Świetnie, kolejna ,,lekcja" dla autora: nie uzewnętrzniaj intymnych problemów bo na pewno Cię ,,zrozumieją i pomogą"... Wawa78 tylko nie załam się zbyt mocno;)
Inteligentny człowiek potrafi odróżnić dobre rady od złych. Tylko głupi nie pyta.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Prawiczek 37 lat? - trauma z dzieciństwa
Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Świetnie, kolejna ,,lekcja" dla autora: nie uzewnętrzniaj intymnych problemów bo na pewno Cię ,,zrozumieją i pomogą"... Wawa78 tylko nie załam się zbyt mocno;)
Inteligentny człowiek potrafi odróżnić dobre rady od złych. Tylko głupi nie pyta.
Podobne tematy
Nigdy napisał/a:Świetnie, kolejna ,,lekcja" dla autora: nie uzewnętrzniaj intymnych problemów bo na pewno Cię ,,zrozumieją i pomogą"... Wawa78 tylko nie załam się zbyt mocno;)
Inteligentny człowiek potrafi odróżnić dobre rady od złych. Tylko głupi nie pyta.
Uuu, no to lekcja dla mnie:):):)
Tak, jak wyżej wspomniałam, każdy z nas ma swoje demony. Ty masz problem z kobietami i seksem, a ja choruję na nerwicę lękową.
Było mi równie ciężko znaleźć partnera, ale poznałam mojego męża i uwierzyłam w miłość, taką prawdziwą. Życie ze mną nie jest łatwe, mam swoje odpały, przyzwyczajenia. Ty pewnie też. Ale to nie znaczy, że nie poznasz kobiety, dla której nieważna będzie Twoja przeszłość i brak doświadczenia w kwestiach seksu. Głęboko wierzę, że na każdego ktoś czeka, trzeba tylko się wzajemnie odnaleźć. Może to naiwne, ale lubię o tym myśleć.
.
Tylko trzeba też mieć szczęscie znalezc osobę która to zaakceptuje
Cynicznahipo napisał/a:Tak, jak wyżej wspomniałam, każdy z nas ma swoje demony. Ty masz problem z kobietami i seksem, a ja choruję na nerwicę lękową.
Było mi równie ciężko znaleźć partnera, ale poznałam mojego męża i uwierzyłam w miłość, taką prawdziwą. Życie ze mną nie jest łatwe, mam swoje odpały, przyzwyczajenia. Ty pewnie też. Ale to nie znaczy, że nie poznasz kobiety, dla której nieważna będzie Twoja przeszłość i brak doświadczenia w kwestiach seksu. Głęboko wierzę, że na każdego ktoś czeka, trzeba tylko się wzajemnie odnaleźć. Może to naiwne, ale lubię o tym myśleć.
.Tylko trzeba też mieć szczęscie znalezc osobę która to zaakceptuje
Podobne do wygrania 6 w totka ![]()
Do Uciekająca Amy
Czyżbyś sięgnęła po słownik, czy wytrzeźwiałaś..... - bo sądząc po reakcji to chyba trafiłem w samo sedno.
______________________________________________________________________________
Niepotrzebnie zacząłeś się unosić i atakować, więcej szacunku dla Pań.
Ja już dawno temu zdjąłem kobiety z piedestału i traktuje je na równi z mężczyznami. Jak któraś mnie atakuje lub obraża, to nazywam rzeczy po imieniu.
Wracając do tematu -
Wawa, jeśli o mnie chodzi nie skreśliłabym takiej osoby, jak Ty.
Dzięki. Zawsze coś takiego miło usłyszeć.
Tak, jak wyżej wspomniałam, każdy z nas ma swoje demony. Ty masz problem z kobietami i seksem, a ja choruję na nerwicę lękową. Było mi równie ciężko znaleźć partnera, ale poznałam mojego męża i uwierzyłam w miłość, taką prawdziwą. Życie ze mną nie jest łatwe, mam swoje odpały, przyzwyczajenia. Ty pewnie też. Ale to nie znaczy, że nie poznasz kobiety, dla której nieważna będzie Twoja przeszłość i brak doświadczenia w kwestiach seksu. Głęboko wierzę, że na każdego ktoś czeka, trzeba tylko się wzajemnie odnaleźć. Może to naiwne, ale lubię o tym myśleć.
Gratuluję poukładania sobie życia pomimo trudności. Ja również uważam, że trzeba w życiu być optymistą - i z pewnością nim jestem. Inaczej nie doszedłbym do tego co już osiągnąłem.
Co się tyczy Twojej terapii - myślę, że są wielkie szanse, że zakończysz ją z powodzeniem. Ja swoją w pewnym momencie przerwałam i trochę żałuję, ale i tak czuję się o niebo lepiej, i od lat nie pomyślałam o samobójstwie (jedną nieudaną próbę zaliczyłam, niestety i stety).
Jestem szczęśliwą żoną i matką, i choć zdarzają się gorsze momenty, to nie poddaję się.Uśmiechnij się.
Jeszce raz gratuluję. Uśmiecham się
, chociaż pewnie mógłbym częściej.
Tak więc słowa i deklaracje zawsze pozostaną tylko słowami i deklaracjami. Po powyższe nie było tylko jedynym przykładem na to. Tak więc nie kupuję już waszych zapewnień, pocieszeń, deklaracji itp. Zresztą, podobnie jak chyba też i autor tego wątku.
Zgadzam się Tobą. Deklaracje kobiet traktuję jako miłe słowa, ale pod uwagę biorę tylko ich czyny.
Dawanie kwiatów? Hehe... dobre. Najprostszy sposób do pokazania jej że na niej zależy... i jednocześnie najkrótsza dobra do uznania przez nią za frajera. Nie mówiąc już o tym, że najczęściej kobiety traktują takie dawanie kwiatów i prezentów jako próbę kupienia jej sympatii, przychylności, powodzenia u niej itp.
Kwiaty są dobre dla mamy, babci, ciotek i kuzynek
. Danie kwiatów kobiecie, którą chce się zdobyć, jest jak deklaracja: "chcę być twoim przyjacielem / gejem".
No, dobra, ale skoro nasze zapewnienia, pocieszenia i deklaracje sa goowno warte, to czego oczekujecie( ty i autor)?
Co, niby mamy zrobic/poradzic/napisac, przy naszej najlepszej woli pomocy?
( bo klocic sie, to, mnie sie nie kce- sory, szkoda pradu)
Mój powód założenia tego wątku pisałem już wcześniej - gdzieś w moich pierwszych wpisach. Chcę usłyszeć opinie innych, bo być może usłyszę coś nowego. Jednak głównym powodem jest zmniejszenie poziomu ogromnego wstydu jaki mi towarzyszy od tamtych wydarzeń, i który mnie blokuje. Opisanie mojej historii (nawet anonimowo na forum) kosztowało mnie dużo samozaparcia. Wstyd i strach przed niezrozumieniem mnie, ewentualnymi szyderstwami (38 letni prawiczek) był bardzo duży. Teraz po prawie miesiącu cel ten osiągnąłem w dużym stopniu. Teraz już jest mi dużo łatwiej pisać o tym - przynajmniej jako osoba anonimowa. Przybliża mnie to do całkowitego uporania się z moją przeszłością.
Świetnie, kolejna ,,lekcja" dla autora: nie uzewnętrzniaj intymnych problemów bo na pewno Cię ,,zrozumieją i pomogą"... Wawa78 tylko nie załam się zbyt mocno;)
Nie załamałem się przez ostatnie 24 lata, więc są małe szanse, że to zrobię teraz
.
Inteligentny człowiek potrafi odróżnić dobre rady od złych. Tylko głupi nie pyta.
Dzięki za komplement.
alpengold napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Tak, jak wyżej wspomniałam, każdy z nas ma swoje demony. Ty masz problem z kobietami i seksem, a ja choruję na nerwicę lękową.
Było mi równie ciężko znaleźć partnera, ale poznałam mojego męża i uwierzyłam w miłość, taką prawdziwą. Życie ze mną nie jest łatwe, mam swoje odpały, przyzwyczajenia. Ty pewnie też. Ale to nie znaczy, że nie poznasz kobiety, dla której nieważna będzie Twoja przeszłość i brak doświadczenia w kwestiach seksu. Głęboko wierzę, że na każdego ktoś czeka, trzeba tylko się wzajemnie odnaleźć. Może to naiwne, ale lubię o tym myśleć.
.Tylko trzeba też mieć szczęscie znalezc osobę która to zaakceptuje
Podobne do wygrania 6 w totka
Myślę, że trochę większa.
No, dobra, rady zapewnienia i deklaracje forumowiczow sa nic nie warte( nic nie zmieniaja w zyciu autora),
Ok, rozumiem...
Na logike, kobiety stanowia polowe ludzkosci...( to idzie w miliardy!)
Nawet biorac pod uwage tylko kobiety atrakcyjne, dorosle i dostepne, to i tak jest tego galanty tlum....( zgadza sie?)
Kazda z tych kobiet jest troche inna, inaczej wyglada, ci innego lubi, czego innego szuka,
Kazda z nich ma tez troche inne doswiadczenia, uprzedzenia, problemy, blokady, itd...
