netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 481 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 716 do 780 z 3 618 ]

716

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Serio nie jesteś w stanie wyobrazić sobie tego, że GŁÓWNY powód dla którego jakikolwiek mężczyzna wykazuje zainteresowanie kobietą to chęć współżycia z nią - jak najszybciej lub potencjał na współżycie w bliższym lub dalszym czasie ???

Ogólnie tak, ale nie w jego przypadku. Chyba rzeczywiście on poniekąd zastąpił czy też stał się dla mnie jak rodzina, której mi tu brakuje. Dlatego tak trudno mi cokolwiek złego na niego powiedzieć, uwolnić emocjonalnie, stracić... sad

717 Ostatnio edytowany przez apologises (2016-05-11 13:49:44)

Odp: ja, on i ten trzeci

Żaden absurd. Ludzie dążą do sobie znanych celów, są w znacznej mierze egoistyczni. Schlebia gościowi, że ma zależną niunię.
Buntowałaś się kiedyś rodzicom? Okres buntu jest potrzebny do nauki życia, ludzi. Do odróżnienia dobra od zła, dostawania po tyłku za swoje decyzje i zbytnią wiarę w innych. Do zostawienia sobie marginesu dla siebie, takiego kawałka nieba tylko dla siebie. Chyba odzywa się nadopiekuńczość rodziców, życie pod kloszem. Głupio to zabrzmi i niewygodnie, ale nie przygotowali Cię do życia.

718

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie buntowałam się, bo nie chciałam im przysparzać problemów. I tak mieli ich dużo. Z tą nadopiekuńczością też coś jest na rzeczy. I nie tylko ze strony rodziców ale i rodzeństwa. Wszyscy, a było (jest) nas sporo, byliśmy bardzo ze sobą związani emocjonalnie. Jedno za drugie by w ogień skoczyło i nie dało krzywdy zrobić. To było fajne do czasu aż byliśmy razem blisko, ale jak każdy poszedł w swoją stronę, to ta więź osłabła. A ja jak widać, to emocjonalne uzależnienie, przerzuciłam to potem na jego, tym bardziej, że dał mi wszystko czego mi tu zabrakło. hmm

719 Ostatnio edytowany przez apologises (2016-05-11 14:12:23)

Odp: ja, on i ten trzeci

I jak zamierzasz to wszystko przetrawić? Psychologiem nie jestem, ale sama będziesz nadal wątpliwości wypierać . Posługujesz się swoją zepsutą miarką i jeszcze mierzysz nią innych. W ten sposób będziesz popełniała pomyłki. Potrzebna Ci nowa skala, skąd ją weźmiesz? Problem nie tkwi w tym jednym gościu, a w Tobie. Ty się powinnaś zmienić. Jesteś nadal małą dziewczynką, przemknął okres dorastania. Ciężko nadrobić.
Pytam, bo kolejny problem to decyzyjność. Jak podejmujesz decyzje? Te ważniejsze ktoś inny?

720 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-11 14:20:37)

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie mam pojęcia sad ale zdaję sobie sprawę, że problem jest we mnie - to już coś na początek hmm

apologises napisał/a:

Pytam, bo kolejny problem to decyzyjność. Jak podejmujesz decyzje? Te ważniejsze ktoś inny?

Hmm.. trudno powiedzieć, bo niby podejmuję decyzje sama, ale wcześniej lubię się kogoś poradzić - kogoś komu ufam, kto ma "pojęcie" o czym mówię. Nie jest to jednak tak, że ślepo robię to co ktoś mi powie. Po prostu rozważam to co mi ktoś powiedział i wybieram najlepsze dla siebie rozwiązanie. No i kolejna rzecz, która wychodzi - ja o wszystkim z nim rozmawiałam, radziłam, bo widziałam, że on podpowie mi najlepsze rozwiązanie albo zwyczajnie że mam dobry pomysł do tego będzie trzymał kciuki i wspierał przy jego realizacji. To dawało mi niesamowity komfort i motywacje.

721

Odp: ja, on i ten trzeci

Zaczynam chyba troszkę inaczej na to wszystko patrzeć. Rozjaśniliście mi trochę spraw. Teraz bardziej rozumiem, dlaczego ciągnie mnie do osób z silniejszym charakterem, pewnych siebie, mądrzejszych?  Ale też dobrze wychowanych, troskliwych itd. Dlaczego wtedy chętnie wracam do roli małej „dziewczynki”, choć na co dzień raczej jestem Zosią samosią – bo podświadomie szukam tej „asekuracji”, którą miałam przedtem w starszym rodzeństwie i rodzicach, do tego silnej więzi emocjonalnej. No ale… tu już zauważam paradoks chociażby z tym mundurowym – teoretycznie to jego osaczenie, wręcz przesadna kontrola i troska powinny mi odpowiadać, więc o co chodzi? A no o to, że to on mnie uważa za tą silniejszą i mądrzejszą itd. O to, że czasem ręce mi opadały, jak go słuchałam. Wręcz nudziły mnie rozmowy z nim i irytowało, jaki to on mną zachwycony, jego powtarzaniem non stop jaki to „skarb” mu się trafił – nie dość że ładna to jeszcze mądra. Pewnie nie jedna byłaby w skowronkach, ale ja nie. Nie nadaję się do związku, gdzie to ja mam grać pierwsze skrzypce i dyrygować partnerem.
Z ex tak nie miałam – on miał swoje zdanie, imponował mi, rozmawialiśmy na różne tematy – on szanował moje zdanie, doceniał, ale też potrafił doradzić, wesprzeć. Też potrafił być „misiem” w domu, ale jak trzeba było to potrafił przywrócić mnie do pionu - zawsze mogłam na niego liczyć. Nigdy jednak nie stworzyłam z nim tak silnej więzi emocjonalnej, co z tym żonatym. Dlatego rozstanie przebiegło bez żadnych problemów, po przyjacielsku itd.
Z tym żonatym to była zupełnie inna bajka – bardzo wiele nas łączyło. Porozumiewaliśmy się wręcz telepatycznie. To tak jakbym znalazła swoją bratnią duszę. Rozmowy zawsze fascynujące, inspirujące itd. Nigdy nie miałam go dość. Nawet przez ten czas jak byłam z ex, czułam jego wsparcie, sympatię. Zawsze bardzo pozytywnie się o mnie wypowiadał, nawet na forum. Zawsze, jak coś mi się udało, to mi przesyłał gratulacje, że trzymał za mnie kciuki, że wiedział, że mi dobrze pójdzie, że jest ze mnie dumny. Choć nie mieliśmy stałego kontaktu wiedziałam, że się mną interesuje, że pyta o mnie itd. Troszkę taki „anioł stróż”. No i jak mam przyjąć do wiadomości to, że chciał zrobić ze mnie kochankę????? Tzn wiem że tak jest, ale kompletnie nie mieści mi się to w głowie. Bo ogólnie kojarzy mi się to z czymś złym, brakiem szacunku itd.  Co w zderzeniu z tym, że od nikogo nie dostałam tyle wsparcia i uwagi.. jakaś paranoja! Tym bardziej, że sam powiedział, że jestem mu bardzo bliska.. i zależy mu bardzo na naszej przyjaźni, na mnie. Niestety jak widać nie jest to możliwe między kobietą i mężczyzną… którzy pociągają się fizycznie.

722

Odp: ja, on i ten trzeci

Może tak to pogódź, że nie ma idealnych relacji. Miałaś pewnie bliskie ideału w rodzinie, ale jak już ktoś wyżej wspomniał, tam nie ma pociągu seksualnego, który tutaj wszystko zmienia. Co ciekawe przyciągnęłaś osobę, która faktycznie w dużej mierze traktowała Cię, tak jak byłaś przyzwyczajona.
Także w sumie mnie tak patrząc z boku jego zachowanie nie dziwi. Jakby nie miał żony, to pewnie nie byłabyś kochanką, ale nadal w pewnym stopniu traktowałby Cię jak dobry ojciec. Chociaż to ciężko powiedzieć... możemy sobie dywagować i tak nie będziemy wiedzieć, bo ludzie się trochę różnią jednak oprócz tego, że często postępują schematycznie.
Czy naprawdę nie masz szans na rozmowę o żonie? Może to pozwoli Ci oderwać się emocjonalnie.

723

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie wszystko z tego o co pytam musi pasować do Twojej układanki. Nawet w schematach istnieją wyrwy, a to przecież Twoja historia i problemy.
Zawsze śmieszy mnie stanowcze stawianie sprawy, jak i z tym exem. Dobrze jest stwierdzić, że chce tylko sexu od Ciebie. Dobrze, bo działa jak plachta na byka, odstraszacz. Tymczasem on swoim podwójnym życiem, brakiem szczerości, niechęcią do postawienia się albo przy żonie albo przy Tobie również realizuje swoje braki. Ot spotkało się dwoje lekko wybrakowanych ludzi. To może być dobry człowiek, ale dla Twojego bezpieczeństwa lepiej traktować go jako niebezpiecznego i zasada zero kontaktu powinna być pierwszą.
Swoją drogą rozmawiasz z równie poszarpanym klientem. Nie ma zdrowych ludzi, są tylko niezdiagnozowani. Znasz to powiedzenie? Żadna ujma dostrzec swoje niedoskonałości, szukaj kogoś, kto pomoże Ci uporać się z Twoimi. To na tyle poważna rzecz, że nawet gdy znajdziesz kogoś w miarę normalnego, cień przyjaciela z pracy będzie krążył i mieszał. To jak gwóźdź do trumny związku.

