netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

410 odpowiedzi25 594 wyświetleniazałożony przez maniek_z_maniek, 10.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 411 z 411 ]

391 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-31 21:21:51)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

Nie chcę być niegrzeczna, ale mam to gdzieś kim jest Kammiś.
Mój pies został dziś uśpiony (nowotwór jelita) i zamierzam się upić z żalu.
Miłego wieczoru.


I masz rację, że masz gdzieś. Serio. Też mam gdzie kto tu kim jest, piszę bo piszę.
Współczuję. Naprawdę współczuję. Nie ironicznie.

392

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

Nie chcę być niegrzeczna, ale mam to gdzieś kim jest Kammiś.
Mój pies został dziś uśpiony (nowotwór jelita) i zamierzam się upić z żalu.
Miłego wieczoru.

Wiem co czujesz.
Ile miał lat przyjaciel?

393

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

Nie chcę być niegrzeczna, ale mam to gdzieś kim jest Kammiś.
Mój pies został dziś uśpiony (nowotwór jelita) i zamierzam się upić z żalu.
Miłego wieczoru.

Współczuję Ci Cyniczna,bo szczerze mówiąc chyba bardziej boli mnie cierpienie zwierząt ...
Pamiętam swojego psa który się męczył,było to straszne i przykre.

A Kammiś niech sobie będzie kim chce...

394

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Współczuję Cyniczna sad Pies to wspaniały przyjaciel. To takie niesprawiedliwe, że i ludzie chorują na raka i cierpią jak moja mama, też zwierzęta, to straszne. Rób to co czujesz, bo to jest zupełnie zrozumiałe. Ja po uśpieniu psa byłam w kinie, niby na bajce o zwierzętach, więc mój facet dziwił się, że taka animacja mnie jeszcze bardziej nie dołuje, ale wbrew pozorom, to było mi wtedy potrzebne. To była animacja o zebrach i innych. Minęły już chyba 2 lata, oczywiście za nią też nadal tęsknię.

395

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Miał 11 lat. Nie mogę sobie miejsca znaleźć.
Mieszanka doga z labradorem, cały czarny, potężny psior.
Trafił do nas jako chory szczeniak - ktoś go wywalił na śmietnik.
Miał półpasiec, ledwo przeżył. Nie miał prawie sierści. Nazwaliśmy go Ares.

Wyjeżdżając do Polski musiałam go zostawić u mamy, tam miał dużo terenu do biegania, zero łańcuchów, ocieplaną budę.
No i dzisiaj mama napisała, że go weterynarz uśpił. Nie wiedziałam, że był chory. Niby wszystko było ok, psiak sobie biegał, a tu taka wiadomość...

396

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

Miał 11 lat. Nie mogę sobie miejsca znaleźć.
Mieszanka doga z labradorem, cały czarny, potężny psior.
Trafił do nas jako chory szczeniak - ktoś go wywalił na śmietnik.
Miał półpasiec, ledwo przeżył. Nie miał prawie sierści. Nazwaliśmy go Ares.

Wyjeżdżając do Polski musiałam go zostawić u mamy, tam miał dużo terenu do biegania, zero łańcuchów, ocieplaną budę.
No i dzisiaj mama napisała, że go weterynarz uśpił. Nie wiedziałam, że był chory. Niby wszystko było ok, psiak sobie biegał, a tu taka wiadomość...

Najgorzej tak.
Moja kotka też zmarła nagle. Sterylizacja, wszystko ok, nagłe pogorszenie. Strasznie "jęczała", tak jak gołąb jakby sad Najbardziej pamiętam to że miałam wtedy niecałe 11 lat, poszłam się kąpać, wychodzę z wanny, okręcam się ręcznikiem i słyszę płacz mojej mamy.

Ale pamiętaj o tym o czym napisałam Ci w mailu - najważniejsze jest to, że był szczęśliwy. Kiedyś mi ktoś powiedział tę ważną rzecz.
Że nie jest ważne jak długo żyje, ważne że był szczęśliwy, podczas gdy na około tak dużo zwierzęcego nieszczęścia.

397 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-31 22:18:36)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

Miał 11 lat. Nie mogę sobie miejsca znaleźć.
Mieszanka doga z labradorem, cały czarny, potężny psior.
Trafił do nas jako chory szczeniak - ktoś go wywalił na śmietnik.
Miał półpasiec, ledwo przeżył. Nie miał prawie sierści. Nazwaliśmy go Ares.

Wyjeżdżając do Polski musiałam go zostawić u mamy, tam miał dużo terenu do biegania, zero łańcuchów, ocieplaną budę.
No i dzisiaj mama napisała, że go weterynarz uśpił. Nie wiedziałam, że był chory. Niby wszystko było ok, psiak sobie biegał, a tu taka wiadomość...

