netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

410 odpowiedzi25 593 wyświetleniazałożony przez maniek_z_maniek, 10.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 411 ]

131 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-24 17:46:29)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
Eileen napisał/a:

Owszem, dziecko jest dzieckiem i ja to rozumiem. Jednak rodzic jest od tego, żeby nad nim zapanować na tyle, żeby inni nie ponosili konsekwencji posiadania przez niego dziecka. Kot rozumie np. mniej niż dziecko, ale robię wszystko, żeby nie zatruwał życia innym. Nie lubi być zamknięty w transporterze i miauczy przeraźliwie cały czas. Więc jak jadę pociągiem, to się instaluję w przedziale dla rowerów/podróżnych z dużym bagażem. Tam mogę kota w szelki - łazi i nikomu nie przeszkadza. Dopiero jak zaśnie, wpakuję go do transportera i wchodzę do przedziału (a i to nie zawsze - bo nie zawsze śpi). Niewygodnie, pewnie. Ale to mój kot, więc mi będzie niewygodnie - nie będę zmuszać współpasażerów do wysłuchiwania wyjącego kota. I tak samo nie lubię wysłuchiwać wyjących dzieci.

Dziecko też nie lubi być zamknięte w przedziale i siedzieć 12 godzin bez ruchu.
Dziecko też może się bać/być zmęczone/głodne/znudzone. Nie nad wszystkimi odruchami dziecka zapanujesz. NIE WSZYSTKO przewidzisz.
Zabronić dzieciom jeździć pociągami...?

Skąd wiesz, że kot w szelkach nikomu nie przeszkadza? Może kogoś denerwuje widok kota w pociągu, może ma alergię, może to, może tamto. ALE MUSI to przełknąć, bo pociągi są dla wszystkich, dopóki się ma bilet i nie sra się na siedzenia.

Jak Ci kot zwymiotuje w pociągu, to to będzie Twoja wina, czy kota?

Psy podrozuja w osobnych przedzialach, tam gdzie rowery. Przynajmniej tak widzialam.
Dziecko nie jest ZAMKNIETE pudle jak kot w trasporterze w ktorym trudno jest sie obrocic. Od dziecka oczekuje sie JEDYNIE zeby nie zagladalo do NIE SWOICH przedzialow (juz pol biedy latanie po korytarzu) i nie darlo sie tak ze caly wagon boli glowa.

Snake - wyobraz sobie ze majac dzieciaka mialabym jeszcze mniej tego spokoju ducha.

Eileen - wyslalam Ci swoje bazgroly na maila wink

Cyniczna - mialas kiedys kota? Kot jak rzyga to dlugo tak jakby odkrztusza, nie wiem jak to nazwac. Masz wystarczajaco duzo czasu podlozyc chusteczke. Nie widzialam tez jeszcze zeby kot chlapal na kogos, bo mu sie tak podoba. Znaczy moj kot jest wyjatkiem bo lubi wylewac wode i bawic sie nia, ale te niecne haniebne czyny big_smile wykonuje W MOIM domu, ma MOJE sciany, na MOJA podloge i jedynie JA musze owe niedogodnosci znosic. Inni ludzie nie sa nawet tego swiadomi, a co dopiero zeby ich kot ochlapal big_smile
Nie widzialam tez jeszcze zeby kot idac nadeptywal na ludzi brudzac im ubrania albo zeby koty czy psy chodzily do sklepow i macaly ubrania. Zauwaz, ze dzieci nie zawsze maja czyste dlonie.
O, co jeszcze lepsze! Jestem w przymierzalni, mierzylam sukienke wiec musialam zdjac najpierw wszystko oprocz bielizny. I jakis bachor - tak, inaczej nazwac nie mozna - odslania mi zaslone i wchodzi. Szybko ubralam te sukienke i owszem, wydarlam sie na mamuske bo przepraszam bardzo ale nie zamierzam swiecic dupa przed calym sklepem bo jakis nieokrzesany dzieciak ma ochote wlezc do przymierzalni. To bylo kiedy bylam licealistka.
Druga sytuacja - poszlam sie przejsc bo slabo mi sie zrobilo na slubie, bo duszno. Sukienka nie byla tania. Siadam na lawce. Siada mamusia z dzieciakiem. Dzieciak mial sok. Sok w ciagu minuty wyladowal na mojej sukience. Przykro mi, ale zaplacila, bo dlaczego ja mam placic za to ze czyjs dzieciak macha lapami jak opetany?
Cyniczna, to uznajesz za sytuacje normalne? To ze dziecko odsuwa komus zaslone jak jest rozebrany w miejscu publicznym albo to ze dziecko niszczy komus rzeczy bo chce sobie chlapac? Jesli tak to ja przepraszam, rece mi opadaja.
Miejcie sobie tyle dzieci ile chcecie ale nie uprzykrzajcie tym zycia innych i zwyczajnie ich PILNUJCIE.

Kammiś, ale Ty piszesz cały czas o sytuacjach PATOLOGICZNYCH, które zdarzają się raz na ruski rok. To nie oznacza, że WSZYSTKIE dzieci to niewychowane bachory!
Tak, miałam kota i to niejednego.

Co się tyczy podróżowania ze zwierzętami, to nieraz jechałam w tym samym przedziale, co pies. Pies śmierdzi, ślini się, co chwilę wstaje, linieje.
Jazda z takim psem do przyjemnych również nie należy. Mimo to, mam dużo zrozumienia, bo psa trzeba jakoś przetransportować. Zdarzy się psu wypadek, że się zesika/zesra w pociągu. Zdarzy się dziecku, że wyleje sok. BYWA. Ale ani jednego, ani drugiego dyskryminować nie trzeba.

Co się tyczy zakupów, to psom i kotom wstęp do większości sklepów jest zabroniony. BO TO ZWIERZĘTA. Trudno, by zabronić ludziom wejścia do sklepu...

Chciałabym zobaczyć Twoją reakcję na przewijanie pieluchy dziecka w pociągu PKP. W zwykłym, nie Pendolino.
Tam nie ma przeznaczonego miejsca na tego typu rzeczy i trzeba to robić w przedziale. Bo chyba nie wyobrażasz sobie, by dziecko w osranej pieluszce siedziało przez 6 godzin drogi... Najlepiej, żeby matka z dzieckiem wyparowała, albo żeby dzieci były nieme, głuche i niepełnosprawne, to wtedy nie byłoby kłopotu.
Rozumiem, że można nie chcieć mieć dzieci - ja kiedyś też nie chciałam i ogólnie nie lubię dzieci, lubię tylko swoje własne. Obce dzieci mnie wkurzają, nie lubię spędzać czasu w ich towarzystwie. Ale środki komunikacji są dla wszystkich, tak samo jak basen, kino, restauracje. I trzeba się dzielić, tolerować się wzajemnie (do pewnych granic, rzecz jasna).

132 Ostatnio edytowany przez Snake (2015-08-24 17:54:22)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

Bo chyba nie wyobrażasz sobie, by dziecko w osranej pieluszce siedziało przez 6 godzin drogi...

Jakby mi dziecka nie było szkoda, to koleżanki niektóre potrzymałbym ze dwie godziny w przedziale z zasranym maluchem. Oczywiście to też byłaby pewnie wina moja i dziecka, bo zapewne wiedząc, że będę jechał pociągiem mogłem dziecka przez trzy dni wcześniej nie karmić... lol

133

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Dziecko też nie lubi być zamknięte w przedziale i siedzieć 12 godzin bez ruchu.
Dziecko też może się bać/być zmęczone/głodne/znudzone. Nie nad wszystkimi odruchami dziecka zapanujesz. NIE WSZYSTKO przewidzisz.
Zabronić dzieciom jeździć pociągami...?

Skąd wiesz, że kot w szelkach nikomu nie przeszkadza? Może kogoś denerwuje widok kota w pociągu, może ma alergię, może to, może tamto. ALE MUSI to przełknąć, bo pociągi są dla wszystkich, dopóki się ma bilet i nie sra się na siedzenia.

Jak Ci kot zwymiotuje w pociągu, to to będzie Twoja wina, czy kota?

Psy podrozuja w osobnych przedzialach, tam gdzie rowery. Przynajmniej tak widzialam.
Dziecko nie jest ZAMKNIETE pudle jak kot w trasporterze w ktorym trudno jest sie obrocic. Od dziecka oczekuje sie JEDYNIE zeby nie zagladalo do NIE SWOICH przedzialow (juz pol biedy latanie po korytarzu) i nie darlo sie tak ze caly wagon boli glowa.

Snake - wyobraz sobie ze majac dzieciaka mialabym jeszcze mniej tego spokoju ducha.

Eileen - wyslalam Ci swoje bazgroly na maila wink

Cyniczna - mialas kiedys kota? Kot jak rzyga to dlugo tak jakby odkrztusza, nie wiem jak to nazwac. Masz wystarczajaco duzo czasu podlozyc chusteczke. Nie widzialam tez jeszcze zeby kot chlapal na kogos, bo mu sie tak podoba. Znaczy moj kot jest wyjatkiem bo lubi wylewac wode i bawic sie nia, ale te niecne haniebne czyny big_smile wykonuje W MOIM domu, ma MOJE sciany, na MOJA podloge i jedynie JA musze owe niedogodnosci znosic. Inni ludzie nie sa nawet tego swiadomi, a co dopiero zeby ich kot ochlapal big_smile
Nie widzialam tez jeszcze zeby kot idac nadeptywal na ludzi brudzac im ubrania albo zeby koty czy psy chodzily do sklepow i macaly ubrania. Zauwaz, ze dzieci nie zawsze maja czyste dlonie.
O, co jeszcze lepsze! Jestem w przymierzalni, mierzylam sukienke wiec musialam zdjac najpierw wszystko oprocz bielizny. I jakis bachor - tak, inaczej nazwac nie mozna - odslania mi zaslone i wchodzi. Szybko ubralam te sukienke i owszem, wydarlam sie na mamuske bo przepraszam bardzo ale nie zamierzam swiecic dupa przed calym sklepem bo jakis nieokrzesany dzieciak ma ochote wlezc do przymierzalni. To bylo kiedy bylam licealistka.
Druga sytuacja - poszlam sie przejsc bo slabo mi sie zrobilo na slubie, bo duszno. Sukienka nie byla tania. Siadam na lawce. Siada mamusia z dzieciakiem. Dzieciak mial sok. Sok w ciagu minuty wyladowal na mojej sukience. Przykro mi, ale zaplacila, bo dlaczego ja mam placic za to ze czyjs dzieciak macha lapami jak opetany?
Cyniczna, to uznajesz za sytuacje normalne? To ze dziecko odsuwa komus zaslone jak jest rozebrany w miejscu publicznym albo to ze dziecko niszczy komus rzeczy bo chce sobie chlapac? Jesli tak to ja przepraszam, rece mi opadaja.
Miejcie sobie tyle dzieci ile chcecie ale nie uprzykrzajcie tym zycia innych i zwyczajnie ich PILNUJCIE.

Kammiś, ale Ty piszesz cały czas o sytuacjach PATOLOGICZNYCH, które zdarzają się raz na ruski rok. To nie oznacza, że WSZYSTKIE dzieci to niewychowane bachory!
Tak, miałam kota i to niejednego.

Co się tyczy podróżowania ze zwierzętami, to nieraz jechałam w tym samym przedziale, co pies. Pies śmierdzi, ślini się, co chwilę wstaje, linieje.
Jazda z takim psem do przyjemnych również nie należy. Mimo to, mam dużo zrozumienia, bo psa trzeba jakoś przetransportować. Zdarzy się psu wypadek, że się zesika/zesra w pociągu. Zdarzy się dziecku, że wyleje sok. BYWA. Ale ani jednego, ani drugiego dyskryminować nie trzeba.

Co się tyczy zakupów, to psom i kotom wstęp do większości sklepów jest zabroniony. BO TO ZWIERZĘTA. Trudno, by zabronić ludziom wejścia do sklepu...

Chciałabym zobaczyć Twoją reakcję na przewijanie pieluchy dziecka w pociągu PKP. W zwykłym, nie Pendolino.
Tam nie ma przeznaczonego miejsca na tego typu rzeczy i trzeba to robić w przedziale. Bo chyba nie wyobrażasz sobie, by dziecko w osranej pieluszce siedziało przez 6 godzin drogi...


Wyszlabym i tyle. Wole stac na korytarzu niz wachac cudze g*wna.  I nie, nie przejmowalabym sie ze to nietaktowne. A na pomoc mamusia liczyc by na pewno nie mogla z mojej strony, przykro mi.
Nie lubie dzieci i nikt nie moze zmuszac mnie do bezposredniego kontaktu z nimi. U mnie nie ma "pani popilnuje minutke", nie ma usmiechania sie do obcych dzieciakow, jak siada kolo mnie na lawce baba i wyciaga cycki to zmieniam lawke. Moze ja tak sobie nagle bede latac bez bluzki i stanika? Przypuszczam, ze i tak to bylby dla wielu bardziej estetyczny widok niz sliniace sie dziecko.
Mi chodzi JEDYNIE o to zeby matki wybily sobie z glowy ze inni MUSZA zwracac uwage na najmlodszych czlonkow spoleczenstwa i traktowac ich poblazliwie. Bo nie, nie musza. Mialam jeszcze jedna sytuacje. Jade sobie Polskim Busem. Za mna siedzial dzieciak z matka. Nie maly, jakos 5-6 lat. Ja ogladalam film. Wierny ogrodnik. NIC tam nie ma, zeby nie mozna bylo go ogladac na laptopie w miejscu publicznym. Jedna scena seksu (gdzie nic nie widac), ogledziny zwlok gdzie Justin (glowny bohater) rzyga w prosektorium i placze, bodajze jedno pobicie. I mamusia z watami czy ja moge wylaczyc big_smile oczywiscie ze nie moge, bo mam pelne prawo ogladac film a laptopa specjalnie TYLKO PO TO targalam do busa. Nie wspominajac juz o tym, ze to moj ulubiony film i ogladam go ze 2 razy do roku i nikt mi nie bedzie mowil czy i kiedy mam to robic. Mialam sluchawki, nikomu nie przeszkadzalam. Jej problem, ze dzieciak ZAGLADA i zobaczy jak bija Justina albo skad sie wzial dzidzius Justina i Tessy big_smile
Mamusie oczekuja tez ze kazdy bedzie mily dla ich dziecka big_smile
Albo w gorach - ja ide z woda w rece. Nieotwarta. Dzieciak mowi "piciu". A mamusia "nie mamy piciu i gapi sie na mnie". Ze niby mam oddac swoje piciu a sama o suchym pysku chodzic? big_smile dobre big_smile

134 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-24 18:00:58)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Nigdy w życiu nie zostawiłabym dziecka pod opieką obcej osoby, nawet na minutkę.

kammiś napisał/a:

Albo w gorach - ja ide z woda w rece. Nieotwarta. Dzieciak mowi "piciu". A mamusia "nie mamy piciu i gapi sie na mnie". Ze niby mam oddac swoje piciu a sama o suchym pysku chodzic? big_smile dobre big_smile

Przecież ta kobieta powiedziała to, żeby dziecko wiedziało, że ona picia nie ma... Nie doszukuj się wszędzie podtekstów.
Ja też czasem mówię do syna - zobacz, Pani ma pieska - my nie mamy pieska; to wcale nie oznacza, że zaraz jej tego psa zabiorę, no ludzie...

