netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

410 odpowiedzi25 604 wyświetleniazałożony przez maniek_z_maniek, 10.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 411 ]

326

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Nie uważam, że ludzkość jest głupia, tylko że nie każdego musi wzruszać to, co wzrusza większość.
Jednego wzrusza konające dziecko, drugiego wzrusza babcia która samotnie umiera kilkanaście miesięcy i nikt się nią nie zainteresuje.
I nie, to że kogoś nie wzrusza to pierwsze, a wzrusza go drugie, nie znaczy, że jest cyborgiem.
To, że w kulturze powszechnie cierpienie dziecka wzrusza najbardziej nie znaczy że jest to wyznacznik który MUSI obowiązywać każdego, a niektórym jest ciężko to zrozumieć, tak po prostu zrozumieć.
Czy tak ciężko zrozumieć że mnie bardziej niż to dziecko które zginęło w czasie wojny obchodzi mój własny chory 80-letni wujek? Dla mnie to jest NATURALNE, dla Ciebie naturalne może być coś innego i nie widzę powodu Twojego oburzenia i wręcz wciskania, że cierpienie dziecka musi wzruszać najbardziej i koniec.
Ludzie są różni i każdego wzrusza co innego, pojmij to wreszcie.
A tutaj robi się wielkie halo o to, że ktoś napisał, że jego śmierć dziecka nie rusza, a na pewno nie bardziej, niż śmierć staruszki.

Kammis jesli kogos wzrusza to drugie to wzrusza go tez i to pierwsze. To sie generalnie nazywa empatia, wrazliwosc na ludzkie nieszczescie. To ze wzrusza Cie smierc wlasnego wujka a masz gdzies smierc obcego dziecka swiadczy tylko o tym ze ludzie jako tacy niewiele dla Cieie znacza. Liczy sie tylko to co Twoje.
W ogole po Twoich ostatnich wypowiedziach widac jak bardzo nieszczesliwa jestes. Troche za bardzo trollujesz i starsz sie zdenerwowac rozmowcow. Naprawde myslisz ze w ten sposob rozwiazesz swoje problemy?

327

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

No przecież Kammiś fascynuje się aplikacją komorniczą i wtedy mogłaby spełnić swoje marzenia o zabieraniu dzieciom rowerków... lol

328 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-26 22:08:22)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Jozefina napisał/a:
kammiś napisał/a:

Nie uważam, że ludzkość jest głupia, tylko że nie każdego musi wzruszać to, co wzrusza większość.
Jednego wzrusza konające dziecko, drugiego wzrusza babcia która samotnie umiera kilkanaście miesięcy i nikt się nią nie zainteresuje.
I nie, to że kogoś nie wzrusza to pierwsze, a wzrusza go drugie, nie znaczy, że jest cyborgiem.
To, że w kulturze powszechnie cierpienie dziecka wzrusza najbardziej nie znaczy że jest to wyznacznik który MUSI obowiązywać każdego, a niektórym jest ciężko to zrozumieć, tak po prostu zrozumieć.
Czy tak ciężko zrozumieć że mnie bardziej niż to dziecko które zginęło w czasie wojny obchodzi mój własny chory 80-letni wujek? Dla mnie to jest NATURALNE, dla Ciebie naturalne może być coś innego i nie widzę powodu Twojego oburzenia i wręcz wciskania, że cierpienie dziecka musi wzruszać najbardziej i koniec.
Ludzie są różni i każdego wzrusza co innego, pojmij to wreszcie.
A tutaj robi się wielkie halo o to, że ktoś napisał, że jego śmierć dziecka nie rusza, a na pewno nie bardziej, niż śmierć staruszki.

Kammis jesli kogos wzrusza to drugie to wzrusza go tez i to pierwsze. To sie generalnie nazywa empatia, wrazliwosc na ludzkie nieszczescie. To ze wzrusza Cie smierc wlasnego wujka a masz gdzies smierc obcego dziecka swiadczy tylko o tym ze ludzie jako tacy niewiele dla Cieie znacza. Liczy sie tylko to co Twoje.
W ogole po Twoich ostatnich wypowiedziach widac jak bardzo nieszczesliwa jestes. Troche za bardzo trollujesz i starsz sie zdenerwowac rozmowcow. Naprawde myslisz ze w ten sposob rozwiazesz swoje problemy?

Ale ja nie jestem nieszczęśliwa, zwłaszcza ostatnio jest u mnie fajnie i naprawdę wychodzę na prostą smile dziś miałam bardzo dobry dzień - zaraz stąd zmykam relaksować się wieczorem smile
Nie mam właściwie żadnych problemów, w sumie nikt kto na mnie patrzy nie uznałby, że mam problemy smile Mam się ostatnio idealnie, zażegnałam depresję całkowicie smile
A że trochę celowo chcę zbulwersować tutaj niektóre panie (co się udaje), to jest zabawne wink

Tak serio - nie uważam, że to nie jest tragedia. Ale z drugiej strony uważam, że gdyby zamordowana została urzędniczka Urzędu Pracy czy inna dorosła osoba to byłaby to TAKA SAMA TRAGEDIA.
Po prostu nie stawiam dzieci i ich potrzeb na piedestale.
I jako że sama mam MATKĘ I OJCA to bardziej współczuję tym, którzy stracili matkę czy ojca, bo wiem, jak to jest ich mieć i co sama mogłabym czuć.
Pewnie zaraz posypie się hejt, że dziecko ważniejsze niż dorosły i że dziecka MUSI być bardziej szkoda, no ale cóż... każdy ma prawo do swojej opinii. Dla mnie życie i starca, i dziecka jest tyle samo warte. Życie to życie i nie widzę potrzeby, żeby właśnie dzieci stawiać na piedestale. A że sama dziećmi się w ogóle nie interesuję, to pomagam innym istotom, i to źle? Jakby każdy pomagał tylko jednym, to inni byliby pokrzywdzeni. A dam też sobie rękę uciąć, że bardzo dużo tych co krzyczą najgłośniej i rozpaczają nie pomaga regularnie nikomu.

Józefina, wiesz dlaczego ciągnę temat? TYLKO dlatego że niektóre tutaj właśnie tak bardzo się wkurzają. Jakby się tak nie bulwersowały, to dawno bym skończyła a niektóre rzeczy do głowy by mi nie przyszły wink  Po prostu zawsze zabawne było dla mnie, jak ludzie denerwowali się kiedy uważali coś za jedyną słuszną opcję, a ktoś jednak mówił co innego wink Od dziecka lubiłam czasem robić na przekór big_smile Po prostu jeżeli ktoś chce mi wcisnąć, że MAM tak myśleć, bo jak nie to jestem taka, siaka, owaka, to warto mu coś powiedzieć wink A że niektóre panie lubią się bulwersować również w innych wątkach, to bawią mnie tym bardziej big_smile

Józefino -  a tak serio, uważam że to jest tragedia, że jest to wstrząsające nawet z punktu widzenia przyszłego prawnika, bo sprawca nie miał jakiegokolwiek motywu (dodam, że seryjni zwykle nie wybierają zupełnie przypadkowych ofiar, zanim ktoś zaprotestuje - niech poczyta wypowiedzi kryminologów i biegłych psychiatrów). Szkoda, owszem. Ale ja mam tak, że żeby darzyć kogoś emocjami i coś naprawdę odczuwać, to muszę go naprawdę dobrze poznać. Tak samo jak nie darzę emocjami - dla przykładu - większości swojej grupy na studiach. Nie że ich nie lubię. Ja ich ani lubię ani nie lubię. Naprawdę lubię z tego grona 3 osoby, które są mi bliższe (generalnie u mnie w grupie są małe grupki i nie jesteśmy nijak zintegrowani). Po prostu nie potrafię emocjonować się obcymi ludźmi, niezależnie od tego, czy to jest dziecko, czy pani z urzędu, czy poseł na Sejm RP, czy ktokolwiek inny, kogo nie znam. Nie wiem, co w tym szokującego albo niewłaściwego.

Truskaweczko - współczuję. Nie obwiniaj się, to nie ma sensu... Dbaj o siebie i staraj się nie cierpieć - tego na pewno chciałaby Twoja mama.

Snake, ależ oczywiście! Moim marzeniem jest też konfiskowanie słoików z przetworami, żeby całe rodziny nie miały co jeść całą zimę i odłączanie im prądu i gazu, żeby zamarzli. To najlepsza opcja na eliminację niektórych z tego świata, a wszystko zgodnie z prawem. Moje ulubione powiedzenie: dura lex, sed lex. Szkoda tylko, że jak już zamarzną, to tych długów nie zapłacą.
Czekam na hejty big_smile big_smile big_smile

329

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Kammis troche dziwne i wyjatkowo dziecinne masz hobby. I sama sobie nim szkodzisz. Ale baw sie dobrze. Obys tylko w zyciu realnym tego nie robila

330 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-26 22:36:07)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Jozefina napisał/a:

Kammis troche dziwne i wyjatkowo dziecinne masz hobby. I sama sobie nim szkodzisz. Ale baw sie dobrze. Obys tylko w zyciu realnym tego nie robila

W życiu realnym uchodzę za nader poważną wink I generalnie mówię to, co ludzie chcą usłyszeć, zresztą to banalnie proste. Szczera jestem tylko z niektórymi.
Oczywiście, że w życiu realnym nie wkurzam ludzi celowo. Po pierwsze - to są dla mnie realni ludzie. Oni mnie znają, ja ich. Zupełnie inna sytuacja.
Po drugie - ludzie "w realu" zwykle są dla mnie mili, milsi niż tutaj, więc ja dla nich również wink Chociaż niektóre osoby tak wirtualnie polubiłam i ich wkurzać nie zamierzam big_smile
Po prostu to jest śmieszne, że ludzie wkurzają się czytając internetowe wypowiedzi. Nie wiedzą, kto siedzi po drugiej stronie i po co to pisze.
Więc po co się bulwersować?

To nie jest hobby. To taki przerywnik, bo kończę artykuł o uboju rytualnym, a jako że jestem wrażliwa na zwierzaki, to potrzebuję totalnej odskoczni i odmóżdżenia się, bo owszem - temat "ryje" mi psychikę i to nieźle, a przebrnęłam czytanie o tym ze 300 stron, sama napisałam 30 i na szczęście koniec. Mimo że artykuł dotyczy prawa i odnosiłam się głównie do konstytucji, ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, EKPCZ i Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich (+ oczywiście stanowisko TK, stanowisko Łętowskiej, Elżanowskiego itd.), to musiałam napisać również o tym jak to wygląda ze strony biologiczno-fizjologicznej i chodzę lekko struta, a taka "zabawa" paradoksalnie dobrze robi, bo całkowicie odrywasz myśli, wdając się w sztucznie stworzony "spór".
To się tyczy tego tematu. W innych tematach (np. w tym "czy żyjesz byle jak?") bardzo mnie bawi nadinterpretacja co niektórych - tam akurat pisałam, co myślę.

