netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Banał czyli powtórka z rozrywki

82 odpowiedzi13 312 wyświetleńzałożony przez niemamnie, 01.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Banał czyli powtórka z rozrywki

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

1

Temat: Banał czyli powtórka z rozrywki

Witam Wszystkich.
Zalogowałam się wczoraj ale nie znalazłam siły by cokolwiek napisać.
Dzień był wyczerpujący, obfity w wydarzenia i źle się skończył.
Bez szczegółów będzie trudno ale spróbuję.

Jesteśmy małżeństwem od 13 lat. Mamy dwóch dwunastoletnich synów.
Sześć lat temu przeżyliśmy poważny kryzys małżeński.
Mój mąż urozmaicał sobie życie pisząc do nowopoznanych w sieci kobiet.
Tak naprawdę do dziś nie wiem czy spotykał się z nimi czy były to tylko flirty
przez telefon i w sieci. O wszystkim dowiedziałam się przypadkiem .
Zupełnie zgłupiałam - rozpadł się mój świat.
Kochałam go przecież i ufałam jak sobie samej. Kazałam mu się wyprowadzić.
On błagał o wybaczenie, mówił, że to nic nie znaczące znajomości,
że nie chciał, że kocha tylko mnie, itp,itd...
Spakował się i wyprowadził do rodziców.
Martwiłam się o dzieci - miały wtedy zaledwie 6 lat.
Dzwonił, prosił, pisał, nalegał, przepraszał, kajał się - wybaczyłam.
Po trzech tygodniach wrócił do domu.
Widziałam, że się stara, czułam, że żałuje, chciałam naprawiać związek, oboje chcieliśmy.
Przez tych kilka lat było różnie ale nie sprawdzałam go, nie kontrolowałam,
nie robiłam wyrzutów, nie wracałam do przeszłości.

A wczoraj...byliśmy w krótkiej podróży, rozładował mi się telefon
a potrzebowałam się z kimś pilnie skontaktować, podał mi swój.
Gdy szukałam kontaktu do znajomej osoby trafiłam na te niepokojące smsy:
"Kasiu czemu się nie odzywasz, co się stało?" - sms z 28 IV
"Kasiu co się  dzieje, napisz proszę. Czekam" - z 29 IV.
Zapytałam kto to jest owa Kasia?
Powiedział, ze koleżanka z podstawówki, że spotkali się przypadkiem w sierpniu ubiegłego roku ,
wymienili numerami telefonu, że wysłał jej życzenia na Święta, na imieniny i że od czasu do czasu piszą
do siebie o drobiazgach. Ot koleżanka z dzieciństwa.
Wiem, banał... Ale mnie już się zapaliła czerwona lampka
bo przecież szuka z nią kontaktu, niepokoi się gdy nie ma od niej odpowiedzi przez jeden dzień.
Przecież ja już przez to przechodziłam, przecież w tym telefonie nie znalazłam więcej smsów do niej
(czyżby na bieżąco je kasował, a tych dwóch ostatnich po prostu nie zdążył?)
Podpowiedzcie czy ja fiksuję?
Czy nakręcam się niepotrzebnie?
Czy jego potrzeba szukania bliskości, wrażeń poza małżeństwem jest do zaakceptowania?
Przecież w moim spokojnym choć nie pozbawionym trosk życiu znów się zaczęło trzęsienie ziemi
Proszę o pomoc.
Może czyjeś zdystansowane spojrzenie pomoże mi uspokoić roztrzęsioną rzeczywistość.

2

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

ekhm, było go 6 lat temu nie wpuszczać do domu sad Niestety, raz przekroczył granicę i nie ma oporów, żeby zrobić to znowu, przecież wybaczyłaś i z jego perspektywy nic się nie stało. Tym razem postanowił się lepiej kryć. Ja bym się przyczaiła, bez awantur, w poszukiwaniu dowodów. Naprawdę po wielkiemu cichu. A jeśli naprawdę zrobił to znowu, bo przecież jest cień szansy, że nie łże jak pies, w co niestety wątpię, to szykuj się do rozwodu, no chyba, że masz jakieś korzyści wynikające z przymykania oka i układ Ci odpowiada. Znam takie małżeństwa, wszystko jest dla ludzi.

Przede wszystkim się nie awanturuj i poczekaj, jeśli chcesz go rzucić, jeśli Cię zdradza, to musisz zrobić to na zimno - masz dzieci, rozwód musi być z jego winy wyłącznej etc, etc. Także daruj sobie rzucanie talerzami, wyzwiska i szarpanie Kasi za włosy - wiem, że będziesz miała ochotę rozbić mu wazon na głowie, ale od razu Ci mówię - nie warto. Lepiej drania puścić w skarpetkach, a żeby to zrobić, należy się uspokoić, przyczaić, wynająć detektywa i naprawdę rozprawić się z nim jak z gównem, czyli w rękawiczkach, patykiem i z daleka.

3

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
panibaronowa napisał/a:

ekhm, było go 6 lat temu nie wpuszczać do domu sad Niestety, raz przekroczył granicę i nie ma oporów, żeby zrobić to znowu, przecież wybaczyłaś i z jego perspektywy nic się nie stało. Tym razem postanowił się lepiej kryć. Ja bym się przyczaiła, bez awantur, w poszukiwaniu dowodów. Naprawdę po wielkiemu cichu. A jeśli naprawdę zrobił to znowu, bo przecież jest cień szansy, że nie łże jak pies, w co niestety wątpię, to szykuj się do rozwodu, no chyba, że masz jakieś korzyści wynikające z przymykania oka i układ Ci odpowiada. Znam takie małżeństwa, wszystko jest dla ludzi.

Przede wszystkim się nie awanturuj i poczekaj, jeśli chcesz go rzucić, jeśli Cię zdradza, to musisz zrobić to na zimno - masz dzieci, rozwód musi być z jego winy wyłącznej etc, etc. Także daruj sobie rzucanie talerzami, wyzwiska i szarpanie Kasi za włosy - wiem, że będziesz miała ochotę rozbić mu wazon na głowie, ale od razu Ci mówię - nie warto. Lepiej drania puścić w skarpetkach, a żeby to zrobić, należy się uspokoić, przyczaić, wynająć detektywa i naprawdę rozprawić się z nim jak z gównem, czyli w rękawiczkach, patykiem i z daleka.

panibaronowa czy ty nie masz za bardzo jadu w sobie...
Skąd wiesz, że to nie koleżanka... może i koleżanka...
A z jakiej to racji puścić w skarpetkach...
a może faceci powinni puszczać kobiety bez majtek... za ich występki.... , choćby za brak prania smile

4

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

ekhm, trzeba było. 6 lat temu grzmotnęłam komórką o podłogę. Za bardzo kochałam, by walić go po głowie.
Zrobiłam wielką awanturę, choć  dzieci spały w pokoju obok.

Dzisiejszej nocy spałam w pokoju dzieci.
Odmówiłam zjedzenia przygotowanego przez małżonka śniadania i wypicia z nim porannej kawy.
Wiem, że zachowuję się jak obrażona baronowa ale skoro on zachowuje się jak dzieciak który nabroił to i mi wolno.
Zrobił śniadanie, pozmywał a nawet wziął się za prasowanie .
Mam milczeć dalej czy udawać, że mi przeszło. Od razu mówię, ze udawać to ja za bardzo nie potrafię.
Kasia podobno jest mężatką ale mój mąż nawet nie wie czy ma dzieci.
Planujemy zakup samochodu, miała być współwłasność. Teraz ta opcja odpada, zarejestruję go tylko na siebie.
Teraz myślę trzeźwo i już nie dam sobie zrobić wody z mózgu.
Dziękuję panibaronowo za odpowiedź.
Ten cień szansy, że nie łże jak pies już jest w zaniku.

5

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

paulo 71
Napisz mi jak mężczyzna
Jak myślisz dlaczego mój mąż nic mi o tej koleżance nie wspominał przez tyle miesięcy
a teraz tak łapczywie poszukuje kontaktu i tęskni za nią tak , że dnia wytrzymać nie może?

6 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-05-01 12:29:10)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
paulo71 napisał/a:
panibaronowa napisał/a:

ekhm, było go 6 lat temu nie wpuszczać do domu sad Niestety, raz przekroczył granicę i nie ma oporów, żeby zrobić to znowu, przecież wybaczyłaś i z jego perspektywy nic się nie stało. Tym razem postanowił się lepiej kryć. Ja bym się przyczaiła, bez awantur, w poszukiwaniu dowodów. Naprawdę po wielkiemu cichu. A jeśli naprawdę zrobił to znowu, bo przecież jest cień szansy, że nie łże jak pies, w co niestety wątpię, to szykuj się do rozwodu, no chyba, że masz jakieś korzyści wynikające z przymykania oka i układ Ci odpowiada. Znam takie małżeństwa, wszystko jest dla ludzi.

Przede wszystkim się nie awanturuj i poczekaj, jeśli chcesz go rzucić, jeśli Cię zdradza, to musisz zrobić to na zimno - masz dzieci, rozwód musi być z jego winy wyłącznej etc, etc. Także daruj sobie rzucanie talerzami, wyzwiska i szarpanie Kasi za włosy - wiem, że będziesz miała ochotę rozbić mu wazon na głowie, ale od razu Ci mówię - nie warto. Lepiej drania puścić w skarpetkach, a żeby to zrobić, należy się uspokoić, przyczaić, wynająć detektywa i naprawdę rozprawić się z nim jak z gównem, czyli w rękawiczkach, patykiem i z daleka.

panibaronowa czy ty nie masz za bardzo jadu w sobie...
Skąd wiesz, że to nie koleżanka... może i koleżanka...
A z jakiej to racji puścić w skarpetkach...
a może faceci powinni puszczać kobiety bez majtek... za ich występki.... , choćby za brak prania smile

Ja nie mam dwóch lat i rudych włosów. Nie stosuje się wobec koleżanki takich namolnych technik codziennego smarowania. Pisze się: Kasiu, odezwij się w wolnej chwili.

Niemamnie: zauważam wzmożone poczucie winy. To raz. Dwa, baronowe się nie obrażają, obrażają się służące wink

Oraz jeśli chcesz się boczyć i fochować, to nie łudź się, że coś tym osiągniesz. Jeśli Cię zdradza, a Ty chcesz się z nim z tego powodu rozwieść, natychmiast zmień swoje zachowanie - udawaj, że nic się nie stało, przeproś wręcz za fochy, uśpij jego czujność i zbieraj dowody. Rozwód z orzeczeniem o winie wyłącznej to nie kaszka z mleczkiem, tylko walka NA NOŻE.
Nie spodziewaj się, że jeśli dojdzie do rozwodu, a pewnie prędzej czy później dojdzie, bo kasia się może zrobić roszczeniowa, on będzie się z Tobą obchodził z klasą.

7

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

No niestety pewnym minusem tego forum jest to ze wypowiadają się tu osoby w głównej mierze skrzywdzone przez partnerów. Z jednej strony służą one cennym doświadczeniem i spostrzeżeniami ze swoich związków ale z drugiej maja juz troche skrzywione patrzenie na pewne sprawy i skłonność do generalizowania w pewnych przypadkach. Są ta zdradzona stroną wiec łatwo jest krzyczeć ukamieniowac niewiernych, zero przebaczenia, raz zdradził to juz będzie zdradzał zawsze, rozwód w te pęda a jak nie to jesteś pipa, bo chcesz dac szanse, sprobowac wybaczyć. Najlatwiej ocenić, skreslic, zmierzyć wszystkich jedna miarą, bo przecież my niezdradzajacy to kryształy. Los płata figle i można kiedyś znaleźć się po drugiej stronie barykady. Nie wiem tez do końca czy te rady typu zostaw go, olej, wycyckaj z kasy i weź rozwod to serio taka szczera chęć pomocy czy może jednak odrobina pragnienia ze skoro moje małżeństwo, związek okazało się niewypałem to niech innym tez się nie uda, niech nie probuja nawet zawalczyć o to tylko niech stworza z nami taka loze zgorzknialych szydercow. Nie mowie ze tak jest w tym wypadku ale czytając np. posty pani paronowej mam takie przemyślenie ze te "pomocne porady " należy naprawdę traktować z dużym dystansem bo mogą nam przynieść nieraz więcej szkody niż pożytku. Nie patrzymy i nie postepujmy przez pryzmat patrzenia osób trzecich. One znają tylko naszego nicka i kawałek naszej historii a nie maja monopolu na nieomylność i prawość .
Sorry za offtopic ale trochę mnie porazila zerojedynkowa porada pani baronowej i ziejaca z niej wręcz nienawiść. Pewnie zaraz spadną na mnie gromy ze uczciwość jest zerojdynkowa i wszystkie te madre slogany ze jak ktoś kocha to nigdy nie skrzywdzić a jak skrzywdzi to znak ze na 100% nie kocha (bo przecież nikt nie ma prawa zbladzić okazać skruchy i prosić wybaczenie).

8 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-05-01 12:44:06)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
feniks35 napisał/a:

No niestety pewnym minusem tego forum jest to ze wypowiadają się tu osoby w głównej mierze skrzywdzone przez partnerów. Z jednej strony służą one cennym doświadczeniem i spostrzeżeniami ze swoich związków ale z drugiej maja juz troche skrzywione patrzenie na pewne sprawy i skłonność do generalizowania w pewnych przypadkach. Są ta zdradzona stroną wiec łatwo jest krzyczeć ukamieniowac niewiernych, zero przebaczenia, raz zdradził to juz będzie zdradzał zawsze, rozwód w te pęda a jak nie to jesteś pipa, bo chcesz dac szanse, sprobowac wybaczyć. Najlatwiej ocenić, skreslic, zmierzyć wszystkich jedna miarą, bo przecież my niezdradzajacy to kryształy. Los płata figle i można kiedyś znaleźć się po drugiej stronie barykady. Nie wiem tez do końca czy te rady typu zostaw go, olej, wycyckaj z kasy i weź rozwod to serio taka szczera chęć pomocy czy może jednak odrobina pragnienia ze skoro moje małżeństwo, związek okazało się niewypałem to niech innym tez się nie uda, niech nie probuja nawet zawalczyć o to tylko niech stworza z nami taka loze zgorzknialych szydercow. Nie mowie ze tak jest w tym wypadku ale czytając np. posty pani paronowej mam takie przemyślenie ze te "pomocne porady " należy naprawdę traktować z dużym dystansem bo mogą nam przynieść nieraz więcej szkody niż pożytku. Nie patrzymy i nie postepujmy przez pryzmat patrzenia osób trzecich. One znają tylko naszego nicka i kawałek naszej historii a nie maja monopolu na nieomylność i prawość .
Sorry za offtopic ale trochę mnie porazila zerojedynkowa porada pani baronowej i ziejaca z niej wręcz nienawiść. Pewnie zaraz spadną na mnie gromy ze uczciwość jest zerojdynkowa i wszystkie te madre slogany ze jak ktoś kocha to nigdy nie skrzywdzić a jak skrzywdzi to znak ze na 100% nie kocha (bo przecież nikt nie ma prawa zbladzić okazać skruchy i prosić wybaczenie).

