netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

410 odpowiedzi25 592 wyświetleniazałożony przez maniek_z_maniek, 10.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 411 ]

66

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Snake, uwazasz ze kazdy z tych 45 procent zna[...]Im sie nie podoba, oni po prostu g***** na ten temat wiedza, przykro mi.

Nie, oni w temacie konstytucji mają to głęboko w d.... Tak na marginesie przypomniał mi się wykład Grzegorza Brauna o powstaniu listopadowym, gdzie rozprawia się z mitem jak to prosty lud Warszawy jak jedyny poczuł potrzebę pomocy dzielnym podchorążym. Mit żyje wiarą, że ten prosty i ciemny lud Starego Miasta był wrażliwy na hasła, że car gwałci konstytucję, a nawet brat jego Konstanty ją gwałci. I tu nastąpiła dygresja do powstania dekabrystów, którzy protestowali z hasłem "niech żyje Konstanty i konstytucja". Dokładniejsze badania wówczas wśród żołnierzy, którzy poparli dekabrystów wykazały, że zdecydowana większość z nich uważała, że rzeczona konstytucja, to żona księcia Konstantego... No i pan Braun wysnuwa z tego analogię, że ciemny lud Warszawy miał zapewne podobną świadomość tego czym jest ta konstytucja. A lud ów pomógł podchorążym zdobyć Arsenał tylko dlatego, że przy okazji mogli splądrować magazyny znienawidzonego Żyda, który trzymał w Warszawie monopol alkoholowy...
No i powiedzmy sobie szczerze, że minęło prawie 200 lat ale tak wiele znów się nie zmieniło lol

kammiś napisał/a:

Kukiz na szczescie dajd sygnaly ze Jarcio, Dudus i ekipa niekoniecznie mu sie podobaja.

Musi się skimś dogadać co do wypełnienia swojej sztandarowej obietnicy, a realną siłę do tego ma tylko PiS więc...

67

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

A Ty za to wszystkie rozumy pozjadałeś.
No to słuchamy, jak codziennie i bezinteresownie pomagasz ubogim osobom. Przykłady proszę.


'Wyartykułowałaś'  to do mnie?
big_smile
Szczerze,  po Tobie się nie spodziewałem. Szok.
Tobie, nie mam nic do powiedzenia. Bo i po co.

68 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-23 17:47:14)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
lewiatan napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

A Ty za to wszystkie rozumy pozjadałeś.
No to słuchamy, jak codziennie i bezinteresownie pomagasz ubogim osobom. Przykłady proszę.


'Wyartykułowałaś'  to do mnie?
big_smile
Szczerze,  po Tobie się nie spodziewałem. Szok.
Tobie, nie mam nic do powiedzenia. Bo i po co.

W takim razie uznaję, że piszesz, by pisać, a poza pisaniem nie robisz nic.
A czego się po mnie nie spodziewałeś? Że nie toleruję wyzysku? Bo nie rozumiem.
Za każdym razem, jak się pojawiają kłopotliwe argumenty, to piszesz, że nie będziesz dyskutował i ''narka''.
No ok, masz prawo, tylko po co w takim razie przychodzisz na forum - tu się przecież dyskutuje.

69

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

A czego się po mnie nie spodziewałeś? .


Dłuższej wypowiedzi.


Cynicznahipo napisał/a:

W takim razie uznaję, że piszesz, by pisać a poza pisaniem nie robisz nic.


A Ty chwalisz się, dlatego piszesz?

70

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Snake, uwazasz ze kazdy z tych 45 procent zna[...]Im sie nie podoba, oni po prostu g***** na ten temat wiedza, przykro mi.

Nie, oni w temacie konstytucji mają to głęboko w d.... Tak na marginesie przypomniał mi się wykład Grzegorza Brauna o powstaniu listopadowym, gdzie rozprawia się z mitem jak to prosty lud Warszawy jak jedyny poczuł potrzebę pomocy dzielnym podchorążym. Mit żyje wiarą, że ten prosty i ciemny lud Starego Miasta był wrażliwy na hasła, że car gwałci konstytucję, a nawet brat jego Konstanty ją gwałci. I tu nastąpiła dygresja do powstania dekabrystów, którzy protestowali z hasłem "niech żyje Konstanty i konstytucja". Dokładniejsze badania wówczas wśród żołnierzy, którzy poparli dekabrystów wykazały, że zdecydowana większość z nich uważała, że rzeczona konstytucja, to żona księcia Konstantego... No i pan Braun wysnuwa z tego analogię, że ciemny lud Warszawy miał zapewne podobną świadomość tego czym jest ta konstytucja. A lud ów pomógł podchorążym zdobyć Arsenał tylko dlatego, że przy okazji mogli splądrować magazyny znienawidzonego Żyda, który trzymał w Warszawie monopol alkoholowy...
No i powiedzmy sobie szczerze, że minęło prawie 200 lat ale tak wiele znów się nie zmieniło lol

kammiś napisał/a:

Kukiz na szczescie dajd sygnaly ze Jarcio, Dudus i ekipa niekoniecznie mu sie podobaja.

Musi się skimś dogadać co do wypełnienia swojej sztandarowej obietnicy, a realną siłę do tego ma tylko PiS więc...


Z kims chyba tongue
No niewiele sie zmienilo w glowach ludzi, owszem. Ale poziom rzadzacych w jakis sposob odzwierciedla poziom spoleczenstwa, podobno. Maja wiec czego chca...

71 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-23 17:54:04)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
lewiatan napisał/a:

A Ty chwalisz się, dlatego piszesz?

A czym niby mam się chwalić?
Piszę na forum, bo lubię dyskutować, rozmawiać.
Lubiłam też pomagać, co mi się parę razy udało i z czego bardzo się cieszę.
Jest to też ratunek na samotność.
Mogę wymieniać dalej, jeśli chcesz.

72 Ostatnio edytowany przez lewiatan (2015-08-23 17:59:06)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

.

73 Ostatnio edytowany przez lewiatan (2015-08-23 21:49:58)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
lewiatan napisał/a:

A Ty chwalisz się, dlatego piszesz?

A czym niby mam się chwalić?
Piszę na forum, bo lubię dyskutować, rozmawiać.
Lubiłam też pomagać, co mi się parę razy udało i z czego bardzo się cieszę.
Jest to też ratunek na samotność.
Mogę wymieniać dalej, jeśli chcesz.


Lubię Cię.

Edit: sorki powinienem edytować.

74

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
lewiatan napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
lewiatan napisał/a:

A Ty chwalisz się, dlatego piszesz?

A czym niby mam się chwalić?
Piszę na forum, bo lubię dyskutować, rozmawiać.
Lubiłam też pomagać, co mi się parę razy udało i z czego bardzo się cieszę.
Jest to też ratunek na samotność.
Mogę wymieniać dalej, jeśli chcesz.


Lubię Cię.

Edit: sorki powinienem edytować.

Cel osiągnięty, nie wiem, co napisać.
Chyba wystarczy napisać ''dziękuję''.

Ale tak już całkiem poważnie. Niech Państwo pomaga biednym ludziom. Ale niech pilnuje, by ta pomoc była udzielana osobom, które naprawdę jej potrzebują.
Byłoby idealnie, by dawano wędkę, zamiast ryby. Widok głodnego dziecka wzrusza każdego, to jasne. Tylko, że ja też mam dziecko i muszę o nie dbać. I myślę, że tysiące Polaków myślą podobnie.

75

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
lewiatan napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

A czym niby mam się chwalić?
Piszę na forum, bo lubię dyskutować, rozmawiać.
Lubiłam też pomagać, co mi się parę razy udało i z czego bardzo się cieszę.
Jest to też ratunek na samotność.
Mogę wymieniać dalej, jeśli chcesz.


Lubię Cię.

Edit: sorki powinienem edytować.

Cel osiągnięty, nie wiem, co napisać.
Chyba wystarczy napisać ''dziękuję''.

Ale tak już całkiem poważnie. Niech Państwo pomaga biednym ludziom. Ale niech pilnuje, by ta pomoc była udzielana osobom, które naprawdę jej potrzebują.
Byłoby idealnie, by dawano wędkę, zamiast ryby. Widok głodnego dziecka wzrusza każdego, to jasne. Tylko, że ja też mam dziecko i muszę o nie dbać. I myślę, że tysiące Polaków myślą podobnie.


I jakby tak mysleli i dbali wszyscy to nie byloby glodnych dzieci.
Ja nie dalabym ANI GROSZA ich rodzicom. Dzieci powinny dostawac ubrania i jedzenie w szkole. Jak sie daje rodzicom kase na dziecko, to to dziecko potem dostaje niewielki ulamek z tego w wiekszosci. A co mnie obchodzi ze pijak chodzi glodny? Nic a nic.

76

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

Ale tak już całkiem poważnie. Niech Państwo pomaga biednym ludziom. Ale niech pilnuje, by ta pomoc była udzielana osobom, które naprawdę jej potrzebują.

W Polsce system jest tak zbudowany, że mając dom, mieszkanie, 2 samochody można dostawać rocznie jakieś kilkanaście tysięcy pomocy od państwa. Bezpośrednio na konto smile

77

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Mnie nie wzrusza widok głodnego dziecka! big_smile Ale - żeby nie było - jestem bardzo wrażliwa na krzywdę starszych ludzi. I ogólnie na starszych ludzi. Mimo wszystkich moich "nie pomagać", sama chętnie pomagałabym właśnie starszym osobom. Babcia np. mi opowiadała raz, że jej znajoma - emerytka, ma tak niewiele emerytury (mimo że niektórzy mają pewnie połowę mniej), że czasami po prostu chodzi głodna, bo nie wystarczy jej na jedzenie. I ja już w tym momencie bym poleciała i jej oddała pół wypłaty. Tylko że jej będzie głupio wziąć, bo babcia też proponowała pomoc. Przecież na jedzeniu nie zbiednieje. A ja jeszcze mam w głowie takie "co by było, gdyby nie było dziadka". I już mam wizję mojej babci, która chodzi głodna - i mnie wzrusza takie coś. Głodne dzieci ani trochę. Do tej pory pamiętam jedno opowiadanie z podstawówki jeszcze - tekst z perspektywy chłopca o jego matce, która pomagała swojej starej ulubionej nauczycielce, żeby nie chodziła głodna. A ja też mam ulubioną nauczycielkę, która na szczęście nie jest jeszcze stara, ale której też bym zawsze pomogła.

Ale nie pomagam. Bo przede wszystkim zarabiam na swojego kota, potem na siebie i swoje zachcianki. Dokarmiam też okoliczne koty. W Warszawie był jeden. Tutaj, w moim domu rodzinnym, jest kilkanaście. Nie wiem, ile musiałabym zarabiać, żeby zadbać idealnie o wszystkie. A też chciałabym sobie powoli odłożyć coś na mieszkanie, samochód, ogólnie bardziej "dorosłe" życie niż śmiganie z miasta do miasta i wynajmowanie (chociaż na razie absolutnie nie chciałabym tego zmieniać, bo nawet nie wiem, gdzie bym chciała mieszkać. Na razie tak mi dobrze, ale - właśnie - na razie).

Więc tak wyglądałaby lista priorytetów. Wiem, że nie mam na to wpływu, ale zdecydowanie chętniej przeznaczyłabym fundusze na zwierzęta/starsze osoby NAPRAWDĘ potrzebujące, a nie na mamusię, która właśnie zmajstrowała sobie entego dzidziusia, czy dumną małolatę w ciąży.

78

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Ale tak już całkiem poważnie. Niech Państwo pomaga biednym ludziom. Ale niech pilnuje, by ta pomoc była udzielana osobom, które naprawdę jej potrzebują.

W Polsce system jest tak zbudowany, że mając dom, mieszkanie, 2 samochody można dostawać rocznie jakieś kilkanaście tysięcy pomocy od państwa. Bezpośrednio na konto smile

Ubolewam nad tym.
Ale, że można dostawać, to nie znaczy, że trzeba z tego korzystać.
Znam ludzi, którym przysługuje, a nie korzystają.
Ktoś może napisać, że głupi - ale oni uważają się po prostu za uczciwych.

79

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Ale tak już całkiem poważnie. Niech Państwo pomaga biednym ludziom. Ale niech pilnuje, by ta pomoc była udzielana osobom, które naprawdę jej potrzebują.

W Polsce system jest tak zbudowany, że mając dom, mieszkanie, 2 samochody można dostawać rocznie jakieś kilkanaście tysięcy pomocy od państwa. Bezpośrednio na konto smile

A jak PiS dojdzie do wladzy i wprowadzi w zycie swoje debilne "500 zl na dziecko" to niektorzy zrobia 10 dzieci, a dzieci z tej kasy beda widzialy tylko GROSZE. I tak juz dzisiaj dzieci sa sposobem na zycie dla niektorych. I te wlasnie dzieci przez to cierpia.
Widzialam w telewizji reportaz o jakieja ubogiej wielodzietnej rodzinie. Powiedz mi jaki jest koszt zeby to dziecko UCZESAC? Zeby poukladac rozrzucone rzeczy? Zeby wyprac te ubranka, chociazby w wodzie z mydlem?
Ale ci ludzie wpadaja w taki marazm. Jezeli przed wizyta tv tam bylo jak bylo, to nie wyobrazam sobie jak jest w normalny dzien.

80

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

A jak PiS dojdzie do wladzy i wprowadzi w zycie swoje debilne "500 zl na dziecko" to niektorzy zrobia 10 dzieci, a dzieci z tej kasy beda widzialy tylko GROSZE. I tak juz dzisiaj dzieci sa sposobem na zycie dla niektorych. I te wlasnie dzieci przez to cierpia.
Widzialam w telewizji reportaz o jakieja ubogiej wielodzietnej rodzinie. Powiedz mi jaki jest koszt zeby to dziecko UCZESAC? Zeby poukladac rozrzucone rzeczy? Zeby wyprac te ubranka, chociazby w wodzie z mydlem?
Ale ci ludzie wpadaja w taki marazm. Jezeli przed wizyta tv tam bylo jak bylo, to nie wyobrazam sobie jak jest w normalny dzien.

Może właśnie było tak specjalnie na wizytę telewizji. Żeby było bardziej dramatycznie i współczująco. big_smile

81

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
Snake napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Ale tak już całkiem poważnie. Niech Państwo pomaga biednym ludziom. Ale niech pilnuje, by ta pomoc była udzielana osobom, które naprawdę jej potrzebują.

W Polsce system jest tak zbudowany, że mając dom, mieszkanie, 2 samochody można dostawać rocznie jakieś kilkanaście tysięcy pomocy od państwa. Bezpośrednio na konto smile

A jak PiS dojdzie do wladzy i wprowadzi w zycie swoje debilne "500 zl na dziecko" to niektorzy zrobia 10 dzieci, a dzieci z tej kasy beda widzialy tylko GROSZE. I tak juz dzisiaj dzieci sa sposobem na zycie dla niektorych. I te wlasnie dzieci przez to cierpia.