Ale nie powiesz mi, że nie jest dobrze czasem sprowokować ludzi, żeby zobaczyli że nie każdy musi myśleć akurat to, co oni.
Dzieci nie lubię. Mam o nich mniej więcej takie zdanie jak Eileen i Iceni. Ale nie, nie życzę im źle. Niech sobie będą, nie będą, nie zamierzam im ani szkodzić, ani wchodzić z nimi w interakcję - i to KONIEC całej prawdy na temat mojego stosunku do dzieci, a każdy niech sobie na ten temat dopowiada, co chce. Oczywiście jak mi coś dziecko zniszczy - raz była taka sytuacja - to wymagam zwrotu pieniędzy albo przywrócenia rzeczy do stanu sprzed wyrządzenia szkody - to też była prawda. Jak się drze - wychodzę. Jak rusza mi telefon (autentyczna sytuacja) - proszę matkę, żeby pilnowała dziecka. Jak włazi mi do przebieralni - ochrzaniam matkę z góry na dół, przecież nie będę debatować z 3latkiem. I naprawdę KONIEC. Jak ktoś się doszukuje drugiego dna, jego sprawa wink

Ludzie też nie czują, że ironizuję. Tak jak z tymi słoikami i byciem komornikiem, podczas gdy oczywiste jest że od kilku lat zmierzam do zostania radcą prawnym i komornikiem nigdy nie będę. Ale zabawne jest to, jak ludzie się rzucają, jak ktoś powie "marzę żeby zostać komornikiem", mimo że wcale tak nie myśli big_smile
Prawda jest natomiast taka, że najbardziej wymarzony dla mnie z zawodów prawniczych to notariusz, ale niestety w biznesie nie po drodze, więc trzeba z tego zrezygnować. Ale niech się niektórzy powpieniają, enjoy big_smile Zaraz napiszę, że trzeba każdą taksę notarialną podnieść dziesięciokrotnie wink

Józefina - jedyny dział tego forum, podczas czytania którego wyzwalają się we mnie jakieś emocje to dział prawny. Ową emocją jest niedowierzanie, że niektórzy mogą być aż tak... nie będę kończyć, bo się zaraz hejt posypie albo dostanę bana big_smile
No ale jak ktoś mi mówi, że umowa ustna nie jest umową, BO TAK, albo pisze że umowa na zastępstwo to "kombinowanie byłych milicjantów" to, no.... big_smile
Jedyne co mnie razi na tym forum to taka hipokryzja. W jednym dziale Cię niemalże zlinczują, bo uznają, że nie masz racji i co Ty możesz wiedzieć na dany temat, a tam lecą takie teksty, które człowieka po prostu rozwalają i jeszcze uparcie powtarzane są jak mantra słowa "mam rację", jak ktoś mówi, że nie. No, ale w naszym kraju "każdy" zna się na prawie i polityce, ale jeśli chodzi o dzieci, to trzeba słuchać prawd jaśnie oświeconych wink

331

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Jozefina napisał/a:
kammiś napisał/a:

Nie uważam, że ludzkość jest głupia, tylko że nie każdego musi wzruszać to, co wzrusza większość.
Jednego wzrusza konające dziecko, drugiego wzrusza babcia która samotnie umiera kilkanaście miesięcy i nikt się nią nie zainteresuje.
I nie, to że kogoś nie wzrusza to pierwsze, a wzrusza go drugie, nie znaczy, że jest cyborgiem.
To, że w kulturze powszechnie cierpienie dziecka wzrusza najbardziej nie znaczy że jest to wyznacznik który MUSI obowiązywać każdego, a niektórym jest ciężko to zrozumieć, tak po prostu zrozumieć.
Czy tak ciężko zrozumieć że mnie bardziej niż to dziecko które zginęło w czasie wojny obchodzi mój własny chory 80-letni wujek? Dla mnie to jest NATURALNE, dla Ciebie naturalne może być coś innego i nie widzę powodu Twojego oburzenia i wręcz wciskania, że cierpienie dziecka musi wzruszać najbardziej i koniec.
Ludzie są różni i każdego wzrusza co innego, pojmij to wreszcie.
A tutaj robi się wielkie halo o to, że ktoś napisał, że jego śmierć dziecka nie rusza, a na pewno nie bardziej, niż śmierć staruszki.

Kammis jesli kogos wzrusza to drugie to wzrusza go tez i to pierwsze. To sie generalnie nazywa empatia, wrazliwosc na ludzkie nieszczescie. To ze wzrusza Cie smierc wlasnego wujka a masz gdzies smierc obcego dziecka swiadczy tylko o tym ze ludzie jako tacy niewiele dla Cieie znacza. Liczy sie tylko to co Twoje.
W ogole po Twoich ostatnich wypowiedziach widac jak bardzo nieszczesliwa jestes. Troche za bardzo trollujesz i starsz sie zdenerwowac rozmowcow. Naprawde myslisz ze w ten sposob rozwiazesz swoje problemy?

Wiem, że to nie było do mnie, ale to nie jest prawda. Śmierć dziecka mnie nie wzrusza, tak samo śmierć obcego dorosłego itd. Jasne, to nie tak, że to popieram, pomyślę najwyżej, że "straszne", ale generalnie nie wywołuje to we mnie emocji. Natomiast cokolwiek złego, co się dzieje staruszkom, już tak. Pamiętam np. jak przeżywałam jakiś artykuł o złodzieju, który oszukiwał staruszki przy ładowaniu węgla (nie pamiętam dokładnie, ale chodziło o biedne starsze panie, które koniec końców zostawały bez opału na zimę). I to już przeżywałam bardzo, miałam mordercze zapędy w stosunku do złodzieja itd. Krzywda starszych osób naprawdę na mnie oddziałuje i nikt mi nie wmówi, że nie, bo nie wzruszają mnie dzieci. To, że kogoś wzrusza jedno i drugie, naprawdę nie musi oznaczać, że każdy tak ma...

332

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Dzięki Kammiś, staram się, ale musi chyba minąć jeszcze trochę czasu, niedługo minie miesiąc, to krótko i ciężko normalnie funkcjonować, no ale trzeba czasu.

Nie no, tak każdy ma inaczej, tutaj ja w sumie nie uważam tego za nic złego, bo ludzi wzruszają różne rzeczy, no grunt, że nie są potworami i nie piszą, że dobrze im tak, bo wtedy tak, to jest złe. A jak uważają, że to złe, ale po prostu nie wzruszają się to nic złego. Każdy z nas ma inną wrażliwość, jednego też właśnie może bardziej wzruszać tragedia starszych ludzi, inną osobę dzieci itd. Mnie wszystko wzrusza jak chodzi o te sprawy, no ale u mnie to nic dziwnego, po prostu mam dużo empatii (co nie znaczy, że to źle jak ma się jej mniej, bo to też nic złego) i jestem wrażliwa. Z jednej strony to dobrze, a z drugiej to wiadomo czasem muszę sama się stopować, by za bardzo się czymś nie przejmować. Czasem polecą mi łzy nad tragedią dziecka, teraz nie, ale emocje też były u mnie ogromne. Jak usłyszałam o tej dziewczynce to poczułam taką wewnętrzną złość na taką niesprawiedliwość. Los starszych ludzi też mnie wzrusza, innych ludzi też. Po prostu u mnie wtedy są spore emocje. Wiadomo, jeszcze większe emocje są u mnie jak dotyka mi to bliską osobę i nie jest mi tak łatwo się pozbierać, ale tutaj emocje u mnie też są. No, ale każdy jest inny, inaczej to odbiera.

333 Ostatnio edytowany przez niki71 (2015-08-27 07:29:37)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Kammiś po co się tłumaczysz.Jesteś zarozumiała i gardzisz ludźmi i tyle.
Typowa rozpuszczona gówniara z bogatego domu.
Nie lubię takich typów jak ty tak samo jak ty dzieci nie lubisz.
I wolno mi tak samo jak tobie.

Truskaweczko  moja mama też zmarła na raka sześć lat temu.

Tylko u ciebie to jeszcze świeże jest skoro miesiąc dopiero minął.  Jak jeździłam z nią do szpitala to byłam w szoku ile tam ludzi z nowotworem.
I starszych i takich młodych,po dwadzieścia parę,trzydzieści lat
Świat idzie do przodu,tyle nowych technogii a nikt nie potrafi znależć leku na tą straszną chorobę.
Truskaweczka ja też jestem bardzo wrażliwa,wszystko zawsze przeżywam.
I to wcale nie jest dobrze.Takim ludziom ciężko się żyje.
Lepiej mają ci co są twardsi i wiele rzeczy ich nie rusza.

334 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-27 07:53:33)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

No tak, świeże, ech. No tak, pod tym kątem ciężej się żyje. No jak 71 to od daty urodzenia i 6 lat temu straciłaś mamę, to jak obliczyłam w wieku 38 lat. No ja wcześnie jak widzisz, 24 lata będę miała we wrześniu. No, ale fakt, strata mamy zawsze będzie boleć niezależnie od wieku, ale teraz jeszcze bardziej, gdy wiem, że nie zobaczy tylu ważnych chwil w moim życiu, mama jeszcze nie była na ślubie ani moim ani siostry, ani ja ani siostra nie mamy jeszcze dzieci, więc przykre, że tego nie zobaczy. Bardzo ciężko jest. Na razie nic mi się nie chce, ale to normalne. Staram się rozmawiać z bliskimi, ale wiadomo czasem się nie chce, wtedy jestem sama, to już zależy od chwili. Tęsknota jest bardzo silna i za bliską osobą będzie zawsze się tęsknić, tylko potem najwyżej człowiek się chyba bardziej przyzwyczaja, ale to tylko tyle, ból się mniej czuje pewnie, ale jest... A jak widziałam cierpienie mojej mamy to jest duży ból, ale ja wręcz udawałam sama przed sobą, że to nic takiego, że to chwilowy ból, a że rak owszem zaawansowany, ale że wyleczymy go. Wyleczymy w sensie no wiesz, że po prostu wszyscy będziemy się starać, pytać o leczenie i uda się. U nas w każdy z rodziny nawet jak stan był gorszy miał dużo nadziei i tak. Tak ją kochamy, że no zawsze była wsparciem, ciepło od niej biło. A strata mamy jedna z najgorszych, bo drugiej mamy nie będzie, nikt nie kocha tak bezgranicznie jak mama. Resztę Ci prześlę na maila, skoro przeżyłaś to samo.

Edit: A nie, nie masz tu maila. No, ale ok, nie szkodzi, to co najważniejsze, co chciałam się wygadać, napisałam.

335

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Mój tato zmarł, gdy miałam 15 lat. On miał tylko 38. Co prawda, przyczyną nie był rak, tylko zapalenie mięśnia sercowego po niedoleczonej grypie.
Tato nadużywał alkoholu, więc właściwie nikt nie był zdziwiony...
Niby dupek, ale i tak się tęskni.

336 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-27 08:01:54)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

No widzisz. No na pewno tęsknisz, ale jeszcze bardziej tęsknisz za osobą wspaniała, która była dla Ciebie zawsze wsparciem, z którą mieszkałaś, bo jeszcze mieszkam z tatą, a więc z mamą te prawie 24 lata byłam. No i miałam też swoje życie oczywiście, ale po prostu miałam świetną mamę, dlatego tęsknota jest bardzo duża tym bardziej. Zawsze będzie brakować rady, wsparcia od niej, słów jak jadę gdzieś i tego, że zawsze się martwiła. To jest tylko u mamy, nie do podrobienia. Dlatego tym bardziej to jest takie niesprawiedliwe i tak współczujemy zawsze komuś bólu, bo taki ból jest okropny i nigdy tak naprawdę już nie jest dobrze, raczej zawsze jest ten brak i smutek. A moja mama bardzo chciała żyć, miała wiele chemii, radioterapii też. No na początku też operacja. Organizm długo silny. Do odejścia bliskiej osoby nie przygotujemy się, niezależnie czy to nagła śmierć czy rak. Niemniej przy raku to jest jeszcze gorsze, bo jest cierpienie, że bliska osoba cierpiała sad

Wspaniale by było, gdyby np mama mojej mamy była taka jak ona, podobny charakter. No, ale one akurat zupełnie inne i akurat mama mojej mamy oczywiście też bardzo cierpi, ale no nie jest tak ciepłą osobą jak mama. Nie umiemy się za dobrze dogadać. Za to z mamą taty tak, chociaż to też nie to samo co mama, z mamą rozumiałam się po prostu najlepiej. Czasem chwilami o tym nie myślę, a czasem nadchodzi fala bólu i płaczę albo po prostu jestem jak w amoku. A dotarło do mnie, że mamy nie ma dopiero po pogrzebie. Trzeba czasu na to wszystko, a i tak będzie ból, inny, może w mniejszym natężeniu, ale będzie, bo to boleć nie przestaje całkowicie. Oczywiście to, że potem już nie cierpi to też myślałam, ale wiadomo ból i tak jest, a minęło jeszcze mało czasu.

337

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Bardzo Ci współczuję.
Przytulam mocno - choć wirtualnie.

338

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
truskaweczka19 napisał/a:

Heh  no nie ma sprawiedliwości. Bardzo współczuję dziewczynce, że przez takiego psychola zginęła, bardzo współczuję jej rodzicom. Ja prawie miesiąc temu straciłam mamę, rak. No i mimo że zachorowała 5 lat temu, więc teoretycznie człowiek mógł się przygotować, to mimo tego nikt się na to nie przygotował, cały czas wierzyliśmy, że wyzdrowieje. Ja nawet źle, bo teraz żałuję, ale jest to uzasadnione w pewien sposób psychologicznie nie jeździłam za bardzo do szpitala, bo wtedy widziałabym ją w złym stanie, a ja chciałam jak widać mieć iluzję tego, że wszystko ok, a mama zaraz wyzdrowieje. Tata i siostra byli u niej wtedy, babcia. No żałowałam tego potem i żałuję, wiem też, że no to była reakcja psychiki i mama by to zrozumiała, więc nie ma co się obwiniać teraz, gdyby cofnąć czas, to bym była przy mamie, ale nie da się, ale żal do siebie i tak jakiś mam, ale z czasem pewnie się zmniejszy. Straszne patrzeć, gdy ktoś kogo kochasz cierpisz, a taki straszny jest rak, wiele osób choruje i ta bezsilność, bliska osoba cierpi, a Ty nie możesz nic zrobić. Moja mama miała 47 lat, w lutym by miała 48. Młoda, wspaniała kobieta, nikt prawie kto ją znał nie znał lepszej, naprawdę, dla każdego miła, życzliwa. Nie ma sprawiedliwości i tak, też mnie zastanawia jak to jest, że takie dobre osoby szybko odchodzą, a często Ci źli żyją długo.. sad No i tak, dla mnie to nie jest kolej rzeczy, że moja mama musiała tak cierpieć, jestem załamana, potrzeba czasu, by było lepiej. Jednak to niesprawiedliwe i to bardzo.

