwycił moją "romantyczną" naturę, uczuciowość, skłonność do wzruszeń i dobrze wiedział które sznureczki pociągnąć - jaki to on biedny, niekochany, jakie ma dobre serduszko i bogate wnętrze. A ja byłam nim zachwycona, że pomimo takiego trudnego dzieciństwa, taki "porządny" człowiek z niego wyrósł, zafascynowana tą jego historią - brakowało tam tylko takiej wisienki - prawdziwej miłości, którą ja mu mogłam dać. Tak pięknie mi się wtedy to w całość układało.. że to "ten". big_smile eh jaki człowiek jest czasem gupi...

"Przyjaźń w twoim rozumieniu mnie nie interesuje. Mów mi jak jest z twoim związkiem. Natychmiast i bez kłamstw.
Chcę mieć dowody na to, co mi sprzedajesz. Inaczej, s.....laj, gnoju. Jeśli nie dasz mi spokoju, ja  zacznę działać".
Tak wystarczy powiedzieć, Roxann. O ile, chcesz się uwolnić w ogóle.
Po takim tekście gość narobi w spodnie.

Otóż to. Dobrze pisze Excop.
Pan żonaty to taki typ, który będzie tobą zainteresowany dopóty, dopóki będzie czerpał od ciebie to, czego potrzebuje. Jak tylko zorientuje się, że już się nim nie zachwycasz, nie podziwiasz go, nie jesteś gotowa zagrać przydzielonej roli w jego teatrzyku, skończy się jego zainteresowanie tobą, Roxann.
Obawiam się jednak, że ty tego nie chcesz. Boisz się co poczujesz, gdy on zdejmie swoją maskę i pokaże prawdziwą twarz a ty stracisz adoratora, w którym się przeglądałaś i widziałaś siebie najpierw jako super atrakcyjną, której nie można się oprzeć, teraz wrażliwą i słabą, którą można zaopiekować się po swojemu.

865

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Jego zachowanie traci coraz bardziej z wyjątkowości jaką chciałabyś mu przypisać. Wręcz jest podręcznikowe, jakby misiek ściągnął je z byle strony czy kursu dla podrywaczy. Klasyka jak wiele historii choćby z tego forum.
Przeraża mnie Twoje przerzucanie tzw niemocy na uzależnienie. Takie pozostawienie sobie furtki na przyszłość. Coś w rodzaju "staram się, ale taka słaba jestem".

Po jego psychoanalizie, tym całym "rozszyfrowaniu" i ja go zaczynam zupełnie inaczej postrzegać. Wiele rzeczy, które mnie dręczyły, wyklarowało się.
Myślę, że etap różowych okularów już mam za sobą. A to właśnie ta ego zakodowana w mojej głowie "wyjątkowość", mąciła mi w kolejnych relacjach, bo żaden facet mi nie dorównywał, bo był normalny, prawdziwy - a nie tylko stwarzał pozory idealności, jak żonkiś. I to chyba najważniejszy krok do "wyzdrowienia".
Teraz pora na 'detoks".

866 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-14 11:45:49)

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Obawiam się jednak, że ty tego nie chcesz. Boisz się co poczujesz, gdy on zdejmie swoją maskę i pokaże prawdziwą twarz a ty stracisz adoratora, w którym się przeglądałaś i widziałaś siebie najpierw jako super atrakcyjną, której nie można się oprzeć, teraz wrażliwą i słabą, którą można zaopiekować się po swojemu.

summerka88, fakt, troszkę bałam się odkryć jego prawdziwą twarz, bo jest ona kompletnie inna od tej którą miałam zakodowaną w głowie, w swoich wyobrażeniach. Myślę jednak, ze z innego powodu, niż utrata adoratora - z jakiegoś powodu nie byłam gotowa na zderzenie się z prawdą. Teraz myślę, że już "dorosłam" do tego, by się wyrwać z tej "bajki" a raczej dramatu.
Edit: dziwne uczucie - osoba, która wydawała mi się wyjątkowa, bardzo bliska, nagle stała się kompletnie obca, pełna zakłamania...

867 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-14 14:36:45)

Odp: ja, on i ten trzeci

Przyjechała świeża i piękna Roxann do wielkiego miasta. Miała pecha, bo wpadła staremu wyjadaczowi w oko. I tak oto zabrał Jej 4 najlepsze lata życia.
Ile jeszcze mu oddasz Roxann?

Otwierasz oczy dzięki forum, ale to za mało żeby się uwolnić. Musisz przepracować niektóre sfery swojego "ja" z psychologiem.
Bez tego nic się nie zmieni.
Wystarczy kolejny sms i popłyną następne odcinki telenoweli... a prawdziwe życie bezpowrotnie umyka.

868 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-14 15:03:06)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Zorija napisał/a:

Jeśli potrafię zrozumieć to, że się zakochałaś - szczególnie, że nie wiedziałaś, że gość jest w związku, tak nie rozumiem na co liczysz, nie rozumiem tego, co teraz robisz... i tych Twoich tłumaczeń, rozważań... szukania przyczyn w dzieciństwie, własnych zaburzonych (lub nadmiernych) emocjach... to takie zwyczajne pierdu-pierdu... a prawda jest taka, że kombinujesz jak koń pod górkę, jak całą tą sytuację wytłumaczyć i przerobić na własną korzyść.

Zorija, pisałam o tym wcześniej. Chciałam zrozumieć gdzie popełniłam, popełniam błędy, dlaczego dałam się zwieść żonatemu i dlaczego choć tyle lat minęło, on nadal siedzi w mojej głowie jak „chwast”. Z boku może się wydaje, że jak się powie on chciał cię tylko przelecieć, ma cię za nic, pomyśl o jego żonie, to „problem” od razu minie. Po pierwsze to tak nie działa, nie można się odkochać w sekundę, a po drugie, jak się coś zamiecie pod dywan, to po jakimś czasie i tak wyjdzie i jeszcze bardziej będzie śmierdzieć.
Dlaczego chcę poznać jego motywy, zastanawiam nad jego słowami czynami? Bo nie chcę znów w przyszłości popełnić podobnych błędów. Skoro to w moim uczuciu była „big love” i wszystkie czyny i gesty na to wskazywały, a jak się okazało żadnej love tam nie było prócz teatrzyku na potrzeby zaspokojenia egoistycznych potrzeb, to jak ja mam komuś znów zaufać, poprawnie odczytać intencje??
Mnie już pan żonkiś nie interesuje z punktu widzenia przyszłego ew partnera, czy kochanka. Interesują mnie moje uczucia, błędy i to jak sobie z nimi mam sobie radzić – poprawnie odczytywać intencje.
Poza tym, żebym coś zrozumiała, „przetrawiła”, musze to sobie wszystko jakoś logicznie wytłumaczyć. Nie dociera coś do mnie na zasadzie „bo tak”. Dlatego nie mogłam pojąć, że ktoś potrafi udawać uczucie, bo mi się to w głowie nie mieściło. Teraz, dzięki kilku forumowiczom, to zrozumiałam. Dlatego mnie jeszcze nurtuje, dlaczego on z małżeństwa robił tak wielką tajemnicę, dlaczego nie nosił obrączki, dlaczego przez przypadek? się wygadał, że żyje bez seksu, że nie wiedział kiedy dzieci mają ferie, święta spędził są itd. Tak już czystej ciekawości, bo logicznie nie potrafię tego „przetrawić”. Ale może się nie da…