Tym bym się nie martwiła. Politycy jak coś obiecują... to na obietnicach się kończy.

82

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Eileen napisał/a:

Mnie nie wzrusza widok głodnego dziecka! big_smile Ale - żeby nie było - jestem bardzo wrażliwa na krzywdę starszych ludzi. I ogólnie na starszych ludzi. Mimo wszystkich moich "nie pomagać", sama chętnie pomagałabym właśnie starszym osobom. Babcia np. mi opowiadała raz, że jej znajoma - emerytka, ma tak niewiele emerytury (mimo że niektórzy mają pewnie połowę mniej), że czasami po prostu chodzi głodna, bo nie wystarczy jej na jedzenie. I ja już w tym momencie bym poleciała i jej oddała pół wypłaty. Tylko że jej będzie głupio wziąć, bo babcia też proponowała pomoc. Przecież na jedzeniu nie zbiednieje. A ja jeszcze mam w głowie takie "co by było, gdyby nie było dziadka". I już mam wizję mojej babci, która chodzi głodna - i mnie wzrusza takie coś. Głodne dzieci ani trochę. Do tej pory pamiętam jedno opowiadanie z podstawówki jeszcze - tekst z perspektywy chłopca o jego matce, która pomagała swojej starej ulubionej nauczycielce, żeby nie chodziła głodna. A ja też mam ulubioną nauczycielkę, która na szczęście nie jest jeszcze stara, ale której też bym zawsze pomogła.

Ale nie pomagam. Bo przede wszystkim zarabiam na swojego kota, potem na siebie i swoje zachcianki. Dokarmiam też okoliczne koty. W Warszawie był jeden. Tutaj, w moim domu rodzinnym, jest kilkanaście. Nie wiem, ile musiałabym zarabiać, żeby zadbać idealnie o wszystkie. A też chciałabym sobie powoli odłożyć coś na mieszkanie, samochód, ogólnie bardziej "dorosłe" życie niż śmiganie z miasta do miasta i wynajmowanie (chociaż na razie absolutnie nie chciałabym tego zmieniać, bo nawet nie wiem, gdzie bym chciała mieszkać. Na razie tak mi dobrze, ale - właśnie - na razie).

Więc tak wyglądałaby lista priorytetów. Wiem, że nie mam na to wpływu, ale zdecydowanie chętniej przeznaczyłabym fundusze na zwierzęta/starsze osoby NAPRAWDĘ potrzebujące, a nie na mamusię, która właśnie zmajstrowała sobie entego dzidziusia, czy dumną małolatę w ciąży.


Hehe big_smile
Masz tak samo jak ja!!
Babcie z laska przepuszcze w kolejce, panny w MOIM (wiec bardzo mlodym) wieku z brzuchem nie. I te ich podejscie, ze im sie nalezy, bo one sa w ciazy/maja dzieci. Jakie to one dorosle i doswiadczone big_smile
Nie mam nic do starszych osob. NIC. nie przeszkadzaja mi. Mam MASE starszych sasiadek. Sa ciche, spokojne. Zawsze grzeczne. Nie wtracaja sie w nie swoje sprawy. Nie uwazaja ze im sie wszystko nalezy. Jednej czasem wyprowadzam psa, bo moze nie ma sily, a ja psy lubie, co mi szkodzi, zrelaksuje sie z psiakiem. starsi ludzie nie halasuja. Jak jeszcze nie mialam faceta i mieszkalam sama to mi starsza pani przynosila zupe jak lezalam z grypa smile wiec ja jej zakupy tez moge zaniesc te pietro wyzej. A pannicy z dzieckiem nie zamierzam. Ona jest tak samo silna jak ja albo nawet silniejsza (bo ja slabeusz jestem wink ), niech sobie targa te torby i stoi w kolejce. Mi sie spieszy, mam kupe roboty, ona ma caly dzien. W dodatku to mlode mamusie z dziecmi wszedzie robia szum, te dzieci wrzeszcza, wlaza czlowiekowi pod nogi. Na dodatek sa roszczeniowe bo jej sie "nalezy". A starsze osoby sa zazwyczaj cichutkie. Kiedys spotkalam jedna starsza pania z pieskiem - tez staruszkiem - w parku i tak zaczelysmy rozmawiac. Wziela tego pieska, staruszka, bo zal jej bylo. Bardzo wierzaca ale nie wierzaca na zasadzie "a pojde lizac d*** ksiedzu proboszczowi" tylko na zasadzie "pan Jezus bardzo kochal zwierzeta". Ona mnie wzruszyla.
Za to nie wzrusza mnie glupia cizia ktora chodzila ze mna do klasy w gimnazjum, a potem w 2 liceum zmajstrowala sobie bachora i wielka rozpacz. Po co rozpacz, trzeba bylo najpierw myslec. Ale nie, ona szla na zywiol bo tabletki drogie.
Mlodzi niech ida pracowac, a nie dzieciorobstwem sie zajmuja.

Eileen, tez dokarmiam koty smile najgorsze jest to ze sa coraz grubsze i mimo ze nosze do sterylizacji to sprowadzaja kumpli - nie maluchy, stare sie schodza z okolicy big_smile one niektore sa wieksze niz moj osobisty kot big_smile

83

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Ona jest tak samo silna jak ja albo nawet silniejsza (bo ja slabeusz jestem wink ), niech sobie targa te torby i stoi w kolejce. Mi sie spieszy, mam kupe roboty, ona ma caly dzien. W dodatku to mlode mamusie z dziecmi wszedzie robia szum, te dzieci wrzeszcza, wlaza czlowiekowi pod nogi. Na dodatek sa roszczeniowe bo jej sie "nalezy".

Przykre jest to, co napisałaś.
Jesteśmy chyba w podobnym wieku, mam 25 lat, jestem matką dwuletniego szkraba, który aktualnie przechodzi bunt dwulatka.
Bywa BARDZO CIĘŻKO. Wyobraź sobie, że czasem niejednej takiej jak ja brakuje dnia.
Poza opieką nad maluchem - syn wstaje ok. godz. 7, pije mleko, ok. 9 je śniadanie, potem spacer i zakupy, następnie czeka mnie szykowanie obiadu dla teściów i męża, który jest w pracy - w międzyczasie kładę syna spać, bo jest jeszcze mały. Kończę robienie obiadu, podaję obiad, syn się budzi, karmię syna. Potem znowu spacer i wspólne zabawy. Potem idę pomóc mężowi w pracy. Często wracam do domu co kilkanaście minut, bo teściowej trzeba pomóc przy dziecku, albo wykonać telefon, lub wysłać mail do klienta. Potem powrót do domu. Robienie kolacji mężowi i maluchowi. Godzina odpoczynku, kąpanie syna, mleko i lulu. No i czas tylko dla mnie, jeśli syn akurat się nie obudzi. A potem już tylko sen. I tak właściwie 7 dni w tygodniu, nawet w niedzielę.

Tak, małe dzieci wrzeszczą. Dopóki się ich nie nauczy, że tak nie wolno, to próbują swoich sił. Ty też wrzeszczałaś, gdy byłaś mała. No chyba, że mama Cię z domu nie wypuszczała.

Wiesz, kto ma kupę czasu? Właśnie ta staruszka. Nie mam nic do starszych ludzi. Tylko przykro mi, gdy czytam takie rzeczy... Bo są niesprawiedliwe dosyć.
Jasne, w każdej grupie zdarzają się osoby roszczeniowe. Ale nie wszyscy tacy są.

84 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-08-23 19:28:19)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Cyniczna, nie obraź się, ale mnie to w ogóle nie przekonuje. Mną zajmowała się babcia, bo mama studiowała, ale później, kiedy ja szłam do 1. klasy, to moja mama miała na głowie mnie, 2-letniego brata, pracę i tyle samo do zrobienia w domu, co niepracująca kobieta. A mój ojciec przy wielu rzeczach nie mógł pomóc, bo pracował w firmie 40 km dalej, więc wstawał o 5 rano, o 6 go nie było, a wracał różnie, ale często bardzo późno, bo pracował jako kierownik i jak tylko coś wypadło, to on to musiał ogarniać. I dalej uważam, że moja mama miała więcej siły i energii, niż przeciętna staruszka. Wyłączając mojego dziadka, bo jakby mu ktoś zaproponował przepuszczenie w kolejce, to by się ciężko obraził i spytał, czy nie chce się założyć, kto przebiegnie dłuższy dystans w ciągu godziny. big_smile

[edit] Kammiś, ja już dawno zauważyłam, że jesteś młodszą wersją mnie. I chudszą! :X

85

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Emeryci robią kolejki u lekarza. Nudzi im się więc łażą po lekarzach żeby dostać kolejną receptę i zapełnić kolejną szufladę lekami. W pozostałych szufladach są już te przeterminowane. Ja np. mam wizytę u lekarza o 12 30. Jestem dziesięć minut wcześniej. Zaraz po mnie przychodzi jakaś babcia i siada w kolejce. Wizyty się opóźniają. Jest godzina 13 10, kolejka ustala kto z jakiej godziny. Okazuje się, że babcia ma na 13 ale ewidentnie uważa, że właśnie ona powinna teraz wejść. Nosz kurna, przyszła prawie 40 minut wcześniej, to faktycznie się wysiedziała ale kolejka w żadnym wypadku nie przepuściła babci. I tak jest bardzo często u lekarzy. To naprawdę trzeba mieć zdrowie żeby tak latać po lekarzach.
Mam więc zupełnie odwrotnie, starzy ludzie mnie zupełnie nie ruszają, za to dzieci mnie rozczulają i dobra przyznam się: czasem jak oglądam jakiś film, gdzie dziecku dzieje się krzywda, to nawet łezkę uronię smile a z powodu piesków, kotków i emerytów jakoś nie...

86 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-23 19:40:20)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Eileen napisał/a:

Cyniczna, nie obraź się, ale mnie to w ogóle nie przekonuje. Mną zajmowała się babcia, bo mama studiowała, ale później, kiedy ja szłam do 1. klasy, to moja mama miała na głowie mnie, 2-letniego brata, pracę i tyle samo do zrobienia w domu, co niepracująca kobieta. A mój ojciec przy wielu rzeczach nie mógł pomóc, bo pracował w firmie 40 km dalej, więc wstawał o 5 rano, o 6 go nie było, a wracał różnie, ale często bardzo późno, bo pracował jako kierownik i jak tylko coś wypadło, to on to musiał ogarniać. I dalej uważam, że moja mama miała więcej siły i energii, niż przeciętna staruszka. Wyłączając mojego dziadka, bo jakby mu ktoś zaproponował przepuszczenie w kolejce, to by się ciężko obraził i spytał, czy nie chce się założyć, kto przebiegnie dłuższy dystans w ciągu godziny. big_smile

[edit] Kammiś, ja już dawno zauważyłam, że jesteś młodszą wersją mnie. I chudszą! :X

Nie obrażę się. Bo faktycznie, może energii więcej. Ale czasu NA PEWNO nie.
I ja tego nie napisałam, by do czegoś kogoś przekonać - tylko udowodnić, że bycie matką nie oznacza siedzenia i pierdzenie w stołek z nudów.

87

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Nie no, czasu nie. Emeryt może zajęć nie mieć wcale, natomiast - przynajmniej ja - nie przepuszczam emeryta dlatego, że brak mu czasu (bo wtedy pewnie należałoby przepuszczać zagonionych "biznesmenów" koło 40-tki), tylko dlatego, że... nie wiem... szkoda mi ich. Matek mi nie szkoda. tongue W ogóle nie szkoda mi młodych osób, bo są w większości silne, jeśli jest dziecko - albo chcieli, albo nie myśleli - nadal mają więcej siły.
Ciężko mi zdefiniować, dlaczego tak działają na mnie starsze osoby. Na pewno nie przez to, że są słabsze, bo dziecko też jest słabsze, a mam je w nosie. Może dlatego, że dziecko ma przed sobą całe życie, a emeryt już jest no... stary i biedny? Ale wątpię. Podejrzewam, że to jest po prostu emocjonalne - bo najbardziej na świecie kocham swoją babcię i dziadka. I jak tylko widzę ledwo ruszającego się staruszka albo starszą panią, która wylicza, na ile bułek jej starczy, to od razu mam w głowie swoich. Babcię, która na szczęście ma dziadka ze świetną pracą + wysoką emeryturą, więc mogła spokojnie być nauczycielką tak, że teraz ma za co normalnie żyć. Dziadka, który jest bardziej wysportowany niż zdecydowana większość moich rówieśników. Dlatego tamtym natychmiast bym pomogła - jak tylko pomyślę, jak moi mają dobrze. Nie działa to jednak w przypadku dzieci czy dorosłych. tongue

88

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Może mam szczęście tutaj, ale akurat częściej spotykam normalne kobiety w ciąży. Jak mam możliwość, to w kolejce przepuszczę, bo ok, nie jest to choroba, ale zawsze mimo wszystko kobiety w ciąży miewają nieprzyjemne dolegliwości i ciężej może być im długo stać. Tak samo ustępuję miejsca w komunikacji miejskiej, a starszym ludziom też, wiadomo. Jasne, że są też mamy, które mają dzieci i liczą tylko na zasiłki, ale nie można uogólniać, że np każda młoda mama taka jest czy że każda dziewczyna, która wpadła w młodym wieku taka jest, bo nie zawsze.

89 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-23 20:25:42)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:

Ona jest tak samo silna jak ja albo nawet silniejsza (bo ja slabeusz jestem wink ), niech sobie targa te torby i stoi w kolejce. Mi sie spieszy, mam kupe roboty, ona ma caly dzien. W dodatku to mlode mamusie z dziecmi wszedzie robia szum, te dzieci wrzeszcza, wlaza czlowiekowi pod nogi. Na dodatek sa roszczeniowe bo jej sie "nalezy".

Przykre jest to, co napisałaś.
Jesteśmy chyba w podobnym wieku, mam 25 lat, jestem matką dwuletniego szkraba, który aktualnie przechodzi bunt dwulatka.
Bywa BARDZO CIĘŻKO. Wyobraź sobie, że czasem niejednej takiej jak ja brakuje dnia.
Poza opieką nad maluchem - syn wstaje ok. godz. 7, pije mleko, ok. 9 je śniadanie, potem spacer i zakupy, następnie czeka mnie szykowanie obiadu dla teściów i męża, który jest w pracy - w międzyczasie kładę syna spać, bo jest jeszcze mały. Kończę robienie obiadu, podaję obiad, syn się budzi, karmię syna. Potem znowu spacer i wspólne zabawy. Potem idę pomóc mężowi w pracy. Często wracam do domu co kilkanaście minut, bo teściowej trzeba pomóc przy dziecku, albo wykonać telefon, lub wysłać mail do klienta. Potem powrót do domu. Robienie kolacji mężowi i maluchowi. Godzina odpoczynku, kąpanie syna, mleko i lulu. No i czas tylko dla mnie, jeśli syn akurat się nie obudzi. A potem już tylko sen. I tak właściwie 7 dni w tygodniu, nawet w niedzielę.

