netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ja, on i ten trzeci

3 617 odpowiedzi324 476 wyświetleńzałożony przez Roxann, 27.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 3 618 ]

586 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-06 13:46:01)

Odp: ja, on i ten trzeci
cb napisał/a:

Chociaż na początek może by wystarczyło, jakbyś odmówiła spotkań z nim sam na sam? Niech przyjdzie z żoną...

Unikam tego. Ale też nie chcę się zachowywać histerycznie. Staram się zachowywać podobny, oficjalny ton, jak on w ostatnim smsie.
Widzę jednak marne szanse, że wrócimy do rozmowy na niewygodne dla niego tematy. Ale też, m.in. dlatego jestem pewna, że nigdy więcej nie napisze do mnie, że "tęskni" wink po tym jak m.in. zapytałam go wprost, czy chowa się przed żoną z tymi smsami, a może ma mnie zapisaną jako Tomek? Że to jest żałosne, co robi itd. Prawdę mówiąc byłam przekonana, że w ogóle się już do mnie nie odezwie, więc trochę mnie zaskoczył ten jego dzisiejszy sms. W poniedziałek wylatuje, wiec nie wiem kiedy miałoby być to spotkanie. W weekend? Bez sensu.

Z żoną? On unika tego tematu jak ognia. W towarzystwie żony się nigdy nie pojawia a miałby przyjść z nią na spotkanie? Never ever!

587

Odp: ja, on i ten trzeci

To prowokacja była z tym spotkaniem z żoną.
Dobrze mu napisałaś, tchórzowi jednemu wink

588

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Elle, oczywiście wiemy, że autorka się zaangażowała i jej o promocję raczej nie chodziło.
Ale nie wiemy, co pan ma na myśli i jak do tego podchodzi.

Elle88 napisał/a:

Horses, jakiej tam promocji? Gdyby o to chodziło autorka nie płakała by za nim po nocach i nie rozwalała każdego potencjalnego związku z kimś innym.

Ona traktuje te jego próby pomocy i inicjatywę w tym kierunku jako wyraz tego, że TEŻ mu na niej zależy.

Ale sam mechanizm wykorzystywania swoich środków finansowych, kontaktów i innych narzędzi do pomocy kobiecie, z którą chce się mieć seks albo coś więcej jest stary jak świat.
Mnie "mój" pan też bardzo ochoczo się rzucał z pomocą, choć o to nie prosiłam.
Z tymże ja raczej w tym momencie poczułam jak włącza mi się sygnał ostrzegawczy, nie skorzystałam.

Nie wiem czy promocja to dobre słowo, ale może rzeczywiście tak to można nazwać.  Jednak, kiedy się poznaliśmy, ja już zajmowałam się tą „działką”. Były to jednak moje początki, natomiast on w branży już długo pracował i miał ogólne rozeznanie. Więc ta jego „promocja” najpierw sprowadzała się do podpowiedzi, jak powinnam pokierować swoją dalszą karierą, jakie kursy zrobić, gdzie pojechać na szkolenie , w czym wziąć udział, gdzie się pokazać. A ja chętnie korzystałam z jego doświadczenia i porad, bo wiedziałam, że dobrze mi życzy i ogólnie mnie lubi. Po jakimś czasie w luźniej rozmowie, powiedział: a czemu nie spróbujesz tego… myślę, że idealnie byś się sprawdziła. Było to duże wydarzenie, gdzie mogłam się pokazać/wykazać. Gdyby jednak mi źle poszło, to i jego wsparcie byłoby na nic. Pamiętam, jak mnie wtedy wspierał, motywował. Dzień przed, widząc jak się denerwuję (i mając świadomość, że mnie namówił), przyjechał z propozycją, byśmy odegrali scenkę, taką niby próbę generalną. Dał mi wiele wskazówek. Potem, to już jakoś samo się zaczęło kręcić. 
No i jak ja mogę kogoś takiego nienawidzić, czuć obrzydzenie?? Najwięcej co mogę zrobić, to zobojętnieć. Ale do tego potrzebuje negatywnych emocji z nim związanych. Jak widać potwornie
ciężko mi idzie spojrzenie na niego z tej drugiej strony – kłamcy i tchórza.

A co do tego jakie mogło być jego podejście do tego. Nie wiem, ale potem on wielokrotnie korzystał z mojej wiedzy. Wiele razy on o coś mnie prosił, dzwonił z jakimiś pytaniami przed ważnymi spotkaniami. Dyskutowaliśmy nad jakimiś problemami. Także pod tym względem, ani ja nie czuje, że go „wykorzystałam”, ani że on mnie „wykorzystał”. Oboje sobie pomagaliśmy i wspieraliśmy.

589

Odp: ja, on i ten trzeci

W sumie też miałam podobną relację z moim przełożonym w jednej z poprzednich prac. Baaardzo dobrze go wspominam do dziś, a minęło z 6 lat.. Tylko nie miałam z nim żadnych epizodów intymnych wiadomo smile
To był pan wtedy pod 60-kę, wspaniały człowiek i mentor można powiedzieć, b. życzliwy nie tylko mi, ale i innym pracownikom. Po prostu lubił ludzi i pracę z nimi i to się czuło.

Flirty owszem też były, ale takie to wszystko było urocze i niewinne, bo każdy znał granice. Szef miał rodzinę: żonę, dzieci, wnuki - zresztą pobieżnie znaliśmy ich. Swoim szacunkiem i odpowiedzialnością względem nich jeszcze bardziej mi imponował już jako Człowiek.

Dlatego wiem, że można być super życzliwym, pomocnym i zaangażowanym w wyniki pracownika, ale nie trzeba tego dalej pchać.


Cały czas piszesz, że "musisz" mieć te negatywne emocje względem niego żeby przestać się na niego nakręcać i o nim marzyć.
Prawda jest taka, że nigdy ich nie będziesz mieć - nie od niego.
Będziesz żyła wspomnieniem o nim do 50-ki?

590

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Cały czas piszesz, że "musisz" mieć te negatywne emocje względem niego żeby przestać się na niego nakręcać i o nim marzyć.
Prawda jest taka, że nigdy ich nie będziesz mieć - nie od niego.
Będziesz żyła wspomnieniem o nim do 50-ki?

To mnie właśnie przeraża. Bo w sumie prócz rzeczywistego promotora (ze studiów), który mnie potem zatrudnił (z nim miałam relacje takie jak Ty ze swoim szefem, o którym wspomniałaś), nikt, przynajmniej zawodowo, nie okazał mi tyle wsparcie i uwagi. Jeden i drugi bardzo wierzyli we mnie, że mam potencjał. To bardzo miłe. Jednak ten żonaty był o połowę młodszy od mego promotora i zupełnie inna więź się pojawiła. Eh, bez sensu hmm

591

Odp: ja, on i ten trzeci

Pogadaj z tym facetem sensownie. Czego oczekuje, co sam ma do zaoferowania, czy coś zmieniło się w jego życiu?
Inaczej wciąż będziesz stała jedną nogą w bagienku.

592

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Pogadaj z tym facetem sensownie. Czego oczekuje, co sam ma do zaoferowania, czy coś zmieniło się w jego życiu?
Inaczej wciąż będziesz stała jedną nogą w bagienku.

