Marisa napisał/a:Swoja droga, autorce tematu - Roxann rowniez polecam ten blog, bo typ, o ktorym tu pisze, to - manipulator, klamca i egoista (Narcyz-psychol).
Od takich trzeba uciekac.
Marisa, poczytałam sobie troszkę ten blog i coraz więcej mi rzeczy się klaruje, zauważam w nim nie tylko z narcyza, ale też właśnie psychola. Nawet tu n forum w jednym poście napisałam że gdzieś podświadomie się go boję, jego reakcji, bo widziałam kiedyś jak stracił kontrolę nad sobą, jednak to ktoś inny go wkurzył, nie ja, ale przyznam byłam w szoku i nie chciałabym być w skórze tamtej osoby. On nie przyjmuje, że ktoś może mieć inne zdanie, a już tym bardziej zwrócić mu uwagę, skrytykować. On wie wszystko najlepiej, zawsze musi wyjść na jego. To jest typ, o czym wcześniej pisałam, że póki jesteś wobec niego lojalny i uległy, on wszystko dla ciebie niemal zrobi, ale jak nadepniesz mu n odcisk, czy zrobisz coś wbrew jemu, nie zgodnie z jego scenariuszem, to nie ma żadnych skrupułów ani sentymentów.
Ciekawy jest też wpis dotyczący pułapki zaufania. Ja jestem zwykle osobą bardzo otwartą, kontaktową, łatwowierną? Szczególnie jeśli ktoś wzbudzi we mnie współczucie. Ten żonaty, nawet mi kiedyś powiedział, dokładnie to co w tym poście napisano, że szybko wzbudzam zaufanie, bo dużo mówię o sobie (nie mam nic do ukrycia, nie kręcę – jak on). On z kolei bardzo się pilnował co mówił, jak się zachowywał (teraz już wiem z czego to wynikało). Poza tym jak się zastanowić, to on bardzo biegle poruszał się po tematach związanych z psychologią, filozofią, innych kulturach itd. więc gdzieś tam można było pomylić to z otwartością, bo on pięknie tłumaczył ludzkie zachowania, interpretował nawet moje sny – właśnie z poziomu podświadomości ( a jeden mi się chronicznie powtarzał – tak jakby był ostrzeżeniem wysyłanym przez ID do ego).
Przerażające to…
Edit: teraz odnoszę wrażenie, że nic, co robił nie było szczere, wynikające „z głębi serca”. Wszystko to było jedynie teatrzykiem mającym na celu zmanipulowanie mnie. Naprawdę, wszystko niemal pasuje. Zaczynając od tego, jak oprawcy wybierają swoje ofiary (niestety pasuję do tego profilu), potem opowiadają jakieś historyjki by wzbudzić współczucie, potem chwalą się wiedzą na różne tematy, elokwencją, sposobem bycia itd. Ponadto zachwycają się tobą, jaka to wspaniała jesteś i w ogóle on na ciebie nie zasługuje, a ty myślisz sobie, kurcze – taki ideał? Do tego już powoli patrząc przez różowe okulary okazuje się, że macie tyle rzeczy wspólnych (ale… nie widzisz tego, o czym napisano na blogu, że on bardzo wnikliwie słuchał tego co mówiłaś, a gupia mówiłaś dużo, a on to sobie zapamiętywał, by w odpowiednim momencie wykorzystywać). No i jeszcze tu doszła kwestia biegłego poruszania się w problematyce psychologii głębi, co odpowiednio podane, można było odebrać – jej, on czyta w moich myślach, bezbłędnie przewiduje moje kroki – jak on mnie rozumie! (nawet nie przeszło ci przez myśl, że już dałaś się zmanipulować) . Do tego czujesz się wdzięczna, za okazaną Ci pomoc i wsparcie, jednak to nic innego jak tylko przejaw przejęcia nad tobą, twoimi decyzjami kontroli.
Ot i taka to smutna historia mojej BIG LOVE 