Tak, małe dzieci wrzeszczą. Dopóki się ich nie nauczy, że tak nie wolno, to próbują swoich sił. Ty też wrzeszczałaś, gdy byłaś mała. No chyba, że mama Cię z domu nie wypuszczała.

Wiesz, kto ma kupę czasu? Właśnie ta staruszka. Nie mam nic do starszych ludzi. Tylko przykro mi, gdy czytam takie rzeczy... Bo są niesprawiedliwe dosyć.
Jasne, w każdej grupie zdarzają się osoby roszczeniowe. Ale nie wszyscy tacy są.


Tylko ze ta staruszka nie ma SIŁY bo ona juz zmeczyla sie tym wszystkim o czym tu pisalas, a na dodatek w wieku 80 lat ma prawo byc juz schorowana, i to nie na przeziebienie jak ten dzieciaczek podlapal w przedszkolu czy w zlobku. Moze miec problemy z sercem, z koscmi, moze ja bolec wszystko.
Sama wybralas sobie taki styl zycia, wiem ze bedzie brutalne to co teraz powiem i nie chce Cie obrazic bo powiedzialabym to kazdej osobie z 2letnim dzieckiem w Twoim wieku. Zaszlas w ciaze bedac w moim wieku (mam 22 lata, ale nie zamierzam myslec o dziecku). Twoj wybor. Cale spoleczenstwo nie musi trzasc sie nad mlodymi matkami i ich dziecmi jak nad jajkiem ktore zaraz moze sie stluc.
Wiesz, ja wstawalam o 5.30 jak mialam staz w jednej kancelarii, szlam do nich, potem szlam na uczelnie, potem wracalam do domu i sie uczylam do polnocy. Niby tylko miesiac ale jakos zadna z mamus w czasie tego miesiaca nie uznala ze mam wiecej roboty to cos mi sie "nalezy". Pobudka o 7 jakos nie brzmi dla mnie przerazajaco. Miliony ludzi wstaja o 7 czy 6 albo nawet przed i ida do pracy. Ba, nawet dzieciaki w podstawowce maja na 7.30.
Swoja droga maz moglby pomoc, bo widze ze jest obslugiwany, tak samo tesciowie. Nigdy w zyciu nie przeszlo mi nawet przez glowe ze mialabym robic obiad rodzicom swojego faceta (chyba ze przyjda w gosci raz na ruski rok). No ale to juz Twoj wybor. Cale spoleczenstwo nie musi chylic czola, bo ktos ma dziecko.
Wiesz, jechalam kiedys z kolezanka po wypadku tramwajem. Dziewczyna o kulach. DZIECIARNIA usadzona na siedzeniach. ZADNA MAMUSIA nie powiedziala swojemu dzieciakowi ze moglby postac te 10 minut. A wyobraz sobie jak ciezko utrzymac rownowage w tramwaju majac noge w gipsie. Wiesz kto wstal? Staruszka. Nie mamusia z 4 latkiem, ktoremu po 10 minutach stania raczej by nogi do d**** nie weszly.

Eileen - nie wiem czy chudsza, wez pod uwage moj mini wzrost tongue

90 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-08-23 20:28:06)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Truskaweczka, ale ona nie musi brać zasiłków. W ciąży mogę ustąpić, ale jeśli stoi z dzieckiem już, to niech spada. tongue Znaczy, owszem, jeśli dziecko nie jest spokojne, to oczywiście będzie bardziej upierdliwe stanie z nim w kolejce, ale to, że ona wpadła - nawet jeśli nie bierze zasiłków - to nie moja wina, więc niech ona stoi dłużej, nie ja. Mogła nie sypiać z chłopakiem na etapie liceum, ja jej nie zgwałciłam. tongue No ale ja chyba w ogóle jestem rekordzistką, jeśli chodzi o napotykanie na drodze OKROPNYCH dzieci i OKROPNYCH matek, więc po prostu - zdaję sobie z tego sprawę - jestem uprzedzona. Z drugiej strony wystarczy, że mama będzie miła i grzeczna, to mi te uprzedzenia opadają. Po prostu nie jestem z góry nastawiona na ćwierkanie do dziecka i ustępowanie mamusi - musi sobie "zasłużyć". big_smile

[edit] Kammiś, ja mam 1,61 (mniej więcej), poza tym się spasłam ostatnio. tongue

91

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Eileen napisał/a:

Truskaweczka, ale ona nie musi brać zasiłków. W ciąży mogę ustąpić, ale jeśli stoi z dzieckiem już, to niech spada. tongue Znaczy, owszem, jeśli dziecko nie jest spokojne, to oczywiście będzie bardziej upierdliwe stanie z nim w kolejce, ale to, że ona wpadła - nawet jeśli nie bierze zasiłków - to nie moja wina, więc niech ona stoi dłużej, nie ja. Mogła nie sypiać z chłopakiem na etapie liceum, ja jej nie zgwałciłam. tongue No ale ja chyba w ogóle jestem rekordzistką, jeśli chodzi o napotykanie na drodze OKROPNYCH dzieci i OKROPNYCH matek, więc po prostu - zdaję sobie z tego sprawę - jestem uprzedzona. Z drugiej strony wystarczy, że mama będzie miła i grzeczna, to mi te uprzedzenia opadają. Po prostu nie jestem z góry nastawiona na ćwierkanie do dziecka i ustępowanie mamusi - musi sobie "zasłużyć". big_smile

[edit] Kammiś, ja mam 1,61 (mniej więcej), poza tym się spasłam ostatnio. tongue

Mamy skopiowane umysly big_smile
Mnie strasznie wkurza to ze mamusie mysla ze wszyscy OBOWIAZKOWO MUSZA trzasc sie nad ich dzieckiem. A mnie nie interesuje to ze sie jakis dzieciak na mnie gapi. I jak nie mam ochoty sie usmiechac do niego (a zwykle nie mam, bo nie lubie dzieci), to nie mam takowego obowiazku. Raz mialam sytuacje taka ze siedze sobie w autobusie (jechalam chyba do Krakowa) i przysiadla sie babka z dzieckiem. I to dziecko pakuje lapy bo ust a potem maca mi telefon tymi obslinionymi lapami i mowi "moje". Opieprzylam mamusie, ze sobie nie zycze, zeby jej dziecko mnie dotykalo i niech go pilnuje. Wielkie oburzenie bylo oczywiscie big_smile
Chodzi o to ze niektorzy nie rozumieja ze obcy ludzie nie maja ZADNEGO obowiazku przejmowania sie ich dziecmi. Czy stoja, czy rycza, czy wbiegaja na ulice, czy placza, czy gapia sie i usmiechaja. Nie musze reagowac jakkolwiek. zajmujcie sie sami wlasnymi dziecmi a innym dajcie spokoj.

92 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-23 20:46:38)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:

Ona jest tak samo silna jak ja albo nawet silniejsza (bo ja slabeusz jestem wink ), niech sobie targa te torby i stoi w kolejce. Mi sie spieszy, mam kupe roboty, ona ma caly dzien. W dodatku to mlode mamusie z dziecmi wszedzie robia szum, te dzieci wrzeszcza, wlaza czlowiekowi pod nogi. Na dodatek sa roszczeniowe bo jej sie "nalezy".

Przykre jest to, co napisałaś.
Jesteśmy chyba w podobnym wieku, mam 25 lat, jestem matką dwuletniego szkraba, który aktualnie przechodzi bunt dwulatka.
Bywa BARDZO CIĘŻKO. Wyobraź sobie, że czasem niejednej takiej jak ja brakuje dnia.
Poza opieką nad maluchem - syn wstaje ok. godz. 7, pije mleko, ok. 9 je śniadanie, potem spacer i zakupy, następnie czeka mnie szykowanie obiadu dla teściów i męża, który jest w pracy - w międzyczasie kładę syna spać, bo jest jeszcze mały. Kończę robienie obiadu, podaję obiad, syn się budzi, karmię syna. Potem znowu spacer i wspólne zabawy. Potem idę pomóc mężowi w pracy. Często wracam do domu co kilkanaście minut, bo teściowej trzeba pomóc przy dziecku, albo wykonać telefon, lub wysłać mail do klienta. Potem powrót do domu. Robienie kolacji mężowi i maluchowi. Godzina odpoczynku, kąpanie syna, mleko i lulu. No i czas tylko dla mnie, jeśli syn akurat się nie obudzi. A potem już tylko sen. I tak właściwie 7 dni w tygodniu, nawet w niedzielę.

Tak, małe dzieci wrzeszczą. Dopóki się ich nie nauczy, że tak nie wolno, to próbują swoich sił. Ty też wrzeszczałaś, gdy byłaś mała. No chyba, że mama Cię z domu nie wypuszczała.

Wiesz, kto ma kupę czasu? Właśnie ta staruszka. Nie mam nic do starszych ludzi. Tylko przykro mi, gdy czytam takie rzeczy... Bo są niesprawiedliwe dosyć.
Jasne, w każdej grupie zdarzają się osoby roszczeniowe. Ale nie wszyscy tacy są.


Tylko ze ta staruszka nie ma SIŁY bo ona juz zmeczyla sie tym wszystkim o czym tu pisalas, a na dodatek w wieku 80 lat ma prawo byc juz schorowana, i to nie na przeziebienie jak ten dzieciaczek podlapal w przedszkolu czy w zlobku. Moze miec problemy z sercem, z koscmi, moze ja bolec wszystko.
Sama wybralas sobie taki styl zycia, wiem ze bedzie brutalne to co teraz powiem i nie chce Cie obrazic bo powiedzialabym to kazdej osobie z 2letnim dzieckiem w Twoim wieku. Zaszlas w ciaze bedac w moim wieku (mam 22 lata, ale nie zamierzam myslec o dziecku). Twoj wybor. Cale spoleczenstwo nie musi trzasc sie nad mlodymi matkami i ich dziecmi jak nad jajkiem ktore zaraz moze sie stluc.
Wiesz, ja wstawalam o 5.30 jak mialam staz w jednej kancelarii, szlam do nich, potem szlam na uczelnie, potem wracalam do domu i sie uczylam do polnocy. Niby tylko miesiac ale jakos zadna z mamus w czasie tego miesiaca nie uznala ze mam wiecej roboty to cos mi sie "nalezy". Pobudka o 7 jakos nie brzmi dla mnie przerazajaco. Miliony ludzi wstaja o 7 czy 6 albo nawet przed i ida do pracy. Ba, nawet dzieciaki w podstawowce maja na 7.30.
Swoja droga maz moglby pomoc, bo widze ze jest obslugiwany, tak samo tesciowie. Nigdy w zyciu nie przeszlo mi nawet przez glowe ze mialabym robic obiad rodzicom swojego faceta (chyba ze przyjda w gosci raz na ruski rok). No ale to juz Twoj wybor. Cale spoleczenstwo nie musi chylic czola, bo ktos ma dziecko.
Wiesz, jechalam kiedys z kolezanka po wypadku tramwajem. Dziewczyna o kulach. DZIECIARNIA usadzona na siedzeniach. ZADNA MAMUSIA nie powiedziala swojemu dzieciakowi ze moglby postac te 10 minut. A wyobraz sobie jak ciezko utrzymac rownowage w tramwaju majac noge w gipsie. Wiesz kto wstal? Staruszka. Nie mamusia z 4 latkiem, ktoremu po 10 minutach stania raczej by nogi do d**** nie weszly.

Eileen - nie wiem czy chudsza, wez pod uwage moj mini wzrost tongue

Napisałam, że mój syn wstaje o 7, nie ja.

Moi teściowie to właśnie starsi ludzie, o których piszesz. Nie wspomogłabyś schorowanej teściowej obiadem?
Właśnie widzę, jak Twoje teorie działają w realnym życiu...

Mój mąż ciężko pracuje. Nie jest obsługiwany, tylko dostaje posiłek, który mu się należy po wielu godzinach pracy fizycznej.
Nie każę NIKOMU chylić czoła, bo JA mam dziecko. Ale wymagam szacunku dla FUNKCJI, którą pełnię. FUNKCJI MATKI.

Wiesz, kogo widzę w pociągach, na miejscach siedzących? Nastolatki i studentów, głównie. A babcie stoją nad nimi z torbami. I ja, matka - ustąpię miejsca, bo mnie wychowano w szacunku do starszych.

Ty wybrałaś kontynuowanie nauki, ja już mam to za sobą. Jestem żoną i mamą, w wolnych chwilach rozwijam siebie. Nie czuję się gorsza od NIKOGO.
Ja w klasie maturalnej będąc miałam 3 różne płatne zajęcia i uczyłam się do matury sama się utrzymując. Bez JAKIEJKOLWIEK pomocy rodziców.

Należy mi się zasiłek - 77zł miesięcznie. Majątek, co? Karaiby sobie za to zabukuję na przyszły rok.

Nie POTRZEBUJĘ litości, trzęsienia się nade mną, zachwycania się moim synem. NIE. Szacunek do mnie wystarczy.

93 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-08-23 20:55:30)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

No tak, ja też nie lubię matek, które nie umieją zapanować nad swoimi dziećmi. A może doprecyzuję - takich, które nawet nie próbują zapanować. Nie wiem na ile zbuntowane dziecko to wina samego dziecka, jego wieku, a na ile wina rodzica. Jednak jeśli widzę, że matce jest głupio za dziecko i przeprasza, to przecież nie ma problemu. Moje psy też są dobrze wychowane, ale czasem zdarzy im się dostać głupawki i wziąć do pyska czyjąś własność, bo chcą się bawić. Jeśli nie ma złych intencji, to po co się unosić? Tak samo nie każda matka czy kobieta w ciąży są roszczeniowe. Tych roszczeniowych mamusiek chodzących wszędzie środkiem też nie cierpię i nie mam dla nich żadnego współczucia. Natomiast nie mam niczego przeciwko, by pomóc wnieść wózek do tramwaju albo wziąć siatkę z zakupami od sąsiadki z dzieckiem. Każdemu będzie miło, jeśli otrzyma taką bezinteresowną pomoc i być może sam się potem komuś zrewanżuje. Matka też może mieć dość i może mieć gorszy dzień. Fakt, wybrała sobie taki los. Ale my też sobie wybrałyśmy i często wracamy padnięte z pracy lub uczelni. Nie ma obowiązku litowania się nad nami, ale czy nie byłoby miło, jeśli ktoś pomoże nam coś wnieść, otworzy drzwi, przepuści w kolejce itp.? Często mi się zdarzało, że gdy wracałam z pracy, to musiałam jeszcze iść po zakupy, a tam pełno ludzi. Ledwie się poruszałam, a kolejki ogromne. No i nie jeden raz ludzie mnie przepuszczali, gdy miałam tylko 4-5 rzeczy, a oni mieli mnóstwo zakupów i długo im schodziło. Nikt się nie oburzał, a ja naprawdę to doceniałam. Chodzi mi o to, że trochę niesprawiedliwe jest mówić tak i traktować w taki sposób wszystkie matki tylko dlatego, że nie lubimy dzieci. Ludzie są różni i matki są różne. Rozumiem, że wrednym ludziom nikt nie chce życia ułatwiać, bo ja też tego nie robię, ale generalizowanie jest tu krzywdzące.