Horses, chciałam. Wiem, że to jedyne wyjście. Ale to nie takie proste. Pisałam o tym kilkakrotnie, ale chyba większość kieruje się schematami - romans? Szczera rozmowa i się wyjaśni. Nasz romans skończył się 4 lata temu. Z jakiego powodu miałam zaczynać taką rozmowę teraz, kiedy spotkaliśmy się na "kawie", kiedy wyraźnie zaznaczył, że chce unormować KOLEŻEŃSKIE relacje?? Kiedy mi wprost mówił, że mam się nie wygłupiać, że jesteśmy dorosłymi ludźmi itd. A to, że coś wciąż do niego czuję, to inna kwestia.. tak jak to, że on ewidentnie "podbudowywał grunt" bo to były tylko domysły. Bo nie zrobił nic bym nie miała wątpliwości, że znów mu chodzi o coś więcej. No jak po 4 latach "rozłąki", po 2 spotkaniach, na których zachowywał się nienagannie mogłam wypalić pytanie "co ma mi do zaoferowania"????? Owszem, sama czułam, że nie jest do końca tak jak mówi, że też ma do mnie 'słabość', jakakolwiek by ona nie była, ale póki nie miałam punktu zaczepienia, taka rozmowa była bez sensu. Niby taki punkt się pojawił 2 dni temu, ale może za bardzo emocjonalnie zareagowałam i mu nawrzucałam. Ale nie mogłam się powstrzymać. Właściwie nic nie osiągnęłam, ani w jedną ani w 2 stronę, bo nic się nie dowiedziałam prócz tego, że poczuł się dotknięty.. no żesz ku..a! A naprawdę pojechałam. Jak powiedział, że nie ma ochoty zemną rozmawiać i że potrzebuje czasu by przemyśleć... byłam przekonana, że już nie będzie chciał ze mną rozmawiać. A dziś sms: "nie będę się na ciebie długo gniewać.. chociaż zasługujesz... " itd. No i jak ja mam z nim o tym porozmawiać?????

593 Ostatnio edytowany przez Xymena (2016-05-06 18:03:15)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Pogadaj z tym facetem sensownie. Czego oczekuje, co sam ma do zaoferowania, czy coś zmieniło się w jego życiu?
Inaczej wciąż będziesz stała jedną nogą w bagienku.

No właśnie.

594

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:
horses napisał/a:

Pogadaj z tym facetem sensownie. Czego oczekuje, co sam ma do zaoferowania, czy coś zmieniło się w jego życiu?
Inaczej wciąż będziesz stała jedną nogą w bagienku.

No właśnie.
Nie baw się w ciuciubabkę. Nie udawaj, że nic dla ciebie nie znaczy. Zapytaj po co pisze do ciebie i wyjaśnij czemu mu tak nawrzucałaś.

595 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-06 18:27:04)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Jak widać potwornie
ciężko mi idzie spojrzenie na niego z tej drugiej strony – kłamcy i tchórza.

Jak na Boga tego nie rozumiesz, przecież przespał się z Tobą nie informując Cię że ma żonę!

On to wiedział, a nie powiedział Ci, Ty nie wiedziałaś a zadręczasz się, że nie zapytałaś.
Czy to nie paradoks?
Gdyby chciał być uczciwy w stosunku do Ciebie to by Cię zapytał: Roxann nie jestem wolnym facetem, mam żonę, przeszkadza Ci to?

Roxann czym teraz go usprawiedliwisz? No co wymyślisz, że nie powiedział?

Znów powiesz że mogłaś zapytać? Przecież to śmieszne jest.

On wiedział, że ma żonę i nie zapytał czy w taki układ wchodzisz.

Dlatego jest oszustem!

596

Odp: ja, on i ten trzeci

Lilka
Przecież on mógł zakładać, że ona wie.
To nie problem to ustalić, każdy w pracy zna takie fakty o innych.

597

Odp: ja, on i ten trzeci

Jak mógł tak zakładać skoro się nie krył i zachowywał publicznie tak jakby była jego dziewczyną.

598 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-06 18:35:02)

Odp: ja, on i ten trzeci

A obrączka, przypomnij jak to było z obrączką Roxann.

Nie mógł tak zakładać, taką sprawę jak bycie czyjąś kochanką nie traktuje się w domysłach tylko stawia otwarcie.
Jak widać Roxann nie wiedziała i nie chciała być kochanką skoro z tego powodu z nim zerwała i się z nim rozstała.

599

Odp: ja, on i ten trzeci

Nie masz z nim , jak porozmawiać, bo on tego nie chce i tyle w temacie.
Ale za to robi wszystko, abyś orbitowała wokół niego.
Ilu kolegów, partnerów biznesowych wysyła Ci tego typu sms-y?, ta bardzo chce się przyjaźnić?
wysyła Ci piosenki? No, bądźmy poważni, nie jest to standard.
Doprowadź do rozmowy. Wyjdzie to Wam na dobre.

600

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Nie masz z nim , jak porozmawiać, bo on tego nie chce i tyle w temacie.
Ale za to robi wszystko, abyś orbitowała wokół niego.
Ilu kolegów, partnerów biznesowych wysyła Ci tego typu sms-y?, ta bardzo chce się przyjaźnić?
wysyła Ci piosenki? No, bądźmy poważni, nie jest to standard.
Doprowadź do rozmowy. Wyjdzie to Wam na dobre.

Horses, ja naprawdę do tego dążę, ale też jestem świadoma sytuacji. Wiem, że zwłaszcza tu na forum, romans z żonatym postrzega się jako potajemne spotkania, umawianie na rozmowy, smsy itd. Paradoksalnie przyznam, że ja nigdy nie czułam się kochanką a emocje związane z tym "Panem" są bliższe tym zdradzonym (choć pewnie tym mogę kogoś urazić, ale ja tak czuję!). Wiem, że obiektywnie przyczyniłam się poniekąd do czyjejś krzywdy (ale ja też się czuję oszukana,i jak pomyślę, że miał wtedy żonę, to też w pewien sposób zdradzona). Tyle że on mi niczego nie obiecywał, nie kłamał że jest wolny... więc to tez inaczej. No i ta druga strona medalu - tyle dostałam od niego wsparcia, tyle razy okazał mi pomoc, życzliwość itd., że naprawdę, choć może trudno to pojąć nie potrafię o nim myśleć kategorycznie źle. Nie oznacza to też że ślepo dążę do tego by z nim być, co sugerowała Ola, nie! Ja chcę po prostu szczerej rozmowy. By już więcej nie było domysłów, niedopowiedzeń itd. Tak jak pisałam wcześniej, naprawdę wystarczyłoby mi, gdyby powiedział WPROST, że od żony nie odejdzie. Nawet nie po to bym  przestała mieć nadzieje, ale przede wszystkim po to by on potem już nie miał powodu by ze mną flirtować. Chociaż, myślę, że po ostatniej rozmowie, jak mu nawrzucałam to już mu się odechce.. Niby ok, ale chciałabym/wolała z jego ust coś usłyszeć....

601

Odp: ja, on i ten trzeci

Rozumiem i wierzę, że chcesz z nim porozmawiać. Tylko nie masz z kim, bo on nie chce.
Romans to dawna sprawa, choć emocje z niego nadal Ci towarzyszą. Tym bardziej, że kolega je podsysa.
W Twoim interesie jest rozmowa i rozwiązanie sprawy, podjęcie jakiś decyzji. Walcz o swoje dobro.

602

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

Lilka
Przecież on mógł zakładać, że ona wie.
To nie problem to ustalić, każdy w pracy zna takie fakty o innych.

Xymena, my nie pracujemy razem. Zresztą, mało kto z pracy zna się prywatnie. Jak ktoś nosi obrączkę to wiadomo, że żonaty, ale raczej nie ma jakichś bardzo zażyłych przyjaźni. 
A jak się dowiedziałam o jego statusie? Od mojej koleżanki (powiedzmy przyjaciółki) sekretarki, która już nie wiem pod jakim pretekstem miała jego dane, czy do cv projektu czy do wizy.. ale miała.

