netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradzona, zawiedziona

2 660 odpowiedzi247 173 wyświetleniazałożony przez Olimpia234, 17.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Strony Poprzednia 1 … 16 17 18 19 20 … 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 106 do 1 170 z 2 661 ]

1 106

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

CZESC OLI - nie przeginaj z tymi godzinami. - 24 h - wystarczy. Wykorzystuj dobry czas- tez to robię, bo niestety nie wiemy kiedy chwila !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! słabości nas dopadnie- hehe . ALE TE OSTATNIE SŁOWA BYŁY BUDUJĄCE..?? cO??/ HE HE

MNIE PODBUDOWAŁy tongue "TRZA" korzystać big_smile
Ahh lubię takie dni jak ma na wszystko wywalone big_smile

1 107

Odp: zdradzona, zawiedziona

muszę znowu was poczytać bo mnie czarne myśli nachodzą. Wczoraj chciałam nawet napisać do niego list w którym bym wszystkie moje frustracje opisała, to co o nim myślę ( oczywiście w kulturalny sposób), jakim jest człowiekiem i jak mnie potraktowała. Taka retrospekcja tego co czuje. Tak żeby wszystko z siebie wyrzucić. Oczywiście pewnie tego nie zrobię a jak nawet to po napisaniu list podrę i wywalę - może wtedy będzie mi ciśnienie zejdzie.

A wracając do przyjemniejszych rzeczy - jak te wasze nalewki ? Któraś już coś "wstawiła"?

1 108 Ostatnio edytowany przez Lusikanka (2015-10-08 14:01:25)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej,
chciałabym, żebyście wiedziały, że Wasze cierpienie ma wielki sens. Jeżeli nie widzicie tego sensu, to chcę żebyście miały świadomość, że dzięki Waszej drodze przez najgorsze i waszym wpisom jest ktoś na świecie, dla kogo jest to jedyny powód, żeby rano wstać. Tym kimś jestem ja.
Nie mogę po prostu, biorąc z Was przykład, nie spróbować dożyć takiego czasu, że będę miała siłę żyć.
Nie mogę....

1 109

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

muszę znowu was poczytać bo mnie czarne myśli nachodzą. Wczoraj chciałam nawet napisać do niego list w którym bym wszystkie moje frustracje opisała, to co o nim myślę ( oczywiście w kulturalny sposób), jakim jest człowiekiem i jak mnie potraktowała. Taka retrospekcja tego co czuje. Tak żeby wszystko z siebie wyrzucić. Oczywiście pewnie tego nie zrobię a jak nawet to po napisaniu list podrę i wywalę - może wtedy będzie mi ciśnienie zejdzie.

A wracając do przyjemniejszych rzeczy - jak te wasze nalewki ? Któraś już coś "wstawiła"?

Arcola napisz i schowaj. I zobaczysz swoją reakcje za parę miesięcy:)
Ja po rozstaniu założyłam pamiętnik. Tak gdzieś trzy miesiące pisałam, potem nie miałam potrzeby. Kiedyś go wyciągnęłam i poczytalam to wszystko- eh, jaka radość , że jestem już tak daleko.
Nalewkę dziś probowalam -mietową. Fajna.

1 110

Odp: zdradzona, zawiedziona
Lusikanka napisał/a:

Hej,
chciałabym, żebyście wiedziały, że Wasze cierpienie ma wielki sens. Jeżeli nie widzicie tego sensu, to chcę żebyście miały świadomość, że dzięki Waszej drodze przez najgorsze i waszym wpisom jest ktoś na świecie, dla kogo jest to jedyny powód, żeby rano wstać. Tym kimś jestem ja.
Nie mogę po prostu, biorąc z Was przykład, nie spróbować dożyć takiego czasu, że będę miała siłę żyć.
Nie mogę....

Nie ty pierwsza przeżywasz rozstanie i nie ostatnia.
NIE TY PIERWSZA PRZEZYJESZ ROZSTANIE I NIE OSTATNIA!!!
Trzymamy kciuki! Dasz radę!

1 111

Odp: zdradzona, zawiedziona
Lusikanka napisał/a:

Hej,
chciałabym, żebyście wiedziały, że Wasze cierpienie ma wielki sens. Jeżeli nie widzicie tego sensu, to chcę żebyście miały świadomość, że dzięki Waszej drodze przez najgorsze i waszym wpisom jest ktoś na świecie, dla kogo jest to jedyny powód, żeby rano wstać. Tym kimś jestem ja.
Nie mogę po prostu, biorąc z Was przykład, nie spróbować dożyć takiego czasu, że będę miała siłę żyć.
Nie mogę....

Lusi trzymam kciuki  - ma nadzieję, że uda ci się dość szybko dojść do siebie! Jak coś cię boli to pisz - grupa wsparcia pomoże smile

1 112

Odp: zdradzona, zawiedziona

A teraz totalnie nie na temat. Dzisiaj mecz Polska - Szkocja. W planach chipsy i nalewka, która ogląda ze mną ?  smile

1 113

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

A teraz totalnie nie na temat. Dzisiaj mecz Polska - Szkocja. W planach chipsy i nalewka, która ogląda ze mną ?  smile

Oczywiście JA!
Ile obstawiasz?
Dawajcie dziewczyny, zobaczymy, która trafi;)
Ja typuję 3:1 oczywiście dla nas!

1 114

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:
arcola napisał/a:

A teraz totalnie nie na temat. Dzisiaj mecz Polska - Szkocja. W planach chipsy i nalewka, która ogląda ze mną ?  smile

Oczywiście JA!
Ile obstawiasz?
Dawajcie dziewczyny, zobaczymy, która trafi;)
Ja typuję 3:1 oczywiście dla nas!


w kwestii meczu stawiam na 32000 : 2875.- he he he- czyli nie muszę tłumaczyć, że nie wiem prawie  co to piłka nożna
Tak więc mogę tylko Wam nalewkę uzupełniać

1 115

Odp: zdradzona, zawiedziona

A Ty LUSI - ...........Skoro czas tracisz i nas podczytujesz- to czytaj ze zrozumieniem !!!!!!!!!!!!!!! i nie powielaj naszych błędów -  I NIE WYMIĘKAJ. !!!


NORMALNIE - dziś mam dzień BUNTU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jak ja nisko się muszę cenić skoro robię sobie takie numery od ponad 6 miesięcy. Cholercia - ja pierdykam ......rozumiem 2, no w porywach 3 , ale 6 miesięcy myśle o kimś, kto mnie olał??? kim on tak właściwie jest??? Gdy byłam dzieckiem - zmarł mi ojciec . I to on zasłużył na moje wspominanie, tęsknotę, żal i łzy. To był mój tatuś kochany- dał mi życie i on okazywał ,że jestem dla niego ważna. A ten EX KTOŚ...???  - niech żyje swoim życiem - ( w końcu każdy ma do tego prawo), a JA ...?? trochę szacunku do siebie !!!!

1 116

Odp: zdradzona, zawiedziona

ARCOLA - w mnie w dużym słoju od kiszenia ogórków od niedzieli taplają się w szprycie wiśnie. Zaglądam do nich co jakiś czas i potrząsam ( bo tak pisali w necie). Mniam mniam - musze wykazać się cierpliwością ...he he

1 117

Odp: zdradzona, zawiedziona

cześć,

mecz hmm żeby być oryginalną i  nie dublować się z Zahir 3:2 dla nas smile

Liza może żal po stracie taty i żal po stracie w ogóle łączą się dla Ciebie. Strata jest bowiem traumą, którą doznałaś w dzieciństwie, w rozstaniu wracasz do śmierci taty i uczuć z nią związanych, dlatego jest to tak trudne. Natomiast sama odcięłaś ex od taty i to jest coś , jesteś na dobrej drodze by zamknąć ten temat.

miłego dziewczyny:)

ps Lusi więcej wiary w siebie , masz moc, teraz jest ciężko, ale to czas by stanąć na własne nogi. Powodzenia smile

1 118

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziś dalam córce po raz pierwszy lekcje do taty. Pierwsza klasa- literka i. Oczywiście lekcje z nią odrabiała babcia bo on nie miał czasu. Ku....mam chęć mu coś napisać...czy ta mamusia go do końca życia będzie wyreczac?!