Statystycznie- jesli autor pozna odpowiednia ilosc kobiet- to nie ma mocnych, zeby nie trafil na taka, dla ktorej on bedzie idealem...
Tylko, ona musi zauwazyc w nim ten " swoj typ", a zeby tak bylo, musi go chociaz troche poznac....
Truizm i banal, wiem, ale tylko realne zycie moze zweryfikowac opory autora, wiec coz poradzic, poza " aktywnoscia" w realnym zyciu....
Drogi autorze, chcąc wyjaśnić to o co mnie podejrzewasz...nie jestem alkocholiczka.moj ojciec był, mąż był, ja nie mam w tym kierunku zapędow i już chyba mieć nie będę. Pisząc na tym forum używam tableta,telefonu,zwłaszcza telefonu który posiada specyficzny słownik i nie raz wstawiam słowo w danej firmie nie mając innej możliwości wiec oprócz domniemanego alkocholizmu cierpię jeszcze na nie radzenie sobie z technologią. Nie wiem co i po czym sądzisz ,ale zapewne nie dojdziemy tu już do niczego pozytywnego. . Lubię dyskusje porady a nawet konstruktywną krytykę. Teraz to już tylko. ..no nie wiem,czas może zakończyć ten temat
Ty już wiesz wszystko czego chciałeś się tu dowiedzieć. Uśmiałam się tylko z tych kwiatów. Bo nie są wyznacznikiem udanej randki . pasują bardziej do stałego związku, ale...w życiu bym nie pomyślała że są dla babć, ciotek wyłącznie. I gdyby cię zapytać to otwieranie drzwi, płacenie za kobietę też nie jest dobrym pomysłem prawda. ?Moj narzeczony kupuje mi kwiaty od 7 lat . nie często ale czasem.drzwi otwiera tylko na naszych "randkach,placi za mnie też tylko gdy oficjalnie wychodzimy. Kiedyś, wiele lat temu to było nagminne. Pomyśl o tym.Mile gesty, nie takie trudne a wiele znaczą.Bo kobiety lubią się czasem nimi poczuć mimo że to równouprawnienie itd...
Nigdy napisał:
Świetnie, kolejna ,,lekcja" dla autora: nie uzewnętrzniaj intymnych problemów bo na pewno Cię ,,zrozumieją i pomogą"... Wawa78 tylko nie załam się zbyt mocno;)
Nie załamałem się przez ostatnie 24 lata, więc są małe szanse, że to zrobię teraz smile.
Eee, to Ty jednak mocny jesteś:):):)
No, dobra, rady zapewnienia i deklaracje forumowiczow sa nic nie warte( nic nie zmieniaja w zyciu autora),
Nigdzie nie pisałem, że są nic nie warte. Wiele jest prawdziwe i stosuje je już od lat
Truizm i banal, wiem, ale tylko realne zycie moze zweryfikowac opory autora, wiec coz poradzic, poza " aktywnoscia" w realnym zyciu....
Tak też robię i stąd moje takie a nie inne doświadczenia.
Drogi autorze, chcąc wyjaśnić to o co mnie podejrzewasz...nie jestem alkocholiczka.moj ojciec był, mąż był, ja nie mam w tym kierunku zapędow i już chyba mieć nie będę.
Jesteś DDA, a to oznacza, że już tylko jeden krok do nałogowego picia. Wiele osób w twojej sytuacji nie zdaje sobie sprawy, że ma już problem z piciem i wypiera to ze świadomości. Zrób sobie test u psychologa czy jesteś uzależniona od alkoholu, bo nawet jeśli jeszcze nie to jest ogromne ryzyko że będziesz. Twój sposób wypowiedzi i myślenia wskazuje na to, że już możesz mieć ten problem, ale go jeszcze nie zauważasz. Jako DDA masz braki (ojciec i mąż alkoholik) w rozwoju emocjonalnym. Jeżeli nie zmienisz tego stanu sama lub z psychologiem to prawdopodobnie alkoholizm będzie dla ciebie kwestią tylko czasu. Autokorekta własnych braków emocjonalnych dla DDA jest niezwykle trudna i na 99.99% sama sobie nie poradzisz.
Pisząc na tym forum używam tableta,telefonu,zwłaszcza telefonu który posiada specyficzny słownik i nie raz wstawiam słowo w danej firmie nie mając innej możliwości ...
Ale ostatnie wpisy tablet / telefon już tak bardzo nie przekłamuje?
- więc jednak się da ![]()
Nigdy napisał:
Świetnie, kolejna ,,lekcja" dla autora: nie uzewnętrzniaj intymnych problemów bo na pewno Cię ,,zrozumieją i pomogą"... Wawa78 tylko nie załam się zbyt mocno;)
Nie załamałem się przez ostatnie 24 lata, więc są małe szanse, że to zrobię teraz smile.
Eee, to Ty jednak mocny jesteś:):):)
Noooo..., mocarz ze mnie jest ![]()
Prawda jest taka, ze niewiele kobiet.....podrywa kobiety...
( doswiadczenia kobiet sa wiec tutaj raczej slabe)
Jak ktos zauwazyl- deklaracje kobiet, sa do niczego.
( co z tego, ze napisze, ze mnie nikle doswiadczenie seksualne partnera nie przeszkadza? Nic z tego nie wynika)
Konkretnie- czego wiec autor oczekuje od kobiecego forum?
Zapewne wiele kobiet pocieszy, poglaszcze...ale to tez niewiele wnosi...
Moze pomoc innego faceta, bylaby bardziej skuteczna?
( pomoc, a nie porada z czapy- badz bad boyem- moze nie dostaniesz z liscia)
Nie wiem....dawno nie bylam facetem.......
Prawda jest taka, ze niewiele kobiet.....podrywa kobiety...
( doswiadczenia kobiet sa wiec tutaj raczej slabe)Jak ktos zauwazyl- deklaracje kobiet, sa do niczego.
( co z tego, ze napisze, ze mnie nikle doswiadczenie seksualne partnera nie przeszkadza? Nic z tego nie wynika)Konkretnie- czego wiec autor oczekuje od kobiecego forum?
Zapewne wiele kobiet pocieszy, poglaszcze...ale to tez niewiele wnosi...Moze pomoc innego faceta, bylaby bardziej skuteczna?
( pomoc, a nie porada z czapy- badz bad boyem- moze nie dostaniesz z liscia)
Nie wiem....dawno nie bylam facetem.......
I tu kolo babskich porad na babskim forum się zamyka.
Do autora...hm,jak już musisz wiedzieć to odkleilam wczoraj tipsy u kosmetyczki.Bo widzę że to też wiedza niezbędna:-) lepiej się pisze,o tak chociaż polecam mimo wszystko duża klawiaturę.
Alkohol .... zgodziła bym się gdybyś mi napisał ze mam problem z papierosami.albo ze powinnam przytyć bo kobiety jadaja.no ale nigdy smutkow nie zapijalam wiec jak mam się iść zbadać w tym kierunku? Powiedzieć dzien dobry nie pije ale ktoś na forum nie wie czego się przyczepić. ?
Wawa, ? propos alkoholu, czy po wodzie ognistej nie nabierasz odwagi? To u facetów dosyć powszechny sposób na przełamanie:).
Wybacz ale straszny zrobił się tu rozgardiasz, ciężko skupić się na meritum a zapowiadał się ciekawy wątek. Dosyć dobrze rozumiem Twój problem, myślę że Ciebie też:) i chętnie ,,uszczknęłabym" coś dla siebie z tej dyskusji a tu klops:(
Jestem ciekawa czy zawsze wzbudzasz TAAKIE emocje wśród kobiet? ![]()
Do autora...hm,jak już musisz wiedzieć to odkleilam wczoraj tipsy u kosmetyczki.Bo widzę że to też wiedza niezbędna:-) lepiej się pisze,o tak chociaż polecam mimo wszystko duża klawiaturę.
Taaaa... tipsy, każde wytłumaczenie jest dobre.
Alkohol .... zgodziła bym się gdybyś mi napisał ze mam problem z papierosami.albo ze powinnam przytyć bo kobiety jadaja.no ale nigdy smutkow nie zapijalam wiec jak mam się iść zbadać w tym kierunku? Powiedzieć dzien dobry nie pije ale ktoś na forum nie wie czego się przyczepić. ?
Kolejne wyparcie. Jeżeli jesteś taka pewna swego to czemu nie zrobisz sobie testu u psychologa, bo to, że masz braki w rozwoju emocjonalnym to pewne.
Wawa, ? propos alkoholu, czy po wodzie ognistej nie nabierasz odwagi? To u facetów dosyć powszechny sposób na przełamanie:).
Alkoholu nie piję z powodu problemów z kręgosłupem.