603

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

W Twoim interesie jest rozmowa i rozwiązanie sprawy, podjęcie jakiś decyzji. Walcz o swoje dobro.

Tylko jak mam z nim rozmawiać??? Kiedy zacząć (znów) temat, jak???

604

Odp: ja, on i ten trzeci

A tak poważnie pytam bo jak widać chyba mam problem z komunikacją z nim na stopie prywatnej, choć ogólnie świetnie się dogadujemy.
Jeśli spotkam się z nim przed wyjazdem do Chin to w niedziele wieczorem albo w poniedziałek rano, a jak nie to pewnie dopiero za 3 tyg na delegacji. No i co wtedy?? Podpowiecie coś? Znając mają sytuację...Jak mam się zachować, czy poruszać tamte tematy?? PLISSS

605

Odp: ja, on i ten trzeci

Jeśli facet będzie poruszał tylko tematy zawodowe, to rozmawiaj na tematy zawodowe.
Ewentualnie dodaj, że chciałabyś porozmawiać na temat pozostałych kwestii na spokojnie, w dogodnym dla obu stron terminie.

606

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Jeśli facet będzie poruszał tylko tematy zawodowe, to rozmawiaj na tematy zawodowe.
Ewentualnie dodaj, że chciałabyś porozmawiać na temat pozostałych kwestii na spokojnie, w dogodnym dla obu stron terminie.

Znam go na tyle, że teraz zacznie się pilnować i unikać sytuacji dwuznacznych. Więc jak mogę wyskoczyć z tym że chcę o innych kwestiach rozmawiać? Nawet kiedy indziej?  Naprawdę, jak go znam czy byśmy się spotkali w tą niedzielę, czy za 3 tyg i tak będzie tak samo miły kulturalny i zachowawczy. Ale zero tematów prywatnych.

607

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
horses napisał/a:

Jeśli facet będzie poruszał tylko tematy zawodowe, to rozmawiaj na tematy zawodowe.
Ewentualnie dodaj, że chciałabyś porozmawiać na temat pozostałych kwestii na spokojnie, w dogodnym dla obu stron terminie.

Znam go na tyle, że teraz zacznie się pilnować i unikać sytuacji dwuznacznych. Więc jak mogę wyskoczyć z tym że chcę o innych kwestiach rozmawiać? Nawet kiedy indziej?  Naprawdę, jak go znam czy byśmy się spotkali w tą niedzielę, czy za 3 tyg i tak będzie tak samo miły kulturalny i zachowawczy. Ale zero tematów prywatnych.

Ale Twoje zdanie ma chyba jakieś znaczenie? On moze nie chcieć, ale Ty masz potrzebę, więc .....jasno daj mu to do zrozumienia.
Odwagi!

608

Odp: ja, on i ten trzeci

Przecież masz pretekst. Powiedz, że chciałaś mu wyjaśnić dlaczego mu tak wygarnęłaś. Że może przesadziłaś, ale zawsze był dla ciebie ważny i jest ci przykro, że bawi się twoim kosztem. Zapytaj jak on to widzi, jak układa mu się z żoną i drąż temat dalej. Jedź na ten wyjazd i znajdź okazję, żeby pogadać.

609 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-06 20:35:08)

Odp: ja, on i ten trzeci
horses napisał/a:

Ale Twoje zdanie ma chyba jakieś znaczenie? On moze nie chcieć, ale Ty masz potrzebę, więc .....jasno daj mu to do zrozumienia.
Odwagi!

Nie no juz powiedziałam "a" czas powiedzieć i "b". Wcześniej, jak sugerowała chociażby Ivy czy Elle, obchodziłam się z nim, jak z jajkiem. Teraz nabrałam odwagi, przemyślałam...
I jestem dumna z siebie, że mu to wszytko wygarnęłam. Ot tak smile
Tylko co dalej?

610

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann nie czytałam całego wątku, ale może i lepiej, bo patrzę z boku bez wgłębiania się w szczegóły.
Po pierwsze jeśli z kimś flirtujemy to zazwyczaj chcemy wiedzieć czy ta osoba jest "dostępna". I jasne jest, że jeśli nie pytałaś to tego wiedzieć po prostu nie chciałaś. Łatwo jest przerzucić na niego odpowiedzialność. Myślę, że w jakiś sposób oszukujesz siebie.
Chciałabyś, żeby powiedział ci to czego chcesz od niego usłyszeć i będziesz próbowała do tego doprowadzić.
Teraz co myślę o nim. Podobasz mu się, miło mu się z tobą spędza czas. Coś do ciebie poczuł.
Każdego w pewnym momencie małżeństwo nudzi i trochę przytłacza.
Zakładam scenariusz typowy.
Roxann kombinujesz.
A jeszcze taka uwaga... żeby z kimś nie flirtować i nie być nie trzeba się na tej osobie zawieść, czy ją za coś nie lubić. Po prostu wystarczy trzymać się swoich zasad. Na przykład, że żonaci faceci dla mnie nie istnieją. To całkiem proste. Nawet jak się kogoś bardzo lubi i nas do tej osoby niezmiernie ciągnie.
Nie i już. A najlepiej żeby losu i siebie nie kusić to trzymać się od tej osoby z daleka.

611

Odp: ja, on i ten trzeci
bet napisał/a:


Po pierwsze jeśli z kimś flirtujemy to zazwyczaj chcemy wiedzieć czy ta osoba jest "dostępna". I jasne jest, że jeśli nie pytałaś to tego wiedzieć po prostu nie chciałaś. Łatwo jest przerzucić na niego odpowiedzialność. Myślę, że w jakiś sposób oszukujesz siebie.

To by tłumaczyło dlaczego Roxi nie chce uznać go za oszusta i uznaje swoją winę że nie pytała.

Roxann napisał/a:

A jak się dowiedziałam o jego statusie? Od mojej koleżanki (powiedzmy przyjaciółki) sekretarki, która już nie wiem pod jakim pretekstem miała jego dane, czy do cv projektu czy do wizy.. ale miała.

Dlaczego będąc ze sobą tak blisko że bliżej się nie da nie zapytałaś jego samego czy jest wolny tylko dowiadywałaś się przez przyjaciółkę?
Jak to możliwe, że o wszystkim rozmawialiście a podstawowej informacji między sobą nie wymieniliście?

612

Odp: ja, on i ten trzeci

Znasz to?

Skoro jestes na tyle glupia zeby nie pytac, ja nie jestem na tyle glupi zeby mowic.

Dlaczego nie chcialas pytac?
Mezczyzna jest dojrzaly wiec prawdopodobienstwo, ze jest badz byl zonaty/ w separacji/ w dluzszym zwiazku jest bardzo duze.
Myslalas ze jest kawalerem?

Dobrze ze sie odzywa wink

613

Odp: ja, on i ten trzeci

Dlaczego nie pytałam? Dlaczego rozmawiając o wszystkim nie wymieniliśmy tej informacji? Itd.
Pisałam o tym wcześniej. Ja wtedy byłam 5 lat młodsza. Żaden z facetów których wcześniej poznawałam nie miał żony. Nie było takich tematów bo były zwyczajnie zbędne.  Poza tym jak facet może być żonaty kiedy poświęca ci tyle czasu i uwagi itd. ?? Tak WTEDY myślałam i to pytanie było DLA MNIE co najmniej nie na miejscu (gdybym ja np. pocałowała faceta a on mnie potem zapytał czy mam faceta, to bym się poczuła obrażona). Teraz wiem, że to był błąd i wcale nie przerzucam na niego odpowiedzialności. Sama gupia, naiwna, zaklinałam rzeczywistość.  Teraz już zupełnie inaczej na to patrzę.
Poza tym była jeszcze jedna kwestia, o której też wspominałam, on unikał tematów dotyczących swoich poprzednich związków. W ogóle nie chciał o tym mówić, ale też miał na to wytłumaczenie obracając sytuację, że nie chciałby bym mówiła o swoich facetach, bo zwyczajnie czułby się nieswojo. I tym uśpił moją „czujność”.