A przy przewijaniu dziecka w pociągu NIKT pomocy nie będzie oczekiwał.. tylko zrozumienia i tolerancji. Bo dziecko malutkie nie załatwi się do kibla pociągowego, zresztą, ja też bym chętnie omijała te miejsce szerokim łukiem... Siedlisko bakterii i tyle.

135

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Zgodzę się z Kammiś- dzieci powinny być pilnowane przez rodziców, by nie naprzykrzać się innym ludziom. Mój pies jest nauczony w pubach czy środkach transportu siedzieć cicho, nie żebrać i nie denerwować nikogo. Chociaż ma mały rozumek i prawie nikłą zdolność kontrolowania impulsów, jest w stanie być cicho. Dlaczego tego samego nie można wymóc na kilkuletnim brzdącu?

Niejeden lot samolotem miałam zrujnowany przez wrzeszczącego kilkulatka, kopiącego siedzenia i urządzającego mega larum, podczas gdy rodzice rozkładali ręce. No przepraszam, czyje to jest dziecko? Przecie nie moje, żeby upominać i stawiać do pionu. Rodzice powinni się o to zatroszczyć.

136

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Beyondblackie napisał/a:

Zgodzę się z Kammiś- dzieci powinny być pilnowane przez rodziców, by nie naprzykrzać się innym ludziom. Mój pies jest nauczony w pubach czy środkach transportu siedzieć cicho, nie żebrać i nie denerwować nikogo. Chociaż ma mały rozumek i prawie nikłą zdolność kontrolowania impulsów, jest w stanie być cicho. Dlaczego tego samego nie można wymóc na kilkuletnim brzdącu?

Niejeden lot samolotem miałam zrujnowany przez wrzeszczącego kilkulatka, kopiącego siedzenia i urządzającego mega larum, podczas gdy rodzice rozkładali ręce. No przepraszam, czyje to jest dziecko? Przecie nie moje, żeby upominać i stawiać do pionu. Rodzice powinni się o to zatroszczyć.

Beyond, jasne, że można próbować wymóc posłuszeństwo, ale to nie zawsze działa. Różne są dzieciaki. Różne są etapy w życiu dziecka.
Dziecko to indywidualna jednostka, mały człowiek, a nie zabawka, którą zaprogramujemy na grzeczne zachowanie.

137

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

OK, jednostka. Ale czy takowa jednostka nie powinna być od małego uczona, że żyje w społeczeństwie, a nie na bezludnej wyspie?

138 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-24 18:27:50)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Bo chyba nie wyobrażasz sobie, by dziecko w osranej pieluszce siedziało przez 6 godzin drogi...

Jakby mi dziecka nie było szkoda, to koleżanki niektóre potrzymałbym ze dwie godziny w przedziale z zasranym maluchem. Oczywiście to też byłaby pewnie wina moja i dziecka, bo zapewne wiedząc, że będę jechał pociągiem mogłem dziecka przez trzy dni wcześniej nie karmić... lol


No to jakbyś trafił na mnie, to miałbyś pecha, bo złośliwa istota ze mnie big_smile
Perfumy mam przy sobie zawsze. Zawsze, zawsze, zawsze, choćbym wychodziła ma 30 minut, a co dopiero w podróży. Trzymałbyś g**no w przedziale specjalnie?
No to użyłabym ich... w przedziale big_smile W dużej ilości. Nie ma przecież zakazu, nie? A mój facet mówi, że moje perfumy zaraz po użyciu są strasznie duszące. Dopiero potem robią się ładne. Nie stosuję ich np. przy kocie, generalnie nie używam ich przy ludziach, bo mnie samej po nich czasem zatyka i oczy łzawiaą big_smile Dla Ciebie i Twojego "zasranego malucha" zrobiłabym wtedy wyjątek big_smile I użyła w ilości 10 razy większej niż zwykle big_smile
A jakby zasnął, to zaczęłabym namiętnie gadać przez telefon big_smile A jakbyśmy siedzieli obok siebie, nie naprzeciw, to włączyłabym sobie jakąś Piłę czy coś big_smile Albo Pasję. Ze słuchawkami, nie lubię przecież przeszkadzać innym podróżnym. A że Twój dzieciak się gapi... Nie mój problem wink
Ciekawe kto byłby bardziej wykończony tą podróżą - ja czy Twój maluch big_smile big_smile big_smile
Jak Kuba Bogu.... Tak się mówi wink

Ja też jestem JEDNOSTKĄ, Cyniczna. KAŻDY Z NAS jest jednostką. PIES RÓWNIEŻ.
Razi mnie też rozbieranie dzieci w miejscach publicznych. To nie powinno mieć miejsca. Nie mam ochoty oglądać cudzych genitaliów, nawet u kilkulatka. Jak chcecie, to są plaże nudystów, tam obnażajcie swoje dzieci.

Czy naprawdę tak ciężko jest zrozumieć, że nikt nie musi Wam ustępować miejsca, pomagać wnosić wózka, trzymać drzwi, pilnować dziecka "przez minutkę", wyłączać filmu w którym będą ze 2 mocniejsze sceny, przepuszczać w kolejce, uważać czy dzieciak nie wchodzi mu pod nogi lub ..... (wstawić, co uważasz za słuszne).
Jesteście MŁODE, sporo z Was to moje rówieśniczki. Ja daję sobie radę sama z własnym życiem, nie absorbując nim przypadkowego człowieka napotkanego na ulicy/w sklepie/w pociągu. Tak samo Wy ogarniajcie swoje życie SAMODZIELNIE. Mówiąc życie mam na myśli codzienne czynności - od stania w kolejce, po pchanie wózka do pociągu. Mi walizy nikt nie targa (no chyba że mój facet), Wy sobie radźcie ze swoimi ciężarami. Mnie nikt nie przepuszcza, bo za 15 minut mam zajęcia, ja mam prawo mieć gdzieś to że  "dziecku chce się siku".
Takie jest życie i każdy ponosi ciężar pełnionej przez siebie robi społecznej SAMODZIELNIE. Reszta społeczeństwa ma prawo być całkowicie wobec tego obojętna.

139

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

A jakby zasnął, to zaczęłabym namiętnie gadać przez telefon big_smile

He, he no przecież nie mnie byś ukarała małym, wrzeszczącym bachorem ale siebie smile Dziecino, ja przeżyłem wszystkie fazy niemowlęco-dziecięcych buntów, fochów, kolki i takie tam u dwóch chłopaków. Tak więc parę godzin z maluchem, któremu nie dasz pospać, to dla mnie małe piwo, a dla ciebie?

kammiś napisał/a:

A jakbyśmy siedzieli obok siebie, nie naprzeciw, to włączyłabym sobie jakąś Piłę czy coś big_smile Albo Pasję. Ze słuchawkami, nie lubię przecież przeszkadzać innym podróżnym. A że Twój dzieciak się gapi... Nie mój problem wink

Ale to piszesz w kontekście niemowlaka w pieluszce? No daruj, jemu to obojętne czy na ekranie lata teletubiś czy teksańska masakra piłą byle było kolorowe i dużo. Jeśli zaś jechałbym ze swoimi chłopakami teraz, znaczy lat prawie 5 i 11, to oni taką Piłę połykają jak pelikan rybę smile Choć faktycznie mogliby mieć do ciebie pretensje, że dźwięk masz tylko dla siebie. Żeby mojego 5-latka nastraszyć musiałabyś mieć w laptopie ten filmik lol

140

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Snake'u drogi, o duszących perfumach nic nie wspomniałeś big_smile
A mi widok dziecka którego duszą perfumy nie sprawi nieprzyjemności big_smile

Ja lubię być złośliwa, więc na pewno bym coś wymyśliła wink
Jak zazwyczaj nie jem, to żarłabym namiętnie same słodycze przy małym dziecku, zachwycając się jakie dobre, zwłaszcza jakby Wam skończyło się żarcie big_smile
A głodne dziecko to utrapienie dla rodzica. Ja w swojej złośliwości bym miała tylko satysfakcję, wierz mi wink

Pasję też widzieli? Nie powiesz, że pięciolatek oglądał, bo nie uwierzę. A dobrze wiesz, że wrażenie robią nie stwory, nie coś wymyślonego, tylko realne rzeczy, na realnym, dobrym człowieku.

141

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
Eileen napisał/a:

Owszem, dziecko jest dzieckiem i ja to rozumiem. Jednak rodzic jest od tego, żeby nad nim zapanować na tyle, żeby inni nie ponosili konsekwencji posiadania przez niego dziecka. Kot rozumie np. mniej niż dziecko, ale robię wszystko, żeby nie zatruwał życia innym. Nie lubi być zamknięty w transporterze i miauczy przeraźliwie cały czas. Więc jak jadę pociągiem, to się instaluję w przedziale dla rowerów/podróżnych z dużym bagażem. Tam mogę kota w szelki - łazi i nikomu nie przeszkadza. Dopiero jak zaśnie, wpakuję go do transportera i wchodzę do przedziału (a i to nie zawsze - bo nie zawsze śpi). Niewygodnie, pewnie. Ale to mój kot, więc mi będzie niewygodnie - nie będę zmuszać współpasażerów do wysłuchiwania wyjącego kota. I tak samo nie lubię wysłuchiwać wyjących dzieci.

Dziecko też nie lubi być zamknięte w przedziale i siedzieć 12 godzin bez ruchu.
Dziecko też może się bać/być zmęczone/głodne/znudzone. Nie nad wszystkimi odruchami dziecka zapanujesz. NIE WSZYSTKO przewidzisz.
Zabronić dzieciom jeździć pociągami...?

Skąd wiesz, że kot w szelkach nikomu nie przeszkadza? Może kogoś denerwuje widok kota w pociągu, może ma alergię, może to, może tamto. ALE MUSI to przełknąć, bo pociągi są dla wszystkich, dopóki się ma bilet i nie sra się na siedzenia.

Jak Ci kot zwymiotuje w pociągu, to to będzie Twoja wina, czy kota?

Cyniczna, no owszem, ale kota puszczam w szelkach w przedziale, w którym podróżują ROWERY. I inne duże BAGAŻE. Nie ludzie. Czasem ktoś siedzi i pilnuje (ale rzadko, bo najczęściej wybierają przedział obok, z którego widać przez szybkę to pomieszczenie) - wtedy kot jest na smyczy przyciągnięty do mnie. I tak go trzymam, że nawet nie podejdzie do obcej osoby, żeby jej coś zrobić - nie wiem, narzygać, nasikać czy co by tam mógł.
Kogoś DENERWUJE widok kota? Ja nigdzie nie pisałam, że matka ma mi zabrać dziecko z widoku, bo mnie denerwuje. Mówię o konkretnych rzeczach. Ja nie dopuszczam do tego, żeby mój kot upaćkał kogoś swoim jedzeniem czy piciem. Jak ktoś ma alergię, to wystarczy, że powie - wiem, jakie to upierdliwe, wyniosę się z przedziału natychmiast. Zresztą, jak mówię, najczęściej z kotem i tak nie korzystam z normalnych przedziałów. Jak kot zwymiotuje, to wina kota, ale JA sprzątam. A jedynym miejscem, gdzie może zwymiotować, to podłoga w PUSTYM przedziale na bagaż albo własny transporter. Mój kot nie spaceruje samopas, uszczęśliwiając ludzi wokół. ZAWSZE pilnuję, żeby do nikogo nie podchodził.

A swoją drogą, nie spotykałam się (na szczęście!) z matką przewijającą dziecko w przedziale. Wszystkie chodziły do WC/na korytarz, żeby nie przeszkadzać innym. I to jest logiczne. Jasne, jej będzie mniej wygodnie, ale trudno - jej dziecko, nie wszystkich dookoła.

Cynicznahipo napisał/a:

Przecież ta kobieta powiedziała to, żeby dziecko wiedziało, że ona picia nie ma... Nie doszukuj się wszędzie podtekstów.
Ja też czasem mówię do syna - zobacz, Pani ma pieska - my nie mamy pieska; to wcale nie oznacza, że zaraz jej tego psa zabiorę, no ludzie...

Nie zdziwiłabym się... Ode mnie kiedyś matka zażądała kawałka kurczaka w KFC, oferując w zamian kanapkę dziecka. Nadgryzioną, zdaje się. A jak ją wyśmiałam, to obsmarowała mnie przez telefon przy mnie (cały czas gadała, a dzieciak się przymilał do mojego żarcia coraz bardziej... niedoczekanie).

142 Ostatnio edytowany przez Snake (2015-08-24 19:20:02)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Snake'u drogi, o duszących perfumach nic nie wspomniałeś big_smile
A mi widok dziecka którego duszą perfumy nie sprawi nieprzyjemności big_smile

Ja lubię być złośliwa, więc na pewno bym coś wymyśliła wink
Jak zazwyczaj nie jem, to żarłabym namiętnie same słodycze przy małym dziecku, zachwycając się jakie dobre, zwłaszcza jakby Wam skończyło się żarcie big_smile
A głodne dziecko to utrapienie dla rodzica. Ja w swojej złośliwości bym miała tylko satysfakcję, wierz mi wink

Pasję też widzieli? Nie powiesz, że pięciolatek oglądał, bo nie uwierzę. A dobrze wiesz, że wrażenie robią nie stwory, nie coś wymyślonego, tylko realne rzeczy, na realnym, dobrym człowieku.