Wybacz ale straszny zrobił się tu rozgardiasz, ciężko skupić się na meritum a zapowiadał się ciekawy wątek. Dosyć dobrze rozumiem Twój problem, myślę że Ciebie też:) i chętnie ,,uszczknęłabym" coś dla siebie z tej dyskusji a tu klops:(
Jak chcesz o coś pytać to "wal śmiało"
. Ja ten wątek założyłem, aby się choć trochę uporać ogromnym poczuciem wstydu jaki mi towarzyszy od tamtego czasu i cel ten osiągnąłem. Teraz jest mi już dużo łatwiej o tym mówić / pisać.
Jestem ciekawa czy zawsze wzbudzasz TAAKIE emocje wśród kobiet?
Podobno wzbudzanie emocji (mniejsza z tym jakich) u kobiet to pozytywna cecha
. A tak na poważnie. Umawiam się dosyć często z kobietami i prawie zawsze chcą się spotkać ponownie. Tyle tylko, że po najdalej 3-4 randkach ewidentnie chcą czegoś więcej. Dają mi wyraźne sygnały, ale ja się wycofuję, bo jak wiem, że już powinienem (ja chcę i ona też tego chce) ją pocałować to zaczynają się moje nerwy i następuje blokada.
Jak chcesz o coś pytać to "wal śmiało" smile. Ja ten wątek założyłem, aby się choć trochę uporać ogromnym poczuciem wstydu jaki mi towarzyszy od tamtego czasu i cel ten osiągnąłem. Teraz jest mi już dużo łatwiej o tym mówić / pisać.
No to gratuluję Ci chociaż tego:). Ja niestety nie potrafię, aż tak się otworzyć, nie dałam rady ,,wywalić" z siebie tego co mi ciąży w dziale dla którego się tu zarejestrowałam. Może kiedyś, na razie podczytuję jak radzą sobie inni. A Ty radzisz sobie dobrze tutaj, a w realu masz taki problem, szkoda. Bierz się ostro do roboty:):):)
Ja niestety nie potrafię, aż tak się otworzyć, nie dałam rady ,,wywalić" z siebie tego co mi ciąży w dziale dla którego się tu zarejestrowałam. Może kiedyś, na razie podczytuję jak radzą sobie inni. A Ty radzisz sobie dobrze tutaj, a w realu masz taki problem, szkoda. Bierz się ostro do roboty:):):)
Jak zakładałem mój wątek, to opisując swoją sytuację czułem się bardzo zawstydzony. Siedziałem sam przed komputerem, a czułem się, jakby obserwowała mnie grupa osób z cynicznymi uśmiechami na twarzach. Nikomu wcześniej tego nie mówiłem. Ale już zdecydowałem się opublikować to na forum publicznym, a ja nie lubię się wycofywać z raz podjętej decyzji - jestem odważny
. Nie wiedziałem, czy któraś z osób, które znam się dowie o tym i czy nie zostanie to wykorzystane przeciwko mnie. Poza tym, obawy przed brakiem zrozumienia ze strony forumowiczów, czy nawet kpiny i złośliwości powodowały, że miałem dużego stracha. Tak więc, opisałem swoją historię i nacisnąłem przycisk "Potwierdź". W miarę odpisywania na wpisy forumowiczów stres i wstyd ulegał zmniejszeniu. Dzisiaj jest już na dużo niższym poziomie i być może potrafiłbym się przyznać do tego jednej z kobiet, z którymi się spotykam - oczywiście, że z założeniem, że ona po moim wyznaniu ucieknie "w podskokach" i więcej się nie odezwie do mnie
. Teraz jestem trochę bardziej "odblokowany" i przez to spokojniejszy.
Muszę powiedzieć jeszcze jedno. Przez pierwsze 2-3 tygodnie od założenia tego wątku byłem znacznie bardziej podenerwowany / rozdrażniony na co dzień. Był to wynik powrotu do wspomnień z okresu podstawówki. "Zmierzenia" się z nimi. Teraz już mi to powoli "puszcza".
Piszę to, bo być może przyda się i Tobie i w jakiś sposób zachęcę Cię do "wywalenia" swoich spraw na tym forum, a to z kolei może Ci przynieść ulgę.
Ale do czego chciałbyś się przyznać? Do tego co było w podstawówce, do małego doświadczenia, czy do paraliżującego wstydu. I pewnie wolałbyś, żeby zwiała w podskokach:).
Cieszę się, że nie dołuje Ciebie dyskusja jaką tu wywołałeś. Obierasz sobie cel i go realizujesz, super, to dobrze rokuje Ci na przyszłość (w relacjach damsko- męskich). Terapeuta pewnie zaprponuje Ci ,,ćwiczenia" , no to będzie się działo:D
Ale do czego chciałbyś się przyznać? Do tego co było w podstawówce, do małego doświadczenia, czy do paraliżującego wstydu. I pewnie wolałbyś, żeby zwiała w podskokach:).
Paraliżujący wstyd jest wynikiem przeszłości z podstawówki i małego doświadczenia - zwłaszcza w moim wieku. Wiesz, jeśli ktoś ma 38 lat i nie był w stałym związku, ma niewielkie doświadczenie w sprawach łóżkowych, to zazwyczaj kobiety odbierają taka informację jako komendę typu "bierz nogi za pas i wiej, bo z takim facetem jest coś jest nie tak". I często, w przypadkach podobnych do mojego, jest dużo prawdy w takim stwierdzeniu. Rzecz w tym, że (moim zdaniem
) nie u mnie. Nie jestem osobą kłótliwą, zaborczą czy despotyczną. Wiele kobiet z którymi się umawiam mówi mi, że jestem wyrozumiały. Być może to je też pociąga we mnie. Ale mam też pewne wady. Mam uczulenie na zachowania właśnie despotyczne, dominujące czy manipulacyjne obawiając się, że jeśli ich nie zahamuję u innych osób to "wejdą mi na głowę" i zaczną się mną wysługiwać czy odreagowywać na mnie jakieś swoje żale czy frustracje życiowe. Wiele razy tego doświadczałem. Ta obawa jest podyktowana tym, że moja matka taką własnie osobą była. Osobą roszczeniową, restrykcyjną, zaborczą, dominującą - czyli silnie kastrującą moje poczucie własnej wartości.
Cieszę się, że nie dołuje Ciebie dyskusja jaką tu wywołałeś. Obierasz sobie cel i go realizujesz, super, to dobrze rokuje Ci na przyszłość (w relacjach damsko- męskich). Terapeuta pewnie zaproponuje Ci ,,ćwiczenia" , no to będzie się działo:D
Te ćwiczenia już wykonuję, ale pewnie zaproponuje mi jeszcze coś nowego i czuję, że mi się to nie spodoba
, ale trzeba będzie to zrobić.
Opowiedz więcej, o tych ćwiczeniach oczywiście:)
Chodzi Ci o relacje z matką?
Nieee. Wybacz mi ciekawość. Nie było pytania.
Ćwiczenia? Chodzi ogólnie o wychodzenie do ludzi i umiejętność nawiązywania kontaktu z innymi. Na terapii z kolei często odgrywa się sytuacje, które wywołały traumę.
Czy chodziło Ci o jakieś inne ćwiczenia
.
Będziesz musiał ,,ćwiczyć" relacje z kobietami (Boże, jak to brzmi:)), nie przeraża Cię to?
To zależy jak rozumieć "ćwiczyć relacje z kobietami". Jeśli chodzi o zwykłą rozmowę bez podtekstu seksualnego, to nie mam z tym problemu. W "realu" rozmawiam z nimi tak jak z Tobą teraz. Jeżeli chodzi flirt, to chyba też nie jest źle. Problem jest dopiero wtedy, gdy pojawia się chęć kontaktu fizycznego, nawet tak prostego jak objęcie i pocałunek = blokada i wstyd gigant przed ośmieszeniem, kompromitacją. Zazwyczaj nie mam oporów przed flirtowaniem z kobietami, w towarzystwie których czuję się bezpiecznie tzn. wiem, że do żadnego kontaktu fizycznego nie dojdzie, bo są np zajęte / mężatki itp.
Prawdopodobnie gdybyśmy spotkali się w gronie jakiś naszych znajomych (teoretyczna sytuacja) to nigdy byś nie przypuszczała, że mam takie problemy.
Powiem więcej. Między innymi dzięki temu wątkowi, który założyłem, na tyle uporałem się ze swoim wstydem, że gdybym miał się spotkać z Tobą lub kimś innym z tego forum w "realu", to nie miałbym nic przeciwko. Potraktowałbym to jako kolejne ćwiczenie w przełamywaniu wstydu. Oczywiście, czułbym się zakłopotany, bo przecież znacie moją najbardziej wstydliwą część historii, ale wiem, że nie miałbym problemu z przyjściem na takie spotkanie.
Co ty nie powiesz, mądralo. Myślisz że nie wiem jak to działa? Piszesz wstyd i blokada a może to są ataki paniki, ''objawy'' są podobne.
Nie wiem, czy jestem mądralą. Po prostu staram się to wszystko jakoś ogarnąć i wyjść z tego. Być może masz rację z tą paniką - pewnie tak jest.
Tak więc czeka Cię oswajanie tego strachu.
alpengold napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Tak, jak wyżej wspomniałam, każdy z nas ma swoje demony. Ty masz problem z kobietami i seksem, a ja choruję na nerwicę lękową.