Dobrze kombinujesz - żeby "wyciąć chwasta" przy korzeniu, musisz zrozumieć DLACZEGO jego obecność w Twoim życiu, poza iluzorycznym poczuciem wyjątkowości w jego życiu, nic Ci nie daje. Ja Ci kibicuje, jak tylko widzę te przebłyski świadomości wink

Co do tego czy "można udawać uczucie".. To ja bym nawet w tych kategoriach nie patrzyła na to. Bo w ten sposób sobie dokładasz, a konkretnie dokładasz tylko mózgowi pracy i materiału do racjonalizacji. On już tak Ci to wyjaśni, że to niemożliwe,  albo możliwe i tak się zapętlisz w 'argumentach', że padniesz z wycieńczenia na cycki, a nie będziesz o gram mądrzejsza - w sensie nigdy nie będzie tak, że mózg Ci wypluje odpowiedź '100% tak' lub '100% nie'. Mózg jest od czego innego, on kolekcjonuje Twoje wspomnienia, a one zawsze są 'na tak' i 'na nie', tylko że mózg nie ma możliwości ich oceny pod kątem moralnym/etycznym czy emocjonalnym, więc będzie Cię tylko zapamiętanymi flashbackami przerzucał, głowa Ci będzie parować, jedne wnioski będą drugim przeczyć, a Ty będziesz w punkcie wyjścia. Dlatego musisz do tego podejść inaczej, sprytniej.
Musisz 'obejść' mózg wink Trzeba "zaatakować" podświadomość - tam są wszystkie klucze do Programów, które tam masz poinstalowane, a nawet o tym nie wiesz.
A z racji, że to Program, działa jak automat - Ty nie musisz nawet przycisku power dotykać, a wszystko hulo, aż piszczy wink

Jak uporządkujesz podświadomość to robisz za jednym zamachem porządek w swoich emocjach. Bo zaczynasz od źródła - Programów, które generują Twoje automatyczne reakcje, a za nimi idą myśli i emocje, a z nich całe scenariusze..a na końcu jest zawsze panika wink

JA od tego bym zaczęła. Metodycznie, jak ze wszystkim.

Nigdy nie staraj się szukać odpowiedzi na to czy ktoś Cię kocha w jego pojedynczych zachowaniach wyrwanych z kontekstu, bo to jak poezja - daj wiersz dowolnej osobie, a interpretacja zwali Cię z nóg wink Do tego dochodzi oczywiście projekcja - swoich emocji i uczuć na 'Obiekt'.
Myślę, że warto o tym pomyśleć.

869 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-14 15:11:33)

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Otóż to. Dobrze pisze Excop.
Pan żonaty to taki typ, który będzie tobą zainteresowany dopóty, dopóki będzie czerpał od ciebie to, czego potrzebuje. Jak tylko zorientuje się, że już się nim nie zachwycasz, nie podziwiasz go, nie jesteś gotowa zagrać przydzielonej roli w jego teatrzyku, skończy się jego zainteresowanie tobą, Roxann.
Obawiam się jednak, że ty tego nie chcesz. Boisz się co poczujesz, gdy on zdejmie swoją maskę i pokaże prawdziwą twarz a ty stracisz adoratora, w którym się przeglądałaś i widziałaś siebie najpierw jako super atrakcyjną, której nie można się oprzeć, teraz wrażliwą i słabą, którą można zaopiekować się po swojemu.

Zwróć jeszcze uwagę, że dokładnie to samo napisałam o tym "swoim". Tak właśnie było.
Dopóki czuł jakąś uwagę moją na sobie, JAKĄKOLWIEK, to jeszcze jakoś mu się 'chciało'. Ale już pierwsze sygnały końca były jak nie chciałam zrealizować jego scenariusza, a rolę miałam jak wiesz dobrze rozpisaną i nie było miejsca na zawahania wink

Na początku też mnie "nosił na rękach" i traktował jak Carycę, do czasu wszystko.
Mówię Ci - powiedz 'nie', stanowczo i krótko, a on nie będzie wcale zabiegał o kontakt. Zdziwisz się.

Zresztą, masz już przez 4 lata doskonałą próbkę jego "zaangażowania". Tak Cię 'kocha' a jakoś wytrzymuje bez Ciebie całe miesiące, ba lata (!) Nie tyle nawet, że wytrzymuje, bo nie jest Twoim syjamskim bliźniakiem żebyście trzymali się 360 dni w roku za rączki, ale on nawet nie miał pojęcia co u Ciebie słychać, czy żyjesz (!) - no, gdyby nie wspólna praca..to mógł wiedzieć akurat wink
Po prostu na zasadzie "nie to nie" i się bez problemu facet wycofał. A potem jak Filip z konopii coś mu się przypomniało, coś mu się wspomnieniami bekło i dawaj, napiszę smska do Roxann, a co mi szkodzi?

To jest Miłość?
Nie róbta se jaj.

870

Odp: ja, on i ten trzeci

Na przykładzie tego żonkosia zrozumiałam co znaczy manipulacja - to przejęcie kontroli nad umysłem i emocjami drugiego człowieka.
To jest przerażające.

Roxann dała mu swe piękne ciało, a on je wykorzystał...
Roxann dała mu swoją miłość, a on się Nią zabawił...
Roxann oddała mu umysł, a on przejął nad Nią kontrolę...

Roxana zamiast poczuć smak prawdziwej i wzajemnej miłości żyje w świecie iluzji, który on dla niej stworzył.


Co dostałaś w zamian Roxann?

871

Odp: ja, on i ten trzeci

Kurcze, te oczy mi się naprawdę zaczynają otwierać i obraz który powstaje jest przerażający…

Napisał mi, że musi zostać dłużej w Chinach i nie wie czy będzie na delegacji, raczej nie.
( ktoś tam chyba w górze nade mną czuwa wink )

I dalej, że jest z tego powodu bardzo niepocieszony, że tak się nie mógł doczekać.. w ogóle wielka tragedia!!  Potem zaczął jakiś bełkot o orgazmie bez dotyku… nawet nie chciałam dalej czytać tylko wykasowałam sms.. 
Ten facet jest chory psychicznie!!!!

I tak jak ten "twoj" Elle, jest zdecydowanie uzależniony od seksu, adrenaliny. Kur.a, gdzie ja miałam oczy??? Wcześniej te "eksperymenty" ze sztuką masażu tajskiego, seksu tantrycznego wydawały mi się takie romantyczne... bo jest w nich szczególny rodzaj bliskości, porozumienia 'ciał", atmosfera itd. Teraz już widzę, że byłam potrzebna mu do zaspakajania swoich fantazji seksualnych. hmm

872

Odp: ja, on i ten trzeci

Cóż.. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo byłoby to niesmaczne, ale jeśli chodzi o seks i fantazje to "mój" specjalizował się w wielokrotnych orgazmach u kobiet (to szło czasem w naście wink) więc wyobraź sobie, że tym trudniej coś takiego zapomnieć i przeżyć z kimś innym, a jednak.. DA SIĘ z tego zrezygnować, uwierz.