Rozumiem. Te psy niestety tak krótko żyją sad Tzn ogólnie psy za krótko żyją. Moja sunia żyła 15 lat, ale na pewno też dlatego, że to kundelek. Duże psy żyją niestety zwykle krócej. Straszne, że ktoś kiedyś go tak potraktował, a u Was dobrze, że znalazł dom. Moja sunia miała raka wątroby. No rozumiem, może mama nie chciała Cię martwić. Wiesz, ja miałam pretensje jakiś czas do mamy, bo jak sunia była usypiana, to ja spałam i mama mnie nie obudziła, a chciałam być przy tym. Wprawdzie sunia mieszkała z nami, to wiedziałam o chorobie, ale mama chciała mi oszczędzić bólu. A i tak gdyby cofnąć czas i znając to już, że ja bym wolała przy tym być, to mama wtedy na pewno myślę, by obudziła mnie i też bym pojechała. A tak myślała, że tak będzie lepiej i wolałabym tak być, ale robiła to z miłości. Mamy zazwyczaj nie chcą martwić dziecka. No, ale oczywiście rozumiem jak Cię to boli sad

Tak Kammiś, to że pies szczęśliwy to jest ważne, to pamięta, czuje.

398

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Truskaweczka-to już 2 lata? Pamiętam jak o tym pisałaś.
Psy maja  jedna duża wadę. Żyją na ogół 5 razy krócej od właściciela.

399

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Tak, no chyba już z 2 lata. No, ale do roku jeszcze na pewno miałam nadal tak, że coś mi się przypominało i płakałam. Teraz tęsknię za sunią oczywiście, ale płacz nie, ale smutek i taka myśl, że takie smutne, że jej nie ma. Tęsknota nie mija moim zdaniem, a Twoim? Ona i tak jest.

400

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Dzięki za dobre słowo. 
Przynajmniej juz go nie boli.

401

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Myślicie że one idą gdzieś po śmierci? Czy po prostu nie istnieją już? Może to nie ma znaczenia

402 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-09-01 00:17:50)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Rossanka - ja na to patrzę trochę z innej strony.
Znaczy nie chcę zostać źle zrozumiana, ale to dobrze dla psa/kota, że umiera pierwszy....
Sama mam kota i nie chciałabym żeby mnie przeżył mimo że jest dla mnie ważniejszy niż ja sama. Nie chcę przeżywać jego odejścia, ale przecież gdybyśmy umierali szybciej, to one nie dałyby sobie rady...

Nie wiem. Ale chciałabym, żeby gdzieś szły, chociaż w przypadku ludzi uważam, że życie się kończy i koniec...
Ale chciałabym, żeby gdzieś szły. Ja mogę nie iść, ale one powinny mieć dobrze po śmierci. Zwłaszcza te, którym nie było dobrze za życia.

Truskaweczka - mi też nie dali się z kotką pożegnać. Znaczy ona już nie żyła, ale tak myślę, po latach, że chciałam się z nią pożegnać, mimo że jej niż nie było, zaraz po śmierci. I sama pochować. No ale czasu nie cofnę... poryczałam się sad

403 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-09-01 00:48:31)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Nie mam pojęcia jak to jest, nikt nie ma pewności. Niemniej tak, już nie cierpią, bo tak, ból musi być straszny.

No rozumiem. Mój facet za to z 12 lat temu miał uśpionego psa, jakoś tak chyba,więc dawno,  też rak, no i nadal czasem łza mu się zakręci. To był dla niego przyjaciel, wszędzie razem, po prostu bardzo kochał tego psa, był do niego najbardziej przywiązany. Mają innego psa, ale to po latach dopiero wzięli. No, a niektórzy wcale nie chcą więcej, jak moja mama żyła, to też już psa nie chciała. Ja kiedyś może tak, ale jak się wyprowadzę kiedyś. Niemniej wiadomo mój facet ma psa, ale i tak największym jego przyjacielem był tamten pies, takie uczucia zawsze będą w sercu myślę.

404

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
truskaweczka19 napisał/a:

Nie mam pojęcia jak to jest, nikt nie ma pewności. Niemniej tak, już nie cierpią, bo tak, ból musi być straszny.

