A mnie w sumie bez sensu wydaje się uświadamianie jej, co ile kosztuje. Na razie żyje na koszt rodziców, więc takie kwestie naturalnie jej nie obchodzą i co w tym dziwnego? Trochę na siłę chcesz ją wrzucać w dorosłość, a to nie jest Twoje zadanie, tylko zadanie jej rodziców. Tobie to może tylko pójść w pięty. Przyjdzie pora, że będzie musiała sama się utrzymywać, wtedy zainteresuje się tymi sprawami. Nie wiem czy takie tłumaczenie coś da.
Chłopak27, a jak Ty sobie wyobrażasz Wasz związek w przyszłości i kompromis? Bo przecież to jest równie ważne. Z Twoich postów wnioskuję, że chcesz mieszkać w domu z mamą i oczekujesz, że kobieta zamieszka w domu teściowej? A do miasta pewnie kawałek, więc i do jakiejkolwiek dobrej pracy również. Chyba, że coś pokręciłam, to wybacz. Do tego szukać lepszej pracy nie zamierzasz, bo to dla Ciebie stresujące, więc wolisz niczego nie zmieniać. To trochę brzmi jak brak ambicji. Jakie masz plany i cele w życiu? No bo chyba nie ograniczają się one do utrzymania jednej pracy ile się da i do sprowadzenia do domu matki jakiejś kobiety, która będzie zajmować się domem i Twoją matką na starość?
A co do tej dziewczyny i znalezienia pracy po znajomości. Dlaczego zakładacie, że ona sobie nie poradzi w dobre płatnej pracy, jeśli już ją dostanie po znajomości? Teraz nie chce jej się niczego robić, bo nie musi. A czy ona jest mało inteligentna? Bo o ile faktycznie dzieci bogatych rodziców są rozpieszczane i może nie garną się do roboty, to jakoś nie znam przypadku, żeby takie dziecko było przeciętnie inteligentne. Wszystkie bez problemu dają sobie radę w pracy załatwianej przez rodziców, bo o ile nie są może ogarnięte życiowo, to dobrze się sprawdzają na niektórych stanowiskach. One tylko mają ten luksus, że na początku pracy miały jakiś okres ochronny, więc pewnych rzeczy mogły się nauczyć w praktyce bez żadnych konsekwencji, jeśli coś pójdzie nie tak. Dziewczyna musiałaby być i leniwa, i głupia, by nie utrzymać dobrze płatnej pracy, którą załatwiłby jej ojciec.
Nie muszę mieszkać w domu, może w nim mieszkać sama mama. Napisałem przecież że w ewentualnej przyszłości mogę sprzedać dom. Kiedyś jak nie będzie potrzebny.
Może i masz racje, czas sam ją nauczy ile co kosztuje, nie chce jej wrzucać w dorosłość, bo rzeczywiście to nie moje zadanie.
Oj a czy ja pisałem że nie chce zmienić pracy?
Nie chciałem jej zmieniać po śmierci ojca bo była dość pewna a wtedy zawirowania związane ze zmianą pracy byłby nie korzystne bo byłem jedynym człowiekiem z dochodem w domu.
Teraz bardzo chętnie zmienię pracę i pisałem wcześniej że szukam innej, lepiej płatnej pracy, zastanawiam się nad rozwojem/studiami. Wcześniej nie miałem takiej możliwości.
cslady ja chętnie pójdę na wiele ustępstw, mieszkanie mi nie przeszkadza, dom zawsze kiedyś można sprzedać, ale wcześniej muszę się dowiedzieć czy ona jest ze mną naprawdę szczęśliwa i czy też mogę liczyć na realizacje moich pasji i np. od czasu do czasu na wycieczkę w góry a nie tylko na Hiszpanię itp.
ryba81 masz rację, czasami brak mi czegoś bo nie realizowałem swoich żadnych zainteresowań.
Dziękuje wszystkim za odpowiedzi, porozmawiam z Nią poważnie na te wszystkie tematy i zobaczymy co z tego wyniknie, bo w sumie musimy znaleźć wspólne, przyjemne dla obojgu spędzanie czasu, żadna ze stron nie może się do czegoś cały czas zmuszać.
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuje, wiele mi dała możliwość wygadania się i poznania zdania innych na ten temat.