Perfumy? Z kupą zapewne nieźle się by się komponowały ale musiałabyś uważać, bo zakładam czysto hipotetycznie, że ten brzdąc w pieluszce to byłoby moje upragnione trzecie dziecko. No więc pewnie jechałbym z dwoma starszymi, a im wystarczyłby mały szept na ucho i urządziliby ci taki koncert bekania i pierdzenia, że tą zasraną pieluszkę razem z perfumami byś wolała trzymać pod nosem. Zaufaj mi, chłopcy to potrafią lol tak jak zabawy w kto ma większego jeśli wiesz do czego piję...
A Pasję zaczęli oglądać ale ich zwyczajnie znudziła, za to polubili Apocalypto.

143

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Nie żeby coś, ale czy Wy się właśnie licytujecie, co, kto i komu zrobiłby w pociągu? XDD

144

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Przecież właśnie pisałem, że chłopcy lubią zabawy w kto ma większego ale nie wiem czemu Kammiś lubi lol Nie mogę sobie jednak jeszcze odmówić jednej ewentualnej atrakcji podróży: licytacji kto większą kozę z nosa wyciągnie i kto ich więcej potem zje... I to co Kammiś chyba lubi (P)asjami czyli uczone dyskusje młodych chłopców o wyższości kozy nad glutem i ich klasyfikacja ze względu na stan skupienia...

145 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-24 20:05:50)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Kammiś, to właśnie ta różnica.
Dziecko (malutkie, które jeszcze nosi pieluszkę) jeśli zrobi kupę, to nie robi tego specjalnie.

Oczywiście, takiego pampersa prędko bym się pozbyła, bo to nic przyjemnego wdychać tego typu zapachy.
A to, co Ty opisałaś - to zwykła złośliwość.

Ogólnie wyznaję zasadę by żyć tak, by jak najmniej przeszkadzać sobie i innym. I Wam też polecam.

Eileen, przewijałaś kiedyś niemowlę?
Jeśli tak, to powinnaś wiedzieć, że by móc to zrobić, należy dziecko położyć na płaskiej powierzchni. Możesz mi powiedzieć, jak to zrobić na korytarzu, gdzie nie ma nawet półki?
W każdym pociągu (teoretycznie) jest przedział dla matki z dzieckiem. On miał służyć matkom. Jednakże najczęściej jest zajęty przez ludzi, którzy ewidentnie matkami nie są.

146 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-24 20:14:46)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Zreszta nie chodzi nawet o sama obecnosc dzieci. Chodzi o postawe matek.

Wiesz ja myślę, że po prostu  do ciebie i niektórych koleżanek już dotarło, że możecie zrobić 3 fakulety, doktoraty, zarabiać i się "spełniać" ale koniec końców i tak ktoś zapyta: no dobra fajnie, fajnie ale co tam u twoich dzieci? No i wkurza was, że wasze zdolności, wiedza nie dają wam praktycznie żadnych for i poważania "na ulicy", a przynajmniej równoważnego atencji jaką ma ta głupia Zośka co zaciążyła pod koniec liceum z samego faktu, że idzie ulicą z brzuchem czy tym bachorem. Szczerze życzę żebyście w końcu zrobiły sobie dzieciaka, bo to przywraca zdrowy rozsądek i harmonię ducha. Nie mówiąc już o tym, że często kobieta bez dziecka im starsza tym bardziej staje się przykra w odbiorze.

Tutaj myślę, że to nie do końca prawda, bo równie dobrze są kobiety, które chcą mieć dzieci później lub w ogóle nie chcą mieć dzieci i myślę, że naprawdę może tak być. Poza tym mając czy nie mając dziecko zarówno można być chamską - zależy od osoby. Z niektórymi rzeczami Kammiś ma rację o dzieciach, bo czasem faktycznie źle się zachowują, naprawdę źle, a rodzice to olewają, niemniej czasem owszem może przesadza, bo pisze jakby to było ciągle, a to jednak moim zdaniem też nie jest aż tak nagminne i też warto trochę zrozumienia mieć, co nie równa się oczywiście przyzwoleniem na każde zachowanie...

Ja lubię dzieci i właśnie rozczulają mnie, często uśmiechają się do mnie, a ja do nich, także lubię i swoje dziecko chcę mieć kiedyś, ale rozumiem, że nie każdy chce i niegrzeczne dzieci, którymi się nikt nie interesuje, które robią komuś krzywdę to jest złe i dla mnie, bo wiadomo to, że lubię dzieci nie zmienia faktu, że takie zachowania są złe. Niemniej też uważam, że nie jest to aż tak bardzo częste.

147

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Jak zazwyczaj nie jem, to żarłabym namiętnie same słodycze przy małym dziecku, zachwycając się jakie dobre, zwłaszcza jakby Wam skończyło się żarcie big_smile
A głodne dziecko to utrapienie dla rodzica.
Ja lubię być złośliwa, więc na pewno bym coś wymyśliła wink


W tedy w przedziale zamiast jednego dziecka, było by dwoje. (i buźka dla udowodnienia że jestem, słodki, choć złośliwy) big_smile

148

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Rozumiem, że można nie lubić dzieci, ale to, co opisuje Kammiś, to już według mnie nienawiść i jakaś obsesja.

149 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-24 20:28:11)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Co do przewijania w przedziale pkp - jeśli nie ma innej możliwości, to ja to rozumiem. Dziecka nie można przetrzymywać na siłę w takiej sytuacji, dlatego tutaj myślę, że jak najbardziej warto to zrozumieć. Inny temat np karmienie piersią w miejscu publicznym też rozumiem, bo czasem może nie być innego wyjścia, a matki raczej robią to dyskretnie i jest to sytuacja zrozumiała. A dziecko zjeść musi, więc to nie jest widzimisie, więc tutaj np niezrozumienie moim zdaniem nie jest np za bardzo na miejscu.

Kammiś, nie zgadzam się z tym. Owszem, nikt nie ma prawa nikogo zmusić np do wnoszenia komuś bagażu, ale jest to moim zdaniem miły gest. Mój facet pomoże dziewczynie z ciężkimi bagażami czy jest sama czy z dzieckiem czy starszej osobie, po prostu komuś kto tego potrzebuje. To moim zdaniem jest po prostu dobre i kulturalne zachowanie. Empatia po prostu, nie musi, ale może i tak robi i to jest moim zdaniem dobre.

A takie licytowanie się co Snake, by zrobił, a co Ty to niefajne. Jak już nawet coś ktoś robi, to takie zemsty są moim zdaniem kiepskie. Sami pokazujemy wtedy, że też postępujemy niefajnie. Dla mnie lepiej samemu pokazać dojrzałość, olać, zwłaszcza, że dla mnie kompletnie bez sensu karanie jest dziecka, mszczenie się też na nim np te mocne perfumy za to, że np tata zrobi coś niefajnego, bo przecież to nie wina dziecka, że np nie zostało przewinięte i że zapach jest nieprzyjemny.

Zgadzam się Cyniczna. Kammiś, jestem dla Ciebie miła i czasem nie zgadzam się z Tobą, wiadomo, tak bywa, ale poza tym Cię lubię. Teraz jednak przeginasz, bo naprawdę to jest niefajne, że tak zrobiłabyś dziecku i to za błąd jego taty np. To już naprawdę wygląda na jakąś obsesję związaną z dziećmi, pewną niedojrzałość - jeśli naprawdę byś tak zrobiła.

150 Ostatnio edytowany przez lewiatan (2015-08-24 20:33:20)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Ja też jestem JEDNOSTKĄ, Cyniczna. KAŻDY Z NAS jest jednostką. PIES RÓWNIEŻ.


Nie pisz o psach. Bo nie chce wiedzieć co z nimi robisz, jak Ci napaskudzą na dywan. ( big_smile )

Empatię może rozwinąć w sobie każdy. Wystarczy, tylko trochę chcieć. Bo sama nie 'wykiełkuje'.

151 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-24 20:36:26)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Ja też jestem JEDNOSTKĄ, Cyniczna. KAŻDY Z NAS jest jednostką. PIES RÓWNIEŻ.

Ty jesteś jednostką, Tobie nie pasuje, Ty nie chcesz...
Wyobraź sobie, że cały świat nie może się podporządkować temu, co Ty lubisz i uznajesz za dobre.
Dyskusja fajna, tylko, że Ty piszesz mega egoistycznie. Nie chcesz się nagiąć ani odrobinkę, a wymagasz od innych całkowitego podporządkowania się.
Tak nie ma w prawdziwym życiu. Ludzie idą na kompromisy.

Dzieci nie przestaną się bawić, oddychać bo Tobie to przeszkadza. I wiesz dobrze, że nie jestem typem matki pozwalającej na wszystko.
Ale to, co Ty piszesz, to bardziej przypomina niewolnictwo, a nie normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.
O dobro jednych kosztem drugich już ktoś kiedyś walczył - jeśli dobrze pamiętam, to miał na imię Adolf.

152

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

Kammiś, to właśnie ta różnica.
Dziecko (malutkie, które jeszcze nosi pieluszkę) jeśli zrobi kupę, to nie robi tego specjalnie.

Oczywiście, takiego pampersa prędko bym się pozbyła, bo to nic przyjemnego wdychać tego typu zapachy.
A to, co Ty opisałaś - to zwykła złośliwość.

Ogólnie wyznaję zasadę by żyć tak, by jak najmniej przeszkadzać sobie i innym. I Wam też polecam.

Eileen, przewijałaś kiedyś niemowlę?
Jeśli tak, to powinnaś wiedzieć, że by móc to zrobić, należy dziecko położyć na płaskiej powierzchni. Możesz mi powiedzieć, jak to zrobić na korytarzu, gdzie nie ma nawet półki?
W każdym pociągu (teoretycznie) jest przedział dla matki z dzieckiem. On miał służyć matkom. Jednakże najczęściej jest zajęty przez ludzi, którzy ewidentnie matkami nie są.


Cyniczna, czy Ty nie widzisz, że to była TYLKO I WYŁĄCZNIE odpowiedź na głupie zaczepki Snake'a w stylu "dwie godziny z zasranym maluchem"? Jakby takich tekstów "jak by on komuś pokazał" tu nie wrzucał, to by mi to nawet do głowy nie przyszło big_smile

Snake - gratuluję "świetnie wychowanych" dzieci. Mi w wieku 11 lat takie rzeczy się w głowie nie mieściły. Ale Twoje dzieci - Twoja sprawa. Ja tam nie chciałabym wychowywać małych chamów, nawet jeśli mieliby to robić we własnych pokojach w domu.

Lewiatan - co ja robię PSOM? Ja kocham psy! Koty również. A jak mój kot zwymiotuje to po prostu sprzątam. ale to jest mój kot. A co do psów - ja wybieram z kim mam kontakt. Jeżeli ja chcę pogłaskać obcego psa i sobie z nim "pogadać", to jeżeli jego właściciel się na to zgadza, to mam do tego prawo. Jeżeli nie chcę być miła dla czyjegoś dziecka, to dlaczego mam być? Unikam kontaktu i tyle.

Truskaweczka - starszym paniom też pomagałam wink Jechały do Olsztyna, wracały z sanatorium a jako że panów w przedziale nie było facetów, to pomogłam im zdjąć bagaże. I one mi też w sumie pomogły, bo we dwie łatwiej utrzymać torbę.
Ale zauważ, że starsza pani nie ma tyle siły co my. Jest wyraźnie SŁABSZA. Matki są naszymi równolatkami albo są kilka lat starsze. Kilka, nie KILKADZIESIĄT.

Truskaweczko - moje "teksty" były odpowiedzią na zaczepkę Snake'a. Ale skoro ktoś byłby hipotetycznie złośliwy, to ja mam być miła?

153

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Truskaweczko - moje "teksty" były odpowiedzią na zaczepkę Snake'a. Ale skoro ktoś byłby hipotetycznie złośliwy, to ja mam być miła?

A to trzeba złośliwością na złośliwość odpowiadać? tongue

154 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-24 20:47:44)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:

Ja też jestem JEDNOSTKĄ, Cyniczna. KAŻDY Z NAS jest jednostką. PIES RÓWNIEŻ.

Ty jesteś jednostką, Tobie nie pasuje, Ty nie chcesz...
Wyobraź sobie, że cały świat nie może się podporządkować temu, co Ty lubisz i uznajesz za dobre.
Dyskusja fajna, tylko, że Ty piszesz mega egoistycznie. Nie chcesz się nagiąć ani odrobinkę, a wymagasz od innych całkowitego podporządkowania się.
Tak nie ma w prawdziwym życiu. Ludzie idą na kompromisy.

Dzieci nie przestaną się bawić, oddychać bo Tobie to przeszkadza. I wiesz dobrze, że nie jestem typem matki pozwalającej na wszystko.
Ale to, co Ty piszesz, to bardziej przypomina niewolnictwo, a nie normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.
O dobro jednych kosztem drugich już ktoś kiedyś walczył - jeśli dobrze pamiętam, to miał na imię Adolf.


Napisałam że KAŻDY jest jednostką, przegapiłaś to wink
bo KAŻDY jest jednostką, więc i Ty, i ja, i te dziecko, i ten pies.