724

Odp: ja, on i ten trzeci

Po co pytać o żonę?
Przecież wiadomo jaka będzie odpowiedź.... już ze sobą nie sypiają, ale nie może jej, ich zostawić....
Nie lepiej spytać, czy chce stworzyć ze mną związek? Jawny, a nie romans na boku.
Bo jeśli chce, to wie co powinien zrobić. Krótka piłka smile

725

Odp: ja, on i ten trzeci

Cb, tu nawet nie chodzi o to że traktował mnie jak dobry ojciec, bo ja też mam 2 starszych braci, którzy mnie podobnie traktowali. A że byłam najmłodsza, to uwaga była skoncentrowana w dużej mierze na mnie - nie tylko do rozpieszczania, ale też radzenia czy nawet kontroli. Poza tym ciągle, nawet jak dorosłam uważam, że są bardzo mądrymi, ułożonymi facetami i chętnie, jak mam okazję to z nimi rozmawiam, spędzam czas. Tyle że oni mają od dawna już swoje życie itd., nie ma opcji, bym codziennie z nimi rozmawiała, jak kiedyś, kiedy byliśmy razem w domu. Więc tego żonatego może nie do końca odbierałam jako ojca, co sugerowała Elle, ale jak choćby starszego brata, przyjaciela - z tym, że to nie brat i dodatkowo wątek seksualny się pojawił.

A czy nie mam szansy na rozmowę o żonie? Szansa zawsze jest, problem w tym, że on nie chce o niej rozmawiać. A to jednak jest chyba jednoznaczne...

726

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann,
Ty chcesz o nim " zapomnieć ", czy z nim być?
Wydaje mi się, że jeśli chcesz z nim być to musisz szczerze porozmawiać,
a jeśli chcesz zapomnieć, to musisz urwać kontakt.
Pewnie zawsze będziesz miała sentyment,
ale z biegiem czasu uczucie osłabnie, a może pojawi się ktoś, kto przebije wspomnienie o nim.
Na pewno kontakt z nim, nawet smsowy, utrudni Ci to zadanie.

727

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Tymczasem on swoim podwójnym życiem, brakiem szczerości, niechęcią do postawienia się albo przy żonie albo przy Tobie również realizuje swoje braki. Ot spotkało się dwoje lekko wybrakowanych ludzi. To może być dobry człowiek...

Otóż to, myślę, że poniekąd oboje "zaspakajaliśmy" swoje braki, dlatego i on nie chce odpuścić...

horses napisał/a:

Nie lepiej spytać, czy chce stworzyć ze mną związek? Jawny, a nie romans na boku.
Bo jeśli chce, to wie co powinien zrobić. Krótka piłka smile

Ale ja znam jego odpowiedź - zależy mu na naszej przyjaźni, na mnie. A z tymi podtekstami to był tylko żart, bym się nie wygłupiała bo z jego strony nic złego mi nie grozi.

728

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Roxann,
Ty chcesz o nim " zapomnieć ", czy z nim być?
Wydaje mi się, że jeśli chcesz z nim być to musisz szczerze porozmawiać,
a jeśli chcesz zapomnieć, to musisz urwać kontakt.
Pewnie zawsze będziesz miała sentyment,
ale z biegiem czasu uczucie osłabnie, a może pojawi się ktoś, kto przebije wspomnienie o nim.
Na pewno kontakt z nim, nawet smsowy, utrudni Ci to zadanie.

Nie wiem horses, naprawdę szczerze nie wiem. Na jedną czy drugą ewentualność nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie. Najbardziej chyba bym chciała mieć w nim przyjaciela, bez podtekstów i uczucia, ale to raczej niemożliwe.

729

Odp: ja, on i ten trzeci

nawet jeśli, to to będzie bardzo trudna i czasami bolesna dla Ciebie przyjaźń

730

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

nawet jeśli, to to będzie bardzo trudna i czasami bolesna dla Ciebie przyjaźń

eh.. nie wiem czemu.. a właściwie wiem.. przyszły mi na myśl słowa piosenki "jakbyśmy byli szczęśliwi, gdybym nie kochał cię wcale".

Tak czy siak zmiana pracy by nic nie dała, bo my nie pracujemy razem tylko w jednej branży... i siłą rzeczy współpracujemy, a jeśli nawet nie to od czasu do czasu spotykamy się na róznych branżowych wydarzeniach. Czy w tej czy innej firmie zapewne byłoby podobnie. Musiałabym albo wyjechać za granice albo przekwalifikować a to zupełnie bez sensu.

731

Odp: ja, on i ten trzeci

ten watek mi uświadomił ze jak już się przyczepi kochanka do żonatego to nie ma sily żeby się odczepiła
,,ten sentyment, te uczucia ,,
lepszy lep niż nawet małżeństwo
bo niejedna zona odejdzie ulozy sobie zycie na nowo
a tutaj ten ,,sentyment,, zapomnieć nie da

ludzie maja dzieci, wspólne majątki, wspólne interesy, wspólnych znajomych i potrafią się rozejść JAK CHCĄ

732 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-11 20:25:18)

Odp: ja, on i ten trzeci
Ola_la napisał/a:

ten watek mi uświadomił ze jak już się przyczepi kochanka do żonatego to nie ma sily żeby się odczepiła

Oj, nie wiem kto się do kogo przyczepił. Ale taka interpretacja jest łatwiejsza, wiadomo...
Ja teraz jestem na etapie "wiem, że nic nie wiem" także i takie komentarze, jak Twój mnie nie ruszają.

733 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-05-11 20:47:48)

Odp: ja, on i ten trzeci

Niestety Roksann ale Ola ma racje. Bo to nie w tym problem czy on sie przylepił tylko w tym ze Ty nie chcesz go od siebie odsunąć a właśnie kategoryczny ruch z TWEJ strony załatwiłby sprawę z miejsca. Przecież by Cie nie porwal nie zgwałcil i nie kazał sie spotykać ze sobą na sile... bez przesady. A stwierdzenie ze jestes teraz zagubiona jest mega wygodne. Każda a przynajmniej większość kochanek to zagubione bidulki które jakoś tak niechcący sie wkręciły w romans z żonatym.
No i tak sobie teraz myśle ze to ze Ty nie czułaś do niego takiego mega  żalu o to ze jest żonaty nie wynika wcale z faktu ze Ci nie powiedział o tym wprost wiec Ty nie możesz miec wprost pretensji...a z tego ze Tobie ten jego status żonatego tak naprawde nie wadzi za mocno. Tzn wadzi o tyle ze nie możecie być oficjalne razem ale nie odrzuca Cie na sama myśl o tym mimo ze  teraz przecież już Wiesz jak jest.

734

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Ola_la napisał/a:

ten watek mi uświadomił ze jak już się przyczepi kochanka do żonatego to nie ma sily żeby się odczepiła

Oj, nie wiem kto się do kogo przyczepił. Ale taka interpretacja jest łatwiejsza, wiadomo...
Ja teraz jestem na etapie "wiem, że nic nie wiem" także i takie komentarze, jak Twój mnie nie ruszają.

ale łatwiejsza dla kogo
ja nie mam romansu ani maz nie miał
wiec jestem obiektywna

735

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

Niestety Roksann ale Ola ma racje. Bo to nie w tym problem czy on sie przylepił tylko w tym ze Ty nie chcesz go od siebie odsunąć a właśnie kategoryczny ruch z TWEJ strony załatwiłby sprawę z miejsca. Przecież by Cie nie porwal nie zgwałcil i nie kazał sie spotykać ze sobą na sile... bez przesady. A stwierdzenie ze jestes teraz zagubiona jest mega wygodne. Każda a przynajmniej większość kochanek to zagubione bidulki które jakoś tak niechcący sie wkręciły w romans z żonatym.
No i tak sobie teraz myśle ze to ze Ty nie czułaś do niego takiego mega  żalu o to ze jest żonaty nie wynika wcale z faktu ze Ci nie powiedział o tym wprost wiec Ty nie możesz miec wprost pretensji...a z tego ze Tobie ten jego status żonatego tak naprawde nie wadzi za mocno. Tzn wadzi o tyle ze nie możecie być oficjalne razem ale nie odrzuca Cie na sama myśl o tym mimo ze  teraz przecież już Wiesz jak jest.

Feniks, ja go odsunęłam już prawie 4 lata temu, a on wciąż krążył wokół mnie jak orbita. Co ja robię? Nie dążę do kontaktu spotkań itd. To są jego inicjatywy.
A jestem "zgubiona" bo skoro po tylu latach mu wciąż zależało, to myślałam, że naprawdę zależało.. a nie na tym by znów mieć ze mną romans, po co te starania itd? Jest przystojny, ustawiony, szarmancki - mógłby mieć każdą. Po co mi głowę zawraca???

736 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-05-11 22:03:28)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Excop napisał/a:

Nie pytana, wracasz do peanów na cześć.
I na koniec: "Oj głupia ja, głüpia, ale.co mogę zrobić - on mnie kręci i już. Choć to nieładnie z... jego strony".
Wystarczy, Roxann?
Bo tracę cierpliwość, dziewczyno!