Nie jestem zgorzkniałym szydercą, ani też specjalnie skrzywdzoną osobą - a to forum nie jest od tego, aby oceniać przydatność rad innych osób, tylko od wyrażania zdania osób niezwiązanych emocjonalnie z tematem i patrzących z dystansu na sprawę.
Autorka wyciągnie z tego to, co będzie chciała.

Nie zieje ze mnie żadna nienawiść, zieje ze mnie realizm.  A jak się coś nie podoba, to zapraszam tam.

edit: Niemamnie: jeśli zastosujesz się do moich rad, unikniesz upokorzeń i rozwalcowywania Waszej relacji na oczach dzieci. Jeśli chcesz go rzucić, jeśli zbierzesz dowody na zdradę, to po prostu to zrób. Na zimno. Nie zmienisz wspomnień, nie cofniesz awantur, po co Ci to. Poza tym odwiedziłabym dobrego prawnika. Jeśli Cię zdradził, to znaczy, że Cię nie kocha. I już. A teraz jesteś w dobrej sytuacji do tego, aby się do tego rozwodu zacząć przygotowywać.

Nie zamierzam zaśmiecać Twojego wątku dyskusjami z osobami, którym nie podobają się moje wypowiedzi. Szczerze mi z tego powodu wszystko jedno. Zupełnie nie interesują mnie Wasze, z całym szacunkiem, opinie na ten temat, więc możecie sobie darować, choćby z szacunku do Niemamnie.

9

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Nie bardzo potrafię poruszać się po tym forum.
Może się zdarzyć, że wpiszę odpowiedź w nieodpowiednim miejscu.

Do Paulo71
Czyli mój niepokój jest uzasadniony. Myślisz, że powinnam do Kasi zadzwonić by zweryfikować relację mojego męża?

Do Panibaronowa i do Feniks35
Rozumiem o czym piszecie i mam świadomość , że każda ocena sytuacji jest filtrowana przez życiowe doświadczenia.
Ja też je mam ale nie mam dystansu i nie mam już zaufania do poczynań mojego męża.
Nie chcę się zmienić w węszącą spanielkę ani w zajadłą, rozwścieczoną rotwailerkę.
Chcę zachować swoją godność i nie pozwolę się dłużej oszukiwać.
Uczciwość i wierność przysięgaliśmy sobie wiele lat temu. Prawdopodobnie mój małżonek zapomniał co te słowa znaczą.

10

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Jesli chcesz wiedziec czy tych smsow bylo wiecej, to sprawdz jego billing z tel i porownaj z historia wysylanych smsow w tel. Kazdy wyslany z jego tel sms bedzie widoczny na bilingu z data i godzina, jesli nie ma ich w tel, to znacz, ze na bierzaco je usowa, a o tych dwoch pewnie zapomnial. Jesli tak jest, to nie jest to zwykla kolezanka, bo o takiej powinien Ci sam powiedziec. To samo mozesz zrobic z polaczeniami telefonicznymi, bedziesz miala jasny obraz jak czesto sie z nia kontaktuje.

11

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Do Piotr74

To bardzo cenna wskazówka
Podpowiedz jak mogę zdobyć ten billing?

12

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

na stronie internetowej w dziale eBok albo możesz zamówić, aby papierowy wydruk przychodził z rachunkiem. Oprócz tego w którymś wątku było o keylogerze na kompa - taki słodki programiczek, który zapisze WSZYSTKO, co szanowny małżonek napisze na klawiaturze. Jeśli oczywiście chcesz się w to bawić. To było w "jak odkryliście zdradę" chyba.

13

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
panibaronowa napisał/a:

na stronie internetowej w dziale eBok albo możesz zamówić, aby papierowy wydruk przychodził z rachunkiem. Oprócz tego w którymś wątku było o keylogerze na kompa - taki słodki programiczek, który zapisze WSZYSTKO, co szanowny małżonek napisze na klawiaturze. Jeśli oczywiście chcesz się w to bawić. To było w "jak odkryliście zdradę" chyba.

Dokladnie tak jak napsala Panibaronowa, billing najszybciej zdobedziesz przez internet w ebok-u. Zalezy czy on juz sobie otworzyl do niego dostep, jesli tak, to przyda sie keyloger na kompa, zebys przechwycila haslo do logowania, jesli nie, to zarejestruj jego numer tam sama, do tego bedzie Ci potrzebny jego tel. Zrob to np. Kiedy go zostawi i pojdzie sie kapac, bedziesz miala chwilke czasu. Pozniej juz jego tel. nie bedzie Ci potrzebny, bo nadasz wlasne haslo logowania i bedziesz miala historie jego polaczen i smsow czarno na bialym.

14

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Dzięki.
Zaraz się biorę za szukanie - trochę mi to zajmie czasu
bo nie jestem mocna w tych współczesnych technologiach.

Pozdrawiam i już niemamnie smile

15

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
niemamnie napisał/a:

Nie bardzo potrafię poruszać się po tym forum.
Może się zdarzyć, że wpiszę odpowiedź w nieodpowiednim miejscu.

Do Paulo71
Czyli mój niepokój jest uzasadniony. Myślisz, że powinnam do Kasi zadzwonić by zweryfikować relację mojego męża?

Zawsze jest jakiś nie pokój jeśli znajdziemy zdjęcia, dziwne smsy itp...
Jeżeli mamy nr telefonu możesz zadzwonić i zapytać się czy jest koleżanką ze szkoły, a jeśli tak, to chętnie z nią się spotkaj.

Raczej facet nie szuka kochanki w swoim wieku, a raczej młodszej, atrakcyjniejszej....

Jeżeli straciłaś zaufanie do mężą.... to najlepiej wynajmij detektywa, albo osobę, której mąż nie zna , wystarczy tydzień, góra max dwa, czy spotyka się , całuje, prezenty jakieś, itp... bo tylko rozmowa na kawie, to nie musi być romans...

16 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-01 15:08:11)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Po pierwsze to gdyby nie imię to pomyslałabym, że żona mojego kolegi dorwała się do telefonu wink
Także mam znajomych mężczyzn, z którymi czasami piszę, koledzy z uczelni, z pracy i jak nie odpisuję to własnie takie " dopytująco-ponaglające sms-y dostaję.
Nie mam romansu, flirtu, ot niektórzy koledzy mnie lubią i nie chcą stracić kontaktu.
Moim zdaniem każdy ma prawo do odrobiny prywatności i o ile znajomość nie psuje związku, no to nie ma się czego czepiać.
Jesteśmy wolnymi ludźmi.

Oczywiście takie sms-y moga być zwiastunem jakiegoś flirtu, romansu. Poobserwuj na spokojnie, ale nie wpadaj w panikę.
Rozumiem, że się denerwujesz tym epizodem przed lat. Tylko, czy to były wtedy flirty, czy tez takie o sobie pisanie.
Niektórzy mężczyźni lubią nie nawet poflirtować z koleżankami, ale jakos swoją osobą je zainteresować. Może chcą się czuć ważni
dla tej kobiety, może to kwestia wypalenia, niezrozumienia w związku.....
Tak ja my sobie tutaj piszemy na forum tak oni piszą maile i sms-y.
Spotkałam się z czymś takim.
Ponadto sama czasami piszę z kimś o problemach w pracy, bo bardziej mnie zrozumie niż mąż, który jest z innej branży.
A w okresie siątecznym, gdzie składamy sobie życzenia to także zazwyczaj jest pytanie, co słychać i wymiana smsów , maili może dłużej trwać.
Nie wpadaj w panikę, jesli mąż jest OK dla Ciebie to obserwuj. Nie zawsze jest to flirt, ale może nim być.

17

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Ja też dorzucę coś ze swojego doświadczenia. Niestety, nie stanę w obronie tego pana. Zauważyłam (a obserwowałam dużo przypadków bo mnie to interesowało), że mężczyźni uzależniają się od takich rzeczy. Pisanie i flirtowanie ich wciąga, podnieca. A od tego już niedaleko do spotkania i zdrady. W sumie dalszy przebieg takiej historii zależy od kobiety. Bo on poleci jak w dym gdy ona na to pozwoli. No bo co komu może zaszkodzić niezobowiązujący, jednorazowy seksik?
Ponadto, jak nawiązał kontakt z koleżanka ze szkoły to dlaczego o tym nie wspomniał? Większość by od razu pierwszego dnia powiedziała - wyobraź sobie spotkałem dziś Kaśkę z podstawówki.
Mnie życie nauczyło jednego - ludzie wcale się tak nie zmieniają jakbyśmy chcieli. Jakbym miała obstawiać to on jej nie spotkał w realu tylko w sieci. A jakbyś przez te lata sprawdzała jego komputer to wg mnie tez byś się zdziwiła. Facet uzależniony od flirtów w sieci może się przyczaić, przeczekać, na chwilę spróbować z tym walczyć. Ale nie rezygnuje zupełnie.
W każdym razie sprawdzenie billingu to dobry pomysł. Coś tam zawsze się dowiesz.

18

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Zgadzam się z Araquelle w temacie flirtów. Niektórzy faceci są od nich uzależnieni.
Myślę jednak, że zamiast już tworzyć czarne scenariusze to autorka na spokojnie powinna to z męzem omówić,
trochę poobserwować.
Oprócz flirtów jest też koleżenstwo  i jeśli takie kontakty odbywają się co parę tygodni
i polegają ot na pytaniu, odpowiedzi, co słychać i wymianie kilku maili , czy sms-ów w tym temacie .....
to moim zdaniem nie ma się czego czepiać.
Nie widzę w tym nic złego, o ile intencja jest dobra i  nie wpływa to xle na związek.
Jednak jesli koleżanka lub kolega stają się codziennymi powiernikami i tym samym codziennymi "uczestnikami " naszego życia ....
to jest to sygnał, że coś jest nie tak i wtedy jest problem.

19

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
horses napisał/a:

Zgadzam się z Araquelle w temacie flirtów. Niektórzy faceci są od nich uzależnieni.
Myślę jednak, że zamiast już tworzyć czarne scenariusze to autorka na spokojnie powinna to z męzem omówić,
trochę poobserwować.
Oprócz flirtów jest też koleżenstwo  i jeśli takie kontakty odbywają się co parę tygodni
i polegają ot na pytaniu, odpowiedzi, co słychać i wymianie kilku maili , czy sms-ów w tym temacie .....
to moim zdaniem nie ma się czego czepiać.
Nie widzę w tym nic złego, o ile intencja jest dobra i  nie wpływa to xle na związek.
Jednak jesli koleżanka lub kolega stają się codziennymi powiernikami i tym samym codziennymi "uczestnikami " naszego życia ....
to jest to sygnał, że coś jest nie tak i wtedy jest problem.

A co jest zlego w kontakcie codziennym z osoba znana od x lat. Codziennie kazdy z nas ma taki kontakt z ludzmi z pracy, zwiazanymi z nasza praca.
Dopoki taki kontakt jest jawny dla drugiej strony, to nie uwazam aby byl jakims zagrozeniem.
W sytuacji autorki podstawowy blad jej meza, to zatajenie kontaktu z dawna  znajoma. To jest w pewnym sensie wyznacznik tej relacji. Czysto kolezenska nie bylaby zatajona.
A skoro zrobil z tego tajemnice, to cos wiecej niz czysto przyjacielska relacja.

20 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-02 10:42:34)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
Piotr74 napisał/a:
horses napisał/a:

Zgadzam się z Araquelle w temacie flirtów. Niektórzy faceci są od nich uzależnieni.
Myślę jednak, że zamiast już tworzyć czarne scenariusze to autorka na spokojnie powinna to z męzem omówić,
trochę poobserwować.
Oprócz flirtów jest też koleżenstwo  i jeśli takie kontakty odbywają się co parę tygodni
i polegają ot na pytaniu, odpowiedzi, co słychać i wymianie kilku maili , czy sms-ów w tym temacie .....
to moim zdaniem nie ma się czego czepiać.
Nie widzę w tym nic złego, o ile intencja jest dobra i  nie wpływa to xle na związek.
Jednak jesli koleżanka lub kolega stają się codziennymi powiernikami i tym samym codziennymi "uczestnikami " naszego życia ....
to jest to sygnał, że coś jest nie tak i wtedy jest problem.

A co jest zlego w kontakcie codziennym z osoba znana od x lat. Codziennie kazdy z nas ma taki kontakt z ludzmi z pracy, zwiazanymi z nasza praca.
Dopoki taki kontakt jest jawny dla drugiej strony, to nie uwazam aby byl jakims zagrozeniem.
W sytuacji autorki podstawowy blad jej meza, to zatajenie kontaktu z dawna  znajoma. To jest w pewnym sensie wyznacznik tej relacji. Czysto kolezenska nie bylaby zatajona.
A skoro zrobil z tego tajemnice, to cos wiecej niz czysto przyjacielska relacja.