Przeżyłaś dokładnie to samo co ja 16 lat temu.
Moja mama odeszła z powodu raka w wieku 41 lat,ja miałam wtedy 18 a siostra 12 lat.
Masz rację że do odejścia bliskiej osoby się nie przygotujemy,niezależnie od rodzaju śmierci zawsze to będzie szok.
Pamiętam moją babcię kiedy mama zmarła,pamiętam jak przeżywała że jej dziecko umarło,że to ona powinna leżeć w grobie a nie córka.
Dla rodzica śmierć dziecka będzie zawsze tragedią,niezależnie od jego wieku.

Mnie rusza śmierć dzieci i młodych ludzi,jakoś słysząc o takiej nie moge przez jakiś czas dojść do siebie.

339 Ostatnio edytowany przez niki71 (2015-08-27 08:54:23)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Truskaweczka miałam 38 lat a moja mama 60 kiedy zmarła.Może i łatwiej mi było bo byłam starsza,inaczej sie patrzy na wiele rzeczy.
Moja mama do końca się nie poddawała,dwa lata to trwało.Ja też i do końca wierzyłam że coś da się zrobić.
Miałam już dzieci.I pamiętam taki momentkiedy wziełam młodszego syna na oddział paliatywny.Miał 12 lat i chciał jechać a mam jeszcze kontaktowała ale już było źle.
I wyszliśmy od niej i pomyślałam że więcej jej już nie zobaczy.I nie wiem czy bardziej przeżywałam to że już mamy nie zobaczę czy to że on nie będzie miał babci.
A zawsze tyle ze sobą rozmawiali,w sumie mój młodszy ma podobny charakter co moja mama.
Truskaweczka wyszłam stamtąd i chciało mi się wyć.,ale ogarnełam się jakoś.

340 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-27 09:01:47)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Dziękuję Cyniczna :*

Rozumiem. Teraz masz więcej lat Cayenne, jak pamiętam chyba z Twojego profilu, a i tak Tobie współczuję. Strata jest bardzo bolesna, a jeszcze młodsza byłaś, nastolatka. No i też okropny rak. No dokładnie, to jest i tak szok, nawet po chorobie, bo tak bardzo kochamy, że wierzymy w wyleczenie, potem jak się nie da, to wiadomo, że nie robi się nic na siłę, ale uśmierza się ból. No chociaż tutaj moja mama większość czasu już spała, gdy umierała, tak czasem też umiera się na raka, ale i tak choroba przynosiła jej wcześniej cierpienie, bo objawy są bolesne. No i widzisz leżącą na łóżku słabą, chorą i to jest bardzo trudne. Ta bezsilność wtedy bardzo boli. No to prawda, tak jak mama jest tyko jedna, tak dziecko też pod tym kątem, że tak, mamy już nie będzie się miało, ale dziecko nawet jak będzie się miało jeszcze, to i tak nic nie zmieni faktu, że strata tamtego dziecka będzie bardzo bolała, bo dla rodzica każde jego dziecko na pewno jest wyjątkowe.

No tak, to jest straszne, zwłaszcza jak potem np pewnie człowiek ma dzieci, a słyszy o takich tragediach i tak obawia się też o bezpieczeństwo swojego dziecka. No bo tak statystycznie więcej ludzi jest normalnych niż psycholi, którzy będą atakować z siekierą, ale rodzic się martwi, strach jest. Czasem może mieć wrażenie, że świat jest coraz mniej bezpiecznym miejscem. Współczuje, bo same pewnie przychodzą do głowy straszne myśli, co by było, gdyby jego dziecku jak ma to się przytrafiło. Także czuje ten ból prawie z Tobą, prawie, bo wiadomo, że nie tak samo, ale w pewnej części tak, bo samo myślenie o tym na pewno jest trudne, ale takie myśli mogą wtedy nachodzić.

Aha rozumiem Niki71. To dobrze, że syn miał z babcią dobre relacje. Na pewno było mu ciężko u niej w szpitalu, no ale wiadomo, że jak chciał zobaczyć się, to normalna sprawa. Ja wcześniej nie przeżyłam takich wielkich strat, bo najbliższa jest mi właśnie ta naprawdę najbliższa rodzina. No, ale los nie jest sprawiedliwy, więc właśnie warto mieć taką pokorę, a nie np "Mnie to nie dotyczy", bo niestety różnie bywa.

341 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-27 12:01:32)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
niki71 napisał/a:

Kammiś po co się tłumaczysz.Jesteś zarozumiała i gardzisz ludźmi i tyle.
Typowa rozpuszczona gówniara z bogatego domu.
Nie lubię takich typów jak ty tak samo jak ty dzieci nie lubisz.
I wolno mi tak samo jak tobie.

Bardzo sie przejelam Twoja opinia i ide plakac caly dzien wink
Nie, nie gardze ludzmi. Niektorych po prostu niektorych nie lubie do tego stopnia, ze moga tak sie czuc, zwlaszcza tyczy sie to tych, ktorzy usiluja pouczac innych. Nie jest ich duzo. Na tym forum kilka osob, wiec niewiele big_smile specjalnie dla nich pisalam rozne rzeczy tutaj big_smile
W dziecinstwie wolno mi bylo mowic najrozniejsze nawet najbardziej wredne rzeczy o roznych ludziach i nikt nie zwracal na to uwagi, wazne bylo to jakie mialam wyniki. Dzieciom ktore sa najlepsze w szkole duzo uchodzi plazem i u rodzicow, i u nauczycieli wink do dzis wiem jak wkupic sie w laski niektorych osob od pierwszego dnia big_smile zastosowalam te metode w swojej bylej pracy i stosuje czasem na studiach (jak wiem ze o kims mowi sie "wymagajacy ale ma pupilkow" big_smile ). Nie wolno mi? Wolno. Pozycja uprzywilejowana z gory zagwarantowana. I nie ma NIC wspolnego z tradycyjnym lizanie d**** wink naprawde nic wink a potem mozesz juz miec niewyparzona gebe i wiesz ze duzo ujdzie ci plazem big_smile
Najlepsza jest opinia o mnie opiekuna kola naukowego (facet mnie uwielbia):  "zarozumiala ale zdolna"
big_smile

342

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
niki71 napisał/a:

Kammiś po co się tłumaczysz.Jesteś zarozumiała i gardzisz ludźmi i tyle.
Typowa rozpuszczona gówniara z bogatego domu.
Nie lubię takich typów jak ty tak samo jak ty dzieci nie lubisz.
I wolno mi tak samo jak tobie.

Bardzo sie przejelam Twoja opinia i ide plakac caly dzien wink
Nie, nie gardze ludzmi. Niektorych po prostu niektorych nie lubie do tego stopnia, ze moga tak sie czuc, zwlaszcza tyczy sie to tych, ktorzy usiluja pouczac innych. Nie jest ich duzo. Na tym forum kilka osob, wiec niewiele big_smile specjalnie dla nich pisalam rozne rzeczy tutaj big_smile
W dziecinstwie wolno mi bylo mowic najrozniejsze nawet najbardziej wredne rzeczy o roznych ludziach i nikt nie zwracal na to uwagi, wazne bylo to jakie mialam wyniki. Dzieciom ktore sa najlepsze w szkole duzo uchodzi plazem i u rodzicow, i u nauczycieli wink do dzis wiem jak wkupic sie w laski niektorych osob od pierwszego dnia big_smile zastosowalam te metode w swojej bylej pracy i stosuje czasem na studiach (jak wiem ze o kims mowi sie "wymagajacy ale ma pupilkow" big_smile ). Nie wolno mi? Wolno. Pozycja uprzywilejowana z gory zagwarantowana. I nie ma NIC wspolnego z tradycyjnym lizanie d**** wink naprawde nic wink a potem mozesz juz miec niewyparzona gebe i wiesz ze duzo ujdzie ci plazem big_smile
Najlepsza jest opinia o mnie opiekuna kola naukowego (facet mnie uwielbia):  "zarozumiala ale zdolna"
big_smile

Nie kłam. Gdybyś się nie przejęła opinią Niki, to byś ją najzwyczajniej zignorowała.

343 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-27 12:43:03)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:
niki71 napisał/a:

Kammiś po co się tłumaczysz.Jesteś zarozumiała i gardzisz ludźmi i tyle.
Typowa rozpuszczona gówniara z bogatego domu.
Nie lubię takich typów jak ty tak samo jak ty dzieci nie lubisz.
I wolno mi tak samo jak tobie.

Bardzo sie przejelam Twoja opinia i ide plakac caly dzien wink
Nie, nie gardze ludzmi. Niektorych po prostu niektorych nie lubie do tego stopnia, ze moga tak sie czuc, zwlaszcza tyczy sie to tych, ktorzy usiluja pouczac innych. Nie jest ich duzo. Na tym forum kilka osob, wiec niewiele big_smile specjalnie dla nich pisalam rozne rzeczy tutaj big_smile
W dziecinstwie wolno mi bylo mowic najrozniejsze nawet najbardziej wredne rzeczy o roznych ludziach i nikt nie zwracal na to uwagi, wazne bylo to jakie mialam wyniki. Dzieciom ktore sa najlepsze w szkole duzo uchodzi plazem i u rodzicow, i u nauczycieli wink do dzis wiem jak wkupic sie w laski niektorych osob od pierwszego dnia big_smile zastosowalam te metode w swojej bylej pracy i stosuje czasem na studiach (jak wiem ze o kims mowi sie "wymagajacy ale ma pupilkow" big_smile ). Nie wolno mi? Wolno. Pozycja uprzywilejowana z gory zagwarantowana. I nie ma NIC wspolnego z tradycyjnym lizanie d**** wink naprawde nic wink a potem mozesz juz miec niewyparzona gebe i wiesz ze duzo ujdzie ci plazem big_smile
Najlepsza jest opinia o mnie opiekuna kola naukowego (facet mnie uwielbia):  "zarozumiala ale zdolna"
big_smile

Nie kłam. Gdybyś się nie przejęła opinią Niki, to byś ją najzwyczajniej zignorowała.

Cyniczna, przeciez ja nawet nie wiem kto to jest (bo skad moge wiedziec) big_smile
Zauwazylam te opinie jako skierowana personalnie do mnie ale ta opinia nie jest w stanie wplynac na moje dzisiejsze samopoczucie.
Ze jestem rozpuszczona? Zawsze bylam i zdaje sobie z tego sprawe big_smile jestem jedyna corka i jedyna wnuczka, do mojego rozpuszczenia duzo dolozyli nauczyciele, teraz wykladowcy i byly pracodawca, nawet obecny facet poglebia moje rozpuszczenie bo na moje wahania nastroj reaguje nadskakiwaniem mi, ewenementem byloby gdybym nie byla rozpuszczona jak dziadowski bicz big_smile nie chodzi o rzeczy materialne ktore dostawalam - chodzi o poswiecanie uwagi i traktowanie jako najwazniejszej - nigdy nie musialam sie tym dzielic.
Jezeli ktos przez pierwsze 6 lat swoich pierwszych wiekszych kontaktow spolecznych (podstawowka) wysluchuje jakim jest zdolnym, madrym, ambitnym, pracowitym dzieckiem i sliczna dziewczynka a widzi jak strofuja inne dzieci (zreszta zasluzenie - nie uczyly sie i byly niegrzeczne), potem przychodzil do domu i wszystko skupialo sie wokol niego, jechal do dziadkow i byl jedyny (a pewnie wiesz ze dziadkowie rozpuszczaja wnuki niemilosiernie nawet jak jest ich 10, to wyobraz sobie co jest przy jednej, zwlaszcza ze dla dziadka i babci wlasnie spelnieniem marzen byla wnuczka - dziewczynka, ojciec tez zawsze chcial coreczke), potem idzie dalej az do studiow i do pracy i wszyscy go chwala to nie moze nie byc egocentrykiem big_smile nawet jak byly rodzinne spotkania gdzie byly inne dzieci to i tak mna siw wszyscy interesowali najbardziej bo mialam najladniejsze swiadectwo, umialam ladnie recytowac (chodzilam na konkursy recytatorskie), umialam tanczyc i ladnie spiewalam wiec moglam sie popisywac do woli juz jako mala dziewczynka big_smile potem jako pelnoletnia nawet na stazach i w pracy ekspresowo zdobywalam sympatie przelozonych wiec nikt mi tego z glowy nie wyperswadowal big_smile big_smile big_smile nawet moj lekarz traktuje mnie inaczej niz innych pacjentow, bo jestem (jego slowa) dzieciatkiem, serduszkiem, sloneczkiem i zdolna dziewczyna big_smile
Wiec opinia niki to dla mnie nic nowego, po prostu. Jestem swiadoma ze tak mysla o mnie ludzie ale lubie swoje zycie takie jakie jest wiec malo mnie to rusza.