Było mi równie ciężko znaleźć partnera, ale poznałam mojego męża i uwierzyłam w miłość, taką prawdziwą. Życie ze mną nie jest łatwe, mam swoje odpały, przyzwyczajenia. Ty pewnie też. Ale to nie znaczy, że nie poznasz kobiety, dla której nieważna będzie Twoja przeszłość i brak doświadczenia w kwestiach seksu. Głęboko wierzę, że na każdego ktoś czeka, trzeba tylko się wzajemnie odnaleźć. Może to naiwne, ale lubię o tym myśleć.
.Tylko trzeba też mieć szczęscie znalezc osobę która to zaakceptuje
Podobne do wygrania 6 w totka
Szczerze? Ja to bym się prędzej tej szóstki w totolotku spodziewał ![]()
Podobno jak ktoś nie ma szczęścia w miłości to ma szczęście w kartach, tak więc działaj X77.
@Facet79
Dzisiaj byłem u mojego terapeuty. Zapytałem się go o te kwestie, które napisałeś w kilku swoich postach. Zgodził się, że w części przypadków osób z traumą, taka forma terapii jaką Ty miałeś jest właściwa, ale nie zawsze. W stosunku do części osób nie jest konieczna. Powiedział, że u mnie nie widzi potrzeby abym zaczął ten typ terapii. Dla mnie jest właściwe ćwiczenie relacji towarzyskich z kobietami i każdą taką relacje / spotkanie będziemy "omawiać" aby poprawić ewentualne błędy. Według niego przeprowadziłem prawidłowo autodiagnozę i prawidłowo wyznaczyłem sobie sposób uporania się z tym problemem. Jego rola będzie się ograniczać do już wspomnianego omówienia odbytych przeze mnie randek. Podobno, powinienem pozwolić działać popędowi seksualnemu i zdać się na niego, bo on ma mnie "pokierować". Mam się dać ponieść chwili i zaufać instynktowi. Tak poza tym wszystko jest ze mną OK - podobno. Zwiększyłem ilość spotkań z nim do dwóch razy w tygodniu, co mnie cieszy, bo jest to możliwe z ubezpieczenia.
Podobno nie jestem osobą wycofaną, nieśmiałą czy o braku pewności siebie - wszystko w normie. Jestem za to trochę bardziej wrażliwy i przez to ta trauma wyrobiła we mnie tak głębokie blokady. Intelektualnie zrozumiałem "dlaczego" i "co". A teraz przyszedł czas na działanie. Tak przynajmniej ja zrozumiałem jego tłumaczenia.
@Facet79
Dzisiaj byłem u mojego terapeuty. Zapytałem się go o te kwestie, które napisałeś w kilku swoich postach. Zgodził się, że w części przypadków osób z traumą, taka forma terapii jaką Ty miałeś jest właściwa, ale nie zawsze. W stosunku do części osób nie jest konieczna. Powiedział, że u mnie nie widzi potrzeby abym zaczął ten typ terapii. Dla mnie jest właściwe ćwiczenie relacji towarzyskich z kobietami i każdą taką relacje / spotkanie będziemy "omawiać" aby poprawić ewentualne błędy. Według niego przeprowadziłem prawidłowo autodiagnozę i prawidłowo wyznaczyłem sobie sposób uporania się z tym problemem. Jego rola będzie się ograniczać do już wspomnianego omówienia odbytych przeze mnie randek. Podobno, powinienem pozwolić działać popędowi seksualnemu i zdać się na niego, bo on ma mnie "pokierować". Mam się dać ponieść chwili i zaufać instynktowi. Tak poza tym wszystko jest ze mną OK - podobno. Zwiększyłem ilość spotkań z nim do dwóch razy w tygodniu, co mnie cieszy, bo jest to możliwe z ubezpieczenia.
Podobno nie jestem osobą wycofaną, nieśmiałą czy o braku pewności siebie - wszystko w normie. Jestem za to trochę bardziej wrażliwy i przez to ta trauma wyrobiła we mnie tak głębokie blokady. Intelektualnie zrozumiałem "dlaczego" i "co". A teraz przyszedł czas na działanie. Tak przynajmniej ja zrozumiałem jego tłumaczenia.
Widzę że wraz z moim urlopem upadła ta zacięta dyskusja.nie chcę już wyciągać tu twoich problemów autorze . starczy. Sam najlepiej wiesz wszystko o auto diagnozie a na kobietach się nie znam,jestem tylko jedną z nich.do rzeczy. Poczytałam sobie tematy które zakładają panowie twojego pokroju na tym forum. I polecam wszystkim panią lekturę tematów ze słowem "prawiczek".wyłania się obraz panów o podobnym zarysie psychologicznym.mozna się douczuc jaki typ osobowości powoduje wykluczenie z relacji damsko męskich.
Widzę że wraz z moim urlopem upadła ta zacięta dyskusja.nie chcę już wyciągać tu twoich problemów autorze . starczy. Sam najlepiej wiesz wszystko o auto diagnozie a na kobietach się nie znam,jestem tylko jedną z nich.do rzeczy. Poczytałam sobie tematy które zakładają panowie twojego pokroju na tym forum. I polecam wszystkim panią lekturę tematów ze słowem "prawiczek".wyłania się obraz panów o podobnym zarysie psychologicznym.mozna się douczuc jaki typ osobowości powoduje wykluczenie z relacji damsko męskich.
Od kiedy to detoks nazywa się urlopem? No, ale widzę, że po "urlopie" musisz nadrobić zaległości w agresywnych docinkach, bo jak sama przyznałaś, gdy ciebie nie było, to była spokojna dyskusja. Ale taka już mentalność DDA. Zaakceptuj siebie i potem pokochaj, to ci pewnie trochę ulży.
Witaj Wawo:). Co słychać, masz już jakieś ,,efekty''? Trochę czasu minęło więc może coś zdziałałeś czy na razie tylko terapia, a może urlop od wszystkiego?
Witaj Wawo:). Co słychać, masz już jakieś ,,efekty''? Trochę czasu minęło więc może coś zdziałałeś czy na razie tylko terapia, a może urlop od wszystkiego?
Hej:)
Jutro idę na kolejne spotkanie z taką jedną miłą panią, którą poznałem miesiąc temu i z którą raz się już spotkałem. Wczoraj też odnowiłem kontakt z inna koleżanką i też jesteśmy umówieni na rolki za jakieś dwa tygodnie (po przyjeździe z jej urlopu). Jeszcze czekam na kolejny kontakt od kolejnej przypadkowo poznanej dziewczyny. Poza tym, w tą niedzielę idę na spotkanie dla singli do klubu. Więc zapowiada się "pracowity" okres
, no.... ale problem nie jest jeszcze rozwiązany. Co do terapeuty, to nadal chodzę do niego i wygląda na faceta, który może coś pomóc, ale nie chce zapeszać na razie.
Także trzymaj za mnie kciuki i życz mi szczęścia
.
No życzymy szczęścia bo ci się przyda nie dorabianie filozofii do prostych życiowych kolejności. Na detoxie?no dietetycznym chyba jedynie. A urlop to mazury, mikołajki, polecam. Ludzie bardzo tam kontaktowi sympatyczni,,sami zagaduja.Cos i dla ciebie:-) Ale wróciłam. ,temat jakoś ci zdechł gdy mnie tu nie ma :-)
Jasne, że trzymam kciuki:) ale Ty melduj od czasu do czasu o postępach w ''akcji'';)
No życzymy szczęścia bo ci się przyda nie dorabianie filozofii do prostych życiowych kolejności. Na detoxie?no dietetycznym chyba jedynie. A urlop to mazury, mikołajki, polecam. Ludzie bardzo tam kontaktowi sympatyczni,,sami zagaduja.Cos i dla ciebie:-) Ale wróciłam. ,temat jakoś ci zdechł gdy mnie tu nie ma :-)
Widzę, że chyba już używasz słownika j. polskiego, bo stosujesz nawet duże litery, przecinki, kropki itp. itd. Widzisz, jak się odtruje organizm i umysł trochę, to i pisownia się poprawia.
Jasne, że trzymam kciuki:) ale Ty melduj od czasu do czasu o postępach w ''akcji'';)
Jak nastąpi przełom, to na pewno dam Wam znać.
A co tam u Ciebie słychać? Chyba Ty też masz coś osobistego co Cię trochę boli i jak na razie to się zbierasz na odwagę aby to opisać. Tak mi się przynajmniej wydaje - jeżeli dobrze pamiętam z poprzednich wpisów.
Kurde, fajny wrażliwy (może odrobinę nadwrażliwy
) facet.. a część osób jak na niego "wsiadła" ![]()
Czy wyśta baby kompletnie oszalały??? ![]()
Dobrze się go czyta, potrafi sensownie myśleć i fajnie się odgryzać - w inteligentny sposób.
Ja Cię kupiłam autorze ![]()
Kurde, fajny wrażliwy (może odrobinę nadwrażliwy
) facet.. a część osób jak na niego "wsiadła"
Czy wyśta baby kompletnie oszalały???