Mógł zrobic tajemnicę , bo żona jest bardzo zazdrosna, ale równie dobrze mógł zrobić tajemnicę, bo flirtuje.
Tego nie wiem.
Ja nie robię tajemnicy, ze np odpowiadam na maila, ale nie mówię męzowi o czym piszę, jeśli druga osoba - kolega lub koleżanka
np zwierza mi się z problemów. Jestem dyskretna.
Masz rację z niektórymi osobami mamy codziennie kontakt w pracy, ale jest to kontakt konieczny. Mi jednak chodzi o sytuację,
kiedy codzienny kontakt z koleżanką jest swoistym rytuałem i polega na codziennym pisaniu, co się w zyciu wydarzyło, o swoich troskach, zmartwieniach. Co jakis czas  to OK , ale nie codziennie !
Co jakiś czas, z ciekawości z zainteresowania co slychać, lub gdy akurat ma się np problem i z tą osobą chce się porozmawiać,
ale nie codziennie. Rytuałem to powinna być rozmowa z partnerem, a nie z koleżanką.
Dla mnie to jest zbyt bliskie wpuszczenie trzeciej osoby w swoje życie i życie swojej rodziny, a to rzadko dobrze się kończy.
Troje w związku to za dużo , także w związku emocjonalnym. Ponadto to przecież rani współmałżonka - taki bliski ciągły kontakt z kimś innym.


Takie mam zdanie smile

21 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-05-02 11:02:53)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
horses napisał/a:
Piotr74 napisał/a:
horses napisał/a:

Zgadzam się z Araquelle w temacie flirtów. Niektórzy faceci są od nich uzależnieni.
Myślę jednak, że zamiast już tworzyć czarne scenariusze to autorka na spokojnie powinna to z męzem omówić,
trochę poobserwować.
Oprócz flirtów jest też koleżenstwo  i jeśli takie kontakty odbywają się co parę tygodni
i polegają ot na pytaniu, odpowiedzi, co słychać i wymianie kilku maili , czy sms-ów w tym temacie .....
to moim zdaniem nie ma się czego czepiać.
Nie widzę w tym nic złego, o ile intencja jest dobra i  nie wpływa to xle na związek.
Jednak jesli koleżanka lub kolega stają się codziennymi powiernikami i tym samym codziennymi "uczestnikami " naszego życia ....
to jest to sygnał, że coś jest nie tak i wtedy jest problem.

A co jest zlego w kontakcie codziennym z osoba znana od x lat. Codziennie kazdy z nas ma taki kontakt z ludzmi z pracy, zwiazanymi z nasza praca.
Dopoki taki kontakt jest jawny dla drugiej strony, to nie uwazam aby byl jakims zagrozeniem.
W sytuacji autorki podstawowy blad jej meza, to zatajenie kontaktu z dawna  znajoma. To jest w pewnym sensie wyznacznik tej relacji. Czysto kolezenska nie bylaby zatajona.
A skoro zrobil z tego tajemnice, to cos wiecej niz czysto przyjacielska relacja.

Mógł zrobic tajemnicę , bo żona jest bardzo zazdrosna, ale równie dobrze mógł zrobić tajemnicę, bo flirtuje.
Tego nie wiem.
Ja nie robię tajemnicy, ze np odpowiadam na maila, ale nie mówię męzowi o czym piszę, jeśli druga osoba - kolega lub koleżanka
np zwierza mi się z problemów. Jestem dyskretna.
Masz rację z niektórymi osobami mamy codziennie kontakt w pracy, ale jest to kontakt konieczny. Mi jednak chodzi o sytuację,
kiedy codzienny kontakt z koleżanką jest swoistym rytuałem i polega na codziennym pisaniu, co się w zyciu wydarzyło, o swoich troskach, zmartwieniach. Co jakis czas  to OK , ale nie codziennie !
Co jakiś czas, z ciekawości z zainteresowania co slychać, lub gdy akurat ma się np problem i z tą osobą chce się porozmawiać,
ale nie codziennie. Rytuałem to powinna być rozmowa z partnerem, a nie z koleżanką.
Dla mnie to jest zbyt bliskie wpuszczenie trzeciej osoby w swoje życie i życie swojej rodziny, a to rzadko dobrze się kończy.
Troje w związku to za dużo , także w związku emocjonalnym. Ponadto to przecież rani współmałżonka - taki bliski ciągły kontakt z kimś innym.


Takie mam zdanie smile

W pełni się zgadzam z tą opinią.
Dla mnie też nie jest takie oczywiste, że sytuacja w ktorej mamy niemalze codzienny kontakt z kolezanką sprzed lat jest czymś zupełnie normalnym. Piotr będzie twierdził że jest bo sam taki kontakt utrzymywał. W jego sytuacji pieprzu dodawało to ze była to jego ex... Gdyby moj mąz odnowił znajomośc z byłą to poprosiłabym o jej zerwanie bo jednak dla żony jest to lub moze byc niekomfortowa sytuacja. Tyle że mój mąz by takiego kontaktu nie odnawiał (chyba że o czymś nie wiem ;-)) bo wiedziałby, że to troche nie na miejscu względem mojej osoby nawet jesli kontakt z kolezanką miałby być jawny.
Niby oczywiste jest ze nawet zyjac w związku mamy prawo do swej "prywatnej przestrzeni". Tylko czy tak samo oczywistym i fajnym byłoby dla Piotra lub męża autorki postu gdyby ich panie do swojej przestrzeni zaprosiły kolegów sprzed lat i np. umawiały się z nimi na wieczorne wyjscia lub co wieczór nawet otwarcie pisywały z nimi o swych problemach i sprawach zamiast dzielic je z mezem?? Pewnie juz niekoniecznie ;-)

22

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
feniks35 napisał/a:
horses napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

A co jest zlego w kontakcie codziennym z osoba znana od x lat. Codziennie kazdy z nas ma taki kontakt z ludzmi z pracy, zwiazanymi z nasza praca.
Dopoki taki kontakt jest jawny dla drugiej strony, to nie uwazam aby byl jakims zagrozeniem.
W sytuacji autorki podstawowy blad jej meza, to zatajenie kontaktu z dawna  znajoma. To jest w pewnym sensie wyznacznik tej relacji. Czysto kolezenska nie bylaby zatajona.
A skoro zrobil z tego tajemnice, to cos wiecej niz czysto przyjacielska relacja.

Mógł zrobic tajemnicę , bo żona jest bardzo zazdrosna, ale równie dobrze mógł zrobić tajemnicę, bo flirtuje.
Tego nie wiem.
Ja nie robię tajemnicy, ze np odpowiadam na maila, ale nie mówię męzowi o czym piszę, jeśli druga osoba - kolega lub koleżanka
np zwierza mi się z problemów. Jestem dyskretna.
Masz rację z niektórymi osobami mamy codziennie kontakt w pracy, ale jest to kontakt konieczny. Mi jednak chodzi o sytuację,
kiedy codzienny kontakt z koleżanką jest swoistym rytuałem i polega na codziennym pisaniu, co się w zyciu wydarzyło, o swoich troskach, zmartwieniach. Co jakis czas  to OK , ale nie codziennie !
Co jakiś czas, z ciekawości z zainteresowania co slychać, lub gdy akurat ma się np problem i z tą osobą chce się porozmawiać,
ale nie codziennie. Rytuałem to powinna być rozmowa z partnerem, a nie z koleżanką.
Dla mnie to jest zbyt bliskie wpuszczenie trzeciej osoby w swoje życie i życie swojej rodziny, a to rzadko dobrze się kończy.
Troje w związku to za dużo , także w związku emocjonalnym. Ponadto to przecież rani współmałżonka - taki bliski ciągły kontakt z kimś innym.


Takie mam zdanie smile

W pełni się zgadzam z tą opinią.
Dla mnie też nie jest takie oczywiste, że sytuacja w ktorej mamy niemalze codzienny kontakt z kolezanką sprzed lat jest czymś zupełnie normalnym. Piotr będzie twierdził że jest bo sam taki kontakt utrzymywał. W jego sytuacji pieprzu dodawało to ze była to jego ex... Gdyby moj mąz odnowił znajomośc z byłą to poprosiłabym o jej zerwanie bo jednak dla żony jest to lub moze byc niekomfortowa sytuacja. Tyle że mój mąz by takiego kontaktu nie odnawiał (chyba że o czymś nie wiem ;-)) bo wiedziałby, że to troche nie na miejscu względem mojej osoby nawet jesli kontakt z kolezanką miałby być jawny.
Niby oczywiste jest ze nawet zyjac w związku mamy prawo do swej "prywatnej przestrzeni". Tylko czy tak samo oczywistym i fajnym byłoby dla Piotra lub męża autorki postu gdyby ich panie do swojej przestrzeni zaprosiły kolegów sprzed lat i np. umawiały się z nimi na wieczorne wyjscia lub co wieczór nawet otwarcie pisywały z nimi o swych problemach i sprawach zamiast dzielic je z mezem?? Pewnie juz niekoniecznie ;-)

I wlasnie w tym jest sedno sprawy. Jesli partner wie o takim kontakcie i jasno przedstwia swoje argumenty aby takowego kontaktu zaniechac, to jest to zrozumiale, i tylko czlowiek zapatrzony sam w siebiebie tego nie zrobi.
Ale to musza byc konkretne argumenty, nie na zasadzie ,, nie bo nie".
W sytuacji która opisuje autorka, nie bylo szczerosci nawet na tym podstawowym poziomie.

23

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
Piotr74 napisał/a:
feniks35 napisał/a:
horses napisał/a:

Mógł zrobic tajemnicę , bo żona jest bardzo zazdrosna, ale równie dobrze mógł zrobić tajemnicę, bo flirtuje.
Tego nie wiem.
Ja nie robię tajemnicy, ze np odpowiadam na maila, ale nie mówię męzowi o czym piszę, jeśli druga osoba - kolega lub koleżanka
np zwierza mi się z problemów. Jestem dyskretna.
Masz rację z niektórymi osobami mamy codziennie kontakt w pracy, ale jest to kontakt konieczny. Mi jednak chodzi o sytuację,
kiedy codzienny kontakt z koleżanką jest swoistym rytuałem i polega na codziennym pisaniu, co się w zyciu wydarzyło, o swoich troskach, zmartwieniach. Co jakis czas  to OK , ale nie codziennie !
Co jakiś czas, z ciekawości z zainteresowania co slychać, lub gdy akurat ma się np problem i z tą osobą chce się porozmawiać,
ale nie codziennie. Rytuałem to powinna być rozmowa z partnerem, a nie z koleżanką.
Dla mnie to jest zbyt bliskie wpuszczenie trzeciej osoby w swoje życie i życie swojej rodziny, a to rzadko dobrze się kończy.
Troje w związku to za dużo , także w związku emocjonalnym. Ponadto to przecież rani współmałżonka - taki bliski ciągły kontakt z kimś innym.


Takie mam zdanie smile

W pełni się zgadzam z tą opinią.
Dla mnie też nie jest takie oczywiste, że sytuacja w ktorej mamy niemalze codzienny kontakt z kolezanką sprzed lat jest czymś zupełnie normalnym. Piotr będzie twierdził że jest bo sam taki kontakt utrzymywał. W jego sytuacji pieprzu dodawało to ze była to jego ex... Gdyby moj mąz odnowił znajomośc z byłą to poprosiłabym o jej zerwanie bo jednak dla żony jest to lub moze byc niekomfortowa sytuacja. Tyle że mój mąz by takiego kontaktu nie odnawiał (chyba że o czymś nie wiem ;-)) bo wiedziałby, że to troche nie na miejscu względem mojej osoby nawet jesli kontakt z kolezanką miałby być jawny.
Niby oczywiste jest ze nawet zyjac w związku mamy prawo do swej "prywatnej przestrzeni". Tylko czy tak samo oczywistym i fajnym byłoby dla Piotra lub męża autorki postu gdyby ich panie do swojej przestrzeni zaprosiły kolegów sprzed lat i np. umawiały się z nimi na wieczorne wyjscia lub co wieczór nawet otwarcie pisywały z nimi o swych problemach i sprawach zamiast dzielic je z mezem?? Pewnie juz niekoniecznie ;-)

I wlasnie w tym jest sedno sprawy. Jesli partner wie o takim kontakcie i jasno przedstwia swoje argumenty aby takowego kontaktu zaniechac, to jest to zrozumiale, i tylko czlowiek zapatrzony sam w siebiebie tego nie zrobi.
Ale to musza byc konkretne argumenty, nie na zasadzie ,, nie bo nie".
W sytuacji która opisuje autorka, nie bylo szczerosci nawet na tym podstawowym poziomie.

Oj Piotr Piotr ...rozbawiłes mnie big_smile Żona musi "uargumentować" czemu nie zyczy sobie codziennego kontaktu meża z byłą dziewczyną lub kolezaneczką. Skoro tak to widzisz to nie dziw się chłopie że twoje małzenstwo jest w rozpadzie. Przyłozyliscie do tego rękę oboje z małżonką.

24

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Mamy inne zdanie.
Dla mnie jawność byłaby drugorzędną sprawą, bo sama się nie spowiadam z każdego kontaktu.
Jakąs tam niezależność zachowałam smile
Ponadto niektórzy ludzie są także chorobliwie zazdrośni i zaborczy.
Ale fakt, że z kimś innym , codziennie, o naszych sprawach również..... tego bym nie zaakceptowała
Także źle czułabym się jako codzienna powierniczka cudzego męża.
Nie odtraciłabym tego człowieka, jesli miałby rzeczywiscie problem, w którym moge pomóć,
ale jednak, gdyby kontakty miały cechy codziennego rytuału, to powiedziałabym :
przede wszystkim powinieneś o tym porozmawiać z zoną smile
Złoty środek, jak we wszystkim
A co do tematu wątku to moim zdaniem spokój, rozmowa  no i trochę poobserwować.

25 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-05-02 12:07:37)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
horses napisał/a:

Mamy inne zdanie.
Dla mnie jawność byłaby drugorzędną sprawą, bo sama się nie spowiadam z każdego kontaktu.
Jakąs tam niezależność zachowałam smile
Ponadto niektórzy ludzie są także chorobliwie zazdrośni i zaborczy.
Ale fakt, że z kimś innym , codziennie, o naszych sprawach również..... tego bym nie zaakceptowała
Także źle czułabym się jako codzienna powierniczka cudzego męża.
Nie odtraciłabym tego człowieka, jesli miałby rzeczywiscie problem, w którym moge pomóć,
ale jednak, gdyby kontakty miały cechy codziennego rytuału, to powiedziałabym :
przede wszystkim powinieneś o tym porozmawiać z zoną smile
Złoty środek, jak we wszystkim
A co do tematu wątku to moim zdaniem spokój, rozmowa  no i trochę poobserwować.

