Misinx napisał/a:Poseł PiS miał 2.0 promila
Był nawalony kompletnie, a nie lekko po spożyciu. Całe szczęście, że może nie miał przy sobie kluczyków i samochodu, bo skąd wiesz, czy by nie wsiadł
Wiesz co Snake, mnie kompletnie lata Twoja osoba (i vice versa oczywiście). Ty się tutaj uczepiłeś tego tematu Stuhra. Ok, zajebał i na dodatek miał pecha, że się wydało. No cóż. Można oczywiście gdybać, że tak realnie rzecz mówiąc, to on przy takim poziomie spożycia to był tak samo niebezpiecznym kierowcą, jak wielu na trzeźwo. Wypadek, który mu się przydarzył mógłby mieć również na całkowicie trzeźwo i z takim samym skutkiem. Ale to tylko gdybanie. Zasłużył, żeby skopać mu dupsko. Najczęściej jest tak, że do tego kopania wyrywają się jednak ci, którzy sami też kryształowi nie są. Ale mieli więcej szczęścia
Nie, że coś tu sugeruję. Ja mam tylko generalnie czytając Twoje wypowiedzi, nie tylko w tym temacie, wrażenie, że lubisz się kreować na takiego twardziela, cynika co go nic kompletnie nie rusza i że generalnie Ty jesteś najbardziej cwany, a dookoła sami idioci, i kto by się w ogóle tam przejmował. Ale to tylko takie moje przemyślenia po iluś tam latach na forum. Ale jeszcze raz powtarzam, że zawsze jestem pod wrażeniem Twojej fachowej wiedzy, chociaż w sumie nigdy jej nie sprawdzałem
Tak, że nie zaburzaj kompletnie swojego dobrego samopoczucia. Dalej będę Cię czytał 
Coś ci siadło na nos najwyraźniej. Skomentowałem, bo mogę. Od tego jest to forum. Skomentowałem, bo znam problem ze swojego życia i wiem, że łatwo znaleźć się po drugiej stronie ale zazwyczaj trzeba tego jednak mocno chcieć. Opisałem swoje przypadki kiedy spożywałem alkohol i siadałem za kierownicę żeby było jasne, że można tak zrobić jeśli się ma prawie pewność, że była to mała ilość alkoholu, że upłynął odpowiedni czas aby ten alkohol się rozłożył. Choć całkowitą pewność można mieć tylko mając pod ręką dobry alkomat, co polecam. Sam korzystałem z policyjnego, gdy po solidnej, rodzinnej imprezie na drugi dzień musiałem wracać autem. Organicznie czułem, że mogę być jeszcze nawalony więc chodziłem na pobliski komisariat i dmuchałem w alkomat. O dziwo, zazwyczaj miałem zero albo w okolicach, w każdym bądź razie w dozwolonym zakresie. A to wczorajsi stanowią największą grupę kierowców łapanych na podwójnym gazie.
Więc powtarzam, że to się nie przytrafia jak wdepnięcie w psie gówno na trawniku. Zazwyczaj dzieje się tak, bo ktoś ma w dupie innych ludzi, uważa, że co to nie on itp. albo jest po prostu pijakiem i alkoholikiem. A tacy jeżdżą na gazie, bo ogólnie ich życie upływa na ciągłym byciu na gazie. Niektórzy mogą nawet całe życie przejeździć po pijaku i nikogo nie rozjadą, nikt ich nigdy nie złapie w akcji trzeźwy poranek.
Tak było z moim ojcem, jednym z najlepszych kierowców jakich znałem. Zero stłuczek, wypadków, mandatów itd. ale jak wracał samochodem z pracy, to nieraz tak najebany, że jak już zaparkował przed garażem, to nie miał sił wyjść z samochodu i tak spał w aucie aż trochę doszedł do siebie i miał siłę pójść do domu. Rozumiesz, prowadził najebany jak szpak ale równo jak po sznurku, tylko na nogach nie mógł ustać
I nie wytłumaczyłeś, że nie wolno jeździć po pijaku, że kiedyś się doigra, że to, że siamto.... Tacy ludzie wiedzą swoje aż faktycznie dojdzie do jakiejś tragedii, wtedy będą mówić, że zdarzyło się, że to była nieodpowiedzialność, że im przykro i wstyd.
Pan Stuhr może na kolanach na Jasną Górę zasuwać w podzięce, że lekcja jaką odebrał nie kosztowała czyjeś życie.
A że tylu ludzi ma z tego bekę i satysfakcję? No tak bywa, a najczęściej, gdy spotyka to jakiś autorytet moralny, który poczuwa się o pouczania ludzi co jest dobre, a co złe, kto jest głupi, a kto jest mądry, czyje wybory są właściwe, a czyje niewłaściwe. Dlatego też ludzie się z satysfakcją śmieją czy młody Stuhr teraz też ma "tu polew" 