No rozumiem. Mój facet za to z 12 lat temu miał uśpionego psa, jakoś tak chyba,więc dawno,  też rak, no i nadal czasem łza mu się zakręci. To był dla niego przyjaciel, wszędzie razem, po prostu bardzo kochał tego psa, był do niego najbardziej przywiązany. Mają innego psa, ale to po latach dopiero wzięli. No, a niektórzy wcale nie chcą więcej, jak moja mama żyła, to też już psa nie chciała. Ja kiedyś może tak, ale jak się wyprowadzę kiedyś. Niemniej wiadomo mój facet ma psa, ale i tak największym jego przyjacielem był tamten pies, takie uczucia zawsze będą w sercu myślę.

Sąsiedzi rodziców mają tak samo. Mieli takiego Edka, staruszka. I on zawsze spał z nimi w łóżku. I pewnego wieczoru szedł na górę, poślizgnął się, spadł ze schodów. Pani Edka bardzo płakała, potem jak o tym mówiła też płakała. Nie chcą już innego psa. Swoją drogą pamiętam Edka, fajny był. Miejmy nadzieję że gdzieś tam jest mu dobrze.
A ja mam tak, od dziecka, że w pierwszej chwili nie potrafię płakać. Dopiero po godzinie, dwóch, czasem więcej. Nie wiem czemu. Siedzę, patrzę się w ścianę i nic. Nawet nie myślę wtedy chyba. Jak moja kotka umarła to nie potrafiłam płakać od razu. Mam płakała od razu, ja nie wiedziałam co się dzieje.
Tak samo jak mój kot obecny miał podejrzenie guza w okolicach wątroby (na szczęście to było tylko zwłóknienie, które się samoistnie jakoś zmniejszyło na lekach i karmie weterynaryjnej), to na początku, jak widziałam to usg, to nic, stałam, patrzyłam. Dopiero jak miałam już kupować karmę, płacić, wychodzić, to stanęłam w takim kąciku jak wszyscy wyszli tylko został mój facet który trzymał kota i rozryczałam się. No ale jest wszystko dobrze, całe szczęście. Ale boję się, bo wiem, że moja podświadomość nie rozumie i nie przyjmuje do wiadomości śmiertelności mojego kota. Po prostu nie. Nie czuję tego, że to już staruszek. A najbardziej boję się, że nie będę potrafiła podjąć odpowiedniej decyzji - czy ratować, czy eutanazja. Tak samo jak wtedy było podejrzenie guza, a guzy wątroby są z reguły nieoperacyjne i nie chcą się tego podejmować, to obdzwoniłam wszystkie lecznice, byłam nawet gotowa iść do onkologa, ale na szczęście jest dobrze. Co najlepsze kot sie CAŁY CZAS dobrze czuł, a to wyszło przez przypadek - gorsze wyniki badań krwi, enzymy wątrobowe mu podskoczyły do góry.

Moim zdaniem ważne jest też podejście lekarza. Tam gdzie ja chodzę jest ojciec, syn i synowa. I o ile młodzi są ok, podtrzymywali mnie na duchu, to stary (chociaż bardzo dobry specjalista) walnął mi tekstem: "no ja swojego kota chorego właśnie na wątrobę pożegnałem w wieku 7 lat"... i wyszedł. A mi gały aż wyszły ze strachu. No ale facet ma lata praktyki, specjalizację z chirurgii, więc nie wiem...

405

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

No to jest normalne. Po stracie mamy też byłam odrętwiała, płacz był później. Na początku jest zaprzeczanie temu. No czytałam o tych fazach i tak jest. Mózg wtedy się broni przed tym, nie dopuszcza do świadomości początkowo. Do mnie dotarło dopiero po pogrzebie, czyli tydzień po śmierci. To też jest normalne. No rozumiem. U mnie mama młoda osoba, 47 lat, sama przyznasz, że takie osoby tym bardziej smutne jak odchodzą, nie? Zwłaszcza jak tak wspaniała osoba. No trzeba to przyznać, a nad kimś kto jest zły, to jednak tak mniej się rozczulimy, a nad taką młodą, dobrą osobą na pewno. Także jest to niesprawiedliwe, prawda? Myślisz, że to sprawiedliwe, że tak młode osoby cierpią, umierają? Według mnie to bardzo niesprawiedliwe i myślę, że nigdy nie będę myślała inaczej.

U mnie jak chodzi o psa to miał 15 lat, ale też ciężko było dopuścić do świadomości to. No tak, jak piszę moja miała raka wątroby, tutaj już ciężko coś zrobić, miała zastrzyki, ale wyleczyć się nie dało. Zresztą ciężko by było wyleczyć 15 letniego psa, to jak naprawdę starsza osoba.

No niestety i tacy lekarze są. Tu nie ma podziału na specjalizację, bo wszędzie trafiają się chamy. U nas był weterynarz około 60 stki tak jakoś, ale on akurat delikatny, miły, rozumiał nas. No, ale no nie zawsze tacy są.