344

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:

Bardzo sie przejelam Twoja opinia i ide plakac caly dzien wink
Nie, nie gardze ludzmi. Niektorych po prostu niektorych nie lubie do tego stopnia, ze moga tak sie czuc, zwlaszcza tyczy sie to tych, ktorzy usiluja pouczac innych. Nie jest ich duzo. Na tym forum kilka osob, wiec niewiele big_smile specjalnie dla nich pisalam rozne rzeczy tutaj big_smile
W dziecinstwie wolno mi bylo mowic najrozniejsze nawet najbardziej wredne rzeczy o roznych ludziach i nikt nie zwracal na to uwagi, wazne bylo to jakie mialam wyniki. Dzieciom ktore sa najlepsze w szkole duzo uchodzi plazem i u rodzicow, i u nauczycieli wink do dzis wiem jak wkupic sie w laski niektorych osob od pierwszego dnia big_smile zastosowalam te metode w swojej bylej pracy i stosuje czasem na studiach (jak wiem ze o kims mowi sie "wymagajacy ale ma pupilkow" big_smile ). Nie wolno mi? Wolno. Pozycja uprzywilejowana z gory zagwarantowana. I nie ma NIC wspolnego z tradycyjnym lizanie d**** wink naprawde nic wink a potem mozesz juz miec niewyparzona gebe i wiesz ze duzo ujdzie ci plazem big_smile
Najlepsza jest opinia o mnie opiekuna kola naukowego (facet mnie uwielbia):  "zarozumiala ale zdolna"
big_smile

Nie kłam. Gdybyś się nie przejęła opinią Niki, to byś ją najzwyczajniej zignorowała.

Cyniczna, przeciez ja nawet nie wiem kto to jest (bo skad moge wiedziec) big_smile
Zauwazylam te opinie jako skierowana personalnie do mnie ale ta opinia nie jest w stanie wplynac na moje dzisiejsze samopoczucie.
Ze jestem rozpuszczona? Zawsze bylam i zdaje sobie z tego sprawe big_smile jestem jedyna corka i jedyna wnuczka, do mojego rozpuszczenia duzo dolozyli nauczyciele, teraz wykladowcy i byly pracodawca, nawet obecny facet poglebia moje rozpuszczenie bo na moje wahania nastroj reaguje nadskakiwaniem mi, ewenementem byloby gdybym nie byla rozpuszczona jak dziadowski bicz big_smile nie chodzi o rzeczy materialne ktore dostawalam - chodzi o poswiecanie uwagi i traktowanie jako najwazniejszej - nigdy nie musialam sie tym dzielic.
Jezeli ktos przez pierwsze 6 lat swoich pierwszych wiekszych kontaktow spolecznych (podstawowka) wysluchuje jakim jest zdolnym, madrym, ambitnym, pracowitym dzieckiem i sliczna dziewczynka a widzi jak strofuja inne dzieci (zreszta zasluzenie - nie uczyly sie i byly niegrzeczne), potem przychodzil do domu i wszystko skupialo sie wokol niego, jechal do dziadkow i byl jedyny (a pewnie wiesz ze dziadkowie rozpuszczaja wnuki niemilosiernie nawet jak jest ich 10, to wyobraz sobie co jest przy jednej, zwlaszcza ze dla dziadka i babci wlasnie spelnieniem marzen byla wnuczka - dziewczynka, ojciec tez zawsze chcial coreczke), potem idzie dalej az do studiow i do pracy i wszyscy go chwala to nie moze nie byc egocentrykiem big_smile nawet jak byly rodzinne spotkania gdzie byly inne dzieci to i tak mna siw wszyscy interesowali najbardziej bo mialam najladniejsze swiadectwo, umialam ladnie recytowac (chodzilam na konkursy recytatorskie), umialam tanczyc i ladnie spiewalam wiec moglam sie popisywac do woli juz jako mala dziewczynka big_smile potem jako pelnoletnia nawet na stazach i w pracy ekspresowo zdobywalam sympatie przelozonych wiec nikt mi tego z glowy nie wyperswadowal big_smile big_smile big_smile nawet moj lekarz traktuje mnie inaczej niz innych pacjentow, bo jestem (jego slowa) dzieciatkiem, serduszkiem, sloneczkiem i zdolna dziewczyna big_smile
Wiec opinia niki to dla mnie nic nowego, po prostu. Jestem swiadoma ze tak mysla o mnie ludzie ale lubie swoje zycie takie jakie jest wiec malo mnie to rusza.

I znowu tysiące linijek niepotrzebnego tekstu.
A wystarczyło napisać ''no ok, przejęłam się''.

Cała reszta zbędna jest. Szczególnie te opisy, jak to Cię ludzie lubią i szanują.

345

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Dzieciom ktore sa najlepsze w szkole duzo uchodzi plazem i u rodzicow, i u nauczycieli wink

Chyba tylko u takich co nie mają pojęcia o wychowywaniu żeby inaczej tego nie nazwać. Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę cię nazwać określeniem stosowanym przez mojego ojca, nauczyciela - jesteś porażką pedagogiczną swoich rodziców i nauczycieli.
Tak się składa, że jak nas było trzech braci tak wszyscy lokowaliśmy się w ścisłej czołówce kolejnych szkół do których uczęszczaliśmy i nigdy ale to naprawdę nigdy nie mieliśmy z tego powodu żadnej taryfy ulgowej u rodziców w czymkolwiek. Z prostego powodu, który mi kiedyś matka wyłuszczyła - łaski nie robisz, uczysz się dla siebie, nie dla mnie.

346 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-27 13:19:55)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Nie kłam. Gdybyś się nie przejęła opinią Niki, to byś ją najzwyczajniej zignorowała.

Cyniczna, przeciez ja nawet nie wiem kto to jest (bo skad moge wiedziec) big_smile
Zauwazylam te opinie jako skierowana personalnie do mnie ale ta opinia nie jest w stanie wplynac na moje dzisiejsze samopoczucie.
Ze jestem rozpuszczona? Zawsze bylam i zdaje sobie z tego sprawe big_smile jestem jedyna corka i jedyna wnuczka, do mojego rozpuszczenia duzo dolozyli nauczyciele, teraz wykladowcy i byly pracodawca, nawet obecny facet poglebia moje rozpuszczenie bo na moje wahania nastroj reaguje nadskakiwaniem mi, ewenementem byloby gdybym nie byla rozpuszczona jak dziadowski bicz big_smile nie chodzi o rzeczy materialne ktore dostawalam - chodzi o poswiecanie uwagi i traktowanie jako najwazniejszej - nigdy nie musialam sie tym dzielic.
Jezeli ktos przez pierwsze 6 lat swoich pierwszych wiekszych kontaktow spolecznych (podstawowka) wysluchuje jakim jest zdolnym, madrym, ambitnym, pracowitym dzieckiem i sliczna dziewczynka a widzi jak strofuja inne dzieci (zreszta zasluzenie - nie uczyly sie i byly niegrzeczne), potem przychodzil do domu i wszystko skupialo sie wokol niego, jechal do dziadkow i byl jedyny (a pewnie wiesz ze dziadkowie rozpuszczaja wnuki niemilosiernie nawet jak jest ich 10, to wyobraz sobie co jest przy jednej, zwlaszcza ze dla dziadka i babci wlasnie spelnieniem marzen byla wnuczka - dziewczynka, ojciec tez zawsze chcial coreczke), potem idzie dalej az do studiow i do pracy i wszyscy go chwala to nie moze nie byc egocentrykiem big_smile nawet jak byly rodzinne spotkania gdzie byly inne dzieci to i tak mna siw wszyscy interesowali najbardziej bo mialam najladniejsze swiadectwo, umialam ladnie recytowac (chodzilam na konkursy recytatorskie), umialam tanczyc i ladnie spiewalam wiec moglam sie popisywac do woli juz jako mala dziewczynka big_smile potem jako pelnoletnia nawet na stazach i w pracy ekspresowo zdobywalam sympatie przelozonych wiec nikt mi tego z glowy nie wyperswadowal big_smile big_smile big_smile nawet moj lekarz traktuje mnie inaczej niz innych pacjentow, bo jestem (jego slowa) dzieciatkiem, serduszkiem, sloneczkiem i zdolna dziewczyna big_smile
Wiec opinia niki to dla mnie nic nowego, po prostu. Jestem swiadoma ze tak mysla o mnie ludzie ale lubie swoje zycie takie jakie jest wiec malo mnie to rusza.

I znowu tysiące linijek niepotrzebnego tekstu.
A wystarczyło napisać ''no ok, przejęłam się''.

Cała reszta zbędna jest. Szczególnie te opisy, jak to Cię ludzie lubią i szanują.


Ok, niech Wam bedzie.
Podswiadomie marze o 15 dzieciach, tak naprawde nienawidze kotow, dorabialam jako rzeznik, placze po kazdym komentarzu tutaj bo tak mocno dotykaja mnie one ze nie moge po nocach spac, skonczylam jakas badziewna zawodowke i w zyciu nie bylam na zadnej uczelni, pracuje jako sprzataczka codziennie w ciezkiej harowce po 15 godzin, a po przyjsciu do domu tylko stoje przy garach, od 30 lat nie mialam ksiazki w rekach, nigdy nie napisalam nic swojego, juz ledwo chodze po tej ciezkiej fizycznej pracy przez cale zycie, mam meza ktory codziennie haruje kopiac rowy i musze codziennie przygotowywac mu obiadek i piwo bo mis jest zmeczony bo jak nie to mi strzeli w pysk, moim najwiekszym marzeniem jest wyjazd na jeden dzien na łąke w Pcimiu Dolnym i nowa pralka, bo od 20 lat piore recznie bo mnie nie stac, moje zycie jest zalosne (nawiazuje tez do innego watku w ktorym jedna osobka probowala mi wpierac ze pewnie jestem kims zupelnie innym).
Kłamałam!
Mieliscie racje!
Au revoir!
big_smile

PS polecam wrocic do tematu, bo widze ze bardzo lubicie zajmowac sie moja osoba big_smile


Snake - abstrahujac od rodzicow, ale powiedz mi ze WIEKSZOSC nauczycieli nie faworyzuje zdolnych uczniow. Nie powiesz. Faworyzuje, tak bylo 50 lat temu jak do szkoly chodzili moi rodzice, tak jest do dzis, jak chodza dzieci znajomych. I na pewno masz swiadomosc ze tak jest. Zanim powiesz ze nie kazdy - przeczytaj, ze napisalam WIEKSZOSC. nie kazdy, owszem, wiekszosc tak.

347 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-08-27 13:18:44)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

https://www.youtube.com/watch?v=Y665FJYt9hQ

smile)

a na powaznie - przestanmy karmic trolla i wrocmy do tematu watku.

348

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Mussuka napisał/a:

https://www.youtube.com/watch?v=Y665FJYt9hQ

smile)

a na powaznie - przestanmy karmic trolla i wrocmy do tematu watku.

Sama Wam to poradzilam big_smile

349 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-27 13:26:01)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
Mussuka napisał/a:

https://www.youtube.com/watch?v=Y665FJYt9hQ

smile)

a na powaznie - przestanmy karmic trolla i wrocmy do tematu watku.

Sama Wam to poradzilam big_smile

Na złość babci odmrożę sobie uszy... ;-)
To urocze, ale gdy się ma 15 lat.

Faktycznie, offtop za bardzo się rozwinął.

350

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Dzieciom ktore sa najlepsze w szkole duzo uchodzi plazem i u rodzicow, i u nauczycieli wink

Upośledzonym zapewne.

351

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Full Body Workout napisał/a:
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Dzieciom ktore sa najlepsze w szkole duzo uchodzi plazem i u rodzicow, i u nauczycieli wink

Upośledzonym zapewne.

Zapewne
big_smile big_smile big_smile

352 Ostatnio edytowany przez Snake (2015-08-27 14:27:12)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Snake - abstrahujac od rodzicow, ale powiedz mi ze WIEKSZOSC nauczycieli nie faworyzuje zdolnych uczniow. Nie powiesz. Faworyzuje, tak bylo 50 lat temu jak do szkoly chodzili moi rodzice, tak jest do dzis, jak chodza dzieci znajomych. I na pewno masz swiadomosc ze tak jest. Zanim powiesz ze nie kazdy - przeczytaj, ze napisalam WIEKSZOSC. nie kazdy, owszem, wiekszosc tak.