94 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-08-23 20:55:44)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Cyniczna, za 77 zł to dobry melanż można zrobić. big_smile Zakładam, że Ty się domyślisz, ale dla tych mniej domyślnych - TAK, TO BYŁ ŻART.

Generalnie jak ja się wypowiadam o zasiłkach itp., to nie biorę pod uwagę kwoty, bo nie o to mi chodzi.

Ja w autobusach zawsze ustępuję starszym osobom. Kobietom w ciąży nie wiem, bo jakoś nie spotkałam. Mamusiom z dziećmi - absolutnie nie.

Swoją drogą, to akurat zabawne dość, spotkałam kiedyś mamusię z plecakiem, za nią dziecko może 10-letnie. Ona usiadła koło mnie i próbowała mnie przekonać, żebym ustąpiła miejsca jej dziecku. Nie, nie było o kulach, nie miało złamanej nogi ani niczego. Jak spytałam mamusię o powód (bo może faktycznie dziecko chore na coś "niewidocznego"), to powiedziała, że synek jest zmęczony, bo miał WF, więc ona mu nawet plecak nosi. Uhm...

Kammiś, a co do przejmowania się, to zgadzam się z Tobą. Tzn. np. ja mam kręćka na punkcie swojego kota, ALE to nie znaczy, że zmuszam kogoś do zachwytów nad nim. Jak nalał współlokatorowi do łóżka (a w sumie nalał mu przez cały rok kilka razy, współlokator na szczęście też lubił koty, ale... nie wiem czemu, bo Intruz jak już się nauczył korzystać z kuwety, to korzystał... dopóki nie poznał łóżka tego współlokatora big_smile), to leciałam przepraszać, prać i w ogóle gotowa wynagrodzić tak, jakby tylko sobie życzył. No w końcu czuję się odpowiedzialna za kota, niby nie napuściłam go na to nieszczęsne łóżko, ale mój kot, więc... A jak dwuletni dzieciak zaczął chlapać w zatłoczonym autobusie butelką z jakimś słodkim napojem po wszystkich ludziach, to mamusia tylko uśmiechnęła się tak, jakby uważała, że jeszcze jej podziękujemy.

95

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Co do ustępowania dzieciom miejsca w tramwaju/autobusie, to też różnie bywa. Raz jechałam tramwajem, w którym bardzo rzucało. Był tłok, wręcz ścisk i jechała m.in. matka z takim trzy-, cztero- albo pięcioletnim dzieckiem. Dziecko nie mogło złapać równowagi, obijało się o ludzi i krzesełka. Nikt mu nie ustąpił miejsca mimo, że siedzieli młodzi ludzie. W takich przypadkach faktycznie jest mi wstyd za młode osoby, bo słoma im z butów wyłazi. I nieważne jak bardzo są zmęczone, bo temu dziecku faktycznie coś się mogło stać, mogło się uderzyć w głowę itp. Ludzie też niespecjalnie zwracali na nie uwagę, gdy przepychali się łokciami przez tłum. Także jeśli ktoś w takiej sytuacji nie ustąpi dziecku miejsca, to moim zdaniem jest burakiem. Nieważne czy lubi dzieci i czy wraca zmęczony z pracy.

96

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Też kiedyś byłam cięta na matki z niegrzecznymi dziećmi.
A potem urodziłam swoje i przekonałam się, że nie wszystko jest tak oczywiste, jak się wydaje.

Jasne, że istnieją matki-psycholki tak zapatrzone w swoje pociechy, że tylko one się dla nich liczą.
Ale są w mniejszości, moim zdaniem.

Dzieci bywają niegrzeczne.

97 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-23 21:07:30)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Przykre jest to, co napisałaś.
Jesteśmy chyba w podobnym wieku, mam 25 lat, jestem matką dwuletniego szkraba, który aktualnie przechodzi bunt dwulatka.
Bywa BARDZO CIĘŻKO. Wyobraź sobie, że czasem niejednej takiej jak ja brakuje dnia.
Poza opieką nad maluchem - syn wstaje ok. godz. 7, pije mleko, ok. 9 je śniadanie, potem spacer i zakupy, następnie czeka mnie szykowanie obiadu dla teściów i męża, który jest w pracy - w międzyczasie kładę syna spać, bo jest jeszcze mały. Kończę robienie obiadu, podaję obiad, syn się budzi, karmię syna. Potem znowu spacer i wspólne zabawy. Potem idę pomóc mężowi w pracy. Często wracam do domu co kilkanaście minut, bo teściowej trzeba pomóc przy dziecku, albo wykonać telefon, lub wysłać mail do klienta. Potem powrót do domu. Robienie kolacji mężowi i maluchowi. Godzina odpoczynku, kąpanie syna, mleko i lulu. No i czas tylko dla mnie, jeśli syn akurat się nie obudzi. A potem już tylko sen. I tak właściwie 7 dni w tygodniu, nawet w niedzielę.

Tak, małe dzieci wrzeszczą. Dopóki się ich nie nauczy, że tak nie wolno, to próbują swoich sił. Ty też wrzeszczałaś, gdy byłaś mała. No chyba, że mama Cię z domu nie wypuszczała.

Wiesz, kto ma kupę czasu? Właśnie ta staruszka. Nie mam nic do starszych ludzi. Tylko przykro mi, gdy czytam takie rzeczy... Bo są niesprawiedliwe dosyć.
Jasne, w każdej grupie zdarzają się osoby roszczeniowe. Ale nie wszyscy tacy są.


Tylko ze ta staruszka nie ma SIŁY bo ona juz zmeczyla sie tym wszystkim o czym tu pisalas, a na dodatek w wieku 80 lat ma prawo byc juz schorowana, i to nie na przeziebienie jak ten dzieciaczek podlapal w przedszkolu czy w zlobku. Moze miec problemy z sercem, z koscmi, moze ja bolec wszystko.
Sama wybralas sobie taki styl zycia, wiem ze bedzie brutalne to co teraz powiem i nie chce Cie obrazic bo powiedzialabym to kazdej osobie z 2letnim dzieckiem w Twoim wieku. Zaszlas w ciaze bedac w moim wieku (mam 22 lata, ale nie zamierzam myslec o dziecku). Twoj wybor. Cale spoleczenstwo nie musi trzasc sie nad mlodymi matkami i ich dziecmi jak nad jajkiem ktore zaraz moze sie stluc.
Wiesz, ja wstawalam o 5.30 jak mialam staz w jednej kancelarii, szlam do nich, potem szlam na uczelnie, potem wracalam do domu i sie uczylam do polnocy. Niby tylko miesiac ale jakos zadna z mamus w czasie tego miesiaca nie uznala ze mam wiecej roboty to cos mi sie "nalezy". Pobudka o 7 jakos nie brzmi dla mnie przerazajaco. Miliony ludzi wstaja o 7 czy 6 albo nawet przed i ida do pracy. Ba, nawet dzieciaki w podstawowce maja na 7.30.
Swoja droga maz moglby pomoc, bo widze ze jest obslugiwany, tak samo tesciowie. Nigdy w zyciu nie przeszlo mi nawet przez glowe ze mialabym robic obiad rodzicom swojego faceta (chyba ze przyjda w gosci raz na ruski rok). No ale to juz Twoj wybor. Cale spoleczenstwo nie musi chylic czola, bo ktos ma dziecko.
Wiesz, jechalam kiedys z kolezanka po wypadku tramwajem. Dziewczyna o kulach. DZIECIARNIA usadzona na siedzeniach. ZADNA MAMUSIA nie powiedziala swojemu dzieciakowi ze moglby postac te 10 minut. A wyobraz sobie jak ciezko utrzymac rownowage w tramwaju majac noge w gipsie. Wiesz kto wstal? Staruszka. Nie mamusia z 4 latkiem, ktoremu po 10 minutach stania raczej by nogi do d**** nie weszly.

Eileen - nie wiem czy chudsza, wez pod uwage moj mini wzrost tongue

Napisałam, że mój syn wstaje o 7, nie ja.

Moi teściowie to właśnie starsi ludzie, o których piszesz. Nie wspomogłabyś schorowanej teściowej obiadem?
Właśnie widzę, jak Twoje teorie działają w realnym życiu...

Mój mąż ciężko pracuje. Nie jest obsługiwany, tylko dostaje posiłek, który mu się należy po wielu godzinach pracy fizycznej.
Nie każę NIKOMU chylić czoła, bo JA mam dziecko. Ale wymagam szacunku dla FUNKCJI, którą pełnię. FUNKCJI MATKI.

Wiesz, kogo widzę w pociągach, na miejscach siedzących? Nastolatki i studentów, głównie. A babcie stoją nad nimi z torbami. I ja, matka - ustąpię miejsca, bo mnie wychowano w szacunku do starszych.

Ty wybrałaś kontynuowanie nauki, ja już mam to za sobą. Jestem żoną i mamą, w wolnych chwilach rozwijam siebie. Nie czuję się gorsza od NIKOGO.
Ja w klasie maturalnej będąc miałam 3 różne płatne zajęcia i uczyłam się do matury sama się utrzymując. Bez JAKIEJKOLWIEK pomocy rodziców.

Należy mi się zasiłek - 77zł miesięcznie. Majątek, co? Karaiby sobie za to zabukuję na przyszły rok.

Nie POTRZEBUJĘ litości, trzęsienia się nade mną, zachwycania się moim synem. NIE. Szacunek do mnie wystarczy.

Moja "tesciowa" (cudzyslow celowy, bo to matka mojego faceta i formalnie zadna tesciowa) ma lat 53 i zadna z niej schorowana staruszka wink energii ma wiecej niz niejedna 20-latka. Swoja droga nawiasem mowiac to kobieta ktora strasznie podziwiam. Nie mieszkamy razem i pewnie nigdy nie bedziemy mieszkac, poza tym jako notariusz moze sobie fundnac nawet potrojna pomoc domowa tongue z tego co wiem to ona nie gotuje, tylko jada na miescie, jej maz tez i rowniez tak moj facet zostal tez od dziecka wychowany.
Nie uwazam ze ktos jest gorszy. Wrecz przeciwnie - jestesmy rowni. Traktujmy sie wiec rowno.
Kazdy pelni jakas funkcje spoleczna. KAZDY. i kazdemu sie nalezy szacunek, matki nie sa wyjatkiem, ze im akurat nalezy sie wiekszy niz np. bezdzietnemu Jaroslawowi Kaczynskiemu (jakos tak mi do glowy przyszedl).
Nie komentuje siedzacych nastolatek, bo mam o nich kiepskie zdanie, zwlaszcza o tych starszych-dojrzewajacych (11latka to bardziej dziecko niz nastolatka dla mnie). Natomiast jak znam studentow to raczej ustapia. Wiadomo - zalezy tez od studenta.

Problem w tym zeby osoby postronne jak najmniej odczuwaly fakt ze czyjes dziecko jest niegrzeczne.

98

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Moja "tesciowa" (cudzyslow celowy, bo to matka mojego faceta i formalnie zadna tesciowa) ma lat 53 i zadna z niej schorowana staruszka wink energii ma wiecej niz niejedna 20-latka.

No to Twoja. Moja jest grubo po 60-tce i po nowotworze piersi. Ma też kłopoty ze stawami.

99 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-23 21:26:49)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Eileen napisał/a:

Truskaweczka, ale ona nie musi brać zasiłków. W ciąży mogę ustąpić, ale jeśli stoi z dzieckiem już, to niech spada. tongue Znaczy, owszem, jeśli dziecko nie jest spokojne, to oczywiście będzie bardziej upierdliwe stanie z nim w kolejce, ale to, że ona wpadła - nawet jeśli nie bierze zasiłków - to nie moja wina, więc niech ona stoi dłużej, nie ja. Mogła nie sypiać z chłopakiem na etapie liceum, ja jej nie zgwałciłam. tongue No ale ja chyba w ogóle jestem rekordzistką, jeśli chodzi o napotykanie na drodze OKROPNYCH dzieci i OKROPNYCH matek, więc po prostu - zdaję sobie z tego sprawę - jestem uprzedzona. Z drugiej strony wystarczy, że mama będzie miła i grzeczna, to mi te uprzedzenia opadają. Po prostu nie jestem z góry nastawiona na ćwierkanie do dziecka i ustępowanie mamusi - musi sobie "zasłużyć". big_smile

[edit] Kammiś, ja mam 1,61 (mniej więcej), poza tym się spasłam ostatnio. tongue

No rozumiem, bo nawet w takich kolejkach zwykle jest napisane, żeby ustąpić kobiecie w ciąży, nie chodzi konkretnie już o matkę z dzieckiem. No bo i tu ja mogę ustąpić, ale to zależy, bo wiadomo jest to też trochę inna sytuacja, zależy od kolejki, mojego czasu. No i fakt, jak ktoś jest niekulturalny, to i ja nie mam ochoty być miła. Częściej szczęśliwie trafiam na kulturalne osoby, ale i chamskie też się zdarzają. Jak mama nie może zapanować nad dzieckiem, to już zależy, bo jak się stara to jednak inaczej niż jak olewa dziecko i niech ono robi co chcę. Dlatego, że jak się stara, to jednak widać, że nie jest z matek, które uważają, że ich dziecko może robić wszystko, skoro się stara, to raczej jej bardziej współczuję sytuacji, bo wiadomo nigdy wtedy nie wiemy, może jej dziecko po prostu ma dzień, że się nie słucha, bo pewnie każde dziecko czasem taki ma i nie ma co myśleć, że zawsze się słucha, bo raczej tak nie jest albo nawet np ma ADHD i wtedy czasem po prostu takie ataki się zdarzają? Wiadomo, różnie bywa. A jak rodzic olewa dziecko to co innego, wtedy już widać z czego wynika złe zachowanie.

Cslady, no dobrze to napisałaś, widzę, że uważasz tak jak ja wink Też tak uważam, że co innego jak rodzic stara się chociaż zapanować nad dzieckiem, ale wiadomo czasem może się nie uda, a co innego jak olewa.

No i masz rację, jak dziecko jest małe i np nie może ustać jak w opisanej przez Ciebie sytuacji, to powinno się ustąpić miejsca. Empatia już sama do tego skłania, ja bym ustąpiła. No, ale jak piszesz czasem trafią się niekulturalne osoby, że nikt nie ustąpi nawet wtedy. No bo jasne, ktoś tam może źle się czuje, nie może ustąpić, ale na pewno ktoś ustąpić mógł.