1 119

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Oczywiście JA!
Ile obstawiasz?
Dawajcie dziewczyny, zobaczymy, która trafi;)
Ja typuję 3:1 oczywiście dla nas!

No ja jakoś 2:1 - boję się że Lewy jak zwykle nic nie strzeli - no ale zobaczymy. Mam nadzieję, że chłopaki dadzą z siebie wszystko smile

1 120

Odp: zdradzona, zawiedziona

......................ISKRA ..."Liza może żal po stracie taty i żal po stracie w ogóle łączą się dla Ciebie. Strata jest bowiem traumą, którą doznałaś w dzieciństwie, w rozstaniu wracasz do śmierci taty i uczuć z nią związanych, dlatego jest to tak trudne. Natomiast sama odcięłaś ex od taty i to jest coś , jesteś na dobrej drodze by zamknąć ten temat..."

Ja - choć dziś tak się zachowuję - tak się czuję... to ja chyba dużo wiem.
Jak pisałam we wcześniejszych wpisach - byłam już kieeeeeeeeeeeeeedyś na terapii Terapeuta  mnie i moje życie prześwietlił -  DZIŚ ( Z UWAGI NA DZIECIŃSTWO) -  mega radze sobie w zyciu ( bo w dzieciństwie musiałam być już " DUŻA", ale na emocjach/ bliskości siadam - i tyle. Tak więc wiem dlaczego ,dla mnie SZCZĘŚCIE W ŻYCIU = TO NIE BYCIE SAMEJ - mam zwyczajnie deficyt emocjonalny.

1 121

Odp: zdradzona, zawiedziona

Kurcze dziewczyny. U mnie z kolei jak byłam mała miałam 9 lat umarła mama. Zawsze się zastanawiam czy to nie wpłynęło właśnie na to, że nie potrafię sobie znaleźć normalnego faceta. Nie wiem sama - też się zastanawiam czy nie powinnam iść na jakaś terapię - tylko ja w tego typu rzeczy jak terapia nie wierzę zbytnio.

1 122

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

muszę znowu was poczytać bo mnie czarne myśli nachodzą. Wczoraj chciałam nawet napisać do niego list w którym bym wszystkie moje frustracje opisała, to co o nim myślę ( oczywiście w kulturalny sposób), jakim jest człowiekiem i jak mnie potraktowała. Taka retrospekcja tego co czuje. Tak żeby wszystko z siebie wyrzucić. Oczywiście pewnie tego nie zrobię a jak nawet to po napisaniu list podrę i wywalę - może wtedy będzie mi ciśnienie zejdzie.

A wracając do przyjemniejszych rzeczy - jak te wasze nalewki ? Któraś już coś "wstawiła"?


hej hej hej,
u mnie produkcja rozpocznie się w weekend, szpiryt już dostarczony, orzechy zakupione big_smile:D cieszę się jak dzieciak smile

Arcola właśnie wróciłam z terapii i wiesz jaką mam pracę domową? Napisać list pożegnalny - wszystko co czuję, myślę itp. Ona jest świadoma, że mnie to na chwilę rozwali, ale jestem podobno na tyle silna, że się z tym zmierzę. Czy go wyślę czy nie to podejmę decyzję później. Tak naprawdę dopiero teraz zdałam sobie sprawę (terapeutka mi w tym pomogła), że my tak naprawdę się nie rozstaliśmy - nie było to powiedziane z jego strony, ostatnia rozmowa się po prostu urwała bo tel mu się rozładował i już więcej nie zadzwonił. I mnie to trzyma, dlatego tak drążę, siedzę w tym, trzymam dalej te sznureczki. Może ten list mi pomoże. Spróbuję. Ale  dzisiaj wiem, że go nie wyślę. Może za jakiś czas....A może w ogóle...

1 123 Ostatnio edytowany przez Olimpia234 (2015-10-08 21:31:27)

Odp: zdradzona, zawiedziona
Lusikanka napisał/a:

Hej,
chciałabym, żebyście wiedziały, że Wasze cierpienie ma wielki sens. Jeżeli nie widzicie tego sensu, to chcę żebyście miały świadomość, że dzięki Waszej drodze przez najgorsze i waszym wpisom jest ktoś na świecie, dla kogo jest to jedyny powód, żeby rano wstać. Tym kimś jestem ja.
Nie mogę po prostu, biorąc z Was przykład, nie spróbować dożyć takiego czasu, że będę miała siłę żyć.
Nie mogę....

Witaj Luksinka,
a ja się poryczałam jak to przeczytałam. Po raz pierwszy od wielu miesięcy poryczałam się ze szczęścia !!!!
Świadomość, że komuś można pomóc bezinteresownie, nie robiąc nic wielkiego jest dla mnie bezcenna.
ARNOLDOWE JESTEŚCIE WIELKIE I CUDOWNE !!!!

A Ty Luksinka dasz radę. My się nie poddałyśmy i Ty zrobisz to samo. Znajdziesz w sobie siłę !!! Trzymam kciuki

1 124

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

Kurcze dziewczyny. U mnie z kolei jak byłam mała miałam 9 lat umarła mama. Zawsze się zastanawiam czy to nie wpłynęło właśnie na to, że nie potrafię sobie znaleźć normalnego faceta. Nie wiem sama - też się zastanawiam czy nie powinnam iść na jakaś terapię - tylko ja w tego typu rzeczy jak terapia nie wierzę zbytnio.

ja też nie wierzyłam, ale zobaczyłam, że to pomaga.
Ale widzę u nas kolejną analogię i to może mieć duży wpływ na nasze związki/zachowanie/angażowanie itp - Liza straciła tatę, Arcola mamę, ja mam ojca, ale nie mam - długo by tłumaczyć...coś w tym chyba jest, w tych brakach z dzieciństwa...

1 125

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Dziś dalam córce po raz pierwszy lekcje do taty. Pierwsza klasa- literka i. Oczywiście lekcje z nią odrabiała babcia bo on nie miał czasu. Ku....mam chęć mu coś napisać...czy ta mamusia go do końca życia będzie wyreczac?!

Pewnie tatuś nigdy nie dorośnie, ehh Ci maminsynkowie.....wrrrrrrrrrrrrr

1 126

Odp: zdradzona, zawiedziona

4 z nas zabrakło jednego z rodziców, mamy w jakimś stopniu postawę dorosłego dziecka, które musiało poradzić sobie z trudnymi emocjami i czasem bezradnością rodzica, opiekuna, który nas wychował. Liza deficyt emocjonalny, tak nazywam go pustką, którą czułam i którą niestety chciałam załatać obecnością mężczyzny, wybór partnera to inna para kaloszy. Dziś czuję to inaczej, można więc coś z tym zrobić.  Przeszłości nie zmienię, wiem, że się wydarzyła , już wiem, że przed nią się nie ucieka, można ją dobrze poznać, przepłakać i zintegrować.

Arcola chyba nie masz nic do stracenia.

dobrej nocy wszystkim

1 127

Odp: zdradzona, zawiedziona

To prawda przeszłości nie zmienimy... Ale mamy wpływ na przyszłość.

ja też uciekam  - znowu coś się do mnie przypałętało, jakieś choróbsko wstrętne, a ja nie mam czasu chorować !!!!!!!

dobranoc, kolorowych snów smile

1 128

Odp: zdradzona, zawiedziona

Halo - gdzie jesteście ? ja weekend w domu - więc może to być dla mnie długi i ciężki weekend. A jak u was dziewczyny ? jakie plany.
Zahir - zaczęłam pisać, może nie pamiętnik, ale tak ogólnie co czuje - coś ale list do niego. Mam nadzieję, że mi pomoże. Na razie mam jakie 8 stron smile.
No i próbowałam też zapisać się na terapie - niestety pan terapeuta ma pełno więc muszę poszukać kogoś innego.