Nie wymagam od nikogo podporządkowania się, Cyniczna, naprawdę. Ja po prostu UNIKAM kontaktu.
To działa na takiej samej zasadzie jak u osoby która boi się dużych psów. Wyobraź sobie, że jej ten doberman nie przeszkadza, ona ogólnie nic do niego nie ma, po prostu chce się trzymać od niego z daleka. Jej jest obojętne co on robi, czy się bawi, czy sika, czy s*a pod drzewkiem, czy goni kota, czy szarpie sąsiada za nogawkę, czy jest głodny, czy może własnie zjadł kilo surowego mięcha, czy idzie na spacer, czy śpi w domu.
Tak samo mnie jest całkowicie obojętne co robią dzieci. Dla mnie mogą sobie spać, mogą się bawić, mam gdzieś czy jakieś tam dziecko jest głodne, czy chce siku, czy się źle czuje, czy ryczy, na mój gust to te dzieci mogą się między sobą nawet pozabijać.
Ja po prostu nie chcę mieć z nimi kontaktu i tyle. Niech sobie egzystują albo nie, nie moja sprawa. Coś jak z wężami. Nie przeszkadzają mi, nie robię im krzywdy, ale nie chce mieć z nimi bliższego kontaktu.
Ale jak już ktoś chce, żeby zerknęła i przypilnowała, wyłączyła film BO JEGO DZIECKO, to jest inna sytuacja i przestaje być miło. Tylko tyle i aż tyle.

155

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Tzn nikogo nie chcę tu bronić, ale to co napisał Snake tez w pewnym stopniu wynikało z tego, że ciągle piszesz źle o dzieciach, jakby wszystkie były bardzo niegrzeczne. No, a jak już napisał Ci tak, to mimo tego moim zdaniem nie warto odpowiadać jak pisze Cyniczna złośliwością na złośliwość, zwłaszcza, że jak pisałaś szkodziłabyś też dziecku, w tym przypadku niemowlakowi, które nic Ci nie zawiniło, tylko jego tata, więc to jest niefajne.

156

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Snake - gratuluję "świetnie wychowanych" dzieci. Mi w wieku 11 lat takie rzeczy się w głowie nie mieściły. Ale Twoje dzieci - Twoja sprawa. Ja tam nie chciałabym wychowywać małych chamów, nawet jeśli mieliby to robić we własnych pokojach w domu.

O fak, jakie ty musiałaś mieć smutne dzieciństwo. Cicha, w dodatku dziewczynka i jeszcze jedynaczka. Kto cię miał uświadomić, że chłopaki uwielbiają prześcigać się kto głośniej, dłużej beknie lub pierdnie. Pewnie nawet nie wiesz jak zrobić przy okazji miotacz płomieni lol A jestem pewien, że żadna twoja wyszukana "tortura" by ci w tym przedziale nie pomogła i konkurs "koza i glut" by cię wygonił na korytarz jeśli nie do wc... Wiem, wiem w ten sposób ci nie przybliżę słodyczy posiadania dzieci lol ale tak po prostu chciałem ci pokazać jak wiele o świecie dzieci nie wiesz. A jest to świat naprawdę pełen niespodzianek... lol

157

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Lewiatan - co ja robię PSOM? Ja kocham psy! Koty również. A jak mój kot zwymiotuje to po prostu sprzątam. ale to jest mój kot. A co do psów - ja wybieram z kim mam kontakt. Jeżeli ja chcę pogłaskać obcego psa i sobie z nim "pogadać", to jeżeli jego właściciel się na to zgadza, to mam do tego prawo. Jeżeli nie chcę być miła dla czyjegoś dziecka, to dlaczego mam być? Unikam kontaktu i tyle.


To mnie nabrałaś.  Myślałem że jakaś, 'socjopatka' pokazała się na forum.

158

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Ale jak już ktoś chce, żeby zerknęła i przypilnowała, wyłączyła film BO JEGO DZIECKO, to jest inna sytuacja i przestaje być miło. Tylko tyle i aż tyle.

Kammiś, ale tak całkiem szczerze - ile miałaś takich sytuacji w życiu? 3? 5? NO PROSZĘ CIĘ.

159

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
truskaweczka19 napisał/a:

Tzn nikogo nie chcę tu bronić, ale to co napisał Snake tez w pewnym stopniu wynikało z tego, że ciągle piszesz źle o dzieciach, jakby wszystkie były bardzo niegrzeczne. No, a jak już napisał Ci tak, to mimo tego moim zdaniem nie warto odpowiadać jak pisze Cyniczna złośliwością na złośliwość, zwłaszcza, że jak pisałaś szkodziłabyś też dziecku, w tym przypadku niemowlakowi, które nic Ci nie zawiniło, tylko jego tata, więc to jest niefajne.


Niemowlaki mnie akurat nie ruszają. One śpią i leżą. Czasem popłaczą, ale nie drą japy przez 10 godzin bez przerwy, chyba że im coś dolega. W każdym razie nie biegają i nie zwracają na siebie uwagi z nieuzasadnionych powodów.
Te starsze są gorsze.

Ale ja naprawdę nie oczekuję niczego innego niż tylko dystansu.
Niech to dziecko sobie siedzi w tym samym pomieszczeniu.
Ale niech mnie nie dotyka. Niech nic na mnie nie wylewa, nie obślinia moich rzeczy, bo przestanę być miła i tyle.
Ciężko zrozumieć że zwyczajnie nie chcę mieć kontaktu z dziećmi i nikt nie może mnie do tego kontaktu zmuszać?
Nie zamierzam robić im krzywdy, po prostu nie zamierzam również zwracać na nie uwagi i nie interesuje mnie ich stan.

160

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:

Ale jak już ktoś chce, żeby zerknęła i przypilnowała, wyłączyła film BO JEGO DZIECKO, to jest inna sytuacja i przestaje być miło. Tylko tyle i aż tyle.

Kammiś, ale tak całkiem szczerze - ile miałaś takich sytuacji w życiu? 3? 5? NO PROSZĘ CIĘ.

Oj duuużo jest sytuacji w których jest niefajnie.
Pierwsza to plaga par mamusiek. Idą dwie mamuśki chodnikiem na całą szerokość z wózkami. Przepraszam bardzo, ale inni ludzie mają latać, bo one chcą sobie pogadać? I to jest naprawdę NAGMINNE. Niedawno widziałam, jak właśnie starsza pani musiała iść przez trawę bo one sobie idą środkiem. Starsza pani nic nie powiedziała, ale ja powiedziałam głośno i ostentacyjnie "PRZEPRASZAM!!!". I czekałam, aż się nie usuną. Nie zamierzam latać po drzewach bo ktoś lubi łazić całą szerokością chodnika.
W pociągu włażenie do przedziałów. Przepraszam bardzo, matka powinna panować nad dzieckiem a to było rodzeństwo - dwójka - najmłodsze miało na oko 7 lat. Więc NIKT mi nie powie, że takiego dzieciaka nie można usadzić.
To z sukienką, to z filmem też było.
Podłażenie i łapanie za nogi kilka razy. Przepraszam, nie chcę żeby dzieciak łapał mnie za nogi. I to, że przed chwilą skakał po mnie pies niczego nie zmienia. Ja decyduję, kto będzie mnie tykał  a kto nie będzie.
W górach - dzieciaki nie patrzą tylko ładują się pod nogi. A moja koleżanka miała problem z kolanem i gwałtowne hamowanie jej nie służy. A musiała, bo mamusia sobie dzieci nie pilnuje tylko latają jak chcą ludziom pod nogi.

Naprawdę uważasz że dzieci i matki mają pozycję uprzywilejowaną w stosunku do singli lub niedzieciatych par? Bo ja nie sądzę.

161

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

A może oddychać tym samym powietrzem? Nie mierzi cię to? Pomyśl - co wdech, to w twoje płuca wpada z litr powietrza, który wcześniej był w płucach tego bachora... A o dzieciach, to faktycznie nic nie wiesz smile Niemowlę drze się dużo częściej i dłużej niż starsze dzieci smile i wcale nie dlatego, że coś mu dolega. Może mały research...

162

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Naprawdę uważasz że dzieci i matki mają pozycję uprzywilejowaną w stosunku do singli lub niedzieciatych par? Bo ja nie sądzę.

Nigdzie tak nie napisałam, choć częściowo tak jest.
Np. w banku. Kobiety z małymi dziećmi, tak samo, jak kobiety w ciąży, są obsługiwane bez kolejki.
Przynajmniej u mnie tak jest. Uważam, że to mądre. Lepiej szybciutko obsłużyć kobietę z maluchem, niż słuchać płaczu przez nie wiadomo ile czasu w kolejce.

Ostatnio też przepuszczono mnie w kolejce do lekarza ogólnego. Synek miał gorączkę i płakał. I pewna kobieta zaoferowała mi, bym weszła przed nią.
To było bardzo miłe i gorąco jej za to podziękowałam. Chore dziecko nie ma wpływu na to, że źle się czuje i płacze, ani na to, że jest kolejka parogodzinna do lekarza.
Cieszę się, że są jeszcze osoby o dobrych serduchach, którym żal chorego dziecka.

163

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:

A może oddychać tym samym powietrzem? Nie mierzi cię to? Pomyśl - co wdech, to w twoje płuca wpada z litr powietrza, który wcześniej był w płucach tego bachora... A o dzieciach, to faktycznie nic nie wiesz smile Niemowlę drze się dużo częściej i dłużej niż starsze dzieci smile i wcale nie dlatego, że coś mu dolega. Może mały research...

Absolutnie nie. Niemowlę jest dużo mniej uciążliwe dla otoczenia niż 2-3-4-latek. Dla OTOCZENIA, bo mało mnie interesuje jakie jest dla rodzica (jego sprawa). Niemowlę nie biega. Niemowlę nie jest złośliwe. Niemowlę nie łapie obcych osób. Niemowlę nie wchodzi obcym pod nogi. Niemowlę nie myśli, że całe otoczenie będzie się nim zajmować - a taką postawę można zauważyć u kilkulatków, jak podchodzą z roześmianą nie wiem do czego twarzą do każdego i ryczą jak ktoś nie okaże najmniejszego zainteresowania (a musi? nie musi.). Niemowlę sobie egzystuje, nie kontaktując się z otoczeniem. Niemowlę się nie buntuje, niemowlę nie ucieka matce wpadając na obcych ludzi. Niemowlę nie jest nieokrzesane. Co jak co, ale w porównaniu do kilkulatków, to niemowlaków będę bronić. Sąsiedzi rodziców - trochę dalej - mają właśnie 2 kilkulatków (już w wieku szkolnym) i niemowlę. Dziwnym trafem tego niemowlaka nie słychać, jakbym nie zobaczyła, to nie wiedziałabym, że istnieje. Tych słychać ciągle, mimo że teoretycznie więcej rozumieją. ALE akurat ich matka to taka grzeczna kobieta i PRZEPROSIŁA nas że jej dzieci hałasują. I wiesz co? Akurat jej szkoda mi się zrobiło, bo widać że sama ma dosyć ich wrzasków. Ale cizi, która myśli że jej córuni wszystko wolno w życiu mi nie będzie szkoda, niech się zajara tymi fajami (które bez przerwy pali) i spokój bedzie.

164

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:

Wiesz ja myślę, że po prostu  do ciebie i niektórych koleżanek już dotarło, że możecie zrobić 3 fakulety, doktoraty, zarabiać i się "spełniać" ale koniec końców i tak ktoś zapyta: no dobra fajnie, fajnie ale co tam u twoich dzieci? No i wkurza was, że wasze zdolności, wiedza nie dają wam praktycznie żadnych for i poważania "na ulicy", a przynajmniej równoważnego atencji jaką ma ta głupia Zośka co zaciążyła pod koniec liceum z samego faktu, że idzie ulicą z brzuchem czy tym bachorem. Szczerze życzę żebyście w końcu zrobiły sobie dzieciaka, bo to przywraca zdrowy rozsądek i harmonię ducha. Nie mówiąc już o tym, że często kobieta bez dziecka im starsza tym bardziej staje się przykra w odbiorze.

Ja też się z tym nie zgodzę. Jakieś bzdury wyssane z palca. O dzieci pytają mnie tylko rodzice, babcia, no i jakieś ciotki. Osoby z którymi nie jestem spokrewniona nigdy nie zapytały mnie o dziecko. No dobra, może jakieś nawiedzone ex-koleżanki przedszkolanki pytały. Ale one mają zboczenie zawodowe. Nie widzę też, by dzieciaci ludzie przyciągali jakąkolwiek atencję z racji posiadania dziecka. Ja przyciągam większą posiadając psy. I to zwłaszcza dzieciaci ludzie nagle mnie kochają i chcą się spotykać. Także gdybym chciała atencji, to nie potrzebuję do tego dziecka. Większość moich znajomych już jest w takim wieku, że z reguły mają dziecko albo ogólnie nie chcą go mieć. Poznaję dzieci znajomych, jestem dla nich ciocią, ale nasze rozmowy nigdy nie schodzą na dzieci. Oni też mają własne życia i zwykle rozmawiamy o życiu zawodowym, nowinkach w branży, językach, teatrze itp. Ktoś może powiedzieć, że to snobistyczne, ale to wychodzi naturalnie i my lubimy o tym rozmawiać. Oni sami nie mówią o swoich dzieciach. I nie chodzi o to, że przy mnie nie chcą mówić, tylko ogólnie nie mówią. Kiedy spotykamy się w szerszym gronie, to z innymi dzieciatymi znajomymi też nie wymieniają się informacjami, co ich dziecko danego dnia zrobiło. Moje znajome wprost powiedziały, że dzieci to one mają na co dzień, zajmują im większość ich czasu, więc gdyby jeszcze rozmawiały o nich po wyjściu z domu, to kompletnie by zwariowały. Raczej łakną "dorosłych" rozmów, mając dziecko przez cały dzień obok. Dziecko nie przywraca zdrowego rozsądku, wprost przeciwnie. Trzeba już go mieć, by być dobrym rodzicem i nie oszaleć.

165

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

a taką postawę można zauważyć u kilkulatków, jak podchodzą z roześmianą nie wiem do czego twarzą do każdego...

O w mordę go! Jak śmie?!
....naprawdę ci współczuję, tobie nie tym dzieciom co się na ciebie natkną, bo one pewnie sobie poradzą, dziecko wiele koszmarów jest w stanie przepracować ale ty już za stara na to chyba jesteś...

166 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-24 21:33:10)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:

Naprawdę uważasz że dzieci i matki mają pozycję uprzywilejowaną w stosunku do singli lub niedzieciatych par? Bo ja nie sądzę.