Nie zrozumialysmy sie.
Ja rowniez mam znajomych plci meskiej a maz znajome tyle ze to nie sa nasi prywatni znajomi na wylacznosc a juz na pewno nie potajemne znajomosci. Maz zna mojego dobrego kolege ja znam jego kolezanki i czasem bywamy na wspolnych wypadach. Ale po pierwsze nie ma w tym gronie naszych ex bo sorry to juz dla mnie lekkie przegiecie a po drugie nie musze codziennie wisiec na tel czy komunikatorze z kolega bo pierwszoplanowa osoba do rozmow o wszystkim to jest moj maz. Nie uwazam ze przez to jestesmy chorobliwie zazdrosni...tylko raczej normalni

26

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Ja bym się temu dokładnie przyjrzał. Jeśli to tylko koleżanka to czemu się nie przyznał. Najgorzej to dowiedzieć się samemu albo od osób 3-cich.

27

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Witam ponownie.
Trochę się rozjaśniło w temacie ale niestety wszystko wskazuje na to, że coś się kluło.

Po pierwsze billingi (przeogromne dzięki za wskazanie mi tego sposobu) - sprawdziłam połączenia z Kasią do miesiąca wstecz.
I cóż, było tego niemało - codziennie a niekiedy nawet 5-6 razy w ciągu dnia (przerwa, gdy miałam urlop oraz w soboty i niedziele).
Poza tym kontaktował się z nią zaraz po wyjściu z pracy i zanim ja wróciłam do domu, chyba że miał popołudniową zmianę to się zdarzało że w godzinach przedpołudniowych było kilka kontaktów. Co istotne były to tylko sms-owe wiadomości, nie rozmowy telefoniczne.
Nie napisałam o tym wcześniej a to ważne - Kasia w połowie kwietnia podała mu swój adres mailowy - wiadomość  z tym adresem znalazłam w wiadomościach odebranych w telefonie. Podejrzewam, że mąż ma jeszcze jakąś drugą skrzynkę pocztową bo na tej do której mam dostęp nie ma od niej żadnych wiadomości ani nawet jej adresu.

Po drugie zadzwoniłam do Kasi wczoraj (a w zasadzie już dzisiaj bo było po północy) i po prostu ją zapytałam jakiego typu relacja łączy ją z moim mężem. Wspomniałam przy okazji o jego przygodach sprzed kilku lat i wyjaśniłam, że tak intensywna korespondencja z moim mężem wzbudza mój niepokój między innymi ze względu na tamto doświadczenie. Po prostu obawiam się, że znów zaczyna romansowanie. Niestety Kasia nic mi nie przybliżyła, oświadczyła jedynie, że powinnam tą sytuację wyjaśnić z moim mężem a ona nie chce się w nasze sprawy wtrącać. Świadkiem tej rozmowy był mój mąż bo oczywiście jak przejrzałam te billingi to mnie jednak szlak jaśnisty trafił i mężowi wypaliłam co o nim i jego relacji z koleżanką myślę. Ja nie umiem knuć, ukrywać, czaić się, spiskować, lubię jasne czytelne sytuacje i uważam, że tylko w ten sposób można zachować spokój i jasność umysłu.

Araquelle myślę, że tak właśnie jest - mój mąż jest uzależniony od takiej formy rozrywki. Tak  jak alkoholik. Jest w stanie powstrzymać się na jakiś czas od kontaktów z kobietami ale za jakiś czas to wróci. Potrzeba jest tak silna, że nie jest w stanie nad nią zapanować.

Horses tej sytuacji z mężem nie da się omówić. Najpierw kręci i wciska mi, że to były kilkakrotne nic nie znaczące kontakty a jak mu tymi billingami strzeliłam po oczach -  wali się w piersi i błaga o wybaczenie ale na pytanie po co to robił nie umie mi odpowiedzieć.
Dzisiaj byłam cały dzień poza domem. Pisał do mnie ckliwe smsy, że jestem jedyna i najukochańsza i że życia sobie beze mnie nie wyobraża  określając siebie jednocześnie " dupek" , "cymbał"," idiota", "cham".

Ja zaś, (nadal obrażona baronowa albo sprzątaczka jak ktoś woli:) poinformowałam męża , że zamierzam złożyć pozew o rozwód.
I wiecie co - przeraził się, on kurczę naprawdę ma problem, to chory człowiek.
Chodzi po domu jak zbity pies i żebrze o chwilę uwagi. Aż mi go normalnie szkoda, jak tak patrzę na tą jego zbolałą, przygarbioną sylwetkę.

Horses ja także uważam podobnie jak ty i myślę, że większość tu piszących i rozsądnie myślących osób, że rytuałem powinna być rozmowa z małżonką , nie z koleżanką spotkaną po latach.
Dlatego się dziwię tejże koleżance, że nie przerwała tego już dawno i nie wyprosiła mojego męża ze swojego życia, nawet jeśli było to życie tylko wirtualne. Chyba, że jej też coś ta relacja dawała, różne ludzie mają potrzeby , ze mną w każdym bądź razie na ten temat rozmawiać nie chciała.


Feniks 35 i  o to samo zapytałam mojego męża. Czy smsy podobnej treści jak te dwa odkryte przeze mnie w jego poczcie, np." Mareczku czemu nie piszesz co się stało?" albo "Darku napisz, proszę czekam" nie wywołałyby u niego podobnego jak moje , dociekliwego wiercenia dziury w brzuchu co się za tymi wiadomościami kryje.

Myślę, że nie jestem chorobliwie zazdrosna , raczej wyczulona na takie chachmęcenie. Zresztą na pytanie dlaczego wykasował wszystkie smsy od Kasi poza tymi dwoma odpowiedział mi dość konkretnie - wiedziałem, że nie będzie ci się to podobało, że tego nie zaakceptujesz.
I ma rację, nie podoba mi się to i mówię o tym jasno i konkretnie. Nie trzymałam go na sznurku, nie śledziłam i nie ograniczałam mu kontaktów z nikim.

I czemu tu się przyglądać ? Myślę, że mój mąż nie traktuje tego co ma jako jakąś wartość. To co odległe, nieznane jest dla niego bardziej nęcące i ciekawsze. A takie tam : rodzina, żona ta sama od trzynastu lat, mieszkanie które dostaliśmy od moich rodziców przy niewielkim naszym wkładzie to są dla niego nic niewarte, zwykłe, stare rzeczy - nudne i oczywiste. Choć myślę, że po haśle "rozwód" dostrzegł wartość przynajmniej niektórych z w/w.

28 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-02 22:49:34)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

niemamnie,
współczuję. Smutne, ze ma taką potrzebę, że w ten sposób pompuje sobie ego.
Niekoniecznie flirt, czy ot taka paplanina musi prowadzić do romansu, ale i tak to jest bardzo
przykre dla żony. To może być rodzaj uzaleznienia i nie ma pewności jak to się skończy.
Dobrze, ze zadzwoniłaś. Być może ona sama chciała to zakonczyć smile i stąd te ponaglające sms-y .
Teraz pewnie czeka Ciebie " miesiąc miodowy "... moze uda Ci się coś mu przetłumaczyć.
Będzie Cię błagał, nosił na rekach.... ten typ człowieka tak ma.
Zadbaj także o siebie i swoją przyszłość.
Powodzenia kochana !

Feniks 35,
brak jawności oznacza dla mnie, że nie mówię: dzisiaj dostałam maila od .... lub sms-a od.....
oraz, że jesli ktos prosi mnie o dyskrecję nie mówię, o czym jest rozmowa nawet mężowi.

29 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-05-02 23:04:21)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
horses napisał/a:

niemamnie,
współczuję. Smutne, ze ma taką potrzebę, że w ten sposób pompuje sobie ego.
Niekoniecznie flirt, czy ot taka paplanina musi prowadzić do romansu, ale i tak to jest bardzo
przykre dla żony. To może być rodzaj uzaleznienia i nie ma pewności jak to się skończy.
Dobrze, ze zadzwoniłaś. Być może ona sama chciała to zakonczyć smile i stąd te ponaglające sms-y .
Teraz pewnie czeka Ciebie " miesiąc miodowy "... moze uda Ci się coś mu przetłumaczyć.
Będzie Cię błagał, nosił na rekach.... ten typ człowieka tak ma.
Zadbaj także o siebie i swoją przyszłość.
Powodzenia kochana !

Feniks 35,
brak jawności oznacza dla mnie, że nie mówię: dzisiaj dostałam maila od .... lub sms-a od.....
oraz, że jesli ktos prosi mnie o dyskrecję nie mówię, o czym jest rozmowa nawet mężowi.

No nie o tym zdaje się była mowa bo i ja nie jestem nawiedzona i nie cytuje mężowi rozmów z innymi ludźmi. Nie tlumacz mi prosze takich oczywistych oczywistosci bo mleko spod nosa wytarlam juz dawno i staz malzenski mam kilkunastoletni podobnie jak autorka postu. Chodziło o posiadanie znajomości o których nie wie partner a to juz znaczaca różnica.

30 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-02 23:33:52)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
feniks35 napisał/a:
horses napisał/a:

niemamnie,
współczuję. Smutne, ze ma taką potrzebę, że w ten sposób pompuje sobie ego.
Niekoniecznie flirt, czy ot taka paplanina musi prowadzić do romansu, ale i tak to jest bardzo
przykre dla żony. To może być rodzaj uzaleznienia i nie ma pewności jak to się skończy.
Dobrze, ze zadzwoniłaś. Być może ona sama chciała to zakonczyć smile i stąd te ponaglające sms-y .
Teraz pewnie czeka Ciebie " miesiąc miodowy "... moze uda Ci się coś mu przetłumaczyć.
Będzie Cię błagał, nosił na rekach.... ten typ człowieka tak ma.
Zadbaj także o siebie i swoją przyszłość.
Powodzenia kochana !

Feniks 35,
brak jawności oznacza dla mnie, że nie mówię: dzisiaj dostałam maila od .... lub sms-a od.....
oraz, że jesli ktos prosi mnie o dyskrecję nie mówię, o czym jest rozmowa nawet mężowi.

No nie o tym zdaje się była mowa bo i ja nie jestem nawiedzona i nie cytuje mężowi rozmów z innymi ludźmi. Nie tlumacz mi prosze takich oczywistych oczywistosci bo mleko spod nosa wytarlam juz dawno i staz malzenski mam kilkunastoletni podobnie jak autorka postu. Chodziło o posiadanie znajomości o których nie wie partner a to juz znaczaca różnica.

Tylko, że kiedy pisałam o tej niejawnosci to jeszcze nie było wiadomo jaki charakter ma ta znajomość.
Przeciez mogło to byc zaledwie parę smsów od koleżanki.
Jednak sprawa sie wyjasniła i wyjasnił sie powód  właśnie tej niejawności, a to juz odbieram negatywnie.
To było ukrywane, bo to było złe.

31

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
horses napisał/a:
feniks35 napisał/a:
horses napisał/a:

niemamnie,
współczuję. Smutne, ze ma taką potrzebę, że w ten sposób pompuje sobie ego.
Niekoniecznie flirt, czy ot taka paplanina musi prowadzić do romansu, ale i tak to jest bardzo
przykre dla żony. To może być rodzaj uzaleznienia i nie ma pewności jak to się skończy.
Dobrze, ze zadzwoniłaś. Być może ona sama chciała to zakonczyć smile i stąd te ponaglające sms-y .
Teraz pewnie czeka Ciebie " miesiąc miodowy "... moze uda Ci się coś mu przetłumaczyć.
Będzie Cię błagał, nosił na rekach.... ten typ człowieka tak ma.
Zadbaj także o siebie i swoją przyszłość.
Powodzenia kochana !

Feniks 35,
brak jawności oznacza dla mnie, że nie mówię: dzisiaj dostałam maila od .... lub sms-a od.....
oraz, że jesli ktos prosi mnie o dyskrecję nie mówię, o czym jest rozmowa nawet mężowi.

No nie o tym zdaje się była mowa bo i ja nie jestem nawiedzona i nie cytuje mężowi rozmów z innymi ludźmi. Nie tlumacz mi prosze takich oczywistych oczywistosci bo mleko spod nosa wytarlam juz dawno i staz malzenski mam kilkunastoletni podobnie jak autorka postu. Chodziło o posiadanie znajomości o których nie wie partner a to juz znaczaca różnica.

Tylko, że kiedy pisałam o tej niejawnosci to jeszcze nie było wiadomo jaki charakter ma ta znajomość.
Przeciez mogło to byc zaledwie parę smsów od koleżanki.
Jednak sprawa sie wyjasniła i wyjasnił sie powód  właśnie tej niejawności, a to juz odbieram negatywnie.
To było ukrywane, bo to było złe.

Hehe ciekawie to pojmujesz. Dla mnie każda znajomość ukrywana przed partnerem jest zła z założenia bez wzgledu na to czy to były 2 smsy czy 50. A dlaczego? Ano dlatego ze ukrywamy cos gdy kierują nami nie do końca czyste intencje lub gdy dopuszczamy w głowie możliwość ze z czasem relacja może nabrać rumiencow. Gdyby intencje męża autorki były czyste to od poczatku gralby fair i jawnie powiedział słuchaj kochanie spotkałem koleżankę sprzed lat i czasem sobie popiszemy. Nie ma tu miejsca na tłumaczenie ze może nie chciał jej denerwowac czy martwić bo niby czym miałby skoro to bylaby tyyylko kolezanka. A zasłanianie się zachowaniem niezależności w związku czytaj nawiązywanie potajemnych znajomosci pachnie tylko i wyłącznie szukaniem wrazen,.

32

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Dla mnie każda ukrywana przed partnerem znajomość typu "nasza słodka tajemnica, nasz mały flircik" jest zła i nie ma znaczenia ile tych smsów, maili, spotkań było.

Tylko, że dla mnie są jeszcze inne znajomości typu koleżeństwo, czy inne relacje oparte na zrozumieniu i zyczliwości..........
To wtedy takze jesli ktos taki np  zwierza się z problemów w pracy lub ze zdrowiem powinnam opowiedziec o tym partnerowi?
A jeśli partner tej osoby nie zna,a nawet nie wie o jej istnieniu bo np nie było okazji do poznania, czy też  nie było chęci aby się poznać
to tez jest cos złego?
Dla mnie nie. No takie mam zdanie.
Tym bardziej, ze takie kontakty są zazwyczaj nieregularne, sporadyczne i wynikają z potrzeby chwili,
a nie są codziennym, cotygodniowym , czy nawet comiesięcznym rytuałem.