100 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-23 21:33:04)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Eileen - no jak ja jechalam z kotem do weta taksowka (bo facet nie mogl, a nie moge jednoczesnie prowadzic i kota uspokajac) i kot sie zaczal z tego powetowego stresu strasznie lenic (tony siersci!) to wzielam potem szczotke i wyczyscilam tylne siedzenie, mimo ze taksiarz mowil, ze nie trzeba. To moj kot i inni nie musza znosic trudow jego utrzymania big_smile chyba ze doktor Wojtek (wet), on nie ma wyjscia big_smile
Nikomu nie kaze wachac kup mojego kota. Psy zalatwiala sie na dworze, nie w autobusach i sklepach. Ale jakas mamuska (czytalam w gazecie) nie miala oporow zeby przewijac dzieciaka w autobusie. Przeciez to smierdzi! Kierowca ją wywalil z autobusu, jeden madry chociaz sie znalazl. Wczesniej ją ostrzegal ze ma tego nie robic. I wielka afera w prasie jaka to ona poszkodowana.
Nikt nie slucha darcia sie mojego kota 24 godziny na dobe. Moj kot nie tupie, nie wrzeszczy, nie lata po klatce jak opetany byle najglosniej.
Bylam wczoraj u rodzicow. I kogo slychac? Nie psy, ktorych jest duzo, one naprawde od czasu do czasu szczekna jak ktos idzie, tylko oczywiscie dzieciarnie. Naprawde od tego glowa boli. I jak gowniara na 8 lat to mozna jej powiedziec zeby przestala drzec morde w tym baseniku. Ale nie, mamusia oburzona jak sie uwage zwroci. I wlasnie nie noworodki bylo slychac, bo one spia, tylko wlasnie takie w wieku 4-10 lat. A takiemu juz mozna powiedziec tak ze sie zamknie albo zamknac w domu az sie nie uspokoi a nie meczyc tym cale osiedle. Sa 2 sasiadki tam u rodzicow. I maja dzieci wlasciwie w tym samym wieku. Dzieci jednej sa grzeczne i ulozone, nie krzycza, mowia normalnie, mowia dzien dobry, nie wrzeszcza, nie siedza w tym baseniku caly dzien. A tej drugiej to nie dzieci tylko sodoma i gomora. Nawet dzien dobry mojej matce i ojcu nie powiedza, a ma gowniara 8 lat. I drze morde jakby ja ktos ze skory obdzieral i chlapie te wode wokol.

101

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

A ja ostatnio szłam chodnikiem, a szedł chłopak z psem, przeszedł chłopak na drugą stronę, bo gadał przez telefon, pies był po drugiej stronie, jeszcze do niego nie przyszedł, bo spuszczony ze smyczy był. No i załatwił się tam, nie siku, aż obrzydliwie mi o tym pisać ;p Wiadomo, zdarza się, ale no to naprawdę już niefajne, właściciel idzie, gada przez telefon i nie patrzy na psa, do tego na chodniku, więc głupota, bo przecież wiadomo, że pies na spacerze będzie się załatwiał, a tu na chodniku zamiast na trawie. Miałam ochotę coś powiedzieć, ale już nie mówiłam, ale naprawdę niefajne.

102 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-08-23 21:45:39)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Zgadzam się z tym, że wiele zależy od rodzica. Znaczy, dziecko może mnie wkurzyć, ale matka może to zniwelować, jeśli przeprosi i dziecko będzie ogarniać. Rozumiem, że może być zmęczona, bo dla niej to któraś z kolei taka sytuacja, ale to nie znaczy, że może coś olać, bo ja mam w nosie, że jestem pięćdziesiątą zaczepioną osobą - to jej obowiązek, żeby dzieckiem się zająć, ja nie muszę tego znosić.

[edit] Kammiś, dokładnie. Wiem, że matka nie wpłynie magicznie na noworodka, żeby przestał płakać, ale jeśli nie robi NIC, żeby uspokoić 5-latkę, no to ciężko to znieść. Raz wracałam z kuzynką z wakacji autobusem, ona była ze mną i moją rodziną, ja musiałam wcześniej wrócić i coś załatwić, a ona chciała ze mną. Przesiadałyśmy się w Krakowie, wsiada też młoda mamusia z dzieckiem. Może ze 3-4 latka. Dziecko całą drogę się drze. Nie, nie płacze, drze. Po prostu krzyczy i tarza się w tym przejściu między siedzeniami. Dojeżdżamy do jakiegoś miasta, a kierowca jej zwraca uwagę, że ona ma bilety tylko dotąd - okazało się (bo w Krk się kupowało w kasie), że ona chciała jechać do końca, ale nie miała kasy, więc spytała dokąd jej wystarczy i kupiła. Jednak kasjerka poinformowała o tym kierowcę - żeby wiedział, że jedzie kobieta z małym dzieckiem, która ma bilety do X, chociaż chciała do Y. No i kierowca do niej, że musi dokupić albo wysiąść, ona sprzedała jakąś łzawą gadkę o tym, że nie ma pieniędzy, a jedzie do rodziny. Dzieciak oczywiście cały czas się darł. Kierowca chyba dla świętego spokoju się zgodził. A pozostali pasażerowie musieli wysłuchiwać drącego się bachora całą drogę, mimo że żadne z nich nie miało biletów. Oczywiście parę osób (ze mną i kuzynką na czele) próbowało się nie zgodzić, a jak nie pomogło, to posypały się komentarze - że nie dość, że babsko z dzieckiem biletu nie ma, to nie da w spokoju jechać tym, co zapłacili. No ale przecież ona matka, więc wolno jej zatruć wszystkim podróż, nawet jeśli jedzie za darmo, bo taaaka biedna.

103

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Eileen - no jak ja jechalam z kotem do weta taksowka (bo facet nie mogl, a nie moge jednoczesnie prowadzic i kota uspokajac) i kot sie zaczal z tego powetowego stresu strasznie lenic (tony siersci!) to wzielam potem szczotke i wyczyscilam tylne siedzenie, mimo ze taksiarz mowil, ze nie trzeba. To moj kot i inni nie musza znosic trudow jego utrzymania big_smile chyba ze doktor Wojtek (wet), on nie ma wyjscia big_smile
Nikomu nie kaze wachac kup mojego kota. Psy zalatwiala sie na dworze, nie w autobusach i sklepach. Ale jakas mamuska (czytalam w gazecie) nie miala oporow zeby przewijac dzieciaka w autobusie. Przeciez to smierdzi! Kierowca ją wywalil z autobusu, jeden madry chociaz sie znalazl. Wczesniej ją ostrzegal ze ma tego nie robic. I wielka afera w prasie jaka to ona poszkodowana.
Nikt nie slucha darcia sie mojego kota 24 godziny na dobe. Moj kot nie tupie, nie wrzeszczy, nie lata po klatce jak opetany byle najglosniej.
Bylam wczoraj u rodzicow. I kogo slychac? Nie psy, ktorych jest duzo, one naprawde od czasu do czasu szczekna jak ktos idzie, tylko oczywiscie dzieciarnie. Naprawde od tego glowa boli. I jak gowniara na 8 lat to mozna jej powiedziec zeby przestala drzec morde w tym baseniku. Ale nie, mamusia oburzona jak sie uwage zwroci. I wlasnie nie noworodki bylo slychac, bo one spia, tylko wlasnie takie w wieku 4-10 lat. A takiemu juz mozna powiedziec tak ze sie zamknie albo zamknac w domu az sie nie uspokoi a nie meczyc tym cale osiedle. Sa 2 sasiadki tam u rodzicow. I maja dzieci wlasciwie w tym samym wieku. Dzieci jednej sa grzeczne i ulozone, nie krzycza, mowia normalnie, mowia dzien dobry, nie wrzeszcza, nie siedza w tym baseniku caly dzien. A tej drugiej to nie dzieci tylko sodoma i gomora. Nawet dzien dobry mojej matce i ojcu nie powiedza, a ma gowniara 8 lat. I drze morde jakby ja ktos ze skory obdzieral i chlapie te wode wokol.

Mam tu takiego sąsiada (12 lat) z ADHD. Koszmar.
Nie można uwagi mu zwrócić, bo zaraz matka wychyla się z okna z pretensjami.
Ale na szczęście takie przypadki to rzadkość. A drąca się non stop ośmiolatka to też patologia, a nie coś, co widuję nagminnie.

104

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

I dlatego ja uważam, że dużą różnicę robi podejście matki. Mój brat miał podejrzewane ADHD (niby w końcu nie miał), ale problematyczny był baaardzo. I zwyczajnie niegrzeczny. Ale nie wiem, ile razy z rzędu czegoś by nie zmalował, to moi rodzice zawsze byli gotowi go "poskromić" i jak najbardziej wynagrodzić szkody (jeśli coś zepsuł - co prawda nie pamiętam, żeby zrobił coś pojedynczej osobie, ale np. rozwalił ręką w gipsie parapet w szkole w 1. klasie podstawówki). Nigdy nie było o grzecznym chłopczyku, który się musi wyszaleć.

105

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
truskaweczka19 napisał/a:

A ja ostatnio szłam chodnikiem, a szedł chłopak z psem, przeszedł chłopak na drugą stronę, bo gadał przez telefon, pies był po drugiej stronie, jeszcze do niego nie przyszedł, bo spuszczony ze smyczy był. No i załatwił się tam, nie siku, aż obrzydliwie mi o tym pisać ;p Wiadomo, zdarza się, ale no to naprawdę już niefajne, właściciel idzie, gada przez telefon i nie patrzy na psa, do tego na chodniku, więc głupota, bo przecież wiadomo, że pies na spacerze będzie się załatwiał, a tu na chodniku zamiast na trawie. Miałam ochotę coś powiedzieć, ale już nie mówiłam, ale naprawdę niefajne.

Powinien posprzatac i koniec kropka.

106 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-23 22:39:48)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:

Eileen - no jak ja jechalam z kotem do weta taksowka (bo facet nie mogl, a nie moge jednoczesnie prowadzic i kota uspokajac) i kot sie zaczal z tego powetowego stresu strasznie lenic (tony siersci!) to wzielam potem szczotke i wyczyscilam tylne siedzenie, mimo ze taksiarz mowil, ze nie trzeba. To moj kot i inni nie musza znosic trudow jego utrzymania big_smile chyba ze doktor Wojtek (wet), on nie ma wyjscia big_smile
Nikomu nie kaze wachac kup mojego kota. Psy zalatwiala sie na dworze, nie w autobusach i sklepach. Ale jakas mamuska (czytalam w gazecie) nie miala oporow zeby przewijac dzieciaka w autobusie. Przeciez to smierdzi! Kierowca ją wywalil z autobusu, jeden madry chociaz sie znalazl. Wczesniej ją ostrzegal ze ma tego nie robic. I wielka afera w prasie jaka to ona poszkodowana.
Nikt nie slucha darcia sie mojego kota 24 godziny na dobe. Moj kot nie tupie, nie wrzeszczy, nie lata po klatce jak opetany byle najglosniej.
Bylam wczoraj u rodzicow. I kogo slychac? Nie psy, ktorych jest duzo, one naprawde od czasu do czasu szczekna jak ktos idzie, tylko oczywiscie dzieciarnie. Naprawde od tego glowa boli. I jak gowniara na 8 lat to mozna jej powiedziec zeby przestala drzec morde w tym baseniku. Ale nie, mamusia oburzona jak sie uwage zwroci. I wlasnie nie noworodki bylo slychac, bo one spia, tylko wlasnie takie w wieku 4-10 lat. A takiemu juz mozna powiedziec tak ze sie zamknie albo zamknac w domu az sie nie uspokoi a nie meczyc tym cale osiedle. Sa 2 sasiadki tam u rodzicow. I maja dzieci wlasciwie w tym samym wieku. Dzieci jednej sa grzeczne i ulozone, nie krzycza, mowia normalnie, mowia dzien dobry, nie wrzeszcza, nie siedza w tym baseniku caly dzien. A tej drugiej to nie dzieci tylko sodoma i gomora. Nawet dzien dobry mojej matce i ojcu nie powiedza, a ma gowniara 8 lat. I drze morde jakby ja ktos ze skory obdzieral i chlapie te wode wokol.

Mam tu takiego sąsiada (12 lat) z ADHD. Koszmar.
Nie można uwagi mu zwrócić, bo zaraz matka wychyla się z okna z pretensjami.
Ale na szczęście takie przypadki to rzadkość. A drąca się non stop ośmiolatka to też patologia, a nie coś, co widuję nagminnie.

No widzisz, tam nie.
Bo wszyscy maja te piep***ne baseniki.
Jak dziecko jest jedno albo jest duza roznica wieku to jest ciszej. Ja w wieki tej dziewczyny sie nie darlam, bo nie mialam do kogo i o co. Ale jak jest rodzenstwo w zblizonym wieku to jest okropnie. Rodzice siedza w domu i wypuszczaja na ogrod. Wiadomo ze 7-8-9 latkow nie trzeba pilnowac w kazdej minucie. Ale nie wezma pod uwage tego ze ich wrzaski zaklocaja spokoj sasiadom. A moi rodzice ani mlodzi, ani przyzwyczajeni do halasu nie sa.
Wczoraj mieli jakies garden-party czy cholera wie co i przyszla chmara kolezanek do tej 8-latki. Wrzask byl taki, ze ja przy zamknietych plastikowych oknach (a przeciez to nie przepuszcza dzwieku tak latwo) nie mogla sie skupic czytajac ksiazke. Ale dzieci sie bawia... hmm
Najgorsze sa 4-5 latki. Bo te dzieci rozumieja co sie do nich mowi ale sa ZLOSLIWE. zlosliwe jak nie wiem co. Taki dwulatek pewnie nie rozumie. Niemowlaki raczej nie sprawiaja klopotu moim zdaniem, bo duzo spia i nie biegaja nigdzie. Nie mialam jeszcze sytuacji zeby mnie niemowlak gdzies w przestrzeni publicznej zdenerwowal. Ale takie 4-5 lat to najczesciej.
Wlasnie pociagiem wracalam z Olsztyna i byly dzieciaki w wieku mniej wiecej 6-7 lat. Brat i siostra. Na pewno nie male ze 2-3 lata. I lataly po tym pociagu,darly sie, nawet obcym ludziom do przedzialow wlazily. A matka tylko gadala "wiecej nie pojedziecie, to ostatni raz" zamiast wziac za lape i posadzic na miejscu. Ludzi nie przeprosila. A pozniej - okolo godziny 20 wieczorem - puszczali sobie pioseneczke o wdziecznym tytule "Bujaj sie" i spiewala i matka, i ojciec, i te dzieciaki. 2 przedzialy dalej siedzialam i slyszalam. No i jak ma czlowieka szlag nie trafic???
Nikt mi nie powie ze 7 latek nie rozumie ze ma siedziec i koniec te kilka godzin a jak lazi to ma byc cicho. Ale nie, im wszystko wolno.

107 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-23 23:08:42)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

No właśnie wiem Kammiś, powinien posprzątać, już nic nie mówiłam, ale następnym razem w takiej sytuacji powiem.