Dobranoc.

406

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Moi teściowi mieli psa. Borysa. To był dog de Bordeaux. Bardzo go kochali. No i zdechł po 9 latach na raka żołądka.
I od tamtej pory nie chcą żadnego innego psa.

407

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
truskaweczka19 napisał/a:

No to jest normalne. Po stracie mamy też byłam odrętwiała, płacz był później. Na początku jest zaprzeczanie temu. No czytałam o tych fazach i tak jest. Mózg wtedy się broni przed tym, nie dopuszcza do świadomości początkowo. Do mnie dotarło dopiero po pogrzebie, czyli tydzień po śmierci. To też jest normalne. No rozumiem. U mnie mama młoda osoba, 47 lat, sama przyznasz, że takie osoby tym bardziej smutne jak odchodzą, nie? Zwłaszcza jak tak wspaniała osoba. No trzeba to przyznać, a nad kimś kto jest zły, to jednak tak mniej się rozczulimy, a nad taką młodą, dobrą osobą na pewno. Także jest to niesprawiedliwe, prawda? Myślisz, że to sprawiedliwe, że tak młode osoby cierpią, umierają? Według mnie to bardzo niesprawiedliwe i myślę, że nigdy nie będę myślała inaczej.

U mnie jak chodzi o psa to miał 15 lat, ale też ciężko było dopuścić do świadomości to. No tak, jak piszę moja miała raka wątroby, tutaj już ciężko coś zrobić, miała zastrzyki, ale wyleczyć się nie dało. Zresztą ciężko by było wyleczyć 15 letniego psa, to jak naprawdę starsza osoba.

No niestety i tacy lekarze są. Tu nie ma podziału na specjalizację, bo wszędzie trafiają się chamy. U nas był weterynarz około 60 stki tak jakoś, ale on akurat delikatny, miły, rozumiał nas. No, ale no nie zawsze tacy są.

Dobranoc.

Niesprawiedliwe sad
Zwłaszcza, że miała rodzinę sad
Współczuję, trzymaj się tam :*
Jak ktoś jest zły - jak na przykład ten biskup - pedofil co ostatnio zmarł - to prawda jest taka, że człowiekowi nawet przechodzi przez głowę, że dobrze mu tak. Ale co innego myśleć o takim biskupie-pedofilu?
Albo o jakimś wampirze z Bytowa który ma wyjść na wolność? Przecież prawda jest taka, że dla społeczeństwa lepiej byłoby, gdyby zszedł w więzieniu śmiercią naturalną.
Ciężko się pogodzić ze starością bliskich - czy osób czy zwierząt, nawet jeśli są zdrowi. Jakieś takie to zbyt nieuchronne.

408

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

Moi teściowi mieli psa. Borysa. To był dog de Bordeaux. Bardzo go kochali. No i zdechł po 9 latach na raka żołądka.
I od tamtej pory nie chcą żadnego innego psa.

Ej, ale coś musi być nie tak, skoro tak często są nowotwory właśnie układu pokarmowego.
Coś w karmach?
Rozmawiałam ostatnio z jedną wet, wychodzi na to, że teraz to już nic nie wiesz - niby najlepsze najdroższe karmy, a tak naprawdę ładują tam syf.

409

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Moi teściowi mieli psa. Borysa. To był dog de Bordeaux. Bardzo go kochali. No i zdechł po 9 latach na raka żołądka.
I od tamtej pory nie chcą żadnego innego psa.

Ej, ale coś musi być nie tak, skoro tak często są nowotwory właśnie układu pokarmowego.
Coś w karmach?
Rozmawiałam ostatnio z jedną wet, wychodzi na to, że teraz to już nic nie wiesz - niby najlepsze najdroższe karmy, a tak naprawdę ładują tam syf.

Nie mam pojęcia. Teściowe b. dbali o psa, kupowali najlepsze karmy, chodzili do weta regularnie...
Ja myślę, że te rasy mają to do siebie. Psy są krzyżowane na różne sposoby, ich odporność się zmniejsza...

410

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Moi teściowi mieli psa. Borysa. To był dog de Bordeaux. Bardzo go kochali. No i zdechł po 9 latach na raka żołądka.
I od tamtej pory nie chcą żadnego innego psa.

Ej, ale coś musi być nie tak, skoro tak często są nowotwory właśnie układu pokarmowego.
Coś w karmach?
Rozmawiałam ostatnio z jedną wet, wychodzi na to, że teraz to już nic nie wiesz - niby najlepsze najdroższe karmy, a tak naprawdę ładują tam syf.