Dlatego napisałam, że brak jawności dla mnie nie jest decydujący, ale charakter znajomości.
Niestety w przypadku męża autorki to był flirt, szkoda.

33

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

horsers napisała, że teraz ten człowiek będzie chodził i skamlał o szansę oraz bił się w klatę, że liczy się tylko zona i takie tam i że ten typ tak właśnie ma- ja zgadzam się całkowicie z opinią horsers, bo rzeczywiście tacy faceci tak właśnie postępują w ekstremalnej sytuacji. O jakimś honorowym zachowaniu się z ich strony należy zapomnieć. To tzw. fałszywi przyjaciele- należy zdawać sobie z tego sprawę, bo chwila zagapienia się, potem w przyszłości znowu zaprocentuje jakimś kolejnym gównem. Nie ma innej mozliwości.
Niemamnie, ja odnoszę wrażenie, że Ty jesteś na tyle mądrą kobietą, że, tym razem, nie dasz sobie zrobić sieczki z mózgu.

34

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Nawet jak zwierza Ci się koleżanka czy kolega z pracy z problemów o których nie możesz powiedzieć partnerowi bo prosi o dyskrecje, ale wiesz, że dla męża sms-owanie o problemie może wydawać się podejrzanie, bo "co ona co chwila tak klika w tym telefonie", to wypada po prostu powiedzieć "słuchaj kochanie, taka osoba z pracy ma problem związany z pracą/szefem/ czymkolwiek/ i pisze do mnie, bo kiedyś dałam jej dobrą radę".
W przypadku autorki mąż wlaśnie nawet nic nie nadmienił o znajomości i to się prawdopodobnie nie zmieni. Chciał adrenaliny, to ją sobie zafundował w postaci rozpadającej się rodziny i myślenia, co dalej z nim będzie?

35

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
duszyczka napisał/a:

Nawet jak zwierza Ci się koleżanka czy kolega z pracy z problemów o których nie możesz powiedzieć partnerowi bo prosi o dyskrecje, ale wiesz, że dla męża sms-owanie o problemie może wydawać się podejrzanie, bo "co ona co chwila tak klika w tym telefonie", to wypada po prostu powiedzieć "słuchaj kochanie, taka osoba z pracy ma problem związany z pracą/szefem/ czymkolwiek/ i pisze do mnie, bo kiedyś dałam jej dobrą radę".
W przypadku autorki mąż wlaśnie nawet nic nie nadmienił o znajomości i to się prawdopodobnie nie zmieni. Chciał adrenaliny, to ją sobie zafundował w postaci rozpadającej się rodziny i myślenia, co dalej z nim będzie?

Dokladnie:) probuje to samo przekazac horses. Nie chodzi o to by mowic parterowi o czym rozmawiamy i z czego nam sie zwierza kolega czy kolezanka tylko o tym ze ktos taki istnieje i mamy z nim kontakt. Czemu to ukrywac skoro gramy fair?? Normalny partner  to zrozumie i doceni nasza szczerosc  i w druga strone normalny partner moze stracic do nas zaufanie gdy dowie sie wkoncu przypadkiem o  naszej sekretnej znajomosci i moze nie zrozumiec czemu "skoro tylko pocieszamy kolege czy kolezanke" to w tajemnicy przed nim.

36

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Witam
Tak chciałabym Wam napisać : jestem krok do przodu.
Tymczasem mam zlasowany umysł i znów jakaś gęba z krzywego zwierciadła przygląda mi się pukając się w czoło.
Mam zamęt w głowie.

Rano zadzwoniła do mnie Kasia. Doszła do wniosku, że należą mi się wyjaśnienia.
Mówiła o tym jak się spotkali, jak wymienili ze sobą telefony - grzecznościowo, zupełnie nie zobowiązująco,
i nie sądziła, że sprawa przybierze taki obrót, o tym, że mój mąż pisał do niej coraz częściej
i niektóre z tych sms były dosyć śmiałe .
Mówiła, że czuła się z tym niekomfortowo i w końcu przestała na nie odpisywać.
Ale bardzo mnie przepraszała za to co się wydarzyło i mówiła, że naprawdę nie chciała zaszkodzić .
To raz.

A dwa... Zadzwonił do mnie także Kasi mąż, niedawno z godzinę temu. Zupełnie zlekceważył moje niepokoje
"że też się pani chciało to liczyć, a co w tym złego, że ktoś sobie z kimś popisze albo nawet spotka się na kawie". 
Co więcej stwierdził, że gdybym ja z kimś pisała to pewnie też bym się mężowi nie przyznała,  itp.,itd... czyli zwariowałam
i czepiam się nie wiadomo o co. A w ogóle to zestresowałam mu żonę tym nocnym telefonem, jakby się Bóg wie co stało... taaaaak.
No facet miał do mnie pretensję, choć na koniec życzył mi wszystkiego najlepszego i powiedział, że przecież się wszystko i tym razem ułoży.
Ma kobieta szczęście i fajnego męża - pomyślałam.

No to powiedzcie sami, może ja rzeczywiście jestem jakaś przewrażliwiona i mam źle pod czapą, że oczekuję od męża uczciwości,
lojalności? Może faktycznie nakręcam się zamiast machnąć ręką i przytulić i wyściskać go powinnam?




















i

37

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

niemamnie - uważam, że popełniłaś dwa błędy; pierwszy to ten, że zadzwoniłaś do tej kobiety. Jakiej odpowiedzi się spodziewałaś? To było prawie pewne, że ona tak właśnie odpowie. Jest oczywiste, że tak intensywna korespondencja z żonatym kolegą może budzić podejrzenia, pani też nie jest bez winy, są jakieś granice niewinnej znajomości. No i  jaką masz pewność, że zadzwonił do Ciebie jej mąż?
Drugi błąd to ten, że niepotrzebnie straszysz go rozwodem. Jak się mówi A, to wypadałoby powiedzieć B, a przecież na tym etapie rozwoju sytuacji z pewnością nie myślisz poważnie o rozwodzie. Niespełnione groźby nie mają żadnej mocy.
Chyba lepiej zrobiłabyś żądając od niego np. rozdzielności majątkowej (o ile jest dla Ciebie opłacalna), ewentualnie przepisania części majątku na dzieci, żeby je zabezpieczyć w razie, gdyby mężowi pewnego dnia odwidziało się małżeństwo. Na ewentualny rozwód masz jeszcze czas.
Różnie można tłumaczyć jego "hobby" -"To co odległe, nieznane jest dla niego bardziej nęcące i ciekawsze" gorzej, gdy to "odległe" stanie się bliskie. Kto szuka, w końcu znajdzie.
Współczuję Ci sytuacji w jakiej się znalazłaś. Rozegraj to mądrze, choć co to za mąż...

38 Ostatnio edytowany przez paulo71 (2015-05-04 07:26:35)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
josz napisał/a:

niemamnie - uważam, że popełniłaś dwa błędy; pierwszy to ten, że zadzwoniłaś do tej kobiety. Jakiej odpowiedzi się spodziewałaś? To było prawie pewne, że ona tak właśnie odpowie. Jest oczywiste, że tak intensywna korespondencja z żonatym kolegą może budzić podejrzenia, pani też nie jest bez winy, są jakieś granice niewinnej znajomości. No i  jaką masz pewność, że zadzwonił do Ciebie jej mąż?
Drugi błąd to ten, że niepotrzebnie straszysz go rozwodem. Jak się mówi A, to wypadałoby powiedzieć B, a przecież na tym etapie rozwoju sytuacji z pewnością nie myślisz poważnie o rozwodzie. Niespełnione groźby nie mają żadnej mocy.
Chyba lepiej zrobiłabyś żądając od niego np. rozdzielności majątkowej (o ile jest dla Ciebie opłacalna), ewentualnie przepisania części majątku na dzieci, żeby je zabezpieczyć w razie, gdyby mężowi pewnego dnia odwidziało się małżeństwo. Na ewentualny rozwód masz jeszcze czas.
Różnie można tłumaczyć jego "hobby" -"To co odległe, nieznane jest dla niego bardziej nęcące i ciekawsze" gorzej, gdy to "odległe" stanie się bliskie. Kto szuka, w końcu znajdzie.
Współczuję Ci sytuacji w jakiej się znalazłaś. Rozegraj to mądrze, choć co to za mąż...

Nie popepełniła błędu, nie mniej Kasia się zmieszała. Czy dzwonił mąż.... trudno powiedzieć.
Wyskoczyła z rozwodem.... w emocjach czasem człowiek palnie coś a dobrze nie przemyśłi. Zrobiła by źle, jeśli złożyła by pozew nie mając konketnych dowodów na zdradę...
A ty Josz masz jakieś zaburzenie w tym kierunku... czyżbyś była taka materialistka i na dodatek tak pokrzywdzona, jedzie od ciebie jadem....
Facet jeśli ma majątek, to nie musi nic przepisywać na dzieci, to po pierwsze, po drugie rozdzielność majątkowa, więc musiałby podzielić albo ona się z nim....
NIe nakłaniaj autorki do pochopnej decyzji , gdzie może poźniej żałować.
Jeśli będzie przekonana, iż mąż ją zdradza, to podejmie odpowiednią decyzję.

39 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-04 08:06:38)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Niemamnie,
wersja Kasi jest prawdopodobna, byc może mąż chciał sobie poflirtować lub dostał jakiejs głupawki,
może jej także to zainteresowanie do pewnego momentu się podobało, ale jak zrobiło się za często
i za gorąco to chciała to przerwać. Myślę, że to mozliwe.
Telefon od męża wydaje mi się nieprawdopodobny.
Wiem, że to dla Ciebie przykra i niepokojąca sytuacja. Musicie to jakos rozwiązać,

Feniks,
mamy inne zdanie. Nie spowiadam się z kazdego kontaktu i nie wymagam też tego od partnera.
Nie muszę wszystkiego wiedzieć. Jakąs własną przestrzen mamy.
Liczę na to, że sam wie, co dla niego jest wazne i tego nie zaprzepasci.
Inaczej musiałabym np
denerwować się podczas każdej jego delegacji, czy kolacji słuzbowej.
U mnie to się sprawdza, Ty masz inny sposób. Rozumiem to i nie mam zamiaru Ciebie przekonywać,
że moje spojrzenie jest tym właściwym,bo u Ciebie może sprawdza się inne podejście do tych spraw.

40

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

A ja uważam, że ta znajomość nie była taka tylko koleżeńska. Byłam w swoim życiu wielokrotnie w podobnych sytuacjach, raz zdarzyło mi się nawet być w roli tej drugiej ( z czego nie jestem dumna). Z moich doświadczeń wynika, że w taki sposób jak odpowiedziała Kasia podczas pierwszej rozmowy odpowiadają osoby związane z naszym partnerem. Nie chcą nic psuć z jednej strony więc odsyłaja do rozmów z mężem a z drugiej strony nie narażają się "kochankowi".
W telefon męża Kasi średnio wierzę, choć wszystko zależy od tego jak taki mąż jest latwowierny i jak bardzo chce jej wierzyć.

Martwi mnie trochę Twoje podejście, że mąż ma problem, że jest chory,. To jest usprawiedliwianie go, umniejszanie jego winy. Nie rob tego, bo zaraz się okaże, że biedny żuczek się pogubił i trzeba go ratować.
Postawmy sprawę jasno. Jest dorosły, robi co chce i wie co jest dobre a co złe, więc musi liczyć się z konsekwencjami.
Niestety to, że facet raz przyjęty po wyskoku nie przestaje z reguły lecz bardziej się kryje jest prawdą w większości przypadków. Choć oczywiście generalizować nie można.

41

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
paulo71 napisał/a:

A ty Josz masz jakieś zaburzenie w tym kierunku... czyżbyś była taka materialistka i na dodatek tak pokrzywdzona, jedzie od ciebie jadem....
Facet jeśli ma majątek, to nie musi nic przepisywać na dzieci, to po pierwsze, po drugie rozdzielność majątkowa, więc musiałby podzielić albo ona się z nim....

Panowie często reagują nerwowo, gdy żona próbuje zabezpieczyć materialną stronę rodziny w razie rozwodu. Jak widać nie jesteś wyjątkiem.
Oczywiście zdarza się niejednokrotnie, że żona ma równie wysokie, a nawet wyższe dochody od męża, jednak najczęściej po rozwodzie sytuacja materialna kobiety i jej dzieci znacznie się pogarsza.
Nie zionę jadem, podobnie jak wiele kobiet tutaj radzę; zabezpiecz dzieci i siebie w razie gdyby mąż nie dotrwał w wierności do grobowej deski.

42

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
niemamnie napisał/a:

Witam ponownie.
Trochę się rozjaśniło w temacie ale niestety wszystko wskazuje na to, że coś się kluło.

Po pierwsze billingi (przeogromne dzięki za wskazanie mi tego sposobu) - sprawdziłam połączenia z Kasią do miesiąca wstecz.
I cóż, było tego niemało - codziennie a niekiedy nawet 5-6 razy w ciągu dnia (przerwa, gdy miałam urlop oraz w soboty i niedziele).
Poza tym kontaktował się z nią zaraz po wyjściu z pracy i zanim ja wróciłam do domu, chyba że miał popołudniową zmianę to się zdarzało że w godzinach przedpołudniowych było kilka kontaktów. Co istotne były to tylko sms-owe wiadomości, nie rozmowy telefoniczne.
Nie napisałam o tym wcześniej a to ważne - Kasia w połowie kwietnia podała mu swój adres mailowy - wiadomość  z tym adresem znalazłam w wiadomościach odebranych w telefonie. Podejrzewam, że mąż ma jeszcze jakąś drugą skrzynkę pocztową bo na tej do której mam dostęp nie ma od niej żadnych wiadomości ani nawet jej adresu.