Jasne, że im chodziło o realizację SWOICH fantazji przy naszym udziale - no bo jak inaczej? Inaczej to trzeba znów szukać następnej wink A uwierz - i to DA SIĘ.
JA już się przekonałam poniekąd, a Ty wkrótce4 się przekonasz. Może to właśnie tak Cię boli? Świadomość, że nie jesteś dla niego niezastąpiona tak naprawdę..

Seks tantryczny oczywiście zbliża, ale jeśli jest "wykonywany" z osobą pokroju tego żonkosia, to jest niczym więcej jak kolejną techniką, ot - nieco bardziej wyszukaną, ale nie jest to bliskość, o którą tak naprawdę chodzi. W określonej pozycji można wytrzymać dowolnie długo, tak samo głęboko oddychać..a  chwilę potem co? Bajoooo? smile no chyba nie o to w tantrze chodzi wink

873 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-14 17:54:16)

Odp: ja, on i ten trzeci

Tia, pewnie dlatego w głowie zakodowałam go sobie jako idealnego kochanka, z którym seks miałam nieziemski (zresztą taki był), ale pomyliły mi się te "bliskości". Ja Tantrę odbierałam jako tą najgłębszą bo nie tylko cielesną ale i poniekąd duchową (co do mojej romantycznej natury idealnie pasowało), co powodowało całą tą niezwykłość naszej relacji, jak z innej planety... hmm

To było chyba głównym czynnikiem tego co przyniosło skutki, jakie opisała lilka:

Lilka787 napisał/a:

Na przykładzie tego żonkosia zrozumiałam co znaczy manipulacja - to przejęcie kontroli nad umysłem i emocjami drugiego człowieka.
To jest przerażające.

Roxann dała mu swe piękne ciało, a on je wykorzystał...
Roxann dała mu swoją miłość, a on się Nią zabawił...
Roxann oddała mu umysł, a on przejął nad Nią kontrolę...

sad

874

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Xymenko, myślę, że jednak ostro idealizujesz smile
Zapewne sama byłaś kochanką i potrzebujesz tak odbierać to co się wydarzyło, żeby czuć się wyjątkowo. Jak czyjaś "niespełniona miłość życia". Rozumiem, to miłe wink


Tymczasem zapominasz o jednym "szczególe" takich zakochań.. Otóż one tyle trwają właśnie dlatego, że nigdy nie są "zbrukane przez codzienność i jej nudne, brzydkie i niekiedy śmierdzące sprawy.
Bo cóż taka kochanka.. Widząc się ze swoim wybrankiem na kilka godzin w tygodniu, zakłada szpile, fajną sukienkę, goli to i owo (na codzień jednak nie zawsze da się skórę utrzymać "na zero" wink itp.), piękna bielizna, włosy i makijaż zrobiony..i wychodzimy smile

Dla porównania: W domu żona. Niezbyt "zrobiona". Niezbyt nawet ;dogolona' i wymalowana.. Za to umęczona przy dzieciach, albo zmęczona po pracy. Niezbyt chętna do spoglądania zalotnie spod rzęs na Króla, co wrócił z fabryki. Jezu, nawet niezbyt chętna na loda! yikes A on zna taką, która by z pocałowaniem rączki zrobiła..Cała wyszykowana, pachnąca i tak wyczekująca na powrót Pana.
Trudno by się nie zakochać..bynajmniej nie w codzienności z żoną. wink
Tak to wygląda.

Elle jak na ciebie, to strasznie to płytkie i stereotypowe. Jestem starsza od ciebie i ani ja, ani żadna z moich koleżanek mimo, że jesteśmy czyimiś żonami nie wpisuje się w schemat umęczonej żony, to kompletna bzdura.
W przeważającej ilości przypadków jak między ludźmi jest dobrze, to nikt nie szuka przygód, bo mu to niepotrzebne.
Nie jestem kochanką, ale coż mam swojego żonatego kolegę, który uskutecznia swoje manewry i choć jego żona jest atrakcyjną kobietą, to ogólnie znanym faktem jest, że im się nie układa. Co oczywiście nie znaczy, że chce to jakoś sensownie rozwiązać. Raczej tak jak większość szuka uzupełnienia.
I dla mnie zrozumienie tego pozwala nabrać dystansu emocjonalnego.

875 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-05-14 17:55:45)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Kurcze, te oczy mi się naprawdę zaczynają otwierać i obraz który powstaje jest przerażający…

Potem zaczął jakiś bełkot o orgazmie bez dotyku… nawet nie chciałam dalej czytać tylko wykasowałam sms.. 
Ten facet jest chory psychicznie!!!!

Jeeej tongue Wreszcie coś drgnęło tongue

Nie pomyliłam się - było naście stron bicia piany o tym samym. Wchodzę dziś, ot, tak, na ten wątek, a tu ... miła niespodzianka.

Roxi, nie wiem jak dziś w stolicy, ale tu gdzie mieszkam, jest tej chwili brzydka pogoda. Ale jak w W-wie jest inaczej, weź wstań sprzed tego kompa, przestań "rozpracowywać" ten układ i znajdź sobie normalnego, nieżonatego fajnego faceta, który raczej nie wie, co to orgazm bez dotyku .

Sama Ci doradzałam kasowanie smsów od tego żonkosia, trzymaj się tej strategii, powtarzam, ale  ...mnie ten orgazm bez dotyku zaintrygował. Zaraz sobie wygoogluje. tongue

Po raz pierwszy Cię zrozumiałam, wiesz? Pojechał z tym tekstem o orgaźmie bez dotyku - on i mnie na chwilę zainteresował hi hi tongue

Dobry bajer, żeby złapać kobitę, to podstawa tongue

Pozdrawiam smile

PS Wygooglowałam - dowiedziałam się, że taki najsilniejszy bez dotykania jest orgazm od...podnoszenia ciężarów. Źródło: poradnik zdrowie.

OMG, ma Bozia różnych muzykantów, oj ma ... tongue

876

Odp: ja, on i ten trzeci

I_see_beyond smile
widzisz, wcale nie jest takie trudne zainteresować, zaintrygować...
przez to, że sama ćwiczę jogę od lat, interesuję się sprawami duchowymi, metafizycznymi...stąd ta tantra mnie tak zafascynowała.. 

a w Wawie się zbiera na deszcz, ale były przebłyski pogody, to se nawet troszkę pobiegałam po południu, więc mam czyste sumienie wink

877 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-05-14 18:50:32)

Odp: ja, on i ten trzeci
I_see_beyond napisał/a:

PS Wygooglowałam - dowiedziałam się, że taki najsilniejszy bez dotykania jest orgazm od...podnoszenia ciężarów. Źródło: poradnik zdrowie.

