Jozefina napisał/a:Kammis troche dziwne i wyjatkowo dziecinne masz hobby. I sama sobie nim szkodzisz. Ale baw sie dobrze. Obys tylko w zyciu realnym tego nie robila
W życiu realnym uchodzę za nader poważną
I generalnie mówię to, co ludzie chcą usłyszeć, zresztą to banalnie proste. Szczera jestem tylko z niektórymi.
Oczywiście, że w życiu realnym nie wkurzam ludzi celowo. Po pierwsze - to są dla mnie realni ludzie. Oni mnie znają, ja ich. Zupełnie inna sytuacja.
Po drugie - ludzie "w realu" zwykle są dla mnie mili, milsi niż tutaj, więc ja dla nich również
Chociaż niektóre osoby tak wirtualnie polubiłam i ich wkurzać nie zamierzam 
Po prostu to jest śmieszne, że ludzie wkurzają się czytając internetowe wypowiedzi. Nie wiedzą, kto siedzi po drugiej stronie i po co to pisze.
Więc po co się bulwersować?
To nie jest hobby. To taki przerywnik, bo kończę artykuł o uboju rytualnym, a jako że jestem wrażliwa na zwierzaki, to potrzebuję totalnej odskoczni i odmóżdżenia się, bo owszem - temat "ryje" mi psychikę i to nieźle, a przebrnęłam czytanie o tym ze 300 stron, sama napisałam 30 i na szczęście koniec. Mimo że artykuł dotyczy prawa i odnosiłam się głównie do konstytucji, ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, EKPCZ i Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich (+ oczywiście stanowisko TK, stanowisko Łętowskiej, Elżanowskiego itd.), to musiałam napisać również o tym jak to wygląda ze strony biologiczno-fizjologicznej i chodzę lekko struta, a taka "zabawa" paradoksalnie dobrze robi, bo całkowicie odrywasz myśli, wdając się w sztucznie stworzony "spór".
To się tyczy tego tematu. W innych tematach (np. w tym "czy żyjesz byle jak?") bardzo mnie bawi nadinterpretacja co niektórych - tam akurat pisałam, co myślę.
Ale nie powiesz mi, że nie jest dobrze czasem sprowokować ludzi, żeby zobaczyli że nie każdy musi myśleć akurat to, co oni.
Dzieci nie lubię. Mam o nich mniej więcej takie zdanie jak Eileen i Iceni. Ale nie, nie życzę im źle. Niech sobie będą, nie będą, nie zamierzam im ani szkodzić, ani wchodzić z nimi w interakcję - i to KONIEC całej prawdy na temat mojego stosunku do dzieci, a każdy niech sobie na ten temat dopowiada, co chce. Oczywiście jak mi coś dziecko zniszczy - raz była taka sytuacja - to wymagam zwrotu pieniędzy albo przywrócenia rzeczy do stanu sprzed wyrządzenia szkody - to też była prawda. Jak się drze - wychodzę. Jak rusza mi telefon (autentyczna sytuacja) - proszę matkę, żeby pilnowała dziecka. Jak włazi mi do przebieralni - ochrzaniam matkę z góry na dół, przecież nie będę debatować z 3latkiem. I naprawdę KONIEC. Jak ktoś się doszukuje drugiego dna, jego sprawa 
Ludzie też nie czują, że ironizuję. Tak jak z tymi słoikami i byciem komornikiem, podczas gdy oczywiste jest że od kilku lat zmierzam do zostania radcą prawnym i komornikiem nigdy nie będę. Ale zabawne jest to, jak ludzie się rzucają, jak ktoś powie "marzę żeby zostać komornikiem", mimo że wcale tak nie myśli
Prawda jest natomiast taka, że najbardziej wymarzony dla mnie z zawodów prawniczych to notariusz, ale niestety w biznesie nie po drodze, więc trzeba z tego zrezygnować. Ale niech się niektórzy powpieniają, enjoy
Zaraz napiszę, że trzeba każdą taksę notarialną podnieść dziesięciokrotnie 
Józefina - jedyny dział tego forum, podczas czytania którego wyzwalają się we mnie jakieś emocje to dział prawny. Ową emocją jest niedowierzanie, że niektórzy mogą być aż tak... nie będę kończyć, bo się zaraz hejt posypie albo dostanę bana 
No ale jak ktoś mi mówi, że umowa ustna nie jest umową, BO TAK, albo pisze że umowa na zastępstwo to "kombinowanie byłych milicjantów" to, no.... 
Jedyne co mnie razi na tym forum to taka hipokryzja. W jednym dziale Cię niemalże zlinczują, bo uznają, że nie masz racji i co Ty możesz wiedzieć na dany temat, a tam lecą takie teksty, które człowieka po prostu rozwalają i jeszcze uparcie powtarzane są jak mantra słowa "mam rację", jak ktoś mówi, że nie. No, ale w naszym kraju "każdy" zna się na prawie i polityce, ale jeśli chodzi o dzieci, to trzeba słuchać prawd jaśnie oświeconych 