1 129 Ostatnio edytowany przez iskra1234 (2015-10-09 19:52:22)

Odp: zdradzona, zawiedziona

cześć dziewczyny, u mnie straszne tempo, ale dobrze mi to robi, mam sporo do zrobienia w związku ze zmianami, których dokonałam i fakt , że ogarniam wszystko, bez zastanowienia, ze to ja sama, jest ujmujący wink Właściwie wyśmienicie radzę sobie z większością rzeczy, ale oczywiście na nieznanych wodach rozglądam się wokoło za kimś, a tu bach i dorosłość.
List , pamiętnik, to dobry pomysł, jest oczyszczający i po czasie można zobaczyć swoje uczucia z dystansem, oczywiście zalecam pisanie do szuflady wink Arcola trzymam kciuki za dobrego terapeutę.
Weekend zapowiada się fajnie, w dobrym towarzystwie, hm co do towarzystwa , moje całkiem się przetasowało, parę znajomości się zakończyło, te nowe są całkiem fajne smile

ps. no i co żadna dobrze meczu nie obstawiła wink miłego!

1 130

Odp: zdradzona, zawiedziona

WITAJCIE ARNOLDOWE

Faktycznie jaka tu posucha, ......... ale to i dobrze w pewnym sensie.
Co do meczu - nie wypowiadam się - bo jak wiecie "fanem" nie jestem  - wybaczcie nawet nie znam wyniku, ale słuchałam dziś w faktach, że coś w niedziele ma się dziać - he he
ARCOLA - co do listu .... podobno dobrze takowy napisać ( dla wylania żali - takie terapeutyczne katharzis ). Jednak podobno należy go zniszczyć, by ponownie nie czytać i nie nakręcać się.

1 131 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-10-09 20:36:04)

Odp: zdradzona, zawiedziona

TERAZ NEVS .......... !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dziś ok południa - zadzwonił eksik. Odebrałam.Zapytał , czy mam trochę wolnego czasu i ochotę spotkać się , by zwyczajnie pogadać. Postanowiłam sie sprawdzić ( co mi tam i tak już wiele łez wylałam ) - kolejny eksperyment na sobie w zdrowieniu - he he i zgodziłam się , ale w związku, że postanowiłam dziś dać zarobić fryzjerowi, powiedziałam, że będzie musiał poczekać. Zgodził się. Bałam się nie tyle spotkania, co tego jak ono wpłynie na mnie.!!. Spotkaliśmy się - przegadaliśmy ok 2 godz. o tzw wszystkim i niczym. Rozmawiając chwytał/dotykał mnie za rękę na chwilę, ale tak bez podtekstów. Na koniec zapytał czy możemy się co jakiś czas spotkać..? - powiedziałam,że na tę chwilę i  jak będę miała wolny czas, to nie ma w zasadzie  problemu.
WNIOSKI.........................  mój dzisiejszy wieczór jak na razie nie różni się od wczorajszego i poprzedniego.......... czyżbym mimo powracających codziennie  o nim myśli jestem prawie zdrowa ??!! Zobaczę jak minie noc???  jak na razie moja reakcja/ zachowanie  napawa nie optymizmem

1 132

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie dziewczyny !! Ja również trzymam za Was kciuki,chociaż sie nie wypowiadałam, byłam i jestem z Wami . Bardzo fajnie się wspieracie ,,leczycie" i motywujecie . Dla mnie Wasze historie są podporą i wsparciem do mojej walki z sobą, przekonałyście mnie , że trzeba być twardą , i z głową do góry iść do przodu pomimo przeciwnosci jakie niesie Życie , pozdrawiam

1 133

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza Ty się jeszcze nie rozstałaś z partnerem, tak  przynajmniej to brzmi " czyżbym mimo powracających codziennie  o nim myśli...." to Twoja decyzja, w którą stronę pójdziesz.

1 134

Odp: zdradzona, zawiedziona

ISKRA- piorąc zaległości tygodniowe właśnie o tym ( co piszesz) pomyślałam - mimo, że nie płaczę -ALE KRURNA- NIE ODCIĘŁAM SIĘ- ojjjeeejjj - a byłam przez moment tak pewna siebie

1 135

Odp: zdradzona, zawiedziona
miriamraj napisał/a:

Witajcie dziewczyny !! Ja również trzymam za Was kciuki,chociaż sie nie wypowiadałam, byłam i jestem z Wami . Bardzo fajnie się wspieracie ,,leczycie" i motywujecie . Dla mnie Wasze historie są podporą i wsparciem do mojej walki z sobą, przekonałyście mnie , że trzeba być twardą , i z głową do góry iść do przodu pomimo przeciwnosci jakie niesie Życie , pozdrawiam


WALKA Z SOBĄ !! - clou wypowiedzi

1 136

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza! Zaskoczyłas mnie. Pytanie tylko, zadaj je sobie przede wszystkim- czego się teraz spodziewasz?!
Przerobilam to co ty dziś zaczelas ( spotkanie...za chwilę drugie, trzecie.....

1 137

Odp: zdradzona, zawiedziona

JESTEŚCIE WSTRĘTNE !!!!!!!!!!!! przez Was płaczę ! - o zgrozo !!! macie rację !!

1 138

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza niewiele zostało napisane, przejrzałas się w lustrze,  co w nim zobaczyłs sama wiesz, tak jak i sama wiesz co jest najlepsze dla Ciebie. Spokojnej nocy

1 139

Odp: zdradzona, zawiedziona
Liza2014 napisał/a:

JESTEŚCIE WSTRĘTNE !!!!!!!!!!!! przez Was płaczę ! - o zgrozo !!! macie rację !!

Nie przez nas:)
Ty decydujesz o sobie!
Pomysl tylko jakie mogą być konsekwencje takich spotkań. Bo ja zapłaciłam za nie wysoką cenę ( a mogłam jeszcze większą). No ale musiałam drugi raz dostać " po dupie", żeby uwierzyć.
Ps. Też uronilam łezke na myśl o tym.

1 140

Odp: zdradzona, zawiedziona

Witajcie dziewczęta, ja dopiero zawinęłam do domu po całym dniu. Po raz pierwszy od wielu wielu miesięcy wyszłam z ludźmi z pracy na piwko i o dziwo bawiłam się dobrze smile

Liza, na pewno chcesz tych spotkań? Kurcze wrócisz do punktu wyjścia, po co mu te spotkania? czego on chce od Ciebie? Pogadać, spotkać się po koleżeńsku? Przecież z Twojej strony to niemożliwe.....

1 141

Odp: zdradzona, zawiedziona

NIE LUBIĘ WAS !!!!!!!!!!!

1 142

Odp: zdradzona, zawiedziona

DZIEŃ DOBRY

Spałam spokojnie, choc nie mogłam zasnąć. Myślałam nie o eksiku, ale o tym co mi napisałyście wczoraj. Nakrzyczałyście na mnie i słusznie. Dzięki.Wielkie dzięki.
Choć wczorajsze spotkanie z ex- menem nie wpłynęło na mnie specjalnie, jednak PO CO MI TO ?! Cieszę się, że jesteście  - to forum a przede wszystkim WY-  to lek na moją głupotę.

1 143

Odp: zdradzona, zawiedziona

Hej!
Liza dobrze, że zrozumialas:)
A jemu to chyba wiesz o co chodzi:)

1 144 Ostatnio edytowany przez Olimpia234 (2015-10-10 09:22:18)

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dobry dobry

BRAWO LIZA ! Mądra Dziewczynka smile
A jakie plany Arnoldki na weekend?