OMG, ma Bozia różnych muzykantów, oj ma ... tongue

No, popatrz, Beyond!
A ja głupi myślałem, że panie, które są zawodowymi sztangistkami chciały pokazać, że równouprawnienie dotyczy także tego sportu!
Wcale się więc teraz nie dziwię, że "podnoszenie ciężarów" w hiper - i supermarketach, może być ulubionym  zajęciem pań tam zatrudnionych.

Sarkazm zamierzony! big_smile

878

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

A ja głupi myślałem, że panie, które są zawodowymi sztangistkami chciały pokazać, że równouprawnienie dotyczy także tego sportu!
Wcale się więc teraz nie dziwię, że "podnoszenie ciężarów" w hiper - i supermarketach, może być ulubionym  zajęciem pań tam zatrudnionych.

Sarkazm zamierzony! big_smile

Hi hi tongue A widzisz, Excop, zawsze to powtarzam - uczymy się przez całe życie tongue

Ironię, sarkazm i czytanie między wierszami rozumiem big_smile Stąd mój nick big_smile

879

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

I_see_beyond smile
widzisz, wcale nie jest takie trudne zainteresować, zaintrygować...
przez to, że sama ćwiczę jogę od lat, interesuję się sprawami duchowymi, metafizycznymi...stąd ta tantra mnie tak zafascynowała.. 

a w Wawie się zbiera na deszcz, ale były przebłyski pogody, to se nawet troszkę pobiegałam po południu, więc mam czyste sumienie wink

Wiesz co, sympatyczna z Ciebie dziewczyna, to piszę bez ironii, naprawdę.

Ja jestem zdradzoną żoną, więc siłą rzeczy Twoim poczynaniom przyklaskiwać nie będę tongue, ale ... rozumiem też, dlaczego żonkoś uczepił się akurat Ciebie.

Czy w historii forum zdarzył się przypadek, że zdradzona zaprzyjaźniła się z kochanką? tongue

Momentami się denerwuję na tym wątku, ale dasz się lubić dziewczyno tongue Masz coś w sobie, że tyle osób udziela się na Twoim wątku.

Ale powtórzę jeszcze raz, doopnij tego dupka tongue Na dobre Ci to wyjdzie smile

880

Odp: ja, on i ten trzeci
I_see_beyond napisał/a:

Hi hi tongue A widzisz, Excop, zawsze to powtarzam - uczymy się przez całe życie tongue

Ironię, sarkazm i czytanie między wierszami rozumiem big_smile Stąd mój nick big_smile

Wyszedłem na męskiego szowinistę. No, pięknie! big_smile
A, tak poważniej, miałem na myśli ten nowy pomysł kochasia, co by "poużywać" sobie korespondencyjnie w oddzielnych siłowniach. Telefon z słuchawkami przydałby się do tego. smile

881

Odp: ja, on i ten trzeci

Dzięki, I_see_beyond :*
To bardzo miłe smile

882

Odp: ja, on i ten trzeci
I_see_beyond napisał/a:

Czy w historii forum zdarzył się przypadek, że zdradzona zaprzyjaźniła się z kochanką? tongue

W historii Forum to nie wiem, ale w realnym życiu znam taką osobę. Ja i ex kochanka mojego ex big_smile

883

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:
I_see_beyond napisał/a:

Czy w historii forum zdarzył się przypadek, że zdradzona zaprzyjaźniła się z kochanką? tongue

W historii Forum to nie wiem, ale w realnym życiu znam taką osobę. Ja i ex kochanka mojego ex big_smile

Nooo niee smile Życie to jednak pisze najlepsze scenariusze smile

884

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:
I_see_beyond napisał/a:

Czy w historii forum zdarzył się przypadek, że zdradzona zaprzyjaźniła się z kochanką? tongue

W historii Forum to nie wiem, ale w realnym życiu znam taką osobę. Ja i ex kochanka mojego ex big_smile

Wymiana tych złych, czy dobrych doświadczeń ze "wspólnym" ex Was zbliżyła, Elle?  Czy jednak, pierwotnie tymczasowy sojusz, by mu dokopać? smile
Naprawdę jestem ciekaw, bo nie spotkałem się dotąd z takim obrotem sprawy?

885

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Wyszedłem na męskiego szowinistę. No, pięknie! big_smile
A, tak poważniej, miałem na myśli ten nowy pomysł kochasia, co by "poużywać" sobie korespondencyjnie w oddzielnych siłowniach. Telefon z słuchawkami przydałby się do tego. smile

Nie wiem jak on to sobie wyobrażał, bo nie doczytałam czy o siłownię czy inny rodzaj aktywności chodziło... ale jak przeczytałam coś o "psychologii głębi to od razu mnie zmroziło, szczególnie w kontekście manipulacji i zawładnięcia umysłem...od razu skasowałam wiadomość, by mnie nie korciło przeczytać do końca i znów się dać w coś wkręcić.

886

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:
Elle88 napisał/a:
I_see_beyond napisał/a:

Czy w historii forum zdarzył się przypadek, że zdradzona zaprzyjaźniła się z kochanką? tongue

W historii Forum to nie wiem, ale w realnym życiu znam taką osobę. Ja i ex kochanka mojego ex big_smile

Wymiana tych złych, czy dobrych doświadczeń ze "wspólnym" ex Was zbliżyła, Elle?  Czy jednak, pierwotnie tymczasowy sojusz, by mu dokopać? smile
Naprawdę jestem ciekaw, bo nie spotkałem się dotąd z takim obrotem sprawy?

Nie było 'pierwotnego sojuszu', bo niestety nie znałyśmy się wtedy kiedy prowadził podwójne życie. Choć on twierdzi, że spotykał się z nią w "przerwach" ze mną, co częściowo ma swoje pokrycie - sprawdziłam u źródła wink niemniej i tak było to dość obrzydliwe.
Mogłyśmy spotkać się duuużo wcześniej, dzięki pewnemu zbiegowi okoliczności, ale ona urwała kontakt..widocznie to nie był ten czas. 'Wpadałyśmy' na siebie co jakiś czas z racji hermetycznego środowiska.
Dopiero jak wszystko się zakończyło znów na siebie wpadłyśmy , ale tym razem rozmowa bardzo szybko się 'skleiła' i praktycznie z dnia na dzień zostałyśmy kumpelami wink przyjaźń to za duże słowo, wiadomo.

I tak, obydwie nie mamy n/t ex nic dobrego do powiedzenia, to MUSI zbliżać big_smile wink

887

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:
Excop napisał/a:
Elle88 napisał/a:

W historii Forum to nie wiem, ale w realnym życiu znam taką osobę. Ja i ex kochanka mojego ex big_smile

Wymiana tych złych, czy dobrych doświadczeń ze "wspólnym" ex Was zbliżyła, Elle?  Czy jednak, pierwotnie tymczasowy sojusz, by mu dokopać? smile
Naprawdę jestem ciekaw, bo nie spotkałem się dotąd z takim obrotem sprawy?