Dobrze się go czyta, potrafi sensownie myśleć i fajnie się odgryzać - w inteligentny sposób.
Ja Cię kupiłam autorze
Dzięki za ciepłe słowo. Miło jest spotkać na tym forum kolejną sensowną dziewuchę
(mam nadzieję, że się nie obrazisz za to określenie
)
Nadwrażliwy? - Tak, i dlatego opisane wydarzenia tak głęboko wryły się w moją psychikę. Obudowałem się grubą i twardą skorupą. Od wielu lat uczę się otwierać na ludzi i dopuszczać ich do siebie jednocześnie stawiając im pewne granice, tak aby szanowali mnie i nie ranili. To trudne i trwa długo.
Spoko. Ja mam duży szacunek do ludzi, którzy po takich traumach powoli się podnoszą. Na złośliwe wpisy nie zwracaj uwagi.
Zawsze się w takich sytuacjach zastanawiam..jak to jest, że tyle kobiet krytykuje łosi, którym tylko 1 w głowie i traktują kobiety przedmiotowo, a jak pojawił się facet, który okazuje się być wrażliwcem to jadą jak po łysej kobyle.
Inna sprawa jakby był jakimś półgłówkiem - dla głupoty nie mam litości, tego zdążyliście się o mnie dowiedzieć akurat ![]()
A co do meritum.. Też myślę, że nie najlepszym pomysłem jest wywalać kobiecie, z która się będziesz spotykał "kawę na ławę". O wiele lepiej jak zastosujesz motyw, który opisała jedna z użytkowniczek - powiedz po prostu, że dawno tego nie robiłeś, albo że się stresujesz trochę i jeśli będzie jej zal;eżało to uwierz mi, że na pewno Ci poda pomocną dłoń ![]()
O tak, pomocna dłoń jakiejś fajnej kobietki będzie baaardzo wskazana;p
PS. Oj boli, boli:( ale nie będę nic pisać, nie dam rady. Dla mnie jednak takie otwarcie się nie pomoże :(
O tak, pomocna dłoń jakiejś fajnej kobietki będzie baaardzo wskazana;p
Dłoń i cała reszta również
.
PS. Oj boli, boli:( ale nie będę nic pisać, nie dam rady. Dla mnie jednak takie otwarcie się nie pomoże
W takim razie pozostaje tylko terapeuta, bo samo może nie przejść.
A co do meritum.. Też myślę, że nie najlepszym pomysłem jest wywalać kobiecie, z która się będziesz spotykał "kawę na ławę". O wiele lepiej jak zastosujesz motyw, który opisała jedna z użytkowniczek - powiedz po prostu, że dawno tego nie robiłeś, albo że się stresujesz trochę i jeśli będzie jej zal;eżało to uwierz mi, że na pewno Ci poda pomocną dłoń
Problem w tym, że ja się trochę bardziej stresuję niż przeciętny facet w moim wieku, który miał dłuższą przerwę, ale już kiedyś prowadził normalne życie erotyczne. Kobiety to wyczuwają i to je odpycha / zniechęca do mnie. Może trochę rozwinę moją myśl, żeby było wiadomo o co mi chodzi. Dopóki nie czuję presji, że powinienem ją pocałować, to wszystko idzie ok. Potrafię słuchać, mówić o sobie, flirtować czy świntuszyć (w umiejętny sposób) i robię to wszystko na tyle sprawnie, że po pierwszej randce nie mam problemu z umówieniem się na drugie spotkanie. Czasami same zapraszają mnie na drugie spotkanie do siebie do mieszkania lub nawet na wyjazd na wczasy. Nie przechwalam się, piszę jak jest. Problem w tym, że gdy chcę ją pocałować zaczyna się stres / blokada - mur nie do przeskoczenia. Im bardziej staram się przełamać, tym większy spotykam opór ze strony swojej psychiki.
Wiem i jestem tego pewien, że gdy pierwszy raz się przełamię to następne razy przyjdą znacznie łatwiej - tak było ze wszystkimi wcześniejszymi lękami.
Szkoda, że w realu nie masz jakiejś kumpeli, która zwyczajnie by Cię przez to "przeprowadziła". Masz rację, że potem pójdzie już z górki:)
Słuchaj, a może Ty nie możesz się "przełamać", bo: a) wolisz być stroną uległą w łóżku tak zwyczajnie b) żeby kobiety pożądać potrzebujesz czuć z jej strony akceptację i jakieś tam zalążki uczucia?
Chociaż 'blokada' w inicjatywie nie jest jakimś gwarantem uległości w preferencjach to jednak jest to jakaś wskazówka..
Też chyba najlepiej rozwiałoby wątpliwości gdybyś opisał swoje fantazje - niekoniecznie w szczegółach
ale mniej więcej: czy jesteś w nich wtedy jako strona dominująca, która bierze i robi z kobietą na co ma ochotę, czy przeciwnie i np. podnieca Cię gdy to kobieta wykazuje inicjatywę i bierze Ciebie ![]()
Słuchaj, a może Ty nie możesz się "przełamać", bo: a) wolisz być stroną uległą w łóżku tak zwyczajnie b) żeby kobiety pożądać potrzebujesz czuć z jej strony akceptację i jakieś tam zalążki uczucia?
Chociaż 'blokada' w inicjatywie nie jest jakimś gwarantem uległości w preferencjach to jednak jest to jakaś wskazówka..
Totalnie mi to nie pasuje do mojej wizji autora. Sama jako osoba pewna siebie najgorzej czuję się w sytuacjach, gdzie wiem, że powinnam prowadzić, ale nie mam doświadczenia/umiejętności.
Ja Ci radzę:
a) pocałować się z byle jaką dziewoją - bez choć minimalnego zaangażowania emocjonalnego ---> zmniejszy Ci to strach przed porażką, bo i tak będziesz miał ją gdzieś; idź do klubu, potańcz z jakąś i przeliż się
b) umów się z jakąś zacną niewiastą, która zna najskrytsze zakamarki Twej duszy (np. z Nigdy ); wtedy będziesz znacznie bardziej się stresował przed spotkaniem niż samym pocałunkiem, bo i tak wie żeś niedoświadczony
Potem, jak sam pisałeś, samo pójdzie ![]()
Słuchaj, a może Ty nie możesz się "przełamać", bo: a) wolisz być stroną uległą w łóżku tak zwyczajnie b) żeby kobiety pożądać potrzebujesz czuć z jej strony akceptację i jakieś tam zalążki uczucia?
Odp. a) W łóżku mogę być osobą uległą lub dominującą - lubię różnorodność. Wolę jednak grę na zasadzie współpracy zespołowej, gdzie przez chwilę daje się przyjemność a przez następną odbiera.
Odp. b) Każdy mężczyzna / kobieta, aby pożądać drugiej strony potrzebuje jakiejś formy akceptacji fizycznej i psychicznej. Tylko akceptujące się osoby (postrzegające się jako atrakcyjne dla siebie) mogą czuć pożądanie. Mówię tu o ludziach bez zaburzeń psychiczno - emocjonalnych, do których ja sam siebie zaliczam.
Chociaż 'blokada' w inicjatywie nie jest jakimś gwarantem uległości w preferencjach to jednak jest to jakaś wskazówka..
Posiadam klasyczne cechy męskiej psychiki tzn.:
- Jestem zdobywcą i chcę zdobywać, łowić, polować na kobiety - w dobrym znaczeniu tych słów.
- Lubię przewodzić, prowadzić, dowodzić - podobnie jak powinno się to robić w tańcu klasycznym. To ten typ przywództwa w związku, który odpowiada obu stronom i kojarzony jest z męskością w pozytywnym znaczeniu, a nie z apodyktycznością czy zaborczością.
- Chodzę własnymi ścieżkami i nie lubię jak ktoś mi mówi co mam robić. Tych, którzy mówią mi jak mam żyć ustawiam do pionu, bo tego nie cierpię.
- Lubię mieć świadomość, że to ja kształtuję swoją rzeczywistość.
Nie jestem osobą głośną i krzykliwą. Jestem spokojny, ale nie flegmatyczny. Lubie aktywny wypoczynek w natężeniu rekreacyjnym: rower, rolki, narty, piesze lub rowerowe wypady w góry, kajak, motocykl. Bardzo lubię podróżować. Rzadko przeklinam, ale jeśli uznam za stosowne to "klnę jak szewc"
- pracuję w budownictwie. Nie lubię dominacji, chociaż jeśli ktoś mnie próbuje zdominować, to sam tą osobę staram się zdominować.
Piszę to wszystko abyś miała jakiś obraz mojej osoby. Nie przechwalam się, ani nie reklamuję - już gdzieś padły takie zarzuty w moim wątku.