Ja się dzisiaj rozwalę świadomie psychicznie, ale to dopiero wieczorem chyba.  Muszę napisać ten cholerny list, wiem że nie mam wyjścia. Będę miała jutro cały dzień na podniesienie się.  Mam nadzieję, że to mi pomoże w jakimś sensie zamknąć ten etap i odciąć te sznureczki które cały czas mnie przy nim trzymają. Jej zdaniem tak naprawdę się nie pożegnaliśmy po ostatnim rozstaniu, on podczas tej decydującej rozmowy się do wszystkiego przyznał, ja tylko płakałam i pytałam dlaczego, jak mógł itp. Póxniej zadzwonił jeszcze kilka razy, gadaliśmy w sumie chyba bez sensu i ostatnia rozmowa urwała się, tel mu się rozładował i już się nie odezwał. Mi chyba potrzeba takiego rozliczenia się z nim, z przeszłością, z tym związkiem. Ale nie wyślę go niego, to będzie list do szuflady. Nie chcę żeby wiedział jak się czuję, jak bardzo cierpię. Nie dam mu tej satysfakcji.
I podjęłam decyzję - zero kontaktów z jego siostrami, rodziną. Zawsze coś przemycą, jakąś wiadomość, która mnie rozwala.
Przecież wszystko to co do tej pory robi, czyli nic, świadczy o tym, że on ten rozdział zamknął, zapomniał o mnie, wyrzucił mnie ze swojego życia. WIĘC i CZAS NA MNIE.

Ale póki co jakieś zakupki, może sprzątanie i sobota zaplanowana smile
Miłego dnia.

1 145

Odp: zdradzona, zawiedziona

w przeciwieństwie do wczorajszego dnia- oczekuje oklasków za dziś - właśnie umyłam 2 okna. Normalnie jak jakiś  blask dziś Was porazi- to z pewnością z moich okien- hihihi.  Po południu imprezka rodzinna - zaległe imieniny mojej rodzicielki, więc zaraz śmigam po kwiaty.. - prezent kurier juz dostarczył 2 dni temu. Tak więc jak widzicie organizacja na maksa. Jutro działka ze znajomymi- zimno, ale trzeba winogronka pozrywać na winko. A wiśnie - taplają sie pijaczki w spirytusie od prawie tygodnia ( z cynamomen zgodnie z sugestia Arcoli). Jak będą nawalone to je zjem i pewnie sama się  n.....- hihihi ( ale to za jakiś czas w zimny  wieczór).
OLi... - pisz, pisz, pisz, pewnie zaworki w oczach Tobie puszczą, ale to dobra forma leczenia. Kiedyś po rozpadzie mojego małżeństwa tez to zrobiłam zgodnie z radą terapeuty.
Miłego dnia WAM WSZYSTKIM ŻYCZĘ no i sobie tez - hi hi

1 146

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Liza niewiele zostało napisane, przejrzałas się w lustrze,  co w nim zobaczyłs sama wiesz, tak jak i sama wiesz co jest najlepsze dla Ciebie. Spokojnej nocy

ISKRA- niestety czasem boje sie w to lustro spojrzeć, bo mimo wszystko nie wiem co w nim zobaczę. Trąca to niekiedy o schizofrenię . Czasem widzę cyborga, a czasem Calineczkę. Myślę, że w tych skrajnościach idealnym byłby złoty środek. Jednak to tylko pobożne życzenie. Czasem myślę, że przez tę skrajność niekiedy wymiękam ( w wartościowaniu siebie) jak młodziak. Za chwilę walę się w pysk i jestem na siebie zła - stawiam się do pionu. Męczy mnie to niekiedy, bo nie tego oczekiwałam od życia mając te powiedzmy 20 lat

1 147

Odp: zdradzona, zawiedziona

witam Was kobietki:)
jestem pod wrażeniem waszej grupy wsparcia, tego jak się motywujecie i jakie jesteście silne.
Mogę dorzucić i ja swoje 3 grosze co przeszłam i jakie są moje przemyślenia ,wnioski i obecna sytuacja i podejście?
Już nie raz wypłakiwałam się na tym forum, pisałam swoją sytuację, więc tu opiszę zwięźle. Mam 24 lata. Jakieś 2 miesiące temu z hakiem rozstałam się z byłym partnerem ,który ma borderline. Byliśmy ze sobą prawie 4,5 roku. Związek ten to była prawdziwa sinusoida. Raz cudownie, zaraz beznadziejnie. Kłótnie o byle co, bo eksio wstał lewą nogą ,bo sobie coś ubzdurał, bo coś mu się nie spodobało. Oczywiście podczas kłótni byłam wyzywana, poniżana, moje rzeczy były niszczone, wszystko mi było wypominane. Wiele razy pojawiał się temat - zamieszkajmy razem. Ja zawsze miałam opory, bo mimo wszystko widziałam jaki on jest i liczyłam że może się uspokoi z czasem (nie wiem w sumie co myślałam). Rok temu, niecały w sumie... dowiedziałam się ,że miał drugi związek na boku. Z dziewczyną się spiknęłyśmy, zrobiłyśmy mu nalot. Oczywiście związek zakończyłam. Po kilku dniach on się odezwał. Błagał, płakał, żalił się i w ogóle cuda na kiju. Ja, głupiutka z braku laku stwierdziłam ,a no ok.. wybaczę. Oczywiście dobrze było tylko przez jakiś czas. A potem znów kłótnie. Wiele razy chciałam odejść i szykowałam się do tego, ale byłam zbyt słaba. Miałam swoje życie, on miał swoje. Widywaliśmy i nie wiem czego oczekiwaliśmy ,że nagle będzie cudownie ? Oczywiście nie raz się rozstawaliśmy, nie raz narzekał ,że jestem taka siaka owaka. Ale zawsze się odzywał i chciał powrotu, a ja wracałam...
Jakieś dwa miesiące temu stwierdziłam nie... to koniec ostateczny, widywaliśmy się i tak bardzo rzadko, nie dawało mi to żadnego szczęścia. Na początku było tak o... potem troszkę lepiej, teraz gorzej. Widzę że podobnie jak i u Was.
On się nie raz odzywał, albo kochaniutki ,że mnie kocha, że chce tego związku. Albo że niby coś usłyszał i wyzywanko. Różne akcje. Nie ugięłam się.

A jak jest teraz ? Teraz jakoś mam nadzieję ,że chwilowo gorzej.
Mam podobne myśli jak i Wy. Rozum wie, że to nic nie warty skurw.... że on całe życie będzie miał beznadziejne, bo nie leczy się, a powinien. Że każda dziewczyna będzie przechodziła to co ja. Ale jest tęsknota... teraz wiem ,że to tęsknota za jakimś durnym myśleniem ,że jestem w związku i jest jedna taka osoba na świecie która budzi się i myśli o mnie. Jasne, trzeba się nauczyć żyć samemu i cieszyć się tym stanem. Ale przecież to logiczne, że jak się było w związku tyle czasu to nagle nie zmieni się myślenia "ale super, jestem sama". Poza tym to też wg mnie nie powinno o to chodzić, że mamy celebrować życie singielki. Ja patrzę teraz na to tak - doceniam ten spokój i ciszę, odpoczywam po tym chorym związku, ale jak wyciszę się i oczyszczę emocjonalnie to chciałabym się zakochać. Bardzo. Jak raz się rozstaliśmy to próbowałam, ale nie było chemii. A na szczęście ja tak nie potrafię być żeby być, musi być to coś.

Też tak macie ,że aż się wkurzacie na same siebie ,że to przeżywacie ? Mi jest strasznie wstyd, że tak bezwartościowa osoba pojawiła się w moim życiu, fakt, nauczyło mnie to bardzo dużo, ale mimo wszystko. To wstyd, że przez takiego beznadziejnego typka teraz jest mi ciężko i są dni kiedy nie chce mi się nawet wstać z łóżka.
Nie zamierzam z nim w ogóle rozmawiać, bo to mnie tylko niszczy.. żyję sobie swoim życiem, wychodzę dużo do znajomych, uprawiam sport, mam swoją pasję.
Ale to nie jest wszystko takie łatwe jakby się zdawać mogło...

