Dziwne zachowanie partnera, a zdrada :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Dziwne zachowanie partnera, a zdrada :(

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 136 z 136 ]

131

Odp: Dziwne zachowanie partnera, a zdrada :(

To co pisze rojka, to prawda, niestety, brutalna, ale prawda. Przypomina mi caly czas na czym stoje. To jak zimny prysznic.

Nie wiem co mnie powstrzymuje caly czas, ale nadzieja niby umiera ostatnia.

Wczoraj byl roczek malego.
W skrocie tatus sie nie popisal, a tak planowal co mu kupi, jakie urodziny wyprawi.
Mial dostac wyplate nie dostal, wolnego tez mial dostac, co prawda nie na caly dzien, ale tez nie dostal - kompletnie olal sprawe.
W efekcie od rana siedzialam z malym, ja o kromce chleba, a maly mial tylko mleko modyf. I tyle z pieknych planow tatusia.
Wkurwilam sie bo tyle bylo mowienia na ten temat i w ogole, a wystarczylo ze jego mamusia mu powiedziala 'ze nic nie szkodzi ze nie wyprawi urodzin dziecku, nic sie nie stanie' prace mial zalatwiona przez jej znajomosci i poradzila mu ze jak mu nie dali kasy, zeby poszedl do mopsu 'bo przeciez wszysty biora' ... Szlag mnie trafil po po pierwsze pozwolila mu po raz KOLEJNY na olew sytuacji i przede wszystkim mnie, a po drugie sama gdy musiala zacisnac dupe nie poszla do mopsu mimo ze nie miala co do gara wlozyc, bo jej mniemanie o sobie na to nie pozwalalo bo przeciez to jest Pani z bogatego domu. A na mnie bedzie wywierac presje ze mam isc i sie prosic by mi ktos bo chacie, obcy lazil i przypadkiem moze jeszcze dziecka nie zabral bo bieda.. Malo to takich spraw? Czy jest mi w stanie zagwarantowac ze JAKAS pomoca z mopsu nie bedzie wlasnie wziecie dziecka z biedy? Sory.

Olal wszystko, mnie, syna, bo dostal zielone swiatlo od mamy. On nie musi sie z niczego wywiazywac, ale mi beda ciosac kolki na glowie ze jestem przewrazliwiona, zwalac wszystko na hormony w ciazy i robic ze mnie wariatke bo ja czegos od niego wymagam. Chore.

A jeszcze bardziej chore gdy postanowilam ze ma przyjsc o 18 z pracy z tortem i nie obchodzi mnie jak to zrobi, ma byc i koniec. Napisalam mu jeszcze pare stosownych smsow na temat, ze jak sie nie zmieni ma wypier...
Do jego szefowej tez napisalam, oczywiscie bez jakies obrazy czy co, ale przedstawilam sytuacje.
I nagle co? Mozna? Mozna.
Przyszedl z kasa.
Ale gdy przechodzilismy kolo jego knajpki to oczywiscie wlepial w nia oczy z utesknieniem. A na dworze byla ta blondi i szefowa i oczywiscie czulam i slyszalam jak po mnie jechaly, znaczy mowila tylko szefowa, specjalnie glosno. Cala agresja za ta sytuacje spadla na mnie bo mialam czelnosc powiedziec prawde i wymagac by ojciec w dzien urodzin choc na chwile pobyl z dzieckiem. Ci ludzie w tej pracy sa kompletnie posrani. I widze ze moj tez zaczyna byc  taki chamski, wredny... Mysli tylko o sobie. Szefowa ma tak ze laska mentalnie mysli ze jest fajna 20latka... Szkoda slow. Sila rzeczy musielismy tam przechodzic bo nie ma innej drogi do marketow w tej czesci miasta, a jeslu juz to nie wiem i tak, gdzie. On przechodzac zawsze gapil sie na ta swoja kochana knajpke tak ze omalo oczy z orbit mu nie wyszly, albo mnie wyprzedzal albo zwalnial i szedl z tylu.

Roczek minal, jak minal. Gdyby nie ta cala szopka i to ze czulam, ze zrobil to bo musial, anie chcial, bo ja to wymusilam na nim, byloby ok. On twierdzi ze jest ok, caly czas powtarza ze mnie 'mocno kocha' ze nie chce bym odchodzila i chce 'z nami byc', po czym idzie do pracy i zachowuje sie jak totalny palant. Nie wiem o co mu chodzi, ale on nie gra feir. Cos musi byc na rzeczy ze cala knajpa widzi mnie jako tyrana w sukience i sie tak zachowuje, anie inaczej.