Też chyba najlepiej rozwiałoby wątpliwości gdybyś opisał swoje fantazje - niekoniecznie w szczegółach
ale mniej więcej: czy jesteś w nich wtedy jako strona dominująca, która bierze i robi z kobietą na co ma ochotę, czy przeciwnie i np. podnieca Cię gdy to kobieta wykazuje inicjatywę i bierze Ciebie
W fantazjach, to ja zazwyczaj jestem osobą przewodzącą, przywódczą, dominującą - to wszystko w pozytywnym znaczeniu. To ten typ męskiej pewności siebie, który patrząc w oczy kobiety, zachęca lub wyzywa Ją do walki seksualnej pomiędzy nami. Walki, która ma przynosić przyjemność i satysfakcję obu stronom. Walki z lekkim uśmiechem na ustach. Walki, która może się przerodzić w lekka dominację którejś ze stron, ale taką dominację, która sprawia przyjemność osobie zdominowanej (najczęściej kobiecie) i osobie dominującej (czyli mnie
- jestem samcem alfa przynajmniej w fantazjach
). Walki, w której jest też troska o drugą osobę. Walki, w której jest pasja, zaangażowanie. To jest ten typ fantazji seksualnej, który dotyczy związków w początkowej fazie trwania.
Jest też miejsce na fantazje z dużym poczuciem humoru. Bez walki, bez rywalizacji - typu zabawa w doktora
. Seks w tych fantazjach trwa długo, bez pośpiechu, bez udawania bycia samcem alfa (chociaż oczywiście nim jestem cały czas
). To seks spokojny, partnerski, trochę figlarny i z dużym dystansem do siebie, swoich umiejętności - a co za tym idzie i potknięć z mojej strony lub strony partnerki.
Są też fantazje czysto erotyczne. Bez seksu. Typu "mieszkanie razem". Są jak gra wstępna. To objęcie partnerki i zwykły buziak w szyję (od tyłu), podczas zwykłych czynności domowych. To wyszeptanie do ucha czegoś ciepłego, sprośnego lub jakiejś drobnej zaczepki i zajęcie się dalej swoimi domowymi sprawami - bez przejścia do seksu. To flirt, aluzje seksualne lub wiele innych. Nie będę tu wszystkiego wypisywać o sobie, bo już mam trochę kaca moralnego
, że się tak wywnętrzniam.
Acha, mam też fantazje o kobiecie, która przejmuje inicjatywę i ja jestem stroną uległą
. Nie mam nic przeciwko temu
- zwłaszcza jeśli jest to kobieta, która wie czego chce i nie jest świętoszkowata
.
Spoko. Ja mam duży szacunek do ludzi, którzy po takich traumach powoli się podnoszą. Na złośliwe wpisy nie zwracaj uwagi.
Zawsze się w takich sytuacjach zastanawiam..jak to jest, że tyle kobiet krytykuje łosi, którym tylko 1 w głowie i traktują kobiety przedmiotowo, a jak pojawił się facet, który okazuje się być wrażliwcem to jadą jak po łysej kobyle.
Mysle, ze ten pojazd wynika z tego samego powodu co ten, ktory przytrafia sie kobietom, ktore wiedza czego chca itp., ktore wychodza poza zakorzeniony w (naszej) kulturze stereotyp milej, uprzejmej, przedkladajacej szczescie innych ponad swoje kobiety.
Podobnie stereotypowy facet to przeciwienstwo nadwrazliwca.
I bardzo czesto sami nie zdajemy sobie sprawy jak wielka krzywde robimy sobie nawzajem probojac wymusic na innych aby w tych stereotypach sie miescili niezaleznie od tego czy im w nich wygodnie czy nie.
Trzymam kciuki i wierze, ze sie uda ![]()
Ja Ci radzę:
a) pocałować się z byle jaką dziewoją - bez choć minimalnego zaangażowania emocjonalnego ---> zmniejszy Ci to strach przed porażką, bo i tak będziesz miał ją gdzieś; idź do klubu, potańcz z jakąś i przeliż się
b) umów się z jakąś zacną niewiastą, która zna najskrytsze zakamarki Twej duszy (np. z Nigdy ); wtedy będziesz znacznie bardziej się stresował przed spotkaniem niż samym pocałunkiem, bo i tak wie żeś niedoświadczony
Odp. a) Też bym tak chciał, ale problem w tym, że one (byle jakie) również wyczuwają mój stres i nici z lizania
. A wypuszczanie Obcego bez zgody drugiej strony może zakończyć się kryminałem
.
Odp. b) Miło mi, że troszczysz się o mnie "oferując" mi forumowiczkę Nigdy
nic nie wspominając o sobie samej
.
Trzymam kciuki i wierze, ze sie uda
Kolejna miła forumowiczka
. Dzięki ![]()
E to wygląda na to, że wszystko z Tobą w porządku - żadnych odchyłów ![]()
Ty się po prostu - jak większość z nas na tym czcigodnym Forum (i mówię to bez przekąsu) - musisz zakochać, ale ZE WZAJEMNOŚCIĄ !!
To Ci poradziłam..wiem, wiem.
Nie dziękuj! ![]()
Ale taka prawda. Prosta jak konstrukcja cepa, ale to jedyne co się ma szansę sprawdzić. Jak będzie "chemia" sławetna to sie nie patrzy na przeszkody typu kto jakie ma doświadczenie itp., tylko samo jakoś idzie..i tak o, rzekłam. ![]()
Odp. a) Też bym tak chciał, ale problem w tym, że one (byle jakie) również wyczuwają mój stres i nici z lizania
. A wypuszczanie Obcego bez zgody drugiej strony może zakończyć się kryminałem
.
No bez jaj. Przelizać się z dziewczyną na imprezie? To naprawdę nie jest trudne (nie piszę z własnego doświadczenia jak coś
). Nie chcę Cię zachęcać do jakieś pijanej, ale wiesz... Lekko wstawiona. Jak jesteś brzydki najwyżej będzie mieć kilka dni moralniaka, a Ty dzięki temu otworzysz się na płeć przeciwną i uszczęśliwisz dzięki temu jakąś niewiastę. Cóż dla większego dobra
...(oczywiście mówimy tu o całowaniu, a nie dobieraniu się jej do majtek, bo to drugie jest ostro słabe)
Odp. b) Miło mi, że troszczysz się o mnie "oferując" mi forumowiczkę Nigdy
nic nie wspominając o sobie samej
.
No kręcicie się wokół siebie i kręcicie. To pomagam ![]()
Ale taka prawda. Prosta jak konstrukcja cepa, ale to jedyne co się ma szansę sprawdzić. Jak będzie "chemia" sławetna to sie nie patrzy na przeszkody typu kto jakie ma doświadczenie itp., tylko samo jakoś idzie..i tak o, rzekłam.
To prawda. Ale żeby pojawiła się ta "chemia", to często trzeba się spotkać na przynajmniej kilku lub kilkunastu randkach, na których najczęściej dochodzi do pocałunku, którego ja nie inicjuję, lub inicjuję bardzo nieporadnie. To zniechęca kobiety i rezygnują z dalszych spotkań. Wiem co mówię, bo spotykam się z różnymi kobietami i zawsze lub prawie zawsze wysyłają mi (na pierwszej lub najdalej drugiej randce) wyraźne sygnały zachęcające do pocałunku. Ja nie daję rady i jestem zły na siebie. Czuję się wtedy jak palant, dupek, dupa wołowa. Za każdym razem to boli tak samo mocno, że znowu spartaczyłem, że kolejna próba się nie powiodła. Za każdym razem mam dosyć samego siebie i odczuwam złość na siebie.
Zachęta do pocałunku to jak otwierające się drzwi do domu, tyle tylko, że ja nie potrafię przestąpić progu domu, chociaż widzę wnętrze mieszkania. Nic nie stoi na przeszkodzie abym wszedł do środka (nic fizycznego) a jednak coś mnie zatrzymuje i nie pozwala wejść. Im bardziej się staram tym mocniej ta siła mnie blokuje.
Wiem, że się nie poddam, bo wyrobiłem w sobie przez te wszystkie lata upór. Upór który pozwolił mi wyprostować wszystkie pozostałe sprawy i prawdopodobnie i ten problem pokonam.
GamerGirl napisał/a:Trzymam kciuki i wierze, ze sie uda
Kolejna miła forumowiczka
. Dzięki
Prosze
A zyczenia szczere bo czytajac Twoje posty widze jak wiele trudu wlozyles w to, kim jestes, jak wiele barier pokonales i nawet troszke mnie zainspirowales (co pisze zupelnie szczerze) ![]()
A co do doswiadczenia w lozku to mysle, ze duzo wazniejsza jest otwartosc w tym sensie, ze jak facet (lub oczywiscie kobieta ale wtedy przyklad bylby inny) uslyszy, ze "lechtaczka nie jest dokladnie w tym miejscu, gdzie myslisz" to sie nie obrazi tylko zapyta gdzie
Przyklad prosty, ale mysle, ze wiadomo o co chodzi.
I domyslam sie, ze to co pisze nie do konca jest do zastosowania w praktyce bo jednak jest presja by wiedziec, umiec itp. i jak wyskoczysz na ktoras randke z panna to o takie wyznania ciezko, ale chcialam, zebys wiedzial, ze nie z perspektywy kazdej kobiety brak doswiadczenia to cos, co skresla faceta.