No i wracając do ostatniego „wątku”. Zapytał kiedy przed jego wyjazdem możemy się spotkać.  Na co ja że mam nadzieje, że zdaje sobie sprawę z tego, że ja tematu nie odpuszczę, choćby miał się na mnie obrażać w nieskończoność, że wie doskonale, że to nie ja przekroczyłam granicę wymagając od niego szczerości, tylko on tymi smsami itd. Odpisał mi tylko: Oj, „Roksan” życie to dramat w 3 aktach…. że KIEDYŚ o tym porozmawiamy.... i na koniec dodał, że zależy mu na mnie, na naszej PRZYJAŹNI.

614

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Dlaczego nie pytałam? Dlaczego rozmawiając o wszystkim nie wymieniliśmy tej informacji? Itd.
Pisałam o tym wcześniej. Ja wtedy byłam 5 lat młodsza. Żaden z facetów których wcześniej poznawałam nie miał żony. Nie było takich tematów bo były zwyczajnie zbędne.  Poza tym jak facet może być żonaty kiedy poświęca ci tyle czasu i uwagi itd. ?? Tak WTEDY myślałam i to pytanie było DLA MNIE co najmniej nie na miejscu (gdybym ja np. pocałowała faceta a on mnie potem zapytał czy mam faceta, to bym się poczuła obrażona). Teraz wiem, że to był błąd i wcale nie przerzucam na niego odpowiedzialności. Sama gupia, naiwna, zaklinałam rzeczywistość.  Teraz już zupełnie inaczej na to patrzę.
Poza tym była jeszcze jedna kwestia, o której też wspominałam, on unikał tematów dotyczących swoich poprzednich związków. W ogóle nie chciał o tym mówić, ale też miał na to wytłumaczenie obracając sytuację, że nie chciałby bym mówiła o swoich facetach, bo zwyczajnie czułby się nieswojo. I tym uśpił moją „czujność”.

No i wracając do ostatniego „wątku”. Zapytał kiedy przed jego wyjazdem możemy się spotkać.  Na co ja że mam nadzieje, że zdaje sobie sprawę z tego, że ja tematu nie odpuszczę, choćby miał się na mnie obrażać w nieskończoność, że wie doskonale, że to nie ja przekroczyłam granicę wymagając od niego szczerości, tylko on tymi smsami itd. Odpisał mi tylko: Oj, „Roksan” życie to dramat w 3 aktach…. że KIEDYŚ o tym porozmawiamy.... i na koniec dodał, że zależy mu na mnie, na naszej PRZYJAŹNI.

I tym wlasnie dobitnie udowodnił ze nie zalezy mu na tej "przyjazni" nawet w najmniejszym stopniu bo gdyby mu zalezalo to liczylby sie z Twoimi uczuciami, szanowalby je jak rowniez Twoje prawo do tego by uczciwie porozmawiac o calej tej sytuacji. On natomiast traktuje Cie jak smarkata..niczym ojciec ktory zbywa corke mowiac ze jeszcze nie pora by  rozmawiac na takie tematy bo jest za smarkata, za mloda i wogole to on jest zmeczony po robocie. Idz do swojego pokoju i sprzataj. (czytaj czekaj az kiedys laskawie mooze zechce poruszyc ten temat). Ale Ty przeciez wiesz ze nie poruszy bo o to mu chodzi ....o atmosfere niedopowiedzen dzieki ktorej podobnie jak przed laty nie bedziesz mogla wprost zarzucic mu klamstwa bo nic konkretnego nie padnie. A Ty bedziesz sobie dalej tak zyla gdybajac co on tak naprawde mysli czuje i planuje i na fali tych gdyban moze pare zmiekniesz i po przyjacielsku sie bzykniecie smile Nie czaruj Roksan ze nie wiesz ze o to wlasnie mu chodzi. A Twoja gadka ze musisz to uslyszec...nie wiem czy serio jestes na tyle naiwna by patrzec na slowa a nie widziec gestow czy tez bardzo Ci pasuje wlasnie taka sytuacja oczekiwania na jego "wypowiedz" dzieki ktorej bedziesz miala pretekst do bycia blisko niego przez nastepne lata bo wiesz doskonale ze predko sie na nia nie doczekasz.

615

Odp: ja, on i ten trzeci

feniks35, wcześniej może tak, ale teraz, ja nie ma rozmowy to nie ma przyjaźni. Ja nie odpuszczę, tak jak 4 lata temu. Nie będzie chciał o tym rozmawiać, to nie ma sensu w ogóle rozmawiać. Temat skończony.
Ja tylko chciałam rozwiązania sytuacji, jakakolwiek by nie była, by znów a 4 lata nie wracać do 'niespełnionej miłości'. I chyba do tego doszło, choć może nie do końca, jak chciałam.

616

Odp: ja, on i ten trzeci

feniks35, słowo w słowo to co chciałam napisać smile

Roxann, też o tym pisałam wcześniej - on Cię traktuje protekcjonalnie, jak "córkę", której się nie mówi wszystkiego, bo nie wszystko się dzieciom mówi przecież, a robi się swoje.

Mówisz, że teraz "Albo doprowadzisz do rozmowy, albo w ogóle nie będziecie rozmawiać". Tylko sęk w tym, że on bez rozmowy przeżyje i ma się całkiem dobrze, a Ty czekasz na 'rozmowę' w zasadzie już 4 lata i będziesz czekać kolejne. Bo to, że wcześniej nie powiedziałaś wprost, że rozmowy oczekujesz, nie oznacza, że on - dorosły facet- nie wie, że takie zawieszone relacje - ni to pies ni wydra, jakichś ustaleń czy rozmowy właśnie wymagają. On ma żonę, więc wie jak to się robi wink żeby z kochanki pójść krok dalej..


Ja wycofałam się ze swojej znajomości w momencie gdy facet po raz pierwszy (i ostatni) potraktował mnie protekcjonalnie i wyskoczył z tekstem, że to co mówię to nonsens i uciął temat. Jestem pewna, że gdybym to olała i spuściła uszy po sobie, moja historia miała by podobny finał jak Twoja (z tą różnicą, że on nie ma żony, ale też nie chce mieć, więc na jedno wychodzi smile). Rozumiesz, co chcę powiedzieć?
Tutaj nie ma miejsca na 'rozmowy', bo oni tych rozmów nie chcą: ma być tak jak chcą i finito.

617 Ostatnio edytowany przez Xymena (2016-05-07 14:13:08)

Odp: ja, on i ten trzeci

Jego reakcja świadczy, że o żadnych poważnych krokach nie myśli. Życie to dramat przecież, wszystko takie skomplikowane.
Przyciśnij go mimo wszystko. Jak zobaczysz jak się wykręca i wszystko trywializuje, to może i twoje uczucia wyparują. I spojrzysz na niego z politowaniem.
Pomyśl, że to ty jesteś górą, ty uczciwie do niego podchodzisz, spójrz na niego z wyższością, a będzie ci łatwiej rozmawiać.