No tak, to jest wtedy najgorsze, jak dziecko coś robi, a rodzice jeszcze innych oskarżają itp. No nie ma też jakoś dużo takich osób, ale wiadomo rzucają się w oczy, bo niefajne to. Jak rodzic przeprosi, coś powie, to co innego, bo wiadomo to rodzic odpowiada za małe dziecko, za szkody też, a wiadomo jak np dziecko obleje Cię i rodzic nic nie powie, to możesz się zdenerwować za samą postawę, a jak rodzic coś powie, przeprosi, to już ok. Nie musi przecież mówić, że zapłaci za szkody, bo to też bez przesady, to jeszcze nic aż tak wielkiego i tak bym nie przyjęła kasy czy czegoś, ale zwyczajne "Przepraszam" czy coś, a nie inaczej, bo wtedy dziecko będzie mogło wszystko zrobić no i wiadomo, niefajna sytuacja.

Wiadomo, że mądry rodzic, kochający dziecko to przy ADHD choćby sam będzie starał się pracować nad zachowaniem dziecka. Wiadomo, że dziecko może nigdy nie być tak grzeczne jak dziecko bez zespołu, ale sporo można zrobić z tego co czytałam. Od podejścia wiele zależy. A jak coś się polepszy, to przecież lepiej dla dziecka, bo ludzie inaczej wtedy patrzą. Wtedy szanse na jego dobre relacje z rówieśnikami też się polepszają. Z tym, że rozumiem oczywiście to, że przy dziecku z zespołem no jest po prostu czasem ciężko, ale no wiadomo jak już ktoś dziecko wychowuje to bierze odpowiedzialność.

108

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
truskaweczka19 napisał/a:

No właśnie wiem Kammiś, powinien posprzątać, już nic nie mówiłam, ale następnym razem w takiej sytuacji powiem.

No tak, to jest wtedy najgorsze, jak dziecko coś robi, a rodzice jeszcze innych oskarżają itp. No nie ma też jakoś dużo takich osób, ale wiadomo rzucają się w oczy, bo niefajne to. Jak rodzic przeprosi, coś powie, to co innego, bo wiadomo to rodzic odpowiada za małe dziecko, za szkody też, a wiadomo jak np dziecko obleje Cię i rodzic nic nie powie, to możesz się zdenerwować za samą postawę, a jak rodzic coś powie, przeprosi, to już ok. Nie musi przecież mówić, że zapłaci za szkody, bo to też bez przesady, to jeszcze nic aż tak wielkiego i tak bym nie przyjęła kasy czy czegoś, ale zwyczajne "Przepraszam" czy coś, a nie inaczej, bo wtedy dziecko będzie mogło wszystko zrobić no i wiadomo, niefajna sytuacja.

Wiadomo, że mądry rodzic, kochający dziecko to przy ADHD choćby sam będzie starał się pracować nad zachowaniem dziecka. Wiadomo, że dziecko może nigdy nie być tak grzeczne jak dziecko bez zespołu, ale sporo można zrobić z tego co czytałam. Od podejścia wiele zależy. A jak coś się polepszy, to przecież lepiej dla dziecka, bo ludzie inaczej wtedy patrzą. Wtedy szanse na jego dobre relacje z rówieśnikami też się polepszają. Z tym, że rozumiem oczywiście to, że przy dziecku z zespołem no jest po prostu czasem ciężko, ale no wiadomo jak już ktoś dziecko wychowuje to bierze odpowiedzialność.

Nie wiem czy te dzieci w pociagu mialy adhd. Watpie. Mialam wrazenie ze im przyjemnosc sprawia wkurzanie wlasnej matki.

109

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Nieźle. Pewnie mama nawet nie mówiła im, że źle robią. Mogło tak być.

110

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Niektóre panie mają ewidentny ból dupy na tle dzieci, bo już którąś z kolei dyskusję sprowadzają do wstrętnych bachorów. Jakieś problemy egzystencjonalne na tym tle i odreagowywanie?

111

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Kammiś, nie lubisz dzieci, więc nie dziwi mnie, że wyolbrzymiasz trochę.

Są jeszcze wakacje, dzieci się bawią, zabawa w baseniku czy nad morzem praktycznie ZAWSZE wiąże się z piskiem radości, bo woda, bo to, bo tamto.
Każdy kiedyś był dzieckiem i nigdy nie uwierzę, że zawsze potulnie i cichutko siedział z książeczką w kącie i udawał, że nie istnieje.
Jasne, że zdarzają się przypadki, gdy dziecko wrzeszczy z nudów/na złość.

Poczekaj jeszcze 2 tygodnie, zacznie się rok szkolny i ''wstrętne bachory'' przestaną ''drzeć mordy''.
Ogólnie polecam wypoczywać w takich miejscach, gdzie dzieci po prostu nie ma, bo wszystkie dzieci świata nie przestaną oddychać tylko dlatego, bo Kammiś książkę czyta i się nie może skupić.

112 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-24 12:08:17)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

Kammiś, nie lubisz dzieci, więc nie dziwi mnie, że wyolbrzymiasz trochę.

Są jeszcze wakacje, dzieci się bawią, zabawa w baseniku czy nad morzem praktycznie ZAWSZE wiąże się z piskiem radości, bo woda, bo to, bo tamto.
Każdy kiedyś był dzieckiem i nigdy nie uwierzę, że zawsze potulnie i cichutko siedział z książeczką w kącie i udawał, że nie istnieje.
Jasne, że zdarzają się przypadki, gdy dziecko wrzeszczy z nudów/na złość.

Poczekaj jeszcze 2 tygodnie, zacznie się rok szkolny i ''wstrętne bachory'' przestaną ''drzeć mordy''.
Ogólnie polecam wypoczywać w takich miejscach, gdzie dzieci po prostu nie ma, bo wszystkie dzieci świata nie przestaną oddychać tylko dlatego, bo Kammiś książkę czyta i się nie może skupić.

Bylam u wlasnych rodzicow.
A osmiolatka chyba moze zrozumiec ze darcie sie caly dzien przeszkadza ludzion. ONA NIE MA 2 LAT, TYLKO 8. i rozumie co sie do niej mowi, tylko g**** sobie z tego robi bo jest niewychowana. Ale jak widze lubisz usprawiedliwiac nie tylko malucha ktory ok, moze nie rozumiec, ale rowniez bezczelna pannice.
Nie darlam sie jak opetana. Nawet babcia mowi ze bylam zadziwiajaco cichym dzieckiem. W sumie nic dziwnego, bo nie spedzalam czasu z rowiesnikami zanim nie poszlam do szkoly w ogole. Do czego mialam sie drzec? Do misia? Do lalki? Do mamy ktora mi nic nie robila?
Wypoczywam w miejscach, gdzie dzieci nie ma. Nigdy nie pojade nad morze w sezonie, pozostaje wrzesien. W sezonie wybieram gory (i to nie te jak najbardziej popularne) i zwiedzanie miast. Dzieciarnia miast nie zwiedza, nudne to dla nich na CALE SZCZESCIE.
Tak, wrzesien to jeden z moich ulubionych miesiecy w roku wink ja mam wolne, a wszedzie cisza wink

Edit:
Zreszta nie chodzi nawet o sama obecnosc dzieci. Chodzi o postawe matek. Ich absorbowanie innych wlasnym dzieckiem. Ostatnio jedna do mnie w sklepie mowi: "pani zerknie na niego a ja pojde jedna rzecz wziac". Nie, nie zerknie, bo nie ma ani czasu ani ochoty pilnowac cudzego dzieciaka. Jestem obca osoba i nie mam takiego obowiazku.
Kiedys jakis dzieciak kopnal moja BABCIE w kolejce w banku. Jakis maly murzyn (nie mam nic do murzynow, ale charakterystyczny byl). A jego mamusia sie usmiechnela tylko, zamiast gowniarza przeczolgac i kazac przepraszac.

113 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-24 12:34:16)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

W sumie nic dziwnego, bo nie spedzalam czasu z rowiesnikami zanim nie poszlam do szkoly w ogole.

I wszystko jasne.
Lubię Cię, Kammiś, naprawdę.
Ale potwornie przesadzasz. Myślę, że Ty po prostu nie miałaś dzieciństwa.
Ja też nie miałam, ale z innych powodów.

Warto zrozumieć, że dzieciak to nie dorosła osoba. Dzieciaki są głupie, nie potrafią jeszcze nad sobą panować, taki ośmiolatek również próbuje swoich sił, jeszcze dużo czasu upłynie, zanim zrozumie, że się nie robi na złość, etc. Jasne, że jakiś procent dzieci jest niegrzeczny specjalnie, na złość.
Ale zabraniać dziecku piszczeć w baseniku, bo obok córką sąsiadki książkę czyta - sorry, ale to jest śmieszne.
Cisza nocna jest od 22:30 do 6:30. Jeśli ktoś ją zakłóca, możesz się zwrócić do odpowiednich organów. Ale poza tym czasem nie musi być cicho.
I głupio wymagać, by było..

Moje dziecko nigdy jeszcze nikogo nie uderzyło - ale oczywiście, przeprosiłabym, gdyby do tego doszło. To dla mnie normalne, że jak się komuś zrobi krzywdę, to wypada przeprosić. Myślę, że dużo ludzi tak rozumuje. A pojedyncze przypadki, no cóż, zawsze istnieją. A są wyolbrzymiane do potęgi entej właśnie dlatego, że nie zdarzają się często.

114

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:

W sumie nic dziwnego, bo nie spedzalam czasu z rowiesnikami zanim nie poszlam do szkoly w ogole.

I wszystko jasne.
Lubię Cię, Kammiś, naprawdę.
Ale potwornie przesadzasz. Myślę, że Ty po prostu nie miałaś dzieciństwa.
Ja też nie miałam, ale z innych powodów.

Warto zrozumieć, że dzieciak to nie dorosła osoba. Dzieciaki są głupie, nie potrafią jeszcze nad sobą panować, taki ośmiolatek również próbuje swoich sił, jeszcze dużo czasu upłynie, zanim zrozumie, że się nie robi na złość, etc. Jasne, że jakiś procent dzieci jest niegrzeczny specjalnie, na złość.
Ale zabraniać dziecku piszczeć w baseniku, bo obok córką sąsiadki książkę czyta - sorry, ale to jest śmieszne.
Cisza nocna jest od 22:30 do 6:30. Jeśli ktoś ją zakłóca, możesz się zwrócić do odpowiednich organów. Ale poza tym czasem nie musi być cicho.
I głupio wymagać, by było..

Moje dziecko nigdy jeszcze nikogo nie uderzyło - ale oczywiście, przeprosiłabym, gdyby do tego doszło. To dla mnie normalne, że jak się komuś zrobi krzywdę, to wypada przeprosić. Myślę, że dużo ludzi tak rozumuje. A pojedyncze przypadki, no cóż, zawsze istnieją. A są wyolbrzymiane do potęgi entej właśnie dlatego, że nie zdarzają się często.

Mialam dziecinstwo, ale zupelnie inne.
Moje dziecinstwo to byly misie (dlatego mam do nich ogromny sentyment), bajki czytane przez tate wieczorem przed snem i programy na Animal Planet (serio, od bardzo wczesnego dziecinstwa). Do czego mialam sie drzec? Piszczalam tylko wtedy jak jakis gepard upolowal antylope, bo mi bylo smutno. Ktos przelaczal i tyle.
Swoja droga jestem bardzo zadowolona z tej czesci swoje dziecinstwa bo nie jestem zwierzecym ignorantem - odrozniam antylope impala, antylope gnu i antylope eland, kota norweskiego lesnego i maine coona, ragdolla od persa big_smile przynajmniej juz od dziecka mialam JAKIES ZAINTERESOWANIA a nie bezmyslne taplanie sie w siegajacej do pasa wodzie. W podstawowce nie kolekcjonowalam lalek barbie albo debilnych "zlotych mysli" tylko kazalam tacie co tydzien kupowac atlas swiata zwierzat - do dzis mam 4 segregatory z tym.
Wiekszosc dzieci uczy sie wlasnie takich bezmyslnych zabaw i maja zero zainteresowan. Tylko darcie i darcie i bieganie

115

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Zreszta nie chodzi nawet o sama obecnosc dzieci. Chodzi o postawe matek.

Wiesz ja myślę, że po prostu  do ciebie i niektórych koleżanek już dotarło, że możecie zrobić 3 fakulety, doktoraty, zarabiać i się "spełniać" ale koniec końców i tak ktoś zapyta: no dobra fajnie, fajnie ale co tam u twoich dzieci? No i wkurza was, że wasze zdolności, wiedza nie dają wam praktycznie żadnych for i poważania "na ulicy", a przynajmniej równoważnego atencji jaką ma ta głupia Zośka co zaciążyła pod koniec liceum z samego faktu, że idzie ulicą z brzuchem czy tym bachorem. Szczerze życzę żebyście w końcu zrobiły sobie dzieciaka, bo to przywraca zdrowy rozsądek i harmonię ducha. Nie mówiąc już o tym, że często kobieta bez dziecka im starsza tym bardziej staje się przykra w odbiorze.

116 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-24 13:08:19)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:

W sumie nic dziwnego, bo nie spedzalam czasu z rowiesnikami zanim nie poszlam do szkoly w ogole.

I wszystko jasne.
Lubię Cię, Kammiś, naprawdę.
Ale potwornie przesadzasz. Myślę, że Ty po prostu nie miałaś dzieciństwa.
Ja też nie miałam, ale z innych powodów.

Warto zrozumieć, że dzieciak to nie dorosła osoba. Dzieciaki są głupie, nie potrafią jeszcze nad sobą panować, taki ośmiolatek również próbuje swoich sił, jeszcze dużo czasu upłynie, zanim zrozumie, że się nie robi na złość, etc. Jasne, że jakiś procent dzieci jest niegrzeczny specjalnie, na złość.
Ale zabraniać dziecku piszczeć w baseniku, bo obok córką sąsiadki książkę czyta - sorry, ale to jest śmieszne.
Cisza nocna jest od 22:30 do 6:30. Jeśli ktoś ją zakłóca, możesz się zwrócić do odpowiednich organów. Ale poza tym czasem nie musi być cicho.
I głupio wymagać, by było..

Moje dziecko nigdy jeszcze nikogo nie uderzyło - ale oczywiście, przeprosiłabym, gdyby do tego doszło. To dla mnie normalne, że jak się komuś zrobi krzywdę, to wypada przeprosić. Myślę, że dużo ludzi tak rozumuje. A pojedyncze przypadki, no cóż, zawsze istnieją. A są wyolbrzymiane do potęgi entej właśnie dlatego, że nie zdarzają się często.