To jest chore ;/
nie wiem, tak mowi ze mu zalezy, a takie szopki musze odstawiac, musze mu syfu narobic by sie dzieckiem zainteresowal, po czym on twierdzi ze jest spoko, ze przywykl ze ja wszystko wymuszam! I ze chce z nami byc, a zachowuje sie jak dupek. Nie wiem czemu mu wierze, ale to nie jest normalne. Jego szefowa moglaby po mnie jechac jak po masle, a on by nie zareagowal...

Potwierdzil wczoraj swoim zachowaniem ze ma mnie gdzies mimo tych cnotliwych slow ze mnie niby mocno kocha. Jakis chory uklad, ja tego nie rozumiem, nie potrafie chyba uwierzyc ze jest az tak wyrachowanym gnojem i potafi grac na dwa fronty. Niczego nie tlumaczy, nic nie probuje naprawic. Tylko robi ze mnie wariatke bo mi 'hormony szaleja'....

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Dziwne zachowanie partnera, a zdrada :(

Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa! Od zawsze uważam to za złoty środek. Poobserwuj go jeszcze  trochę, jeśli nadal będziesz mieć podejrzenia, że ma kogoś na boku, zapytaj o to wprost. Przypomnij mu sytuację, w której wypytywał o czas, w którym byście się rozstali. Poproś, aby wytłumaczył, co miał wówczas na myśli. Mów spokojnym, lecz jednocześnie zdecydowanym tonem. Nie daj się zbić z tropu. Żaden facet nie przyzna się do posiadania kochanki (chyba, że byłby wyjątkiem..), więc nie licz, że od razu opisze Ci ją co do  szczegółu. Daj sobie na wszystko czas. Musisz wejść mu na ambicje. Wytłumacz również, że jesteś w ciąży, a jedno z dzieci jest już na świecie.  Staraj się pokazać, że  cierpisz przez jego obojętność.  Nie jestem w stanie jednoznacznie odpowiedzieć Ci na pytanie dot. jego zachowania, acz wedle mojego zdania, rozważałabym kilka następujących możliwości:

1. Facet przeżywa mały "kryzys" związany z  poważnym rozwojem  jego związku...rozumiesz, dwójka dzieci, kobieta, słaba praca...być może wszystko go przytłacza, obawia się przyszłości, przez co szuka małej "ucieczki" od codzienności...niestety, nie dostrzegając przy tym ranienia swojej lubej. Każdy pan inaczej reaguje w takich sytuacjach: jeden będzie olewał swoją rodzinę, drugi się nią zajmie jak na samca przystało, a jeszcze inny - będzie szukał odskoczni..
2. Jest niedojrzały emocjonalnie i nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Uważa się za młodzieniaszka, który w życiu nic nie musi. Każdy wykonany ruch jest tylko jego dobrą wolą.
3. Zbyt mało od niego wymagałaś, przez co facet totalnie się rozbestwił. Wychodzi z założenia, że jeżeli już Cię "zdobył", może przestać się starać. Przecież, mimo wszystko, i tak pozostaniesz przy jego boku...w końcu go kochasz, prawda?

Osobiście, rozważałabym połączenie punktu 2 z 3. Jak dla mnie, facet zachowuje się gorzej niż 15latek..Jest niedojrzały, traktuje  wszystko bardzo lekkomyślnie...Czy wymagałaś od niego, aby czasem pomógł Ci w prostych pracach domowych lub opiece na dzieckiem? Być może w tym tkwi sęk...w tym, że nie zaznał poczucia obowiązku.. Nie zarzucam tutaj winy Tobie, absolutnie! Są tylko mężczyźni, którzy nie posiadają w sobie ani grama chęci do jakiejkolwiek pomocy, dbania o partnerkę i wszelkich działań temu podobnych...trzeba od nich wymagać, jeśli chce się "ustawić" ich według swoich wymagań. W późniejszych fazach związku, mamy kaplicę...jeśli facet nie zmieni się na początku, nie zmieni się już nigdy..

133

Odp: Dziwne zachowanie partnera, a zdrada :(

Czesto  go prosze by zajal sie malym, odciazyl mnie, jak ma dzien wolny, ale to walka z wiatrakami. Ja wyjde. On odlozy malego do lozeczka, sam pojdzie spac i ma w nosie ze maly placze, ze moze glodny, ze trzeba pieluche zmienic... Opieprzylam go juz za to bo to juz kompletne chamstwo i lenistwo w jednym.

A do pracy chodzi tak ochoczo ze az nie chce mi sie wierzyc ze pomoc kuchenna to tak pasjonujace zajecie... Tym bardziej ze caly czas dostaje sprzeczne sygnaly.

Wlasnie z rozmowa jest o tyle ze unika, stwierdza ze przesadzam ze mnie kocha i na tym koniec. Nie potrafi sie wytlumaczyc z niczego co mu zarzucilam, oprocz zdrady, to skwitowal ze 'mnie nie zdradzil'...a tak poza tym to olew.