618 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-05-07 16:21:57)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan, gdyby mnie ktoś pisał takie sms-y (jak to tęskni itd.), zawracał mi głowę... a jednocześnie przy próbie konfrontacji rzucał tego typu teksty o "przyjaźni", to uznałabym, że próbuje ze mnie zrobić głąba... lub, co gorsza, za głąba mnie uważa....
Ten człowiek wie, co do niego czujesz, widzi Twoje zaangażowanie i Twoje emocje...
I wykorzystuje to... dla wzmocnienia swojego ego. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Odwróć tą sytuację: to Ty masz męża, jesteście już "starym, dobrym małżeństwem, macie dzieci i całkiem dobrą rodzinę... tyle, że wkradła się już w Wasz związek lekka nuda i rutyna; tymczasem w Twojej pracy pojawia się zapatrzony w Ciebie, wzdychający i rzucający ukradkowe spojrzenia dzieciak... takie ciasteczko... któremu, w dodatku możesz pomóc w karierze, zaopiekować się nim. Nie skorzystałabyś z tej dodatkowej porcji adrenaliny i paliwa dla własnego ego?
Och, jak łatwo jest pierdzielić o przyjaźni...
przecież ja od Ciebie niczego nie chcę, niczego Ci nie obiecywałem... chcę się z Tobą tylko przyjaźnić... och, powiem więcej... tak straaaasznie mi na tej naszej pięknej przyjaźni zależy!
Jakie to proste, a jednocześnie płytkie i puste...
A Ty Roksan w to idziesz jak owca na rzeź...

O czym on ma z Tobą rozxmawiać na boga?? Co ma Ci powiedzieć? On nie ma Ci nic więcej do powiedzenia... i nie zrobi tego Roksan... choćbyś nie wiadomo ile na to czekała... choćbyś nie wiadomo roiła sobie w swojej głowie...
Choćby Xymena nie wiem jak zaklinała rzeczywistość, pisząc w kółko o jego "prawdziwej i szczerej miłości", od której zrealizowania oddziela go tylko poczucie odpowiedzialności w stosunku do niekochanej żony...

Roxan, wg mnie masz tylko dwa wyjścia, żeby się z tego wyleczyć.
Pierwsze - wejdź w to w całości, bez żadnych ograniczeń. Zwyczajnie: skorzystaj. Ale nie na takiej zasadzie jak do tej pory. Że swoje uczucia i emocje dusisz w sobie, a pan żonkiś jest zwolniony z odpowiedzialności za Ciebie, nie martwi się Twoimi odczuciami (wszak to "tylko" przyjaźń), a Ty sama się kontrolujesz i dbasz o to, by mu za dużo na głowę nie nawrzucać. Zrób wręcz przeciwnie: utnij z nim sobie kolejny romans, teraz już świadomie (że to tylko romans), ale "obdarz" go wszystkimi tego konsekwencjami: niech martwi się, że się zakochałaś i tak łatwo mieć już nie będzie... dzwoń do niego co godzinę i zawsze wtedy, gdy poczujesz taką potrzebę; wyznawaj mu swoją miłość i tęksnotę... itd itp.
To Cię za jakiś czas wyleczy. Bo po pierwsze, zaspokoisz własne potrzeby, a takie zaspokojone - jak wiadomo - po góra dwóch latach opadają.... a po drugie - pan żonkiś szybko pokaże Ci swoją prawdziwą twarz tongue To Cię powinno szybko otrzeźwić.

Masz też drugie wyjście - zerwać z nim całkowicie kontakt. Ale to oznacza także zmianę pracy. I konsekwentną, systematyczną pracę nad sobą - czyli nad wywalaniem go z głowy. To też potrwa... ale za kilka-kilkanaście miesięcy powinno Ci się udać. Tylko potrzeba bezwzględnie spełnić ten jeden warunek - zero jakiegokolwiek kontaktu.

Powodzenia big_smile

619

Odp: ja, on i ten trzeci

Tylko Roxan musiałaby przyjąć do wiadomości ze była tylko kochanka a nie niepełnioną miłością jego życia. Dlatego tak dazy do tej rozmowy a on ucieka bo co ma jej powiedzieć?

620

Odp: ja, on i ten trzeci

Chyba już to przyjęła. Dlatego pisze, że czuje się oszukana (porównuje to nawet do zdradzonych żon...), wie, że on się nią zabawił.
Rozumiem tylko, że jest jej trudno wyzwolić się z tych uczuć i tęsknoty do pana żonkisia, który dodatkowo jest doskonałym manipulatorem, a sam Roksan jest niebywale podatna na jego zagrania... Musi się więc odkochać - a jak widać, i jak wiemy z własnych doświadczeń - to nie takie proste... dlatego szuka sposobów, by go np. sobie obrzydzić lub znienawidzić...

621

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

.... i na koniec dodał, że zależy mu na mnie, na naszej PRZYJAŹNI.

A od kiedy to przyjaciele się ze sobą pieprzą?

Może to mu odpiszesz?

622 Ostatnio edytowany przez Zorija (2016-05-07 18:28:10)

Odp: ja, on i ten trzeci
Lilka787 napisał/a:
Roxann napisał/a:

.... i na koniec dodał, że zależy mu na mnie, na naszej PRZYJAŹNI.

A od kiedy to przyjaciele się ze sobą pieprzą?

Może to mu odpiszesz?

Mogą się pieprzyć, tyle, że pod warunkiem, że oboje się tak umówią. To tzw. przyjaźń z opcją "s" big_smile
Gorzej, że Roksan traktuje to poważnie. A jeszcze gorzej, że on o tym wie, ale skoro nie ponosi ŻADNYCH konsekwencji, bo Roksan wszystko wzięła na siebie (zachowuje się "odpowiednio", nie histeryzuje, nie narzuca się, jedyne co robi to maślane oczy i głębokie wzdychanie), to jemu to mega pasuje.

edit: i dodam jeszcze, że odradzałabym jakiegolkiek/czegokolwiek pisanie do tego pana. Bo on każdą wiadomość od Roksan potraktuje tak samo: jak próbę tupnięcia nóżką przez małą dziewczynkę (tak jak pisały dziewczyny wcześniej) - i dokładnie tak na to zareaguje - małą dziewczynkę trzeba doprowadzić do porządku... to nic trudnego... trzeba ją uspokoić kilkoma słodkimi słówkami, albo pogrozić jej paluszkiem, ale zaraz potem przytulić i dać buziaczka... i już mała, niegrzeczna dziewczynka działa bez zarzutu a sytuacja jest opanowana...

edit2: i pan dobrze też wie, że wcześniej czy póxniej mała dziewczynka skończy się dąsać i da się pogłaskać nie tylko po główce... ale też tu i tam... może nawet wtedy trzeba jej będzie dać klapsa, żeby więcej takie bzdury nie przychodziły jej do tej uroczej, małej główki...

623

Odp: ja, on i ten trzeci

Zorjia
Ale właśnie dlatego powinna mieć odwagę nie pisać, ale powiedzieć mu prosto w oczy jak ona to widzi i zaobserwować jego reakcję.
Jak usłyszy, że kręci i nie traktuje jej poważnie to może ją to w końcu wyleczy.

624

Odp: ja, on i ten trzeci

Przyznam, że mi troszkę otworzyłyście oczy. Wydaje mi się jednak, że też sama „otworzyłam się” na Wasze argumenty, a to oznacza, że już powoli ta zasłona idealności pana „Żonkisia” ze mnie spada. Takim punktem przełomowym były chyba właśnie te jego smsy z majowki. O ile na tym pierwszym spotkaniu na kawie, te jego wyznania o niespełnionej miłości przyjęłam dość entuzjastycznie (tak wiem, to gupie), bo wtedy dla mnie wydawało się to ważne – że jednak nie byłam zabawką i w ogóle, że stać go było na takie wyznania. Tak, kiedy czytałam jego ostatnie smsy, to bynajmniej (już) nie czułam podekscytowania, tylko coraz większą wściekłość i pogardę. Dlatego też mu wtedy nawyrzucałam.
Pewnie pan żonkiś nudził się w wolne i postanowił uatrakcyjnić sobie czas pisząc mi wyznania, na które, w jego mniemaniu, czekałam dniami i nocami wypowiadając życzenia do spadającej gwiazdki, a tu… nie dość, że nie zareagowałam skacząc pod niebiosa, to nawet od razu nic nie odpisałam …a jak już odpisałam, to zamiast „też tęsknię Kotku”, usłyszał, jaki to jest żałosny.