Jesteś kochany smile
To co ująłeś w cudzysłów.. eh.. no taka prawda niestety...
Tyle że teraz naprawdę obawiam się jego reakcji, przez chwilę myślałam, że ja jestem "panią" sytuacji, ale ... może posty dziewczyn niepotrzebnie mnie zaniepokoiły. On naprawdę mógłby mi zaszkodzić, gdyby chciał. Inna sprawa, że swoją pozycję zawodową zawdzięczam w dużej mierze jemu. Tzn nie całkiem, bo przez ostatnie lata pracowałam na swoje sama, ale na początku baaardzo mi pomógł odnaleźć się w środowisku i ogólnie pokierował a raczej podpowiadał jak powinnam pokierować swoją powiedzmy "karierą".
A to właśnie m.in. tłumaczy albo wskazuje, że on jednak traktuje mnie troszkę jak "córkę". W końcu mnie "wyuczył". A ja nie mogę być niewdzięczna.
Bez sensu sad

Dlaczego "bez sensu", Roxann?
Toż to Pigmalion według Shaw'a w dobie Internetu i poszukiwania "drugiej Ziemi"! Z wyjątkiem "zakazanego" w tym kontekście "bonusu" sprzed kilkudziesięciu miesięcy.
A Ty jesteś tą nieszczęsną Elizą, niestety.
Fred'em musiał być zatem porzucony ostatnio partner.
Oryginał wprawdzie wolny był, ale to już szczegół.:)
Tak tamten, jak i ten "swojski", kochać nie muszą.
Oni chcą kształtować i urabiać, by przewidywać zachowania "podopiecznej". Bo to wyzwanie jest.
Wtedy zwłaszcza, gdy ona naiwnie uzna już, że jest panią swojego losu. smile
Cytował już nie będę, bo nie pamiętam dokładnie, ale z grubsza
chodziło o to, że "między damą, a kwiaciarką nie ma żadnej różnicy".
Różnica występuje wtedy, gdy zwracamy uwagę na to, jak obie kobiety się zachowują. Gdy jednak, traktować obie będziemy jak damy, obie takimi będą się czuć, bez względu na pochodzenie. smile

737

Odp: ja, on i ten trzeci

>>> "między damą, a kwiaciarką nie ma żadnej różnicy".
Różnica występuje wtedy, gdy zwracamy uwagę na to, jak obie kobiety się zachowują. Gdy jednak, traktować obie będziemy jak damy, obie takimi będą się czuć, bez względu na pochodzenie<<<

Aż się musiałam zarejestrować, żeby odnieść się do słów Excopa. Takie to piękne i prawdziwe.
Obie kobiety. I kwiaciarka. I dama. Obie poczują się dobrze adorowana, ale z głową, honorem, dumą, rozwagą zachowa się tylko prawdziwa dama.
Dziękuję Excop.

738

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Niestety Roksann ale Ola ma racje. Bo to nie w tym problem czy on sie przylepił tylko w tym ze Ty nie chcesz go od siebie odsunąć a właśnie kategoryczny ruch z TWEJ strony załatwiłby sprawę z miejsca. Przecież by Cie nie porwal nie zgwałcil i nie kazał sie spotykać ze sobą na sile... bez przesady. A stwierdzenie ze jestes teraz zagubiona jest mega wygodne. Każda a przynajmniej większość kochanek to zagubione bidulki które jakoś tak niechcący sie wkręciły w romans z żonatym.
No i tak sobie teraz myśle ze to ze Ty nie czułaś do niego takiego mega  żalu o to ze jest żonaty nie wynika wcale z faktu ze Ci nie powiedział o tym wprost wiec Ty nie możesz miec wprost pretensji...a z tego ze Tobie ten jego status żonatego tak naprawde nie wadzi za mocno. Tzn wadzi o tyle ze nie możecie być oficjalne razem ale nie odrzuca Cie na sama myśl o tym mimo ze  teraz przecież już Wiesz jak jest.

Feniks, ja go odsunęłam już prawie 4 lata temu, a on wciąż krążył wokół mnie jak orbita. Co ja robię? Nie dążę do kontaktu spotkań itd. To są jego inicjatywy.
A jestem "zgubiona" bo skoro po tylu latach mu wciąż zależało, to myślałam, że naprawdę zależało.. a nie na tym by znów mieć ze mną romans, po co te starania itd? Jest przystojny, ustawiony, szarmancki - mógłby mieć każdą. Po co mi głowę zawraca???

Nie dążysz ale i nie odrzucasz ich definitywnie. Nawet pisząc o delegacji ujmujesz to tak:mam nadzieje ze on czegoś nie wywinie. Czyli co znowu Twoj los nie będzie w Twoich tylko w jego rękach bo to on albo nic nie wywinie i będzie ok albo wywinie i co Ty biedna będziesz miała za wyjście jak tylko poddać sie temu czemuś co zrobi. Twoja postawa powinna być taka: tam sie nic nie wydarzy bo ja na to nie pozwolę. Koniec i kropka. A co do tego czy mu zależy czy nie. Co to za różnica czy chce tylko seksu czy w jakimś stopniu mu rownież zależy skoro to "zależy" jest zbyt małe by uczciwie zakończyć małżeństwo i związać sie z Tobą tylko już teraz Cie uprzedził ze on wiele zrobi ale zony nie zostawi. Serio robiłoby Ci różnice sypianie z nim z wiedza ze jakies tam uczucia względem Ciebie ma?

739 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-05-11 22:27:58)

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

>>> "między damą, a kwiaciarką nie ma żadnej różnicy".
Różnica występuje wtedy, gdy zwracamy uwagę na to, jak obie kobiety się zachowują. Gdy jednak, traktować obie będziemy jak damy, obie takimi będą się czuć, bez względu na pochodzenie<<<

Aż się musiałam zarejestrować, żeby odnieść się do słów Excopa. Takie to piękne i prawdziwe.
Obie kobiety. I kwiaciarka. I dama. Obie poczują się dobrze adorowana, ale z głową, honorem, dumą, rozwagą zachowa się tylko prawdziwa dama.
Dziękuję Excop.

Jeśli mówimy o stosunku mężczyzny do kobiety pozbawionym  "drugiego dna", to tak. Piękne to jest. smile
Niestety, w odniesieniu do tytułowego bohatera sztuki Bernard'a Shaw'a i sytuacji naszej Roxann, Summerko88,  także okrutnie cyniczne w wymowie. sad

740

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Ola_la napisał/a:

ten watek mi uświadomił ze jak już się przyczepi kochanka do żonatego to nie ma sily żeby się odczepiła

Oj, nie wiem kto się do kogo przyczepił. Ale taka interpretacja jest łatwiejsza, wiadomo...
Ja teraz jestem na etapie "wiem, że nic nie wiem" także i takie komentarze, jak Twój mnie nie ruszają.

jak to nic nie wiesz
przecież nic się nie zmienilo oprócz jego smsów i spotkan z nim
dzieje się dużo ale tylko w twojej glowie
rozstał się z zona? ma rozwod? gdyby tak było to moglabys się zastanawiać co by było gdyby
a ty masz jeden dylemat czy zalezalo mu wtedy i teraz czy mu zależy bo nie wiesz czy wdac się w romans a tak cie skręca
ale nie jesteś taka bo bez uczucia nie pójdziesz z nim do lóżka
dlatego to takie denerwujące i głupie
dorosla kobieta a takie gierki
on ci powiedział dobitnie ze nie rozstanie się z zona i tylko romans ci może zaproponować wiec co ty jeszcze nie wiesz
dziwne to i nie mogę tego pojac ze tylko tyle ci wystarczy w zyciu
czy on jest taki wspanialy ze chcesz tylko jego? mimo ze ma zone
nie chcesz być szczęśliwa? bo nie sadze ze jesteś bo te dwadzieścia kilka stron jest twoim wołaniem o pomoc
już wiele osob mowilo chcesz jego to pogadaj z nim o zonie, o was a ty się boisz
wiec co to za związek ze sa tematy tabu? zresztą tam gdzie sa 3 osoby nie ma prawdziwego związku

741

Odp: ja, on i ten trzeci

Roksan zachowuje się jak Czerwony Kapturek, który wie że w lesie czyha na nią zły wilk, ale to jest silniejsze od niej, i niestety chociaż rozum podpowiada jej, że wilk ją skrzywdzi, to ta ciekawość, chęć oglądania go, obcowania z nim jest poza jej świadomością.
To Pragnienie jest silniejsze od logiki, dlatego bohaterka wątku pomimo drogowskazów z forum które wyzwoliły w niej jakieś przebłyski świadomości, dalej pragnie żyć iluzją, wspomnieniami stanów emocjonalnych z przeszłości, analizowaniem każdego gestu tego wilka  (bo zewnętrznie on jest piękny i stwarza pozory porządnego, rasowego samca), jednakże .... to wilk który połyka dziewczynki.
Dlatego nikt nie jest w stanie pomóc bohaterce, która produkuje myśli o byłym kochanku robiąc sobie nadzieję, bo przecież on daje jej sygnały, okazuje zainteresowanie nią, jest wyrozumiały, akceptujący, wspierający, a to znaczy że ją kocha na swój sposób, a że żona jest gdzies w tle, no cóż... jemu to w ogóle nie przeszkadza, bo ją tez kocha na swój sposób. Monogamiczność dla tego pana jest jak więzienie.
Tak więc rozwiązania tej sytuacji są trzy.
Albo Roksan całkowicie urywa kontakt (najmniej prawdopodobne- zdaniem Roksan bez sensu), albo akceptuje rolę kochanki, bo on się nie zmieni gdyż to właśnie ona ma dostosować się do jego potrzeb i fantazji, tym bardziej że to ona wciąż go pragnie i pożąda o czym on doskonale wie, i nawet jej "nie" -nie traktuje poważnie, bo  z punktu widzenia kochanka to tylko są jakieś dąsy, a Roksi jest miękka jak guma, da się urobić tylko trzeba na to sposobności a on zna ten sposób i znajduje ku temu okazję.
Ostatnie rozwiązanie jest radykalne- żona jest przeszkodą to ją trzeba usunąć.
Także rozkminy na 2000 stron niczego nie zmienią bo Roksan bardzo dobrze wie czego chce, nie chce go stracić bo  przy nim jest jak na haju. I nikt jej nie zastąpi jego i tego co ma przy nim.
Ps. Zapowiadają się owocne delegacje.