Raczej juz nie mam w co wierzyc ze bedzie lepiej...

134

Odp: Dziwne zachowanie partnera, a zdrada :(

Zobacz: Ty go opieprzasz zamiast mówić, Ty masz pretensje zamiast wymagać.

Niech Ci nie przyjdzie do głowy,że ja go bronię bo nie o to mi chodzi.

Tylko pomyśl Ty nie chcesz być olewana , on nie chce być opier....ny na każdym kroku. Robisz się dla niego matką a nie partnerką.

Rozmowa - to jest poziom dla dwóch dorosłych osób a on nie jest dorosły, nie dba o Ciebie . Ty dorosłaś bo nie miałas wyjścia on ma wyjście : Ciebie , Ty za niego zrobisz , Ty za niego pomyślisz, Ty za niego zajmiesz się dzieckiem.

Z tego co mi wiadomo ( 10 lat praktyki) w gastronomii czesto tak bywa,że jak zostaje jedzenie normalny szef pozwala zabrać do domu. Można sie najeśc do bólu - pracując na miejscu a jak ktoś myślący nakarmii również rodzinę.

Zapytaj go o to. Nie możesz być głodna albo liczyć na łaskę innych ludzi.

135

Odp: Dziwne zachowanie partnera, a zdrada :(

Alabaster ... od pierwszego Twojego wpisu tutaj, ż do obecnej 4-tej strony - nic, ale to kompletnie nic się nie zmieniło.
W mojej ocenie Ty teraz jesteś młodą mamą z dwójką dzieci, a już niedługo będziesz młodą mamą z trójką dzieci.

Rozumiem uczucie, miłość do męża, nadzieję na poprawę sytuacji, wiarę w to, że wreszcie może być lepiej ...
Ale jako matka nie rozumiem jednak tego, że nie włącza Ci się instynkt macierzyński, albo nawet samozachowawczy - i że dalej tak siedzisz, czekasz na niego, wypisujesz, wydzwaniasz i GŁODUJESZ i GŁODUJE również Twój syn.
Jak dla mnie trwanie w takiej sytuacji jest czystą abstrakcją, której nawet nie mogę sobie wyobrazić - że np. ja mogłabym tak trwać ...

136

Odp: Dziwne zachowanie partnera, a zdrada :(

Tak, tak.

Wczesniej potrafil zajac sie synem, potrafil go przebrac, wykapac, nakarmic, uspic.
Teraz nie potrafi nic.

Trwam z nim bo narazie nie mam innego wyjscia. Do Danii nie mam jak wyjechac, bo przejazd busem dla jednej osoby to koszt 300 zl, a jedzie sie 12 godzin. Samolotem nie moge leciec. Wiec sory, musze trwac, co nie znaczy, ze trwam i gloduje. Wczoraj wywalczylam swoje, dzis tez to zrobie. Pomagaja mi jak narazie wszysty, jak tylko moga.

I nie, nie spie juz z nim. Dwojka mi wystarczy.
Dzis mu napisalam ze to ewidenty koniec. Skoro nie chce ze mna rozmawiac, to napisalam mu esa, jest w pracy. Oddzwonil i powiedzial ze zrobilo mu sie smutno, bardzo smieszne i ze chce porozmaiwac i odpowie szczerze na wszystkie moje pytania...
Ale powiedzialam ze dopiero teraz, jak stawilam go pod sciana, chce gadac? Mial wczesniej tyle okazji i mial to w dupie, wiec niech pozwoli, ale teraz to JA nie mam ochoty gadac, dla mnie sprawa jest jasna. Koniec zwiazku. Zobacze co zrobi jak wroci. Ale nie dam sie juz mamic kolejnymi obietnicami ktorych nie spelni, mam dosc marnowania czasu na domyslalnie sie o co mu tak na prawde chodzi i co on tak na parwde chce. Ja chce miec spokoj. Teraz jak dostanie wyplate, daje mi na syna i na mnie i na tym konczy sie nasz zwiazek. Byle do porodu. Po porodzie mozliwe ze przyjedzie moja mama, wtedy pomoze mi przy dziecku i przy okazji ustali sie co dalej zrobic. Jak to bedzie wygladac. Teraz chce tylko donosic ta ciaze w spokoju, bez zadnych spin i myslenia o rodzinie - ktorej juz nie ma.
Jakos musze przebolec zycie kolo niego przez te pare miesiecy - trudno. Nie ma tego zlego, co na dobre by wyszlo.

Posty [ 131 do 136 z 136 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Dziwne zachowanie partnera, a zdrada :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024