Zależy co rozumiesz przez faworyzowanie. Jasne, że byłem faworyzowany jeśli można tak nazwać to, że jakiś nauczyciel mniej mnie odpytywał niż innych, bo wiedział, że i tak umiem. Jesli uznasz, że to faworyzowanie, to tak byłem. Za to doskonale pamiętam jak kiedyś jeden z nauczycieli, którego (stosując twoją terminologię) byłem pupilkiem wziął mnie do odpowiedzi, a ja nie umiałem smile Nie wiem czy teraz wciąż jest taki system sprawdzania wiedzy ale wtedy były klasówki czy sprawdziany pisemne, no i na początku lekcji nauczyciel 2-3 osoby przepytywał ustnie np. z materiału, z ostatniego miesiąca. To był właśnie taki ustny sprawdzian, a ja nie umiałem. Coś tam oczywiście się wybroniłem i powinienem wyjść z jakąś oceną dostateczną ale dostałem koncertową lufę za karę. Natomiast żaden nauczyciel nie stosował taryfy ulgowej ze swojego przedmiotu tylko z tego powodu, że z pięciu innych byłem najlepszy. Mój brat był wyczynowym sportowcem, zajmowało mu to masę czasu, reprezentował nie tylko szkołę ale miasto i region i nie miał z tego powodu żadnej taryfy ulgowej. Musiał umieć tak samo jak inni, a czasem wręcz nawet więcej. To była ta pobłażliwość dla zdolnego ucznia.

353

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Z tym faworyzowaniem różnie bywa. Tzn. mi pozwalali na więcej pod kątem hm... no np. nikt się nie czepiał, że się malowałam w gimnazjum, że w podstawówce pierwszy raz zafarbowałam włosy i to na żarówiastą czerwień, ze nosiłam długie, wiszące kolczyki - a wszystkim innym zabraniali. Raz tylko się pojawił temat, że to dlatego, że się dziewczyny skupiają na wyglądzie zamiast na nauce. Więc jeśli ktoś wychodził z takiego założenia, to raczej musiałby być debilem, żeby jako przykład tej cierpiącej nauki wskazywać najlepszą uczennicę. Nie czepiali się mnie też o wagary - tzn. oczywiście były odnotowane nieobecności, oczywiście mama była informowana, ale co z tego, skoro nadal nie miałam żadnych zaległości. Nawet w ilości ocen, bo na sprawdziany itd. przychodziłam zawsze, odpuszczałam sobie lekcje, które sama uznałam za "niekoniecznie przydatne", czyli kolejna powtórka na przykład. Osoby z gorszymi stopniami były ścigane i za wagary, i za makijaż, i za kolczyki.
Z drugiej strony nie było takiego faworyzowania w hmm... codziennym podejściu. Nie ćwierkano specjalnie nade mną ani nic, a oceniana byłam zdecydowanie surowiej. Tzn. nie chodzi o to, że za jeden błąd dostawałam 1, tylko że miałam wyższe wymagania do spełnienia na dobrą ocenę. Np. wszyscy mieli do zrobienia zadanie jakieś tam, a ja dostawałam inne albo więcej. Albo np. wszyscy mieli na 5 zadanie z jakiegoś tam zestawu, a na 6 - z innego. Ja z tego innego miałam na 5, a 6 mogłam dostać za coś, co nauczyciel sam określił, że będzie dla mnie wyzwaniem. Wszyscy się mogli nauczyć fragmentu o min. długości ileś tam wersów, ja 3 razy więcej. Ale to akurat było dla mnie motywujące.

354 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-27 20:43:43)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Snake - abstrahujac od rodzicow, ale powiedz mi ze WIEKSZOSC nauczycieli nie faworyzuje zdolnych uczniow. Nie powiesz. Faworyzuje, tak bylo 50 lat temu jak do szkoly chodzili moi rodzice, tak jest do dzis, jak chodza dzieci znajomych. I na pewno masz swiadomosc ze tak jest. Zanim powiesz ze nie kazdy - przeczytaj, ze napisalam WIEKSZOSC. nie kazdy, owszem, wiekszosc tak.

Zależy co rozumiesz przez faworyzowanie. Jasne, że byłem faworyzowany jeśli można tak nazwać to, że jakiś nauczyciel mniej mnie odpytywał niż innych, bo wiedział, że i tak umiem. Jesli uznasz, że to faworyzowanie, to tak byłem. Za to doskonale pamiętam jak kiedyś jeden z nauczycieli, którego (stosując twoją terminologię) byłem pupilkiem wziął mnie do odpowiedzi, a ja nie umiałem smile Nie wiem czy teraz wciąż jest taki system sprawdzania wiedzy ale wtedy były klasówki czy sprawdziany pisemne, no i na początku lekcji nauczyciel 2-3 osoby przepytywał ustnie np. z materiału, z ostatniego miesiąca. To był właśnie taki ustny sprawdzian, a ja nie umiałem. Coś tam oczywiście się wybroniłem i powinienem wyjść z jakąś oceną dostateczną ale dostałem koncertową lufę za karę. Natomiast żaden nauczyciel nie stosował taryfy ulgowej ze swojego przedmiotu tylko z tego powodu, że z pięciu innych byłem najlepszy. Mój brat był wyczynowym sportowcem, zajmowało mu to masę czasu, reprezentował nie tylko szkołę ale miasto i region i nie miał z tego powodu żadnej taryfy ulgowej. Musiał umieć tak samo jak inni, a czasem wręcz nawet więcej. To była ta pobłażliwość dla zdolnego ucznia.


Nie, nie to rozumiem przez faworyzowanie. Oceniana byłam normalnie, wymagali ode mnie dużo, ale też poświęcali mi więcej czasu. Śmieszne to było, że pani z angielskiego pracowała ze mną bo chodziłam na konkursy wojewódzkie a na resztę klasy miała przez miesiąc totalnie wyrąbane big_smile
Wymagali ode mnie więcej niż od innych, a jako że sprostałam wymaganiom (nie zdarzało mi się takie nieprzygotowanie tongue to mnie uwielbiali big_smile )
Ale przymykali oko na moje zachowanie. Włosy farbuję od 2 gimnazjum, malowałam się od 1 gimnazjum. NIKT nigdy nie zwrócił mi uwagi, nauczycielka mówiła że maluję się delikatnie, mimo że niektóre malowały się delikatnie a i tak się ich czepiały big_smile Wtedy był boom na noszenie mundurków - ja jedna nie nosiłam i nie miałam z tego powodu ŻADNYCH konsekwencji. W gimnazjum na lekcjach polskiego mogłam zrobić dosłownie wszystko bo kobieta była we mnie zakochana big_smile Nie przeszkadzało jej nawet to że z koleżanką napisałyśmy o niej personalnie jakiś głupi wierszyk który znalazła - u mnie zrzuciła to na głupi pomysł, a jej dowalała regularnie big_smile
Powiedziałam kiedyś w podstawówce do jednej niezbyt kumatej dziewczyny (w 5 klasie NIE UMIAŁA CZYTAĆ) "Ty jesteś dziwka" (tak, dawała się obmacywać chłopakom z gimnazjum, pochodziła z patologicznej rodziny, wyrosła na puszczalską, więc nie było to twierdzenie z powietrza). Ona się poszła poskarżyć. A ja do nauczycielki "ale proszę pani, ja powiedziałam że ona jest dziwna...". Myślisz że komu uwierzyła nauczycielka? Dziewczynie która była zagrożona z każdego przedmiotu,   składała sylaby i przeczytanie 1 strony było dla niej mordęgą nie do przeskoczenia, która zadawała się z największymi chuliganami z gimnazjum, popalała papierosy i była niewychowana, czy swojej pupilce?
Tak oto byłam faworyzowana - w ten sposób, że wszystko uchodziło mi na sucho.

Dokładnie, osoby z gorszymi ocenami były ścigane za takie "przewinienia".
A w domu jak w domu, nauczyłam się mieć niewyparzoną gębę big_smile Na moich rodzicach nie robiło wrażenia to że już jako 10-latka mówiłam ostro o innych ludziach (nauczyli mnie tylko żeby nie mowić tego przy tych ludziach bezpośrednio) - w domu mogłam mówić że ktoś jest debilem, idiotą, kretynem, że jest głupi itd. Na nikim wrażenia nie robiło. big_smile

355 Ostatnio edytowany przez Snake (2015-08-27 21:13:30)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

A w domu jak w domu, nauczyłam się mieć niewyparzoną gębę big_smile Na moich rodzicach nie robiło wrażenia to że już jako 10-latka mówiłam ostro o innych ludziach (nauczyli mnie tylko żeby nie mowić tego przy tych ludziach bezpośrednio) - w domu mogłam mówić że ktoś jest debilem, idiotą, kretynem, że jest głupi itd. Na nikim wrażenia nie robiło. big_smile

Ej no nie przejmuj się. Taki przypadek społecznego awansu już dawno opisano dość celnym powiedzeniem "człowiek ze wsi wyjdzie ale wieś z człowieka nigdy". Przeważnie to mija w 4-5 pokoleniu ale tego ci akurat nie mogę obiecać, bo tych pokoleń nie planujesz. Za to rośnie mój podziw dla moich dziadków. Wiesz, mój dziadek pochodził z rodziny wielodzietnej, chłopskiej. Pradziadek był dość majętnym chłopem, miał 2 żony, łącznie spłodził 12 dzieci. Co nie zmieniało faktu, że dziadek mając lat 12 musiał się wyprowadzić z domu, bo był już wystarczająco duży aby pracować na siebie. Dziadek własną ciężką pracą zdobył rozmaite wykształcenie. Był stolarzem, ślusarzem, mechanikiem, kolejarzem aż w końcu otworzył własną fabryczkę maszyn i w przededniu wojny w wieku 35 lat był człowiekiem majętnym. Po wojnie kupił kamienicę w której się wychowałem, dziadkowie zawsze mieli wokół siebie w ciul książek, od małego sprawdzali jak wnukom idą postępy w czytaniu. I wiesz, że tak wychowali swoje dzieci, a one swoje, że na nikogo nie wolno było powiedzieć, że jest głupi, taki czy owaki? Raz jeden w 2 klasie podstawówki powiedziałem w szkole, że jedna koleżanka i jej matka są jacyś tam, nie ważne smile Ojca wzywali do szkoły, a ja próbowałem jeszcze w domu dyskutować z rodzicami na ten temat, bo obiektywnie rzecz biorąc miałem rację smile Za ten sposób nazywania innych ludzi dostałem taki zestaw prac, że odechciało mi się na zawsze. No ale to widać była stara, przedwojenna szkoła...

356

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Snake, ale czy to zawsze będzie dobre?

Pamiętam, że moja mama mówiła, że miała jakiś "zatarg" z wychowawczynią dlatego, że nosiła plakietkę z napisem "nienawidzę szkoły" po niemiecku. Czy to powód, żeby robić szum? Zwłaszcza, że moja mama nie była taka jak ja na przykład, zawsze była wzorowa z zachowania, grzeczna, no taki ideał. Tylko plakietkę założyła. wink

Ja bym chyba nie chciała zakazywać swojego zdania, nawet jeśli będzie nieprzychylne. I nie mówię tutaj o sobie, bo jestem na tyle dorosła, że nikt mi niczego nie zabroni. Ale ogólnie - nie chciałabym zabraniać swojemu dziecku wyrażania opinii o nauczycielu, bo ono faktycznie może mieć rację. Pamiętam sytuację ze swojego WF-u. Dialog mojej koleżanki z nauczycielką:

- Dobrze, to teraz 16 basenów kraulem.
- Ale ja nie umiem pływać...
- No to płyń 8.

Serio, gdyby mama stwierdziła, że nie mam racji, wyrażając swoją opinię na temat tępoty nauczycielki, to chyba bym w nią zwątpiła. A to w dodatku była koleżanka mamy. Mama powiedziała tylko, że ją lubi, ale... No i generalnie przyznała mi rację. Zawsze będę przeciwna uznawaniu czyjejś nieomylności wyłącznie ze względu na stanowisko czy coś tam. Uczeń też może zauważyć, że nauczyciel zachowuje się idiotycznie.

357

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Eileen napisał/a:

Snake, ale czy to zawsze będzie dobre?