1 148

Odp: zdradzona, zawiedziona

Dziewczyny jak wy wcześnie w weekend wstajecie. Ja śpioch do 10 dzisiaj ;-) później na zakupy - chyba z 10 kg przytargałam.  No i mam nowy owoc na nalewkę - aronia. Dzisiaj ją wstawiam. To już moja 5 w tym roku. Produkcja idzie pełna para.

1 149

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:

Dziewczyny jak wy wcześnie w weekend wstajecie. Ja śpioch do 10 dzisiaj ;-) później na zakupy - chyba z 10 kg przytargałam.  No i mam nowy owoc na nalewkę - aronia. Dzisiaj ją wstawiam. To już moja 5 w tym roku. Produkcja idzie pełna para.

Chcesz to ci podrzuce taki budzik co niezawodnie po 7 się odzywa. Ma 7 lat:)
A ja tak sobie te nalewki ze sloi próbuje co sobotę, że w końcu nie będę miała co zlac he he

1 150

Odp: zdradzona, zawiedziona
Cameliao napisał/a:

witam Was kobietki:)
jestem pod wrażeniem waszej grupy wsparcia, tego jak się motywujecie i jakie jesteście silne.
Mogę dorzucić i ja swoje 3 grosze co przeszłam i jakie są moje przemyślenia ,wnioski i obecna sytuacja i podejście?
Już nie raz wypłakiwałam się na tym forum, pisałam swoją sytuację, więc tu opiszę zwięźle. Mam 24 lata. Jakieś 2 miesiące temu z hakiem rozstałam się z byłym partnerem ,który ma borderline. Byliśmy ze sobą prawie 4,5 roku. Związek ten to była prawdziwa sinusoida. Raz cudownie, zaraz beznadziejnie. Kłótnie o byle co, bo eksio wstał lewą nogą ,bo sobie coś ubzdurał, bo coś mu się nie spodobało. Oczywiście podczas kłótni byłam wyzywana, poniżana, moje rzeczy były niszczone, wszystko mi było wypominane. Wiele razy pojawiał się temat - zamieszkajmy razem. Ja zawsze miałam opory, bo mimo wszystko widziałam jaki on jest i liczyłam że może się uspokoi z czasem (nie wiem w sumie co myślałam). Rok temu, niecały w sumie... dowiedziałam się ,że miał drugi związek na boku. Z dziewczyną się spiknęłyśmy, zrobiłyśmy mu nalot. Oczywiście związek zakończyłam. Po kilku dniach on się odezwał. Błagał, płakał, żalił się i w ogóle cuda na kiju. Ja, głupiutka z braku laku stwierdziłam ,a no ok.. wybaczę. Oczywiście dobrze było tylko przez jakiś czas. A potem znów kłótnie. Wiele razy chciałam odejść i szykowałam się do tego, ale byłam zbyt słaba. Miałam swoje życie, on miał swoje. Widywaliśmy i nie wiem czego oczekiwaliśmy ,że nagle będzie cudownie ? Oczywiście nie raz się rozstawaliśmy, nie raz narzekał ,że jestem taka siaka owaka. Ale zawsze się odzywał i chciał powrotu, a ja wracałam...
Jakieś dwa miesiące temu stwierdziłam nie... to koniec ostateczny, widywaliśmy się i tak bardzo rzadko, nie dawało mi to żadnego szczęścia. Na początku było tak o... potem troszkę lepiej, teraz gorzej. Widzę że podobnie jak i u Was.
On się nie raz odzywał, albo kochaniutki ,że mnie kocha, że chce tego związku. Albo że niby coś usłyszał i wyzywanko. Różne akcje. Nie ugięłam się.

A jak jest teraz ? Teraz jakoś mam nadzieję ,że chwilowo gorzej.
Mam podobne myśli jak i Wy. Rozum wie, że to nic nie warty skurw.... że on całe życie będzie miał beznadziejne, bo nie leczy się, a powinien. Że każda dziewczyna będzie przechodziła to co ja. Ale jest tęsknota... teraz wiem ,że to tęsknota za jakimś durnym myśleniem ,że jestem w związku i jest jedna taka osoba na świecie która budzi się i myśli o mnie. Jasne, trzeba się nauczyć żyć samemu i cieszyć się tym stanem. Ale przecież to logiczne, że jak się było w związku tyle czasu to nagle nie zmieni się myślenia "ale super, jestem sama". Poza tym to też wg mnie nie powinno o to chodzić, że mamy celebrować życie singielki. Ja patrzę teraz na to tak - doceniam ten spokój i ciszę, odpoczywam po tym chorym związku, ale jak wyciszę się i oczyszczę emocjonalnie to chciałabym się zakochać. Bardzo. Jak raz się rozstaliśmy to próbowałam, ale nie było chemii. A na szczęście ja tak nie potrafię być żeby być, musi być to coś.

Też tak macie ,że aż się wkurzacie na same siebie ,że to przeżywacie ? Mi jest strasznie wstyd, że tak bezwartościowa osoba pojawiła się w moim życiu, fakt, nauczyło mnie to bardzo dużo, ale mimo wszystko. To wstyd, że przez takiego beznadziejnego typka teraz jest mi ciężko i są dni kiedy nie chce mi się nawet wstać z łóżka.
Nie zamierzam z nim w ogóle rozmawiać, bo to mnie tylko niszczy.. żyję sobie swoim życiem, wychodzę dużo do znajomych, uprawiam sport, mam swoją pasję.
Ale to nie jest wszystko takie łatwe jakby się zdawać mogło...

Nie jest niestety.
Widzę, że też się wyrwalas z toksycznego związku. Po tych podobno najtrudniej się pozbierać:(

Ja wczoraj dostalam smsa na nr mamy, z którego czasem mu piszę cos a propo córki. SMS dotyczył tego, że mala dała mu papiery do podpisania do rodzinnego. Treść: jakbym był taki wredny jak myslisz o mnie to bym ci nie podpisał i byś nic nie dostała. He he he i teraz chyba jakieś kwiaty powinnam wysłać, że raczył złożyć podpis przez co całe 118 bodajże zł. nas wzbogaci w miesiącu!

1 151

Odp: zdradzona, zawiedziona

Liza, lustro , o który napisałam , to nic innego jak Twój lęk w związku z sytuacją , która wydarzyła się z byłym, niewiele musiałyśmy napisać, bo Ty sama wiesz, że albo, albo.

Myślę o tym o czym po części napisałaś , "nie tego spodziewałam się wieku 20 lat', no powiem Ci , że ja również , niemniej tu gdzie jestem teraz rozumiem przede wszystkim siebie i to w jaki sposób odbieram otaczający mnie świat, to się chyba nazywa kontrola nad własnym życiem.

Widzę , że zbliżamy się do kolejnego kroku, na drodze "wyzdrowienie" czyli wybaczenia, złość łączy, wybaczyć oznacza puścić i ruszyć w swoja drogę, będzie trochę smutku, ale zdecydowanie zmieni się też sytuacja, piszę z doświadczenia.


ps. dziewczyny czy oprócz związku, facetów macie inne dążenia? Pytam o to , bo jest to coś co chcę rozwijać, może zarazimy się nawzajem czymś ciekawym (:

1 152

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Liza, lustro , o który napisałam , to nic innego jak Twój lęk w związku z sytuacją , która wydarzyła się z byłym, niewiele musiałyśmy napisać, bo Ty sama wiesz, że albo, albo.

Myślę o tym o czym po części napisałaś , "nie tego spodziewałam się wieku 20 lat', no powiem Ci , że ja również , niemniej tu gdzie jestem teraz rozumiem przede wszystkim siebie i to w jaki sposób odbieram otaczający mnie świat, to się chyba nazywa kontrola nad własnym życiem.