Nie było 'pierwotnego sojuszu', bo niestety nie znałyśmy się wtedy kiedy prowadził podwójne życie. Choć on twierdzi, że spotykał się z nią w "przerwach" ze mną, co częściowo ma swoje pokrycie - sprawdziłam u źródła wink niemniej i tak było to dość obrzydliwe.
Mogłyśmy spotkać się duuużo wcześniej, dzięki pewnemu zbiegowi okoliczności, ale ona urwała kontakt..widocznie to nie był ten czas. 'Wpadałyśmy' na siebie co jakiś czas z racji hermetycznego środowiska.
Dopiero jak wszystko się zakończyło znów na siebie wpadłyśmy , ale tym razem rozmowa bardzo szybko się 'skleiła' i praktycznie z dnia na dzień zostałyśmy kumpelami wink przyjaźń to za duże słowo, wiadomo.

I tak, obydwie nie mamy n/t ex nic dobrego do powiedzenia, to MUSI zbliżać big_smile wink

O to mi właśnie chodziło. Wcześniej niezbyt precyzyjnie się wyraziłem.
Można powiedzieć, że "wróg mojego wroga staje się moim przyjacielem", nawet wtedy, gdy ten wspólny "wróg" jest już tylko niemiłym wspomnieniem.
Dzięki, Elle. smile

888 Ostatnio edytowany przez Marisa (2016-05-14 23:33:59)

Odp: ja, on i ten trzeci
Lilka787 napisał/a:

Czy mogłabyś podpowiedzieć gdzie można znaleźć ważne informacje nt. osobowości narcystycznej?
Potrzebuję dla przyjaciółki z forum. Ma męża z ciężką postacią tego zaburzenia. On wydaje mi się niebezpieczny, straszy ją.

Czy z tego można wyjść? Ona z nim jest, bo myśli że tak.
Zaznaczam że on się wcale nie leczy, myśli że sam da radę

Lilka, moze zajrzyj na bloga EFEKT LUSTRA. Sa tam bardzo ciekawe wpisy na temat zwiazku z psychopata, ostatni wpis - z czwartku, 12.05. - jest na temat zwiazku z narcyzem. Narcyzi czesto maja bardzo wiele cech osobowosci psychopatycznej (brak empatii, manipulowanie, klamstwa, mania wyzszosci, egocentryzm, itd.).
Swoja droga, autorce tematu - Roxann rowniez polecam ten blog, bo typ, o ktorym tu pisze, to - manipulator, klamca i egoista (Narcyz-psychol).
Od takich trzeba uciekac.

889

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

ale tym razem rozmowa bardzo szybko się 'skleiła' i praktycznie z dnia na dzień zostałyśmy kumpelami wink

Cholera, to ja straciłam szansę na kumpelę tongue

Wiecie co, jak zdrada mojego prawie-byłego-męża wyszła na jaw, toczyłam wtedy pianę z ust mad

Moja ostatnia rozmowa z kochanką na drugi dzień niestety się nie skleiła tongue - na początku ona coś tam przebąkiwała o tym, jak bardzo kocha mojego męża i chce z nim być i dlaczego ja chcę ratować pozory mojego małżeństwa . Tak tę maleńką wtedy zjechałam, że się bała się rozłączyć i słuchała mnie jak koza grzmotu tongue Dosłownie.

Mój prawie-były-mąż zaproponował mi w pewnym momencie, abyśmy sobie we czwórkę (ona ma męża) cytuję "spokojnie siedli razem i zastanowili się co dalej".

Nie skorzystałam, a może powinnam była dać jej szansę na drugą rozmowę ze mną? hi hi tongue

Może byśmy się jednak polubiły i wzajemnie zaakceptowały, jak zakładał mój prawie-były-mąż? tongue

Mam taką refleksję niemal o północy - wydawało mi się, że żyję z fajnym, skromnym człowiekiem, a mu się kuźwa, marzył harem! smile

890 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-15 06:42:58)

Odp: ja, on i ten trzeci

nie rozumiem tego zachwytu nad Roxan
tak cudowna jest ,,taka uduchowiona,, że bez skrupułów dąży do swojego ,,szczęścia,,
bo ona biedna zmanipulowana
po prostu dala się wkręcić
a jest niewinna
choć inna kobietę ma za nic, chodzi mi o żonę tego faceta
w życiu nie zaprzyjaźniłabym się z kimś kto ma tak olewający stosunek do innej kobiety bo jest jej rywalką w walce o faceta?
bo jeszcze złość bym zrozumiała ale tutaj jest zwykła obojętność
jakby ta kobieta nie istniała
to nawet nie jest naiwność ale nie wiem jak to nazwać , może zaślepienie, egoizm w dążeniu do zdobycia tego jednego konkretnego faceta
inni ja nudzą, wszyscy maja jakiś defekt tylko pan żonaty jest cudowny
może niektórych kreci rywalizacja i myślą ze wszystko im wolno
http://kobiecyhumor.pl/2016/04/01/twoim … winna-byc/

891 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-15 09:12:42)

Odp: ja, on i ten trzeci
Marisa napisał/a:

Swoja droga, autorce tematu - Roxann rowniez polecam ten blog, bo typ, o ktorym tu pisze, to - manipulator, klamca i egoista (Narcyz-psychol).
Od takich trzeba uciekac.

Marisa, poczytałam sobie troszkę ten blog i coraz więcej mi rzeczy się klaruje, zauważam w nim nie tylko z narcyza, ale też właśnie psychola. Nawet tu n forum w jednym poście napisałam że gdzieś podświadomie się go boję, jego reakcji, bo widziałam kiedyś jak stracił kontrolę nad sobą, jednak to ktoś inny go wkurzył, nie ja, ale przyznam byłam w szoku i nie chciałabym być w skórze tamtej osoby. On nie przyjmuje, że ktoś może mieć inne zdanie, a już tym bardziej zwrócić mu uwagę, skrytykować. On wie wszystko najlepiej, zawsze musi wyjść na jego. To jest typ, o czym wcześniej pisałam, że póki jesteś wobec niego lojalny i uległy, on wszystko dla ciebie niemal zrobi, ale jak nadepniesz mu n odcisk, czy zrobisz coś wbrew jemu, nie zgodnie z jego scenariuszem, to nie ma żadnych skrupułów ani sentymentów.
Ciekawy jest też wpis dotyczący pułapki zaufania. Ja jestem zwykle osobą bardzo otwartą, kontaktową, łatwowierną? Szczególnie jeśli ktoś wzbudzi we mnie współczucie. Ten żonaty, nawet mi kiedyś powiedział, dokładnie to co w tym poście napisano, że szybko wzbudzam zaufanie, bo dużo mówię o sobie (nie mam nic do ukrycia, nie kręcę – jak on). On z kolei bardzo się pilnował co mówił, jak się zachowywał (teraz już wiem z czego to wynikało). Poza tym jak się zastanowić, to on bardzo biegle poruszał się po tematach związanych z psychologią, filozofią, innych kulturach itd. więc gdzieś tam można było pomylić to z otwartością, bo on pięknie tłumaczył ludzkie zachowania, interpretował nawet moje sny – właśnie z poziomu podświadomości ( a jeden mi się chronicznie powtarzał – tak jakby był ostrzeżeniem wysyłanym przez ID do ego).
Przerażające to…