Zwlaszcza, ze (na tyle na ile moge sie domyslac czytajac Twoje posty) jestes fajnym facetem, z ktorym mozna milo spedzic czas, wiec w Twoim przypadku jest sporo zalet, ktore kontrowalyby te "wade" ![]()
No bez jaj. Przelizać się z dziewczyną na imprezie? To naprawdę nie jest trudne (nie piszę z własnego doświadczenia jak coś
).
No własnie z jajami...
. Na tym polega różnica pomiędzy mną, ą Tobą. No i nie ma już tak dużo imprez dla 38 - latków jak dla 20 - latków.
Oczywiście, że nie piszesz tego z własnego doświadczenia
. Nie ośmieliłbym się tak nawet przypuszczać
.
Jak jesteś brzydki najwyżej będzie mieć kilka dni moralniaka, a Ty dzięki temu otworzysz się na płeć przeciwną i uszczęśliwisz dzięki temu jakąś niewiastę. Cóż dla większego dobra
Masz rację wyglądam jak dzwonnik z Notre Dame
i każda mnie pragnie
.
A co do doswiadczenia w lozku to mysle, ze duzo wazniejsza jest otwartosc w tym sensie, ze jak facet (lub oczywiscie kobieta ale wtedy przyklad bylby inny) uslyszy, ze "lechtaczka nie jest dokladnie w tym miejscu, gdzie myslisz" to sie nie obrazi tylko zapyta gdzie
Przyklad prosty, ale mysle, ze wiadomo o co chodzi.
Wiem gdzie jest i jak wygląda łechtaczka
.
Zwlaszcza, ze (na tyle na ile moge sie domyslac czytajac Twoje posty) jestes fajnym facetem, z ktorym mozna milo spedzic czas, wiec w Twoim przypadku jest sporo zalet, ktore kontrowalyby te "wade"
Jestem samcem Alfa, którego każda pożąda i któremu żadna się nie oprze
. Nie wiem do końca czy tak jest, ale tak przynajmniej muszę myśleć o sobie
.
No własnie z jajami...
. Na tym polega różnica pomiędzy mną, ą Tobą. No i nie ma już tak dużo imprez dla 38 - latków jak dla 20 - latków.
No już bez przesady. Chodzimy na te same imprezy. A kolesie 30+ zagadujący na takich imprezach to norma. Jak się dobrze trzymasz to serio masz duże szanse. Nie mówię, że to dobra kandydatka na żonę, ale na przypomnienie sobie całowania idealna. Możesz się trochę odmłodzić jak coś. Z tego co poznałam to faceci odejmują sobie 3-5 lat.
Może idź do Capitolu? Tam jest bardziej classy i studenciarii nie ma, bo i selekcja ostrzejsza.
i każda mnie pragnie
.
To nie wiesz, że kobietom tylko pieniądze w głowie
? Widocznie portfel porządnie wypchany ![]()
No już bez przesady. Chodzimy na te same imprezy. A kolesie 30+ zagadujący na takich imprezach to norma. Jak się dobrze trzymasz to serio masz duże szanse. Nie mówię, że to dobra kandydatka na żonę, ale na przypomnienie sobie całowania idealna. Możesz się trochę odmłodzić jak coś. Z tego co poznałam to faceci odejmują sobie 3-5 lat.
Tak wiem, że 20+ i 30+ bawią się często razem. A trzymam się chyba całkiem dobrze, bo mówią, że nie wyglądam na swój wiek.
Może idź do Capitolu? Tam jest bardziej classy i studenciarii nie ma, bo i selekcja ostrzejsza.
Nie jestem z Warszawy.
To nie wiesz, że kobietom tylko pieniądze w głowie
? Widocznie portfel porządnie wypchany
Tak, wiem. Plus jeszcze włożę sobie jakąś dużą skarpetę do majtek i sukces murowany
.
Ja nie daję rady i jestem zły na siebie. Czuję się wtedy jak palant, dupek, dupa wołowa. Za każdym razem to boli tak samo mocno, że znowu spartaczyłem, że kolejna próba się nie powiodła. Za każdym razem mam dosyć samego siebie i odczuwam złość na siebie.
Słuchaj, ale mi tu coś jednak nie gra.. Spotykałam się z facetem, który przez prawie 2 lata nie potrafił sam z siebie zainicjować nawet pocałunku, wiem coś o tym.. Był uległy.
Z takim facetem nie ma seksu jeśli kobieta wszystkiego nie inicjuje.
Jesteś pewien, że nie pragniesz właśnie takiej relacji, a to całe 'alfa' i zafiksowanie by takim być nie jest wbrew Tobie i Twojej naturze?
Przecież ciało, emocje wyraźnie Ci dają sygnały..
Chcę powiedzieć, że gdybyś rzeczywiście czuł podniecenie na wizje zdominowania czy zainicjowania kontaktu fiz. z kobieta, to nic lub niewiele by Cie powstrzymało, sam bys dążył do tego..tu jest odwrotnie.
Do przemyślenia..
LunaPARK napisał/a:No już bez przesady. Chodzimy na te same imprezy. A kolesie 30+ zagadujący na takich imprezach to norma. Jak się dobrze trzymasz to serio masz duże szanse. Nie mówię, że to dobra kandydatka na żonę, ale na przypomnienie sobie całowania idealna. Możesz się trochę odmłodzić jak coś. Z tego co poznałam to faceci odejmują sobie 3-5 lat.
Tak wiem, że 20+ i 30+ bawią się często razem. A trzymam się chyba całkiem dobrze, bo mówią, że nie wyglądam na swój wiek.
Ja Ci mówię idź do klubu. To serio jest proste. Będziesz mieć to z głowy. Dobrze Ci to zrobi.
LunaPARK napisał/a:Może idź do Capitolu? Tam jest bardziej classy i studenciarii nie ma, bo i selekcja ostrzejsza.
Nie jestem z Warszawy.
To co się podszywasz
?
LunaPARK napisał/a:To nie wiesz, że kobietom tylko pieniądze w głowie
? Widocznie portfel porządnie wypchany
Tak, wiem. Plus jeszcze włożę sobie jakąś dużą skarpetę do majtek i sukces murowany
.
Hahaha, niektórzy nie muszą
Ale nie przejmuj się. Rozmiar nie jest najważniejszy ![]()
GamerGirl napisał/a:A co do doswiadczenia w lozku to mysle, ze duzo wazniejsza jest otwartosc w tym sensie, ze jak facet (lub oczywiscie kobieta ale wtedy przyklad bylby inny) uslyszy, ze "lechtaczka nie jest dokladnie w tym miejscu, gdzie myslisz" to sie nie obrazi tylko zapyta gdzie
Przyklad prosty, ale mysle, ze wiadomo o co chodzi.
Wiem gdzie jest i jak wygląda łechtaczka
.
No widzisz, to juz znacznie wiecej niz wielu facetow, ktorzy doswiadczenie maja
Nic tylko alleluja i do przodu ![]()
A na serio to naprawde uwazam, ze otwartosc jest duzo wazniejsza niz doswiadczenie bo doswiadczenie tych doswiadczonych facetow czesto sprowadza sie do: zlapac za jednego cycka, zlapac za drugiego, cos polizac i mozna wchodzic
Przejaskrawiam oczywiscie, ale niezbyt wiele
I wchodza tacy panowie w role krolow sypialni, ktorzy posiedli juz cala wiedze jaka mozna posiasc (inna sprawa to to, ze w lozku czesto ludzie nie rozmawiaja, nie mowia co lubia a czego nie, seks to powinna byc przyjemnosc, zabawa a nierzadko ludzie podchodza do tego ze smiertelna powaga) i niczego wiecej dowiadywac sie nie musza.
Zeby nie bylo, nie uwazam, ze to zupelnie wina facetow, kobiety tez maja swoje za uszami ale jednak jest to wynikajace z (naszej) kultury przyzwolenie dla kobiety, ze moze sie polozyc, rozlozyc nogi i to facet ma odwalic cala robote. Kobieta moze nie wiedziec, facet musi (i stad pewnie tez biora sie ci krolowie sypialni).
GamerGirl napisał/a:Zwlaszcza, ze (na tyle na ile moge sie domyslac czytajac Twoje posty) jestes fajnym facetem, z ktorym mozna milo spedzic czas, wiec w Twoim przypadku jest sporo zalet, ktore kontrowalyby te "wade"
Jestem samcem Alfa, którego każda pożąda i któremu żadna się nie oprze
. Nie wiem do końca czy tak jest, ale tak przynajmniej muszę myśleć o sobie
.
Sam piszesz, ze kobiety lubia Twoje towarzystwo, ze nie masz problemu z umowieniem sie na kolejne spotkanie, daja sygnaly, ze chca wiecej i rozumiem, ze Twoj problem zaczyna sie wlasnie od tego miejsca, ale jednak ta pierwsza czesc to tez jest duzo ![]()
PS. Wybaczcie jesli troche bredze, spac mi sie chce bardzo a sie tu zasiedzialam z Wami ![]()
EDYTOWANA CZESC: A jeszcze, jesli pozwolisz, to mam pytanie: pisales, ze odbyles 2 pelne, udane stosunki - jak sadzisz, co bylo czynnikiem, ze nie sparalizowal Cie strach?