Nigdzie tak nie napisałam, choć częściowo tak jest.
Np. w banku. Kobiety z małymi dziećmi, tak samo, jak kobiety w ciąży, są obsługiwane bez kolejki.
Przynajmniej u mnie tak jest. Uważam, że to mądre. Lepiej szybciutko obsłużyć kobietę z maluchem, niż słuchać płaczu przez nie wiadomo ile czasu w kolejce.

Ostatnio też przepuszczono mnie w kolejce do lekarza ogólnego. Synek miał gorączkę i płakał. I pewna kobieta zaoferowała mi, bym weszła przed nią.
To było bardzo miłe i gorąco jej za to podziękowałam. Chore dziecko nie ma wpływu na to, że źle się czuje i płacze, ani na to, że jest kolejka parogodzinna do lekarza.
Cieszę się, że są jeszcze osoby o dobrych serduchach, którym żal chorego dziecka.

Cyniczna, a czy Ty nie rozumiesz, że inne osoby RÓWNIEŻ MOGĄ BYĆ CHORE?
Uważasz, że choroba osoby dorosłej jest mniej ważna niż choroba dziecka?
Swoją drogą jakiego lekarza ogólnego? Na CAŁE SZCZĘŚCIE dzieci mają osobnych lekarzy - pediatrów, a my osobnych - internistów. Do mojego lekarza żadnych dzieci nie ma. Cisza, spokój, pacjenci przyjmowani na godziny i powiem Ci że dużo sprawniej idzie to u dorosłych niż u dzieciaków, u nas nie ma kolejek i każdy wchodzi na swoją godzinę. A moj lekarz akurat jest właścicielem tego NZOZ i dziwnym trafem on - ojciec trójki dorosłych już dzieci - narzeka na matki, bo ma dość wrzasków 2 gabinety dalej. I widzi z jakim marazmem tam to idzie, bo ma nadzór nad całym systemem - on przyjmuje 5 pacjentów w czasie kiedy babeczka od dzieci 1. I nie, mój lekarz nie leci trybem "jeden pacjent w minutę", bo i pogada, i dokładnie zawsze wie co u mnie słychać, nawet zdjęcia z gór mi pokazywał tongue a i tak idzie sprawniej. I jego bezcenny komentarz "te matki to tylko dużo gadają" big_smile Swoją drogą mój lekarz jest fenomenem, bo jak byłam młodsza, i jak mała, i jak nawet taka nastolatkowa (16-17) to traktował mnie ok, ale trochę z rezerwą. Teraz za to można z nim pogadać o wszystkim big_smile
Widać, że dzieci nie lubi big_smile
Chyba że chodzisz do rodzinnego.
Wybacz, Cyniczna, ale jak miałam gorączkę - a miałam przez długi okres czasu 2 anginy miesięcznie, z gorączką - to byłam tak zmęczona tym ciągłym chorowaniem, że jedyne czego chciałam to wejść, dostać leki i wrócić do domu. I nie uważam, żeby moim obowiązkiem było przepuszczać kogoś, kto ma zwykłą grypę czy anginę, czyli chorobę TAKĄ SAMĄ jak ja.

I właśnie to wkurza w matkach, że uważają, że są uprzywilejowane.

167

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

kammiś ty masz po prostu obsesję na punkcie dzieci.
dla mnie to co piszesz jest chore.Ok,przeszkadza ci że dziecko  wrzeszczy.Ale dlaczego przeszkadza ci że się patrzy na ciebie i uśmiecha.Tego już nie pojmę.
A dzieciństwo do d...y miałaś.Bez rówieśników,tylko z misiami i dorosłymi.
Szkoda że twoi rodzice  nie widzieli że dziecku potrzebny jest kontakt z rówieśnikami.
Może wtedy nie wyrosło by z ciebie takie dziwadło .

168

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
niki71 napisał/a:

kammiś ty masz po prostu obsesję na punkcie dzieci.
dla mnie to co piszesz jest chore.Ok,przeszkadza ci że dziecko  wrzeszczy.Ale dlaczego przeszkadza ci że się patrzy na ciebie i uśmiecha.Tego już nie pojmę.
A dzieciństwo do d...y miałaś.Bez rówieśników,tylko z misiami i dorosłymi.
Szkoda że twoi rodzice  nie widzieli że dziecku potrzebny jest kontakt z rówieśnikami.
Może wtedy nie wyrosło by z ciebie takie dziwadło .

Daruj sobie proszę zwroty typu "dziwadło" wink
Mnie nie denerwuje, ze się uśmiecha. Ja pisałam, że nie muszę odwzajemniać uśmiechu, czego oczekują mamusie i tatusiowie.
To jest różnica wink

169 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-24 21:38:58)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:

Naprawdę uważasz że dzieci i matki mają pozycję uprzywilejowaną w stosunku do singli lub niedzieciatych par? Bo ja nie sądzę.

Nigdzie tak nie napisałam, choć częściowo tak jest.
Np. w banku. Kobiety z małymi dziećmi, tak samo, jak kobiety w ciąży, są obsługiwane bez kolejki.
Przynajmniej u mnie tak jest. Uważam, że to mądre. Lepiej szybciutko obsłużyć kobietę z maluchem, niż słuchać płaczu przez nie wiadomo ile czasu w kolejce.

Ostatnio też przepuszczono mnie w kolejce do lekarza ogólnego. Synek miał gorączkę i płakał. I pewna kobieta zaoferowała mi, bym weszła przed nią.
To było bardzo miłe i gorąco jej za to podziękowałam. Chore dziecko nie ma wpływu na to, że źle się czuje i płacze, ani na to, że jest kolejka parogodzinna do lekarza.
Cieszę się, że są jeszcze osoby o dobrych serduchach, którym żal chorego dziecka.

Cyniczna, a czy Ty nie rozumiesz, że inne osoby RÓWNIEŻ MOGĄ BYĆ CHORE?
Uważasz, że choroba osoby dorosłej jest mniej ważna niż choroba dziecka?
Swoją drogą jakiego lekarza ogólnego? Na CAŁE SZCZĘŚCIE dzieci mają osobnych lekarzy - pediatrów, a my osobnych - internistów. Do mojego lekarza żadnych dzieci nie ma. Cisza, spokój, pacjenci przyjmowani na godziny i powiem Ci że dużo sprawniej idzie to u dorosłych niż u dzieciaków, u nas nie ma kolejek i każdy wchodzi na swoją godzinę. A moj lekarz akurat jest właścicielem tego NZOZ i dziwnym trafem on - ojciec trójki dorosłych już dzieci - narzeka na matki, bo ma dość wrzasków 2 gabinety dalej. I widzi z jakim marazmem tam to idzie, bo ma nadzór nad całym systemem - on przyjmuje 5 pacjentów w czasie kiedy babeczka od dzieci 1. I nie, mój lekarz nie leci trybem "jeden pacjent w minutę", bo i pogada, i dokładnie zawsze wie co u mnie słychać, nawet zdjęcia z gór mi pokazywał tongue a i tak idzie sprawniej. I jego bezcenny komentarz "te matki to tylko dużo gadają" big_smile Swoją drogą mój lekarz jest fenomenem, bo jak byłam młodsza, i jak mała, i jak nawet taka nastolatkowa (16-17) to traktował mnie ok, ale trochę z rezerwą. Teraz za to można z nim pogadać o wszystkim big_smile
Widać, że dzieci nie lubi big_smile
Chyba że chodzisz do rodzinnego.
Wybacz, Cyniczna, ale jak miałam gorączkę - a miałam przez długi okres czasu 2 anginy miesięcznie, z gorączką - to byłam tak zmęczona tym ciągłym chorowaniem, że jedyne czego chciałam to wejść, dostać leki i wrócić do domu. I nie uważam, żeby moim obowiązkiem było przepuszczać kogoś, kto ma zwykłą grypę czy anginę, czyli chorobę TAKĄ SAMĄ jak ja.

I właśnie to wkurza w matkach, że uważają, że są uprzywilejowane.

Kammiś, ale czy Ty zrozumiałaś, co ja napisałam? Nie prosiłam tamtej kobiety o nic. Sama mnie przepuściła, bo jej było szkoda gorączkującego dwulatka.
Tak, dzieci chodzą do pediatry. Ale akurat pediatra nie przyjmował. To co, miałam w ogóle nie iść, niech mi dziecko wpadnie w stan rzucawkowy z gorączki?
No i sorry, ale.. dla mnie choroba mojego dziecka jest ważniejsza, niż moja i innych ludzi w przychodni. To chyba normalne?
Proszę Cię, ogarnij się. Piszesz, jakbyś była egoistycznym zazdrosnym potworem. Dlaczego? Co Ci przeszkadza, że mnie jakaś kobieta z dobrego serca przepuściła w kolejce?

NIE, BŁAGAM, nie uśmiechaj się do żadnego dziecka. Jeszcze mu się przyśni... Sorry, ale naprawdę już nie wytrzymałam. Musisz być naprawdę bardzo przykrą i niesympatyczną osobą.

Faktycznie, takim osobom lepiej, by się dziecko nigdy nie przytrafiło.

170

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Mnie nie denerwuje, ze się uśmiecha. Ja pisałam, że nie muszę odwzajemniać uśmiechu, czego oczekują mamusie i tatusiowie.

Bo kiedy śmieje się dziecko...
Śmieje się cały świat...
Śmiejesz się Ty...
Śmieje się ja...

... a Kammiś dostaje drgawek...

171

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Ale zobaczcie, jaką pętlę zrobiliśmy od tematu biedy do dzieci ;p

172

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

kammiś nie mogą się wszyscy do ciebie dostosowywać.
Cyniczna ma rację ,jesteś okropnie niesympatyczna.

173 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-24 21:53:03)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Nigdzie tak nie napisałam, choć częściowo tak jest.
Np. w banku. Kobiety z małymi dziećmi, tak samo, jak kobiety w ciąży, są obsługiwane bez kolejki.
Przynajmniej u mnie tak jest. Uważam, że to mądre. Lepiej szybciutko obsłużyć kobietę z maluchem, niż słuchać płaczu przez nie wiadomo ile czasu w kolejce.

Ostatnio też przepuszczono mnie w kolejce do lekarza ogólnego. Synek miał gorączkę i płakał. I pewna kobieta zaoferowała mi, bym weszła przed nią.
To było bardzo miłe i gorąco jej za to podziękowałam. Chore dziecko nie ma wpływu na to, że źle się czuje i płacze, ani na to, że jest kolejka parogodzinna do lekarza.
Cieszę się, że są jeszcze osoby o dobrych serduchach, którym żal chorego dziecka.

Cyniczna, a czy Ty nie rozumiesz, że inne osoby RÓWNIEŻ MOGĄ BYĆ CHORE?
Uważasz, że choroba osoby dorosłej jest mniej ważna niż choroba dziecka?
Swoją drogą jakiego lekarza ogólnego? Na CAŁE SZCZĘŚCIE dzieci mają osobnych lekarzy - pediatrów, a my osobnych - internistów. Do mojego lekarza żadnych dzieci nie ma. Cisza, spokój, pacjenci przyjmowani na godziny i powiem Ci że dużo sprawniej idzie to u dorosłych niż u dzieciaków, u nas nie ma kolejek i każdy wchodzi na swoją godzinę. A moj lekarz akurat jest właścicielem tego NZOZ i dziwnym trafem on - ojciec trójki dorosłych już dzieci - narzeka na matki, bo ma dość wrzasków 2 gabinety dalej. I widzi z jakim marazmem tam to idzie, bo ma nadzór nad całym systemem - on przyjmuje 5 pacjentów w czasie kiedy babeczka od dzieci 1. I nie, mój lekarz nie leci trybem "jeden pacjent w minutę", bo i pogada, i dokładnie zawsze wie co u mnie słychać, nawet zdjęcia z gór mi pokazywał tongue a i tak idzie sprawniej. I jego bezcenny komentarz "te matki to tylko dużo gadają" big_smile Swoją drogą mój lekarz jest fenomenem, bo jak byłam młodsza, i jak mała, i jak nawet taka nastolatkowa (16-17) to traktował mnie ok, ale trochę z rezerwą. Teraz za to można z nim pogadać o wszystkim big_smile
Widać, że dzieci nie lubi big_smile
Chyba że chodzisz do rodzinnego.
Wybacz, Cyniczna, ale jak miałam gorączkę - a miałam przez długi okres czasu 2 anginy miesięcznie, z gorączką - to byłam tak zmęczona tym ciągłym chorowaniem, że jedyne czego chciałam to wejść, dostać leki i wrócić do domu. I nie uważam, żeby moim obowiązkiem było przepuszczać kogoś, kto ma zwykłą grypę czy anginę, czyli chorobę TAKĄ SAMĄ jak ja.

I właśnie to wkurza w matkach, że uważają, że są uprzywilejowane.

Kammiś, ale czy Ty zrozumiałaś, co ja napisałam? Nie prosiłam tamtej kobiety o nic. Sama mnie przepuściła, bo jej było szkoda gorączkującego dwulatka.
Tak, dzieci chodzą do pediatry. Ale akurat pediatra nie przyjmował. To co, miałam w ogóle nie iść, niech mi dziecko wpadnie w stan rzucawkowy z gorączki?
No i sorry, ale.. dla mnie choroba mojego dziecka jest ważniejsza, niż moja i innych ludzi w przychodni. To chyba normalne?
Proszę Cię, ogarnij się. Piszesz, jakbyś była egoistycznym zazdrosnym potworem. Dlaczego? Co Ci przeszkadza, że mnie jakaś kobieta z dobrego serca przepuściła w kolejce?

NIE, BŁAGAM, nie uśmiechaj się do żadnego dziecka. Jeszcze mu się przyśni... Sorry, ale naprawdę już nie wytrzymałam. Musisz być naprawdę bardzo przykrą i niesympatyczną osobą.

Faktycznie, takim osobom lepiej, by się dziecko nigdy nie przytrafiło.