Po drugie zadzwoniłam do Kasi wczoraj (a w zasadzie już dzisiaj bo było po północy) i po prostu ją zapytałam jakiego typu relacja łączy ją z moim mężem. Wspomniałam przy okazji o jego przygodach sprzed kilku lat i wyjaśniłam, że tak intensywna korespondencja z moim mężem wzbudza mój niepokój między innymi ze względu na tamto doświadczenie. Po prostu obawiam się, że znów zaczyna romansowanie. Niestety Kasia nic mi nie przybliżyła, oświadczyła jedynie, że powinnam tą sytuację wyjaśnić z moim mężem a ona nie chce się w nasze sprawy wtrącać. Świadkiem tej rozmowy był mój mąż bo oczywiście jak przejrzałam te billingi to mnie jednak szlak jaśnisty trafił i mężowi wypaliłam co o nim i jego relacji z koleżanką myślę. Ja nie umiem knuć, ukrywać, czaić się, spiskować, lubię jasne czytelne sytuacje i uważam, że tylko w ten sposób można zachować spokój i jasność umysłu.

Araquelle myślę, że tak właśnie jest - mój mąż jest uzależniony od takiej formy rozrywki. Tak  jak alkoholik. Jest w stanie powstrzymać się na jakiś czas od kontaktów z kobietami ale za jakiś czas to wróci. Potrzeba jest tak silna, że nie jest w stanie nad nią zapanować.

Horses tej sytuacji z mężem nie da się omówić. Najpierw kręci i wciska mi, że to były kilkakrotne nic nie znaczące kontakty a jak mu tymi billingami strzeliłam po oczach -  wali się w piersi i błaga o wybaczenie ale na pytanie po co to robił nie umie mi odpowiedzieć.
Dzisiaj byłam cały dzień poza domem. Pisał do mnie ckliwe smsy, że jestem jedyna i najukochańsza i że życia sobie beze mnie nie wyobraża  określając siebie jednocześnie " dupek" , "cymbał"," idiota", "cham".

Ja zaś, (nadal obrażona baronowa albo sprzątaczka jak ktoś woli:) poinformowałam męża , że zamierzam złożyć pozew o rozwód.
I wiecie co - przeraził się, on kurczę naprawdę ma problem, to chory człowiek.
Chodzi po domu jak zbity pies i żebrze o chwilę uwagi. Aż mi go normalnie szkoda, jak tak patrzę na tą jego zbolałą, przygarbioną sylwetkę.

Horses ja także uważam podobnie jak ty i myślę, że większość tu piszących i rozsądnie myślących osób, że rytuałem powinna być rozmowa z małżonką , nie z koleżanką spotkaną po latach.
Dlatego się dziwię tejże koleżance, że nie przerwała tego już dawno i nie wyprosiła mojego męża ze swojego życia, nawet jeśli było to życie tylko wirtualne. Chyba, że jej też coś ta relacja dawała, różne ludzie mają potrzeby , ze mną w każdym bądź razie na ten temat rozmawiać nie chciała.


Feniks 35 i  o to samo zapytałam mojego męża. Czy smsy podobnej treści jak te dwa odkryte przeze mnie w jego poczcie, np." Mareczku czemu nie piszesz co się stało?" albo "Darku napisz, proszę czekam" nie wywołałyby u niego podobnego jak moje , dociekliwego wiercenia dziury w brzuchu co się za tymi wiadomościami kryje.

Myślę, że nie jestem chorobliwie zazdrosna , raczej wyczulona na takie chachmęcenie. Zresztą na pytanie dlaczego wykasował wszystkie smsy od Kasi poza tymi dwoma odpowiedział mi dość konkretnie - wiedziałem, że nie będzie ci się to podobało, że tego nie zaakceptujesz.
I ma rację, nie podoba mi się to i mówię o tym jasno i konkretnie. Nie trzymałam go na sznurku, nie śledziłam i nie ograniczałam mu kontaktów z nikim.

I czemu tu się przyglądać ? Myślę, że mój mąż nie traktuje tego co ma jako jakąś wartość. To co odległe, nieznane jest dla niego bardziej nęcące i ciekawsze. A takie tam : rodzina, żona ta sama od trzynastu lat, mieszkanie które dostaliśmy od moich rodziców przy niewielkim naszym wkładzie to są dla niego nic niewarte, zwykłe, stare rzeczy - nudne i oczywiste. Choć myślę, że po haśle "rozwód" dostrzegł wartość przynajmniej niektórych z w/w.

Kobieto .. podałabym Ci rękę gdyby to było możliwe bo dokładnie miesiąc temu przeszłam to co Ty.. identycznie.. sprawdziłam bilingi, przyjęłam jego mizerne tłumaczenia i zadzwoniłam do koleżanki. Koleżanka okazała się miłą i sympatyczną dziewczyną.. że tak powiem przypadłyśmy sobie do gustu.. gdyby nie to, co naprawdę myślę poszłabym z nią drinka. Ale w sumie okazała się ok. Ja mam dość odnawiania kontaktów, mam dość zawierania kontaktów.. mam dość w ogóle jego osoby. Po przysięgach, zapewnieniach i ogromnych kajaniach się mąż obiecał,że nigdy już nie będzie z nia miał kontaktu. Ok. I po miesiącu wysyła do niej niewinny sms.. akurat wiem to od niej a potem sprawdziłam. Był to dzień jej pierwszej rozprawy sądowej. Chciał spytać jak jej poszło. I NIBY KURKA WODNA NIC WIELKIEGO.. oczywiście,że nic .. ale w normalnym związku a nie w takich realiach jakie on mi zafundował. Najłatwiej jest powiedzieć żona wariatka przesadza.. ale to takie płytkie spojrzenie..

Niemamnie.. powiem Ci tak.. obawiam się,że skończył się Twój spokój... teraz już wszystkie Twoje zmysły będą wyczulone na każdy drobiazg.. bardzo długo.. a może już na zawsze..

43 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-05-04 12:29:00)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
niemamnie napisał/a:

Rano zadzwoniła do mnie Kasia. Doszła do wniosku, że należą mi się wyjaśnienia.
Mówiła o tym jak się spotkali, jak wymienili ze sobą telefony - grzecznościowo, zupełnie nie zobowiązująco,
i nie sądziła, że sprawa przybierze taki obrót, o tym, że mój mąż pisał do niej coraz częściej
i niektóre z tych sms były dosyć śmiałe .
Mówiła, że czuła się z tym niekomfortowo i w końcu przestała na nie odpisywać.
Ale bardzo mnie przepraszała za to co się wydarzyło i mówiła, że naprawdę nie chciała zaszkodzić .
To raz.

Spotkali sie w sierpniu , czyli korespondencja trwa ok. 8mc. Z bilingu juz wiesz ze nie był to sporadyczny kontakt a regularny. Do tego jeszcze meile - treści i częstotliwości  nie znasz. Kasia zasugerowała ze" SMS były śmiałe " co znaczy ze Twój  mąż flirtował czy ona odwzajemniała ???   . Gdyby jej to nie odpowiadało oznajmiła by mu wprost ze taka relacja jej nie odpowiada.



niemamnie napisał/a:

A dwa... Zadzwonił do mnie także Kasi mąż, niedawno z godzinę temu. Zupełnie zlekceważył moje niepokoje
"że też się pani chciało to liczyć, a co w tym złego, że ktoś sobie z kimś popisze albo nawet spotka się na kawie". 
Co więcej stwierdził, że gdybym ja z kimś pisała to pewnie też bym się mężowi nie przyznała,  itp.,itd... czyli zwariowałam
i czepiam się nie wiadomo o co. A w ogóle to zestresowałam mu żonę tym nocnym telefonem, jakby się Bóg wie co stało... taaaaak.
No facet miał do mnie pretensję, choć na koniec  życzył mi wszystkiego najlepszego i powiedział, że przecież się wszystko i tym razem ułoży.

Tez nie wierze ze zadzwonił do Ciebie jej mąż. Kasia w obawie że możesz również zadzwonić do jej męża uprzedziła Cie podkładając kolegę ( jako męża ) aby załagodzić waszą sytuacje.  Gdyby jej mąż wiedział o 8mc mc. korespondencji i pikantnych SMS do jego żony sadze ze zadzwonił by do Twojego męża a nie do Ciebie tłumacząc Kasie i  życzyć Ci wszystkiego najlepszego .


niemamnie napisał/a:

Powiedział, ze koleżanka z podstawówki, że spotkali się przypadkiem w sierpniu ubiegłego roku ,
wymienili numerami telefonu, że wysłał jej życzenia na Święta, na imieniny i że od czasu do czasu piszą
do siebie o drobiazgach. Ot koleżanka z dzieciństwa.

Zważając na jego przeszłość i  byłaby to czysta relacja to porostu powiedziałby Ci " słuchaj spotkałem koleżankę z podstawówki"  a nie ukrywał tego  przez tyle miesięcy.

44

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Jako, że to mój pierwszy post na forum - witam wszystkich.
Niestety niedawno miałem w swoim życiu sytuację podobną do autorki wątku i nauczyła mnie ona jednego - "Nigdy nie ufaj osobie, która coś ukrywała". Może i Twój mąż mówi prawdę, ale gdyby prawda była inna mówił by to samo. A telefon od męża Kasi jest dla mnie bardzo podejrzany i wygląda na ciekawy "teatrzyk".
Wbrew pozorom jesteś w dość dobrej sytuacji, bo mąż pisał smsy, a nie dzwonił. Smsy po usunięciu przeważnie można znaleźć w wolnej pamięci telefonu. Istnieje duża szansa na ich odzyskanie, szczególnie jeżeli telefon Twojego męża to smartfon na androidzie. Niestety, żeby odzyskać smsy jest potrzebny około 4 godzinny dostęp do jego telefonu. Jeżeli masz taką możliwość i jesteś zainteresowana ich odzyskaniem odezwij się na priv, opiszę Tobie co potrzebujesz.
Oczywiście nie odzyskasz 100% korespondencji, ale część na pewno, co da Tobie większy pogląd na prawdomówność męża.
Jeżeli nie masz szans na 4-godzinny dostęp do jego telefonu zawsze możesz postawić warunek, odzyskujemy smsy albo ... .
Pozdrawiam i życzę powodzenia w poszukiwaniu prawdy.

45

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Prawda jest najważniejsza . Prawda i zaufanie.

46

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
Malwina69 napisał/a:

Prawda jest najważniejsza . Prawda i zaufanie.

Dokładnie i autorka ma prawo ta prawdę poznać, a mąż obowiązek ją ujawnić.

47

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
horses napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Prawda jest najważniejsza . Prawda i zaufanie.

Dokładnie i autorka ma prawo ta prawdę poznać, a mąż obowiązek ją ujawnić.

Żona ma prawo znać prawdę. Niestety mąż nic nie musi ujawniać. Fakty są takie, że to nie leży w jego interesie. Dla niego korzystniej jest wypierać sie wszystkiego i nawet jak zostanie złapany na gorącym uczynku udawać, że to nie jego ręka. A nawet jak zamacha mu dowodami przed nosem, to usłyszy, że to przez nią, bo zbyt mało czulosci, zainteresowania itp.
Teraz będzie kalkulowal czy powiedzenie prawdy przyniesie mu wiecej korzyści czy szkód i zrobi wszystko, żeby ratować własny tyłek.
W takich sytuacjach wersje zdarzeń jest w stanie zmieniać o 180 st. Tak mu się grunt pali pod nogami.

48

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Oj dziewczyno, jakie Kasie, jakie do niej dzwonienie, jaki jej mąż... Trzeba było tak jak panibaronowa ci radziła, po cichu, konsekwentnie zbierać dowody, obserwować męża, aby finalnie, na podstawie zebranych danych i informacji, podjąć konkretną decyzję (która wcale nie musi oznaczać rozwodu). A teraz żyjesz w jeszcze większym zakłamaniu i chaosie, łudzisz się że jakaś Kasia powiedziała ci prawdę i jeszcze jakiś facet zadzwonił, a ty bierzesz go za jego męża. Dziewczyno.. Odłóż emocje i rusz głową. Bądź mądrzejsza od wszystkich i zacznij bacznie i czynnie przypatrywać się sprawą. Wiesz, że do męża nie masz zaufania... Nie tłumacz go też - nikt mu spluwy do gardła nie przystawiał i nie kazał martwić się o "kwiatuszka"  mailowo/telefonicznie/smsowo.

49 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-04 14:21:28)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
introspection napisał/a:
horses napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Prawda jest najważniejsza . Prawda i zaufanie.

Dokładnie i autorka ma prawo ta prawdę poznać, a mąż obowiązek ją ujawnić.

Żona ma prawo znać prawdę. Niestety mąż nic nie musi ujawniać. Fakty są takie, że to nie leży w jego interesie. Dla niego korzystniej jest wypierać sie wszystkiego i nawet jak zostanie złapany na gorącym uczynku udawać, że to nie jego ręka. A nawet jak zamacha mu dowodami przed nosem, to usłyszy, że to przez nią, bo zbyt mało czulosci, zainteresowania itp.
Teraz będzie kalkulowal czy powiedzenie prawdy przyniesie mu wiecej korzyści czy szkód i zrobi wszystko, żeby ratować własny tyłek.
W takich sytuacjach wersje zdarzeń jest w stanie zmieniać o 180 st. Tak mu się grunt pali pod nogami.

W sumie masz rację. Pisałam tak trochę idealistycznie wink
Każdy się broni jak może, taka prawda.
Nie rozumiem jednego po co Kasia dzwoniła do autorki, mąż Kasi to może kolega męża,
ale po co Kasia dzwoniła to nie wiem.

50

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
lifrinat napisał/a:

Oj dziewczyno, jakie Kasie, jakie do niej dzwonienie, jaki jej mąż... Trzeba było tak jak panibaronowa ci radziła, po cichu, konsekwentnie zbierać dowody, obserwować męża, aby finalnie, na podstawie zebranych danych i informacji, podjąć konkretną decyzję (która wcale nie musi oznaczać rozwodu). A teraz żyjesz w jeszcze większym zakłamaniu i chaosie, łudzisz się że jakaś Kasia powiedziała ci prawdę i jeszcze jakiś facet zadzwonił, a ty bierzesz go za jego męża. Dziewczyno.. Odłóż emocje i rusz głową. Bądź mądrzejsza od wszystkich i zacznij bacznie i czynnie przypatrywać się sprawą. Wiesz, że do męża nie masz zaufania... Nie tłumacz go też - nikt mu spluwy do gardła nie przystawiał i nie kazał martwić się o "kwiatuszka"  mailowo/telefonicznie/smsowo.

