Witajcie,
Piszę tutaj o dość intymnej sprawie, bo naprawdę nie mam z kim porozmawiać. Z mężem się nie da, po prostu dla niego nie ma problemu a mnie to wszystko męczy i dręczy.
4 miesiące temu urodziłam ślicznego synka. Przed ciążą mieliśmy bardzo udane życie seksualne, oboje lubimy seks i było nam cudownie. W ciąży na początku było trochę komplikacji, więc z bólem serca musieliśmy na jakiś czas zrobić sobie przerwę, ale od 4 miesiąca do praktycznie końca robiliśmy to codziennie. I nagle po porodzie - bach, mąż przestał się mną interesować. Najpierw mówił, że jak minie czas połogu i oczyszczania to wreszcie sobie odbijemy. Nie ukrywam, że szalejące hormony po porodzie sprawiły, że miałam ogromną ochotę na igraszki. Jednak od czasu, kiedy mi "wolno", robimy to bardzo rzadko. Jak już dojdzie do zbliżenia, to jest szybko i po sprawie. Żadnych czułości, przytulanek, o grze wstępnej nie wspominając. Pytałam, czy to ma związek z tym, że nie zrzuciłam jeszcze nadprogramowych kilogramów. Twierdzi, że jestem piękna, że mu się podobam bla bla bla, według niego wszystko jest dobrze i mamy o tym nie mówić. Czasu mamy dużo, bo synek jest śpiochem, ale wolne chwile spędzamy na oglądaniu telewizji, ewentualnie ja sprzątam a on odpoczywa po pracy. Rodziłam przez cc, więc odczucia są takie same. Dobija mnie ta sytuacja, bo ja mam wciąż taką samą ochotę na seks a on robi wszystko, żeby go nie było. Woli się pokłócić, żeby tylko tego nie robić. Pytam, co mam zrobić, żeby było jak kiedyś a on odpowiada, że jest tak samo i że przesadzam.
Czy będzie już tak zawsze? Co zrobić, żeby mi powiedział prawdę?