Dla Ciebie choroba Twojego dziecka jest ważniejsza. Dla mnie jest ważniejsza choroba mojego kota. Dziwić nikogo to nie powinno - choroba bliskich zawsze jest ważniejsza niż choroba obcych.
To, że ona Cię przepuściła, to mnie nie interesuje. Napisałam tylko, że mnie nic nie interesuje, jak jestem w stanie gorączki, bo z natury mam niską temperaturę i niskie ciśnienie, a jak mi rosną, to nawet średnio kojarzę fakty. Serio, dla mnie 39 stopni to mocny stan (na co dzień mam nawet niecałe 36). Napisałam tylko, że jak jestem u lekarza z gorączką, to nie interesuje mnie nic tylko wejść do gabinetu, dowiedzieć się co mi jest, wziąć receptę i iść do domu, więc przepuszczam tylko takich co są w stanie naprawdę poważnym. A raz mi się trafiło, że przyszedł facet po wypadku, to go puściłam. Ale mało mu pomogli, bo to mały gabinet i rodzinna firma, więc nie wiem czego oczekiwał, głupio zrobił, że tam poszedł, a nie do dużej przychodni. Swoją drogą ludzie nie myślą logicznie. Ma złamanie otwarte i idzie do specjalisty od chorób wewnętrznych który nie ma mu nawet jak gipsu założyć czy co tam trzeba zrobić, a 50 metrów dalej jest przychodnia z chirurgiem big_smile big_smile big_smile

Cyniczna, no właśnie ludzie odbierają mnie bardzo różnie. Naprawdę skrajnie różnie.
Są ludzie, którzy mówią "z pani to jest dobry człowiek". Bo paru osobom pomogłam, tak po prostu.
Są ludzie, którzy mówią że jestem zimną karierowiczką big_smile
Znajome mojej babci mnie uwielbiają. Nawet na rowerach z nimi byłam parę razy wink Spoko babki, uwielbiam takie żwawe staruszki. Nawet Rihanny słuchają big_smile
Koleżanki jakieś też mam, kolegów tak samo i jakoś dziwnym trafem lubią mnie big_smile
To, że jestem niesympatyczna dla dzieci (do pewnego wieku, bo potem są ok), to nie znaczy, że jestem niesympatyczna w ogóle. Powiedz to tym starszym paniom, które wracały z sanatorium, że ja taka niesympatyczna jestem, to Ci nigdy nie uwierzą tongue
Dla jednych jestem sympatyczna, dla innych nie. Powiedz mojej przyjaciółce że jestem niesympatyczna. Powiedz to mojej babci i jej koleżankom. Powiedz to mojemu dziadkowi. Powiedz to moim wykładowcom. Powiedz to moim kolegom z zarządu koła naukowego. Powiedz to dziewczynom z którymi chodziłam na fitness. Powiedz to dziewczynkom (12-13 lat) które uczyłam jakiś czas angielskiego. Powiedz to mojemu lekarzowi, weterynarzowi mojego kota, moim sąsiadkom, paniom z biedronki obok mojego domu. Pomyśleliby, że z księżyca spadłaś wink

174

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Nie do końca ogarniam temat o dzieciach. Z jednej strony mówicie, że przecież nie wszystkie dzieci są niegrzeczne. Z drugiej - co chwilę pojawia się argument, że dziecko jest tylko dzieckiem i trzeba to zrozumieć.

Dla mnie sprawa jest prosta - ja robię wszystko, żeby nikomu nie przeszkadzać. Rodzic niech robi wszystko, żeby fakt, że posiada dziecko, nie miał wpływu na innych. WIEM, że rodzic nie siedzi w głowie dziecka. Więc jeśli w pociągu dziecko mnie postanowi kopnąć, to za samo to głowy nikomu nie zamierzam urywać. Kwestia tego, jak zareaguje rodzic - czy oleje, no bo w końcu "dziecko jest tylko dzieckiem i mu wolno", czy przeprosi, a dzieciaka upomni, jak nie poskutkuje - niech wyprowadzi albo nie wiem. Ja jestem z automatu bardzo pozytywnie nastawiona do rodzica, który za dziecko NATYCHMIAST (a nie po 15 kopnięciach i mojej reakcji) przeprosi i spróbuje chociaż zapobiec dalszemu czemuś tam. Ja się uśmiechnę, powiem, że nie ma problemu - bo to rozumiem, że dziecko mogło kopnąć, a rodzica rola, żeby się tym zająć. Natomiast jak np. dziecko zaczyna chlapać piciem (sytuacja z MPK) po wszystkich dookoła, a jedyną reakcją jest zabranie picia + zachwycony uśmiech mamusi, to mnie szlag trafia. Znaczy, wszyscy mamy być zachwyceni, że dzieciak nas soczkiem czy innym słodkim świństwem upaćkał?

W skrócie - nie mam nic do dzieci i nic im nie robię złego, dopóki rodzice pilnują, żeby te dzieci nie miały żadnego wpływu na mnie. To chyba nie jest wymaganie z kosmosu, a część z Was - mam wrażenie - ma takie podejście. Taaaakie złe jesteście, bo nie chcecie, żeby wam dzieci uprzykrzały życie... No, na pewno.

175

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

A ja idę na dół obejrzeć z dzieciakami Terminatora i zrobimy sobie przed snem konkurs bekania. Wygra ten kto najwierniej wybeka pewne imię...

176 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-24 21:59:03)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Eileen napisał/a:

Nie do końca ogarniam temat o dzieciach. Z jednej strony mówicie, że przecież nie wszystkie dzieci są niegrzeczne. Z drugiej - co chwilę pojawia się argument, że dziecko jest tylko dzieckiem i trzeba to zrozumieć.

Dla mnie sprawa jest prosta - ja robię wszystko, żeby nikomu nie przeszkadzać. Rodzic niech robi wszystko, żeby fakt, że posiada dziecko, nie miał wpływu na innych. WIEM, że rodzic nie siedzi w głowie dziecka. Więc jeśli w pociągu dziecko mnie postanowi kopnąć, to za samo to głowy nikomu nie zamierzam urywać. Kwestia tego, jak zareaguje rodzic - czy oleje, no bo w końcu "dziecko jest tylko dzieckiem i mu wolno", czy przeprosi, a dzieciaka upomni, jak nie poskutkuje - niech wyprowadzi albo nie wiem. Ja jestem z automatu bardzo pozytywnie nastawiona do rodzica, który za dziecko NATYCHMIAST (a nie po 15 kopnięciach i mojej reakcji) przeprosi i spróbuje chociaż zapobiec dalszemu czemuś tam. Ja się uśmiechnę, powiem, że nie ma problemu - bo to rozumiem, że dziecko mogło kopnąć, a rodzica rola, żeby się tym zająć. Natomiast jak np. dziecko zaczyna chlapać piciem (sytuacja z MPK) po wszystkich dookoła, a jedyną reakcją jest zabranie picia + zachwycony uśmiech mamusi, to mnie szlag trafia. Znaczy, wszyscy mamy być zachwyceni, że dzieciak nas soczkiem czy innym słodkim świństwem upaćkał?

W skrócie - nie mam nic do dzieci i nic im nie robię złego, dopóki rodzice pilnują, żeby te dzieci nie miały żadnego wpływu na mnie. To chyba nie jest wymaganie z kosmosu, a część z Was - mam wrażenie - ma takie podejście. Taaaakie złe jesteście, bo nie chcecie, żeby wam dzieci uprzykrzały życie... No, na pewno.

Twoje podejście jest jak najbardziej ok.
Nikomu nie każę lubić dzieci. Naprawdę.

177

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Dokładnie w taki sam sposób zachowuje się cała masa właścicieli psów big_smile

178

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Iceni napisał/a:

Dokładnie w taki sam sposób zachowuje się cała masa właścicieli psów big_smile

Ja lubię psy, więc nie mam nic przeciwko, jak któryś do mnie podejdzie.
ALE wyprowadzając czyjegoś psa (bo swojego nie posiadam) trzymam go tak, żeby nie podchodził do innych ludzi.
Po pierwsze - ktoś może bać się psów.
Po drugie - ludzie są różni, jeszcze nie tak dawno grasował świr, który rozrzucał żarcie z gwoździami... Dla dobra psa nawet, lepiej żeby do niektórych nie podchodził.

179

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

No, ja np. psy lubię i o ile np. wracam do domu, a nie idę gdzieś, gdzie muszę wyglądać jak człowiek ;p, to nie mam nic przeciwko, że pies na mnie "skoczy" i mnie ubłoci. Ale NIE LUBIĘ, kiedy skoczy sam z siebie, a właściciel ma to w nosie. W sensie, nie przeszkadza mi pies i ubłocenie, tylko to, że właściciel ma to w nosie. Ale w sumie rzadko mi się to zdarza, częściej jest, że ściąga tego psa do siebie, a to ja jestem stroną wykazującą chęć bliższego zapoznania. big_smile

180 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-24 22:28:53)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Tzn nikogo nie chcę tu bronić, ale to co napisał Snake tez w pewnym stopniu wynikało z tego, że ciągle piszesz źle o dzieciach, jakby wszystkie były bardzo niegrzeczne. No, a jak już napisał Ci tak, to mimo tego moim zdaniem nie warto odpowiadać jak pisze Cyniczna złośliwością na złośliwość, zwłaszcza, że jak pisałaś szkodziłabyś też dziecku, w tym przypadku niemowlakowi, które nic Ci nie zawiniło, tylko jego tata, więc to jest niefajne.


Niemowlaki mnie akurat nie ruszają. One śpią i leżą. Czasem popłaczą, ale nie drą japy przez 10 godzin bez przerwy, chyba że im coś dolega. W każdym razie nie biegają i nie zwracają na siebie uwagi z nieuzasadnionych powodów.
Te starsze są gorsze.

Ale ja naprawdę nie oczekuję niczego innego niż tylko dystansu.
Niech to dziecko sobie siedzi w tym samym pomieszczeniu.
Ale niech mnie nie dotyka. Niech nic na mnie nie wylewa, nie obślinia moich rzeczy, bo przestanę być miła i tyle.
Ciężko zrozumieć że zwyczajnie nie chcę mieć kontaktu z dziećmi i nikt nie może mnie do tego kontaktu zmuszać?
Nie zamierzam robić im krzywdy, po prostu nie zamierzam również zwracać na nie uwagi i nie interesuje mnie ich stan.

No, ale tutaj była mowa o niemowlaku chyba, że on by mu nie zmieniał pieluszki 2 godziny i byłby niefajny zapach. No i wtedy Ty pisałaś o tej zemście, perfumach itp. Z tym, że jak piszesz Twoim zdaniem chyba niefajnie i jak nie zmieni mu pieluchy, a jak zmieni też niefajnie, bo jak to w pkp ;p Własnie mi o to chodzi, że to dziecko nic nie zawiniło, by tak się mścić no i nie popieram też tego, że ktoś mnie wkurzy, to się mszczę. To jest dla mnie niedojrzałe.

Co innego jest to co piszesz dalej, że dziecko jeśli krzywdzi powinno być upomniane przez rodzica i tak je też pewne zasady powinny obowiązywać, żeby właśnie nie wylewało czegoś na innych itp. Takie podstawowe zasady. No, ale to co pisałam wyżej to co innego i o to mi chodzi.

Kammiś, wszędzie doszukujesz się niesprawiedliwości tutaj. A przecież Cyniczna nie napisała, że muszą przepuścić ją z dzieckiem w kolejce, tylko, że miło, że przepuścili. Nie widzisz różnicy? Nie trzeba przepuszczać, no ale też uważam, że jak ktoś ma możliwość przepuścić i chce, to miło, jak nie przepuści też ok, wiadomo, że nie ma takiego obowiązku. No, ale miły gest. O to chodzi, bez licytowania się kto ma gorzej, że ktoś chciał przepuścić, no i ok. Naprawdę przykro mi się robi jak czytam co teraz piszesz. Wszędzie doszukujesz się chamskich rodziców. Myślałam, że faktycznie trafiłaś na chamskie osoby, ale ciągle o tym piszesz i widać, że po prostu Ty się tego doszukujesz. No bok ok, czasem dziecko ma rodziców, którzy olewają co robi i to jest złe i ono czasem krzywdzi, robi złe rzeczy - przecież też piszę, że to jest złe, ale doszukiwanie się wszędzie, że coś dziecko robi nie tak też nie jest dobre. Bez zupełnego zrozumienia, jakby wszyscy byli źli, tak to oceniasz. Brzmi to bardzo niesympatycznie.

Naprawdę miałam dla Ciebie też zrozumienia, bo właśnie mimo że nie zawsze się z Tobą zgadzałam, to lubiłam Twoje posty. No, ale teraz nawet ja, raczej spokojna osoba ze zdziwienia przewracam oczami, że aż tak źle piszesz o dzieciach, jakby wszystkie robiły źle. No i ja nie wiem, nie wydaje mi się, by rodzice oczekiwali, że będziesz uśmiechać się, jak uśmiechnie się do Ciebie ich dziecko. Serio, ja raczej nie spotykam takich ludzi, a przecież też wielu ludzi widzę. Także Ty naprawdę na siłę się tego chyba doszukujesz, bo to już przesada dla mnie. No chociaż i tak nie zaszkodziłoby się uśmiechnąć, bo co idziesz ulicą ponura? Właśnie szkoda, że tak dużo ludzi jest ponurych, miło się uśmiechnąć nawet do obcej osoby. Nie ma przymusu, ale no dla mnie to miłe, że ktoś się uśmiechnie czy dziecko. Lubię dzieci, ale jak ktoś nie lubi, to chyba i tak miło zobaczyć uśmiech na twarzy obcej osoby czy dziecka, a Ty piszesz o tym jako o czymś okropnym.

181

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

No a ja tego na przykład  nie lubię. Jeszcze gorzej od rozwrzeszczanych dzieci sąsiadów wkurzaja mnie rozszczekane psy.
Szczególnie jeden, który wychodzi na siku na  podwórko i przez cały ten czas robi hau---hau---hau---hau w sekundowych odstępach.

182 Ostatnio edytowany przez lewiatan (2015-08-24 22:42:53)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

a taką postawę można zauważyć u kilkulatków, jak podchodzą z roześmianą nie wiem do czego twarzą do każdego...

O w mordę go! Jak śmie?!


Popłakałem się ze śmiechu. Dzięki, (uff) bo poniedziałek był ciężki. Naprawdę się uśmiałem.  big_smile

"podchodzą z roześmianą nie wiem do czego twarzą"- kurde nie wiem czy zasnę. Normalnie masakra. Chyba polubię te forum.