Mialam dziecinstwo, ale zupelnie inne.
Moje dziecinstwo to byly misie (dlatego mam do nich ogromny sentyment), bajki czytane przez tate wieczorem przed snem i programy na Animal Planet (serio, od bardzo wczesnego dziecinstwa). Do czego mialam sie drzec? Piszczalam tylko wtedy jak jakis gepard upolowal antylope, bo mi bylo smutno. Ktos przelaczal i tyle.
Swoja droga jestem bardzo zadowolona z tej czesci swoje dziecinstwa bo nie jestem zwierzecym ignorantem - odrozniam antylope impala, antylope gnu i antylope eland, kota norweskiego lesnego i maine coona, ragdolla od persa big_smile przynajmniej juz od dziecka mialam JAKIES ZAINTERESOWANIA a nie bezmyslne taplanie sie w siegajacej do pasa wodzie. W podstawowce nie kolekcjonowalam lalek barbie albo debilnych "zlotych mysli" tylko kazalam tacie co tydzien kupowac atlas swiata zwierzat - do dzis mam 4 segregatory z tym.
Wiekszosc dzieci uczy sie wlasnie takich bezmyslnych zabaw i maja zero zainteresowan. Tylko darcie i darcie i bieganie

Twoje dzieciństwo nie było dzieciństwem.
Mam wrażenie, że nie pozwolono Ci być dzieckiem.

Dzieciństwo właśnie na tym polega - na beztroskiej zabawie, niewinności. To czas na bezmyślne zabawy, taplanie się w basenie, w błocie. Rzucanie się kamykami, konkursy kto dalej napluje.

Przykro mi, że tego nie poznałaś. Stąd pewnie Twój sposób myślenia, wieczne dążenie do perfekcji.
Nie ma ludzi perfekcyjnych, sama się zadręczasz.

117

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:

Nie mówiąc już o tym, że często kobieta bez dziecka im starsza tym bardziej staje się przykra w odbiorze.

Coś w tym jest. Znam takie dwie, nie dość że z roku na rok są coraz brzydsze to jeszcze charaktery im parszywieją wprost proporcjonalnie do brzydoty. Jedną nawet z pracy zwolnili bo były skargi od współpracowników na jej zachowanie.

118

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:

W sumie nic dziwnego, bo nie spedzalam czasu z rowiesnikami zanim nie poszlam do szkoly w ogole.

I wszystko jasne.
Lubię Cię, Kammiś, naprawdę.
Ale potwornie przesadzasz. Myślę, że Ty po prostu nie miałaś dzieciństwa.
Ja też nie miałam, ale z innych powodów.

Warto zrozumieć, że dzieciak to nie dorosła osoba. Dzieciaki są głupie, nie potrafią jeszcze nad sobą panować, taki ośmiolatek również próbuje swoich sił, jeszcze dużo czasu upłynie, zanim zrozumie, że się nie robi na złość, etc. Jasne, że jakiś procent dzieci jest niegrzeczny specjalnie, na złość.
Ale zabraniać dziecku piszczeć w baseniku, bo obok córką sąsiadki książkę czyta - sorry, ale to jest śmieszne.
Cisza nocna jest od 22:30 do 6:30. Jeśli ktoś ją zakłóca, możesz się zwrócić do odpowiednich organów. Ale poza tym czasem nie musi być cicho.
I głupio wymagać, by było..

Moje dziecko nigdy jeszcze nikogo nie uderzyło - ale oczywiście, przeprosiłabym, gdyby do tego doszło. To dla mnie normalne, że jak się komuś zrobi krzywdę, to wypada przeprosić. Myślę, że dużo ludzi tak rozumuje. A pojedyncze przypadki, no cóż, zawsze istnieją. A są wyolbrzymiane do potęgi entej właśnie dlatego, że nie zdarzają się często.

Mialam dziecinstwo, ale zupelnie inne.
Moje dziecinstwo to byly misie (dlatego mam do nich ogromny sentyment), bajki czytane przez tate wieczorem przed snem i programy na Animal Planet (serio, od bardzo wczesnego dziecinstwa). Do czego mialam sie drzec? Piszczalam tylko wtedy jak jakis gepard upolowal antylope, bo mi bylo smutno. Ktos przelaczal i tyle.
Swoja droga jestem bardzo zadowolona z tej czesci swoje dziecinstwa bo nie jestem zwierzecym ignorantem - odrozniam antylope impala, antylope gnu i antylope eland, kota norweskiego lesnego i maine coona, ragdolla od persa big_smile przynajmniej juz od dziecka mialam JAKIES ZAINTERESOWANIA a nie bezmyslne taplanie sie w siegajacej do pasa wodzie. W podstawowce nie kolekcjonowalam lalek barbie albo debilnych "zlotych mysli" tylko kazalam tacie co tydzien kupowac atlas swiata zwierzat - do dzis mam 4 segregatory z tym.
Wiekszosc dzieci uczy sie wlasnie takich bezmyslnych zabaw i maja zero zainteresowan. Tylko darcie i darcie i bieganie

A ja się cieszę że moje dzieciństwo polegało właśnie na tych "bezmyślnych zabawach"
że miałam te złote myśli i taplałam się w kałużach po pas.
I wiesz co kammiś chciałaby aby te czasy wróciły,aby dzisiejsze dzieci zobaczyły co znaczy DOBRA  ZABAWA.

119

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:

Wiesz ja myślę, że po prostu  do ciebie i niektórych koleżanek już dotarło, że możecie zrobić 3 fakulety, doktoraty, zarabiać i się "spełniać" ale koniec końców i tak ktoś zapyta: no dobra fajnie, fajnie ale co tam u twoich dzieci? No i wkurza was, że wasze zdolności, wiedza nie dają wam praktycznie żadnych for i poważania "na ulicy", a przynajmniej równoważnego atencji jaką ma ta głupia Zośka co zaciążyła pod koniec liceum z samego faktu, że idzie ulicą z brzuchem czy tym bachorem. Szczerze życzę żebyście w końcu zrobiły sobie dzieciaka, bo to przywraca zdrowy rozsądek i harmonię ducha. Nie mówiąc już o tym, że często kobieta bez dziecka im starsza tym bardziej staje się przykra w odbiorze.

Nie wiem, co miało znaczyć to "na ulicy", bo oczywistym jest, że nie ma się zainteresowań czy wykształcenia wypisanego na czole. Natomiast mimo wszystko w mojej rodzinie i wśród znajomych nie spotykam specjalnego poważania kobiet, które zostały matkami - jeśli chodzi o szacunek, podziw. Raczej zdają sobie sprawę z tego, że rodzenie dzieci nie jest niczym szczególnym. Jasne, większość moich znajomych i rodziny zainteresuje się bardziej tymi dziećmi - pójdzie obejrzeć malucha i takie tam, ale nawet ja lubię swoje "rodzinne" dzieci. Czy to małą kuzynkę czy kogoś tam. Pewnie dlatego, że nie mam ich na co dzień. Tyle że ja je po prostu lubię. Mogę wziąć na spacer, pobawić się, nakarmić itd., ale na pewno nie ćwierkam nad nimi, nie wyrywam matce i nie zajmuję się, jeśli nie chcę. Po prostu kolejny członek rodziny. Ale już przy koleżankach jest różnie - jeżeli ma dziecko i zachowuje się normalnie, to spoko. Też z ciekawości to dziecko zobaczę. Ale jeśli dalsze spotkania mają przebiegać pod hasłem "ćwierkamy nad moim dzieckiem", to się wycofuję ze znajomości, bo mnie po prostu dzieci nie interesują. Jasne, ją może nie obchodzić to, że gram na pianinie, ale ja jej zagram raz, jak poprosi, a nie ściągam na cotygodniowe recitale. ;p A z głupimi Zośkami zaciążającymi w liceum jakoś nie mam kontaktu, więc ciężko powiedzieć. tongue

Cynicznahipo napisał/a:

Twoje dzieciństwo nie było dzieciństwem.
Mam wrażenie, że nie pozwolono Ci być dzieckiem.

Dzieciństwo właśnie na tym polega - na beztroskiej zabawie, niewinności. To czas na bezmyślne zabawy, taplanie się w basenie, w błocie. Rzucanie się kamykami, konkursy kto dalej napluje.

Przykro mi, że tego nie poznałaś. Stąd pewnie Twój sposób myślenia, wieczne dążenie do perfekcji.
Nie ma ludzi perfekcyjnych, sama się zadręczasz.

Moim zdaniem to nie do końca tak. Jestem przeciwna ZMUSZANIU dziecka do zajmowania się czymś tam, ale uważam, że dobrze mu pokazać różne możliwości. To znaczy, wiele dzieci, które spędza czas wyłącznie na zabawie, robi to dlatego, że nie wie, co można innego - mówię o dzieciach w wieku przedszkolnym.

Jak byłam mała, mama uczyła mnie akrobatyki, chodziłam też na jakieś śmieszne zajęcia balet + akrobatyka i do przedszkola muzycznego (sekcja przy szkole muz.). Miałam też dodatkowy angielski w przedszkolu. I nikt mnie do tego nie zmuszał. Mama trenowała akrobatykę, ja widziałam, co umie i było "chcę też". To mnie uczyła i zapisała, gdzie trzeba. I dawało mi to radość, mimo że musiałam ćwiczyć. Mama grała na pianinie i skrzypcach - mi się spodobało pianino, to mnie też najpierw uczyła sama, potem zapisała do przedszkola. I chociaż były tam inne zajęcia, nie tylko instrument, bo i śpiew, i rytmika, to mi się podobało. A wiele osób zarzucało mamie właśnie, że MNIE ZMUSZA do robienia tego, co ona. Nie, to ja chciałam. Tata trenował karate, też chciałam, nie podobało mi się, to mnie przestał uczyć - nikt mi niczego nie kazał. W przedszkolu można było mieć angielski, a można zabawę - mi się podobało, że nauczę się czegoś nowego, chociaż oczywiście nie patrzyłam wtedy na to, że się przyda. Po prostu - chciałam. Wszyscy jeździli na nartach - nauczyli mnie, jak miałam 2 lata. Jeżdżę do tej pory - faktycznie, czas zabrany z beztroskiej zabawy. Jak to było dla mnie zabawą. ;p Dziadek gra w tenisa - zabierał wszystkie swoje wnuki, uczył, które chciało, to zapisywał potem do szkółki tenisowej na wakacjach. A jak nie chciało - nie musiało. W ogóle dużo rzeczy podłapywałam od dorosłych - tak samo szachy, jak pisanie/czytanie. Skoro chciałam, to mnie uczyli. Jak w zerówce dzieci się uczyły czytać, to mnie mama uczyła części zdania i rozbioru logicznego zdania - bo w jakiejś polonistycznej książce babci wpadło mi w oko i chciałam się nauczyć. A części mowy jeszcze wcześniej.

Ale to nie znaczy, że uważam, że każde dziecko trzeba uczyć grać na czymś albo poznawać materiał szkolny kilka lat wcześniej. Chodzi mi o to, że jeśli nikt by mi tego nie pokazał, to jako kilkulatka nie wiedziałabym, że istnieje coś poza lalkami i że może być fajne. Poza tym żadna z tych rzeczy nie zabrała mi dzieciństwa, bo i łaziłam po drzewach, i po drabinkach, i nad rzekę. Nawet jako jedno z pierwszych wspomnień dzieciństwa mam takie, że po drzewach łaziłam z rodzicami. tongue Ale dawało mi to taką samą frajdę, jak granie na pianinie na przykład. A, jak napisałam, część osób krytykowała moich rodziców - że mnie zmuszają, że ja taka biedna. No jasne... ;p

120 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-24 14:02:56)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Zreszta nie chodzi nawet o sama obecnosc dzieci. Chodzi o postawe matek.

Wiesz ja myślę, że po prostu  do ciebie i niektórych koleżanek już dotarło, że możecie zrobić 3 fakulety, doktoraty, zarabiać i się "spełniać" ale koniec końców i tak ktoś zapyta: no dobra fajnie, fajnie ale co tam u twoich dzieci? No i wkurza was, że wasze zdolności, wiedza nie dają wam praktycznie żadnych for i poważania "na ulicy", a przynajmniej równoważnego atencji jaką ma ta głupia Zośka co zaciążyła pod koniec liceum z samego faktu, że idzie ulicą z brzuchem czy tym bachorem. Szczerze życzę żebyście w końcu zrobiły sobie dzieciaka, bo to przywraca zdrowy rozsądek i harmonię ducha. Nie mówiąc już o tym, że często kobieta bez dziecka im starsza tym bardziej staje się przykra w odbiorze.

Oczywiscie bo powolaniem KAZDEJ kobiety jest miec dziecko big_smile rozsmieszyles mnie big_smile
Ciekawe skad sie biora babeczki ktore niecierpia wlasnych dzieci big_smile gdybym dzis zaszla w ciaze to pewnie bylabym jedna z nich wink
Oczywiscie robienie sobie dzieciaka w wieku nastu lat jest oznaka zdrowego rozskadku i harmonii ducha big_smile poplakalam sie big_smile

Snake - zrozum to ze ludzie sa rozni. Sa i mezczyzni i kobiety ktore nie chca miec dzieci. I maja totalny spokoj ducha wink

121 Ostatnio edytowany przez Ślimaczyca (2015-08-24 14:25:41)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

I wszystko jasne.
Lubię Cię, Kammiś, naprawdę.
Ale potwornie przesadzasz. Myślę, że Ty po prostu nie miałaś dzieciństwa.
Ja też nie miałam, ale z innych powodów.

Warto zrozumieć, że dzieciak to nie dorosła osoba. Dzieciaki są głupie, nie potrafią jeszcze nad sobą panować, taki ośmiolatek również próbuje swoich sił, jeszcze dużo czasu upłynie, zanim zrozumie, że się nie robi na złość, etc. Jasne, że jakiś procent dzieci jest niegrzeczny specjalnie, na złość.
Ale zabraniać dziecku piszczeć w baseniku, bo obok córką sąsiadki książkę czyta - sorry, ale to jest śmieszne.
Cisza nocna jest od 22:30 do 6:30. Jeśli ktoś ją zakłóca, możesz się zwrócić do odpowiednich organów. Ale poza tym czasem nie musi być cicho.
I głupio wymagać, by było..

Moje dziecko nigdy jeszcze nikogo nie uderzyło - ale oczywiście, przeprosiłabym, gdyby do tego doszło. To dla mnie normalne, że jak się komuś zrobi krzywdę, to wypada przeprosić. Myślę, że dużo ludzi tak rozumuje. A pojedyncze przypadki, no cóż, zawsze istnieją. A są wyolbrzymiane do potęgi entej właśnie dlatego, że nie zdarzają się często.

