Tak się składa,że mieszkałam w róznych miejscach w świecie i stąd moja opinia o polskiej mentalności.
Gubisz się nieco.Najpierw piszesz,że śmiech na deptaku a potem,że mało Cię obchodzi,że ktoś jest żałosny i że się z tego nie śmiejesz:)
Ja próbowałam tak delikatnie przemycić przesłanie o tym,że człowiek z klasą nie śmieje się z wyglądu ludzi.
A co do tych powiedzonek,pozwól,że zacytuję Jacka Santorskiego-myślę,że na ten temat dysponuje nieco większą wiedzą niż Twoja:
"Gdy ktoś wzbudza naszą aprobatę, to oceniamy go dłużej. Nawet jeśli wywołuje w nas pierwsze wrażenie bardzo dobre, to potem do głosu dochodzi drugie wrażenie. Zwykle po kilku godzinach lub dniach, gdy rozliczamy świeżo poznaną osobę z tego, czy to, co nam prezentuje, jest spójne. Biada jej, jeśli drugie wrażenie nie potwierdzi pierwszego. Powiedziałbym nawet, że nie opłaca się wywrzeć zbyt pozytywnego pierwszego wrażenia, ponieważ ryzykujemy wtedy, że nas zdyskredytuje to drugie wrażenie. Dlaczego? Bo po zaczarowaniu zawsze jest rozczarowanie."