183

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Kammiś

Myślenie nie boli.
Czy Ty nie widzisz różnicy pomiędzy chorym dzieckiem a chorym dorosłym?
Dziecko nieraz nie potrafi powiedzieć co go boli, jak się czuje, jaki to rodzaj bólu, nie potrafi nazwać objawów. Nie potrafi powiedzieć, że mu słabo, ze czuje, że zaraz zemdleje, ma duszności.  Jedynie płacze, marudzi. czasem powie, że boli ale nie wiadomo co.
Dlatego nieraz decydują minuty o uratowaniu dziecka, zmniejszeniu niebezpieczeństwa utraty życia.
U dziecka infekcja rozprzestrzenia się po organizmie znacznie szybciej niż u dorosłego i może być znacznie groźniejsza w skutkach.
System obronny dziecka jeszcze nie pracuje tak jak system obronny organizmu osoby dorosłej.

Poza tym na pewno czytając ulotkę z lekarstw zauważyłaś nieraz  tekst " Nie podawać dzieciom poniżej X roku życia".
Dla dzieci jest mniejszy wybór leków niż dla dorosłych ponieważ narządy dziecka są delikatniejsze.
Tak jak na pewno wiesz dzieciom nie podaje się  niektórego pożywienia, które mogą jeść i pić  dorośli bez większej szkody dla ich zdrowia.

I właśnie dlatego dzieci do lekarza mają mieć pierwszeństwo.

184

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Przeczytałam tą dyskusję i nie wierzę własnym oczom...
Porównywanie dzieci do psów, kotów czy innych zwierząt...jeśli którejś z was zdarzy się zostać matką, to same zobaczycie, że wychowywanie dziecka to nie tresura, trzymanie na krótkiej smyczy i wydawanie komend. Mam bardzo inteligentną i dobrze wychowaną 6latkę, ale jej też zdarza się stroić fochy i awanturować. Jeśli mówicie  roszczeniowych matkach, żadna rozsądna kobieta nie będzie oczekiwała od was ulgowego traktowania tylko dlatego, że ma dziecko. Pewne rzeczy roi się z czystej życzliwości bez względu na to czy to dziecko, student, matka czy staruszka, albo masz ludzkie odruchy, albo ci ich brak.
Pracuję w miejscu, gdzie przewija się mnóstwo rodziców z małymi dziećmi i niektóre są niegrzeczne, ale wtedy wystarczy spokojnie zwrócić uwagę i to zazwyczaj wystarczy. Przypominam sobie tylko jedną kobietę z naprawdę nieznośną córką, która zamiast zareagować płaczliwym głosem mówiła "ale co ja mam zrobić?" . Tak podniosła mi ciśnienie, ale to była wina tej kobiety a nie dziecka.
Co do tematu głównego, życie z perspektywy małego miasta wygląda zupełnie inaczej niż w tych, gdzie problem pracy praktycznie nie istnieje. Czasem wystarczy spojrzeć trochę dalej niż na własne podwórko i nie generalizować. Może to kwestia doświadczenia, życie często uczy pokory, choć niektórym ten skarb nigdy nie będzie dany.

185

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Kleoma napisał/a:

Kammiś

Myślenie nie boli.
Czy Ty nie widzisz różnicy pomiędzy chorym dzieckiem a chorym dorosłym?
Dziecko nieraz nie potrafi powiedzieć co go boli, jak się czuje, jaki to rodzaj bólu, nie potrafi nazwać objawów. Nie potrafi powiedzieć, że mu słabo, ze czuje, że zaraz zemdleje, ma duszności.  Jedynie płacze, marudzi. czasem powie, że boli ale nie wiadomo co.
Dlatego nieraz decydują minuty o uratowaniu dziecka, zmniejszeniu niebezpieczeństwa utraty życia.
U dziecka infekcja rozprzestrzenia się po organizmie znacznie szybciej niż u dorosłego i może być znacznie groźniejsza w skutkach.
System obronny dziecka jeszcze nie pracuje tak jak system obronny organizmu osoby dorosłej.

Poza tym na pewno czytając ulotkę z lekarstw zauważyłaś nieraz  tekst " Nie podawać dzieciom poniżej X roku życia".
Dla dzieci jest mniejszy wybór leków niż dla dorosłych ponieważ narządy dziecka są delikatniejsze.
Tak jak na pewno wiesz dzieciom nie podaje się  niektórego pożywienia, które mogą jeść i pić  dorośli bez większej szkody dla ich zdrowia.

I właśnie dlatego dzieci do lekarza mają mieć pierwszeństwo.

Kleomo, a czy Ty dokładnie WIESZ jakie ja miałam schorzenia?

"System obronny dziecka jeszcze nie pracuje tak jak system obronny organizmu osoby dorosłej".
To Cię zadziwię, bo mój system "obronny", jak to nazwałaś, choć wolę nazwę układ odpornościowy, też nie funkcjonuje tak jak u PRZECIĘTNEJ osoby dorosłej.
Wiesz coś o leukocytach? Liczba leukocytów jest u mnie niska - nawet jeśli jest w normie, to blisko tej dolnej granicy, a bardzo często w normie NIE JEST, tylko poniżej. Miałam nawet swego czasu badania w kierunku białaczki, więc wyobraź sobie, że wiem, co to jest chodzenie po lekarzach.  Poczytaj sobie o LEUKOPENII i zobacz, jaki ma skutek dla organizmu i jego "systemu obronnego", jak nazywasz układ odpornościowy. Wyobraź sobie, że zarażam się dużo szybciej niż dziecko i mój organizm dużo gorzej sobie radzi z chorobą nawet niż dziecko. Ba, mój organizm gorzej radzi sobie z wirusami i bakteriami niż organizm mojej 58-letniej matki i babci po 80-tce, to słowa mojego lekarza, które zna i leczył wszystkie 3 z nas. I tak, choruję częściej niż staruszka (żwawa, ale staruszka) i częściej niż przedszkolak razem wzięci.
A nie oczekuję, że ktokolwiek będzie przepuszczał mnie w kolejce. Myślisz że nie miałam sytuacji że nie mogłam wysiedzieć? Miałam. Jakąś dziwną chorobę rok temu gdzie strasznie bolało mnie całe ciało i miałam gorączkę prawie 40 stopni. Lekarz się zdziwił, że od razu nie pojechałam na pogotowie.  Ale czekałam i nic nie mówiłam. Oczekuję od innych wyłącznie tego, czego wymagam od samej siebie.
Ale pewnie zaraz zażądasz przesłania Ci wyników badań, bo na słowo nie wierzysz, jak to masz w zwyczaju big_smile big_smile big_smile
No nie, wyobraź sobie że dzieci nie mają pierwszeństwo u lekarzy DLA DOROSŁYCH,  a takowym jest internista. A wymóg pierwszeństwa w przychodniach jest ale TYLKO dla noworodków czy tam do 1. roku życia. Więc wyobraź sobie, że w pozostałych przypadkach to zależy TYLKO OD WOLI osób czekających w kolejce.

Zadziwię Cię też ale u OSÓB STARSZYCH ten "system obronny" również nie funkcjonuje prawidłowo. Również nie wolno brać im niektórych leków. Również po ich organizmie infekcje rozprzestrzeniają się szybciej. I również minuty decydują o uratowaniu osoby starszej. Również u nich choroba może być groźniejsza w skutkach niż np. u 40-latka. I również nie mogą niektórych rzeczy jeść.


Truskaweczko - je nie życzę dzieciom źle. Wręcz przeciwnie. Interesowałam się jakiś czas temu tematem ochrony prawnej dziecka i uważam że jest za słaba. I to nawet ochrona dziecka przed jego własnym rodzicem (bo do dziś karze się dzieci fizycznie, co dla mnie jest niedopuszczalne - tak, dla mnie, mimo że nie lubię dzieci). Absurdem jest dla mnie że osoby rzekomo kochające dzieci karzą je za pomocą siły fizycznej. Taka niedobra kamiś big_smile
Po prostu nie lubię dzieci, nie wiem jak mam się z nimi obchodzić, nigdy nie miałam z nimi kontaktu. Wychowałam się w domu, gdzie na pierwszym miejscu był porządek i dzieci właściwie nikt nie lubił. Moja matka nie lubi dzieci, mój ojciec, moi dziadkowie. Lubią "swoje" - dzieci i wnuki, ale ogólnie bardzo nie lubią. Nie jestem z dziećmi nijak oswojona, jak są w gromadzie, to budzą aż we mnie lęk (bo są nieobliczalne).

186 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-25 00:08:35)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Dopiszę, bo minęła północ i nie można edytować.
To, że nie chcę mieć z kimś/czymś żadnego kontaktu nie oznacza, że wyrządziłabym temu komuś/czemuś krzywdę.

Kobiałka82 - wyobraź sobie, że zwierzę również NIE JEST maszyną i może mieć gorszy dzień. Zwłaszcza kot.
Nie tresuję zwierząt, nie wydaję im komend i nie trzymam na "krótkiej smyczy". Szkoda, że masz takie podejście do zwierząt...
Mój kot jest dla mnie przyjacielem od naszego pierwszego wspólnego dnia, wychowywaliśmy się razem - znaczy to on wychowywał mnie big_smile Nie krzyczę na niego ani tym bardziej nie biję, bo to dla mnie barbarzyństwo.  I tak samo u mnie w rodzinnym domu każdy bardzo szanuje zwierzęta, nikt nie bije, nie "tresuje" (bo nawet psa się NIE TRESUJE, PSA SIĘ WYCHOWUJE!) tak samo mój facet traktuje kota (już właściwie wspólnego big_smile ) jako stworzenie towarzyszące, stworzenie które jest PODMIOTEM,  które ma swoje prawa, które jest kimś autonomicznym. Nie ma żadnej mocy o trzymaniu na "krótkiej smyczy" i wydawaniu komend. Prędzej to pan kot wydaje komendy nam, jak drapie po łydkach big_smile
Mówisz, że żadna rozsądna kobieta nie będzie wymagała ulgowego traktowania, bo ma dziecko... a jednak takie są big_smile

187

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Wygrałem, wygrałem... lol

188

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kobiałka82 napisał/a:

Przeczytałam tą dyskusję i nie wierzę własnym oczom...
Porównywanie dzieci do psów, kotów czy innych zwierząt...jeśli którejś z was zdarzy się zostać matką, to same zobaczycie, że wychowywanie dziecka to nie tresura, trzymanie na krótkiej smyczy i wydawanie komend. Mam bardzo inteligentną i dobrze wychowaną 6latkę, ale jej też zdarza się stroić fochy i awanturować. Jeśli mówicie  roszczeniowych matkach, żadna rozsądna kobieta nie będzie oczekiwała od was ulgowego traktowania tylko dlatego, że ma dziecko. Pewne rzeczy roi się z czystej życzliwości bez względu na to czy to dziecko, student, matka czy staruszka, albo masz ludzkie odruchy, albo ci ich brak.
Pracuję w miejscu, gdzie przewija się mnóstwo rodziców z małymi dziećmi i niektóre są niegrzeczne, ale wtedy wystarczy spokojnie zwrócić uwagę i to zazwyczaj wystarczy. Przypominam sobie tylko jedną kobietę z naprawdę nieznośną córką, która zamiast zareagować płaczliwym głosem mówiła "ale co ja mam zrobić?" . Tak podniosła mi ciśnienie, ale to była wina tej kobiety a nie dziecka.

Aż pozwoliłam sobie pogrubić, bo to mój ukochany tekst. Pamiętajcie, bycie matką się przydarza! Normalnie budzisz się pewnego dnia, a tu bach! obok leży dziecko! Twoje, podobne! No PRZYDARZYŁO się! XDDD

Kobiałka, nie do końca chyba zrozumiałaś (przynajmniej mnie tongue). Ja przyjmuję do wiadomości, że wychowanie to nie tresura, trzymanie na smyczy i wydawanie komend. Tylko jakby... nie bardzo mnie obchodzi sposób wychowywania obcego dziecka, jeśli to dziecko "robi mi coś"? Nie wiem, oblewa piciem, sypie piaskiem na plaży, pluje albo kopie w siedzenie. Nieistotne jest dla mnie, czy rodzic dziecko wychowuje bezstresowo, czy daje mu klapsy. Czy upomni za to dziecko, czy da mu karę. Nie obchodzi mnie JAK on to zrobi, ale jego dziecko nie ma prawa mi utrudniać czegokolwiek - bo to nie jest moje dziecko i nie ja będę ponosić konsekwencje tego, że ktoś dziecko ma. A porównywanie do zwierząt jest świetne - bo np. KOT rozumie mniej niż DZIECKO, a jakoś nic obcym ludziom złego nie robi.

Ach, i nieprawda z tym, że życzliwość albo do wszystkich, albo wcale. Mam ludzkie odruchy, tak automatycznie, WYŁĄCZNIE do staruszek. I nikt mi nie wmówi, że nie mam, bo nie mam do dzieci. Śmiechu warte. Dzieci mnie nie wzruszają, nie interesują, są mi kompletnie obojętne, póki nie wchodzą mi w drogę. A staruszki - od razu lubię... póki nie wchodzą mi w drogę. big_smile A osobom w moim wieku, znaczy, nie wiem, studentom, młodym matkom i ogólnie po prostu osobom w przedziale mniej więcej 15 - 50 lat to już absolutnie nie mam zamiaru ustępować nigdzie. Tzn. jak chory czy coś, to tak, ale mówię ogólnie - takie osoby odbieram w takiej samej kategorii "sprawności", co siebie, więc nie widzę ku temu powodów.