Przeważnie zawsze. Takie ćwiczenie intelektualne żeby znaleźć 100 sposób na wyrażenie swojego zdania o kimś nie używając prostackiego - ale on jest głupi. Przydaje się też w życiu. Na przykład miałem kiedyś taką sytuację, że powinienem jednemu osobnikowi dać w mordę ale nie mogłem, bo okoliczności powodowały, że bardzo nie wypadało. Mogłem mu powiedzieć, że jest głupi, bo był faktycznie ale to zrównywałoby mnie w zasadzie z jego poziomem. Korzystając z opanowanych umiejętności prowadzenia konwersacji wykazałem wszystkim wokół, że on faktycznie jest głupi ale nie użyłem tego słowa ani razu. Piana na ustach, faceta musiało powstrzymywać kilka osób. Oczywiście, że i ja potrafię powiedzieć o kimś brzydko, bo jak się poniewczasie okazało mam jednak czasem szybki język. Raz to powiedziałem "co tam pier..... głupi ch....." do jednego gościa, a akurat on szedł z dwoma kolegami, a ja byłem sam lol

358

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Hm... ja chyba wiem, o co Ci chodzi, ale... nie do końca się z tym zgadzam. Tzn. tak, uwielbiam osoby, które wyrażą swoje negatywne zdanie o innych, nie obrażając ich wprost (podobno Kochanowski umiał "pocisnąć" komuś tak, że wszyscy się śmiali, a delikwent nie wiedział, o co chodzi tongue), ale nie przesadzałabym w tym aż tak bardzo. Bo jasne, że nie powiem np. nauczycielce czy jakiejś dalszej znajomej wprost, że jest głupia, ale mamie mogę - bo to taka sama informacja, jakbym powiedziała, że jest inteligentna. Znaczy, ten sam eee... rodzaj informacji? tongue

359

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Sporo nauczycieli w jakimś stopniu kogoś lubi bardziej, czasem faworyzują, ale też jest sporo nauczycieli, którzy potrafią być obiektywni, nawet jak nie całkowicie, bo każdy z nas jest człowiekiem i może się pomylić, to jednak chociaż w miarę obiektywni. Dla mnie to nic dobrego, że u Ciebie nauczycielki tak bardzo Cię faworyzowały. Dla mnie to co opisujesz to już bardzo duże faworyzowanie i niesprawiedliwie z ich strony wobec uczniów. U nas zdarzyło się, że nauczyciel możliwe, że kogoś lubił bardziej, ale aż takich sytuacji to nie było i moim zdaniem to dobrze. Warto by w dzieciach zaszczepiać prawidłowe poczucie własnej wartości, ale nie na zasadzie, że dziecko jest lepsze od innych, bo widzę, że u Ciebie tak zaszczepili no i nie ukrywam, moim zdaniem to nie jest dobre. Przez to za bardzo patrzysz na ludzi z góry, piszę tak po prostu obiektywnie, mimo że Cię lubię jak pisałam. No, ale tutaj obiektywnie tak uważam. U nas np jak były mundurki to musiał nosić je każdy i nie było od tego wyjątku, bo bardzo dobrze się uczył. Mundurki to w sumie średnia sprawa moim zdaniem, ale było tutaj chociaż sprawiedliwie. No, a to, że powiedziałaś do tej dziewczyny "dziwko" to też nic fajnego, bo popatrz sama pisałaś, że dzieci bywają okrutne i że współczujesz mi, że byłam wyśmiewana. No, ale Ty też nieładnie zachowałaś się wobec tej dziewczyny. Ja wiem co to znaczy docinki, więc tym bardziej nikomu, bym nie docinała. A jej styl życia to jej sprawa i tak, a nie powód, by docinać jej, tak się odzywać. To, że ktoś jest rozwiązły, to ok, sama taka nie jestem, ale to nie zmienia faktu, że nie jestem uprawniona, by mówić tej osobie, że jest "dziwką", bo to niczego nie wnosi.

360

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Myślałam, że to do mnie, dopóki nie przeczytałam o dziwce. big_smile

Tak czy inaczej, ja w liceum miałam mundurki i to nie był dla mnie problem - poszłam do LO z mundurkami, mój wybór, więc noszę. Ale w gimnazjum ubiór/makijaż nie były w żaden sposób no... określone prawnie. Może, jeśli nauczyciel wytłumaczyłby to jakoś sensownie, to bym się dostosowała. Ale jeśli wychodził od tego, że umalowana dziewczyna skupia się na makijażu, a nie na nauce, to raczej nie wezmę tego do siebie. I nie chodzi o zarozumialstwo czy coś, ale kurde, jeśli byłam 13-latką i ktoś mi mówił, że jak się umaluję, to się będę gorzej uczyć, to dla mnei było to po prostu idiotyczne. Niech się skupi na tych niepomalowanych, co zdają ledwo (albo i nie zdają) z klasy do klasy, a odczepi ode mnie, skoro wygrywam konkurs za konkursem. Albo niech znajdzie lepsze argumenty mówiące o tragediach płynących z makijażu. ^^

361 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-27 22:29:52)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Eileen napisał/a:

Myślałam, że to do mnie, dopóki nie przeczytałam o dziwce. big_smile

Tak czy inaczej, ja w liceum miałam mundurki i to nie był dla mnie problem - poszłam do LO z mundurkami, mój wybór, więc noszę. Ale w gimnazjum ubiór/makijaż nie były w żaden sposób no... określone prawnie. Może, jeśli nauczyciel wytłumaczyłby to jakoś sensownie, to bym się dostosowała. Ale jeśli wychodził od tego, że umalowana dziewczyna skupia się na makijażu, a nie na nauce, to raczej nie wezmę tego do siebie. I nie chodzi o zarozumialstwo czy coś, ale kurde, jeśli byłam 13-latką i ktoś mi mówił, że jak się umaluję, to się będę gorzej uczyć, to dla mnei było to po prostu idiotyczne. Niech się skupi na tych niepomalowanych, co zdają ledwo (albo i nie zdają) z klasy do klasy, a odczepi ode mnie, skoro wygrywam konkurs za konkursem. Albo niech znajdzie lepsze argumenty mówiące o tragediach płynących z makijażu. ^^

A nie, do Kammiś, tylko nie napisałam tego.

Mundurki miałam w gimnazjum. Tzn mundurki za dużo powiedziane, po prostu kamizelkę jeansową. No, ale tak ogólnie napisałam "mundurki". Nie było to też jakieś złe, ale rozumiem też, że może przeszkadzać. Współczuję innemu rocznikowi, którzy mieli kamizelki takie ciepłe, gorzej w lato big_smile Z tym, że na szczęście chyba wtedy musieli potem je mieć na początku na sobie, a potem mogli zdjąć, bo wiadomo gorąco w lato już, te gorące dni np jak były. No tak, makijaż nie jest tragedią, nie oznacza to, że ktoś nie skupia się na nauce. Moim zdaniem bardziej powinno chodzić o umiar, bo jak dziewczyna przyjdzie naprawdę mocno umalowana, nie, że z umiarem, że do szkoły nie bardzo przyjść mocno umalowaną tak samo jak w mini, no ale to kwestia też kultury osobistej moim zdaniem. Lekki makijaż to jeszcze co innego. No chyba, że w regulaminie szkoły jest o tym, by się nie malować, to jednak wtedy moim zdaniem lepiej albo tego nie robić albo zmienić szkołę, bo wtedy z tym się nie wygra.

362

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Snake - abstrahujac od rodzicow, ale powiedz mi ze WIEKSZOSC nauczycieli nie faworyzuje zdolnych uczniow. Nie powiesz. Faworyzuje, tak bylo 50 lat temu jak do szkoly chodzili moi rodzice, tak jest do dzis, jak chodza dzieci znajomych. I na pewno masz swiadomosc ze tak jest. Zanim powiesz ze nie kazdy - przeczytaj, ze napisalam WIEKSZOSC. nie kazdy, owszem, wiekszosc tak.

Zależy co rozumiesz przez faworyzowanie. Jasne, że byłem faworyzowany jeśli można tak nazwać to, że jakiś nauczyciel mniej mnie odpytywał niż innych, bo wiedział, że i tak umiem. Jesli uznasz, że to faworyzowanie, to tak byłem. Za to doskonale pamiętam jak kiedyś jeden z nauczycieli, którego (stosując twoją terminologię) byłem pupilkiem wziął mnie do odpowiedzi, a ja nie umiałem smile Nie wiem czy teraz wciąż jest taki system sprawdzania wiedzy ale wtedy były klasówki czy sprawdziany pisemne, no i na początku lekcji nauczyciel 2-3 osoby przepytywał ustnie np. z materiału, z ostatniego miesiąca. To był właśnie taki ustny sprawdzian, a ja nie umiałem. Coś tam oczywiście się wybroniłem i powinienem wyjść z jakąś oceną dostateczną ale dostałem koncertową lufę za karę. Natomiast żaden nauczyciel nie stosował taryfy ulgowej ze swojego przedmiotu tylko z tego powodu, że z pięciu innych byłem najlepszy. Mój brat był wyczynowym sportowcem, zajmowało mu to masę czasu, reprezentował nie tylko szkołę ale miasto i region i nie miał z tego powodu żadnej taryfy ulgowej. Musiał umieć tak samo jak inni, a czasem wręcz nawet więcej. To była ta pobłażliwość dla zdolnego ucznia.


Nie, nie to rozumiem przez faworyzowanie. Oceniana byłam normalnie, wymagali ode mnie dużo, ale też poświęcali mi więcej czasu. Śmieszne to było, że pani z angielskiego pracowała ze mną bo chodziłam na konkursy wojewódzkie a na resztę klasy miała przez miesiąc totalnie wyrąbane big_smile
Wymagali ode mnie więcej niż od innych, a jako że sprostałam wymaganiom (nie zdarzało mi się takie nieprzygotowanie tongue to mnie uwielbiali big_smile )
Ale przymykali oko na moje zachowanie. Włosy farbuję od 2 gimnazjum, malowałam się od 1 gimnazjum. NIKT nigdy nie zwrócił mi uwagi, nauczycielka mówiła że maluję się delikatnie, mimo że niektóre malowały się delikatnie a i tak się ich czepiały big_smile Wtedy był boom na noszenie mundurków - ja jedna nie nosiłam i nie miałam z tego powodu ŻADNYCH konsekwencji. W gimnazjum na lekcjach polskiego mogłam zrobić dosłownie wszystko bo kobieta była we mnie zakochana big_smile Nie przeszkadzało jej nawet to że z koleżanką napisałyśmy o niej personalnie jakiś głupi wierszyk który znalazła - u mnie zrzuciła to na głupi pomysł, a jej dowalała regularnie big_smile
Powiedziałam kiedyś w podstawówce do jednej niezbyt kumatej dziewczyny (w 5 klasie NIE UMIAŁA CZYTAĆ) "Ty jesteś dziwka" (tak, dawała się obmacywać chłopakom z gimnazjum, pochodziła z patologicznej rodziny, wyrosła na puszczalską, więc nie było to twierdzenie z powietrza). Ona się poszła poskarżyć. A ja do nauczycielki "ale proszę pani, ja powiedziałam że ona jest dziwna...". Myślisz że komu uwierzyła nauczycielka? Dziewczynie która była zagrożona z każdego przedmiotu,   składała sylaby i przeczytanie 1 strony było dla niej mordęgą nie do przeskoczenia, która zadawała się z największymi chuliganami z gimnazjum, popalała papierosy i była niewychowana, czy swojej pupilce?
Tak oto byłam faworyzowana - w ten sposób, że wszystko uchodziło mi na sucho.

Dokładnie, osoby z gorszymi ocenami były ścigane za takie "przewinienia".
A w domu jak w domu, nauczyłam się mieć niewyparzoną gębę big_smile Na moich rodzicach nie robiło wrażenia to że już jako 10-latka mówiłam ostro o innych ludziach (nauczyli mnie tylko żeby nie mowić tego przy tych ludziach bezpośrednio) - w domu mogłam mówić że ktoś jest debilem, idiotą, kretynem, że jest głupi itd. Na nikim wrażenia nie robiło. big_smile

Wybacz Kammis ale masz o sobie kosmiczne mniemanie, ze jaka to ty fantastyczna jestes i jak kazdy cie uwielbia ale jestes niewychowana i bezczelna, nie masz szacunku do innych, watpie by ktokolwiek uwielbial niewychowanych wpatrzonych w siebie bostw, jak mozesz tak traktowac ludzi? Wybacz ale na tym twoim krystalicznym obliczu jest pelno rys i to konkretnych. Wiem ze masz to w nosie co ktos o tobie sadzi ale miloby bylo gdybys choc troche wziela te slowa do siebie. Nie bylas pepkiem swiata, nie jestes i nie bedziesz i pamietaj ze to jak ty traktujesz innych tak inni tez beda ciebie traktować

363

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Umówmy się, że w sieci każdy stara się być taki jaki w realu nigdy nie będzie. Ta cała kammiś jest tego podręcznikowym przykładem.

364 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-28 00:08:40)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Truskaweczko - ale to co jej powiedziałam to była forma obrony. Ona nie była grzecznym, prześladowanym dzieckiem tylko największą chuliganicą w całej klasie. Powiedziałam jej to, dopiero jak ona czepiała się mnie przez długi czas. Sama w ogóle się nie odzywałam pierwsza.