742 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-12 09:30:24)

Odp: ja, on i ten trzeci

>>>Jeśli mówimy o stosunku mężczyzny do kobiety pozbawionym  "drugiego dna", to tak. Piękne to jest. smile
Niestety, w odniesieniu do tytułowego bohatera sztuki Bernard'a Shaw'a i sytuacji naszej Roxann, Summerko88,  także okrutnie cyniczne w wymowie. sad<<<

Zgadzam się Excop. Ale czy nie przyznasz mi racji, że damę odróżnia od zwykłej "kwiaciarki" znajomość siebie i swoich pragnień oraz umiejętność słuchania, których pozbawiona jest Roxan?
Czy nie jest faktem, źe bezmyślne samousprawiedliwianie się Roxan, że ponoć ona nie ma wpływu na sytuację, którą w rzeczywistości sama współtworzy, jest jak ruchome piaski, które wciągają ją coraz głębiej, pogarszając jej sytuację?
Czy nie jest prawdą, że Roxan sama zniekształca rzeczywistość, co widzą wszyscy inni wypowiadający się, a co uniemożliwia Roxan uświadomienie sobie faktów i dokonanie trzeźwej oceny sytuacji?
Czy nie jest Roxan przypadkiem prostej dziewczyny, "kwiaciarki", która nie ma nic wspólnego z Kobietą przez wielkie "K"?

743

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

>>>Jeśli mówimy o stosunku mężczyzny do kobiety pozbawionym  "drugiego dna", to tak. Piękne to jest. smile
Niestety, w odniesieniu do tytułowego bohatera sztuki Bernard'a Shaw'a i sytuacji naszej Roxann, Summerko88,  także okrutnie cyniczne w wymowie. sad<<<

Zgadzam się Excop. Ale czy nie przyznasz mi racji, że damę odróżnia od zwykłej "kwiaciarki" znajomość siebie i swoich pragnień oraz umiejętność słuchania, których pozbawiona jest Roxan?
Czy nie jest faktem, źe bezmyślne samousprawiedliwianie się Roxan, że ponoć ona nie ma wpływu na sytuację, którą w rzeczywistości sama współtworzy, jest jak ruchome piaski, które wciągają ją coraz głębiej, pogarszając jej sytuację?
Czy nie jest prawdą, że Roxan sama zniekształca rzeczywistość, co widzą wszyscy inni wypowiadający się, a co uniemożliwia Roxan uświadomienie sobie faktów i dokonanie trzeźwej oceny sytuacji?
Czy nie jest Roxan przypadkiem prostej dziewczyny, "kwiaciarki", która nie ma nic wspólnego z Kobietą przez wielkie "K"?

Oczywiście, że masz rację, Summerko88.
Roxann zapewne, także to przyzna w tej własnej, konkretnej sytuacji. Uzależnienia od "opiekuna".
Dlatego wydźwięk tego, co napisałem wcześniej, inaczej brzmieć nie mógł.

744

Odp: ja, on i ten trzeci

>>>Roxann zapewne, także to przyzna w tej własnej, konkretnej sytuacji. Uzależnienia od "opiekuna".
Dlatego wydźwięk tego, co napisałem wcześniej, inaczej brzmieć nie mógł.<<<

Roxan to przyzna a potem zacznie dalej samooszukiwanie i samousprawiedliwianie. Czytam ten wątek od początku i tak właśnie jest za każdym razem, gdy ktoś napisze jej wprost, jak wygląda jej sytuacja, gdy patrzy się z boku. Niby się zgadza, że facet ją zwyczajnie wykorzystał, żeby ją przelecieć i teraz też chce zrobić z niej kochankę,  a potem pisze, że nic od niej nie zależy, że on taki wspaniały, że ona oprzeć się nie może, że nie wie co się wydarzy. Dla wszystkich proste jest, że ona ma raczej niskie poczucie własnej wartości, ale nie dla niej i idzie w romans z kimś, kto jej nie szanuje a żeby dopiąć swego używa słów, które Roxan chce usłyszeć. Dama, świadoma swojej wartości Kobieta nie pozwolołaby sobie na takie traktowanie i zachowanie, ale zakompleksiona "kwiaciarka", której wystarczy szepnąć kilka komplementów na ucho?

745 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-05-12 10:26:20)

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

>>>Roxann zapewne, także to przyzna w tej własnej, konkretnej sytuacji. Uzależnienia od "opiekuna".
Dlatego wydźwięk tego, co napisałem wcześniej, inaczej brzmieć nie mógł.<<<

Roxan to przyzna a potem zacznie dalej samooszukiwanie i samousprawiedliwianie. Czytam ten wątek od początku i tak właśnie jest za każdym razem, gdy ktoś napisze jej wprost, jak wygląda jej sytuacja, gdy patrzy się z boku. Niby się zgadza, że facet ją zwyczajnie wykorzystał, żeby ją przelecieć i teraz też chce zrobić z niej kochankę,  a potem pisze, że nic od niej nie zależy, że on taki wspaniały, że ona oprzeć się nie może, że nie wie co się wydarzy. Dla wszystkich proste jest, że ona ma raczej niskie poczucie własnej wartości, ale nie dla niej i idzie w romans z kimś, kto jej nie szanuje a żeby dopiąć swego używa słów, które Roxan chce usłyszeć. Dama, świadoma swojej wartości Kobieta nie pozwolołaby sobie na takie traktowanie i zachowanie, ale zakompleksiona "kwiaciarka", której wystarczy szepnąć kilka komplementów na ucho?

Paradoksalnie, na tym właśnie polega syndrom Elizy, wychowanki Pigmaliona.
Ona zdała sobie sprawę, że nie jest gorsza od kobiet "z wyżyn", gdy "nauczyciel" to jej uświadomił. "Damą" się stała, ale co z tego, skoro nie dla Pigmaliona ona jednak?

746

Odp: ja, on i ten trzeci

Damą napewno nie jest osoba która świadomie wchodzi w czyjś związek jako trzecia.

747

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Roxan to przyzna a potem zacznie dalej samooszukiwanie i samousprawiedliwianie. Czytam ten wątek od początku i tak właśnie jest za każdym razem, gdy ktoś napisze jej wprost, jak wygląda jej sytuacja, gdy patrzy się z boku. Niby się zgadza, że facet ją zwyczajnie wykorzystał, żeby ją przelecieć i teraz też chce zrobić z niej kochankę,  a potem pisze, że nic od niej nie zależy, że on taki wspaniały, że ona oprzeć się nie może, że nie wie co się wydarzy. Dla wszystkich proste jest, że ona ma raczej niskie poczucie własnej wartości, ale nie dla niej i idzie w romans z kimś, kto jej nie szanuje a żeby dopiąć swego używa słów, które Roxan chce usłyszeć. Dama, świadoma swojej wartości Kobieta nie pozwolołaby sobie na takie traktowanie i zachowanie, ale zakompleksiona "kwiaciarka", której wystarczy szepnąć kilka komplementów na ucho?


summerka88, nigdzie nie napisałam, że nic ode mnie nie zależy. Stwierdziłam tylko, że czuję się w pewien sposób „uzależniona” emocjonalnie od niego i próbuję sobie wytłumaczyć, zrozumieć dlaczego tak się dzieje. Nie zamierzam się przed nikim usprawiedliwiać.

No właśnie, m.in. Ty pisząc jak wygląda sytuacja z boku tj. „powiedział jej kilka komplementów i już się „kwiaciarka” wkręciła w romans, że to jej wystarczyło przy jej niskim poczuciu wartości...” dalej mi zarzucasz, że nie przyjmuję tego typu argumentów do wiadomości. Wiem, że najłatwiej tak schematycznie interpretować. Dlatego też starałam się przedstawić swoją sytuację szerzej, wyjaśnić skąd się biorą moje rozterki itd. Jak rzeczywiście to wszytko wyglądało. A Ty dalej piszesz, że on mnie nie szanuje bo zrobił ze mnie kochankę i wystarczyło mu do tego kilka słów? Nie chce mi się już nawet kolejny raz tłumaczyć… mówisz że czytałaś watek… a potem się dziwisz, że nie trafiają do mnie takie opinie jak Twoja – „obiektywne”.

748

Odp: ja, on i ten trzeci

Ja tutaj nie widzę niskiego poczucia własnej wartości.
Roxann, jak na moje to po prostu się zakochałaś i już. Spytaj go może kiedyś jednak o jego małżeństwo. Na przykład na tej konferencji. Jak zobaczysz, że próbuje coś od Ciebie uzyskać, to zagadaj go o to i nie daj się zbić z tropu.

749

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Roxan to przyzna a potem zacznie dalej samooszukiwanie i samousprawiedliwianie. Czytam ten wątek od początku i tak właśnie jest za każdym razem, gdy ktoś napisze jej wprost, jak wygląda jej sytuacja, gdy patrzy się z boku. Niby się zgadza, że facet ją zwyczajnie wykorzystał, żeby ją przelecieć i teraz też chce zrobić z niej kochankę,  a potem pisze, że nic od niej nie zależy, że on taki wspaniały, że ona oprzeć się nie może, że nie wie co się wydarzy. Dla wszystkich proste jest, że ona ma raczej niskie poczucie własnej wartości, ale nie dla niej i idzie w romans z kimś, kto jej nie szanuje a żeby dopiąć swego używa słów, które Roxan chce usłyszeć. Dama, świadoma swojej wartości Kobieta nie pozwolołaby sobie na takie traktowanie i zachowanie, ale zakompleksiona "kwiaciarka", której wystarczy szepnąć kilka komplementów na ucho?


summerka88, nigdzie nie napisałam, że nic ode mnie nie zależy. Stwierdziłam tylko, że czuję się w pewien sposób „uzależniona” emocjonalnie od niego i próbuję sobie wytłumaczyć, zrozumieć dlaczego tak się dzieje. Nie zamierzam się przed nikim usprawiedliwiać.