Ja nie daję rady i jestem zły na siebie. Czuję się wtedy jak palant, dupek, dupa wołowa. Za każdym razem to boli tak samo mocno, że znowu spartaczyłem, że kolejna próba się nie powiodła. Za każdym razem mam dosyć samego siebie i odczuwam złość na siebie.
Słuchaj, ale mi tu coś jednak nie gra.. Spotykałam się z facetem, który przez prawie 2 lata nie potrafił sam z siebie zainicjować nawet pocałunku, wiem coś o tym.. Był uległy.
Z takim facetem nie ma seksu jeśli kobieta wszystkiego nie inicjuje.Jesteś pewien, że nie pragniesz właśnie takiej relacji, a to całe 'alfa' i zafiksowanie by takim być nie jest wbrew Tobie i Twojej naturze?
Przecież ciało, emocje wyraźnie Ci dają sygnały..
Chcę powiedzieć, że gdybyś rzeczywiście czuł podniecenie na wizje zdominowania czy zainicjowania kontaktu fiz. z kobieta, to nic lub niewiele by Cie powstrzymało, sam bys dążył do tego..tu jest odwrotnie.
Do przemyślenia..
To co mnie by pomogło na początku to, to że kobieta wiedziałby o mojej historii i przez to rozumiałaby że się tak a nie inaczej zachowuję. Nie oczekuje litości czy użalania się nade mną. Gardzę tym.
Co do bycia samcem alfa, to jest to oczywiście powiedzenie z przymrużeniem oka - nie nazbyt poważnie. Nie rozpycham się w towarzystwie łokciami, nie mam potrzeby bycia w centrum uwagi, ale wiem czego chcę i dążę do tego. Wiem kim jestem i dokąd zmierzam. Nie potrzebuję wsparcia grupy aby realizować swoje cele (chociaż ze wsparciem jest łatwiej). Potrafię iść pod prąd i robię to przez całe życie. Rzadko kto we mnie wierzył i wspierał - właściwie to nikt prócz kilku znajomych. Jestem samcem alfa, chociaż nie z gatunku tych którzy są krzykliwi i agresywni. Życie nauczyło mnie cichej pracy każdego dnia. Codziennego parcia do przodu bez buńczucznych zapewnień / pokrzykiwań. Potrafię słuchać ludzi i dawać im wsparcie. A od partnerki oczekuję po prostu bycia w moim życiu - czasem jakiegoś ciepłego słowa lub spojrzenia, gestu. Z resztą dam sobie radę.
To co się podszywasz
?
Logo wzięło sie od radia WaWa
Hahaha, niektórzy nie muszą
Ale nie przejmuj się. Rozmiar nie jest najważniejszy
Wypchany portfel i bielizna to był sarkazm Ty młoda czarownico
. A w spodniach mam to, co powinienem mieć i we właściwym rozmiarze
.
A kto powiedział, że alfa jest krzykliwy i agresywny - takie to są "małe pieski" z małym siurkiem, co głośno szczekają ![]()
A wracając.. skoro wolisz żeby kobieta wiedziała o Twoim problemie od początku to musisz zachowywać się adekwatnie do tego, tzn. nie udawać kogoś kim do końca nie jesteś, bo potem jest ten dysonans przy całowaniu itd. ![]()
Z drugiej strony, gdybyś miał się zachowywać "adekwatnie" to musiałbyś być mocno wycofany, nieśmiały i jeszcze jakiś (dowolna nieatrakcyjna towarzysko cecha) i wtedy nawet do etapu pocałunku byś nie doszedł. Rozumiesz do czego zmierzam?
Dlatego uważam, że w takich sytuacjach o wiele lepsza jest opcja "Fake it until you make it", a potem jak już się lepiej poznacie i będziesz wiedział, żę możesz jej zaufać - wyskoczysz ze swoja historyją, a ona się złapie za głowę i powie: "Nie do wia ry !!!!
"
I będziesz podwójnie dumny.
![]()
A kto powiedział, że alfa jest krzykliwy i agresywny - takie to są "małe pieski" z małym siurkiem, co głośno szczekają
Fajnie, że Ty też tak uważasz.
A wracając.. skoro wolisz żeby kobieta wiedziała o Twoim problemie od początku to musisz zachowywać się adekwatnie do tego, tzn. nie udawać kogoś kim do końca nie jesteś, bo potem jest ten dysonans przy całowaniu itd.
Z drugiej strony, gdybyś miał się zachowywać "adekwatnie" to musiałbyś być mocno wycofany, nieśmiały i jeszcze jakiś (dowolna nieatrakcyjna towarzysko cecha) i wtedy nawet do etapu pocałunku byś nie doszedł. Rozumiesz do czego zmierzam?Dlatego uważam, że w takich sytuacjach o wiele lepsza jest opcja "Fake it until you make it", a potem jak już się lepiej poznacie i będziesz wiedział, żę możesz jej zaufać - wyskoczysz ze swoja historyją, a ona się złapie za głowę i powie: "Nie do wia ry !!!!
"
I będziesz podwójnie dumny.
Nigdy podczas spotkań z kobietami nie udaję kogoś kim nie jestem. I pewnie dlatego chcą "pogłębienia" znajomości. Jedynie co robię to uwypuklam swoje pozytywne cechy a negatywnymi się nie chwalę. Mogę Ci powiedzieć jak się zachowuję:
- Umiem słuchać bez dawania porad, lub co najwyżej jakieś sugestie.
- Umiem mówić o sobie i staram się wyczuć zdrowe proporcje pomiędzy słuchaniem a mówieniem.
- Nie oceniam osoby.
- Mam własny światopogląd, którego się nie wstydzę. Wypowiadam go pewnie, ale w sposób nie odbierający drugiej stronie posiadania własnego zdania.
- Jeżeli uznam, że kobieta jest gotowa to żartuję lub nawet świntuszę, ale z umiarem i nie dosadnie.
- Unikam zapraszania kobiet w drogie miejsca. Pieniądze zaciemniają to co jest istotne u ludzi - cechy charakteru. Zazwyczaj jest to fajna knajpka, kawiarnia, klub. Często też wieczorem na spacer lub nawet rower.
- I chyba najważniejsze to staram się aby kobieta poczuła się pewnie i swobodnie. Wtedy często pokazuje swoją prawdziwą osobowość - nie zawsze dla mnie atrakcyjną.
GamerGirl
Dla mnie seks to wspólna gra zespołowa. Ostra, łagodna, zmienna - obojętne. Zawsze liczy się to samo. Obserwacja drugiej osoby i siebie samego. Trzeba dbać o własne potrzeby (zdrowy egoizm - dotyczy to kobiet jak i mężczyzn) i wsłuchiwać się w drugą osobę czy to co robimy jest ok. Czy nie przerasta to jej (zawstydza, odrzuca itp), lub ma niedosyt i można się posunąć dalej. Trzeba mieć wyrozumiałość dla samego siebie i partnera. Trzeba dać sobie nawzajem trochę czasu i "treningu" do tego aby wyrównać poziom umiejętności, zgrania się, wyczucia tego co nam sprawia przyjemność i co może najważniejsze zagwarantować sobie nawzajem przestrzeń w której mogą pojawiać się nasze błędy, potknięcia, chwilowe problemy. Niestety często tego wszystkiego brakuje.
EDYTOWANA CZESC: A jeszcze, jesli pozwolisz, to mam pytanie: pisales, ze odbyles 2 pelne, udane stosunki - jak sadzisz, co bylo czynnikiem, ze nie sparalizowal Cie strach?
Na studiach ta bariera pocałunku nie była tak duża jak teraz. Teraz jestem po problemach zdrowotnych tzn. operacja kręgosłupa. Czekałem na nią trzy lata. Nie miałem kontaktów w tym czasie z ludźmi - utraciłem dużo umiejętności społecznych. Przez te trzy lata prawie nie mogłem chodzić. Były okresy, że wyjście do toalety było dla mnie dużym wyzwaniem. Dużo bólu (silne leki przeciwbólowe kupowane na receptę w aptece nie działały), złych myśli o kalectwie, zszarganych nerwów. Psychicznie bardzo dużo mnie to kosztowało. Dopiero teraz zaczynam powracać do poziomu umiejętności interpersonalnych z okresu studenckiego. Dopiero teraz zaczyna mi wracać taka wewnętrzna pogoda ducha i chęć śmiania się, choć z natury jestem osoba pogodną i skłonną do żartów, a od operacji minęło już kilka lat. Takie problemy zdrowotne "wysysają" z człowieka siły fizyczne i psychiczne - ochotę do życia. Wydałem też na leczenie kręgosłupa równowartość małego mieszkania - kawalerki - pomimo tego, że byłem ubezpieczony w ZUS. To wszystko sprawiło, że postępy w likwidowaniu lęków z okresu studenckiego i po studenckiego w dużej mierze zostały utracone. Powróciły lęki związane z wydarzeniami w podstawówce i domu rodzinnym. I dlatego jest mi tak trudno na nowo przezwyciężyć swój problem. A wiek tego nie ułatwia.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Prawiczek 37 lat? - trauma z dzieciństwa
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026