Cleopatra napisał/a:Ja też Ci kibicuję:-)
Jak się poznaliście i jak Cię podrywał, jeśli to nie tajemnica?
Poznaliśmy się przez portal randkowy (przeznaczeni).
Ja założyłam tam koto kilka miesiecy przed tym jak on do mnie pierwszy raz napisał. W sumie konto założyłam pod wpływem nalegań przyjaciolki. Nie lubie takich miejsc, zle sie tam czuje. Podchodziłam do tego bardzo sceptycznie. Wiekszosc wiadomosci miala podtekst sexualny. Nie bawiły mnie te rozmowy. Zaglądałam tam od czasu do czasu (raz na 2-3 tygodnie) - raczej z nudów bo nawiązałam tam taki sobie kontakt z takim kolesiem. Nie było to jednak podrywanie tylko takie tam rozmowy bo jego wlasnie zostawiła dziewczyna ktora poznał na portalu.
Gdzies tam w miedzyczasie zaczal pisac W. Inaczej niz wszyscy. Bez sedualnych podtekstów, od tak zwyczajnie. Ja mu na poczatku nie odpisywalam. Ale był bardzo uparty - pisal mimo to. Na którąś wiadomosc z kolei odpisalam i tak pisac zaczęliśmy. Początkowo ja nadal mało - logowałam sie raz na 2-3 tygodnie. Potem co raz czesciej. Opowiadał ze jest samotny, ze chce rodziny, duzo pisal o swojej wierze. To co najmocniej mnie ujęli to ze niezwykle duzo pisal o synku swojego przyjaciela, ktory miał wtedy kilka miesiecy. Totalnie mnie to rozwalało jaki jest w nim zakochany, jakie kupuje mu prezenty.
Potem po długich jego naleganiach (po ok 4 miesiącach) dalam mu numer gg i nasze rozmowy przeniosły sie tam. Nadal był miły, uroczy, pisal ze bajka. Ja wtedy przeżywałam ciezkie chwile bo zachorowała i praktycznie umierała moja mama. On nieustannie sie za nia modlił. Pocieszał mnie itd.
Po dwoch miesuacach pisania na tym gg dalam sie przekonać zeby dac mu swoj nr telefonu. Zaczelismy rozmawiac.
Po dwoch miesiącach rozmow i kilku wcześniejszych odrzuconych propozycjach spotkania dalam sie w koncu namowic na randke.
Poszliśmy wtedy do kawiarni, do kina i na kolacje. Były kwiaty.
Tak sie spotykałyśmy na "miescie" pol roku.
Zawsze był podczas tych spotkań niezwykle elegancki, miły, szarmancki. Zawsze były kwiaty. Kolacja w restauracji.
Tak co dwa stednio tygodnie.
Tym chyba mnie poderwał
A potem to nastał czas kiedy zaprosił mnie na wesele i musiałam zanocować u niego.
I zwiazek przeszedł do etapu spotykamy sie u mnie albo u ciebie i nie ma juz tego co było wczesniej czyli randek z prawdziwego zdarzenia.
I jeszcze ujęło mnie w nim to bezustanne mowienie o tym ze chce zonę, dzieci i psa!
Ba!!! On mi sie chyba z tysiac razy oświadczył tylko bez pierścionka i bez dalszego ciagu.
Czesto mowil o mnie moja przyszła żonka. Wybieraliśmy imiona dla dzieci i rasę psa.