Mam zdecydowanie lepszy humor, bo jestem pewien, że nie wszystko jest stracone
Jakby tak było to by powiedziała "mam cię dość", a tego zdania boi się jak ognia ![]()
Podobne tematy
ulga.... to tylko pozostało mi trzymac kciuki. ![]()
Heh... wczoraj rozmawiałem z jej "przyjaciółeczką", która jej doradzała (sama nie mając chłopaka). Dowiedziałem się, że już totalnie nie mam szans. M się nie odezwała, ja zadzwoniłem, Próbowałem zaprosić ją na ten spacer, odmówiła więc podziękowałem, że mogłem być tym pierwszym, powiedziałem, że nie zamykam serducha dla niej, ale też wiecznie nie będę czekał i znajdę sobie kogoś. Dowiedziałem się, że nic do mnie nie czuje, kulturalnie się pożegnałem. Tak nastąpił koniec, a teraz rozmawiam z bardzo piękną osóbką, troszkę zamkniętą, ale lubię wyzwania więc nie poddam się a ona powoli się na mnie otwiera, także jest bardzo fajnie
A jakby M zechciała kiedyś wrócić, to z pewnością tu napiszę, póki co temat można odstawić na półeczkę. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Hejka!
szkoda, ale no cuż... czasem i tak bywa, życzę powodzenie z nową kobietką ! o tyle lepiej że już wiesz jak nie postępować.
pozdrawiam
Witajcie! M nadal się nie odzywa, ja też się nie odzywam, lecz zamierzam w środę wysłać bukiet kwiatów z liścikiem "Kocham, tęsknię i czekam...". Sprawa wygląda tak, że ona mi mówi, że nic już do mnie nie czuje itd. Nie wiem czy to prawda, lecz po sobie widzę, że nie da się od tak po prostu przestać kogoś kochać, myśleć o tej osobie i tęsknić za nią, szczególnie kiedy zakochana była dużo przed tym jak zaczęliśmy być ze sobą, a kochała podczas związku bardzo mocno. Czy mam rację? Czy ten bukiet może ją trochę zmiękczyć? Ona się go nie spodziewa...
dobry pomysł, a co z Twoją przyjaciółką?
Z tamtą? hmm w sumie to ona dalej lata za kolesiem już 10 miesiąc, a on ją w ch... robi, powiedziałem albo chcesz żebyśmy się spotkali, albo nie, jedyne co zrobiła to przeprosiła i napisała to by było na tyle, a starałem się. A wiem, że i tak nie byłbym z nią szczęśliwy. Wiem, że M powinienem dać spokój itd, itp, ale jakoś nie potrafię... Za bardzo ją kocham, żeby się poddać od tak.... Nie umiem nawet myśleć, że chcę być z inną, a na pewno nie teraz i nie za pół roku. Strasznie chcę M odzyskać, ale ona dalej nie powiedziała mi, że ma mnie już dość. Jak zrobić by wróciła? Wiem, że tylko z nią będę szczęśliwy i tylko jej chcę dać szczęście, wiem, że potrafię.
a to nie jest przypadkiem tak ze skoro z tamtą Ci nie wyszło to chcesz teraz wrócić do M?
ale mniejsza o większość wyślij kwiatki i czekaj na reakcje, wtedy podejmniejsz dlasze kroki
74 2009-12-07 13:10:20 Ostatnio edytowany przez nieszczęśliwy (2009-12-07 14:52:47)
Zawsze chciałem i chcę do niej wrócić, a tamta dziewczyna była hmm jakby to nazwać - lekarstwem? Ale ani na sekundę nie pomyślałem - "dobra z M skończone, niech idzie własną drogą". Cały czas mam nadzieję i chcę z nią być.
Tak poza tym - nie ma jej na gg, kiedyś była dostępna prawie cały czas. Martwię się o nią bardzo - nie wiem co u niej, czy wszystko w porządku i mam ochotę jej wieczorem napisać, czy u niej wszystko dobrze, ale nie wiem czy nie palnę głupstwa... tak cholernie mi jej brak ![]()
Tak więc wysłałem wczoraj te kwiaty... głupiego dziękuję nie usłyszałem, zero reakcji, zero kontaktu, jest mi strasznie przykro. Nawet nie wiem czy dostarczone zostały te kwiaty, zaraz zadzwonię i zapytam ![]()
i co powiedziała?
Nie wiem moze już sie odkochała? trochę czasu już mineło....