Mialam dziecinstwo, ale zupelnie inne.
Moje dziecinstwo to byly misie (dlatego mam do nich ogromny sentyment), bajki czytane przez tate wieczorem przed snem i programy na Animal Planet (serio, od bardzo wczesnego dziecinstwa). Do czego mialam sie drzec? Piszczalam tylko wtedy jak jakis gepard upolowal antylope, bo mi bylo smutno. Ktos przelaczal i tyle.
Swoja droga jestem bardzo zadowolona z tej czesci swoje dziecinstwa bo nie jestem zwierzecym ignorantem - odrozniam antylope impala, antylope gnu i antylope eland, kota norweskiego lesnego i maine coona, ragdolla od persa big_smile przynajmniej juz od dziecka mialam JAKIES ZAINTERESOWANIA a nie bezmyslne taplanie sie w siegajacej do pasa wodzie. W podstawowce nie kolekcjonowalam lalek barbie albo debilnych "zlotych mysli" tylko kazalam tacie co tydzien kupowac atlas swiata zwierzat - do dzis mam 4 segregatory z tym.
Wiekszosc dzieci uczy sie wlasnie takich bezmyslnych zabaw i maja zero zainteresowan. Tylko darcie i darcie i bieganie

Twoje dzieciństwo nie było dzieciństwem.
Mam wrażenie, że nie pozwolono Ci być dzieckiem.

Dzieciństwo właśnie na tym polega - na beztroskiej zabawie, niewinności. To czas na bezmyślne zabawy, taplanie się w basenie, w błocie. Rzucanie się kamykami, konkursy kto dalej napluje.

Przykro mi, że tego nie poznałaś. Stąd pewnie Twój sposób myślenia, wieczne dążenie do perfekcji.
Nie ma ludzi perfekcyjnych, sama się zadręczasz.

A ja zazdroszczę kammiś i innym moim rówieśnikom, których rodzice byli na tyle mądrzy, żeby zainwestować w dzieci od początku, takiego dzieciństwa.
Ja do 10 roku życia właśnie biegałam po podwórku (mimo to od dziecka miałam nadwagę), bralam oczywiście udział w konkursach kto dalej napluje i innych pierdołach, ktore nic do mojego życia nie wniosły.
Dopiero w wieku 10 lat poszłam z kolegą na zajęcia dodatkowe, bo mnie namówił. Od tego czasu stale rozwijałam się poza szkolnym minimum i wiem, że gdyby nie moja upartość i zacięcie, moi rodzice wychowaliby mnie na kolejną  Kasię oglądającą seriale i leżącą na tapczanie.
Mam ogromny żal do rodziców o to, że zmarnowali mi tyle lat, że gdyby mi pokazali, zaprowadzili na zajęcia dodatkowe, mogłabym być o wiele lepsza, niż jestem teraz. Mogłabym zaoszczędzić sobie kilku lat nadludzkiego wysiłku, żeby dostać się na wymarzone studia. Dostałam się, mimo kręcenia nosem całej rodziny i dalej studiuję, ale ciągle odczuwam skutki braku odpowiedniego wychowania i braku wsparcia ze strony rodziny.

122

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Zreszta nie chodzi nawet o sama obecnosc dzieci. Chodzi o postawe matek.

Wiesz ja myślę, że po prostu  do ciebie i niektórych koleżanek już dotarło, że możecie zrobić 3 fakulety, doktoraty, zarabiać i się "spełniać" ale koniec końców i tak ktoś zapyta: no dobra fajnie, fajnie ale co tam u twoich dzieci? No i wkurza was, że wasze zdolności, wiedza nie dają wam praktycznie żadnych for i poważania "na ulicy", a przynajmniej równoważnego atencji jaką ma ta głupia Zośka co zaciążyła pod koniec liceum z samego faktu, że idzie ulicą z brzuchem czy tym bachorem. Szczerze życzę żebyście w końcu zrobiły sobie dzieciaka, bo to przywraca zdrowy rozsądek i harmonię ducha. Nie mówiąc już o tym, że często kobieta bez dziecka im starsza tym bardziej staje się przykra w odbiorze.

E no nie przesadzaj, z tymi dziećmi jest tak, że jedni chcą drudzy nie, jeszcze inni chcą a nie mogą.
Z tym odbiorem jest różnie. Czy się ma dzieci czy nie na "starość" różnie się ludziom zmienia charakter.

123

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

A nie przyszło Wam do głowy, że NORMALNE dzieciństwo to takie, gdzie jest i zabawa, i nauka, i czas na ciekawe zajęcia, typu balet?

Nie zgodzę się z tym, że większość dzieci biega samopas. Coraz częściej czyta się o tym, jak rodzice inwestują w dzieciaki i już od najmłodszych lat zapisują na judo, balet, języki obce i lekcje gry na instrumencie.

Ja nie chodziłam na takie zajęcia, bo najzwyczajniej w świecie mojej mamy nie było na to stać, ale wtedy też były inne czasy, parę lat po upadku muru berlińskiego.
Ale teraz są inne czasy. Chrześnica mojego męża chodzi na zumbę dla dzieci, uczy się angielskiego na dodatkowych zajęciach. Jej mama praktycznie nie pracuje i ciągle organizuje jej jakieś atrakcje. I coraz więcej takich rodziców.

Puszczanie dzieci samopas, by biegały od rana do wieczora - źle.
Trzymanie dzieci pod kluczem, ograniczanie im kontaktów z rówieśnikami, zbyt duże wymagania - też źle.
Niech to będzie po środku. Bez zmuszania dziecka do czegokolwiek.

124

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:

Puszczanie dzieci samopas, by biegały od rana do wieczora - źle.
Trzymanie dzieci pod kluczem, ograniczanie im kontaktów z rówieśnikami, zbyt duże wymagania - też źle.
Niech to będzie po środku. Bez zmuszania dziecka do czegokolwiek.

Zgadzam się. Naszemu młodemu (8,5) daliśmy wybór co do zajęć jakie chciałby mieć poza szkołą - max 2. Wybrał tenis i piłkę nożną, więc zapisaliśmy go na korty i do klubu piłkarskiego w grupie U9. Wystarczy.
Chcąc nie chcąc będąc w domu uczy się 'przy okazji' języków obcych bo ja dużo rozmawiam przez telefon po angielsku i niemiecku. Z ciekawości podpytuje o czym tam tyle gadam więc sugeruje mu uczenie się 3-5 słówek dziennie. Po ponad roku takiego 'podsłuchiwania' całkiem przyzwoicie radzi sobie w obu tych językach nie mając bladego pojęcia o gramatyce bo i po co, grunt żeby mówił.
Tak samo jest z kompem i kilkoma innymi sprawami. Po cholerę zamęczać dziecko masą zajęć dodatkowych - chyba tylko po to aby rodzice mogli swoje własne kompleksy podleczyć - skoro przy okazji niejako można dzieci wiele praktycznych rzeczy nauczyć.

125

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
kammiś napisał/a:

Snake - zrozum to ze ludzie sa rozni. Sa i mezczyzni i kobiety ktore nie chca miec dzieci. I maja totalny spokoj ducha wink

Bardzo widoczny ten spokój ducha smile Sorry ale już któryś wątek z kolei te same osoby zaśmiecają swoim żalami na temat niegrzecznych bachorów i ich okropnych matek. Myślisz, że wy takie po prostu pechowe jesteście, że natrafiacie na same wredne dzieci i głupie matki?

126

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Snake, ale zrozum,że nie wszyscy lubią dzieci i to wcale nie musi wynikać z jakiś niespełnionych macierzyńskich marzeń. To jest stereotyp.

127

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Beyondblackie napisał/a:

Snake, ale zrozum,że nie wszyscy lubią dzieci i to wcale nie musi wynikać z jakiś niespełnionych macierzyńskich marzeń. To jest stereotyp.

Ja też nie lubię dzieci, ale bez przesady, nie piszę od razu, że mają mordy i nie przeszkadzają mi ich zabawy w basenie...
Dziecko jest tylko dzieckiem i wypada to zrozumieć.

128

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Owszem, dziecko jest dzieckiem i ja to rozumiem. Jednak rodzic jest od tego, żeby nad nim zapanować na tyle, żeby inni nie ponosili konsekwencji posiadania przez niego dziecka. Kot rozumie np. mniej niż dziecko, ale robię wszystko, żeby nie zatruwał życia innym. Nie lubi być zamknięty w transporterze i miauczy przeraźliwie cały czas. Więc jak jadę pociągiem, to się instaluję w przedziale dla rowerów/podróżnych z dużym bagażem. Tam mogę kota w szelki - łazi i nikomu nie przeszkadza. Dopiero jak zaśnie, wpakuję go do transportera i wchodzę do przedziału (a i to nie zawsze - bo nie zawsze śpi). Niewygodnie, pewnie. Ale to mój kot, więc mi będzie niewygodnie - nie będę zmuszać współpasażerów do wysłuchiwania wyjącego kota. I tak samo nie lubię wysłuchiwać wyjących dzieci.

129 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-24 17:01:14)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Eileen napisał/a:

Owszem, dziecko jest dzieckiem i ja to rozumiem. Jednak rodzic jest od tego, żeby nad nim zapanować na tyle, żeby inni nie ponosili konsekwencji posiadania przez niego dziecka. Kot rozumie np. mniej niż dziecko, ale robię wszystko, żeby nie zatruwał życia innym. Nie lubi być zamknięty w transporterze i miauczy przeraźliwie cały czas. Więc jak jadę pociągiem, to się instaluję w przedziale dla rowerów/podróżnych z dużym bagażem. Tam mogę kota w szelki - łazi i nikomu nie przeszkadza. Dopiero jak zaśnie, wpakuję go do transportera i wchodzę do przedziału (a i to nie zawsze - bo nie zawsze śpi). Niewygodnie, pewnie. Ale to mój kot, więc mi będzie niewygodnie - nie będę zmuszać współpasażerów do wysłuchiwania wyjącego kota. I tak samo nie lubię wysłuchiwać wyjących dzieci.

Dziecko też nie lubi być zamknięte w przedziale i siedzieć 12 godzin bez ruchu.
Dziecko też może się bać/być zmęczone/głodne/znudzone. Nie nad wszystkimi odruchami dziecka zapanujesz. NIE WSZYSTKO przewidzisz.
Zabronić dzieciom jeździć pociągami...?

Skąd wiesz, że kot w szelkach nikomu nie przeszkadza? Może kogoś denerwuje widok kota w pociągu, może ma alergię, może to, może tamto. ALE MUSI to przełknąć, bo pociągi są dla wszystkich, dopóki się ma bilet i nie sra się na siedzenia.

Jak Ci kot zwymiotuje w pociągu, to to będzie Twoja wina, czy kota?

130 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-24 17:31:53)

Odp: Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa
Cynicznahipo napisał/a:
Eileen napisał/a:

Owszem, dziecko jest dzieckiem i ja to rozumiem. Jednak rodzic jest od tego, żeby nad nim zapanować na tyle, żeby inni nie ponosili konsekwencji posiadania przez niego dziecka. Kot rozumie np. mniej niż dziecko, ale robię wszystko, żeby nie zatruwał życia innym. Nie lubi być zamknięty w transporterze i miauczy przeraźliwie cały czas. Więc jak jadę pociągiem, to się instaluję w przedziale dla rowerów/podróżnych z dużym bagażem. Tam mogę kota w szelki - łazi i nikomu nie przeszkadza. Dopiero jak zaśnie, wpakuję go do transportera i wchodzę do przedziału (a i to nie zawsze - bo nie zawsze śpi). Niewygodnie, pewnie. Ale to mój kot, więc mi będzie niewygodnie - nie będę zmuszać współpasażerów do wysłuchiwania wyjącego kota. I tak samo nie lubię wysłuchiwać wyjących dzieci.

Dziecko też nie lubi być zamknięte w przedziale i siedzieć 12 godzin bez ruchu.
Dziecko też może się bać/być zmęczone/głodne/znudzone. Nie nad wszystkimi odruchami dziecka zapanujesz. NIE WSZYSTKO przewidzisz.
Zabronić dzieciom jeździć pociągami...?

Skąd wiesz, że kot w szelkach nikomu nie przeszkadza? Może kogoś denerwuje widok kota w pociągu, może ma alergię, może to, może tamto. ALE MUSI to przełknąć, bo pociągi są dla wszystkich, dopóki się ma bilet i nie sra się na siedzenia.

Jak Ci kot zwymiotuje w pociągu, to to będzie Twoja wina, czy kota?

Psy podrozuja w osobnych przedzialach, tam gdzie rowery. Przynajmniej tak widzialam.
Dziecko nie jest ZAMKNIETE pudle jak kot w trasporterze w ktorym trudno jest sie obrocic. Od dziecka oczekuje sie JEDYNIE zeby nie zagladalo do NIE SWOICH przedzialow (juz pol biedy latanie po korytarzu) i nie darlo sie tak ze caly wagon boli glowa.

Snake - wyobraz sobie ze majac dzieciaka mialabym jeszcze mniej tego spokoju ducha.

Eileen - wyslalam Ci swoje bazgroly na maila wink

Cyniczna - mialas kiedys kota? Kot jak rzyga to dlugo tak jakby odkrztusza, nie wiem jak to nazwac. Masz wystarczajaco duzo czasu podlozyc chusteczke. Nie widzialam tez jeszcze zeby kot chlapal na kogos, bo mu sie tak podoba. Znaczy moj kot jest wyjatkiem bo lubi wylewac wode i bawic sie nia, ale te niecne haniebne czyny big_smile wykonuje W MOIM domu, ma MOJE sciany, na MOJA podloge i jedynie JA musze owe niedogodnosci znosic. Inni ludzie nie sa nawet tego swiadomi, a co dopiero zeby ich kot ochlapal big_smile
Nie widzialam tez jeszcze zeby kot idac nadeptywal na ludzi brudzac im ubrania albo zeby koty czy psy chodzily do sklepow i macaly ubrania. Zauwaz, ze dzieci nie zawsze maja czyste dlonie.
O, co jeszcze lepsze! Jestem w przymierzalni, mierzylam sukienke wiec musialam zdjac najpierw wszystko oprocz bielizny. I jakis bachor - tak, inaczej nazwac nie mozna - odslania mi zaslone i wchodzi. Szybko ubralam te sukienke i owszem, wydarlam sie na mamuske bo przepraszam bardzo ale nie zamierzam swiecic dupa przed calym sklepem bo jakis nieokrzesany dzieciak ma ochote wlezc do przymierzalni. To bylo kiedy bylam licealistka.
Druga sytuacja - poszlam sie przejsc bo slabo mi sie zrobilo na slubie, bo duszno. Sukienka nie byla tania. Siadam na lawce. Siada mamusia z dzieciakiem. Dzieciak mial sok. Sok w ciagu minuty wyladowal na mojej sukience. Przykro mi, ale zaplacila, bo dlaczego ja mam placic za to ze czyjs dzieciak macha lapami jak opetany?
Cyniczna, to uznajesz za sytuacje normalne? To ze dziecko odsuwa komus zaslone jak jest rozebrany w miejscu publicznym albo to ze dziecko niszczy komus rzeczy bo chce sobie chlapac? Jesli tak to ja przepraszam, rece mi opadaja.
Miejcie sobie tyle dzieci ile chcecie ale nie uprzykrzajcie tym zycia innych i zwyczajnie ich PILNUJCIE.

Posty [ 66 do 130 z 411 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Żyjących w skrajnej biedzie przybywa nie ubywa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026