Edit: teraz odnoszę wrażenie, że nic, co robił nie było szczere, wynikające „z głębi serca”. Wszystko to było jedynie teatrzykiem mającym na celu zmanipulowanie mnie. Naprawdę, wszystko niemal pasuje. Zaczynając od tego, jak oprawcy wybierają swoje ofiary (niestety pasuję do tego profilu), potem opowiadają jakieś historyjki by wzbudzić współczucie, potem chwalą się wiedzą na różne tematy, elokwencją, sposobem bycia itd. Ponadto zachwycają się tobą, jaka to wspaniała jesteś i w ogóle on na ciebie nie zasługuje, a ty myślisz sobie, kurcze – taki ideał? Do tego już powoli patrząc przez różowe okulary okazuje się, że macie tyle rzeczy wspólnych (ale… nie widzisz tego, o czym napisano na blogu, że on bardzo wnikliwie słuchał tego co mówiłaś, a gupia mówiłaś dużo, a on to sobie zapamiętywał, by w odpowiednim momencie wykorzystywać). No i jeszcze tu doszła kwestia biegłego poruszania się w problematyce psychologii głębi, co odpowiednio podane, można było odebrać – jej, on czyta w moich myślach, bezbłędnie przewiduje moje kroki – jak on mnie rozumie! (nawet nie przeszło ci przez myśl, że już dałaś się zmanipulować) . Do tego czujesz się wdzięczna, za okazaną Ci pomoc i wsparcie, jednak to nic innego jak tylko przejaw przejęcia nad tobą, twoimi decyzjami kontroli.
Ot i taka to smutna  historia mojej BIG LOVE sad

892

Odp: ja, on i ten trzeci

Aleś Ty  biedna, bezwolna, zmanipulowana Roxann ...
No popatrz, co za relacja : oprawca - ofiara.
Byłaś/jesteś zwykłą kochanką a on zwykłym facetem szukającym rozrywki bez zobowiązań.
A ta się znowu zaczyna doktoryzować i zgłębiać meandry jego psychiki..
Ileż można.

893 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-15 10:35:16)

Odp: ja, on i ten trzeci

Zaczynam rozumieć sens słów "podziękuj kochance swojego męża".

Która z nas chciałaby być na miejscu żony tego manipulanta?

To jest obrzydliwe co on robi swojej żonie i dzieciom.

Roxann a Ty mu służysz za narzędzie do robienia tej ohydy.


PS
Dziękuję Mariso. Polecę przyjaciółce.
Piękny nik - Marisa.

894

Odp: ja, on i ten trzeci
Lilka787 napisał/a:

Zaczynam rozumieć sens słów "podziękuj kochance swojego męża".

Która z nas chciałaby być na miejscu żony tego manipulanta?

To jest obrzydliwe co on robi swojej żonie i dzieciom.

Roxann a Ty mu służysz za narzędzie do robienia tej ohydy.

Lilka, 'służyłam" wtedy, ale nie byłam kompletnie świadoma w jakie bagno się wpakowałam. To jednak, że fizycznie przerwałam ten romans po tym jak się dowiedziałam, że ma żonę, nie było równoznaczne z tym, że uwolniłam się od niego emocjonalnie. Nie rozumiałam tego mego "uzależnienia", tego jego "idealności" i mojego poczucia winy? Jakiś bezsens! Nie że się wybielam, nie potrzebne mi to.
Naprawdę, życzę wszystkim by nigdy na swojej drodze nie spotkali takiego typa i nie odczuli na sobie skutków manipulacji.

Ja naprawdę jestem Wam bardzo wdzięczna, że otworzyliście mi oczy (a byłam bardzo oporna, zaślepiona). Teraz już bardziej trzeźwo oceniam jego słowa intencje. Wiem po co "wrócił", do czego dążył...  zaczynał stosować podobne metody co wtedy.
I szczerze współczuje jego żonie. Bo, to, że nigdzie się z nią nie pojawia, nie opowiada o niej, o swojej rodzinie może mieć zupełnie inne źródło. O czym nawet wolę nie myśleć. To już nie moja sprawa.
Zablokowałam dziś też jego numer.

895 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-15 11:38:13)

Odp: ja, on i ten trzeci

Tak trzymaj Roxann.

Od początku widziałam go jako obrzydliwego typa, po jego czynach właśnie, bo chciał mieć żonę i kochankę, oszukując i raniąc  żonę i Ciebie.

Nie rozumiałam jak Ty możesz tego nie widzieć, po tym jednak jak przytaczałaś jego słowa i to jak z Tobą postępuje ujrzałam na czym polega manipulacja.

Roxann znasz zasadę zero kontaktu.

Jeśli chcesz rozliczyć się z nim, zrób to w formie pisemnej, na przykład wyślij mu maila.

Napisz mu wyraźnie że masz świadomość tego jak Cię zmanipulował, że te wszystkie jego gesty są puste, bo tak naprawdę to on Ciebie używał i że jego zachowanie wobec żony i Ciebie jest obrzydliwe, że dziećmi powinien się zająć, im poświęcić czas.

Może da mu to do myślenia jakim podłym typem jest, a może tylko przy następnej dziewczynie będzie się lepiej krył.

Elle będzie wiedziała co mu napisać, może Ci coś podpowie.

Moim zdaniem polegniesz w rozmowie twarzą w twarz, to zbyt twardy przeciwnik dla Ciebie, urobi Cię jak zawsze.

Zakończ to jednym cięciem.

Edit:
Z drugiej strony myślę, że może lepiej będzie zignorować go, niech teraz on się zastanawia o co Ci chodzi.
Albo krótko powiedzieć mu że nie chcesz kontynuować znajomości z nim, bo jeśli jest takim furiatem, to może Ci zaszkodzić w pracy.

Trzeba to rozegrać tak, żeby dał Ci spokój, bo to kim naprawdę on jest, to już wiesz.

896

Odp: ja, on i ten trzeci

Lilka787, problem polega na tym, że takiego typa NIC co napiszesz nie skłoni do żadnej głębszej refleksji. Powód tego jest jeden: Narcyz w momencie gdy ktoś nie podziela jego poglądów, a więc nie podziwia JEGO, degraduje tę osobę w swojej głowie i trafia ona na ten sam poziom co "gorsza" reszta, czyli tzw. 'szaraki'/normalni nudni ludzie, z którymi on nie musi się liczyć jako ten mądrzejszy, z "innej gliny", lepszy etc.

Finał byłby taki, że on by może 5 min. spędził nad jej mailem, po czym uciął kontakt , a ona czułaby się jeszcze gorzej, że "wybebeszyła się" przed nim, a on na to nawet nie zareagował lub zareagował jak do tej pory, czyli na zasadach 'Benny Hilla' - "Tak, tak maleńka..pogadamy jak Ci przejdzie, Tatuś nie ma czasu na Twoje fochy., protekcjonalnie i bezrefleksyjnie.