I dalej zamierzam iść za ciosem i nie dam się już nabrać na jego miłe słówka czy minę zbitego psa, jaki on biedny, jakie to życie skomplikowane itepe.  Myślę, że nabrałam wystarczająco siły i odwagi, której mi dotąd brakowało.

625

Odp: ja, on i ten trzeci

A jak będzie mówił o przyjaźni, to powiedz, że w takim razie chętnie poznasz też jego żonę wink

626

Odp: ja, on i ten trzeci
Xymena napisał/a:

A jak będzie mówił o przyjaźni, to powiedz, że w takim razie chętnie poznasz też jego żonę wink

smile Otóż to tongue

627

Odp: ja, on i ten trzeci
I_see_beyond napisał/a:
Xymena napisał/a:

A jak będzie mówił o przyjaźni, to powiedz, że w takim razie chętnie poznasz też jego żonę wink

smile Otóż to tongue

To jest właśnie chyba ta granica, o której wspominał, że przekroczyłam. W końcu to był temat tabu.
A to tylko potwierdza, że jego "zasady" są dla niego sztywne i klarowne i póki się w nie wpisywałam to było cacy, a jak przestałam, to Pan wielce obruszony. No i właśnie o czym ma za mną rozmawiać? Miałby się mi tłumaczyć się z tego że okłamuje żonę? Już to widzę wink Chyba że przedstawić swoją definicję "przyjaźni" wraz z listą rzeczy które mi wolno i nie wolno. Jakaś paranoja!

628

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
I_see_beyond napisał/a:
Xymena napisał/a:

A jak będzie mówił o przyjaźni, to powiedz, że w takim razie chętnie poznasz też jego żonę wink

smile Otóż to tongue

To jest właśnie chyba ta granica, o której wspominał, że przekroczyłam. W końcu to był temat tabu.
A to tylko potwierdza, że jego "zasady" są dla niego sztywne i klarowne i póki się w nie wpisywałam to było cacy, a jak przestałam, to Pan wielce obruszony. No i właśnie o czym ma za mną rozmawiać? Miałby się mi tłumaczyć się z tego że okłamuje żonę? Już to widzę wink Chyba że przedstawić swoją definicję "przyjaźni" wraz z listą rzeczy które mi wolno i nie wolno. Jakaś paranoja!

Od jakiegoś czasu,  Roxann, sama sobie odpowiadasz na wcześniejsze własne wątpliwości i przypuszczenia. Dochodzi do głosu rozum chyba.
A praktyka czyni mistrza, jak powiadają. smile

629

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Od jakiegoś czasu,  Roxann, sama sobie odpowiadasz na wcześniejsze własne wątpliwości i przypuszczenia. Dochodzi do głosu rozum chyba.
A praktyka czyni mistrza, jak powiadają. smile

Lepiej późno niż wcale wink
Jeszcze się jednak tym aż tak bardzo nie zachłystuję, bo jednak co innego rozmowy przez sms, a co innego spotkanie. Mam jednak nadzieję, że wystarczy mi siły, szczególnie, że się umówiliśmy na dzisiaj.

630 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-05-08 09:57:23)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Excop napisał/a:

Od jakiegoś czasu,  Roxann, sama sobie odpowiadasz na wcześniejsze własne wątpliwości i przypuszczenia. Dochodzi do głosu rozum chyba.
A praktyka czyni mistrza, jak powiadają. smile

Lepiej późno niż wcale wink
Jeszcze się jednak tym aż tak bardzo nie zachłystuję, bo jednak co innego rozmowy przez sms, a co innego spotkanie. Mam jednak nadzieję, że wystarczy mi siły, szczególnie, że się umówiliśmy na dzisiaj.

Myślę, że wystarczy pomyśleć o własnej pozycji w tym "trójkącie".
Ale, już bez oglądania się na tamtą, pozostającą w strefie "tabu", bo to jasne, że ona musi być z tego wyłączona. Jego decyzją. Bez jej wiedzy przecież.
Jednym słowem, podobnie jak jego "towarzyszka życia", nie musisz o wszystkim wiedzieć.
Zagrożone (ze świadomością tego) poczucie własnej wartości winno być w tej sytuacji najlepszym doradcą, bez względu na kolejne fochy pana od Chin w trakcie i po spotkaniu. smile

631

Odp: ja, on i ten trzeci

Excop, żadne trójkąty czy inne figury geometryczne mnie nie interesują. Głównym powodem, dla którego chcę rozwiązać tą sytuację jest emocjonalne odcięcie się od niego, zaprzestanie idealizowania go i powracających myśli o „niespełnionej miłości’. Nie chcę powtórzyć historii Spensa czy Agat7 czy nawet Piotra. A byłam już całkiem blisko. hmm  Ja jestem skłonna im uwierzyć, że wchodząc w nowe związki nie myśleli o swoich ex, jednak nawet po kilku latach, kiedy pojawiły się gorsze dni, wpadła rutyna itd. wspomnienia o ex wracają jak bumerang, szczególnie kiedy wiążą się z nimi bardzo silne emocje. Przecież w każdym przypadku była to dość krótka znajomość, pełna totalnego zafascynowania, w fazie motylków, w jakiś sposób niespełniona – i właśnie tak ją zapamiętaliśmy, wyidealizowaną, zupełnie inną itd. To jest pułapka.
Dlatego nie interesują mnie już jego fochy. Wręcz przeciwnie, dodają mi siły, bo teraz (jak podpowiadała mi Xmena), ja patrzę na niego z góry i już nie zamierzam się z nim patyczkować.

I też prawda co napisałeś o jego żonie, że też nie musi o wszystkim wiedzieć, bo to on decyduje co kto ma czy może wiedzieć. Pewnie dlatego udaje  czy udawało mu się podwójne życie ukrywać i spadać na 4 łapy. Także bardzo prawdopodobne, że małżonka nie jest niczego świadoma.

632

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxan prawdziwa jego natura wyjdzie gdy zona dowie się o romansie z toba....

633

Odp: ja, on i ten trzeci
Ola_la napisał/a:

Roxan prawdziwa jego natura wyjdzie gdy zona dowie się o romansie z toba....

Ha! Może właśnie dlatego nie fochał się długo na mnie, i tak bardzo zależy mu na przyjaźni, bo bał się, że skoro przekroczyłam już granicę to mogę pójść dalej. big_smile
Oczywiście nie zamierzam tego wykorzystywać w żaden sposób, choć dowodów mam tysiące.

634 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-05-08 11:14:56)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Excop, żadne trójkąty czy inne figury geometryczne mnie nie interesują. Głównym powodem, dla którego chcę rozwiązać tą sytuację jest emocjonalne odcięcie się od niego, zaprzestanie idealizowania go i powracających myśli o „niespełnionej miłości’. Nie chcę powtórzyć historii Spensa czy Agat7 czy nawet Piotra47.

Pisząc o trójkącie, miałem na myśli tę Waszą obecną,  dziwną sytuację wynikającą z nawrotu zainteresowania Twoją osobą że strony kochasia, biorąc jednocześnie pod uwagę Twoje przeświadczenie, że chcesz uwolnić się od jego wpływu na Twoje emocje związane z nim do tej pory.