Nie mam pojęcia. Teściowe b. dbali o psa, kupowali najlepsze karmy, chodzili do weta regularnie...
Ja myślę, że te rasy mają to do siebie. Psy są krzyżowane na różne sposoby, ich odporność się zmniejsza...

No właśnie te "najlepsze karmy"....
Pies mojej mamy był kundelkiem, małym, wielkości spaniela, a też zmarł na raka wątroby....
To było dawno, ja go nie znałam, karmę ściągali z Niemiec, bo u nas nie było jeszcze, a mieszkali na zachodzie PL więc blisko.
I właśnie może te "najlepsze" karmy... Oczywiście nie mówię, żeby żywić tymi marketówkami 10 zł 10 kg, bo to jeszcze gorzej.
Ale zobacz - idziesz do weta, poleca Ci Royala. A tak naprawdę to zbożówka.... Z drugiej strony MUSISZ nim karmić zwierzaka, bo tylko oni mają na tyle rozwiniętą linię karm weterynaryjnych, że jest np. karma lecznicza na wątrobę.
No ja już nie wiem, a tematem się interesowałam ostatnio bo chciałam wiedzieć jaka była przyczyna tych złych enzymów u mojego gnoma (mówię tak na kota big_smile ) ale zgłupiałam jeszcze bardziej....

411 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-09-01 20:29:31)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

No to jest normalne. Po stracie mamy też byłam odrętwiała, płacz był później. Na początku jest zaprzeczanie temu. No czytałam o tych fazach i tak jest. Mózg wtedy się broni przed tym, nie dopuszcza do świadomości początkowo. Do mnie dotarło dopiero po pogrzebie, czyli tydzień po śmierci. To też jest normalne. No rozumiem. U mnie mama młoda osoba, 47 lat, sama przyznasz, że takie osoby tym bardziej smutne jak odchodzą, nie? Zwłaszcza jak tak wspaniała osoba. No trzeba to przyznać, a nad kimś kto jest zły, to jednak tak mniej się rozczulimy, a nad taką młodą, dobrą osobą na pewno. Także jest to niesprawiedliwe, prawda? Myślisz, że to sprawiedliwe, że tak młode osoby cierpią, umierają? Według mnie to bardzo niesprawiedliwe i myślę, że nigdy nie będę myślała inaczej.

U mnie jak chodzi o psa to miał 15 lat, ale też ciężko było dopuścić do świadomości to. No tak, jak piszę moja miała raka wątroby, tutaj już ciężko coś zrobić, miała zastrzyki, ale wyleczyć się nie dało. Zresztą ciężko by było wyleczyć 15 letniego psa, to jak naprawdę starsza osoba.

No niestety i tacy lekarze są. Tu nie ma podziału na specjalizację, bo wszędzie trafiają się chamy. U nas był weterynarz około 60 stki tak jakoś, ale on akurat delikatny, miły, rozumiał nas. No, ale no nie zawsze tacy są.

Dobranoc.

Niesprawiedliwe sad
Zwłaszcza, że miała rodzinę sad
Współczuję, trzymaj się tam :*
Jak ktoś jest zły - jak na przykład ten biskup - pedofil co ostatnio zmarł - to prawda jest taka, że człowiekowi nawet przechodzi przez głowę, że dobrze mu tak. Ale co innego myśleć o takim biskupie-pedofilu?
Albo o jakimś wampirze z Bytowa który ma wyjść na wolność? Przecież prawda jest taka, że dla społeczeństwa lepiej byłoby, gdyby zszedł w więzieniu śmiercią naturalną.
Ciężko się pogodzić ze starością bliskich - czy osób czy zwierząt, nawet jeśli są zdrowi. Jakieś takie to zbyt nieuchronne.

No masz rację, inaczej się patrzy na dobrych odchodzących ludzi, a inaczej na złych. No niestety niesprawiedliwe sad No to prawda, jesteśmy z nimi, kochamy ich, przyzwyczajamy się, ale nawet przez myśl czasem nie przejdzie, że mogą odejść.

Karmy dla psa myślę, że są lepsze i gorsze, no nas na te najlepsze i najdroższe nie było stać, ale na te też już z niezłej półki np Brit już tak i zwykle takie kupowaliśmy. No, ale czasem właśnie jest rak, nawet jak bardzo się dba. No i u nas kundelek, ale i tak rak wątroby, a czasem i u rasowych psów właśnie jak pisze Cyniczna choroby są jeszcze częściej. Koty żyją czasem chyba minimalnie dłużej niż psy.

Posty [ 391 do 411 z 411 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026