No widzisz.. i tu jest sedno wszystkich tego tupu sytuacji.. Odłóż emocje... jasne wista wio.. właśnie o te wszystkie pieprzone emocje tu chodzi.. gdyby nie emocje ludzie wychodzili by z głupich związków bez uszczerbku na duszy i ciele..

51 Ostatnio edytowany przez introspection (2015-05-04 15:02:42)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Ja poniekąd rozumiem, bo przy pierwszych romansach mojego ex też dzwoniłam. Miałam jakieś idealistyczne przekonanie, że kobieta kobiecie czegoś takiego nie zrobi, że to może zwykła znajomość a jeśli coś zaskoczyło to rozmowa z żoną ją otrzeźwi i zniechęci do kontynuowania znajomości.

To akt desperacji i rozpaczy z naszej strony.
Tak naprawdę większość z nas ma przekonanie, że zdrady/klamstwa nie wybaczy a jak przychodzi co do czego to zaczynamy naginać nasze zasady, przesuwać granice tolerancji i akceptacji. Dlaczego? Dziś na forum w którymś wątku jedna z dziewczyn napisała, że dlatego wbrew sobie akceptowała to co dotąd było dla niej nieakceptowalne, bo nie pamiętała już zycia bez niego. Strach przed konfrontacją z problemem, niechęć zmian, zaczynania od nowa, bycia samej - przez to zaczynamy przesuwać własne granice .

Gdybym poczytała rady  panibaronowej wcześniej może kilka lat bym zaoszczędziła a tak skupiałam się na wybaczaniu kolejnych zdrad a mój ex czuł się coraz pewniej bo wiedział że i tak mu wybaczę, jedynie jak coś kolejnego znalazłam to na chwilę wzmacniał kamuflaż a zaraz potem jeszcze bardziej w to wchodził.

Może przez to, że miałam wątpliwą przyjemność znalezienia się raz po tej drugiej stronie i wiem jak ten kamuflaż faceta wygląda od kuchni, jestem uczulona na pewne sygnały i zachowania. Zachowanie  męża autorki wpisuje się w szablon  zabezpieczającego tyły zdradzacza/flirciarza.

52

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
josz napisał/a:
paulo71 napisał/a:

A ty Josz masz jakieś zaburzenie w tym kierunku... czyżbyś była taka materialistka i na dodatek tak pokrzywdzona, jedzie od ciebie jadem....
Facet jeśli ma majątek, to nie musi nic przepisywać na dzieci, to po pierwsze, po drugie rozdzielność majątkowa, więc musiałby podzielić albo ona się z nim....

Panowie często reagują nerwowo, gdy żona próbuje zabezpieczyć materialną stronę rodziny w razie rozwodu. Jak widać nie jesteś wyjątkiem.
Oczywiście zdarza się niejednokrotnie, że żona ma równie wysokie, a nawet wyższe dochody od męża, jednak najczęściej po rozwodzie sytuacja materialna kobiety i jej dzieci znacznie się pogarsza.
Nie zionę jadem, podobnie jak wiele kobiet tutaj radzę; zabezpiecz dzieci i siebie w razie gdyby mąż nie dotrwał w wierności do grobowej deski.

Nie, ty tylko jesteś z tych zołzowatych...
Chrzanisz o zabezpieczeniu finansowym...
Jaka rodzina.... często to baby szukają sobie kochanka... i co tu zabezpieczać. Takiej to kopa na rozpęd...
A nie myślałaś, że sytuacja faceta może się pogorszyć!
Widzisz tylko punkt kobiet, jakie one pokrzywdzone i muszą się zabezpieczać... to dla nie których: niech sobie dorobią na trasie...
Właśnie zołzy traktują faceta jak bankomat...
Jak się wyczerpie albo zaczyna być mniej ... to zbędny.. jaki on nie dobry....
Dla przypomnienia, w trakcie rozwodu majątek jest dzielony wyłącznie między małżonkami, dzieci nie mają nic wspólnego do tego...
Jedno z małżonków w którym pozostają dzieci otrzymuje od drugiego alimenty na te dzieci...
Przypominam, iż małżonek jest zobowiązany do takiego samego pokrywania jak ten co płaci alimenty..

53

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Autorko auto kupione na ciebie w małżeństwie bez rozdzielności jest wspólne...

nie powiem nic nowego, zbieraj dowody, ochłoń a jak masz powody to szykuj się do wojny.

54

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
paulo71 napisał/a:
josz napisał/a:
paulo71 napisał/a:

A ty Josz masz jakieś zaburzenie w tym kierunku... czyżbyś była taka materialistka i na dodatek tak pokrzywdzona, jedzie od ciebie jadem....
Facet jeśli ma majątek, to nie musi nic przepisywać na dzieci, to po pierwsze, po drugie rozdzielność majątkowa, więc musiałby podzielić albo ona się z nim....

Panowie często reagują nerwowo, gdy żona próbuje zabezpieczyć materialną stronę rodziny w razie rozwodu. Jak widać nie jesteś wyjątkiem.
Oczywiście zdarza się niejednokrotnie, że żona ma równie wysokie, a nawet wyższe dochody od męża, jednak najczęściej po rozwodzie sytuacja materialna kobiety i jej dzieci znacznie się pogarsza.
Nie zionę jadem, podobnie jak wiele kobiet tutaj radzę; zabezpiecz dzieci i siebie w razie gdyby mąż nie dotrwał w wierności do grobowej deski.

Nie, ty tylko jesteś z tych zołzowatych...
Chrzanisz o zabezpieczeniu finansowym...
Jaka rodzina.... często to baby szukają sobie kochanka... i co tu zabezpieczać. Takiej to kopa na rozpęd...
A nie myślałaś, że sytuacja faceta może się pogorszyć!
Widzisz tylko punkt kobiet, jakie one pokrzywdzone i muszą się zabezpieczać... to dla nie których: niech sobie dorobią na trasie...
Właśnie zołzy traktują faceta jak bankomat...
Jak się wyczerpie albo zaczyna być mniej ... to zbędny.. jaki on nie dobry....
Dla przypomnienia, w trakcie rozwodu majątek jest dzielony wyłącznie między małżonkami, dzieci nie mają nic wspólnego do tego...
Jedno z małżonków w którym pozostają dzieci otrzymuje od drugiego alimenty na te dzieci...
Przypominam, iż małżonek jest zobowiązany do takiego samego pokrywania jak ten co płaci alimenty..

Otrzyj pianę z ust

55

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
josz napisał/a:
paulo71 napisał/a:
josz napisał/a:

Panowie często reagują nerwowo, gdy żona próbuje zabezpieczyć materialną stronę rodziny w razie rozwodu. Jak widać nie jesteś wyjątkiem.
Oczywiście zdarza się niejednokrotnie, że żona ma równie wysokie, a nawet wyższe dochody od męża, jednak najczęściej po rozwodzie sytuacja materialna kobiety i jej dzieci znacznie się pogarsza.
Nie zionę jadem, podobnie jak wiele kobiet tutaj radzę; zabezpiecz dzieci i siebie w razie gdyby mąż nie dotrwał w wierności do grobowej deski.

Nie, ty tylko jesteś z tych zołzowatych...
Chrzanisz o zabezpieczeniu finansowym...
Jaka rodzina.... często to baby szukają sobie kochanka... i co tu zabezpieczać. Takiej to kopa na rozpęd...
A nie myślałaś, że sytuacja faceta może się pogorszyć!
Widzisz tylko punkt kobiet, jakie one pokrzywdzone i muszą się zabezpieczać... to dla nie których: niech sobie dorobią na trasie...
Właśnie zołzy traktują faceta jak bankomat...
Jak się wyczerpie albo zaczyna być mniej ... to zbędny.. jaki on nie dobry....
Dla przypomnienia, w trakcie rozwodu majątek jest dzielony wyłącznie między małżonkami, dzieci nie mają nic wspólnego do tego...
Jedno z małżonków w którym pozostają dzieci otrzymuje od drugiego alimenty na te dzieci...
Przypominam, iż małżonek jest zobowiązany do takiego samego pokrywania jak ten co płaci alimenty..

Otrzyj pianę z ust

Sama sobie otrzyj piankę bo aż kipi z ciebie....
Autorka ma inny problem a ty namawiasz odręki na sprawy majątkowe... jak byłoby to najważniejsze...
No cóż, zołzy nie da się zmienić, trzeba je omijać z daleka.

56 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-04 17:18:35)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
paulo71 napisał/a:
josz napisał/a:
paulo71 napisał/a:

Nie, ty tylko jesteś z tych zołzowatych...
Chrzanisz o zabezpieczeniu finansowym...
Jaka rodzina.... często to baby szukają sobie kochanka... i co tu zabezpieczać. Takiej to kopa na rozpęd...
A nie myślałaś, że sytuacja faceta może się pogorszyć!
Widzisz tylko punkt kobiet, jakie one pokrzywdzone i muszą się zabezpieczać... to dla nie których: niech sobie dorobią na trasie...
Właśnie zołzy traktują faceta jak bankomat...
Jak się wyczerpie albo zaczyna być mniej ... to zbędny.. jaki on nie dobry....
Dla przypomnienia, w trakcie rozwodu majątek jest dzielony wyłącznie między małżonkami, dzieci nie mają nic wspólnego do tego...
Jedno z małżonków w którym pozostają dzieci otrzymuje od drugiego alimenty na te dzieci...
Przypominam, iż małżonek jest zobowiązany do takiego samego pokrywania jak ten co płaci alimenty..

Otrzyj pianę z ust

Sama sobie otrzyj piankę bo aż kipi z ciebie....
Autorka ma inny problem a ty namawiasz odręki na sprawy majątkowe... jak byłoby to najważniejsze...
No cóż, zołzy nie da się zmienić, trzeba je omijać z daleka.

Josz zołzą?
Oj mnie jeszcze nie poznałeś.
Zgadzam się z Josz i pojdę jeszcze dalej.
Jesli facet okaże się notorycznym flirciarzem, któremu do końca nie można zaufać,
bo naprawdę nie wiadomo, co może zrobić w przyszłości
to jednym z moich warunków bycia nadal razem byłoby założenie osobnego konta na rzecz przyszłości dzieci,
bo skoro miał dosyć energii na flirty to znajdzie ją i na zdobycie dodatkowych dochodów na wspólne potomstwo.
A niech wpłaca co miesiąc choćby z 300 zł na kazde dziecko, na przyszłość się przyda.

57

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
horses napisał/a:

Josz zołzą?
Oj mnie jeszcze nie poznałeś.
Zgadzam się z Josz i pojdę jeszcze dalej.
Jesli facet okaże się notorycznym flirciarzem, któremu do końca nie można zaufać,
bo naprawdę nie wiadomo, co może zrobić w przyszłości
to jednym z moich warunków bycia nadal razem byłoby założenie osobnego konta na rzecz przyszłości dzieci,
bo skoro miał dosyć energii na flirty to znajdzie ją i na zdobycie dodatkowych dochodów na wspólne potomstwo.
A niech wpłaca co miesiąc choćby z 300 zł na kazde dziecko, na przyszłość się przyda.

Poznawać Cię nie mam ochoty.... bo niby po co..
Rozśmieszyłaś mnie z tym kontem..... to był by twój warunek... aby być razem...
To ja bym postawił warunek. np.. dawaj mi codziennie, bo jak nie to pójdę sobie na inną...

Co wy myślicie, że facet myśli h... , może jakieś barany tak, ale z pewnością nie każdy...

A dodam: w takim razie trzeba zrobić cennik uslug.... ty mi płacisz za to a ty za tamto...

i jeszcze: dziecko to niepotrzeba jednego partnera tylko chyba dwojga... a może faktycznie odbierać kobietom dzieci i niech one płacą alimenty...

Kobiety myślą, że facet sobie nie poradzi z wychowaniem dzieci....

58 Ostatnio edytowany przez horses (2015-05-04 18:54:47)

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
paulo71 napisał/a:
horses napisał/a:

Josz zołzą?
Oj mnie jeszcze nie poznałeś.
Zgadzam się z Josz i pojdę jeszcze dalej.
Jesli facet okaże się notorycznym flirciarzem, któremu do końca nie można zaufać,
bo naprawdę nie wiadomo, co może zrobić w przyszłości
to jednym z moich warunków bycia nadal razem byłoby założenie osobnego konta na rzecz przyszłości dzieci,
bo skoro miał dosyć energii na flirty to znajdzie ją i na zdobycie dodatkowych dochodów na wspólne potomstwo.
A niech wpłaca co miesiąc choćby z 300 zł na kazde dziecko, na przyszłość się przyda.

Poznawać Cię nie mam ochoty.... bo niby po co..
Rozśmieszyłaś mnie z tym kontem..... to był by twój warunek... aby być razem...
To ja bym postawił warunek. np.. dawaj mi codziennie, bo jak nie to pójdę sobie na inną...

Co wy myślicie, że facet myśli h... , może jakieś barany tak, ale z pewnością nie każdy...

A dodam: w takim razie trzeba zrobić cennik uslug.... ty mi płacisz za to a ty za tamto...

i jeszcze: dziecko to niepotrzeba jednego partnera tylko chyba dwojga... a może faktycznie odbierać kobietom dzieci i niech one płacą alimenty...

Kobiety myślą, że facet sobie nie poradzi z wychowaniem dzieci....

Byłby to warunek konieczny.
Coś Ty taki nerwowy? Skoro ma na kwiatki dla panny, trwoni czas na flirciki.... to paru groszy dla dzieci nie odłoży?
Skoro mu nie można zaufać, że zawsze będzie przy nas
to niech chociaż zabezpieczy swoje dzieci! przed jakąś kryzysową sytuacją życiową,
juz nawet nie mowię o większej kwocie , aby np pomóc dziecku kupic mieszkanie, bo teraz ludzie często niewiele zarabiają,
ale parę groszy odłożyć może.
No niestety to człowiek niegodny zaufania.
To samo dotyczy kobiety, która nie wie co wazne, która wiecznie flirtuje, kupuje ciuchy pod obcych kolesi ( są takie, znam, fryzjer, wciąż nowe ciuchy, aby podobac się kochankowi ). Skoro na to miała to niech odłozy teraz na dzieci.