189

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Kammiś, no tak, u mnie w rodzinie np większość osób dzieci lubi, pisze większość, bo wiadomo parę osób raczej mniej lubi, niemniej większość lubi. Wpływa to jakoś na ogólną postawę, ale dużo zależy też od nas jak jesteśmy dorośli, a zauważ, że nie odpisałaś mi dokładnie na to co napisałam. To, że no nie wiesz jak obchodzić się z dziećmi to też nie jest usprawiedliwieniem, że robiłabyś coś na złość, bo tata dziecka Cię wkurzył. No chyba, że to był żart, ale też niezbyt fajny. Właśnie o to nie chodzi, że nie trzeba lubić dzieci, bo nie piszę, że trzeba, ja lubię, ale rozumiem, że ktoś nie lubi, ale przy tym warto też pomyśleć, że nie zawsze ich złe zachowanie to złośliwość i że naprawdę nie ma wszędzie złych rodziców, żeby aż tym się przejmować. A niestety jak są olewający rodzice, to nawet uwagami niewiele pewnie niestety zrobimy, to przykre, ale po prostu nic ich nie obchodzi. No, a jak ktoś jest normalny, to się dogadamy.

190 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-25 01:18:02)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
truskaweczka19 napisał/a:

Kammiś, no tak, u mnie w rodzinie np większość osób dzieci lubi, pisze większość, bo wiadomo parę osób raczej mniej lubi, niemniej większość lubi. Wpływa to jakoś na ogólną postawę, ale dużo zależy też od nas jak jesteśmy dorośli, a zauważ, że nie odpisałaś mi dokładnie na to co napisałam. To, że no nie wiesz jak obchodzić się z dziećmi to też nie jest usprawiedliwieniem, że robiłabyś coś na złość, bo tata dziecka Cię wkurzył. No chyba, że to był żart, ale też niezbyt fajny. Właśnie o to nie chodzi, że nie trzeba lubić dzieci, bo nie piszę, że trzeba, ja lubię, ale rozumiem, że ktoś nie lubi, ale przy tym warto też pomyśleć, że nie zawsze ich złe zachowanie to złośliwość i że naprawdę nie ma wszędzie złych rodziców, żeby aż tym się przejmować. A niestety jak są olewający rodzice, to nawet uwagami niewiele pewnie niestety zrobimy, to przykre, ale po prostu nic ich nie obchodzi. No, a jak ktoś jest normalny, to się dogadamy.

To była odpowiedź na niezbyt mądre zaczepki Snake'a, już to gdzieś pisałam wink
Ja po prostu na ogół nie zwracam na dzieci uwagi i tyle.

A z ustępowaniem młodym matkom mam tak samo, jak Eileen - dlaczego mam ustępować ZDROWEJ RÓWNOLATCE? Młode matki nie są NAJCZĘŚCIEJ ani niepełnosprawne, nigdy nie są w podeszłym wieku, więc nie wiem, jaki miałby być powód.

191 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-25 01:20:46)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Aha ok, chodzi mi o to, że nawet na zaczepki odpowiadanie tak nie jest zbyt fajne. No, ale takie jest moje zdanie, po prostu zabrzmiało to naprawdę bezdusznie i nie dziw się, że ktoś może tak Cię odebrać. A zwłaszcza, gdy ktoś nie zna Cię lepiej, a widzi taką wypowiedź, no nie jest to zbyt fajne. No ale ogólnie takie licytowanie się co kto komu zrobi się nie jest dojrzałe. Po takich słowach po prostu nikt nie ma pewności czy Ty jak spotkasz kogoś z dzieckiem, kto będzie dla Ciebie niemiły to czy nie zaczniesz robić takich rzeczy na złość, a nadal to niezbyt dojrzałe, a dziecko niczemu winne, by miało za to obrywać, że jego tata Cię czymś wkurzy. A jak Cię obleje dziecko, rodzic nic z tym nie zrobi i będzie tak robić dalej, to też nie można mówić o jednoznacznej winy dziecka, ale rodzica, który źle wychowuje dziecko i nic mu nie powie. No bo dzieci rozumieją zazwyczaj, że tak nie wolno, słuchają się jak mówi się im o takich zasadach i wiedzą, że to złe wtedy. No chyba, że nikt ich tego nie uczy lub sam jest chamem, to  stąd się tak uczą tego.

192 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-25 01:34:50)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
truskaweczka19 napisał/a:

Aha ok, chodzi mi o to, że nawet na zaczepki odpowiadanie tak nie jest zbyt fajne. No, ale takie jest moje zdanie, po prostu zabrzmiało to naprawdę bezdusznie i nie dziw się, że ktoś może tak Cię odebrać. A zwłaszcza, gdy ktoś nie zna Cię lepiej, a widzi taką wypowiedź, no nie jest to zbyt fajne. No ale ogólnie takie licytowanie się co kto komu zrobi się nie jest dojrzałe. Po takich słowach po prostu nikt nie ma pewności czy Ty jak spotkasz kogoś z dzieckiem, kto będzie dla Ciebie niemiły to czy nie zaczniesz robić takich rzeczy na złość, a nadal to niezbyt dojrzałe, a dziecko niczemu winne, by miało za to obrywać, że jego tata Cię czymś wkurzy. A jak Cię obleje dziecko, rodzic nic z tym nie zrobi i będzie tak robić dalej, to też nie można mówić o jednoznacznej winy dziecka, ale rodzica, który źle wychowuje dziecko i nic mu nie powie. No bo dzieci rozumieją zazwyczaj, że tak nie wolno, słuchają się jak mówi się im o takich zasadach i wiedzą, że to złe wtedy. No chyba, że nikt ich tego nie uczy lub sam jest chamem, to  stąd się tak uczą tego.

Ja lubię prowokować Snake'a do głupich tekstów, bo śmieszny jest i trochę dziwny.

Ja do samego dziecka nic mówić nie będę, bo po co?
Oczywiście, że powiem mamusi/tatusiowi.
Jak dziecko cokolwiek niszczy tak że np. nie można wyprać, to rodzice mają obowiązek pokryć koszty szkody wyrządzonej przez dziecko.
Wtedy się szybko uczą, żeby pilnować big_smile
Ja nie szukam winy u 2-3-latka. Ale ciężko nie widzieć winy 7-8-latka. Zobacz. Właśnie dzieciaki w tym wieku zamordowały kotkę w ciąży. Ciężko nazwać dzieciaki - dla mnie to potworzy, nie dzieci. Jeździły po niej rowerem... Nie powiesz mi, że 7-8-latek nie rozumie, że robi źle, bo rozumie już też sam z siebie, nawet jak mu nikt nie zwróci uwagi. Zauważ, że dzieci 7-8-letnie są brutalne nawet w stosunku do swoich rówieśników. Mimo, że rodzice im MÓWIĄ, że coś jest złe. Stosują wobec rówieśników przemoc psychiczną, nikt mi nie powie, że nie.
Ok, można powiedzieć że dziecko 2-3-letnie nie chce źle i nie rozumie, ale nikt mi nie powie, że 7-8-latek nie rozumie znaczenia swoich czynów. A takie dzieci są potrafią być bardzo przykre, bardziej niż 2-3-latki. Potrafią CELOWO niszczyć wspólne mienie (bazgrać bezmyślnie po ławkach) i robią różne inne rzeczy. Nikt mi nie powie, że jak 7-latek bazgrze po ścianie to nie wie że to źle. Albo jak bije koleżankę, to też nie wie? Dlatego nie zakładam, że dzieci (zwłaszcza te w wieku 6-7-8 lat) są dobre, bo dużo widziałam. Właśnie córka sąsiadki 8-letnia (bardzo grzeczne, ciche dziecko) mówiła że ją i koleżankę jacyś chłopacy po prostu BIJĄ, nawet miała siniaki. Nie zakładam że dziecko jest dobre, muszę się przekonać, tak samo jak w przypadku każdego innego człowieka.
Te dzieci, które tak skandalicznie zachowywały się w pociągu to NIE BYŁY MALUCHY 2-3-4-letnie. To były właśnie takie podrostki. I NIKT mi nie powie, że nie może taki dzieciak wysiedzieć chwilę albo że nie rozumie, że źle robi, zwłaszcza że mu matka z tysiąc razy powtarzała.
Przecież mówiąc o drącej się córce sąsiadki nie mówiłam o maleństwie tylko o 8-letniej dziewczynie, to nie jest małe dziecko!
Mówiąc o bliźniakach sąsiadów którzy się drą nie mówiła o maleństwach - oni idą teraz do 4 klasy podstawówki! Więc chyba dziecko w tym wieku ROZUMIE że nie należy drzeć się w niebogłosy, że sąsiadom się mówi dzień dobry, że nie bije się, że nie robi się bałaganu itd.

Nie napadam na dzieci na ulicy, nie bój się wink

193

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Aha ok. No tak, 7 czy 8 letnie dziecko to inaczej, wie raczej co jest dobre a co złe, tylko po prostu nie każde z tym się liczy. Wiesz, wiem, bo czasem wtedy bywają okrutne, najwięcej docinków miałam w podstawówce, gdzie dzieci były przykre, wyśmiewały, tylko dlatego chyba, że byłam nieśmiała, a nie taka wygadana jak oni. Także wiem, że różnie tutaj bywa. Z tym, że ich rodzice z tego co widziałam, to chyba sami nie wierzyli, że ich dzieci mogą się tak zachowywać i chyba akurat byli zbyt pobłażliwi, że nawet jakby uwierzyli, to chyba niewiele by zrobili. Być może dzieci z bogatych domów, gdzie rodzice nie mają dla nich czasu? Nie wiem, nie chcę tak oceniać, ale trochę bogatych dzieci tam było. Co nie oznacza, że bogate dzieci są od razu źle wychowywane, ale czasem i tak bywa. Było parę miłych osób w klasie, ale niewiele. No a to z przejechaniem kotki tak, to bestialstwo i tutaj nieważne, że mieli 7 czy 8 lat, bo dzieci w tym wieku jak piszesz rozumieją już. Dlatego właśnie często jak dziecko znęca się nad zwierzęciem to wcale nie zmienia się jak jest starsze, a często jest jeszcze gorsze, psychopaci zaczynali zwykle od zabijania zwierząt. Nie mieli empatii, a normalne, zdrowe dziecko ją ma. Także u nich z psychiką musi być mocno coś nie tak.

194

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
truskaweczka19 napisał/a:

Aha ok. No tak, 7 czy 8 letnie dziecko to inaczej, wie raczej co jest dobre a co złe, tylko po prostu nie każde z tym się liczy. Wiesz, wiem, bo czasem wtedy bywają okrutne, najwięcej docinków miałam w podstawówce, gdzie dzieci były przykre, wyśmiewały, tylko dlatego chyba, że byłam nieśmiała, a nie taka wygadana jak oni. Także wiem, że różnie tutaj bywa. Z tym, że ich rodzice z tego co widziałam, to chyba sami nie wierzyli, że ich dzieci mogą się tak zachowywać i chyba akurat byli zbyt pobłażliwi, że nawet jakby uwierzyli, to chyba niewiele by zrobili. Być może dzieci z bogatych domów, gdzie rodzice nie mają dla nich czasu? Nie wiem, nie chcę tak oceniać, ale trochę bogatych dzieci tam było. Co nie oznacza, że bogate dzieci są od razu źle wychowywane, ale czasem i tak bywa. Było parę miłych osób w klasie, ale niewiele. No a to z przejechaniem kotki tak, to bestialstwo i tutaj nieważne, że mieli 7 czy 8 lat, bo dzieci w tym wieku jak piszesz rozumieją już. Dlatego właśnie często jak dziecko znęca się nad zwierzęciem to wcale nie zmienia się jak jest starsze, a często jest jeszcze gorsze, psychopaci zaczynali zwykle od zabijania zwierząt. Nie mieli empatii, a normalne, zdrowe dziecko ją ma. Także u nich z psychiką musi być mocno coś nie tak.

To z przejechaniem kotki to skrajność.
Ale wiele dzieci w tym wieku jest brutalnych w pewien sposób. Niekoniecznie fizycznie. Wystarczy że dokucza koledze.
Powiedziałabym, że nawet więcej niż 50 procent jest takich, bo bardzo dużo.
A właśnie zobacz, tam wyżej jak pisałam to pisałam właśnie o takich dzieciach w tym wieku, jak te w pociągu czy dzieci sąsiadów rodziców. Dzieci w tym wieku dały mi się we znaki. I jak byłam sama mała miałam tak samo jak Ty, i teraz widzę jakie są. Nie wiem, w pociągu burza była, deszcz sie wlewał do środka, nie wolno otwierać okien. Ale nie, dzieciak otworzyć musiał. Przecież okna nie otworzy 2-3-latek, tylko wlaśnie taki podrostek przemądrzały.
W ogóle nie wiem co to ma być żeby takie dziecko przeklinało. A słyszy sie pełno jak idą gdzieś tacy właśnie.

195

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Nom przyznam, że czasem to aż przerażające. Nie to, że sama byłam święta, ale pewne granice zawsze miałam. Bardziej bywałam niegrzeczna wobec rodziców niż komukolwiek bym dokuczała, no ale taki mam charakter, mam dużo empatii i zawsze po prostu wiedziałam, że to złe i nie umiałabym tak postępować. A wobec rodziców bywałam niegrzeczna, ale to tak jak każde dziecko. Czasem też dzieci bardzo szybko przejmują od siebie złe wzory, chcą sobie zaimponować, to chyba nie jest tylko domena nastolatków, ale dzieci w podstawówce czasem też. Chcą niektórzy czuć się lepsi, więc nawet jak z czymś się nie zgadzają, to niektórzy dla aprobaty rówieśników zrobią wiele. Ja już wtedy w podstawówce wiedziałam, że mimo że jest mimo przykro, że tak mnie traktują, to nie będę taka jak oni, myślę, że to dobre podejście.  Byłam nieśmiała, ale sympatyczna, ale widać czasem do wszystkiego się mogą przyczepić, po prostu ktoś jest trochę inny, np mniej śmiały, co jest normalne i to całkowicie, ale dla nich inne, bo są śmiali i już docinki. A ta osoba nie zrobiła nic złego, nie jest gorsza ani głupia. No, ale tak bywa. No, a czasem też myślą, że to żarty, ale to kiepskie żarty. Zresztą, wiadomo, że nie ma co uogólniać, bo i niektórzy dorośli niestety czasem robią wiele, by przypodobać się innym, czasem jest to żenujące. Niektórym brak odwagi, by być indywidualnym, ale idą za tłumem.

Dobranoc smile

Posty [ 131 do 195 z 411 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026