To tylko Roxann chce i potrzebuje wierzyć, że jej uczucia, emocje i potrzeby mają na niego jakiś realny wpływ. Tymczasem one go "mają jedynie o tyle, o ile są kompatybilne z jego planami i potrzebami.
Dopóki ona tego nie pojmie, dopóty będzie czuła chęć wyjaśniania mu czegoś, tłumaczenia etc.

Niezłym ćwiczeniem takiej rozmowy 'na sucho' jest rozmowa ze ścianą smile serio.

897 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-15 11:43:07)

Odp: ja, on i ten trzeci

Lilka787, całe szczęście zauważyliście to, że to była manipulacja i to na podłożu psychopatycznym hmm Ja tego naprawdę nie zauważałam, nie rozumiałam tego mego "uzależnienia", w końcu od dawna nie chodziło o seks, tylko właśnie o dziwną niemoc uwolnienia się od niego na poziomie emocjonalnym.

Ja się obawiam konfrontacji z nim i raczej nawrzucanie tu nic nie da. Wtedy się bałam że może się mścić, ale z łaski swojej nie gniewał się długo i kompletnie się tym nie przejął, tzn. jakby nigdy nic. Wręcz to ja powinnam teraz mu to jakoś zadośćuczynić, bo "zawiniłam" - uraziłam jego ego. Więc nie wiem jakby tym razem zareagował.  Teraz mu tylko powiedziałam, że przegiął tym smsem o swoich "fantazjach" na odległość i pora uciąć naszą "znajomość" bo mi taka forma nie odpowiada, że przekroczył granice. Najlepiej chyba mu powiedzieć, że poznałam kogoś (mam nadzieję, że nie będzie mnie śledził). Wtedy się odczepił, to i teraz powinien. Mam nadzieję, że da mi spokój.

Edit:. ogólnie zamierzam stosować zasadę Elle i Escopa - zero uwagi i zainteresowania tym panem - jakby był obcy. W sumie to stał mi się obcy.

898

Odp: ja, on i ten trzeci

W takim razie rozmowa z nim nie ma sensu.

Co powinna zrobić Roxann żeby zakończyć z nim znajomość?

899 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-15 11:44:01)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, ale przecież w tym wątku od początku nie chodzi o to by on "dał Ci spokój", tylko żebyś to TY dała sobie spokój z  nim smile

Przecież prawda jest taka, że gdyby 'mundurowy' napisał do Ciebie takiego smsa raz na ruski rok to byś to olała, a jak żonaty napisze to masz pół roku z życia wyjęte i zablokowana byłaś na innych. No więc powtarzam Ci - tu nie chodzi o to by to ON Ci "Dawał spokój", tylko o TWOJĄ reakcję na to, b nad tym co on zrobi czy planuje zrobić kontroli nie masz. MAsz tylko nad swoją reakcją na to.

EDIT: dokładnie. ZERO uwagi dla gościa. smile

900

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

ZERO uwagi dla gościa. smile

I mamy konkluzję.

901 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-15 18:28:47)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan nie udawaj biednej zmanipulowanej bo dzięki romansowi zrobiłaś karierę. Posłużyłaś się tyłkiem wiec nie wyszłaś taka znowu pokrzywdzona na tym, żeby gościa teraz nazywać psychopata. To już nie ma wielkiej miłości, bliskości i porozumienia dusz?
A po co miałby opowiadać ci o zonie i o dzieciach? Az taki głupy widać nie jest żeby opowiadać kochance o swojej rodzinie.. Mimo swojej obrzydliwości nie opowiadał tobie o zonie. Wiadomo ze nie zostawiłabyś tego do swojej wiadomości.

902 Ostatnio edytowany przez Marisa (2016-05-15 16:29:35)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Marisa, poczytałam sobie troszkę ten blog i coraz więcej mi rzeczy się klaruje, zauważam w nim nie tylko z narcyza, ale też właśnie psychola.
Nawet tu na forum w jednym poście napisałam że gdzieś podświadomie się go boję, jego reakcji, bo widziałam kiedyś jak stracił kontrolę nad sobą, jednak to ktoś inny go wkurzył, nie ja, ale przyznam byłam w szoku i nie chciałabym być w skórze tamtej osoby. On nie przyjmuje, że ktoś może mieć inne zdanie, a już tym bardziej zwrócić mu uwagę, skrytykować. On wie wszystko najlepiej, zawsze musi wyjść na jego. To jest typ, o czym wcześniej pisałam, że póki jesteś wobec niego lojalny i uległy, on wszystko dla ciebie niemal zrobi, ale jak nadepniesz mu n odcisk, czy zrobisz coś wbrew jemu, nie zgodnie z jego scenariuszem, to nie ma żadnych skrupułów ani sentymentów.

Ciekawy jest też wpis dotyczący pułapki zaufania. Ja jestem zwykle osobą bardzo otwartą, kontaktową, łatwowierną? Szczególnie jeśli ktoś wzbudzi we mnie współczucie. Ten żonaty, nawet mi kiedyś powiedział, dokładnie to co w tym poście napisano, że szybko wzbudzam zaufanie, bo dużo mówię o sobie (nie mam nic do ukrycia, nie kręcę – jak on). On z kolei bardzo się pilnował co mówił, jak się zachowywał (teraz już wiem z czego to wynikało). Poza tym jak się zastanowić, to on bardzo biegle poruszał się po tematach związanych z psychologią, filozofią, innych kulturach itd. więc gdzieś tam można było pomylić to z otwartością, bo on pięknie tłumaczył ludzkie zachowania, interpretował nawet moje sny – właśnie z poziomu podświadomości ( a jeden mi się chronicznie powtarzał – tak jakby był ostrzeżeniem wysyłanym przez ID do ego).
Przerażające to…

Edit: teraz odnoszę wrażenie, że nic, co robił nie było szczere, wynikające „z głębi serca”. Wszystko to było jedynie teatrzykiem mającym na celu zmanipulowanie mnie. Naprawdę, wszystko niemal pasuje. Zaczynając od tego, jak oprawcy wybierają swoje ofiary (niestety pasuję do tego profilu), potem opowiadają jakieś historyjki by wzbudzić współczucie, potem chwalą się wiedzą na różne tematy, elokwencją, sposobem bycia itd. Ponadto zachwycają się tobą, jaka to wspaniała jesteś i w ogóle on na ciebie nie zasługuje, a ty myślisz sobie, kurcze – taki ideał? Do tego już powoli patrząc przez różowe okulary okazuje się, że macie tyle rzeczy wspólnych (ale… nie widzisz tego, o czym napisano na blogu, że on bardzo wnikliwie słuchał tego co mówiłaś, a gupia mówiłaś dużo, a on to sobie zapamiętywał, by w odpowiednim momencie wykorzystywać). No i jeszcze tu doszła kwestia biegłego poruszania się w problematyce psychologii głębi, co odpowiednio podane, można było odebrać – jej, on czyta w moich myślach, bezbłędnie przewiduje moje kroki – jak on mnie rozumie! (nawet nie przeszło ci przez myśl, że już dałaś się zmanipulować) . Do tego czujesz się wdzięczna, za okazaną Ci pomoc i wsparcie, jednak to nic innego jak tylko przejaw przejęcia nad tobą, twoimi decyzjami kontroli.
Ot i taka to smutna  historia mojej BIG LOVE sad