Nie uważam siebie za bóstwo, bo jak każda baba mam kompleksy różnorakie. Śmiem twierdzić, że jestem wymagająca wobec siebie i surowa dla samej siebie - kto mnie zna, ten wie. Przykład - ze wszystkiego siebie rozliczam ostro. I mam wypunktowane rzeczy które powinnam w sobie poprawić. Są dziesiątki osób które uważam za lepsze od siebie.
Zaczynam być taka jak tutaj TYLKO wtedy, kiedy ktoś usiłuje mi wmówić, jaka być powinnam albo mnie pouczać jak niektóre z dziewczyn, bo powiedziałam coś tam. Wtedy robię się hiper wredna i hiper zarozumiała. Jedyna sytuacja.
Dlatego nigdy nie byłabym taka np. dla Truskaweczki, Eileen i wielu innych osób tutaj i nie odpowiedziałabym im tak, jak odpowiadałam niektórym, mimo że mają inne zdanie na różne tematy. Ja generalnie jestem grzeczna, póki ktoś mojej granicy - masz coś robić, bo tak - nie przekroczy. Wtedy przestaję być miła.
Liczę się z opinią NIEKTÓRYCH ludzi, a nie z założenia wszystkich.

Truskaweczko - moim zdaniem takie bardzo mocne malowanie się to brak gustu nawet jak się ma lat 20,30,40.
Można przecież nałożyć wszystko - podkład, puder, róż, cień, tusz, błyszczyk i wyglądać naturalnie. Zależy od kolorów.

365

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Kammis nie chodzi o to ze masz byc taka czy inna bo ktos tak sobie zazyczyl jestes taka jaka chcesz byc tylko chodzi o szacunek do innych bo rozumiem ze dziewczyna sie ciebie czepiala czy ze zachowywala sie powiedzmy nieodpowiednio ale nazwanie jej w ten sposob to troche niskie bylo i sprowadzila cie na ten moment do swojego poziomu

366 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-28 01:37:05)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kasia2303 napisał/a:

Kammis nie chodzi o to ze masz byc taka czy inna bo ktos tak sobie zazyczyl jestes taka jaka chcesz byc tylko chodzi o szacunek do innych bo rozumiem ze dziewczyna sie ciebie czepiala czy ze zachowywala sie powiedzmy nieodpowiednio ale nazwanie jej w ten sposob to troche niskie bylo i sprowadzila cie na ten moment do swojego poziomu

Ale ja miałam KILKA LAT!!!
Nie bede sie tłumaczyć, miec wyrzutów czy rozmyślać o czymś co było jakieś 14 lat temu jak byłam MAŁYM GŁUPIM (wszystkie dzieciaki są głupie, wiec ja też byłam tongue ) DZIECIAKIEM.
Po co mam rozmyślać o tym że w podstawówce zachowałam się nieodpowiednio?
Dzisiaj nie mówię nikomu że jest dziwką, bo jestem stara, więc po co mam myśleć o czymś co zrobiłam jako dzieciak?

367 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-28 02:49:52)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Kammiś, no jakbyś od razu napisała, że czepiała się Ciebie, to wydźwięk byłby inny. No bo tak to po prostu można było pomyśleć, że powiedziałaś do niej dlatego, bo tak żyje, a nie dlatego, że Tobie coś zrobiła. Także można było pomyśleć, że masz pogardę, bo ktoś inny od Ciebie, no ale skoro sama się Ciebie czepiała, to jest to bardziej zrozumiałe. Tylko właśnie skoro teraz Cię to bawi, to można też pomyśleć, że teraz też byś tak zrobiła, a czasem lepiej olać albo powiedzieć coś delikatniej, ale też stanowczo. Niemniej w sumie może to być tylko odczucie i może być tak, że teraz byś tak już nie zrobiła. Oceniamy po tym co piszemy, bo tutaj na forum innej możliwości nie ma, ale jak widać czasem można źle się zrozumieć smile

No racja, chyba, że ktoś artystyczne robi takie mocne makijaże, wtedy moim zdaniem czasem to wygląda bardzo fajnie. No, ale dużo osób robi mocny makijaż, taki po prostu ala solarka, do samych tych osób nic nie mam, ale no tak, nie wygląda to moim zdaniem zbyt ładnie. No chociaż ich gust, ich sprawa, więc wiadomo nie wtrącam się oczywiście. Niemniej też uważam, że najładniej wyglądają delikatne makijaże albo nawet jak piszesz, że dziewczyna użyła wprawdzie sporo kosmetyków, ale nie rzuca się to w oczy jak mocny makijaż, jest zrobione odpowiednio, więc wygląda tak, że uroda jest podkreślona, ale nie ma przesady, że od razu widzisz każdą nałożoną warstwę. No i pewnie, to wygląda tak fajnie niezależnie od wieku, a zwłaszcza jak ktoś starszy, to tym mniej podobno warto używać, zwłaszcza krzykliwych barw, bardziej stonowane, bo to może optycznie odjąć lat. No, ale to wiadomo nas jeszcze nie dotyczy, ale na przyszłość warto wiedzieć. No, ale tak podobno jest.

Dobranoc smile

368

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
truskaweczka19 napisał/a:

Mundurki miałam w gimnazjum. Tzn mundurki za dużo powiedziane, po prostu kamizelkę jeansową. No, ale tak ogólnie napisałam "mundurki". Nie było to też jakieś złe, ale rozumiem też, że może przeszkadzać. Współczuję innemu rocznikowi, którzy mieli kamizelki takie ciepłe, gorzej w lato big_smile Z tym, że na szczęście chyba wtedy musieli potem je mieć na początku na sobie, a potem mogli zdjąć, bo wiadomo gorąco w lato już, te gorące dni np jak były. No tak, makijaż nie jest tragedią, nie oznacza to, że ktoś nie skupia się na nauce. Moim zdaniem bardziej powinno chodzić o umiar, bo jak dziewczyna przyjdzie naprawdę mocno umalowana, nie, że z umiarem, że do szkoły nie bardzo przyjść mocno umalowaną tak samo jak w mini, no ale to kwestia też kultury osobistej moim zdaniem. Lekki makijaż to jeszcze co innego. No chyba, że w regulaminie szkoły jest o tym, by się nie malować, to jednak wtedy moim zdaniem lepiej albo tego nie robić albo zmienić szkołę, bo wtedy z tym się nie wygra.

Ja w liceum miałam marynarki. Znaczy, dziewczyny - żakiet, chłopcy - marynarka. Jak było gorąco, mogliśmy zamiast tego białe bluzki. Ale mi się bardzo podobało podejście w moim liceum. Było takie, jak do dorosłych na studiach mniej więcej. Jeśli ktoś nosił mundurek, mógł się ubierać, malować tak, jak chciał. Była jedna dziewczyna, która miała na głowie tęczę. Nosiła takie noo... roztrzepane włosy we wszystkich kolorach. Nawet fajnie to wyglądało do ciemnego, jednolitego mundurka. I nikt się jej nie czepiał. Tak samo tych, co mieli kolczyki, dredy, czy co tam można jeszcze wymyślić. Nikt już nie snuł dramatycznych historii o tym, że jak mam balejaż i się umaluję, to się to odbije na mojej nauce. big_smile

Nie wiem, czy się malowałam mocno czy lekko. Na pewno nie miałam nigdy takiej typowej tapety na twarzy, usta też raczej zawsze mam delikatnie tylko podkreślone, za to mocno maluję oczy. Bo tak mi się podoba i już! big_smile Smokey eyes to mój standardowy makijaż, ale to też można zrobić z różnym natężeniem, więc wydaje mi się, że nie przesadzałam. W gimnazjum zresztą dopiero z tym zaczynałam, do szkoły chyba miałam tylko zwykłe czarne kreski + tusz. Dopiero w liceum się przerzuciłam na smokey w pełni. ;p

369

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

No to elegancko na pewno wyglądałyście w żakietach wink O ile nie były brzydkie, to tak właśnie elegancko wink Z jednej strony na co dzień nie lubię eleganckich ubrań, tylko raczej luz- co nie znaczy dresy, więc wolę bluzkę, jeansy, ale no jak żakiet to jeszcze można przeżyć, gorzej jakby cały mundurek był, no albo cały taki bardzo elegancki, no dziwnie bym się czuła, zwłaszcza na początku. Aha rozumiem, no czyli trzymali się tych mundurków, zasady były jasne, a przy tym jak ktoś przestrzegał, to widać było dla nich, że się stara, więc do makijażu nic nie mieli. No i fajnie wink No bo fakt, że nauczyciele czasem przesadzają.

Ok rozumiem. No tak, wiele dziewczyn podkreśla oczy, no ale właśnie teraz tyle dziewczyn umalowanych, że i tak to tak nie rzuca się w oczy może nawet nauczycielom i ok. No i wygląda ładnie. No na pewno miałaś dobry gust, wiadomo co innego tak, co innego naprawdę bardzo mocny makijaż, mini czy coś takiego. Mnie kiedyś zaskoczyło, że według jakiejś kobiety na blogu w Internecie jej zdaniem nawet niekulturalne jest malowanie paznokci, nawet na normalne kolory czy jakieś wzorki na paznokciach na studiach! Ona uczy na studiach i uważa, że to brak kultury. No to już mnie zaskoczyło. No, ale widocznie patrzy im nawet na paznokcie. Tzn chyba nie wyprasza, ale uważa, że to źle. No na studiach to mnie takie podejście dziwi.

370

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
truskaweczka19 napisał/a:

No to elegancko na pewno wyglądałyście w żakietach wink O ile nie były brzydkie, to tak właśnie elegancko wink Z jednej strony na co dzień nie lubię eleganckich ubrań, tylko raczej luz- co nie znaczy dresy, więc wolę bluzkę, jeansy, ale no jak żakiet to jeszcze można przeżyć, gorzej jakby cały mundurek był, no albo cały taki bardzo elegancki, no dziwnie bym się czuła, zwłaszcza na początku. Aha rozumiem, no czyli trzymali się tych mundurków, zasady były jasne, a przy tym jak ktoś przestrzegał, to widać było dla nich, że się stara, więc do makijażu nic nie mieli. No i fajnie wink No bo fakt, że nauczyciele czasem przesadzają.

Ok rozumiem. No tak, wiele dziewczyn podkreśla oczy, no ale właśnie teraz tyle dziewczyn umalowanych, że i tak to tak nie rzuca się w oczy może nawet nauczycielom i ok. No i wygląda ładnie. No na pewno miałaś dobry gust, wiadomo co innego tak, co innego naprawdę bardzo mocny makijaż, mini czy coś takiego. Mnie kiedyś zaskoczyło, że według jakiejś kobiety na blogu w Internecie jej zdaniem nawet niekulturalne jest malowanie paznokci, nawet na normalne kolory czy jakieś wzorki na paznokciach na studiach! Ona uczy na studiach i uważa, że to brak kultury. No to już mnie zaskoczyło. No, ale widocznie patrzy im nawet na paznokcie. Tzn chyba nie wyprasza, ale uważa, że to źle. No na studiach to mnie takie podejście dziwi.

Nie mialaby prawa wyprosic.
U mnie na wydziale by to nie przeszlo, zaraz by poszla skarga do rektora.
Na studiach sa dorosli ludzie. Moga sobie przychodzic z takimi paznokciami jakimi chca. My mamy na wydziale studenta - chlopaka - z zielonymi wlosami. Uchodzi za dziwaka wsrod studentow bo u nas raczej klasycznie i "sztywno" jak to na wydzialach prawa big_smile (nie ze w garsonkach, ale ludzie ubieraja sie raczej podobnie, nie ma subkultur, nie ma artystow) ale nikt mu nikt nigdy nie powiedzial, bo nie ma takiego prawa. Myslec moze sobie co chce. 
W regulaminach uczelni nie ma slowa o wygladzie.
A uwazac sobie moze pani adiunkt co chce. Dyskryminowac prawa nie ma.

371

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

A uwazac sobie moze pani adiunkt co chce. Dyskryminowac prawa nie ma.

Mieć pupilków też nie ma prawa, bo to nierówne traktowanie ale jak twierdzisz zjawisko pupilka było, jest i będzie smile To ta pani adiunkt może mieć pupilka i anty pupilka. Ma dość narzędzi aby takiemu studentowi czy uczniowi, którego ubiór, malowanie jej przeszkadza dopiec i nie będzie żadnej podstawy do skargi smile

372

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Kamis badz sobie taka cudowna dalej w swoim mniemaniu ok
ale widac tutaj pogarde i  lekceważenie innych ludzi tylko dlatego ze ktos pracuje fizycznie
nie swiadczy to o tobie nqjlepiej.
Mam wrażenie ze im bardziej tak nas przekonujesz o tym jak jestes wyjatkowa to tym bardziej jest inaczej w twoim realnym zyciu. Bo po co sie tak wywyzszasz ,chwalisz?