No właśnie, m.in. Ty pisząc jak wygląda sytuacja z boku tj. „powiedział jej kilka komplementów i już się „kwiaciarka” wkręciła w romans, że to jej wystarczyło przy jej niskim poczuciu wartości...” dalej mi zarzucasz, że nie przyjmuję tego typu argumentów do wiadomości. Wiem, że najłatwiej tak schematycznie interpretować. Dlatego też starałam się przedstawić swoją sytuację szerzej, wyjaśnić skąd się biorą moje rozterki itd. Jak rzeczywiście to wszytko wyglądało. A Ty dalej piszesz, że on mnie nie szanuje bo zrobił ze mnie kochankę i wystarczyło mu do tego kilka słów? Nie chce mi się już nawet kolejny raz tłumaczyć… mówisz że czytałaś watek… a potem się dziwisz, że nie trafiają do mnie takie opinie jak Twoja – „obiektywne”.

Kazde zle uzaleznienie nalezy leczyc Roksann, to emocjonalne tymbardziej bo niszczy ono nie tylko Ciebie ale i rodzine zonatego faceta. A co do przyjmowania argumentow ..co z tego ze je przyjmujesz, docieraja skoro nic sie nie zmienia. Przez dwa trzy posty jestes  zdeterminowana zeby cos zmienic a potem od nowa no bo on napisal i po co napisal, czego on chce i "wougle". No i nie rozumiem tak szczerze Twego przekonania ze Ci gwiazdka z nieba spadla bo zwrocil uwage na Ciebie a  moglby miec kazda inna i co Ty w sobie masz ze akurat Ciebie zaszczycil uwagą? Dlaczego nie zadasz sobie odwrotnego pytania? Co on ma takiego w sobie zajebistego ze mloda, inteligentna i jak sama podkreslilas na poczatku swego watku bardzo atrakcyjna kobieta woli zbierac ochlapy zainteresowania od zonatego starszego faceta podczas gdy moze miec kazdego..wolnego, madrego i gotowego na stworzenie prawdziwego zwiazku mezczyzne.

750

Odp: ja, on i ten trzeci
cb napisał/a:

Ja tutaj nie widzę niskiego poczucia własnej wartości.
Roxann, jak na moje to po prostu się zakochałaś i już. Spytaj go może kiedyś jednak o jego małżeństwo. Na przykład na tej konferencji. Jak zobaczysz, że próbuje coś od Ciebie uzyskać, to zagadaj go o to i nie daj się zbić z tropu.

Cb, chyba rzeczywiście złą "strategię" przyjęłam z tym wyznaczaniem granic koleżeństwa, czy wkurzaniem się za jego teksty. Wyszłam z założenia, że on wie doskonale, że jestem w nim zakochana i  nie trzeba tego mówić, że rozumie też dlaczego go unikam i trzymam na dystans. A dziś ni stąd ni zowąd dostałam od niego sms: "wolałbym, żebyś mnie kochała... ale nie jak brata".
I jak ja mam nie mieć rozterek?????

751

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:
rezolutna napisał/a:

Elle, mam podobnie jak Ty. Ale świadomość tego mechanizmu kompletnie mi nie pomaga. Coś doradzisz?

Zależy w jakim sensie Ci nie pomaga:
- czy POMIMO świadomości problemu dalej pakujesz się w relację z takim facetem; czy
- potrafisz się z niej szybko wycofać, bez poczucia konieczności 'tłumaczenia się' sobie i jemu dlaczego to było konieczne, dlaczego chciałaś zerwać; czy
- mając świadomość tego syndromu, próbujesz zerwać znajomość, ale bezskutecznie i tkwisz tak miesiącami/latami , jak np. Roxann

Elle, trzeci wariant. Z tym, że u mnie nie tylko w związkach, w które wchodzi miłość, tak jest. We wszystkich relacjach, gdzie są głębsze emocje, np. w przyjaźniach. Jestem źle traktowana, a jednak tkwie. Czemu i jak się z tego uwolnić?

752 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-12 11:08:45)

Odp: ja, on i ten trzeci

tutaj nie widać niskiego poczucia wartości wręcz przeciwnie widać przekonanie o swojej zajebistosci  i o tym ze wszystko wolno jak w dzieciństwie
do tego zero poszanowania czyjegoś małżeństwa, innej kobiety jako zony bo ona nie istnieje w świecie Roxan
do tego olewanie opinii otoczenia czy to na forum czy w życiu
egoizm
i brak zrozumienia ze facet który ma kochanke na 100% jej nie szanuje bo by nie zgodził się na takie upokorzenie dla ukochanej kobiety
kochanka jest po to żeby zaspokoić jego pewne potrzeby, nie chodzi mi o seks ale o dowartościowanie się jej kosztem
on ciebie Roxan wykorzystuje, twoja naiwność, twoje uczucia

nawet ten sms jak dla mnie to takie droczenie się, zabawa a nie wyraz uczuć,

nie będę tu pisać już bo widze ze niewygodne jest dla ciebie to co pisze
i nie zgadzasz się z tym

753

Odp: ja, on i ten trzeci
feniks35 napisał/a:

Przez dwa trzy posty jestes  zdeterminowana zeby cos zmienic a potem od nowa no bo on napisal i po co napisal, czego on chce i "wougle".

Tia.. patrz wyżej. Tak widzę jakie to bez sensu sad

754

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
cb napisał/a:

Ja tutaj nie widzę niskiego poczucia własnej wartości.
Roxann, jak na moje to po prostu się zakochałaś i już. Spytaj go może kiedyś jednak o jego małżeństwo. Na przykład na tej konferencji. Jak zobaczysz, że próbuje coś od Ciebie uzyskać, to zagadaj go o to i nie daj się zbić z tropu.

Cb, chyba rzeczywiście złą "strategię" przyjęłam z tym wyznaczaniem granic koleżeństwa, czy wkurzaniem się za jego teksty. Wyszłam z założenia, że on wie doskonale, że jestem w nim zakochana i  nie trzeba tego mówić, że rozumie też dlaczego go unikam i trzymam na dystans. A dziś ni stąd ni zowąd dostałam od niego sms: "wolałbym, żebyś mnie kochała... ale nie jak brata".
I jak ja mam nie mieć rozterek?????

Dobra ja odpadam. Ty chcesz byc kochanka Roksann. Co wiecej Ty mentalnie nia jestes a cala reszta jest tylko zwyczajnym pieprz...niem wink Rozterki to mozna miec gdy ma sie do czynienia z wolnym facetem a gdy zonaty sadzi"sery" o milosci jednoczesnie podkreslajac ze sie nie rozwiedzie to jest to tylko dorabianie ideologii do motywow zostania bocznikową.

755

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, z tego co czytam Ty chcesz tego faceta, każdym porem swojej skóry ;-)  Ale rola kochanki Ci nie leży. Pan nic więcej zaoferować nie chce. Musisz z nim pogadać. Wyłożyć kawę na ławę. Ale musisz być bardzo zdecydowana.  Albo Cię bierze z pakietem związek, albo nie dostanie nic. Obawiam się, że na takie dictum ucieknie.  Nie wiem jak wygląda jego małżeństwo, ale naprawdę znam ludzi, którzy tkwią w beznadziejnych relacjach. Jednak z wygody, lęku o to, że straciliby dorobek życia (rozwód z orzeczeniem o winie) wolą tak żyć. Mają przygody na boku, a potem wracają do tego okropnego domu. A najwięcej zdradzających ma domy i żony  znośne, a część nawet całkiem miłe. Tylko oprócz schabowego w domu lubią czasem zjeść krewetki na mieście. Rozumiesz?  Moim zdaniem wyjściem jest otwarta rozmowa. Albo niech robi rewolucję dla Ciebie, albo jeśli choć trochę Cię kiedykolwiek kochał /lubił niech da Ci spokój i zniknie z Twojego życia.

756

Odp: ja, on i ten trzeci

Cóż warta będzie ta rewolucja? Cóż będzie ten wart ten pan? Rzuci żonę, zakupi nowe obrączki i żyli długo i szczęśliwie?

757

Odp: ja, on i ten trzeci

>>>summerka88, nigdzie nie napisałam, że nic ode mnie nie zależy. Stwierdziłam tylko, że czuję się w pewien sposób „uzależniona” emocjonalnie od niego i próbuję sobie wytłumaczyć, zrozumieć dlaczego tak się dzieje. Nie zamierzam się przed nikim usprawiedliwiać.
No właśnie, m.in. Ty pisząc jak wygląda sytuacja z boku tj. „powiedział jej kilka komplementów i już się „kwiaciarka” wkręciła w romans, że to jej wystarczyło przy jej niskim poczuciu wartości...” dalej mi zarzucasz, że nie przyjmuję tego typu argumentów do wiadomości. Wiem, że najłatwiej tak schematycznie interpretować. Dlatego też starałam się przedstawić swoją sytuację szerzej, wyjaśnić skąd się biorą moje rozterki itd. Jak rzeczywiście to wszytko wyglądało. A Ty dalej piszesz, że on mnie nie szanuje bo zrobił ze mnie kochankę i wystarczyło mu do tego kilka słów? Nie chce mi się już nawet kolejny raz tłumaczyć… mówisz że czytałaś watek… a potem się dziwisz, że nie trafiają do mnie takie opinie jak Twoja – „obiektywne”.<<<

Zacznę od końca, bo naiwnością jest sądzenie, że są w ogóle "obiektywne" opinie. Opinie zawsze są subiektywne i takie, które nam odpowiadają, albo są sprzeczne z naszymi wyobrażeniami. Trzeba mieć otwarte oczy i uszy, żeby zechcieć zobaczyć cudzy punkt widzenia. Na razie Roxan ciebie o to nie podejrzewam, ale każdy ma prawo dochodzić do swoich prawd w swoim czasie i w swoim tempie, więc wypada mieć nadzieję, że kiedyś zechcesz zobaczyć i usłyszeć opinie, które teraz tobie zwyczajnie nie odpowiadają.