Roxann,
niestety takich typow, ktorzy sa mistrzami w manipulowaniu łatwowiernymi kobietami jest wiele. Zonaci faceci to jeden z typow tego "sortu".
Z Twojego opisu wylania sie facet bardzo pewny siebie, dominujacy, ze sklonnoscia do kontroli i przemocy.
Te metody z historyjkami majacymi wzbudzac współczucie, to popularny sposob na lapanie ofiary. Takie typki wiedza, ze kobiety łapia sie na smutne historyjki.
Psychopaci sa pozbawieni wyrzutow sumiena i empatii, liczy sie dla nich wylacznie wlasna korzysc i przyjemnosc. Oni sa jak drapieznicy, niebezpieczni.
Moze to doswiadczenie bedzie na tyle pozyteczne dla Ciebie, ze bedziesz w przyszlosci unikac tego typu ludzi. Jezeli ktos na poczatku robi wrazenie IDEALU, jest wspanialy, uroczy, elokwentny, przystojny, itd.., trzeba byc ostroznym, bo to moze byc czyste aktorstwo, doskonala manipulacja.
Narcyzi i psychopaci sa swietnymi aktorami, potrafia sie wcielic w role naszej "bratniej duszy", kogos, o kim marzymy.
Potraktuj spotkanie tego czlowieka, jako zyciowa lekcje - nie wszyscy ludzie maja uczciwe zamiary, zdarzaja sie oszusci. Takie jest zycie.

903 Ostatnio edytowany przez Xymena (2016-05-15 21:29:26)

Odp: ja, on i ten trzeci

Chyba nieźle przesadziliście z tą psychoanalizą. Gość po prostu rozwiązuje swój problem. Większość kolegów tak by mu doradziła, niestety takie jest typowo męskie myślenie :
nie rozwalać rodziny, znaleźć kochankę.

904

Odp: ja, on i ten trzeci

bardzo to wygodne zwalić cala winę na faceta a ona taka ,,niewinna zmanipulowana,,
on ,,psychopata,, a ona ,,urocza dobra dziewczyna, zakochana,,
i do tego to dzieciństwo na pewno odcisnęło pięto na psychice obojga
to nic ze ona miała szczęśliwe dzieciństwo a on raczej nie bardzo
,,ale to na pewno kazało im pchać się w romans,,

905

Odp: ja, on i ten trzeci

Ola
Wobec swojej żony winny jest tylko on.
Bo to on jest z nią w związku.

906

Odp: ja, on i ten trzeci

ok
ale to ze Roxan marnuje sobie życie to pretensje ma mieć tylko do siebie czy do niego?
właśnie on i zona są w związku a Roxan jest jak piąte kolo u wozu ale to na własne życzenie

907

Odp: ja, on i ten trzeci

To piąte koło to jednak jego życzenie...
A Roxann nie chce nim być przecież. Reszta to tylko jej własna próba pozbycia się uczuć wobec niego.

908

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Chyba nieźle przesadziliście z tą psychoanalizą.

Xymena, przecież to nie jest wyrok sądu czy diagnoza lekarza dla niego… tylko dla mnie.
Ważne, że przyniosło efekty! Przejrzałam na oczy, „obudziłam”.

Ola_la napisał/a:

A po co miałby opowiadać ci o zonie i o dzieciach? Az taki głupy widać nie jest żeby opowiadać kochance o swojej rodzinie.. Mimo swojej obrzydliwości nie opowiadał tobie o zonie.

Ale jakie ma to teraz znaczenie? Mi nie opowiadał o żonie, tak jak żonie o mnie, bo ta wiedza nie była dla nas. Każda miała inną rolę w tym jego teatrzyku. Bardzo prawdopodobne, że żona jest nim podobnie zachwycona i zaślepiona, jak ja byłam i nie da złego słowa powiedzieć. I nawet jakbym się dowiedziała, że ją chronicznie zdradza, to by nie uwierzyła. Tak jak i ja nie mogłam przyjąć do świadomości, że ta żona istnieje – no bo jak to?? Przecież gdyby naprawdę miał żonę, to by się tak nie zachowywał!! Przecież nie można tak udawać!!?
Jak taki facet może nie mieć zaburzeń psychicznych?? Jak może nie być egoistą, egocentrykiem bez empatii?? Owszem, można powiedzieć – niektórzy faceci tak mają. I tyle. Dla mnie jednak to było za mało, by zrozumieć, że i jak tak można. Dopiero forumowicze mi to wytłumaczyli.

Nie wiem czemu przypomniał mi się wątek GIA – tam też maż był cudowny, potrafił pięknie mówić o miłości, jakie to głębokie, wręcz bajkowe uczucie – coś tam nawet chyba o rycerzu było. Podobne bajki zapewne sprzedawał koleżance z pracy… tu romantyczna rocznica, cudowny seks, zaraz potem pęd do drugiej itd. Z tego co kojarzę GIA wybaczyła, choć długo ją nurtowało, jak tak mógł? No właśnie jak można komuś mówić, okazywać uczucie, a za plecami robić takie świństwo?? A no właśnie, bo facet ogólnie się dobrze bawi, wie co mówić, co robić, jakie sceny odgrywać, by kobieta była w 7 niebie, nawet nie jedna.. hmm I bynajmniej nie jest to przejaw uczucia do jakiejkolwiek, tylko egoizm, podbudowywanie ego i wygoda.

Na szczęście to nie był mój mąż i mogę od takiej osoby „uwolnić się”... ot tak.

909

Odp: ja, on i ten trzeci

Nareszcie Roxi zajarzyłaś  smile , ale ale pisałam to też WIELE stron temu, tak więc bądź bardzo ostrożna i zastosuj się do rady Elle, aby znowu nie polec.

910

Odp: ja, on i ten trzeci

Osobowość narcystyczna ze skłonnością do agresji - mój mąż.
Towarzyski, dowcipny, kobiety go uwielbiają, umie je bajerować, przystojny, przy tym taki jakby nieporadny, potrafi się wzruszać, deklarować, w ogóle opowiadać bajki ze łzami w oczach, być czuły, bardzo zaradny, świetnie zarabia, ma gest - tylko ma też jakby drugą naturę...
Książkowy psychopata. Bezwzględny, sadystyczny...
Łatwo się nabrać...
Ci ludzie są skrajni.
Roxann trudno się wyzwolić spod ich uroku, ale im szybciej otrząśniesz się i dostrzeżesz zagrożenia tym lepiej dla ciebie. Zwróć też uwagę jaki jest wobec innych. Taki kiedyś będzie wobec ciebie.

Posty [ 846 do 910 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 12 13 14 15 16 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026