Roxann napisał/a:

I też prawda co napisałeś o jego żonie, że też nie musi o wszystkim wiedzieć, bo to on decyduje co kto ma czy może wiedzieć. Pewnie dlatego udaje  czy udawało mu się podwójne życie ukrywać i spadać na 4 łapy. Także bardzo prawdopodobne, że małżonka nie jest niczego świadoma.

Tym bardziej masz powód, by gość trzymał łapska z dala od Ciebie. Nieważne, czy chodzić będzie o ewentualne kontakty w formie oferowanej przez niego "przyjaźni", czy współpracy biznesowej. smile

635 Ostatnio edytowany przez horses (2016-05-08 11:25:16)

Odp: ja, on i ten trzeci

To powodzenia na spotkaniu.
Z jednym się jednak zgodzić nie mogę.
Nie jesteś pierwszą naiwną i miałaś romans z żonatym, z wszelkimi konsekwencjami i ze świadomością, że tam jest też tam gdzieś jego rodzina.
Na drodze związku z nim stanęła jego rodzina, a może bardziej brak jego chęci do odejścia od żony.
Więc nie wiem, czy o patrzenie z góry powinno  tutaj  chodzić, o wielkie żale i pretensje....
Po prostu dla swojego dobra sytuację musisz rozwiązać. Ten facet nie powinien w przyszłości wywoływać u Ciebie takich emocji,
ani pozytywnych, ani negatywnych. Wtedy będziesz wolna.

Edit Moim zdaniem Twoja niechęć do tego faceta nie powinna wynikać z tego, czy w końcu postanowi zostawić żonę , czy nie,
ale z tego, że Ciebie już takie podwójne życie nie interesuje, że to jest coś złego.
Inaczej, jesli on jest sprytny..... to tak, czy inaczej rozbudzi w Tobie nadzieję.

636

Odp: ja, on i ten trzeci

Horses, może źle się wyraziłam z tym patrzeniem z góry, bo bynajmniej nie chodzi tu o żale czy pretensje, że teraz będę się na nim wyżywać itd., tylko o zwykłą uczciwość. 
Jak dziewczyny słusznie zauważyły, on dotąd traktował mnie troszkę jak „córkę”, to on rozdawał karty, to on o wszystkim decydował. Ja tego nie zauważałam, bo byłam wpatrzona w niego jak w obrazek, a do tego on idealnie potrafił mną manipulować. Nie miałam odwagi się mu postawić, powiedzieć coś wbrew jemu, obchodziłam się z nim jak z jajkiem. Zresztą, już nie pamiętam dokładnie kto, ale nawet tu na forum padło pytanie, czy ty się go boisz?? Wtedy coś mnie tknęło. Przecież moje potrzeby, zdanie jest równie ważne, jak i jego. Dlaczego mam nie reagować zgodnie z tym co myślę, czuję? Bo go urażę? A ta „niechęć”, która we mnie się pojawiła była wynikiem jego ostatnich smsów, które były jasnym potwierdzeniem domysłów, że jednak w dalszym ciągu liczy na romans, tym razem już na znanych zasadach, w końcu on doskonale wiedział, że wiem, że ma żonę… a mimo wszystko przekroczył granice przyjaźni, „czystych intencji”, o których od początku roku tak mnie zapewniał. A ja mu TYLKO w sposób ironiczny śmiałam przypomnieć, że ma małżonkę, zapytać czy ją uświadomił w swoich zamiarach czy może chowa się po kątach piszą c do mnie smsy itd. Więcej nie zamierzam się na nim wyżywać. Potrzebowałam jednak wyrzucić to z siebie i ulżyło mi… BARDZO wink Więc może nie tyle chodzi o patrzenie z góry, ale z pozycji równorzędnego „partnera”.

637

Odp: ja, on i ten trzeci

Może źle się wyraziłam,
ale uważam, że żale za poprzedni romans to głupota, bo oboje w tym byliście. Zresztą sprawa zamknięta.
Ale obecna sytuacja jest trochę inna. Dobrze, by się stało, gdyby on stał się dla Ciebie obojętny.
Takich facetów jest cała masa. Mają koleżanki, przyjaciółki, kochanki.... wysyłają smski itp
Tylko świadoma kobieta nie reaguje. Ma to gdzieś, bo nie o to jej w życiu chodzi.
Ani ją to ziębi, ani grzeje smile
Więc jeśli jakoś poczujesz, że taki facet nigdy nie będzie dobrym partnerem, nawet, jak zostanie sam.....
to żadne czułe słówka nie będą miały dla Ciebie znaczenia. Uśmiechniesz się i pójdziesz dalej.

638 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-08 14:20:48)

Odp: ja, on i ten trzeci

horses, ja nie mam do niego żalu o poprzedni romans, tak jak mówisz, sprawa zamknięta.
To co skłoniło mnie do odnowienia kontaktu, to to, że wciąż nie mogłam o nim zapomnieć, idealizowałam itd. Tak było w poprzednim związku, tak i zapewne byłoby w następnym. Zgadzam się z tym, że urwanie kontaktu jest najlepszym rozwiązaniem, ale, jak też potwierdzają różne wątki z forum, nie kiedy jest to jeszcze faza totalnego zauroczenia i nie wyjaśnionych sytuacji. Przecież jeszcze jakiś czas temu nie potrafiłam powiedzieć o nim żadnego złego słowa – taki ideał, któremu nikt nie dorówna. Wiem, że z boku to wzbudzało politowanie, ale… ja takiego go z tamtego czasu zapamiętałam. Wspomniałam o wątku Spensa czy Agi a nawet Piotra… dla mnie to analogiczne sytuacje. Wcale jednak nie uważam (jak niektórzy), że to były miłości ich życia, że nie kochali partnerów, tylko związali się z nimi z braku laku i ucieczki przed samotnością. Po prostu urwali kontakt w niewłaściwym momencie (totalnego zauroczenia). Jak wiemy ono mija, i wtedy by minęło, tylko że potem (jak pojawiają się gorsze chwile w związku) te wspomnienia wracają… w końcu z tamtą osobą nie kojarzy nam się rutyna, problemy, tylko niebywała fascynacja, niespełnienie… Ale tak jak u Spensa, jak i u innych, ta niespełniona miłość tylko na chwilę im „odbiła”, kiedy pojawiła się na horyzoncie… a konsekwencje… brak słów sad

Edit: ja wcale nie uważam, że nie kochałam poprzedniego faceta. I związałam się z nim by zapomnieć o żonkosiu, Nie! Byłam nim zafascynowana, angażowałam się, szanowałam. Jednak problemy które pojawiły się mnie przerosły, zaczęłam czuć coraz większe niespełnienie i frustracje.. I nie że się poddałam ot tak, walczyłam bo mi na nim zależało.. ale im dalej źle się działo tym wspomnienia o żonkasiu coraz bardziej wracały sad Nie zdradziłam go jednak, spotkałam się z tamtym dopiero po rozstaniu.
I co do rozstania… no właśnie ta podstawowa różnica, że nastąpiło ono kiedy oboje uznaliśmy, że to najlepsze wyjście, bo nie ma co dalej tego ciągnąć… bez żadnych pretensji, z szacunkiem itd. I wtedy nie ma co do tego wracać. Oboje podjęliśmy tę decyzję świadomie. I tak to powinno wygadać. A nie jakieś niedopowiedzenia, zawieszone sytuacje itd. Tak wiem łatwo mówić. wink Ale jak widać ja też się dopiero uczę życia, na własnych błędach hmm

639 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-05-08 16:19:31)

Odp: ja, on i ten trzeci

Spotkałam się z nim o 15-stej na ‘kawie’,rozmowa mega trudna i niekomfortowa.. niby rozmawialiśmy o pracy niby były wątki prywatne ale nic z tego nie wyniknęło.. On nie chce się zwierzać , jednocześnie mi mówiąc jak to mu na mnie zależy.. Jednak mam wrażenie że o coś innego chodzi.. żebym zrozumiała, że on mi jest w stanie zrobić wszystko, pomóc, wesprzeć, doradzić itd. ale nie może być ze mną bo ma żonę. No żesz ku..a!