A teraz zastanów się Roxan, czy mężczyzna, któremu prawdziwie zależy na kobiecie, traktuje ja tak jak "twój facet" traktuje ciebie? Czy jesteś dla niego kimś ważnym, kimś kogo uczucia się szanuje, kimś kogo słowa są wskazówką, jak chce być traktowanym, kimś kto jest dla niego pełnoprawnym partnerem? Czy on uszanował to, o co go poprosiłaś? Czy liczy się z twoimi uczuciami, że nie chcesz być zapasowym kołem u wozu? Widać, że jesteś dla niego dziunią, którą trzeba trochę urobić, aby jak to ktoś wyżej określił "rozłożyła nogi". A co ty robisz? Dalej rozkminiasz jego przewidywalne dla wszystkich innych intencje, treści smsów, słowa, itd.

758

Odp: ja, on i ten trzeci
rezolutna napisał/a:

Roxann, z tego co czytam Ty chcesz tego faceta, każdym porem swojej skóry ;-)  Ale rola kochanki Ci nie leży. Pan nic więcej zaoferować nie chce. Musisz z nim pogadać. Wyłożyć kawę na ławę. Ale musisz być bardzo zdecydowana.  Albo Cię bierze z pakietem związek, albo nie dostanie nic. Obawiam się, że na takie dictum ucieknie.  Nie wiem jak wygląda jego małżeństwo, ale naprawdę znam ludzi, którzy tkwią w beznadziejnych relacjach. Jednak z wygody, lęku o to, że straciliby dorobek życia (rozwód z orzeczeniem o winie) wolą tak żyć. Mają przygody na boku, a potem wracają do tego okropnego domu. A najwięcej zdradzających ma domy i żony  znośne, a część nawet całkiem miłe. Tylko oprócz schabowego w domu lubią czasem zjeść krewetki na mieście. Rozumiesz?  Moim zdaniem wyjściem jest otwarta rozmowa. Albo niech robi rewolucję dla Ciebie, albo jeśli choć trochę Cię kiedykolwiek kochał /lubił niech da Ci spokój i zniknie z Twojego życia.

No wlasnie. Gdyby mu prawdziwie zalezalo na Roksann to wiedzac ze moze... w sumie to chce zaproponowac jej jedynie role boczniary dalby jej spokoj i odsunal dla jej dobra. Ale to egoista ktory chce miec ciastko i zjesc ciastko. Szkoda tylko ze Roksann  ten egoizm interpretuje jako objaw jego szlachetnego uczucia..

759

Odp: ja, on i ten trzeci

Muszę to wszystko jakoś w głowie poukładać, przemyśleć, bo im więcej o tym myślę, czytam Waszych opinii, od niego wiadomości to tym bardziej nic nie wiem. Nie wiem czego chcę, co czuję... Bo to wciąż ciągła huśtawka. Raz go kocham i tęsknię, raz nie znoszę i nie chcę widzieć. Raz chcę z nim przyjaźni, a drugi raz nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Raz chce powiedzieć mu prawdę o swoich uczuciach, drugi raz wolę by się nigdy nie dowiedział. itp.itd. sad

760 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-12 11:29:48)

Odp: ja, on i ten trzeci

>>>Ja tutaj nie widzę niskiego poczucia własnej wartości.
Roxann, jak na moje to po prostu się zakochałaś i już. Spytaj go może kiedyś jednak o jego małżeństwo. Na przykład na tej konferencji. Jak zobaczysz, że próbuje coś od Ciebie uzyskać, to zagadaj go o to i nie daj się zbić z tropu.<<<

W mojej subiektywnej opinii mylisz się, cb. Tutaj aż piszczy niskie poczucie własnej wartości przykrywane próbami pokazania, że jest się wartym odpowiedniego czyli zgodnymi z wyobrażeniami o tym, jak ma wyglądać i zachowywać się wymarzony, mężczyzna.
Prosta prawda jest taka, że za zakochanie odpowiada nasza wyobrażenia, a nie druga osoba. Rozumiesz, o czym piszę? Dlaczego na obiekt westchnień Roxan wybrała sobie kogoś kto prawi jej miłe słówka i wykorzystuje okazje by ją tylko uwieść (pragnie ja mieć), a nie kogoś, kto o nią i jej uczucia dba (pragnie z nią być)?

761 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-12 11:37:32)

Odp: ja, on i ten trzeci

>>>Muszę to wszystko jakoś w głowie poukładać, przemyśleć, bo im więcej o tym myślę, czytam Waszych opinii, od niego wiadomości to tym bardziej nic nie wiem. Nie wiem czego chcę, co czuję... Bo to wciąż ciągła huśtawka. Raz go kocham i tęsknię, raz nie znoszę i nie chcę widzieć. Raz chcę z nim przyjaźni, a drugi raz nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Raz chce powiedzieć mu prawdę o swoich uczuciach, drugi raz wolę by się nigdy nie dowiedział. itp.itd. sad<<<

W mojej, podkreślam, że subiektywnej opini, Roxan przeżywasz dysonans poznawczy. Ten nieprzyjemny stan napięcia powstaje, kiedy współwystępują dwa elementy poznawcze, które są sprzeczne, na przykład: " ja jestem dla niego najważniejsza, najpiękniejsza, najmądrzejsza skoro do mnie piszę smsy, prawi miłe słówka, chce ze mną przebywać" i "on chce mnie zaciągnąć do łóźka i umilić sobie może nudne życie, dlatego mi nie daje spokoju, chociaż o to go poprosiłam".

762

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

Prosta prawda jest taka, że za zakochanie odpowiada nasza wyobrażenia, a nie druga osoba.

Nie zgodzę się z Tobą. W mojej subiektywnej opinii na zakochanie odpowiada ogólna atrakcyjność drugiej osoby, feromony i wiele innych substancji chemicznych, hormonów, które zaczynają być wówczas wydzielane przez organizm. Czy to nie dlatego czuję się od niego uzależniona, wręcz jak "na haju" kiedy go widzę - serce mi wali, rączki drżą itd. On rozkochał mnie w sobie wtedy, kiedy w moim odczuciu byliśmy "normalną" parą. Teraz to wciąż skutki tego. Tyle że ten stan zwykle mija po kilku latach. A u mnie nie chce sad Pisząc że nie mam na nic wpływu, miałam na myśli właśnie to uczucie, emocje jakie we mnie wywołuje, bo to jest odruch bezwarunkowy, bo oczywiście co z tym zrobię i jakie decyzje podejmę wobec niego, jak się ogólnie zachowam, to już zupełnie inna kwestia.
Gdybym nie była w nim zakochana, to by nie było tematu, problemu. Tak mi się wydaje.

763

Odp: ja, on i ten trzeci
apologises napisał/a:

Cóż warta będzie ta rewolucja? Cóż będzie ten wart ten pan? Rzuci żonę, zakupi nowe obrączki i żyli długo i szczęśliwie?

Wiesz, jego zachowanie nie jest moralnie poprawne. Ale czasami tak jest, że człowiek naprawdę źle wybierze. I potem co, ma tkwić w takim byle jakim związku, bo rozwód to naganna rzecz? Lepiej się rozstać, pozwolić niekochanemu partnerowi ułożyć sobie życie z kimś innym. Pożytek dla wszystkich. Pytanie tylko czy to przypadek tego pana. Bo raczej nie wygląda. Ale kto wie. Dlatego tylko szczera rozmowa jest rozwiązaniem.

764

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

W mojej, podkreślam, że subiektywnej opini, Roxan przeżywasz dysonans poznawczy. Ten nieprzyjemny stan napięcia powstaje, kiedy współwystępują dwa elementy poznawcze, które są sprzeczne, na przykład: " ja jestem dla niego najważniejsza, najpiękniejsza, najmądrzejsza skoro do mnie piszę smsy, prawi miłe słówka, chce ze mną przebywać" i "on chce mnie zaciągnąć do łóźka i umilić sobie może nudne życie, dlatego mi nie daje spokoju, chociaż o to go poprosiłam".

Tu trafiłaś w sedno. Tylko to "najważniejsza, najpiękniejsza. itd." zamieniłabym na że też mnie kocha i mu szczerze na mnie zależy.

765 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-12 11:46:59)

Odp: ja, on i ten trzeci

>>>W mojej subiektywnej opinii na zakochanie odpowiada ogólna atrakcyjność drugiej osoby, feromony i wiele innych substancji chemicznych, hormonów, które zaczynają być wówczas wydzielane przez organizm. Czy to nie dlatego czuję się od niego uzależniona, wręcz jak "na haju" kiedy go widzę - serce mi wali, rączki drżą itd. On rozkochał mnie w sobie wtedy, kiedy w moim odczuciu byliśmy "normalną" parą. Teraz to wciąż skutki tego. Tyle że ten stan zwykle mija po kilku latach. A u mnie nie chce sad Pisząc że nie mam na nic wpływu, miałam na myśli właśnie to uczucie, emocje jakie we mnie wywołuje, bo to jest odruch bezwarunkowy, bo oczywiście co z tym zrobię i jakie decyzje podejmę wobec niego, jak się ogólnie zachowam, to już zupełnie inna kwestia.
Gdybym nie była w nim zakochana, to by nie było tematu, problemu. Tak mi się wydaje<<<

Zgoda, Roxan.
Ale chemiczny koktajl jest odpowiedzią twojego organizmu na twoje myśli i wyobrażenia. Sama się nakręcasz na faceta, który fizycznie tobie odpowiada i ty pewnie mu też. Skoro wiesz, że zakochanie to chemia, to wiesz również, że chemia mija po kilkudziesięciu miesiącach, chyba, że związek zostanie przerwany w trakcie chemicznej ekstazy.
Teraz już wiesz dlaczego on jako mąż po kilku latach w związku szuka tej chemii na boku. W domu dostaje i daje  ciepło, bezpieczeństwo, opiekę, dbałość, ale chemii zakochania już pewnie nie ma. Może on jest uzależniony od fenyloetyloaminy? Może ty albo inna jest mu potrzebna aby miał wszystko? W domu, to, co ważne emocjonalnie, od ciebie, to, co ważne fizycznie.