Widzę , że zbliżamy się do kolejnego kroku, na drodze "wyzdrowienie" czyli wybaczenia, złość łączy, wybaczyć oznacza puścić i ruszyć w swoja drogę, będzie trochę smutku, ale zdecydowanie zmieni się też sytuacja, piszę z doświadczenia.


ps. dziewczyny czy oprócz związku, facetów macie inne dążenia? Pytam o to , bo jest to coś co chcę rozwijać, może zarazimy się nawzajem czymś ciekawym (:

Faceci są tematem nr jeden tego forum ale nie naszego życia aktualnego. Każda z nas chce być kiedyś kochana przez faceta ale przecież każda z nas ma teraz inne zajęcia, które realizuje.U mnie akurat facet jest na końcu w tym moim planie, który sobie założyłam na teraz! Pierwszy punkt realizuje od ponad miesiąca:) jak tu będzie sukces to dalej tylko z gorki.

1 153

Odp: zdradzona, zawiedziona
Cameliao napisał/a:

Też tak macie ,że aż się wkurzacie na same siebie ,że to przeżywacie ? Mi jest strasznie wstyd, że tak bezwartościowa osoba pojawiła się w moim życiu, fakt, nauczyło mnie to bardzo dużo, ale mimo wszystko. To wstyd, że przez takiego beznadziejnego typka teraz jest mi ciężko i są dni kiedy nie chce mi się nawet wstać z łóżka...

Powiedzmy,że mam podobnie. Co prawda u mnie najgorsze dni to weekendy. Za dużo czasu, za dużo myśli.  Niestety ja chyba wkroczyłam w taki okres, że jakby przyszedł do mnie i się pokajał to może mogłabym wybaczyć. Źle mi samej. A jeszcze zaraz przyjdzie jesień, będzie szaro i buro ' tego się najbardziej boję.

1 154

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

ps. dziewczyny czy oprócz związku, facetów macie inne dążenia? Pytam o to , bo jest to coś co chcę rozwijać, może zarazimy się nawzajem czymś ciekawym (:

Ja przez pewien czas chciałam nauczyć się inwestować poprzez kupowanie akcji. Uczyłam się rynku, trendów czytać wykresy akcyjne ;-) . Założyłam konto maklerskie i zaczęłam kupować akcje. Teraz jakoś to porzuciłam. Muszę też zacząć czytać blogi o budżecie domowym bo strasznie dużo wydaje.  Do tego chciałabym się nauczyć gotować ale takich trudniejszych potraw. Zobaczymy.

1 155

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:
Cameliao napisał/a:

Też tak macie ,że aż się wkurzacie na same siebie ,że to przeżywacie ? Mi jest strasznie wstyd, że tak bezwartościowa osoba pojawiła się w moim życiu, fakt, nauczyło mnie to bardzo dużo, ale mimo wszystko. To wstyd, że przez takiego beznadziejnego typka teraz jest mi ciężko i są dni kiedy nie chce mi się nawet wstać z łóżka...

Powiedzmy,że mam podobnie. Co prawda u mnie najgorsze dni to weekendy. Za dużo czasu, za dużo myśli.  Niestety ja chyba wkroczyłam w taki okres, że jakby przyszedł do mnie i się pokajał to może mogłabym wybaczyć. Źle mi samej. A jeszcze zaraz przyjdzie jesień, będzie szaro i buro ' tego się najbardziej boję.

Bezwartosciowa?! To chyba za duże słowo. W końcu za coś ich pokochalyscie?!
Arcola damy radę z tą jesienią. Nalewki nam w tym pomogą:)

1 156

Odp: zdradzona, zawiedziona

Alcola, wow super, inwestycje brzmi ciekawie, mi może trochę cierpliwości brakować by to ugryźć i chyba takiego skupienia, ale w sumie czemu by się przy jesieni w temat nie zagłębić smile co polecisz na początek ? Jak wystartować ? Potrawy i gotowanie, obecnie na tapecie, książek mam sporo, tylko tego talentu chyba brakuje wink
Zahir podzielisz się swoim planem ?

1 157

Odp: zdradzona, zawiedziona

teraz chyba ja potrzebuję kopniaka w tyłek. Zbierałam się do listu i chyba dzisiaj nie dam rady. Ogarnęła mnie taka złość i żal .....
Cholera mam ochotę do niego zadzwonić i mu wszystko wygarnąć przez telefon, tylko co mi to da? Zrobi mi się lepiej na chwilę? Niepotrzebnie wdam się z nim w dyskusję? A może w ogóle nie odbierze? Cholera skąd te myśli, nie mogę tego zrobić nie mogę !!!!

1 158

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

teraz chyba ja potrzebuję kopniaka w tyłek. Zbierałam się do listu i chyba dzisiaj nie dam rady. Ogarnęła mnie taka złość i żal .....
Cholera mam ochotę do niego zadzwonić i mu wszystko wygarnąć przez telefon, tylko co mi to da? Zrobi mi się lepiej na chwilę? Niepotrzebnie wdam się z nim w dyskusję? A może w ogóle nie odbierze? Cholera skąd te myśli, nie mogę tego zrobić nie mogę !!!!

To chyba pogorszy Twój stan... ja tak zawsze miałam, jak on się odezwał, albo kiedyś kiedyś jak ja pierwsza się odezwałam żeby mu napyskować czy prosić o szansę (jaki wstyd.) to za każdym razem czułam się gorzej....

zahir2603 napisał/a:

Bezwartosciowa?! To chyba za duże słowo. W końcu za coś ich pokochalyscie?!

Jasne, kochałam go, nie raz byłam dumna ,że jestem z takim mężczyzną, że on mnie kocha, właśnie on. Ale stracił swoją wartość w momencie w którym zobaczyłam ,że wszystko co robił dobrego to było bardzo interesowne. Albo chciał zdobyć moje serce, albo chciał nie wiem... wynagrodzić ? ukryć winę? w momencie kiedy zdradzał mnie. Albo wszystko wypomniał ,że żałuje. Po latach też zauważyłam ,że on uwielbia ranić ludzi świadomie.
On ma 25 lat, a nie ma ani przyjaciół na stałe, ani z rodziną nie utrzymuje kontaktu, nigdy nie miał poważniejszego związku oprócz związku ze mną. Nie potrafi podtrzymywać relacji, bo gdy jest miło to on jest w miarę miły, albo jak coś chce. A jak ktoś mu się sprzeciwi ,albo nawet wyrazi inne zdanie niż on, nie daj boże jak on na mnie naskakiwał ,a ktoś powiedział jak to widzi na moją korzyść - wtedy już wróg do końca życia. Więc ludzie się od niego odsuwają.

Ja staram się patrzeć na siebie. Wmawiam sobie ,że jeszcze się kiedyś zakocham i będę szczęśliwa. Z jeden strony już teraz bym najchętniej wystroiła się i pobiegła na randkę i spróbowała nowego związku, ale wiem ,że na razie chyba nie ma sensu. Nadal tkwię uczuciowo przy nim. Wydawało mi się miesiąc temu ,że jestem ponad tym, ale na razie nadal jest ciężko. Nie odzywam się do niego mimo ,że czasami mam takie dni jak dziś ,że najchętniej w płaczu bym mu nawciskała jak mi zniszczył kawałek życia. Jak był nieuczciwy wobec mnie, jak marnował mój czas..... bo jak można być z kimś i co kłótnia mówić ,że nie pasowałam mu ? Że nienawidzi tego i tego we mnie... no i na końcu jak można mieć drugi związek. A potem po wszystkim jeszcze nie wiem ,błagać o powrót. Bez sensu.