Kwiaty zostały dostarczone, ale ona nawet głupiego, zwykłego smsa nie napisała. Trudno, co zrobić.
no to w kropce jesteś.... chyba czas odpuścić sobie... a napisałeś do niej?
Przy kwiatach był liścik, nic innego nie pisałem. Chyba czas sobie odpuścić, ale jest mi cholernie przykro, że zachowała się w ten sposób.
rozumiem... no nie stety...chyba kot ogonem się obrócił.....
no nic, głowa do góry i idziesz dalej ![]()
Napisałem jej, że jest mi strasznie przykro, że nawet głupiego dziękuję nie napisała, a ona, że bała się, że źle to odbiorę, ale bardzo jej się kwiaty podobają i była naprawdę mile zaskoczona. Prosiłem by jeszcze przemyślała itp. a ona żebym zaczął sobie układać na nowo życie, nie ma innego... i żebym nie pisał bo to nic dobrego nie wnosi. Teraz będę traktował ją jak powietrze, ciekaw jestem jak będzie się czuła.
Chłopie ukladaj zycie na nowo!! po takich akcjach i tak juz z nia przegrales sprawe a zreszta miliony jest ich na swiecie...wiem,wiem to boli ale uwierz ze to uczucie przejdzie i zapomnisz...bedziesz sie z tego smial i dziekowal jej ze odeszla...
Nieszczęśliwy, juz zrobiłeś co mogłeś ..nie wyszło, ale świat na niej się nie kończy. Na dobrą sprawę już wiesz jak jest być samemu, najgorsze dni masz za sobą teraz wiesz na czym stoisz i świat należy do Ciebie, głowa od góry ![]()
Po tym co jej zrobiłeś, całkowicie nie dziwie się jej nastawieniu do Ciebie. Co z tego, że wtedy byłeś młody i jak sam mówisz głupi - to nie naprawi krzywd, które wyrządziłeś. Mam nadzieję, że z czasem nauczyć się doceniać wartość kobiety.
Jesteś młody, wykorzystaj ten czas na zmianę siebie.
To, co było, nie wróci.
Staraj się i kiedy spotkasz kolejną miłość - przypomnij sobie o tym, że kobieta nigdy nie będzie Twoją zabawką, traktuj ją tak jak należy.
Radzę Ci, abyś dał sobie spokój. Za dużo przez Ciebie wycierpiała... A teraz Ty musisz cierpieć przez swoją głupotę.
Życzę powodzenia i przesyłam dobrą myśl ![]()
ja dawałam jedna szansę i drugą i trzeciąi jeśli jeszcze mogłabym to pewnie dałabym koeljne, a dlatego, że wierze w to że o miłość trzeba walczyć zawsze!!!! Jeśli to jest ta prawdziwa i jedyna to sie odnajdzie nawet po dłuższym czasie, obroni się i nikt i nic jej nie zniszczy!!! Daj czas czasowi. Życie samo pokaże.
86 2009-12-21 13:56:01 Ostatnio edytowany przez nieszczęśliwy (2009-12-21 13:58:13)
Witajcie! Wydarzyło się sporo od mojego ostatniego postu. Ona już kręci z innym, lecz ostatnio rozmawialiśmy przez telefon 20 minut. Zapytałem, czy jest szczęśliwa, odpowiedziała, że sama już nie wie... Wiem, że nadal jestem w jej sercu, że nadal trochę mnie kocha, ale w jej głowie już mnie nie ma - dała mi to do zrozumienia. Później zapytałem jeszcze raz czy jest szczęśliwa, powiedziała, że tak, a ja ją wtedy pytam, czemu wcześniej powiedziała, że nie wie, odpowiedź: że mieszam jej w głowie i jej też jest trudno, czyli coś nadal jest między nami. Powiedziałem jej totalnie wszystko... Na koniec rozmowy powiedziała, żebym był pewien, że jak zmieni zdanie to na pewno się odezwie. Próbowałem ułożyć sobie życie na nowo, całowałem się z innymi, spotykałem się z nimi ale wiem, że to nie to... Wiem, że M to jest ta kobieta, z którą chcę spędzić życie! A jeśli ona nie wróci, chcę cierpieć do końca życia i być sam. Tak więc nadal czekam i mam nadzieję, bo ona wydaje mi się nie jest do końca zdecydowana... P.S. Gdy rozmawialiśmy, śmialiśmy się razem i wydaje mi się, że płakała ![]()