Jesteście wspaniali 
Jak ja się lubię przeglądać w tych Waszych wpisach.
Jak mi one otwierają oczy, jakie są ważne.
Jak bardzo potrzebuję takiego krytycznego zewnętrznego oka,
refleksji i zrozumienia.
Nic mnie nie rani, tylko wciąż coś do mnie dociera.
Malwina69
- siostro w nieszczęściu Ty odczytujesz i rozumiesz moje rozterki,
bo jesteś świeżo po i jeszcze nie oderwałaś się od emocji.
Julkaxx
tak, miałam poukładane życie, taki spokój który cenię nade wszystko
bo nam się układało, dawaliśmy radę mimo problemów.
Nie ma we mnie zgody na rewolucję, nie ma takiej wewnętrznej zgody
Horses
Nasze dzieci są naszym całym światem, nie sądzę żeby mój mąż był zdolny
zostawić je bez zabezpieczenia,
Kocha je bardzo i nigdy nie pozwoliłby ich skrzywdzić.
Ale jakby co zadbam i o nie i o siebie.
Josz
Właśnie to zamierzam zrobić - separacja jest zdecydowanie konieczna:
i od łoża i od stołu.
Dystans i czas to jest to czego w tej chwili potrzebujemy oboje.
O terapii małżeńskiej rozmawialiśmy już przy poprzednim kryzysie
ale nie podjęliśmy tego wysiłku, tego żałuję.
Maniek_z_maniek
Było minęło, wybaczyłam, nauczyłam się z tym żyć, nie robiłam wycieczek w przeszłość.
Ale zaufania takiego do końca nie było i już nigdy nie będzie.
Teraz myślę, że to bezgraniczne zaufanie było z mojej strony objawem jakiejś niedojrzałości
by nie powiedzieć głupoty, taką infantylną postawą dziecięcej ufności, że przy nim nic
mi się złego nigdy nie stanie, że on mnie zawsze obroni i będzie zawsze po mojej stronie,
i nigdy, przenigdy nie zawiedzie - bo to przecież mój mąż.
A to człowiek li tylko i nie ma w nim nic, co by się zepsuć nie mogło...i się psuje.
A ja cóż.. też idealna nie jestem ale staram się być uczciwa, lojalna i jestem wierna
i jak mi Bóg miły potrzeby flirtu i romansu pozamałżeńskiego nie ma we mnie wcale.
Betsy80
nie szukam dowodów, chciałabym poznać prawdę.
Prawdę o tym dlaczego to robił, po co mu ta adrenalina i czemu mnie okłamuje.
Tak jak napisała Josz - mógł przecież postawić sprawę jasno - znudziłaś mi się żono,
nie kocham cię. A on po tym wszystkim co mi parę lat temu obiecywał
śmie prosić o danie mu kolejnej ostatniej szansy.
Ile razy można dawać ostatnią szansę?
Przecież dałam ostatnią,
nie mam więcej,
skąd je brać?
No bo jeśli się kocha to się kocha i nie ma tu miejsca na zakłamane życie.
Chyba, że jest jakiś problem. No to ja bym chciała się dowiedzieć - gdzie on jest.
Jak go znajdę i rozpoznam będę mogła coś z tym zrobić, przynajmniej podjąć próbę jego rozwiązania.
Tymczasem ja nie wiem o co chodzi, nie rozumiem, a mój mąż nie chce lub nie potrafi mi tego wytłumaczyć.
Stąd przypuszczenie, że to chory i uzależniony człowiek albo pozbawiony skrupułów i bezduszny...