59

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Witam
Pora uporządkować fakty.
Jestem naprawdę wdzięczna za Wasze podpowiedzi i zaangażowanie w ten wątek.

Większość z Was wątpi w autentyczność kasinego męża. Przyznam, że nie brałam tego pod uwagę.
Wydawał mi się wiarygodny.
Okazuje się, że w tej historii każdy szczegół jest istotny a ja nie o wszystkich piszę.

2 maja w godzinach popołudniowych i wieczornych dobijał się do mnie jakiś "prywatny numer". 
Gdy odbierałam nikt się nie odzywał. Tych głuchych telefonów było dosyć dużo.
Zidentyfikowałam numer na billingu i próbowałam oddzwonić. Intuicyjnie czułam, że te telefony mają związek
z omawianymi tu sprawami. Nagrałam się na sekretarkę, przedstawiłam i poprosiłam o oddzwonienie.
Przedostatnie połączenie z tego numeru miało miejsce tuż przed telefonem od Kasi 3 maja rano.
Kasia zadzwoniła do mnie dosłownie ze dwie minuty po tym głuchym telefonie.

Ja myślę, że albo miała obawy, żeby do mnie zadzwonić, albo mąż wyciskał z niej prawdę
a ona obawiała się mu o wszystkim powiedzieć.

Prywatny numer zadzwonił jeszcze raz wieczorem i wtedy usłyszałam już w słuchawce
męski głos: "Chciałem zapytać w jakiej sprawie dzwoniła pani do mojej żony tamtej nocy?"
I uwierzcie mi na samym początku rozmowy miałam wrażenie, że człowiek nie ma bladego pojęcia o całej sytuacji.
Zapytał skąd miałam numer telefonu do jego żony.
Przybliżyłam mu temat ale on wypytywał o to jak ja mam na imię, jak ma na imię mój mąż,
gdzie pracuje, gdzie mieszkamy, w jaki sposób oni nawiązali ze sobą kontakt - jakby chciał uwiarygodnić, potwierdzić
wcześniej już usłyszaną wersję .

Tak jak pisałam zupełnie zbagatelizował moje obawy, nie przejął się intensywnością kontaktów.
Może i w tym wszystkim jest jakieś drugie dno. Nie wiem. Myślę, że oni sobie wszystko wyjaśnili i Kasi ujdą płazem
sms-owe igraszki.

Jeszcze jedna istotna informacja - Kasia była dziewczyną, która się mojemu mężowi kiedyś bardzo podobała,
bardziej niż reszta koleżanek z klasy. No to sobie zrobił powrót do przeszłości i popłynął w wyimaginowany świat.
Taka pierwsza, szkolna, platoniczna miłość o której ona nic nie wiedziała.

Historię kontaktów z Kasią przejrzałam dokładnie - pierwszy (jedyny telefoniczny) miał miejsce na początku sierpnia.
Sierpień, wrzesień to były rzeczywiście nieliczne sms-y, później coraz więcej. Grudzień, styczeń i luty - lawinowo,
w marcu cisza ( poza jednym - na dzień kobiet ) w kwietniu apogeum.

Adres mailowy do Kasi jest zablokowany albo podała błędny. Email który wysłałam Kasi po nocnej rozmowie
telefonicznej nie dotarł do niej a ja dostałam informację zwrotną, że operacja się  nie powiodła.

Mój obolały mąż wyjechał teraz z dziećmi na kilkudniową wycieczkę szkolną. Mogę od niego nieco odpocząć i na spokojnie
jeszcze raz przeanalizować sytuację. Zdecydowanie mu nie odpuszczę tak po prostu. Nie mam zamiaru go teraz niańczyć
i się nad nim biednym misiem litować. Jest dorosły - poniesie konsekwencje.

Na heroizm w postaci wybaczenia i udzielenia kolejnego kredytu zaufania nie jestem gotowa.
Nie spłacił jeszcze tego pierwszego.

Teraz już zmykam, ściskam Was mocno i dziękuję za wszystko.
niemamnie ale jeszcze tu dziś zawitam.

60

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

niemamnie, rożne dziwne rzeczy miały już na  tym świecie miejsce, a mnie coraz mniej już dziwi, więc powiedzmy, że przyjmuję wersję, że telefon wykonał do Ciebie mąż tej całej Kasi i że faktycznie to z nim rozmawiałaś.
Osobiście ciężko mi w to uwierzyć, bo wiem doskonale o tym, że faceci w ramach męskiej solidarności różne szopki potrafią odstawiać, gdy jakiemuś kumplowi pali się pd dupą. Jeden drugiego nieźle kryje i robią takie numery, że w głowie się nie mieści. Wszystko po to, by ogłupić kobietę. Nawet boczne potrafią brać udział w różnych intrygach, żeby kryć swojego żonatego kochanka- to wydaje się niepojęte, bo przecież wydawałoby się, że kochanka też powinna w takiej sytuacji włączyć zdrowe myślenie i jakąś ambicję, ale gdzież tam- też dają się wkręcać w jawne zaprzaństwo.
Wykonać telefon i zagrać głupa może każdy, a ponieważ ćwiczenie czyni mistrza, więc wprawni w tych sprawach kobieciarze, naprawdę potrafią sobie nieźle radzić. Dziś kumple pomogą Twojemu mężowi, jutro on pomoże im- to tak funkcjonuje.
Musisz sprawdzić sobie bardzo dokładnie o co chodzi w tym wszystkim, bo skoro dzisiaj zamieciesz coś niewygodnego pod dywan, to za jakiś czas zacznie Ci śmierdzieć w całej chałupie.
Widzę, że Ty jesteś raczej bardzo przytomną osobą i chyba nie masz zbyt wielkich złudzeń, co do swojego męża, więc może faktycznie, nie dasz się tak łatwo komuś otumanić- mam przynajmniej taką nadzieję.
Życzę Ci odwagi oraz siły do konfrontowania  się z rzeczywistością, w jakiej żyjesz.

61

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Spróbuj sprawdzić w komputerze, w historii przeglądania, może nie wyczyścił wszystkiego i trafisz na ślad innej skrzynki mailowej.

62

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

A mi się wydaje, ze nasza autorka jednak próbuje uwierzyć w tą misternie utkaną opowieść.
Ma do tego prawo.
Jeśli nawet to mąż Kasi do ciebie dzwonił, to mozna założyć, ze w trosce o swój własny tyłek Kasia przedstawiła Cię jako chorobliwie zazdrosną o męża wariatkę, która niewinną osobę nęka.  Mogła też pojechać po całości i powiedzieć, ze twoj mąż nie daje jej spokoju

Prawda jest taka, ze każdy z nas ma inne granice wytrzymałości tej psychicznej i tej fizycznej. W miarę doświadczeń te granice się rozciągają i kazdego dnia znosimy więcej aż osiągniemy punkt krańcowy. Twoje granice autorko właśnie się przesuwają. Świadczy o tym chociażby sposób w jaki opisujesz rozmowę z Kasią i jej mężem, jak zakladasz z góry, ze poza sms-ami nic nie było, jak uwypuklasz miesiące w ktorych ich kontakt był słabszy.
Bronisz go już i usprawiedliwiasz, nawet jeśli nie jesteś tego świadoma.
Rób to co dla Ciebie najlepsze. Trzymam za Ciebie kciuki smile

63

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

paulo71, ja nie sądzę, by Josz chciała podjudzić autorkę wątku dla samej tylko satysfakcji, żeby i komuś innemu się nie udało- ona chce jedynie uczulić niemamnie, by ta nie zamiatała sprawy pod dywan i skoro w przeszłości nasza autorka miała już na karku jakąś szmatę, którą uroczy mąż jej zafundował, to lepiej żeby kobieta zabezpieczyła swoje interesy i interesy własnych dzieci przed jakąś obcą babą. Znane są powszechnie przypadki, że chłop wyprowadza z domu kasę i wali w obcą dupę- kochanicy trzeba przecież kupić jakiś prezent, fundnąć wycieczkę pod palmy, czasem jakieś auto albo nawet i chatę- każdy doskonale wie, jak wyglądają takie sprawy. Facet potrafi własnemu dziecku pożałować kromki chleba, ale w boczną dupę, która dobrze mu daje i szkli mu, jaki  to jest dobry w łóżku, ładuje ciężkie pieniądze.
To nie są żarty, lecz zwykła proza zycia- gdy pojawia się boczna ,  zdradzana i okłamywana kobieta powinna być przezorna i w pierwszej kolejności pomyśleć o zabezpieczeniu siebie i dzieci.
Kobieta, która idzie z zonatym i dzieciatym facetem, a tu, jak się okazuje, jest ona nawet mężatką, to nic niewarta szmata, a skoro tak, to po takiej babie wszysktiego można się spodziewać- one potrafią przyjść nawet do chałupy swojego kochanka, gdy zony nie ma w domu, by bzykac się z nim. Tu o honorze nalezy zapomnieć- to całkiem inny świat i inna mentalność.
Radzę zapomnieć o idealizowaniu rzeczywistości.

Ja też zgadzam się z moją przedmówczynią, że niemamnie woli wierzyć w wersję lajtową.
Ona doskonale pamięta, co działo się sześć lat temu, gdy na karku miała pierwszą boczną.
Dziś sytuacja znowu się powtarza, jednak tym razem, jest troszkę inaczej niż sześć lat temu- dzisiaj niemamnie musiałaby być naprawdę bardzo głupią kobietą, gdyby przyjęła takiego chłopa i dalej z nim zyła, jak gdyby nigdy nic- ona doskonale wie o tym, że  w razie, gdy jej podejrzenia się potwierdzą, to droga przed nią będzie tylko jedna- a bedzie nią  rozwód z tym człowiekiem.
To ją przeraża i raczej trudno się jej dziwić- dlatego ona, póki co, odrzuca od siebie  najgorszy scenariusz.
Nikt nie lubi rewolucji w swoim poukładanym zyciu, które musi przeprowadzać wbrew własnej woli i chęciom.

64

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki
julkaxx napisał/a:

paulo71, ja nie sądzę, by Josz chciała podjudzić autorkę wątku dla samej tylko satysfakcji, żeby i komuś innemu się nie udało- ona chce jedynie uczulić niemamnie, by ta nie zamiatała sprawy pod dywan i skoro w przeszłości nasza autorka miała już na karku jakąś szmatę, którą uroczy mąż jej zafundował, to lepiej żeby kobieta zabezpieczyła swoje interesy i interesy własnych dzieci przed jakąś obcą babą. Znane są powszechnie przypadki, że chłop wyprowadza z domu kasę i wali w obcą dupę- kochanicy trzeba przecież kupić jakiś prezent, fundnąć wycieczkę pod palmy, czasem jakieś auto albo nawet i chatę- każdy doskonale wie, jak wyglądają takie sprawy. Facet potrafi własnemu dziecku pożałować kromki chleba, ale w boczną dupę, która dobrze mu daje i szkli mu, jaki  to jest dobry w łóżku, ładuje ciężkie pieniądze.
To nie są żarty, lecz zwykła proza zycia- gdy pojawia się boczna ,  zdradzana i okłamywana kobieta powinna być przezorna i w pierwszej kolejności pomyśleć o zabezpieczeniu siebie i dzieci.
Kobieta, która idzie z zonatym i dzieciatym facetem, a tu, jak się okazuje, jest ona nawet mężatką, to nic niewarta szmata, a skoro tak, to po takiej babie wszysktiego można się spodziewać- one potrafią przyjść nawet do chałupy swojego kochanka, gdy zony nie ma w domu, by bzykac się z nim. Tu o honorze nalezy zapomnieć- to całkiem inny świat i inna mentalność.
Radzę zapomnieć o idealizowaniu rzeczywistości.

Zgodze się z tobą Julka ale też tak mają faceci, jak żonka przyprowadzi fagasa do chałupy... ale to robią rzadko, raczej jak to się mówi kawiarnia , spacer i hotel...
Dlatego autorka niech będzie pewna na sto procent, czy ją zdradził... choć pewnie tak.... bo normalna koleżanka ze szkoly to by zaprosiła ich razem do domu, na grilia itp... a nie smsować przez kilka miesięcy....
Zresztą podobnie to przerabiałem w małżeństwie...
TYlko w moim przypadku to ja oberwałem.... choć nie zawiniłem...
I nie raz tu piszą takie kobiety aby puścić faceta w skarpektach... stąd czasem mi się coś nie podoba..
No, ale i tak każdego jest życie.. jak sobie wybierze tak się wyśpi.
Czasem jak czytam różne wątki, itp. to po prostu odechciewa się...... i jak pomyśle o moich jazdach z kobietami, to chyba już wolę być samotny....

65

Odp: Banał czyli powtórka z rozrywki

Introspection

No tak. Jasne, że biorę pod uwagę i taką możliwość. Choć myślę, że każdy uczestnik tej tragifarsy nagina po trochu tę historię aby wyjść z niej jak najmniej zmasakrowanym.
Kasia nie mówi mi wszystkiego - na bank.
Jej mąż (jeśli to w ogóle mąż) usłyszał od niej jakąś opowieść a ja w tej opowieści mogę mieć rogi, kopyta i straszyć dzieci ciemną nocą
Mój mąż zgłupiał całkiem jak poprosiłam go, żeby po prostu powiedział mi prawdę bo "prawda" to dla niego słowa z tej samej półki co "uczciwość" i "wierność" - słownik wyrazów obcych.
Ja się raz nakręcam i chcę wynajmować detektywa to znów jestem skłonna przyjąć najbardziej optymistyczny wariant pt. "To był tylko sen"
Kto tu mówi prawdę a kto łże?
kto jest kim?
kto zaczął a kto skończył?
I komu zależy na tym żebym prawdy nie poznała?
Trzymaj  kciuki mocno bym w tym bałaganie nie zbłądziła smile

Josz - przeglądałam, ani śladu

Julkaxx  - pozamiatane. Odwaga i siła się przydadzą. Jeszcze więcej rozumu by się przydało i jakoś dam radę.

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Banał czyli powtórka z rozrywki

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026