766 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-12 11:57:36)

Odp: ja, on i ten trzeci

>>>trafiłaś w sedno. Tylko to "najważniejsza, najpiękniejsza. itd." zamieniłabym na że też mnie kocha i mu szczerze na mnie zależy.<<<

Wszyscy chcemy być najwaźniejszy, najpiękniejsi, najmądrzejsi dla tego, kogo wybieramy. Sami sobie to dopisujemy gdy widzimy oznaki zainteresowania. To normalne. Tylko nie zawsze tak jest. Niektórzy po prostu chcą wykorzystać innych i wiedzą, jak sprawić odpowiednie wrażenie. Już to wiele osób, kobiety i mężczyźni, pisali tobie, że facet zobaczył, że masz do niego słabość, że czujesz chemię i chce to wykorzystać. Jeśli chcesz się dowartościować jako kobieta i chcesz się poczuć pożądana pi nieudanym seksualnie poprzednim związku, to idź w to, ale jeżeli chcesz być dla kogoś naprawdę ważna jako człowiek, to mocno się zastanów. Ten facet dał ci jasno znać, że jego relacja z żoną to świątynia, z tobą ma być po prostu przyjemnie.

767

Odp: ja, on i ten trzeci
summerka88 napisał/a:

>>>W mojej subiektywnej opinii na zakochanie odpowiada ogólna atrakcyjność drugiej osoby, feromony i wiele innych substancji chemicznych, hormonów, które zaczynają być wówczas wydzielane przez organizm. Czy to nie dlatego czuję się od niego uzależniona, wręcz jak "na haju" kiedy go widzę - serce mi wali, rączki drżą itd. On rozkochał mnie w sobie wtedy, kiedy w moim odczuciu byliśmy "normalną" parą. Teraz to wciąż skutki tego. Tyle że ten stan zwykle mija po kilku latach. A u mnie nie chce sad Pisząc że nie mam na nic wpływu, miałam na myśli właśnie to uczucie, emocje jakie we mnie wywołuje, bo to jest odruch bezwarunkowy, bo oczywiście co z tym zrobię i jakie decyzje podejmę wobec niego, jak się ogólnie zachowam, to już zupełnie inna kwestia.
Gdybym nie była w nim zakochana, to by nie było tematu, problemu. Tak mi się wydaje<<<

Zgoda, Roxan.
Ale chemiczny koktajl jest odpowiedzią twojego organizmu na twoje myśli i wyobrażenia. Sama się nakręcasz na faceta, który fizycznie tobie odpowiada i ty pewnie mu też. Skoro wiesz, że zakochanie to chemia, to wiesz również, że chemia mija po kilkudziesięciu miesiącach, chyba, że związek zostanie przerwany w trakcie chemicznej ekstazy.
Teraz już wiesz dlaczego on jako mąż po kilku latach w związku szuka tej chemii na boku. W domu dostaje i daje  ciepło, bezpieczeństwo, opiekę, dbałość, ale chemii zakochania już pewnie nie ma. Może on jest uzależniony od fenyloetyloaminy? Może ty albo inna jest mu potrzebna aby miał wszystko? W domu, to, co ważne emocjonalnie, od ciebie, to, co ważne fizycznie.

Tłumaczę to Roxann od początku.
Twoja ocena, Summerko82 jest zgodna z moją, choć nie jestem mocny w procesach chemicznych zachodzących w mózgu człowieka.
Tyle, że Roxann głupia nie jest i zdaje sobie z tego doskonale sprawę.
Ale, raz wzięte z wyobrażenia przekonanie, że inni nie dorastają mu do pięt, niezmiernie trudno wyrugować z umysłu. Stąd kolejne rozterki wartościowej skądinąd, młodej kobiety.
Roxann nie zdaje sobie sprawy w tej sytuacji, że obok jest wielu innych, którym ten pan z kolei,  do tych pięt nie dorasta. Których pierwszą przewagą jest to, że są wolni. smile

768

Odp: ja, on i ten trzeci

summerka88, to bardzo prawdopodobne. Ja jestem niemal pewna, że on też się we mnie zakochał (mówię tu o tym koktajlu chemicznym, nie miłości, dla jasności), pytanie co z tym zrobimy, co on zrobi? Niestety taka prawda, co on zresztą sam powiedział, a z czym ja się nie mogę nie zgodzić, że kiedy jest "uczucie", to wszystko wygląda, smakuje zupełnie inaczej. Tak jak pisałam wcześniej - ja nigdy nie mam go dość, z nim nawet mogę siedzieć i milczeć a i tak jest fajnie, bo jest blisko itd. Tak wiem, że ten stan i tak wcześniej czy później minie, że wkradnie się rutyna itd. Ciężko jednak z tego zrezygnować. Może właśnie stąd ten pomysł przyjaźni, by jednak się wciąż widywać - takie okłamywanie siebie, że niby nie wiemy do czego nam to jest potrzebne - by dalej czuć te "motylki", tylko bez wyrzutów sumienia, rewolucji itd. Jednak to bardzo zły pomysł, błędne koło.

769

Odp: ja, on i ten trzeci

>>>Tłumaczę to Roxann od początku.
Twoja ocena, Summerko82 jest zgodna z moją, choć nie jestem mocny w procesach chemicznych zachodzących w mózgu człowieka.
Tyle, że Roxann głupia nie jest i zdaje sobie z tego doskonale sprawę.
Ale, raz wzięte z wyobrażenia przekonanie, że inni nie dorastają mu do pięt, niezmiernie trudno wyrugować z umysłu. Stąd kolejne rozterki wartościowej skądinąd, młodej kobiety.
Roxann nie zdaje sobie sprawy w tej sytuacji, że obok jest wielu innych, którym ten pan z kolei,  do tych pięt nie dorasta. Których pierwszą przewagą jest to, że są wolni. smile<<<

Nie ty jeden Excop próbujesz wytłumaczyć Roxan, że jej wyobrażenie miłości jest nieco naiwne i chcesz ją uchronić przed byciem darmową cichodajką dla sprytnego faceta.
Najgorsze co w tej chwili mogłoby się stać, to jak Roxan utwierdzi się w przekonaniu, że to, co teraz przeżywa to jest miłość i jak mężczyzna powinien traktować kobietę, na której mu zależy.
Bo to, co funduje Roxan ten żonaty facet nie jest ani miłością, ani nie odpowiada temu, jak prawdziwy Mężczyzna traktuje Kobietę.

770 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-05-12 12:13:57)

Odp: ja, on i ten trzeci

>>>summerka88, to bardzo prawdopodobne. Ja jestem niemal pewna, że on też się we mnie zakochał (mówię tu o tym koktajlu chemicznym, nie miłości, dla jasności), pytanie co z tym zrobimy, co on zrobi? Niestety taka prawda, co on zresztą sam powiedział, a z czym ja się nie mogę nie zgodzić, że kiedy jest "uczucie", to wszystko wygląda, smakuje zupełnie inaczej. Tak jak pisałam wcześniej - ja nigdy nie mam go dość, z nim nawet mogę siedzieć i milczeć a i tak jest fajnie, bo jest blisko itd. Tak wiem, że ten stan i tak wcześniej czy później minie, że wkradnie się rutyna itd. Ciężko jednak z tego zrezygnować. Może właśnie stąd ten pomysł przyjaźni, by jednak się wciąż widywać - takie okłamywanie siebie, że niby nie wiemy do czego nam to jest potrzebne - by dalej czuć te "motylki", tylko bez wyrzutów sumienia, rewolucji itd. Jednak to bardzo zły pomysł, błędne koło.<<<

Roxan, moje intencje w tym co piszę są czyste, chcę żebyś zobaczyła realny obraz tego faceta. Nie nakręcaj się, że to jest wielka miłość, która przezwycięży zło, jak w bajce. Gdyby miał dla ciebie coś więcej do zaoferowania, stałoby się to już. Nie dzieje się nic poza próbami zaciągnięcia ciebie do łóżka i słowami i banalnymi czynami, które mają ciebie do tego skłonić - nic. Na szczęście, facet nie obiecuje tobie, że odejdzie od żony i inne takie, bo najczęściej jednak tak się dzieję.
Ułożyłaś sobie w głowie historyjkę, fantazję o tym, że on ciebie kocha, że jesteś ta jedyna i sama sabotujesz inne myśli i to, co tutaj tobie piszą a nie jest zgodne z twoimi wyobrażeniami. A prawda jest najprawdopodobniej smutna i taka trochę obrzydliwa.

771

Odp: ja, on i ten trzeci

summerka88, wiem, dzięki.
To jest właśnie ten dysonans poznawczy ... i pewna naiwność, idealistyczne podejście do "miłości". Nie potrafię wbić sobie do głowy, że to skądinąd piękne uczucie, które we mnie wywołuje ten facet jest złe, że muszę je w sobie stłumić. Że te jego, w mojej ocenie, piękne gesty, w kontekście jego najbardziej prawdopodobnych intencji są obrzydliwe. Że ten jego obraz powstały w mojej głowie, jest tylko iluzją, karykaturą. I ogólnie mam problem z realną oceną sytuacji, intencji. To wszystko powoduje, że mam ogromny mętlik w głowie.
Bo już nawet abstrahując od tego faceta, wychodzi, że ja mam (ze swoimi emocjami?) ogromny problem.

