Cynicznahipo napisał/a:Eileen napisał/a:Owszem, dziecko jest dzieckiem i ja to rozumiem. Jednak rodzic jest od tego, żeby nad nim zapanować na tyle, żeby inni nie ponosili konsekwencji posiadania przez niego dziecka. Kot rozumie np. mniej niż dziecko, ale robię wszystko, żeby nie zatruwał życia innym. Nie lubi być zamknięty w transporterze i miauczy przeraźliwie cały czas. Więc jak jadę pociągiem, to się instaluję w przedziale dla rowerów/podróżnych z dużym bagażem. Tam mogę kota w szelki - łazi i nikomu nie przeszkadza. Dopiero jak zaśnie, wpakuję go do transportera i wchodzę do przedziału (a i to nie zawsze - bo nie zawsze śpi). Niewygodnie, pewnie. Ale to mój kot, więc mi będzie niewygodnie - nie będę zmuszać współpasażerów do wysłuchiwania wyjącego kota. I tak samo nie lubię wysłuchiwać wyjących dzieci.
Dziecko też nie lubi być zamknięte w przedziale i siedzieć 12 godzin bez ruchu.
Dziecko też może się bać/być zmęczone/głodne/znudzone. Nie nad wszystkimi odruchami dziecka zapanujesz. NIE WSZYSTKO przewidzisz.
Zabronić dzieciom jeździć pociągami...?Skąd wiesz, że kot w szelkach nikomu nie przeszkadza? Może kogoś denerwuje widok kota w pociągu, może ma alergię, może to, może tamto. ALE MUSI to przełknąć, bo pociągi są dla wszystkich, dopóki się ma bilet i nie sra się na siedzenia.
Jak Ci kot zwymiotuje w pociągu, to to będzie Twoja wina, czy kota?
Psy podrozuja w osobnych przedzialach, tam gdzie rowery. Przynajmniej tak widzialam.
Dziecko nie jest ZAMKNIETE pudle jak kot w trasporterze w ktorym trudno jest sie obrocic. Od dziecka oczekuje sie JEDYNIE zeby nie zagladalo do NIE SWOICH przedzialow (juz pol biedy latanie po korytarzu) i nie darlo sie tak ze caly wagon boli glowa.Snake - wyobraz sobie ze majac dzieciaka mialabym jeszcze mniej tego spokoju ducha.
Eileen - wyslalam Ci swoje bazgroly na maila
Cyniczna - mialas kiedys kota? Kot jak rzyga to dlugo tak jakby odkrztusza, nie wiem jak to nazwac. Masz wystarczajaco duzo czasu podlozyc chusteczke. Nie widzialam tez jeszcze zeby kot chlapal na kogos, bo mu sie tak podoba. Znaczy moj kot jest wyjatkiem bo lubi wylewac wode i bawic sie nia, ale te niecne haniebne czyny
wykonuje W MOIM domu, ma MOJE sciany, na MOJA podloge i jedynie JA musze owe niedogodnosci znosic. Inni ludzie nie sa nawet tego swiadomi, a co dopiero zeby ich kot ochlapal
Nie widzialam tez jeszcze zeby kot idac nadeptywal na ludzi brudzac im ubrania albo zeby koty czy psy chodzily do sklepow i macaly ubrania. Zauwaz, ze dzieci nie zawsze maja czyste dlonie.
O, co jeszcze lepsze! Jestem w przymierzalni, mierzylam sukienke wiec musialam zdjac najpierw wszystko oprocz bielizny. I jakis bachor - tak, inaczej nazwac nie mozna - odslania mi zaslone i wchodzi. Szybko ubralam te sukienke i owszem, wydarlam sie na mamuske bo przepraszam bardzo ale nie zamierzam swiecic dupa przed calym sklepem bo jakis nieokrzesany dzieciak ma ochote wlezc do przymierzalni. To bylo kiedy bylam licealistka.
Druga sytuacja - poszlam sie przejsc bo slabo mi sie zrobilo na slubie, bo duszno. Sukienka nie byla tania. Siadam na lawce. Siada mamusia z dzieciakiem. Dzieciak mial sok. Sok w ciagu minuty wyladowal na mojej sukience. Przykro mi, ale zaplacila, bo dlaczego ja mam placic za to ze czyjs dzieciak macha lapami jak opetany?
Cyniczna, to uznajesz za sytuacje normalne? To ze dziecko odsuwa komus zaslone jak jest rozebrany w miejscu publicznym albo to ze dziecko niszczy komus rzeczy bo chce sobie chlapac? Jesli tak to ja przepraszam, rece mi opadaja.
Miejcie sobie tyle dzieci ile chcecie ale nie uprzykrzajcie tym zycia innych i zwyczajnie ich PILNUJCIE.
Kammiś, ale Ty piszesz cały czas o sytuacjach PATOLOGICZNYCH, które zdarzają się raz na ruski rok. To nie oznacza, że WSZYSTKIE dzieci to niewychowane bachory!
Tak, miałam kota i to niejednego.
Co się tyczy podróżowania ze zwierzętami, to nieraz jechałam w tym samym przedziale, co pies. Pies śmierdzi, ślini się, co chwilę wstaje, linieje.
Jazda z takim psem do przyjemnych również nie należy. Mimo to, mam dużo zrozumienia, bo psa trzeba jakoś przetransportować. Zdarzy się psu wypadek, że się zesika/zesra w pociągu. Zdarzy się dziecku, że wyleje sok. BYWA. Ale ani jednego, ani drugiego dyskryminować nie trzeba.
Co się tyczy zakupów, to psom i kotom wstęp do większości sklepów jest zabroniony. BO TO ZWIERZĘTA. Trudno, by zabronić ludziom wejścia do sklepu...
Chciałabym zobaczyć Twoją reakcję na przewijanie pieluchy dziecka w pociągu PKP. W zwykłym, nie Pendolino.
Tam nie ma przeznaczonego miejsca na tego typu rzeczy i trzeba to robić w przedziale. Bo chyba nie wyobrażasz sobie, by dziecko w osranej pieluszce siedziało przez 6 godzin drogi... Najlepiej, żeby matka z dzieckiem wyparowała, albo żeby dzieci były nieme, głuche i niepełnosprawne, to wtedy nie byłoby kłopotu.
Rozumiem, że można nie chcieć mieć dzieci - ja kiedyś też nie chciałam i ogólnie nie lubię dzieci, lubię tylko swoje własne. Obce dzieci mnie wkurzają, nie lubię spędzać czasu w ich towarzystwie. Ale środki komunikacji są dla wszystkich, tak samo jak basen, kino, restauracje. I trzeba się dzielić, tolerować się wzajemnie (do pewnych granic, rzecz jasna).