373

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Oho, nastepna ktora lubi poruszac temat mojej osoby big_smile big_smile big_smile
Najbardziej zabawna rzecz - sam zdazysz dawno zapomniec ze cos napisales, ludzie beda ciagnac temat przez tydzien bo nie maja nic ciekawszego do roboty big_smile big_smile big_smile

Nie mam nic do pracy fizycznej. Uwazam ze jest ona swietna jako oderwanie od pracy umyslowej. Na przyklad moj ojciec jak ma wolne to z wielka pasja pielegnuje ogrod. Przycinanie krzewow to zajecie fizyczne. Ja z kolei lubie sprzatac. Ale nie czynie z tego sposobu na zycie.

Mariola - ja sie raczej nabijam z niektorych osob tutaj big_smile

Snake, oczywiscie, powiem wiecej - dyskryminacja posrednia tongue Z tym ze taka pani adiunkt musialaby sie na pol roku uwziac big_smile chodzi o to ze nie wolno jej nic zrobic bezposrednio, tak jak to czynia w durnowatych szkolach. A "uwziac sie" mozna z miliona roznych powodow.

374

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Co do tego faworyzowania przez nauczycieli to skomentuję ogólnie bo to oczywiście nie jest winą faworyzowanej osoby że nauczycielka obdarza ją większą sympatią i jej pobłaża. Zahaczę też o kwestię wywyższania pewnych umiejętności/talentów nad inne.

W mojej szkole było tak że jak uczeń miał dobre oceny ogólnie, to pomimo braku sprawności fizycznej, czy umiejętności wokalnych dostawał bardzo dobrą ocenę z wuefu/muzyki/przedmiotów uznawanych powszechnie za mniej istotne. W klasie tylko jedna dziewczyna umiała śpiewać bez fałszowania, ale ocenę dostawała taką jak reszta (piątkę), co nie jest moim zdaniem sprawiedliwe. Z plastyki było tak samo - prawie wszyscy dostawali dobre noty, ale już na języku polskim, historii, czy matematyce nie. Takie coś jest nie tylko krzywdzące dla niektórych dzieci (tych zdolniejszych z przedmiotów uznawanych powszechnie za mniej ważne), ale i uniemożliwia WYŁOWIENIE  spośród uczniów osób naprawdę dobrych w konkretnej dziedzinie.  Pomyślcie sobie co by było gdyby każdy dostawał wysoką notę z matematyki, fizyki. Nie dałoby się potem sprawdzić kto posiada umysł ścisły, i potem osoby bez takich zdolności pchały by się na nieodpowiednie dla nich kierunki.
Nie wiem czemu uczniowi który jest ogólnie dobry, nauczyciele starają się za wszelką cenę udowodnić że jest dobry we wszystkim, a takiemu któremu nie powodzi się na języku polskim, matematyce, daje się taką samą ocenę np. na plastyce jak reszcie pomimo że ładniej niż oni rysuje.

Co do dzieci - nie wzbudzają we mnie większych emocji. To prawda że istnieje przyzwolenie na śmianie się ze starszych ludzi, zwłaszcza kobiet. Niedawno wyszukiwałam specjalnie w internecie artykuły o zgwałconych staruszkach. Przejrzałam komentarze pod artykułami -"Stara prukwa powinna się cieszyć", "Żeby do takiej starej krowy się dobierać' etc. Mało kto współczuł starszej kobiecie, a gdyby chodziło o dziecko to wszyscy by się litowali, i lamentowali nad bestialstwem ludzkim. Jak jakieś starsze kobiety wyrażą negatywną opinię na temat głośnych koncertów w miejscu nieopodal ich mieszkania, to zaraz ludzie zaczną wyzywać je od moherowych beretów, jakby nie rozumieli że takie osoby z racji wieku mogą potrzebować spokoju.

Sama nie zamierzam posiadać dzieci z przyczyn ideologicznych, ale też ze zwykłego braku chęci. Jako dziecko nie lubiłam innych dzieci, i nie mogłam nadziwić się nad ich dokuczliwością. Przyznam się że wtedy nie rozumiałam po co dokuczać nieszkodliwej osobie. Ganiać za nią by tylko jej dopieprzyć, chociaż ona się usuwa. Szczególnie złośliwi potrafią być chłopcy, nie rozumiem dlaczego powszechnie uważa się kobiety za złośliwe. Z moich doświadczeń wynika coś zupełnie innego. Dziewczynki/kobiety są obojętne wobec tych których nie lubią, a chłopcy właśnie lubią dopiekać.

Teraz, po latach zastanawiania się nad ludźmi, i ich postępowaniem (mam 26 lat obecnie), wiem chyba czemu niektórzy lubią tak ganiać, i dokuczać. Tacy ludzie tak jakby czują się inaczej, i wyobrażają sobie inaczej stan takiej osoby której dowalą. Nie widzą w tym cierpienia, nie czują krzywdy. Zrozumiałam to gdy zaczęłam pić alkohol po którym to co dawniej bolało, stawało się podczas stanu upojenia, nie tylko neutralne, ale i zabawne (obrażanie mnie itd). Może dzieci/osoby które dręczą inne dzieci/osoby czują się bardziej na luzie (bo tak działa ich organizm), nie są tak czułe/trudniej je zranić więc te same kryteria stosują do innych. Każdemu człowiekowi troszeczkę inaczej działa organizm, nie można powiedzieć że każdy jest taki sam, tak samo odbiera bodźce, to co samo go boli, i to samo wkurza.
Co do mówienia dzień dobry sąsiadom, to niektóre dzieci mogą być patologicznie nieśmiałe, wstydliwe/lękliwe, albo zamyślone (może tej sąsiadki nawet nie zauważyły?). Jest też taka przypadłość (nie wiem jak się nazywa) że człowiek nie rozróżnia twarzy więcej niż kilku, kilkunastu osób. Podobno częsta.

Rozumiem niechęć do dzieci, to jest zresztą od człowieka niezależne kogo lubi, a kogo nie. Zgadzam się że nie różni się to niczym od nielubienia kotów, dorosłych etc. Warto tylko być świadomym że są to tylko NASZE uczucia, i nie ujawniają prawdy o obiektach naszej niechęci/sympatii. Dam taki przykład : ktoś czuje wstręt do Murzynów, i przez to ciągle znajduje jakieś negatywne w nich cechy (np. rzekomą niższą inteligencję, lenistwo, chamstw itd.). Zaczyna po prostu dorabiać ideologię do swoich uczuć. To taki przykład tylko, bo ktoś może tak uważać pomimo sympatii też, albo obojętności wobec nich, nie kierować się uczuciami.

Ja bardzo nie lubię jak ktoś mi wmawia że kiedyś poczuję instynkt macierzyński.

375 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-31 01:53:33)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Lilly - a jak impreza przeszkadza śpiącym "dzieciaczkom" to wtedy to jest rzekomo zrozumiałe... Nikt mi nie powie, że odbiór społeczny nie jest taki.

Lilly  - a nie dziwi Cię to wmawianie? Bo mnie dziwi.
Jak ktoś mówi, że nie lubi murzynów (podałam ich przykład, bo o nich wspomniałaś), albo staruszków, albo kotów, albo psów, albo Cyganów, albo sąsiadów, albo nie wiem...  Doroty Wellman (bo reklama z nią jest na górze tongue ) to nikt mu nie wmawia, że KIEDYŚ NA PEWNO POLUBI.
A przy dzieciakach wmawianie jest. Z UPOREM MANIAKALNYM.
Kiedyś - w liceum - wmawiali mi że pewnie mi się odwidzi mieć dzieciaka jako pierwsza. No i... się przeliczyli.
Dobra, to ja zacznę wmawiać każdemu kto nie lubi cyganów że musi ich polubić. Albo że musi polubić upierdliwą sąsiadkę. No musi, bo jak ich można nie lubić, no jak, przecież tak być nie może! Byłoby to takie samo zachowanie, jak w przypadku tych, którzy uważają, że dziecko MUSI budzić szczególne emocje, bo tak i już.
A moim zdaniem szczególne emocje MUSI budzić Bradley Cooper... i zacznę to wmawiać każdemu big_smile big_smile big_smile

376 Ostatnio edytowany przez MarcoPolo80 (2015-08-31 08:34:29)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Zbyt daleko posunięte wycieczki osobiste. Mod. Vinnga

377

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Ok. Zadam więc krótkie pytanie. Kammiś skoro masz takie sukcesy dlaczego internet nic o tym nie wie? (Tak, tak wiem kim jesteś).

378

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
MarcoPolo80 napisał/a:

(Tak, tak wiem kim jesteś).

Chytrusek lol

379

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Nie wolno mi tajemnicy zdradzić. Moderacja zabroniła:)

380

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Niektorzy zdazyli przeczytać☺

381

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

że się wam tak chce, nie wiem czy jest prawdziwa czy nie, ale o prawie wie sporo jednak

382

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Hm, no ja tam nie wiem jak wyszukać kim jest, Kammiś podała sporo informacji, ale nie umiem i tak znaleźć, nie znam się na tym.

383 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-31 20:19:50)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Martainn napisał/a:

że się wam tak chce, nie wiem czy jest prawdziwa czy nie, ale o prawie wie sporo jednak

Ja nie jestem nieprawdziwa, ja jestem ignotum per ignotum wink

Ale co tu dyskutować, mamy klasyczny casus res iudicata:
jestem nieprawdziwym - mówiąc kolokwialnie - trollem.
Z prawem nie miałam do czynienia nigdy w życiu, ja tam tylko ulotki roznoszę (pod WPiA, rzecz jasna) wink

Populus locuta, causa finita.


big_smile


Edit:
Ej, ej, Martainn, jesteś tu jeszcze?
Ty jesteś ten od międzynarodowego publicznego i europejskiego????
Dobrze kojarzę?

384

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Jestem a co?

385

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Martainn napisał/a:

Jestem a co?

Jestem na forum czy jestem prawnikiem od międzynarodowego i UE?
Cóż za nieostrość tongue

A nic, bo szukam materiałów (w formie internetowej oczywiście) odnośnie WPZiB/WPBiO.
Ale to nie tutaj.

386

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

No właśnie, a poza tym no nie przesadzajmy też, że dosłownie wszystko jest w Internecie, jak Kammiś ma osiągnięcia, to i tak będzie traktowana inaczej niż np doktorant, który ma osiągnięcia i być może niekoniecznie jej osiągnięcia będą w Internecie. Na pewno wielu ludzi ma osiągnięcia, a nie zawsze znajdziemy to w Internecie.

387 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-31 20:34:27)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
truskaweczka19 napisał/a:

No właśnie, a poza tym no nie przesadzajmy też, że dosłownie wszystko jest w Internecie, jak Kammiś ma osiągnięcia, to i tak będzie traktowana inaczej niż np doktorant, który ma osiągnięcia i być może niekoniecznie jej osiągnięcia będą w Internecie. Na pewno wielu ludzi ma osiągnięcia, a nie zawsze znajdziemy to w Internecie.

Trzeba umieć szukać wink Nie podam przecież imienia i nazwiska big_smile
Ja tam mam gdzieś, co kto myśli. Już mówiłam - ulotki roznoszę pod WPiA wink Nigdy nie byłam nawet w środku, a piszę tu z powodu mojego wielkiego bólu istnienia z powodu wyżej wymienionej tragedii wink

Dziwnym trafem wszyscy założyli, że mam na imię Kamila big_smile

Doktorantów i doktorów też nie zawsze znajdziecie. Nikomu nie przyjdzie do głowy, że publikacje wydaje się głównie w formie książkowej big_smile I nikt takiego "Przeglądu Prawniczego .... (wstawić nazwę dowolnej uczelni)" do sieci nie wrzuca.

Uciekam stąd na dziś.
Au revoir, dociekliwi big_smile

388

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Akurat wspólną politykę obronną mam mieć od nowego semestru, ale jeszcze się nie przygotowywałem za bardzo:P Zajrzę do sylabusa co ja tam wpisałem:) Potrzebujesz coś konkretnego?

389

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Martainn napisał/a:

Akurat wspólną politykę obronną mam mieć od nowego semestru, ale jeszcze się nie przygotowywałem za bardzo:P Zajrzę do sylabusa co ja tam wpisałem:) Potrzebujesz coś konkretnego?

Priv wink
napisałam maila o co mi dokładniej chodzi.

390

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Nie chcę być niegrzeczna, ale mam to gdzieś kim jest Kammiś.
Mój pies został dziś uśpiony (nowotwór jelita) i zamierzam się upić z żalu.
Miłego wieczoru.

Posty [ 326 do 390 z 411 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026