640

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxy, a czego się spodziewałaś po tej rozmowie, ale tak serio?

Gość zachował się do bólu do przewidzenia.

641

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, ale co za typ w ogóle... tzn. on ma żonę, ale dziecka nie mają?
Po co mu żona, której nie kocha. Nie rozumiem.

642 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-08 16:31:13)

Odp: ja, on i ten trzeci

Cb, oj zaraz "po co mu żona" .. tongue
Nie wiesz po co?  Stabilizacja, wrażenie bycia "ogarniętym facetem" życiowo/prywatnie - to w pracy daje dodatkowe punkty zawsze. Poza tym uprane ma, obiad na stole pewnie, a nawet jak nie to chociaż regularne 'spuszczenie z krzyża' w razie W, jak już musi.

A Roxi miała być fajnym urozmaiceniem tej rutyny, dopóki się nie "wyłamała" mając jakieś wymagania od Pana. Miała się dostosować, nie marudzić, siedzieć cicho i rozkładać nogi w razie potrzeby..a ona co zrobiła? wink

643

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:

Roxy, a czego się spodziewałaś po tej rozmowie, ale tak serio?

Gość zachował się do bólu do przewidzenia.

Tak wiem, potrzebna byłam mu do podbuntowania ego.. sporo młodsza, chyba atrakcyjna, zapatrzona w niego itd. sad

644

Odp: ja, on i ten trzeci
cb napisał/a:

Roxann, ale co za typ w ogóle... tzn. on ma żonę, ale dziecka nie mają?
Po co mu żona, której nie kocha. Nie rozumiem.

nie wiem, status qwo tak zwany.. a zakłamanie które za tym idzie to inna kwestia

645

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Roxy, a czego się spodziewałaś po tej rozmowie, ale tak serio?

Gość zachował się do bólu do przewidzenia.

Tak wiem, potrzebna byłam mu do podbuntowania ego.. sporo młodsza, chyba atrakcyjna, zapatrzona w niego itd. sad

Nie przejmuj się już smile

Najważniejsze, że zobaczyłaś jak to naprawdę wygląda i o co chodziło po 4 latach "oczadzenia", bo śmiało możemy użyć tego określenia wink

Serio. Zobacz- od tej chwili jesteś WOLNA. Dopiero teraz.
Wolna i możesz wreszcie zacząć myśleć o planowaniu sobie życia z kimś innym, bo zrzuciłaś Pana Idealnego-notsomuch z piedestału.

Popatrz na to pozytywnie, że spodobałaś się facetowi, który był w jakiś tam sposób atrakcyjny dla Ciebie i niech to będzie 'kop' dla Twojego ego do szukania kogoś lepszego, bez skaz w postaci zajętości czy niedostępności emocjonalnej. Przecież wiesz, że stać Cię na to smile

646

Odp: ja, on i ten trzeci

dzięki Elle, ogólnie to bym Cię z wielką przyjemnością zabrała na jakąś kolację itd wink ale wiem że tu są tylko wirtualne znajomości.. tak czy siak - bardzo Ci dziękuje smile

647

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann dość często tłumaczysz się swoim wiekiem.
Jesteś typową kochanką. Można powiedzieć przebieg waszej znajomości książkowy. Jego postępowanie książkowe.
Tu nie ma wiek nic do rzeczy. Szukasz dla siebie wytłumaczeń.
Wchodzisz w coś w co wiesz, że pakować się dawno nie powinnaś.
Piszę ci to kolejny raz. Ty nie patrz się na niego, na to co on zrobi, powie itd. Ty masz mieć swój kręgosłup moralny i jasno wytyczoną ścieżkę w życiu.
Może być dla ciebie idealny ale niedostępny. Rozumiesz - on ma żonę i koniec.
Jasne, że zaraz pójdą kawałki o tym, że nie ma miłości i bla, bla, bla stara śpiewka. To są wszystko wyświechtane bajery.
Prawda jest jedna. Jest żona, skreślasz faceta.
Możesz sobie płakać po nim i 5 lat, to zależy od ciebie. Albo wziąć się w garść i powiedzieć sobie, że cokolwiek cię w życiu nie spotka jest to lepsze niż romans z żonatym.
Wszystko zależy tylko i wyłącznie od ciebie. Jasne, że on ci będzie głowę zawracał. Wkręcał cię. Facetów w pewnym wieku dopada kryzys. Wszystko już osiągnęli i dostają jakiejś głupawki. Jest w nich chęć przeżycia "drugiej młodości". Często mylą ją z miłością.
Roxann trzeba mieć silny charakter. Jasne, że taki facet potrafi być interesujący i zaimponować młodej dziewczynie. Jest to jakby obustronna nobilitacja.
Tylko to wszystko jest nie fair. On ma żonę. Nie jest w porządku i ty wchodząc w to także.

648

Odp: ja, on i ten trzeci

To już wszystko wiesz i dobrze,
a bet to doskonale podsumowała.

649 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-08 17:01:40)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

dzięki Elle, ogólnie to bym Cię z wielką przyjemnością zabrała na jakąś kolację itd wink ale wiem że tu są tylko wirtualne znajomości.. tak czy siak - bardzo Ci dziękuje smile

Nie ma sprawy.
Co do 'wirtualnych znajomości' to nie ma reguły. Są osoby i z drugiego końca Polski, z którymi mam kontakt na bieżąco (w myśl zasady - energia nie zna odległości smile) i z niektórymi po jakimś czasie dochodziło do spotkania, bo się to zazębiało fajnie.
Jedynie anty jestem kiedy wyczuję u kogoś "biznes" , tzn. gdy ktoś dąży do kontaktu ze mną żeby uzyskać jakąś poradę czy zrobić sobie ze mnie 'tampon emocjonalny'. Takie "znajomości" z kilometra wyczuwam i jako totalnie bezwartościowe szybko zakańczam.

PS. Z której części PL jesteś?

650

Odp: ja, on i ten trzeci
Elle88 napisał/a:
Roxann napisał/a:

dzięki Elle, ogólnie to bym Cię z wielką przyjemnością zabrała na jakąś kolację itd wink ale wiem że tu są tylko wirtualne znajomości.. tak czy siak - bardzo Ci dziękuje smile

Nie ma sprawy.
Co do 'wirtualnych znajomości' to nie ma reguły. Są osoby i z drugiego końca Polski, z którymi mam kontakt na bieżąco (w myśl zasady - energia nie zna odległości smile) i z niektórymi po jakimś czasie dochodziło do spotkania, bo się to zazębiało fajnie.
Jedynie anty jestem kiedy wyczuję u kogoś "biznes" , tzn. gdy ktoś dąży do kontaktu ze mną żeby uzyskać jakąś poradę czy zrobić sobie ze mnie 'tampon emocjonalny'. Takie "znajomości" z kilometra wyczuwam i jako totalnie bezwartościowe szybko zakańczam.

PS. Z której części PL jesteś?

Teraz mieszkam w Wawie, ale z pn-wsch Polski jestem.

Posty [ 586 do 650 z 3 618 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 56 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026