Miałam już kiedyś związek 3,5 letni. Pierwsza miłość w liceum i potem wchodzenie w dorosłość. Rozstaliśmy się, ja tak w sumie przeskoczyłam do związku z tym toksycznym eksiem. Dziś już nie mam uczuć do tego pierwszego eks. Nawet się przyjaźnimy. I nawet tak się stało ,że i on się rozstał ze swoją byłą kobietą i... pocieszaliśmy się nawzajem:) oczywiście uczucia dawno wygasły, sam sentyment został ,więc nie bałam się ,że się wkręcę albo on. Liczę na to ,że już za chwilę będę patrzyła z taką obojętnością na toksyka. Oczywiście z nim nie ma mowy o jakiejkolwiek przyjaźni czy koleżenstwie...

1 159

Odp: zdradzona, zawiedziona
Cameliao napisał/a:

Ja staram się patrzeć na siebie. Wmawiam sobie ,że jeszcze się kiedyś zakocham i będę szczęśliwa. Z jeden strony już teraz bym najchętniej wystroiła się i pobiegła na randkę i spróbowała nowego związku, ale wiem ,że na razie chyba nie ma sensu. Nadal tkwię uczuciowo przy nim. Wydawało mi się miesiąc temu ,że jestem ponad tym, ale na razie nadal jest ciężko. Nie odzywam się do niego mimo ,że czasami mam takie dni jak dziś ,że najchętniej w płaczu bym mu nawciskała jak mi zniszczył kawałek życia. Jak był nieuczciwy wobec mnie, jak marnował mój czas.....

Jesteśmy chyba na tym samym etapie. Też się bardzo staram, ale nie zawsze mi to jeszcze wychodzi.
Dzisiaj wieczorem miałam kolejne tąpnięcie, na szczęście już jestem po. Właśnie w takie dni jak dzisiaj musimy mieć jeszcze więcej siły żeby się nie złamać, żeby nie zadzwonić.
Ja wiem, że w przypadku kontaktu z moim eksiem, a jeszcze nie daj boże z mojej strony, cofnęłabym się o kilka tygodni do tyłu.

1 160

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
Cameliao napisał/a:

Ja staram się patrzeć na siebie. Wmawiam sobie ,że jeszcze się kiedyś zakocham i będę szczęśliwa. Z jeden strony już teraz bym najchętniej wystroiła się i pobiegła na randkę i spróbowała nowego związku, ale wiem ,że na razie chyba nie ma sensu. Nadal tkwię uczuciowo przy nim. Wydawało mi się miesiąc temu ,że jestem ponad tym, ale na razie nadal jest ciężko. Nie odzywam się do niego mimo ,że czasami mam takie dni jak dziś ,że najchętniej w płaczu bym mu nawciskała jak mi zniszczył kawałek życia. Jak był nieuczciwy wobec mnie, jak marnował mój czas.....

Jesteśmy chyba na tym samym etapie. Też się bardzo staram, ale nie zawsze mi to jeszcze wychodzi.
Dzisiaj wieczorem miałam kolejne tąpnięcie, na szczęście już jestem po. Właśnie w takie dni jak dzisiaj musimy mieć jeszcze więcej siły żeby się nie złamać, żeby nie zadzwonić.
Ja wiem, że w przypadku kontaktu z moim eksiem, a jeszcze nie daj boże z mojej strony, cofnęłabym się o kilka tygodni do tyłu.

Dokładnie ! Ja wychodzę z założenia ,że choćbym miała tu pisać post pod postem, zamęczyć znajomych, siedzieć i płakać to lepiej to zrobić niż się do niego odezwać.
Wiesz co sobie zawsze w takich sytuacjach myślę i to nawet pomaga ? On wcale nie chce powrotu, odezwie się czasami jak się nudzi. Jak mówi ,że kocha to jest kpina, bo po 5 minutach się wycofuje jak nie dostaje tego czego chce. I jestem pewna ,że gdybym zadzwoniła i mu zaczęła pyskować to on by się rozłączył. I jeszcze bardziej zażenowana bym się czuła. A jakbym zadzwoniła powiedzieć ,że mi smutno i przykro to też albo by się rozłączył, albo by specjalnie mi zaczął mówić ,że mu cudownie beze mnie, że może już się z kimś spotyka i znów by mi było smutno. Więc staram się sama wyciszyć ze swoimi myślami... A to niestety nie jest jak pstryknięcie palcami jak się kogoś szczerze kochało... Nie da się w ciągu jednego dnia odkochać. Mózg był przyzwyczajony w moim przypadku do emocjonalnych huśtawek jakie mi fundował i cały czas się kuruje... na to potrzeba czasu żeby wyciszyć te emocje. Ale wierzę ,że uda mi się to pokonać. I Tobie również ! I każdej kobiecie/ mężczyźnie podejmującym walkę.

Ja dziś sobie dla poprawy humoru zakupiłam piżamo/dreso/kombinezon w serduszka, ubrałam się w niego, wskoczyłam pod koc i zajadam się słodyczami. Stwierdziłam ,że puszczę sobie jakąś ckliwą komedię żeby sobie popłakać. Ale o dziwo w momencie kiedy wskoczyłam pod koc to od razu lepiej się poczułam... I płakać się odechciało..

1 161

Odp: zdradzona, zawiedziona

Kurczę jak czytam to co napisałaś o swoim eksie to mam wrażenie że piszesz o moim. Mój dzwonił do momentu kiedy czegoś chciał, a jak zobaczył po 2 tygodniach ze już się nie daje i nie lykam jak młody pelikan jego brednie to przestał się odzywać, jak podnosiła głos albo go krytykowalam to też się rozlaczal smile ale damy radę. To dopiero 2 miesiące, mam nadzieję że jeszcze miesiąc czy Max dwa i powiemy że jest Ok wink ja po sobie widzę że najgorsze mimo wszystko są weekendy, jeszcze nie potrafię się nimi cieszyć bo zawsze mnie dopada dół, ale na szczęście coraz szybciej z niego wychodzę. Będzie dobrze !!!!!!

1 162

Odp: zdradzona, zawiedziona

Juhu kobietki kochane! Wróciłam że spotkania z kumpelkami z liceum i jest git! Temat mojego małżeństwa delikatnie poruszony. Tylko powiedzcie mi dlaczego on nic nie zabrał, poza autem?! Jego dobytek wart kilka tysięcy nadal tu stoi i przypomina mi o nim. O co chodzi?! Aha chyba już pisalam , jak ja go nienawidzę!

1 163

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:

Kurczę jak czytam to co napisałaś o swoim eksie to mam wrażenie że piszesz o moim. Mój dzwonił do momentu kiedy czegoś chciał, a jak zobaczył po 2 tygodniach ze już się nie daje i nie lykam jak młody pelikan jego brednie to przestał się odzywać, jak podnosiła głos albo go krytykowalam to też się rozlaczal smile ale damy radę. To dopiero 2 miesiące, mam nadzieję że jeszcze miesiąc czy Max dwa i powiemy że jest Ok wink ja po sobie widzę że najgorsze mimo wszystko są weekendy, jeszcze nie potrafię się nimi cieszyć bo zawsze mnie dopada dół, ale na szczęście coraz szybciej z niego wychodzę. Będzie dobrze !!!!!!

Oczywiście że będzie !!!:) ja wczoraj szybko zasnęłam, a dziś obudziłam się ze znacznie lepszym nastrojem i dopiero po jakimś czasie stwierdziłam "hej, nie pomyślałaś o nim jak się obudziłaś" ,więc chyba ten głupi nastrój mija. Ale to nawet jak się jest zupełnie samemu to przecież co jakiś czas wkrada się taki gorszy humorek, że jednak chciałoby się do kogoś przytulić itd. A skoro my niedawno się rozstałyśmy to pewnie te gorsze nastroje jakoś jeszcze utożsamiamy z naszymi eksiami.

zahir2603 napisał/a:

Juhu kobietki kochane! Wróciłam że spotkania z kumpelkami z liceum i jest git! Temat mojego małżeństwa delikatnie poruszony. Tylko powiedzcie mi dlaczego on nic nie zabrał, poza autem?! Jego dobytek wart kilka tysięcy nadal tu stoi i przypomina mi o nim. O co chodzi?! Aha chyba już pisalam , jak ja go nienawidzę!