772

Odp: ja, on i ten trzeci

Oj Rezolutna, choć sam zdradzonym jestem, nie mogę zaprzeczyć, że istnieją szczęśliwe związki powstałe ze zdrady. Mało tego, znam takie i Ci ludzie są moimi przyjaciółmi. Jest tylko jeden feler niepasujący do tego przypadku. Romans i późniejsze podchody exa trwają zbyt długo. To nie jakaś wielka miłość, a " prace użyteczne". Misiek ubarwia sobie życie, podwyższa swoje ego. A że pomocny w karierze, opiekuńczy itd? Nie każdy jest skończonym chamem. Tu nie błysło znienacka, jak w harlequinie. Zostało opakowane mnóstwem kłamstw i niedopowiedzeń ,głównie o jego małżeństwie. W najlepszym wypadku jest brak decyzyjności, tragiczne trwanie w nieszczęśliwym związku. A to dobrze też nie wróży. Co by na jego plus nie zaliczyć to nie dość, że domysły to i nic dobrego.

773

Odp: ja, on i ten trzeci

Musze dopowiedzieć swoje.
Roxann. Być może przeczytałaś to co napisałam kilka dni temu w swoim wątku, jeśli nie to idź i przeczytaj. Poniekąd Cię rozumiem w świetle tego co tam napisałam. U mnie też, po ostatnim emailu ziarno zostało zasiane, zaczęłam rozmyślać, wczoraj miałam punkt kulminacyjny. Zaczęłam porównywać i analizować mój obecny związek, co mi się wcześniej nie zdarzało. Jednak cała praca nad sobą i praca ludzi z tego forum, którzy poświęcili swój czas żeby wspierać mnie w mojej sytuacji, wszystko to przynosi efekty, bo wiem z czego ta chwilowa słabość wynika. W ostatecznym rozrachunku wiem że nie dam sobą manipulować, że tamto jest już skończone i nie chcę, naprawdę nie chcę do tego wracać i nie mam najmniejszego zamiaru wchodzić w jakiekolwiek ponowne stosunki z tamtym panem, nawet jeśli miałaby to być przyjacielska rozmowa. Nawet jeśli on rzeczywiście rozstałby się z żoną i został sam, nawet gdyby mi obiecywał złote góry i nieustanne wakacje na Hawajach. Odzyskałam bowiem to co utraciłam, święty spokój, a to jest wartość której nie da się przecenić. On nie ma możliwości dzwonienia czy smsowania bo jego numer jest zablokowany. Jego emaile lądują natychmiast w koszu.
I Ty Roxann, powinnaś zrobić to samo. Zablokować numery telefonów, zablokować jego email albo oznaczyć jako spam, a jak się nie da (bo różne są skrzynki emailowe) to po prostu wyrzucać po przeczytaniu i nie zawracać sobie tym głowy. Poboli chwilę a potem przestanie. Uwierz, on nie jest wart Twojego myślenia o nim.

774 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-12 13:03:33)

Odp: ja, on i ten trzeci

Ivy, nadrobiłam zaległości.
Niestety, jak widać, mamy podobne chwile słabości, czy wytrąceń z równowagi po wiadomościach od nich. Ten Twój poczuł się zazdrosny kiedy się dowiedział, że masz kogoś i to jeszcze tego kogoś?? Coś mi się wydaje, że szybko nie odpuści.
Ten mój zobaczył zielone światło, kiedy dowiedział się, ze zerwałam z ex, niby pod pretekstem "przyjacielskich" intencji, by się do mnie zbliżyć. A jak przestałam się odzywać kilka dni, to już wyznaniami wyjechał. Nawet jak mu wygarnęłam, jaki jest żałosny, to się z łaski swojej nie gniewał długo. A teraz nagle ni stad ni zowąd już chce bym się w nim zakochała i nie traktowała jak brata. Nagle już "przyjaźń" mu nie wystarcza????
W końcu za tydzień delegacja więc trzeba wszystkie karty wyłożyć, bo innej TAKIEJ okazji długo nie będzie. hmm Wszystko kończy się w piątek po południu, ponem weekend - nie trzeba szybko wracać do pracy itd.

775

Odp: ja, on i ten trzeci

Jakieś 2 strony temu jeszcze wierzyłam, że w Twoich rozkminach Roxy chodzi o to żeby zrozumieć POWODY, dla których jesteś od gościa uzależniona i "przeciąć więzy".
Po ostatnich wpisach zrozumiałam, że Ciebie po prostu kręci pisanie o nim, wspominanie jego, analizowanie każdego słowa i sytuacji.
Myślę, że Ty się czujesz przez sam fakt, że on się Tobą zainteresował atrakcyjniejsza dużo i dlatego nie chcesz tego odpuścić. Każdy ochłap uwagi z jego strony sprawia, że czujesz się bardziej wartościowa i ważna w swoich oczach. Przykre.

776

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Wszystko kończy się w piątek po południu, ponem weekend - nie trzeba szybko wracać do pracy itd.

hehe więc Roxan masz mało czasu...śmigaj na zakupy...czas kopic sexi bieliznę i takie tam...oj będzie się działo na tym wyjeździe...biedna już nie możesz się doczekać...

777

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, uczepiłaś się tej delegacji jak rzep psiego ogona. Czy Wy musicie na tej delegacji w ogóle ze sobą rozmawiać? Bzdura, wcale nie musicie, to jest tylko Twoje usprawiedliwienie przed samą sobą.
Prawda jest taka że jakbyś chciała z nim zerwać kontakty to byś już to zrobiła. Ale nie chcesz i nie będę tu powtarzać po poprzednikach dlaczego bo dosyć się już ludzie w Twojej sprawie naprodukowali.
Uwierz w końcu że jedyna rada żebyś się odcięła i zaczęła żyć na nowo jest uciąć wszelkie kontakty. Ale musisz sama chcieć. Wszystkie Twoje tłumaczenia są bzdurne i wymyślane na bieżąco w celu podtrzymania znajomości. Życie sobie marnujesz dziewczyno.

778

Odp: ja, on i ten trzeci

Ivy, denerwuję się tym wyjazdem. Niepotrzebnie czytam wiadomości od niego.
Kompletnie nie mogę pozbierać myśli. Jak tylko zaczynam sobie wszystko w głowie układać, to zaraz potem przychodzi jakiś sms od niego i znów zaczynam popadać w skrajności. Męczy mnie już to psychicznie. Ile można żyć taką sinusoidą? I wcale się nie dziwię, że tracicie do mnie cierpliwość, bo ja sama już ją do siebie tracę. wink
Ja mu nie odpisuję, no ale jednak wciąż czytam...
Widzisz, Ty zablokowałaś tego swojego (ja ze względu na pracę nie mogę - i nie jest to tylko moje tłumaczenie siebie), a on i tak pisze z innego adresu. Masz już nowego faceta z którym chcesz być, a i tak po przeczytaniu wiadomości od tamtego miewasz chwile słabości.
Myślę, że u mnie to jest troszkę podobnie, tylko Ty jesteś dużo dalej niż ja w tym całym emocjonalnym wyrwaniu się od tamtego faceta.

779

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ivy, denerwuję się tym wyjazdem. Niepotrzebnie czytam wiadomości od niego.
Kompletnie nie mogę pozbierać myśli. Jak tylko zaczynam sobie wszystko w głowie układać, to zaraz potem przychodzi jakiś sms od niego i znów zaczynam popadać w skrajności. Męczy mnie już to psychicznie. Ile można żyć taką sinusoidą? I wcale się nie dziwię, że tracicie do mnie cierpliwość, bo ja sama już ją do siebie tracę. wink
Ja mu nie odpisuję, no ale jednak wciąż czytam...
Widzisz, Ty zablokowałaś tego swojego (ja ze względu na pracę nie mogę - i nie jest to tylko moje tłumaczenie siebie), a on i tak pisze z innego adresu. Masz już nowego faceta z którym chcesz być, a i tak po przeczytaniu wiadomości od tamtego miewasz chwile słabości.
Myślę, że u mnie to jest troszkę podobnie, tylko Ty jesteś dużo dalej niż ja w tym całym emocjonalnym wyrwaniu się od tamtego faceta.

Roxann, możesz, dużo możesz. Ale musisz to zrozumieć, samo się za Ciebie nie zrobi, a on nie ustąpi tak łatwo.
Pisze na prywatne konto? Możesz zablokować. Pisze na służbowe? Możesz mu odpisać bez wyjaśnienia że nie życzysz sobie prywatnej korespondencji na służbowy email. To samo z telefonem.
Aha. Nie pracujecie razem, ale "współpracujecie". To się też da załatwić żeby nie współpracować. Strata chwilowa a korzyści ogromne i długotrwałe.
A tak w ogóle, jak przychodzi sms od niego to czemu go nie wykasujesz od razu ze słowami: "ty gnoju, spadaj w końcu z mojego życia"? tylko rozkminiasz każde jego słowo? Po co Ci to?

780 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-12 14:26:21)

Odp: ja, on i ten trzeci

ivy71, a dlaczego Ty wciąż czytasz maile od tamtego swojego? Poważnie pytam.

Edit: bo ja nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie, czy to ciekawość, jakaś chęć dowiedzenia się czegoś nowego? Do tego jak widzę maila od niego, to... no właśnie, nie potrafię nawet tego określić, jak się czuję. Ja też temu swojemu nie odpisuje... ale czytam.

Posty [ 716 do 780 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026