Takie wyjścia zazwyczaj pomagają i wygadanie się:)
A pewnie nie zabrał po to żeby mieć jakiś punkt zaczepienia w dyskusjach. Żeby miał powód się odezwać. Ja nie wierzę ,że tak po prostu można odejść bez uczuć i kompletnie zapomnieć o byłej partnerce/ żonie. Mimo że wieszam psy na mojego eksia to mimo wszystko wydaje mi się ,że i on czasami ma takie dni ,że może nie to ,że tęskni ,ale myśli. I pewnie to w te dni pisze właśnie jakieś głupoty "na pewno oddaliśmy sobie wszystkie rzeczy?" "a nie masz mojego swetra takiego beżowego ?" itd.

Ale dziś jest nowy dzień i proszę o piękne uśmiechy!:)

1 164

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Juhu kobietki kochane! Wróciłam że spotkania z kumpelkami z liceum i jest git! Temat mojego małżeństwa delikatnie poruszony. Tylko powiedzcie mi dlaczego on nic nie zabrał, poza autem?! Jego dobytek wart kilka tysięcy nadal tu stoi i przypomina mi o nim. O co chodzi?! Aha chyba już pisalam , jak ja go nienawidzę!

No i super, trzeba się bawić smile
A co do rzeczy, pewnie nie ma gdzie tego trzymać w nowym miejscu i tak mu jest wygodnie. A możesz to spakować w jakieś pudła, worki, cokolwiek i po prostu gdzieś schować żeby ich nie widzieć?

1 165

Odp: zdradzona, zawiedziona
iskra1234 napisał/a:

Alcola, wow super, inwestycje brzmi ciekawie, mi może trochę cierpliwości brakować by to ugryźć i chyba takiego skupienia, ale w sumie czemu by się przy jesieni w temat nie zagłębić smile co polecisz na początek ? Jak wystartować ? Potrawy i gotowanie, obecnie na tapecie, książek mam sporo, tylko tego talentu chyba brakuje wink
Zahir podzielisz się swoim planem ?

Iskra mnie zainspirowała książka Bogaty ojciec, biedny ojciec. Po jej przeczytaniu ( tak trochę przez przypadek) kupiłam kolejne "jak pokonać giełdę", "jak pomnażać oszczędności", "Giełda podstawy inwestowania". Zapisałam się na kilka onlinowych webinarjów. I tak jakoś pomału coś tam zaczęłam się uczyć - ale jak się nad tym nie pracuje co jednak nie jest tak łatwo. TO jest dość trudny temat i trzeba bardzo uważać żeby ie stracić pieniędzy.

1 166 Ostatnio edytowany przez arcola (2015-10-11 11:16:47)

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

Juhu kobietki kochane! Wróciłam że spotkania z kumpelkami z liceum i jest git! Temat mojego małżeństwa delikatnie poruszony. Tylko powiedzcie mi dlaczego on nic nie zabrał, poza autem?! Jego dobytek wart kilka tysięcy nadal tu stoi i przypomina mi o nim. O co chodzi?! Aha chyba już pisalam , jak ja go nienawidzę!

Zahit - to dobrze - jak nie będzie płacił alimentów na czas to posprzedajesz mu te graty, a poźniej zawsze możesz powiedzieć, że skoro nie zabierał to myślałaś ze mu nie są potrzebne smile

1 167

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Juhu kobietki kochane! Wróciłam że spotkania z kumpelkami z liceum i jest git! Temat mojego małżeństwa delikatnie poruszony. Tylko powiedzcie mi dlaczego on nic nie zabrał, poza autem?! Jego dobytek wart kilka tysięcy nadal tu stoi i przypomina mi o nim. O co chodzi?! Aha chyba już pisalam , jak ja go nienawidzę!

No i super, trzeba się bawić smile
A co do rzeczy, pewnie nie ma gdzie tego trzymać w nowym miejscu i tak mu jest wygodnie. A możesz to spakować w jakieś pudła, worki, cokolwiek i po prostu gdzieś schować żeby ich nie widzieć?

To są ciężkie maszyny itp. Zajmuje to całe pomieszczenie duże.
No tak masz rację nie ma gdzie tego trzymać no i koszt przewiezienia tego byłby znaczny.
W sumie adwokatka powiedziała mi, że może to zabrać bo to są rzeczy, które kupił z kasy z darowizny. Kilka miesięcy temu mu to pisałam to odpisal- po rozwodzie. Tylko kiedy ten rozwód?
Myślałam zeby mu napisac, żeby to pozabierał bo co to kurcze?! U mnie przechowywalnia?! Jeszcze auto zostawił drugie, zepsute. Wkurza mnie to!

1 168

Odp: zdradzona, zawiedziona
arcola napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

Juhu kobietki kochane! Wróciłam że spotkania z kumpelkami z liceum i jest git! Temat mojego małżeństwa delikatnie poruszony. Tylko powiedzcie mi dlaczego on nic nie zabrał, poza autem?! Jego dobytek wart kilka tysięcy nadal tu stoi i przypomina mi o nim. O co chodzi?! Aha chyba już pisalam , jak ja go nienawidzę!

Zahit - to dobrze - jak nie będzie płacił alimentów na czas to posprzedajesz mu te graty, a poźniej zawsze możesz powiedzieć, że skoro nie zabierał to myślałaś ze mu nie są potrzebne smile

Nie mogę tego sprzedać bo to kupił za darowiznę. Ponieważ ma ciocię sędzinę to zapewne jest i papier na tą darowiznę. A żeby mu wykazać, że ta kasa faktycznie poszła na te rzeczy, to może lepiej niech tu stoją.

1 169

Odp: zdradzona, zawiedziona
zahir2603 napisał/a:

[
To są ciężkie maszyny itp. Zajmuje to całe pomieszczenie duże.
No tak masz rację nie ma gdzie tego trzymać no i koszt przewiezienia tego byłby znaczny.
W sumie adwokatka powiedziała mi, że może to zabrać bo to są rzeczy, które kupił z kasy z darowizny. Kilka miesięcy temu mu to pisałam to odpisal- po rozwodzie. Tylko kiedy ten rozwód?
Myślałam zeby mu napisac, żeby to pozabierał bo co to kurcze?! U mnie przechowywalnia?! Jeszcze auto zostawił drugie, zepsute. Wkurza mnie to!

Ok to zmienia zupełnie postać rzeczy, w pudła się nie zmieści big_smile
A jak u Was sytuacja z rozwodem?

1 170

Odp: zdradzona, zawiedziona
Olimpia234 napisał/a:
zahir2603 napisał/a:

[
To są ciężkie maszyny itp. Zajmuje to całe pomieszczenie duże.
No tak masz rację nie ma gdzie tego trzymać no i koszt przewiezienia tego byłby znaczny.
W sumie adwokatka powiedziała mi, że może to zabrać bo to są rzeczy, które kupił z kasy z darowizny. Kilka miesięcy temu mu to pisałam to odpisal- po rozwodzie. Tylko kiedy ten rozwód?
Myślałam zeby mu napisac, żeby to pozabierał bo co to kurcze?! U mnie przechowywalnia?! Jeszcze auto zostawił drugie, zepsute. Wkurza mnie to!

Ok to zmienia zupełnie postać rzeczy, w pudła się nie zmieści big_smile
A jak u Was sytuacja z rozwodem?

Pewnie czeka, aż ja to zalatwie. A ja teraz nie mam kasy na to. Mam ważniejsze wydatki.

Posty [ 1 106 do 1 170 z 2 661 ]

Strony Poprzednia 1 … 16 17 18 19 20 … 41 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradzona, zawiedziona

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026